elm_m
14.04.08, 15:26
Cześć!
Od czasu słynnego artykułu w WO podczytuję sobie z przyjemnością, o czym
piszecie. Jeżycomaniaczką jestem od dawna, "wessało" mnie pewnego pięknego
lata w połowie lat 80-tych, gdy moja grzeczna koleżanka otrzymała na
zakończenie obozu nagrodę w postaci "Kłamczuchy". Nie nacieszyła się od razu
lekturą, gdyż po przeczytaniu pierwszego rozdziału nie wypuściłam już książki
z rąk :)
Nie natknęłam się dotąd na wątek dotyczący pewnych stylizacji językowych MM.
Chodzi mi mianowicie o język postaci tzw. prostych ludzi (przychodzi mi w tej
chwili do głowy p.Jankowiak i Babcia Jedwabińska z DP). Nie wiem, jak Wam, ale
mnie zawsze to troszkę zgrzytało w uszach (czy też raczej oczach). Tak troszkę
pachniało jakimś skansenem czy Cepelią...
I jeszcze jedna rzecz nigdy mi się nie podobała - mianowicie wątki
"internacjonalistyczne". Mimo, że popieram przyjaźń między i ponad narodami
zawsze odbierałam jako bardzo sztuczne i na siłę wprowadzanie postaci różnych
innostrancow. Myślę, że MM kierował jakiś imperatyw dydaktyczny, ale powinna
mieć więcej wiary w swoich czytelników i nie podejrzewać ich o ksenofobię :)
Pozdrawiam wszystkich sympatycznych bystrzaków z Forum!(I oczywiście Autorkę
moich ulubionych książek, jeśli tu zagląda :))
M.