Dodaj do ulubionych

Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes?

24.03.06, 09:41
O tym właściwie było po trochu w różnych dyskusjach. Nie piją alkoholu, nie
chodzą do przyjaciół, nie mają zwierzątek, nie rozmawiają o seksie ;) Może
zbierzemy w jednym wątku te wszystkie rzeczy, które dla nas, zwykłych
śmiertelników, sa czyms oczywistym, a czego Borejkowie i ich satelici nie
robią?
Zaczynam: nie chodzą na cmentarz!!! :)))))
Obserwuj wątek
    • nula8 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 10:41
      1. Nie oglądają telewizji poza Wiadomościami.
      2. Nie czytają gazet kolorowych.
      3. Nie uprawiają sportów. Poza zauroczeniem Tuniem i KSIĄŻKAMI o żeglarstwie w
      ogóle nie odnotowałam żadnego zainteresowania sportem (teraz mi przyszło do
      głowy, że powinnam przeczytać Jeżycjadę pod kątem olimpiad :)))
      4. I coś nad czym zawsze się zastanawiałam: czytanie nie przeszkadza im w
      życiu. Mi przeszkadza, bo na przykład, czytam coś do trzeciej nad ranem, a
      potem w pracy jestem nieprzytomna. Albo rechoczę nad Szóstą klepką, tak jak
      dzisiaj przy śniadaniu (to przez to forum znów zaczęłam!!!) i przychodzę do
      pracy spóźniona, albo czytam w tramwaju i przegapiam przystanek, ląduję w
      nieznanym miejscu, nie mam biletu, kioski zamknięte, automatów brak.
      A Borejkowie co wciąż czytają, nie napotykają z tego powodu żadnych przykrych
      konsekwencji... Może to dla tego, że mają bardziej elastyczne prace.
      5. No i kobiety Borejkowe - nie złoszczą się na mężów, że ci im nie pomagają -
      przykład koronny to Marek Pałys, za którego biedna Ida wszystko chyba robi.
      (jest to chyba większy lewus niż Bernard).
      • jottka eno 24.03.06, 11:20
        niektóre borejki oglądają z całą pewnością dobranocki:) pamiętam patrycje i
        aspekt egzystencjalny w kreciku - poza tym w dawnych czasach, zanim jeszcze
        uświęcili sie na piedestale, jak sie wchodziło do mieszkania, to od razu słychać
        było telewizor ryczący z pokoju (chyba w 'idzie'?)


        o sporcie był tu wątek - sie nie afiszują, ale coś tam jednak uprawiają, jeżdżą
        na narty, gaba przecież wyczynowo w kosza grała, jakieś jeszcze były dyscypliny


        co do czytania - będę sie upierać, nałogowcowi bardziej przeszkadza brak
        nieczytania:) tzn. opisane przez ciebie przypadki są normą i nie warto sie nimi
        zajmować, karma taka


        a postacie kobiet i mężczyzn są od pewnego momentu klejone wg wiktoriańskiego
        ideału (który, jak donoszą historycy obyczaju, istniał głównie na papierze i to
        przez czas krótki, bo realia już inaczej wyglądały:), więc nie ma co ich
        przyrównywać do osób rzeczywistych

        aha - wtręt feministyczny - mężczyzna nie ma 'pomagać' kobiecie w domu, tylko
        wykonywać swoją część robót codziennych, jak każdy zdrowy zdolny w danym
        gospodarstwie domowym:)
        • baba67 Re: eno 24.03.06, 12:14
          bardzo ciekawy watek
          Najpierw komentarz
          rzeczywiscie nie chodza w odwiedziny, nawet do stryja, z wyjatkiem jednej
          noworocznej awaryjnej wizyty w Kwiecie, ale ale, przeciez starzy Borejkowie byli
          u Palysowej na Sylwestra !
          Co do sportu to Gaba grala w kosza, a Natalia jezdzila na nartach z
          upodobaniem(bo nie wiemy, czy zdazyla gdzies pozeglowac), no i Jozinek w pilke
          gra-ja mysle ze to polska norma-jakby bylo wiecej, tobyscie narzekali, ze jakas
          rodzina sportsmenow sa :-)
          Na cmentarz rzeczywiscie nie chadzaja i to mnie dziwi-przeciez to bardzo polska
          tradycja, a te MM z upodobaniem odtwarza.Chociaz kiedy przeczytamy Kalamburke to
          jasne sie staje, ze tych grobow do odwiedzania nie ma wiele-niezyjaca gdzies od
          lat 70-tych mama Ignacego, pan Trak, ktory przeciez dla Mili byl wiecej niz
          znajomym no i na koniec Gizela w Miloslawiu.
          Stosunek kobiet do mezow-swieta Mila i i Gabriela, ktora ma meza niemal bez wad-
          moze poza naukowym roztrzepaniem, ale coz to za wada ?Grzes zarabia (co nie jest
          u MM oczywiste), robi zakupy, gotuje, jest prawdopodobne ze i sprzata-dlaczego
          ona ma narzekac ?Tozby megiera byla.I nie przesadzajmy z wyobrazeniem, ze caly
          dom jest na glowie Gabrieli- Mila angazuje sie na rowni, albo i wiecej, zatem 2
          kobiety plus okazonalnie Grzes i Pyza to nie jest naprawde takie wielki ciezar.
          Nie jest prawda, ze Ida nie narzeka- wspomniane sa standardowe konflikty
          malzenskie-biedny Marek jest przecietnie obdarzonym przez Natur energia facetem,
          podczas gdy Ida jest bardzo energiczna osoba-i niech mi nikt nie pisze, ze to
          zalezy od nas, bo to bzdura, zalezy akurat tyle samo co uroda.
          Marek bardzo sie stara, spi, bo ma nocne dyzury, i gdzie zreszta nie jest
          powiedziane ze tylko Ida zajmuje sie domem.Porownywanie go do Bernarda to
          niewybaczalna obraza.Bernard jest leserem, tu sie zgadzam.
          Czego oni jeszcze nie robia ?
          Rachunkow, rozliczen-tam wszystko zdaje sie isc na zywiol, a dwie rodziny pod
          jednym dachem,czynsz, elektrycznosc, telefon, jedzenie(kupuje ten, kto akurat ma
          pieniadze?) ciagle goszczace sie tam(i jedzace-Ida ie jest kwoka, nie)Palysiatka.
          • the_dzidka Re: eno 24.03.06, 13:03
            > Na cmentarz rzeczywiscie nie chadzaja i to mnie dziwi-przeciez to bardzo
            polska
            > tradycja, a te MM z upodobaniem odtwarza.Chociaz kiedy przeczytamy Kalamburke
            to
            > jasne sie staje, ze tych grobow do odwiedzania nie ma wiele

            Moja rodzina tez nie ma za dużo grobów do odwiedzania, a jednak bywam pare razy
            do roku...
            • jt100 Mylisz real z fikcja literacką 30.05.06, 01:51
              Moze maja jeszcze rozliczać PIT-y, chodzic do pralni chemicznej?
              Czy o to chodzi? To przeciez nie "Klan", w którym jeden odcinek przeznaczony
              jest w calosci na przygotowanie i zjedzenie kolacji. W książce nie ma na to
              miejsca, jeżeli chce się przekazać cos więcej niż miałkie rozmowy o tzw. życiu.
              • baba67 Re: Mylisz real z fikcja literacką 30.05.06, 09:32
                A ja sie nie do konca zgadzam-przeciez to wlasnie szczegolami , przedmiotami z
                zycia codziennego iskrzy sie Jezycjada.Jesli MM moze wspominac o mydelku For you
                i pralce Luna, to dlaczego mimochodem nie wspominiec o rozliczeniu za prad.
                Jezycjada to nie Alicja w Krainie Czarow, gdzie nie ma rachunkow.
                Ja nie oczekuje szczegolowych informacji, tylko osadzenia w realiach wlasnie.
              • the_dzidka Re: Mylisz real z fikcja literacką 30.05.06, 09:38
                > Moze maja jeszcze rozliczać PIT-y, chodzic do pralni chemicznej?
                > Czy o to chodzi?

                Dlaczego nie? Skoro mama Borejko dziergała swetry dla jakiejs tam spółdzielni?
      • staua Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 21:57
        Do olimpiady byl odnosnik w "Corce Robrojka" - entuzjazm wykazywal pan Majchrzak, dajac
        Robrojkowi telewizor, zatem MM ma chyba do Igrzysk stosunek raczej pogardliwy...
        • mama_szefusia Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.05.06, 09:09
          No i była wzmianka w Szóstej Klepce, że Dmuchawiec lubi skoki narciarskie w
          telewizji oglądać.
      • laura-gomez Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.12.07, 11:19
        > 3. Nie uprawiają sportów. Poza zauroczeniem Tuniem i KSIĄŻKAMI o
        żeglarstwie w
        > ogóle nie odnotowałam żadnego zainteresowania sportem (teraz mi
        przyszło do
        > głowy, że powinnam przeczytać Jeżycjadę pod kątem olimpiad :)))

        O sporcie był już kiedyś osobny wątek..
        To nieprawda, że Borejkowie nie uprawiają żadnych sportów:
        - Gaba grała w koszykówkę
        - Natalia jeździła na nartach
        - pasją Ignacego było wędkarstwo
        - Józinek jest kapitanem osiedlowej drużyny piłki nożnej

        O olimpiadzie była wzmianka w CR
    • agnieszka_azj Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 11:56
      Kiedy tak porównuję życie Borejkowskich dzieci z tym, jak żyją moje córki to
      widzę, że oni nie mają żadnych zainteresowań pozaszkolnych, w które mogłyby się
      rozwijać poza domem.
      Nie znam dobrze Poznania, ale z Jezyc do Zamku, gdzie mieści się Pałac
      Młodzieży nie jest daleko.
      Dlaczego ani Ignaś, ani Józinek nie chodza tam (lub gdzie indziej) na zajęcia
      plastczne, muzyczne czy sportowe (Józinek piłkę kopie tylko na podwórku) ???
      Czemu nie należą (ani jedna sztuka w całej Jezycjadzie) do harcerstwa czy
      Przymierza Rodzin ???

      Szkoła wg pani M. jest B., ale oprócz szkoły i domu jest jeszcze cały szeroki
      świat, ktorego te dzieci nie poznają.
      • baba67 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 12:26
        No nie zartuj-Ignas nie ma zainteresowan ?
        Ma, tyle, ze nie mieszcza sie one w ramach standardowych-powiedzialabym z to
        dziecko wrecz przesadza w zainteresowaniami pozaszkolnymi.Po zatym chodzil do
        przedszkola muzycznego.
        Jozinek jest indywidualista, a tacy nie lubia kolek.
        Laura chodzi na lekcje spiewu do Palacu mlodziezy.
        Gaba w mlodosci trenowala.
        Mysle, ze srednia statystyczna jest ok.Nie wszyscy musza miec dzieci zapisane
        na 10 roznych zajec, co im da w wszak wieksze szanse w wyscigu szczurow,
        niektorzy rodzice przeginaja z tym.Co do harcerstwa, to na poczatku Jezycjady
        harcerstwo bylo jakie bylo, wiec MM o tym nie pisala, potem zaczeto ja atakowac,
        ze taka swietojebliwa, wiec chyba celowo zrezygnowala z tej opcji.
        Uwazam, ze dzieci w Jezycjadzie nie sa w zadnym razie pokrzywdzone-poznaja swiat
        we wlasnym tempie i zakresie, a ich wiedza wydaje sie byc dosc szeroka.
        • kelle1986 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 18:37
          nie oglądają meczów piłki nożnej w tv :(
        • marajka Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 21.05.08, 23:19
          Ignaś do przedszkola muzycznego? Nie pamiętam. Za to Tomcio Kowalik
          tak.
          • mrowkencja Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 22.05.08, 19:33
            Napisałam w innym wątku, ale się powtórzę:
            >Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes?

            Nie podróżują.
            Byli owszem w Czaplinku, Mila z niechętnym Ignacym nad morzem, Gaba i Grzesiem w
            Wenecji (i broń Boże nie częściej bo Matce Polce nie uchodzi)... epizodycznie
            Ida z Markiem na nartach, Cypru Nutrii nie liczę bo to praca a nie wypoczynek.

            Nie są biedni, chęci bywają, a wszystkie wakacje i ferie spędzają w mieście.

            Nie ma wyjazdów na pikniki, wycieczek rowerowych po Polsce a o zagranicy to się
            nie słyszy - wszak znają języki (a przynajmniej tak odbieram), a znam osoby
            które nie jeżdżą właśnie z powodu bariery językowej.

            Nie wspomnę już o wyjazdach z dziećmi - dla mnie wspaniałe wspomnienia z
            dzieciństwa.

            Dla "podniesienia poziomu kulturalnego" wyjazdu jakaś Grecja, Włochy, albo ...
            Indie...
            • idasierpniowa28 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 07:52
              > Nie są biedni, chęci bywają, a wszystkie wakacje i ferie spędzają
              w mieście

              No, to prawda. Może poza Pyzą i Tygryskiem, które od jakiegoś czasu
              wakacje zaczęły spędzać u Państwa Jankowiaków w Pobiedziskach..
              • mrowkencja Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 03.07.08, 07:43
                >No, to prawda. Może poza Pyzą i Tygryskiem, które od jakiegoś czasu
                wakacje zaczęły spędzać u Państwa Jankowiaków w Pobiedziskach..

                a to mnie akurat dość drażni. Ja w wieku ok.12-16 lat uważałam się za
                najdoroślejszą na świecie i wakacje spędzone -nawet u zaprzyjaźnionych -
                STARSZYCH państwa uważałabym za nudę i katastrofę.
                W owym czasie wakacje spędzałam na obozach, koloniach, rajdach itp.. czyli
                szeroko pojętych spędach młodzieży.

                No i nie wierzę że Gaba i Grześ nie mieli dostępu do tzw. wczasów zakładowych (z
                tego co pamiętam dofinansowanych - więc tanich jak barszcz).
                Mam koleżankę której rodzice pracują na uczelni i całe dzieciństwo jeździła z
                nimi na wczasy do ośrodków wczasowych tejże uczelni w całym kraju.
                W zakładach pracy takie rzeczy jak kolonie dla dzieci pracowników (sama się
                kilkakrotnie załapałam - wiekowo najbliżej mi do Pyzy więc zawsze zastanawia
                mnie czemu Gaba nie brała takiej możliwości pod uwagę rozmyślając o planach
                wakacyjnych)...

                A może jestem jakimś wyjątkiem (chociaż po wywiadzie w okolicy to raczej nie...)?
      • laura-gomez Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.12.06, 11:15
        agnieszka_azj napisała:

        > Kiedy tak porównuję życie Borejkowskich dzieci z tym, jak żyją moje córki to
        > widzę, że oni nie mają żadnych zainteresowań pozaszkolnych, w które mogłyby
        się
        >
        > rozwijać poza domem.
        > Nie znam dobrze Poznania, ale z Jezyc do Zamku, gdzie mieści się Pałac
        > Młodzieży nie jest daleko.
        > Dlaczego ani Ignaś, ani Józinek nie chodza tam (lub gdzie indziej) na zajęcia
        > plastczne, muzyczne czy sportowe (Józinek piłkę kopie tylko na podwórku) ???

        przecież laura uczy się śpiewu
    • soova Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 18:43
      chyba nie piją kawy
      coś mi się kojarzy, że u nich jest zawsze "aromatyczny Earl Grey" i to chyba w
      filiżankach, a nie w kubkach
      • the_dzidka Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 18:53
        Kubki są. Słynny kubek ojca Borejko - z krasnalkiem :)
        • biljana Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 19:08
          i niebieskie kubki otrzymane w prezencie slubnym przez mile i ignacego
          • nessska Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 04.06.06, 17:20
            i niebieski kubek w białe groszki, który upuszcza Bebe z okna, rozmawiając z
            Dambem
          • sia81 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 02.01.08, 10:30
            że nie wspomnę o serwisie nowakowskiego

            a kawę piją, np. Pulpa w dniach "nauki" do matury
      • laura-gomez Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.12.07, 11:26
        soova napisała:

        > chyba nie piją kawy

        Piją, piją (tylko rzadko): na przykład wtedy, kiedy ucza się do
        matury:)
    • wieslawa-siemiankowska Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 19:34
      Nie mają kompletnie żadnych znajomych, nikogo nie przyjmują ( no poza sobą
      nawzajem oczywiście i ewentualnie Dmuchawcem), sami też do nikogo nie pójdą.
      Swoją drogą, to jakieś nienormalne ileż się można kisić we własnym sosie.
      • biljana Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 19:37
        nie zgodze sie, ze nie maja zadnych znajomych. wezmy na przyklad Noelke, tam
        jest wyraznie pokazane, ze oni maja znajomych.... ale ze przyjaznia sie glownie
        ze soba - o tym sa te ksiazki. przeciez zarowno cesia, danka, jak aniela to
        wszystko kolezanki gaby...
    • wieslawa-siemiankowska Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 22:00
      No tak, z tego grona to zostawiłabym tylko Anielę i męża, o Dance i Cesi dawno
      słuch zaginął. Chodzi mi o jeszcze jedną rzecz- przecież przez całe swoje zycie
      człowiek poznaje nowych ludzi, zawiera nowe znajomości i przyjaźnie, inne
      wymierają- a u Borejków nic z tych rzeczy. Ignacy i Mila- to chyba nie mają
      żadnych znajomych, zawsze są tylko we dwójkę, albo z córkami- bo już chyba ze
      stryjem Józeczkiem przestali utrzymywać kontakty;), Gabrysia i Grzegorz całe
      zycie spędzają w kuchni również z resztą Borejków . A tak btw co się stało z
      jego ojcem,stryjkiem, córką,zięciem ? Nie dostąpili zaszczytu przyjęcia do
      zaklętego kręgu Borejków ?:)
      • agnieszka_azj Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 22:22
        wieslawa-siemiankowska napisała:

        > Gabrysia i Grzegorz całe
        > zycie spędzają w kuchni również z resztą Borejków . A tak btw co się stało z
        > jego ojcem,stryjkiem, córką,zięciem ? Nie dostąpili zaszczytu przyjęcia do
        > zaklętego kręgu Borejków ?:)

        Też mnie to zastanawia - przecież Elka jest siostrą (taką samą jak Róża i
        Laura) Ignacego Grzegorza. Przez jej małżeństwo z Tomkiem Kowalikiem dom
        Borejków "spowinowacił" się z Mamertami i jekoś też ich nie widać.
        • verdana Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 22:29
          Wiem, czego jeszcze nie robią. Kobiety rzecz jasna .
          Nie myślą w domu o pracy. I pracują tajnie. Mama Borejko jest dramaturgiem, ale
          pisze chyłkiem, tak że w domu nikt tego nie zauwaza. Gabrysia nie siedzi przed
          komputerem jak roztargniony Grzegorz, choc podobno pisuje dzieła naukowe
          (ciekawe kiedy?) Natalia wraca po roku, ale właściwie nic nie opowiada o swojej
          pracy za granicą. Trochę pracuje Ida, ale też tylko poza domem - w domu prace
          odsypia wyłącznie jej mąż.
          • biljana Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 22:54
            verdana napisała:

            Trochę pracuje Ida, ale też tylko poza domem - w domu prace
            > odsypia wyłącznie jej mąż.


            z mojego doswiadczenia wiem, ze tak to niestety w wiekszosci rodzin wyglada. u
            mnie tez odsypial zawsze ojciec, a mama swoje nocne dyzury "odpoczywala"
            zajmujac sie domem i nami...

            ale zasadniczo sie zgadza, ze u MM prawdziwym powolaniem kobiety sa dzieci i
            dom. praca coz, musi byc, ale jakos tak chylkiem, jako cos niezbyt waznego...
          • jop Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 25.03.06, 09:27
            Informacje na temat pracy Natalii na Cyprze w ogóle nie trzymają się kupy - to, że średnio sobie wyobrażam poetyczną Natalię jako pilotkę/rezydentkę, to jeszcze ujdzie, ale hasło, że przez rok zarobiła na małe mieszkanie kompletnie mnie rozbroiło - chyba na dziuplę, przez rok pracy za granicą trudno było zarobić na mieszkanie nawet w czasach głębokiej komuny, a teraz to już w ogóle nie jest realne, zarobki rezydentek biur podróży naprawdę nie są aż tak imponujące.
            • langolier_maximus Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 26.03.06, 16:50
              Swieta racja :-),zarobki rezydentow i pilotow to zadne kokosy,a napewno nie na
              Cyprze.Dodatkowo, aby zostac pilotem/rezydentem trzeba skonczyc odpowiedni
              kilkumiesieczny kurs i zdac egzamin a w ksiazce nic a nic o tym nie
              wspominano.No i jezyk jezyk!Rezydentami na ogol zostaja obrotni ;-P ludzie,
              ktorzy mieszkaja w danym kraju dobrze go znaja i znaja jezyk.A tu taka
              gamoniowata Nutria..eh...grubymi nicmi szyte.
              • folly Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 26.03.06, 21:38
                co do bycia rezydentem, to sprostuję: kursy nie sa potrzebne,(są potrzebne na
                przewodnika wycieczek, ale nie na rezydenta) przechodzi się tylko przez sito
                testów, a w cenie są jezyki i jeszcze raz języki oraz... młody wiek i
                specyficzny typ osobowości.reszty się trzeba poduczyć, ale to jest do
                zrobienia. W niektórych granicą jest 29 lat. A wikt i opierunek + ubezpieczenie
                jest zapewnione, co przy jednak wyższych niż w Polsce zarobkach mogło starczyć
                na male mieszkanko, szczególnie poza stolicą i szczególnie przed laty..
                • herbarium Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.03.06, 16:34
                  E, moje drogie, przecież Pyza informuje Bernarda, że Natalia "skończyła
                  specjalny kurs i pojechała na Cypr jako pilot-rezydent", więc aż tak się nie
                  czepiajcie:)
                • jop Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 02.04.06, 15:59
                  E, cały dowcip z zarobkami rezydentek polega na tym, że one tam mają zapewnione utrzymanie, plus zarabiają może lekko więcej niż w Polsce. Pensji zachodnich nie zarabiają. A Poznań, jeżeli chodzi o nieruchomości, jest jednym z droższych miast w Polsce. Dlatego też nie wierzę ani w kawalerkę Natalii, ani w pomysły z kupowaniem kawalerki przez Fryderyka po paru miesiącach pracy na stacji benzynowej w Stanach. To już nie te czasy. Widać pani Autorka jest lekko odrealniona w temacie nabywania nieruchomości, ale jak pamiętam z "Tym razem serio", to ona mieszkania _dostawała_, nie kupowała.
                  • poliglo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 05.04.07, 23:55
                    Pilot wycieczek i przewodnik to dwa różne zawody!!!!! Nie opowiadaj bajek, jak
                    nie jesteś pewien/pewna. poczytaj ustawę o ruchu turystycznym. A rezydent musi
                    mieć dokładnie te same uprawnienia, co pilot. A przewodnik ma zupełnie inny,
                    detaliczny egzamin z historii, sztuki i innych zagadnień związanych z
                    konkretnym, niewielkim obszarowo miejscem.
                    Jestem pilotem:)
                • poliglo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 05.04.07, 23:50
                  o nie nie! rezydent, aby pracować legalnie musi mieć skończony kurs i zdać
                  egzamin na licencję pilota. Inny faktem jest, że niekóre cwaniackie biura
                  przyjmują za głodowe stawki ludzi bez licencji. Mam nadzieję, że to się w końcu
                  skończy, bo te niby rezydentki odwalają straszną chałę. I widzę, że tu na forum
                  też mylicie funkcję przewodnika z pilotem, to nagminne wśród polskich turystów,
                  szlag mnie trafia, bo wielu osobom wciąż powtarzam, a oni na to samo: Pani
                  przewodnik i pani przewodnik.....
                  TO SA DWIE ZUPEłNIE ODDZIELNE PROFESJE, Z ODDZIELNYMI EGZAMINAMI, POLEGAJACE NA
                  INNYCH ZASADACH, INNYCH OBOWIAZKACH, ZA NIEPOROWNYWALNE STAWKI. Pilot prowadzi
                  grupę przez całą wycieczkę, odpowiada za bezpieczeństwo, zakwaterowanie, wydanie
                  w odpowiednim miejscu, czasie, ilości i jakości zamówionych posiłków. Przewodnik
                  jest wynajmowany na godziny w konkretnym mieście, czy w górach i opowiada o
                  wszystkich tych miejscach, jest pasjonatem konkretnego miejsca. Pilot jeśli
                  opowiada, to wyłącznie w autokarze (tylko to jest legalne), i nie musi znać
                  szczegółów, ale nikt mu za to nie płaci. W tej hierarchii najwięcej zarabia
                  przewodnik miejscowy, potem długo nic, potem pilot, a rezydenci zarabiają zwykle
                  słabo.
          • laura-gomez Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.12.07, 11:37
            verdana napisała:

            Gabrysia nie siedzi przed
            > komputerem jak roztargniony Grzegorz, choc podobno pisuje dzieła
            naukowe
            > (ciekawe kiedy?)

            W CR siedziała (przed komputerem)
        • laura-gomez Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.12.06, 12:10
          >przecież Elka jest siostrą (taką samą jak Róża i
          > Laura) Ignacego Grzegorza. Przez jej małżeństwo z Tomkiem Kowalikiem dom
          > Borejków "spowinowacił" się z Mamertami i jekoś też ich nie widać.

          nie no z Mamertami to się Borejki spotykają - przecież Mila w JT zaprasza
          Kowalika na ulubione ciasto
          przyjaźnia się także z Dmuchawcem, Kreską i Maćkiem (tylko o nich ostatnio ani
          widu ani słychu) oraz z Żeromskimi
      • laura-gomez Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.12.07, 11:35
        wieslawa-siemiankowska napisała:

        > No tak, z tego grona to zostawiłabym tylko Anielę i męża, o Dance
        i Cesi dawno
        > słuch zaginął.

        I tu się mylisz. W "Kalamburce" Gaba i Ida zorganizowały sylwestra,
        na któy zaprosiły członków grupy ESD wraz z małżonkami i dziećmi.
        W "Noelce" Tomek mówi Elce, że Baltona jest kuzynem Cesi,
        przyjaciółki Gaby.

        Są jeszcze Kreska z Maćkiem, Dmuchawiec, Aurelia, Kowalikowie,
        Robrojek.. Wcale tak mało tych znajomych nie posiadają. Pomijam już
        fakt, że potrafią utrzymać przyjaźń przez wiele lat.
    • k_linka Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 24.03.06, 23:48
      Zwiazki mesko-damskie sa trwale jak granit (poczawszy od szkoly az po grobowa
      deske). Jesli juz komus zwiazek "nie wyszedl" to dlatego, ze druga strona byla
      zlym, nieodpowiedzialnym czlowiekiem (podejrzewam, ze jakby Pyziak za granice
      nie uciekl, to by go Gabrysia przymusila, by stanowil z nia szczesliwe stadlo
      malzenskie)
    • jhbsk Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 25.03.06, 08:39
      Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego nie ma tam ani jednego zwierzaka. Osoby
      optymistycznie nastawione do życia najczęściej trzymają coś żywego w domu. Przy
      tej ilości domowników nie byłoby problemów z wychodzeniem na spacer z pieskiem.
      • wieslawa-siemiankowska Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 25.03.06, 11:20
        A po co im zwierzak ? O Horacym z nimi nie podyskutuje.
        Mnie jeszcze niezmiernie dziwi ilość osób mieszkająca na Roosevelta- w porywach
        do 12. I nigdy nikt nie potrzebuje chwili spokoju, samotności, nikt się nie
        awanturuje o łazienkę ? Dlaczego Gabrysia i Grzegorz nie mają własnego lokum,
        tylko siedzą na kupie z rodzicami i trójką dzieci ? Nie wierzę,że nie mają
        takiej potrzeby- w tym wieku człowiek ma już swoje życie, swoich znajomych,
        swoje potrzeby- a ci jacyś nienormalni, ileż można siedzieć przy stole ze
        starymi Borejkami ?
        • dakota77 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 25.03.06, 13:00
          Starzy Borejkowie chyba by nie przezyli, gdyby i Gabrysia wyprowadzila sie z
          domu. na pierwwzy rzut oka Borejkowie to fajny model zzytej ze soba
          wielopokoleniowej rodziny, na drugi- model rodziny chorobliwie od siebie
          uzaleznionej. Ja swoja rodzine kocham ale z mezem mieszkam oosbno, jak na
          dorosla oosbe przystalo:). I fajnie ejst ze z bliskimi widywac, ale nie
          wyobrazam sobie, ze ala rodzina mialaby na okraglo zyc moimi sprawami, a ja ich.
          Co do gabrysi i Grzesia- oni chyba zadnych znajomych nie maja, ani nawet
          potrzeby posiadania takich. Po co, skoro maja taka cudowna rodzine?;-). Ze tez
          im sie tak nie nudzi. Powiini byc bardziej niezalezni.
          No i strasznie mnie dzwi brak jakiejkolwiek wzmianki o kontaktach gabrysi z
          tesciem i cala Grzesia rodzina.
          • baba67 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 25.03.06, 15:12
            Wzmianki sa, ale czytac trzeba uwaznie, bo jest ich niewiele-Elka pojechala
            gdzies z Pyza i Laura kiedy jeszcze byly w podstawowce.
            Mowi sie w imieninach, ze wyjatkowo nie ma Tomka z Elka bo wyjechali na narty.
            Grzegorz rok po slubie z Gaba ma wyrzuty, ze ostatnio zadziej odwiedza ojaca i
            stryja, ale swiadczy to o tym ze odwiedza...

            Niemniej nie moge sie zgodzic, ze oni nie zawieraja znajomosci-przeciez Zaba
            jest nowa znajomoscia, a dawniej po tym, jak Ewa Jedwabinska byla u Borejkow w
            sprawie Genowefy, to ta znajomosc sie jakos potoczyla-swiadczy o tym fakt, ze
            Gaba z Mila mowia o niej Ewa, Gaba odwiedza ja w szpitalu.A pan Jankowiak byl
            nowa znajomoscia ?
            A Helmut ?
            • filimar Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 26.03.06, 16:34
              - Nie czytają literatury współczesnej
              - mało chodza do kina- wiem, w Ż. byli na filmie disneyowskim, a wcześniej
              Rozważna i Romantyczna, Jarmush, Ogniem i Mieczem, ale jest sporo filmów i
              przgląów ambitniejszych i osoby generelnie na czasie z kultura współczesną
              oglądają więcej (chyba)
              - nie należą do stowarzyszeń, nie udzielają się w wolontariatach, oazach- a to
              by do nich pasowało
              • veteranka2 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.03.06, 17:58
                Nie plotkuja, nie obgaduja sasiadow.
                Nie bladza - nawet Laura w swoim najgorszym okresie zachowywala sie
                po "borejkowsku" - byla uczciwa, dumna i prawa.
                Tyle tam kobiet a nie rozmawiaja o takich kobiecych sprawach jak wizyta u
                ginekologa, okres, itp, no i jak ktos juz zauwazyl, w jednym niecny Fryderyk
                MIAL racje - nie rozmawiaja o seksie! Choc mozna sobie wyobrazic ze rozmawiaja
                tylko nie kiedy sa "podgladani" przez narratorke.
                • supervixen Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.03.06, 20:02
                  > Nie bladza - nawet Laura w swoim najgorszym okresie zachowywala sie
                  > po "borejkowsku" - byla uczciwa, dumna i prawa.

                  A jak zdefraudowała składki?:)

                  Ignacy Grzegorz to mały donosiciel.

                  Aniela - no cóż, kłamała jak najęta, jak wiadomo;)



                  Choc mozna sobie wyobrazic ze rozmawiaja
                  > tylko nie kiedy sa "podgladani" przez narratorke.

                  o, otóż to. wątpię, żeby czytelniczki z utęsknieniem czekały aż bohaterki
                  zaczną rozmawiać o okresie;)
                  • k_linka Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.03.06, 20:08
                    >
                    > o, otóż to. wątpię, żeby czytelniczki z utęsknieniem czekały aż bohaterki
                    > zaczną rozmawiać o okresie;)

                    Nie o to chodzi, ale mysla przewodnia watku bylo
                    "Może zbierzemy w jednym wątku te wszystkie rzeczy, które dla nas, zwykłych
                    śmiertelników, sa czyms oczywistym, a czego Borejkowie i ich satelici nie
                    robią?"

                    Dla mnie rozmowa o ginekologu i okresie jest czyms oczywistym. Dla Borejkow nie.
                • annubis74 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 03.06.06, 12:27
                  rozmowy o seksie pojawiły sie przy okazji ciąży Róży - chociaż chyba trudno by
                  było sie spodziewac jakichs kawałków instruktażowych godnych literatury
                  erotycznej. Róża mówi ze uwiodła Fryderyka na jakichs praktykach (uwiodła ergo
                  spała z nim stad ta ciąża). Mnie bardzo podobała sie wlaśnie ta rozmowa z
                  Fryderykiem gdzie Ignacy Borejko świetnie tłuamczy swój poglad na brak rozmów o
                  seksie... Mnie to przekonuje...
                  • the_dzidka Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 04.06.06, 10:48
                    > rozmowy o seksie pojawiły sie przy okazji ciąży Róży (..) Mnie bardzo
                    podobała sie wlaśnie ta rozmowa z Fryderykiem gdzie Ignacy Borejko świetnie
                    tłuamczy swój poglad na brak rozmów o seksie... Mnie to przekonuje...

                    Tak, ale - jak to już tutaj zostało gdziesik wspomniane - "wątek z seksem" oraz
                    tłumaczenie Ignacego pojawia się na skutek internetowych opinii, że u MM temat
                    seksu nie istnieje. Nie od dziś mamy podejrzenia, że MM buszuje po necie -
                    dowodem choćby liczne wstawki humorystyczne w JT, żywcem wyrwane z Forum
                    Humorum (żarówka, Polucek, a zwłaszcza "hydranty to pomniki nurków"). Wcześniej
                    nie było mowy o czymś więcej niż pocałunki w usta tudzież chęć odosobnienia
                    świeżo poślubionych małżonków.
              • jop Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 02.04.06, 15:53
                > - Nie czytają literatury współczesnej

                No, Gaba raz czytała "Witajcie w małpiarni" Vonneguta, jeśli to można zaliczyć do współczesnej...
              • kormoran7 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 02.04.06, 20:17
                Ja jeszcze w sprawie kina. Przypomniałem sobie ze gaba chodzila do kina razem z
                Pyziakiem na jakies filmy gangsterskie tak ze raczej ten zarzut mozna odrzucic
              • laura-gomez Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.12.06, 12:16
                filimar napisała:

                > Nie czytają literatury współczesnej

                czytają czytają, na przykład Laura Grishama

                > - mało chodza do kina- wiem, w Ż. byli na filmie disneyowskim, a wcześniej
                > Rozważna i Romantyczna, Jarmush, Ogniem i Mieczem, ale jest sporo filmów i
                > przgląów ambitniejszych i osoby generelnie na czasie z kultura współczesną
                > oglądają więcej (chyba)

                Grzegorz cos wspominał o "Powrocie do przyszłosci"?


                • tennesee Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 06.04.07, 10:22
                  Ok, Grisham, ale miałam na mysli taka bardziej ambitna literaturę współczesną,
                  np. nobliści, jak Jellinek czy Kertes. Oraz oczywiście mnówstwo innych
                  ciekawych. Grisham to tak raczej w celach rozrywkowych, a to przecie
                  intelektualiści są.

                  Co do kina- tu znowu miałam na myśli bardziej ambitne przeglądy, jakie można
                  znaleźć czasem w kinach, np. kina skandynawskiego albo prawa człowieka w kinie
                  itp. A powrót do przeszłości to film z 1985 roku, wiec jest tak samo współczesny
                  jak np. serpico
                  • ready4freddy Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 07.04.07, 08:54
                    > A powrót do przeszłości to film z 1985 roku, wiec jest tak samo współczesn
                    > y jak np. serpico

                    tak po prawdzie, to istotnie "Back to the Future" jest z 1985 roku, ale opowiadana przez Grzegorza mrocznej przyszlosci opanowanej przez bezprawie to "Back to the Future II" z 1989 roku. tak czy inaczej nie mogl byc raczej w "Imieninach" na premierze tego filmu :)
        • paszczakowna1 awantury o lazienke 02.04.06, 12:57
          Co do awantur o lazienke, to przypominam sobie ranna awanture miedzy Laura a
          Gabrysia (wspominana przez Laure chyba w "Tygrysie i Rozy"). No i problem Laury
          z okupujacym lazienke Ignacym Grzegorzem ("Zaba"). Zatem jednak - mimo iz na tym
          etapie to tylko 7 osob w mieszkaniu.
          • mayessa Re: awantury o lazienke 02.04.06, 16:15
            W "Idzie.." też była poruszona kwestia łazienki
            • wieslawa-siemiankowska Re: awantury o lazienke 02.04.06, 19:16
              Borejkówny nie chadzają do ginekologa, nie mają okresu i nie uprawiają seksu;)
              No niby jak ? Gaba nawet jakby się chciała pobzykać to nie da rady- ze
              wścibskim Ignasiem w jednym pokoju ??
              • dakota77 Re: awantury o lazienke 02.04.06, 19:33
                na pewno by się obudził i zaczął pouczać rodziców:)
                • przemkowa.b Re: awantury o lazienke 03.04.06, 11:03
                  Zwłaszcza, że zapoznał się już z hasłem "nimfomania":PPP
                  • veteranka2 Re: awantury o lazienke 03.04.06, 19:34
                    No wlasnie, mozna zrozumiec ze MM nie pisze o seksie itp bo nie chce poruszac
                    tych spraw, ale ...wyglada na to ze u Borejkow nie ma ani nastroju, ani
                    warunkow do uprawiania milosci, wystarcza im poglaskanie sie po policzku no i
                    zawsze lepiej spozytkowac czas czytajac madra ksiazke. Oni seksu nie
                    potrzebuja. I o seksie rozmawiac nie potrafia. Frycek mial racje.
                    • baba67 Re: awantury o lazienke 03.04.06, 21:07
                      sa tacy ludzie-naprawde...i wcale nie sa jakimis dziwadlami.
                      Ale w swietle tego,ze borejkowie maja 4 dzieci to ciezko mi uwierzyc, ze oni do
                      nich naleza...
                      • verdana Re: awantury o lazienke 03.04.06, 21:36
                        Czy Borejkowie wychodzą na spacery? W jakimś celu - do koscioła, na zakupy, do
                        lekarza - tak. Ale na spacery, całą rodziną chyba nie. A w "Opium w rosole" to
                        jeden z głównych zarzutów pod adresem matki Aurelii -tam rodzinny spacerek jest
                        nieoczekiwana (choc nieudana) przyjemnością.
                        • paszczakowna1 Re: awantury o lazienke 03.04.06, 22:29
                          Mam wrazenie, ze tak (chociaz ciezko mi powiedziec, na czym oparte). W kazdym
                          razie zabieraja dzieci na zielona trawke - w 'Zabie' Ignacy Grzegorz sie zgubil,
                          wyjechawszy z dziadkami na lono przyrody.

                          Ze nie chodza na spacer cala rodzina - ciezko miec za zle. W obecnym stadium, to
                          juz bylaby wedrowka ludow, nie spacer. ;-)
              • paszczakowna1 Re: awantury o lazienke 03.04.06, 22:35
                Seksu nie uprawia Gabrysia, to mozna uznac za udowodnione. Wnioskowanie z
                przykladu jednostkowego o wszystkich Borejkownach jest jednak nienaukowe. ;-)

                Konkretnie, jakos mi stroniaca od seksu Ida nie chce sie zmiescic w glowie. Robi
                na mnie wrazenie kobiety z duzym temperamentem erotycznym, tak jak ja MM
                przedstawia. Nie pamietam opisu tego mieszania Palysow, ale oni chyba
                podrosnietych dzieci w sypialni malzenskiej nie hoduja.
                • przemkowa.b Re: awantury o lazienke 03.04.06, 23:57
                  A Patrycja? Moim zdaniem w opisie uczucia w "Pulpecji" było sporo chemii między
                  wierszami:) czy tylko ja to odczułam:)?:)))
                  • ready4freddy Re: awantury o lazienke 14.07.06, 17:29
                    nie tylko, nie tylko! i ja tez, i ja tez! :) Pulpecja broni sie samodzielnie,
                    poza Jezycjada. to gotowy material na fantastyczny film, ktory chetnie bym
                    obejrzal, o.
                    • ready4freddy Re: awantury o lazienke 14.07.06, 17:33
                      i oczywiscie Pulpa od seksu nie stroni, jestem tego pewien - ale tez i wcale nie
                      musi, szczesciara, udalo jej sie wyrwac z okowow Borejkowszczyzny.
                • nchyb Re: awantury o lazienke 04.04.06, 08:04
                  > Konkretnie, jakos mi stroniaca od seksu Ida nie chce sie zmiescic w glowie.
                  Rob
                  > i
                  > na mnie wrazenie kobiety z duzym temperamentem erotycznym
                  Temperament może i ma, ale z kim go spożytkowuje? Bo chyba nie z mężem, który
                  wiecznie śpi. Czyżby sama?... :-)
                  • jottka Re: awantury o lazienke 04.04.06, 10:00
                    no to może on dlatego taki wiecznie padnięty? praca to nic, ale obowiązki domowe
                    wykańczają
                    • wieslawa-siemiankowska Re: awantury o lazienke 04.04.06, 11:23
                      Mareczek woli spać , niż siedzieć z całą uroczą rodzinką przy kuchennym stole i
                      wysłuchiwać pierdół Ignacego Borejki:)
                      • ready4freddy Re: awantury o lazienke 16.07.06, 00:09
                        moze wlasnie dlatego spi? tak sobie mysle, ze przecietnego osobnika Ignac albo
                        zirytuje (po krotszej lub dluzszej chwili), albo uspi :)
                • croyance Re: awantury o lazienke 04.04.06, 11:39
                  A mnie jeszcze interesuje, czy - jak nie wolno wspominac o Pyziaku - Gabrysia
                  takze zabrania wspominania bylej zony Grzesia?
                  • czekolada72 Re: awantury o lazienke 04.04.06, 12:21
                    O ile mnie pamiec nie myli to była zona Grzegorza zmarła, w przeciwienstwie do
                    Pyziaka. Wiec okolicznosci do wspominania sa zdecydowanie odmienne...
                    • croyance Re: awantury o lazienke 04.04.06, 16:43
                      Wiem, ze zmarla, to jeszcze gorzej, o takiej glupio zle mowic.
                      Ale oni chyba rozmawiaja ..? O to mi chodzi.
                      Czy Grzes ja wspomina, przeciez wlasnie sie z nia nie rozszedl, ale umarla,
                      kiedy jeszcze ja kochal ... i co Gabrysia na to.
                      • czekolada72 Re: awantury o lazienke 05.04.06, 10:51
                        To zalezy wszystko od podejscia Grzesiai Elki - czy chca porownan i wspomnien
                        czy nie, czy Elka pamieta zmarła matke i chce porownywac, czy tez nie (chyba ta
                        druga wersja pasuje do tresci ksiazek). Ajezeli chodzi o charaktery Grzesia i
                        Gaby - to on zapewne nie czuje potrzeby porownan, a Gabrysia ewentualne
                        wspominania bylel zmarlej zony znosi dzielnie i ... "po Gabrysinemu"
                    • fandzolka502 Re: awantury o lazienke 04.04.06, 17:35
                      Sprostuję co do biednej Idy,bo cnotka to na pewno ona nie jest.W końcu w
                      ,,Trolli'' było, jak to spali całą noc, a potem dzieci do dziadków wygonili,bo
                      niby chcieli spać jeszcze.Czyżby?:D
                      • przemkowa.b Re: awantury o lazienke 04.04.06, 19:20
                        Dużo jest o "wspólnym odsypianiu" dyżurów:)
                        • nighthrill Re: awantury o lazienke 04.04.06, 20:22
                          W "Trolli" również Józinek mówi do Idy "W nocy to wy gadacie":)
                          Od początku miałam wrażenie, że oni nie tylko gadają ( no bo w dzień kiedy
                          mieliby oddawać się erotycznym przyjemnościom), tylko Józinek jako dziecko nie
                          potrafi tego dostrzec i nazywa rozmową:)
                          • przemkowa.b Re: awantury o lazienke 04.04.06, 20:38
                            być może:) z drugiej strony może faktycznie gadają:)
                            • veteranka2 Re: awantury o lazienke 04.04.06, 21:06
                              o medycznych przypadkach:-p
                              • stasia_kowalska okresy, ginekolodzy :D 12.05.06, 20:28
                                mi akurat brak okresów, seksu i ginekologów nie przeszkadza, to nie jest Meg
                                Cabot. a na spacerki zdaje się chodzą dośc często. Gdyby wszystko mialo być
                                dokładnie opisane lepiej było by MM napisać plan wydarzeń bezokolicznikami a
                                nie ksiażkę.
                                • meduza7 Re: okresy, ginekolodzy :D 13.05.06, 19:37
                                  dzieci borejkowskie nie mają normalnych w tym wieku zainteresowań. Z tego co
                                  pamiętam, dwunastoletni Tygrysek słuchał jazzu nowoorleańskiego, a o
                                  boysbandach nie miał bladego pojęcia.
                                  • berek_76 Re: okresy, ginekolodzy :D 14.05.06, 09:41
                                    To akurat jestem w stanie zrozumieć. Ja nie miałam pojęcia o muzyce
                                    młodzieżowej, słuchałam wyłącznie klasyki i poezji śpiewanej :)

                                    -----------------------
                                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                                    • meduza7 Re: okresy, ginekolodzy :D 16.05.06, 23:55
                                      berek_76 napisała:

                                      To akurat jestem w stanie zrozumieć. Ja nie miałam pojęcia o muzyce
                                      > młodzieżowej, słuchałam wyłącznie klasyki i poezji śpiewanej :)


                                      przypuszczam, że byłaś w mniejszości...
                                      choc za "naszych czasów" to jeszcze boysbandów nie było, tylko Modern Talking ;)
      • nessska Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 04.06.06, 17:22
        Bobek z braku żywych stworzeń chciał hodować myszki, ale zakończenie historii -
        wiadome :)
      • ready4freddy Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 16.07.06, 00:15
        problem nie tyle z osaba do wychodzenia, co z miejscem. przy takim zageszczeniu
        jedynym zwierzakiem, jakiego mogliby sobie sprawic bylby gekon albo nietoperz -
        zaden stwor poruszajacy sie w parterze nie ma tam szans na przezycie, zadeptaja :)
    • berek_76 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 14.05.06, 09:51
      Dla mnie najbardziej znamienne jest to, że nie rozmawiają o poważnych sprawach,
      które ich osobiście dotyczą. Prowadzą dyskusje filozoficzne o minimalizmie, ale
      Gaba nie rozmawia z córkami o ich własnym ojcu.

      Zresztą w ogóle ich stosunek do kwestii ojca jest dla mnie zdumiewający, chociaż
      nie wiem, czy podpada pod kwestię "czego nie robią". gaba wykreśliła Pyziaka z
      życiorysu - od biedy można zrozumieć, bo on sam się wykreślił, chociaż rozmawiać
      z dziećmi o tym powinna. Ale Pyza też natychmiast po niestosownym zachowaniu
      Fryderyka wykresla go całkowicie z życia swojego dziecka i nie zamierza nic
      robić, aby jednak dziecko tego ojca miało.

      W ogóle coraz bardziej mam takie wrażenie, jakby dewizą Borejków było"sobie
      jesteśmy potrzebni tylko my sami". reszta świata istnieje, bo musi, ale
      obeszliby się bez niej doskonale.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • berek_76 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 14.05.06, 10:07
        A, jeszcze - młode pokolenie Borejków nie ma kolegów i koleżanek. Wyjątkiem jest
        Józinek. Czyżby dlatego, że przynajmniej mieszka nieco dalej od dziadków? Pyza -
        żadnej przyjaciółki. Laura - żadnej przyjaciółki. Ignaś - żadnego kolegi.
        dziewczyny jakby w ogóle nie miały potrzeby kontaktu z równieśnikami. Szukają
        tylko kandydata na męża. nawet lelujkowie sprowadzeni są do rozważań typu "która
        wreszcie spiknie się z którym", koleżeństwa żadnego w tym nie widać.

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
        • veteranka2 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 14.05.06, 17:58
          No bo wszyscy sa dla Borejkow za glupi, na to wyglada. Patrz Pyza: nie chciala
          rozmawiac z kolezankami o tym egotyku, Leonardo di Caprio, wolala odejsc z ich
          grona (po czym wpadla na Frycka). Albo Laura: gdy zwiala do Torunia a Gaba
          szukajac jej odwiedzila kolejno wszystkie jej blizsze kolezanki z klasy,
          zalamala sie: "matko Boska, jakie to biedne dziecko ma kolezanki!"(okrzyk
          calkiem uzasadniony biorac pod uwage Arlete Kopiec). Zwykli ludzie NIE znaja
          laciny i NIE dyskutuja ktory przeklad Plutarch lepszy, a wiec nie warto sie z
          nimi kumplowac...
          No dobra, troche jadu poszlo, ja naprawde lubie te ksiazki, min za to, ze
          namawiaja do tego, aby siegac wyzej...
    • jaworszczanka NIE TYJA! 17.05.06, 10:21
      mimo ze obzeraja sie jak prosiaki, biesiadujac przy kazdej okazji.

      oczywiscie, sa wyjatki - pyza, puplecja, bella - ale generalna zasada pozostaje
      taka sama,; ponadto dwom pierwszym absolutnie nie szkodzi to na urode, a
      wszystkim trzem - na powodzenie.
      • baba67 Re: NIE TYJA! 17.05.06, 16:48
        Chyba troche przesadzilas...
        Tam jest mowa o jedzeniu i to czesto, bo sie w domu gotuje obiady.
        I powiem Ci cos z wlasnego doswiadczenia(a mozesz mi wierzyc, bo mnie komorki
        tluszczowe lubia jak ho ho :-)-ze obiady domowe naprawde mniej tucza niz jedzone
        na miescie, w stolowce na przyklad albo przegryzanie byle czego w locie.
        Ciasta pojawiaja sie glownie w kontekscie dzieci i dla nich sa przede wszystkim
        pieczone.
        Przyjecia sa kilka razy w roku jak w kazdej rodzinie-o jeszcze nikt od tego sie
        nie upasl.
        Ponadto istnieja osoby, ktore trudno tyja i ten gen nie jest znowu jakas
        rzadkoscia-moj dziadek mial, tylko kurcze nie odziedziczylam :-(
        Podejrzewam, ze ma go Mila , Idusia i Laura, bo Natali z natury niewiele
        je-nigdzie jej z zadnym ciastem nie widzimy glownie jogurty i surowki.
        Gabriela nie jest tlusta, ale nigdzie nie jest napisana, ze eteryczna-raczej
        kawal baby.Pulpa tyje, bo wsuwa,Roza tez i nie ma w tym nic dziwnego.
    • nabla_7 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 18.05.06, 18:35
      soova napisała:
      >chyba nie piją kawy
      >coś mi się kojarzy, że u nich jest zawsze "aromatyczny Earl Grey" i to chyba w
      >filiżankach, a nie w kubkach

      Rzeczywiście zazwyczaj piją herbatę, ale pzypominają mi się:
      - Gabrysia, która w "Kwiecie Kalafiora" zaparzyła kawę(zresztą dość
      nieumiejętnie) swoim gościom (Anieli i Robrojkowi)
      - Patrycja, w której pokoju przed matura znajdowały się liczne kubki z fusami po kawie
      - Ida i Gabrysia w "Języku Trolli" siedzące w mieszkaniu Pałysów na żóltymi
      kubkami z kawą

      Że też człowiek takie drobnostki zapamiętuje... :-)
    • meduza7 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.05.06, 14:30
      Mnie właśnie uderzyło, że Borejkowie, zwłaszcza we wcześniejszych tomach są
      jacyś tacy... izolowani? Mila nie ma żadnych psapsiółek wpadających na kawę (no
      tak, kawy nie piją), jak jedna kiedyś przyszła to ją wypłoszyła tekstem o
      wyższości wychowywania dzieci nad przekładaniem papierków w biurze. Na imieniny
      ojca Borejko Gaba zaprasza SWOICH znajomych - czy on nie ma żadnych kolegów, ze
      studiów, z pracy? Dziwne, bo zawsze mi się wydawało, że to taki otwarty,
      gościnny dom...
      • baba67 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.05.06, 14:48
        No nie, stary Ignac ma kolegow-pryszlo nawet dwoch, kiedy lezal chory na swinke.
        Chetnie tez rozmawia z docentem, wrecz plotkuje przez telefon.
        Co do imienin w Kalfiorze, to sytuacja byla nietypowa-zona w szpitalu, o czym
        Ignacy mimo swego rozkojarzenia na pewno poinformowal.
        Jesli chodzi i Mile-wlasnie ona imienin nie obchodzila.Po prostu to mnie
        dziwi, przeciez ochodzenie imienin bylo rytualem lat 70-tych i 80 tych, dopiero
        pozniej urodziny staly sie wazniejsze. Mila nie jest typem osoby, ktora ma wielu
        znajomych-kiedy byla mloda dziewczyna miala tylko po jednej przyjaciolce.Gdy
        wyjechala Lonia, pojawily sie obowiazki zawodowo-rodzinne, a pozniej tylko
        rodzinne, ze to pokazne.Ona nie mial nawet kiedy zawrzec glebszej przyjazni, a
        tylko takie uznawala.
        Sa tacy ludzie. I to nie znaczy, ze ich domy sa zamkniete.Gabriela
        odziedziczyla geny po jakims przodku i zrobila ze swego domu dom otwarty,takie
        mam wrazenie.
        • slodkamelba Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 31.05.06, 11:13
          - nie uczą się jęz. obcych (wyjatek Natalia)
          - nie uznają Wszystkich Świętych (Elka i Grzegorz zwłaszcza, Mili B. rodzice
          zdematerializowni pośmiertnie)
          - nie mają przyjaciół (Borejko seniorzy - tylko luźnych znajomych)
          - nie chodzą do teatru - żyją w kapsule łacińskiej
          - nie chodzą na dyskoteki - czyżby hańbiące?
          - nie stłukli do tej pory niebieskich 12. kubków, przez trzydzieści lat????
          Święci, czy jak?
          - nie są prawdopodobni w wybuchach wulkanów geniuszu PISARSKIEGO - Mila, która
          nagle z robienia swetrów przerzuca się na wyżyny dramatopisarskie jest tak
          sztuczna, że aż boli, a skąd te kontakty w środowisku, z motków włoczki???
          ORAGANIZACYJNEGO - Czy Natalia ulegająca wpływom,roztrzęsiona i roztrzepana,
          mająca problem z Tuniem, Bratkiem i opanowaniem małej siostrzenicy nagle
          okiełzna tabuny turystów przez rok ???? Czy pewne wątki nie mogą być chociaż
          bardziej prawdopodobne? GENIUSZ OPOZYCYJNEJ AKTYWNOŚCI u niby-kluchowatego
          I.Borejko seniora, może tylko jego egoistyczny charakter to tłumaczy..."Robi co
          chce,. ajk zawsze i nie patrzy na innych, tym razem kaprys opozycyjny...
          - A i jeszcze geniusz dobroci GABRIELI, NIE MA ZMIŁUJ SIĘ, WSZYSTKIE GRZECHY
          ODPUSZCZONE. Żeby grzesznik chciał trwać w grzechach i tak go nawrócą.Ja bym
          jej jakiś mini-konfesjonałek domowy pod choinkę urządziła. I aureolę na 2x
          Duracell R6.
          A poza tym cały cykl ogólnie świetnie się czyta, tylko te szczegóły....
          • agnieszka_azj Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 31.05.06, 11:35
            slodkamelba napisała:

            > - nie uczą się jęz. obcych (wyjatek Natalia)

            Nie uczą się, ale znają - Gabriela czyta książki po angielsku do poduszki (coś
            o drzewach np.). Nie można być filologiem klasycznym nie znając języków
            nowozytnych - z tego co wiem większość literatury fachowej jest po niemiecku i
            angielsku.


            > - nie chodzą na dyskoteki - czyżby hańbiące?
            Nie hanbiące, ale moga zwyczajnie nie lubić hałasu Ja nie chodziła, bo po
            połgodzinie zaczynała boleć mnie głowa.

            > - nie stłukli do tej pory niebieskich 12. kubków, przez trzydzieści lat????
            > Święci, czy jak?
            Mogli stłuc sześć - to drugie sześć jeszcze zostało;-)

            > - nie są prawdopodobni w wybuchach wulkanów geniuszu PISARSKIEGO - Mila,
            która
            > nagle z robienia swetrów przerzuca się na wyżyny dramatopisarskie jest tak
            > sztuczna, że aż boli, a skąd te kontakty w środowisku, z motków włoczki???

            Mila pisywała do szuflady przez cały czas, to sie nie kłoci z robieniem
            swetrów ;-) Dorota Terakowska w stanie wojennym tez zarabiała robieniem
            swetrów ;-)
            Kontakty - prawdziwy talent zawsze wypłynie, do tego nie potrzebne są
            znajomośći. Przynajmniej taką mam nadzieję ;-)))

            > ORAGANIZACYJNEGO - Czy Natalia ulegająca wpływom,roztrzęsiona i roztrzepana,
            > mająca problem z Tuniem, Bratkiem i opanowaniem małej siostrzenicy nagle
            > okiełzna tabuny turystów przez rok ????
            Natalia jako pilot nie mieści mi się w głowie - tu pani M. przegięła, a mogła
            ją wysłać na stypendium zagraniczne. Feministki forumowe byłyby zachwycone ;-)))
            • iwoniaw Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 31.05.06, 19:33
              agnieszka_azj napisała:



              >
              > > ORAGANIZACYJNEGO - Czy Natalia ulegająca wpływom,roztrzęsiona i roztrzepa
              > na,
              > > mająca problem z Tuniem, Bratkiem i opanowaniem małej siostrzenicy nagle
              > > okiełzna tabuny turystów przez rok ????
              > Natalia jako pilot nie mieści mi się w głowie - tu pani M. przegięła, a mogła
              > ją wysłać na stypendium zagraniczne. Feministki forumowe byłyby zachwycone ;-))
              > )

              No mnie też to bycie pilotem-rezydentem na Cyprze do Natalii nie pasuje
              zupełnie. Ale stypendium zagraniczne dla polonistki to też by był problem, bo
              niby gdzie w tej branży ma się lepsze źródła i bogatsze biblioteki niż u nas?
              Chyba jedyny fach, w którym tak jest. Tak że sama już nie wiem, gdzie ta Natalia
              mogłaby pojechać, żeby było wiarygodnie...
              • agnieszka_azj Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 31.05.06, 19:48
                To może mogłaby pojechać gdzieś w charakterze lektora języka polskiego - np.
                na Uniwersytet Harwarda, gdzie wykłada Stanisław Barańczak ;-)))
                • dakota77 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 31.05.06, 20:06
                  Tylko że takie posady na takich uczelniaach dostaja wielcy, jak Barańczak, a nie mlode, szeregowe
                  polonistki:).
                  • agnieszka_azj Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 31.05.06, 20:20
                    Nie mówię o wykładach tylko o byciu lektorem języka. Mogłaby zresztą uczyć w
                    polskiej szkole przy jakiejś ambasadzie, bo pomysł wysłania jej jako
                    nauczycielki do Kazachstanu jest równie księżycowy jak rezydentura na Cyprze ;-
                    ))
                    Barańczak by chyba coś tam Borejkównie załatwił ;-)))
                    • iwoniaw no, to znacznie lepszy pomysł 31.05.06, 21:23
                      z tą ambasadą czy lektoratem. I mogłyby być opisy, jak to spotyka Barańczaka w
                      kampusie - przynajmniej przy szczegółach z jego życia by się nikt nie czepiał,
                      że wydumane (chyba...)?
                      • slodkamelba Re: A czy musi uciekać?? 31.05.06, 21:49
                        Przecież WCALE nie musi uciekać na rok, bo po powrocie dopada ją ten
                        niezałatwiony ostatecznie romans, więc Cypr jako zwrot w akcji nie da się
                        obronić. Pomysł z Barańczakiem smakowity, np. jedzą pizzę i popijają czerwonym
                        winem tęskniąc do lubej ojczyzny i gryki jaki śnieg białej...

                        PS A te mityczne niebieskie kubki nietłukące się to oczywiście stal z
                        Centrostalu??? Jak widzę negocjujemy 6. sztuk. Uch:-))))
              • jottka Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 31.05.06, 23:40
                iwoniaw napisała:


                > Ale stypendium zagraniczne dla polonistki to też by był problem, bo
                > niby gdzie w tej branży ma się lepsze źródła i bogatsze biblioteki niż u nas?


                nieno, polonistyka, jak i dowolna inna filologia, to nie są wyłącznie studia
                historii danej literatury w oparciu o zgłębianie li i jedynie materiałów
                źródłowych:( teoretyczka literatury na ten przykład może do upojenia wyjeżdżać
                na stypendia do bolonii, oksfordu czy moguncji i tarzać sie w trudno dostępnej w
                kraju lekturze
                • slodkamelba Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.06.06, 09:27
                  Poetka-pilotka, nie zgadzam się na takie naciąganie... Chociaż jak się
                  zdenerwuje to koszyk winogron (tak jak Tuniowi truskawek) podepcze na Cyprze.
                  Jeszcze do Mili, jeśli D. Terakowska swetry to i Mila: dramaty pisze , swetry
                  dzierga oraz cztery córki, mąż leń - intelektualista i chałupa na głowie z
                  systemem kartkowym. A i jeszcze szyje kiecki córkom (Ida np)Kochani, kto
                  pamięta tamte czasy, to ma wątpliwości....I z tej szuflady sztuki są rozrywane
                  (wyrywane) przez teatry. W tym sensie pisałam o kontaktach. Kto na Boga miał
                  świadomość, że ona w ogóle ma coś w tej szufladzie... Jeśli rodzina nawet
                  cienia podejrzenia nie miała, to jak ta SŁAWA SIĘ POJAWIŁA?.Chyba, że
                  niezawodny Barańczak jako krytyk wystąpił i wsparł dramatopisarstwo duchem.
                  • agnieszka_azj Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.06.06, 09:44
                    Swetry były w latach siedemdziesiątych, na początku dziewięćdzisiatych Mila
                    robiła korekty dla wydawnictwa "a5" - to juz mozna podciągnąć pod KONTAKTY ;-)))
                    • slodkamelba Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.06.06, 09:48
                      Szkoda,że włąśnie "podciągać" trzeba :-))))))
              • tehanu Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 03.12.07, 04:06
                Gdziekolwiek. Uczyć dzieci angielskich bądź irlandzkich emigrantów w polskiego -
                np.
    • szprota Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 12.07.06, 16:22
      pomijając pizzę w JT, nie jedzą "egzotycznych" rzeczy. a i słodycze jadają
      raczej domowego sortu. wyjątkiem są demoniczne lody Banana Joe ;) a, i lody, na
      które zaprosił Różę Lucek (spróbujcie to szybko wymówić!)
      ale faktycznie, mnie również bardzo zastanawia ten istotny brak zwierzaków. Na
      tyle części jeden Lucyper i jamnik pana Maciołki?
    • martina.15 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 13.07.06, 00:36
      jakos Mila byla na pogrzebie Gizeli...
      u nas nie pije sie alkoholu, nie pali, nie je sie obiadu przy telewizorze- chyba
      mieszkam w domu, ktory powinien stac sie jakims muzeum :/
    • martina.15 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 13.07.06, 18:53
      co do telewizji- to dzieciaki z najmlodszego pokolenia tez sie rzucaly do
      telewizora w kuchni, tygrys z nimi ogladala
      • lutecja4 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 07.12.07, 21:25
        w KK telewizor na poczatku caly czas byl wlaczony a Gabrysia patrzac w okna
        swojego mieszkania widziala migajacy ekran telewizora i "nie bylo widac ojca
        ,ktory siedzial zapewne przed telewizorem"
    • kelle1986 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 17.07.06, 19:56
      czytając jeżycjadę mam wrażenie że nie uprawiają seksu! a jednak skądś się te dzieciatka biorą:)
      • yowah76 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 23.08.06, 18:36
        ...bo to jak w Monty Pythonie, jeden stosunek, jedno dziecko... Jakos nie
        przeczytalam ostatnich 2 ksiazek, mniej wiecej wiem o co chodzi, ale poza
        Trolla nie ma tam ludzi chorych (oprocz chorob wieku starczego i wrzodow),
        NIEPELNOSPRAWNYCH, niezbyt inteligentnych... w koncu w najlepszej rodzinie moze
        sie trafic osoba niezdolna, prawda? a nie tylko zdolna ale leniwa... artysci
        zyja z wlasnej sztuki lub pasji... NIE PRACUJA FIZYCZNIE! za zdolni???
    • agnieszkagosia Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 26.08.06, 21:07
      mężczyźni, chłopcy nie gotują (poza Bernardem - niepracującym)
      z chłopcami się rozmawia (Ignaś, Józinek) natomiast dziewczynki mają inne
      przeznaczenie - zainteresowania Róży, Laury
      • mkw98 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 26.08.06, 21:18
        > mężczyźni, chłopcy nie gotują (poza Bernardem - niepracującym)

        Oo, Grzegorz ciągle gotuje!
        • tennesee Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 25.12.06, 20:24
          Nie chodzą na Stary Rynek
          • bunny.tsukino Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 27.12.06, 18:06
            Nie wiem czy było: nie posyłają dzieci do żłobka ani do przedszkola.
            O ile to pierwsze budzi kontrowersje, to przedszkole spełnia wiele innych
            ważnych funkcji i nie jest tylko przechowalnią dzieci dla spracowanych rodziców.
            Później np. Róża, Laura, Ignaś, Józinek and many more nie mają znajomych. Co tu
            mówić o przyjaźniach
            • nighthrill Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 06.04.07, 20:22
              Posyłają, przynajmniej w latach 70. posyłali...w "Kalamburce" jest o tym, że
              Ida chodziła, kiedy Mila jeszcze pracowała - i pewnie Gabrysia wcześniej też.
              Pulpa już nie, w "Kwiecie Kalafiora" nie chcieli jej przyjąć, bo Mila
              teoretycznie była cały czas w domu.
              • anchema Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 03.12.07, 20:02
                - nie chodzą do kawiarni - nie mówię o żłopaniu piwska w barze, tudzież
                osławionej Stajence Pegaza, (która nawiasem mówiąc, wcale nie wygląda na
                mordownię), mam namyśli zwykłe ploty z przyjaciółką na kawce (przepraszam za
                trywialność określenia)
                - nie plotkują o głupota i drobiazgach - nie mówcie, że nigdy tego nie robicie,
                chyba są ponad to, zresztą nie mieli by z kim
                - nie mają rodziny - wbrew pozorom - jest Józeczek, Fela i całą ich rodzina, ich
                córka ma dzieci w wieku zbliżonym do Róży i Laury, to ich bliscy kuzyni, których
                w życiu chyba na oczy nie widzieli, ani też żadnych innych kuzynów, ciotek itd.
                - nie spotykają się ze znajomymi, którzy, nota bene, mieszkają tuż obok - bo
                wszyscy ciągle w tej samej dzielnicy
                - niemal wszyscy - nie tylko Borejkowie, ale też i Żakowie nie wyprowadzają się
                NIGDY od rodziny, kiszą się zawsze razem we własnym sosie
                - co do okresów i seksu - może gdyby mieli innych, "nieineligentów" za znajomych
                i trochę zbrukali się prawdziwym życiem, to by o tym rozmawiali: nie chodzi mi o
                dyskusje typu Cosmo o pozycjach (sama tego szmatławca nie czytam) ale o
                ZWYCZAJNĄ rozmową - bo wszyscy to robią,
                • lezbobimbo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 03.12.07, 20:24

                  Anchemo, w starszych tomach chadzano do kawiarni, tluczono sie z
                  kuzynkami tudziez egzekwowano szczypasy na kolegach z lawki, i
                  Borejkowie caly czas kogos zapraszali (jedna z radosci
                  przeprowadzenia sie do nowego mieszkania). Oprócz wiekszosci Zaków i
                  Borejków inni bohaterowie i bohaterki wyprowadzaja sie z domów, w
                  nowych tomach Pulpa i Nutria tez - zreszta co za zarzut - czy od
                  mieszkania z rodzina na glowie zmniejszy sie wartosc literacka
                  dziela? ;)
                  W nowych tomach owszem, Borejkowie sie nieco zaskorupiaja, autuja i
                  boja kawiarni ;)
                  Ale zeby zaraz mieli sie "brukac prawdziwym zyciem".. czy ja na
                  pewno bym chciala czytac o seksie w tyradach dzisiejszej mamy
                  Borejko? Moze w starszych tomach te rozmowy wyszlyby rozumnie i
                  wesolo, ale teraz? I dlaczego "nieinteligenci" to jedyni, którzy
                  maja sie znac na seksie i okresie?
                  ...czyzby zarzut "demokratyzacji" od nowa? ;)
                  • antyludzik Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 04.12.07, 00:27
                    Czy gadanie o ideale faceta nie jest gadaniem o "głupstwach"?
                    • lezbobimbo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 04.12.07, 00:30
                      antyludzik napisała:
                      > Czy gadanie o ideale faceta nie jest gadaniem o "głupstwach"?

                      Nie, bo to idealy literackie ;)
                  • anchema Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 04.12.07, 16:31
                    muszę odeprzeć zarzuty
                    > Anchemo, w starszych tomach chadzano do kawiarni

                    kiedy to , pytam sie ja grzecznie (naprawdę grzecznie;) nawet jeśli gdzieś
                    wyszli, to po to , aby się to skończyło jakąś katastrofą albo kolejnym
                    zanurzeniem w morzu chamstwa
                    1. Kłamczucha do kawiarni wzywa Roberta, bo ma moralnego kaca
                    2. a potem żeby zemścić się na Pawełku
                    3. Róża i Lucek idą do kawiarni, żeby cierpieć męki, bo do okoła wszędzie
                    prostacy (swoją drogą czemu ten kretyn nie zabrał jaj po prostu do jakiejś
                    przytulnej kawiarenki na St. Rynku?)
                    4. Pulpa najpierw leczy smutki w kawiarni bo nie chce być z rodziną
                    5. a potem ukradkiem podgląda Gabę z Grzesiem
                    6. Dziadek+Miąwa+Józinek+pizzernia=katastrofa I oczywiście znów to chamstwo -
                    chyba tylko kmiotki chadzają do takich przybytków

                    Oprócz wiekszosci Zaków i
                    > Borejków inni bohaterowie i bohaterki wyprowadzaja sie z domów, w
                    > nowych tomach Pulpa i Nutria tez - zreszta co za zarzut - czy od
                    > mieszkania z rodzina na glowie zmniejszy sie wartosc literacka
                    > dziela? ;)
                    to nie miały być zarzuty, tylko to cego nie robią

                    czy ja na
                    > pewno bym chciala czytac o seksie w tyradach dzisiejszej mamy
                    > Borejko? Moze w starszych tomach te rozmowy wyszlyby rozumnie i
                    > wesolo, ale teraz?

                    widzę, że ten akurat problem powtarza się często na forum, i wynika chyba z
                    błednego spojrzenia na ten temat
                    czy naprawdę SAMA ROZMOWA o seksie jest zniesmaczna?
                    czy jest, jakby to ujął Ignacy B. przejawem braku dyskrecji?
                    bo jak dla mnie jest raczej przejawem tchórzostwa i udawania, że nasze dzieci
                    nie dorastają, problem mnie nie dotyczy, albo nasze dzieci są święte i płeć
                    fizyczna rozwija si u nich dopiero po ślubie, kiedy trzeba mieć dziecko -
                    kolejny objaw miłości - bo nie dla niego samego przecież
                    czy Gaba i Grzegorz naprawdę jak w "sensie życia" jeden stosunek, jedno dziecko
                    i przez resztę życia celibat bo bachor mieszka z nimi w pokoju? bo jak dla mnie
                    to objaw do leczenia albo strach przed bliskością

                    a wracając do tematu - oni nie chodzą do Starego Browaru:)
                    i poza spożywczymi nie robią zakupów - zawsze nie zastanawia skąd biorą ubrania?
                    (poza Idą ze szmateksów) na pewno nie świecąc tandetę która zalewa sklepy, bo to
                    przecież nie na ich wyrobiony gust, a ubrania w dobrym smaku i jakości są drogie
                    • kanga_roo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 05.12.07, 14:35
                      - nie wysyłają dzieci na wakacje (kolonie, obozy)
                      - nie jeżdżą sami - chyba tego nie lubią
                      generalnie odnoszę wrażenie, że dzieci wychowują przy kuchennym
                      stole i w drodze do i z kościoła (tak, wiem, dorosła juz Natalia
                      jeździ na narty i obozy żeglarskie, Gaba funduje swoim córeczkom
                      wycieczki szkolne po Wielkopolsce, a Elka pomyka z dziadkiem do
                      Wiednia, ale już Pyza, Tygrys, Ignacy G, Józinek, Łusia w najlepszym
                      razie lądują u rodziny pod lasem)
                      - nie interesują się dziećmi (sławna matura Pyzy, śpiewanie Laury,
                      mecze Józinka a nawet wyskok Ignacego Grzegorza i jego samodzielny
                      powrót do Poznania - dla mnie nie do pomyślenia, ale może to ta
                      słynna dyskrecja :-)))
                      - kwestia zwierząt i wogóle Matki Natury - jakoś tak traktowana po
                      macoszemu (Florian chwalebnym wyjątkiem i za to go kocham)

                      pozdrawiam, K.
                      • lutecja4 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 29.12.07, 19:55

                        - kwestia zwierząt i wogóle Matki Natury - jakoś tak traktowana po
                        macoszemu (Florian chwalebnym wyjątkiem i za to go kocham)
                        z racji Swiat i odrobiny wolnego czasu czytam sobie stare czesci Jezycjady i w
                        Noelce Gabrysia "gromadzila wokol siebie(...)nawet psy i koty zablakane na ulicy"
                        a co sie pozniej z nimi dzialo,bo faktycznie za wyjatkiem myszy u Bobcia
                        zwierzat domowych w Jezycjadzie brak
                        • lezbobimbo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 29.12.07, 21:33
                          lutecja4 napisała:
                          > - kwestia zwierząt i wogóle Matki Natury - jakoś tak traktowana po
                          > macoszemu (Florian chwalebnym wyjątkiem i za to go kocham)

                          Hmm, Florian sprzedaje kwiaty dla snobistycznych wielkomieszczanek ujezdzajac po
                          miescie Syrenka ziejaca trujacymi spalinami ;) Ale potem rzeczywiscie, idzie na
                          lesnictwo i biega po bagnach z Pulpecja i mieszka gdzies z szerszeniami, jesli
                          dobrze zrozumialam forumowe streszczenia CP, której jeszcze nie czytalam :)

                          Ja myslalam z kolei, ze Geniusia w finale OwR dostanie albo znajdzie takiego
                          prawdziwego pieska i bedzie sie z nim prowadzac po ulicach z rozweselona mama,
                          wpraszajac sie w gosci :) Piesek móglby byc czarno-bialy i w ten sposób nawet by
                          do mieszkania pasowal..

                          > z racji Swiat i odrobiny wolnego czasu czytam sobie stare czesci >Jezycjady i
                          w> Noelce Gabrysia "gromadzila wokol siebie(...)nawet >psy >i koty zablakane na
                          ulicy"> a co sie pozniej z nimi dzialo,

                          No jak to co. Myslisz, ze te wszystkie udzce i combry rumieniace sie w
                          piekarniku Borejkowskim to naprawde jagnieta? ;>
                          Pewnie tak jak z malymi Rumunkami, Gaba jednorazowo karmila, czyscila a potem
                          wio z powrotem na ulice.. :/ I jej córki ani siostry jakos nigdy nie zatrzymuja
                          zadnego stworzenia..

                          >bo faktycznie za wyjatkiem myszy u Bobcia
                          > zwierzat domowych w Jezycjadzie brak

                          Za pozwoleniem, a Lucyfer pana Paszkieta i wyjaca psina pana Maciolki? A Felus,
                          lofrujacy kocio babci Jedwabinskiej?
                          Ale faktycznie, glówne bohaterki i bohaterowie nie zajmuja sie tak przyziemnymi
                          sprawami jak milosc do braci mniejszych ;)

                          Odnosze tez wrazenie, jakoby Józinek karmil jakowes rybki ale wiadomo, to nie
                          calkiem to samo co zwierz, którego mozna miziac. Ciekawe, ze mu tata Palys nie
                          kupil jakiegos bullteriera dla obrony przed zgrajami kiboli (bullterier bylby tu
                          tez uklonem literackim! w strone Jonathana Carolla, hi hi)
                          • lutecja4 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.12.07, 12:09
                            najpierw gwoli wyjasnienia-o Florianie naoisala kanga_roo,tylko ja zle
                            zaznaczylam cytat
                            ale mnie rozwalilas tekstami o rumieniacych sie udzcach i combrach ;))
                            tez korzystajac z wolnych chwil przypominam sobie Noelke i zastanawia mnie
                            cos-skad u niezaradnych Borejkow w kuchni te udzce?byly juz wtedy normalnie w
                            sklepach, bo za mloda bylam, zeby pamietac?w ktorejs z czesci natomiast w
                            piekarniku rumienila sie cielecina-drogi obiad dla tak licznej rodziny
                            pozdrawiam swiatecznie
                            • ready4freddy Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 03.06.08, 16:22
                              > w ktorejs z czesci natomiast w piekarniku rumienila sie
                              > cielecina-drogi obiad dla tak licznej rodziny

                              ktos jeszcze ma watpliwosci, co stalo sie z Celestyna vel Cesia vel...
                              Cielecina? LUDOJADY! :)
                    • mankencja Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 05.12.07, 20:41
                      > i poza spożywczymi nie robią zakupów - zawsze nie zastanawia skąd
                      biorą ubrania
                      > ?
                      > (poza Idą ze szmateksów) na pewno nie świecąc tandetę która zalewa
                      sklepy, bo t
                      > o
                      > przecież nie na ich wyrobiony gust, a ubrania w dobrym smaku i
                      jakości są drogi
                      > e

                      w ostatnim tomie jest cos o zielonym sweterku z przeceny
                      za obuwiem dla idy lataja wszyscy
                      kreacja pulpy na slub idy jest "z butiku"
                      czy koszula w krate i dzinsy to przejaw wyrobionego gustu?


                      > kiedy to , pytam sie ja grzecznie (naprawdę grzecznie;) nawet
                      jeśli gdzieś
                      > wyszli, to po to , aby się to skończyło jakąś katastrofą albo
                      kolejnym
                      > zanurzeniem w morzu chamstwa
                      do pizzerii ignacy g, jozinek i ignacy senior ida za namowa jozinka,
                      ktory bywa tam z tata
                    • lezbobimbo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 29.12.07, 22:07
                      anchema napisała:
                      > muszę odeprzeć zarzuty
                      >> Anchemo, w starszych tomach chadzano do kawiarni

                      > kiedy to , pytam sie ja grzecznie (naprawdę grzecznie;) nawet jeśli gdzieś>
                      wyszli, to po to , aby się to skończyło jakąś katastrofą albo kolejnym>
                      zanurzeniem w morzu chamstwa

                      No przeciez w Klamczusze ciotka Lila wraz z przyjaciólka chadza regularnie do
                      kawiarni na ptasie gniazda! Robi to wyraznie z przyjemnoscia, a do tego chyba
                      nawet pali ;)
                      W Opium w Rosole Kreska zabiera Geniusie do Kociaka (achhh ta smietana bita, to
                      byl wtedy rarytas, pamietam z dziecinstwa :)
                      Matylda równiez chadza do takowych milych przybytków i zabiera tam Macka. W tej
                      scenie bywalcem jest tez najwyrazniej staruszek czytajacy prase po angielsku.. i
                      to wszystko podczas stanu wojennego, prosze ja panstwa.

                      > 3. Róża i Lucek idą do kawiarni, żeby cierpieć męki, bo do okoła >wszędzie>
                      prostacy (swoją drogą czemu ten kretyn nie zabrał jaj po >prostu do jakiejś>
                      przytulnej kawiarenki na St. Rynku?)

                      To wlasnie nowsze tomy, pelne nihilizmu i zwiastunów apokalipsy ;)
                      Zgadzam sie z Toba, przeciez centrum obfituje w swietne lokale.
                      Aaaa i mamy nowy punkt do tematu: Borejkowie et co. NIE bywaja na Starym Rynku!
                      Co dziwi, przeciez tam ksiegarnie pyszne i slynny antykwariat, co to go
                      zamknieto (MM sama o tym pisala we Frywolitkach!).
                      NB: Borejkowie nie chadzaja tez do okolorynkowych Muzeów! Ani do
                      okolo-Raczynskich!

                      > 4. Pulpa najpierw leczy smutki w kawiarni bo nie chce być z rodziną

                      A gdziezby miala leczyc jak nie w kawiarni? Do psychologa nie chodza, do
                      kolezanek nie chodza, ani do pubu tez nie, hi hi.
                      Sama bym wolala byc w dowolnej kawiarni poznanskiej niz w kuchni na Roosevelta
                      pod okiem ironicznej mamy Borejko ;)

                      > 6. Dziadek+Miąwa+Józinek+pizzernia=katastrofa I oczywiście znów to >chamstwo
                      -> chyba tylko kmiotki chadzają do takich przybytków

                      Pizzeria to chyba nie calkiem kawiarnia, a bywalcem takowych ponoc jest Józinek
                      z tata..

                      > czy ja na
                      > > pewno bym chciala czytac o seksie w tyradach dzisiejszej mamy
                      > > Borejko? Moze w starszych tomach te rozmowy wyszlyby rozumnie i
                      > > wesolo, ale teraz?>
                      > widzę, że ten akurat problem powtarza się często na forum, i wynika chyba z>
                      błednego spojrzenia na ten temat
                      > czy naprawdę SAMA ROZMOWA o seksie jest zniesmaczna?
                      > czy jest, jakby to ujął Ignacy B. przejawem braku dyskrecji?

                      Nie, nieeee, za pozwoleniem, ale nie zrozumialas mnie zupelnie :)
                      Nie jestem tchórzem pruderyjnym. Nie jestem dyskretna w sprawach seksu :)
                      Po prostu po przeczytaniu w jaki to sposób "rozmawiaja" o "seksie" (a wlasciwie
                      o antykoncepcji) swiatli Borejkowie z Fryckiem (tez zacofanym jak na naukowca -
                      i to jeszcze na bacznosci przed pulapka biologiczna) po prostu nie chce czytac
                      czegos takiego wiecej. Niech juz lepiej o tej literaturze sobie snuja
                      rozwazania, bo o tym przynajmniej maja pojecie - zamiast krew mi psuc ta
                      fundamentalistyczna dulszczyzna ;)

                      > bo jak dla mnie jest raczej przejawem tchórzostwa i udawania,

                      Spoko, wiem o co Ci chodzi :)
                      Borejkowie spozywaja lotosy i rozmnazaja sie wiatropylnie, wiec nie chce czytac
                      ich przemyslen na ten temat, bo zadne z nich autorytety ani nawet partnerzy do
                      rozmowy.

                      > a wracając do tematu - oni nie chodzą do Starego Browaru:)

                      Ale za to chodza do Multikina, heh heh..
                      Szkoda ze nie lubia Browaru. Chociaz moze za duzo tam dla nich sklepów z
                      ciuchami i elektronika w proporcji do ksiegarni.

                      > i poza spożywczymi nie robią zakupów - zawsze nie zastanawia skąd >biorą
                      ubrania> (poza Idą ze szmateksów) na pewno nie świecąc tandetę >która zalewa
                      sklepy, bo to przecież nie na ich wyrobiony gust, a >ubrania w dobrym smaku i
                      jakości są drogie

                      W kuchni kobiety rodu tkaja, dziergaja i dra pierze ;) podczas gdy faceci
                      surfuja po Internecie, wzorem patriarchalnej Hellady :>
                      • anchema Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.12.07, 00:38
                        > W Opium w Rosole Kreska zabiera Geniusie do Kociaka

                        ekhmmm......wtopa, one były w Hortexie
                        i to przykład potwierdzający moją teorię - jak się ta wyprawa skończyła, hmm?

                        > Matylda równiez chadza do takowych milych przybytków i zabiera tam Macka.
                        no właśnie - Matylda - kobieta zła:), zresztą Maciek tak się z nią tam nudzi (czy też z nią w ogóle), że myśli o Innej Matyldzie:)

                        NIE bywaja na Starym Rynku!
                        > Co dziwi, przeciez tam ksiegarnie pyszne i slynny antykwariat, co to go
                        > zamknieto (MM sama o tym pisala we Frywolitkach!).
                        jest też Arsenał i antykwariat na Paderewskiego


                        > Pizzeria to chyba nie calkiem kawiarnia, a bywalcem takowych ponoc jest Józinek
                        > z tata..
                        teoretycznie się zgodzę, chodziło mi o-lokal-w-którym-się-je-ale-nie-jest-moją-kuchnią


                        Niech juz lepiej o tej literaturze sobie snuja
                        > rozwazania, bo o tym przynajmniej maja pojecie - zamiast krew mi psuc ta
                        > fundamentalistyczna dulszczyzna ;)
                        tu się zgodzę, chodziło mi tylko o to czego NIE robią (bo nie umieją)

                        co do Browaru, to osobiście sę im dziwię - ja chodzę tam, jak się większe zakupy zbiorą, bo poprostu wszystko w jednym miejscu i pod dachem
    • ml_0 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 09.12.07, 14:21
      Nie jestem pewna, czy to już było, ale dla mnie najbardziej
      zaskakujący jest całkowity brak rozmów o relacjach w pracy.
      Rozmawiają o problemach grupy zawodowej (strajk lekarzy etc) ale
      nikt nie ma szefa-tyrana czy zawistnej koleżanki, a to przecież
      jeden z najczęściej pojawiających się w rozmowach z bliskimi tematów.
    • idomeneo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 20.05.08, 23:46
      nie pójdą do kina na pełnometrażową wersję "Sex and the City". Przez chwilę
      zastanawiałam się, czy Laura by się czasem nie wybrała, ale po jej polewkowym
      credo stwierdzam, że jednak nie.
      • idomeneo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 02.06.08, 18:17
        ... za to ja byłam w sobotę i już wiem, czy Carrie w końcu wyszła za mąż.
        Wiadomo, nie jest to rozrywka jakichś szczególnie wysokich lotów, ale jak ktoś
        lubi serial, to się dobrze bawił.

        Ale nie o tym tak naprawdę chciałam napisać, tylko o atmosferze w kinie - w
        nabitej po brzegi sali było może ze czterech panów, a resztę widowni wypełniały
        babeczki wszelkich kształtów, kolorów i wieku, roześmiane i podekscytowane,
        które przyszły tam solo albo z koleżankami. Przede mną siedziała grupka
        licealistek, a koło mnie dwie panie w wieku około 80 lat, chichrające się w
        głos. Był w tym taki ładunek optymizmu, miłej energii i taka atmosfera
        beztroskiej, babskiej fiesty, ze naprawdę buzia się sama człowiekowi śmiała. I
        tak sobie pomyślałam, że zwłaszcza w zgniły poniedziałek, chciałabym napomknąć o
        tym duchu wspólnej zabawy. Pozdrawiam serdecznie!
        • metwoh Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 03.06.08, 16:07
          Czyli jednak ten klimat z Seksmisji cały czas jest marzeniem. Same
          kobitki -no i może redi- fredi. A w życiu inaczej. Koszule do
          prasowania itp.
          • mel_bi Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.06.08, 16:54
            A kto komu prasuje te koszule, bo się z deka zagubiłam?
            • anutek115 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.06.08, 17:18
              Domniemywam, że Metwoh się odezwał, nie wiem, bo wygasiłam. Ale jeśli to on,
              poczytaj wątki "Irytacje w Jeżycjadzie" i "Agenci w Jeżycjadzie", problem
              prasowania koszul przewija się tam co i rusz.

              Inna sprawa, ze niekoniecznie polecam, atmosfera tych wątków nie najmilsza sie
              robi po jakims czasie.
              • mel_bi Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.06.08, 20:37
                Bingo.
                Dziękuję, co nieco czytałam, resztę doczytam.
                Niemniej w pierwszej chwili poszłam tropem prasowania koszul
                w "Seksie" i bardzo mnie to zaintrygowało hi hi hi :)
                • idomeneo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.06.08, 21:36
                  aj, a ja nie załapałam, o co chodzi w pytaniu Mel_bi... ;)
                • ready4freddy Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.06.08, 23:53
                  koszule z "seksem.." wiaza sie mianowicie w taki sposob, ze mozna ogladac,
                  prasujac :)
                  • mel_bi Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 01:59
                    Wczoraj miałam nocny maratonik z jakimiś odcinkami "Seksu" i miałam
                    zupełnie inne skojarzenia - otóż Mister Big miał tak smakowitą i
                    pięknie wyprasowaną (przez kogo???) koszulę, że aż się chciało w nią
                    zatopić...mmmm...zębiska :)
                    • idomeneo Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 02:16
                      mel_bi napisała:

                      > Mister Big miał tak smakowitą i
                      > pięknie wyprasowaną (przez kogo???) koszulę

                      oj, raczej nie przez Carrie :D
                    • metwoh Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 16:50
                      Przestańcie z tym seksem. Jak już dowodzono na tym forum, w
                      Jezycjadzie się go nie uprawia (no dobrze, Pyza, ale tylko jeden
                      raz, maxi Kaz)
              • metwoh Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 30.06.08, 23:06
                A Ty czego ludzi napuszczasz na mnie. A odezwałem się dawno temu.
                Jak mnie wyłączyłaś, to tkwij w błogiej nieświadomości, że nie
                powiem w ciemnocie
                • mel_bi Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 01:58
                  Obawiam się, że jeśliś został wyłączony, to adresatka tej wypowiedzi
                  jej nie odczyta ;)
                  • anutek115 Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 09:30
                    Błyskotliwa konkluzja, jeśli to ja jestem ta adresatką :-). Adresatce nie chce
                    się nawet drżącemi ręcami wylogowac, by tę wypowiedź przeczytac. Poetyka
                    wypowiedzi jest adresatce doskonale znana ;-).
                  • metwoh Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 16:47
                    Ona mnie wyłączyła, ale ponieważ w jakimś sensie uzależniła się ode
                    mnie, to od czasu do czasu nałóg poczytania wygrywa.
                    • mel_bi Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 01.07.08, 17:38
                      Ja widzę, że tu między Państwem smakowicie iskrzy :) będzie burza
                      lipcowa...? :)
                      • metwoh Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 02.07.08, 16:01
                        Burza już była. Teraz to tylko zimna wojna
                        • mel_bi Re: Czego NIE ROBIĄ Borejkowie et consortes? 02.07.08, 23:48
                          W sam raz na lipcowe upały.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka