11.02.11, 15:26
Sieć wzajemnych zależności oplatających wieś.
Kuba służy za 3 ruble i 2 koszule, no i wikt. Witek pewnie tylko za jedzenie i ubranie. Z pieniędzy skapnie mu coś rzadko, tylko od wielkiego dzwonu. Od Antka za pomoc w miłosnych spotkaniach.
Jagustynka często pomaga w borynowym obejściu. Czy otrzymuje coś więcej oprócz jedzenia?
Albo komornicy kopiący borynowe ziemniaki?
Jagusia pierze księże alby i komże. Czy to darmowa praca parafianki na rzecz parafii, czy Jagna też w ten sposób zarabia? I dlaczego ksiądz każe zanosić te rzeczy do Jagny, skoro ma własną służącą Marynę?
Tereska żołnierka rwie len u proboszcza. Robi to za darmo, czy też zarabia w ten sposób? A może w ten sposób płaci księdzu za jakąś usługę?
Dominikowa chcąc pociągnąć księdza za język, udaje się na plebanię z sielnym kaczorem pod pachą. Czym jest ten kaczor, łapówką?
Obserwuj wątek
      • jadwiga1350 Re: Usługi 11.02.11, 19:38
        Też mnie to zastanawia i to mocno.Wiadomo, że Jagnie jest to na rękę, bo chce być bliżej Jasia, ale czym jest to dla organiściny i postronnych osób?
        Nikt się nie dziwi, że wdowa po najbogatszym gospodarzu we wsi, zostaje kimś w rodzaju darmowej służącej organistów?
        Że córka Dominikowej równa się w ten sposób z Magdą organistów?
        Wątpliwe żeby organistowie płacili Jagusi za jej pracę. Jeszcze mniej prawdopodobne, że owdowiała Borynowa płaci w ten sposób za udział organisty w pogrzebie Macieja. Raz, że to nie na Jagny głowę, a dwa, sprawę tę załatwiły już Hanka i Magda.
        I po co to posyłanie po Jagnę, skoro w domu jest służąca?
        Jeszcze dziwniejsze, że organiścina przyjmuje drobne prezenty od Jagny.
        Z innymi Lipczakami rodzice Jasia są na stopie wymiany handlowej, nawet jeśli zdzierają z ludzi ile mogą.
        Hanka przędzie wełnę nie za darmo, ale za chleb i boczek.
        Tereska nie przynosi jajek w podarunku, ale za przeczytanie listu.
        Kozłowa sprzedaje(a nie daje) organiścinie kaczki.
    • matylda1001 Re: Usługi 12.02.11, 00:41
      Kuba to parobek - płatny pracownik. Witek... dzis powiedzielibyśmy, że przebywa w rodzinie zastępczej. Rodzonych dzieci też nie rozpieszczali. Komornicy odrabiali koszt otrzymanych na przednówku produktów. Jagna? dziś też parafianie wykonuja nieodpłatnie pewne prace na rzecz parafii. Na przyklad sprzątają kościół, dbają o jego wystrój i otoczenie. Maryna była osobistą służącą proboszcza i na pewno na plebanii sie nie nudziła a Jagna prała i prasowała doskonale. Tereska rwie len chyba w ramach odrobku. Może jej krowa nawiązała intymny kontakt z księżym bykiem;)? Myślę, że Jagustynce Boryna nie płacił, ale całodzienne utrzymanie miała, i to takie samo, jak gospodarze, a i ten dach nad głową w razie potrzeby. Kaczor bez wątpienia był łapówką, pretekstem do spotkania i nawiązania rozmowy. No i Jagusia u organistów...rzeczywiście najtrudniejsze. Wdowie po Macieju Borynie nie wypadało placić, a i wdowa po Macieju Borynie nie miała potrzeby dorabiac jako służąca... nie wiem, może to było w ramach sąsiedzkiej pomocy? takiej niby przyjaźni?
      • jadwiga1350 Re: Usługi 13.02.11, 21:44
        Organiścinę w rękę pocałowała, a młynarza za nogi obłapiała prosząc, żeby Antka do roboty przyjął. Podobnie Tereska obłapia organiścinę za nogi. No cóż, to można chyba zaliczyć do ówczesnego folkloru. Agata powracająca wiosną do Lipiec, też chce pocałować Jagustynkę w rękę.
        Dziwniejsze, że organiścina posyła po Jagnę, a ta posłusznie(jak na pańszczyznę) przychodzi do prasowania. Czy gdyby nie miłość do Jasia, Jagusia w ogóle posłuchałaby takiego wezwania?
        Jednakże rzuca się w oczy, że rodzinie organistów ludzie okazują nadzwyczajny szacunek. Choćby stosowanie formy : pani organiścina, pan Jasio. Co może dziwić, bo np wójt, zajmujący równie wysoką pozycję na wsi, jest po prostu Pietrem, a jego żona Pietrową.
        Kowal jest bogaty, zna łacinę, ubiera się z miejska, ale jest dla wszystkich jest Michałem.
        Dlaczego organistowie, ludzie całkiem zależni od księdza, cieszą się taką estymą i posłuchem?
        Ludzie przecież pamiętają, że organista przyszedł do Lipiec jako biedak, dorobił się zdzierając z chłopów. Jego żona to raczej prosta kobieta (może chłopka) nie umiejąca czytać.
        • kooreczka Re: Usługi 14.02.11, 17:51
          Wójt był obierany, chłop jeden z nich, takoż kowal- bogaty, ale przecież "codzienny". Organista to "prawie ksiądz", parający się robotą dla innych niedostępną, konieczny dla dobrej oprawy uroczystości- nowelka "Organista z Ponikły" pokazuje jak z przyjęciem posady organisty niebyt poważany muzyk zyskuje w oczach wsi- i odnoszą się inaczej i ojciec ładnej panny od razu inaczej patrzy na jego zaloty.

          Organistowie z Lipiec wynosili się nad gromadę, podkreślali swoją odrębność (ładnie widać to w filmie, gdzie organiścina nosi się po miejsku, a kowalowa porządnie, ale wiejsko). Ludzie mimowolnie mogli przyjmować narzucony im dystans.
          • jadwiga1350 Re: Usługi 14.02.11, 22:37
            W Lipcach na szacunek bardziej mógł liczyć swój, rodowy, gospodarski syn z dziada pradziada niż miejski łachmytek, przywłoka. Na weselu Jagusi, ludzie pogardliwie wypowiadają się o organiście.
            Wójt też próbował dystansować się od gromady, podkreślał, że jest urzędnikiem, ale na nikim nie czyniło to wielkiego wrażenia.
            W filmie organiścina rzeczywiście ubrana jest jak mieszczka albo szlachcianka. Ale jak było w rzeczywistości? Antek wracając z więzienia, przywozi żonie chustkę, dokładnie taką samą, jaką miała organiścina. Jasio kilka lat wcześniej(według słów Mateusza) pasał po miedzach krowy, nie różniąc się wcale od innych wiejskich chłopaków.
            Być może tylko umiejętność robienia na drutach odróżniała organiścinę od innych kobiet we wsi.
            • stara_dominikowa Re: Usługi 16.02.11, 10:28
              jadwiga1350 napisała:
              > W Lipcach na szacunek bardziej mógł liczyć swój, rodowy, gospodarski syn z dzia
              > da pradziada niż miejski łachmytek, przywłoka.

              Mam wrażenie, że chodzi jak zwykle o pieniądze. Do młynarza też zwracano się "panie młynarzu" i "panienka" z młyna uczyła dzieci. Chłopi poważali ich z musu, jako tych, którzy mają pieniądze i wiele od nich zależy.
              • jadwiga1350 Re: Usługi 16.02.11, 17:25
                Młynarz był raczej z tych osiadłych w Lipcach z dziada pradziada. O organiście wszyscy wiedzieli, że zjawił się we wsi jako biedak, z jednym wózkiem.
                Może nawet ten dom, który zajmują organistowie, nie jest ich własnością. Jagustynka wspomina, że kiedyś był tam szpital dla ubogich.Może to nadal własność gminy albo parafii.
          • jadwiga1350 Re: Usługi 28.07.11, 20:58
            > Wójt był obierany, chłop jeden z nich, takoż kowal- bogaty, ale przecież "codzi
            > enny". Organista to "prawie ksiądz", parający się robotą dla innych niedostępną
            > , konieczny dla dobrej oprawy uroczystości

            No cóż, kowal czy wójt też byli we wsi konieczni, kowal i młynarz też parali się robotą niedostępną dla innych. Po za tym byli panami samych siebie, a organista był jednak zależny od księdza.Jego umiejętności muzyczne nie budziły szacunku we wsi. Wszakże Pietrek od Borynów umiał grać na skrzypcach, a Mateusz na fleciku.
    • kikimora78 Re: Usługi 29.07.11, 09:12
      Mi się wydaje, że Jagna prasowała u organiściny jako przyjaciółka czy koleżanka, tak jak np. zebrały się kiedyś gospodynie u Boryny na szatkowanie kapusty - nie przyszła przecież każda ze swoją kapustą tylko szatkowały Borynową kapustę w zamian za "ugoszczenie", takie spędy towarzyskie, ploteczki, a że o suchym pysku i pustych rękach nie wypadało, to był pretekst.

      Organiścina zapraszała Jagnę nie "do pracy". To było przy okazji, pożyteczne - owszem, ale przy okazji, jako wymówka bardziej. Bardziej jej chodziło o towarzystwo. Był taki fragment, że lubiła Jagnę, bo Jagna o dzieci pytała, o Jasia, jak mu w szkole idzie, chętnie słuchała wywodów organiściny, a ta - jak wiemy - lubiła się chwalić. A Jagna latała tam, żeby o Jasiu posłuchać, czy popatrzyć jak akurat był w domu.

      Bo praktycznie nie zdażało się, żeby ktoś kogoś "w gości" zaprosił na przysłowiową kawę i ciastko - to chyba tylko w święta. A to pierz darły, a to tą kapustę, a to szczotkę pożyczyć, a to garnek oddać. Powód zawsze musiał być :)
      • tt-tka Re: Usługi 09.04.16, 22:24
        kikimora78 napisała:

        > Mi się wydaje, że Jagna prasowała u organiściny jako przyjaciółka czy koleżanka
        > , tak jak np. zebrały się kiedyś gospodynie u Boryny na szatkowanie kapusty - n
        > ie przyszła przecież każda ze swoją kapustą tylko szatkowały Borynową kapustę w
        > zamian za "ugoszczenie", takie spędy towarzyskie, ploteczki, a że o suchym pys
        > ku i pustych rękach nie wypadało, to był pretekst.

        Jagna kolezanka ani tym mniej przyjaciolka organisciny nie byla, nawet jako Borynowa zona, za duza roznica wieku, nie mowiac o innych zaszlosciach.
        Mnie sie wydaje, ze Jagna na ochotnika poleciala prasowac do organistow, jak sie dowiedziala, ze niedlugo Jasio przyjedzie. Chyba to Jozka, na pytanie "gdzie Jagna" odpowiada, ze u organistow, panience fryzki prasuje. A potem tak zostalo, chciala Jagus u organistow posiedziec, to sie za dowolna robote brala, zeby miec pretekst. A ze sie czlowiek do darmochy szybko przyzwyczaja, to z czasem i organiscina zaczela po nia posylac.

        Na pewno nie byla Jagus gosciem u organistow, na kawe to zaprosila organiscina Hanke z kowalowa i to przy okazji tak szczegolnej, jak omawianie szczegolow pogrzebu.
    • tt-tka Re: Usługi 09.04.16, 22:16
      jadwiga1350 napisała:

      > Sieć wzajemnych zależności oplatających wieś.
      > Kuba służy za 3 ruble i 2 koszule, no i wikt.

      Przepraszam ,te trzy ruble i dwie koszule to jest PODWYZKA, Boryna pyta przedtem "rzeknij no, Kuba, ile zaslug mam ci dodac", a sam Kuba liczy, ze nalezy mu sie (ze starej umowy) jeszcze 10 rubli i dwoje szmat, portki i koszula. Kozuch, buty i czapke musi sobie zakupic sam. Poniewaz placono polrocznie, wynikloby, ze Kuba zarabial 20 rubli rocznie, cos z przyodziewku i wyzywienie, no i wyrko w stajni. Po podwyzce mialby 23 ruble (albo 26, nie wiadomo, czy ta podwyzka byla w skali roku, czy polrocza) i troche wiecej przyodziewku.

      Witek pewnie tylko za jedzenie i
      > ubranie.

      Pewnie tak. Ale Witek to dzieciak, przygarniety przez Boryne, gdy Kozlowa nie sprawdzila sie jako opiekunka. NB - Kozlowa biorac dzieci z sierocinca dostaje na nie zapomoge, 50 zlotych rocznie. Ciekawe, czy po przygarnieciu Witka te pieniadze dostaje Boryna, czy nadal bierze je Kozlowa i kto w ogole wyplacal takie zapomogi ?


      > Jagustynka często pomaga w borynowym obejściu. Czy otrzymuje coś więcej oprócz
      > jedzenia?
      > Albo komornicy kopiący borynowe ziemniaki?

      Przewaznia odrabiaja za wzieta na przednowku zywnosc albo wypuszczone im zagony. Ale sa tacy, co i za pieniadze pracuja, jak wymienia sie kosiarzy u Borynow, to trzech jest "na odrobek", a dwaj pozostali "przynajeci". Odrabiac mozna bylo tez za uzyczenie konia, narzedzi, choc akurat to chyba w "Chlopach " nie wystepuje.


      > Jagusia pierze księże alby i komże. Czy to darmowa praca parafianki na rzecz pa
      > rafii, czy Jagna też w ten sposób zarabia? I dlaczego ksiądz każe zanosić te rz
      > eczy do Jagny, skoro ma własną służącą Marynę?

      Raczej specyficzny stosunek ksiedza i Dominikowej, jak sadze. Dominikowa jest informatorka ksiedza, "lekuje", przesiaduje na plebanii, no i korzysta z poparcia ksiedza niekiedy - w sporze corki z Boryna, we wlasnym z synami. To i korzysta ksiadz, by jej za te czy owa przysluge troche roboty podrzucic, jak i konie pasie klebowa koniczyna, choc ma wlasna.
      NB - kilkakrotnie wymienia sie Maryne jako sluzaca na plebanii i kilkakrotnie mowa o ksiezej gospodyni. Czy ich bylo dwie ? Bo jednak gospodyni to inna ranga niz dziewka do poslug...


      > Tereska żołnierka rwie len u proboszcza. Robi to za darmo, czy też zarabia w te
      > n sposób? A może w ten sposób płaci księdzu za jakąś usługę?

      Zapewne odrobek, podobnia jak Nastusia przy ksiezych ziemniakach. Za gotowke najmowali tylko bogaci gospodarze, no i dwory w okresie wzmozonych prac (zniwa, sianokosy).


      > Dominikowa chcąc pociągnąć księdza za język, udaje się na plebanię z sielnym ka
      > czorem pod pachą. Czym jest ten kaczor, łapówką?

      Nie wiem, jak w Lowickiem, ale na Mazowszu funkcjonowalo, a moze nadal jest okreslenie "po uwazaniu", niejednoznaczne. W tym pojeciu miesci sie i lapowka, i prezent, ktory lapowka nie jest, tylko wyrazem wdziecznosci za przysluge, dowodem uszanowania albo proba zaskarbienia sobie czyjejs zyczliwosci nie w konkretnej sprawie (wtedy bylaby to lapowka), tylko tak w ogole.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka