glonik
30.10.08, 15:26
Witam Was, czytająca od - nie pomnę kiedy.
Nie wiem, czy był taki wątek, jesli tak, to do kosza.
Natchnęła mnie mmoni.
Przyznam uczciwie, że piszę a vista, nie posiłkując się stosowną
lekturą.
Pamiętam śmierć Ewy Jedwabińskiej - potraktowanej dość pobieżnie.
Nowotwór złośliwy - jego przebieg, trwa dość długo, zależy od
momentu wykrycia i stosowanej terapii.
Druga śmierć, żony Robrojka, kompletnie bez szczegółów (to nie to,
że się lubuję w krwawych opowieściach).
Wiem, wiem, ciężko mówić wdowcowi o takich sprawach, ale jakiś
komentarz odautorski byłby nie od rzeczy.
Brak mi śmierci, nie dlatego, że krwiożerczam, ale ludzie umierają...
Borejków to nie dotyczy?
A, jestem rok starsza od Gabrysi i jakoś nie czuję się z nią bliska.
Juz to pokoleniowo, już to emocjonalnie.
PS Jesteście porażająco erudycyjni i dlatego tak długo trwało, zanim
zdecydowałam się wziąć klawiaturę w swoje ręce.
PPS Jeszcze mam opory żeby toto wysłać.
PPPS A co tam, idzie <desperacja>