bunny.tsukino
03.08.07, 08:44
Tak się zastanawiam ostatnimi czasy. Z lektury "Ż" wynika, że wzięła ją na
okoliczność ciąży, rozwiązanie nastąpiło w wakacje, więc od października,
normalnie na zajęcia. Nie lepiej było, przechodzić ten rok, a dziekankę wziąć
już po urodzeniu, co by się macierzyństwem delektować. Chyba, że kobieta przy
nadzieji, to święta krowa, co jej nie wypada się przemęczać, a jedynie na
spacerki chodzić?