16.07.06, 23:52
To dla mnie bardzo kontrowersyjna postać. Niby ideał męża i ojca, ale własna
córka go nie interesowała, jakoś nie widac, by często bywała w domu Borejków,
nie ma tez prawie kontaktow z rodzeństwem - Grzegorz nie czuje potrzby, by
Ela nadal stanowiła część jego życia.
A więc Pyziak, porzucajacy corki - jest wrednym typem. Grzegorz, ktory całe
wychowanie scedował na dziadków i nawet nie czuje potrzeby porozmawiania z
własną córka jest ósmym cudem świata.
I fakt, na Wigilię nie zostawia się córki dla przyszłej macochy. Wcale się
nie dziwię, że Ela sie wściekła.
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Grzegorz 16.07.06, 23:57
      Ja kompletnie nie pojmuję, jak to jest, że Elka i Tomek zupełnie nie mieszczą się w borejkowskim
      świecie. Przecież to bliska rodzina. Rozumiem, że mają własne życie i znajomych, ale żeby w ogóle się
      nie pojawiać, chocby w święta? W rodzinie, która się ponoć tak trzyma razem?
      A Grzegorz faktycznie niespecjalnie się wykazywał jako ojciec.
      • mika_p Re: Grzegorz 17.07.06, 00:54
        Tym bardziej, że Elka "zakochała się" w Gabrysi, powinna się wkleić w Borejkowo
        jak Geniusia.

        A o Elce jest chyba tylko jedna wzmianka, poza ślubem - że zabrała Pyziakówny
        na tydzień na wakacje.
        • nchyb Re: Grzegorz 17.07.06, 07:08
          Geniusia służyła do pokazania, jacy to Borejkowi mili słodcy i serdeczni mimo
          stanu wojennego. Stan wojenny się zakończył, wszystko wraca do normy. Elka nie
          jest Borejkówną, więc by im jeno zawadzała. Grzegorz jako człek prawy i
          szlachetny (he, he) nie chcąc narażać córki na borejkowy ostracyzm, sam
          zadecydowała o jej nie mieszaniu z elitą... he, he...

          Co tu dużo gadać, ona nie jest panna B. więc dla autorki jest pomniejszą
          postacią, o której nie trzeba zbytnio wspominać. Grześ z Gabrysią to ideały,
          więc nawet jak Grześ córcię olewa, to proszę go nie porównywac do łotra-
          kryminalisty Pyziaka. Pyziak inaczej olewa, he, he...
          To jest jak z teczkami, jedne mogły być zafałszowane, inne już nie. A decyzję o
          tym które mogą, kto bardziej olewa, podejmują inni. I co po naszej
          weryfikacji?... :-)
      • liliaweneda Re: Grzegorz 17.07.06, 10:04
        Mnie też dziwi to, że Elka i Tomek nie pojawiają się w domu Borejków, a szkoda,
        bo chętnie bym jeszcze o nich poczytała. Grzegorz nie potrafił rozmawiać ze
        swoją córką, sam to przyznał w "Noelce", pewnie dlatego on i ona nie są sobie
        bliscy i nie widują się za często. Biedna ta Elka - mama jej wcześnie umarła, a
        tata wolał zajmować się pracą niż nią. Założe się, że cześciej odwiedza dziadka
        i stryjka niż rodzonego ojca.
        • dakota77 Re: Grzegorz 17.07.06, 10:20
          Ale to o tyle dziwi, że, jak napisała wcześniej mika, Elka bardzo polubiła
          Gabrysię. Ja na jej miejscu przychodziłabym bardziej do niej niź do ojca:). No
          i w ogóle podobała sie jej atmosfera domu Borejków.
          I tak jak wy chętnie więcej poczytałabym o Elce i Tomku.
          • baba67 Re: Grzegorz 17.07.06, 15:23
            Jest wspomniane w Imieninach, ze oni zwykle sa obecni na wszelkich ucztach(a
            wiec i na swieta), tylko ze tego wlasnie dnia imienin byli na nartach.Czyli
            bywaja.Ale mogliby sie jednak przemazac.
            • dakota77 Re: Grzegorz 17.07.06, 18:16
              Wierzę, że oni gdzies tam sie przewijają, podbnie jak Pulpa i Florek, czy
              natalia i Robrojek. Ale wolałabym przeczytać choć jedną scenkę, w której sie
              spotykają, a nie tylko odautorskie wzmianki:)
    • judytak Re: Grzegorz 18.07.06, 07:14
      grzegorz, to ten sam typ, co tata borejko
      mężczyzna, który zajmuje się swoją pracą, kocha żonę, a gospodarstwa domowego i
      wychowania dzieci się nie tyka

      dlatego się nadaje do mieszkania z nimi pod jednym dachem :o)

      pozdrawiam
      Judyta

    • nula8 Re: Grzegorz 18.07.06, 11:30
      Trochę bym go jednak rozgrzeszyła. Nie z Elki bynajmniej, ale tykania się
      gospodarstwa domowego i wychowania dzieci. Próbował wychowywać dzieci, ale na
      polu minowym wytworzonym przez Gabę wokół tematu "wychowanie dziewczynek
      pozawionych ojca" nie miał zbyt wiele do powiedzenia - pacyfikowali go od razu.
      Na dodatek Gaba miała w nosie, że dziewczęta go nie szanują - vide nie pamiętam
      już z jakiego tomu kłótnia przy stole, w której Laura zachowała się b.
      niegrzecznie wobec Grzegorza, a Gabrysia milczała, nawet jej nie strofując.
      To ona i reszta familii dopuściła do sytuacji paradoksalnej: niby zapewniła
      dzieciom pełną rodzinę, ale de facto skazała Grzegorza na banicję w tej
      rodzinie i zrobiła z niego wielkiego nieobecnego. To że on się poddał takiemu
      traktowaniu to już inna kwestia - mięczak.
      I mam wrażenie, że nie tylko nie stroni od prac gospodarczych, ale jak na dom,
      w którym kuchnia jest królestwem kobiet, nawet często angażuje się w
      gospodarzenie.
      • mika_p Re: Grzegorz 19.07.06, 16:50
        I zmywarkę kupił :)
        • dakota77 Re: Grzegorz 19.07.06, 16:53
          A to naprawde spory wkład w gospodarstwo domowe:). Wyraźnie widac, źe zauwazył,
          ile pracy pochlania mycie garów po tak licznej rodzinie. ZA to reakcja Ignacego-
          żenada...
    • anutek115 Re: Grzegorz 19.07.06, 22:07
      Pobronię trochę Grzegorza - w zasadzie zgadzam się z Nulą, z tym, że ja nie
      uważam go za mięczaka. Pisałam już w innym wątku na ten sam temat - jak się
      tylko próbuję wczu w Grzegorza, mam nieodparte wrażenie, że zachowywałabym sie
      tak samo. Elką nie zajmował się za bardzo, sądzę, że cierpienie po śmierci żony
      "topił" w pracy, niezbyt to może chwalebne, ale zrozumiałe. Jest człowiekiem
      łagodnym i dobrze wychowanym - jak ktoś taki wchodzi do zżytej rodziny nie
      zabiera się od razu do wychowywania dzieci (cudzych, bądź co bądź), przecież
      nawet Marek, facet nieco żywszy, też się na początku hamuje (pamiętacie jego noc
      poślubną spędzoną na grze w makao?), a jak już próbował te dzieci trochę
      powychowywac, klan Borejków skutecznie go do tego zniechęcał. Jeśli nie chciał
      rozwieśc się rok po ślubie i nie robic karczemnych awantur w mieszkaniu, gdzie
      wszyscy sobie siedzieli na głowie, musiał oddac pole.
      A jeśli chodzi o gospodarzenie, to też mam wrażenie, że jest tym mężczyzną z
      Jeżycjady, który się w kuchni pojawia najczęściej - nie tylko jako konsument.
      • verdana Re: Grzegorz 19.07.06, 22:43
        Kiedy poznajemy Elkę, ma tak z 17 lat.
        Jej matka umarła, gdy ona miała ze dwa lata. Przez piętnascie lat "Topił
        cierpienie", a jak się otrząsnął to natychmiast zaczął córke zaniedbywac
        jeszcze bardziej. Bo jednak dla mnie oznajmienie w ostatniej chwili, że się
        wychodzi z Wigilii to deklaracja "jest ktoś ważniejszy od Ciebie".
        No i jak sie ożenił, to wygląda, ze córka w ogole przestała go interesować.
        Ignacym Grzegorzem też za bardzo się nie interesuje. Nawet wyjeżdża, gdy
        dziecko jest malutkim niemowlęciem. Wtedy, gdy żonie najbardziej należy się
        pomoc - jego po prostu nie ma.
        • anutek115 Re: Grzegorz 20.07.06, 14:04
          Verdano, wydaje mi się, że pogrążanie się w pracy, by nie myślec o czymś
          szczególnie bolesnym jest dośc częstą wśród ludzi praktyką. Jasne, że nie topił
          smutków przez 15 lat. Tylko na początku. A potem życie się jakoś ułożyło... I MM
          nigdy nie sugeruje (chyba, że coś mi umknęło), że G. jest wzorowym ojcem -
          przeciwnie, dośc dużo pisze o tym, że sobie nie radzi. Pisze tylko, że Gabrieli
          z nim jest dobrze (tak sobie myślę, że po Pyziaku, który się ulotnił, odpowiada
          jej nawet mąż tkwiący bez przerwy z nosem w komputerze, byle siedział w domu :-)).
          Pisząc, że rozumiem G. mam raczej na myśli to, że rozumiem go jako ojczyma.
          Naprawdę, też bym się nie pchała do wychowania córek Gabrieli - po co, żeby się
          ciągle narażac na upokorzenia, zarówno ze strony ignorujących go pasierbic, jak
          i ignorującego go klanu Borejków?
          Natomiast dla Ignacego Grzegorza jest faktycznie niewidzialnym ojcem. Przyznam,
          że dopiero teraz zwróciłam na to uwagę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka