Dodaj do ulubionych

Dmuchawiec - postac wyidealizowana?

13.07.06, 08:19
Własnie tak czytam, jak go uczniowie odwiedzali w szpitalu, i to własciwie
absolwenci, dawni, jak łazili do niego do mieszkania, ten facet cały czas
miał gości;-) Przyjaźń z Borejkami, od czasu pamiętnej afery z p.Szczepańską
wydaje się byc zrozumiała ale tak ogólnie, to zastanawia mnie, czy w życiu
tez tak bywa. Spotkałam na swojej drodze wielu fajnych nauczycieli, ale nie
wyobrażam sobie takich familiarnych stosunków z nimi...
A wam się zdarzyło?
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 13.07.06, 10:05
      Mnie personalnie nie, ale znałam dwóch takich nauczycieli, jednego w rodzinie,
      drugiego znajomego. Osoba z rodziny była odwiedzana, fakt, że nie przez taki
      tłum, ale kilka zaprzyjaźnionych osób, były też na jej pogrzebie.
      Druga osoba, to był nauczyciel akademicki i również miał kilka takich bliskich
      osób.
      Tak więc chyba jest to możliwe...
      • jessy3 Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 13.07.06, 10:41
        Oprócz tego, że był nauczycielem 'swoich gości';) to przecież był także ich
        sąsiadem. Stąd moim zdaniem te częste wizyty byłych uczniów.
        • laura-gomez Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 13.07.06, 11:36
          tacy nauczyciele zdecydowanie istnieją!!! Na szczęście :)
    • anutek115 Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 13.07.06, 15:32
      Nie wiem, czy któryś z moich uczniów przybędzie na mój pogrzeb :-), ale w domu
      mnie odwiedzają. Spotykamy się też "w plenerze", w kafejkach albo pubach, tak,
      żeby sobie pogadac. Ponadto udzielają się na gadu-gadu :-). Oczywiście, nie
      tłumy, jak u Dmuchawca (gdzież mnie się z nim równac!), ale parę osób by się
      znalazło. Sama też odwiedzałam moich byłych nauczycieli. Tak więc jest to możliwe.
    • zielonakonwalia Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 25.07.06, 15:18
      Tacy nauczyciele jak najbardziej istnieją :+) Myślę, że należy do nich moja
      Mama - uczniowie odwiedzali ją w domu (teraz już nie, bo wyjechała), a jak była
      chora to schodziły się całe "tabuny". Była zapraszana na ich śluby, chrzciny
      itd. Mimo,że już nie uczy od kilku lat, byli uczniowie dzwonią do niej,
      przysyłają kartki - to miłe :+)
      • baba67 Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 25.07.06, 15:53
        gatunek ginacy, niestety, ale istnieja-mlodzi nauczyciele podchodza bardziej
        pragmatycznie do zawodu, ponadto coraz mnie jest domow, gdzie mozna po prostu
        przyjsc i pogadac-tradycja domow otwartych zanika.
    • sylvie21 Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 25.07.06, 18:22
      Na całe szczęście tacy nauczyciele jeszcze istnieją, na przykład moja Pani od
      polskiego:)
      pozdrwiam;)
    • croyance Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 25.07.06, 22:18
      O, kochani. A ja wlasnie mialam na ten temat.
      Otoz, osobiscie uwazam, ze Dmuchawiec nauczycielem wspanialym nie jest.

      A dlaczego?

      Zawsze bardzo lubilam Ewe Jedwabinska. Przypomina mi moja mame. Biedna moja
      mama, zawsze taka nerwowa, zawsze przestraszona, przerazona wrecz, probujaca
      krzykiem wymusic szacunek i milosc. Nawet tak samo na raka zachorowala, jak Ewa
      (tu plus dla Autorki za prawdopodobienstwo, taki typ niestety zapada czesto na
      te chorobe). Ale, zeby Was nie smucic; moja mama wyzdrowiala, uspokoila sie,
      zreszta moj Tata jest wspanialym czlowiekiem i miala zawsze niesamowite
      wsparcie; i z biegiem lat zlagodniala, otworzyla sie, teraz jest super :-)))
      Pamietam natomiast kilka podobnych scen jak z "Opium" ze swojego wczesnego
      dziecinstwa. Ale, do czego zmierzam: otoz zawsze rozumialam Ewe, i wiem, jak
      bardzo musiala byc nieszczesliwa. Wiem tez, jakie dziecinstwo trzeba miec i
      jakich ran doznac, zeby na taka Ewe wyrosnac. Pech chcial, ze Mr Jedwabinskiemu
      daleko do mojego Taty i zamiast milosci Ewe spotkalo kolejne odrzucenie.
      Szkoda, bo dobry partner, udowadniajac jej, ze kocha ja pomimo wszystko,
      uratowal by ja. Nie musialaby krzyczec, szantazowac i wymuszac, bo
      jejprzekonanie, ze na milosc trzeba sobie zasluzyc (perfekcjonizm, a jak
      wspomina sam Dmuchawiec - "wcielenie ambicji") albo ja wymusic niestety sie
      potwierdzilo.

      Kobieta, ktora tak sie zachowuje, musiala przezyc traume jako dziecko.
      Wystarczy popatrzec na jej relacje z Aurelia (nie wspominam o mezu); wiadomo,
      ze wzorce wychowania sie powtarza. I moja konkluzja jest taka; ona musiala
      naprawde pochodzic ze strasznego domu, musiala przezywac rzeczy straszne.
      Dmuchawiec prawi kazanie Kresce, wskazujac, ze "Ewa jest czlowiekiem polamanym
      i nieszczesliwym", ze "chce dobrze, ale wszystko jej sie nie udaje" oraz
      zaleca, by "wyciagnac do niej reke".
      Dodaje przy tym "patrzylem na nie, kiedy byla w twoim wieku (...) Zawsze bylo
      mi zal Ewy".

      I, ekhm, patrzyl, i co? Ten genialny wychowawca, dysponujacy kluczem do
      wszystkich serc? Uwielbiany przez mlodziez, jezycjadowy swiety? Wspanialy
      pedagog? Co zrobil dla niej, jako jej nauczyciel, pytam, kiedy mozna bylo jej
      jeszcze pomoc? Czemu nie wyciagnal do niej reki WTEDY?

      We wspomnieniach Ewy Dmuchawiec "nigdy jej nie docenial (...) Zawsze wyczuwala
      dezaprobate w jego wzroku, chociaz tak pilnie sie uczyla. Stawial jej piatke i
      jednym spojrzeniem odbieral ocenie jakokolwiek wartosc. A potem, zachwycony,
      zartowal z jakas leniwa i niedbala uczennica". Co wiecej, wersje te potwierdza
      sam Dmuchawiec - "miala zawsze same piatki, u niego tez, chociaz stawial jej te
      oceny bez przekonania" (inna kwestia, poblazliwosc Autorki dla lenistwa).

      I tu moja konkluzja; jest to wszystko zrozumiale i ludzkie, ale znowu - jak w
      przypadku Gabrysi - komentarze odautorskie nie zgadzaja sie z opisywana
      rzeczywistoscia. Czy naprawde Dmuchawiec zasluguje na prawie ze Pokojowa
      Nagrode Nobla i Order Usmiechu za pogawedki z elokwentnymi pannami Borejko?
      Czemu, powtarzam, czemu nie pomogl Ewie, kiedy jeszcze mogl, czemu nie
      wyciagnal do niej reki w odpowiednim czasie? O, wiem, ze ona mogla byc oporna,
      ale coz to dla Pedagogicznego Geniuszu, ktory topi serca uczniow jak slonce
      lod, i ktory - jak twierdza wszyscy po kolei - jest "Naturalnym Autorytetem"?

      Tak sobie mysle o tym, i bardzo mi sie to nie podoba.
      • croyance Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 28.07.06, 10:33
        No wiecie co, myslalam, ze ktos mi odpowie ...
      • mkw98 croyance 28.07.06, 11:16
        Ja Ci odpowiem, chcesz? :-)
        Ale nie wiem, czy takiej odpowiedzi oczekujesz, bo ja sie absolutnie z Toba
        zgadzam!
        Dmuchawiec jest urocza osoba kiedy juz jest na emeryturze. No, powiedzmy, ze na
        emeryturze, bo trudno mowic o emeryturze w "Opium.."i Brulionie.." - w kazdym
        razie wtedy, kiedy juz nie uczy. Ale kiedy widzimy go "w akcji" to wcale nie
        zachwyca. W "Szostej klepce" i "Kwiecie kalafiora" wcale nie budzi mojej
        sympatii.
        • croyance Re: croyance 28.07.06, 12:45
          No, to sie rozczarowalam! A juz myslalam, ze mam takie do Dmuchawca nowatorskie
          podejscie. Nawet sobie roilam, ze nikt mi nie odpowiada z oburzenia :-DDDD

          Coz, pan D. sympatii mej nie budzi zbytnio tez, pamietasz, jak Cesia
          czytala "Choroby wieku dzieciecego", a on nic nie lapal? I obwinial ja za
          niepowodzenia Danusi?

          Ha!

          • mankencja Re: croyance 28.07.06, 13:13
            ale czy w "Szóstej klepce" on w ogóle miqał w zamierzeniu autorki byc idealny?
            wydaje mi się, że miał być nieco tylko lepszy od niezbyt sympatycznej reszty
            • verdana Re: croyance 28.07.06, 14:08
              W "Szóstej klepce" ludzie po prostu jeszcze idealni nie byli. Na przykładzie
              Dmuchawca można dobrze prześledzić, jak z normalnych ludzi powstaja
              przesłodzone ideały. Z tym, ze akurat do jego stosunku do Ewy pretensji nie
              mam. Bywaja dobrzy, wyuczeni wszystkiego uczniowie, z ktorymi pogadać się nie
              da. To, ze ktoś umie, nie oznacza, ze jest sympatyczny i musi cieszyć się
              szczególną sympatią nauczyciela.
              Mnie z kolei zdenerwowało wyśmiewanie się z wypracowania (nie pamietam
              czyjego), i "demaskowanie" autorki, choć praca miała być anonimowa.
              • mankencja Re: croyance 28.07.06, 14:32
                > Mnie z kolei zdenerwowało wyśmiewanie się z wypracowania (nie pamietam
                > czyjego), i "demaskowanie" autorki, choć praca miała być anonimowa.

                to była ankieta pt. "Kim jestem? Kim chcę być w przyszłości?". zdemaskowano
                Beatę Kowalczuk.

                bo to było denerwujące, nie w porządku i sprzeczne z pierwotnymi zalozeniami -
                najpierw zarządza się anonimowośc, potem się demaskuje i jeszcze chwali - choć
                nie wprost - tego, który się podpisał. o czym to ma swiadczyć?
            • anutek115 Re: croyance 28.07.06, 16:50
              Ta cała reszta (o ile dobrze pamiętam, wymieniona w Klepce była jeszcze tylko
              jedna nauczycielka, ta, która przechwytuje ściągę/list Pawełka do Danusi) nie
              była wcale niezbyt sympatyczna. Raczej zupełnie normalna - a Dmuchawiec miał byc
              ponad normę. To były jeszcze czasy Jeżycjady, gdy świat nie miał wyłącznie dwóch
              barw.
              • anutek115 Re: croyance 28.07.06, 16:52
                To miało byc pod poprzednią wypowiedzią mankencji, źle mi się wkleiło :-)
              • mankencja Re: croyance 28.07.06, 19:46
                na mnie ta właśnie nauczycielka sprawiła wrażenie właśnie takiej niezbyt
                sympatycznej, ale normalnej (nie, jak zapewne zostałaby przedstawiona w którymś
                z późniejszych tomów, głupiej, ograniczonej i wrednej).

                być moze ma to związek z tym, że nie lubię zwracania się do ludzi po nazwisku,
                czytania cudzej korespondencji - nawet tego typu - na głos (co znamienne,
                Dmuchawiec krytykuje to u Pościkowej, po czym sam bawi się w przytyki i
                demaskacje), a pytanie "czemu jesteś tak niedbale ubrana?" wydaje mi się nie do
                końca uprzejme i całkowicie niepotrzebne - Danka zaspała, spieszyła się,
                wszystko więc jasne.
                • anutek115 Re: croyance 28.07.06, 20:15
                  Jak tak zestawiłaś wszystko, co robiła, to faktycznie brzmi mało sympatycznie.
                  Pewnie wydawała mi się normalna, bo przypominała to, co znałam z autopsji - albo
                  dlatego, że bardzo na korzyśc odcinała się od później opisywanych w Jeżycjadzie
                  nauczycieli.
                  A zwracania się po nazwisku też nie znoszę. I jako belfer nie praktykuję :-).
                  • mankencja Re: croyance 28.07.06, 20:24
                    bo pani Pościkowa mieści się w normie, po prostu.
          • mkw98 Re: croyance 28.07.06, 14:37
            croyance napisał:

            > pamietasz, jak Cesia
            > czytala "Choroby wieku dzieciecego", a on nic nie lapal?

            Wlasnie, wlasnie, o to miedzy innymi chodzi.
            I to co wspomina nizej verdana - wysmiewanie odpowiedzi uczniow w ankietach.
            Wyzywanie Hajduka przy calej klasie od "smarkaczy" i Cesi od tchorzy. Obarczanie
            Cesi odpowiedzialnoscia za oceny Danki. To wszystko nie sa moze jakies wielkie
            grzechy, ale jednak powazne rysy na wierunku idealnego pedagoga.
            • verdana Re: croyance 28.07.06, 14:51
              Dla mnie zdemaskowanie autora anonimowej ankiety to WIELKI, niewybaczalny
              grzech. A ze strony pedagoga - pełna dyskredytacja. (chyba dobrze użyłam slowa?
              Jest taki upał, ze nie wiem co piszę)
              Już nigdy potem nie miałam zaufania do Dmuchawca, przyznam szczerze. Bo
              człowiek naprawdę przyzwoity tego nie zrobi - automatycznie. Nie dlatego, że
              jest dobrym pedagogiem, ale dlatego, ze to jest zwykle świństwo, zeby nie
              powiedzieć podłość.
              i dlatego jego dalsze wstawki moralizatorskie przyjmowałam jako dobry przykład
              na "prawo drogowskazu".
              Drogowskaz nie musi iść w stronę, w którą wskazuje.
              • mkw98 Re: croyance 28.07.06, 14:58
                verdana napisała:

                > Już nigdy potem nie miałam zaufania do Dmuchawca, przyznam szczerze.

                Ja czytałam trochę nie po kolei - z całej Jeżycjady (wówczas sześciotomowej)
                "Szóstą Klepkę" przeczytałam na samym końcu, więc już lubiłam Dmuchawca po
                "Brulionie". I było mi trochę przykro, ale lubić go nie przestałam.
                • ida198511 A Natalia?? 21.06.07, 09:58
                  ją tez odwiedziali uczniowie w domu - kiedy była chora.
                  a co do Dmuchawca i Ewy - on sam przyznaje (i to w rozmowie z nią), że nie był
                  ideałem nauczyciela. często się zdarza, że jakiś wykładowca/nauczyiel jest
                  lubiany przez znaczną część studentów/uczniów, ale zawsze znajdzie się jeden
                  czy paru studentów/uczniów, którzy nie będą go lubili, bo coś tam. ideałów nie
                  ma i dobrze, że MM nie zrobiła z Dmuchawca idealnego nauczyciela.
                  • croyance Re: A Natalia?? 21.06.07, 18:01
                    Wiecie co, ja sie chyba starzeje, przeczytalam sobie ten watek z
                    zaciekawieniem, z czyms sie nie zgodzilam i chcialam odpisac, a potem
                    zobaczylam, ze to ja pisalam. Nic z tego juz nie pamietam! Chcialam odpisac
                    sama sobie :-/
                    • calluna_1 Re: A Natalia?? 22.06.07, 21:25
                      Zgadzam się z Tobą. Dmuchawiec był nieprzyjemny z stosunku do Ewy
                      Jedwabińskiej, paskudny w stosunku do Cesi, leniwy jeśli chodzi o Dankę i
                      ogólnie rzecz biorąc niemiły. Zresztą ta jego wypowiedź do p. Pościkowej, że on
                      tam młodzieży nie lubi w dużej mierze ale stara się byc dla nich wyrozumiały...
                      Po co poszedł pracowac do szkoły? I po co tyle lat tam siedział? Wg mnie on
                      miał byc przeciwnością do Pieroga li i jedynie i tylko tak sie jakoś autorce
                      niechcący wyidealizował... nie lubie go!
                    • nchyb Re: A Natalia?? 22.06.07, 22:18
                      > zobaczylam, ze to ja pisalam. Nic z tego juz nie pamietam! Chcialam odpisac
                      > sama sobie :-/
                      he, he, też mi się to kiedyś kilka razy zdarzyło. Czytam jakieś wypociny,
                      myślę, ale ktoś głupio pisał, a potem patrzę dokładniej a to ja pisalam... :-)

                      No cóż, z biegie czasu zmienia się punkt widzeniana pewne sprawy...
                      • piotr7777 Re: A Natalia?? 23.06.07, 10:44
                        Natalia uczy w prywatnej szkole.
                        Co do D. - przede wszystkim jego stwierdzenie do p. Pościkowej, że on młodziezy
                        jako takiej to nie lubi stanowi raczej ironiczną reakcję na jej pustą
                        deklarację, że ona młodzież kocha. Zauważcie jednak, że w "Szóstej klepce"
                        generalnie zachowuje się w porządku - nie czyta korespondencji, przyznaje
                        Hajdukowi rację, reaguje irytacją na próby konformizmu ze strony uczniów. W
                        Kwiecie kalafiora jest przedstawiony już jako wzór pedagoga i ciężko się
                        przyczepić do jego postawy.
                        • laura-gomez Re: A Natalia?? 23.06.07, 10:51
                          > Natalia uczy w prywatnej szkole.

                          Natalia uczyła języka polskiego w liceum, o żadnej prywatnej szkole nie było
                          mowy
                          • piotr7777 Re: A Natalia?? 23.06.07, 13:31
                            > Natalia uczyła języka polskiego w liceum,
                            Ale chyba nie w liceum Żeromskiego, prawda?
                            • alitzja Re: A Natalia?? 23.06.07, 16:11
                              "Tygrys i róża" - o Natalii:
                              "Poszła uczyć polskiego w liceum społecznym i wygląda na zupełnie zadowoloną z
                              tego stanu rzeczy".
                            • laura-gomez Re: A Natalia?? 23.06.07, 17:08
                              piotr7777 napisał:

                              > > Natalia uczyła języka polskiego w liceum,
                              > Ale chyba nie w liceum Żeromskiego, prawda?

                              nie mam pojęcia, bo w żadnej książce nie pada nazwa liceum, w którym uczyła
                              Natalia.
                              • piotr7777 Re: ano właśnie, w społecznym 24.06.07, 10:38
                                ...nie publicznym.
                                Tam relacje nauczyciel - uczeń są z reguły bardziej familiarne.
                                • agusia552 a ja lubie Profesora 27.06.07, 22:24
                                  ta postać jest super taki troche zamyślony starszy człowiek który ogólnie
                                  troche myli uczniów troche ich nie rozumie ale stara się nie robić im
                                  przykrości jak był mój polonista Pan Domański to fantastycznie mieć takiego
                                  nauczyciela polecam wszystkim
      • sowca Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 18:10
        Ja Ci odpowiem, Croyance :D
        Masz sporo racji, ale muszę wziąc Dmuchawca w obronę. Przede
        wszystkim, zauważmy, ze relacje Dmuchawiec - Ewa poznajemy wyłącznie
        z relacji samej Ewy. Jaka ona była,wiemy sami - nawiasem mowiac, tez
        uwazam, ze musialo to byc spowodowane cięzkimi przezyciami w
        dziecinstwie. Faktem jest jednak, że wcale nie wiemy, czy Dmuchawiec
        naprawde jej nie doceniał,czy ją lekceważył - mówi to Ewa, ale jej
        relacja, zawsze ambitnej, zawsze dążącej do perfekcji, a przy tym
        zakompleksionej,niepewnej, może się nie pokrywać z prawdą. Mogą to
        być jej bardzo subiektywne uczucia, nawet powiem dosadniej:
        urojenia.Ewie często się wydaje, ze wszyscy są przeciwko niej, nawet
        córka, ktora rzekomo nie jada u pani Lisieckiej,bo chce dokuczyć
        mamie. Dlatego uwazam, ze relacji osoby mającej tak poważne problemy
        z emocjami po prostu nie możemy traktować miarodajnie.
        Trudno jest powiedzieć, czy Dmuchawiec nie starał się zrozumiec Ewy
        i pomoc jej. Dziewczyna mogła po prostu tego nie dostrzegac,
        przekonana, ze i tak cały swiat jest przeciwko niej. I jeszcze jedna
        rzecz: do porozumienia, do ciepłej relacji międzyludzkiej potrzebne
        są zawsze dwie strony. Być moze do Ewy,tkwiącej w szklanym pudełku,
        nie docierały ciepłe odruchy - nawet w OwR trzeba było naprawdę
        porządnego wstrząsu, zeby to pudełko rozbiło się na kawałki i zebt
        dostrzegła wyciągnięte do niej ręce.
        Jeszcze co do sytuacji z ankietą: przyznaję, że D. nie zachował się
        fair, demaskując autorkę. Jedyne,co go może ewentualnie
        usprawiedliwić, to fakt, ze nie zrobil tego z czystej złośliwości,
        chciał przecież przez to pokazać, jak głupio może zachowywać się
        czlowiek, ukrywając swoje przekonania. Chciał udowodnić uczniom, że
        nawet podawanie fałszywych danych nie uratuje autora od
        zdemaskowania i ze warto odwaznie podpisac sie pod swoimi poglądami,
        faktami z życia itp. ze nie trzeba się wstydzić siebie.
        • sowca Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 18:11
          Kurcze blade, w odwłok szalenczo kopane, dlaczego moj post wylądował
          tutaj?;/ juz nie miał gdzie? mam nadzieje, z emimo to dotrzesz do
          tego postu, Croyance :) pozdrawiam :)
          • croyance Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 23:28
            Znalazlam! :-) I zgadzam sie z Toba. Swoj post pisalam dawno i
            troche przemyslalam. To, co piszesz, jest zupelnie mozliwe.
        • tygrys2112 Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 19:48
          zgadzam się z Tobą po części, ale zwróć uwagę, na wymienianą tu np.
          sytuację Cesi i "Chorobami wieku dziecięcego". Cesia absolutnie nie
          należy do osób, które obwiniają kogokolwiek, bo na ogół wini siebie
          za wiele rzeczy i chce być dla wszystkich dobra. To czytelnik widzi
          Dmuchawca tak, a nie inaczej. A sytuacja wygląda tak - Dmuchawiec
          żąda od Celestyny, żeby to ona wzięła pełną odpowiedzialność za
          Dankę (a przecież tamta ma swoją głowę, czyż nie? Nie jest
          bezwolna) i kiedy ta mu się zwierza, że nie miała czasu, bo czytała
          książkę o chorobach wieku dziecięcego, on zamiast spytać, dlaczego,
          robi jej kąśliwą uwagę. Czy tak robi fajny nauczyciel? No nie wiem
          :/

          Ale z drugiej strony pozytywną stroną jego był jego idealizm. Ta
          sytuacja z karteczkami mnie tak nawet nie raziła, choć fakt, że nie
          było to w porządku. Podobał mi się jednak jego wywód o tym
          zajmowaniu stanowiska w życiu itp.
          • sowca Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 22:27
            Tak, tu masz sporo racji, zrzucenie odpowiedzialności na Cesię za
            Dankę bylo bardzo nie w porzadku, sądzę, ze to był akt desperacji :p
            w ogole w "szostej klepce" Dmuchawiec nie pozował na ideał, był
            raczej hm.. specyficzny. Co do "Chorob wieku dziecięcego" to jestem
            w stanie to zrozumieć, Dmuchawiec nie wiedzial o Irence, i moze
            myslal, ze Cesia czyta to hobbystycznie :D
          • croyance Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 23:30
            Nigdy nie umialam znalezc wlasciwego slowa na to, jak Dmuchawiec
            traktowal Danusie i Cesie (oraz innych uczniow), ale juz wiem:
            protekcjonalnie.
    • emae Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 29.06.07, 18:39
      A mi jakoś nigdy nie przeszkadzała sprawa z ankietą... Choć jak czytam Wasze
      wypowiedzi, to zgadzam się z Wami. Pewnie dlatego mnie to nie bulwersuje, że ja
      nigdy nie wierzyłam w anonimowość ankiet przeprowadzanych przez wychowawcow
      doskonale obeznanych z charakterem pisma uczniów :) Pamiętam ankietę w
      gimnazjum, padały w niej bardzo niezawoalowane pytania o alkohol, narkotyki itd.
      Wszystkie pytania były otwarte. Nawet te, które teoretycznie mogłyby być
      zamknięte :)

      Myślę, że Dmuchawiec tak się zapamiętał w swojej misji uświadomienia tym młodym
      ludziom, że powinni bardziej otwarcie wyrażać siebie, że w ogóle nie zwrócił
      uwagi na to, jak źle postąpił. Zresztą, on ma sporo racji. Jeśli dziewczyna
      wstydzi się przyznać w ankiecie, że ma psa, a chodzi z tym psem na spacer, to ma
      jakiś problem z komunikowaniem się. I w ogóle coś nie gra. No, ale ideał
      pedagoga porozmawiałby z nią na osobności, to fakt. Tylko że widocznie cała
      klasa podobnie to napisała, więc musiałby rozmawiać z każdym z osobna.

      Postępowanie Dmuchawca bulwersuje mnie wiele razy, zwłaszcza w relacji idealny
      pedagog - Cesia. Mam teorię, że o Cesi Dmuchawiec miał podobne zdanie jak o Ewie
      Jedwabińskiej. Tylko Cesi nie było mu żal. I mam też teorię, że był bardziej
      pobłażliwy dla uczennic atrakcyjnych. Co z kolei jest bardzo życiowe.
      • gaudia Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 29.06.07, 20:03
        Dmuchawiec to postać dla mnie bardzo ważna w Jeżycjadzie

        1. Bo wciąż tęsknię do kontaktów z młodzieżą (uczyłam tylko przez 4 lata, dawno
        temu)
        2. Bo jest przedstawiona z duzym zaangażowaniem i wygłasza sporo "prawd"

        "Prawdy" Dmuchawca brzmia urokliwie, ale niestety, nie mają związku z
        rzeczywistoscią, przynajmniej w moim przypadku. Usiłowałam kiedyś, pomna jego
        słów kierowanych do Cesi, przyjaźnic się z kims nie "za coś" ale "pomimo
        wszystko" (jak to pieknie przedstawił ww. biednej Cesi w związku z lenistwem
        Danki). No i - nie da się. "Przyjaciółka" bardzo chetnie korzystała z mojej
        oferty pomocy na wszystkich polach. Niestety, bez wzajemności. Za to z niezłą
        dawką toksyn w każdej kawie oraz piwie. Toksycznym mówię: won! chocby nie wiem
        jak przekonująco robili wrażenie zagubionych sierotek. Danka dla Cesi tez była
        toksyczna. Natomiast pomoc Ewie - byłaby ok. Ta kobieta to najtragiczniejsza
        postać Jeżycjady. Potwornie samotna. Dlatego też m.in. nie znosze "Opium".

        Druga "prawda" Dmuchawca dotyczy Bernarda: jak to trzeba takich chronic
        itd....Tez do bani. Tacy ludzie (paszczaki) zawsze znajdą audytorium (na ogół
        młodociane), natomiast dla rówieśników są męczący i, co tu duzo gadać,
        upierdliwi. Nie trzeba im ochrony, tylko widowni. Bernard znalazł ja w
        dzieciach. Chciałabym poznać codzienność Żeromskich, gdy bliźniaki pójdą w świat.

        Niemniej, po moich doswiadczeniech belferskich przyznaję, że Dmuchawiec jest ok.
        Robi błędy, bo kto nie robi, ale ma pasję. Ja w pokoju nauczycielskim, na 30
        osób tam obecnych, pasję widziałam może w pięciu.

        ps. Mnie też uczniowie (po 20 latach) odwiedzają. Doktory, posły itd. Z naszych
        wspólnych lat pamietają więcej ode mnie:)

        • metwoh Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 16:49
          Takich belfrów jak Dmuchawiec już raczej nie ma. Ale pamiętam parę
          charyzmatycznych postaci, właśnie profesorów starej daty, oczywiście
          Solidarnościowców. Ale to bylo w latach 80 tych. Jako belfer z
          prawie 20 letnim stażem nie koleguję się z uczniami. Już nie. Ale z
          tymi z początkoów kariery, oczywiście paroma, caly czas.
      • laura-gomez Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 17:01
        I mam też teorię, że był bardziej
        > pobłażliwy dla uczennic atrakcyjnych. Co z kolei jest bardzo
        życiowe.

        Ale Ewa była bardzo ładna, co w Jeżycjadzie jest podkreślane
        wielokrotnie.

        • anchema Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 19:39
          > I mam też teorię, że był bardziej
          > > pobłażliwy dla uczennic atrakcyjnych. Co z kolei jest bardzo
          > życiowe.
          >
          > Ale Ewa była bardzo ładna, co w Jeżycjadzie jest podkreślane
          > wielokrotnie.


          U niej ładne zawsze mają przegrane na starcie - albo głupie i niesympatyczne - Matylda, Paulina, albo "połamane psychicznie" - Ewa, Bebe
          Na dodatek te głupie są przeważnie bogate czy też dobrze sytuowane, kolejny objaw niecheci MM do bogaczy - jak kasa to nie klasa.
          • sowca Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 12.12.07, 18:46
            E, no bez przesady. Pulpecja na przykład też jest śliczną
            dziewczyną, podobnie jak Róża i Laura, a one ani bogate, ani głupie.
            To samo można powiedziec o Kresce albo o Julii. A Ewa Jedwabińska
            jest opisywana jako ładna, ale nie jakoś oszałamiająco piekna, jak
            Matylda czy Paulinka. Pani MM po prostu zauważa, że niejednokrotnie
            bardzo ładne dziewczyny są rozpieszczane od dziecka i robią się
            niekiedy zarozumiałe - to jest moim zdaniem jej obserwacja, i to
            trafna.
        • emae Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 06.12.07, 21:56
          Tak, ładna. Ale i nerwowa,zamknięta w sobie, ciągle spięta. Takie
          osoby dużo tracą na atrakcyjności, choćby wyglądały szałowo.
          • trawiasta Re: Dmuchawiec - postac wyidealizowana? 12.12.07, 10:37
            Jeśli chodzi o sytuację z ankietą, to moim zdaniem, Dmuchawiec mógł był osiągnąć
            cel przeciwny do zamierzonego, przynajmniej w przypadku Beaty K. - a mianowicie
            doprowadzić do wyciągnięcia przez tąże wniosku, że następnym razem trzeba w
            ogóle wszystko zmyślić, żeby nikt nie wiedział, to ja to ja... Zgodzę się z
            kilkoma osobami piszącymi powyżej, że - jeśli zapowiadamy, że ankieta jest
            anonimowa (obojętnie, o jakich duperelach by się nie pisało) - nie powinno się
            nigdy demaskować autora/ki, a zwłaszcza na forum klasy. Sytuacje bywają różne...
            są np. osoby tępione przez rówieśników, którzy (zwłaszcza młodsze dzieci)
            wykorzystają każdą informację, żeby 'dokopać' nielubianej personie; a jeśli
            dodatkowo sądzą, że to ważna informacja (bo miała przecież być ukryta) - tym gorzej.
            Ogólnie 'Szósta klepka' moim zdaniem zupełnie nie idealizuje Dmuchawca; ot;
            jeden z wielu nauczycieli, który czasem stara się coś zrobić dobrze; a czasem ma
            to zwyczajnie gdzieś i może być odbierany jako lubiany lub nielubiany zależnie
            na jaki jego dzień i humor trafi dana osoba. Za to później, zwłaszcza w
            'Idzie...', staje na wysokości zadania :-) Bardzo lubię też jego wizerunek z
            'Opium...'; pamiętam, że czytając je po raz pierwszy, zazdrościłam Kresce
            dziadka ;-)
            A jeszcze nawiązując do Ewy... owszem, mogła być przewrażliwiona i źle odbierać
            zachowanie Dmuchawca w stosunku do niej; a z drugiej strony, mam niezbyt niemiłe
            wrażenie, że D. traktował ją wówczas jako 'trudną' - i zwyczajnie mogło mu się
            nie chcieć podejmować wysiłku nawiązania z nią głębszego kontaktu. Być może
            litował się nad nią, tym niemniej chyba jej po prostu nie lubił (jedno wszak
            drugiego nie wyklucza...) i dlatego nie zrobił nic, żeby jej pomóc...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka