Dodaj do ulubionych

Czuję się wywołana do tablicy,

07.11.08, 20:09
a nawet przywołana do porządku.

Dobrze, zgadzam się, że nie wolno nikomu zwracać uwagi na to jak
pisze, skoro debiuje na Forum. Nawet jeśli wpis jest za
przeproszeniem "mglisy werbalnie", jak ten to:

>>Kupiłam Senekę czytam mądrebardzo mądre, ale
miałam ochote dac mi do gryzienia jak mój synek dawał mi popalić z
ząbkowaniem lub w jednej takiej sytuacji:)

Lub pełne błędów.... jakich nie toleruje..... nasza polszczyzna....
czemu .... dałam wyraz krytykując...... wielokropki.....

I sgadsamy siejm na to, szeby pisaC jag kdo kce, bo najfaszniejsze
jest, sze ktos pisze, no nie?

Drodzy Państwo, Pani Musierowicz nauczyła nas, jak ważne jest to i
jak się porozumiewamy. Jej powieści są pełne szacunku dla naszego
języka! Jej narracja pełna jest najpiękniejszych fraz, zdań i
dowcipu, wynikającego z bogactwa polszczyzny.
Nie wylewajcie na mnie kubłów pomyj tylko dlatego, że sprzeciwiam
się sprowadzeniu mowy do poziomu bełkotu!
Jako wieloletnia belferka - polonistka, cierpię, widząc szarganie
wypowiedzi do poziomu chrząknięć.
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 20:14
      A ktos wylewal? Ja w pelnbi popieram postulat, byna tym forum trzymac jednak
      nieco wyzszy poziom jezykowy niz ten reprezentowany przez dzieci Neostrady.
      Jestem za postami poprawnymi, a do tego takimi, ktorych tresc da sie zrozumiec.
      I takimi, w ktorych autor rozumie slowa, ktorych uzywa. Zlinczujcie mnie jak
      chcecie, ale zdania nie zmienie:-)
      • weronika753 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 20:18
        Dakota! Będziemy obie jak Yossarian z Paragrafu 22?
        - stoisz więc po mojej stronie?
        - jak cię będą rozstrzeliwać, wolałbym być po drugiej stronie

        To cytat z pamięci, więc bardzo niedokładny :)
        • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 20:23
          Ja zawsze bede po stronie poprawnosci jezykowej, a cytat jest boski:-)
    • onion68 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 20:29
      Dołączam do Was, dziewczyny :) I mimo że prezentuję raczej lewicową orientację,
      w to akurat, że ilość przechodzi w jakość, nie wierzę.
    • ciotka_paszczaka Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 20:56
      Ja tez Cie popieram!

      Podpisuje sie- pod Twoim listem- wszystkimi czterema paszczaczymi lapkami.
      • uccello ? 07.11.08, 21:27
        A mnie ciekawią te ------KUBŁY POMYJ-------

        Mogłabyś zacytować te obraźliwe/ okrutne/ napastliwe/ nieeleganckie
        wobec Ciebie posty?
        • kaliope3 Re: ? 08.11.08, 00:39
          uccello napisała:

          > A mnie ciekawią te ------KUBŁY POMYJ-------
          >
          > Mogłabyś zacytować te obraźliwe/ okrutne/ napastliwe/ nieeleganckie
          > wobec Ciebie posty?

          No właśnie-przejrzałam jeszcze raz cały wątek kanapkowy i chciałabym się również
          dowiedzieć-gdzie te kubły pomyj? Czy może w uwagach o niezbyt kulturalnych
          porównaniach nadużywania wielkoropków z charczeniem w agonii? To może od razu
          wróćmy do wątku o względności pojęć i terminologii i na nowo określmy co jest
          internetowym kubłem pomyj,a co zwróceniem uwagi?
    • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 21:27
      Tak sobie wlasnie mysle o tym, co napisalas, i przyszlo mi do glowy nastepujace
      porownanie: kiedy przychodzimy do kogos w gosci, dostosowujemy sie do jego
      zasad. Jezeli chce, bysmy zdjecli buty, robimy to bez protestow, jesli chcemy
      wejsc, tak? Jesli mamy nie palic, nie palimy, i tak dalej. Jesli sie na te
      zasady nie zgadzamy, to moze zrezygnujmy z wizyty. Ale czy to takie straszne
      dostosowac sie do obowiazujacych gdzies regul?
      Uwazam, ze forum literackie szczegolnie nas zobowiazuje do dbalosci o jezyk,
      ktorym sie poslugujemy. Podam tu taki przyklad: od 2004 roku udzielam sie na
      duzym forum posiwconym tworczosci Sapkowskiego. Tam wlasnie rzadzi regula, ze
      poslugujemy sie tam jedynie literacka polszczyzna, sprawdzamy posty przed
      wyslanim, nie belkoczemy, nie uzywamy slangu rodem z rozowych blogaskow. Nowy
      uzytkownik poznaje te zasdy rejestrujac sie, ale malo kto zwraca na nie uwage.
      Wiec bardzo czesto nowi zaczynaja swoj udzialk w forum od pisania niechlujnie, i
      narazaja sie na ostre komentarze, zwykle ostrzejsze niz tu. Czesc z nich obraza
      sie i odchodzi, inni potrafia przyjac krytyke, myslec o tym co pisza i zostaja,
      wlaczaja sie w zycie forum. Ja sama mialam tam trudne pcozatki, choc nie
      kwestiami jezykowymi sie narazilam. I tez czulam sie urazona i chcialam odejsc,
      ale przelknelam dume, przyjelam czyjes racje i zostalam. Jak widac pisze tam juz
      od 4 lat, z wieloma osobami sie zaprzyjaznilam w realu. I nie uwazam, zeby
      przyjecie obowiazujacych na forum zasad bylo szczegolnie uporzajace.
      • weronika753 Sapkowski? 07.11.08, 22:17
        Dakoto, podaj proszę link (o ile to nie jest forum zamknięte) do
        dyskusji o twórczości Sapkowskiego.

        > I nie uwazam, zeby
        > przyjecie obowiazujacych na forum zasad bylo szczegolnie
        uporzajace.

        Posługiwanie się poprawną, zrozumiałą polszczyzną nigdy nie będzie
        upokarzające. Dla nikogo.



        • dakota77 Re: Sapkowski? 07.11.08, 22:22
          Alez prosze, to jest forum powszechnie dostepne:
          www.sapkowski.pl/forum/index.php
      • minerwamcg Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 22:48
        >Podam tu taki przyklad: od 2004 roku udzielam sie na
        > duzym forum posiwconym tworczosci Sapkowskiego. Tam wlasnie rzadzi
        >regula, ze poslugujemy sie tam jedynie literacka polszczyzna,
        >sprawdzamy posty przed wyslanim, nie belkoczemy, nie uzywamy slangu
        >rodem z rozowych blogaskow.

        Daj spokój, na Sapkowskim szalały (a może jeszcze szaleją?) Nazgule
        Ortografii, istoty szponiaste i uzbrojone, tudzież maniakalny
        korektor-moderator A., poprawiający błędy we wszystkich postach...
        Tu niestety jesteśmy o jedno w plecy - nie ma możliwości edytowania
        notek. Poprawne pisanie wymaga zdecydowanie większej dyscypliny niż
        na "normalnych" forach, bo jak wyślesz - umarł w butach.
        • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:30
          Ja sie uwazam za Nazgula:-). I owszem, szaleja jak najbardziej. Za to A.pojawia
          sie rzadko.
    • mama_kotula Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 21:56
      Swoją opinię napisałam we właściwym wątku. Wraz z piwno-kuflowym porównaniem. Oraz co sądzę na temat samowolnie koronowanych głów, które nie zamierzają "zniżać się" do sprawdzenia postu przed wysłaniem, ponieważ korona z głowy może spaść.

      Jestem - jak najbardziej - za poprawnością językową.
      Jestem za używaniem znaków interpunkcyjnym, do ciężkiej deutery. I wielkich liter. Chyba, że wyraźnie widać, iż post jest w specyficznej konwencji czyli np. coś w rodzaju:

      gupia jesień
      nic nie chce się

      jak tu się za-
      -brać gdy nędza
      za cokolwiek?
      myśli człowiek
      jestem tyci
      mam to w rzyci



      Pójdę dalej:
      Jestem za dzieleniem długich postów na wyraźne akapity - jednostki treściowe, do których łatwiej się odnosić.
      Jestem przeciwko technice strumienia świadomości, przeciwko postom zrozumiałym tylko dla autora, przeciwko czysto emocjonalnym bełkotom bez treści.

      Jestem przeciwko oburzaniu się, że nikt mnie nie rozumie, kiedy myśląc "ciasto z dyni" piszę "przemiany ustrojowe w RPA".

      Jestem okropna, wiem. :/
    • szprota Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 22:51

      A nie możemy działać w ten sposób, by osobom piszącym niejasno czy rozwlekle, w spokojny, kulturalny sposób, bez jadu i złośliwości. Zgodzę się z tym, że reagować i wymagać wysokiego poziomu językowego trzeba. Niemniej nie zgadzam się, by tym samym przyzwolić na przykre szyderstwa.
      • sowca Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:03
        I oto Szprota ujęła w słowa dokładnie to, co i ja chciałam
        powiedzieć. I przy okazji przychylam się też do prośby Uccello,
        która chciałaby poznać te "kubły pomyj"
        • mmaupa Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:10
          O - zgadzam sie z grupa odzwierzeca, czyli Szprota i Sowka :)

          A uzywajac porownania Dakoty - jesli ktos zyczy sobie, zeby u niego w domu zdjac
          buty, oczywiscie, zdejmujemy. Wystarczy jednak goscia poinformowac zwrotem:
          bardzo prosze zdjac buty, zamiast: zdejmuj te buciory, bo blocisz jak swinia.
          • mama_kotula Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:14
            mmaupa napisała:
            > Wystarczy jednak goscia poinformowac zwrotem:
            > bardzo prosze zdjac buty, zamiast: zdejmuj te buciory, bo blocisz jak swinia.


            Droga przedstawicielko grupy zwierzęcej - a jeśli gość na to odpowie: "nie będę ściągać, bo nie lubię czuć się skrępowany i taki mam styl"? ;)

            PS. Co do meritum się zgadzam oczywiście - czyli do formy zwracania uwagi, zdecydowanie lepiej żartobliwie, w formie rady, niż zjadliwie. Są jednak osoby, które - jak napisałam - każdą krytykę przyjmą jako atak, niezależnie od formy.
            • mmaupa Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:33
              Uwazam, ze naturalna reakcja na zjadliwy komentarz jest pewna doza rozzalenia
              (przychodze w gosci, a tu mnie od swin wyzywaja!), czego rezultatem bedzie -
              niekoniecznie sluszne - bronienie swoich racji.

              Szanse na pozytywne przyjecie krytyki sa odwrotnie proporcjonalne do poziomu
              zjadliwosci posta.
            • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:36
              Ja tez zgadzam sie co do tego, ze lepsza krytyka lagodna, ale wlasnie chodzi mi
              przede wszystkim o osoby, ktore obrazaja sie na kazda forme zwracania uwagi,
              albo odpowiadaja, ze niczego nie beda sprawdzasc, bo taki ich styl.
              • szprota Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:48
                dakota77 napisała:

                > Ja tez zgadzam sie co do tego, ze lepsza krytyka lagodna, ale wlasnie chodzi
                mi przede wszystkim o osoby, ktore obrazaja sie na kazda forme zwracania uwagi,
                albo odpowiadaja, ze niczego nie beda sprawdzasc, bo taki ich styl.

                Ja w takich wypadkach jestem skłonna, dla dobra ogólnej atmosfery, jednak starać
                się ignorować wtedy ich potknięcia czy błędy. No chyba, że cała wypowiedź
                zacznie się składać z pisma obrazkowego i migoczących suwaczków ;)
                • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:54
                  Ja nie bardzo potrafie ignorowac takie uwagi, ze komus nie nalezy, a innym nic
                  do tego, bo taki styl i juz. To dosc bezczelne postawienie sprawy. Mozna bronioc
                  swojego zdania, mozna przyznac innym racje, ale zeby tak od razu stwierdzac, ze
                  nic sie w tej sprawie nie zrobi i juz?
                  • szprota Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 00:07
                    Nie twierdzę, że to mnie nie drażni. Przykład domowy: części z Was wiadomo, że
                    mieszkam w domku współdzielonym z rodzicami - oni na parterze, ja na pięterku.
                    Jestem nałogową palaczką i u siebie na piętrze palę wszędzie, włącznie z
                    sypialnią. U rodziców nie palę nigdy, bo mamie przeszkadza. I cholera mnie
                    trzaska, gdy do rodziców przychodzą goście i mimo uwagi mamy, żeby przy niej nie
                    palić dymią jej prosto w te biedne, niechore oczy. I też mamy z mamą do wyboru
                    dla dobra ogólnej atmosfery i sympatii przyjaciół rodziców zignorować tę
                    sytuację albo zwrócić uwagę i, być może, spowodować jakiś konflikt. Mama jest
                    mało asertywna i woli dobrą atmosferę.

                    Sądzę, że nieco inaczej też jest, gdy pozwalamy sobie zwrócić uwagę osobie
                    zadomowionej na forum, która już wchłonęła klimat naszych rozmów. Taka osoba
                    najpewniej będzie wiedzieć, że jest mile widziana, tylko warto by było nieco
                    usprawnić sposób pisania na forum. Osoby nowe, jeśli nie zadadzą sobie trudu
                    poczytania nas najpierw, mogą odebrać takie uwagi jako "nie jesteś tu mile
                    widziana/y, bo nie umiesz stawiać przecinków". I chociaż jestem zdania, że skoro
                    ktoś w ten sposób to odbiera, to nie do końca jest nasz problem, tylko raczej
                    tej osoby, bo tego typu reakcja jest ciut dziecinna, to zastanawiam się również
                    (czy kiedyś skończę to zdanie... nie, to nie to), czy nie warto czasem trochę
                    odpuścić, zignorować błędy i aroganckie komunikaty "nie będę sprawdzać pisowni,
                    bo to nie szkoła" z nadzieją, że się dana osoba dostosuje.

                    Generalnie mam dość ambiwalentne odczucia jednym zdaniem ;)
            • kaliope3 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 00:49
              > Droga przedstawicielko grupy zwierzęcej - a jeśli gość na to odpowie: "nie będę
              > ściągać, bo nie lubię czuć się skrępowany i taki mam styl"? ;)
              >
              Mozna na to odpowiedziec np tak: Drogi gościu, rozumiem,że masz taki styl, ale
              my tu, jednakowoż,preferujemy styl bezbutny i bardzo Cię proszę abyś tu, u nas,
              ten styl chwilowo podchwycił.
              W przypadku dalszych odmów, w przyszłości rezygnujemy z goszczenia u siebie tak
              zdeterminowanego do trzymania się swego stylu gościa
              (o ile to nam faktycznie aż tak przeszkadza)

              PS. Co do meritum się zgadzam oczywiście - czyli do formy zwracania uwagi, zdec
              > ydowanie lepiej żartobliwie, w formie rady, niż zjadliwie. Są jednak osoby, któ
              > re - jak napisałam - każdą krytykę przyjmą jako atak, niezależnie od formy.
              >
              Z pewnością są takie osoby, ale czy na pewno możemy do tego grona od razu
              przypisać Lakashę? Odzew na jej posty był błyskawiczny,nikt nie podzielał
              specjalnie jej zdania,ale nie zauważyłam żeby się od razu obrażała i specjalnie
              fochami strzelała. Wręcz przeciwnie, w miłym tonie próbowała polemizować. To że
              jej się w pewnym momencie odechciało, nie oznacza jeszcze, moim zdaniem,że jest
              nadwrażliwa i każdą krytykę przyjmuje jako atak
              • a_weasley Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 22:30
                kaliope3 napisała:

                > Mozna na to odpowiedziec np tak: Drogi
                > gościu, rozumiem,że masz taki styl, ale
                > my tu, jednakowoż,preferujemy styl bezbutny
                > i bardzo Cię proszę abyś tu, u nas,
                > ten styl chwilowo podchwycił.

                U Borejków takie zwyczaje były? Czy na Białorusi jakiej może?
                Zachowanie, które lansujesz, jest wysoce niekulturalne. Ba, samo domaganie się
                zdjęcia butów jest dość poważnym nietaktem. Jak kto się tak trzęsie nad podłogą,
                nie zaprasza gości.
                • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 22:41
                  Wiesz, nie zgodze sie. Ja od gosci nie oczekuje, ze zdejma buty, ale kiedy ktos
                  chce, zebym zdjela je, przychodzac do jego domu, zrobie to. I o to tu chodzi.
                  Przychodzisz gdzies jako gosc, dostosowujesz sie do regul gospodarzy. Lub nie
                  przystosowujesz sie i nie wchodzisz. Ale raczej nie ma opcji, ze domagasz sie
                  glosno, by gospodarze nagieli sie do twoich oczekiwan.
                  • laura-gomez Buty 09.11.08, 12:21
                    Ja zawsze zdejmuję buty, kiedy wchodzę do czyjegoś mieszkania, chyba, że któryś z gospodarzy powie mi, iż mogę wejść w nich. Jak ktoś do mnie przychodzi, to też automatycznie ściąga obuwie, jest to czymś naturalnym?
                    • szprota Re: Buty 09.11.08, 13:43
                      To chyba też typowy przykład degustibusa ;) Ja raczej pytam, czy mogę w butach,
                      czy lepiej zdjąć. Swoim zaś gościom zawsze mówię "nie zdejmuj, chyba że lubisz".
                      I wiecie co, mało kto lubi. Gdybym miała dorabiać do tego ideologię, rzekłabym,
                      że mój dom to nie muzeum. Prawda jednak jest taka, że przy dwóch kotach nigdy
                      idealnie czysto nie jest, nawet gdybym regularnie sprzątała (a nie sprzątam).
                      Natomiast nie poddaję ocenie tych, którzy oczekują od gości zdejmowania butów. W
                      końcu sprzątanie to ich praca i mają prawo spodziewać się, że zostanie w ten
                      sposób uszanowana. Na tym tle uwaga A_Weasley wydała mi się nieco przesadzona.
                      Niemniej sama wolę w butach niż bez.
                      • mama_kotula Re: Buty 09.11.08, 14:31
                        Ja przeważnie mówiłam "nie zdejmuj butów", a następnie dorobiłam się raczkującego niemowlaka liżącego podłogi, potem drugiego raczkującego po całym domu niemowlaka liżącego podłogi i nieco hmmm zweryfikowałam poglądy - ale tylko na jakiś czas.

                        Nie wymagam od gości zdejmowania butów.
                        Chyba, że aura jest taka, a nie inna i wytarcie w wycieraczkę szczerze mówiąc nic nie da - ale wtedy nic nie muszę mówić, rozsądny człowiek sam z siebie zdejmie ubłocone/ośnieżone buciory i zostawi w przedpokoju.
                • mmaupa Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 22:41
                  Spokojnie, Arturze, to tylko dywagacje na temat przykladu Dakoty. Czysto
                  teoretyczne.

                  Nie wiem jak jest na Bialorusi, ale na przyklad w Nepalu albo w Macedonii
                  szczytem chamstwa jest pakowanie sie komus w butach do domu. Wiec znow punkt
                  widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                  • dakota77 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 22:45
                    W Anglii masa ludzi chodzi po domu w butach, a jednak w domu jednych z moich
                    przykaciol buty sie zdejmuje, co teraz grzecznie robie. Przyklad byl tylko
                    przykladem, jak pisalam w poscie wczesniej, butow gosciom nie kaze zdejmowac. Za
                    to np. kiedy prosze, by nie palili w mieszkaniu, wolalabym, zeby sie tego trzymali.
      • szprota Re: Czuję się wywołana do tablicy, 07.11.08, 23:45
        szprota pisała z komórki w pośpiechu i napisała
        by osobom piszącym niejasno czy rozwlekle, w spokojny, kulturalny sposób, bez jadu i złośliwości

        winno być: by osobom piszącym niejasno czy rozwlekle, zwracać uwagę w spokojny, kulturalny sposób, bez jadu i złośliwości.
        Zdaje się, że wszyscy zrozumieliście, o cho, ale nie mogłam zdzierżyć, że w dyskusji o jasności komunikacji wisi mój post nie do końca zrozumiały.
    • k_linka Chętnie poznałabym.... 07.11.08, 23:16
      Chętnie poznałabym zdanie tzw. większości na temat używania/nieużywania polskich
      liter. Pisuję na forum rzadko, ale jak już pisuję, to generalnie klawisza "ALT"
      nie używam, bo spowalnia pisanie (jak wolno piszę to zdarza się, że zapomnę o
      czym piszę).
      Ciekawi mnie, czy bardzo to Wam przeszkadza?
      • dakota77 Re: Chętnie poznałabym.... 07.11.08, 23:34
        To ja sie tez podepne, bo jak widac zwykle nie uzywam polskich liter. I tez z
        pwoodu tego, ze mocno spowalniaja pisanie.
        • ananke666 Re: Chętnie poznałabym.... 08.11.08, 15:05
          Mnie nie :) ale ja piszę bezwzrokowo. Stąd też łatwiej wyłapać mi błędy, bo patrzę bezpośrednio na monitor. Jak muszę pisać jedną ręką, bo na drugiej wisi np. dziecko, to masakra, szukam znaków po całej klawiaturze.
          Generalnie brak polskich liter na forach mi nie przeszkadza.
      • szprota Jajako mniejsza większość odzwierzęca 07.11.08, 23:41
        mam zdanie takie, że akurat z polskimi literami różnie bywa. Ktoś pisze z zagranicy z kompa bez zainstalowanej polskiej klawiatury. Ktoś ma notebooka z układem niemieckim. Komuś w końcu szybciej pisze się bez wciskania co chwila ALTa. Mnie by się nigdy nie chciało rozstrzygać, czemu tych polskich liter nie ma. A generalnie ich brak (pomijając ten wątek ;)) niespecjalnie utrudnia zrozumienie tekstu.
        Bo chyba chodzi o to, żeby było zrozumiale, nieprawda.
        • lezbobimbo Re: Jajako mniejsza większość odzwierzęca 08.11.08, 13:25
          szprota napisała:
          > mam zdanie takie, że akurat z polskimi literami różnie bywa. A >generalnie ich
          brak niespecjalnie utrudnia zrozumienie tekstu.
          > Bo chyba chodzi o to, żeby było zrozumiale, nieprawda.

          Ano, ano, parwde parwisz:) Ponoc nszae mzógi portafia ropzoznac clakiem
          poprzesatiawne sowla, dopóty priewsza i otsania litrea
          sa na wewlasciwych miejsach ;)))))

          Ad rem: mi osobiscie bynajmniej nie sama ortografia czy....ilosc....wielokropków
          przeszkadzala w zrozumieniu wiadomych postów, jestem w stanie rozpoznac
          gorszejsze, zwlaszcza przy chatowaniu.......... (tu chrzeszcze w agonii)
          Mi przeszkadzala specyficzna gramatyka i sama logika w zdaniach ;PPP
          • dakota77 Re: Jajako mniejsza większość odzwierzęca 08.11.08, 13:32
            Z tym przestawianiem liter swieta prawda, czyta sie to, jakby wszystko bylo na
            swoim miejscu:-)
            Ladnie ujelas to to specyficznej logice, mnie tu sie pchalo na klawiature
            brutalniejsze okreslenie:-)
      • kanga_roo Re: Chętnie poznałabym.... 07.11.08, 23:43
        wiecie, zawsze mnie potwornie drażniły błędy, o których
        dyskutujecie. kiedy znalazłam błąd w książce, stwierdzałam, że
        wydanie do niczego. kiedy w liście do mnie, byłam wręcz obrażona.
        odbierałam błędy jako brak szacunku dla odbiorcy, po prostu.

        ale życie trochę mnie naprostowało, ponieważ:
        - moja przyjaciółka, dorosła, wykształcona, potrafi machnąć takiego
        byka, że blednę
        - mój ukochany korespondencyjny przyjaciel pisywał najokropniejsze
        listy, jakie kiedykolwiek czytałam - charakter pisma miał potworny,
        robił mnóstwo błędów ortograficznych
        - mój mąż co chwila pyta mnie, jak piszemy to czy tamto
        - moja druga przyjaciółka nie robi błędów, ale jej styl jest
        specyficzny, podobny do stylu dziewczyny, którą objechano w wątku o
        kanapkach z dżemem.

        i wiecie co? nauczyłam się odbierać styl wypowiedzi jako składnik
        osobowości piszącego. nawet to, czy sprawdza wiadomość przed
        wysłaniem, coś o nim mówi. to, że robi literówki, że nie używa
        polskich znaków, że dodaje emotikony albo i wielokropki :-)

        założyłam, że nikt nie robi błędów specjalnie, żeby mnie obrazić. i
        przestałam reagować w taki ostry, ironiczny, nauczycielski sposób
        (który, nota bene, przychodzi mi najłatwiej). bo ja z kolei nie
        zapamiętam ciągu sześciu cyfr nawet po stu powtórzeniach. tak mam i
        już.
        • szprota Re: Chętnie poznałabym.... 07.11.08, 23:56
          Jest jednakowoż pewna różnica. To, co piszemy tutaj jest mniej lub bardziej publiczne. Przy wystąpieniach publicznych bardziej dbamy o styl wypowiedzi czy choćby ubiór, prawda? Oczywiście rozmawiamy tu sobie bardzo przyjacielsko i na luźnej stopie, ja jednak np. mam tak, że na tym forum nie flugnę słowem uważanym powszechnie za pięcioliterowe (co na moim prywatnym forum zdarza mi się wcale często). Bo ludzie czytają. Także ludzie mnie obce, które mogą mnie ocenić wyłącznie po tym, jak piszę (tak jak przy wystąpieniu publicznym wyłącznie po tym, jak gładko składam zdania w wypowiedzi i ewentualnie czy trzymam kolana razem stojąc w spódnicy).
          Innymi słowy jak dla mnie jest spora różnica w prywatnej pisaninie via listy analogowe, mejle czy komunikatory, a czym innym forum.
        • mama_kotula Off topic - ciąg cyfr :) 07.11.08, 23:59
          Cytat
          bo ja z kolei nie
          zapamiętam ciągu sześciu cyfr nawet po stu powtórzeniach. tak mam i
          już


          :):)
          Widocznie pamięć krótkotrwała inaczej u ciebie pracuje.
          Standardowo pamięć krótkotrwała ma zdolność do zapamiętywania nie więcej niż - dokładnie - 6 elementów.

          Jak pierwszy raz o tej pamięci czytałam, to z miejsca zakrzyknęłam - no ale jak to? przecież taki numer komórkowy jest dziewięciocyfrowy, o proszę - pięćset siedemnaście, sto dwadzieścia jeden, czterysta dwadzieścia... o-o.
          Pamięć sama sobie odruchowo pogrupowała, aby było jej łatwiej :):)
          Tak, że zapamiętywanie ciągu 6 cyfr to nie jest taka prosta sprawa, jak się zdaje, ponieważ jest to maksimum, jakie jesteśmy w stanie przechować w pamięci krótkotrwałej.

          PS. A niemęża tak długo wałkiem po głowie waliłam, aż przestał mi podczas rozmowy przez komunikator pisać "spowrotem", choć przyznaję ze wstydem, że przez pewien czas tolerowałam ;). Ale króciutko :)
          • lezbobimbo Re: Off topic - ciąg cyfr :) 08.11.08, 13:14
            mama_kotula napisała:
            > Standardowo pamięć krótkotrwała ma zdolność do zapamiętywania nie >więcej niż
            - dokładnie - 6 elementów.

            Czytalam gdzies, ze zalezy to od czlowieka - ponoc srednio to od 4 do 7 elementów.

            Z kolei (tu mój ukochany Oggtopic;) tfu, tfu, offtopic;) nie moge sie
            powstrzymac, zeby przy okazji zapamietywania cyfr nie podzielic sie z Wami moja
            ukochana wiadomoscia, w jaki sposób licza inne zwierzeta :))
            Otóz inne zwierzeta tez potrafia liczyc jak my, chociaz w przyrodzie nie
            potrzebuja rozwiazywac równan drugiego stopnia ani calek. Nawet osmiornice i
            inne dziwne stworzenia morskie potrafia.
            Zwierzeta ogólnie licza tak: 1, 2, 3, 4, DUZO :))) Czy to nie cudowne? Potrafia
            doskonale zauwazyc róznice miedzy 2 a czterema orzechami, jajkami itd.
            Niektóre z nich, n.p. kruki i krukowate, potrafia liczyc az do 6,7,DUZO :)))

            Z kolei jesli chodzi o pamiec krótkotrwala i rozpoznawanie na pierwszy rzut oka
            (n.p. jednego elementu wsród 50 innych albo kilku podobnych czy groznych),
            wszystkie stwory z oczami bija nas o glowe, a nawet tysiac glów. Wszak musza
            dzieki temu przezyc :)
            • ananke666 Re: Off topic - ciąg cyfr :) 08.11.08, 14:59
              ...ale podobno wiedzą dokładnie, ile jest ich w stadzie, tzn. potrafią szybko ocenić, czy aby kogoś nie brakuje.
              • lezbobimbo Re: Off topic - ciąg cyfr :) 08.11.08, 15:59
                ananke666 napisała:
                > ...ale podobno wiedzą dokładnie, ile jest ich w stadzie, tzn. potrafią szybko
                o> cenić, czy aby kogoś nie brakuje.

                W ogóle sa madre i wlasnie w tym szybkim ocenianiu i rozpoznawaniu bija nas na
                glowe, a nawet tysiac glów :)
                • kanga_roo Re: Off topic - zwierzęta :-) 08.11.08, 18:35
                  odkąd dowiedziałam się, że niektóre ptaki wędrowne w czasie migracji
                  przejeżdżają na samochodach tunelem pod Mont Blanc, zamiast lecieć
                  nad Alpami, niewiele już może mnie zdziwić w kwesti ich zdolności :-)
                  • biljana Re: Off topic - zwierzęta :-) 12.11.08, 17:05
                    Boski off topic:)Jestem pod wrażeniem waszej wiedzy!
                    Mam jeszcze pytanie, czy wiecie może jak przedstawiają się zdolności
                    matematyczne kociastych? Czy są równie inteligentne jak np. kury ? ;-)
                    Bo ja zauważyłam, że moje mają jakąś świadomość np. istnienia zbioru elementów,
                    ale zastanawiam się czy np. liczą kocie chrupki ;-))
                    • mmaupa Re: Off topic - zwierzęta :-) 12.11.08, 18:16
                      Z kociastymi to dosc trudno stwierdzic - nie sprawdzaja sie w warunkach
                      laboratoryjnych, dlatego naukowcy wola badac malpy, szczury, papugi, ew. psy.
                      Ale pewnie jakos licza, bo niby czemu nie?

                      Pogrzebalam troche w necie i znalazlam bardzo interesujacy artykul (wlasciwie
                      rozdzial z ksiazki):
                      www.mind.duke.edu/files/sites/brannon/pub/2561211092.pdf
                      Jesli komus nie chce sie przedzierac przez 40 stron badan behawioralnych, to
                      podam ciekawsze przyklady.
                      - Szczury zostaly nauczone naciskania wajchy aby otrzymac jedzenie. Po
                      przycisnieciu konkretnej liczby mialy "stawic sie" po nagrode, sygnalizujac
                      gotowosc przez wsadzanie pyszczka do otworu z fotokomorka. No i naciskaly te
                      wajche na tyle sprawnie i dokladnie, ze nie bylo wlasciwie zadnej statystycznej
                      roznicy miedzy ich dokladnoscia a wynikami grupy doroslych ludzi naciskajacych
                      przycisk bardzo szybko i bez liczenia na glos! (Liczba nacisniec wahala sie od 4
                      do 24, oczywiscie im wyzsza liczba, tym mniejsza dokladnosc, ale to w sumie
                      mozna zrozumiec).
                      - Szczury w labiryncie potrafia policzyc sobie do ktorego tunelu nalezy skrecic
                      (np. trzeci po prawej), nawet jesli labirynt zmanipuluje sie tak, zeby przy
                      kolejnych probach miedzy tunelami byly rozne odleglosci.
                      - Zwierzaki mozna nauczyc "czytac" cyfry arabskie - np. jesli na ekranie pojawia
                      sie "5" a z karmnika wypada piec przysmakow. Rezusy nauczyly sie wybierac
                      wieksze cyfry, zeby otrzymac wiecej jedzenia.

                      Fajne, prawda?
                      • ready4freddy Re: Off topic - zwierzęta :-) 12.11.08, 22:18
                        bardzo fajne :) ja z kolei gdzies czytalem o eksperymencie na szczurach,
                        polegajacym na tym, iz dany szczur, naciskajac na guzik fundowal sobie orgazm.
                        po prostu sygnal szedl do elektron w odpowiedniej czesci mozgu i juz,
                        trzask-prask, panie, i po wszystkim. tzn. byloby po wszystkim, ale sex drive
                        jest tak silny, ze nieszczesne gryzonie wykanczaly sie same, fundujac sobie
                        jeden orgazm za drugim, a poniewaz kazdy oznacza iles-tam spalonych kalorii w
                        wydatku energetycznym, to i wyczerpywaly sie jak bateryjki.

                        dlaczego kociaste nie sprawdzaja sie w lab-warunkach? nie chca robic tego, co im
                        kaza? :)
                        • onion68 Re: Off topic - zwierzęta :-) 12.11.08, 22:33
                          > dlaczego kociaste nie sprawdzaja sie w lab-warunkach? nie chca robic tego, co i
                          > m
                          > kaza? :)

                          Chyba. Kiedyś, jak jeszcze chodziłam czasem do cyrku, byłam na przedstawieniu,
                          podczas którego tresowany kot olał (dosłownie) treserkę.
                          O umiejętności liczenia przez koty pisała Colette - że Fanszetka umiała liczyć
                          do trzech, niestety, okazało się to w dość smutnych okolicznościach.
                          • kaliope3 Re: Off topic - zwierzęta :-) 12.11.08, 22:39
                            A mi kiedyś mama opowiadała jak to szczury gdy znajdą,albo sobie wyszperają
                            gdzieś jajko, transportują je następująco,by się nie zbiło-jeden szczur kładzie
                            się na grzbiecie i jajko przytula do brzucha łapkami a reszta ciągnie go za ogon...
                            • mama_kotula Re: Off topic - zwierzęta :-) 12.11.08, 22:40
                              kaliope3 napisała:
                              A mi kiedyś mama opowiadała jak to szczury gdy znajdą,albo sobie wyszperają gdzieś jajko, transportują je następująco,by się nie zbiło-jeden szczur kładzie się na grzbiecie i jajko przytula do brzucha łapkami a reszta ciągnie go za ogon...


                              Nie dalej jak wczoraj czytałam o tym dziecinie mojej. W powiastce dla dzieci pt. "Przygody Mufka, Chrobotka i Półbutka" ;)
                              I ilustracja takiego transportu mnie urzekła.
                              Choć nie wiem, ile w tym prawdy. Mimo to urzekła jak nic!
                        • mama_kotula Re: Off topic - zwierzęta :-) 12.11.08, 22:39
                          ready4freddy napisał:
                          ja z kolei gdzies czytalem o eksperymencie na szczurach,
                          polegajacym na tym, iz dany szczur, naciskajac na guzik fundowal sobie orgazm. po prostu sygnal szedl do elektron w odpowiedniej czesci mozgu(...) kazdy oznacza iles-tam spalonych kalorii w
                          wydatku energetycznym, to i wyczerpywaly sie jak bateryjki


                          O rajuniu.
                          W następnym wcieleniu chcę być takim szczurem.
                          Nie dość, że im przyjemnie, to jeszcze chudną przy tym.
        • kaliope3 Re: Chętnie poznałabym.... 08.11.08, 00:52
          założyłam, że nikt nie robi błędów specjalnie, żeby mnie obrazić. i
          przestałam reagować w taki ostry, ironiczny, nauczycielski sposób
          (który, nota bene, przychodzi mi najłatwiej). bo ja z kolei nie
          zapamiętam ciągu sześciu cyfr nawet po stu powtórzeniach. tak mam i
          już.
          O, Kanga_roo- dzieki za ten wpis! Coś mi się w tym tonie kołatało po głowie,ale
          Ty ujęłaś to bardzo zgrabnie
      • klymenystra Re: Chętnie poznałabym.... 09.11.08, 17:36
        Ja pisze bez polskich, bo mam francuski komputer, ktory ma ze wszechmiar dziwna
        klawiature. Jesli jestem w trakcie pisania w wordzie czegos po polsku, to
        podpinam polska klawiature, ale nie mam jej na stale (bo wtedy nie moglabym jesc
        przed kompem).
        Nie przeszkadza mi to u innych, nie przeszkadza mi brak wielkich liter, o ile sa
        znaki interpunkcyjne. Bez nich zyc nie moge.
      • ciotka_paszczaka Re: Chętnie poznałabym.... 09.11.08, 17:50
        Wiekszoscia nie jestem (no moze, Paszczakow) pisze bezwzrokowo, ale bez polskich
        liter, bo wiekszosc komputerow z ktorych korzystam nie nie ma po prostu polskich
        sterownikow do klawiatury.
        W domu mam, ale z makintoszami roznie bywa, czasami moi
        "czytelnicy"-posiadajacy w wiekszosci windows/linuxa; widza polskie litery w
        pisanych przeze mnie listach, czasami wrecz przeciwnie, pojawiaja sie tzw.
        krzaczki. Nie wiem, od czego to zalezy, i za bardzo nie mam czasu z tym walczyc.
        Jesli brak polskich liter -bedzie wielu osobom przeszkadzal, to moge pisac z
        nimi, ale tego, co sie wyswietli, po prostu nie moge przewidziec.
    • the_dzidka Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 13:22
      > Nie wylewajcie na mnie kubłów pomyj tylko dlatego, że sprzeciwiam
      > się sprowadzeniu mowy do poziomu bełkotu!

      No, za pozwoleniem, pomyj to ja nie widziałam.
    • anutek115 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 08.11.08, 18:45
      Co prawda nie wiem, czy jest sens wypowiadać się w dyskusji, w której wszystko,
      co ja miałabym do powiedzenia, juz zostalo powiedziane przez inne osoby, ale
      jednak się wypowiem, by cie wesprzeć, Weroniko.

      Cytat przez ciebie dobrany jest doskonały, by ukazac wszystko, co może boleć w
      odbiorze podobnych wypowiedzi. Nie negując dobrej woli autorki tejże wypowiedzi,
      jej serdecznego charakteru i szczerej chęci, by sobie z nami pogawedzić,
      przyznać jednak trzeba, że jest to wypowiedź niezrozumiała. No, dla mnie
      niezrozumiała. Kto gryzł? Kto ząbkował? Komu miało się co dac i do czego? To
      znaczy, ja to wszystko zrozumiałam, ale po chwili zastanowienia. A jednak nie
      jest to wypowiedź, którą się powinno rozumiec dopiero, jak się nad niż
      przystanie i chwile wysili szare komórki, i od razu zaznaczę asekuracyjnie, że
      nie chcę przez to powiedzieć "niemadra" czy, Boże broń "głupia". Zwykła
      wypowiedx, która dla osoby niexle obeznanej z językiem polskim powinna byc
      zrozumiała bez cienia problemu. Łamać głowę to ja sobie mogę nad wyjasnieniami
      dotyczacymi genetyki czy zapamietywania liczb... a nie nad prostym w zamierzeniu
      zdaniem.

      Dodam jeszcze, że osobiście nie cierpię wielokropków. Sama ich używam, aby
      zaznaczyć pewne niedopowiedzenia, i tak je też odbieram. W zwiazku z czym tekst
      typu "poszłam do lekarza... byla kolejka... nie mogłam zapisac się na później...
      bo to i zajecia na uniwersytecie... i korepetycje... więc czekałam..." potwornie
      mnie męczy, bez przerwy oczekuję jakiejś "bomby" zakładając, ża każdy ten
      wielokropek oznacza niedopowiedzenie i zaraz nastąpi fajerwerk intelektualny.
      Ale uznałabym, że to taka moja fanaberia i w najgorszym razie po prostu nie
      czytałabym wpisów - gdyby chodziło tylko o wielokropki. Ale, przynajmniej tu,
      nie chodzi.

      Więc rozumiem cię, Weroniko, i popieram. Lubię to forum także dlatego, że
      piszące tu osoby - nawet jeśli nie używają polskich liter czy wersalików - piszą
      piękną, interesującą polszczyzną.

      Ale przyłączam się do pytań koleżanek, zadanych wyżej - gdzie te kubły pomyj,
      wylewane na ciebie? Ja nie dostrzegłam nawet łyżeczki od herbaty...
      • sowca Re: Czuję się wywołana do tablicy, 09.11.08, 00:37
        Weroniko, przeczytałam bardzo dokładnie cały sporny wątek. I nie
        znalazłam ani jednej obraźliwej uwagi na Twój temat, która mogłabyś
        odebrać jako wiadro pomyj. Mało tego - wiele osób (Dakota, Dzidka,
        Szprota...) poparły Twoją wypowiedź. Sama zwróciłaś uwagę
        użytkowniczce forum (nawiasem mówiąc, słuszna była to uwaga).
        Dziewczyna się obraziła i opuściła forum. Wobec tego Ty zarzucasz,
        że spotkało Cię owo wiadro pomyj i masz pretensje, że uwagę zwrócono
        Tobie. Czegoś tu nie rozumiem. Każdego może spotkać uwaga od kogoś.
        Wobec tego błagam, abyśmy się stworzyły na forum nowego trendu
        pt: "Ktoś mi zwrócił uwagę, obrażam się/uciekam z forum/zakładam
        wątek kipiący oburzeniem".
        Inną sprawą jest forma zwracania tej uwagi. Była mowa o tym setki
        razy, więc nie będę się powtarzać. Osobiście jednak uważam, że uwagi
        w wątku dżemowo - kanapkowym nie były tak niemiłe, żeby robić z tego
        aferę.
        • idomeneo Re: Czuję się wywołana do tablicy, 09.11.08, 08:57
          Cytatsowca napisała:

          Inną sprawą jest forma zwracania tej uwagi.


          ano wlasnie - spór nie dotyczył tego, czy posty Lakashy były
          zrozumiałe i poprawne jezykowo, czy nie. Przeciwnie - chyba
          wszyscy
          zgodnie stwierdzili, że było z tym raczej krucho.

          Część osób tutaj jest natomiast dodatkowo zdania, że słuszne
          stwierdzenie, że czyjaś wypowiedź jest niepoprawna, nie upoważnia
          nas jeszcze do napastliwości w wytykaniu tego. Powiedzenie "ale
          przecież miałam rację" tego nie usprawiedliwia. Ten sam komunikat
          ("to jest źle sformułowane") można przekazać bez wożenia się po
          rozmówcy.
          • kaliope3 Re: Czuję się wywołana do tablicy, 09.11.08, 10:41
            Otóż to. Ja się nie wypowiadałam w kwestii zrozumiałości
            i poprawności tych postów, więc może teraz szybko dopiszę,
            że dla mnie one również były trudne do pełnego i szybkiego zrozumienia. Nie
            poczułam się mimo to jednak uprawniona do pewnej bezceremonialności w formie
            zwracania na to uwagi Lakashy.
            Czy naprawdę taka forma była tu potrzebna i miała swe wytłumaczenie z racji
            powagi problemu?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka