Dodaj do ulubionych

prosty lud

14.04.08, 15:26
Cześć!
Od czasu słynnego artykułu w WO podczytuję sobie z przyjemnością, o czym
piszecie. Jeżycomaniaczką jestem od dawna, "wessało" mnie pewnego pięknego
lata w połowie lat 80-tych, gdy moja grzeczna koleżanka otrzymała na
zakończenie obozu nagrodę w postaci "Kłamczuchy". Nie nacieszyła się od razu
lekturą, gdyż po przeczytaniu pierwszego rozdziału nie wypuściłam już książki
z rąk :)

Nie natknęłam się dotąd na wątek dotyczący pewnych stylizacji językowych MM.
Chodzi mi mianowicie o język postaci tzw. prostych ludzi (przychodzi mi w tej
chwili do głowy p.Jankowiak i Babcia Jedwabińska z DP). Nie wiem, jak Wam, ale
mnie zawsze to troszkę zgrzytało w uszach (czy też raczej oczach). Tak troszkę
pachniało jakimś skansenem czy Cepelią...

I jeszcze jedna rzecz nigdy mi się nie podobała - mianowicie wątki
"internacjonalistyczne". Mimo, że popieram przyjaźń między i ponad narodami
zawsze odbierałam jako bardzo sztuczne i na siłę wprowadzanie postaci różnych
innostrancow. Myślę, że MM kierował jakiś imperatyw dydaktyczny, ale powinna
mieć więcej wiary w swoich czytelników i nie podejrzewać ich o ksenofobię :)

Pozdrawiam wszystkich sympatycznych bystrzaków z Forum!(I oczywiście Autorkę
moich ulubionych książek, jeśli tu zagląda :))
M.
Obserwuj wątek
    • mamalilki Re: prosty lud 14.04.08, 15:46
      Babcia Jedwabinska to jeszcze pol biedy, ale gamzajacy, prostacki pan Jankowiak
      to rzeczywiscie mocno zgrzyta. Starsi ludzie, takze ze wsi (a on byl z Poznania)
      nie musza byc zdziadzialymi staruszkami z nerwicą natrectw. Wcale sie nie
      dziwie, ze Koziowi sie nie spodobal.
    • nighthrill Re: prosty lud 14.04.08, 16:00
      A co jest złego w stylizacji językowej? Moim zdaniem jej umiejętne stosowanie
      świadczy o klasie i talencie autora, o tym, że nie pisze dialogów na jedno
      kopyto, tylko dobiera sposób wypowiedzi do cech postaci.
      Poza tym bardzo drażnią mnie określenia typu "cepelia". Kryje się za nimi jakieś
      dziwne przekonanie, że gwara jest "wsiowa", że to, co wiejskie jest gorsze,
      zacofane. Nie mówię tego konkretnie do Ciebie, autorko wątku:) Wiele osób tak
      mówi, np. "ale wiocha", odruchowo. Jestem etnologiem z wykształcenia i jakoś źle
      mi się to kojarzy, bo mi latami kładziono w głowę, że teza o ewolucyjnym rozwoju
      społeczeństw jest już obalona...
      • mmaupa Re: prosty lud 14.04.08, 16:07
        Mi sie bardzo podobaja monologi wewnetrzne pana Jankowiaka i wlasnie ta innosc,
        odrebne slownictwo i struktura zdan dodaje mu autentycznosci.
        • onion68 Re: prosty lud 14.04.08, 16:12
          Mnie też - i on, i babcia Jedwabińska wydawali mi się bardzo autentyczni.
          Lubiłam też sposób, w jaki babcia zwracała się do Aurelii.
          • elm_m Re: prosty lud 14.04.08, 16:32
            Ale błyskawiczna reakcja! :)

            Chciałabym tylko dodać, że ja lubię te postaci i wiem, że powinny
            mówić "własnym" językiem, ale właśnie wydaje mi się on przestylizowany i przez
            to nieautentyczny. Cepelia to przecież właśnie taka
            pseudoludowość i przez to obciach, a nie dlatego, że "ze wsi".
            • mmaupa Re: prosty lud 14.04.08, 16:41
              Czyli mamy inny odbior tych postaci, bo mi sie wydaja wlasnie bardzo autentyczne
              i bynajmniej nie przestylizowane :)
              • elm_m Re: prosty lud 14.04.08, 16:53
                Każdy chyba inaczej "słyszy" pewne rzeczy.
                Dla mnie u MM najfajniejsze są te karykaturalne sposoby wypowiedzi - jakieś
                chorobliwie kwieciste albo erudycyjne "do bólu". W takich klimatach pływa
                Autorka, jak ryba w wodzie, a prostych ludzi potraktowała z "uważaniem" i (moim
                skromnym zdaniem) nie wyszło najlepiej.
                • verdana Re: prosty lud 14.04.08, 16:58
                  A ja się całkowicie z tym zgodzę.
                  • elm_m Re: prosty lud 14.04.08, 17:07
                    :-)))
              • kaliope3 Re: prosty lud 14.04.08, 17:09
                Jezyk chyba jest w porządku, może tu bardziej chodzi o pewna
                niezręczność-wszystko co robi np pan Jankowiak jest jakby podwójnie
                komentowane-przez Autorkę i zarazem przez samego pana Jankowiaka.Trochę to
                nienaturalnie wychodzi-każda czynność jest przez niego jakoś
                podsumowywana,opisywana.Np scena u Kreski i Maćka,jak pan Jankowiak pogłaskał
                rączkę niemowlaka,po czym szybko cofnął dłoń, komentując w duchu "...stare to
                ,pomarszczone,po co to pokazywać..."(czy jakoś tak).Nie sądzę żeby takie myśli
                przewijały się przez jego głowę,on to po prostu czuł,ale Autorka musiała jakoś
                oddać to jego rozgoryczenie,żal i smutek.Może stąd trochę tej nienaturalności.
                • panna-lee Re: prosty lud 14.04.08, 17:35
                  gdyby ją pogłaskał i cofnął, bez żadnego wewnętrznego monologu, to licho wie co pomyślałby czytelnik :) czasem drobny gest ma drugie, trzecie dno, a trudno to wyłapać - tak jak w życiu.
                  • kaliope3 Re: prosty lud 14.04.08, 20:28
                    Nie tak do końca,bo-o ile dobrze pamiętam-jest tam właśnie napisane coś w
                    rodzaju"widząc swoja pomarszczona dłoń,szybko ją cofnął"(cytuję z
                    pamięci),więc,ostatecznie,można by już nie dodawać tego"stare,pomarszczone..."a
                    i tak było by wiadomo o co chodzi.Ale to miało stworzyć taką "ekspresję" pana
                    Jankowiaka.Ale to już takie grzebanie w szczegółach i czepianie się,nie wiem czy
                    potrzebne.
    • justyna302 Re: prosty lud 15.04.08, 13:01
      Niezwykle rzadko zabieram głos na forum, ale codziennie chciwie
      podczytuję :-)
      Jednak gdy mowa o panu Jankowiaku, muszę stanąć w obronie. Jego
      wewnętrzne monologi, pt. "tak sobie myśli stary człowiek" należą wg
      mnie do bardziej mistrzowskich fragmentów Jeżycjady, choć faktycznie
      wie wiemy, czy taki jest sposób myślenia ludzi w podeszłym wieku.
      Ale tak czy owak, był to ze strony pani Musierowicz strzał w środek
      tarczy, bo zawsze ilekroć czytam te rozdziały, ryczę jak bóbr i
      jeżeli takie było założenie Autorki (poruszyć skamieniałe serca
      młodszych) to w moim przypadku efekt został osiągnięty w 100%.
      • kanga_roo Re: prosty lud 15.04.08, 14:05
        a ja lubię babcię Martę, pana Jankowiaka, Gizelę. nie odczuwam
        sztuczności w ich zachowaniu czy wypowiedziach. zastanawiam się, czy
        kwestia czysto językowa, czyli to, co autorka wątku
        nazwała "cepelią", nie jest rozmaicie odbierana w różnych regionach
        Polski - dla mnie, poznanianki, wszystko jest OK.
        • verdana Re: prosty lud 15.04.08, 15:49
          A ja mam stale wrazenie, wynaczcie - gdy mowa o "prostym ludzie" czy
          starszych osobach spoza rodziny Borejkow - ze mamy sie dziwic, ze
          one w ogole coś tam sobie myslą.
          Ile razy czytam opisy przypomina mi sie dowcip. Niepoprawny
          politycznie, ale celny.
          Stoi Murzyn na przystanku. Podchodzi babcia z wnuczkiem, pokazuje
          Murzyna wnuczkowi "O, małpa!".
          Na to oburzony Murzyn nienaganna polszczyzną "No wie Pani, jestem
          absolwentem Oxfordu, wykladam tiu nauniwersytecie! Mam doktorat!"
          A na to babcia "O, mówi!".
          • sowca Re: prosty lud 15.04.08, 22:32
            Zarowno pani Marta, jak i pan Jankowiak wpisuja sie w nurt
            borejkowskiego ciepła, więc to chyba z Twojej strony
            nadinterpretacja, Verdano ;) Mnie się podobają ich wypowiedzi - są
            dla mnie autentyczne. A wypowiedzi np. pani Marty są dla mnie rownie
            pełne mądrości co wypowiedzi, dajmy na to Dmuchawca, choć tak różne
            pod względem stylu.
            • justyna302 Re: prosty lud 16.04.08, 09:02
              Ja myślę, że ta zbytnia prostota w wewnętrznych monologach pana
              Bronka, która może razić, wynika z tego ze, przy całej jego dobroci,
              prawości, uczciwości, itd, był on jednak ( prosze o wybaczenie )
              osobą no, średniej inteligencji. Powiedziałabym nawet że Kozio miał
              racje. Do czasu spotkania pani Marty Bronek był "służbistym starcem"
              i miał ciasny horyzont myślowy. To bardzo dobrze, że MM nie kazała
              mu patrzeć na świat oczami starożytnego filozofa i o zgrozo nie
              zaopatrzyła go w bogate życie wewnętrzne.
              Ostatecznie nie widzę tu zgrzytu..
              • verdana Re: prosty lud 16.04.08, 12:53
                Bogate życie wewnętrzne nijak się ma do wykształcenia, a nawet moze
                i do inteligencji.
                Prawdę mowiąć, rozmawiajac z "prostym ludem" nigdy nie zauwazałam,
                zę jest to "prostu lud". Osoba, z którą zaprzyjaźnilam się , jako z
                najrozsądniejszą matką w przedszkolu, była sprzataczką toalet w BUW-
                ie. Wielokrotnie tam sie spotykałysmy i gadałysmy - bez widocznego u
                MM "dystansu intelektualnego".
                • sevilay Re: prosty lud 16.04.08, 13:37
                  Verdano masz rację co do tego "dystansu".A już myślałam,że tylko ja to widzę:)Faktycznie,nie da się ukryć,że on tam jednak jest.

                  A co do autentyczności "prostego ludu" to dla mnie najbardziej autentyczny jest ten powojenny woźny,ktory mówi do małoletniego Ignaca "fyrej,fyrej":))) No boski jest:)Taki bardzo "poznański"( w pozytywnym znaczeniu oczywiście)Bardzo się ucieszyłam,że wreszcie ktoś w Jeżycjadzie "po naszemu zagadał":)
                  • verte34 Re: prosty lud 16.04.08, 21:33
                    Babcia Marta i pan Jankowiak brzmią dla mnie miło i naturalnie:)
                    Co do inastrancow - nie byłam w stanie przebrnąć przez fragmenty (w
                    Tygrysie chyba), gdzie pojawia się Amerykanin - adorator Nutrii.
                    Było to jakieś nienaturalne i żenujące, nie wiem dlaczego:)
                    • onion68 Re: prosty lud 16.04.08, 22:00
                      Irytujący jest zwłaszcza fragment o kluseczkach. Czytaj: wszystkie te
                      zagraniczne pannice są diabła warte, dopiero polska kobieta uczyni facetowi raj
                      na ziemi (co jest jej życiową funkcją).
                      Zastanawiam się też, Natalii udało się te kluski zrobić, jak w CR przygotowanie
                      smażonej cukinii z kus-kus doprowadziło do ran ciętych? Wydaje mi się, że
                      wszelkie lepienie wymaga lepszej koordynacji ruchowej i w ogóle organizacji
                      pracy (kocham kluchy i nienawidzę ich robić), fakt że nie są wymagane ostre
                      narzędzia. I jak do tego doszło, że przygotowywała tę pracochłonną potrawę dla
                      prawie obcego faceta, przecież to musiało być albo u niego, albo u niej w domu.
                      • sowca Re: prosty lud 16.04.08, 22:52
                        No właśnie, mnie też to intrygowało, jakim cudem on jadł te nutriowe
                        kluski? Myślę jednak, że było to u Borejków w domu, bo Bingo
                        wiedział, gdzie Natalia mieszka, skoro odwiedził ją z całą klasą,
                        kiedy byla chora.
                        • idomeneo Re: prosty lud 16.04.08, 22:58
                          mnie też dziwiły te kulinarne wyczyny Natalii, gdy się wspomni na jej dwie lewe
                          rączki do prac domowych (oraz poetyczne rozkojarzenie) - vide słynne
                          krochmalenie pościeli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka