Dodaj do ulubionych

Co Filip powiedział Natalii...

16.01.08, 22:54
Odświeżam sobie "Imieniny", książkę chyba średnio lubianą przez
większość z Was, przeze mnie natomiast uwielbianą, i zaczął mnie
dręczyć pewien problem. Chodzi mianowicie o rozmowę Laury z Natalią
w dniu, kiedy Tygrys nie poszedł do szkoły. Laura snuje swoje jakże
subtelne przemyślenia na temat tego, co wydarzyło się w dniu powrotu
Nutrii z Cypru, mówi, że cieszy się, że jej ciotka wychodzi za mąż
za Filipa, a nie za Robrojka. Wtedy też wyznaje, że to ona na prośbę
Nerwusa doniosła mu o dacie powrotu Natalii. I tu następuje
przedziwna reakcja Nutrii, reakcja, która szokuje nawet Laurę.
Natalia powtarza "Dzwoniłaś, bo Filip Cię o to prosił?", bo czym
nagle wybiega z domu. Co dalej - wiemy. Tego samego dnia wieczorem,
w czasie przyjęcia z okazji imienin Róży, Natalia oznajmia rodzinie,
że odwołuje ślub z Filipem, bo "czuje, ze musi sie jeszcze
zastanowić". Ich związek kończy się definitywnie - we wrześniu Filip
wyjeżdża na stypendium, a zimą Natalia "schodzi się" z Robrojkiem.
Pytanie: co takiego spodowało ten przełom i zmusiło Nutrię do tak
gwałtownej decyzji? Niewątpliwie musiała to być informacja Laury o
tym, że to ona poinformowała Nerwusa o terminie powrotu Natalii, ale
co było w tym tak szokującego? Nietrudno się domyślić, że Filip
podał inną wersję tego wydarzenia, ale jak w takim razie się
wytłumaczył? I czy tylko to mogło spowodować to odwołanie ślubu?
Wskazują na to wcześniejsze słowa Natalii, że jednego jest pewna: iż
Filip nigdy jej nie okłamie. Ale jednak wydaje mi się, że to za
mało. Ciekawa jestem Waszej opinii na ten temat i przy okazji na
tematy poboczne, czyli o związkach Natalia - Filip i Natalia-
Robrojek :)
Obserwuj wątek
    • lutecja4 Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 09:23
      najpierw jej powiezdial ze:"ja sie dopiero...cudem...dowiaduje" ze wrocila,po
      czym zasypal ja pocalunkami i "porwal"
      kiedy Natalia wrocila w nocy powiedziala gabrieli ze " na pewno nigdy nie
      poczuje sie oszukana. On jest sama szczeroscia,on by nie umial byc podstepny czy
      zaklamany..... a ja sie tego chyba najbardziej w ludziach boje.Ufam mu
      bezgranicznie"
      w zasadzie Filip niemusial nic wiecej mowic
      wystarczylo,ze nie powiedzial o tym,ze specjalnie prosil Laure,zeby daal mu znac
      o powrocie Natalii i bec-zaufanie pryslo
      • mmoni Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 10:45
        Też nie rozumiem tej reakcji Natalii. "Cudem się dowiaduję" to normalna
        hiperbola (Natalia jako polonistka powinna wiedzieć, co to), tak jak "padam ze
        zmęczenia" czy "mogłabym go udusić z wściekłości". Z całej tej historii wynika
        dla mnie, że Natalia zdecydowała się na ślub z Bratkiem, bo zrozumiała jego
        słowa dosłownie i uznała, że Filip ma z nią jakieś parapsychologiczne
        połączenie, a potem potwornie się rozczarowała, gdy dowiedziała się, że to po
        prostu donosik Laury. IMHO głupia motywacja zarówno do ślubu jak i do jego
        odwoływania. To może niech ona już żyje sobie z tym nudnym Robrojkiem,
        "archetypem sąsiada z wiertarką", jak to tutaj ktoś celnie określił,
        przynajmniej od niego żadnych cudów nie będzie oczekiwać.

        BTW, czy ktoś pamięta, albo obliczył, o ileż to (horribile dictu!) Filip jest
        młodszy od Natalii? Bo coś czuję, ze szykuje się nam kolejny musierowiczotyp,
        że kobieta może wyjść za mąż za faceta starszego, nawet dużo, ale broń Bóg za
        młodszego choćby o pół roku.

        Jak łatwo się domyśleć z powyższego, jestem miłośniczką Filipa, a jego
        wykolegowanie z Jeżycjady na rzecz kolejnego dobrego faceta z wąsami to dla mnie
        jedno z większych rozczarowań tego cyklu. Nawiasem mówiąc, w jednym serialu
        amerykańskim (którego zapewne Musierowicz nie pochwala), dobrych poznawało się
        po tym, ze używali Maców, a źli pecetów. Czy myślicie, ze wąsy mogą być
        podobnie poręcznym wskaźnikiem dla Jeżycjady? Jak facet nie ma wąsów, to okaże
        się szują, jak nie w tym odcinku, to za kilka następnych. :-)))
        • alitzja Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 11:21
          mmoni napisała:
          > BTW, czy ktoś pamięta, albo obliczył, o ileż to (horribile dictu!)
          Filip jest
          > młodszy od Natalii?

          O ile dobrze pamiętam, to gdzieś mi się obiło o uczy, że o 3 lata.
        • zieleniack Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 20:06
          >>>>Filip jest
          młodszy od Natalii? Bo coś czuję, ze szykuje się nam kolejny
          musierowiczotyp,
          że kobieta może wyjść za mąż za faceta starszego, nawet dużo, ale
          broń Bóg za
          młodszego choćby o pół roku.


          wyjatkiem sa chyba Kozio i Aurelia;)
          • doti.80 Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 20:57
            zieleniack napisała:
            > wyjatkiem sa chyba Kozio i Aurelia;)

            ale Kozio był przedwcześnie dojrzałym dzieckiem i ta dojrzałość już
            mu została:)
      • sanna-ho Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 12:54
        Mnie się wydaje, że tu nie tyle idzie o to, że Filip się "cudem dowiedział" o
        powrocie Nutrii, ile o to, że to LAURA była pośrednikiem. Pamiętacie, w NN to
        Laura była "cichym sprzymierzeńcem" Filipa wśród uciekinierek, i właściwie to
        jej działania zawsze prowadziły do spotkań Natalii i Filipa (a przy okazji
        zauważcie, że działania Pyzy - do spotkań Natalii i Robrojka). Nutria się bała
        Laury, a z Pyzunią czuła jakąś tajemniczą więź - nie pamiętam, gdzie dokładnie,
        ale kilka razy było to zaznaczane w różnych tomach. Filip po prostu nie
        powiedział Nutrii o tym, że to Laura go sprowadziła do Borejków w dniu powrotu
        Natalii. I tyle.

        Więc: ja zawsze tłumaczyłam sobie scenę kuchenną z wyznaniem Laury jako wyraz
        lęków/obaw/niepokojów Nutrii, że wróci cała sytuacja z NN, kiedy ona ucieka
        przed Filipem, a Laura dąży do ich spotkania. Fakt, uważam tę motywację za
        słabą, ale inne przekonują mnie jeszcze mniej.
    • lutecja4 Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 09:24
      ale i tak wolalam Filipa od robrojka
      Robrojek za niski(alez jestem przyziemna)i za nudny
      co sie stalo z tym wesolym usposobieniem z mlodosci
      • juleg Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 09:32
        ja też, Filip miał cudowną energią i temperament.
        • jottka Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 11:12
          z tego, co mętnie pamiętam, to ja w ogóle nie widziałam sensu za grosz w
          pamiętnej sekwencji, no ale przede wszystkim zrozumiałam, że postać natalii się
          głęboko zmieniła. rozsądne, dociekliwe i ogarnięte przemożnym poczuciem
          sprawiedliwości dziecko zamienia się nagle w pozbawioną szóstej klepki:)
          histeryczkę, co się oficjalnie nazywa intuicją i zapewne szóstym zmysłem, błe.
        • ready4freddy Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 12:08
          zaraz, chwila, dziewczyny, bo nie rozumiem.. skucie Nutrii kajdankami (w celu
          ograniczenia wolnosci, nie dla podkrecenia nastroju bynajmniej :) to oznaka
          temperamentu? to ja przebijam Marcelkiem, ten to dopiero jest gosc! i energie
          tez ma niemala (chociaz na Baltone mu zbraklo poniekad :)
          • jottka Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 12:37
            ja może nie odpowiem ci bezpośrednio na pytanie o cudowny temperament filipa,
            ale scena z kajdankami też dowodzi dla mnie skretynienia, to jest głębokiej
            przemiany duchowej natalii:) ona nie była mzimzią ani też nie była wychowywana
            na lelujkę pod kloszem - a w opisanej sytuacji w pociągu człowiek o jako tako
            zintegrowanej osobowości nie zastanawia sie, co dziwnie postępujący brat eksa ma
            na myśli, tylko reaguje gwałtownie i alergicznie na ograniczenie wolności. ani
            to śmieszne, ani przekonujące:(
            • ding_yun Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 13:29

              co do scenki w pociagu:
              Natalia chyba nie ma jednak do konca zintegrowanej osobowosci :).
              Czuła sie winna po tym, co zrobiła Tuniowi i ten czynnik plus
              nieśmiałość i niezdecydowanie a takze bojaźliwosc przesadzily o jej
              reakcji na skucie kajdankami.

              co do rozmowy z Laura:
              pewnie rzeczywiście zbuntowała sie przeciw cichej kooperacji Laura-
              Filip o ktorej Nerwusek jej nie poinformował i to odkrycie kłamstwa
              ją tak zdenerwowało. Muszę wam powiedzieć, że jak dla mnie to może
              być dowód, iż Natalia nie była zakochana w Nerwusie. Zakochana
              kobieta bywa ślepa na znacznie gorsze kłamstwa i wybacza znacznie
              gorsze rzeczy. Moze nie kazda, ale chyba większość.Nie twierdzę, że
              to dobrze i wolałabym chyba pewnych rzeczy nie umieć wybaczyć.
              Natalia podświadomie nie była nigdy pewna tego związku i swoich
              uczuć.

              Co do Nerwusa ogólnie:
              Jest stanowczo bardziej pociągający od Robrojka, ale byłam kiedyś z
              takim facetem w związku i niestety miałam podobne obawy, co Natalia
              (dodam, ze poza tym wątkiem nie mam z bohaterka wiele wspólnego). I
              też koniec końcow zwiałam - do znacznie bardziej "przyziemnego"
              człowieka :)
              • jottka Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 14:04
                ding_yun napisała:

                > co do scenki w pociagu:
                > Natalia chyba nie ma jednak do konca zintegrowanej osobowosci :)


                no i to jest właśnie dla mnie niespójne:) to znaczy dziecko opisywane bodaj w
                'kwiecie kalafiora' nie było ani histerykiem, ani nie brało na siebie cudzych
                win, ani też nie było bezradną lelujką, chociaż niewątpliwie wrażliwe i z
                pewnymi problemami, eee, tożsamościowymi (chodzi mi o to mówienie basem coś tam
                coś tam). no ale to się nie przekłada na zagubioną sierotkę, która cierpi za
                miliony i daje sobą powodować każdemu kto sie nawinie (a to filip, a to laura),
                bo to inny przypadek chorobowy:)
                • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 14:22
                  O,to,to.Ja też nie rozumiem tego wszystkiego:o co chodziło Natalii w tej omawianej w tytułowym wątku scenie,dlaczego się tak bardzo zmieniła i kompletnie nie rozumiem jej zachowania w NiN.

                  To mnie szczerze mówiąc,najbardziej dziwi-z jakich to tajemniczych powodów Nutria nie poszła w najbliższym mieście na policję tylko się włóczy z dziećmi po odludziu? Dlatego,że się czuje winna? A ja to by był prawdziwy psychopata i by ją z zemsty zamordował? W końcu rzadko ale się tak zdarza.
                  • doti.80 Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 17:59
                    sevilay napisała:
                    kompletnie nie
                    > rozumiem jej zachowania w NiN.
                    > To mnie szczerze mówiąc,najbardziej dziwi-z jakich to tajemniczych
                    powodów Nutria nie poszła w najbliższym mieście na policję tylko się
                    włóczy z dziećmi po od ludziu? Dlatego,że się czuje winna? A ja to
                    by był prawdziwy psychopata i by ją z zemsty zamordował? W końcu
                    rzadko ale się tak zdarza.

                    Mnie to też zawsze dziwiło. Bardzo lubię NiN i chociaż jestem w
                    stanie zrozumieć, że Natalia ze względu na poczucie winy i na to ,że
                    Filip jest bratem Tunia, nie idzie na policję, to nie pojmuję, jak
                    można po takiej akcji zaufać mężczyźnie. A to przecież niezbędny
                    warunek udanego związku. Cieszę się, że się rozstali, bo ich
                    temperamenty zupełnie do siebie nie pasowały. Filip swoją
                    zaborczością i wybuchowym charakterem tylko męczył Natalię, osobę
                    delikatną i nieśmiałą, która nie znosi kłótni i scen na ulicy.
                    Nie podoba mie się natomiast, że MM wydała Natalię za Robrojka,
                    który w swoim dorosłym wcieleniu jest po prostu nudny.
                    • the_dzidka Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 21:43
                      > Nie podoba mie się natomiast, że MM wydała Natalię za Robrojka,
                      > który w swoim dorosłym wcieleniu jest po prostu nudny.

                      Nudny?
                      A daj mi Boże takiego fajnego faceta!
                      • ciotka_paszczaka Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 22:00
                        the_dzidka napisała:
                        (...)
                        > Nudny?
                        > A daj mi Boże takiego fajnego faceta!
                        Podpisuje sie czterema paszczaczymi lapkami!!!
                        Robrojek byl i jest swietny, a Filip NIESTRAWNY w kazdej z ksiazek. A to ze niski, co to ma do rzeczy? Od kiedy inteligencje/humor/polot/etc...mierzy sie na centymetry???!!!
                        Zawsze uwazalam, ze Natalia powinna od tego -wrecz psychopaty-uciekac jak najdalej. Czy akurat w ramiona Robrojka, nie wiem? Jest mi zal Robrojka, ozenil sie z taka rozmamlana niedojda. Ale to oczywiscie zdanie Paszczaka! ;-)))
                        • sowca Re: Co Filip powiedział Natalii... 17.01.08, 22:18
                          Pierwsza sprawa: nie wierzę, żeby Natalia nie pytała Filipa o to,
                          skąd wiedział o jej powrocie z Cypru. Skoro naciskała na rodzinę,
                          żeby nikogo nie zawiadamiać (zrobiła to tak skutecznie, że nawet
                          zaspany Marek o tym pamiętał! :P), to z pewnością chciała się
                          dowiedzieć, kto puścił farbę. Chociaż w zasadzie nie było chyba tak
                          trudno się domyślić... Dlatego własnie tak zatytułowałam ten wątek.
                          Druga sprawa: ja uważam, ze Robrojek jest dla Natalii po prostu
                          idealny i tak jak Dzidka bym takiego chciała! Nutria miała dość
                          szalone przezycia miłosne, począwszy od adiunkta wydziału filozofii,
                          który okazał się dzieciaty i żonaty, przez faceta, który nie liczył
                          się z nią w ogóle, a skończywszy na wariacie,który skuwał ją
                          kajdankami i robił sceny o to, że nie pisze o nim wierszy. Dlatego
                          taka stabilizacja u boku Roberta to dla niej (że użyję banalnego
                          porównania) wpłynięcie do cichej zatoki. I wydaje mi się, że w
                          codziennym pożyciu Robrojek wcale nie był nudny! Może taki się
                          wydawał np. w TiR, ale moim zdaniem był po prostu nieszczęśliwy i
                          smutny, a przy boku Nutrii mógł odzyskać dawną energię i radość
                          życia. Trudno o tym wyrokować oczywiście, skoro nie pojawia się w
                          dalszych częściach (nie licząc epizodu w Kalamburce), ale cały czas
                          mam nadzieję, że MM wspomni coś o państwu Rojek w Sprężynie!
                          Jeszcze co do Filipa: całkiem go lubiłam. Barwna postać, zwariowany
                          artysta, zakochany do szaleństwa - bardzo fajnie się o nim czyta,
                          nawet te jego sceny zazdrości lubię czytać i wyobrażać sobie. Ale na
                          dłuższą metę - nieeee.
                          • ginestra Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 08:46
                            Ja mam tak samo jak Sowca :)
                            Fajnie mi czytać o Filipie, podoba mi się ten chłopak - zwłaszcza w opisach,
                            które pokazują go jak jest zakochany i jaki piękny (nad tym jeziorem na
                            przykład) - z wyjątkiem oczywiście tej jego psychiki (jak by na to nie patrzeć i
                            jakich by nie stosować taryf ulgowych, zachowanie jego w NiN jest
                            psychopatyczne!!). Kajdanki go kompletnie dyskwalifikują. W życiu codziennym na
                            pewno musiałoby się to też objawiać na różne sposoby, o ile nie podjąłby jakiejś
                            terapii psychologicznej i dużej pracy nad sobą. Brak mu przede wszystkim takiego
                            elementarnego poczucia, że nie wolno stawiać się nad kimś, a już zwłaszcza
                            stosować przemocy wobec kogoś! Brak mu też męskości. Z samej natury, że tak
                            powiem, mężczyzna jest biologicznie silniejszy itp., a więc powinien mieć
                            wdrukowane, że kobietę należy chronić, traktować z szacunkiem, pomagać jej itp.,
                            a nie wykorzystywać tę dysproporcję sił, stosować przemoc wobec niej. Jeśli
                            czegoś takiego nie miał - plama na całej linii. A więc w "zwykłym życiu"
                            stroniłabym od takiego faceta. Ale o tej jego dobrej stronie fajnie mi się
                            czyta..., cóż poradzić. :)

                            Zgadzam się też z Sowcą w widzeniu Robrojka - właśnie, może był nudny, bo
                            zgaszony i nieszczęśliwy i może przy Natalii odzyskał dawny polot i energię. No,
                            właśnie, nie mamy danych.

                            I także się zgadzam z Ding-yun, że chyba Natalia nie była zakochana w Filipie,
                            bo łatwo jej w sumie to zerwanie przyszło. Nie chciała na niego wpływać, żeby
                            coś zrobił, żeby znów mogła mu ufać itp. Po prostu miarka się przebrała, ta
                            komitywa z Laurą była kolejny raz nadużyciem zaufania i jakimś "gwałtem" na
                            Natalii. Za dużo już tego było w jej życiu i pewnie poczuła tę organiczną
                            odrazę, taką z głębi siebie, jaką poczuła kiedyś wobec Tunia.

                            Przyznam Wam się, że przedwczoraj kupiłam tę książkę i już przeczytałam połowę
                            :) A więc jestem na bieżąco z Natalią i Filipem, a nie muszę polegać na zawodnej
                            pamięci.
                            Pozdrawiam!
                            • doti.80 Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 09:58
                              ginestra napisała:

                              > Zgadzam się też z Sowcą w widzeniu Robrojka - właśnie, może był
                              nudny, bo
                              > zgaszony i nieszczęśliwy i może przy Natalii odzyskał dawny polot
                              i energię. No właśnie, nie mamy danych.

                              No właśnie, nie mamy danych. To, że napisałam ,że w dorosłym wydaniu
                              Robrojek wydaje mi się nudny powodowane jest głównie irytacją.
                              Bardzo lubię Robrojka z Kłamczuchy i KK, dlatego trudno mi uwierzyć,
                              że jego poczucie humoru i upodobanie do błaznowania tak zupełnie
                              zanikły. Po prostu mnie to nie przekonuje. Ok, nie sobie będzie
                              odpowiedzialny i stateczny (taki był przecież w KK, kiedy
                              bezinteresownie pomógł Gabie), ale chciałabym zobaczyć go w pełni. W
                              końcu dużo w życiu przeszedł, a nie załamał się. Musi wobec tego
                              mieć dystans do siebie i do życia. Poczucie humoru bardzo w tym
                              pomaga, zwłaszcza, jak się je ma. Może chodzi o to, że wyrosłam już
                              z upodobania do romantycznych bohaterów. Dla mnie romantyzm powinien
                              być czymś przełamany. Odrobinę postmodernizmu, do kroćset!:)

                          • zieleniack Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 14:49
                            podpisuje sie:)
                    • jhbsk Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 11:44
                      doti.80 napisała:

                      > sevilay napisała:

                      > Nie podoba mie się natomiast, że MM wydała Natalię za Robrojka,
                      > który w swoim dorosłym wcieleniu jest po prostu nudny.

                      Oby więcej mężczyzn było tak nudnych. Świat byłby lepszy.
                      • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 13:12
                        Przepraszam-ja tak napisałam? W tym wątku?

                        Zacytowałaś mnie razem z Dot:)

                        Ale zgadzam się z Dot-to prawda-Robrojek w nowym wcieleniu jest nudny.Co się stało z tym sympatycznym chłopakiem?

                        Czy świat byłby lepszy gdyby było więcej takich ,z przeproszeniem gemejz,co wszystkim się kłaniają w pas? Zobaczcie jaki był Robrojek w KK-działał,pocieszał cały czas coś robił a nie dawał sobie jeździć po głowie.A tu to niemal przeprasza,że zyje,daje sobą rządzić i w ogóle ech...W TiR trochę się poprawił ale niewiele.
                        • jhbsk Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 15:08
                          Przepraszam za pomyłkę. A co do Robrojka zdania nie zmieniam.
              • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 12:19
                > co do rozmowy z Laura:
                > pewnie rzeczywiście zbuntowała sie przeciw cichej kooperacji Laura-
                > Filip o ktorej Nerwusek jej nie poinformował i to odkrycie
                kłamstwa
                > ją tak zdenerwowało. Muszę wam powiedzieć, że jak dla mnie to może
                > być dowód, iż Natalia nie była zakochana w Nerwusie. Zakochana
                > kobieta bywa ślepa na znacznie gorsze kłamstwa i wybacza znacznie
                > gorsze rzeczy. Moze nie kazda, ale chyba większość.Nie twierdzę,
                że
                > to dobrze i wolałabym chyba pewnych rzeczy nie umieć wybaczyć.
                > Natalia podświadomie nie była nigdy pewna tego związku i swoich
                > uczuć.

                może nie odpoczątku, ale prawdopodobnie z czasem zaczęły się budzić
                jej wątpliwości. A to był chyba tylko taki pretekst.
            • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 15:12
              Natalia zachowala sie w pociagu jak ofiara syndromu sztokholmskiego.
              Nigdy tego nie moglam zrozumiec.
        • tennesee temperament filipa 19.01.08, 21:20
          filip miał niewątpliwie temperament, mi przypominał heatcliffa. Miło
          się czyta jako romans, dreszcz podniecenia czasem przebiegnie, ale
          na Boga- z takim chłopem mieć dom i rodzine to już inny gatunek-
          dramat o znęcaniu się nad dziećmi i współmałzonkiem/ą.
          • doti.80 Re: temperament filipa 19.01.08, 23:11
            tennesee napisała:

            > filip miał niewątpliwie temperament, mi przypominał heatcliffa.
            Miło
            > się czyta jako romans, dreszcz podniecenia czasem przebiegnie, ale
            > na Boga- z takim chłopem mieć dom i rodzine to już inny gatunek-
            > dramat o znęcaniu się nad dziećmi i współmałzonkiem/ą.

            Faktycznie, taki nadaje się tylko do błąkania się po wrzosowiskach.
            Ale z drugiej strony Natalia mówiła Gabie o Filipie, że on jest
            połową jej duszy, a w końcu wiadomo:nie mogę żyć bez mego życia, nie
            mogę żyć bez mojej duszy, itd.
            Traktujcie to oczywiście z przymrużeniem oka.
      • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 12:16
        > co sie stalo z tym wesolym usposobieniem z mlodosci

        Wielokrotnie nad tym bolałam na forum :)
      • le-lutki Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 13:18
        co sie stalo? ano moze to, ze stracil milosc swojego zycia (Aniele),
        ze ozenil sie bez milosci, ze stracil tragicznie zone, ze urodzilo
        mu sie dziecko - trudno raczej wyjsc bez skazy z takiego ciagu
        wydarzen...
        Robrojek przedstawiony jest jako zgorzknialy nieco po
        doswiadczeniach, naiwnie dobry czlowiek dajacy sie wykorzystywac...I
        to odroznia go od licealnego szczeniaka...
        A niski byl zawsze ;)
        • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 13:26
          Masz rację,tylko,że człowiek po przejściach na ogół własnie nie daje się wykorzystywać bo jest bardziej nieufny.

          Na wiele rzeczy patrzy raczej podejrzliwiej.

          Zgozrkniały owszem,ale bardziej naiwny?-to się chyba w przyrodzie rzadko zdarza:)
          • jottka Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 13:34
            bo robrojek został przerobiony na świętego starca w wieku trzydziestu paru lat:)
            tak samo mało prawdopodobny, jak przerobiona na impulsywną gęś natalia, to i
            zgrzyta.
            • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 13:50
              O to,to! O ile się nie mylę Robrojek ma w CR 35 lat-to jeszcze jest wiek kiedy się ludzie ciesza zyciem a nie dziadzieją.Młody chłop a zrobili z niego steranego wiekiem i doświadczeniami "wujka Roberta" (nawet takiego ciotecznego dziadka).Szkoda.
              • the_dzidka Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 14:10
                > O to,to! O ile się nie mylę Robrojek ma w CR 35 lat-to jeszcze
                jest wiek kiedy
                > się ludzie ciesza zyciem a nie dziadzieją.

                Ja mam prawie 37, a zdarza mi sie popadać w takie otchłanie
                zwatpienia i rozpaczy, że się czuję i wyglądam starzej i gorzej, niż
                moja 85-letnia, pełna życia Ciocia :)
                Pamiętajcie, że Robert jest opisany w trudnym momencie swojego
                życia, i POZA TYM: jego zwatpienie i załamanie ma kontrastować ze
                świeżą, energiczną, pełna pomysłów i fantazji Bellą!
                • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 13:16
                  Dzidka,rozpacz to jedna sprawa (zdarza się w kazdym wieku) a druga to taka,że Robert zrobił się w CR taki Rysiowo-klanowaty.Ja teraz muszę leżec to oglądam czasem wszystko jak leci i powróciłam po latach do oglądania Klanu.I po trzech odcinkach przypomniało mi się dlaczego przestałam to kiedys oglądać:)Przerzuciłam się więc na Animal Planet:)))

                  Rozumiem,że zachowanie Robrojka ma kontrastować z Bellą ale on jest jakiś taki... uniżony.Jeszcze brakuje,zeby pochrząkiwał z zażenowaniem:( I "rączki całuję jasnie pani dobrodziejce".
                  • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 19:53
                    Bez przesady, dziewczyny, z tą uniżonością... Nie zapominajmy, że Robrojek w CR
                    znajduje się w szczególnym momencie życia - bankructwo to doświadczenie na
                    pewno bardzo traumatyczne i nieporównywalne z jakimiś drobnymi niedogodnościami.
                    To utrata wszystkiego, co się miało, a także poczucia bezpieczeństwa i wiary w
                    siebie (przypuszczam).
                    Znalazł nową pracę i mieszkanie, to oczywiste, że próbuje się jakoś
                    przystosować. Trudno, żeby zaczął kozaczyć od pierwszego dnia (domyślam się, że
                    macie na myśli uniżoność względem Majchrzaków). Ponadto często w nowej pracy,
                    nawet jeżeli są jakieś zgrzyty, większość osób próbuje dać sobie więcej czasu na
                    wyrobienie sobie zdania, zaaklimatyzowanie się. Chyba osoby zmieniające miejsce
                    pracy co miesiąc nie uchodzą za poważne.
                    Co do zmiany jego usposobienia - ja czułabym się dziwnie, gdyby po dwudziestu
                    latach był takim samym wygłupiającym się wesołkiem jak w wieku nastoletnim.
                    Myślę też, że Robrojek matkę Belli mógł kochać - kosz od Anieli uraził jego dumę
                    i może zlikwidował miłość do niej (o ile to była miłość). Przed dwudziestką dość
                    często zdarza się zmiana obiektu uczuć. A jego rozmyślania o niej w CR, to ja
                    wiem, może nostalgia za młodością i beztroską, za wszystkim i wszystkimi, którzy
                    się z nią kojarzą?
                    Proponuję także nie oceniać tak pochopnie czyjejś reakcji (choćby postaci
                    fikcyjnej) na trudne doświadczenia - ciężko przewidzieć, jak sami byśmy się
                    zachowali, no i różne te reakcje dla różnych osób są.
                    Ponadto dołączam do grona zwolenniczek Robrojka (mimo tego, co kiedyś
                    wypisywałam na temat jego indolencji jako przedsiębiorcy - to nie takie
                    najważniejsze).
                    Narwani faceci (jak Nerwus) mają to do siebie, że z równym przekonaniem mogą
                    nienawidzić tej samej osoby, którą kiedyś tak ogniście kochali - i zawsze znajdą
                    dla siebie dobre usprawiedliwienie. Znam (niestety) przykłady z życia.
                    Nie ma to jak stabilność (i stabilizacja) :-)
                    • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 20:01
                      Onion,ja o tym miękkim jaju to pisałam z przymrużeniem oka-jest tam :) -prawda?

                      A poza tym ja dalej nie rozumiem dlaczego inaczej się zachowywał wobec matki Belli a inaczej wobec Natalii.

                      Mnie tam nie zachwyca ani Nerwus ani Robrojek-ale różne są gusta:)

                      Wiecie,jak się tak zastanawiam to jakoś żadna męska postać mnie tam specjalnie nie powala.No może Marek Pałys miałby jakieś szansę jakby mniej spał?
                      • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 20:07
                        A jest, jest :-) Ale przykro mi się zrobiło, że jesteście takie bezlitosne dla
                        niego.
                        Faceci w Jeżycjadzie - hmm, Ogorzałka młodszy jest całkiem, całkiem. Marek Pałys
                        nie, gdy o nim myślę, od razu przychodzą mi na myśl "wąsy pachnące kawą", a że
                        mam bujną wyobraźnię, to zaczyna mnie ściskać w żołądku... itd. O już muszę się
                        napić herbaty z cytryną na orzeźwienie ;-)
                        Pozdrawiam!
                        • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 13:57
                          Onion,dla prawdziwego człowieka bym była bardziej wyrozumiała:) Ale, nie zapominajmy,że TO JEST TYLKO FIKCYJNA POSTAĆ.
                          I ja tak go właśnie traktuję.Ja mogę napisać co chcę i jak chcę i tej postaci nie zrobi się przykro bo jej po prostu nie ma.

                          Ja teraz się zastanawiam dlaczego ta postac została tak a nie inaczej skonstruowana a nie kopię leżącego.To tak dla porządku:)

                          A co do Marka Pałysa masz rację,zapomniałam o tym-blee.

                          Maciek Ogorzałka-sama nie wiem,tym oczarowaniem Matyldą (pustą lalką) trochę u mnie stracił.No, ale w końcu się opamietał.Trzymam go na dystans:)

                          Mamert był w młodości fajny,potem trochę zramolał ale i tak go lubię:)
                          • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 16:40
                            W takim razie, czy "w życiu" osobę, która przeszła to, co Robrojek i reagowała
                            podobnie, oceniłabyś zupełnie inaczej? Więc dlaczego w taki sposób oceniasz
                            Robrojka?
                            Jasne, że można uważać, mówić i pisać, co się chce, zarówno o bytach literackich
                            jak i osobach żyjących, ale czyż empatia nie przydałaby się w każdym z tych
                            przypadków? No, chyba że oczekujemy od postaci literackich, że będą supermenami.
                            Nie każdy ma tyle szczęścia, co bohaterki pani Grocholi ;-)
                            • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 13:55
                              Onion, w "życiu" tak, ale tutaj bohater czuje to co każe mu autorka.I ja się zastanawiałam dlaczego każe mu czuć,właśnie tak.

                              Może za żartobliwie i w za wielkim skrócie myślowym napisałam ale chodziło mi główinie o to co właściwie spowodowało u niego załamanie?

                              Śmierć zony,na pewno przeżył,nie miałam na myśli,ze to go kompletnie nie ruszyło-ale to nie to.Żauważ,że on jej w ogóle nie wspomina,nie porównuje Belli do matki ani nie mówi jej np."Twoja mama też lubiła róże" albo coś podobnego.

                              Skłaniałabym się ku temu,że bankructwo mogło u niego wywołac depresję i myśli w stylu"jestem beznadziejny,nic mi się nie udaje" ale on najbardziej rozpamiętuje Anielę.Oczywiście jako jeszcze jedną ze swoich klęsk ale jakoś tak najbardziej.

                              Tylko,ze to nie wyjaśnia jego zachowania wobec np. Majrzaków.Wobec Natalii bardziej-mógł się bać,ze znowu dostanie kosza-zgoda.Ale co szkodziło spróbować?Z matką Belli jakoś umiał sobie poradzić.

                              Poza tym on tak jakby wszystkich trzyma na dystans-Borejków,nawet trochę Bellę.I znowu dlaczego? Przez tego wspólnika czy przez porażkę z Anielą?

                              O osobie w prawdziwym życiu nie wiedziałabym tyle co o Robrojku, nie znałabym jego mysli ani przeżyć.A choćbym i znała to przecież nie można porównywać żywego człowieka z fikcją stworzoną przez MM.Nie będę nocy zarywać z powodu postaci,która tak naprawdę nie czuje ani nie cierpi.No, bez przesady:)


                              I postanowiłam sobie nie odczuwać tak bardzo empatii wobec "papierowych ludzi" po prostu z samoobrony-kiedys się za bardzo przejmowałam i płakałam nad książkami aż sobie powiedziałam"dosyć! To tylko fikcja".
                          • sir.vimes Maciek 21.01.08, 09:04
                            > Maciek Ogorzałka-sama nie wiem,tym oczarowaniem Matyldą (pustą lalką) trochę u
                            > mnie stracił.No, ale w końcu się opamietał.Trzymam go na dystans:)
                            >

                            Żeby ona przynajmniej była pustą lalka - nie jakąś starą-malutką panną Dulską! A
                            Maciek traktuje ją jak lustereczko-powiedz-przecie pławiąc się w wyimaginowanym
                            romantyźmie i wyimaginowanej "kobiecości".

                            • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 09:26
                              errare humanum est ;-)
                            • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 10:21
                              Ja bym mu wybaczyła, w końcu pomimo dojrzałości ma tylko 18 lat, po
                              prostu nabrał się na sztuczki. Dość szybko mu zresztą przeszło,
                              zwłaszcza jak przypadkiem spotkał w tramwaju prawdziwą, a
                              nie "modulowaną" Matyldę.
                              • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 10:37
                                A Matylda nie Dulską mi przypomina, tylko Scarlett O'Hara - te same
                                metody, ta sama mania kolekcjonerska.
                                Tylko Scarlett była o tyle mądrzejsza, że nie miała powierniczek ;-)
                                • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 11:16
                                  onion68 napisała:

                                  > A Matylda nie Dulską mi przypomina, tylko Scarlett O'Hara - te
                                  same
                                  > metody, ta sama mania kolekcjonerska.
                                  > Tylko Scarlett była o tyle mądrzejsza, że nie miała powierniczek ;)

                                  Onion, proszę, nie bądź okrutna dla Scarlett-Matylda przy niej to
                                  kluchy, nie umywa się, nie ta klasa. Scarlett co prawda na początku
                                  powieści jest w tm samym wieku, co Matylda w OwR, ale ma zupełnie
                                  inne problemy i paradoksalnie kierując się egoizmem i będąc
                                  wyrachowana, myśli też o innych. A to w końcu największa
                                  musierowiczowska cnota:)
                                  • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 12:03
                                    Oj, nie, nie... Po pierwsze, miałam na myśli kokieterię i podrywanie
                                    wszystkiego, co się rusza, a głównie z tego znamy Matyldę.
                                    Scarlett była twardą kobietą (nie wiadomo, jak wyrosła Matylda), ale
                                    pobudką jej działań na rzecz innych był egoizm jak najbardziej -
                                    robiła to dla Ashley'a, którego kochała, nie umiała mu odmówić, no i
                                    oczywiście chciała zasłużyć na jego dobrą opinię.
                                • sir.vimes Re: Maciek 21.01.08, 11:16
                                  Wieesz,

                                  mania kolekcjonerska mi nie przeszkadza , ale całe to wyfiokowanie (nie chodzi
                                  mi o strój i makijaż) wydawało mi się uderzająco "starcze" u dziewczynki w
                                  połowie liceum.

                                  Tak dulska córcia - z kafelkami, stylem skopiowanym z gazetek, elegancją
                                  wynikającą z zamożności nie gustu, wyobraźni itp.

                                  Swoja drogą wcale do Matyldy - paradoksalnie - niechęci nie czuję. Żal mi jej -
                                  bo taka wykastrowana.
                                  • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 12:07
                                    No, racja, taka ona trochę stara malutka. Ale to częste w przypadku
                                    osób, które nie miały dobrego kontaktu z rówieśnikami w
                                    dzieciństwie, a tak było przecież w Matyldy przypadku.
                                    • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 12:41
                                      onion68 napisała:

                                      > No, racja, taka ona trochę stara malutka. Ale to częste w
                                      przypadku
                                      > osób, które nie miały dobrego kontaktu z rówieśnikami w
                                      > dzieciństwie, a tak było przecież w Matyldy przypadku.

                                      Zawsze było mi trochę żal Matyldy. A może to nie żal, tylko litość.
                                      W każdym razie na pewno była taka, jaka być chciała, postępowała
                                      według jasno określonego planu na siebie, który bardzo mi się nie
                                      podoba, ale sama postać nie budzi niechęci (?)nawet mimo uśmiechu
                                      Giocondy i obraźliwego taksowania Kreski. Ona ma być przeciwwagą w
                                      stosunku do prostolinijnej, prawdziwie zakochanej Kreski.
                                      Antybohaterowie nie mają łatwego życia;)
                                      • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 12:47
                                        > nawet mimo uśmiechu
                                        > Giocondy i obraźliwego taksowania Kreski.

                                        Która z nas jest bez grzechu... ;-) taksowania
                                        • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 12:55
                                          onion68 napisała:

                                          > > nawet mimo uśmiechu
                                          > > Giocondy i obraźliwego taksowania Kreski.
                                          >
                                          > Która z nas jest bez grzechu... ;-) taksowania

                                          Hihi, masz rację, czytałam OwR w wieku średnionastoletnim i
                                          pamiętam, że po tej scenie poleciałam do lustra ćwiczyć obraźliwe,
                                          taksujące spojrzenia-demaskacja;)
                              • sir.vimes Re: Maciek 21.01.08, 11:13
                                Hm,

                                zauważ, ze on pragnął właśnie sztuczek - tak sobie wyobrażał kobietę idealna ,
                                jako coś matyldowatego, zawsze sztucznego, pochlebnego...

                                U Kreski przeszkadzał mu brak czułości i romantyzmu - brak "lukru" zwanego
                                potocznie "prawdziwą kobiecością ";).
                                • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 11:18
                                  sir.vimes napisała:

                                  > Hm,
                                  >
                                  > zauważ, ze on pragnął właśnie sztuczek - tak sobie wyobrażał
                                  kobietę idealna ,
                                  > jako coś matyldowatego, zawsze sztucznego, pochlebnego...
                                  >
                                  > U Kreski przeszkadzał mu brak czułości i romantyzmu - brak "lukru"
                                  zwanego
                                  > potocznie "prawdziwą kobiecością ";).

                                  Frajer. Ale z tego co pamiętam, faceci w tym wieku często tak mają.
                                  Na szczęście szybko przejrzał na oczy i zobaczył, że romantyzm może
                                  mieć zupełnie inne obliczę i być prawdziwy, a nie lukrowany.
                                  • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 12:05
                                    Zwłaszcza, że zachowanie Kreski (z lęku) było jednak trochę
                                    specyficzne, jak na dziewczynę. Chyba nie ma chłopca w wieku
                                    nastoletnim, który mógłby się domyślić, że stoi za tym uczucie (to
                                    nie są zbyt przenikliwe i subtelne istoty - wiem, bo mam jednego
                                    takiego w domu).
                                    • ding_yun Re: Maciek 21.01.08, 12:49
                                      Onion, faceci chyba w ogóle nie są zbyt przenikliwi, a w wieku
                                      nastoletnim to już zwłaszcza :)

                                      A Matyldę rozumiem, w każdym razie umiem sobie wytłumaczyć jej
                                      zachowanie. Łkanie w rękaw szkolnego fartucha bo jest się
                                      nielubianym brzydactwem to naprawdę nic miłego a wspomnienia zostają
                                      w pamięci na zawsze. Moim zdaniem Matylda ciągle próbowała się
                                      dowartościować - klasyczny przypadek. A frajerzy, którzy dawali się
                                      nabrać na słodkie pochlebstwa trafiali się sami. Popyt wywołuje
                                      podaż, czego tu od niej chcieć
                                    • sir.vimes Re: Maciek 21.01.08, 13:09
                                      Zachowanie Kreski dość normalne było.

                                      I jedna rzecz jest dla mnie w Opium ... uderzająca - Maciek "wiąże się" z
                                      Matyldą bo ta mu kadzi i jest słodka i tak naprawde żadna jej wada nie
                                      przeszkadza mu wcale oprócz jednej - tego, że jednak nie podziwia go tak, jak mu
                                      się zdawało.

                                      Potem zaś zwraca łaskawe oczy na Kreskę - PO informacji Piotra , ze ta była
                                      zainteresowana...i że czule spogladała;P

                                      Maciek kocha tylko siebie !!! - nie wiem czym sobie zasłużyła biedna Kreska na
                                      takie potraktowanie przez autorkę.
                                      • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 13:22
                                        Ee, nie, chyba prędzej czy później doszłoby do ich zerwania. Pamiętacie -
                                        rozmowy z nią go nudziły, pocałunki nie sprawiały przyjemności.
                                        • sevilay Re: Maciek 21.01.08, 14:02
                                          To właśnie napisałam,że sama nie wiem co z Mackiem.

                                          Ale czy on się czasem nie dorobił z wiekiem wąsów.Bo jak tak to odpada.Choćby był dobry jak anioł i romatyczny jak Romeo-z wąsami precz!

                                          A, i tu się wydało dlaczego nie lubię Robrojka-wąsy ma:)
                                          No to wyszło szydło z worka:))))))
                                          • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 14:24
                                            sevilay napisała:

                                            > To właśnie napisałam,że sama nie wiem co z Mackiem.
                                            >
                                            > Ale czy on się czasem nie dorobił z wiekiem wąsów.Bo jak tak to
                                            odpada.Choćby b
                                            > ył dobry jak anioł i romatyczny jak Romeo-z wąsami precz!

                                            No właśnie, czy ktoś wie, o co chodzi z tymi wąsami? Osobiście nie
                                            przepadam za wąsatymi facetami i od lat usiłuję namówić mojego tatę
                                            do pozbycia się ich. Jeszcze rozumiem w latach 80`, Wałęsa, itd.
                                            (chyba nawet w OwR praktykant na matematyce ma "wąsa jak Elektryk")
                                            ale lata 90` i teraz to już zupełnie passe. Dlaczego prawie każdy
                                            pozytywny i w założeniu atrakcyjny bohater u MM ma wąsy?

                                            >
                                            > A, i tu się wydało dlaczego nie lubię Robrojka-wąsy ma:)
                                            > No to wyszło szydło z worka:))))))
                                            • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 14:25
                                              oj, wstawiłam swoje wąsowe wątpliwości w środek postu sevilay, gapa
                                              ze mnie:)
                                          • onion68 Re: Maciek 21.01.08, 14:25
                                            Wąsy wąsom nierówne ;-) Skończyłam dopiero (ponownie po latach) "Kapitana
                                            Fracasse" i u niego wąsy zupełnie mi nie przeszkadzają. A Rhetta Butlera (co ja
                                            dzisiaj z tym "Przeminęło"?) to sobie bez wąsów w ogóle nie wyobrażam, czy pana
                                            Wołodyjowskiego. Czyli jednak wąsy przyczepione do interesującej postaci nie są
                                            takie złe.
                                            Nie wiem, dlaczego u Pałysa przeszkadzają mi. Chyba przez te niehigieniczne
                                            kulinarne skojarzenia.
                                            • doti.80 Re: Maciek 21.01.08, 14:34
                                              onion68 napisała:

                                              > Wąsy wąsom nierówne ;-) A Rhetta Butlera (co ja
                                              > dzisiaj z tym "Przeminęło"?) to sobie bez wąsów w ogóle nie
                                              wyobrażam, czy pan a Wołodyjowskiego. Czyli jednak wąsy przyczepione
                                              do interesującej postaci nie są
                                              > takie złe.

                                              Jasne, Rhett Butler, d`Artagnan i reszta oraz Kmicic to co innego,
                                              nie ważyłabym się nawet wyobrazić ich sobie bez wąsów, ale teraz
                                              czasy są inne i większość mężczyzn się goli. Nie przeszkadza mi
                                              broda Bernarda ani Grzegorza, ale wciskanie wąsów bohaterom jako
                                              atrybutu atrakcyjnego mężczyzny z lekka mnie mierzi.

                                              • mmoni Re: Maciek 21.01.08, 23:37
                                                Wąsy wracają jak bumerang na tym forum (a swoją drogą, czy ktoś widział wąsy w
                                                kształcie bumerangu?). Ja już chyba tutaj wygłaszałam swoją teorię, ze
                                                Musierowicz zafiksowała się erotycznie na ideale męskości z lat swojej młodości,
                                                kiedy to obrośnięte oblicza były w modzie. Coś jak ten wiekowy wujaszek braci
                                                Goncourt, którego młodość przypadła na czasy przed Rewolucją Francuską i potem
                                                juz - jak wyznał to im, tylko w bardziej eleganckiej formie - nie kręciły go
                                                damy z nieupudrowanymi włosami, bo zawsze miał wrażenie, ze to pokojówki, które
                                                nie miały czasu dokończyć swojej toalety.

                                                Dziewczyny, nie sądźmy, abyśmy nie były sądzone. Ponieważ w modzie wszystko
                                                powraca to, o ile ten świat potrwa tak długo, nasze córki a najdalej wnuczki nie
                                                będą mogły się nadziwić, jak mogły się nam podobać takie gładkie oblicza.
                                                • croyance Re: Maciek 23.01.08, 16:41
                                                  Wasy lecace jak bumerang mnie zabily :-D Wyobrazilam sobie, jak
                                                  bohaterowie je wyrzucaja, a one wracaja i przyklejaja sie im z
                                                  powrotem do twarzy :-D
                • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 13:22
                  A poza tym czy zastanawialiście się nad matką Belli?

                  Jak ona to pzrezywała.Czy czasem ten biedaczek Robrojek jej nie skrzywdził?
                  Bardzo mało jest o niej danych ale wygląda na to,że miała stanowić dla Roberta taki erzac,pocieszenie po Anieli-tombak po prostu.

                  Czy ona o tym widziała i godziła się na to(to nie znaczy,że nie cierpiała z tego powodu) czy tez może ją oszukiwał i udawał zainteresowanie? I w jednym i drugim pzrypadku niezbyt to ładnie.


                  I ten sam Robert,który przez lata krępuje się powiedzieć Natalii,że ją kocha zaciąga ledwo co poznaną nastolatkę do łóżka? I to jeszcze bez miłośći? Co to ona gorsza? Ciekawa sprawa.
              • doti.80 Re: Co Filip powiedział Natalii... 18.01.08, 14:12
                sevilay napisała:

                > O to,to! O ile się nie mylę Robrojek ma w CR 35 lat-to jeszcze
                jest wiek kiedy
                > się ludzie ciesza zyciem a nie dziadzieją.Młody chłop a zrobili z
                niego sterane
                > go wiekiem i doświadczeniami "wujka Roberta" (nawet takiego
                ciotecznego dziadka
                > ).Szkoda.

                Dlatego bardzo liczę na to, że ze Sprężyny dowiemy się czegoś więcej
                o życiu Natalii z Robertem i Patrycji z Baltoną. Szkoda, że
                zazwyczaj po zamążpójściu bohaterki występują tylko epizodycznie,
                wyjątkiem są Gaba i Ida-postaci drugoplanowe. Chciałabym na drugim
                planie zobaczyć też Nutrię, Pulpę, Elkę..
        • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 15:20
          Zwlaszcza fakt, ze urodzilo mu sie dziecko nie moglo pozostac bez
          skazy :-D Przepraszam, ale tak te tragiczne wydarzenie wymienilas
          jednym tchem z tym dzieckiem :-)
          • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 15:22
            pozostawic skazy ... kurcze, miesza mi sie
          • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 15:31
            Masz rację Croyance:)

            Tym bardziej,że wiekszość kłopotów Robrojek niejako sam sobie ściągnął na głowę.Nieszczęśliwa miłośc zdarza się większości ludzi-nie wiem dlaczego akurat Robrojka tak załujecie.

            Żona mu umarła?-Przecież jej nie kochał.A poza tym kto mu się kazał zaraz na nia rzucać?

            Wspolnik go oszukał-a bo to jego jednego? Jakies miękkie jajo się z tego Robercika zrobiło:)
            • sowca Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 23:14
              Przepraszam, ale skąd wiesz, że Robrojek nie kochał swojej żony?
              Fakt, że ożenił się z nia niedługo po koszu od Anieli, wcale nie
              jest na to dowodem. Czy Robert miał całymi latami rozpamiętywać
              porażkę i nie mógł się drugi raz zakochać?Zresztą, takie związki na
              pocieszenie wbrew pozorm czasem mogą okazać się naprawdę bardzo
              udane i pełne miłości. Co więcej, nawet jeśli nie ma na początku
              związku miłości, może się ona z czasem wykształcić i będzie równie
              wartościowa jak ta wielka namiętnośc. Kolejna sprawa: nawet jeśli
              Riobert nie kochał swojej żony, to z całą pewnością był do niej
              przywiązany - lata wspólnego życia robią swoje. Dlatego jestem
              pewna, że Robrojek bardzo cierpiał po straci swojej żony i
              tekst "Żona mu umarła?-Przecież jej nie kochał.A poza tym kto mu się
              kazał zaraz na ni
              > a rzucać?" jest, przepraszam Cię Sevilay - nie tylko
              niesprawiedliwy, ale powiedzialabym: wybitnie nietaktowny i bardzo
              nie na miejscu, nawet w odniesieniu do fikcyjnej postaci.
              Teraz własne przyszła mi do głowy jeszcze jedna sprawa. Jets bardzo
              prawdopodobne, ze Robrojek cierpiał na depresję.wiem z
              doświadczenia, ze może to dopaść każdego, nawet najweselszego
              człowieka i często bez przyczyny. Dlatego nie ma co oceniać Robrojka
              zbyt surowo!
              • doti.80 Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 23:35
                sowca napisała:
                > prawdopodobne, ze Robrojek cierpiał na depresję.wiem z
                > doświadczenia, ze może to dopaść każdego, nawet najweselszego
                > człowieka i często bez przyczyny. Dlatego nie ma co oceniać
                Robrojka zbyt surowo!

                Ja też wiem z doświadczenia, że depresja może dopaść każdego, choć
                nie sądzę, że bez przyczyny. Myślę, że Robrojek kochał żonę, to
                pośrednio widać w jego stosunku do córki, bardzo ją kocha jest
                opiekuńczym i czułym ojcem.
                Dziwi mnie natomiast co innego. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale
                nie przypominam sobie, żeby jego przyjaciele sprzed lat zauważyli
                jakąś różnicę w jego zachowaniu. Scena powitania, kiedy Gaba mówi,
                że ma wrażenie, że "Robert nigdy nie wychodził z ich kuchni", może
                nie jest miarodajna-zaskoczenie, spontaniczne powitanie, itp.
                Nie pamiętam, żeby później bohaterowie wymieniali uwagi o tym, jak
                R. się zmienił, a przecież musieli to zauważyć.
                • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 23:39
                  Ida zauważyła - chyba na spacerze z Józinkiem dzieliła się z nim uwagami na ten
                  temat.
                • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 23:42
                  Myślę, że Robrojek kochał żonę, to
                  > pośrednio widać w jego stosunku do córki, bardzo ją kocha jest
                  > opiekuńczym i czułym ojcem.

                  Miłość do dziecka i żony to dwie różne rzeczy chyba...
                  • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 08:30
                    Ale gdy Robert wspomina śmierć żony, pada takie zdanie mniej
                    więcej "to by było tyle, jeśli chodzi o szczęście" (z pamięci, więc
                    mogłam coś pomylić, ale nie sądzę, bo CR akurat lubię i parę razy
                    przeczytałam).
                    Uczucie było między nimi na pewno, a miłość niejedno ma imię :-)
                    • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 13:36
                      Może i był szczęśliwy z żoną, ale gdyby naprawdę ją kochał,
                      wspominał by po śmierci ją, a nie Anielę.
                      Można być z kimś szczęśliwym, a go nie kochać. Takie samo zdanie mam
                      o parze Grzesiu-Gabriela. Gabriela, lecząca od lat rany po Pyziaku,
                      nie potrafiąca o nim rozmawiać pomimo kochającego mężczyzny u boku.
                      Hm. Coś mi tu nie gra
              • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 23:44
                Jets bardzo prawdopodobne, ze Robrojek cierpiał na depresję.

                Chyba nie. Z tego, co czytałam wynikało, że chorzy na depresję nie wstają nawet
                z łóżka (przed rozpoczęciem terapii), a Robrojek jednak działał, próbował
                opanować sytuację.
                • the_dzidka Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 10:38
                  > Chyba nie. Z tego, co czytałam wynikało, że chorzy na depresję nie
                  wstają nawet
                  > z łóżka (przed rozpoczęciem terapii)

                  A skąd! Nawet nie masz pojęcia, ilu ludzi z depresją mijasz
                  codziennie na ulicy!
                  • sowca Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 21:48
                    No właśnie, wiem z własnego smutnego doświadczenia, że depresja
                    objawia się na różne sposoby. Niekiedy chorzy zdają się funkcjonować
                    zupełnie normalnie, naweet odnosić sukcesy, czasem udaje im się
                    nawte długo ukrywać problem przed bliskimi. Wszystko zależy od
                    stopnia natężenia choroby, od okoliczności, indywidualnych reakcji
                    organizmu itp, itd.
                    Sevilay, jest bardzo mozliwe, ze Robert żony nie kochał, ale chyba i
                    tak nie był za szczęśliwy, że umarła :p. Podobnie jak Onion, ja
                    wychodzę z założenia, że postaci fikcyjne nie muszą być ideałami,
                    mogą zachowywać się głupio czy nielogicznie, mogą mieć swoje
                    słabości. Dlatego nie oceniam Roberta surowo, budzi on raczej moje
                    współczucie i dużą sympatię.
                    • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 22:14
                      > jest bardzo mozliwe, ze Robert żony nie kochał, ale chyba i
                      > tak nie był za szczęśliwy, że umarła

                      No, pewnie.
                      Miłość romantyczna, która czasem jest przyczyną zawierania małżeństw, po jakimś
                      czasie nieuchronnie (wersja optymistyczna) przechodzi w przywiązanie, a czasem
                      do tego samego prowadzi początkowy brak miłości...jeśli nie miłość to na pewno
                      jakaś przyjaźń była między nimi, a więc śmierć żony nie mogła pozostawić Roberta
                      obojętnym.
                    • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 16:44
                      Sluchajcie, my tu o milosci, a moze Robrojek te zone ZAMORDOWAL? :-D
                • ding_yun Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 10:40
                  Co do Robrojka i jego miłości do żony -jest w CR taki króciutki
                  fragment (przytaczam z pamięci), że Robrojek poszedł na studia i
                  ożenił się z pierwszą dziewczyną, która go zechciała. Moim zdaniem
                  nie brzmi to jak potwierdzenie uczucia do niej.
                  • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 11:47
                    Sowca,po raz kolejny powtarzam,że w tym poście był na końcu:) Czyli cały tekst był pisany z przymruzeniem oka,dotyczył bowiem fikcyjnej postaci a nie człowieka z krwi i kośći.

                    Jak juz napisała wyżej Ding-yun,Robrojek ożenił się z pierwszą,która go zechciała-o miłości nie ma tam ani słowa.

                    Dokładnie taki sam przypadek znam-pewien człowiek został porzucony przez narzeczoną i założył sobie,że umówi się z pierwszą wolną kobietą która spotka.I tak też zrobił,nawet się z nią ożenił.A potem robił przez 10 lat za męczęnnika i wszyscy go mieli żałować dopóki się bardzo burzliwie nie rozwiedli.

                    To nie jest dobry sposób,trzeba się z jakimś etapem pogodzić,zamknąć go i dopiero wtedy zaczynać na nowo.

                    Tak,czasem się zdarza,że małżenstwa beż miłości zamieniają się w szczęśliwe i kochajace ale o wiele częściej stają się koszmarem dla obu stron.Takie jest zycie.

                    Poza tym jakie wspólne lata? Oni byli małżeństwem tylko przez dwa.Nie zawsze też miłość do dziecka świadczy o miłości do żony.
                    Czy po rozwodzie ojciec przestaje kochać swoje dzieci?


                    A ja sądzę,że nie było miłości pomiędzy rodzicami Belli-zauważ,że Robert zakochany w Natalii zapomina niby to o Anieli.A wczesniej co? Miłość do żony go nie uleczyła?
                    On nie leczy bólu po stracie żony tylko po Anieli.
                    Zauważcie jak słucha radia albo zagapia się w scenę gdy ona się tam pojawia.Albo jak łapię Bellę za rękę jak wyłącza radio.Nawet nie chce Belli opowiedzieć o Anieli.To nie jest tylko sentymentalne wspomnienie młodości.On to rozpamiętuje po 16 latach.

                    Ja też mam za soba nieszczęsliwą miłość,która jest tylko mglistym wspomnieniem,Juz się nie nie zastanawiam:"a dlaczego? A jak on mógł?" itd. A ten dalej analizuje.Musi to w nim mocno siedzieć.
                    • sowca Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 21:43
                      Przepraszam, najpierw odpisałam Tygrysowi, a później przeczytałam
                      Twój post :P
                      W każdym razie, ja mam odwrotnie. Kiedy wracam do miejsca, w którym
                      wiele się wydarzyło (:P) to myślę o ówczesnym obiekcie moich uczuć z
                      dużym sentymentem, rozpamiętuję, romantycznie wzdycham i tak
                      dalej :D Wraz ze wspomnieniami może wrócić uczucie - wszystko zależy
                      od człowieka i od sytuacji.
                    • bupu Re: Co Filip powiedział Natalii... 26.01.08, 13:36
                      sevilay napisała:


                      > A ja sądzę,że nie było miłości pomiędzy rodzicami Belli-zauważ,że
                      > Robert zakochany w Natalii zapomina niby to o Anieli.A wczesniej
                      > co? Miłość do żony go nie uleczyła?
                      > On nie leczy bólu po stracie żony tylko po Anieli.
                      > Zauważcie jak słucha radia albo zagapia się w scenę gdy ona się tam >
                      pojawia.Albo jak łapię Bellę za rękę jak wyłącza radio.Nawet nie
                      > chce Belli opowiedzieć o Anieli.To nie jest tylko sentymentalne
                      > wspomnienie młodości.On to rozpamiętuje po 16 latach.

                      O właśnie. To jest jedna z tych rzeczy które mnie w Jezycjadzie nieodmiennie
                      dziwią. Zarówno Robrojek jak i Gabriela, zamiast dać czasowi czas żeby wykonał
                      swoją leczniczą robotę, przez te wszystkie lata z masochistycznym upodobaniem
                      rozpamiętują sercowe porażki, zrywając strupy ze starych ran. Tak na marginesie,
                      na miejscu Grześka Stryby bym zwariowała, bo to nie związek we dwoje jest, tylko
                      trójkąt, Grzegorz-Gaba-Duch Wrednego Pyziaka. Obłęd, panie dziejku, czysty obłęd.
                • tennesee Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 11:46
                  No bez przesady z tym nie wstawaniem z łóżka. Depresja może objawiać
                  się w bardzo rózny sposób, w zależności od nasilenia choroby oraz
                  indywidualnych cech chorego.
                • dakota77 Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 11:45
                  onion68 napisała:

                  > Jets bardzo prawdopodobne, ze Robrojek cierpiał na depresję.
                  >
                  > Chyba nie. Z tego, co czytałam wynikało, że chorzy na depresję nie wstają nawet
                  > z łóżka (przed rozpoczęciem terapii), a Robrojek jednak działał, próbował
                  > opanować sytuację.
                  >

                  Depresja dzieli sie bodajze na trzy stopnie, piszac o niewstawaniu z lozka mialas na mysli ten najpowazniejszy. Ale jesli ktos wstaje z lozka, idzie do prcy czy do szkoly, i na pozor jakos funkcjonuje, nie oznacza to, ze nie cierpi na depresje.
                  • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 13:11
                    Możliwe, nie upieram się.
                    Niemniej, jakoś mi depresja do Robrojka nie pasuje. On nie podążał codzienną
                    rutyną, tylko zaczął życie na nowo. Działał. Jeżeli uczynił to w stanie
                    depresji, to byłabym pod wrażeniem hartu ducha :-)
                    Moim zdaniem, był to bardziej smutek, spowodowany podsumowaniem życia,
                    związanym z powrotem do Poznania, odczuciem znalezienia się w tym samym
                    punkcie, itd. Tak czy siak, przyczyny jego samopoczucia były jak najbardziej
                    obiektywnie uzasadnione, a nie zaraz spowodowane chorobą (jaką jest depresja).
              • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 23:40
                > Przepraszam, ale skąd wiesz, że Robrojek nie kochał swojej żony?
                > Fakt, że ożenił się z nia niedługo po koszu od Anieli, wcale nie
                > jest na to dowodem. Czy Robert miał całymi latami rozpamiętywać
                > porażkę i nie mógł się drugi raz zakochać?

                Rozpamiętywał. Są na to dowody, chyba właśnie w "Córce Robrojka".
                Jak Bella myśli o tym, że jej Tata słuchał wierszy w radiu czytanych
                przez aktorkę, mówił, że z kimś gdzieś przychodził, ale nie z jej
                mamą itp.
                • sowca Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 21:39
                  Tak, ale to była bardzo specyficzna sytuacja. Robert wrócił po
                  latach do Poznania (z żoną i córką mieszkał w Łodzi). Zaczął
                  spotykać starych znajomych i poruszać się po mieście, które świetnie
                  znał i które kojarzyło mu z młodością. Nie można oprzeć się
                  wrażeniu, że to był dla niego powrót do młodych lat, a młode lata to
                  przecież właśnie miłość do Anieli. Moim zdaniem, byłoby dziwne,
                  gdyby w tej sytuacji nie myślał o Anielce z sentymentem i nie
                  wspominał jej czule. Zauważ, że gdy już ją spotkał, nie czuł
                  zupełnie nic - traktował ją już jako koleżankę.
                  Nie ma natomiast dowodów na to, że rozpamiętywał swoją porażkę w
                  czasie pobytu w Łodzi, w czasie małżeństwa itp.
                  • lezbobimbo Re: Co Rojbrojek nabroil... 21.01.08, 22:14
                    A nie macie czasem wrazenia, ze ta smierc zony cos dziwnie byla Robciowi na
                    reke? Czy zebrano juz mikroslady z miejsca wypadku? ;>

                    Wg. mnie pani MM przesadzila grubo i daleko z ta telenowelowa smiercia zony
                    Robrojka. Czy nie uwazacie, ze gdy sie wprowadza takie mocne watki, to trzeba
                    tez odmalowac realistycznie odczucia pozostalych przy zyciu ofiar?
                    Przeciez dobry Robcio by wspominal zone, nawet niekochana. W koncu zwiazal sie z
                    nia, chciala go, byla zapewne dobra i subtelna (flecistka!).
                    Skoro wspomina Anielle po tylu latach, a któraz to Lilith byla zaledwie licealna
                    miloscia, to tym bardziej wspominalby osobe, z która usilowal budowac powazny,
                    dorosly zwiazek, czyz nie? I to jeszcze zmarla tak tragicznie! No nie mówcie, ze
                    cos takiego sladu nie zostawia w psychice - i to u tak wrazliwego mlodziana,
                    który za mlodu wzdragal sie jadac zwloki, nawet hipotetycznie ;)
                    Nie mówiac juz o tym, ze mial po zonie pocieche i jakby jej wieczna pamiatke,
                    czyli wspaniala córke, która tak kocha. Przeciez na co dzien widzi ich wspólne
                    dzielo - Arabelle Scarabelle. Jakze jej nie wspominac?

                    Chyba ze to wlasnie ta smierc zony spowodowala, ze zrobil sie taki odludkowy,
                    juz nie bylo mu wesolo, stal zamknietym w sobie kransoludem skalnym - a
                    bankructwo i oszustwo po prostu dobilo mu wieko do depresyi? I w tym Poznaniu
                    jedno tylko wspomnienie oswietlilo mu dusze, a to jest radioaktywne ciepelko
                    toksycznych Borejków... hi hi hi
                    • sevilay Re: Co Rojbrojek nabroil... 22.01.08, 13:49
                      O Lezbobimbo,nie boisz się,że Cię tu oskarżą o brak taktu i empatii?:)))

                      To samo miałam na myśli ja tylko źle się wyraziłam-za dużego skrótu użyłam przyznaję:)Mi też chodziło o pzryczynę depresji Robrojka-jaka własciwie?


                      Ja odniosłam wrażenie,ze on w Łodzi nie byl odludkiem,ale może się mylę.
                    • croyance Re: Co Rojbrojek nabroil... 23.01.08, 16:49
                      Nienawidze dopisywac sie zazwyczaj w srodku czytania watku, bo potem
                      musze wracac do drzewka i rolowac na dol do miejsca, gdzie
                      skonczylam ... ale, kobieto, usmialam sie z Twojego postu jak
                      lisica :-D Fantastycznie piszesz :-D Utalentowanas.
                  • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 23:31
                    Myślę, że on cały czas wspominał Anielę z uczuciem, do momentu, aż
                    spotkał Natalię. Ten moment, w którym uswiadomił sobie, że nic do
                    niej nie czuje był właśnie wtedy, gdy w jego życiu już była
                    Natalia.
                  • mmoni Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 23:55
                    Przedstawmy chronologię wydarzeń:
                    13 lipca - Robrojek słucha radia i wzdycha do Anieli.
                    14 lipca - pojawia się Natalia po torebkę.
                    21 lipca - na Malcie Aniela mija Robrojka nie rozpoznając go, ten przeżywa
                    ("usiadł wprost na trawie, jakby się nogi pod nim ugięły... patrzał w swoje
                    splecione ręce, a głowę miał spuszczoną" - no sorry, ale dla mnie to nie jest
                    takie sobie po prostu czułe wspominanie szczęśliwych lat młodości). Natalia
                    pije herbatę u Robrojka, wspomina imię Anieli, na które Robrojek reaguje niemal
                    jak Gabriela na dźwięk słowa "Janusz".
                    27 lipca - Natalia zwiewa z randki z Filipem na coś, co praktycznie jest randką
                    z Robrojkiem, chociaż odbywa się w zatłoczonej kuchni na Roosevelta 5.
                    29 lipca - Robrojek wpada na Anielę i ku swojemu zdumieniu stwierdza "Nic nie
                    bolało" oraz informuje ja, sam nie wiedząc czemu, że "Natalia bardzo wyrosła i
                    wypiękniała".

                    Z powyżej podanych faktów wnioskuję, Wysoki Sądzie, ze Robert w momencie
                    przyjazdu do Poznania jest dalej zakochany w Anieli, a uczucie mu przeszło
                    dopiero po zastosowaniu Natalii jako klina.
                    • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 22.01.08, 11:36
                      Proszę, ile może się w życiu zmienić w ciągu tygodnia :P
                    • sevilay Re: Co Filip powiedział Natalii... 22.01.08, 13:42
                      Do takiego samego wniosku doszłam ja powyżej.

                      Uczucie do Natalii wyleczyło go z bólu po Anieli.

                      Tylko dlaczego nie wyleczyła go mama Belli-wniosek widocznie to nie była prawdziwa miłośc.Robert na pewno ją szanował i był do niej przywiązany,może ja nawet na swój sposób i kochał(a reczej kochałby,gdyby byli ze sobą dłuzej)-ale to nie było to.


                      Jak już też wspomniałam,nie rozmawia o żonie z Bellą,nie wspomina jej, poza tym krótkim fragmentem,nawet chyba jej imię nie pada?


                      A to zdanie:"to by było na tyle jeśli chodzi o szczęście" to też dziwne-to Bella nie była jego szczęsciem?

                      Chyba,że chodzi mu szczęście rodzinne,może chciał miec duzo dzieci?
                      • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 16:57
                        Nigdy nie skoncze czytania tego watku, psia jego mac, bo sie ciagle
                        dopisuje.
                        Moja teoria.
                        Dla Robrojka smierc zony byla bolesna rana, z ktorej uciekl w
                        romantyczne i nierealistyczne rojenia na temat Anieli. O zonie
                        myslec nie mogl, bo zbyt bolalo, a Aniela to byl taki bol nierealny,
                        slodki, podkrecany wewnetrznie. Nie wiem, jak to wytlumaczyc, ale
                        wiem co to jest i gwarantuje, ze istnieje. Lepiej i latwiej mu bylo
                        przezywac na nowo zawod zwiazany z Aniela, niz realna strate zone.
                        Jakby watek Anieli stal sie bezpiecznym wentylem do wyrzucania z
                        siebie emocji zwiazanych ze strata w sposob niedoslowny. A potem
                        spotkal Natalie i Aniela stala mu sie psychologicznie niepotrzebna -
                        bo jako realan osoba potrzebna nie byla od lat (cos jak ten gosc w
                        liliach z Nocy i Dni).

                        A swoja droga, po przeczytaniu Waszych postow mam sadystyczna ochote
                        zamknac Gabriele gdzies w windzie i mowic do niej: Janusz! Janusz!
                        Janusz!
                        • emae Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 17:53
                          Croyance, jesteś super! Teraz to ja przerwałam czytanie wątku :)
                          Bardzo podoba mi się to co napisałaś. I Twoja sadystyczna potrzeba
                          też! :) I wcześniejszy pomysł o prawdziwej przyczynie śmierci pani
                          Robrojkowej :)

                          Tak off-topując: czy Wy również widzicie to podobieństwo między
                          nazwiskiem Borejko i przezwiskiem Robrojek? Ciekawe, czy zamierzone.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co Filip powiedział Natalii... 20.01.08, 22:51
          > ze stracil tragicznie zone, ze urodzilo mu sie dziecko

          Raczej w trochę innej kolejności... ;-)
          • grimma Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 12:00
            a wcale ze nie
            stracil zone, a potem urodzilo mu sie dwoch synow:D
    • grimma Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 13:44
      a moze do natalii dociera cala absurdalnosc sytuacji.
      w koncu na ten Cypr wyjechala zeby wszystko przemyslec i byc moze wrocila z
      jakims pomyslem na zycie. i nagle dzieki tygrysiej interwencji wpadla w ten sam
      schemat z ktorego sie wyrwala.
      pamietam taka scene, ze szli gdzies razem (nutria i nerwus) i dlugo sie zegnali,
      i ona musiala mu pomachac, bo gdyby tego nie zrobila nerwus poczulby sie urazony
      i cala scena z zegnaniem przeciagalaby sie w przepraszanie itd... to chyba bylo
      przed `cyprem, wiec miala o czym myslec.
      nie sadzilambym ze wierzy w telepatie do tego stopnia, bardziej chyba poczula
      sie zirytowana faktem kooperacji tygrysa z nerwusem.
      a co do roberta rojka - kto wie jaki jest teraz (tzn w malzenstwie z natalia..)
      moze energia zyciowa mu wrocila - w koncu zdobyl kogos o kim marzyl...
      • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 19.01.08, 15:26
        Wiarygodne charakterologicznie by bylo, gdyby Filip pojechal za nia
        na Cypr. Tam zostalby barmanem i by obserwowal, czy przypadkiem nie
        flirtuje z przystojnymi cudzoziemcami. Nie wierze, ze tak zazdrosny
        i obsesyjnie nia zainteresowany facet czeka sobie spokojnie przez
        rok - podczas ktorego Bog jeden wie, co Natalia robi! No chyba, ze
        by zapomnial, ale tak sie nie stalo, bo wital ja rownie namietnie,
        jak niegdys.
        • hilda1007 Re: Co Filip powiedział Natalii... 21.01.08, 21:39
          Świetny wątek, tak się rozwinął, że aż nie pamiętam, jak się zaczął:-
          ). Ale każdy z nas, niezależnie od płci, wyznania, narodowości i
          orientacji seksualnej musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy
          chciałby żyć z taką zblazowaną, egoistyczną i mającą skłonność do
          przemocy mimozą, jaką stworzyła Filipa nasza ulubiona Autorka. Bo on
          przecież nawet w Waszej ( nie mojej< bo od początku go nie cierpię)
          ulubionej książce myśli o bracie, a jak przestanie,to o sobie.
          Przecież nie o Nutrii, traktowanej użytkowo. A najmniej w tym
          wszystkim - wolności ( swobodny cytat).
          • jhbsk Re: Co Filip powiedział Natalii... 22.01.08, 10:38
            Otóż to. Filip nie jest osobą, z którą można zbudować normalny, trwały związek.
            • sevilay A jaka dziewczyna nadawałaby się . 22.01.08, 13:52
              dla Filipa? Może taka jest?

              Zastanawiam się czasem czy on w końcu znalazł swoją drugą połówkę czy nie.I czy byli szczęsliwi?

              A jakby zakochał się w takiej heksie,Herod-babie to myslicie,ze co?:)
              • doti.80 Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 22.01.08, 14:27
                sevilay napisała:

                > dla Filipa? Może taka jest?
                > A jakby zakochał się w takiej heksie,Herod-babie to myslicie,ze
                co?:)

                Ja myślę, że tylko taka. To znaczy kobieta o mocnym charakterze i
                dominująca. Taki związek to ciągła walka, ale toczona przez ludzi,
                którzy walczyć lubią i dobrze się z tym czują. Ewentualnie
                przebiegła intrygantka wyznająca strategię twierdzy nie do zdobycia.
                Każdą uległą, ugodową dziewczynę Filip by zdominował i w efekcie
                wykończył psychicznie.
                • anchema Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 22.01.08, 16:02
                  A ja ciągle nie rozumiem dlaczego dla Natalii musiała być alternatywa - albo
                  Robert albo Filip? Moim zdaniem, żaden nie pasuje. To już innych mężczyzn nie ma
                  na świecie?
                  • sowca Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 22.01.08, 22:43
                    Pewnie, że sa, ale tylko tymi akurat zainteresowała się Natalia :P
                    na przykład bufon Bingo absolutnie jej nie pasował ;)
                    • lutecja4 Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 22.01.08, 23:46
                      w zasadzie nie wiadomo czy Bingo byl bufonemja np odebralam go calkiem
                      sympatycznie gdy mowil o kluseczkach i o tym ze w Ameryce nie ma takich
                      dziewczyn jak NAtalia
                      • tygrys2112 Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 23.01.08, 00:53
                        z tym bufonem to był taki odbiór Natalii.
                        Swoją drogą to kolejny stereotyp w Jeżycjadzie - głupi, zarozumiały
                        Amerykanin
                      • lezbobimbo Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 23.01.08, 06:18
                        lutecja4 napisała:
                        > w zasadzie nie wiadomo czy Bingo byl bufonemja np odebralam go >calkiem
                        sympatycznie gdy mowil o kluseczkach i o tym ze w Ameryce nie >ma takich
                        dziewczyn jak NAtalia

                        Bo w Ameryce juz minely lata 50, kiedy ambicja romantycznej i poetycznej
                        dziewczyny bylo ugotowac kluseczki swemu panu i wladcy. Teraz panie dzieju,
                        bedzie pani prezydent!
                        Smiem wysunac hipoteze, ze dzisiejszy Amerykanin chcialby cos zupelnie innego od
                        Nutrii niz kluseczki, o ile nie jest mormonem ani amiszem ;)
                      • zieleniack Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 23.01.08, 16:09
                        ja tez tak odebralam. Jej, facet chciał powiedziec cos milego...
                        no ale nie wiemy, jaki byl w codziennym zyciu;) i opinia Natalii
                        musi nam wystarczyc
                • hobiala Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 23.01.08, 15:54
                  Brzmi niczym charakterystyka Laury:)
              • lezbobimbo Re: A jaka dziewczyna nadawałaby się . 23.01.08, 22:57
                sevilay napisała:
                > dla Filipa? Może taka jest?

                Julia Zakowa, ostra facetka, co w razie czego strzeli rozrabiajacego Bratka w
                zoladek albo zrobi mu Zidana ;)

                > A jakby zakochał się w takiej heksie,Herod-babie to myslicie,ze co?:)

                No zakochal sie w blond Kasce z pazurami, ale sie na nia obrazil, gdy rzucila go :)
            • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 17:06
              Moja babcia wyszla za maz za faceta, ktorego widziala 3 razy.
              Zakochala sie i zgodzila sie zostac jego zona na pierwszym
              spotkaniu. He he. Turbo-romans, jak i moj. Ale, do rzeczy - pytana,
              czy nie obawiala sie jakichs klopotow i niedostosowan powiedziala,
              ze absolutnie nie, bo znala jego rodzine i wiedziala, co to za
              ludzie.

              Daleka jestem od oceniania ludzi przez pryzmat rodziny, ale Natalia
              powinna sie przynajmniej ZASTANOWIC nad tym, czy brat Tunia
              (przyrodni, bodajze?) bedzie dobrym partnerem. Nie mowie o genach,
              bo nie jestem Hitler, ale o tym, o czym Ginestra bodajze pisala w
              watku o Eugeniuszu i babci Marcie. Obaj panowie wywodza sie z tego
              samego SYSTEMU i moga - teoretycznie - miec podobne wzorce i modele.
              Tunio byl przedstawiony zle, a Natalia uwierzyla tak od razu, ze
              brat jego bedzie ZUPELNIE inny.

              Oczywiscie, ze mozliwe. Ale ja bym miala z poczatku watpliwosci,
              zwlaszcza po tym, jak ich znajomosc sie zaczela.
              • lezbobimbo Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 18:18
                croyance napisał:
                > Oczywiscie, ze mozliwe. Ale ja bym miala z poczatku watpliwosci,
                > zwlaszcza po tym, jak ich znajomosc sie zaczela.

                Ano wlasnie. Przeciez to nikt inny jak Filipinek wyglosil najokropniejsze chyba
                zdanie w calej Jezycjadzie: "Ty oblakana samico, chyba Cie udusze!" - gdy to
                czytalam pierwszy raz, poczulam sie jakby MM wrzucila mi odbezpieczony granat do
                zupy. A kto sam coraz to ustykuje na upadek obyczajów, na brutalny swiat, i
                nawet na rzekomo ohizdne napisy graffiti? Kto promuje kulture lacinska i
                wrazliwosc leksykalna? A tu prosze, taki kwiatek (Bratek). I to pochodzacy z tak
                sympatycznej kiedys rodziny!

                Potem urocze kajdaneczki i dogadywanie "slusznie lud mówi, ze rude sa falszywe"
                i podkreslanie straty cinquecento (Na zlom! Pod tramwaj - chrust i na pól!).
                Przykuwanie, zastraszanie i grozenie smiercia to w sumie przestepstwa naruszania
                wolnosci osobistej (czy jak to sie tam nazywa) i Natalia moglaby wlasciwie
                kwiatuszka zameldowac na posterunku, ze swiadkami w osobie konduktora i pani z
                biustem.
                Ale Nutria niestety, jak to tutaj ktos slusznie opisal, doznaje syndromu
                sztokholmskiego i zakochuje sie w swym nerwusowym sadyscie :( Ja bym sie bala
                panicznie kogos takiego i spierniczalabym jak najdalej.. zeby nie skonczyc jak
                obita porcelana.
                • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 18:26
                  O sztokholmskim pisalam ja. Ja, croyance. Ja, ja, ja :-D

                  No i tak, jakkolwiek daleka jestem od tego by twierdzic, ze z
                  tragicznej rodziny wysnuc sie nie moze czlowiek porzadny (podobno
                  brat Iana Huntleya jest fajnym, porzadnym facetem), mimo wszystko -
                  biorac pod uwage opisane przez Ciebie zachowanie PLUS fakt, ze mialo
                  sie juz nieprzyjemne doswiadczenia z bratem ... No, zastanowilabym
                  sie, czy to aby dobry pomysl na szukanie Romea w tym samym gniezdzie.

                  • doti.80 Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 21:16
                    A co powiecie na historię alternatywną- po odstawienu Filipka
                    Natalia bierze się za trzeciego z braci(solidny mózgowiec
                    mizoginista) i przez jakiś czas, nie mogąc się zdecydować, romansuje
                    ze wszystkimi trzema? Przepraszam, jeśli uraziłam czyjeś uczucia,
                    ale nie lubię pary Natalia-Robrojek i muszę dać temu jakiś wyraz:)
                    • lezbobimbo Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 22:02
                      doti.80 napisała:
                      > A co powiecie na historię alternatywną- po odstawienu Filipka
                      > Natalia bierze się za trzeciego z braci(solidny mózgowiec
                      > mizoginista) i przez jakiś czas, nie mogąc się zdecydować, romansuje
                      > ze wszystkimi trzema? Przepraszam, jeśli uraziłam czyjeś uczucia,
                      > ale nie lubię pary Natalia-Robrojek i muszę dać temu jakiś wyraz:)

                      Hi hi hi :) Nowy fanfik jak znalazl!
                      Wedlug mego mniemania Munio z tym mizoginizmem i kawalerstwem móglby preferowac
                      inna niz piekna plec, co by dalo Nutrii pretekst i powrót do transwestyzmu,
                      cwiczonego juz w dziecinstwie (mówienie basem, ubiór magazyniera).
                      Potem z rodziny zostalaby jeszcze Natalii Rzodkiewka ;)
                      • sowca Re: Co Filip powiedział Natalii... 23.01.08, 23:25
                        Natalia z Rzodkiewką, no para jak się patrzy :D
                        a słuchajcie, co myślicie o Laurze dla Filipa? Oczywiscie, Laura
                        dorosła i jeszcze nie "słodka i kusząca" jak w czasie jej znajomości
                        z Wolfim?
                        • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 00:23
                          Ja obstaje przy zaprezentowanym juz tu niegdys pomysle, ze Natalia
                          powinna przezycprzelotny zwiazek z jakas dominujaca
                          charakterologicznie kobieta.
                          Byloby to po linii Natalii; ona lubila nietypowe uklady. Najpierw
                          wszak zafascynowana byla facetem zonatym, potem Tunio-maniak, potem
                          jego BRAT (czyli znowu dziwny uklad), potem Robrojek starszy i z
                          dzieckiem. Brakuje mi w tej kolekcji jakiegos romansu zenskiego,
                          fascynacji kobieta typu Ann Raydn.
                          • lezbobimbo Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 00:45
                            croyance napisał:
                            > Ja obstaje przy zaprezentowanym juz tu niegdys pomysle, ze Natalia
                            > powinna przezycprzelotny zwiazek z jakas dominujaca
                            > charakterologicznie kobieta.
                            > Byloby to po linii Natalii; ona lubila nietypowe uklady. Najpierw
                            > wszak zafascynowana byla facetem zonatym, potem Tunio-maniak, potem
                            > jego BRAT (czyli znowu dziwny uklad), potem Robrojek starszy i z
                            > dzieckiem. Brakuje mi w tej kolekcji jakiegos romansu zenskiego,
                            > fascynacji kobieta typu Ann Raydn.

                            Tylko kto by sie nadal.. ciotka Lila, gdy zyla? Terpentula?
                            Albo moze Marlena Dietrich, która to role moglaby pelnic Józefina Bitner :))))
                            • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 00:53
                              Kinga Dunin :-DDDDD

                              • lezbobimbo Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 01:00
                                croyance napisał:
                                > Kinga Dunin :-DDDDD

                                TAAAAKKK!!! Leze i kwicze! :D
                                Ewentualnie Kazia Szczuka, bardziej ahystokhatyczna, slodka i kuszaca ;)

                                A moze Olga Tokarczuk?
                                • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 01:07
                                  Kazie moze byc, ale Kinga lepsza! Pasuje jak ulal! Rozmawialyby o
                                  literaturze, Natalia czytalaby jej swoje poezje, a Kinga sluchalaby,
                                  palac w zamysleniu papierosa :-DDDDDDD
                                  • croyance Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 01:09
                                    Chociaz nie, moze Kazia lepsza :-D Ha ha ha! :-D
                              • zieleniack Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 11:35
                                croyance napisał:

                                > Kinga Dunin :-DDDDD
                                >

                                wybuchłam smiechem xDDD
                        • lezbobimbo Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 00:42
                          sowca napisała:
                          > Natalia z Rzodkiewką, no para jak się patrzy :D

                          Nutria wiadomo, ma zeby w sam raz do schrupania takiej hozej dzieweczki ;)

                          > a słuchajcie, co myślicie o Laurze dla Filipa? Oczywiscie, Laura
                          > dorosła i jeszcze nie "słodka i kusząca" jak w czasie jej znajomości
                          > z Wolfim?

                          Hmmm raczej nie. Obaj egotycy, kazde by wymagalo od drugiego absolutnego
                          zachwytu, czci i oddania, w braku takowych robiac wielkie sceny. Od razu by
                          Laura Filipa rzucila z wielkim hukiem, gdyby tylko smial przez sekunde nie
                          wyrazic swego zachwytu cudem stworzenia, to jest Tygrysem. Z kolei Nerwus by nie
                          wytrzymal gdyby Laura flirtowala z innymi wielbicielami (co wydaje mi sie
                          prawdopodobne, przeciez to jeszcze wiecej uwielbienia dla Laury). Jedno
                          niefortunne zaproszenie jakiegos pana na makao, a skonczylo by sie to tragedia
                          szekspirowska na miare Otello.
                          Jedyna zgoda moze by panowala miedzy nimi, gdyby Laura, zamiast mówic,
                          spiewalaby do wtóru Filipowi na organach.

                          Z kolei Julia wydawalaby mi sie lepsza, bo ma ona wielka pasje w zyciu - czyli
                          sztuke, która sie zawsze zajmuje i nie jest az tak wymagajaco egotyczna jak
                          Laura. Julia jest zadowolona z siebie nawet we snie, wiec nie wydaje mi sie, ze
                          by egzekwowala od partnera bezustannego udowadniania zachwytu. A jakby cos,
                          panie tego, Bratek zaczal rozrabiac i histeryzowac, to Julia go buch w splot
                          sloneczny! - jedyna taka ostra facetka w Jezycjadzie, o ile sie nie myle?
                          • ding_yun Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 12:46
                            A mnie się wydaje, że Laura z Filipem to genialne rozwiązanie!! Ze
                            też nigdy na nie nie wpadłam! od początku Tygrys go uwodziła mimo
                            swej wysypki, od początku go lubiła, łączyło ich działanie na (nie)
                            korzyść Natalii, tylko ile by wyniosła różnica wieku między nimi?
                            Uszłoby w jeżyjadzie?

                            Nerwus oddałby zycie dziewczynie, którą kocha, więc Laura czułaby
                            się bezpiecznie. Flirt z jakimkolwiek innym mógłby wywołać kłótnie,
                            ale Laurze mogłaby pochlebiać zazdrość Filipa. Mogliby prowadzić
                            zażarte spory na tematy abstrakcyjne. Wspólna pasja - muzyka. Laura
                            nie dałaby się stłamsić, ale jednocześnie mam wrażenie, że
                            odpowiadałby jej taki typ pozostawiający minimum wolności skoro tak
                            boi się porzucenia. Sto razy lepszy niż poczciwy Wolfi skaczący
                            dookoła niej non stop, który daje się terroryzować Bodziowi i zaraz
                            się Laurze znudzi. To byłaby według mnie para Jeżycjady.
                            • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 15:37
                              Ja tam nie wiem, kto się dla Laury nadaje. Pierwsze Laurka musi się
                              trochę zmienić i zrozumieć, że jest on człowiekiem a nie tylko
                              zabaweczką (bo takie mam wrażenie co do jej związku Wolfiego). A
                              dopiero potem możnaby pomyśleć nad tym, kto do niej pasuje. Bo jak
                              na razie ona wydaje mi się osobą, która najlepiej pasuje do
                              samotności.
                              Mam wrażenie, że Laurka jest z tych osób, które wcale nie nudzą się
                              w swoim towarzystwie i które generalnie dobrze ją znoszą. A przy tym
                              jest na tyle nastawiona na własne potrzeby i ich realizację, że
                              raczej sprawy uczuciowe może zostawić przyszłości, a nie za wszelką
                              cenę wiązać się z kimś w tej chwili.
                              • anchema Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 16:40
                                Samotna i szczęśliwa kobieta w Jeżycjadzie? I to Borejkówna?
                                Nie rozśmieszać, herezji nie wygłaszać...
                                • tygrys2112 Re: Co Filip powiedział Natalii... 24.01.08, 19:08
                                  Laurce wolno, jako zakale rodziny :P Cokolwiek nie zrobi i tak tylko
                                  podpada i jest be, więc cóż z tego, że i w tym się wyłamie? :)
                                  • sowca Re: Co Filip powiedział Natalii... 25.01.08, 00:10
                                    No ja też uważam, że Filip z Laurą by się dogadali, być może
                                    stworzyliby najbardziej burzliwą, ale też i najbardziej związaną
                                    emocjonalnie parą Jeżycjady!
                                    Wizja Natalii z Kingą Dunin po prostu mnie rozwaliła:D
                                    • onion68 Re: Co Filip powiedział Natalii... 25.01.08, 08:28
                                      Jestem za Kazią, bardziej sexy ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka