10.08.08, 10:57
Przeczytałam wątek o Euro. Był bardzo dynamiczny. Więc proponuję
teraz olimpiadę. Oglądacie? Kibicujecie? Który zawodnik to
najsłodsze ciacho?
Dla mnie nr 1 to Korzeń.
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Olimpiada 10.08.08, 11:35
      Ja lubie tylko zimowe olimpiady, tam lubie mase dyscyplin, z letniej tylko
      jezdziectwo. Poza tym do tej olimpiady mam inny stosunek, tu ciezko zapomniec o
      polityce. Sport sportem, ale przyznanie organizacji igrzysk krajowi, ktory lamie
      i bedzie lamal prawa czlowieka bylo chore. To bylo takie poglaskanie Chin po
      glowce i danie im sygnalu " robcie co chcecie, jak widzicie, nam to nie
      przeszkadza".
      • kaliope3 Re: Olimpiada 10.08.08, 12:19
        Zgadzam się. Nie oglądam przede wszystkim z braku czasu, ale gdybym nawet ten
        czas miała to i tak bym nie oglądała. Zresztą teraz, jak w Gruzji bomby lecą na
        ludzi to jakoś było by mi dodatkowo nieswojo.
        Ale ani mi w głowie potępiać tych którzy oglądają i się emocjonują :)
    • the_dzidka Re: Olimpiada 10.08.08, 13:07
      Nie oglądam, bo uważam to za śmiertelne nudy :-) Poza tym w tym roku
      dochodzi jeszcze aspekt, o którym wspomniała Dakota77. Oglądałam
      spory kawałek ceremonii otwarcia - nie, niestety, nie byłam w stanie
      ani na sekundę zapomnieć, co się tam dzieje poza stadionem. Mierziły
      mnie radosne bełkoty komentatorów, w obrzydzenie wprawiały przemowy
      n/t radosnego święta - zwłaszcza gdy się wie, iż władze chińskie
      kategorycznie zażyczyły sobie pominięcia drażliwych tematów w
      przemówieniach i nie tylko, a MKOl zagroził dyskwalifikacją każdemu,
      kto próbowałby jakoś zamanifestować swoje poglądy. Reasumując -
      tony, pokłady obłudy i hipokryzji. Dla mnie ta olimpiada nie
      istnieje, i wcale nie dlatego, że z różnych stron nawołuje się do
      jej bojkotu. To jest we mnie.
    • sowca Re: Olimpiada 10.08.08, 13:33
      Nie ogladam, bo a) kompletnie mnie to nie interesuje b) bojkotuję ze
      względów politycznych.
      • ding_yun Re: Olimpiada 10.08.08, 14:29
        Nie jestem do końca pewna, czy bojkot olimpiady to taki dobry
        pomysł. Nie mówię tu o takim wewnętrznym, prywatnym bojkocie jaki
        każdy może podjąć bo nie podoba mu się to, co robią władze chińskie
        z ludźmi. Mówię o tym, do czego przed ceremonią otwarcia nawoływały
        media-czyli o bojkocie na płaszczyźnie dyplomatycznej i politycznej.
        W Chinach źle się dzieje od dawna, komitet olimpijski miał pogląd na
        sytuację, jaka w tym kraju panuje. Po co zatem najpierw przyznawać
        temu krajowi organizację igrzysk, a następnie wzywać do działań
        wymierzonych przeciwko Chinom? Władze Tybetu wypowiadały się w tej
        sprawie jednoznacznie - oni nie chcieli bojkotu igrzysk, bo ten
        wymierzony byłby przede wszytskim w chińskich obywateli, a nie we
        władze. Podobnie irytuje mnie to, że sprawa Tybetu została tak mocno
        nagłośniona i przedstawiona jako główny grzech ChRL. Mam wrażenie,
        że więcej uwagi powinno się poświęcić w mediach temu, jak chińska
        władza traktuje obywateli, a nie stwarzać klimat "ci wstrętni
        Chińczycy okupują Tybet" tak jakby to była wina ludzi i wszyscy
        Chińczycy to działanie popierali. Wierzcie mi, mnóstwo osób tak
        właśnie to widzi, w ostatnim czasie stoczyłam wiele dyskusji na ten
        temat i mam dobry pogląd na nastroje społeczne.
      • lezbobimbo Re: Olimpiada 10.08.08, 16:53
        sowca napisała:
        > Nie ogladam, bo a) kompletnie mnie to nie interesuje b) bojkotuję >ze względów
        politycznych

        Mam dokladnie tak samo. Nie bede ogladac radochy chinskich wladz, wiedzac co
        robia swoim wlasnym obywatelom, jak drecza i niszcza mniejszosci (w tym Tybet),
        jak niszcza srodowisko etc.
        I pomyslec, ze w tym roku pozabijali ludzi tylko po to, aby miec "niezaklocone"
        niczym igrzyska, kurde sportowe. Tym bardziej nie bede ogladac.
        Komitet olimpijski ma chyba zainfekowane forsa mózgi czy co? Podobna wpadka jak
        w roku 1936.
        • pink_hamster Re: Olimpiada 10.08.08, 19:50
          Ja tez nie ogladam.Nie jestem jakas straszliwa fanka sportu,ale na igrzyska lubie sobie czasem popatrzec.Jednak w tym roku,ze wzgledu na aspekt polityczny,rezygnuje.I nie przemawia o mnie gadanina o przygotowaniach ani mieszaniu sportu z polityka-wg mnie rozrywka absolutnie nie jest priorytetem wobec zycia ludzkiego ani praw czlowieka;jasne wiem,ze moje nieogladanie niczego nie zmieni,tak samo jak powstrzymywanie sie od zakupow produktow sponsorow olimpiady,ale to taki moj maly gest solidarnosci z Tybetanczykami i przesladowanymi Chinczykami.
        • anutek115 Re: Olimpiada 10.08.08, 20:01
          Mam dokładnie tak, jak Dzidka, mogłabym sobie wręcz jej posta przekopiować,
          gdyby nie to, że ona oglądała kawałek ceremonii otwarcia, a ja tyle, ile
          pokazywali w Wiadomościach. Ale nawet wtedy myślałam głównie o ludziach, których
          wysiedlono, by zbudować ten stadion. Nie mogę, po prostu nie mogę na to patrzeć,
          słuchać zachwytów, i też tak mam sama z siebie, nie dlatego, by być "political
          correct" i nie dlatego, że nagle Tybet stał się taki modny.
          Przykro mi ze względu na nową koleżankę, założycielkę wątku, ale chyba byłoby
          jednak trudno zyskać tak rozgorączkowane i wierne swym fascynacjom grono jak to,
          które oglądało Euro. Pozostaje mieć nadzieje, że wytrwasz z nami do Mundialu, a
          wtedy... Oho! Będzie się działo :-)))!
          • verdana Re: Olimpiada 10.08.08, 20:12
            Akurat wysiedlanie ludzi, aby zbudowac nowe dzielnice nalezy do
            tradycyjnej, od stuleci stosowanej kultury Chin. Owszem, można
            potepiac to, co Chiny robią w Tybecie, ale jak czytam część
            artykułów o Chinach, to mnie denerwuje absolutna, stuprocentowa
            pewność , ze MISJĄ Bialego Czlowieka jest wprowadzić w Chinaach
            europejska kulture, jako jedynie sluszna.
            ostatnio czytalam o wyzysku - robotnicy pracują cay czas, mają tylko
            wolne na Nowy Rok. Tak w Chinach pracowano od tysiacleci. Nie jest
            tam znana europejska tradycja niedzieli i świat. Jest wiec wątpliwe,
            czy dla Chińczykow praca tego typu kojarzy się z wyzyskiem.
            Bojkot olimpiady? Cóż, to takie latwe - nie oglądam sportowcow i
            wydaje mi się, ze walcze o wolność ucisnionych. Ale posty o bojkocie
            Chin na komputerze Made in China, w bluzce Made in China, popijajac
            herbatkę w kubku Made in China już spokojnie mozna pisac.
            Nie lubię pustych demonstracji.
            • anutek115 Re: Olimpiada 10.08.08, 20:29
              Ja nie oglądam olimpiady, bo to smiertelne nudy (dla mnie oczywiście) - to było
              pierwsze zdanie z postu Dzidki, a ja naprawdę mogłabym sobie go przekopiować.
              Nic nie demonstruję w ten sposób. Ale bez wzgledu na to, czy wysiedlanie ludzi
              jest czy nie jest chińską tradycją, dla mnie myśl o tym była przykra, fizycznie
              mi przeszkadzała, na to nic nie mogłam poradzić.
              A demonstrowanie, choćby TYLKO takie, może jednak coś da - choćby w sferze
              świadomości. Mnie by nie przeszkadzała Olimpiada w Chinach az tak bardzo, gdyby
              nie to, że no stop słyszałam (i słyszę nadal) o ponadnarodowej, pokojowej idei
              olimpijskiej (po której, w Chinach czy nie, nie ma już śladu). Zamiast wielkich
              i do głębi irytujących słów może by tak powiedzieć po prostu, że jest to
              komercyjna impreza do poogladania, służąca do tego, by tłuc forsę. Wtedy
              przynajmniej nic nie byłoby w tym widowisku moralnie dwuznacznego.
            • mmaupa Re: Olimpiada 10.08.08, 20:29
              Alez Verdano - jesli w Etiopii i Somalii do tysiacletniej tradycji nalezy
              obrzezanie dziewczat, we wschodniej Turcji zabojstwa honorowe, a w Indiach
              niewolnicza praca dzieci, to nadal mamy sie nie narzucac? Bo to sa roznice
              kulturowe? Nie chodzi tu o Misje Bialego Czlowieka, tylko o obrone ludzi
              (zoltych, czarnych, brazowych), obywateli swiata.

              Co do Olimpiady, ogladam od czasu do czasu (w ramach bojkotu ograniczam do
              minimum kupowanie chinskich produktow). Szkoda ze naszym idzie tak srednio,
              chociaz cieszylam sie ze zwyciestwa siatkarzy, rzecz jasna. Z innych druzyn
              kibicuje Litwinom w koszykowce, palam do nich wielka sympatia.

              • verdana Re: Olimpiada 10.08.08, 21:42
                Nie do konca - z obrzezaniem dziw=ewczat i zabojstwami walcza same
                spoleczenstwa tych państw. Podobnie jak Chiny odeszly od krepowania
                stop czy walcza bardzo usilnie z mordowaniem noworodkow plci
                żenskiej. Ale co innego krzywdzenie ludzi w taki sposob, a co innego
                pewne lokalne obyczaje, czasami dla Europejczykow niezrozumiale (np.
                brak swiąt), ktore nie musza być dostosowane do wzorca
                europejskiego.
                Bojkot chinskich produktów - moim zdaniem - jest szkodliwym
                absurdem. dzieki produkcji i sprzedazy tych rzeczy spoleczenstwo
                chinskie ma co jeść, a smierć z glodu jest coraz rzadsza.
                Bojkotucjac wyroby chnskie nie wystepujemy przeciw chińskiemu
                rzadowi - tylko zabieramy ryż najbiedniejszym Chińczykom. Ja zaczne
                kupowac wyroby produkowane przez zamożnych robotnikow europejskich w
                dobrych warunkach - dziesięcioro dzieci chinskich robotnikow umrzez
                z głodu. Dzięki mojemu czulemu sercu. I tyle.
                • sowca Re: Olimpiada 10.08.08, 22:27
                  Być może to nadinterpretacja Twego postu, ale wywnioskowałam z
                  niego, że sam bojkot Igrzysk jest tylko pustą demonstracją, a
                  demonstracja niepusta (niekupowanie produktów made in china itp)
                  jest też złem. Czyli najlepiej siedzieć w koszulce made in china,
                  pijąc herbatę z kubka made in china i w telewizorze made in china,
                  oglądać spokojnie Olimpiadę.
                  Pewnie, że najlepiej byłoby zrobić coś porządnego i pomóc Chinom w
                  rzeczywisty, realny i namacalny sposób. Ale to, niestety, nie należy
                  do moich umiejętnośći i zadań, znam granice swoich możliwości, jak
                  powiedzialaby Ida. Nie mogę zrobić wiele. Robię tyle, co mogę. Nawet
                  jesli bedzie to tlyko przyklejenie flagi Tybetu na oknie czy bojkot
                  Olimpiady. Bo wiesz, gdybym ja była, dajmy na to, wyzyskiwanym
                  chińskim robotnikiem albo spragnionym wolności Tybetańczykiem, to
                  robiłoby mi się cieplej na sercu na myśl, że gdzieś daleko, setki
                  kilometrow od mojego domu, młoda dziewczyna wiesza flagę Tybetu na
                  oknie. Choćby to była tylko demonstracja. Bo ja wierzyłabym, że to
                  płynie z głębi serca, a w naszym świecie taki najprostszy nawet gest
                  ma wagę wszystkich dolarów i euro całego świata.
                • kaliope3 Re: Olimpiada 10.08.08, 22:29
                  Oj, Verdano-to akurat nie jest wiedza tajemna i tym bardziej bezcelowe jest
                  wytykanie używania chińskich produktów. Stwierdzenie, że się nie ogląda
                  olimpiady ze względów politycznych to moim zdaniem nie jest pusta demonstracja.
                  W ogóle demonstracją bym tego nie nazwała, tylko osobistym wyborem, a mówi się o
                  tym w określonym kontekście, nie wychodzi na ulice i trąbi na wszystkie strony
                  czy kto chce słuchać, czy nie.
                • mmaupa Re: Olimpiada 11.08.08, 10:27
                  Bojkot produktow jest stwierdzeniem: nie zgadzam sie, zeby moje buty byly
                  wyprodukowane przez wiezniow politycznych, przez ludzi zarabiajacych dolara
                  dziennie, przez dzieci. Twoje argumenty sa jak wypowiedz mojego kolegi: "if God
                  didn't want us to wear cheap clothes, he wouldn't have made sweatshops".

                  Czy slyszalas o produktach "fair trade"? "sweatshop-free"? Trzeba troche
                  doplacic - ale przynajmniej ma sie swiadomosc, ze ciastko czy torba nie niosa ze
                  soba czyjegos cierpienia lub niewolniczej pracy. A jesli tak bardzo chcesz
                  ratowac kogos od smierci glodowej, to mozesz albo kupic bluzke z Filipin
                  (siedmiolatki tam pracujace uciesza sie jak nie wiem co), albo przeznaczyc te
                  pieniadze na Amnesty International czy inna organizacje charytatywna.

                  Poza tym, bardzo latwo jest krytykowac czyjes starania i wyrzeczenia, wytykac
                  hipokryzje itd, samemu siedzac z zalozonymi rekami (przed TV, w chinskiej
                  koszulce, jak napisala Sowca). Powiedz, co TY zrobilas w ramach protestu? Co Ci
                  Twoje czule serce podpowiedzialo?

                  Wiem, ze moja wypowiedz jest ostra - ale zdenerwowalam sie troche.
                  • sowca Re: Olimpiada 11.08.08, 15:14
                    Mmaupo kochana, dziękuję za te słowa poparcia i wsparcia ;)
                  • tennesee Re: Olimpiada 13.08.08, 09:46
                    Bardzo ciekawa jest ta dyskusja o bojkocie i "etycznym kupowaniu".

                    Co do bojkotu chińskich produktów- po pierwsze naprawdę myślę, że całkowite ich
                    bojkotowanie nie jest możliwe. Po drugie zgadzam sie z Verdaną, że chyba jednak
                    lepiej, żeby ludzie mieli prace i nie umierali z głodu, niż odwrotnie, nawet
                    jeżeli wykonują pracę niewolnicza i są marnie opłacani. W tym konkretnym
                    przypadku alternatywą dla nich nie jest bowiem lepsza praca i bardziej godne
                    warunki tylko śmierć. To nie znaczy, ze należy wspierać ten system, tylko można
                    sie zastanowić nad tym, jakie bezpośrednie konsekwencje będzie miał sukces
                    wybranej przeze mnie formy protestu. Wyobraźmy sobie, że rzeczywiście przemówimy
                    do serc i sumień wielu ludzi i przestaną oni kupować chińskie towary, albo
                    ograniczą ich konsumpcje w taki sposób, że stanie się do dotkliwe dla chińskiej
                    gospodarki. W moim poczuciu oznaczałoby to śmierć głodową wielu ludzi, nie
                    decydentów przecież i nie władz, tylko tych, którzy są najbardziej poszkodowani.
                    To samo dotyczy bojkotowania towarów produkowanych przez dzieci- ich faktyczny
                    dostrzegalny bojkot nie poprawi ich sytuacji, przeciwnie. Dlatego uważam, że
                    bojkotowanie chinskich towarów jest jednak pustym gestem i byc może na szczęście.

                    Natomiast co do samej olimpiady- tu jestem zdania, że faktyczny, zauważalny
                    przez sponsorów i telewizję bojkot, mógłby coś dać. Choćby to, że Coca Cola w
                    trosce o wizerunek zastanowi się co i gdzie będzie sponsorować, choćby to, że
                    stacje telewizyjne, których wpływ na organizacje takich imprez jest duży będą
                    lobbować za różnymi bardziej humanitarnymi rozwiązaniami... Wierzę, że
                    dostrzegalny bojkot olimpiady wpłynąłby na MKOl przy podejmowaniu kolejnych
                    decyzji. Tyle możemy zrobić.

                    Na kanwie tej dyskusji pomyślałam o rozmowie w czasie Noelki, po tym, jak małe
                    Rumunki zostały juz zabrane od Borejków przez rodziców. Tam bodaj Gaba jest
                    smutna, że dla naprawy świata może zrobić tak niewiele- nakarmic i oprać obce
                    dziecko. I ktoś jej wtedy uświadamia, że nie zawsze możemy zdziałać cuda, ale
                    powinniśmy zrobic tyle, ile leży w naszych możliwościach. Kiedyś słyszałam też
                    cytat z Turgieniewa "To, że nie możemy zrobic wszystkiego, nie oznacza, ze nie
                    należy robić niczego"

                    Podsumowując- bojkot towarów- nie, bojkot olimpiady- tak.

                    A na marginesie- prawdziwego bojkotu olimpiady dokonała forma polskiej
                    reprezentacji.
                    • mmaupa Re: Olimpiada 13.08.08, 10:58
                      Tennessee, mamy zupelnie inne poglady :)

                      Olimpiade zorganizowaly Chiny na wniosek MKOl, czyli wlasciwie swiatowy.
                      Wsadzili w impreze kupe czasu i pieniedzy. Wypinanie sie teraz na nich byloby po
                      prostu niegrzeczne, trzeba bylo nie zlecac im organizacji imprezy znajac ich
                      upodobania polityczne.
                      To tak jakbys z kolezankami organizowala przyjecie. Ustalacie, ze bedzie u
                      Goski. Goska stara sie, sprzata, piecze, dekoruje - przyjecie wyglada wspaniale.
                      Ale poniewaz Goska bije psa, przychodzicie i plujecie jej w ciasto w ramach
                      protestu. Zamiast porozmawiac z nia przy innej okazji, zamiast zorganizowac
                      przyjecie u Anety, postepujecie wlasnie tak. To chyba nie jest w porzadku?

                      Co do bojkotu produktow chinskich - pewnie beda i tak produkowane, ale nie na
                      eksport. Chinczykom trzeba pokazac na przykladzie innych panstw, ze lepiej
                      sprzedaja sie produkty typu "fair trade", ze dla europejskich konsumentow maja
                      znaczenie warunki, w ktorych dana rzecz jest wyprodukowana. Ze zaplacimy wiecej
                      za torbe "sweatshop-free" niz za torbe wyprodukowana przez osmioletnie dzieci.
                      Ze zapewnienie godnych warunkow pracownikom sie po prostu oplaca.
                      • tennesee Re: Olimpiada 13.08.08, 13:24
                        mmaupa napisała:

                        > Tennessee, mamy zupelnie inne poglady :)

                        Możliwe :), chociaż:
                        >
                        > Olimpiade zorganizowaly Chiny na wniosek MKOl, czyli wlasciwie swiatowy.
                        > Wsadzili w impreze kupe czasu i pieniedzy. Wypinanie sie teraz na nich byloby p
                        > o
                        > prostu niegrzeczne, trzeba bylo nie zlecac im organizacji imprezy znajac ich
                        > upodobania polityczne.

                        Tu się w pełni zgadzam, tzn, że MKOl i społecznośc międzynarodowa mówiąc
                        delikatnie sp..artoczyły sprawę dając olimpiade Chinom. 100 % racji. Mój mail
                        był raczej pisany z perspektywy tego, co Ja- pojedynczy człowiek mogę zrobic
                        teraz, gdy ta olimpiada sie toczy. Mogę pokazać swój sprzeciw nie ogladaja jej.
                        I nie twierdze, że to jest jedyne, co moge zrobić, tylko mi najbliższe.

                        > To tak jakbys z kolezankami organizowala przyjecie. Ustalacie, ze bedzie u
                        > Goski. Goska stara sie, sprzata, piecze, dekoruje - przyjecie wyglada wspaniale
                        > .
                        > Ale poniewaz Goska bije psa, przychodzicie i plujecie jej w ciasto w ramach
                        > protestu. Zamiast porozmawiac z nia przy innej okazji, zamiast zorganizowac
                        > przyjecie u Anety, postepujecie wlasnie tak. To chyba nie jest w porzadku?
                        >

                        100% racji, ale jak wyżej- zastanawiam się, co ja, pojedyncza mogę w tej sprawie
                        zrobić.

                        > Co do bojkotu produktow chinskich - pewnie beda i tak produkowane, ale nie na
                        > eksport. Chinczykom trzeba pokazac na przykladzie innych panstw, ze lepiej
                        > sprzedaja sie produkty typu "fair trade", ze dla europejskich konsumentow maja
                        > znaczenie warunki, w ktorych dana rzecz jest wyprodukowana. Ze zaplacimy wiecej
                        > za torbe "sweatshop-free" niz za torbe wyprodukowana przez osmioletnie dzieci.
                        > Ze zapewnienie godnych warunkow pracownikom sie po prostu oplaca.

                        Tu też się zgadzamy, ale tylko do pewnego stopnia. Spróbuję raz jeszcze wyjaśnić
                        mój punkt widzenia:

                        1. Etyczne kupowanie generalnie uważam za dobry pomysł
                        2. jestem jednak zdania, że jest on raczej formą nacisku na producentów, a nie
                        na rządy
                        3. Skuteczny bojkot chińskich towarów mógłby byc katastrofą dla Chin. Jeżeli
                        eksport stanowi duży procent tamtejszej produkcji (nie mam danych), to w efekcie
                        jego załamania czy pogorszenia (a o to nam przeciez w tym bojkocie chodzi), moze
                        stracic pracę= źródło utrzymania = szanse na przeżycie wielu ludzi. Nie
                        decydentów przecież, tylko tych najbiedniejszych.
                        4. Też jestem przeciwna pracy niewolniczej i pracy dzieci.
                        Pytanie co jest alternatywą dla tych osób w tym momencie. To nie znaczy, ze
                        nalezy sie na to godzić i wspierać reżimy, tylko zastanowić się jaka pomoc i
                        jaka forma nacisku są rzeczywiście rozsądne i skuteczne (albo mogły by byc
                        skuteczne, gdyby zastosowało je wiele osób).
                      • ding_yun Re: Olimpiada 13.08.08, 20:03
                        mmaupa napisała:

                        > Co do bojkotu produktow chinskich - pewnie beda i tak produkowane,
                        ale nie na
                        > eksport. Chinczykom trzeba pokazac na przykladzie innych panstw,
                        ze lepiej
                        > sprzedaja sie produkty typu "fair trade", ze dla europejskich
                        konsumentow maja
                        > znaczenie warunki, w ktorych dana rzecz jest wyprodukowana. Ze
                        zaplacimy wiecej
                        > za torbe "sweatshop-free" niz za torbe wyprodukowana przez
                        osmioletnie dzieci.
                        > Ze zapewnienie godnych warunkow pracownikom sie po prostu oplaca.

                        Złe warunki pracy, marne wynagrodzenie - to wszystko bardzo często
                        zdarza się w fabrykach, którymi zarządzają korporacje
                        międzynarodowe, a nie chińskie firmy. Korporacje specjalnie budowały
                        i budują swoje fabryki tam, gdzie siła robocza jest tania. Prezesi i
                        menedżerowie doskonale wiedzą o istnieniu fair trade, ale ich główną
                        rolą jest podnoszenie zysków firmy - i tym się zajmują. Bardziej na
                        miejscu wydałby mi się tu bojkot tychże konkretnych korporacji,
                        który byc może jakimś cudem (gdyby był naprawdę szeroko zakrojony)
                        wpłynąłby na zmianę warunków zatrudniania chinskich pracowników. Te
                        produkty made in China to często nie są tak naprawdę "chińskie"
                        produkty tylko bardziej zachodnie. Co dałoby pokazanie Chinom jak
                        działa fair trade? Chiny mają siłę roboczą, tereny, wolną
                        gospodarkę - potrzebują kapitału i ten kapitał dają im firmy
                        zachodnie. Jeśli teraz nagle kraj ten wprowadziłby surowe
                        ustawodawstwo określajace minimalną płacę, wiek zatrudnienia, ilość
                        przepracowanych godzin itp to te wszystkie firmy momentalnie by się
                        zwinęły i miałoby to dla milionów ludzi niesłychanie tragiczne
                        konsekwencje, o czym pisały już tenesee i verdana. Nie byłabym
                        również taką entuzjastką jeśli chodzi o fakt czy dla ludzi w Europie
                        ma znaczenie gdzie i w jakich warunkach pracowali ludzie przy
                        wyprodukowaniu danej rzeczy. Owszem, świadomość społeczna się
                        poprawia w tym względzie, ale nie u wszystkich. Istnieją masy ludzi
                        dla których produkty fair trade są i będą stanowczo zbyt drogie, nie
                        zmusimy i nie przekonamy ich, żeby zaprzestali kupowania taniej
                        chińszczyzny w imię wyższego dobra. Gospodarka Chin nie przerzuci
                        się na drogą produkcję tego typu towarów bo nie ma na nie aż takiego
                        rynku zbytu.
                  • ready4freddy Re: Olimpiada 25.08.08, 21:52
                    uhmmm... mmaupo, a slyszalas o przekretach w fair-trade? a czytalas artykul... o
                    masz, yarred jakistam w timesie, o ile pamietam, albo w DT, o tym, ze fair-trade
                    to bardzo sprytny sposob oczyszczenia sobie sumienia przez wydanie 30% wiecej
                    (podaje przyklad czekolady) na "sluszna sprawe". powstaje pytanie, dlaczego ta
                    czekolada nie moze kosztowac tyle samo, wystarczy tylko przekazac zysk
                    producenta czekolady producentowi surowca. albo jeszcze lepiej, pozwolic
                    producentom surowca przerabiac go bezposrednio na czekolade w krajach, gdzie
                    zbiera sie kakao. dlaczego tego nie robimy? moze dlatego, ze na przetwarzaniu
                    kakao w czekolade robi sie prawdziwe pieniadze, a na zbiorach marne? ale mozna
                    zasnac spokojnie i z usmiechem, bo wydalismy troche wiecej, ale za to
                    "uczciwiej". a co do olimpiady, to nie wiem, czy smiac sie, czy plakac, kiedy o
                    demokracji mowi przywodca duchowy jedynej w Tybecie kasty, ktora ma cos do
                    powiedzenia - mnichow. bo bez Chinczykow bedzie tam klerokracja, nie demokracja.
                    gdyby to bylo takie proste, byloby bardzo fajnie. szkoda, ze nie jest.
                • lezbobimbo Re: Olimpiada 11.08.08, 18:12
                  A mój komputer jest z Taiwanu! Nie jestem wiec taka calkiem przegrana moralnie ;)

                  verdana napisała:
                  >Ale co innego krzywdzenie ludzi w taki sposob, a co innego
                  > pewne lokalne obyczaje, czasami dla Europejczykow niezrozumiale (np.> brak
                  swiąt), ktore nie musza być dostosowane do wzorca
                  > europejskiego.

                  No ale o swieta czy urlopy sie tu przeciez nie klócimy (z pozoru zreszta niby to
                  blahe, a jednak tez swiete prawo pracownika do odpoczynku!) tylko o mordercze
                  krzywdzenie ludzi wlasnie. Oprócz codziennego wyzysku i totalitaryzmu chinskiego
                  same te Igrzyska kosztowaly zbyt wiele - zycie Tybetanczyków zabitych i rannych
                  w demonstracjach, znikniecie oponentów i krytyków, te domy rozniesione tylko po
                  to, aby postawic stadion obity drutami (zaraz widac, ze ma zle Feng Shui).
                  Po prostu potworna chamówa i bezdusznosc. I jeszcze ta niebotyczna arogancja
                  chinskich wladz! Ten giga-show na czesc okrutnych Chin!
                  Przyznam, ze bardzo sie cieszylam, jak demonstranci protybetanscy gasili plomien
                  olimpijski na trasie. I jak sie wtedy wsciekaly chinskie wladze! Te okrutne
                  ciolki nawet nie zdawaly sobie sprawy, jaka niechec na swiecie wzbudzaja swoimi
                  krwawymi metodami. Chinskie wladze traktuja igrzyska jako wielki sukces i teatr
                  chinski, i mysleli, ze tak samo bedzie Zachód surowo potepial Tybetanczyków!
                  Tym bardziej sie wsciekali za kazdym zgaszeniem i demonstracja zachodnia, bo
                  tracili wtedy twarz (tak jakby cos jeszcze tam mieli) - i w wiadomosciach
                  chinskich podawali, ze nic nie zostalo zgaszone, tylko "plomien nieznacznie
                  zmienil swój ksztalt".

                  Oczywiscie najwieksza ironia jest tez samo przyzwolenie i korzystanie z tej
                  dyktatury przez firmy zachodnie.
                  Ilez to firm przerzucilo sie do Azji i do miejsc, gdzie wynagrodzenie to grosze
                  i nie istnieja zwiazki zawodowe.. byle tylko wskazniki rosly, byle dyrektorzy
                  mieli na granie w golfa. Nic zlego w bogaceniu sie, ale kosztem calych
                  spolecznosci? I zachodnich nagle bezrobotnych i 3-swiatowych, jeszcze bardziej
                  wyzyskiwanych.

                  Moze jestem przewrazliwiona, ale gdy w n.p. takiej Dunii lapia ryby morskie, aby
                  je potem przewiezc okretami w contenerach do Grenlandii, bo tam uwaga, taniej o
                  pare groszy filetowac! a potem posylanie zfiletowanych zwlok rybich do
                  Chin, bo tam o dalsze pare groszy taniej mielic w "rybne paluszki" do sprzedania
                  w tejze Danii, to uwazam, ze to chore i ze merkantylizm przebral miarke.

                  > Bojkot chinskich produktów - moim zdaniem - jest szkodliwym
                  > absurdem. dzieki produkcji i sprzedazy tych rzeczy spoleczenstwo
                  > chinskie ma co jeść, a smierć z glodu jest coraz rzadsza.
                  > Bojkotucjac wyroby chnskie nie wystepujemy przeciw chińskiemu
                  > rzadowi - tylko zabieramy ryż najbiedniejszym Chińczykom. Ja zaczne
                  > kupowac wyroby produkowane przez zamożnych robotnikow europejskich w> dobrych
                  warunkach - dziesięcioro dzieci chinskich robotnikow umrzez> z głodu. Dzięki
                  mojemu czulemu sercu. I tyle.

                  ????? Pierwsze slysze, zeby moje zakupy czulego serca zabijaly chinskie dzieci
                  glodówka! Od kiedy ja osobiscie utrzymuje cale Chiny?
                  Czyzby mój detaliczny maly portfel ma jednak globalne znaczenie?
                  A kto z kolei utrzymuje euro-robotników i ich glodne dzieci?
                  I czy znaczy to, ze mówisz: niech sobie Chiny robia co chca, my zaakceptujemy
                  wszystko, bo to tylko taki lokalny chinski zwyczaj, i jeszcze w nagrode damy im
                  pieniadze i bedziemy ich utrzymywac?
                  Wybacz, ale tak zrozumialam Twój post.

                  Staram sie myslec globalnie i kupowac lokalnie juz od dosc dawna (wiedzialam, ze
                  mó portfel ma znaczenie, ale zeby az tak bezposrednio?)
                  Jak cos widze fair-trade, co mi potrzebne, to nabywam wnet nie patrzac na cene.
                  Naleze tez do paru charytatywnych organizacji, podpisuje rózne petycje i
                  protestuje gdzie sie da (przeciw zatlukiwaniu foczek w Kanadzie czy przeciw
                  mordowaniu wielorybów w Japonii itd).

                  Nigdy bym za to nie kupila czegos tak potwornego jak chinski CZOSNEK (juz sama
                  nie-ekologicznosc tego przedsiewziecia zapiera mi dusiolka w piersiach).

                  No tom sie rozpisala!
    • ssssen Re: Olimpiada 11.08.08, 10:48
      Wychodzę z założenia, że sport się uprawia, a nie ogląda. Nie rozumiem ludzi
      oglądających jakikolwiek sport w tv, a nie potrafiący przebiec 200m bez zadyszki :/

      BTW - ja nawet telewizora nie mam :)
      • mmaupa Re: Olimpiada 11.08.08, 10:56
        No wiesz, nie kazdy ma warunki zeby skakac jak Malysz, a popatrzec przyjemnie :)
        • lan-ja Re: Olimpiada 11.08.08, 15:03
          Oj dziewczyny, przestańcie. Miało być o sporcie, o
          najprzystojniejszych sportowcach. Przecież przy Euro też były różne
          drużyny (np. Rosja), w których to państwach bywa ludobójstwo
          (Czeczenia)
          Zgoda, że podnoszenie ciężarów jest nudnawe. Ale chyba nie siatkówka
          czy piłka ręczna?
          • mmaupa Re: Olimpiada 11.08.08, 15:18
            Nie wiem jak z ciachami, ale dla mnie Malgorzata Glinka to wykapana Gabrysia,
            szczegolnie na tym zdjeciu:
            results.beijing2008.cn/WRM/ENG/BIO/Athlete/3/212173.shtml
          • the_dzidka Re: Olimpiada 11.08.08, 16:06
            To o sporcie czy o najprzystojniejszych sportowcach?
          • anutek115 Re: Olimpiada 11.08.08, 16:46
            lan-ja napisała:

            . Przecież przy Euro też były różne
            > drużyny (np. Rosja), w których to państwach bywa ludobójstwo
            > (Czeczenia)

            Ale, pozwolę sobie zauważyc, nie odbywało się ono (to Euro) w krajach
            oskarżanych o powszechne łamanie praw człowieka i dewastację środowiska
            naturalnego (wręcz przeciwnie raczej) i nikt przy Euro (no, nie wykluczam, że
            może ja się z niczym podobnym nie spotkałam) nie wmawiał nam, że oto jesteśmy
            świadkami wielkiego triumfu sportu nad przyziemnymi ludzkimi niesnaskami, święto
            ludzkości niemalże, nikt nie robił za gołąbki pokoju i nie zapalał znicza, z
            którym uprzednio leciał przez pół świata. Była to impreza stricte sportowa,
            upstrzona reklamami sponsorów, której celem było tylko kopanie piłki w porze
            największej oglądalności TV.
            Ale ja o ciachach też mogę, czemu nie. Tylko, że to też będzie jojczenie pełne
            goryczy. Otóż, dziewczęciem będąc i na olimpiadach nudząc się niemożebnie
            robiłam wyjątek dla pływaków i skoczków do wody. Ze względu na, że to tak ujmę,
            ciachowość obiektów pływających. Boże, jakie to piękne ciała były, jedno w
            drugie jak wyrzeźbione, przynajmniej na pływalniach ta starożytna Grecja się
            objawiała, z jej ideałami piękna ;-)). I tak jakoś cztery (może już osiem) lata
            temu zauważyłam, że ciachowość zniknęła. Na pływalniach pojawiły się ABS-y, bez
            szyj, z napakowanymi klatami, w kształtach wybrzuszonych trapezów. Wczoraj
            rzuciłam okiem na wyscig na 400 m. mężczyzn, no i niestety. Nikt i nic mnie nie
            przekona, że pływacy nie zaczęli faszerować się środeczkami niezupełnie z ideą
            "sport to zdrowie" mającą wiele wspólnego. Zapewne zyskali na rekordach, tracąc
            na urodzie. Mam kumpla, zawodowego nurka, który się nie faszeruje, bo i po co,
            on nie bije rekordów, on trenuje, więc wiem, jak wygląda facet, który TYLKO
            trenuje...
            I teraz nawet upajać się nie mogę, i w dodatku idee olimpijskie w zestawieniu z
            Chinami mi zgrzytają... nie, jednak nie ma jak Mundial ;-)!
          • lezbobimbo Re: Olimpiada 11.08.08, 17:25
            lan-ja napisała:
            > Oj dziewczyny, przestańcie. Miało być o sporcie, o
            > najprzystojniejszych sportowcach. Przecież przy Euro też były różne
            > drużyny (np. Rosja), w których to państwach bywa ludobójstwo
            > (Czeczenia)

            To jakas prowokacja?
            Hehe.. mialo byc? Otóz tak sie sklada, ze trafilas na forum z najwieksza chyba
            prawdopodobnoscia offtopicu na gazecie i zaczynajac watek, zaczyna sie owsze
            sport, bo obstawiamy tu najwieksza ilosc postów na temat i o czym mianowicie
            bedziemy rozmawiac ;P
            (ostatnio moim faworytem jest zboczenie na Alinoe z rózy Idusi ;)

            Jesli chodzi o igrzyska olimpijskie, to moglibysmy z powodzeniem stanac w
            szranki i ustanowic rekordy swiata skoku w bok! Czyz nie tak, gromadko moja
            ulubiona?

            > Zgoda, że podnoszenie ciężarów jest nudnawe. Ale chyba nie >siatkówka> czy
            piłka ręczna?

            Nuuuuuda. Ile mozna zycia zuzyc na tkwienie przed szklanym okienkiem, gdzie
            biegaja jacys nieznani ludzie?
            Co prawda raz zrobilam wyjatek - ogladnelam nieco mundialu pilkarskiego, ale
            kobiecego! - na youtubie - i przyznam, ze od pierwszego kopa te niesamowicie
            szybkie i charyzmatyczne Brazylijki (mistrzynie swiata) strzelily mi gola prosto
            w serce (to eufemizm;) - wiec jesli to samo odczuwasz ogladajac meskie druzyny -
            no to niech Ci bedzie, jestem wyrozumiala ;PPP
            Rób sobie ten ranking ciastek .. tylko to tak dziwnie w tym roku wyglada, krew i
            wyzysk wyjatkowo wyraznie wystepuja..
            • anutek115 Re: Olimpiada 11.08.08, 21:11
              lezbobimbo napisała:

              > Jesli chodzi o igrzyska olimpijskie, to moglibysmy z powodzeniem stanac w
              > szranki i ustanowic rekordy swiata skoku w bok! Czyz nie tak, gromadko moja
              > ulubiona?

              Prawda, jako żywo, nasza ty ulubiona Lezbobimbo :-).

              Ja jeszcze w kwestii Olimpiady i pustych demonstracji, o których pisała Verdana.
              Nie będę powtarzać tego, co pisały przedpisczynie, i z czym sie zgadzam, tylko
              dodam, że była tu juz podobna dyskusja (zdaje się, że wypączkowała z jakiegoś
              off topicu, nawiasem mówiąc ;-)), tyle, że dotyczyła ekologii i praw zwierząt. A
              zaczęło się od postu Ginestry, która pisała coś w stylu "nic nie mżna zrobić,
              ręce opadają". Otóż, moim zdaniem nie ma czegos takiego, jak pusta demonstracja.
              Każda coś zmienia, w sferze swiadomości osoby, która przeciw czemuś protestuje,
              wokół niej. Masę osób byc może po raz pierwszy w życiu, może dlatego, że to się
              zrobiło "modne" usłyszało o tym, co sie dzieje w Tybecie. To też jest wartość.
              Jakiś, choćby niewielki krok w dobra stronę. Może nie minie zupełnie bez śladu,
              może zmieni się w bardziej konstruktywne działania. Kropla drąży skałę.
              To, czego naprawdę nie wolno robić, moim zdaniem, to załamać rąk "Ach, jakie to
              okropne, ale co my na to możemy poradzić!" i na tym skończyć swoje rozważania,
              ale też (a takie postepowanie w świetle twojego postu można uznac za
              usprawiedliwione, Verdano) powiedzieć sobie "Mam kubek made in China, komputer
              made in China, koszulke made in China, nie sposób jest wyrzucić WSZYSTKICH
              towarów made in China ze swojego życia, więc co ja sobie będę żałował sportowych
              emocji, to tylko olimpiada...". Trochę o tym mówił Dmuchawiec Gabrysi o małym
              Ignacym Grzegorzu - najgorsze, gdyby spędził życie przed telewizorem, z pełnym
              brzuchem i spokojnym sumieniem, gdyby nic go nie bolało i nie oburzało. I jak
              się nie zgadzam zbyt często z Dmuchawcem, tak tu przyznaję mu całkowita rację.
              Dla mnie oglądać olimpiadę - tę olimpiadę, z wojną w tle w dodatku - z zupełnie
              czystym, spokojnym sumieniem... to jest, no cóż, użyjmy eufemizmu, niewłaściwe.
              No, teraz to ja się rozpisałam :-).
            • ssssen Re: Olimpiada 12.08.08, 10:43

              > Nuuuuuda. Ile mozna zycia zuzyc na tkwienie przed szklanym
              > okienkiem, gdzie
              > biegaja jacys nieznani ludzie?


              Podpisuję się pod tym. Nie mam czasu na oglądanie głupot, tyle można bardziej
              interesujących rzeczy robić...
        • ssssen Re: Olimpiada 12.08.08, 10:57
          mmaupa napisała:

          > No wiesz, nie kazdy ma warunki zeby skakac jak Malysz,

          Niech choćby spacerują regularnie (pisze o naprawdę wyjątkowych przypadkach np.
          otyłości, bo przeciętny człowiek może bez problemu zacząć choćby biegać -
          wystarczy chcieć), tylko nie gniją przed tv. Oj, jak mnie zawsze śmieszą ci
          brzuchaci wąchole znający się doskonale w teorii na piłce nożnej, skokach
          narciarskich czy formule 1, a których najmniejszy wysiłek zabiłby.
          Do powiedzenia o eunuchu i krytyku można spokojnie dorzucić kibica.

          >a popatrzec przyjemnie :

          Nie żartuj, akurat skoki to już w ogóle był jakiś nudny koszmar, bo nawet w
          knajpie człowieka niemal zmuszano do patrzenia. Niestety, taki już jest ten nasz
          kraj, że z braku poważniejszych osiągnięć choćby na polu gospodarczym szukamy
          tematów zastępczych typu Małysz, Kubica itp. A sformułowania "nasz Adam",
          "nasze złotka" są żałosne, bo cóż niby zrobił taki brzuchacz przed telewizorem,
          żeby przyczynić się do sukcesów Małysza? Ci sportowcy SAMI pracują na swoje
          osiągnięcia, a czasami WBREW różnym urzędolom.
          • mmaupa Re: Olimpiada 12.08.08, 11:14
            Ssssen, dla mnie nie ma NIC nudniejszego od biegania. Bezcelowego, po raz
            kolejny dookola parku. Chociaz czekaj, nie - silownia jest porownywalnie nudna.
            Z kolei skoki bardzo lubie ogladac. To wszystko rzecz gustu. Jeden lubi siedziec
            z piwem przed TV, a inny robic brzuszki. Poki soba nawzajem nie pogardzaja, jest ok.

            "Nasz Adam" nie rozni sie niczym od "naszego papieza", "naszej
            Sklodowskiej-Curie", "naszego Chopina". Nikt z nas nie zapracowal na ich sukces
            - ale co w tym zlego, ze jestesmy z nich dumni?
            • ssssen Re: Olimpiada 12.08.08, 15:37
              > dla mnie nie ma NIC nudniejszego od biegania. Bezcelowego, po raz
              > kolejny dookola parku.

              No bo po co się ograniczać do biegania kilka razy wokoło jakiegoś parku? I
              zdecydowanie bieganie nie jest bezcelowe - kondycja się poprawia, a dzięki temu
              mogę robić coś, co naprawdę lubię. To raz. Dwa - nie chcę umrzeć na zawał w
              wieku czterdziestu kilku lat, uważasz, że dbanie o swoje zdrowie jest bezcelowe?

              > "Nasz Adam" nie rozni sie niczym od "naszego papieza", "naszej
              > Sklodowskiej-Curie", "naszego Chopina".

              Niczym się nie różni, to ten sam mechanizm pobudzania dumy narodowej masz rację,
              ale...

              > Nikt z nas nie zapracowal na ich sukces
              > - ale co w tym zlego, ze jestesmy z nich dumni?

              ...czynisz błędne założenie, że jestem dumny z Chopina czy papieża.
              Niebezpiecznie zbliżasz się w ten sposób do bladaczkowego "...Słowacki wielkim
              poetą był!".
              Mogę podziwiać muzykę Chopina czy dokonania Marii Curie - ale nie jestem z nich
              dumny. Nie mam z nimi nic wspólnego poza tym, że też nazywali się Polakami. A
              duma z osiągnięć obcych ludzi nie jest niczym złym, tylko śmiesznym. Niektórzy
              tak po prostu leczą kompleksy, a takich ludzi w naszym pięknym kraju niestety
              nie brakuje.
              • kaliope3 Re: Olimpiada 12.08.08, 15:46
                I, bez przesady z tą śmieszną dumą-jak jest np z uczuciem zachwytu, uznania i
                szacunku? Czy to też nie jest rodzaj dumy? Wcale mi nie wstyd że ją odczuwam
                wobec tego czytając o takim np Ludwiku Pasteurze, i tym czego wbrew wielu
                przeciwnościom dokonał, a nie jest nawet krajanem,że tak powiem. Myślę że mamy
                pełne prawo do tej dumy i wcale nie musi to pokrywać naszych kompleksów- z
                biologii jestem kompletną nogą ale nie odczuwam z tego powodu dyskomfortu i nie
                poprawiam sobie samopoczucia Ludwikiem :)
                • mmaupa Re: Olimpiada 12.08.08, 15:58
                  Wlasnie, Kaliope - duma dla mnie bardzo scisle laczy sie z podziwem dla kogos.
                  Czy jest smieszna? Nie, raczej sympatyczna. Podejrzewam, ze Malysz sie nie
                  obraza za stwierdzenia typu: Panie Adamie, wspaniale pan skacze, jestem z pana
                  dumna, gratuluje!

                  Jak juz zdobede te nagrode Nobla, to pozwole Wam wszystkim byc dumnymi (bez
                  narazania sie na smiesznosc). Na zdrowie! :)
                  • kaliope3 Re: Olimpiada 12.08.08, 17:35
                    Nie omieszkam wtedy pęknąć z dumy i w nosie mam czy kto będzie na mnie spoglądał
                    z politowaniem-zresztą!-kto by to zrobił wobec tak doniosłego faktu?Rychłego
                    Nobla życzę Mmaupo!
              • ginny22 Re: Olimpiada 12.08.08, 21:51
                > A duma z osiągnięć obcych ludzi nie jest niczym złym, tylko
                śmiesznym. Niektórzy tak po prostu leczą kompleksy, a takich ludzi w
                naszym pięknym kraju niestety nie brakuje.

                Yyy? Mam głupie wrażenie, że duma z osiągnięć obcych ludzi, którzy
                urodzili się w tym samym kraju, jest na świecie całkiem
                rozpowszechniona i jakoś tam się wiąże z poczuciem patriotyzmu. W
                końcu tacy sportowcy nie bez powodu reprezentują także swój kraj, a
                nie tylko samych siebie. Po coś układa się także tabelki medalowe -
                obstawiam, że po to, by kraje wymienione na jej szczytach mogły być
                dumne, że mają tylu zdolnych sportowców. Nie doszukiwałabym się tu
                kompleksów, chyba że uznać cały świat za zakompleksiony ;) Choć
                zapewne też - im mniejszy i mniej znaczący kraj, tym bardziej hołubi
                powody do sławy i chwały (choćnby te powody to było "dawno, dawno
                temu, w odległej galaktyce", by przypomniej nieszczęsny mecz na
                Wembley, wspominamy z entuzjazmem po jakichś stu latach od odbycia
                się).
                Ja w każdym razie kibicuję "naszym" - bo jak inaczej? Inna sprawa,
                że "my" to może być twór nieco dziwny, bo określam tym mianem także
                ulubiony klub piłkarski - niepolski.
                A co gorsza, pielęgnuję też patriotyzm lokalny i jestem dumna
                zwłaszcza z osiągnięc ludzi z mego miasta rodzinnego. Bo tak :)

            • the_dzidka Re: Olimpiada 12.08.08, 22:40
              > "Nasz Adam" nie rozni sie niczym od "naszego papieza", "naszej
              > Sklodowskiej-Curie", "naszego Chopina". Nikt z nas nie zapracowal
              na ich sukces
              > - ale co w tym zlego, ze jestesmy z nich dumni?

              Złego w tym nic. Mnie tylko irytuje, że tak powiem, czołganie się w
              celu pokazania cudu.
              Nie mamy wielu sukcesów na żadnym polu, więc jak już cud się
              zdarzy ;), to czepiamy się go z siłą małych żałosnych pijawek. Żeby
              tylko wspomnieć, że to Polak czy że ma polskie korzenie. Np.
              księżniczka Matylda - już chora jestem od tego ciągłego
              przypominania, że jej babka była bodaj Czartoryska... Czy Małysz,
              jak chłopak super skakał, to było OK, problem w tym, że w końcu
              przestał super skakać - i trudno mieć o to do niego pretensje, w
              końcu ile można, a odwalił chłopak kawał dobrej roboty - ale ciągle
              padały pytania: czy jutro Adam wygra, czy będzie złoto, czy pokona
              rywali.
              Co jeszcze pamiętam - dzień, w którym któraś mało znana Radwańska
              zupełnie niespodziewanie wygrała bardzo ważny turniej. Jaka była
              główna wiadomość na wszystkich portalach? Że Kubica na 23cim
              okrążeniu jest siódmy!
              I najgorszy przykład - Klose i Podolski. Ża tak naprawdę to są
              Polacy, że Podolski cierpiał strzelając nam gole... No żenada do
              sześcianu.
              Kompleksy, kompleksy... Nasza choroba narodowa, połączona z zawiścią
              i wiecznym narzekaniem na wszystko.
              • ginny22 Re: Olimpiada 12.08.08, 22:52
                > Nie mamy wielu sukcesów na żadnym polu, więc jak już cud się
                > zdarzy ;), to czepiamy się go z siłą małych żałosnych pijawek.

                Heh, też o tym pisałam :) Irytujące to jest, fakt. I nudne.

                > I najgorszy przykład - Klose i Podolski. Ża tak naprawdę to są
                > Polacy, że Podolski cierpiał strzelając nam gole... No żenada do
                > sześcianu.

                Czuję się wywołana do tablicy;) Jak wiadomo, gest Podolskiego na
                Euro szalenie mnie ujął i w ogóle, ale kiedy czytam 168. wywiad z
                tym nieszczęsnym chłopakiem, w którym każe mu się powtórzyć, że się
                nie cieszył - to mnie szlag jaśnisty trafia. Ileż można kazać mu się
                kajać? Ostatnio natrafiłam na perełkę prawdziwą - pytano go, w
                jakiej reprezentacji będzie grał jego syn i czy może jednak w
                polskiej. Syn ów ma parę miesięcy.
                Hmm, może coś z tymi naszymi kompleksami jest na rzeczy? Albo po
                prostu dziennikarzy mamy takich twórczych ;)
                • kaliope3 Re: Olimpiada 13.08.08, 07:46
                  Jasne, że kompleksy są w narodzie potężne, to niestety bardzo widać i mnie też
                  szlag trafia jak czytam, czy słucham pewnych wypowiedzi czy komentarzy-ale, do
                  licha, nie można przesadzać w drugą stronę i każdy zachwyt nad czymś, czy dumę z
                  czegoś podciągać pod kompleksy, bo to też jest odzwierciedleniem jakichś
                  kompleksów, myślę.Nie powinniśmy się z niczego cieszyć i być dumnymi bo to
                  żałosne, z kompleksów jedynie wynikające-no nie, tak ze wszystkim przecież nie
                  jest!Myślę tu przede wszystkim o takim zwykłym uczuciu zadowolenia, czy nawet
                  dumy,nie mającym wiele wspólnego z narodowościowym i pseudopatriotycznym kontekstem.
            • mama_kotula Re: Olimpiada 19.08.08, 22:04
              mmaupa napisała:

              > Ssssen, dla mnie nie ma NIC nudniejszego od biegania. Bezcelowego, po raz
              kolejny dookola parku.

              Że tak się wtrącę - bieganie samo w sobie jest nudne - choć z drugiej strony, te
              endorfiny... mrrrau.
              Ale - bieganie w odpowiedniej oprawie jest wyjątkowo zajmujące.
              Odpowiednia oprawa dla biegania = odtwarzacz mp3 z audiobookiem (przeważnie jest
              to Pratchett, choć bywają i inne).
              Człowiek sobie biegnie, biegnie, delektuje się słowem mówionym i nagle się
              orientuje, że jest w lesie i nie bardzo wie, w którą stronę się wraca do domu :)
    • natalijasz Re: Olimpiada 11.08.08, 16:52
      odpowiadając na temat główny: zawsze miałam słabość do siatkarzy, tacy wysocy i
      dobrze zbudowani :) więc może szanowny pan Michał Winiarski? taki buntowniczy
      wyraz twarzy ma.
      ja jednak należę do tej części społeczeństwa, która sportu nie uprawia a oglądać
      lubi bardzo. nie uprawiam gdyż pewnego słonecznego dnia nabawiłam się takiego
      urazu, że już nie przebiegnę 200 metrów bez zadyszki :) tak więc i tak można.
      (choć zimowe olimpiady też lubię)
    • ginny22 Re: Olimpiada 11.08.08, 19:37
      O moim stosunku do tej olimpiady pisałam, pamiętam, gdzieś pod
      koniec wątku o Euro. Niewiele się zmienił przez ten miesiąc.
      Igrzyska akurat w Pekinie i jeszcze dodatkowo wojna Rosji z Gruzją -
      jakoś nie umiem myśleć o sporcie. Ten sport staje się zwyczajnie
      mało ważny. Oczywiście, życzę naszym sportowcom jak najlepiej i
      sprawdzam na gazecie, czy nie zdobyli przypadkiem jakiegoś medalu. I
      na pewno się ucieszę, jeśli komuś uda się ta sztuka (hehe, komu?
      komu?). Ale nie ma we mnie ni śladu tej ekscytacji, która
      towarzyszyła mi na Euro. Poza tym, nie oszukujmy się, na dłuższą
      metę mogę oglądać tylko futbol i łyżwiarstwo figurowe.

      A jeśli o ciacha chodzi... Kiedy byłam podfruwajką, megaciachem był
      Kusznierewicz. Niewiele się zmieniło, moim zdaniem.
    • ginestra Re: Olimpiada 12.08.08, 09:08
      Bardzo ciekawe Wasze wpisy o olimpiadzie.
      Ja też uważam, że kropla drąży skałę, i że dobrze jest, jeśli świat zwraca uwagę
      na krzywdy różnych narodów i pojedynczych ludzi i być może z tego poszerzania
      świadomości w przyszłości zrodzi się nawet coś, co na obecnym etapie jest
      niemożliwe. Podobnie jak z obaleniem komunizmu. Pamiętam wywiad z panem
      Bartoszewskim, w którym mówił, że zaraz po wojnie, w czasie terroru
      stalinowskiego ludzie mieli, owszem, nikłą, nadzieję na to, że komunizm kiedyś
      upadnie, a Polska będzie prawdziwie wolna, jednakże spodziewali się, że to
      nastąpi najwcześniej za jakieś dwa pokolenia, czyli za 140 lat, a optymiści
      myśleli, że może wystarczy jedno pokolenie czyli z 70 lat. Niektórzy zaś nie
      mieli takiej nadziei wcale. Tymczasem wszystko to stało się i to o wiele
      szybciej niż myślano.
      Myślę, że podobny stan ducha mamy teraz wobec Chin. Patrząc z boku wdaje się, że
      one są "nie do ruszenia", że nic im nie można zrobić, że mogą bezkarnie mordować
      ludzi. I trudno temu zaprzeczyć. Jednakże można też mieć nadzieję, że w jakiś
      sposób zmiana nastąpi. I w świetle tego jakieś obecne wyrazy protestu i
      solidarności na pewno są ważne.
      Tylko nie wiem jak z tym bojkotem produktów. Wczoraj widziałam program, w którym
      o tym mówiono i jest nawet taka książka "Rok bez made in China" - opis życia
      rodziny w Europie, która próbowała przez rok nie kupować nic chińskiego i
      powiązanego z Chinami i ledwie im się to udało za cenę ogromnych nakładów
      wysiłku i pieniędzy, jednakże w tej rozmowie w TV mówiono, że to, co się udało
      tej rodzinie, już za rok nie będzie fizycznie możliwe czy nawet teraz już jest
      mało możliwe. Chodzi pewnie o te ukryte powiązania, o których wspomniała
      Lezbobimbo (mielenie ryb na paluszki).
      Rozumiem jednak, że chodzi bardziej o gest bojkotu produktów, a nie o taki
      totalny, faktyczny bojkot.

      O tych zwierzętach i nie kupowaniu związanych z nimi produktów, to ja pisałam w
      tym sensie, że gdyby naprawdę ktoś chciał zmienić ich los, to mógłby próbować
      dobijać się do osób decyzyjnych, które mają wpływ na konkretne działania i w ten
      sposób ulżyć zwierzętom, i że wielka szkoda, że kupowanie lub nie produktów
      związanych z cierpieniem zwierząt (oraz mięsa) i tak nie poprawia ich losu.
      Rozumiem, że jeśli nie teraz, to w dalszej perspektywie bojkot takich produktów
      może pomóc i też widzę sens takiej postawy. Chodziło mi jednak wtedy o poczucie
      takiej własnej hipokryzji: "__mogę__ coś zrobić konkretnie dla zwierząt - np.
      poradzić się ekonomistów i opracować jakiś plan zaradzenia złym zjawiskom,
      pojeździć po fabrykach, przekonywać ludzi decyzyjnych, kandydować do sejmu,
      zgłosić się do mediów - a nie robię tego, a to by __faktycznie__ pomogło
      zwierzętom (na zasadzie: Boże czemu widzisz i nic nie robisz? Ależ robię -
      stworzyłem Ciebie). A tymczasem poprzestaję na tym, że najwyżej nie kupię
      produktów, ale wiem, że zwierzęta i tak cierpią i będą cierpiały". To była ta
      moja pierwsza myśl w tamtym wątku - a więc nie całkiem bezradność, ale takie
      zrezygnowanie i wstyd, że niby mogę, ale nic nie robię i wiem, że nie będę po
      tych fabrykach jeździć, a nie jedzenie mięsa i tak nie spowoduje (teraz)
      zamknięcia ani jednej rzeźni :( . Rozumiem teraz sens nie kupowania chemii
      testowanej na zwierzętach oraz nie kupowania mięsa. Myślę, że lepiej cos robić
      niż nic i może to da efekt w przyszłości. Tylko, że mam poczucie, że w kwestii
      zwierząt mamy jakiś realny wpływ (dotarcie do osób decyzyjnych), a w przypadku
      Chin nie mamy. Natomiast w jakiś sposób solidaryzować się z Chińczykami i
      Tybetanczykami mozemy. Moze to chociaż moralnie jakoś im pomoże, podniesie na
      duchu. A może następne pokolenie (obecne dzieci) wyrosłe na takiej postawie
      widzianej u nas, dorosłych, zechce coś zmienić?
      Chciałabym wierzyć, że dla świata jest nadzieja.

      Jeszcze powiem o tych Chinach - czytalam jakieś reportaże, krótkie, osoby, która
      tam pojechała teraz w związku z olimpiadą i pokazuje Pekin oczami przybysza. Dla
      mnie to był ciekawy wgląd w życie tych ludzi. Na przykład dowiedziałam się, ze
      starsi ludzie nocami na placach miejskich tańczą tańce towarzyskie i bawią się -
      i tak co noc! Jest tam w ogóle ogromny szacunek do osób starszych. Nie
      wiedziałam tego. Ja myślałam (naprawdę), że oni tam wszyscy są jacyś zgaszeni,
      smutni, przywaleni tym systemem totalitarnym. A tymczasem jest też normalne
      życie. Owszem są też te obozy, tortury, ale przecież nie tylko. Dla mnie ciekawe
      jest przy okazji olimpiady (skoro już jest) takie zbliżenie się do tych ludzi,
      ich codzienności, poznanie ich lepiej, zmiana wyobrażeń. Może dzieki olimpiadzie
      ludzie z calego świata lepiej poznają Chińczyków jako normalnych ludzi i coś z
      tego dobrego wyniknie w przyszłości? Kto wie.
      Pozdrawiam
      • mmaupa Re: Olimpiada 12.08.08, 10:35
        Ginestro, jak zwykle ciekawa i madra wypowiedz.

        Chcialam tylko dorzucic, ze w czasie moich badan na antypodach (2 miesiace)
        obiecalam sobie kupowac li i jedynie produkty firm australijskich, wyprodukowane
        w Australii. Udalo mi sie to - nawet przy studenckich pieniadzach. Zlamalam
        postanowienie tylko raz: kupilam dunski dzem, ze skapstwa wlasnego glownie, gdyz
        byl chyba czterokrotnie tanszy od wszystkich innych.
        Wiec chciec to moc (w kazdym razie tam)!
        Ciekawie by bylo sprobowac w Polsce - teraz sa te wszystkie akcje "dobre, bo
        polskie", wiec latwo zauwazyc co zostalo wyprodukowane gdzie.

        Jak juz pisala Lezbobimbo: myslmy globalnie, kupujmy lokalnie (precz z chinskim
        czosnkiem).
        • ready4freddy Re: Olimpiada 25.08.08, 21:54
          > Jak juz pisala Lezbobimbo: myslmy globalnie, kupujmy lokalnie (precz z chinskim
          > czosnkiem).

          nie znam tej wypowiedzi LB, ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze mniej
          szkodzisz swiatu jedzac chinski czosnek, niz polska (czy jakakolwiek inna)
          wolowine... chyba, ze nie jesz wolowiny :)
          • lezbobimbo Re: Olimpiada 25.08.08, 22:47
            Alez R4F, aczkolczyk jam wegetarianka, nie posunelam sie tak daleko, aby
            przekabacac wszystkich na to samo :)
            Chociaz to najekologiczniej na swiecie (weganizm jeszcze bardziej) :)
            Ludzie jakos nie dziwnie nie lubia, kiedy im zagladac w talerz i komentowac, co
            by bylo dla nich dobre - ja n.p. nie chcialabym zeby ktos mi mówil, ze mam jesc
            miecho i krew zwierzatek - przez co rozumiem ze ktos nie chcialby tez, abym sie
            czepiala ich ulubionej wodnistej mortadeli ;P

            I nie relatywizujmy tez fair-trade, bo skonczy sie to tak, ze nie bedziemy robic
            w ogole NIC i konsumowac pasywnie dalej to, co nam akurat WTO podetknie pod nos.
            Tymczasem to, na co wydajemy forse, ma jednak znaczenie (ziarnko do ziarnka) O
            nasze portfele, o kazdy nasz grosik bija sie niesamowite potegi marketingu i
            cale firmy od tego zaleza: zawsze dla jakiejs firmy lepiej, ze wydamy ten grosik
            u nich, niz grosik u konkurencji.

            A jesli w fair-trade istnieja przekrety, to co dopiero w zwyklym unfair trade!
            Wlos sie jezy! Wiesz ile supermarketów zmienia daty na n.p. miesie, zeby tylko
            je opchnac? Nie mówiac juz o horrendalnych warunkach pracy, zatruwaniu
            srodowiska czy traktowaniu zwierzat w unfair trade?
            Dlaczego mam sie na to zgadzac, skoro z fair trade mam pewnosc, ze jakis ubogi
            Indianin zostal godziwie oplacony i moze nawet hodowal to ekologicznie?
            Uwielbiam kiedy produkty, które kupuje, usiluja byc w porzadku etycznie :) Marzy
            mi sie, ze bedzie to normalnoscia, ze wszystko bedzie fair trade, lub lokalne od
            drobnych przedsiebiorców a nie od wyzyskujacych krwiopijców.
      • ding_yun Re: Olimpiada 12.08.08, 11:02
        ginestra napisała:

        > Jeszcze powiem o tych Chinach - czytalam jakieś reportaże,
        krótkie, osoby, któr
        > a
        > tam pojechała teraz w związku z olimpiadą i pokazuje Pekin oczami
        przybysza. Dl
        > a
        > mnie to był ciekawy wgląd w życie tych ludzi. Na przykład
        dowiedziałam się, ze
        > starsi ludzie nocami na placach miejskich tańczą tańce towarzyskie
        i bawią się
        > -
        > i tak co noc! Jest tam w ogóle ogromny szacunek do osób starszych.
        Nie
        > wiedziałam tego. Ja myślałam (naprawdę), że oni tam wszyscy są
        jacyś zgaszeni,
        > smutni, przywaleni tym systemem totalitarnym. A tymczasem jest też
        normalne
        > życie. Owszem są też te obozy, tortury, ale przecież nie tylko.
        Dla mnie ciekaw
        > e
        > jest przy okazji olimpiady (skoro już jest) takie zbliżenie się do
        tych ludzi,
        > ich codzienności, poznanie ich lepiej, zmiana wyobrażeń. Może
        dzieki olimpiadzi
        > e
        > ludzie z calego świata lepiej poznają Chińczyków jako normalnych
        ludzi i coś z
        > tego dobrego wyniknie w przyszłości? Kto wie.

        Właśnie to miałam na myśli pisząc o moim dwuznacznym stosunku do
        bojkotu olimpiady. Zamykamy się w ten sposób na wiele różnych
        informacji, tracimy szansę zobaczenia chociaż kawałka tego jak żyją
        Chiny. Jasne, że to nie będzie cała prawda, że zobaczymy głównie to,
        co chcą nam pokazać, że to będzie dość wyidealizowany obraz. Ale
        jednak człowiek otwarty, w miarę inteligentny i wrażliwy zawsze coś
        tam dostrzeże, zbliży się do tego kraju mentalnie. Chiny na
        zachodzie są widziane jako tajemnicza i trochę groźna enklawa,
        bardzo wiele ludzi w Europie ma nieco uproszczony obraz tego, jak
        żyją i radzą sobie ludzie w tych trudnych warunkach. Dla mnie
        najważniejszym pytaniem jest to, w kogo naprawdę uderzyłby taki
        bojkot - częściowo być może we władze komunistyczne, ale w bardzo
        dużej mierze również w obywateli - sportowców i zwykłych ludzi,
        którzy chcą pokazać, że oni są, istnieją, pracują, starają się żyć
        normalnie. I mogą takiego gestu człowieka z Europy nie uznać jako
        gest solidarności, tylko jako odwrócenie się do nich plecami.
        Zwłaszcza w kontekście problemu Tybetu, który w mediach pokazują
        jako konflikt na linii uciśnieni Tybetańczycy vs. okrutni Chińczycy,
        a nie jako władza totalitarna vs. Chińscy obywatele czyli Han i
        różne mniejszości narodowe, w tym Tybetańczycy. Dla człowieka
        Wschodu taki bojkot może, bardziej niż dla nas, oznaczać odrzucenie
        Chin jako ich państwa, rodzaj dyshonoru. I tak bardzo często
        przedstawia to propagadna komunistyczna. Nie mówię, ze wszyscy w nią
        wierzą, ale nie przyczynia sie ona do poprawy stosunków Chin z
        krajami demokratycznymi. Moim zdaniem należałoby jakoś, nie wiem
        jak, podkreślić, ze chodzi tu o gest solidarności z obywatelami,
        którzy są terroryzowani przez władze, a nie o bojkot Chin jako
        państwa.
        • dakota77 Re: Olimpiada 12.08.08, 17:44
          W jaki sposob olimoiada moze nam pokazac, jak zyja Chinczycy? Oprocz newsow sa
          reportaze, sa filmy dokumentalne, i fabularne wreszcie, pokazujace chinskie
          zycie i mentalnosc. Olimpiada pokaze nam dokladnie to, co mamy zobaczyc.
          • mmaupa Re: Olimpiada 12.08.08, 17:51
            A propos:

            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5581230,Chinska_spiewaczka_podczas_ceremonii_otwarcia_igrzysk.html
            • ginestra Re: Olimpiada 12.08.08, 19:58
              Mnie na przykład chodziło o to, że niezależnie od wizji Chin serwowanej przez
              propagandowe materiały część ludzi może zainteresować się "tak w ogóle" Chinami
              - co to za kraj, jak tam żyją ludzie, jacy oni są; i mogą trochę poszperać i
              dotrzeć do prawdziwych materiałów - nie tylko tych drastycznych, ale takich o
              zwykłym życiu. To może dać - wierzę - jakieś naprawdę nieprzewidywalne na razie,
              ale dobre skutki. Może zaowocuje tym, że następne pokolenie czy nawet obecni
              ludzie z innych krajów znajdą jakieś sposoby, szczeliny żeby tym Chińczykom
              pomóc, może wytworzy się taki pozytywny ferment, jakieś zbliżenie między ludźmi,
              tak że sami Chińczycy poczują się inaczej: nie osamotnieni, ale obecni w tej
              wielkiej rodzinie ludzkiej, która sprzyja temu, żeby nikt ich nie krzywdził. Nie
              wiem jak to nazwać, ale mam takie poczucie, że czasem z jakichś takich wydarzeń
              pozornie "od czapy" może coś pozytywnego się wytworzyć, gdy zadziała pozytywna
              energia - na przykład energia wielu ludzi. Może wielu ludzi będzie dzięki temu
              zainteresowaniu olimpiadą życzliwszymi dla Chińczyków obecnych w ich krajach, a
              ci Chińczycy z kolei mają swoje rodziny w Chinach i mogą im to jakoś przekazać
              dalej. Narodzą się większe więzi między ludźmi, jakieś pomosty. Może coś z tego
              będzie. Może to nie przypadek (patrząc z perspektywy "Losu"), że ta olimpiada
              odbywa się właśnie w Chinach? Może władze chińskie tego nie wiedzą i z jakichś
              powodów chciały tej olimpiady, a tymczasem istnieje też jakieś podyktowane
              innymi pobudkami, ukryte, podświadome wołanie tych ludzi o zwrócenie na nich
              uwagi i ono się jakoś ziściło?

              Może to nie jest (i pewnie nie jest za bardzo) dobry przykład, ale tak mi się
              teraz przypomniała sytuacja, w której z jednoznacznie złego wydarzenia i nie
              pozostawiającego minimalnej nadziei na jakąkolwiek jego zmianę wyszedł o 180
              stopni inny przekaz. Nie chodzi o to, że ze zła wyszło dobro, ale o to, że, przy
              okazji zła, tylko dlatego, że było tam wielu ludzi i jakiś duch wolności i
              dobra, zaistniało coś, co zmieniło charakter tego zdarzenia i dało tym ludziom
              potężną dawkę nadziei i siły. Otóż w obozie Auschwitz podczas wojny dwie osoby
              (zdaje się) uciekły i zostały potem znalezione i zgromadzono wszystkich ludzi na
              apel i pokazową egzekucję. I kiedy skazaniec stał ze sznurem na szyi i
              hitlerowiec odczytywał wyrok, on krzyknął "Jeszcze Polska nie zginęła" i sam
              zeskoczył z tego stołeczka i dokończył egzekucji. Niby nie mógł nic już zrobić,
              była atmosfera straszliwego terroru i porażki i wszechwładzy hitlerowców, gdy
              tymczasem on pokazał, że tak nie jest, że jest wolnym człowiekiem. I wyszedł
              przekaz zupełnie inny. Ludziom zgromadzonym, wbrew intencjom Niemców, dało to
              poczucie ogromnej nadziei i mocy.
              A więc takie rzeczy też się mogą zdarzyć, że w środku zła może zaistnieć coś, co
              wpłynie na wielu ludzi i da im siłę.

              W Chinach ta władza też się jakoś kompromituje różnymi mistyfikacjami
              olimpijskimi i swoją butą i hipokryzją - jakoś się obnaża. To też idzie w świat.
              To też nie jest bez znaczenia. Nie wiem jak to nazwać, ale istnieje też takie
              podejście, które nakazuje widzieć sens ponad sprzecznościami, nie lekceważyć tej
              równoległej, "duchowej" rzeczywistości, uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że
              różne wydarzenia gdzieś prowadzą, że cały czas coś się dzieje, tylko trzeba tej
              duchowej, ale jakże realnej, rzeczywistości pomagać. Z tej perspektywy dobrze,
              uważam, że świat zwrócił większą uwagę na Chiny. Tylko żeby tego nie zmarnować.
              Nie wiem jak by to można zrobić, ale może jest szansa na skruszenie tego reżimu
              jakoś podstępnie i na przywrócenie tam praw człowieka? Skoro nie udało się to
              wprost i po wydarzeniach na placu Tienan Men Chińczycy nie próbują już takich
              sposobów, to może mimo wszystko, ten duch wolności nie rezygnuje i chciałby tam
              działać?
              Nie wiem co o tym myślicie, tak mi jakoś przyszło do głowy, że i w ten sposób
              można tę olimpiadę widzieć.
              Pozdrawiam
            • the_dzidka Re: Mała Chinka 12.08.08, 22:34
              mmaupa napisała:

              > A propos: (...)

              A wiesz, mmaupo, że dla mnie ten artykuł to takie czepianie się...
              Na zasadzie "wyszukujmy wszystko najgorsze" - anbstrahując
              pczywiście od tego, że a/ powody, dla których Chińczycy zrezygnowali
              z "brzydkiej" dziewczynki, są przerażające, b/ jest to tylko jeden z
              wielu przejawów ich obłudy i hipokryzji...
              Ale w końcu czy na innych zawodach nie ma podobnego ściemniania? Na
              pewno jest, A jednak nie drąży się tego tak skrupulatnie...
              • mmaupa Re: Mała Chinka 13.08.08, 10:14
                Alez Dzidko, chodzi o to, ze ja NIE abstrahuje od punktu a. i b., sa to punkty
                jak najbardziej konkretne. Nie mam nic przeciwko komputerowym fajerwerkom, ale
                powiedziec dziecku, ze jest zbyt brzydkie i powinno sie schowac w kacie i
                stamtad spiewac, bo psuje wizerunek panstwa - to nie jest w porzadku.

                Pewnie jest sciemnianie, jednak te zawody sa szczegolne i Chinczycy wiedza, ze
                swiat im patrzy na rece.
          • ding_yun Re: Olimpiada 12.08.08, 20:54
            dakota77 napisała:

            > W jaki sposob olimoiada moze nam pokazac, jak zyja Chinczycy?
            Oprocz newsow sa
            > reportaze, sa filmy dokumentalne, i fabularne wreszcie, pokazujace
            chinskie
            > zycie i mentalnosc. Olimpiada pokaze nam dokladnie to, co mamy
            zobaczyc.

            Zawody sportowe jako takie raczej niczego nam nie pokażą, to prawda.
            Chodziło mi o to, że igrzyska mogą stać się pretekstem do
            zaintersowanie się problemem Chin. Normalnie człowiek nie budzi się
            rano z myślą, że teraz chciałby dowiedzieć się nieco więcej o
            kulturze tego kraju, a olimpiada niejako zmobiliowała wielu, żeby
            sytuację Chin dostrzec. W związku z igrzyskami może wzrośnie
            zainteresowanie właśnie tymi filmami dokumentalnymi o których
            piszesz, książkami itd. Zgadzam się, że zobaczymy to, co nam chcą
            pokazać, ale to tez jest jakaś wiedza, ona bardzo wiele mówi o
            działaniu chińskiej propagandy i obłudzie rządu, o tym jak bardzo
            wpływa on na życie normalnych mieszkańców kraju.
            • dakota77 Re: Olimpiada 12.08.08, 21:06
              Moze faktycznie olimpiada da komus taki impuls. Ja Chinami interesuje sie od
              dawna, lubie ich kulture i historie, wiec takiego impulsu w wyniku tych popisow
              hipokryzji nie otrzymam. Wiec nie ogladam. Ale tez nie zamierzam nikogo
              namawiac, zeby nie ogladal. Kazdy decyduje sam.
            • ginny22 Re: Olimpiada 12.08.08, 21:54
              > W związku z igrzyskami może wzrośnie
              > zainteresowanie właśnie tymi filmami dokumentalnymi o których
              > piszesz, książkami itd.

              Kiedy byłam w weekend w empiku, w oczy rzuciły mi się wyeksponowane
              ksiązki o Chinach i Tybecie. Sporo ich było, na dobrych pozycjach.
              Wiadomo, temat głośny, więc nośny marketingowo - a z drugiej strony,
              dzięki temu parę osób więcej się nim zainteresuje, co zawsze jest
              pozytywne.
      • ananke666 Re: Olimpiada 17.08.08, 01:56
        > Rozumiem teraz sens nie kupowania chemii
        > testowanej na zwierzętach oraz nie kupowania mięsa.

        Obawiam się Ginestro, że to nie takie proste. O ile z chemii testowanej na zwierzętach przy odpowiednich chęciach łatwiej jest unikać (zresztą, jak mniemam, nie jestem zwierzęciem i co jest dobre dla królika nie musi być dla mnie i vice versa - nawet same firmy kosmetyczne to przyznawały), to z mięsem sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.
        Z powodów etycznych najłatwiej unikać mięsa wieprzowego, końskiego, króliczego i większej części drobiu. Długofalowe działania rzeczywiście mogłyby mieć jakiś skutek - zmniejszenie ich pogłowia (średnio realne, ale jednak). Z krową sprawa jest gorsza, bo chociaż dałoby się unikać hodowania ras typowo mięsnych, to ludzie już nie potrafią żyć bez mleka - owszem, są osoby, które mleka nie spożywają tak samo jak mięsa (np. weganie), ale reszta zeżera je w jakiejś postaci, jak nie au naturel, to w maśle, serze, kefirze, jogurcie, słodyczach. Nie wspominając o mleku modyfikowanym, potrzebnym dzieciom - z karmieniem naturalnym bywa różnie, a ludzkie dzieci to jednak nie cielęta i potrzeby mają inne. Clou programu jest fakt, który jest niewygodny i nieprzyjemny - przemysł mleczny i mięsny są ze sobą nierozdzielnie powiązane. Jeśli nie ma się dostępu do mleka ze szczególnych źródeł, to kupując nabiał przykłada się rękę do śmierci krowy i/lub cielaka. Powód jest prosty i pewnie wszystkim znany - krowa, aby dawała mleko, musi urodzić cielę. Jeśli jest ono zdrową jałówką, ma szanse trafić do hodowli (choć nie znaczy to oczywiście, że tak się stanie). Otrzymuje część mleka, reszta leci do mleczarni, potem się cielę odstawia, a do mleczarni leci całość. Po jakimś (długim dosyć) czasie cykl się powtarza. Jeśli cielę ma pecha i jest byczkiem, szanse na przeżycie gwałtownie spadają, tylko nieliczne byki trafiają do hodowli, reszta jest po prostu zbędna i z punktu widzenia rolnika nie ma z niej żadnego pożytku. Bezużyteczny w hodowli ogier zwykle po bliskim kontakcie z wetem traci jajka, ale jest normalnie użytkowany pod siodłem czy w zaprzęgu, a taki sobie byk z jajkami czy bez pozostaje tylko zjadaczem paszy. I niestety - trafia na stół. Druga część nieprzyjemnej prawdy jest taka, że krowa nie będzie dawała opłacalnych ilości mleka w nieskończoność. Kiedy się zestarzeje, również straci życie, bo na żywienie starego zwierzęcia mogą sobie pozwolić nieliczni, a na pewno nie ci, którzy stada liczą w dziesiątkach i setkach sztuk. I nie ma znaczenia, czy my kupimy to mięso, czy nie. Zawsze znajdzie się ktoś głodny, to kupi, nawet w innym kraju. Część zresztą i tak pośrednio zużyjemy - zjedzą je w karmach nasze psy i koty...
        Dawno temu miałam kontakt z końmi-krwiodawcami, z ich krwi otrzymywano surowicę, bodajże przeciw błonicy, chociaż mogę bredzić, to bo jednak dawno temu było. Dostawały zastrzyki, po których w kilku miejscach najpierw tworzyły się obrzmienia wielkości dłoni, a niekiedy i ropiejące rany (na szczęście, sądząc z zachowania zwierzaków, niezbyt bolesne - nie utrudniały chodzenia ani biegania). Potem ściągano im spore ilości krwi i przez kilka dni były słabsze. Nie miały one jak widać bardzo fajnie, wiadomo było też, że po kilku latach ich nie będzie, ale przynajmniej miały dobre warunki - ruchu na powietrzu ile chciały, sporo paszy, czystą i widną stajnię, dobrą opiekę. To też jest ważne przecież - nawet jeśli zwierzę jest skazane, niechże chociaż żyje mu się możliwie dobrze i niech odejdzie humanitarnie.
        Temat jest delikatny, ale mam nadzieję, że ten post nie będzie kijem w mrowisko i spokojnie przejdziemy do innych offtopów...
        • ginestra Re: Olimpiada 19.08.08, 09:21
          Ananke, dziękuję za ciekawy post i nawiązanie do moich dylematów. Rozszerzenie
          perspektywy o wiedzę na temat produkcji mleka (w tym mleka dla niemowląt!)
          rzeczywiście pokazuje jak trudne byłoby zrezygnowanie hodowli krów i
          wyeliminowanie tego, co się następnie z nimi dzieje - a nawet, nie tylko trudne,
          a wręcz niemożliwe.
          Ja myślę, że jesteśmy faktycznie uzależnieni od cywilizacji, od kupowania
          gotowych produktów i spożywania ich i dlatego jesteśmy zanurzeni w tych
          wszystkich powiązaniach. :( Dla mnie takim nośnym słowem jest "zgoda na świat",
          w tym sensie, o jakim pisał ksiądz Twardowski w książce pod tym samym tytułem,
          której czytałam tylko fragmenty. Jednakże taka zgoda na świat jest na pewno
          potrzebna człowiekowi do życia i trzeba do niej dążyć, nie żyć w ciągłym
          rozdźwięku i dylematach. Tylko ja jeszcze nie potrafię zrozumieć co ta zgoda
          oznacza. Dylematy związane z jedzeniem mięsa, jajek i wyrobów mlecznych chyba
          spycham gdzieś w podświadomość - żeby o tym po prostu nie myśleć na co dzień. O
          wiele łatwiej jest wybierać kosmetyki nie-testowane na zwierzętach. Ale - jak
          piszesz - z lekami już nie jest to takie proste. :(
          Nie wiem czy na te wszystkie sprawy jest w ogóle rozwiązanie. Na pewno można
          dążyć do tego (jako ludzie mający wpływ na władze krajowe, choćby wybierając je
          albo mogący kandydować sami albo mogący zakładać organizacje lub wspierać
          istniejące), żeby warunki hodowli oraz uboju były bardziej humanitarne. Ale to
          wszystko i tak hipokryzją trąci (dobra, zabijajmy, ale żeby im było milej za
          życia i w chwili przedwczesnej śmierci - jeśli to nie sprzeczność sama w sobie).
          Ale oczywiście ja sama jestem bardzo za tymi humanitarnymi warunkami -
          niezależnie od wszystkiego, niech te zwierzęta mają dobrą jakość życia każdego
          dnia, niech nie żyją w ciągłym stresie.

          Ogólnie, przyznam się, że nie wiem co robić w całej sprawie i jak myśleć. Też
          nie chciałabym tego tematu za bardzo rozwijać - sporo mówiliśmy o tych kwestiach
          w wątku o kosmetykach testowanych na zwierzętach, jednakże jeśli ktoś chce,
          niech się wypowie.
          Pozdrawiam!
    • jhbsk Re: Olimpiada 13.08.08, 09:00
      Pamiętam, jak się dowiedziałam, że Pekin będzie organizował igrzyska. Pomyślałam
      sobie - świństwo. Kraj od lat okupujący inny, mordujący własnych obywateli. I
      mam dalej olbrzymi żal do MKOlu o ten wybór.
    • tygrys2112 Re: Olimpiada 13.08.08, 22:30
      Przykro mi, że tym razem nie współuczestniczę w kibicowaniu, ale
      bojkotuję. Zarówno Olimpiadę jak i staram się nie kupować chińskich
      produktów. Raz przez nieuwagę kupiłam, ale teraz się pilnuję.
      Przede wszystkim ze względu na Tybet, choć ostatnio doszedł też
      drobny, aczkolwiek dodatkowy argument - przez moje mieszkanie
      przewinęło się 5 chińskich sublokatorów i z wyjątkiem jednego
      wszyscy brudzą i nie sprzątają po sobie w miejscach wspólnych dla
      nas wszystkich.
    • ssssen Re: Olimpiada 14.08.08, 14:12
      Dla wszystkich dumnych z polskich (hehe...) osiągnięć:

      pekin.onet.pl/0,1267688,1806989,wiadomosc.html
      Z artykułu dowiadujemy się, że Polki to Natalia Partyka, Qian Li, Jie Xu, a
      Niemki: Jiaduo Wu i Zhenqi Barthel. Czy naprawę olimpiadę można traktować
      poważnie? :)))
      • mmaupa Re: Olimpiada 14.08.08, 14:33
        Ja jestem dumna z tego, ze jest w Polsce dziewczyna, ktora - mimo ze
        niepelnosprawna - moze jechac na Olimpiade i wygrywac. Spytam jeszcze raz: co w
        tym zlego? A jesli uwazasz, ze to smieszne - prosze bardzo, smiej sie na
        zdrowie. Ciesze sie, ze ci poprawilam humor.
        • ssssen Re: Olimpiada 14.08.08, 15:06
          Przepraszam, o czym ty przeczytałaś po kliknięciu w podanego linka? Ja tam nic o
          niepełnosprawnych nie widzę, artykuł dotyczył wygranej Polek z Niemkami w
          ping-ponga. W składach obu drużyn były właściwie same naturalizowane Chinki. Nie
          wiem, jakim cudem miałabyś mi poprawić humor, skoro nawet na twojego posta nie
          odpowiadałem, nie mam pojęcia o co ci chodzi. Wiesz, dlaczego wiadomości na
          forum układają się w "drzewko"? Najwyraźniej nie...

          • mmaupa Re: Olimpiada 14.08.08, 15:15
            Po co ten ton? Na zdjeciu w zalinkowanym artykule jest Natalia Partyka,
            dziewczyna bez reki. Ona tez grala w zwycieskim deblu.

            W poprzednich postach bezustannie podkreslales smiesznosc dumy z czyichs
            osiagniec. Odnioslam sie do tego. Fakt, w drzewku jest gdzie indziej - ale chyba
            pamietaz co pisales kilka dni temu?
            • ssssen Re: Olimpiada 14.08.08, 15:40
              Widzisz, dopiero teraz zwróciłem uwagę na to, że dziewczyna nie ma ręki, nie
              przesadzaj z tą polityczną poprawnością.

              Oprócz patrzenia na zdjęcie polecam artykuł, bo mam wrażenie, że poniosły cię
              emocje i napisałaś posta zanim go przeczytałaś.

              Kalectwo Partyki nie ma żadnego znaczenia w kontekście tego co pisałem, bo
              pisałem o tym, że pozostałe zawodniczki, zarówno "Niemki" jak i "Polki" były
              faktycznie Chinkami - sposoby jakich chwytają się działacze, aby ich kraj
              odnieśli sukces są zabawne i tyle.

              Ale ty, oczywiście, dojrzałaś coś, o czym wcale nie pisałem. Równie dobrze
              mogłeś napisać, że czepiam się tego, że ma założoną niebiesko-białą koszulkę.
              Absurd. I tłumacz się, człowieku, że nie jesteś wielbłądem.

              PS. Pytał mnie ktoś niedawno, dlaczego częściej się nie udzielam na forum.
              Właśnie dlatego.

              • kaliope3 Re: Olimpiada 14.08.08, 15:45
                Hmm, sssen, chyba jednak trochę przesadzasz, Ty również mogłeś doczytać artykuł
                który wkleiłeś, podejrzewam,że gdybyś poznał szczegóły, spróbowałbyś sobie
                znaleźć inny przykład na to zjawisko.

              • mmaupa Re: Olimpiada 14.08.08, 15:53
                Sssen, spokojnie. Uroda forum polega na tym, ze ty rzucasz wypowiedz, a ja
                odpisuje jesli interesuje mnie jakas jej czesc. W tym przypadku na haslo
                "tenisitki" mozna reagowac dwojako - duma z Natalii Partyki, albo zdziwienie
                (naturalizowane Chinki po obu stronach stolu). Ty sie odnosisz do jednego, ja do
                drugiego. Nie chodzi tu o polityczna poprawnosc - ja szczerze i prawdziwie
                podziwiam Natalie.

                Jesli chcesz dalej dyskutowac, napisz na priva. Tu mialo byc o ciachach, a nadal
                nie jest.
    • ginny22 Re: Olimpiada 15.08.08, 10:11
      Oficjalnie informuję, że się cieszę, bo Polska w końcu ma* jakis
      medal. Znaczy - szabliści mają. Jeszcze nie wiadomo, jaki, ale jakiś
      na pewno :)
      * z trudem powstrzymuję się od napisania "w końcu mamy" ;)
      • kaliope3 Re: Olimpiada 15.08.08, 15:22
        A ja dorzucę jeszcze dumę z tego z jaką klasą to złoto przegrali- naprawdę,mówię
        poważnie
        • ginny22 Re: Olimpiada 15.08.08, 16:35
          No i teraz jeszcze mamy ;) złoto - tzn. ma Tomasz Majewski, w
          pchnięciu kulą. Niezły dzień.
          A o sportowym zachowaniu naszych szablistów przy jednoczesnym
          niesportowym - szablistów francuskich czytałam :)
          • lan-ja Re: Olimpiada 16.08.08, 16:56
            Czy Tomasz Majewski to ciacho? Takie drożdżowe, dobrze wyrośnięte.
            Fajny misiu, widzę go na harleyu. Chociaż jestem zbyt drobna na
            takiego mężczyznę, ale ma swój urok.
            • dakota77 Re: Olimpiada 16.08.08, 17:22
              Nie wiem, czy ciacho, ale facet robi strasznie sympatyczne wrazenie i ma cos w
              sobie:-). Harley by mu pasowal, zdecydowanie.
              • anutek115 Re: Olimpiada 16.08.08, 18:33
                Ciacho, ciacho, jak najbardziej :-))). Duże i słodkie, cos jak pączek z lukrem.
                I różanym nadzieniem ;-))).
                • jottka Re: Olimpiada 16.08.08, 19:13
                  chciałaś powiedzieć - piwnym?:)
                  • jhbsk Re: Olimpiada 17.08.08, 09:10
                    Faktycznie pasuje do niego piwo. Nawet z golonką. To duża zaleta tej
                    konkurencji, że zawodnik może sobie pozwolić na kulinarne przyjemności.
          • biljana Re: Olimpiada 18.08.08, 10:18
            Tomasz Majewski to zdecydowanie ciacho:) I jaki fajny facet do tego! Dziś
            czytałam z nim wywiad
            www.sport.pl/gazetawyborcza/1,91756,5598303,Tomasz_Majewski_dzien_po_____Lzy__Nie_wyglupiajcie.html
            i strasznie go polubiłam. Ma klasę facet:)
            • anutek115 Re: Olimpiada 18.08.08, 10:25
              Dodam jeszcze, że ja go naprawdę nie widzę nad tą golonką z piwem, co ja poradzę
              ;-). Naprawdę kojarzy mi się z pączkiem z lukrem, słowo "słodki" mi się na
              klawiaturze ciśnie, ale się krępuję użyć, no bo taki wieeelki facet... słodki...
              nieeee...
              O, albo kojarzy mi się z psem. Ogromnym, dobrotliwymy, takim, co sobie daje
              włazić na plecy, ciągnąć za uszy (Pies! Nie Tomasz Majewski!!! Ja mam chyba dziś
              dzień na dziwaczne wyrażenia!), ale jak trzeba, potrafi warknąć i zęby pokazać,
              i w obronie stanąć. No, człowiek się całkowicie bezpieczny czuc może :-)).
              • the_dzidka Hm. 18.08.08, 11:24
                A nie kojarzy wam się z Bernardem? ;-))))
                • biljana Re: Hm. 18.08.08, 11:31
                  nie kojarzy, bo po pierwsze primo ja Bernarda nie lubię:), po drugie primo
                  Bernard był niewysportowaną kluchą :) i o ile mnie pamięć nie myli, to
                  specjalnie zwinny i silny też nie był.
                • ginny22 Re: Hm. 18.08.08, 12:24
                  Nie kojarzy, bo Majewskiego polubiłam, a Bernarda wręcz przeciwnie ;)
                  • anutek115 Re: Hm. 18.08.08, 13:41
                    He, he, a mnie się natychmiast skojarzył, i byłam ciekawa, czy tylko mi -
                    chociaz pan Majewski jak na Bernarda za duży (204!!!!). Nie wnikając jednak w
                    wysportowanie i insze inszości, moim zdaniem z fizys nader do Bernarda podobny.
                    Mojem zdaniem, rzecz jasna :-).
    • ginny22 Niedziela była dla nas :) 17.08.08, 15:09
      Odnotujmy bilans na dziś:
      1. Złoto: czwórka podwójna (połowa rzeczonej czwórki tak płakała,
      słuchając hymnu, że az miło bylo patrzeć).
      2. Dwa srebra: czwórka wagi lekkiej bez sternika i Szymon Kołecki w
      podnoszeniu ciężarów.
      3. Brąz: Agnieszka Wieszczek w zapasach do 73 kg (pierwszy medal dla
      kobiety).

      No, i to to ja rozumiem :)))
    • szprota Re: Olimpiada 18.08.08, 13:33
      Iii tam, sportowcy są nudni. Naprawdę! Jeszcze nie zdarzył mi się sportowiec, o
      którym bym westchnęła, że ciacho. Zdecydowanie aktorzy ciekawsi.
      • anutek115 Re: Olimpiada 18.08.08, 14:27
        Oj, nie , Szproto, sportowcy bywają ciachami1 To dlatego zawsze mam w zwyczaju
        ogladać śpiewanie hymnów na wszelakich mistrzostwach piłkarskich, czyli gapic
        się na piłkarzy, którzy nie są jeszcze poobijani, uchetani, zlani potem (a bywa,
        że i krwią) i nie mają na twarzach tych potwornych grymasów, które widać na
        powtórkach w zwolnionym tempie :-))).
        Za to aktorów oglądamy, przyznasz, zazwyczaj umytych i uczesanych, nader
        starannie, jak nie są umyci to są równie starannie wybrudzeni, zazwyczaj tak,
        żeby im to dodawało, a nie ujmowało urody ;-). Takoż, na wywiadach,
        przypudrowanych, coby się nie świecili i usadowionych dobrym profilem do kamery.
        Rzadko który z nich leci z wywalonym jęzorem po boisku, całkowicie bez makijażu
        :-))).
        Wystarczy na reklamówki ze sportowcami popatrzeć, jak od razu im urody przybywa.
        Taki Zidaine nawet wypiękniał, a jemu i tak było ze sobą "au naturel" do twarzy.
        • ginny22 Re: Olimpiada 19.08.08, 18:08
          > Oj, nie , Szproto, sportowcy bywają ciachami1 To dlatego zawsze
          mam w zwyczaju ogladać śpiewanie hymnów na wszelakich mistrzostwach
          piłkarskich, czyli gapic się na piłkarzy, którzy nie są jeszcze
          poobijani, uchetani, zlani potem (a bywa, że i krwią) i nie mają na
          twarzach tych potwornych grymasów, które widać na powtórkach w
          zwolnionym tempie :-))).

          No to w chwili szczerosci wyznam, że (choć gapienie się podczas
          hymnów też praktykuję) ja lubię właśnie takich nieco poobijanych,
          uchetanych i zlanych potem ;)

          > Wystarczy na reklamówki ze sportowcami popatrzeć, jak od razu im
          urody przybywa

          E, kazdemu przybywa, jak go się umiejętnie wyphotoshopuje ;)

          • mmaupa Re: Olimpiada 19.08.08, 18:16
            Pilkarze, szczerze mowiac, za bardzo mi sie nie podobaja. Na hymnach
            szczegolnie. Ten pusty wzrok... Te twarze nieskalane mysla... Straszne mordy
            wlasciwie, co jedna to gorsza.
            Lubie jak facet ma blysk w oku, a pilkarzom niestety go bardzo czesto brakuje.
            Jesli wraca, to dopiero na boisku (wyziera spod blota i krwi).
            • ginny22 Re: Olimpiada 19.08.08, 18:36
              Umówmy się, że piłkarz gejzerem intelektu być nie musi, bo nie za to
              mu płacą, ale żeby zaraz "straszne mordy"? ;)
          • anutek115 Re: Olimpiada 19.08.08, 19:36
            Wcale nie trzeba wyphotoshopować (chociaż mniemam, że w reklamówkach się to
            robi), wystarczy fachowa seria fotograficzna. Koleżanka (nie potwora, Boże broń,
            ale i nie piękność zjawiskowa, ot, miła dla oka dziewczyna) zrobiła taką u
            naszego wspólnego kumpla, fotografa. Szczęki zbieralismy wszyscy po podłodze na
            widok efektów, łącznie z samą modelką :-).
            • kaliope3 Re: Olimpiada 20.08.08, 09:22
              No to próbuję- tozdjęcie jest apropos "mord"-choć NIGDY bym się o tym cudnym
              obliczu tak nie byłą w stanie wyrazić i apropos wyższości piłkarzy nad aktorami:)
              co sądzicie-nie krępujcie się w krytyce ja i tak jestem na nią ślepa
              www.iuncker.ch/_presse/_por/Vincent%20Cassel%202.jpg
              • lezbobimbo Re: Olimpiada 20.08.08, 09:45
                Alez kochana, co tu mam powiedziec, wszak to, ze on Tobie sie podoba, jest
                najwazniejsze, a czyjes insze zdania sie nie licza. Serce nie sluga :)
                • mmaupa Re: Olimpiada 20.08.08, 10:05
                  No, hm, nie jest zly. Tym niemniej, Kaliope, ja bym go wolala w ciemnej uliczce
                  nie spotkac.
                  • kaliope3 Re: Olimpiada 20.08.08, 11:15
                    A ja Mmaupo o niczym innym nie marzę jak właśnie spotkać go w uliczce
                    ciemnej...zresztą w jakiejkolwiek, ach...
              • ginny22 Re: Olimpiada 20.08.08, 10:35
                Mocny początek dnia ;)
                Ale dzięki temu zdjęciu Cassela uświadomiłam sobie, że aktorzy
                podobają mi się ładni, a piłkarze - raczej przeciwnie. Moim
                pierwszym wielkim idolem piłkarskim był np. Oli Kahn, właściciel
                zaiste "strasznej mordy":
                msn.foxsports.com/id/3067022_7_2.jpg. Kazdy ma jakieś
                zboczenie, co poradzić ;)
                • anutek115 Re: Olimpiada 20.08.08, 11:23
                  Tak sobie pomyślałm, że to Cassel, bo na tyle inteligentna, by spejrzeć na
                  podpis, to nie byłam. Tym samym rozważania o spotykaniu go w ciemnych uliczkach
                  upada, on jest mężem Moniki Bellucci, na żadną z nas by pewnie nie spojrzał (no,
                  dobra - na mnie na pewno nie, a inne forumowe dziewczyny to może i Bellucci do
                  pięt nie sięgają, chwilowo tego nie wiem ;-)), no chyba żeby ta uliczka to była
                  Ciasna w Toruniu, tam by musiał spojrzeć, bo tam dwie osoby się nie miną bez
                  głębokiego spojrzenia w oczy...
                  Znaczy, Kaliope, ty tez nie uważasz, że on jest brzydki? Bo ja kiedyś czyatłam
                  artykuł o dziwnych parach w "szołbiznesie", gdzie Cassell był wymieniony jako
                  "bardzo brzydki mąż pięknej kobiety", co mnie niezwykle zdziwiło...
                  • kaliope3 Re: Olimpiada 20.08.08, 11:34
                    Dla mnie to chodzący ideał męskiej urody.
                    Jako osoba zamężna i z dzieckiem nie powinnam się być może emocjonować
                    aktorem filmowym (przystoi to chyba bardziej osobom w młodszym wieku)ale to jest
                    mój jeden, jedyny wyjątek.To moja platoniczna, jednokierunkowa miłość i nic a
                    nic mnie uroda szanownej małżonki nie wzrusza.Zresztą oni podobno mieszkają w
                    różnych krajach-ona w Anglii, on w Paryżu siedzi. Jak go tam spotkam
                    przypadkiem, nie ręczę za konsekwencje...To tyle tytułem mego
                    infantylizmu-wybaczcie:)
                    • dakota77 Re: Olimpiada 20.08.08, 11:43
                      E tam, czemu nie mialybysmy sie emocjonowac aktorami i innymi:-). Ja tez zamezna
                      przeciez, a moj maz zna wszystkie moje sympatie i wie, do kogo sie slinie;-)
                      • lezbobimbo Re: Olimpiada 20.08.08, 11:49
                        Z kolei Moja Lepsza Polowa i ja slinimy sie razem, z wielka wyrozumialoscia, bo
                        do tej samej pani - do Penelopy :) Szczery podziw jeszcze nikomu nie zaszkodzil
                        chyba?
                        • anutek115 Re: Olimpiada 20.08.08, 12:01
                          Zawsze to milej ślinić się razem :-). Mój mąż tylko na widok starszego Seana
                          Connery mawia: "Jestem hetero, ale jego to bym przeleciał" (najmocniej
                          przepraszam co wrażliwsze forumowiczki za uzycie dosadniejszego języka).
                          Dakota ma rację, Kaliope! A co tam mąż i dziecko! Ja mam dwoje, i też panów, na
                          widok których robi mi się tęskno na duszy... Małżonka to nie zachwyca, ale cóż,
                          życie... niech się chłopak ćwiczy w sile ducha ;-).
                          • lezbobimbo Re: Olimpiada 20.08.08, 12:14
                            anutek115 napisała:
                            > Dakota ma rację, Kaliope! A co tam mąż i dziecko! Ja mam dwoje, i >też panów,
                            na widok których robi mi się tęskno na duszy... Małżonka >to nie zachwyca, ale
                            cóż, życie... niech się chłopak ćwiczy w sile ducha ;-).

                            Ale przeciez to nie zdrada podziwiac jakies abstrakcyjne istoty z migoczacego
                            swiata tivi? Przeciez tych istot sie nie spotka na zywo (no chyba ze przy
                            rozdawaniu autografów) a juz raczej zupelnie niemozliwe, ze sie przeleci ;)
                            Gwiazdy sa przeciez tak niedostepne, ze to jakby podziwiac piekne obrazy - wiec
                            zdrady z tego raczej nie bedzie?
                            W Danii jest nawet takie nowoczesne przyslowie ludowe "Chyba wolno nabierac
                            apetytu poza domem, jesli sie konsumuje tylko w domu?"

                            Gorzej by chyba bylo podziwiac i ubóstwiac tak samo jak gwiazdy zwykle osoby na
                            codzien, spotykane w pracy czy kolezanki, bedac przy tym w zwiazku, czyz nie?
                            • anutek115 Re: Olimpiada 20.08.08, 12:30
                              Mój mąż, jak był w ostrej fazie zakochania (juz mu minęła, przynajmniej nie jest
                              tak ostra), mój mąż (wtedy nie mąż) bywał zazdrosny o moją klasę, to znaczy
                              klasę, ktorej byłam wychowawczynią, dzieci lat 12. Fakt, że darzylismy się
                              niespotykanym (w świecie ostatniej Jeżycjady na ten przykład, wręcz niemożliwym)
                              uczuciem uwielbienia, i jak o moich słodkich dzieciach mówiłam, to z blaskiem w
                              oczach, i nawijałam tak, że trzeba mi było siłą przerywać, ale na Boga! To były
                              12-latki (bardzo co prawda inteligentne, i z osobowoscią, i zabawne nad podziw,
                              o, widzicie sami...). W każdym razie też nie do konsupcji, nawet w marzeniach i
                              snach tym razem. A co niektórzy panowie ekranowi w snach, owszem, czemu nie...
                          • kaliope3 Re: Olimpiada 20.08.08, 15:38
                            Zgadzam się z szanownym małżonkiem...tzn ja bym orientacji akurat zmieniać nie
                            musiała, ale oboje mamy zbieżne poglądy na kwestie rewelacyjnie starzejącego się
                            Seana
                          • yowah76 Re: Olimpiada 21.08.08, 23:46
                            Zgadzam sie z mezem;) i co do Connery'ego robie wyjatek dla zarostu.
                            I jestem zdania ze szczyt meskiej urody osiagnal tak kolo
                            pierwszego "Niesmiertelnego".
                  • lezbobimbo Re: Olimpiada 20.08.08, 11:43
                    anutek115 napisała:
                    >a inne forumowe dziewczyny to może i Bellucci do
                    > pięt nie sięgają, chwilowo tego nie wiem ;-))

                    Znaczy, sugerujesz, ze forumowe dziewczyny NIE siegaja do piet Belucci? Och, fi
                    donc!
                    A one wysokie, te piety? ;)
                    • anutek115 Re: Olimpiada 20.08.08, 12:04
                      Dla mnie sięgają, Bellucci nie w moim typie jest. Ale mam realne obawy, że dla
                      Cassella i jakichś 90% męskiej populacji, niestety... R4F zniknął nam z forum i
                      teraz nie ma tu nikogo, kto by mi szowinistyczność moich poglądów zarzucił, a i
                      na ścieżkę właściwa wprowadził. No, chyba że wyjątkowo R4F do tych 90% się
                      zalicza ;-)...
                      • lezbobimbo Re: Olimpiada 20.08.08, 12:19
                        anutek115 napisała:
                        > Dla mnie sięgają, Bellucci nie w moim typie jest. Ale mam realne obawy, że
                        dla> Cassella i jakichś 90% męskiej populacji, niestety...

                        Eee, zaraz 90% ? Szowinistyczna to raczej ta statystyka! Gdzie jest zbiór danych
                        do tego pogladu? Czy doswiadczenie bylo podwójnie na slepo? ;)
                        (Monica tez nie w moim typie, oczywiscie piekna jest bardzo, ale jednak nie ma
                        tego nieokreslonego "czegos" dla mnie. Belucci nie siega Penelopie do ani jednej
                        piety, chociaz Penelopa malutka :)
                        • anutek115 Re: Olimpiada 20.08.08, 12:31
                          Penelopa jest piekna kobieta, ale ja jej nie znoszę. Mówi przeze mnie niska i
                          obrzydliwa zawiść związana z faktem posiadania przez wyż.wym. tzw. burzy włosów
                          na głowie, a przeze mnie... cóż... stanu przeciwnego wszelkim burzom...
                          • lezbobimbo Re: Olimpiada 20.08.08, 12:45
                            Trawi Cie profesjonalna zawisc jak Cesie w stosunku do Marii Callas! :)

                            Nie martw sie, przeciez jej caly sztab z L'orealu 3 godziny tancuje przy
                            wlosach, psika, piankuje i drutami nastawia, zeby sie trzymaly do kazdego ujecia
                            :) Posiadanie szopy tez nie jest takie znowu optymalne, strasznie przykro
                            wyczesac, zaczepia sie o wszystko i koltuny robia sie przy najmniejszym
                            powiewie. I znajac okrutne prawo "pozadania odwrotnosci do tego co akurat mamy
                            na glowie" to ona sama pewnie marzy o spokojnych i gladkich wlosach blond
                            przylegajacych równiutko do glowy...
                            • anutek115 Re: Olimpiada 20.08.08, 12:50
                              A gdybyz to o L'Oreala chodziło. Ja ją w filmach Almodovara widziałam, dłuuugo
                              przed L'Orealem i Holliłódem, z warkoczem grubości męskiego przedramienia
                              do...eee, tego... pośladków. Cholera jasna psiakrew. Jak ją na L'Orealu widzę to
                              zwykle mawiam: "A więc nawet takie włosy można ukryć" :-))).
                              Co do zawisci, to Cesia z Marią Callas to przy mnie pikuś, co samokrytycznie
                              przyznaję :-).
                              • lezbobimbo Re: Olimpiada 20.08.08, 13:47
                                A wiec pragniesz miec... posladki siegajace warkocza? :)
                                • kaliope3 Re: Olimpiada 20.08.08, 15:36
                                  Penelopa była po prostu nieziemska we "Wszystko o mojej matce".Aż mi się wtedy
                                  wierzyć nie chciało, że może istnieć tak idealnie piękna twarz.Teraz, wyznam ze
                                  skruchą, odrobinkę mniej mi się już podoba. Może to wpływ hollywoodu?
                                  • the_dzidka Re: Olimpiada 21.08.08, 16:01
                                    > wierzyć nie chciało, że może istnieć tak idealnie piękna twarz

                                    Rzecz względna zatem. Mnie Penelope nieodparcie przypomina...
                                    Kaczora Donalda. Pewnie przez brak przestrzeni miedzy górną wargą a
                                    nosem i szerokie usta.
                                    • kaliope3 Re: Olimpiada 21.08.08, 18:27
                                      :)) no toż ja właśnie tak dyskretnie , nie raniąc niczyich uczuć, dałam po tym
                                      zdaniu do zrozumienia,że teraz to już jakby nie to. Ale podtrzymuję pierwotna
                                      opinię na temat Penelopy we "Wszystko o mojej matce", ona tam naprawdę jest piękna
                                    • lezbobimbo Re: Olimpiada 21.08.08, 18:38
                                      the_dzidka napisała:
                                      > > wierzyć nie chciało, że może istnieć tak idealnie piękna twarz
                                      > Rzecz względna zatem. Mnie Penelope nieodparcie przypomina...
                                      > Kaczora Donalda. Pewnie przez brak przestrzeni miedzy górną wargą a
                                      > nosem i szerokie usta.

                                      Hi hi ja wlasnie takie kobiety-donaldy uwielbiam! Im wieksza kaczusia tym
                                      piekniejsza. Penelopa mnie rozsmarowuje po scianach :)
                                    • lezbobimbo Re: Olimpiada 22.08.08, 00:29
                                      A w ogóle to kogo lubiejesz na ekranach, Dzidko droga? :)
                                      • the_dzidka Re: Olimpiada 23.08.08, 23:28
                                        > A w ogóle to kogo lubiejesz na ekranach, Dzidko droga? :)

                                        Ohohoho, a to ci pytanie :-)
                                        Nie wiem, lubieję sporo, ale znacznie więcej jest tych, których nie
                                        lubieję ;-)
                                        Z polskich aktorów - od kilku lat jestem zakochana w Januszu
                                        Gajosie. Dokładnie od dnia, w którym obejrzałam "Tam i z powrotem",
                                        to było chyba w 2003 roku.
                                        Uwielbiam "starą" Szaflarską i "młodego" Fronczewskiego, Stenkę,
                                        Jandę. Szczerze kochałam Hankę Bielicką i do dzisiaj nie umiem się
                                        pogodzić z tym, że już Jej z nami nie ma. Ania Dymna. Gabriela
                                        Kownacka. Z młodzieży - Różczka.

                                        Z zagranicznych - ej, masa. Zaczynając od Gregory Pecka, przez
                                        Raymonda Burra, aż do Brendana Frasera. Szaleję za Kristin Scott
                                        Thomas :-) Judi Dench. No i moje osobiste creme de la creme - Kate
                                        Blanchett :-)
                                        Oj, długo bym mogła wymieniać, ograniczyłam się zatem jedynie do
                                        nazwisk ogólnie znanych :-)
                                    • dakota77 Re: Olimpiada 24.08.08, 00:07
                                      No wlasnie. Dla mnie kobieta wrecz idealna to Ines Sastre: foversta.free.fr/
                                      Do tego ma dyplom Sorbony:-)
                              • ananke666 Re: Olimpiada 21.08.08, 17:16
                                > A gdybyz to o L'Oreala chodziło. Ja ją w filmach Almodovara widziałam, dłuuugo
                                > przed L'Orealem i Holliłódem, z warkoczem grubości męskiego przedramienia
                                > do...eee, tego... pośladków. Cholera jasna psiakrew. Jak ją na L'Orealu widzę t
                                > o
                                > zwykle mawiam: "A więc nawet takie włosy można ukryć" :-))).

                                No nie wygłupiaj się :) a widziałaś włosy Sophie Marceau w "Bravehart"? Chyba nikt nie myślał, że one są prawdziwe? :)
                                • ananke666 Re: Olimpiada 21.08.08, 17:18
                                  O mamuniu. Braveheart miało być, walecznego jelenia na myśli wcale nie miałam.
                      • ginny22 Re: Olimpiada 20.08.08, 12:20
                        Hyhy, ja jestem populacja damska, a jak pare lat temu
                        ogladałam "Malenę" z Bellucci w roli głównej, to... No, w każdym
                        razie należy ona do wąskiej i elitarnej grupy kobiet, dla ktorych
                        mogłabym rozważyć zmiane orientacji :P
        • ginny22 Re: Olimpiada 20.08.08, 18:05
          > To dlatego zawsze mam w zwyczaju ogladać śpiewanie hymnów na
          wszelakich mistrzostwach piłkarskich...

          Dziś mamy (się zaczął własnie) meczyk towarzyski Polska-Ukraina,
          chciałam sobie na hymnach piłkarzy obejrzeć - ale pan operator
          kreatywny nie dał i pokazywał wszystko, tylko nie bohaterów chwili ;)
          • mmoni Re: Olimpiada 21.08.08, 11:29
            Ja za to akurat włączyłam telewizor, kiedy leciały hymny i hymn Ukrainy mnie
            zachwycił. Ale ja w ogóle mam słabość do melodii zza wschodniej granicy. I
            chociaż "Pan Bóg w swoim miłosierdziu nację naszą wszelakimi talentami
            przyozdobił", to talentów wokalnych nam poskąpił, niestety. Kto miał okazję
            słuchać babć cerkiewnych, ten wie, o czym mówię.
            • anutek115 Re: Olimpiada 21.08.08, 12:21
              No to witaj w klubie :-). Ukraińskiego się nauczyłam specjalnie po to, żeby
              zrozumieć, co oni tam tak achwycająco zaśpiewują :-)))).
              Mój ojciec mnie tym zaraził. Jestem osobą, której Ukraina nigdy nie kojarzyła
              się z Wołyniem, UPA i innymi okropieństwami, teraz bardzo na fali. Mnie się
              zawsze kojarzyła ze śpiewem. Mój tata mawiał (to moje pierwsze wspomnienie
              dotyczące Ukrainy w zyciu): "Oni tak pieknie spiewają (rozmarzonym tonem), nawet
              po pijaku!!! Jeden zaczyna... dołącza drugi... potem cały chór się robi...." i
              to jest prawda, i oni brzmią, jakby wszyscy byli muzycznie kształceni, nie do
              wiary, że nie są :-).
              • ananke666 Re: Olimpiada 21.08.08, 13:04
                I ja też lubię wschodnie brzmienia... razem z siostrą dzielimy upodobanie do chórów, zwłaszcza męskich. Mam płytę z nagraniami chóru Kozaków Dońskich, a capella, a bezwzględnie najlepszy kawałek to "Ej uchniem" - no słychać, po prostu słychać tam ciężki rytm wiosłowania i jakąś wielką dal...
                • anutek115 Re: Olimpiada 21.08.08, 15:33
                  Prawda? Ja mam "Ej Uchniem" w wykonaniu Męskiego zespołu Muzyki Cerkiewnej (i
                  paru innych, ale tylko to a capella), wrażenie identyczne.
                  I jeszcze kocham taką rzadkość, to znaczy nie zaden evergreeen typu "Kalinka" -
                  "Pieśń Burłaków na Wołdze", mam to w wykonaniu Chóru Armii Czerwonej, jest
                  orkiestra, ale dyskretna... I jak tego słucham, to czuję taką tęęęskność na
                  duszy, tak mi sie majaczą te stepy, te przestrzenie, ni to smutno, ni pięknie,
                  ni radośnie.... Zawsze jak o słynnej, nieodgadnionej duszy rosyjskiej słyszę, to
                  sobie ten utwór przypominam. Mam wrażenie, że słuchając go, troche tę duszę
                  jednak rozumiem :-).
                  • ananke666 Re: Olimpiada 21.08.08, 15:46
                    I ja mam parę nagrań chóru Armii Czerwonej. Armii mogę nie kochać, ale śpiewać, kurde, umieją. Poszukam tego zespołu cerkiewnego, moja siostra byłaby uszczęśliwiona :)
                    W ogóle lubię romantyczne rosyjskie klimaty. Z europejskiego romantyzmu chyba ten właśnie przypadł mi do gustu najbardziej, z przyjemnością czytało się Lermontowa, Gogola, Puszkina... ech, te stepy bezkresne, upiorny Sankt Petersburg zbudowany na wgniecionych palami ciałach, wiatr od Newy i kozackie pieśni... :)
                  • lezbobimbo Re: Olimpiada 21.08.08, 18:45
                    Kochane audiofilki, a mozecie podeslac linka, jesli istnieje jakas strona
                    sieciowa z takimi kresowymi i krasnoarmiejczymi nagraniami? Wpisalam wlasnie na
                    jutubce Ej Uchniem i znalazlo mi widea z... EMO :PPP

                    I koniecznie babcie cerkiewne tez, moga byc pijane :))))
                    • ananke666 Re: Olimpiada 21.08.08, 19:59
                      Ojj, ja nie znam żadnej takiej. Kozaków mam na normalnej płycie CD, wydanej gdzieś w Niemczech, tylko dla własnych potrzeb przerzuciłam sobie na dysk w postaci wma, bo akurat nie miałam żadnego konwertera i już mi tak zostało. Jak chcesz, to mogę się zeszmacić, troszkie spiracić i "Ej uchniem" po prostu Ci wysłać, to ok. 2 mega.
                      • anutek115 Re: Olimpiada 21.08.08, 20:14
                        No ja też nie. Płyt ci u nas dostatek (ale i te przyjmiemy, że sie nie oprę
                        cytatowi, nie ma znaczenia, że bez sensu ;-)), ale nic sciąganego z sieci. Za to
                        już pytałam siłę fachową od komputerów w naszym domu, czyli męża, zgranie moich
                        burłaków z płyty i wysłanie ich tobie nie powinno stanowić problemu, daj tylko
                        znac, czy chcesz.
                        A pijanych babć cerkiewnych sama bym chętnie posłuchała, chocby dla napawania
                        się surrealizmem tej sceny.
                        Aha, w wyszukiwarkę wpisz raczej "Red Army Choir". Coś powinno się w czeluściach
                        internetu poniewierać...
                        • ananke666 Re: Olimpiada 21.08.08, 21:15
                          Don Cossack Choir - i tego szukaj. A w ogóle to po prostu podaj pocztę, z której najczęściej korzystasz.
                          • lezbobimbo Re: Olimpiada piesniofilna 22.08.08, 00:48
                            Kuchane atamanki, dzieki sliczne za te oferty kozacze :) Skorzystam z
                            przyjemnoscia, mejla podam na gazecie :)
                            Poguglowalam wedle Waszych wskazówek (za co tez dzieki!) i podsluchuje wlasnie
                            na róznych stronach sprzedajacych plyty (cedeczki po czesku:). Takie nagrania z
                            szumem jakby ktos jajka skwierczace smazyl, z przodu zawodzace teskne malynowyje
                            zwony tenorków, a w tle buczace basy.. Widzi mi sie! Przypomina mi sie troche
                            jak sluchalam kiedys Zamfira (tzn. podoba sie to mej tesknej duszyczce
                            kosmato-czesciowoslowianskiej)
                            A skoro mowa o bezkresnych stepach, to moja Lepszejsza Polowica nauczyla mnie
                            Oczy Czornyje i spiewam Jej _specyficznie_ dla rozrywki i wielkiej uciechy :)
                            Wyobrazcie sobie wiec nasz zachwyt, kiedy przypadkiem lecialy 3 Tenory ;) w TV i
                            nagle jak Pavarotti nie lupnie Oczy! I nagle wszyscy trzej spiewali.. achhhh
                            przezycie!
                            I podoba mi sie tez aria kobieca z Ksiecia Igora i rózne takie.. czeska Smetana
                            równiez :)
                            • mmoni Re: Olimpiada piesniofilna 22.08.08, 12:50
                              To wrzucam śliczną pieśń kozacką, śpiewaną co prawda nie przez basy, tylko przez
                              Żannę Biczewską:
                              uk.youtube.com/watch?v=TfWYsM1vzOo
                            • ananke666 Lezbobimbo tuptaj na gazecianą pocztę 24.08.08, 16:12
                              Masz tam coś ode mnie. Wieczorem podeślę coś jeszcze, o ile mi upload znowu nie zdechnie.
                              • anutek115 Re: Lezbobimbo tuptaj na gazecianą pocztę 24.08.08, 19:50
                                Ode mnie też cos idzie. Straaaaasznie długo idzie (zaczęło się wysyłać o, ho,
                                ho, jak dawno temu, ale nie ustaję w nadziei, że jednak się wyśle).
                                • lezbobimbo Re: Lezbobimbo tuptaj na gazecianą pocztę 24.08.08, 19:53
                                  Wybaczcie kochane atamanki moja opieszalosc i inercje, bardzo rzadko korzystam z
                                  gazetowej (zapominam, ze ja mam).
                                  Ale teraz takie nadobne niedzielne prezenty od Was! :)))
                                  Jakze sie Wam odwdziecze za tak sumienny upload? :)))
                                  • ananke666 Re: Lezbobimbo tuptaj na gazecianą pocztę 24.08.08, 20:29
                                    Jeśli Ci się to będzie podobało, całkowicie mnie to usatysfakcjonuje :)
                                • ananke666 Doopisz i mnie do adresatów... 24.08.08, 20:30
                                  Pliz pliz <ziaja z wywieszonym ozorem> ;)
                                  • anutek115 Re: Doopisz i mnie do adresatów... 26.08.08, 09:52
                                    To było do mnie, Ananke? Jeśli tak, wybacz, dopiero teraz zauważyłam wpis! Już
                                    spieszę wysyłać! Jeśli Lezbobimbo uczyniła to pierwej, będziesz miała burłaków
                                    dwóch :-)).
                                    • idomeneo Re: Doopisz i mnie do adresatów... 27.08.08, 04:19
                                      o, a czy ja też mogłabym pięknie poprosić o jakiegoś małego burłaka drogą pocztową?
                                      • anutek115 Re: Doopisz i mnie do adresatów... 27.08.08, 10:28
                                        Mogłabyś. Jest już w drodze :-).
                                        • idomeneo Re: Doopisz i mnie do adresatów... 27.08.08, 13:36
                                          właśnie się przyburłaczył. Ślicznie dziękuję! :)
      • dakota77 Re: Olimpiada 19.08.08, 18:55
        A ja przyznam szczerze, ze zawsze wolalam sportowcow od aktorow. Muzykow tez
        stawialam wyzej:-). Zawsze podobali mi sie gimnastycy sportowi, tylko ci moi juz
        dawno nie startuja. I pewnie tego nie zrozumiecie, ale uwielbiam hokeistow,
        pomimo tego, ze wciaz maja rozciete luki brwiowe i wybijaja sobie zeby;-). W
        czasach implantow to nie problem;-). Tam jest masa ciach pod tym
        rynsztunkiem:-). W ogole w sportach zimowych moich ulubionych jest masa fajnych
        sportowcow, juz czekam na olimpiade zimowa:-)
        • ginny22 Re: Olimpiada 19.08.08, 22:00
          > Tam jest masa ciach pod tym rynsztunkiem.

          Problem jest chyba tylko z tym rynsztunkiem - trzeba dużo wyobraźni,
          by dojrzeć pod nim ciacho ;) Chyba.
          • dakota77 Re: Olimpiada 20.08.08, 10:49
            Niekoniecznie:-). To znaczy, owszem, trzeba, ale jak sie oglada tyle hokeja co ja zna sie te twarze i wie, jak wygladaja bez rynsztunku:-)
            To moje najulubiensze sportowe ciacho, Siergiej Fiodorow:
            img337.imageshack.us/img337/5725/fedorovresizewp5.jpg
            :-)
            • uccello Re: Olimpiada 21.08.08, 11:39
              Specjalnie dla Dakoty, hokeiści i ciacho typu różowa pianka i ptyś:)

              uk.youtube.com/watch?v=rhZFOVDgrYg&feature=related
              • anutek115 Re: Olimpiada 22.08.08, 09:33
                Nie wiem jak Dakota, ale ja bardzo dziękuję :-)).
              • dakota77 Re: Olimpiada 24.08.08, 00:05
                uccello napisała:

                > Specjalnie dla Dakoty, hokeiści i ciacho typu różowa pianka i ptyś:)
                >
                > uk.youtube.com/watch?v=rhZFOVDgrYg&feature=related

                He he, dziekuje:-))
                • kaliope3 Re: Olimpiada 24.08.08, 00:09
                  Ale fajne! Teraz dopiero zobaczyłam-w pracy mi się nie otwierają te wszystkie
                  filmy,których nie powinnam w tym czasie oglądać:)
    • mmaupa Re: Olimpiada 18.08.08, 14:08
      Blanik to z kolei raczej ciasteczko :)
      • biljana Re: Olimpiada 18.08.08, 15:29
        mmaupa napisała:

        > Blanik to z kolei raczej ciasteczko :)
        >

        Ciasteczko zdobyło złoty medal olimpijski!!! Gratulacje:)
        • laura-gomez Re: Olimpiada 27.08.08, 15:15
          biljana napisała:

          > mmaupa napisała:
          >
          > > Blanik to z kolei raczej ciasteczko :)
          > >
          >
          > Ciasteczko zdobyło złoty medal olimpijski!!! Gratulacje:)

          Właśnie!! W dodatku jest bardzo sympatyczne. No i pochodzi ze Śląska -:)
      • ginny22 Re: Olimpiada 19.08.08, 18:10
        Ciasteczko malutkie (163 cm, sprawdzałam - i tak jest wyższy ode
        mnie), ale mmm :) Bardzo ciasteczkowe. Z naszych medalistów chyba
        najbardziej.
        A skoro już o medalach, to mamy kolejny, srebrny, w rzucie dyskiem.
        • anutek115 Re: Olimpiada 20.08.08, 11:17
          Ginny, gdyby nie twoje relacje z placu boju, to ja bym nie wiedziała, co się na
          olimpiadzie dzieje :-))). A tak, włączam forum i juz wiem!!
          • ginny22 Re: Olimpiada 20.08.08, 16:16
            Dzięki :) <skrót dnia dzisiejszego: d..a. Siatkarze i szczypiorniści
            wypadli z turnieju. Poza tym raczej nudno.>
            "Plac boju" jest tu zresztą pojęciem wysoce umownym, bo ja z
            olimpiady widziałam raptem dekoracje naszych złotych medalistów i
            jeden wyścig sztafet pływackich (na jutubie).
    • lan-ja Re: Olimpiada 19.08.08, 15:16
      Leszek Blanik-malutkie ciasteczko. Ale jakie skoczne.
    • marajka Re: Olimpiada 20.08.08, 11:49
      A ja oglądam, kiedy akurat trafię na coś ciekawego, nie pilnuję
      czasu poszczególnych dyscyplin. Ogólnie nie przepadam za oglądaniem
      sportu, nie interesuję się tym w ogóle, ale Olimpiada ma inny klimat.
      Oglądałam czasem pływanie (Phelps!), gimnastykę i skoki
      zsynchronizowane-nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje!
      Kibicować specjalnie nie kibicuję, tylko w meczu siatkówki kobiet
      Polska-Chiny wbijałam paznokcie w skórę.
      Zawodników nie rozróżniam, nazwisk też nie pamiętam, nawet Polaków.
      • ginestra Re: Olimpiada 21.08.08, 21:40
        Ależ ciekawie piszecie! :)
        Ja mam ostatnio dużo pracy, więc nie mogłam za bardzo pisać, a teraz
        przeczytałam co dopisałyście - i co widzę? I o ciachach męskich i o pięknych,
        ponętnych kobietach i o pieśniach ukraińskich i o sukcesach "naszych" :) na
        olimpiadzie - a ten link do reklamy z hokeistami i łyżwiarzem - zabójczy :))))
        Super jesteście dziewczyny! :)

        Wiecie co, mówiła mi koleżanka, że czytała, że polscy sportowcy mają naprawdę
        trudne warunki do ćwiczeń: na przykład taki Blanik (nasze ciasteczko :) ) w
        swojej rodzimej sali miał za mało miejsca, żeby wziąć porządny rozbieg, a więc
        ćwiczył w taki sposób, że układał materace przez korytarz i drzwi na zewnątrz i
        z zewnątrz wbiegał do tej sali i skakał przez kozła. I tak ćwiczył na co dzień!
        Albo jakaś sportsmenka rzucająca oszczepem musiała się wykłócać notorycznie z
        piłkarzami o wolne boisko, bo nie było ciągle warunków, żeby mogła spokojnie
        trenować i kiedyś powiedziała im, że nie wyjdzie, i że mogą sobie tam grać, ale
        ona będzie rzucać oszczepem na tym boisku przy nich! I chyba nawet tak zrobiła.
        A więc tym bardziej powinny nas cieszyć sukcesy naszych. Nie zdajemy sobie
        zapewne sprawy jaka jest dysproporcja warunków, w których ćwiczą w stosunku do
        rywali. A więc fajnie, że jakieś medale mamy - całkowicie zasłużenie :)

        Tomasz Majewski sympatyczny, ale mi ten jego zarost przeszkadza. ;)
        Był kiedyś wątek o wąsach i brodach i jak dla mnie jest bardzo niewiele
        wyjątków, czyli mężczyzn, u których mnie nie razi zarost na twarzy (na przykład
        Domogarow albo Agustin Egurrola). A nasz sportowiec ma taką "chaotyczną" brodę -
        rzeczywiście trochę go upodabnia ona do Bernarda ;) A więc dla mnie to jednak
        nie takie ciacho za bardzo... Ale muszę się jeszcze poprzyglądać tym innym
        sportowcom - za mało oglądam, najwyżej jakieś migawki w dzienniku.

        Ale fajnie piszecie. :) Jak inaczej się przeżywa takie zawody od chwili gdy mamy
        trochę zwycięstw na koncie. :)
        Pozdrawiam!
        • martona Re: Olimpiada 24.08.08, 19:16
          Majewski przypomina mi Ryśka Riedla ;)

          A kolega m niezdolny jest do wyartykułowania jakichkolwiek podtekstów, co wiadomo nie od wczoraj ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka