Dodaj do ulubionych

turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy slub"

21.06.06, 22:41
po przeczytaniu "Zaby" naszla mnie taka refleksja, ktora chcialbym sie tu
podzielic. najpierw jednak nieodzowny disclaimer :) otoz mam powazne braki w
Jezycjadzie, tzn. znam "Ide..", "Opium..", "Imieniny", "JT" i "Zabe" wlasnie,
stad moje spostrzezenie moze byc zupelnie glupie, albo przynajmniej obarczone
sporym bledem, o tem potem. teraz ad rem.
otoz zdaje mi sie, ze kolejne pary coraz szybciej deklaruja chec ozenku, z
czasem miedzy pierwszym wejrzeniem a zakladaniem obraczek malejacym w postepie
geometrycznym. przedstawiam na przykladach:
Kreska i Maciek - tu ozenek nastepuje dluuugo po zaistnieniu K&M jako pary, a
samo zaistnienie :) jest konsekwencja paroletniej przyjazni i narastajacego
zauroczenia. o slubie mowy nie ma, ale w koncu sa dosc mlodzi w "Opium..",
wiec OK. teraz dalej:
Pulpecja. no, tu juz jest mowa o slubie, co ma sens, bo bohaterowie starsi
(tym niemniej jednak bardzo mlodzi, co by nie mowic). i tym razem "zaistnienie
P&B jako pary" (opatentuje to okreslenie :) jest konsekwencja romantycznej
historii kumpelskich ukladow, ktore w pewnym momencie trzask-prask i nabieraja
rozpedu. i dotad bylo normalnie, a moze i nawet dalej, bo mam tu luke w czasie :)
Imieniny. no, tu juz z gorki na pazurki - Frycek owszem, jest najwyrazniej
zainteresowany Roza, ale nie znaja sie nic a nic do pewnego momentu, kiedy sie
poznaja i raz-dwa, Frycek dochodzi do wniosku, ze z Roza chce spedzic reszte
zycia. swoja droga scena, w ktorej wyglasza swoja mowe o gwiazdach i zyciu o
malo mnie nie zabila - mam alergie na patos i nie wiem, jakim cudem znioslem
te konska dawke. fakt faktem, ze Frycu i Pyza "tylko" sie zareczaja, ale z
mysla o slubie przeciez, wiec moj wyklad trzyma sie na razie kupy. idzmy
jednak dalej...
w JT na szczescie Jozinek powstrzymal sie z proponowaniem Trolli czegokolwiek,
ale juz za chwileczke, juz za momencik:
Zaba. no i tu mi kapcie spadly z wrazenia, bo o ile dobrze rozumiem,
przyczajony Tygrys i ukryty Wolf doznaja wzajemnego zauroczenia, jakby ich
piorun strzelil i doskonale rozumiem, ze sie namietnie caluja, deprawujac
Ignacego Grzegorza, swiezo obeznanego z terminem "nimfomanka" (niech mu ktos
zabierze ten slownik, bo bedzie powtorka z Boya, tyle ze nie Jozio bedzie
bohaterem tym razem!). nie bardzo natomiast rozumiem ich deklaracje o
pobieraniu sie, jakos tak... bardzo, ale to bardzo szybko im to idzie :)

no i teraz wnioski, tudziez koncepcje.
otoz moze byc tak, ze mnie sie cos popieprzylo w wyniku wspomnianej na wstepie
ignorancji i to, co mi sie wydaje krzywa wykladnicza, to tak naprawde
sinusoida i okresy slubow instant przeplataja sie z wieloletnimi podchodami :)
to jednak nie zmienia istoty rzeczy :) musze przeczytac "Nutrie...", chociaz
oni to raczej dlugo sie zabierali do sprawy, o ile wiem.
moze byc tak, ze autorka prowadzi krucjate na rzecz zawierania
usankcjonowanych zwiazkow jak najszybciej, idac pod prad aktualnych trendow w
tej materii.
a moze byc i tak, ze z nowym rokiem - nowym krokiem i teraz bedzie coraz
szybciej, wyzej i dalej. autorka dziarsko wrzuca kolejne biegi i dusi pedal
gazu do dechy, co w konsekwencji bedzie wymagac przeniesienia akcji do Phoenix
w Nevadzie, bo tez na P i blisko do Las Vegas, a tam ekspresowe sluby co krok.

czy ktos ma podobne wrazenie co do tego przyspieszenia?
jesli wykazalem sie zenujaca ignorancja w materii, prosze mi to bez wahania
wytknac :) (patrz: disclaimer).
Obserwuj wątek
    • nabla_7 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 02:19
      Zastanawiam się tylko kto mógłby w Jeżycjadzie jeszcze bardziej pospieszyć się z decyzją o ślubie niż Laura i Wolfi ... Wśród kandydatów widzę Ignacego Grzegorza (obeznanego z terminem „nimfomanka”, tudzież innymi pojęciami ze słownika) ;-D Ktoś jeszcze kogoś proponuje?
      A tak na serio (tym razem na serio )– to ja raczej nie zauważam specjalnego przyspieszenia. Jest oczywiście jeden wyjątek – Laura, ale o tym za chwilę. Zacznę od początku:

      Opium w rosole
      Zaistnienie pary (jak to ładnie ująłaś :-) ) nie jest , o ile pamiętam, konsekwencją przyjaźni trwającej aż parę lat. W trakcie trwania akcji, Kreska ma 15 lat i jest w pierwszej kl. LO. Pierwszy raz spotkała Maćka podczas pierwszego dnia szkoły, a zatem znają się od 0,5 roku. Polemizowałabym również z tym, że ślub nastąpił aż tak późno. W Noelce (akcja: 91r.) K&M mają już córkę Kasię i Kreska jest w ciąży. Kreska ma natomiast 24 lata - swoją drogą architekturę kończy się bardzo szybko ;-) Zatem, zakładając, że dziecko mieli poślubie, musieli się pobrać, gdy Kreska miała ok. 20 lat, a zatem też była b. młoda.

      Pulpecja
      Pulpecja ma 19 lat , Baltona 4 lata starszy. Decyzję o ślubie szybko podjęli, ale czy tak od razu się pobrali? W Dziecku Piątku (93r.) dopiero planują ślub.

      Imieniny
      Fryderyk stwierdzający, iż to Róża jest właśnie tą jedyną po kilku spotkaniach rzeczywiście ..hmm.. zaskakuje. Ale to przecież 16-letni chłopak i zaręczyn z Różą nie wiązał chyba z chęcią natychmiastowego zaciągnięcia Róży do ołtarza ;-)
      Poza tym nie zdecydowali się jednak na ślub przed maturą, ani później na pierwszych latach studiów. Wydaje mi się, że akurat ta para nie spieszy się z decyzją o ślubie. Zdają sobie sprawę, że nawet gdyby się pobrali, to później nie mieli by warunków, żeby razem mieszkać i utrzymywać się.

      JT
      „Za chwileczkę”? „za momencik”?
      przeraziłam się trochę ;-D

      Żaba, a co się z tym wiąże desperackie poszukiwania Laury
      Laura już wcześniej przejawiała zainteresowanie przedstawicielami przeciwnej płci (NiN, bracia Lelujkowie, Franz z JT).
      Nigdy natomiast nie przypuszczałabym, że będzie dziewczyną za wszelką cenę chcącą znaleźć męża. I przyznam się szczerze, że nie rozumiem jej. Jest młoda, ma przed sobą okres studiów, pozna dużo nowych ludzi – nie chciałaby mieć trochę swobody i luzu?
      Wątek z Wolfim miał chyba ukazać, że miłość od pierwszego wejrzenia istnieje. Jednak od zauroczenia do ślubu długa droga. Dlatego wydaje mi się , że Laura traktuje ślub trochę... niepoważnie? (to chyba nie jest odpowiednie słowo, ale inne mi nie przychodzi na myśl)
      I w tym punkcie zgodzę się z Tobą, że tak.. jakoś szybko im to idzie :-) Ale zobaczymy co z tego wyniknie, bo ślubu Laury z Wolfim zaraz po ich maturze to ja sobie jakoś nie wyobrażam. No i poza tym to na zawsze nad dobrym imieniem wnuczki czuwa Dziadek Borejko ;-)

      Być może pani Musierowicz chciała, poprzez takie nastawienie Laury do małżeństwa, sprzeciwić się tzw. wolnym związkom. Jeżeli jednak to prawda to nie ukazała tego zbyt naturalnie. Wizja Lucka, z popłochem wybierającego praktyki w słynnej krowiej farmie w Holandii zamiast małżeństwa z Laurą, zawsze przyprawia mnie o niepohamowany chichot ;) Mam nadzieję, że komizm tej sceny był zamierzony.

      Tym przydługim postem witam się na forum :-)
      pozdrawiam
      • justyna302 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 08:12
        Masz rację z tym pośpiechem, zresztą w ogóle jak już tu było nadmieniane
        Autorka żeni wszystkich piorunem, o mieszkaniu razem przed ślubem nie ma mowy.
        Przyszło mi do głowy zatem coś takiego:
        a) Skoro wszyscy (jak się domyślamy)) absolutnie nie współżyją przed ślubem,
        ba, nawet nie mówią o seksie, to dążą prędziutko do ślubu, żeby jak najszybciej
        spróbować tego zakazanego owocu ;)
        b. Jeśli ktoś nie daj Boże się wyłamie i nie weźmie szybko ślubu, a zacznie
        współżycie ( Róża naturalnie ) to spotka go za to zasłużona kara w postaci
        takiej, że druga strona się rozmyśli odnośnie ślubu!

        Wg mnie temu wszystkiemu przyświeca takie credo: "Bierz szybko ślub, to grzechu
        nie będzie, a jeśli zaczniesz grzeszyć przed ślubem to ślubu nie będzie" Ot, co.
        • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 14:09
          bardzo prekonujaca jest twoja koncepcja, musze przyznac. no COS w tym jest ;)
    • nula8 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 08:31
      Myślę, że Wolfi jest po prostu skontrastowany z Fryderykiem i dlatego się tak
      szybko oświadcza. W sensie: niby-dobry Frycek nie chce się ożenić, mimo że ma
      już dziecko, a niby-zły Wolfi od razu chce, mimo że nie musi.
      Mam nadzieję, że ślubu z tego nie będzie - MM musi chyba jakoś sobie poradzić z
      tym ewidentnym kompleksem na temat pełnej rodziny, na który cierpią obie
      Pyziakówny, każda na swój sposób.
      A ja powtórzę swoje życzenie o wykopanie Frycka. I to przed ślubem!!! Zamiast,
      zamiast!

      I jeszcze mam refleksje co do Lelujków. Takie fajne chłopaki, a takiego pecha
      mają do tych naszych głównych bohaterek. Poczynając od Jacka, który dostał
      kosza od Kreski na rzecz Maćka (ja tam bym wolała Lelujkę niż te ciepłe
      kluchy), a kończąc na biednym Lucku... Czyżby niegodni byli proletariusze tych
      inteligenckich panien?
      • veteranka2 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 09:50
        Mnie sie wydaje ze romans Laury i Wolfiego musial miec taki final, gdyz jak
        zauwazylismy wszyscy jest to wariacja na temat "Romea i Julii". Tam bohaterowie
        zakochali sie w sobie od pierwszego wejrzenia, po czym po kilku goraczkowych
        spotkaniach pobrali sie potajemnie. Chodzi tu o idee wielkiej milosci po grob
        kiedy ludzie sie nie zastanawiaja czy nie poczekac troche z tym slubem, nie
        poznac sie blizej, a sa po prostu absolutnie przekonani ze spotkali milosc
        swego zycia.
        Nasi jezycjadowi Julia i Romeo musza sie wiec niedlugo pobrac, aby bajka
        pieknie sie zakonczyla. Tu usprawiedliwiam pania MM, gdyby to byl wyjatek w
        jezycjadzie to w ogole bym sie nie czepiala, byloby romantycznie...
        Natomiast faktycznie Frycek i Roza?... znali sie z widzenia przez kilka
        miesiecy, po czym po kilku niezbyt glebokich rozmowach Frycek wypalil ze chce z
        nia spedzic reszte wiecznosci. Kiedy Tomek i Elka zakochali sie w sobie po
        jednym dniu bylo to przynajmniej wiarygodne, mieli okazje sie dobrze poznac
        czyniac dobro w poznanskich domach. Ale tu...
        • jottka Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 10:46
          veteranka2 napisała:

          > Mnie sie wydaje ze romans Laury i Wolfiego musial miec taki final, gdyz jak
          > zauwazylismy wszyscy jest to wariacja na temat "Romea i Julii". Tam
          bohaterowie zakochali sie w sobie od pierwszego wejrzenia, po czym po kilku
          goraczkowych spotkaniach pobrali sie potajemnie.


          ja tu chciałam nadmienić, że jednak u szekspira chodzi o cos więcej niż ślub po
          trzech randkach, bo mus nas pcha:) wariacja wariacją, dość ciężka ona - ale w
          dramacie szybki ślub (+ ucieczka przynajmniej na czas jakiś) był dla bohaterów
          jedynym wyjściem, zważywszy na epokę i okoliczności, jeśli chcieli być razem

          a w 'żabie' tego uzasadnienia - dowolnymi - okolicznościami brak, toteż analogia
          kuleje, a wredne czytelnictwo zdumiewa sie decyzjami bohaterów:) zresztą juz
          poza szekspirem też uważam, że nieszczęsna laura jest rysowana jako postać od
          sasa do lasa

          no i przypominam, że romantyczne zakończenie 'romea i julii' polega na tym, że
          oni leżą we wspólnej mogiłce zimnym trupem:) a nie planowali tego, tylko
          brutalne życie i fatalna omyłka do tego w końcu ich przywiodła - gdyby sie
          pobrali i zwiali, dramatu by nie było
          • veteranka2 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 20:43
            mnie tam sie ta nagla, niespodziewana milosc wydala romantyczna, moze sie
            sentymentalna robie na starosc.
            No i nie musi byc koniecznie jak w dramacie, to tylko wariacja - moze TEN slub
            pogodzi zwasnione rody?
    • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 10:49
      Co do slubu, to nie wiem, ale ja - zanim wyjechalam do UK mieszkac z moim
      Misiem - widzialam go 2 razy.
      1 raz- sluzbowo - Mis nie bardzo mna zainteresowany, no ale od czego mam urok
      osobisty
      6 miechow na necie
      2 raz- Mis, juz zakochany, przyjezdza
      3 miechy na necie
      3 raz - croyance zwija zagle i leci do Londynu

      I wiecie co, mieszkamy ze soba juz 11 miesiecy, i jest super, super, super, Mis
      jest najcudowniejszy, najkochanszy, a wydawac by sie moglo, ze roznica
      narodowosci, religii (jak - katoliczka, on - Zyd), jezyka etc. etc.
      A tu nic z tego, fajna z nas para :-P

      Wiec bywa, bywa, nawet i turbo!
      • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 10:51
        A jeszcze dodam, ze moja babcia widziala mojego dziadka przed SLUBEM 3 razy;
        1 raz- zaprosil ja na randke, widzac ja po raz pierwszy w zyciu
        2 raz - na owej randce oswiadczyl jej sie
        3 raz - gdy dawali na zapowiedzi
        4 raz - w kosciele na slubie

        I bylo super malzenstwo, niestety, dziadek zmarl dosc mlodo, kiedy moj tata
        mial 14 lat.
        • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 11:16
          A jeszcze dodam (okropna jestem!), ze moi rodzice poznali sie, jak mieli 17 lat
          i para byli od tamtej pory az do dzis (a sama zlapalam ich kilka miesiecy temu,
          jak wysylali sobie maile: Robaczku, tesknie za Toba ...)
          Ale to moze ja mam taka turbo-rodzine.
          • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 11:19
            A tak poza tym, to macie zupelna racje, no i niech mi ktos wytlumaczy, czemu
            Kreska latala za Mackiem, tym wcieleniem przecietnosci i nijakosci?
            • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 11:43
              croyance maj dir, jestes materialem na bohaterke komedii romantycznej, i to
              najwyrazniej wielopokoleniowej sagi :) pewnie, ze tak bywa i bardzo dobrze! a
              mnie szlo o cos nieco innego - nie chce wchodzic w dyskusje "czy dzieje Borejkow
              sa prawdopodobne", bo to troche bezcelowe, zawsze sie znajdzie ktos, kto ma
              takiego dziadka Ignaca, albo kuzyna miagwe :) idzie mi raczej o rozwoj "na
              przestrzeni dziejow" i tak mi sie jakos wydalo, ze nastepuje spore
              przyspieszenie w tym temacie. pozdrawiam cieplo (urzekla mnie twoja historia :)
              • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:03
                A to jeszcze dodam, zeby odeprzec zarzuty, ze ludzie sie zmieniaja!
                Tak nas zaskakuja, wiec zaczynam myslec, ze z ta spojnoscia postaci to roznie w
                zyciu bywa.
                I bywa, ze nagle ta najbardziej zbuntowana osoba okazuje sie najbardziej
                konserwatywna.
                • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:03
                  A ponadto, kazda okazja dobra, zeby sie pochwalic moim Misiem.
                  Baltona przy nim to nic! :-))
            • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:07
              Sama bym to chciała wiedzieć... W Jeżycjadzie na palcach jednej ręki ( i
              jeszcze by zostało ) mozna policzyc jakiś facetów "życiowych", a nie
              rozmemłanych obojnaków...I nie chodzi mi tu bynajmniej o typ macho czy coś w
              tym stylu. Maciek od początku nie wzbudzał mojej sympatii, nawet, gdy pierwszy
              raz przeczytałam OPIUM... ( miałam 10 lat ) i irytowało mnie to "fatalne
              zauroczenie" przesympatycznej Kreski... Do diabła, miłość aż tak ślepa nie
              jest!!! A może sie mylę?
              • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:16
                Zetknelam sie kiedys ze skrajnie katolickim, inteligenckim srodowiskiem - otoz
                zapoznano mnie tam z opinia, ze odpowiedzialnosc za zwiazek rozklada sie
                nastepujaco;
                75% kobieta
                25% mezczyzna
                Oczywiscie, "meza nalezy sobie wychowac" etc.

                Echo tych pogladow widze w Jezycjadzie, gdzie kobieta musi byc osobowoscia, a
                facet ... coz, wystarczy, zeby byl. Taki Maciek to typowy przyklad: to Kreska
                jest tu podmiotem, a Macius, coz, dobry material, jak go sobie madra kobieta
                wychowa, takiego bedzie miala.
                Nic dziwnego, ze jak pojawia sie facet z jajami jak Baltona, albo taki, co ma
                przynajmniej cien charakteru (Wolfi), to czytelniczki traca glowe.

                • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:21
                  Tak, tak... Kiedys taka nieprzecietna postacia był dla mnie Filip - Nerwus w
                  NUTRII I NERWUSIE, dopóki go Pani MM tak nie spaskudziła w następnej ksiażce...
                  A co do reszty... "niewazne, jaki chłop, byleby był". Koszmar!!!
                  • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:25
                    Za szybko wysłałam, przepraszam:-)
                    No i oczywiscie Filipek ostatecznie musiał przegrać z tym ucharakteryzowanym na
                    własnego dziadka Robrojkiem...:-((( No, ale o tym była już mowa w innym wątku,
                    to tylko taka mała dygresja...
                    • croyance Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:41
                      Otoz to!
                      W podtekscie, to wina Natalii, ze nie umiala poradzic sobie z Filipem.
                      A Robrojka "zycie wychowalo", a dokladniej, pewnie corka ... bo bez kobiety by
                      sobie chlopak nie poradzil ...
                      • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 12:49
                        No własnie, w dodatu wychowała na takiego "odjajonego" faceta, że aż niedobrze
                        się robi...
                        • veteranka2 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 20:28
                          Doprawdy nie wiem czemu wszyscy tak nie znosza Robrojka. Cieple kluchy?
                          Odjajony?
                          Kobity! Robert byl zawsze fajnym chlopakiem, poczawszy od Klamczuchy - mimo ze
                          niezbyt atrakcyjny, wszyscy go w klasie lubili, sypal dowcipami - umial sie na
                          to zdobyc nawet gdy przegrywal!, dobry, pomocny innym, ze wspomne tylko
                          - kiedy rywalizowal o Aniele z Pawelkiem o Aniele - okazal meska solidarnosc i
                          wyratowal rywala od "powaznych klopotow trawiennych";
                          - poratowal Gabe na prywatce;
                          - walczyl latami o Anielke;
                          - nie zalamal sie kiedy interes upadl;
                          - i chyba nie okazal braku jaj gdy walnal Majchrzaka w pysk - facet bez jaj
                          stulilby uszy i nie odgryzl sie zwierzchnikowi bedac w trudnej sytuacji bytowej
                          Odczepcie sie od Roberta!!!!
                          Czy nie widzicie ze zycie z Nerwusem byloby nie do zniesienia???
                          • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 20:41
                            Ja już o Robrojku dyskutowałam na innym wątku i nie chcę się powtarzać. Dla
                            mnie Robert z KŁAMCZUCHY i Robert z CÓRKI ROBROJKA to dwie inne postacie.
                            Tamtego lubiłam, ten mnie irytuje. Tak samo Filip z NUTRII I NERWUSA i Filip z
                            CÓRKI ROBROJKA to dwie diametralnue różne postaci, choć Autorka usiłowała
                            wcisnąć mi kit, że to ta sama postać. Ale w jednym sie z Tobą zgodzę: życie z
                            Nerwusem ( tym z CÓRKI... ) byłoby zupełnie nie do zniesienia. Lecz nie z tym z
                            NUTRII...
                          • the_dzidka Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 23:15
                            > Doprawdy nie wiem czemu wszyscy tak nie znosza Robrojka.

                            Nie wszyscy. Dla mnie jest to ideał mężczyzny - ciepły, opiekuńczy,
                            odpowiedzialny.
      • jottka lomatko 22.06.06, 11:20
        ze tak powiem - kazdy zna z zycia przypadki podobne do opisanych przez ciebie,
        ale tu chodzi o cos, co siem nazywa poczuciem prawdopodobienstwa czytelniczego:)

        tzn. sarna moze byc zielona, byle autor nas o tym przekonal, a w opisywanych
        watkach/ powiesciach wlasnie to prawdopodobienstwo szwankuje - do konkretnych
        postaci nie pasuja reakcje czy sytuacje i o to idzie

        taki szekspir wzial i uzasadnil, dlaczego julke z romeem musial szlag trafic, i
        wierzymy mu, pochlipujac, a w wypadku pary laura/ wolfi mozemy co najwyzej
        uwierzyc, ze oleja zakazy moralne i pojda niebawem do lozka, ale nie w te sluby
        az po grob:)
        • croyance Re: lomatko 22.06.06, 11:26
          Hey!
          No wiem, wiem, ale skoro w zyciu bywa, i to w takim natezeniu, to i ksiazce byc
          moze.
          Ponadto, czego to mlody zakochany nie naopowiada? Nie takie glupoty sie
          deklarowalo! Moze wiec Laurze tak tylko sie wydaje, a potem (oby) zmieni zdanie?

          I tu sie zgadzam, ze sytuacje same w sobie nieprawdopodobne nie sa, ale nie
          pasuja do bohaterow ... zwlaszcza Frycek i ten wybuch uczuc ...

          Co do lozka, chetnie Laure i Wolfiego tam wpakuje (okaze sie, ze do siebie nie
          pasuja pod wzgledem temperamentu i sie rozstana, hihihi)
          • jottka Re: lomatko 22.06.06, 11:39
            moze inaczej - to nie chodzi o to, ze sama sytuacja jest nieprawdopodobna, tylko
            ze ten watek trzeba bylo inaczej poprowadzic:) albo postac inaczej podkolorowac

            calkowicie np. moglabym uwierzyc w sytuacje, w ktorej nutria widzi jakiegos
            faceta po raz pierwszy i ma nagle a niewytlumaczalne przeczucie, ze to bedzie
            kiedys jej maz:) co nie znaczy, ze ona mu sie nagle rzuca na szyje, nic z tych
            rzeczy, sama sie moze poczuc speszona i zdumiona tem przedziwnem pomyslem,
            wycofuje sie rakiem czym predzej, no ale intuicja czuwa i za 200 stroniczek
            okazuje sie, ze tak jest, miala racje:)

            ale nie laura, od poczatku ustawiana jako buntownik z urodzenia, osoba z jednej
            strony obdarzona wysoka inteligencja, a z drugiej niestabilna psychika,
            wzmocniona przez sytuacje rodzinna (tj. porzucenie przez ojca) - to raczej
            powinien byc typ jeza, ktory dopiero po jakichs ewidentnych dowodach wiernosci i
            lojalnosci ze strony wolfiego moze sie decydowac na czyny ekstremalne, czyli slub

            poza tym prawde mowiac nigdy nie rozumialam, czemu pani mm z uporem robi z laury
            biedna myszke, ktora sie kazdemu facetowi narzuca, a nikt jej nie chce, bo niby
            dusze ma ona robaczywa:) przy opisywanej urodzie jej i bystrosci to podejrzewam,
            ze w realu stada facetow na progu kamienicy by sie klebily, a na pucata rozyczke
            nikt by okiem nie rzucil
            • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 11:49
              a niekoniecznie, tzn. stada by sie klebily, owszem, ale na klebieniu by sie
              konczylo, bo Tygrys z tym swoim stalowym spojrzeniem, och, ach, osadzi kazdego
              spienionego ogiera w miejscu i zmrozi mu piane na pysku :) natomiast pyzata Roza
              to taka dziewczyna z sasiedztwa, jak bohaterki grane przez Sandre Bullock :)
              tutaj to sie nazywa "acqua e sapone", woda i mydlo - tzn. taki clean look, bez
              wyzywajacego makijazu, naturalnie, girl next door po prostu :) i tu cos nie gra
              w kreacji, bo ja taki typ uwielbiam, a Roza mnie od poczatku "nie rusza", a tym
              bardziej Laura. beznadziejnie zakochalem sie w Pulpie :)
              • asiunia311 Re: lomatko 22.06.06, 11:55
                Eeee, Pulpa to była ( jest, choć teraz o niej mało ) baba z krwi i kosci, a nie
                to ciele na niedzielę, pożal się Boże, Różyczka... Mojego faceta ( też wiernego
                czytelnika MM ) Róża też "nie rusza", więc tym bardziej są niezrozumiałe te
                kłębiące sie tłumy absztyfikantów...
                • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 12:04
                  hmmm... moze po prostu ma wielce kuszace ksztalty ta pyzata Roza? ;)
                  • asiunia311 Re: lomatko 22.06.06, 12:19
                    Hmmm.... Moze;-))) Ty jesteś facet, nie ja, mnie baby ( a już takie w
                    szczególności!!! ) nie ciągną...:-))))
            • biljana Re: lomatko 22.06.06, 13:09
              jottka napisała:

              >
              > poza tym prawde mowiac nigdy nie rozumialam, czemu pani mm z uporem robi z
              laur
              > y
              > biedna myszke, ktora sie kazdemu facetowi narzuca, a nikt jej nie chce, bo
              niby
              > dusze ma ona robaczywa:) przy opisywanej urodzie jej i bystrosci to
              podejrzewam
              > ,
              > ze w realu stada facetow na progu kamienicy by sie klebily, a na pucata
              rozyczk
              > e
              > nikt by okiem nie rzucil

              ja tak sobie mysle, ze to "powodzenie" pucolowatej swieto...bliwej rozyczki to
              jest wynik myslenia zyczeniowego Pani MM. W jej idealnym swiecie wlasnie
              rozyczka powinna miec powodzenie u facetow, a nie ladna ale robaczywa;) Laura..
              tzw. realizm musieryczny ;)
          • asiunia311 Re: lomatko 22.06.06, 11:47
            No wiesz, jak to w Jeżycjadzie mieszkanie razem przed ślubem??? Jestem
            zbulwersowana!!!!;-)))) Ja już nie mogę wyjść ze zdumienia, że ta święta
            Różyczka zaciążyła, choć może to było niepokalane poczęcie;-))??? Trochę się
            jej ta aureolka przekrzywiła... Szczerze powiedziawszy, mnie równiez drażni to
            niemalże natychmiastowe pchanie bohaterów w to bagno, czyli małżeństwo. Ten
            motyw z Laura i Wolfim ( którą, notabene, uważałam za jedną z
            najrozsądniejszych bohaterek, ale po tym musiałam zrewidowac swą opinię )był
            dla mnie zupełnie "od czapki". Kurcze, mogę bazowac tylko na swoim przykładzie,
            ale takich pierdoł w jej wieku to nie wygadywałam!! Jestem w związku od 10 lat
            ( zaczęliśmy "byc razem" po studniówce, choć chodziliśmy 4 lata do LO ), ale w
            wieku 19 lat nawet wołami nie zaciagnęliby mnie do USC!!! Zgadzam się, są różne
            osoby, dla niektórych wręcz zamążpojście do jedyny cel w życiu, ale jeśli
            chodzi o Laurę, to ta zmiana charakterologiczna bohaterki jest dla mnie
            nienaturalna i co najmniej dziwna... Ale w Jeżycjadzie hołduje sie zasadzie "im
            szybciej, tym lepiej" i żadnego mieszkania na kocią łapę być nie może. Swoją
            drogą, co za idiotyczne określenie!!! Tak samo jak konkubinat. Nieodmiennie
            kojarzy mi się z patologią...
            • jessy3 Re: lomatko 22.06.06, 12:30
              Nie wiem czy autor wątku miał na myśli: "Niby to młodzież obecnie taka
              nowoczesna, a w wieku 19 lat o ślubie marzy". Wg moich obserwacji czasy zawsze
              są takie same, ludzie żyjący w XIX i XXI wieku niewiele się od siebie różnią,
              więc reakcja Laury nie zdziwila mnie jakoś szczególnie.Co do niespójności
              charakteru - Laura była rogata, bo młoda, zbuntowana i miłości szukała.
              Znalazła Wolfiego to uspokoiła się i chce aby poczucie stałości trwało już
              zawsze. I w końcu szczęśliwa jest po prostu.
              A czytając historię Laury i Wolfiego miałam wrażenie, że o mnie to napisano ( i
              Luby chrakter do Wolfiego podobny ma ;)).

              Co do "tendencji przysiepieszniowej" u MM. Ja inaczej na to patrzę. Analizując
              poszczególne historie miłosne w Jeżycjadzie doszłam do wniosku, że nie było
              przed Żabą właśnie takiej turbo-miłości! Cesia - po kilku miesiącach zauważyła,
              że Hajduk czuje do niej miętę i ona do niego, Kłamczucha od pierwszego dnia
              wiedziała, że to ten Jedyny, ale to w końcu nieobliczalna Anielka ;), Gaba
              nienawidziła wręcz początkowo Pyziaka, Ida prawie starą panną została(czytaj:
              pantofelki na ostatnią chwilę), a biorąc ślub młodziutka to ona nie była już,
              Kreska i Maciek po dyplomie zalegalizowali swój związek, jak było z Bebe i
              Dambiem nie wiemy, ale tez raczej nie spieszyło im się do ołtarza, Elka z
              Tomkiem poznając się w 1991 r, w 1996 wzięli ślub, Pullpie jednej było
              spieszno, ale znała już dośc dobrze Baltonę zanim zapałała do niego miłością,
              Aurelka też do ołtarza nie leciała na gwałt, Nutria męczyła się z tymi
              facetami, męczyła, zanim wpłynęła do spokojnej przystani małżeństwa, Jak Bella
              nie wiemy, Różą z Fryckiem 6 lat ze sobą byli zanim pojawiło się dziecko no i
              teraz Laura to piorunem chce. Więc dla mnie hostoria Tygrysa to kolejny,
              jeszcze nie występujący wariant love story w Jeżycjadzie.

              • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 12:38
                zapewniam cie, ze czasy nie zawsze sa takie same, a ludzie roznia sie i to nawet
                bardzo. to doskonale widac we Wloszech, gdzie przyszlo mi mieszkac. kiedys
                wielodzietne rodziny byly na porzadku dziennym, obecnie ujemny przyrost
                naturalny, a w kazdym razie niemal zerowy. mam calkiem sporo znajomych, ktorzy
                pobrali sie dobrze po 30tce, duzo pozniej niz ich rodzice. w Polsce jest
                podobnie, oczywiscie nie wszedzie. ale to typowy trend, podobnie jak spadajaca
                liczba usankcjonowanych koscielnie czy cywilnie zwiazkow. ale podkreslam
                najwazniejsze: nie tyle chodzi mi o prawdopodobienstwo tych historii czy ich
                osadzenie w rzeczywistosci, ale raczej rozwoj (o ile taki jest) fikcyjnego
                swiata Jezycjady. zestawialbym to raczej z typowymi kliszami popkulturalnymi z
                filmow czy telenowel, nie z badaniami statystycznymi :)
                • croyance Re: lomatko 22.06.06, 12:43
                  O niech Cie, we Wloszech! A ja w tym angielskim deszczu! :-)))
                  • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 12:50
                    A CHCESZ SIE ZAMIENIC?? bo chwilowo mam dosc 30-35 stopni za oknem 24 GODZINY NA
                    DOBE, a tak wlasnie jest od kilku dni i potrwa jeszcze dobre kilka wg prognoz,
                    natomiast opad deszczu to 15 minut byle jakiego deszczyku, ktory zwieksza tylko
                    wilgotnosc powietrza i w dodatku osadza na wszystkim warstwe pylu, bo wieje
                    przeca scirocco i niesie piasek saharyjski... zawsze marzylem o cieplych
                    krajach, ale te ostatnie nienormalia klimatyczne sa coraz bardziej meczace :)
                    • croyance Re: lomatko 22.06.06, 15:43
                      Dawaj, zamieniamy sie! :-) Jak dla mnie, moze byc :-)
                      • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 15:54
                        ha, nie tak szybko... na ile? bo poza relatywnie krotkim okresem, kiedy robi sie
                        nie-do-zniesienia, mnie tu bardzo dobrze :) ale tak na jakis czas mogiem se
                        zamienic :)
                        • croyance Re: lomatko 22.06.06, 17:23
                          Jak tu bedzie zima, to ja do Ciebie przeniose, ok?
                          • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 23:53
                            ok :) wpadnij na fajfoklok :)
                            • croyance Re: lomatko 23.06.06, 01:37
                              A o ktorej to bedzie godzinie? :-P
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: lomatko 22.06.06, 18:01
                      ready4freddy, mieszkasz może przypadkiem w Palermo?

                      → → → → → → → → → →
                      Odkryjmy Białoruś!
                      odkryjmybialorus.blox.pl
                      • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 18:04
                        na cale szczescie nie :) Palermo jest fantastyczne, ale skoro tu (w Turynie)
                        jest tak upiornie goraca, tam jest jeszcze cieplej... ale jest morze, fakt.
                        gdyby to zalezalo wylacznie ode mnie, mieszkalbym pewnie w Syrakuzach :)
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: lomatko 22.06.06, 18:52
                          > na cale szczescie nie :) Palermo jest fantastyczne, ale skoro tu (w Turynie)
                          > jest tak upiornie goraca, tam jest jeszcze cieplej... ale jest morze, fakt.
                          > gdyby to zalezalo wylacznie ode mnie, mieszkalbym pewnie w Syrakuzach :)

                          Jeżdżę w te miejsca od czasu do czasu, w szczególności do Palermo. Syrakuzy -
                          tak...! Na Ortygii. :)

                          → → → → → → → → → →
                          Odkryjmy Białoruś!
                          odkryjmybialorus.blox.pl
                          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: lomatko 22.06.06, 19:02

                            Nie wiedziałam, że Sirocco wieje też tak daleko na północy.

                            → → → → → → → → → →
                            Odkryjmy Białoruś!
                            odkryjmybialorus.blox.pl
                            • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 21:07
                              bo tak naprawde nie wieje tak, jak na Sycylii, tutaj wieje foehn, ale to zima,
                              kiedy nagle w srodku lutego wstajesz rano i zamiast +/-2 jak w poprzednie dni
                              jest +15 :) natomiast piasek w powietrzu jest ewidentny (plus smog), i
                              przylatuje z Sahary, wiec scirocco jest poniekad odpowiedzialne :)
              • asiunia311 Re: lomatko 22.06.06, 12:46
                Wiesz, dla mnie po 5 latach w związku, to mozna się tylko "dotrzeć", a nie od
                razu pakować w "dopóki was rozwód nie rozłączy". Nie uważam, by 22-24 lata był
                odpowiedni na zawieranie małżeństwa. No, ale dla mnie żaden wiek nie jest
                odpowiedni;-)), więc może się nie powinnam wypowiadać. Związek Rózy i Frycelka
                to dla mnie chory związek, nawet jakby trwał 100 lat, nie byłby dla mnie
                przkonujący... Generalnie, z wszystkich wymienionych przez Ciebie bohaterek,
                tylko Ida w miare normalnie ( według mnie!!! ) wyszła za mąż. O Natalii sie nie
                będe wypowiadać ( porażka ). Aha, i Elka. Nawet moja ulubiona Patrycje autorka
                w NUTRII I NERWUSIE już wydała przykładnie za mąż! Jakby nie mogła chociaż
                normalnie skończyć studiów!! Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że długość trwania
                związku nie ma nic wspólnego, a przynajmniej bardzo mało, z tym, czy
                małżeństwo będzie udane. Ale jednak w wielu przypadkach się to sprawdza.
                • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 14:02
                  Frycelek :) ROTFLMAO! :) no cos w ten desen wlasnie. ale co do Pulpecji mojej
                  kochanej to sie nie zgodze - niech sie byli pobrali i zaraz po maturze, jakos mi
                  to pasuje w tej naprawde ladnej i romantycznej historii, IMHO najlepsza ksiazka
                  cyklu (ale nie znam wszystkich). zreszta mnie tak naprawde uderzyly dwie rzeczy:
                  mowa Frycelka o gwiazdach i wspolnej drodze przez cale zycie, amen, (skadinad az
                  mnie dreszcz przechodzi na wspomnienie tej sceny, dlugo nie moglem sie otrzasnac
                  po takim szoku :), tudziez tekst Laury o pobieraniu sie z Zelaznym Wolfem. i
                  przez to coraz bardziej nie moge sie doczekac Czarnej Polewki, zeby sprawdzic
                  ktory z tych dwoch amantow zostanie odprawiony z kwitkiem. a moze obaj? bo
                  przeciez nie "demoniczny" Pyziak, on raczej nie ma co liczyc na reke Gaby
                  (chociaz diabli ich wiedza...)
                  • asiunia311 Re: lomatko 22.06.06, 14:42
                    Ja tez naj.. naj... naj... lubie Pulpe i Baltone, ale nie podobało mi się, że
                    autorka ich wpakowała "od razu" w m. A ta mowa Frycelka o gwiazdach itepe itede
                    była dla mnie tak żenująca, że jak czytam IMIENINY, to po prostu omijam ten
                    fragment szerokim łukiem:-))) Aż zęby bolały od tego patosu. I to do tego w
                    ustach 17 - latka, choćby nie wiem jak genialnego, ale w pewnych kwestiach po
                    prostu niedojrzałego...Mam nadzieję, że CZARNEJ POLEWCE wyleci na zbity pysk!!!
                    Wolfi niech zostanie, to JESZCZE facet z jajami, choć może Borejkowie
                    go "wykastrują";-)))
                    • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 14:53
                      mysle, ze to mial byc mocny akcent na koniec "Pulpecji", bo gdyby weszli do domu
                      i oznajmili wszystkim "jestesmy bardzo zakochani", to nie byloby tego efektu,
                      natomiast tak, to co innego :) a potem juz konsekwentnie autorka zaprowadzila
                      ich do oltarza, nie ociagajac sie zbytnio.
                      natomiast co do ewentualnej kastracji Wolfiego nie wiem, czy powinnas brac ja w
                      cudzyslow - Ignac zrobil sie ostatnio gwaltowny, wola o rapier i diabli wiedza,
                      co mu strzeli do glowy :)
                      • asiunia311 Re: lomatko 22.06.06, 17:08
                        ready4freddy napisał:

                        > mysle, ze to mial byc mocny akcent na koniec "Pulpecji", bo gdyby weszli do
                        dom
                        > u
                        > i oznajmili wszystkim "jestesmy bardzo zakochani", to nie byloby tego efektu,

                        No to był dla mnie straaaasznie mocny akcent, nie powiem:-))) Ale jakoś
                        przełknęłam to;-)) Troche bym polemizowała, bo dla mnie oni pognali właśnie do
                        ołtarza, ale wiesz, ja jestem dziwny egzemplarz, 10 lat w związku i nigdzie się
                        nie spieszy, niektórzy niezbyt subtelnie stukają się w czoło;-))) A co do
                        ewentualnej kastracji Wolfiego... to masz rację, może ten cudzysłów był
                        zbyteczny...Generalnie chodziło mi o "uborejkowienie" faceta, a wierz mi, to
                        nie jest komplement...Ale z tym narwanym ostatnio nestorem rodu nie wiadomo:-)))
                        • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 17:12
                          ja bym sie nie stukal (wymownie w czolo), wierz mi :) a polemizowac nie ma z
                          czym - pobiegli i juz :)
                        • the_dzidka Re: lomatko 22.06.06, 19:18
                          "Uborejkowienie faceta", dobre określenie... :)) Właśnie zdalam sobie sprawę,
                          że faktycznie jak jakiś facet wpadnie w szpony Borejków, to robi się z niego
                          straszna memeja... Może dlatego Filip Bratek tak bardzo chciał odciąć Natalię
                          od rodziny? Bo przeczuwał, że czeka go straszny los, jeśli da się uborejkowić?
                          Może i dlatego zwiał "demoniczny Pyziaczek"?
                          • asiunia311 Re: lomatko 22.06.06, 19:35
                            the_dzidka napisała:

                            Może dlatego Filip Bratek tak bardzo chciał odciąć Natalię
                            > od rodziny? Bo przeczuwał, że czeka go straszny los, jeśli da się
                            uborejkowić?


                            O, o właśnie - podsunęłaś mi doskonałe wytłumaczenie tak haniebnego
                            potraktowania przesłodkiego Filipka przez Autorkę w CÓRCE ROBROJKA... Może on
                            przeczuwał, że to trochę dziwna rodzina i dał nogę?... No cóż, muszę się jakoś
                            pocieszać - mojego ulubionego bohatera męskiego wysiudali, a Baltona i Tomek
                            Kowalik pewnie już mają wąsy jak stąd do...Poznania chociażby;-)) Pozostaje
                            liczyć, że młody Wolfi okaże się charakterny...
                            • the_dzidka Re: lomatko 22.06.06, 20:25
                              > a Baltona i Tomek
                              > Kowalik pewnie już mają wąsy jak stąd do...Poznania chociażby;-))

                              YYyyyyyyyyyyy, wyobraziłam sobie wąsatego Baltonę i padłam :D
                              Bo co do Tomka, to wszak Mamert wąsaty prezentował się nieźle.

                              >Pozostaje
                              > liczyć, że młody Wolfi okaże się charakterny...

                              I że nie zapuści wąsów? :D
                              • asiunia311 Re: lomatko 23.06.06, 00:20
                                Rany, wypluj to słowo!!! Wolfi i wąsy!!! Zrobię strajk generalny!!;-)))
                                Mamert to Mamert, jemu wąsy pasowały ( nie pytaj mnie czemu, bo sama nie umiem
                                tego logicznie uzasadnić ), ale Tomuś?... Ja muszę mieć nadzieję, że jednk nie
                                dorobił się wąsa!!!
                  • croyance Re: lomatko 22.06.06, 15:39
                    W Czarnej Polewie na pewno Frycelka wysiudaja :-D
                    • ready4freddy Re: lomatko 22.06.06, 22:22
                      nie wysiudaja... Frycelek zjedna sobie Ignaca swoja najnowsza koncepcja - oparta
                      na sieciach neuronowych wyszukiwarka cytatow "cuugle.pl" :)
    • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 21:11
      alescie sie panie rozkrecily ;) no, jak na faceta na zdominowanym jednak przez
      dziewczyny ("kobiety" to brzmi straszni powaznie, nieprawdaz? ;) to mi sie
      niezle udalo zamieszac! widac nie tylko mnie te sprawy nurtuja :)
      • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 21:15
        Wiesz, jak wsadzasz kij w mrowisko, to musisz się liczyć z konsekwencjami;-)))
        Ale chyba o to chodziło?
        Rany, ja tu piszę, a telewizji mecz!!! Świętokradztwo!!!
        Na 90 minut opuszczam to miłe grono.
        Pozdrawiam!
        • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 21:58
          ale jaki mecz, przeciez wygrali i kraj szaleje, Wlosi znaczy :) a co do mrowiska
          - no o to chodzilo, owszem :) od razu polubilem to forum, bardzo tu milo i
          dyskusje ciekawe, nie wywolujace morderczych instynktow (o ile nie liczyc naglej
          checi nadziania Ignaca trotylem, zeby sie troche rozerwal :), czego niestety nie
          mozna powiedziec o klasycznych dyskusjach pod aktualnymi newsami :/
          • biljana Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 22:28
            ready4freddy napisał
            > dyskusje ciekawe, nie wywolujace morderczych instynktow (o ile nie liczyc
            nagle
            > j
            > checi nadziania Ignaca trotylem, zeby sie troche rozerwal :), czego niestety
            nie mozna powiedziec o klasycznych dyskusjach pod aktualnymi newsami :/

            heheh no tak:))) forum "swiat" zwlaszcza jest bardzo tolerancyjne dla innych
            pogladow i pokojowo nastawione :))
          • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 23:12
            U mnie na tym zadupiu nie ma Polsatu i byłam zdana na naszą cudowną TVP, która
            serwowała mecz Australia - Chorwacja, ale mecz był po prostu SUPER!!!! Jeszcze
            się trzęsę z wrażenia!! Sędzia Angol do kitu, żeby nie powiedziec gorzej, nie
            dałabym mu sędziować meczu LKS Gumianka... Wyobrażam sobie, co sie tam dzieje
            we Włoszech:-))) Ale w 1/8 Włosi garja z Australią... Mam nadzieję, że Kangurki
            im dokopią... Sorry...;-)) Generalnie kibicuję - jak zawsze - Holandii.
            Takie małe dygrasje, całkowicie nie związane z forum, ale wybaczcie -
            Mistrzostwa Świata w piłce nożnej są raz na cztery lata...
            • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 23:18
              to teraz wyobraz sobie moja sytuacje w pracy: nizej podpisany i jego kumpel
              Czech juz nie maja komu kibicowac, a dookola mamy: Wlochow, Niemca,
              Portugalczyka i Argentynczykow - i oni nadal maja komu kibicowac :) szczerze
              mowiac fajnie by bylo, jakby ktos nakopal Brazylii, i ogolnie Ghana moglaby dac
              ognia, taki czarny kon :) a tak w ogole to z zasady nie ogladam telewizji, co
              jest bardzo latwe nie majac (z wyboru) telewizora i caly ten cyrk sledze tylko w
              sieci :D
              • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 23:34
                Biedaku...ale mi Cię żal - no bo nie masz już komu kibicować!!! Może
                kurtuazyjnie Włochom?...Nasi przecież dali taki popis, że lepij sie do nich nie
                przyznawać...Ja zawsze za Holandią, choć oni "grają jak nigdy, przegrywają jak
                zawsze"... A z Brazylią to trafiłeś w dziesiatkę!! Juz mnie to wkurza, że tyle
                razy oni zdobywali MŚ. Trzymam za Ghanę... Tak ładnie rozwaliła Czechów...
                Ciekawe, co inne/inni WR sądzą na temat tej pogawędki o piłce. Mam nadzieję, że
                nikt się nie wkurzy i nas nie upomni;-))))!!!!!
                • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 23:51
                  oj tam, przeciez rozmawiamy o Jezycjadzie :) Frycelek na przyklad zarobil juz
                  zolta kartke (interwencja Mili z linii bocznej, Ignac chcial go odeslac do
                  szatni z czerwona), w Polewce zapracuje na kolejna i odpada w polfinale :) swoja
                  droga to kolejny przyczynek do dyskusji o tym, czeo nie robia Borejki - nie
                  ogladaja mundialu! no moze Marek Palys, ale on spi. Baltona? diabli go wiedza,
                  moze by i ogladal, ale majac do wyboru telewizor i Pulpecje.. chrzanic mundial
                  ;) za to Walenty, szkolony w ostrej grze przez Jozinka ma szanse stac sie mocnym
                  atutem druzyny narodowej w 2018.
                  • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 23.06.06, 00:15
                    Baltona i Tomcio Kowalik BEZAPELACYJNIE muszą oglądać i mundial i Ligę
                    Mistrzów. Może nie bezposrednio w książkach, bo do oglądania czegoś tak
                    prymitywnego jak sport, to Borejkowie się bardzo rzadko ( wręcz wcale ) nie
                    zniżają. Ale tak "poza akcją" MUSZĄ!!! Tak to sobie wyobraziła i juz. A
                    przecież Baltona mógłby oglądać mecze z Patrycją, może ona "znormalniała" pod
                    jego wpływem??? Jak jakiś nie za ciekawy mecz, to można się zająć wspólnie
                    innymi rzeczami;-)))
                    Józinek to swój chłop, normalne dziecko, a nie ten przylizek z ILIADĄ wykutą na
                    blachę...Walentemu by trzeba może dać obywatelstwo?... Może jakaś petycja w tej
                    sprawie do prezydenta? Może wtedy wyjdziemy z grupy na MŚ!!!
                    • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 23.06.06, 07:40
                      no wlasnie, jakie obywatelstwo ma Walenty? wiem, ze sa: prawo krwi i prawo
                      ziemi, w zaleznosci od kraju, ale nie mam pojecia ktore jak dziala i ktore gdzie
                      obowiazuje :)
                      • asiunia311 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 23.06.06, 09:09
                        Wiesz, że nie mam pojęcia, jakie obywatelstwo ma Walenty?... Jestem w pracy i
                        nie mam przy sobie JĘZYKA TROLLI, nie mogę więc sprawdzić. Co do tego gdzie
                        działa jakie prawo, to moge tylko powiedzieć, że w Polsce jest prawo krwi, w
                        USA prawo ziemi. Co do reszty - nie wypowiadam się, musiałabym sie mojego
                        faceta zapytać, on dobrze się orientuje w tych kwestiach:-)))
        • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.06.06, 22:00
          jeszcze a propos meczu - na glownej stronie gazeta.pl jest w tym momencie
          napisane "Japonia prowadzi z Japonia", nie wiem jak to rozumiec..:)
          • nabla_7 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 23.06.06, 01:06
            Podziwiać należy. Nie każdy tak potrafi ;-)
            Pewnie miało być "Brazylia prowadzi z Japonią" i ludzie z gazeta.pl, tkwiąc w szoku po bramce Japończyków, nie zmienili dobrze nagłówka.
    • laura-gomez Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 23.06.06, 12:58
      Miłosć od pierwszenia wejrzenia i natychmiastowy ślub są bardzo prawdopodobne,
      ale nie w przypadku takiej dziewczyny jak Laura. Osobniczki takie jak ona
      często same nie wiedzą, czego chcą, ciagle zmieniają zdanie, popadają ze
      skrajności w skrajność. Gdyby Laura istniała naprawdę, zapewne szybko by się w
      Wolfim odkochała, ale ponieważ to tylko bohaterka książki jej losy zależą od
      MM, a ona lubi happy endy. Bardzo podoba mi się wątek Pulpy i Baltony:
      dziewczyna, która zarzeka się, ze nigdy nie wyjdzie za mąż,zakochuje się w
      chłopaku, który wcale jej się nie podobał i od razu chce iść z nim do ołtarza -
      znam jedną parę o podobnej historii, jest wiec ona jak najbardziej
      prawdopodobna.
      • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 23.06.06, 13:14
        co do prawdopodobienstwa wydarzen celowo nie chce sie wypowiadac, bo raz, ze
        wydaje mi sie to nieco pozbawione sensu, w koncu to fikcja i nie musi odpowiadac
        rzeczywistosci, a dwa - uwazam, ze "wszystko sie moze zdarzyc" :) ps. jestes
        _absolutnie pewna_ ze baltona nie podobal sie Pulpie..?
        • laura-gomez Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 23.06.06, 13:38
          Tak by wynikało z rozmowy Patrycji z Romą. POczątkowo na pewno widziała w nim
          tylko kumpla; sama pewnie nie wiedziała, kiedy to się zmieniło. A kiedy
          zrozumiała, że jest w nim zakochana... cóż, jak się kogoś kocha, to ten ktoś
          wydaje nam się piękny.
          • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 15.07.06, 22:58
            rozmowa Patrycji i Romy to tylko deklaracje, zreszta Pulpa podswiadomi elub
            calkiem swiadomie moze nie chciec zdradzic sie z tym faktem - chocby tylko bojac
            sie smiesznosci, na ten przyklad. natomisat mnie chodzilo o stan faktyczny. i tu
            mam wrazenie, ze Baltona jak najbardziej "kreci" Pulpe, moze nie tak jak ona
            jego, ale kreci. o.
            • szprota deklaratywność Pulpy 15.07.06, 23:10
              Pulpa w ogóle ślicznie sobie wmawia: najpierw, że jest twardą materialistką i
              dlatego idzie na ekonomię (plus, oczywiscie, możliwość noszenia szpilek od
              Diora, btw, proszę wybaczyć, jeśli urażę panie bardziej wypukłe i mniej wklęsłe
              w tych miejscach co ja, ale pulchna Patrycja na szpilkach jednak wydawałaby mi
              się koszmarem!) - a następnie, wbrew przecież owym deklaracjom, kaze spadać w
              dyrdy prostakowi z popielniczką za całusa. Spod palmy.
              Deklaruje również, że nic ją nimb artysty przeklętego Baltony nie kręci, a
              wszak odczuwa rodzaj gniewu, gdy Baltona manifestuje swoją dorosłość wyzbyciem
              się hadzia i buraczkowego koloru ze łba.
              • ready4freddy Re: deklaratywność Pulpy 15.07.06, 23:17
                a propos pulchnosci Pulpy - moze to ja tak mam, bo Pulpa mnie fascynuje w
                zadziwiajacy sposob (bylo nie bylo, postac niematerialna :), ale jakos nie moge
                sobie tej jej slynnej pulchnosci zwizualizowac. moim zdaniem a) Pulpa ma po
                prostu bardzo kobiece ksztalty, srodziemnomorskie, ze tak to ujme, amfora jednym
                slowem, ktos moglby rzec nawet "Junona" :) b) jej "pulchnosc" tak naprawde jest
                wzgledna, po prostu nie jest tak chuda jak Ida czy Natalia. to zupelnie jak w
                filmie "wszystko o psach i kotach", gdzie przesliczna Jeaneane Garofalo jest z
                uporem godnym lepszej sprawy kreowana na "nieatrakcyjna" (bo nie taka chuda i
                nie taka wysoka, i nie taka blond) w zestawieniu z zupelnie nieatrakcyjna (w
                tymze filmie wylacznie) Uma Thurman.
                kiedy tak czytam co wlasnie wklepalem, obawiam sie, ze moglem sie narazic swoimi
                samczymi bredniami niejednej forumowiczce, za co z gory przepraszam :)
                • szprota Re: deklaratywność Pulpy 15.07.06, 23:45
                  w takim razie wszystkie mające na czym siedzieć, czym odetchnąć i na czym oprzeć
                  dłoń renesansowo powinny strzelić focha w stronę M.M. za używanie słowa
                  "pulchna" na osobę zdrowych, babskich kształtów :)
                  mogę pierwsza zacząć? mogę mogę?

                  na poparcie twojej tezy jest choćby okładka Pulpecji - Pulpa na niej w żadnym
                  wypadku nie wygląda na tęgą.
                • asiunia311 Re: deklaratywność Pulpy 17.07.06, 22:13
                  Eeee, jakie brednie?? Normalne zdrowe podejście, moim skromnym zdaniem;-)))
                  Patrycja była bodaj najwyraźniej zarysowaną postacią z rodziny Borejków.
                  Szkoda, że MM tak odrzuciła ten watek, a skupiła się na nieciekawej Gabrieli,
                  matce-Polce z bożej łaski.
                  A może ja tak piszę, bo mam słabośc do Baltony i Pulpecji???;-))) Ach, ta
                  scena w syrence!!!
                  • the_dzidka Re: deklaratywność Pulpy 17.07.06, 22:33
                    Ach, ta scena na zapleczu kwiaciarni!!!!
                    • asiunia311 Re: deklaratywność Pulpy 17.07.06, 22:42
                      Łooooojejku, musiałaś mi przypomnieć???;-DDD
                      • ready4freddy Re: deklaratywność Pulpy 17.07.06, 23:10
                        oj, mial tu ktos racje, piszac w innym watku, ze "Pulpecja" to prawdziwy
                        dreszczowiec :) sporo tych scen, a co jedna, to lepsza..;)
                        • jedynataka Re: deklaratywność Pulpy 21.07.06, 12:30
                          ja jeszcze pozwole wrocic do tej pulchnosci oslawionej. Przypomina mi sie
                          moment, gdy dostalam w swe (pulchne, a jak!) lapki Corke Robrjka, ktora to miala
                          byc wykreowana ku pocieszeniu wszystkich pulchnych czytelniczek. Moje
                          rozczarowanie bylo spore, do teraz Bella nalezy do najbardziej nielubianych
                          przeze mnie postaci. Jest ona symbolicznie zaledwie pulchna (prawdopodobnie taka
                          jak Pulpa, ino bez tego wdzieku), ale za to jak zdolna, jaka pracowita, jaka
                          madra, jaka... bleeee. Zachodzilam w glowe w jaki sposob ja mam sie pozbyc moich
                          kompleksow (ksiazka byla wyraznie pisana ku pokrzepieniu serc puchatych), kiedy
                          nawet w polowe nie dorastam do piet temu idealowi kobiety (moze nie o pieknej
                          fizys, lecz z piekna dusza!).

                          ps watek pasjonujacy, zgadzam sie z turbo definicja jezycjadowego zamazpojscia.
                          Bardzo trafna obserwacja.
                          • ready4freddy Re: deklaratywność Pulpy 21.07.06, 22:42
                            jako zalozyciel watku (ktory rozkwitl daleko ponad moje oczekiwania), przyslany
                            tu przez aktyw zakladowy celem siania zametu na odcinku analizy
                            powiesciopisarstwa ;) bardzo dziekuje za to uznanie. tytul zainspirowal
                            przeczytany w L'Espresso wywiad z francuskim filozofem analizujacym
                            turbokonsumpcje, natomiast temat - szok wywolany Laurczana deklaracja o slubie z
                            Zelaznym Wolfem - tyle tytulem wyjasnienia :)
            • ida19851 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 17.02.07, 13:40
              ready4freddy napisał:

              > rozmowa Patrycji i Romy to tylko deklaracje, zreszta Pulpa podswiadomi elub
              > calkiem swiadomie moze nie chciec zdradzic sie z tym faktem - chocby tylko
              boja
              > c
              > sie smiesznosci, na ten przyklad. natomisat mnie chodzilo o stan faktyczny. i
              t
              > u
              > mam wrazenie, ze Baltona jak najbardziej "kreci" Pulpe, moze nie tak jak ona
              > jego, ale kreci. o.

              a mnie się wydaje, że na początku Baltona rzeczywiście się Pulpecji nie
              podobał, chociażby ze względu na te jego włosy o dziwnym kolorze. poza tym
              strasznie ją drażnił. dopiero potem zaimponował jej tym, ze stał się taki
              odpowiedzialny, że założył kwiaciarnię itepe. zobaczyła go w innym świetle.. i
              się zakochała
              • yowah76 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 17.02.07, 14:15
                Moglo jej sie podswiadomie cos przytrafic, chemia jest chemia, a dopiero jak
                byla okazja, to prawda wyszla na jaw.
              • tilija Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 17.02.07, 14:43
                Hmm, przeanalizujmy to. Pulpa i Baltona znali się z dzieciństwa, a później
                spotykali w różnych sytuacjach, jak np. ten kurs komputerowy. Później w święta
                miało miejsce nocne spotkanie na Teatralce zakończone niefortunnym pocałunkiem.
                I to jest wg mnie ten moment zwrotny, Patrycja była wzburzona i poruszona tym
                faktem:-), ale tak naprawdę wtedy przestała patrzeć na Baltonę tylko jak na
                kolegę, choć uparcie temu faktowi zaprzeczała.
                Ich następne spotkanie to Sylwester, ukradkowe spojrzenia, później odprawienie
                Marcelka i spotkanie na klatce schodowej. Wtedy zgasło światło i ta ich chwila
                w ciemności oraz przeżycia Patrycji są chyba najlepszym dowodem na to, że już
                wtedy Baltona nie był jej obojętny! Tak więc nie zgodziłabym się z
                twierdzeniem, że Patrycja zakochała się dopiero w odmienionym Baltonie.
                • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 17.02.07, 16:59
                  tez tak to widze :)
    • musicbox Tylko czy takie szybkie małżeństwa są dobre?;-) 12.07.06, 16:59
      Mi się wydaje, że nie zawsze. Mogę poprzeć jessy3, która stwierdziła, że wcale
      nie tak szybko towarzystwo się pożeniło;-), ale co do 'szybkich małżeństw' -
      nie wiem, czy to dobre rozwiązanie. Ludzie, którzy się na to decydują, tak
      naprawdę zaczynają się poznawać dopiero po ślubie, wtedy mogą wyjść na jaw
      różne wady i różnice dzielące świeżych małżonków - wtedy mają tylko dwa
      wyjścia - albo nauczyć się trudnej sztuki kompromisu;-), albo się rozwieść.
      Może to zabrzmi górnolotnie, ale małżeństwo to bardzo ważna decyzja - coś jak
      kontrakt wiążący:-) U MM są pary, które pobiorą się w młodym wieku i są razem
      szczęśliwe przed długi okres czasu - może nierealistyczne, ale jakie miłe:-)
      • dakota77 Re: Tylko czy takie szybkie małżeństwa są dobre?; 12.07.06, 17:04
        musicbox napisała:

        > U MM są pary, które pobiorą się w młodym wieku i są razem
        > szczęśliwe przed długi okres czasu - może nierealistyczne, ale jakie miłe:-)

        Bo u każdego to dziala inaczej, wiadomo:). Ogólnie małżeństwo to naprawde
        poważna decyzja, ktora trzeba dobrze przemysleć, nie ma co sie spieszyc, żeby
        potem żalować. Ale są też pary, które sa ze soba stosunkowo krotko, ale zdązyly
        sie dobrze poznać. Ja wyszlam za mąż po 10 miesiącach związku, ale po latach
        przyjaźni:). A i tak zalecalabym każdemu rozwagę:)
    • limotini Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 15.07.06, 23:41
      A ja w sprawie Laury i Filona, znaczy się Wolfiego.

      Nie przeraża mnie to, gdy para spotyka się i od razu wiedzą, że chcą wziąć ślub.
      Takie historie się zdarzają i mogą mieć nawet bardzo szczęśliwe rozwiązanie.

      Mnie przeraża to, że czytając "Żabę" miałam wrażenie, że Laura pragnęła wyjść za
      mąż jeszcze za nim poznała Wolfiego. Po prostu chciała być mężatką i już. Takie
      postawy też się zdarzają, oczywiście, ale u 19-latki oznaczają skrajną
      niedojrzałość i głupotę (w końcu chodzi o to, żeby związać się na całe życie z
      właściwą osobą, a nie tylko zawrzeć jakikolwiek związak małżeński) i brakowało
      mi jakiegoś takiego podkreślenia w książce, że tak się myśleć nie powinno.

      Przykro mi było, jak czytałam historię Lucka - niby Laura tak w nim zakochana,
      że tylko ślubu jej brakowało, ale jak luby, nastolatek w końcu, nie palił się do
      obrączkowania, to nagle miłość przeszła. Czyli tak naprawdę chłopak wykazał się
      dużą dozą rozsądku wyczuwając, że nie czas jeszcze na odpowiedzialną decyzję.
      Ale przykro mi, że zostało to pokazane tak, jakby to on był stroną dziecinną i
      niedojrzałą.

      A co do skracania czasu przed ślubem/zaręczynami, to nie widzę takiej
      zależności. W Jeżycjadzie są pokazane bardzo różne związki (choć raczej z tych
      typowych dla tego środowiska) więc i "szybkie", i "wyczekane".

      Pozdrawiam
      • ready4freddy Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 16.07.06, 00:27
        jednym slowem nasza Laurka to pulapka na Wolfa :) a co do zaleznosci - tak tez
        podejrzewalem, stad disclaimer, zeby w razie wyjscia na durnia moc sprawnie i
        bez krepacji odwrocic kota ogonem - ze niby "ja wiedzialem, ze tak bedzie" ;)
        • liliaweneda Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 16.07.06, 11:39
          Ja myślę, że Laura Lucka nigdy nie kochała, więc lepiej się stało, że wyjechał
          do Holandii i zajął się parzystokopytnymi, bo nasz Tygrysek tylko by go ranił.
          • magda_b Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 13:13
            dodałabym, że sama deklaracja uczuć(?) do Lucka też przebiegła w tempie
            ekspresowym, pojawił się przed nią (w okolicznościach co najmniej dziwnych i
            niespotykanych) odchudzony,na motorze, porwał i siup?
            • dakota77 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 13:24
              No dokładnie. Wczesniej podobal sie jej Wiktor, bo byl przystojny. Treaz nagle zobaczyla Lucka i juz
              wielka milosc? A moze nagroda pocieszenia?:). Laura bardzo chciala miec kogos, zeby potwierdzic
              swoja wartosc. Widocznie mogl to byc ktokolwiek, byleby byl nia zainteresowany.
              • deina_kmf Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 14:31
                wielka miłość jak wielka miłość, kiedy na sugestię małżeńską Lucek odpowiedział
                wykrętnie i od razu zaczął planować ucieczkę w krowy, to Laura rozprawiła się
                bez żalu i obciążeń tak ze związkiem, jak i ze swoimi uczuciami.

                A propos, pamiętacie jak Pulpecja postanowiła liczyć się zawsze z opiniami
                młodszej siostrzenicy w kwestii facetów (jako nieomylnymi)? Coś mi się wydaje,
                że jednak dorastanie odebrało Laurze to wyczucie, przeobraziła się w panterę
                polującą na cokolwiek, co nosi spodnie...
                • dakota77 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 14:59
                  Ja wlasnie te niby wielka milosc wysmiewam, uwazam, ze laura rzucila sie na tego, ktto akurat byl pod
                  reka i chetny:)
                  • deina_kmf Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 15:15
                    ano właśnie. Przyznam, że trochę mi przeszkadza w Jeżycjadzie brak sytuacji,
                    kiedy związek rozpada się, jakby to rzec "normalnie". W sensie - jesteśmy razem,
                    kochamy się, nagle jedna strona przychodzi do drugiej i mówi uczciwie "słuchaj,
                    nie jestem już z tobą szczęśliwy/a, musimy się rozstać, przykro mi". A druga
                    strona normalnie i po ludzku cierpi. Nie mąż - świnia porzucający matkę dwojga
                    dzieci, nie Frycuś zwiewający przed odpowiedzialnością, tylko zwykła, ludzka
                    sytuacja związku, który gaśnie. Zamiast tego mamy masę par ze szkoły średniej,
                    Laurę, po której rozstanie z Luckiem spływa jak po kaczce (nie chciał się żenić
                    to niech spada) i niezbyt przemawiającego do wyobraźni Filipa wydzwaniającego z
                    Bostonu.
                    • dakota77 Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 15:27
                      Masz racje. Wiesz, ze jakos nie zwrocilam na to uwagi? A przeciez to zwyczajna, zyciowa sytuacja.
                    • liliaweneda Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 17:26
                      szczerze mówiać myślałam, że w taki sposób rozstaną się Frycek z Różą, ale nie -
                      MM trzyma się z tego, że pierwszy chłopak to facet na całe życie (z małymi
                      wyjątkami, typu Ida, Natalia, czy Gabrysia)
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 21.07.06, 18:31
                > Laura bardzo chciala miec kogos,
                > zeby potwierdzic
                > swoja wartosc. Widocznie mogl to byc ktokolwiek, byleby byl nia
                > zainteresowany.

                Wiecie, mnie to zawsze przeszkadzało w Jeżycjadzie. Że Laura jako dziewczyna tak
                przebojowa miała w efekcie tak małe powodzenie. Sytuacje opisywane przez
                Musierowicz, gdy Laura kokietowała różnych mężczyzn, kończyły się tak, że ci
                mężczyźni zawsze uciekali z niesmakiem. To nierealistyczne. W prawdziwym życiu
                dziewczyny, które tak się zachowują - przeciwnie - mają duże powodzenie.

                → → → → → → → → → →
                Odkryjmy Białoruś!
                odkryjmybialorus.blox.pl
                • deina_kmf Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 22.07.06, 01:41
                  nie jestem przekonana. Laura, chociaż urodziwa, niewątpliwie była wystarczająco
                  zaborcza i roszczeniowa, żeby skutecznie mężczyzn odstraszać. Wpycha się na siłę
                  gdzie jej nie proszą, wymusza rozmowy z Wiktorem, innymi slowy - strasznie jest
                  opresywna. Promieniuje z niej chęć zdobycia, osaczenia i przywiązania na
                  własność. Nie mówiąc już o tym, że stale pragnie być w centrum uwagi, mieć
                  reflektor skierowany na siebie i pławić się w oceanie zachwytu. Tak wiecznie być
                  na drugim planie, to trzeba mieć specyficzny charakter, żeby się z tym godzić
                  bez problemu.
                  • tilija Re: turbo-romans, czyli "milo cie poznac, wezmy s 17.02.07, 12:13
                    Odświeżam wątek, gdyż naszła mnie pewna refleksja. Mianowicie zauważyłam, iż
                    skończyły się potencjalne kandydatki i kandydaci na jeżycjadowy "turbo-romans".
                    Powstała pewnego rodzaju czarna dziura jeśli chodzi o osoby, które w
                    niedalekiej przyszłości mogłyby ewentualnie pobiec do ołtarza. Józinek, Miągwa,
                    Łusia, Szymon, Jędrek, Ania i cała reszta stanowczo za młodzi. Pozostaje Żaba i
                    Żeromscy, ale ją bym chyba wykluczyła bo dziewczyna twardo stąpa po ziemi i nic
                    nie wskazuje na chwilową utratę poczytalności. Tak więc, jeśli miałaby zostać
                    podtrzymana tradycja płomiennych romansów oraz licznych i szybkich ślubów to
                    konieczny jest powrót do zapomnianych bohaterów i ich dzieci, które byłyby w
                    odpowiednim wieku. A to mogłoby wnieść trochę urozmaicenia i odpoczynku od
                    Borejkofamily. No chyba, że do momentu, kiedy Miągwa osiągnie wiek
                    reprodukcyjny MM zrezygnuje z jakichkolwiek turbo-romansów w ogóle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka