taria
17.02.09, 16:27
Jeżycjada z założenia jest cyklem książek pisanych dla nastolatków i
o nastolatkach. W naszych dyskusjach często podkreśla się fakt, że
przedstawiony w nich świat jest bardzo wyidealizowany. Nastoletni
bohaterowie nie palą, nie piją (no, może Kozio trochę...), nie
używają narkotyków ani nie wkładają nauczycielom kubłów na głowę.
Może to i dobrze, bo młodociane czytelniczki często utożsamiają się
z bohaterkami ukochanych książek i na nich wzorują. Jak jednak by
nie oceniać sposobu kreacji jeżycjadowej młodzieży, w jej życiu
brakuje bardzo ważnego aspektu: przyjaciół.
Od "Noelki" praktycznie jedyne kontakty, jakie z rówieśnikami
utrzymują dzieciaki Borejków dzieją się na łonie rodziny (Łusia i
Ania, Róża i Laura, Ignaś i Józinek), czyli faktycznie są wymuszone
okolicznościami. Jeśli bohaterka spotyka się z kimś spoza rodziny,
to prawie zawsze jest to przedstawiciel płci brzydkiej starający się
o jej względy. Oczywiście, wątek miłosny dla nastolatków jest
ogromnie istotny, jednak przeważająca większość interakcji
społecznych czy to dziesięcio- czy szesnastolatka odbywa się w
grupie rówieśników tej samej płci. W klasie, na podwórku, kółku
teatralnym dzieją się sprawy, które są dla młodego człowieka bardzo
ważne.
Pierwsze tomy Jeżycjady były pod tym względem o niebo prawdziwsze.
Czytając po raz pierwszy Szóstą Klepkę odebrałam ją również jako
historię bardzo niesymetrycznej przyjaźni Danusi i Cesi, z
zarysowanym problemem istnienia w takim związku szantażu
emocjonalnego. Kiedy w Święta zajrzałam na nowo do KK przykuło moją
uwagę zachowanie Nutrii, która po dwóch tygodniach chorowania na
świnkę wróciła do szkoły. Pamiętacie, wracała do domu w paskudnym
humorze, zaczęła skarżyć na koleżanki... Okazało się, że dziewczynki
mają nową siódemkową i Natalia sądziła, że przestały ją lubić.
Na przedstawienie "Hamleta" w liceum im. Zeromskiego przyszła
cała klasa Anieli, co było dla niej sygnałem, że jest lubiana i
akceptowana.
Takie epizody sprawiają, że - paradoksalnie - dla współczesnego
młodego czytelnika KK czy IS wydają się bardziej realistyczne niż
najnowsze tomy. W nowym idealnym świecie Gabrysia przez osiem lat
nie poznała ani jednej koleżanki z podstawówki Tygrysa, Pyza nie
urządza imienin w gronie przyjaciółek, ubrany w garniturek
i czapkę w biedronki Ignaś nie spotyka się z zaczepkami klasowych
dowcipnisiów, a osiemnastoletnia Laura, zamiast obdzwaniać
znajomych w temacie imprezy sylwestrowej, wychodzi na bal
z dziewięcioletnim kuzynem. Jeden Józinek grywa z kumplami w nogę,
bywa w pizzerii i ogólnie sprawia wrażenie osoby dobrze czującej
się w towarzystwie rówieśników.