Dodaj do ulubionych

Przyjaźń i kontakty rówieśnicze

17.02.09, 16:27
Jeżycjada z założenia jest cyklem książek pisanych dla nastolatków i
o nastolatkach. W naszych dyskusjach często podkreśla się fakt, że
przedstawiony w nich świat jest bardzo wyidealizowany. Nastoletni
bohaterowie nie palą, nie piją (no, może Kozio trochę...), nie
używają narkotyków ani nie wkładają nauczycielom kubłów na głowę.
Może to i dobrze, bo młodociane czytelniczki często utożsamiają się
z bohaterkami ukochanych książek i na nich wzorują. Jak jednak by
nie oceniać sposobu kreacji jeżycjadowej młodzieży, w jej życiu
brakuje bardzo ważnego aspektu: przyjaciół.
Od "Noelki" praktycznie jedyne kontakty, jakie z rówieśnikami
utrzymują dzieciaki Borejków dzieją się na łonie rodziny (Łusia i
Ania, Róża i Laura, Ignaś i Józinek), czyli faktycznie są wymuszone
okolicznościami. Jeśli bohaterka spotyka się z kimś spoza rodziny,
to prawie zawsze jest to przedstawiciel płci brzydkiej starający się
o jej względy. Oczywiście, wątek miłosny dla nastolatków jest
ogromnie istotny, jednak przeważająca większość interakcji
społecznych czy to dziesięcio- czy szesnastolatka odbywa się w
grupie rówieśników tej samej płci. W klasie, na podwórku, kółku
teatralnym dzieją się sprawy, które są dla młodego człowieka bardzo
ważne.
Pierwsze tomy Jeżycjady były pod tym względem o niebo prawdziwsze.
Czytając po raz pierwszy Szóstą Klepkę odebrałam ją również jako
historię bardzo niesymetrycznej przyjaźni Danusi i Cesi, z
zarysowanym problemem istnienia w takim związku szantażu
emocjonalnego. Kiedy w Święta zajrzałam na nowo do KK przykuło moją
uwagę zachowanie Nutrii, która po dwóch tygodniach chorowania na
świnkę wróciła do szkoły. Pamiętacie, wracała do domu w paskudnym
humorze, zaczęła skarżyć na koleżanki... Okazało się, że dziewczynki
mają nową siódemkową i Natalia sądziła, że przestały ją lubić.
Na przedstawienie "Hamleta" w liceum im. Zeromskiego przyszła
cała klasa Anieli, co było dla niej sygnałem, że jest lubiana i
akceptowana.

Takie epizody sprawiają, że - paradoksalnie - dla współczesnego
młodego czytelnika KK czy IS wydają się bardziej realistyczne niż
najnowsze tomy. W nowym idealnym świecie Gabrysia przez osiem lat
nie poznała ani jednej koleżanki z podstawówki Tygrysa, Pyza nie
urządza imienin w gronie przyjaciółek, ubrany w garniturek
i czapkę w biedronki Ignaś nie spotyka się z zaczepkami klasowych
dowcipnisiów, a osiemnastoletnia Laura, zamiast obdzwaniać
znajomych w temacie imprezy sylwestrowej, wychodzi na bal
z dziewięcioletnim kuzynem. Jeden Józinek grywa z kumplami w nogę,
bywa w pizzerii i ogólnie sprawia wrażenie osoby dobrze czującej
się w towarzystwie rówieśników.
Obserwuj wątek
    • kkokos Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 16:59
      >>>W nowym idealnym świecie Gabrysia przez osiem lat....

      no właśnie ten świat nie jest idealny, a już najmniej idealnym
      miejscem do zawiązywania przyjaźni czy choćby nawiązywania
      znajomości jest to, co zwykle uważamy za naturalne środowisko
      dziecka/nastolatka: szkoła, w której wszak spędza połowę lub ponad
      połowę dnia. szkołę zaludniają dziwni osobnicy i osobnice w rodzaju
      kopiec esmeraldy (nie pamiętam, w którym ona była tomie, ale
      traktuję ją oczywiście jako symbol), dzieci i nastolatki w klasie są
      głupie albo wredne - albo jedno i drugie. na koloniach też można co
      najwyżej być pobitym, jak kozio, a nie fajnie spędzić czas z
      rówieśnikami.
      w tej sytuacji naprawdę można mieć znajomych tylko z kręgu
      rodzinnego, nieprawdaż.
      • paulina.galli Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 19:34
        Też mam takie wrazenie chociaz z niektórymi przykładami się nie zgodzę.
        Józinek miał kumpli "od piłki" a i z Walentym O. sie kumplował :)
        • jeriomina Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 19:37
          Józinka poruszyła autorka wątku:)
          Co do Pyzy, to ona wręcz gardziła koleżankami, bo lubiły Leonardo di Caprio:)
          • paulina.galli Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 19:48
            a faktycznie - nie doczytałam ostatniego zdania :)
          • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 19:49
            jeriomina napisała:

            > Co do Pyzy, to ona wręcz gardziła koleżankami, bo lubiły Leonardo di Caprio:)


            W pewnym wieku tak się ma.
            Ja głęboko pogardzałam koleżankami, które słuchały muzyki techno/disco i chodziły na dyskoteki, zwąc je kwadratami.

            Ale jednocześnie miałam towarzystwo swoje - gdzie byli ludzie tacy, którzy mi pasowali.

            Zarówno "kwadratów", jak i "pozytywnych ludzi" miałam w mojej 25-osobowej klasie.

            Nie wierzę, że wśród 30 osób (tyle przeciętna klasa liczy) nie można znaleźć kogokolwiek, kto odpowiada naszym preferencjom. A jeśli faktycznie ma się wyjątkowego pecha, to są klasy równoległe itp.
            • jeriomina Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 19:54
              No właśnie o to chodzi - MM dała do zrozumienia, że wszystkie koleżanki w klasie
              Pyzy były takie "puste".
              Moje licealne doświadczenie tego absolutnie nie potwierdza.
              Mało tego, w późnym liceum miałam też właśnie paczkę międzyklasową. Dla chcącego
              nic trudnego.
    • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 20:38
      Masz rację
      • mist3 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 20:51
        ja w szkole podstawowej miałam 'przyjemnośc' chodzić niestety do takiej klasy -
        była wtedy moda na disco polo i wszystkie moje koleżanki i koledzy byli fanami.
        Tylko ja czytałam książki dla przyjemności i z perspektywy czasu stwierdzam, że
        byłam lubiana chyba tylko dlatego, że zawsze pomogłam czy to w zadaniu czy
        wytłumaczeniu czegoś trudniejszego. Gdyby nie kuzynki i siostra chyba bym
        oszalała. Na szczęście w liceum trafiłam do klasy, w której nareszcie znalazłam
        bratnie dusze. Tak więc jestem w stanie uwierzyć w tego typu zbiorowisko.
        • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 00:35
          Mam bardzo podobne do Twoich doświadczenia z podstawówki, ale w taki
          zestaw przypadków jak w najnowszych tomach Jeżycjady nie wierzę
          (sporo młodych bohaterów w róznym wieku i każdy ma takiego pecha?).
          Poza tym nawet jak w klasie masz same mało fajne osoby, to szukać
          akceptacji gdzie indziej - w drużynie harcerskiej, w kole teatralnym
          itd. Dzieci z Jeżycjady nie szukają.
    • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 22:16
      Mam takie same doświadczenia jak Mist3. Też nie cierpiałam podstawówki. W
      szóstej klasie na biwaku musiałam wytężać kłamliwą argumentację żeby moje
      koleżanki z klasy zechciały mi wybaczyć, że nie będę pić piwa (mdli mnie do dziś
      od samego zapachu). W liceum było świetnie, mam z tego okresu aż dwoje przyjaciół.
      Poza tym nie jest prawdą, że Gabrysia nie zna przez 8 lat żadnej koleżanki z
      podstawówki Laury, skoro cała rodzina (Pulpecja) tlumnie wiwatowala na
      jasełkach, pojawia się klikakrotnie koleżanka KOłodziejanka Ulka (to u niej w
      Dziecku Piątku Gaba sprawdza, o której zakończyły się obchody konca roku i to
      ona jest agresywną kokietką na weselu Nutrii). Laura była na randce z Patrykiem,
      ale nie dorastał on do oczekiwań i poziomu słuchaczki jazzu
      nowoorleańskiego.Pyza nie urządza imienin wśrod koleżanek, ponieważ z rozkoszą
      daje się porwać "trzem budrysom", a która szesnastolatka przedłoży towarzystwo
      emocjonujących się Leonardem panien nad porwanie i zaloty trzech wpatrzonych
      facetów. Mały Ignaś to oryginał - fakt, ale i on znajduje sobie "Czekoladkę"
      (Dianę), a Łusia macha lalką zza lodówki do panny Jagienki Oracabessowny. Tak
      więc nie ma aż takiej pustyni wokół borejkowskich dzieci.
      • sowca Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 22:30
        Ja się zgadzam z Rozdziałem - moja podstawówka była koszmarem, nie
        miałam w niej absolutnie żadnych przyjaciół (Przyjaciół! nawet
        koleżanek nie mialam...). Dlaczego? Bo czytałam i odzywalam sie na
        lekcjach, to był wystarczający powód. Do dzis robi mi się niedobrze
        na myśl o ludziach z mojej podstawówki. W gimnazjum było trochę
        lepiej, ale nie mam za bardzo kontaktów obecnie z nikim (nie licząc
        nieocenionej naszej klasy - nieocenionej zwłaszcza przez nietórych,
        przez innych zaś przecenionej), a z liceum mogę nazwać przyjacielem
        jedną osobę.
        Zawsze znajdowałam znajomych w inny sposób. Sąsiedzi (a mieszkam w
        domku jednorodzinnym, więc wydawałoby sie, że to trudniej, nie ma
        klasycznego podworka z piaskownica, gdzie okoliczne dzieciaki
        mogłyby się spotykac), znajomi sąsiadów, starałam się równiez
        podtrzymywać znajomości z wakacji (do dzisiaj przyjaxnię z
        chłopakiem poznanym na wakacjach 8 lat temu!). W sumie nie wiem, jak
        to się stało, że teraz mam wokół siebie ludzi na kopy :p
        Wydaje mi się, że pod względem twarzyskim nie jest aż tak źle -
        Tygrys dostaje listy od kolezanki z Zakopanego, a Pyza wisi na
        telefonie, rozmawiając z kolezanką z klasy o tym, co powiedział
        niejaki Darek i co ona na te straszne słowa odrzekła. Do obu
        dziewczyn przychodziły też koleżanki z klasy (mówi o tym Pyza
        Natalii)Faktem jest ejdnak, ze wspomniane jest o tym tylko
        mimochodem, co sugeruje, że są to znajomości raczej luźne i
        rzeczywiście brakuje tutaj tych koleżeńkich relacji, na ktorych w
        dużym stopniu opierała sie fabuła pierwszych części Jeżcyjady. A
        gdyby tak reaktywować grupę ESD w składzie o pokolenie mlodszym?
        Córki Gaby, dzieci Cesi i Jurka, Pawła i Danki, bliźniaki Anieli...
        dąłoby radę coś skleić może :D
        • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 22:39
          No właśnie, tu nie chodzi o to, czy przelotnie wspomniano o jakichś znajomych
          tych dzieci. Chodzi o to, że cała akcja rozgrywa się w zamkniętym kręgu
          rodzinnym. Nie wśród przyjaciół o równych prawach, tylko w hiearchii stada (z
          Milą-Lwicą na czele :P)
      • kkokos Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 22:39
        > Poza tym nie jest prawdą, że Gabrysia nie zna przez 8 lat żadnej koleżanki z
        > podstawówki Laury, skoro cała rodzina (Pulpecja) tlumnie wiwatowala na
        > jasełkach,

        co innego przedstawienie szkolne, co innego kumplowanie się dziecka z kolegami,
        nie widzisz?

        > pojawia się klikakrotnie koleżanka KOłodziejanka Ulka

        czyżby ze słynnej rodziny żak-hajduk-kołodziej? a więc jednak niezupełnie
        pozaborejkowska znajomość...

        Laura była na randce z Patrykiem
        > ,
        > ale nie dorastał on do oczekiwań i poziomu słuchaczki jazzu
        > nowoorleańskiego.

        a więc nie warto się kumplować z dziećmi o innym niż borejko_et_consortes
        pochodzeniu, bo nie dorastają. CBDU.

        • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 22:48
          kkokos napisała:
          > a więc nie warto się kumplować z dziećmi o innym niż borejko_et_consortes
          > pochodzeniu, bo nie dorastają. CBDU.

          Hm, wydaje mi się, że każdy z nas szuka takich znajomych, z którymi ma coś
          wspólnego. Oczywiste dla mnie jest to, że szukamy przyjaciół wśród ludzi "na tym
          samym poziomie",czy to intelektualnym, czy etycznym. I oczywiste jest też dla
          mnie to, że są takie okresy w życiu, że z tym znajdowaniem przyjaciół jest
          kompletna posucha. W ogóle uważam, że przyjaciel to rarus ptak. NIe każdy ma
          potzrbę otaczania się wieloma ludźmi. Borejkowskie dzieci mają taki tłum
          rodziny, tyle roboty z kształtowaniem więzi, że wierzę w to, że nie odczuwają
          porzeby poszukiwań intensywnych przyjaźni poza domem.
          • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 23:04
            > Borejkowskie dzieci mają taki tłum
            > rodziny, tyle roboty z kształtowaniem więzi, że wierzę w to, że nie odczuwają
            > porzeby poszukiwań intensywnych przyjaźni poza domem.

            I to jest właśnie patologia.

            Bo po pierwsze
            • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 23:22
              nessie-jp napisała:

              > Bo po pierwsze
              • kkokos Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 23:34
                >>> ciepłej wspólnoty lojalnych ludzi.

                o to to, ciepłej i lojalnej. i jeszcze dyskretnej, zapomniałaś o dyskrecji.
                ignacy lojalnie szpieguje i donosi, kuzynki różne lojalnie donoszą wybranym
                przez siebie narzeczonym innych kuzynek/ciotek, cała rodzina zachowuje dyskrecję
                wobec problemów swoich członków - a wszyscy razem ciepło raczą się ciepłą
                herbatą w ciepłej kuchni. tak, rzeczywiście taka rodzina zaspokaja potrzeby
                społeczne każdego!
              • paszczakowna1 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 23:40
                > > Bo po pierwsze
                • jeriomina Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 17.02.09, 23:59
                  Koleżanka rozdzial43 ukazuje nam piękne zastosowanie w praktyce powiedzenia
                  "Kłamstwo jest wykładnikiem prawdy" (Bareja, "Zmiennicy").
                  Na mnie osobiście nie działa przekonująco wielokrotne wciskanie ciemnoty...:)
                • 2szarozielone co do rodzeństwa... 18.02.09, 00:36
                  Z młodszym o 3 lata bratem dogadałam się dopiero jak on miał jakieś 18-19 lat.
                  Był taki okres, kiedy w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. Nie lubiliśmy się wręcz
                  i nie rozumieliśmy i nie mieliśmy takiej potrzeby. Mimo, że w rodzinie nie było
                  jakichś patologicznych zjawisk... Teraz się bardzo bardzo lubimy, jesteśmy
                  blisko, mamy wspólnych znajomych, spędzamy razem czas jak jest okazja.
                  Rozmawiamy o wszystkim, co ważne. Ale łatwo to nie przyszło. Bo mamy trudne
                  charaktery. W życiu bym nie powiedziała, że "brata się ma". Siostrę też nie -
                  ale to już z opowieści (kuzynek i przyjaciółki). Czasem taką relację trzeba
                  wypracować i do niej dojrzeć. Czasem nie wychodzi...
                  • nessie-jp Re: co do rodzeństwa... 18.02.09, 02:04
                    Ja akurat jestem przykładem, że "siostrę się ma", ale nie w takim sensie, o
                    jakim ty piszesz: to rzeczywiście przychodzi później, w dorosłości, kiedy obie
                    siostry są już równymi partnerkami do rozmowy i przyjaźni. Z młodszą siostrą
                    (pewnie z młodszym bratem też!) ma się relację innego typu
                  • kaliope3 Re: co do rodzeństwa... 18.02.09, 07:48
                    Ja się zgodzę 2szarozielone, czasem bardzo trudno "wypracować"sobie
                    relację z rodzeństwem( wiem co mówię bo mam liczne i różnie bywało,
                    grunt że teraz jest dobrze), ale właśnie dlatego wydaje mi się
                    dziwne że Laura,chociażby, nie szukała przyjaźni poza domem.To się
                    wręcz narzuca-brak zrozumienia i pełnej akceptacji w domu, siostra,
                    która to zrozumienie,akceptację i bezwarunkową miłość ma, w dodatku
                    jest bardzo zadowolona z siedzenia plackiem w domu...Aż się prosi
                    żeby Laura miała nie jedną,a kilka koleżanek czy przyjaciółek, by
                    nie wspomnieć o kolegach ( w prawdziwym życiu pewnie było by ich
                    całkiem sporo i kto wie co by z tego wynikło).Sama Laura od strony
                    relacji z innymi pokazana jest jakby w jakimś zawieszeniu, tak jakby
                    cały czas pochłaniało jej tylko rozwodzenie się nad tym jak jej źle
                    w rodzinie i jak źle beż kandydata na męża. Innych kwestii nie ma
                    • tygrys2112 Re: co do rodzeństwa... 20.02.09, 18:48
                      W "Sprężynie" padło zdanie, że ona boi się odrzucenia i w efekcie
                      odrzuca. I mi się wydaje, że do Laury to pasuje w każdym znaczeniu.
                      Co do kontaktów z mężczyznami - cóż, Wiktora trzymała się kurczowo,
                      bo łatwiej jest marzyć o kimś niż być z kimś naprawdę. Może w jej
                      przypadku przekłada się to również na kontakty rówieśnicze?
                  • paszczakowna1 Re: co do rodzeństwa... 18.02.09, 14:35
                    > Z młodszym o 3 lata bratem dogadałam się dopiero jak on miał jakieś 18-19 lat.
                    > Był taki okres, kiedy w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. Nie lubiliśmy się wręc
                    > z
                    > i nie rozumieliśmy i nie mieliśmy takiej potrzeby. Mimo, że w rodzinie nie było
                    > jakichś patologicznych zjawisk... Teraz się bardzo bardzo lubimy, jesteśmy
                    > blisko, mamy wspólnych znajomych, spędzamy razem czas jak jest okazja.
                    > Rozmawiamy o wszystkim, co ważne. Ale łatwo to nie przyszło. Bo mamy trudne
                    > charaktery. W życiu bym nie powiedziała, że "brata się ma". Siostrę też nie -
                    > ale to już z opowieści (kuzynek i przyjaciółki). Czasem taką relację trzeba
                    > wypracować i do niej dojrzeć. Czasem nie wychodzi...

                    Ale ja nie twierdzę, że stosunki z siostrą (czy bratem) muszą się dobrze układać
                    od pieluch. (Sama ze starszą o 5 lat siostrą zaczęłam się dogadywać dopiero, jak
                    skończylam te 16-17 lat, przedtem co dzien byly awantury.) Ale więzi jednak, gdy
                    rodzeństwo chowa się razem, istnieją, nawet jeśli uzewnętrzniają się wiecznymi
                    kłótniami. I czy faktycznie zajmowałaś się 'kształtowaniem więzi' z bratem z
                    uszczerbkiem dla kontaktow ze znajomymi?
                    • 2szarozielone Re: co do rodzeństwa... 18.02.09, 18:48
                      Oj nie :) Raczej - zabawna sprawa - z bratem się zżyłam dzięki własnym znajomym
                      i przyjaciołom. W pewnym momencie grono znajomych mojego brata zmieszało się z
                      moimi znajomymi (te same zainteresowania). No i zaczęliśmy lądować na tych
                      samych imprezach :) I jakoś dopiero wtedy się polubiliśmy.

                      I zgadzam sie - dziewczyny w ostatnich tomach Jeżycjady są nienaturalnie wyrwane
                      ze środowiska rówieśników.
                • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 12:45
                  paszczakowna1 napisała:
                  > Masz siostrę? Bo z moich doświadczeń wynika, ze z siostrą sie nie 'kształtuje
                  > więzi' - te są ukształtowane w dziecińswie. Siostrę się ma. A jeśli dorosla
                  > kobieta czy nawet starsza nastolatka traktuje siostrę jak rywalkę 'do uczuć
                  > rodziców, ich uwagi i uwielbienia', to w rodzinie jest cos mocno nie tak.

                  Mam, ale sytuacja jest o tyle nietypowa, ze dzieli nas duża różnica wieku. Więc
                  dopiero od czasu, kiedy obie jestesmy dorosłe, naprawde rozmawiamy. I ja
                  osobiście wkładam dużo starania w to, żeby tę więź kultywować i podtrzymywać.
                  Jeśli chodzi o rywalizację rodzeńsntwa, to przecież nie mowimy o dorosłych
                  siostrach, tylko o dzieciach. Wydaje mi się, że rywalizacja taka jest oczywista,
                  naturalna i nie ma w tym nic patologicznego. Fora dla rodziców, gazety dla
                  rodziców pelne są opisów rywalizujących dzieci i porad dla rodziców, jak sobie z
                  tym umiejętnie radzić.
                  >
                  > Oczywiście, nie ma obowiązku bycia ekstrawertykiem z kupą znajomych. Jednak
                  > niemal zupełne pozbawienie Borejków (zwłaszcza młodego pokolenia) zycia
                  > towarzyskiego jest nienaturalne. Nie uważam tego zresztą za świadomy zabieg,
                  > tylko skutek szwankujacej wyobraźni. Trudno, nie ma cyklu powieściowego, który
                  > by się w końcu nie zdegenerował, i Jeżycjada nie jest żadnm wyjątkiem.

                  Otóż nie mogę się zgodzić, że w Jeżycjadzie nie ma wzmianek o życiu towarzyskim
                  dzieci.
                  Jak pisała Sowca, dziewczynki dostawały list z ZAkopenego od koleżanki, Pyza
                  prowadzila rozmowy telefoniczne o strasznych slowach Darka na temat dziewczynek
                  z klasy.
                  Ignaś miał Dianę, w Spręzynie podkochuje się beznadziejnie w urodziwej koleżance
                  z klasy i cierpi z powodu reakcji dzieci w klasie na czytany sonet o gnoju.
                  Łusia bawi sie z Jagienka z sąsiedztwa, Józinek jest kapitanem drużyny pilki
                  nożnej.
                  Laura jest szczególna, to odrębny temat.
                  Prawdą jest, że nie jest tematem nowych części Jeżycjady przyjaźń Borejciątka z
                  kimś spoza rodziny.
                  Zgoda też co do tego, ze nowe części Jeżycjady nie dorownują starym.
                  • taria Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 13:26
                    > Otóż nie mogę się zgodzić, że w Jeżycjadzie nie ma wzmianek o
                    życiu towarzyskim dzieci. Jak pisała Sowca, dziewczynki dostawały
                    list z ZAkopenego od koleżanki, Pyza prowadzila rozmowy telefoniczne
                    o strasznych slowach Darka na temat dziewczynek z klasy. Ignaś miał
                    Dianę, w Spręzynie podkochuje się beznadziejnie w urodziwej
                    koleżance z klasy i cierpi z powodu reakcji dzieci w klasie na
                    czytany sonet o gnoju. Łusia bawi sie z Jagienka z sąsiedztwa,
                    Józinek jest kapitanem drużyny pilki nożnej. Laura jest szczególna,
                    to odrębny temat. Prawdą jest, że nie jest tematem nowych części
                    Jeżycjady przyjaźń Borejciątka z kimś spoza rodziny. Zgoda też co do
                    tego, ze nowe części Jeżycjady nie dorownują starym.

                    Rozdział43, nie twierdzę, że młode Borejczątka (i nie tylko, bo
                    Szopiątka, Bella Rojek, bliźniaki Anieli) nie mają w ogóle kolegów
                    czy przyjaciół. Chodzi mi o to, że znajomi ci nie stanowią ważnego
                    elementu ich życia, praktycznie są nieobecni w narracji. Sedno życia
                    bohatera/ki Jeżycjady stanowią kontakty rodzinne. Poza te ramy
                    wychodzi się tylko w celu znalezienia sympatii/partnera źyciowego.
                    Dla większości nastolatków kontakty z rówieśnikami są bardzo ważne,
                    nawet forumowiczki, które piszą, że w podstawówce nie potrafiły
                    spotkać bratniej duszy, odczuwały z tego powodu brak i dyskomfort.
                    Dojmujący brak scen opisujących kontakty młodzieży z
                    przedstawicielami tej samej płci sugeruje czytelnikowi, że przyjaźń
                    i kontakty towarzyskie są mniej ważne niż relacje rodzinne i
                    nastoletnia miłość. To właśnie mi się nie podoba.

                    A sonet o gnoju był chyba autorstwa Łusi i poza nieopanowanym
                    wybuchem śmiechu polonisty nie spotkał się z szczególnie ostrym
                    odbiorem:)
                    • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 13:46
                      taria napisała:

                      >
                      > A sonet o gnoju był chyba autorstwa Łusi i poza nieopanowanym
                      > wybuchem śmiechu polonisty nie spotkał się z szczególnie ostrym
                      > odbiorem:)
                      Cyt."W każdym razie, omawiając budowę sonetu na lekcji, nasza pani spotkała się
                      z niezrozumieniem, a kiedy zacytowała przykład, w postaci wiersza "Gnój"
                      Leopolda Staffa..." (Sprężyna, s.191).
                    • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 13:59
                      taria napisała:

                      > Chodzi mi o to, że znajomi ci nie stanowią ważnego
                      > elementu ich życia, praktycznie są nieobecni w narracji. Sedno życia
                      > bohatera/ki Jeżycjady stanowią kontakty rodzinne. Poza te ramy
                      > wychodzi się tylko w celu znalezienia sympatii/partnera źyciowego.
                      > Dla większości nastolatków kontakty z rówieśnikami są bardzo ważne,
                      > nawet forumowiczki, które piszą, że w podstawówce nie potrafiły
                      > spotkać bratniej duszy, odczuwały z tego powodu brak i dyskomfort.
                      > Dojmujący brak scen opisujących kontakty młodzieży z
                      > przedstawicielami tej samej płci sugeruje czytelnikowi, że przyjaźń
                      > i kontakty towarzyskie są mniej ważne niż relacje rodzinne i
                      > nastoletnia miłość. To właśnie mi się nie podoba.
                      >
                      Nie ma wątpliwosci, że tłem całej akcji, częstokroć wręcz istotą opowieści jest
                      rodzina, wzajemne relacje, uczucia i animozje. Moim zdaniem to celowe działanie
                      autorki. Mierzy ona w najistotniejszą potrzebę dziecięcego, czy nastoletniego
                      czytelnika bycia ważna częścią dajacej wsparcie rodziny.
                      Trzeba by rozważyc, czy mierzy celnie? Co sprawia własciwie, ze
                      trzydziestolatki, czerdziestolatki wracają do Jeżycjady, ba, zadają sobie trud
                      klikania na forum, dając się ponieść emocjom? Od jakiegos czasu zastanawiam się,
                      czy systematyczne pławienie się w ciepełku domostwa Żaków, Mamertów czy Borejkow
                      nie kompensuje czyetlniczkom jakichs ich własnych brakow, tęsknot, niedostatkow?
                      Co o tym myslicie?
                      • kkokos Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 14:14
                        Od jakiegos czasu zastanawiam się
                        > ,
                        > czy systematyczne pławienie się w ciepełku domostwa Żaków,
                        Mamertów czy Borejko
                        > w
                        > nie kompensuje czyetlniczkom jakichs ich własnych brakow, tęsknot,
                        niedostatkow
                        > ?
                        > Co o tym myslicie?

                        o, rozdział zmienia temat - wszak najlepsza obroną jest atak. wydaje
                        ci się, żeś subtelna w tych szpilach, ale to tylko złudzenie
                        w każdym razie w moim przypadku kulą w płot - wychowywałam się bez
                        ojca i bardzo mi było z tym źle, a jakoś fajnego ojca w jeżycjadzie
                        ze świecą szukać, nieprawdaż.

                        a jakie twoje braki i tęsknoty kompensuje to forum?
                        • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 14:55
                          kkokos napisała:

                          >
                          > o, rozdział zmienia temat - wszak najlepsza obroną jest atak. wydaje
                          > ci się, żeś subtelna w tych szpilach, ale to tylko złudzenie
                          > w każdym razie w moim przypadku kulą w płot - wychowywałam się bez
                          > ojca i bardzo mi było z tym źle, a jakoś fajnego ojca w jeżycjadzie
                          > ze świecą szukać, nieprawdaż.

                          A tata Żak? całkiem fajny tata.

                          NIe atakowałam nikogo. Naprawdę zastanawiam się jaka jest przyczyna takiej
                          niesłychanej popularnosci Jeżycjadowej sagi. Choćby na tym jednym forum jest
                          zarejestrowanych ponad 50 tysięcy forumowiczów.

                          > a jakie twoje braki i tęsknoty kompensuje to forum?

                          Tęsknotę za świeżością myśli, poznaniem jak i dalczego myślą inni ludzie. Brak
                          czasu na obszerne życie towarzyskie.
                          • jottka Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 15:20
                            rozdzial43 napisała:

                            > Nie atakowałam nikogo. Naprawdę zastanawiam się jaka jest przyczyna takiej
                            niesłychanej popularnosci Jeżycjadowej sagi.

                            bo to kiedyś bardzo dobre książki były:) podobnie jak nie wymierają wielbiciele
                            chmielewskiej, a wręcz przeciwnie, choć ona też gdzieś tak od wczesnych lat 90.
                            jak mm lotem koszącym zmierza ku glebie, a szkoda.


                            > Choćby na tym jednym forum jest zarejestrowanych ponad 50 tysięcy forumowiczów.

                            że co proszę???
                            • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 15:36
                              jottka napisała:

                              > rozdzial43 napisała:
                              >
                              > > Choćby na tym jednym forum jest zarejestrowanych ponad 50 tysięcy forumow
                              > iczów.
                              >
                              > że co proszę???

                              hm, hm, no nie chciałabym tu wyjść na widzącą inaczej, albo moze wręcz jaką
                              kretynkę, ale jak się wchodzi na stronę to jest napisane tak: Fani Malgorzaty
                              Musierowicz (57589). To co ta liczba znaczy?
                              • ding_yun Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 15:58
                                rozdzial43 napisała:

                                > jottka napisała:
                                >
                                > > rozdzial43 napisała:
                                > >

                                >
                                > hm, hm, no nie chciałabym tu wyjść na widzącą inaczej, albo moze wręcz jaką
                                > kretynkę, ale jak się wchodzi na stronę to jest napisane tak: Fani Malgorzaty
                                > Musierowicz (57589). To co ta liczba znaczy?

                                Liczbę postów
                                • ready4freddy Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 23:57
                                  ding_yun napisała:

                                  > rozdzial43 napisała:
                                  >
                                  > > jottka napisała:
                                  > >
                                  > > > rozdzial43 napisała:
                                  > > >
                                  >
                                  > >
                                  > > hm, hm, no nie chciałabym tu wyjść na widzącą inaczej, albo moze wręcz ja
                                  > ką
                                  > > kretynkę, ale jak się wchodzi na stronę to jest napisane tak: Fani Malgor
                                  > zaty
                                  > > Musierowicz (57589). To co ta liczba znaczy?
                                  >
                                  > Liczbę postów
                                  >
                                  >

                                  olsnilo mie. znienacka. dzieki tej numerycznej pomylce i jej wyjasnieniu
                                  zrozumialem nagle, w jaki sposob nasza-klasa oblicza ilosc swych wyznawcow :)))
                              • mmaupa Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 15:58
                                To liczba postów na tym forum :)

                                Fajnie by było, gdyby tyle nas tutaj pisało - dnia by nie starczyło, żeby
                                wszystko przeczytać.
                                • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 16:08
                                  mmaupa napisała:

                                  > To liczba postów na tym forum :)
                                  >

                                  Aaaaaa (Rozdział inteligentnie pokiwała głową) :))) Człowiek się jednak całe
                                  życie uczy.
                                • tygrys2112 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 18:54
                                  A ja się przeraziłam - wchodzę sobie na forum, gdzie wszyscy są
                                  znajomi, dołączają nieliczni. I nagle 50 tysięcy :-O
                              • klymenystra Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 16:04
                                Yyy....O.o To jest liczba postow.
                                Przeciez nie rejestrujesz sie na jednym konkretnym forum tylko na forum gazetowym.
                                • mmaupa Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 16:33
                                  Z drugiej strony pewnie są gdzieś w necie jakieś spisy wszystkich użytkowników
                                  którzy kiedykolwiek skrobnęli choćby słowo na naszym forum.
                                  • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 17:17
                                    mmaupa napisała:

                                    > Z drugiej strony pewnie są gdzieś w necie jakieś spisy wszystkich użytkowników
                                    > którzy kiedykolwiek skrobnęli choćby słowo na naszym forum.

                                    Sądzisz, że jesteśmy na indeksie? :) Bo się uodporniłyśmy na borejkowski rosołek
                                    z opium?
                      • jottka myślimy 18.02.09, 14:15
                        że spora część forumowictwa przypełzła na forum drogą tradycyjną, czyli
                        wyłapując znajome hasła w nazwach forów, następnie radośnie podchwyciła
                        możliwość inspirującej dyskusji na temata przeróżne, po części związane z
                        'jeżycjadą', po części nie, a potem - w miarę upływu lat:) - traktuje to miejsce
                        jako okazję do pogadania tak w ogóle z interesującymi ludźmi, gdyż takich okazji
                        nigdy za wiele.

                        samo pławienie się w domniemanym ciepełku tych czy innych postaci jest raczej
                        bytem nieistniejącym na tutejszym forum, dlatego też - jak przypuszczam - budzi
                        niechęć co bardziej żarliwych wielbicieli poznańskiej sagi. no ale rozbiór
                        krytyczny to zamiłowanie rudych i wrednych, że sobie mamarcelę zapożyczę:)

                        to mówiłam ja, mentalnie ruda
                      • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 14:36
                        > czy systematyczne pławienie się w ciepełku domostwa Żaków, Mamertów czy Borejko
                        > w
                        > nie kompensuje czyetlniczkom jakichs ich własnych brakow, tęsknot, niedostatkow
                        > ?

                        Zupełnie nie zauważasz tematu wątku i nastrojów na forum. Piszemy tutaj aż do
                        bólu klawiatury, że to właśnie te wcześniejsze części Jeżycjady były dobre --
                        te, w których życie domowo-rodzinne właśnie NIE było takie ważne, jak kontakty z
                        rówieśnikami.

                        Co więc sobie właściwie kompensujemy? Brak kolegów i koleżanek w szkole?
              • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 02:13
                > Uważam, że prawdziwe, żywe, szczere i satysfakcjonujące obie, powtarzam obie,
                > strony więzi

                Zapewne, ale nie rozmawiamy o małżeństwie, tylko o koleżeństwie 7-9 letnich
                dziewczynek.


                > wymagają dużo zachodu. A co dopiero z siostrą - rywalką

                Nigdy by mi nie przyszło do głowy traktować siostrę jako rywalkę do
                czyichkolwiek uczuć
            • taria Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 00:36

              Reasumując, to źle, że Borejkowie nie zachęcają swoich dzieci do
              kształtowania więzi społecznych. Bo one są ważne
              • mamarcela Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 08:50
                Ludzie som różne. Jedni potrzebują innych non stop, drudzy niekoniecznie.
                Podobnie się rzecz ma z dziećmi i młodzieżą. Niektóre nastolatki kroku nie
                zrobią bez akceptacji swojej psiapsiółkki, inne siedzą zamknięte w swoim pokoju
                i się buntują biernie przeciwko ludzkości.
                ALE zasadniczą różnicą pomiędzy światem młodzieży i dorosłych jest to, że
                dorosły "socjopata" może sobie niemalże bezkarnie unikać kontaktów z obcymi,
                natomiast młodzież nie może albowiem funkcjonowanie w grupie rówieśniczej, jaką
                jest szkoła, wymaga stosunków międzyludzkich i koniec. Mogą być sobie one
                dobre, złe, albo żadne, ale jakiekolwiek by nie były są WAŻNE. Dorosły człowiek
                może sobie być kompletnym outsiderem i nic z tego szczególnego dla niego nie
                wynika, każde zachowanie młodego człowieka jest odbierane w jakiś sposób przez
                rówieśników, a ten odbiór procentuje w dalszych relacjach.
                Musierowicz wydaje się tego w ostatnich tomach niemal nie zauważać, wszytko, co
                dzieje się poza mieszkaniem Borejków i poza nimi samymi nie ma żadnego niemal
                wpływu na postępowanie bohaterów.

                IMO przede wszystkim pozbycie się z książek "osób trzecich" pozbawiło kolejne
                tomy Jeżycjady naturalnego, niewymuszonego humoru. Najzabawniejsze rzeczy
                zdarzają się w życiu i w książkach się na styku człowiek- człowiek, tymczasem
                już od jakiegoś czasu Musierowicz pisze śmiertelnie poważną i dydaktyczną
                opowieść językiem, który w jej zamierzeniu wziąć na siebie całą komiczną stronę
                utworu. Jak to wychodzi to wiadomo.


                A ta w ogóle to Ignacego Grzegorza dzieci w szkole by zabiły śmiechem po prostu.
                Nie wyobrażam sobie, żeby Miągwa mógł bezkarnie funkcjonować w grupie
                rówieśniczej. W najlepszym wypadku byłby obśmiewany, w najgorszym zaszczuty.
                Dzieci są okrutne i potrafią prześladować do krwi ostatniej rówieśników za
                nieporównywalnie mniejsze dziwactwa. Koledzy z podstawówki niemal zamęczyli
                mojego syna za długie włosy.


                "pełna miska i radio...." Maryja?

                "Będąc chwilami ruda i wredna, trudno ze mną wytrzymać..."
                • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 12:51
                  mamarcela napisała:

                  > A ta w ogóle to Ignacego Grzegorza dzieci w szkole by zabiły śmiechem po prostu
                  > .
                  > Nie wyobrażam sobie, żeby Miągwa mógł bezkarnie funkcjonować w grupie
                  > rówieśniczej. W najlepszym wypadku byłby obśmiewany, w najgorszym zaszczuty.
                  > Dzieci są okrutne i potrafią prześladować do krwi ostatniej rówieśników za
                  > nieporównywalnie mniejsze dziwactwa. Koledzy z podstawówki niemal zamęczyli
                  > mojego syna za długie włosy.
                  >
                  Powiedz proszę, jak daliście sobie z tym radę? Ingerowałaś w szkole? strasznie
                  jestem ciekawa co z tego wyniklo, podziel się doświadczeniem.
                  • ding_yun Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 15:29
                    Według mnie jest tak: MM wcale nie ma na celu ukazywania, że więzi rodzinne są
                    ważniejsze od przyjaźni, nie chce portretować rodziny Borejko jako grupki snobów
                    oderwanych od rzeczywistości, nie kreuje celowo dziwnej rodziny w której mało
                    kto ma przyjaciół - to wszystko wychodzi jej jakby mimochodem. Dlaczego? Ano
                    dlatego, że na pewno nie ma już dobrego wyczucia świata młodych i zupełnie nie
                    umie go opisywać. Sama przyznaje, że od jakiegoś czasu znajduje się na pewnego
                    rodzaju częściowej emeryturze - dzieci odchowane, dom na wsi, zajmuje się
                    głównie opieką nad swoją mamą, wnukami i ogrodem. Taki sposób życia wybrała, a
                    oderwanie od realiów źle robi pisarzowi, który ma zamiar produkować książki
                    mocno w nich osadzone, a już zwłaszcza dydaktyczne. MM wybrała więc strategię
                    skupienia się na temacie, który zna najlepiej czyli rodzinie. Oczywiście nie da
                    się powiedzieć, że żaden z bohaterów nowej Jeżycjady nie ma przyjaciół - mają
                    jakiś znajomych, ale oni są jedynie wspomnieni, fabuła i rozwój postaci nie mają
                    z nimi związku bo MM postanowiła, że tak właśnie będzie. Że skupi się na
                    rodzinie Borejko. Moim zdaniem właśnie fakt, że od paru lat autorka nie ma
                    takiej styczności z opisywanym światem jak jej czytelnicy jest przyczyną tego,
                    że pisze coraz słabsze książki. Uparła się, że sama wie, co dla jej książek
                    najlepsze i konsekwentnie się tego trzyma. Ja to szanuję, ale nie musi mi się to
                    podobać. Właśnie to odcięcie się od współczesnego świata, współczesnej szkoły i
                    współczesnej młodzieży powoduje, że nowe książki są niewiarygodne. To bardzo
                    bardzo smutne - tym bardziej, że autorka uparła się ostentacyjnie ignorować
                    zarzuty czytelników.
                    • limotini Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 17:13
                      DingYun, bardzo ładnie opisałaś to o czym myślałam, mam identyczne wyobrażenie o
                      przyczynie rozważanego zjawiska.

                      Dodałabym jeszcze do tego wiek. Zauważyłam, a najbardziej rzucało mi się to w
                      oczy, gdy byłam nastolatką, że im człowiek starszy, tym mniej dla niego się
                      liczą więzy koleżeńskie, a bardziej rodzinne. Człowiek młody przyjmuje rodzinę
                      jako coś naturalnego, często wręcz uciążliwego, a kumpli jako ogromnie ważny
                      element życia. A dorośli mocniej doceniają rodzinę (tym bardziej, że teraz to są
                      ich dzieci/wnuki) niż przyjaźnie, których "trwałość" znają już z doświadczenia.

                      Przy czym ta prawidłowość jest raczej statystyczna, tzn. są oczywiście
                      nastolatki, dla których rodzina jest b.ważna i dorośli bardzo zaangażowani
                      towarzysko.

                      Dlatego też myślę, że im autor starszy, tym (statystycznie) mniejszą uwagę
                      będzie poświęcał więzą pozarodzinnym niż rodzinnym (choć oczywiście dobry pisarz
                      i dobry obserwator będzie umiał oddać bardziej obiektywnie rzeczywistość).
                    • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 09:09
                      ding_yun napisała:

                      > MM wybrała więc strategię
                      > skupienia się na temacie, który zna najlepiej czyli rodzinie. Oczywiście nie da
                      > się powiedzieć, że żaden z bohaterów nowej Jeżycjady nie ma przyjaciół - mają
                      > jakiś znajomych, ale oni są jedynie wspomnieni, fabuła i rozwój postaci nie maj
                      > ą
                      > z nimi związku bo MM postanowiła, że tak właśnie będzie. Że skupi się na
                      > rodzinie Borejko. Moim zdaniem właśnie fakt, że od paru lat autorka nie ma
                      > takiej styczności z opisywanym światem jak jej czytelnicy jest przyczyną tego,
                      > że pisze coraz słabsze książki. Uparła się, że sama wie, co dla jej książek
                      > najlepsze i konsekwentnie się tego trzyma. Ja to szanuję, ale nie musi mi się t
                      > o
                      > podobać. Właśnie to odcięcie się od współczesnego świata, współczesnej szkoły i
                      > współczesnej młodzieży powoduje, że nowe książki są niewiarygodne. To bardzo
                      > bardzo smutne - tym bardziej, że autorka uparła się ostentacyjnie ignorować
                      > zarzuty czytelników.

                      To bardzo ciekawe spostrzeżenia, niewykluczone że bardzo trafne. z drugiej
                      jednak strony - nie mogę oprzeć się pokusie "polimeryzacji" :)- gdyby autorka
                      chciała słuchać zarzutów i postulatów czytelniczek, chociażby zgromadzonych na
                      tym jednym forum, to miałaby kociokwik z oczopląsem. Problem zacząlby się już na
                      etapie planowania, o kim mialaby być kolejna częsc. Według jednych powinna
                      rozwijac losy już wprowadzonych postaci. Druga grupa postuluje, by wprowadzić
                      wreszcie nowe postaci. Trzeciej grupie odpowiada wybór opisywanych bohaterów, z
                      tym, że powinni wchodzić w relacje z nowymi bohaterami. Co do losów opisywanych
                      bohaterów, tez własciwie cała tęcza różnobarwnych oczekiwań (Roża powinna
                      urodzic nieślubne dziecko, Róża nie powinna urodzić, Róza powinna urodzic, ale
                      dziecko powinno być niepełnosprawne itd.).

                      Po drugie, ciagle otwarta pozostaje kwestia, dlaczego wlasciwie książki te są
                      tak popularne, poczytne. I nie mam tu na myśli tylko komercyjnych wyników
                      sprzedaży, chociaz one niewątpliwie o czymś swiadczą. Wszyscy na tym forum
                      zgadzaja sie co do jednego: nowe części są coraz slabsze, a już na pewno o niebo
                      słabsze od piewrszych tomów. dlaczego je nadal czytamy, sledzimy z
                      zainteresowaniem portret McDusi, wracamy sysytematycznie do starych części (tzn.
                      przynajmniej ja wracam)? Moja robocza wstępna teza jest taka, ze autorce udaje
                      się ciągle celnie uderzyć w jakieś potrzeby i tęsknoty. A skoro akcja
                      koncentruje się na rodzinie, to są to jakieś rodzinne tesknoty.
                      No i ja osobiście zawsze jestem jeszcze ciekawa, co tam u nich (bohaterow) słychać.
                      I zgadzam sie z Limotini, że im człowiek starszy, tym bardziej się koncentruje
                      na rodzinie.
                      • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 09:32
                        Cytat
                        Moja robocza wstępna teza jest taka, ze autorce udaje
                        się ciągle celnie uderzyć w jakieś potrzeby i tęsknoty. A skoro akcja
                        koncentruje się na rodzinie, to są to jakieś rodzinne tesknoty.


                        Nie sądzę, aby ktokolwiek o zdrowych zmysłach w obliczu rodzinnych tęsknot chciałby te tęsknoty odkarmiać obrazem rodziny Borejków.

                        Moja robocza wstępna teza jest taka, że twoja teza jest mało prawdopodobna ;-).
                        I błędny z niej wniosek "skoro akcja oparta jest na rodzinie, to są to na pewno rodzinne tęsknoty". Czy czytanie "O psie, który jeździł koleją" oznacza że ktoś pasjonuje się pociągiem i marzy o tym, aby mieć psa?

                        Jeżycjadę czytam i wracam, bo ... lubię. Ot tak luźno sobie poczytać jako czytadełko do śniadania. Nie szukam w niej rodziny idealnej, nie zaspokajam nią jakichś głębszych potrzeb (tak, w młodszym wieku owszem, koncentrowałam się na wątkach "romansowych" i to było zaspokojenie jakiejś mojej tęsknoty), nie szukam wzorców, nie czytam "ku pokrzepieniu serc". Zresztą niczego tak nie czytam, książka to książka.
                        • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 09:35
                          mama_kotula napisała:

                          > Czy czytanie "O psie, który jeździł koleją" oznacza że kto
                          > ś pasjonuje się pociągiem i marzy o tym, aby mieć psa?
                          >
                          Strasznie chciałam mieć psa po lekturze tej książki. Wczesniej marzylam jednak o
                          kocie :))
                          • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 09:48
                            rozdzial43 napisała:"
                            mama_kotula napisała:
                            >
                            > > Czy czytanie "O psie, który jeździł koleją" oznacza że kto
                            > > ś pasjonuje się pociągiem i marzy o tym, aby mieć psa?
                            > >

                            > Strasznie chciałam mieć psa po lekturze tej książki. Wczesniej marzylam jednak o kocie :))


                            Chyba jednak nie zrozumiałaś, co miałam na myśli :)
                        • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 11:10
                          mama_kotula napisała:

                          > Jeżycjadę czytam i wracam, bo ... lubię. Ot tak luźno sobie poczytać jako czyta
                          > dełko do śniadania. Nie szukam w niej rodziny idealnej, nie zaspokajam nią jaki
                          > chś głębszych potrzeb (tak, w młodszym wieku owszem, koncentrowałam się na wątk
                          > ach "romansowych" i to było zaspokojenie jakiejś mojej tęsknoty), nie szukam wz
                          > orców, nie czytam "ku pokrzepieniu serc". Zresztą niczego tak nie czytam, książ
                          > ka to książka.
                          >
                          >
                          Trudno byc przygniecionym przez wagę argumentu "lubię czytać Jezycjade, bo lubię
                          ją czytać". Mnie zajmuje własnie to, dlaczego lubisz. Tak więc Twoja wstępna
                          robocza teza - jakkolowiek blyskotliwa - to jednak pozostaje nieuzasadniona.

                          Nota bene ja też czytam Jeżycjadę przy posiłkach, normalnie jak ją czytam to
                          cały czas coś żuję. Do wskazywanych na tym forum szkodliwości Jezycjady można z
                          czystym sumieniem dorzucić i tę, że czytanie Jeżycjady tuczy.
                          • madame-bovary Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 11:28
                            A moja teoria jest taka, że mama_kotula i nie tylko są uprzedzone do Rozdział43 od pewnego czasu :D Oczywiscie, nie pisze tego ze śmiertelną powagą, ale też nie do końca żartobliwie.
                          • ewaty Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 17:39
                            Rozdział, ja tez mam książki, które po prostu lubię czytać, bo lubię i nawet
                            niekoniecznie chce mi się analizować, co powoduje to lubienie.Jako dojrzała
                            czytelniczka często wracam także do "Ani z Zielonego Wzgórza", bo lubię i już.
                            Lubię wracać do rzeczy, które dobrze mi się czytało, w tym początki Jeżycjady.
                            Nie sądzę bym sobie tym cokolwiek rekompensowała, czy zaspokajała, poza potrzebą
                            wypoczynku przy książce.Na szczęście nie jestem już w szkole i nie MUSZĘ czytać
                            rzeczy, na które nie mam ochoty i nie muszę poddawać ich szczegółowemu
                            rozbiorowi na części pierwsze.
                            Wybacz, ale mam wrażenie, że na siłę próbujesz przeforsować jakieś teorie
                            stojące na bardzo glinianych nogach.
                        • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 11:42
                          > Moja robocza wstępna teza jest taka, ze autorce udaje
                          > się ciągle celnie uderzyć w jakieś potrzeby i tęsknoty. A skoro akcja
                          > koncentruje się na rodzinie, to są to jakieś rodzinne tesknoty.

                          >



                          Ha. To znaczy, że czytam Lalkę bo marzę o tragicznej miłości do bęcwała,
                          Germinal - bo śnię o pracy w kopalni, Chłopów - bo tęsknię do zarywania na roli
                          i męża sypiającego z teściową, a obecnie przebywającego w pudle - ewentualnie do
                          seksu w stodole z pasierbem i przejażdżki na gnoju; Wertera - bo chciałabym
                          sobie strzelić w łeb z miłości... płaczę przy Quo vadis bo mam potrzebę bycia
                          zeżartą przez lwa?... Daj spokój...

                          mama_kotula napisała:

                          > Moja robocza wstępna teza jest taka, że twoja teza jest mało prawdopodobna ;-).

                          Niestety :p
                          • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 13:07
                            ananke666 napisała:

                            >
                            > Ha. To znaczy, że czytam Lalkę bo marzę o tragicznej miłości do bęcwała,
                            > Germinal - bo śnię o pracy w kopalni, Chłopów - bo tęsknię do zarywania na roli
                            > i męża sypiającego z teściową, a obecnie przebywającego w pudle - ewentualnie d
                            > o
                            > seksu w stodole z pasierbem i przejażdżki na gnoju; Wertera - bo chciałabym
                            > sobie strzelić w łeb z miłości... płaczę przy Quo vadis bo mam potrzebę bycia
                            > zeżartą przez lwa?... Daj spokój...
                            >
                            No....kaliber przytoczonych tytułów a "Jeżycjada" dla nastolatek? Jak można to
                            porównać? Mnie ciekawi właśnie to, co przyciąga do Jeżycjady dojrzałe
                            czytelniczki i co sprawia, że czytają ją z przyjemnością przy śniadanku. MAm
                            wrażenie, że nie czytujesz jednak Germinal przy posiłkach, chociaż ja tam
                            niczego nie osądzam.
                            • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 13:47
                              Co ma do rzeczy kaliber? Mowa była o potrzebach czytelników, a nie o kalibrze
                              literatury zaspokajającej te potrzeby. Równie dobrze mogłabym napisać, że czytam
                              Jasia i Małgosię marząc o byciu porzuconą w środku lasu oraz spaleniu żywcem
                              jakiegoś babska. Lektura Czerwonego Kapturka to odpowiedź na moje potrzeby w
                              zakresie bycia pożeraną żywcem i wypruwaną z wnętrzności pożeracza. Albo tęsknię
                              do noszenia na plecach sadystycznego półgłówka jak Sindbad Żeglarz w jednej ze
                              swych podróży. Albo nie ma to jak umrzeć z głodu i zimna jak Dziewczynka z
                              zapałkami. I tak dalej, a jestem miłośniczką baśni.

                              Lubię też miłe, zabawne książki, dostarczające rozrywki w dobrym gatunku. Np.
                              Jeżycjadę.

                              Germinal czytam również przy jedzeniu. Taka już jestem wredna.
                              • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 15:30
                                ananke666 napisała:

                                > Co ma do rzeczy kaliber? Mowa była o potrzebach czytelników, a nie o kalibrze
                                > literatury zaspokajającej te potrzeby.

                                dla mnie kaliber literatury jest ściśle związany z potrzebami czytelników. Jak
                                łaknę rozrywki, czytam Chmielewską, jak refleksji to jakieś Sto lat samotności
                                czy Dostojewskiego, jak pragnę sobie pochlipać, sięgam po poezję. I właśnie
                                zastanawiałam sie nad tym, jaką potrzebę dojrzałej czytelniczki zaspokaja Jeżycjada.

                                > Lubię też miłe, zabawne książki, dostarczające rozrywki w dobrym gatunku. Np.
                                > Jeżycjadę.

                                No tu mnie zaskoczyłas do bolu szczęk rozwartej paszczy (mojej).
                                Jak to milo doznać takiej emocji, dzięki.

                                > Germinal czytam również przy jedzeniu. Taka już jestem wredna.

                                Tu akurat istota tkwi nie w cechach mniej lub bardziej szlachetnego charakteru,
                                tylko niektórych realistycznych opisach. Mnie apetyt odbierają. Ergo- warto
                                czytać Zolę, odchudza.
                                • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 18:47
                                  rozdzial43 napisała:

                                  > jak pragnę sobie pochlipać, sięgam po poezję.

                                  Dlaczego, na Jowisza, po poezję? Nigdy nie płakałam nad wierszem i
                                  mię to zdumiało. Żadam wyjasnień :)
                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 20:38
                                    ginny22 napisała:

                                    > Dlaczego, na Jowisza, po poezję? Nigdy nie płakałam nad wierszem i
                                    > mię to zdumiało. Żadam wyjasnień :)

                                    Onegdaj chlipnęłam sobie melancholicznie nad wierszem JAcka Kaczmarskiego z
                                    tomiku Tunel, ostatnie wiersze "Oddzial chorych na raka a la polonaise A.D. 2002".

                                    Poza tym wzrusza mnie nieodmiennie w błogi, znajomy sposob poezja Poświatowskiej.
                                • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 18:55
                                  > dla mnie kaliber literatury jest ściśle związany z potrzebami czytelników.

                                  Dla mnie niezbyt ściśle. Znacznie częściej mam zupełnie zwyczajną ochotę na
                                  konkretną książkę, bo jest dobra/zabawna/whatever, a nie dlatego, że mam ochotę
                                  pochlipać.

                                  > No tu mnie zaskoczyłas do bolu szczęk rozwartej paszczy (mojej).
                                  > Jak to milo doznać takiej emocji, dzięki.

                                  Jakże różnorodne są wśród bliźnich upodobania. Nie sądziłam, że ktoś może się
                                  rozkoszować bólem szczęk.

                                  Jeśli chciałaś być ironiczna, kobieto ze szczęką, to nie rozumiem przyczyny.
                                  Pierwsze pięć części Jeżycjady niezmiennie dostarcza mi dobrej rozrywki w dużej
                                  dawce, dowcip językowy i sytuacyjny - wyborne. W kolejnych również jest, ale już
                                  w mniejszych porcjach. Nie będę dłużej udowadniać, że nie jestem wielbłądem,
                                  albowiem mi się nie chce.

                                  > Tu akurat istota tkwi nie w cechach mniej lub bardziej szlachetnego charakteru,
                                  > tylko niektórych realistycznych opisach. Mnie apetyt odbierają. Ergo- warto
                                  > czytać Zolę, odchudza.

                                  A ja jestem na tyle wredna, że mnie nie odbiera, przy czym spożywane danko nie
                                  przeszkadza mi w docenieniu kunsztu pisarza. I o to chodziło z ową wredotą.
                              • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 18:45
                                > Lektura Czerwonego Kapturka to odpowiedź na moje potrzeby w
                                > zakresie bycia pożeraną żywcem i wypruwaną z wnętrzności pożeracza.

                                To mnie urzekło :)
                                Jednakowoż mam wrażenie, że rozdział43 ma trochę racji. Tzn.
                                książki, które zaczytujemy na śmierć, o których namiętnie
                                dyskutujemy, które towarzyszą nam przez lata - coś jednak o nas
                                mówią. Z jakiegoś powodu ta książka, a nie inna, ten autor, a nie
                                inny (i nie chodzi tylko o jakość literatury). W końcu to, że
                                książki spełniają funkcję teraupeutyczną, odkryto z wiek temu...
                                • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:00
                                  > Jednakowoż mam wrażenie, że rozdział43 ma trochę racji. Tzn.
                                  > książki, które zaczytujemy na śmierć, o których namiętnie
                                  > dyskutujemy, które towarzyszą nam przez lata - coś jednak o nas
                                  > mówią.

                                  Ginny, ale bez przesady, na Jowisza. Gdybym miała zebrać do kupy wszystkie moje
                                  ukochane i na śmierć zaczytane książki, i kazać im "mówić" o sobie i swych
                                  potrzebach, samą siebie musiałabym do wariatkowa odwieźć... ;)
                                  Książki zdradzają w pewnym stopniu nasze upodobania, tak. Ale to nie w tę stronę
                                  leci, w którą Rozdział43 pcha.
                                  • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:04
                                    > Książki zdradzają w pewnym stopniu nasze upodobania, tak. Ale to
                                    nie w tę stronę leci, w którą Rozdział43 pcha.

                                    Pewnie, że to nie działa tak prosto - że jak lubisz Jeżycjadę, to
                                    masz kompleksy na tle rodzinnym. Ale coś tam w tym jest.
                                • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:02
                                  > książki, które zaczytujemy na śmierć, o których namiętnie
                                  > dyskutujemy, które towarzyszą nam przez lata - coś jednak o nas
                                  > mówią.

                                  No tak, tylko że akurat niewiele o potrzebach rodzinnych, tylko bardzo wiele o
                                  potrzebach czytelniczych :) Bo z jakiego innego powodu moimi ulubionymi
                                  czytadłami do wanny są: Chmielewska (humor + kryminał-romans), Christie (humor +
                                  kryminał-obyczaj), Montgomery (humor + obyczaj), Musierowicz (humor +
                                  obyczaj-romans), Margit Sandemo (humor + historia-romans)?

                                  Jakie to głębie potrzeb otwierają się przed oczami analityka na widok tej mojej
                                  półki z książkami? Ze mam ogromną potrzebę wikłania się w romanse kończące się
                                  dochodzeniem śledczym w warunkach historycznych? Czy raczej, że lubię sobie
                                  poczytać coś śmiesznego?
                                  • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:07
                                    To drugie :) A Ty już sobie sama odpowiedz, dlaczego masz taką silną
                                    potrzebę czytania smiesznych rzeczy w wannie i jakie kompleksy sie
                                    za tym kryją ;)
                                    PS. Jak można czytać w wannie?
                                    • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:10
                                      > PS. Jak można czytać w wannie?

                                      Ależ bardzo wygodnie, jeśli tylko jest się odpornym psychicznie na dobijających
                                      się do łazienki członków rodziny ;)

                                      Nalewam sobie pełną wannę gorącej wody, sypię dużo pachnących soli, podkładam
                                      ręcznik pod kark i pławię się w luksusach z książką w garści. Przypuszczam, że
                                      kobieta prawdziwie wytworna zamiast książki wybrałaby kawior i szampana, ale ja
                                      tam wolę się pośmiać :P
                                      • dakota77 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:27
                                        Ale jak odwracasz kartki?
                                        • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:50
                                          dakota77 napisała:

                                          > Ale jak odwracasz kartki?

                                          Nie wiem jak pozostali, wiem jak ja. Albo mam ręcznik pod ręką i w razie czego
                                          wycieram palce, albo zwyczajnie dłoni nie moczę, tylko trzymam na obramowaniu. A
                                          w ogóle wybieram repertuar wanienno-klozetowy, na wszelki wypadek...
                                          • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:54
                                            Ja tak samo, łącznie z repertuarem wanienno-klozetowym :)
                                            • the_dzidka Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 12:23
                                              W moim nowym mieszkaniu będe miała wannę i juz się cieszę na tę
                                              lekturę w dolewanej gorącej wodzie :) Z tym że ja chyba kupię sobie
                                              takie miękkie co, co się przy czytaniu waniennym podkłada pod kark.
                                              • jottka dzidka:) 20.02.09, 13:08
                                                ty masz dwa koty, nie? ty sobie zdajesz sprawę, że napełniona wanna to dla kota
                                                szalenie interesująca rzecz?:)


                                                owszem, też czytam w wannie (a nawet pod prysznicem), ale w tym pierwszym
                                                przypadku dorodny kocur marki buras siedzi mi na brzegu wanny tuż za głową i
                                                usiłuje:

                                                1/ wsadzić nos pod moje ramię, żeby się upewnić, że tam też jest woda,
                                                2/ zanurzyć łapę gdziekolwiek w wodzie, żeby się upewnić, że to naprawdę woda,
                                                3/ przewrócić mi kartkę w książce, a najlepiej przewrócić całą książkę do wody,

                                                gdy powyższe rozrywki się znudzą, przechodzi do:
                                                4/ poklepywania mnie po ramieniu, że mogłabym już skończyć, kotu sie nudzi,
                                                5/ czesania mi włosów łapką z pazurami, trzeba o mnie zadbać,
                                                6/ badań empirycznych, czy kosmetyki na brzegu wanny zatoną czy też nie
                                                (wprawdzie nie czytał jeżycjady, ale podejście ma podobne)


                                                no więc w tych warunkach ja jestem w stanie czytać wyłącznie dawną chmielewską,
                                                prawdę powiedziawszy:) możliwe, że zaspokaja to moją potrzebę zabezpieczenia się
                                                przed brakiem lektury (jak zostanę pozbawiona książki, to i tak ją umiem na pamięć:)
                                                • ewaty Re: dzidka:) 20.02.09, 14:39
                                                  Masz kota podglądacza?Przyznam, że moje wyprawy do łazienki w
                                                  asyście pies+kot są dla mnie nieco, hm..krępujące. Człowiek
                                                  tu ,panie, tego w wannie, a tu się dwa samce gapią!:)
                                                  Swoją droga gdzieś w sieci widziałam takie trzymadło do ksiązki dla
                                                  czytaczy wannowych. Tylko zabijcie, nie pamiętam gdzie.
                                                  • jottka Re: dzidka:) 20.02.09, 14:46
                                                    ewaty napisała:

                                                    > Masz kota podglądacza?

                                                    eee? on też goły lata, jakby co:) a poza tym jego interesuje woda w wannie i
                                                    elementy dodatkowe w postaci takich fajnych buteleczek do zrzucania, a nie ja
                                                    jako wprawdzie fajna, ale nieco łysa kocica:)

                                                    a trzymadło to bez sensu jest, książkę się wygodnie rączkami trzyma, zawsze
                                                    zresztą można - jak ktoś się bardzo uprze - położyć sobie w poprzek wanny jakąś
                                                    deskę, nakładkę drucianą czy cokolwiek i na tym mocować lekturę. kot też się
                                                    ucieszy z tej dodatkowej grzędy nad kipielą:)
                                                  • ananke666 Re: dzidka:) 20.02.09, 17:04
                                                    ewaty napisała:

                                                    > Masz kota podglądacza?Przyznam, że moje wyprawy do łazienki w
                                                    > asyście pies+kot są dla mnie nieco, hm..krępujące. Człowiek
                                                    > tu ,panie, tego w wannie, a tu się dwa samce gapią!:)


                                                    www.futerkowce.pl/reinkastracja/
                                                  • nessie-jp Re: dzidka:) 20.02.09, 18:16
                                                    ewaty napisała:

                                                    > Masz kota podglądacza?Przyznam, że moje wyprawy do łazienki w
                                                    > asyście pies+kot są dla mnie nieco, hm..krępujące.

                                                    Moje kotki są lepiej wychowane
                                                  • szprota Re: dzidka:) 20.02.09, 18:44
                                                    nessie-jp napisała
                                                    Podobnie, gdy kot korzysta z kuwety, a człowiek usiłuje tam wejść, to jest mu rzucane takie spojrzenie, że natychmiast się człowieczyna wycofuje z "O, przepraszam najmocniej!" na ustach.

                                                    Moje mają dokładniusieńko to samo ;D
                                      • mankencja Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 01:19
                                        > > PS. Jak można czytać w wannie?

                                        normalnie. lezysz w wannie, rączką mokrą się myjesz, w rączce suchej
                                        trzymasz ksiązkę. ja sobie umiem nawet głowe umyc i splukac prawie
                                        nie przerywajac lektury.
                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 21:04
                                    nessie-jp napisała:

                                    > Bo z jakiego innego powodu moimi ulubionymi
                                    > czytadłami do wanny są: Chmielewska (humor + kryminał-romans), Christie (humor
                                    > +
                                    > kryminał-obyczaj), Montgomery (humor + obyczaj), Musierowicz (humor +
                                    > obyczaj-romans), Margit Sandemo (humor + historia-romans)?
                                    >
                                    > Jakie to głębie potrzeb otwierają się przed oczami analityka na widok tej mojej
                                    > półki z książkami? Ze mam ogromną potrzebę wikłania się w romanse kończące się
                                    > dochodzeniem śledczym w warunkach historycznych? Czy raczej, że lubię sobie
                                    > poczytać coś śmiesznego?
                                    >
                                    Na pierwsze oko analityka amatora z zestawu lektur wynika, że jak masz kontakt z
                                    wodą, to potrzebujesz się pośmiać. Stąd wniosek, ze woda Cie zasmuca :))
                                    • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 21:10
                                      > Stąd wniosek, ze woda Cie zasmuca :))

                                      A woda symbolizuje seks (wprawdzie w snach, ale uprośmy sobie). Stąd
                                      wniosek, że seks Cię zasmuca.
                                      • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 21:17
                                        ginny22 napisała:

                                        > > Stąd wniosek, ze woda Cie zasmuca :))
                                        >
                                        > A woda symbolizuje seks (wprawdzie w snach, ale uprośmy sobie). Stąd
                                        > wniosek, że seks Cię zasmuca.

                                        Z przyjemnością pociągnęłabym ten wątek dalej, ale nie chciałabym urazić Nessie.
                                        Z kilku jej postów wywnioskowalam, że łatwo ją urazić, wybacz Nessie, tzn.
                                        abstrakcyjnym pytaniem lub dowcipasem sprawić, że czuje się atakowana. A ja nie
                                        mam zamiaru attakowac Nessie.
                                        • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 21:47
                                          > A ja nie
                                          > mam zamiaru attakowac Nessie.

                                          Bardzo mi miło i mam nadzieję, że na tym zakończysz temat osobistych wycieczek
                                          pod moim adresem.
                                • kkokos Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 07:57
                                  > książki, które zaczytujemy na śmierć, o których namiętnie
                                  > dyskutujemy, które towarzyszą nam przez lata - coś jednak o nas
                                  > mówią.

                                  o rrrany, zaczynam się bać. jak spojrzeć na mój regał - głównie
                                  kryminały. od klasycznych angielskich zagadek po opisy krwawych
                                  zbrodni psychopatów, w usa oczywiście. w tv też oglądam najchętniej
                                  seriale kryminalne.
                                  a wiele można powiedzieć o moim życiu, tylko nie to, że nie
                                  dostarcza mi adrenaliny na co dzień, oj nie to...
                                  więc chyba jednak pragnę zbrodni. wydało się.
                                  • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 18:22
                                    > więc chyba jednak pragnę zbrodni. wydało się.

                                    Ja się poważnie zastanawiam, czy nie spalić po cichu mojego regału zaczytanych
                                    książek, no bo co będzie, jak ktoś sprawdzi, co mam najbardziej zaczytane na
                                    półce i okaże się, że grzbiet w grzbiet stoją obok siebie "Ania z Avonlea"
                                    Montgomery i "Pedał" Burroughsa, "Wszystko Czerwone" Chmielewskiej i "Raj
                                    Utracony" Miltona, "Kochany Wrogu" Webster i sonety Szekspira, "Kłamczucha"
                                    Musierowicz i "Nocny Patrol" Łukjanienki ...

                                    Strasznych rzeczy można się dowiedzieć o człowieku, patrząc na jego
                                    biblioteczkę. A co dopiero, jak się zajrzy do drugiej i trzeciej szafy
                                    bibliotecznej, a tam grzbiet w grzbiet cały Pratchett i Zeromski, nowele
                                    pozytywistyczne i fantasy, Mickiewicz zbeszczeszczony sąsiedztwem Kuttnera...
                                    • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 19:03
                                      > Mickiewicz zbeszczeszczony sąsiedztwem Kuttnera...

                                      A Pratchett zbezczeszczony sasiedztwem Żeromskiego???
                                      • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 19:59
                                        Nad Marią Janion mam opasłą biografię Stalina, obok Pana Tadeusza, prace
                                        Tazbira, Niebezpieczne związki i wspominki o Witkacym. Oraz Czarną Księgę
                                        Komunizmu. Nie wiem, co o tym myśleć.
                                        • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 20:02
                                          ananke666 napisała:

                                          > Nad Marią Janion mam opasłą biografię Stalina, obok Pana Tadeusza, prace
                                          > Tazbira, Niebezpieczne związki i wspominki o Witkacym. Oraz Czarną Księgę
                                          > Komunizmu. Nie wiem, co o tym myśleć.


                                          Wszystko tak zaczytane jak Jezycjada? Tzn. znasz na pamięć jak Jeżycjadę?
                                          • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 00:18
                                            > Wszystko tak zaczytane jak Jezycjada? Tzn. znasz na pamięć jak Jeżycjadę?

                                            Nie, ale też ja i Jeżycjady wcale na pamięć nie znam. Z wyjątkiem pierwszych
                                            tomów, przy czym zwracam uwagę, że są to tomiki objętościowo nieduże i o dość
                                            prostej fabule. Za to trzy z wymienionych cenię sobie znacznie wyżej niż Jeżycjadę.

                                            Z zaczytanych na śmierć... za dużo, żeby wymieniać. To, co mi w oko wpada na
                                            pierwszy rzut oka na regał: Mistrz i Małgorzata, Trylogia z Potopem na czele,
                                            dramaty Zapolskiej, Zoli Wszystko dla Pań, Niebezpieczne związki de Laclosa,
                                            Imię róży, pięcioksiąg o wiedźminie, Chłopi, Quo vadis, cykl Martina Pieśń lodu
                                            i ognia, Jędrzeja Kitowicza - Opis obyczajów za panowania Augusta III, Trzej
                                            muszkieterowie, Łysiaka - Flet z mandragory, Sto lat samotności, Carda - Gra
                                            Endera, Harry Potter, Gorączka romantyczna Janion, Dziady drezdeńskie, Wesele,
                                            Władca Pierścieni, Sapkowski i Bereś - Historia i fantastyka, O wróżkach i
                                            czarodziejach Gałczyńskiej, Śpiewająca lipka, Grodzieńskiej Wspomnienia
                                            chałturzystki, Maria i Magdalena, Mahatma Witkac, Tazbira Okrucieństwo w
                                            nowożytnej Europie i Studia nad kulturą staropolską i mogłabym wymieniać jeszcze
                                            długo... obecnie z szaloną przyjemnością czytam Beniowskiego...

                                            I w związku z tym co? Jadąc od początku - chciałabym zostać członkiem świty
                                            Wolanda, by machając na Szwedów szablą kultywować kołtuństwo, jednocześnie
                                            zawalając po trzynaście godzin w placówce handlowej, patrząc jak giną sąsiedzi i
                                            puszczając się z Valmontem?... ;p
                                            • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 00:21
                                              O matko, zapomniałam o Sapkowskim. Ale to nie moja wina, pierwsze dwa tomy
                                              rozpadły się przy ostatnim czytaniu na stosiki luźnych kartek :)


                                              > Jadąc od początku - chciałabym zostać członkiem świty
                                              > Wolanda, by machając na Szwedów szablą kultywować kołtuństwo, jednocześnie
                                              > zawalając po trzynaście godzin w placówce handlowej, patrząc jak giną sąsiedzi

                                              Nie zapominaj o ucinaniu łbów potworom, odczarowywaniu księżniczek i dywagowaniu
                                              o naturze mniejszego zła!
                                              • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 00:54
                                                > rozpadły się przy ostatnim czytaniu na stosiki luźnych kartek :)

                                                Ha! Dlatego dla siebie kupiłam szyte, w twardej oprawie :D

                                                > Nie zapominaj o ucinaniu łbów potworom, odczarowywaniu księżniczek i dywagowaniu
                                                > o naturze mniejszego zła!

                                                Nooooooo przez wszystkie wymienione nie zamierzałam przelecieć, ale skoro
                                                zaczęłaś, dołożę chociaż otrucie jakiegoś benedyktyna, seks naprzemienny ze
                                                starym mężem w łóżku i dorodnym pasierbem w stodole, przejażdżkę na byku gwoli
                                                uciechy gawiedzi, uwagi na temat zalet szabli czarnej i augustówki, a także
                                                kopie cytryn do obiadu i winie do ozora, nie od rzeczy będzie polatać za
                                                spinkami Anny Austriaczki marząc na jawie o symfonii na wrzaski torturowanych.
                                                Zaprawię to uwagami Marii Janion o Zamku kaniowskim (ach, te wyprute jelitka
                                                Kseni) oraz Śnie srebrnym Salomei (i tam wyprute jelitka występują...), doprawię
                                                Okrucieństwem w nowożytnej Europie i wyjdzie wreszcie na jaw, że jestem
                                                sadystycznym potworem.
                                            • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 13:43
                                              ananke666 napisała:

                                              >>
                                              > I w związku z tym co? Jadąc od początku - chciałabym zostać członkiem świty
                                              > Wolanda, by machając na Szwedów szablą kultywować kołtuństwo, jednocześnie
                                              > zawalając po trzynaście godzin w placówce handlowej, patrząc jak giną sąsiedzi
                                              > i
                                              > puszczając się z Valmontem?... ;p

                                              Oczywiście, że nie, tak jak nie posądzam Cię o to, byś czytała trzy piewrsze
                                              tomy Jeżycjady marzac o byciu córką rybaka, pracy w charakterze służącej w
                                              poznanskiej kamienicy albo o byciu uwodzona przez kiczowatego wielbiciela kwiatu
                                              jabłoni.

                                              Zresztą kilkakrotne stosowanie tego samego zabiegu erystycznego nie sprawia, że
                                              stajesz się bardziej przekonująca.

                                              Czy bowiem tego chcesz czy nie, czy Cię to bawi, czy nie, upodobanie do lektur
                                              może zdradzać wiele o czlowieku, o jego oczekiwaniach, potzrebach, skrajnie
                                              nawet o poziomie intelektualnym. Upodobanie do konkretnych gatunków jest
                                              przedmiotem wielu naukowych badan, już chciażby tylko w tym aspekcie, o którym
                                              mowa - terapeutycznym działaniu literatury.

                                              Dla przykładu, taka np. Mircea Eliade twierdzi, że do czytania kryminalu skłania
                                              przemozne pragnienie wyjścia z czasu i zanurzenia się w casie obcym. Wywodzi, że
                                              to pragnienie "opuszczenia czasu historycznego i indywidualnego jest jednym z
                                              najgłebiej zakorzenionych elementow naszej kultury, u jego praźródeł leży
                                              najpierwotniejszy z instynktów, czyli strach przed śmiercia". Poslugując się
                                              zapożyczonym do Mircei Eliade tokiem rozumowania można stwierdzic, że lektura
                                              kryminalu daje Ci najpierw wrazenie niebezpieczenstwa, a potem swaidomość
                                              przywróconego porzadku, z tego schematu czerpiesz poczucie uspokojenia. I
                                              dlatego kryminał musi mowić o śmierci - nie dlatego że marzysz o popełnieniu
                                              zbrodni, tylko dlatego, że potrzebuje zaburzenia napowazniejszego.

                                              O upodobaniu do baśni Pierre Peju mówi, że są to drogi ucieczki przed funkcjami,
                                              zachowaniami i sztywnymi kategoriami myślowymi narzucanymi przez społeczeństwo.

                                              I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.

                                              Ja się zastanawiam, co daje dojrzałej czytelniczce Jeżycjada dla nastolatek.

                                              I nie wierze, że zaczytujesz tylko trzy pierwsze tomy, bo babcię Jedwabinską
                                              cytowałaś jak na zawołanie w sąsiednim wątku, a cytat pochodził z Dziecka Piątku.
                                              • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 16:22
                                                Cytat
                                                I nie wierze, że zaczytujesz tylko trzy pierwsze tomy, bo babcię Jedwabinską
                                                cytowałaś jak na zawołanie w sąsiednim wątku, a cytat pochodził z Dziecka Piątku.


                                                Rozdzialiku, ja ci mogę zacytować na zawołanie - słowo w słowo - niemal każde
                                                zdanie z Jezycjady, nawet z tomów których nie czytałam. Zdradzić ci tajemną
                                                metodę? Na priv, bo tu na forum nie mogę, to nielegalne :P.

                                                Już przestając ironizować - czytając książkę, jakąkolwiek książkę, ZAWSZE jest
                                                tak, że pewne zdania zapadają w pamięć po jednokrotnym przeczytaniu.
                                                Mnie tak zapadło np. z Pratchetta "to się nazywa bushido - bo oni w busz idą i
                                                tną te drzewka, tymi mieczami" - i na litość, z pamięci cytuję, a możesz mnie
                                                zabić, nie pamiętam, z której to było części Świata Dysku i nawet nie pamiętam
                                                za bardzo, kto to powiedział - natomiast cytuję na zawołanie z pamięci.
                                                Podobnie mam z Sapkowskim, z Ursulą LeGuin, z każdą książką, którą czytam. Co
                                                nie znaczy, że znam te ksiązki na pamięć i że je "zaczytuję".
                                                Ostatnio wpadł mi w oczy bardzo smakowity opis, jak to jednemu rycerzowi odcięli
                                                połowę czaszki w trakcie pojedynku. Też z pamięci mogę. A czytałam książkę raz,
                                                opis ze smakiem przeczytałam 2-3 razy.
                                                • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 16:24
                                                  Ja pamiętam i cytuję (i przekręcam) teksty z książek, które czytałam pierwszy i
                                                  ostatni raz 20-25 lat temu... a już fragmenty wierszy i piosenek to w ogóle. To
                                                  chyba dość normalne, że nie trzeba uczyć się dzieła na pamięć, żeby o nim
                                                  dyskutować?
                                                • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 16:27
                                                  I jeszcze: wg mnie budowanie profilu psychologicznego na podstawie upodobania do
                                                  określonych lektur należy przeprowadzać bardzo ostrożnie i nie można
                                                  kategorycznie stwierdzać, że "upodobanie do kryminałów świadczy o..." - jak już
                                                  napisałam, to są teorie na glinianych nogach. Owszem, "MOŻE świadczyć" - ale nie
                                                  "świadczy" - żaden psycholog nie postawi kategorycznej tezy. A jeśli postawi, to
                                                  znaczy, że jest kiepskim psychologiem.

                                                  Zresztą jak każde tego typu określanie (na podstawie charakteru pisma, na
                                                  podstawie rysunku dziecka itp) - zawsze jest to ledwie kropla w morzu
                                                  rzeczywistych wytycznych do formułowania też o osobowości czy charakterze.
                                                • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 17:25
                                                  > Ostatnio wpadł mi w oczy bardzo smakowity opis, jak to jednemu
                                                  rycerzowi odcięli
                                                  > połowę czaszki w trakcie pojedynku. Też z pamięci mogę. A czytałam
                                                  książkę raz, opis ze smakiem przeczytałam 2-3 razy.

                                                  Chcesz pogadać o tym, jak Ci to pływa na profil psychologiczny? ;)
                                                  • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 17:50
                                                    Mi jak mi... mi już nic nie pomoże. Lepiej pogadajmy, dlaczego mój sześcioletni syn uwielbia takie opisy z flakami fruwającymi w powietrzu i krwią tryskającą na ściany.


                                                    Opis zaczynał się "Dunk zobaczył, jak z hełmu wylatuje coś czerwonego i mokrego" a potem było: "widać było czerwoną krew i białą kość i jeszcze coś, szarosinego i ciastowatego". Bardzo plastycznie to podziałało na moją wyobraźnię ;).
                                                  • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 18:00
                                                    > dlaczego mój sześcioletni
                                                    > syn uwielbia takie opisy z flakami fruwającymi w powietrzu i krwią tryskającą
                                                    > na ściany.

                                                    No nie no, dzieci lubią krew, to wiadomo nie od dziś
                                              • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 18:09
                                                > Zresztą kilkakrotne stosowanie tego samego zabiegu erystycznego nie sprawia, że
                                                > stajesz się bardziej przekonująca.

                                                To akurat nie zabieg erystyczny, tylko czysta zabawa, oparta na Twoim, bardzo
                                                prostym schemacie. Twoje zdanie o córce rybaka też wypadło zabawnie.


                                                A czy się to Tobie podoba, czy nie, wymienione przez ciebie przykłady nie
                                                charakteryzują się tak prostym tokiem myślenia jak Twój. Sama napisałaś:
                                                "Nie ma wątpliwosci, że tłem całej akcji, częstokroć wręcz istotą opowieści jest
                                                rodzina, wzajemne relacje, uczucia i animozje. (...) Od jakiegos czasu
                                                zastanawiam się, czy systematyczne pławienie się w ciepełku domostwa Żaków,
                                                Mamertów czy Borejkow nie kompensuje czyetlniczkom jakichs ich własnych brakow,
                                                tęsknot, niedostatkow?"
                                                Osobiście wysnułaś łopatologicznie wniosek: skoro są o rodzinie, znaczy,
                                                czytelnik ma braki w tym zakresie i kompensuje sobie lekturą. Moja zabawa, która
                                                tak Ci się nie podoba, jest oparta na tym samym schemacie: książka koncentruje
                                                się na morderstwie, znaczy czytelnik ma tęsknoty za mordowaniem i kompensuje
                                                sobie lekturą.


                                                Nawiasem mówiąc, Mircea Eliade jest mężczyzną, a nie kobietą. I bynajmniej nie
                                                potwierdza niczego tak łopatologicznie, sięga znacznie głębiej. Ja zresztą
                                                szukam w kryminałach, które traktuję jak literaturę ściśle rozrywkową, czegoś
                                                całkiem innego, zwłaszcza u Christie - na początku mam zagadkę, którą w trakcie
                                                lektury próbuję rozwiązać na podstawie przesłanek w fabule. I albo z wielkim
                                                zadowoleniem stwierdzam, że trafiłam, albo z równym zadowoleniem pozwalam się
                                                zaskoczyć.


                                                > Czy bowiem tego chcesz czy nie, czy Cię to bawi, czy nie, upodobanie do lektur
                                                > może zdradzać wiele o czlowieku, o jego oczekiwaniach, potzrebach, skrajnie
                                                > nawet o poziomie intelektualnym. Upodobanie do konkretnych gatunków jest
                                                > przedmiotem wielu naukowych badan, już chciażby tylko w tym aspekcie, o którym
                                                > mowa - terapeutycznym działaniu literatury.

                                                Zgadzam się, protestuję tylko przeciwko wyciąganiu wniosków Twoją metodą
                                                ("czytam o ciepełku rodzinnym = szukam ciepełka w książce, bo nie mam go w
                                                życiu"). Tylko, czy Ci się to podoba, czy nie, rozumowanie badaczy nie jedzie w
                                                tym kierunku, co Twoje. Nie wiem tylko, dlaczego z takim uporem temu
                                                zaprzeczasz. To naprawdę tak nie działa! Ciepełko rodzinne znajduje się gdzieś
                                                na daleeekim końcu listy rzeczy, za które lubię książki MM.

                                                > I nie wierze, że zaczytujesz tylko trzy pierwsze tomy

                                                Pięć. Te są wg mnie najlepsze.

                                                > bo babcię Jedwabinską
                                                > cytowałaś jak na zawołanie w sąsiednim wątku, a cytat pochodził z Dziecka Piątku.

                                                Resztę też czytałam po parę razy (jak większość moich książek), ale rzadziej niż
                                                pierwsze. Niemniej wystarczy to, żeby całkiem sporo pamiętać. Nie muszę cytować
                                                z pamięci, biorę książkę z półki, a jak mi się nie chce kartkować, to ebooka i
                                                używam Ctrl F.
                                                • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 18:27
                                                  > Nawiasem mówiąc, Mircea Eliade jest mężczyzną

                                                  I to dość znanym! :/ Za chwilę usłyszymy pewnie, że Ezra Pound też była kobietą...
                                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 18:55
                                                    nessie-jp napisała:

                                                    > > Nawiasem mówiąc, Mircea Eliade jest mężczyzną
                                                    >
                                                    > I to dość znanym! :/ Za chwilę usłyszymy pewnie, że Ezra Pound też była kobietą
                                                    > ...
                                                    >
                                                    Nessie, będziesz się strasznie nudzić beze mnie. TAk jak ja się nudzę z Tobą,
                                                    żegnaj i pisz Pan na poste restante.
                                                  • nighthrill Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 12:53
                                                    Rozdzial, ale co cię w tym poście Nessie obraziło? Mircea Eliade był bardzo
                                                    popularnym pisarzem, zajmującym się m.in. religioznawstwem i konstrukcją mitu.
                                                    Trochę trudno uwierzyć - bez urazy - że nigdy o nim nie słyszałaś. Chyba
                                                    studiowałaś coś ścisłego w takim razie, bo na studiach humanistycznych i
                                                    kulturowych to on jest bóstwem wręcz.
                                                  • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 14:26
                                                    > studiowałaś coś ścisłego w takim razie, bo na studiach humanistycznych i
                                                    > kulturowych to on jest bóstwem wręcz.

                                                    I właśnie o to mi chodziło. Jeśli wyszło obraźliwie i nadmiernie kąśliwie, to
                                                    przepraszam. Jednak nie mam za bardzo litości w sytuacjach, gdy ktoś próbuje
                                                    podpierać się jakimś autorytetem, a potem okazuje się, że nie za bardzo wie,
                                                    kogo cytuje.

                                                    Jeśli wyszło snobistycznie po borejkowsku, to w ogóle przepraszam :(
                                                • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 18:52
                                                  ananke666 napisała:

                                                  > Osobiście wysnułaś łopatologicznie wniosek: skoro są o rodzinie, znaczy,
                                                  > czytelnik ma braki w tym zakresie i kompensuje sobie lekturą. Moja zabawa, któr
                                                  > a
                                                  > tak Ci się nie podoba, jest oparta na tym samym schemacie: książka koncentruje
                                                  > się na morderstwie, znaczy czytelnik ma tęsknoty za mordowaniem i kompensuje
                                                  > sobie lekturą.

                                                  Celowo wyjątkowo uważnie formułowałam swoje wypowiedzi na ten temat. Przejrzałam
                                                  je teraz jeszcze raz i co? Ano napisałam tak "Od jakiegoś czasu zastanawiam się,
                                                  czy..", "Co o tym myślicie..?, "Pozostaje otwarta kwestia..", "dlaczego nadal je
                                                  czytamy...?", "Moje robocza wstępna teza jest taka, że...", "zajmuje mnie
                                                  problem...", "zastanawiam się nad..." Czyli było to zaproszenie do dyskusji w
                                                  stylu rozwińmy to, jak myślicie, dlaczego Wy czytacie itd.

                                                  Interpretacja tych słów jako kategorycznego, nie, zaraz, "Łopatologicznego"
                                                  wniosku jest nie tylko nieuprawniona, ale wręcz niesprawiedliwa. Dlatego chyba
                                                  jednak niestety kolejny raz będę musiała przyznać rację MAdame Bovary co do jej
                                                  teorii o uprzedzeniu do mnie, które niestety uniemożliwia dalszą dyskusję.
                                                  >
                                                  >
                                                  Ja zresztą
                                                  > szukam w kryminałach, które traktuję jak literaturę ściśle rozrywkową, czegoś
                                                  > całkiem innego, zwłaszcza u Christie - na początku mam zagadkę, którą w trakcie
                                                  > lektury próbuję rozwiązać na podstawie przesłanek w fabule. I albo z wielkim
                                                  > zadowoleniem stwierdzam, że trafiłam, albo z równym zadowoleniem pozwalam się
                                                  > zaskoczyć.

                                                  Właśnie na takie wypowiedzi liczyłam, szkoda.

                                                  Nie muszę cytować
                                                  > z pamięci, biorę książkę z półki, a jak mi się nie chce kartkować, to ebooka i
                                                  > używam Ctrl F.

                                                  Nie mam takiego, to skąd mam wiedzieć.
                                                  • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 23:23
                                                    Chwila. Uściślijmy, o czym w zasadzie rozmawiamy. Bo poruszasz dwie kwestie:
                                                    pierwsza, dlaczego cykl jest poczytny. Druga, o hipotezie roboczej, w której nie
                                                    pasował mi sposób wnioskowania "jeżeli-to".

                                                    > Celowo wyjątkowo uważnie formułowałam swoje wypowiedzi na ten temat.

                                                    Na _który_ temat? Bo tak się składa, że poruszam ostatnio tylko temat hipotezy
                                                    roboczej. Na pierwszy, tzn dlaczego _ja_ czytam, już Ci odpowiedziałam. Nie
                                                    wiedzieć czemu skwitowałaś tę krótką odpowiedź zadziwieniem "do bólu szczęk".
                                                    Nie wiem naprawdę, co takiego dziwnego w niej było. Drugiej części wypowiedzi na
                                                    ten sam temat zdaje się, że nie skomentowałaś wcale. I czy ten temat, o
                                                    poczytności cyklu z gatunku literatury lekkiej łatwej i przyjemnej aż takiego
                                                    wyjątkowo uważnego formułowania wymagał? ;)

                                                    >Przejrzałam
                                                    je teraz jeszcze raz i co?
                                                    > Ano napisałam tak "Od jakiegoś czasu zastanawiam się,
                                                    > czy..", "Co o tym myślicie..?, "Pozostaje otwarta kwestia..", "dlaczego nadal
                                                    > je czytamy...?", "Moje robocza wstępna teza jest taka, że...", "zajmuje mnie
                                                    > problem...", "zastanawiam się nad..." Czyli było to zaproszenie do dyskusji w
                                                    > stylu rozwińmy to, jak myślicie, dlaczego Wy czytacie itd.

                                                    Ok, ale przypominam, że ja z Tobą rozmawiam o hipotezie roboczej, a raczej o
                                                    sposobie wyciągania wniosków. Pisałaś, ściślej rzecz ujmując:

                                                    "Naprawdę zastanawiam się jaka jest przyczyna takiej
                                                    niesłychanej popularnosci Jeżycjadowej sagi."
                                                    "Po drugie, ciagle otwarta pozostaje kwestia, dlaczego wlasciwie książki te są
                                                    tak popularne, poczytne."
                                                    "Mnie ciekawi właśnie to, co przyciąga do Jeżycjady dojrzałe
                                                    czytelniczki i co sprawia, że czytają ją z przyjemnością przy śniadanku."
                                                    "I właśnie
                                                    zastanawiałam sie nad tym, jaką potrzebę dojrzałej czytelniczki zaspokaja
                                                    Jeżycjada. "

                                                    dalej piszesz:

                                                    > Interpretacja tych słów jako kategorycznego, nie, zaraz, "Łopatologicznego"
                                                    > wniosku jest nie tylko nieuprawniona, ale wręcz niesprawiedliwa.


                                                    Jakich słów? Słowo "łopatologiczny" odniosłam do Twojego wnioskowania jakoby
                                                    książki skoncetrowane na rodzinie kompensowały braki i tęsknoty czytelników. A
                                                    Ty przytoczyłaś Twoje własne słowa traktujące o czymś zupełnie innym - o
                                                    poczytności cyklu! I twierdzisz, że to nieuprawnione i niesprawiedliwe, że je
                                                    tak interpretuję. No pewnie że nieuprawnione, bo interpretuję _zupełnie_inne_
                                                    słowa na _zupełnie_inny_ temat.
                                                    Zapraszałaś do dyskusji. OK, tylko nie na temat, o którym pisałam w kilku
                                                    ostatnich postach, a odnosisz się do tego tak, jakby to był jeden i ten sam
                                                    temat. Ja do ciebie o hipotezie roboczej, Ty do mnie o poczytności. Co ma
                                                    piernik do wiatraka? Nie wiem już, jak to ująć wyraźniej - to dwa różne tematy!

                                                    Zarzucasz mi chwyty erystyczne, a sama robisz dokładnie to samo - przenosisz
                                                    problem z jednej płaszczyzny na drugą. Napisałam: "protestuję tylko _przeciwko
                                                    wyciąganiu wniosków Twoją metodą_
                                                    ("czytam o ciepełku rodzinnym = szukam ciepełka w książce, bo nie mam go w
                                                    życiu")" - o poczytności cyklu nawet się tu nie zająknęłam.

                                                    > Właśnie na takie wypowiedzi liczyłam, szkoda.

                                                    Odpisałam Ci, lapidarnie, ale konkretnie; raz rozwarłaś szczękę, drugi raz nawet
                                                    tego nie zrobiłaś. To nad czym miałam się dłużej rozwodzić.
                                                    Przypominam:
                                                    "Lubię też miłe, zabawne książki, dostarczające rozrywki w dobrym gatunku. Np.
                                                    Jeżycjadę." - szczęka
                                                    "Pierwsze pięć części Jeżycjady niezmiennie dostarcza mi dobrej rozrywki w dużej
                                                    dawce, dowcip językowy i sytuacyjny - wyborne. W kolejnych również jest, ale już
                                                    w mniejszych porcjach." - nic

                                                    > Nie mam takiego, to skąd mam wiedzieć.

                                                    Ctrl F (F od słowa Find) to skrót wykorzystywany w edytorach tekstu dla Windows,
                                                    typu Word, WordPad, Notatnik, w przeglądarkach internetowych (IE, Mozilla, Opera
                                                    itd.) i programach typu Adobe Acrobat Reader i pewnie w kupie innych programów.
                                                    Wciskasz Ctrl F, wyskakuje okienko, wpisujesz w nie wyrażenie, słowo, fragment
                                                    słowa lub zgoła literę, a program przeszukuje tekst i podświetla żądane kawałki,
                                                    albo informuje, że nic nie znalazł. Oszczędza czas.
                                                  • kaliope3 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 23:52
                                                    Ananke,czy Ci się to podoba,czy nie, w nawiązaniu do wysnutej tu już jakiś czas
                                                    temu teorii o forum jako towarzystwie wzajemnej adoracji i spijaniu sobie z
                                                    dzióbków, chylę czoła przed Twym analitycznym umysłem i logiką rozumowania,
                                                    popartą zadziwiającą mnie wiedzą.
                                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 09:10
                                                    kaliope3 napisała:

                                                    > Ananke,czy Ci się to podoba,czy nie, w nawiązaniu do wysnutej tu już jakiś czas
                                                    > temu teorii o forum jako towarzystwie wzajemnej adoracji i spijaniu sobie z
                                                    > dzióbków, chylę czoła przed Twym analitycznym umysłem i logiką rozumowania,
                                                    > popartą zadziwiającą mnie wiedzą.

                                                    Kaliope, jak będę potrzebowała kiedyś wypowiedzi ilustrującej "uprzedzenie", to
                                                    Twój post będzie jak znalazł.
                                                  • kaliope3 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 12:47
                                                    Może jestem ograniczona, ale naprawdę nie pojmuję w którym miejscu moją
                                                    wypowiedź do Ananke można określić mianem uprzedzenia.Uprzedzenia w stosunku do
                                                    Ciebie? Czy nie moge tak po prostu dać wyrazu podziwowi jaki ma dla Ananke nie
                                                    od dzisiaj zresztą? Zawsze lubiła czytać jej wpisy i zawsze miały dla mnie ten
                                                    sam,wysoki poziom. Obawiam się że strasznie wszystko odnosisz do siebie Rozdział
                                                    i z trudem tolerujesz myśl że ktoś oprócz Ciebie może być uważany za osobę
                                                    błyskotliwa i inteligentną.
                                                    Z Twoich wpisów natomiast wieje nie zasłużoną bardzo często ironią i
                                                    kąśliwością, a także lekko obraźliwym stosunkiem do innych.
                                                    Zresztą traktuj sobie moje zdanie jak Ci się podoba, nie spędza mi to
                                                    szczęśliwie snu z powiek:)
                                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 09:08
                                                    ananke666 napisała:

                                                    > Chwila. Uściślijmy, o czym w zasadzie rozmawiamy. Bo poruszasz dwie kwestie:
                                                    > pierwsza, dlaczego cykl jest poczytny. Druga, o hipotezie roboczej, w której ni
                                                    > e
                                                    > pasował mi sposób wnioskowania "jeżeli-to".

                                                    Ananke, ze smutkiem stwierdzam, że rozdrabniając i analizując logicznie moje
                                                    wypowiedzi, sprowadziłaś się na manowce. Innymi słowy zagubiłaś istotę sprawy,
                                                    co się niestety często zdarza przy czepianiu się słów dla potrzeb pognębienia
                                                    adwersarza.
                                                    Nie mogę zrozumieć, szczerze mówiąc, gdzie widzisz sprzeczność w moich
                                                    wypowiedziach i co jest dla Ciebie niejasne. Dla mnie całokształt i istota jest
                                                    jasna: mowa była o tym, że tłem akcji często jest rodzina.
                                                    Zaczęłam się zastanawiać, jaka jest przyczyna popularności Jeżycjady, w tym jaka
                                                    jest przyczyna, dla której po książki dla nastolatek sięgają dojrzałe
                                                    czytelniczki, wracają do niej, analizują itd. I tu padło pierwsze pytanie:
                                                    dlaczego Jeżycjada jest tak popularna, w tym wśród dojrzałych czytelniczek
                                                    (dlaczego lubimy wciąż czytać Jeżycjadę). I konsekwentnie padło drugie pytanie,
                                                    stanowiące właśnie zaproszenie do dyskusji, jej punkt wyjściowy, sformułowane w
                                                    roboczą wstępną tezę.
                                                    Pytanie to zostało sformułowane autoironicznie we wstepną roboczą tezę. Słowa
                                                    "wstępna" i "robocza" wykluczają słowo "kategoryczny", ale już użycie do oceny
                                                    wnioskowania zaczepnego i pogardliwego określenia "łopatologiczne" śwaidczy
                                                    właśnie o próbie obrażenia i umniejszenia adwersarza, który na skutek takiego
                                                    zabiegu ma się wydać "głupkiem".
                                                    I o tych słowach pisałam zarzucając Ci uprzedzenie.
                                                    Tematy te nie są odrębne, zazębiają się, mają związek, a już Twoją rolą było
                                                    zaznaczenie, do czego się odnosisz, i jaki ma to związek z istotą sprawy.
                                                    Utrzymując się w tonie Twojego postu dodam jeszcze, że Twoje odpowiedzi na ten
                                                    "łopatologiczny" wniosek stanowią świetną ilustrację definiowania idem per idem
                                                    i właściwie nie posuwają dyskusji do przodu. No ,ale wiem już przynajmniej, że
                                                    nie to było Twoim celem, lecz mająca mi coś unaocznić zabawa. Unaoczniła mi ona
                                                    przede wszystkim cel Twojej wypowiedzi, polegający na próbie ośmieszenia adwersarza.

                                                    I czy ten temat, o
                                                    > poczytności cyklu z gatunku literatury lekkiej łatwej i przyjemnej aż takiego
                                                    > wyjątkowo uważnego formułowania wymagał? ;)

                                                    Przeczytaj sobie uważnie posty np. Nessie. Wtedy zrozumiesz, że nie dość uważnie
                                                    sformułowałam temat.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Odpisałam Ci, lapidarnie, ale konkretnie; raz rozwarłaś szczękę, drugi raz nawe
                                                    > t
                                                    > tego nie zrobiłaś.

                                                    Na swoje usprawiedliwienie dodam, że rozwarłam ją z sympatią, a wyglądałam
                                                    wyjątkowo głupio. Mam nadzieję, że ta okoliczność ukoi Twój żal.
                                                  • ananke666 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 22:16
                                                    Wiesz co, ja już nie mam siły po raz trzeci czy któryś tłumaczyć, ani Tobie, ani
                                                    się, a naprawdę się starałam. Cierpliwość mi się skończyła.
                                                  • ding_yun Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 12:34
                                                    ananke666 napisała:

                                                    I czy ten temat, o
                                                    > poczytności cyklu z gatunku literatury lekkiej łatwej i przyjemnej aż takiego
                                                    > wyjątkowo uważnego formułowania wymagał? ;)
                                                    >

                                                    A czy wymaga aż tak zapalczywego udowadniania swoich racji? Nie wiem jak reszta
                                                    forumowiczek, ale ja widzę, że ten wątek poszybował w kierunku agresji i nie
                                                    podoba mi się to. Rozdział przedstawiła jakąś swoją tezę, ja też uważam, że nie
                                                    najbardziej udaną, ale nie narzucała nam jej w żaden sposób. Rozumiem, że Ty
                                                    postanowiłaś odnieść się nie do postawionego w tej tezie pytania, a do samego
                                                    toku myślenia, jaki naprowadził Rozdział na tą tezę - odniosłaś się, pokazałaś,
                                                    co w nim nie gra - w porządku. Ta kwestia jest już jasna i dalsza dyskusja jest
                                                    jałowa i nie ma sensu. Jak już chcemy być na tym forum tacy ściśli i
                                                    analityczni, to z mojej analizy wynika, że znacznie ciekawiej i pewnie owocniej
                                                    by się dyskutowało na temat dlaczego lubimy Jeżycjadę i dlaczego nie przez brak
                                                    ciepła rodzinnego w naszym życiu, a nie na temat co powiedziała Rozdział i
                                                    dlaczego to było głupie.

                                                    Poza tym krzywienie się z niesmakiem (to chyba akurat nie Ty Ananke) bo ktoś
                                                    pomylił się co do kwestii płci Eliade trąci dla mnie Borejkowskim snobizmem w
                                                    najgorszym wydaniu.
                                                  • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 12:47
                                                    Cytat
                                                    Rozdział przedstawiła jakąś swoją tezę, ja też uważam, że nie
                                                    najbardziej udaną, ale nie narzucała nam jej w żaden sposób


                                                    Ding_yun, za pozwoleniem - kiedy zanegowałam tę tezę - a miałam do tego prawo, w końcu teza została podstawiona do dyskusji - zostałam oskarżona o uprzedzenie wobec pani Rozdział.
                                                    Wyłącznie dlatego, że nie zgodziłam się z jej tezą. Która była postawiona nieudolnie i sporo osób wykazało ten sposób sformułowania tezy jako niewłaściwy.
                                                    Co robi pani Rozdział, widząc krytykę swojej tezy? Włącza moduł ironii, czuje się być może atakowana, dlatego sama zaczyna atakować.

                                                    Cytat
                                                    Poza tym krzywienie się z niesmakiem (to chyba akurat nie Ty Ananke) bo ktoś pomylił się co do kwestii płci Eliade trąci dla mnie Borejkowskim snobizmem w najgorszym wydaniu.


                                                    Ależ dlaczego?
                                                    Jeżeli wysuwa się jakiś argument, popierając go źródłem, to warto aby było to poprawne. Dla własnej wiarygodności, że WIE się, o czym się mówi, a nie, że przypadkiem się przed chwilą wygooglało i gdzieś dzwonią.... To tak, jakbym napisała, że autorem Czarodziejskiej Góry jest Wojciech Mann, a potem się oburzała, że mi ktoś zwrócił uwagę i określała go mianem snoba.

                                                    Kiedyś na jednym forum była dyskusja na temat ciepłych i zimnych posiłków. Jedna z dyskutantek wysunęła jako argument za jedzeniem ciepłych rzeczy - mądrości z medycyny chińskiej, rzuciła kilka mądrych cytatów, że od dawna się interesuje tym i że to każdy wie. Bardzo ładnie to wyglądało, tylko że... no trochę niefajnie się zrobiło, gdy "znawczyni medycyny chińskiej" dowiedziała się, że "ciepło" i "zimno" posiłków wg ichnich poglądów niewiele ma wspólnego z ich temperaturą.
                                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 13:24
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >kiedy zanegowałam tę tezę - a miałam do tego prawo,
                                                    > w końcu teza została podstawiona do dyskusji - zostałam oskarżona o uprzedzenie
                                                    > wobec pani Rozdział.
                                                    > Wyłącznie dlatego, że nie zgodziłam się z jej tezą. Która była postawiona nieud
                                                    > olnie i sporo osób wykazało ten sposób sformułowania tezy jako niewłaściwy.
                                                    > Co robi pani Rozdział, widząc krytykę swojej tezy? Włącza moduł ironii, czuje s
                                                    > ię być może atakowana, dlatego sama zaczyna atakować.
                                                    >
                                                    Za pozwoleniem Mamo Kotula, odniosę się do Twojej wypowiedzi po raz ostatni i
                                                    powiem tak: podjęłaś dyskusję ze mną, przyznając potem z rozbrajającym brakiem
                                                    samokrtycyzmu, że właściwie nie wiesz dlaczego czytasz Jeżycjadę i mało Cię to
                                                    obchodzi, a następnie, że zabierasz głos w dyskusjach, których temat Cię nie
                                                    zajmuje, bo to nie grzech.

                                                    Otóż nie ma takich słów, które mogą mnie przekonać, że Twoim celem w tym wątku
                                                    nie jest atak na mnie. Trudno, mleko się wylało z dziecka w kąpieli, przyjmij to
                                                    jak mężczyzna.

                                                    Poza tym zauważyłam jeszcze, że atakujecie mnie z Ananke i Nessie zbiorowo, co
                                                    przywodzi mi na myśl zbiorowy atak mniejszych drapieżników na grubego zwierza,
                                                    którego - jeśli się nie da ogłuszyć jednym ciosem pojedynczego agresora, to
                                                    zawsze można mu mniejszymi ukąszeniami krwi upuścić.
                                                    Powiedziałam co chciałam, amen. A teraz oddalę się ciężkim truchtem grubego
                                                    zwierza do wątku "Motywacje czytelnicze" i proszę Mamo Kotula, Ananke i Nessie
                                                    nie podążać za mną i nie odnosić się do moich wypowiedzi. Postuluję wręcz opcję
                                                    wyszarzenia niżej podpisanej.
                                                  • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 15:26
                                                    Cytat
                                                    Otóż nie ma takich słów, które mogą mnie przekonać, że Twoim celem w tym wątku
                                                    nie jest atak na mnie.


                                                    Rozdział, nie pochlebiaj sobie, na mój "atak" na forum trzeba sobie zasłużyć.

                                                    Ostatni raz piszę: nie mam do ciebie uprzedzenia i nie atakuję cię, bo CIĘ NIE
                                                    ZNAM, dziewczyno, zrozum to, zdejmij klapki z oczu - nie znam ciebie, co nie
                                                    przeszkadza mi stwierdzić, że twoja teza - powtarzam, TWOJA TEZA, nie ty - jest
                                                    wg mnie nie do końca przystającym UPROSZCZENIEM.

                                                    I za pozwoleniem, proszę nie wciągać mnie do jakiejkolwiek zbiorowej
                                                    odpowiedzialności za "ataki" na siebie.

                                                    Ochłoń trochę. NIKT tu cię nie atakuje. Co najwyżej krytykuje twoje tezy. Więc
                                                    skończ proszę z uprawianiem osobistej martyrologii, bo to niesmaczne.
                                                    Z mojej strony EOT.
                                                  • anutek115 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 19:33
                                                    ding_yun napisała:

                                                    > A czy wymaga aż tak zapalczywego udowadniania swoich racji? Nie wiem jak reszta
                                                    > forumowiczek, ale ja widzę, że ten wątek poszybował w kierunku agresji i nie
                                                    podoba mi się to.

                                                    Za pozwoleniem, Ding_yun, ale własciwie dlaczego Ananke nie wolno robić tego, co
                                                    wolno robic Rozdziałowi?

                                                    Rozdział stawia tezy, nie wnikam, przemyślane czy rzucone jako prowokacja, mądre
                                                    czy tylko zaczepne, ale jedno w oczy się rzuca - jeśli się ktos nie zgodzi z
                                                    daną tezą, Rozdział zasypuje go przytykami, rozwija wachlarz sarkastycznych,
                                                    ironicznych uwag, coraz bardziej jadowitych z czasem, nie reagując na próby
                                                    argumentacji, a jak już jest przyparta do muru wygłasza tekst typu "Co winien
                                                    jest Zygmuś, że jest sliczny", albo informuje, że żartowała. Stawia się tez w
                                                    pozycji osoby tępionej na forum, gdy tymczasem:

                                                    -w wątku o kłamstwach Pyziaka oberwało się Dakocie i Lezbobimbo.

                                                    -w wątku o atakach na Gabę i solidarności kobiecej znów Lezbobimbo, Dakocie i,
                                                    na przykład , mi osobiście, ("A w ogóle skąd na forum dyskusyjnym taka
                                                    zbiorowa chęć (Dakota, Nessie, Mama Kotuli i Anutka, żeby mi stłumić wolność
                                                    słowa, a może nawet myśli"), chociaż w wątku liczącym 397 wpisów odezwałam się
                                                    pięć razy, z czego ze dwa zwrócone do Rozdziału. No, ale się nie zgadzałam z jej
                                                    tezą, co oznacza, że tłumiłam wolność wypowiedzi. Zdziwiłam się i nawet chciałam
                                                    poprosić o wyjaśnienie, ale tymczasem moderatorki poprosiły o zakończenie
                                                    dyskusji, a ja jestem zdyscyplinowaną forumowiczką.

                                                    -w tym wątku nie wypowiadała się już ani Dakota, ani Lezbobimbo, a ja się
                                                    odzywam po raz pierwszy. Ale za to mamy ; "Poza tym zauważyłam jeszcze, że
                                                    atakujecie mnie z Ananke i Nessie zbiorowo, co
                                                    przywodzi mi na myśl zbiorowy atak mniejszych drapieżników na grubego zwierza,
                                                    którego - jeśli się nie da ogłuszyć jednym ciosem pojedynczego agresora, to
                                                    zawsze można mu mniejszymi ukąszeniami krwi upuścić.
                                                    Powiedziałam co chciałam, amen. A teraz oddalę się ciężkim truchtem grubego
                                                    zwierza do wątku "Motywacje czytelnicze" i proszę Mamo Kotula, Ananke i Nessie
                                                    nie podążać za mną i nie odnosić się do moich wypowiedzi. Postuluję wręcz opcję
                                                    wyszarzenia niżej podpisanej." Czyli ustalanie, kto i na jakim wątku powinien
                                                    sie odzywać, sugestię wyszarzenia, a także informację dla Kaliope, że jej wpis
                                                    jest popisem uprzedzenia. Rosnie też liczba osób, które powinny nie podążać, nie
                                                    odzywać się i wyszarzać (chociaż niektóre nicki się powtarzają, fakt).

                                                    Agresja? Owszem. I mnie się też nie podoba (zapewne usłyszę sugestię
                                                    wyszarzenia, względnie otrzymam szpilę pełną "dowcipnego" sarkazmu). Ale tylko
                                                    dlatego, że nie chce mi się przekopywać przez wszystkie te długaśne wątki nie
                                                    wykonam ulubionej przeze mnie pracy statystyka, by policzyć i w procentach
                                                    pokazać poparte cytatami dowody, kto tu jest bardziej agresywny.

                                                    Wyszarzenie jest oczywiście jakimś wyjściem. Tylko z kim będzie Rozdział, hm,
                                                    dyskutować, jak ją wyszarzy 3/4 najaktywniej działających osób na forum?
                                                  • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 19:53
                                                    Chciałabym dodać tylko jedno
                                                  • ding_yun Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 21:16
                                                    anutek115 napisała:


                                                    > Za pozwoleniem, Ding_yun, ale własciwie dlaczego Ananke nie wolno robić tego, c
                                                    > o
                                                    > wolno robic Rozdziałowi?

                                                    Nie czytałam bardzo dokładnie poprzednich wątków (kłamstwa Pyziaka i solidarność
                                                    kobieca)i trudno mi się odnieść do tego, kto był tam pokrzywdzonym, a kto
                                                    atakującym. Piszę tylko w odniesieniu do tego wątku, a w nim zauważyłam jedno -
                                                    tezę Rozdział potraktowano jako prowokację. Być może rzeczywiście nią była, a ja
                                                    tego nie zauważam (czyżbym była gruboskórna? :))Dla mnie było to po prostu luźno
                                                    rzucone pytanie. Natychmiast zarzucono Rozdziałowi próbę zmiany tematu i
                                                    wbijania szpileczek. Wszak na naszym forum dyskusje często zbaczają w jakimś
                                                    kierunku i nikt nikomu nie zarzuca ucieczki i nie żąda natychmiastowego powrotu
                                                    i tłumaczenia się z tego, co miał na myśli - a przynajmniej nie w taki sposób. I
                                                    niestety nie mogę się zgodzić z tym, że chodziło jedynie o nie zgadzanie się z
                                                    postawioną przez Rozdział tezą - sposób w jaki ją zjechano był bardzo
                                                    sarkastyczny. Co do pomyłki płciowej - też nie lubię ignorancji, ale wpadki się
                                                    zdarzają i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jakaś bardziej zasiedziała
                                                    forumowiczka, która zdołała już udowodnić swoją inteligencję i oczytanie,
                                                    zostałaby potraktowana mniej surowo.

                                                    Jeszcze luźna uwaga - zgadzam się ze wszystkimi podkreślającymi, że forum ma
                                                    charakter dyskusyjny. Też uważam, że jak wszyscy pijemy sobie z dzióbków, robi
                                                    się mdło i nudno. Ale jednak nie dyskutujemy o fizyce kwantowej i nie każde
                                                    zagadnienie da się rozpatrzeć analitycznie. Często popieramy nasze tezy
                                                    doświadczeniami z życia, niejednokrotnie bardzo osobistymi. W takich przypadkach
                                                    trudno oddzielić treść posta od osoby, która go napisała. Nie przesadzajmy więc
                                                    z tym podejściem rodem z laboratorium (apel kieruję też poniekąd sama do siebie).

                                                    Na tym kończę, bo nie mam ambicji zostawania niczyim adwokatem, poza tym wracam
                                                    do nauki i myślenia sobie, ze ta zima kiedyś musi minąć.
                                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 23:00
                                                    anutek115 napisała:

                                                    > a ja jestem zdyscyplinowaną forumowiczką.
                                                    Tylko z kim będzie Rozdział, hm,
                                                    > dyskutować, jak ją wyszarzy 3/4 najaktywniej działających osób na forum?
                                                    >

                                                    Rozczuliłaś mnie Anutku. Dobrze, już dobrze, nie będę więcej zabierać głosu na
                                                    forum. Na pożegnanie przyjmij tylko radę od starszej koleżanki (słowo, że bez
                                                    sarkazmu) i pamiętaj, że czasem można być krnąbrnym, a są też i takie sytuacje,
                                                    że należy być krnąbrnym i że to dobre może być, tzn. na dobre może wyjść.

                                                    A Mamie Kotula niech za pokutę będzie towarzystwo Nessie.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mama_kotula Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 23:25
                                                    Cytat
                                                    A Mamie Kotula niech za pokutę będzie towarzystwo Nessie.


                                                    To miłe. Lubię czytać posty Nessie :).
                                                  • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 23.02.09, 00:26
                                                    > To miłe. Lubię czytać posty Nessie :)

                                                    Z wzajemnością :)

                                                    Poza tym
                                                  • szprota Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 23:56
                                                    rozdzial43 napisała:Dobrze, już dobrze, nie będę więcej
                                                    zabierać głosu na forum

                                                    Rozdział, no nie rób scen, do ciężkiej deutery! Masz sporo do
                                                    powiedzenia na forum, dobrze się Ciebie czyta, ja to się nawet
                                                    czasami z Tobą zgadzam (sic!), tylko że tutaj to czasem jest ostra
                                                    walka na argumenty, gdzie pardonu się niestety nie daje.
                                                    Po mojemu oberwało Ci się na tym wątku za całokształt (bo czasem
                                                    przejawiasz może nie agresję sensu stricto a dość uszczypliwo-
                                                    wojowniczy ton). Zaznaczam, że to ogólne wrażenie z całości wątku:
                                                    teza nie była jakoś przesadnie prowokująca i do rozwinięcia w ciekawą
                                                    dyskusję (po części się to udało). Przychylam się zresztą do zdania,
                                                    że zakres lektur, po jaki sięgamy, w jakiejś mierze o nas świadczy
                                                    (truizm. Tak samo jak zestaw filmowy czy muzyczny. Jakoś mniej się
                                                    spodziewam po wielbicielce Tima Burtona zamiłowania do rozwiązywania
                                                    konfliktów za pomocą herbatki). Ale też nie sądzę, że ma to
                                                    przełożenie wyłącznie na kompensację braków.
                                                  • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 24.02.09, 12:36
                                                    szprota napisała:

                                                    >> Rozdział, no nie rób scen, do ciężkiej deutery! Masz sporo do
                                                    > powiedzenia na forum, dobrze się Ciebie czyta, ja to się nawet
                                                    > czasami z Tobą zgadzam (sic!), tylko że tutaj to czasem jest ostra
                                                    > walka na argumenty, gdzie pardonu się niestety nie daje.

                                                    Nie oparłam się ciekawości zerknięcia na forum i przeczytałam Twój Szproto post
                                                    i post Anutka. Przeczytałam też wątek motywacji czytelniczych i początek nowego
                                                    wątku, po czym stwierdziłam, że powinnam się jednak wytłumaczyć.
                                                    Przyznam, że przywędrowałam na forum przypadkiem, szlakiem googla. Przeczytałam
                                                    z wielkim zainteresowaniem wiele wątków, niektóre posty aż mi dech zaparły,
                                                    takie były mądre i filozoficzne. A potem zauważyłam, że zapanowała na forum
                                                    poprawność narzucona przez niewielką grupę najbardziej sugestywnych (tu Szproto
                                                    domagam się pochwały: dawna Rozdział napisałaby najbardziej hałaśliwych, a może
                                                    nawet wrzaskliwych (fuj), poprawność krytyki Jeżycjady w tzw. czambuł, ot tak
                                                    dla przyjemności krytyki i rozrywania na strzępy dla idei. Poprawność ta
                                                    (narzucona ze szkodą dla dyskusji na forum) zirytowała mnie i zapragnęłam w nią
                                                    uderzyć, a że jestem raczej leniwa, to nie chciało mi się stosować taktyki
                                                    powolnych kroczków (żadnej zresztą taktyki nie chciało mi się stosować). I z
                                                    satysfakcją stwierdzam, że poprawność dotyczyła tylko części (niewielkiej)
                                                    forumowiczek, a moje prowokacyjne (no tak, trzeba to przyznać) wypowiedzi
                                                    spowodowały miejscami ciekawą dyskusję, a nawet zainspirowały inne forumowiczki
                                                    do założenia nowych wątków, a czytam z satysfakcją, że niektóre wypowiedzi wciąż
                                                    do moich nawiązują.
                                                    Niestety w zapalczywości swej nie dostrzegłam, że to forum to nie tylko miejsce
                                                    żwawej, wolnej i abstrakcyjnej dyskusji, ale również miejsce spotkań
                                                    konkretnych, lubiących się i będących sobie potrzeebnymi ludźmi. Ta prawda
                                                    dotarła do mnie dopiero po pierwszym w tym wątku poście Anutka, w ktorym
                                                    pomiędzy wierszami wyczytałam urazę i zarzut. Ponieważ ja nie szukam na forum
                                                    jakichś konkretnych więzi, a pociągała mnie jedynie dyskusja i wymiana myśli,
                                                    poczułam się (dopiero w tym momencie) niestosownie, tak jakbym się dosiadła do
                                                    zarezerwowanego przez grupę forumowiczek stolika w restauracji i zaczęła
                                                    perorować. I dlatego zadeklarowałam, że zamilknę. Drugim, bardziej prozaicznym
                                                    powodem było to, że zbliża się nieubłaganie koniec moich wakacji i tak czy owak
                                                    będę musiała zakończyć przygodę z forum, w każdym razie niemożliwa będzie
                                                    codzienna jego lektura. Skoro jednak Anutek nie chce mnie zniknąć, to może się
                                                    jeszcze kiedyś odezwę.

                                                    I jeszcze do Nigthrill, bo umknął mi wcześniej jej post: Mircea Eliade był
                                                    kobietą!! Tak jak Kopernik, Newton i Maria Skłodowska - Curie. Nie czuję
                                                    absolutnie żadnego wstydu, że pomyliłam płeć Eliade, tak jak nie czuję wstydu,
                                                    że nie wiem, kto wymyślił ten czerwony kabelek w moim komputerze. Wręcz
                                                    odwrotnie, jestem z siebie dumna, że jest on (a) takim bóstwem myśli w naukach
                                                    humanistycznych, a ja samodzielnie doszłam do niektórych z jego wniosków, a
                                                    humanistką z wykształcenia nie jestem!
                                                    Uważam zresztą, że każda idea, twórczość ma znamię pierwiastka żeńskiego. I to
                                                    jest moja poprawność, którą będę sobie bezwstydnie kultywować.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • anutek115 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 23.02.09, 09:06
                                                    rozdzial43 napisała:

                                                    > Rozczuliłaś mnie Anutku. Dobrze, już dobrze, nie będę więcej zabierać głosu na
                                                    > forum.

                                                    O,o,o. Właśnie. Czy ja się domagałam nie zabierania głosu? Czy sugerowałam, by
                                                    znikać kogoś z forum? Odniosłam sie do sugestii samej Rozdział, która
                                                    podpowiadała, kto ma ja wyszarzyć!

                                                    Wcale a wcale nie uważam, że ktos nie powinien zabierać głosu. Z tezą o brakach
                                                    ciepełka rodzinnego rekompensowanych lekturą chciałam się nawet zgodzić (z
                                                    zastrzeżeniem wszakże, że rekompensowałam to sobie lekturą będąc w wieku, w
                                                    którym Roma czytała "Toksycznych rodziców". Ja zamiast "T.r" miałam Jeżycjadę i
                                                    czytając, mysłałm, jak to by było cudownie, mieć Borejków za tatusia i mamusię!
                                                    I wcale nie dlatego, że moi rodzice to był dramat i patologia, ale dlatego, że
                                                    każdy chyba musi przejść Etap Toksycznego Rodzica. Potem urosłam i mi przeszło
                                                    rekompensowanie, za to pozostał sentyment do zabawnych i mądrych lektur z lat
                                                    szczenięcych) i pewnie bym to uczyniła, gdybym nie przeczytała przedtem całej
                                                    dyskusji, rozrosniętej w tzw. międzyczasie.

                                                    Sugerowałam tylko (jeśli mi to nie wyszło, to teraz ujmę rzecz jaśniej), że może
                                                    byłoby dobrze nie reagować obrazą, szpilami i ironią na każdą osobę, która się z
                                                    jakąś tezą nie zgadza. Bo ona nie zgadza się Z TEZĄ. A nie z obecnością danej
                                                    osoby na forum.
                                                    Ot, i wszystko.
                                              • papieska_kremowka Re: Przyjaźń, nieco offtopicznie 26.02.09, 21:27
                                                Eliade to facet.
                                      • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 21:22
                                        ginny22 napisała:

                                        > A Pratchett zbezczeszczony sasiedztwem Żeromskiego???

                                        Ale nie Bernarda...!!!
                                        • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 22:00
                                          No, Stefan też ma swoje na sumieniu ;)
                                          • kkokos Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 22:06
                                            ginny22 napisała:

                                            > No, Stefan też ma swoje na sumieniu ;)

                                            ale w kitelku nie chodził :)
                                            • ginny22 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 23:06
                                              Za to popełnił "Dzieje grzechu". I to drugie cholerstwo, jak mu
                                              było... "Ludzi bezdomnych" :]
                                          • dakota77 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 23:32
                                            Bycie grafomanem na przyklad;-)
                                      • rozdzial43 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 09:33
                                        ginny22 napisała:
                                        nessie jp napisała
                                        > > Mickiewicz zbeszczeszczony sąsiedztwem Kuttnera...
                                        >
                                        > A Pratchett zbezczeszczony sasiedztwem Żeromskiego???

                                        Cyt. "Na upomnienie reaguje beszczelnie i w dodatku demoralizuje kolegę.
                                        WYCHOWAWCA mgr W.Pieróg

                                        Bezczelna! - B. Żeromski, wuj". (Brulion Bebe B.).
                                    • idomeneo Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 08:35
                                      tubylerczykom spełły fajle :)
                                      • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 03:24
                                        idomeneo napisała:

                                        > tubylerczykom spełły fajle :)

                                        I najbardziej pijany wynalazca wszechczasów, Gallegher! :)
                              • nighthrill Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 12:30
                                Argument przeciwko tezie Rozdzial34 dotyczącej poszukiwania w czytywanej
                                literaturze wzorców rodziny i kompensowania sobie jakichś rodzinnych braków -
                                czytuję często i chętnie "Adriana Mole'a", uwielbiam wszystkie tomy. Zaczęłam w
                                wieku 12-13 lat, kiedy wiele znaczeń i żartów nie było jeszcze dla mnie
                                czytelnych - teraz patrzę na te powieści pełniej, i nadal je lubię, czytam
                                wielokrotnie każdą część.
                                I co? To też powieść o rodzinie. Nigdy w życiu nie chciałabym mieć takiej
                                rodziny. A książki m i się podobają.
                          • ready4freddy Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 00:26
                            ananke666 napisała:

                            > > Moja robocza wstępna teza jest taka, ze autorce udaje
                            > > się ciągle celnie uderzyć w jakieś potrzeby i tęsknoty. A skoro akcja
                            > > koncentruje się na rodzinie, to są to jakieś rodzinne tesknoty.
                            >
                            > >
                            >
                            >
                            >
                            > Ha. To znaczy, że czytam Lalkę bo marzę o tragicznej miłości do bęcwała,
                            > Germinal - bo śnię o pracy w kopalni, Chłopów - bo tęsknię do zarywania na roli
                            > i męża sypiającego z teściową, a obecnie przebywającego w pudle - ewentualnie d
                            > o
                            > seksu w stodole z pasierbem i przejażdżki na gnoju; Wertera - bo chciałabym
                            > sobie strzelić w łeb z miłości... płaczę przy Quo vadis bo mam potrzebę bycia
                            > zeżartą przez lwa?... Daj spokój...
                            >

                            cos w tym jest... uwielbiam "Czlowieka epoki", bo tez chcialbym miec jakies idee
                            fixe i je zrealizowac, chocby to mialo byc udowodnienie istnienia wampirow vel
                            wampyrow.
                      • idomeneo Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 12:21
                        Ja szukam w Jeżycjadzie inteligentnej rozrywki - wbrew pozorom o książki, udanie
                        łączące te dwie cechy, nie jest aż tak łatwo; ale też w związku z tym nie mam
                        pretensji do MM, że nie jest drugim Joyce'm. I są takie tomy tego cyklu, gdzie
                        znajduję to połączenie w obfitości oraz takie, w których raczej nie.
                      • nessie-jp Róża nie powinna urodzieć??? 19.02.09, 15:25
                        Cytattez własciwie cała tęcza różnobarwnych oczekiwań (Roża powinna
                        urodzic nieślubne dziecko, Róża nie powinna urodzić, Róza powinna urodzic


                        Możesz przytoczyć, gdzie się jacyś czytelnicy domagali, żeby Róża sobie zrobiła
                        aborcję w czwartym miesiącu?? A ja myślałam, że na tym forum jesteśmy już
                        najgorsze z najgorszych.


                        CytatPo drugie, ciagle otwarta pozostaje kwestia, dlaczego wlasciwie książki
                        te są tak popularne, poczytne.


                        Bo to KIEDYS były dobre książki, więc teraz kupuje się z sentymentu/nadziei na
                        poprawę. Ale jest dla mnie rzeczą oczywistą, że
                        • ding_yun Re: Róża nie powinna urodzieć??? 19.02.09, 19:50
                          nessie-jp napisała:


                          > Możesz przytoczyć, gdzie się jacyś czytelnicy domagali, żeby Róża sobie zrobiła
                          > aborcję w czwartym miesiącu?? A ja myślałam, że na tym forum jesteśmy już
                          > najgorsze z najgorszych.
                          >

                          Nessie, zdaje mi się, że po pierwsze Rozdział nigdzie nie pisała o aborcji w
                          czwartym miesiącu, a po drugie chyba nie chodziło jej o to, że ktoś konkretnie
                          tu na forum powiedział, że Róża nie powinna urodzić, a o to, że czytelnicy mają
                          różne wyobrażenia na temat tego, co powinno się zdarzyć w książce. Taka
                          generalizacja, nie czepiajmy się słówek, zwłaszcza że sama chcesz generalizować
                          w wątku o Metodym w Wiedniu :)
                          • nessie-jp Re: Róża nie powinna urodzieć??? 19.02.09, 19:58
                            > tu na forum powiedział, że Róża nie powinna urodzić, a o to, że czytelnicy mają
                            > różne wyobrażenia na temat tego, co powinno się zdarzyć w książce.

                            Tak jak to ujmujesz
                            • rozdzial43 Re: Róża nie powinna urodzieć??? 19.02.09, 21:14
                              nessie-jp napisała:

                              >Chodzi o to, że
                              • nessie-jp Re: Róża nie powinna urodzieć??? 19.02.09, 21:46
                                >
                                > Przyznam, ze tej części Twojej wypowiedzi zupelnie nie rozumiem. W jaki sposób
                                > opisana scena ma się okazac skuteczna? to znaczy jaki - Twoim zdaniem - skutek
                                > miala wywrzeć scena z ujawnieniem ciąży Róży?

                                A proszę bardzo.

                                Zadaniem autora jest przekazać czytelnikom to, co sobie zamyślił. Nie wprost i
                                nie łopatologicznie
                                • rozdzial43 Re: Róża nie powinna urodzieć??? 19.02.09, 22:14
                                  nessie-jp napisała:

                                  > Zadaniem autora jest przekazać czytelnikom to, co sobie zamyślił. Nie wprost i
                                  > nie łopatologicznie
                            • sowca Re: Róża nie powinna urodzieć??? 19.02.09, 21:24
                              Powiem szczerze, że niektóre urywki tej dyskusji wydają mi się
                              naprawdę przeinaczone i nadinterpretowane.
                              Myślę, że Rozdział43 ma sporo racji w tym, co pisze, tzn. chodzi mi
                              o to, że z jakiegoś powodu te książki jednak czytamy, malo tego, my
                              się w nie wgryzamy, znamy na pamięć, doszukujemy się
                              najdrobniejszych szczegółów i chce się nam siedzieć godzinami na
                              forum i toczyć różnorodne dyskusje na tematy, które przeciętnemu
                              czytelnikowi po jednokrotnym przeczytaniu Jeżycjady do głowy by nie
                              przyszły. Nie sądzę jednak, żeby chodziło tutaj o prostą zasadę -
                              czytam Jeżycjadę, bo brakuje mi rodzinnego ciepła czy bo lubię
                              czytac o rodzinie. Ja, po dokonaniu rzetelnej autoanalizy, doszłam
                              do następujących wniosków: lubię czytać Jeżycjadę, ponieważ: lubię
                              bohaterów, lubię miłe opowieści o miłości nastolatek, lubię humor.
                              No i po prostu, mimo wielu zastrzeżeń do Borejków, po prostu lubię
                              ich świat. Co silnie łączy się z faktem, że zawsze mogę wyjśc z ich
                              przeładowanego mieszkania, po prostu zamykając książkę :P
                              • mama_kotula Re: Róża nie powinna urodzieć??? 20.02.09, 09:12
                                Cytat
                                Myślę, że Rozdział43 ma sporo racji w tym, co pisze, tzn. chodzi mi
                                o to, że z jakiegoś powodu te książki jednak czytamy(...) Nie sądzę jednak, żeby chodziło tutaj o prostą zasadę -
                                czytam Jeżycjadę, bo brakuje mi rodzinnego ciepła czy bo lubię
                                czytac o rodzinie.


                                Amen. Pod tym się mogę podpisać.

                                Po prostu maksymalnie uderzyło mnie megaproste, belferskie uproszczenie "jak lubisz czytać książki o rodzinie, to znaczy że masz tęsknoty z gatunku rodzinnych" - wnioskowanie dobre dla klas 1-3, ale ja tego nie łykam.

                                Aaa - do pani Rozdział nie jestem uprzedzona, bo jej nie znam. Co najwyżej mogę nie zgadzać się z tym, co pisze. I bardzo często się nie zgadzam. To nie grzech.
                                • rozdzial43 Re: Róża nie powinna urodzieć??? 20.02.09, 14:05
                                  mama_kotula napisała:

                                  >
                                  > Po prostu maksymalnie uderzyło mnie megaproste, belferskie uproszczenie "jak lu
                                  > bisz czytać książki o rodzinie, to znaczy że masz tęsknoty z gatunku rodzinnych
                                  > " - wnioskowanie dobre dla klas 1-3, ale ja tego nie łykam.
                                  >

                                  Za pozwoleniem, Mamo kotula, chyba jednak nie tak megaproste to uproszczenie (co
                                  to będzie? tautologizm czy pleonazm? :)), skoro wypowiedziałaś się na poruszany
                                  temat trzykrotnie, a dalej właściwie nie wiadomo, z czym się zgadzasz, a z czym
                                  nie. Odnosząc się do istoty sprawy zapożyczyłas cudzą myśl, którą jednak
                                  skróciłaś w sposob pozostawiający nierozwiane wątpliwości co do tego, dlaczego
                                  Ty lubisz czytać Jeżycjadę, a to właśnie było pzredmiotem rozmowy.

                                  Stwierdzenie to sprawia zatem, że znajduję Twoje wypowiedzi bardzo efektownymi,
                                  ale tajemniczy pozostaje dla mnie Twoj tok rozumowania, ktory doprowadził Cię do
                                  tak efektownie sformulowanych, słabo popartych wniosków.
                                  • mama_kotula Re: Róża nie powinna urodzieć??? 20.02.09, 19:36
                                    Zgadzam się, że książki czytane BYWAJĄ z jakichś powodów.

                                    "Bywają" ≠ "są".

                                    Zgadzam się, że upodobanie do określonej tematyki MOŻE odzwierciedlać jakieś tęsknoty.

                                    "Może odzwierciedlać" ≠ "odzwierciedla".


                                    Nie zgadzam się, że założenia:
                                    1. Jeżycjada jest książką o rodzinie
                                    2. Upodobanie do książek odzwierciedla jakieś tęsknoty

                                    prowadzą do wniosku:

                                    ergo: upodobanie do Jeżycjady świadczy o niezaspokojonych tęsknotach rodzinnych.

                                    Teraz pani zrozumiała, czy mam wytłumaczyć jeszcze raz?
                                    • rozdzial43 Re: Róża nie powinna urodzieć??? 20.02.09, 20:24
                                      mama_kotula napisała:

                                      > Zgadzam się, że książki czytane BYWAJĄ z jakichś powodów.
                                      >
                                      > "Bywają" ≠ "są".
                                      >
                                      > Zgadzam się, że upodobanie do określonej tematyki MOŻE odzwierciedlać ja
                                      > kieś tęsknoty.
                                      >
                                      > "Może odzwierciedlać" ≠ "odzwierciedla".
                                      >
                                      >
                                      > Nie zgadzam się, że założenia:
                                      > 1. Jeżycjada jest książką o rodzinie
                                      > 2. Upodobanie do książek odzwierciedla jakieś tęsknoty
                                      >
                                      > prowadzą do wniosku:
                                      >
                                      > ergo: upodobanie do Jeżycjady świadczy o niezaspokojonych tęsknotach rodzinnych
                                      > .
                                      >
                                      > Teraz pani zrozumiała, czy mam wytłumaczyć jeszcze raz?
                                      >

                                      Adyć bój się Boga dziecinko, dyć jestem przyglucha jeno, nie trzeba tak krzyczeć
                                      na starszą panią, która ZROZUMIAŁA, halo!! ZROZUMIAŁA!!

                                      Skoro jednak zgadzasz się, że:
                                      1. książki bywają czytane z jakichś powodów oraz że
                                      2. upodobanie do jakiejś tematyki może odzwierciedlać jakieś tęsknoty w tym
                                      rodzinne,
                                      to po prostu nie ma wyjścia, trzeba przyjąć, że zgadzasz się i z tym, że
                                      upodobanie do Jeżycjady może odzwierciedlać jakieś tęsknoty rodzinne.
                                      Innymi słowy nie zajmujesz stanowiska skrajnie przeciwstawnego do mojej
                                      wstępnej, roboczej tezy.
                                      Mowiąc jeszcze jaśniej, Ty się częściowo ze mną zgadzasz, co jednak jest dla
                                      mnie miłym, dużym zaskoczeniem po lekturze Twojego pierwszego postu w tym wątku.

                                      Bardzo mnie ta Twoja odpowiedź (zgrabna i chwalebnie logiczna) buduje. Nadal
                                      jednak nie wiadomo, dlaczego TY LUBISZ Jeżycjade. A po czwartej Twojej w tym
                                      watku wypowiedzi zaczynam się zastanawiać DLACZEGO tak sie uchylasz od tej
                                      prostej odpowiedzi. I różne ciekawe wstępne robocze tezy przychodzą mi na myśl.
                                      • mama_kotula Re: Róża nie powinna urodzieć??? 21.02.09, 10:18
                                        Pierwszą część (to po prostu nie ma wyjścia, trzeba przyjąć, że zgadzasz się
                                        i z tym, że upodobanie do Jeżycjady może odzwierciedlać jakieś tęsknoty
                                        rodzinne. Innymi słowy nie zajmujesz stanowiska skrajnie przeciwstawnego do
                                        mojej wstępnej, roboczej tezy.
                                        )pominę, bo wydawało mi się, że jasno
                                        napisałam, z czym się nie zgadzam i nie mam ani czasu ani chęci udowadniać, że
                                        nie jestem wielbłądem, zwłaszcza, że ty doskonale wiesz, o co mi chodzi.


                                        I tak, zapewne, uchylam się od odpowiedzi, bo nie chcę się przyznać do ściśle
                                        skrywanych i zepchniętych na dno podświadomości tęsknot za ciepłem borejkowskim.

                                        Jeżycjadę lubię i na litość, nie zastanawiam się, dlaczego ją lubię. Może po
                                        prostu lubię nieskomplikowaną rozrywkę i poczucie humoru. Nie mam pojęcia i w
                                        sumie mnie to mało obchodzi.
                                        • rozdzial43 Re: Róża nie powinna urodzieć??? 21.02.09, 13:49
                                          mama_kotula napisała:

                                          >
                                          > Jeżycjadę lubię i na litość, nie zastanawiam się, dlaczego ją lubię. Może po
                                          > prostu lubię nieskomplikowaną rozrywkę i poczucie humoru. Nie mam pojęcia i w
                                          > sumie mnie to mało obchodzi.
                                          >

                                          Nie ma w tym nic absolutnie złego, że Cię malo obchodzi, tyle tylko, że ja nie
                                          zabieram glosu w dyskusjach, ktorych temat mnie nie obchodzi. Musisz mi wiec
                                          wybaczyć, że błędnie zalożyłam, że masz zamiar podyskutować o tym, co mnie zajmuje.
                                          • mama_kotula Re: Róża nie powinna urodzieć??? 21.02.09, 14:23
                                            Cytat
                                            Nie ma w tym nic absolutnie złego, że Cię malo obchodzi, tyle tylko, że ja nie
                                            zabieram glosu w dyskusjach, ktorych temat mnie nie obchodzi.


                                            A ja zabieram. To nie grzech :).
                                            • rozdzial43 Re: Róża nie powinna urodzieć??? 21.02.09, 14:38
                                              mama_kotula napisała:

                                              > Cytat
                                              > Nie ma w tym nic absolutnie złego, że Cię malo obchodzi, tyle tylko, że ja nie
                                              > zabieram glosu w dyskusjach, ktorych temat mnie nie obchodzi.
                                              >

                                              >
                                              > A ja zabieram. To nie grzech :).
                                              >

                                              "...bo cóż winien Zyyygmuuuś, że jest taki śliicznyy" la, la, la
                                        • nessie-jp Re: Róża nie powinna urodzieć??? 21.02.09, 15:17
                                          > Jeżycjadę lubię i na litość, nie zastanawiam się, dlaczego ją lubię. Może po
                                          > prostu lubię nieskomplikowaną rozrywkę i poczucie humoru.

                                          Ja myślę, że całe nieporozumienie wynika z błędnego założenia, że my czytamy
                                          *tylko* Jeżycjadę albo lubimy *tylko* Jeżycjadę, bo dyskutujemy na tym forum.

                                          A przecież czytanie J. to nawet nie 1/100 naszych gustów literackich.
                                          Nieskomplikowana rozrywka, jak napisałaś, do poczytania w kibelku i w wannie, na
                                          rowerku treningowym albo w kuchni podczas pilnowania karmelu.

                                          Chyba każda z tu obecnych większość czasu poświęca innym lekturom i innym
                                          rozrywkom (niekoniecznie od razu zaawansowanym, po prostu innym), a J., choć
                                          miła, jest raczej marginalna i nie stanowi sensu naszego życia. Nikt też nie
                                          czyta J. od deski do deski codziennie przed snem. Ja przyznam się, że żadnej z
                                          części po NiN nie czytałam dwa razy, a wracać lubię tylko do pierwszych pozycji
                                          cyklu. Dużo częściej czytam Pratchetta.

                                          Jeśli ktoś tego nie rozumie, to będzie się upierał jak dziecko, że czytanie
                                          książeczek o rodzinie świadczy o niezaspokojonych potrzebach rodzinnych. Nie
                                          zauważając, że te książeczki o rodzinie to nieduży procent (nie powiem
                                          promil...) całości gustów czytelniczych danej osoby.
                                          • mama_kotula Re: Róża nie powinna urodzieć??? 21.02.09, 16:14
                                            O, o, Nessie trafiła w sedno.
                                            Praktycznie czytam bardzo dużo, najczęściej kilka książek na raz. Idąc do kibelka itp. biorę z półki jak leci - jakąś część Jeżycjady, Pratchetta, Muminki, podręcznik notacji UML, Sapkowskiego czy choćby Biblię Tysiąclecia. I czytam sobie o tak, aby poczytać.

                                            Natomiast jak zamierzam się podelektować lekturą - czytaniem samym w sobie - to z reguły wybieram fantastykę, kilka GB ebooków z tego gatunku posiadam, wrzucam w SonyReadera i świat może nie istnieć - i tu ewentualnie zastanowiłabym się, dlaczego wybieram fantastykę, ale cholera też się jakoś nie zastanawiam. Po prostu lubię fantastykę.
                                            Ale jednocześnie lubię - bardzo bardzo lubię - książki pana Eckela (dla niewtajemniczonych - Bruce Eckel pisze podręczniki do programowania), które łykam z zachwytem większym, niż najlepszą powieść.
                                            Do czego zmierzam - budowanie profilu psychologicznego osoby na podstawie książek, które ten człowiek czyta... hmmm... to imho nieporozumienie. I wysuwanie dalekobrzmiących uproszczonych wniosków też.

                                            Co do forum, dlaczego analizujemy, wałkujemy - no więc moja wstępna robocza teza ;-) jest taka, że człowiek zwierzęciem analitycznym jest i do bólu lubi rozbierać różne rzeczy na czynniki pierwsze. Oczywiście, nikt nie będzie rozbierać na czynniki pierwsze rzeczy, które są idealne i wspaniałe, bo to by było zdecydowanie nudne. Wystarczy spojrzeć na inne fora - ematka, czy choćby niemowlę - tam z wątku o zbyt późnym wykryciu alergii u dziecka pięknie powstaje megajatka - i grono ma z tego genialną rozrywkę.
                                            I tak - to forum też jest rozrywką. Dla mnie nie różni się ono niczym od forum typu emama. Jedyna różnica jest taka, że tu się rozszarpuje na strzępy osoby i sytuacje fikcyjne, czyli treść książki i jej bohaterów, a tam się analizuje dogłębnie sytuacje które z założenia są prawdziwe. W sumie powiem nawet, że to forum jest bezpieczniejsze. Bo tu nie muszę ewentualnie dbać o uczucia Gabrieli i nie muszę patrzeć, czy aby nie poczuje się urażona, bo Gabriela nie istnieje w rzeczywistości.

                                            Jeszcze jedna sprawa - możecie wierzyć lub nie - NIGDY, czytając, nie uważałam Jeżycjady za książki o rodzinie. Dla mnie zawsze były to książki o miłości :P.
                      • ding_yun Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 19.02.09, 19:44
                        rozdzial43 napisała:

                        > To bardzo ciekawe spostrzeżenia, niewykluczone że bardzo trafne. z drugiej
                        > jednak strony - nie mogę oprzeć się pokusie "polimeryzacji" :)- gdyby autorka
                        > chciała słuchać zarzutów i postulatów czytelniczek, chociażby zgromadzonych na
                        > tym jednym forum, to miałaby kociokwik z oczopląsem. Problem zacząlby się już n
                        > a
                        > etapie planowania, o kim mialaby być kolejna częsc. Według jednych powinna
                        > rozwijac losy już wprowadzonych postaci. Druga grupa postuluje, by wprowadzić
                        > wreszcie nowe postaci. Trzeciej grupie odpowiada wybór opisywanych bohaterów, z
                        > tym, że powinni wchodzić w relacje z nowymi bohaterami. Co do losów opisywanyc
                        > h
                        > bohaterów, tez własciwie cała tęcza różnobarwnych oczekiwań (Roża powinna
                        > urodzic nieślubne dziecko, Róża nie powinna urodzić, Róza powinna urodzic, ale
                        > dziecko powinno być niepełnosprawne itd.).

                        Okej, wyraziłam się nieprecyzyjnie. Chodziło mi nie tyle o fakt, że MM nie
                        bierze pod uwagę konkretnych sugestii dotyczących fabuły, a o jej słynne zdanie,
                        że sama wie, co dla jej książek najlepsze. O ile jestem w stanie zrozumieć, że
                        żadania czytelnikow co do fabuly sa niemozliwe do zrealizowania, to nie rozumiem
                        jak mozna w jedym zdaniu wywiadu wypowiadac tak kategoryczne zdanie z podtekstem
                        "odwalcie sie moi drodzy" a w nastepnym mowic, ze ma sie zwyczaj bycia zbyt
                        skromnym! Taka hipokryzja wola o pomste do nieba tym bardziej ze MM jest osoba
                        inteligentna i prawdopodobnie wie, ze nam, starszym czytelniczkom, chodzi
                        glownie o spadek jakosci ksiazek, a pomysly co do tresci sa jakby dodatkiem.
                        Tymczasem autorka odwraca kota ogonem, wylapuje jakis jeden fragment dyskusji
                        (wstretne stare zbereznice domagaja sie seksu w ksiazkach dla mlodziezy) i radzi
                        nam siegnac po ksiazki odpowiednie dla doroslych, robiac z nas idiotki. O ile
                        lepiej brzmialoby, gdyby przyznala, ze spotykala sie niejednokrotnie z krytyka
                        jezycjady, ze z czescia uwag nie moze sie zgodzic, ale niektore daja jej sporo
                        do myslenia.

                        Troche OT, ale musialam sie wygadac. Reasumujac - zgadzam sie, ze nie moze
                        napisac o wszystkim i wszystkich i mnie sama tez czesto irytuja rozliczne
                        zyczenia co do tego o kim jeszcze powinna wspomniec.
    • ewaty Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 15:44
      Zgadzam się z tarią. Przyjaźni zawartych przez dzieci z przedstawicielami
      świata zewnętrznego w Jeżycjadzie jest nienormalnie mało. Może to tłumaczy
      irytujące czytelników zachowania bohaterów. Można sobie np. wyobrazić twardo
      stąpającą po ziemi przyjaciółkę Laury, która pomoże uporać jej się psychicznie
      ze sprawą ojca która pyta: "dziewczyno, jakim cudem wy się nie pozabijacie
      mieszkając tak na kupie?" . Z drugiej strony ten kołchoz, w którym oni żyją, nie
      zachęca do zapraszania do domu. Wiem, wiem, w KK też było tłumnie, a ESD miało
      gdzie się spotykać. Ale czasy się zmieniły, dziś taki tłum w jednym mieszkaniu
      może być postrzegany przez gości jako...hm...rodzina trochę patologiczna? Nie
      wiem czy nie przesadziłam...
      • madame-bovary Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 21:46
        Nie przesadziłaś!.. Przecież patlogiczność rodziny Borejko to dawno ustanowiony tutaj dogmat!.. :D
        • sowca Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 22:14
          Na podstawie własnych, jakże bogatych doświadczeń powiem, że dziecko
          może mieć w podstawówce pewnej problemy z nawiązaniem relacji,
          zwłaszcza jesli nie chodziło do przedszkola (tak jak ja). Jest to
          dopiero początek socjalizacji wtórnej. Szczególnie, jeśli
          podstawówka jest co najmniej przeciętna, a dziecko - inteligentne i
          oczytane. Jak już mówiłam, ja sama byłam mocno nielubiana w
          podstawówce i nie miałam wówczas żadnych przyjaciół: cóż dziwnego,
          skoro jedyne, o czym potrafiłam ciekawie mówić, to były ksiązki, a
          dziewczynki w mojej klasie ledwo potrafiły pisać, jeśli czytały,
          to "Bravo", a rozmawiały o ciuchach i chlopakach, ja zaś nie
          potrafiłam jeszcze budować relacji społecznych. Moim towarzystwem
          była głównie starsza o 20 lat siostra, która akurat w tym czasie
          siedziałą w domu na urlopie macierzyńskim i mogła mi poświęcać dużo
          czasu, oraz odwiedzające ją koleżanki. Jestem więc w stanie
          zrozumieć, ze w okresie podstawówki żadne koleżanki Laury czy Pyzy
          się nie za bardzo liczą.
          Natomiast im później, tym bardziej się takie relacje przyjacielskie
          zaczynają liczyć. (mówię wciąż z własnego doświadczenia). Kiedy
          byłam w gimnazjum, zupełnie zmienił sposób budowania relacji,
          znajomi stawali się coraz ważniejsi. A już piętnasto, szesnastolatka
          po prostu musi mieć psiapsiółę od serca, a jeśli jej nie ma,to na
          ogół nad tym rozpacza. Dlatego to, ze Laura czy Róża nie mają
          bliższych koleżanek w tym wieku jest dziwne. Natomiast fakt, ze
          bodaj 18-letnia Laura w Sylwestra siedzi sama w domu uzasadnić mozna
          tym jedynie, że nie chciała pójśc, bo na ogół w samej jednej klasie
          organizowane są co najmniej ze 3 imprezy.
          • yowah76 Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 01:34

        • nessie-jp Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 18.02.09, 22:56
          madame-bovary napisała:

          > Przecież patlogiczność rodziny Borejko to dawno ustanowiony
          > tutaj dogmat!.. :D

          Sporo się mylisz, a nawet - rzekłabym - celowo przeinaczasz. Dogmat to
          twierdzenie, którego nie trzeba udowadniać, tylko trzeba przyjąć na wiarę.

          Dogmatem jest więc twierdzenie autorki, że Borejkowie to taka perfekcyjna i
          modelowa rodzina
    • hotwhiskey Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 20.02.09, 16:29
      > Od "Noelki" praktycznie jedyne kontakty, jakie z rówieśnikami
      > utrzymują dzieciaki Borejków dzieją się na łonie rodziny (Łusia i
      > Ania, Róża i Laura, Ignaś i Józinek), czyli faktycznie są wymuszone
      > okolicznościami. Jeśli bohaterka spotyka się z kimś spoza rodziny,
      > to prawie zawsze jest to przedstawiciel płci brzydkiej starający >się o jej względy.

      To prawda. Ja tez sie nad tym zastanawialam. Chcac nie chcac, 'ma' sie kontakty z innymi osobami w podobnym wieku, zwlaszcza na etapie szkoly podstawowej i liceum. Kiedy chodzilam do podstawowki czy liceum, sama nigdy nie mialam 'przyjaciolki od serca', ale w dziecinstwie bawilam sie, a i owszem, z rodzenstwem i kuzynami, ale to bardziej 'od swieta'. Na co dzien byly kolezanki z klatki (jak to brzmi! ;-) ), dzieci znajomych moich rodzicow, ewentualnie kolezanki z klasy. Ewentualnie - poniewaz malo ktore kolezanki z klasy mieszkaly w poblizu mojego domu. I tak sobie mysle, ze chociaz teraz z tymi osobami nie mam wiele wspolnego, chociaz o tym, co slychac u doroslych dzieci znajomych moich rodzicow dowiaduje sie glownie wlasnie od tych ostatnich, to jednak z perspektywy czasu doceniam te kontakty, bo byla to niezla szkola zycia. I wlasciwie nie dalo sie tych kontaktow uniknac. Mysle wiec sobie, ze bohaterowie Jezycjady, ktorzy mieszkaja w dosc zaludnionej dzielnicy sporego miasta, sila rzeczy maja wielu znajomych - niekoniecznie przyjaciol. Wiem, ze nie kazdy musi miec znajomych na peczki, ze niektorzy sa bardziej zamknieci w sobie, itd., ale w koncu nie mieszkaja na pustyni i poza rodzina sa tuz obok dziesiatki innych osob, posrod ktorych na pewno udaloby sie znalezc 'bratnia dusze'.

      Czy sadzicie, ze moze MM po prostu nie bardzo wierzy w kontakty rowiesnicze - albo nie bardzo wie, jak je wplatac w fabule?
    • bat_oczir Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 21.02.09, 14:15
      >Nastoletni
      > bohaterowie nie palą,

      o, tu się nie do końca zgodzę....w Szóstej klepce jest bodaj taki fragmencik, że
      koledzy lubili przychodzić do Hajduka, bo nikt im nie zabraniał tu palić ekstra
      mocnych.
      • wushum Re: Przyjaźń i kontakty rówieśnicze 22.02.09, 17:06
        Co do kontaktów książkowych, ja zauważyłam tendencję spadkową. Dawniej
        bohaterowie mieli kolegów, koleżanki itp, potem zaczęło się zmieniać. Moim
        zdaniem powód, to, z czasem rosnąca tendencja MM, do "oceniania ludzi z góry",
        nasycona pogardą na dodatek. Dawniej ludzie inni niż Borejkowie jeszcze czasem
        zasługiwali na kontakt, potem już nie. Zauważcie, że dawniej w tych książkach
        nie było takiego oceniania ludzi, jak pojawiło się z czasem.
        Autorka "zakolegowuje" bohaterów zazwyczaj tylko z 2 powodów - A. żeby zakończyć
        to ślubem, B. żeby wykazać nizinę intelektualną wszystkich "nieborejków", a
        tychże /Borejków/ wartość "wywindować". Ludzie często lubią innych poniżyć,
        wtedy czują imitację tego, że są lepsi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka