Dodaj do ulubionych

Ulubiony wątek

04.05.09, 13:23
Może już było, ale jeśli nawet, to chyba dawno i raczej dotyczył scen.
A ja bym chciała zapytać czy macie w Jeżycjadzie jakiś ulubiony wątek.
Taki, który przykuł Waszą uwagę od (niemal) pierwszej strony książki i
przytrzymał ją aż do swego rozwiązania.
Obserwuj wątek
    • senseeko grzeszny Pyziak z pierogami i Hajduk z cielęciną 04.05.09, 14:46
      No cóż - widzę, że muszę zacząć pierwsza.
      Nie wiem czy to jest mój ulubiony najbardziej, ale kiedy o nim myślę (w
      oderwaniu od pozostałych tomów Jeżycjady) to się uśmiecham.
      Ale nie do końca spełnia on kryteria jakie sama ustaliłam, ponieważ ciągnie się
      przez kilka tomów i niestety ma luki (tzn części mniej ulubione, lub wręcz skopane)
      Chodzi mi o wątek Gaby i Pyziaka od kwiatu jabłoni do pierogów. ;)
      Gdybym miała ograniczyć się do jednej jedynej ksiązki to wątek Gaby i Pyziaka
      do pierogów

      To zdaje się było OwR? Kiedy Pyziak był wielkim nieobecnym gdzieś na antypodach
      i wątek prowadzony był nienachalnie acz ciekawie a na koniec wybuchnął cudnym
      telegramem w którym Pyziak domagał się pierogów.
      A kwiat jabłoni przez sentyment, chociaż to reminiscencje innej części J i w
      oderwaniu od następnych tomów też fajny.
      Po prostu podobał mi się sposób opisania - najpierw widzimy wszystko oczami
      Idusi - superprzystojniak zaczepia siostrę a ta go spławia i bredzi coś o
      kwiatach jabłoni. Potem dowiadujemy się skąd u Gaby ta awersja do kwitnących
      jabłoni i z tego wychodzi nam obraz Pyziaka. A na końcu żyli długo i szczęśliwie.

      Podobał też mi się bardzo wątek miłosny Cesi i Hajduka. To chyba mój ulubiony
      wątek i chyba najlepiej poprowadzony przez całą J.

      Wasze typy?
      • ding_yun Re: grzeszny Pyziak z pierogami i Hajduk z cielęc 04.05.09, 15:31
        Kłamczucha w domu u Pawełka, li i jedynie.
        Poza tym wątek Aurelii i Ewy Jedwabińskiej w OwR, zakończony sceną z obiadkiem i
        fioletową bluzką. Tylko że później okazało się, że Ewa jednak nie umiała się
        otworzyć i to psuje mi troszkę efekt.
    • onion68 Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 19:36
      Niezbyt rozsądnie, ale lubię wątek Nutrii i Filipa. Chyba podoba mi się to, jak
      wzajemna niechęć przeradza się we wzajemną fascynację, a pomaga jeszcze poezja i
      wakacyjny nastrój.
    • szprota Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 19:48
      Sama jestem zaskoczona, ale uświadomiłam sobie, że bardzo lubię wątek w CR -
      naradzającego się uczucia między Robrojkiem a Nutrią. Zwłaszcza, jak ją zauważa
      pierwszy raz po latach i myśli sobie "jaka śliczna". Albo jak mokną i
      rozgrzewają się tą herbatą z rumem. Ładne to.
      • ligolka Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 19:59
        zdecydowanie Kłamczucha a raczej Franciszka Wyrobek i jej wyczyny w domu
        Pawełka:) Mamerciatka i ich wypozyczalnia sprzetu do piaskownicy:)
        no i Bobcio - li i jedynie:)

        P.S. witam Was - świetne to forum, a to mój pierwszy post na nim:))))
        • jota-40 Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 20:10
          Witaj, ach, witaj (tu inicjacyjny strzał jelitkiem i herbatką)!!...
          Cóż, moim ulubionym wątkiem, powiedzmy, uczuciowym - jest historia Patrycji i Baltony oraz Nutrii i Filipa (pomijając wszelkie irytujące sceny NiN). Analizując powyższe preferencje - dochodzę do wniosku, że pani MM doskonale wychodzą sceny nad jeziorami ;)).
          Ulubiony wątek z pozostałych, nie damsko-męskich: Aurelia i babcia Jedwabińska.
        • szprota Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 20:53
          Witaj, Ligolko. Lezbobimbo, prosimy Cię tutaj z jelitkiem...
          ;)
          • wushum Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 22:20
            Ja też witam:)

            Moje ulubione wątki niestety przerodziły się z czasem i "ewolucją" postaci /oraz
            moją nieco/ w...nie-ulubione.
            Kłamczucha vel Franciszka i Robrojek, ale za młodu /nie znoszę tego jego
            wąsatego rozmemłania potem/. Bobcio z myszem. Chyba w ogóle temat rodziny Żaków
            budzi we mnie pozytywne odczucia. Ale już Ceśka w stadzie dzieci mnie irytuje.
            Wątki miłosne? Chyba żadne mnie nie ujęły, bo zgryźliwa jestem baba. Ewentualnie
            Tomek i Elka? Baltona i Patrycja za dawnych czasów, kiedy on nie był jeszcze
            niedźwiedziem, a ona panią jaskiniowcową. Przyznam, że oczekiwałam na
            rozwinięcie tematu Natalii, zakochanej w żonato dzieciatym wykładowcy, ale
            gdzieś to wsiąkło. Temat Nutrii z Nerwusem byłby ładny...gdyby nie Nerwus.
            Dawno już nie czytałam MM. Kiedyś lubiłam relacje Anielki i Bernarda, gdy były
            ostrzejsze - oczywista:)
            Chyba najbardziej darzę sentymentem zestaw Elka - Cyryjek - Metody. Okruch
            sympatii dla Bebe i Dambo.
        • lezbobimbo Re: Ulubiony wątek 05.05.09, 02:17
          Witaj ligolko! Zadomowij sie u nas, pisz z nami! Pozwol sie tez opasac
          serdecznie powitalnym jelitkiem, jak ziemia szerokim :)))))

          I jakze podzielam Twe ulubienie Franciszki Wyrobek oraz dzieciatek niewinnych,
          do tych wymienionych przez Ciebie, jak i mmmaupa dodam jeszcze Geniusie i male
          NutrioPulpy :))))))
          Niesmiertelne kreacje, to trzeba MM przyznac z cala radocha i zadowoleniem :)))))
    • aganoreg Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 21:37
      Znowu bede inna? Mnie najbardziej wciagnela Noelka. Moze dlatego, ze tak lubie
      Gwiazdke? Elka i Tomek to w tej ksiazce bardzo realne, ciekawe postaci. Szkoda,
      ze nie znamy ich pozniejszych losow. A moze dobrze? Biorac pod uwage to, co MM
      zrobila z Pyziakiem czy Laura, wole pozostawic pewne rzeczy wyobrazni.
      • szprota Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 21:50
        A tu się zgodzę. Lubię Elkę, chyba ją gdzieś na forum umieszczałam jako jedną z
        ulubionych postaci. Nieidealna, wybuchowa i z początku lubi przeklętych artystów
        na motorach :)
        • black-apple Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 22:17
          Ha, kocham Elke! :) Za caly jej upor, rozpuszczenie, energie i wybuchowosc.
          Zaluje, bardzo zaluje, ze zostala odepchnieta na daleki plan. Ale moze to i lepiej?

          Ulubionych watkow bedzie sporo a o to one:

          1)Niewola w Wiezyczce, czego ukoronowaniem byla arcygenialna rozmowa Cesi z
          rodzina o wplywie smierci czlowieka na zmniejszenie korzystania z energii
          elektrycznej ;-) U mnie SK przoduje jesli chodzi o ilosc swietnych cytatow,
          dialogow, opisow i pelnokrwistych postaci. Wlasicwie kazdy z rodziny Zakow ma te
          swoje piec minut i zapada w pamieci widza.

          2) Nutria i Nerwus. Podobnie jak z Patrycja i Baltona wolalabym ich widziec
          tylko w tej jednej ksiazce. Jakkolwiek nie brzmi to niemozliwie i abstrakcyjnie,
          chcialabym zeby zostali na tym jeziorze (kazy na swoim oczywiscie! :) i w ten
          sposob zostali uchronieni przed autorka, wasatymi mezczyznami i tluszczykiem w
          pozniejszych latach zycia.

          3) Gabrysi wejscie w doroslosc w Kwiecie Kalafiora. Jedna z niewielu okazji, by
          przeczytac o normalnej, zdrowej, trzezwej i dowcipnej Gaby jeszcze przed jej
          namaszczeniem na Zbawicielke Poznania i okolic.

          4) Aniela Kowalik jako Franciszka Wyrobek i jako Hamlet.
          • isk.ierka Re: Ulubiony wątek 05.05.09, 18:55
            Franciszka Wyrobek i pączki, zabawy Mamerciątek, Bobcio i jego
            mysz, Ida szalejąca po ucieczce z Czaplinka. Chyba zbyt oryginalna
            nie jestem?
    • jeriomina Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 21:56
      - Wątek Jurka i Cesi - piękny:)
      - Wątek Maćka i Kreski - ale bez wąsów, proszę:)
      - Wątek Patrycji i Baltony - w ogóle Pulpecja to jedna z moich ulubionych
      - Wątek Aurelii z babcią
      - Wątek Nutrii i Filipa - nie mogę odżałować zmiany tego wątku:)
      • aganoreg Re: Ulubiony wątek 04.05.09, 22:08
        Z tego wszystkiego nie potrafie sie tylko pogodzic z wizja Patrycji i Florka w
        Sprezynie. O ile byloby milej, gdybysmy mogli pamietac tylko Pulpecje :)
    • mmaupa Re: Ulubiony wątek 05.05.09, 00:27
      Cała Noelka - chyba moja ulubiona jeżycjadowa książka. Podoba mi się ta podróż
      przez Poznań, zaglądanie ludziom do domów. Bardzo przyjemnie opisane,
      optymistycznie, ciekawie, różnorodnie.

      Wątek żaczkowo-wychowawczy (Dżyngis Chan w szlafroczku).

      Wątek wczesnodziecięcy (Bobcio, Mamerciątka, Genowefa, Nutria z Pulpą i piniondzem).

      Wątek architektoniczny (jak Bella i Robert chatkę budowali, opis pokoju Idy, w
      ogóle wszystkie opisy mieszkań bardzo mnie interesują).
      • wushum Re: Ulubiony wątek 05.05.09, 01:02
        Ps.: A ja uwielbiam jeszcze opisy burz, wichrów itp:)
        • ananke666 Re: Ulubiony wątek 10.05.09, 16:47
          No to dodam jeszcze - wątek muzyczny. Bardzo ładny, sensowny, elegancko
          wkomponowany. Podobały mi się zwłaszcza słowa o starej, pozłacanej szafie bez
          tylnej ściany, kryjącej drogę do kosmicznej harmonii.
    • anutek115 Re: Ulubiony wątek 05.05.09, 10:39
      Ja mam jak Wushum - ulubione wątki psuje mi świadomość, co później z moimi
      ulubionymi bohaterami zrobiła Autorka.

      Broni sią chyba tylko wątek Cesi i Jurka, nawet Casia obwieszona potomkami mnie
      nie irytuje, w końcu widzimy ją przez chwilę tylko, może po macierzyńskim wraca
      do pracy, albo robi coś, co kocha i jest naszą ulubioną Cesią, bez zmian?

      Bobcio i Mamerciątka, z tym że dla mnie Bobcio i Baltona to dwie różne postacie.
      Bowiem, jak się już przyznałam gdzieś tu na forum, ja nie lubię Baltony, a jego
      podrywanie budzi we mnie chęć strzelenia go w ten mokry, nieprawda, dzióbek
      ułożony z ust, mimo, że zasadniczo nie stosuję przemocy fizycznej. Też już
      pisałam gdzieś, że jest tu wykorzystywany, niemożebnie mnie irytujący, model
      harlequinowy - on jest władczy i ironiczny, by nie rzec antypatyczny, ona go nie
      cierpi, ale, panie ja kogo, tak jej coś po kręgosłupie lata, jak on jest w
      pobliżu, po czym się okazuje, że on był antypatyczny, bo krył nawet przed sobą,
      że płonie uczuciem, padają sobie w objęcia i żyją długo i szczęśliwie. Tymczasem
      facet startujący do mnie z dziobem wbrew mojej woli, bez względu na latanie po
      kręgosłupie byłby skreślony i już.

      Uwielbiałam wątek Robrojka, jego teksty ("jak mówisz to tracisz na urodzie") do
      dziś funkcjonuja w mojej rodzinie, ale nie mogę, po prostu nie mogę przełknąc
      tego smętnego, zdziadziałego, ubolewającego, że ma brzydką córkę
      trzydziestoletniego starca, którym się stał. I teraz już nie mogę patrzeć na
      Robrojka, młodego i uroczego, tak, jak kiedyś.

      Watek piękniejącej Idy!!!! Bardzo pocieszajacy.
      • senseeko Re: Ulubiony wątek 05.05.09, 13:16
        anutek115 napisała:


        > Watek piękniejącej Idy!!!! Bardzo pocieszajacy.
        >
        O tak - doskonały. Przez całą IS prowadzony bardzo konsekwentne i bez potknięć.
        Śliczny.
        • ananke666 Re: Ulubiony wątek 10.05.09, 16:43
          Yyyyyyyy z jednym, kształt oczu znienacka jej się zmienił (zgrzyt zgrzyt). Ale
          ogólnie - też bardzo lubię.
          • lezbobimbo Re: Ulubiony wątek 10.05.09, 17:25
            ananke666 napisała:
            > Yyyyyyyy z jednym, kształt oczu znienacka jej się zmienił (zgrzyt zgrzyt). Ale
            > ogólnie - też bardzo lubię.

            Hi hi, chyba wreszcie odkrylam geneze przedziwnej przemiany Idusi: sa tez i
            takie koty z okraglymi jak guzik oczami.. i nawet do tego twarzyczke maja jak
            talerzyk po babci:
            upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/81/Persialainen.jpg
            Nigdzie MM nie napisala, jakiz to gatunek kota Idusia przypominala.
            Niekoniecznie to byl skosnooki, dziki kot z kreska wokol oczu, jak zla Laura..
            :-PPPPPP
            • ananke666 Re: Ulubiony wątek 10.05.09, 22:54
              Kocizny w Idzie nie pamiętam, za to wiadomo, że jako podlotek miała oczka
              okrągłe, a potem znienacka przerobiły się na skośne. A w ogóle wypraszam sobie w
              jej imieniu, ona nie ma zeza rozbieżnego!!!
              • hania_jk Re: Ulubiony wątek 11.05.09, 02:17
                Moje ulubione wątki to:
                - Cesia i Hajduk w SK i to, jak budzi się w nich uczucie...
                - Natalia i Filip w NiN, jak wyżej
                - w ogóle Ceśka i jej nastoletnie rozterki oraz powolne dochodzenie do "samostanowienia" o sobie
                - Bebe i Dambo w BBB oraz sam brulion, oczywiście
      • meduza7 Re: Ulubiony wątek 05.05.09, 13:51
        A propos Robrojka, to czy dobrze mi się zdaje, że on i Tunio są mniej więcej w
        tym samym wieku? A tu takie różnice w ich przedstawieniu.
        Ulubiony wątek? Zastanawiałam się długo... i chyba jednak wygrywa Bobcio. Z
        myszami, z Neronem, z włosami na piersi i w ogóle...
    • kkokos robrojek i natalia 05.05.09, 14:34
      no to teraz ja będę wyraźnie pod prąd
      nie będę tworzyć OT na pararelnym wątku, ale muszę tu wpisać w
      proteście do tego wszystkiego, co się tam na biedne głowy robrojka i
      nutrii wylało:

      robrojek i natalia - jeden z moich ulubionych wątków, jeden z
      najlepszych pomysłów na parę w całej jeżycjadzie
      a dlaczego?
      - suspens (sama bym w życiu nie wpadła na to, by ich skrzyżować, wy
      pewnie też)
      - inność (jedna z par najbardziej pod prąd nurtowi "od liceum aż po
      grób)
      - ciepło (no nie mówcie, że opis rodzącego się uczucia z wszystkimi
      rozterkami obu stron nie jest bardziej przekonujący od idiotycznego
      dziubka do-końca-świata-nie-zrozumiem-czemu-uwielbianego-przez-was
      baltony)
      - dopasowanie (baaardzo robrojek z natalią są komplementarni)

      oczywiście jest to tylko część wątku robrojka, który ma po prostu
      dziurę pośrodku - fajny jest przy kłamczusze i przy natalii,
      historia z flecistką jest do bani i po prostu wymazuję ją ze
      świadomości.
      • wushum Re: robrojek i natalia 05.05.09, 15:28
        A znowu 3 grosze :)
        Muszę się poprawić - dla mnie są 4 etapy - Bobcio /:D/, Baltona z dziobem :(,
        Florian wypoważniały gość z Patrycją /i to lubię/, Niedźwiedź i Człekokształtna
        /błe:p/.

        Za to w wątku Natalii i Roberta upatruję nieudolnego zapatrzenia, na "Rozważną i
        Romantyczną" - ale jak lubię płk Brandona /w filmie A.Lee/ tak Robert zostaje
        wetknięty w jakąś, dla mnie, niezbyt udaną wersję.
        • anutek115 Re: robrojek i natalia 05.05.09, 15:42
          No to jest nas dwie (trzy! gdzieś pamietam uwagę Onion, która też na do Baltony
          nie na kolanach) dla których Baltona z dziobem jest :-(. A, cztery, Kkokos też.
          No proszę, się kółeczko małe zrobiło.

          Kkokosie, zaraz pod prąd, ja na ten przykład nic nie mówiłam o wątku
          Robrojek-Natalia. Wątek R-N jest fajny, z tych względów, które wymieniłaś. Ja
          mówiłam o wątku SAMEGO Robrojka i jego ewolucji z duszy towarzystwa i bystrzachy
          w smętna firanę (rodzaju męskiego, bo żeńskiego jest Aurelia od
          Hhhillldeeegaaaardy), która z licealnym Robrojkiem nie ma nic, ale to nic
          wspólnego. To jest chyba postać, która jest - obok Gaby - najbardziej oderwana
          od swojego nastoletniego "ja". Ida ma coś ze smarkatej Idy, natalia, Pulpa,
          nawet Aurelia, a Robrojek - nic kompletnie. Moim zdaniem, skopana rzecz. I,
          abstrahując od wątku miłosnego, który jest ładny, pojąć nie mogę, co takiego w
          smętnej firanie dopatrzyła się Nutria...
          • black-apple Re: robrojek i natalia 05.05.09, 18:49
            Anutku, poraz kolejny podpisuje sie pod Twoim postem wszystkimi lapkami. Nie
            jestem wylacznie pewna jednego, a mianowicie tego czy Robrojek licealny -
            glosny, wesoly, towarzyski - zyskalby powodzenie u Nutrii, a wlasciwie czy
            pasowalby Musierowicz jako ta stabilna opoka. Ta firana ladniej kontrastowala z
            rowniez karykaturalnym Nerwusem. Widac Nutria lubi takowych.
            • croyance Re: robrojek i natalia 12.05.09, 17:23
              Po toksycznym Nerwusie Robrojek swietnie sie nadawal na rebound-guy,
              ale jak Natalia troszke doszla do siebie, powinna dalej pozeglowac w
              dreszczowe romanse.
          • kkokos Re: robrojek i natalia 05.05.09, 18:54
            anutek115 napisała:

            > Ida ma coś ze smarkatej Idy,
            dla mnie to jedna z najbardziej spójnych postaci w całym cyklu

            > a Robrojek - nic kompletnie.
            ma - pewien brak lekkości i solenność (coś mu zostało z tych solennych
            garniturów z czasów nastoletnich), solidność, odpowiedzialność, rzetelność,
            uczciwość. stracił skłonność do błaznowania, ale to raczej wynik wieku, a nie
            niekonsekwencji postaci. w dalszym ciągu jeśli widzi, że może pomóc, to pomaga,
            nawet jeśli wiąże się to jakimś tam ryzykiem emocjonalnym (kiedyś wyszedł z
            imprezy, na której walczył o anielę, teraz zaopiekował się laurą, choć narażało
            go to na bolesny kontakt z natalią).

            > pojąć nie mogę, co takiego w
            > smętnej firanie dopatrzyła się Nutria...
            jej rozedrganie, brak pewności siebie, brak zdecydowania, brak świadomości,
            czego tak naprawdę chce - a tu proszę, facet jak opoka, jak skała, na której
            można się wesprzeć i już się tak nie martwić, przy czym, w odróżnieniu od tego
            od truskawek, zawsze najpierw będzie pytał ją o zdanie, traktował z wielkim
            szacunkiem, a nawet będzie uważał, że ona jest dla niego największym darem od
            losu, bo słaba-krucha-delikatna-piękna-mądra-wykształcona-poetessa mogłaby mieć
            każdego, a wybrała akurat jego. więc będzie sobie narzucał pewną dyscyplinę, by
            być jej wart.
            seksu tej pary co prawda wolę sobie nie wyobrażać, bo on solenny, ona nieśmiała,
            ale może się ułożyło...
            jeśli już mówimy o skojarzeniach literackich, to raczej nie z romantyczną i
            pułkownikiem brandonem mi się skojarzyło, a z justyną orzelską i młodym
            bohatyrowiczem - tak, wiem, że robrojek niemłody, ale pomijając tę kwestię,
            jakoś tak to widzę :)
          • lezbobimbo Re: robrojek i natalia 05.05.09, 19:09
            anutek115 napisała:
            > No to jest nas dwie (trzy! gdzieś pamietam uwagę Onion, która też na do Baltony
            > nie na kolanach) dla których Baltona z dziobem jest :-(. A, cztery, Kkokos też.
            > No proszę, się kółeczko małe zrobiło.

            I jeszcze ja! Aczkolczyk podobaja mi sie liryczne podrywy z czosnkowymi
            kanapkami nad jeziorem, to nie lubie postaci Baltony, kiedy MM przerabia go na
            podejrzana kukielke z dziobem.
            Najpierw Baltona sluzy w Noelce do podniecenia Elki z dobrego domu (a wlasciwie
            jej sztywniaka-dziadka, ktory zdaje sie wypowiadac opinie samej MM co do
            subkulturek). Na szczescie dobra Elka przeglada na oczy i poniewaz Mroczny Zorro
            okazal sie byc potulnym domatorem *czyli juz nie sexy wilkiem!* to bardzo
            logicznie rzuca sie w objecia.. aseksualnego, lagodnego, aniola-guru-brzydala??
            A przeciez straszliwa rodzina Wilka/Domatora tozto nasi ukochani Zaczkowie!

            W nastepnym tomie Mroczny Wilczarz znow powraca, i powraca tez z dziobem. Ale
            nawet cielesna i zarloczna Pulpa nie dostanie swojego Wilka do konsumpcji. Aby
            naprawde cos im wyszlo, Dark Zorro musi spotulniec, rozjasnic sie, zmyc
            grzecznie swoja subkulturalna farbe z wlosow, pozbyc sie subkulturowego Harleya,
            zdjac swoje mroczne skory i stac sie milym, dzielnym, popielato ogolonym
            dzialkowiczem, sprzedajacym bezpieczne kwiatuszki. W dodatku z Tomkiem,
            apostolem z poprzedniego tomu, ktory poderwal Elke (najwidoczniej Baltona nie
            mial mu tego za zle).

            I jakos nie potrafie polaczyc ani Mrocznego Wilczarza ani milego dzialkowicza z
            cudowna kreacja Bobcia. To dziecko powinno byc nienaruszalna swietoscia, jak
            inne dzieci starej Jezycjady.
            Baltona powinien byc po prostu calkiem nowym bohaterem, tak jak nowa jest Elka z
            dziadkami etc.
            Nazywalby sie Bartek / Bartolona / Baltona i jako ta przerazajaca subkultura
            moglby mieszkac w blokach, albo na Starym Miescie w jakiejs penerskiej kamienicy
            ale za to z widokiem dajmy na to na Fare :)
            • kkokos Re: robrojek i natalia 05.05.09, 19:35
              > To dziecko powinno byc nienaruszalna swietoscia,

              howgh!
            • ready4freddy Re: robrojek i natalia 07.05.09, 17:39
              > Nazywalby sie Bartek / Bartolona / Baltona i jako ta przerazajaca subkultura
              > moglby mieszkac w blokach, albo na Starym Miescie w jakiejs penerskiej kamienic
              > y
              > ale za to z widokiem dajmy na to na Fare :)

              albo machac recami w tle w klipie Rycha Peji (ktoremu z tego miejsca szacun, nie
              docenialem czlowieka wczesniej :)
              • croyance Re: robrojek i natalia 12.05.09, 17:27
                Peja to ten od rozmowy z Bogiem i kieliszka-signum temporis? Tez go
                lubie.
              • croyance Re: robrojek i natalia 12.05.09, 17:28
                A nie, sorry, to byl Łona.
          • onion68 Re: robrojek i natalia 05.05.09, 19:57
            > No to jest nas dwie (trzy! gdzieś pamietam uwagę Onion, która też na do Baltony
            > nie na kolanach) dla których Baltona z dziobem jest :-(. A, cztery, Kkokos też.
            > No proszę, się kółeczko małe zrobiło.

            Zgadza się, Anutku, nachalnego erotomana z dziobem nie lubię wcale a wcale :-)

            Natomiast co do Robrojka, to jego przemiana nie wydaje mi się aż taka
            denerwująca, co raczej niespójna. Moim zdaniem, siłę i odporność albo się ma,
            albo nie - w końcu nastolatkowy okres to też nie takie znowu szczęście i
            beztroska w przypadku każdego, a co dopiero niskiego, piegowatego rudzielca.
            Jeżeli taki ktoś potrafi wykorzystać swoje inne atuty do tego, aby jakoś się
            wówczas ze sobą i z innymi układać, to i w późniejszym wieku nie tak łatwo go
            złamać. Przyznaję, że nieszczęścia Robrojka może nie są takie pospolite (czy
            jakieś są? to, że coś się statystycznie częściej zdarza nie oznacza, że cierpimy
            mniej), ale był zdrowy, miał wspaniałą córkę - moim zdaniem osoba o potencjale,
            jaki obserwujemy u młodego Robrojka, raczej wykorzystałaby te fakty, aby się po
            prostu nie dać.
            • verdana Re: robrojek i natalia 05.05.09, 20:03
              Scena proby do Hamleta, gdy Dmuchawiec siedzi z miną człowieka,
              ktory znalazł brylant w kaszance. Dla mnie jedno z najlepszych zdań
              w calej Jezycjadzie.
              Niemal cała Noelka, za wyjątkiem wątku z Tarantula, ktorego nie
              trawię.
            • jottka Re: robrojek i natalia 05.05.09, 20:17
              siem zgadzam - mały rudzielec, który potrafi być i duszą towarzystwa, i rzetelną
              opoką, nie wyrośnie na leluję, która we własnej córce widzi paskudę i ogólnie
              daje się walcować na szaro jako rzekomo uczciwy niedostosowany.

              z tego, co pamiętam, to właśnie robrojek dlatego budził sympatię, bo z
              determinacją walczył o swoje (swoją:). no i on był przecież, choć ten wątek
              ginie zupełnie w dalszych tomach, z solidnej rodziny drukarskiej z tradycjami, a
              tu raptem taka samotna różyczka na ugorze, co to tylko siostrę (?) ma na
              rubieży, a poza tym musi się u borejków ogrzewać:( on nie wykazywał takich braków.
              • kooreczka Re: robrojek i natalia 18.05.09, 10:02
                Mnie w Robrojku nastoletnim podobała się drukarska pasja- sama wiem jak to
                dziwnie być osobą szczerze zainteresowaną wśród grupy przypadkowych uczniów.
                szkoda, ze z tego zafascynowania czcionakmi niewiele zostaje.
          • senseeko Re: robrojek i natalia 05.05.09, 22:39
            anutek115 napisała:

            > No to jest nas dwie (trzy! gdzieś pamietam uwagę Onion, która też na do Baltony
            > nie na kolanach) dla których Baltona z dziobem jest :-(. A, cztery, Kkokos też.
            > No proszę, się kółeczko małe zrobiło.
            >
            Co najmniej pięć. Mnie od Baltony zawsze odrzucało.
            Ohydny oblech

            Znikam, bo offtop się robi, ale nie mogłam się powstrzymać
          • ananke666 Re: robrojek i natalia 06.05.09, 14:43
            > abstrahując od wątku miłosnego, który jest ładny, pojąć nie mogę, co takiego w
            > smętnej firanie dopatrzyła się Nutria...

            Z góry miała dobry widok na wąsy.
            • klymenystra Re: robrojek i natalia 06.05.09, 15:03
              Oo nie, wzrostu czepiac sie nie pozwole, bede bronila par, gdzie kobieta jest
              wyzsza, wlasna piersia, we Freye Meduse 30FF (vel 65H/I) odziana!
              • ananke666 Re: robrojek i natalia 06.05.09, 15:22
                A czy ja się czepiam par? Stwierdziłam tylko, że z góry miała dobry widok i
                zapewne zobaczyła coś fascynującego w rudych chaszczach. Zawsze to jakaś
                hipoteza, Anutek była ciekawa. Zatem w pierś się bić nie zamierzam, w Fantasie
                Cally balcony, również 30FF, odzianą.
                • mamalilki Re: robrojek i natalia 06.05.09, 20:42
                  Wiem co mi się podoba w nowych tomach. Skojarzyło mi się w innym wątku. Pożar w
                  pokoju Zaby. Taki pożar jest oczyszczający, spaliły się wszystkie pamiątki po
                  Frycku. Nic za sobą w doroślejsze życie Żaba nie ciągnie. Dlaczego mi się nie
                  spalił pokój? Powinien był.
                  • ananke666 Re: robrojek i natalia 06.05.09, 22:49
                    Nic straconego. Ja jako mała piromanka mogę podpalić. Ale żeby potem nie było na
                    mnie! Po sfajczeniu reklamacji się nie uwzględnia.
                  • lezbobimbo Re: robrojek i natalia 06.05.09, 22:51
                    Z jednej strony dobrze, ze Frycowe oltarzyki zostaly spalone, ale chetnie bym
                    tez widziala calkiem sfajczonego Wolfa :)
                    • mamalilki Re: robrojek i natalia 06.05.09, 23:38
                      Teraz to juz za pozno zeby wszystko puscic z dymem :-)
                      A co do reszty rodziny Shoppe to doprawdy wielka strata ze nie bylo ich w domu w
                      tym czasie...
                • klymenystra Re: robrojek i natalia 07.05.09, 16:08
                  A. Dobrze. Jestem przewrazliwiona na tym punkcie :)
                  Pozdrawiam, wraz z moim Pour Moi? Opulence 30FF. :)
                  • onion68 Re: robrojek i natalia 07.05.09, 16:15
                    Klymenystro, napiszę do Ciebie nt. pour moi i fantasie na gazetową - będę
                    wdzięczna za chwilę uwagi :-)
      • szprota Re: robrojek i natalia 05.05.09, 21:58
        Ej no, jesteś z moim prądem! :)
        • lutecja4 Re: robrojek i natalia 05.05.09, 23:13
          wracajac do tamatu
          dla mnie numerem jeden jest Klamczucha-cala "historia milosna,ktora mogla nie
          miec konca,ale musiala miec poczatek" :)
          no i na koniec tej historii ta ilosc paczkow i komentarz-"zblizaly sie swieta,a
          on wciaz byl na diecie" (nie wiem,czy dobrze pamietam)-cala te ksiazke milo
          wspominam
          no i oczywiscie Bobcio,choc tez tylko maly,przedBaltonowski
          • mamalilki Re: robrojek i natalia 05.05.09, 23:55
            Bobek i myszy. I dziadek Żak, znowu nie kupili kiełbasy panie tego. I Żaczek
            zmuszający Julię żeby myła gary. Z miłosnych to lubiłam Pulpę i Baltonę, kiedy
            jeszcze nie byli idealni.
            No i zawsze pozostanę wierna pierwszej miłości jeżycjadowej, czyli Gaba i Pyziak
            chodzący w milczeniu wokół parku, bo słowa są źródłem i tak dalej :-)
    • ananke666 Re: Ulubiony wątek 06.05.09, 14:22
      Szósta klepka i wszystkie z niej wątki. Cesi, Julii, Krystyny, Żaczków.
      Perełeczki. I niezmiennie się zaśmiewam przy tej książce.

      Kłamczucha w dyrektorskim kiblu, pardon, domu. Ciotka Lila.

      Gaba i Pyziak do pierogów. Ówczesna Gaba była super ("cholera mnie trzęsie").
      • lezbobimbo Re: Ulubiony wątek 06.05.09, 20:58
        ananke666 napisała:
        > Szósta klepka i wszystkie z niej wątki. Cesi, Julii, Krystyny, Żaczków.>
        Perełeczki. I niezmiennie się zaśmiewam przy tej książce.>
        > Kłamczucha w dyrektorskim kiblu, pardon, domu. Ciotka Lila.

        Zgadzam sie z Toba jak najbardziej. Dla mnie cala 6K i cala Klamczucha sa
        przeboskie *oprocz Dmuchawca z jego dreczeniem mlodziezy :P i oprocz watku,
        gdzie Tomcio poucza Anielle, ze klamanie jest zle, bo to sie czyni tylko dla
        swojej korzysci.. taki maly a juz apostol, wole jak egzekwuje szczypasy, jelitko
        itd :)))


        > Gaba i Pyziak do pierogów. Ówczesna Gaba była super ("cholera mnie trzęsie").

        Kurcze cholera zez no! Tu tez jak najbardziej goraca popieram. Psioczaca i
        besztajaca Gaba potem nie powinna byc w ogole ruszana; a w Noelce moglaby sie
        powzruszac Mila, wreszcie bysmy poznali te wzieta dramaturg od poszewki :)
        • sowca Re: Ulubiony wątek 06.05.09, 23:37
          Mój ukochany wątek: miłości Natalii. Najpierw wykładowca, potem
          Tunio, potem Filip i w końcu Robert. Jak dla mnie, cudowne są te jej
          wątpliwości, rozedrgania, wahania, szaleństwa. I to, że czuje się
          jak drewienko na wodzie.
          Wątek piękniejącej Idusi - :):):)
          • ding_yun OT: brzydka Bella 07.05.09, 17:01
            Ja w kwestii sposobu w jaki Robrojek widzi Bellę. Mówicie, że wam się nie podoba
            to, jak widzi córkę. Ale kurczę, on po prostu stwierdza fakt: Bella jest
            nieatrakcyjna. Nie załamuje rąk, nie pragnie, aby ta zamknęła się w pokoju na
            zawsze, nie wtyka jej szpileczek - po prostu się martwi, że może to jakoś
            wpłynąć na jej życie, zaważyć na samoocenie i sposobie w jaki postrzegają ją
            osoby postronne, którym wszak nie chce się wnikać w prawdziwą głębię naszej
            istoty. Co właściwie was w tym drażni: jego brak optymizmu? widzi to w zbyt
            czarnych barwach? Czy raczej nie powinien się w ogóle zastanawiać nad urodą
            córki bo uroda rzecz ulotna?

            Pytam bo zawsze się zastanawiałam, jak się czują rodzice gdy widzą, że ich
            dziecko jest obiektywnie rzecz biorąc, brzydkie i nie jest to kwestia
            przejściowej brzydoty wieku dorastania tylko po prostu braku urody. Jak do tego
            można podejść? Zapomnieć, nie zauważać? Robert jest jeszcze w tej szczęśliwej
            sytuacji, że Bella jest osobą o wysokiej samoocenie. Ale jak sobie poradzić, gdy
            jest inaczej, a stereotypowe "nie jesteś przecież taka brzydka" jest zwyczajnym
            kłamstwem? Jasne, że inne przymioty są sto razy ważniejsze od wyglądu, że można
            skupiać się na bardziej istotnych aspektach życia. To właśnie robi Robrojek
            ucząc Bellę różnych przydatnych rzeczy, podkreślając jej zaradność. Ale chodzi
            mi konkretnie o ten aspekt wyglądu.
            • jottka Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 18:50
              ding_yun napisała:

              > Ale kurczę, on po prostu stwierdza fakt: Bella jest
              nieatrakcyjna.

              nie, on stwierdza "obiektywnie", że jest brzydka i zaczyna łkać jak krokodyl.
              atrakcyjna to ona akurat jest i w taki też sposób jest jednak opisywana przez mm
              - mogę ewentualnie dopuścić, że robrojek w depresji dennej akurat się znajdował
              i na mózg mu padło, bo akurat do tej postaci taki "obiektywizm" mi za cholerę
              nie pasuje.


              rodzice en bloc, a tatusiowie w szczególności, mają naturalną skłonność do
              widzenia w swych córkach ósmych cudów świata i tak powinno być:) żaczek jest
              obiektywnie zachwycony cesią, choć akurat jego kryteria z cesinymi się ździebko
              rozjeżdżają, ale nieważne, ona czuje za sobą pełną akceptację pierwszego ważnego
              faceta w jej życiu i to się przenosi na późniejsze relacje damsko-męskie czy w
              ogóle kręgosłup moralny cesi. robrojek z takim przekonaniem, nawet nie wyrażanym
              werbalnie, doprowadziłby tylko do stłamszenia dziewczyny i utwierdzenia jej
              naprawdę w cesinym przekonaniu, że obiektywnie jest paskudą, no ale będzie
              trędowatych leczyć i ogólnie pożyteczną ścierkę z siebie robić.

              a prawdziwy robrojek z 'kłamczuchy' to w życiu nie uwierzę, żeby o jakiejkolwiek
              dziewczynie uważał na serio, że jest brzydka, on akurat rzeczywiście dostrzegał
              przymioty innego typu, nawet gdybyśmy założyli, że bella wcale nie bella była. a
              już na pewno nie sądziłby czegoś takiego o ukochanej córce, to idiotyzm
              psychologiczny jest, jedynie depresją tłumaczony, a i to słabo.
              • szprota Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 19:01
                Się zgodzę. Bardzo tłamsi poczucie atrakcyjności świadomość, że własny ojciec ma
                cię za nieatrakcyjną. Zwłaszcza, że - istotnie - dawny Robrojek by znalazł ten
                jej ewnętrzny blask bez chwili wahania (a tu dopiero Przeszczep musiał się
                doszukać...).
                Pomijam fakt, że dla M.M. ładne tylko to, co wysokie (wyjątek czyni chyba tylko
                dla Trolli), bo się zaraz zezłoszczę ;/
                • ding_yun Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 19:09
                  Ja się zgadzam, że gdy rodzice uważają cię za brzydka to nie pomaga w życiu, ale
                  co ma rodzic zrobić jeśli rodzice nie umieją zmienić swojej oceny? Czy rodzice
                  po prostu nigdy obiektywnie nie patrzą na dzieci i zawsze są one dla nich
                  najpiękniejsze na świecie?

                  Poza tym Bella nie do końca opisywana jest przez MM jako atrakcyjna, raczej jako
                  pewna siebie i energiczna co nadaje jej pewien wdzięk. Ale MM nie pozostawia
                  złudzeń, jak Bellę widzą osoby postronne - nawet Przeszczepowi w pierwszym
                  momencie nie spodobała się jej aparycja.
                  • szprota Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 19:14
                    Ale umiał znaleźć ów wspomniany przeze mnie wewnętrzny blask.

                    Nie jestem rodzicem, ale tak mi się wydaje, że dla kochającego rodzica jego
                    dziecko po prostu jest piękne, zupełnie niezależnie od walorów zewnętrznych.
                    Któraś z poprzedniczek wspomniała tu Żaczka i tak, właśnie taki sposób
                    postrzegania dziecka "mnie tam moje dziecko podoba się najbardziej" wydaje mi
                    się najbardziej naturalny.
                  • croyance Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 17:35
                    Nie czytalam CR, ale z tego, co opisujecie, to nie rozumiem, skad
                    wziela jej sie wobec tego ta wysoka samoocena? Przeciez normalny
                    czlowiek by wyczul, co tatus o nim mysli.
                    • nessie-jp Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 17:37
                      croyance napisała:

                      > Nie czytalam CR, ale z tego, co opisujecie, to nie rozumiem, skad
                      > wziela jej sie wobec tego ta wysoka samoocena? Przeciez normalny
                      > czlowiek by wyczul, co tatus o nim mysli.

                      O rany, bo Robrojka CHWILOWO dopadła czarna myśl! I w dodatku nie w towarzystwie
                      córki! Facet stracił dom, stracił pracę, przyjaciel go oszukał i okazał się
                      szują, wszystko mu się wali
              • onion68 Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 19:04
                A w dodatku niedostatki urody Belli nie są tego rodzaju, że odrobina wysiłku
                (dieta, dobrze dobrany strój) nie byłaby w stanie ich zniwelować. W końcu Bella,
                gdy ją poznajemy, ma dopiero 16 lat - to jest naprawdę wiek, kiedy wiele
                dziewcząt nie jest jeszcze atrakcyjnych, bo znajdują się w okresie przejściowym
                między dzieciństwem a dorosłością.
                Bella jest nieco pulchną, szesnastoletnią blondynką - nie jest wykluczone, że
                będzie szczupłą, niewysoką, wdzięczną dziewiętnastoletnią blondynką.
                Nie wiem, czy Robrojek nie wyrządził jej swego rodzaju krzywdy, robiąc z niej
                swego rodzaju żeńskiego hydraulika, zamiast pielęgnować żeński pierwiastek.
                • szprota Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 19:16
                  Onion, jak dla mnie ona mogłaby pozostać lekko pulchną, niewysoką blondynką. Z
                  trzema warkoczykami i emanującą z siebie siłą oraz pewnością siebie. I jestem
                  przekonana, że dałoby się ją skonstruować tak, że byłaby atrakcyjna.
                  • onion68 Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 20:24
                    > Onion, jak dla mnie ona mogłaby pozostać lekko pulchną, niewysoką blondynką. Z
                    > trzema warkoczykami i emanującą z siebie siłą oraz pewnością siebie. I jestem
                    > przekonana, że dałoby się ją skonstruować tak, że byłaby atrakcyjna.

                    A, no pewnie, ja chciałam tylko powiedzieć, że Bella jest za młoda, żeby tak
                    autorytatywnie stwierdzać, że nieatrakcyjna (a jeszcze, że robi to własny
                    ojciec, to już kuriozum; chociaż zdarza się, że są ludzie wbrew rozsądkowi
                    zatruwający smutkiem, tak jak, na szczęście, i tacy, którzy wbrew rozsądkowi
                    zarażają optymizmem). Jest rodzaj atrakcyjności, widoczny dla osób, które
                    delikwentkę/ta trochę już znają i taki widoczny dla każdego (o ile zgodny z
                    gustem). Otóż ja, czytając opisy niedoskonałości Belli (tak naprawdę, chyba
                    tylko lekka nadwaga) uważam, że miała ona wszelkie szanse na drugi rodzaj także.
                    • szprota Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 20:35
                      A, chyba że tak.
                      Poza tym zgadzam się z Lezbobimbo. Przyznam szczerze, że i według mnie nie ma
                      obiektywnej urody. Najbardziej atrakcyjni ludzie, jakich znam, są po prostu
                      zadbani i emanują pewnością siebie oraz zmysłowością :)
              • nessie-jp Re: OT: brzydka Bella 08.05.09, 19:49
                > nie, on stwierdza "obiektywnie", że jest brzydka i
                > zaczyna łkać jak krokodyl.

                NIE, NIE I JESZCZE RAZ NIE!!!

                On stwierdza, że Bella jest PODOBNA DO NIEGO i **dlatego** nieaktrakcyjna i
                będzie mieć trudno w życiu. Bo on jest nieatrakcyjny i do bani i swoje w związku
                z tym przeszedł, a inni traktowali go utylitarnie.

                Robrojek jest w czarnej depresji i to JEGO niska samoocena rzutuje na
                postrzeganie samego siebie i irracjonalny lęk o córeczkę
                • croyance Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 17:37
                  No to po raz kolejny pytam - jakim cudem corka takiego ojca ma
                  wysoka samoocene i jest pewna siebie???
                  • nessie-jp Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 18:23
                    croyance napisała:

                    > No to po raz kolejny pytam - jakim cudem corka takiego ojca ma
                    > wysoka samoocene i jest pewna siebie???

                    Noż przecież Robrojek nie ma doła i depresji ZAWSZE! Jest pokazany w bardzo
                    trudnym dla siebie okresie, na samym dnie. Potem się od tego dna odbija i znowu
                    jest sobą.
                    • anutek115 Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 19:40
                      Przepraszam, a jakim sobą on jest? Bo w "Tygrysie i Róży", czyli wtedy, gdy się
                      od dna odbił, jest taki sam, moim zdaniem - smętny, snujący myśli o tworzeniu
                      piękna z cegieł i te pe, ale przede wszystkim - smętna, gnąca się lelija. To, że
                      jest opisywany jako niewruszona opoka niewruszonej opoki Gabryjeli to tylko
                      przekaz odautorski, w moim odbiorze.

                      Ja przepraszam, że się czepiam, ale tę uwagę o Belli odebrałam z dużą
                      przykrością. I, oczywiscie, gdyby to było opisane tak, jak ty to opisujesz,
                      Nessie - trudny okres w życiu, chwilowy spadek formy - to byłoby zrozumiałe. Ale
                      nie jest. Znowu w moim odbiorze. A w ogóle to poszłam po książkę i sprawdzę
                      sobie, czy nie przesadzam ;-).
                      • anutek115 Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 19:55
                        No dobra, znalazłam: "Nie była ładna. Niestety. Musiał to sobie powiedzieć, że -
                        być może - i ona należała do tego samego, co i on, gatunku: nieatrakcyjnych.
                        [b]Bał się, że mogłaby się tego domyślić, więc nadrabiał miną, żartował i prawił
                        jej komplementy. [b] Ale w gruncie rzeczy okropnie się lękał, że może ją czekac
                        ten sam los: dyskwalifikacja."

                        "Nic jej nigdy o nich (obawach) nie mowił, starał się nawet sam o nich nie
                        myśłeć na wszelki wypadek, bo przecież bywa, że człowiek nie mówi o czymś, a
                        jednak to przekazuje"

                        Dla mnie nie wygląda to na CHWILOWĄ depresję i JEDNORAZOWĄ myśl, która człowieka
                        nachodzi, i która mija.
                      • nessie-jp Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 20:33
                        anutek115 napisała:

                        > Przepraszam, a jakim sobą on jest?

                        Takim, który rży z Pawełkiem nad jakimiś przełącznikami, z męskiej solidarności
                        obraża się na Anielę o pączki, tryska pogodą i uśmiechem i radością ducha,
                        odbija się ode dna i zakłada gniazdko z wariatką Nutrią... No, Robrojkowym sobą
                        on jest. Li i jedynie.

                        Przeczytałam cytat, który wrzuciłaś i w dalszym ciągu podtrzymuję
                        • anutek115 Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 20:53
                          Nessie kochana, zdajesz mi się zaślepioną :-). Tryska pogodą? Uśmiechem tryska?
                          Pogodą ducha? On się usmiecha raz, gdy dzwoni do Belli! Rży nad przełącznikami?
                          On ostatni raz rżał w "Idxie Sierpniowej". Myśmy zdecydowanie inne "tygrysa i
                          Różę" czytałyśmy. W moim Robrojek jest solenny jak garnitur z Sylwestra u
                          Joanny. Bez cienia poczucia humoru. Rozważny i nie-romantyczny. Robrojek,
                          którego żadne powiedzenie nie tylko nie weszłoby do potocznego języka mojej
                          rodziny, ale którego powiedzeń w ogóle nie pamiętam. Robrojkiem, z którego
                          autorka zrobiła starego firana.

                          Tylko mi nie mów, że jest w trudnym okresie, bo się kocha w Natalii, a nie wie,
                          że ona w nim też ;-)).
                          • nessie-jp Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 21:17
                            Tryska pogodą? Uśmiechem tryska?
                            > Pogodą ducha? On się usmiecha raz, gdy dzwoni do Belli! Rży nad przełącznikami?
                            > On ostatni raz rżał w "Idxie Sierpniowej".

                            Ależ ja właśnie o tamtym Robrojku mówię! Smętnych firan nie przyjmuję do
                            wiadomości, a Tygrysa i Róży w ogóle, szczerze mówiąc, nie pamiętam
                            • anutek115 Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 21:24
                              Ha, widzisz, smy się nie dogadały. Napisałaś
                              "Noż przecież Robrojek nie ma doła i depresji ZAWSZE! Jest pokazany w bardzo
                              trudnym dla siebie okresie, na samym dnie. Potem się od tego dna odbija i znowu
                              jest sobą." i ja spytałam, kiedy jest sobą, w TiR"? Tam jest smętny jak zawsze
                              "w dorosłości", a potem już nie występuje jako prawie-główny-bohater...

                              Tego Robrojka z "KK" ja teżź wielbię i czuję bunt na myśl o tym, co z nim
                              zrobiono...
                              • nessie-jp Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 23:41
                                > Tego Robrojka z "KK" ja teżź wielbię i czuję bunt na myśl o tym, co z nim
                                > zrobiono...

                                A bo widzisz, ja pisałam w odniesieniu do tego pytania, że "to jakim cudem córka
                                Robrojka ma duże poczucie własnej wartości" itepe. Otóż ma, bo została wychowana
                                przecież przez TAMTEGO, prawdziwego Robrojka!

                                I głęboko wierzę, że cichcem niewspominany na szczęście na kartach Neojeżycjady
                                Robrojek Nutriowy jest dokładnie taki sam, jak kiedyś
            • lezbobimbo Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 19:35
              ding_yun napisała:
              > Ja w kwestii sposobu w jaki Robrojek widzi Bellę. Mówicie, że wam się nie
              podob> a> to, jak widzi córkę. Ale kurczę, on po prostu stwierdza fakt: Bella
              jest> nieatrakcyjna. (...) Co właściwie was w tym drażni: jego brak optymizmu?
              widzi to w zbyt
              > czarnych barwach? Czy raczej nie powinien się w ogóle zastanawiać nad urodą
              > córki bo uroda rzecz ulotna?

              Kurde, no w tym miejscu MM kompletnie dala ciala.
              Co za bzdury normalnie, zeby nie rzec pierd*ly.
              Dlaczego MM uwaza, ze trzeba byc kuzwa super modelka, aby miec prawo do zycia i
              szczescia?? Co za kompleksy potworne tu wylaza, i do tego jakze klamliwe?
              Uroda nie jest wyznacznikiem sukcesu ani szczescia w zyciu i za utrzymywanie, ze
              tak, to bym chetnie nastukala MM.
              Uroda to jedynie bardzo mily dodatek, i naprawde jest niewiele zawodow, gdzie
              trzeba byc "pieknym", aby zostac zatrudnionym. Co wiecej, co najwazniejsze,
              uroda jest pojeciem subiektywnym. Kto powalajaco piekny dla jednego, moze dla
              drugiego byc niczym specjalnym albo wrecz kims nieznosnym (moja siostra
              nienawidzi n.p. Angeliny Jolie :P) Nie mozna wiec w ogole mowic o obiektywnym
              pieknie, jesli chodzi o ludzi. Kazdy ludz jest jakos tam unikalny, kazdy ma nos,
              oczy, usmiech, twarz i zalezy tylko jak ich uzywa. Jedno na co zwracamy uwage,
              to czy ktos odbiega bardzo od normy, n.p. nie ma nosa albo brwi, ale norma jak
              wiadomo, to tez niezbyt uchwytne pojecie i zalezy od danej spolecznosci w ktorej
              sie znajduje.

              Bella jest wiec taka normalna dziewczyna, o normalnym wygladzie. PNikt oprocz
              cholernego Rojbrojka nie mysli o niej jako o brzydkiej!!
              W ogole ona ma byc tytulowa Pieknoscia, a Przeszczep Bestia, ale kochany,
              niezawodny tatulek robi z niej cos odwrotnego.
              Zreszta to nie pierwszy raz, kiedy MM jedzie po powierzchownosci i kompletny.
              Ale w starej Jezycjadzie miala zdrowsze poglady.
              Cesia w pierwszej ksiazce ma kompleksy w porownaniu ze swoja hiszpanska siostra,
              ale to wie tylko ona sama, dreczac sie przed lustrem jak to mlode dziewoje
              zwykly. Obiektywnie jest sympatyczna, zielonooka, z jasnymi kudelkami wokol tego
              wszystkiego. Tak samo normalna jak Bella! I co z tego? Hajduk za nia swiata nie
              widzi, a co najwazniejsze ojciec Zaczek jest z niej wrecz dumny! (choc w
              brutalny moze sposob, ale wlasnie tu widzimy, ze co dla niego piekne - pycho
              czerwone, az swieci, nie jest idealem dla Cesi, ktora podziwia blada subtelna
              switezianke ). A jak jeszcze Cesia sie ubierze w baranice i podkresli nieco
              makijazem, to podrywa na ulicy brodacza. Slowem kluczowym jest tu podkreslenie.
              Cesia ma tez w domu kochana mamunie, ktora jest przy kosci ale i tak nikt by nie
              powiedzial, ze jest brzydka.
              Idac dalej mamy Anielle, ktora nawet zza grubych szkiel, ze swym zadzierzystym
              nosem podrywa sobie niecnego Pawelka, podoba sie w swojej zawodowce i zyskuje
              kawalera, jak na ironie, tegoz samego Rojbrojka. Czy ten mlody wesoly Rojek
              pomyslalby o swej bogini, ze jest brzydka i nie bedzie sie jej powodzic w
              zyciu?? Nie, Aniella jest opisana calkiem przyjemnie i z sympatia. Potem mamy
              Gabe, ktora jest hoza i swieza, ale w ogole nie przejmuje sie swoim wygladem tak
              jak czyni to mloda Idusia. I to jest wlasnie w KK najfajniejsze, ze MM pokazuje
              bohaterke, ktorej mlodziencze kompleksy nie sa znane, a wielogodzinne pindrzenie
              sie, cackanie z uroda i zmiany w Motyla praktycznie zwisaja, a i tak jest
              lubiana, kochana i nawet podrywajaca. Wieksza role gra tu jej zabojczo rabiacy
              charakterek. Brawo i prawidlowo :)
              Nastepnie uwaga skupia sie na Idusi, ktorej MM w IS wali od razu z grubej rury
              "nie byla piekna, niestety". To wlasnie kluczowe zdanie jest lekka raczka
              powtorzone przez Rojka w CR. Tylko ze IS to bardzo pocieszajaca i budujaca
              ksiazka o "brzydkim kaczatku" ktore nie jest brzydkie, tylko ma znalezc siebie i
              stanac na dzielnych nozkach. IS ukazuje, jak obiektywnie przyjemne dziewcze ma
              sie pozbyc kompleksow i zakwitnac tym co ma. W IS dziewczynie wystarczy nabrac
              pewnosci siebie i tez umiejetnie sie PODKRESLIC, czyli podkreslic juz istniejace
              walory (wszyscy mamy nos, oczy, usta, brwi, usmiech itd) przestac sie garbic i
              znalezc sobie fryzure do twarzy. W dodatku Idusia okazuje sie podobna do mamy, a
              ta jak sie dowiadujemy, w mlodosci zdobyla nawet tytul Miss Juwenaliow, gdy
              tylko przestala sie kompleksic! Przeslanie IS jest wiec bardzo pozytywne i
              potrzebne, a CR przy tym to nedzne, smetne i klamliwe popluczyny. Wyobrazacie
              sobie te madra i przyjemna mame Borejko z IS w starszym tomie biadajaca w duchu
              nad swa "brzydka" wiec nieudana i nieszczesliwa corka????

              > Pytam bo zawsze się zastanawiałam, jak się czują rodzice gdy widzą, że ich
              > dziecko jest obiektywnie rzecz biorąc, brzydkie i nie jest to kwestia
              > przejściowej brzydoty wieku dorastania tylko po prostu braku urody.

              Po pierwsze primo powtorze, nie ma czegos takiego jak obiektywna brzydota. Po
              drugie, tak, od tego sa wlasnie rodzice, zeby kochac swoje dzieci BEZWARUNKOWO.
              Prawdziwi, dobrzy rodzice czuja sie tak, ze kochaja nawet swoje niepelnosprawne,
              kalekie dzieci i nie oceniaja ich. Albo kochaja dzieci, ktore bezmyslnie psoca
              czy sie przykro zachowuja. To wszak najwazniejsze na swiecie, zeby kazde dziecko
              otrzymalo od poczatku dawke milosci bezwarunkowej od swej rodziny, zeby wlasnie
              zawsze czulo, ze bez wzgledu na to jakie jest czy jak wyglada, ma milosc,
              poczucie bezpieczenstwa i zaplecze wspierajace.
              Rodzice, ktorzy oceniaja swe dziecko co do wygladu, albo co do osiagniec (w
              szkole, na konkursach itd) to wlasnie zli rodzice i tak naprawde nie kochaja
              swego dziecka, tylko jakies popaprane idealy, do ktorych to dziecko chca nagiac!
              Rodzice tacy sa nielojalni wobec swoich dzieci, to zdrajcy nie rodzice! Co,
              dzieci maja od malego starac sie wygladac jak najpiekniej dla swych rodzicow,
              malowac sie moze?
              Tak wiec w nowej Jezycjadzie Rojek jest zdrajcem, macochem i przez ten jeden
              opis staje sie chamidlem obrzydliwcem. I co, MM wydaje sie, ze polsierota corka
              nie wyczulaby takich czarownych mysli i ocen ojca swego jedynego? Ze nie
              zauwazylaby, jak smetnie na nia patrzy i wzdycha ciezko? Poniewaz w nowej
              Jezycjadzie MM nie stosuje prawdopodobienstwa, Bella jest mimo to dzielna i
              pewna siebie, a w rzeczywistosci z takim przykrym, nielojalnym dziadem
              obcinajacym ja od mlodosci za wyglad bylaby pokiereszowana od poczatku jak Ewa
              Jedwabinska i Laura zarazem.
              Oprocz wstretnego Rojka mamy w nowej Jezycjadzie dzielna, zawsze mila Gabe, wzor
              matki Polki, ktora wypomina corce oczy podobne do wlasnego ojca! Fuj! W starej
              Jezycjadzie cos takiego by nie przeszlo. W starej Jezycjadzie Tosia martwila
              sie, czy Tomcio da sobie rade i nie zostanie zahukany w szkole pelnej okrutnikow
              o masywnych czolkach, a nie czy jego uroda spodoba sie nauczycielom!
              W starej Jezycjadzie wszyscy dobrzy rodzice staja murem za swymi latoroslami
              (tutaj mamy tylko nielojalnego zdrajce Ignaca, ktoremu z kolei nie pasuje plec
              dzieciatek).
              • wushum Re: OT: brzydka Bella 07.05.09, 22:09
                Mmm. Ja nie wiem, czy nie dajemy się złapać w pułapkę.
                Po 1 - Robert Rojek musi się już prezentować, jako rozmiękły firan, wobec czego,
                smętne teksty są wskazane. Inaczej, z czym do Natalki, jeśli nie z załamaniem
                ?/branie "na litość"/ To jest przygotowywanie miejsca, w tyle naszych
                czytelniczych głów, pod dalsze smędzenie, że Robcio, to samotny, bidul w
                rozpaczy, że tylko przygarnąć go pod parasolem w deszcz, jak moknącego
                szczeniaka. Powoli my to łykamy, a wtedy Nutria ma wolną drogę.
                Wg mnie, musi tak być, bo inaczej kto by uwierzył, że facet, który był
                zakochany, w charakternej może, ale nie ładnej, Anielce, a potem ożenił się z
                jakąś niepozorną kobitą, będzie wygłaszał tak głupie opinie /przecież Anielka
                brzydka, a karierę zrobiła, jak "wieści" MM/.
                Druga część pułapki to...uwaga...dzielność :D

                Arabella Rojek dzielną jest kobietą...hyk, mmm czkawka...po nic jej uroki
                cielesne! ona jest uczciwa, dzielna, pracowita, czyli taka, jak wyszorowana
                dziewoja być powinna...chcąc potem zostać Gabrielą.
                Ona jest ponad. Zakasze rękawy i rury wymieni /jak jej gorzej na duchu/.
                Właśnie to jest drugą połową uzasadnienia, dla tekstu "bredzonego" przez Robroya
                - rycerza o smętnym wąsie.

                • mamalilki Re: OT: brzydka Bella 08.05.09, 16:08
                  No dobra, ale jedno drugiego nie wyklucza. Mozna byc dziarską dziewoją,
                  energiczną i bystrą i jednocześnie przeżywać męki że jest się brzydką i
                  nieatrakcyjną. To są dwie różne sfery: działania i emocji. I taka dziewczyna
                  jest postrzegana jako atrakcyjna w towarzystwie a przed lustrem lzy roni :-)
              • croyance Re: OT: brzydka Bella 12.05.09, 17:40
                Sama prawda - notabene, piekna Angelina szczescia w milosci nie ma.
                • briar_rose Re: OT: brzydka Bella 04.03.24, 10:11
                  Swoją drogą, znałam taką brzydulę, którą rodzina uważała za cud świata. Wyrosła na zarozumiałą pannicę przekonaną o własnej doskonałości i była niemiło zaskoczona, gdy wyszła w świat, który tego nie zauważał.
                  • mamuka_z_boru Re: OT: brzydka Bella 04.03.24, 10:53
                    briar_rose napisał(a):

                    > Swoją drogą, znałam taką brzydulę, którą rodzina uważała za cud świata. Wyrosła
                    > na zarozumiałą pannicę przekonaną o własnej doskonałości i była niemiło zaskoc
                    > zona, gdy wyszła w świat, który tego nie zauważał.

                    Ależ archeologię forumową uprawiasz, Różo dzika ;)
                    Ale cóż, taki nasz los. Ciekawe, co będzie z naszym forum - bez pożywki w postaci nowych dzieu będziemy skazani na drążenie kolejnych warstw w starych wątkach...
                    Tak sobie myślałam, czy dalibyśmy radę jako konkretna, nie boję się użyć słów doniosłych - wspólnota skupiona wokół jednej autorki, prześliznąć się na inny cykl czy autora, który by nas trzymał dalej razem. I nic mi nie przychodzi do głowy.
    • anutek115 Re: Ulubiony wątek 08.05.09, 16:45
      Własnie chciałam coś podobnego napisać, ale mnie Lezbobimbo ubiegła. Wymieniłam
      pięknienie Idy jako mój ulubiony wątek - i w tym wątku występuje rozmowa "Tylko
      mi nie mów, że je-je-jestem ładnaaa!!!". "Ależ wcale nie jestes ładna", a
      przecioeż nikt nie zwrócił uwagi na to, że wredna mama Borejko mówi takie rzeczy
      swej zapłakanej córce. Bo to nie było wartościujące. Bo to była ładna, mądra
      rozmowa prowadzaca do ozdrowieńczych konkluzji. W dodatku szczera (to a propos
      rodziców widzących, że maja nieatrakcyjne dzieci).

      A na Robrojka jednak parę osób zwróciłao uwagę, dla mnie chyba najbardziej
      przykre było to "pocieszanie się", może sobie bidula poradzi, pamietam jak miała
      dwa lata i cmokała przed lustrem... Też mam w domu (prawie) dwulatka, nie umiem
      sobie wyobrazić, że za trzynaście lat pomyślę "Jest brzydki, ale może sobie
      poradzi, był takim pełnym werwy dzieckiem". Nie dlatego, że moje dziecko jest
      piękne. Dlatego, że NIE WIDZĘ jego urody. To moje dziecko, osoba, którą dobrze
      znam, ma cechy charakteru i osobowość, kto by zwracał uwagę na jakiś tam nos i
      oczy? Osobowość przecież wszystko przesłania. Zresztą, moim zdaniem, tak działa
      nie tylko tzw. matczyne serce. Ja tak widzę wszystkich ludzi. To z kolei Szprota
      napisała, i ja sie zgadzam - najbardziej atrakcyjni ludzie, jakich znam, mają
      "to coś", a nie doskonałe pod każdym względem rysy. Ponadto, doskonałe piękno
      nuży. Moim zdaniem ;-).

      A mogłabym tak jęczeć jak Robrojek, bo nie byłam i nie jestem piękna, a dzieci
      bardziej do mnie podobne mam niż do męża. Czyli, jak by nie patrzeć, tez nie
      piękne ;-).

      Rodzic, który martwi się, że jego dziecko nie poradzi sobie w życiu, bo jest
      mało atrakcyjne ma albo bardzo zły charakter, albo głęboką depresję. Tylko tymi
      dwiema rzeczami umiem to wytłumaczyć.

      I, ku mojej radości, nigdy takich rodziców nie spotkałam.
      • lezbobimbo Re: Ulubiony wątek 08.05.09, 17:38
        Wlasnie kochana! Popieram!

        Rojek traktuje rzekoma brzydote Belli jak by miala conajmniej zajecza warge albo
        byla calkiem niepelnosprawna! Obiektywnie jest zwykla dziewuszka o milej
        aparycji, jak Cesia czy Pulpa, ale wg. Rojka jak nie jest modelka to jej sie nie
        uda w zyciu. Nosz kuzwa, az strach pomyslec, co by powiedzial, gdyby naprawde
        miala trudno w zyciu, gdyby jezdzila na wozku albo cierpiala na ciezki autyzm..
        • kkokos Re: Ulubiony wątek 08.05.09, 18:38
          > az strach pomyslec, co by powiedzial, gdyby naprawde
          > miala trudno w zyciu, gdyby jezdzila na wozku albo cierpiala na ciezki autyzm..

          nic by nie powiedział, z właściwym robrojkowi oddaniem pielęgnowałby ją i wiódł
          przez życie nie skarżąc się i tyle. bo uważałby, że cała odpowiedzialność
          spoczywa na nim. firaniłby co najwyżej na temat "co się z nią stanie po mojej
          śmierci".
          • lezbobimbo Re: Ulubiony wątek 08.05.09, 18:53
            kkokos napisała:

            > > az strach pomyslec, co by powiedzial, gdyby naprawde
            > > miala trudno w zyciu, gdyby jezdzila na wozku albo cierpiala na ciezki au
            > tyzm..
            >
            > nic by nie powiedział, z właściwym robrojkowi oddaniem pielęgnowałby ją i wiódł
            > przez życie nie skarżąc się i tyle. bo uważałby, że cała odpowiedzialność
            > spoczywa na nim. firaniłby co najwyżej na temat "co się z nią stanie po mojej
            > śmierci".

            Ale na temat rzekomej brzydoty to sie skarzyl, jakby miala twarz z dysplazja z
            jednej strony, a z drugiej nieusuwalne slady poparzenia 3 stopnia..
            • kkokos Re: Ulubiony wątek 08.05.09, 19:26
              > Ale na temat rzekomej brzydoty to sie skarzyl, jakby miala twarz z dysplazja z
              > jednej strony, a z drugiej nieusuwalne slady poparzenia 3 stopnia..
              >

              sam był brzydki, uważał, że to z powodu swego wyglądu nie zdobył anieli, więc
              nie miał złudzeń. ładnym w życiu łatwiej.

              nie zgadzam się z twierdzeniem, że dobrzy rodzice nie widzą wad swoich dzieci. a
              robrojek generalnie - oprócz dostrzegania faktu, że podobna do niego i mało
              urodziwa: wypłowiała, krępa, mało subtelna, dość grubo ciosana - dostrzegał
              wszystkie zalety ducha i charakteru swojej córki!

              i nie urządzał przecież spektakli "choć tu moja córeczko, użalę się nad tobą,
              jaka ty jesteś brzydka", tylko sobie myślał. że ładna nie jest, nie tylko nie
              będzie miała handikapu w postaci urody, a nawet może z powodu braku urody
              dostać od życia po tyłku. bazował na własnych doświadczeniach. w myśli. nie
              dzielił się tymi przemyśleniami z bellą. ale oceniał trzeźwo. nie widzę w tym
              nic niestosownego.

              firaną to moim zdaniem robrojek jest, gdy uważa, że całe jego życie ułożyło się
              do dupy (poza bellą), bo spotyka go dyskryminacja z powodu urody. no przecież
              nie z takiego powodu wspólnik go wykiwał czy majchrzak potraktował, jak
              potraktował - a niestety zachowanie wspólnika i odrzucenie przez anielę robrojek
              ma w jednym ciągu myślowym, właśnie z dyskryminacją jako słowem kluczowym.
              • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 08.05.09, 21:19
                Wrrr... Rojek ma napaskudzone w glowce w takim razie.
                Jak mozna obiektywnie stwierdzic, ze jego niepowodzenia sa z braku urody i jego
                corka, chociaz jest blond, na pewno bedzie miala tak samo nieszczesliwie?
                Popapraniec wasaty jeden..
                Przeciez to nie z braku jego urody wspolnik go wykiwal! Nie przez brak jego
                przystojnosci jego zona zginela w wypadku!

                (chociaz kto wie, moze jechali jako szczesliwe mlode malzenstwo na piknik tym
                feralnym samochodem, najpewniej syrenka kuzyna; ale nadjezdzajacy z przeciwka
                zoczyl nagle ohyde Rojka i tak sie przerazil, ze skrecil odruchowo kierownica,
                wjezdzajac czolowo Rojkowi w maske ;P poharatali sie wszyscy, ale tylko biedna
                Flecistka nie przezyla tego..)

                Poplakalby nad swoja zona, to bym zrozumiala. I n.p. moglby plakac, bo Bella
                przypomina mu codziennie o Flecistce, to nie. Wrrr...
                • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 08.05.09, 21:53
                  > Wrrr... Rojek ma napaskudzone w glowce w takim razie.
                  > Jak mozna obiektywnie stwierdzic, ze jego niepowodzenia sa z braku urody

                  Bo człowiek tak już ma, że stara się zawsze doszukać jakiejś przyczyny w
                  najbardziej bezzasadnych, najbardziej losowych zdarzeniach. Łatwiej sobie
                  wyobrazić, że to ten brak urody tak go prześladuje, że gdyby był piękny i młody,
                  toby... i tak dalej
                  • sowca Re: OT brzydka Bella 09.05.09, 00:19
                    Ja się zgadzam z Nessie.
                    Zgadzam się również z Robrojkiem. Po pierwsze dlatego, ze ja również
                    czuję się brzydka i również czuję, że ładnym jest w życiu łatwiej.
                    Po drugie dlatego, że Robroj wcale nie uważa, że Bella jest brzydka -
                    on boi się, że Bella stanie się nieatrakcyjna. Po trzecie dlatego,
                    że nie daje jej tego odczuć - prawi komplementy, stara się w
                    dziewczynie zaszczepić pewnośc siebie, uczy ją wielu przydatnych
                    umiejętności, aby nigdy nie musiała być zdana na czyjąś łaskę. Moim
                    zdaniem najlepszy sposób, żeby wybrnąć z sytuacji. Co miał robić?
                    Patrzeć na nieatrakcyjną corkę i płakać? Albo myśleć: moze ja nie
                    mam racji, ona jest sliczna? Co mógł poradzić na to, że tak odczuwał?
                    • croyance Re: OT brzydka Bella 12.05.09, 17:49
                      Jesli uwazasz, ze ladnym jest w zyciu ladniej,
                      przeczytaj 'Grotesque' Natsuo Kirino - to Cie powinno wyleczyc z
                      takiego myslenia :-D
                      • meg_mag Re: OT brzydka Bella 12.05.09, 22:21
                        a to wspomnienia sa, czy fabula fikcyjna?

                        poza tym tez uwazam, ze ladnym w zyciu latwiej, duzo latwiej, im starsza jestem,
                        tym bardziej sie w tym utwierdzam
                        • croyance Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 11:54
                          Jest to fikcja: ale wierze, ze moze tak byc, bo widzialam artykul o
                          polskiej dziewczynce przesladowanej i pobitej w angielskiej szkole,
                          bo 'byl za ladna' i budzila zazdrosc innych dziewczat.

                          Tu jest fragmet 'Grotesque' (wklejam posta, jakiego kiedys napisalam
                          na Forum Brzydkich):

                          'I had a sister who was a year younger than me. Her name was Yuriko.
                          I have no idea how best to describe her, but if I were to come up
                          with one word, it would be MONSTER. She was terrifyingly beautiful.
                          You may doubt that a person can be so beautiful that she is
                          monstrous. Being beautiful is far preferable to being ugly, after
                          all - at least that's the general consensus. I wish I could give
                          people who hold that opinion just one glimpse of Yuriko.

                          People who saw Yuriko were first overwhelmed by how georgous she
                          was. But gradually her absolute beauty would grow tiresome, and
                          before long they would find her very presence - with her perfect
                          features - unnerving'

                          Bardzo polecam te ksiazke, jest swietnie napisana - z tego, co
                          wiem, byla tlumaczona w Polsce.

                          Generalnie jest o sytuacji kobiet w Japonii, Natsuo jest w tej
                          dziedzinie pionierka, feministka i lamaczka tabu :-)

                          Swietnie porownane sa losy dziewczyny nieatrakcyjnej i ambitnej -
                          ktora z samej racji bycia kobieta nie moze wspiac sie na szczyt; i
                          samej diabolicznie pieknej Yuriko, ktorej uroda staje sie
                          przeklenstwem sciagajacym na nia nienawisc i zawisc ludzi. Wszyscy
                          prawie mezczyzni w jej zyciu nie potrafia oprzec sie jej urokowi;
                          jest wiec wykorzystywana wlasciwie od poczatku, nie ma autorytetu,
                          na ktorym moglaby sie oprzec (rodzina, wujek, nauczyciele), kobiety
                          zas - lacznie z matka i siostra - nienawidzily jej i pytaly: kim
                          jestes? nie jestes moja siostra, nie jestes moja corka ...
                          • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 17:45
                            croyance napisała:

                            > Jest to fikcja: ale wierze, ze moze tak byc, bo widzialam artykul o
                            > polskiej dziewczynce przesladowanej i pobitej w angielskiej szkole,
                            > bo 'byl za ladna' i budzila zazdrosc innych dziewczat.

                            Owszem, "może" tak bywać w rzadkich przypadkach. "Może" się tak zdarzyć, że nowa
                            dziewczynka w klasie jest prześladowana.

                            Ale nieaktrakcyjne kobiety (faceci pewnie też) są upokarzane, pomijane i
                            odpychane łokciem na bok przez cały czas, przez całe życie, nie na kartach
                            książki o "pięknych potworach", tylko przy wejściu do sklepu, na rozmowie o
                            pracę, podczas egzaminów ustnych, w kontaktach z przyjaciółmi.

                            Za małe oczy, za duży nos, za cienkie włosy
                            • croyance Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 18:17
                              Tak sie nie zdarza w rzadkich przypadkach, Nessie. Ludzie generalnie
                              nie lubia, jak ktos odstaje od sredniej - i nie liczy sie kierunek
                              odchylu, tylko jak daleko odbiega od przecietnej. Dlatego i wielkie
                              pieknosci, i ludzie np. znieksztalceni odrzucani sa przez swoje
                              spolecznosci jako ci, ktorzy nie sa 'jednymi z nas'.
                              • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 19:05
                                > nie lubia, jak ktos odstaje od sredniej - i nie liczy sie kierunek
                                > odchylu, tylko jak daleko odbiega od przecietnej. Dlatego i wielkie
                                > pieknosci, i ludzie np. znieksztalceni odrzucani sa przez swoje

                                Ale widzisz, ja nie mówię o rażących odchyleniach
                                • croyance Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 19:27
                                  Nieraz juz zauwazylam, ze - szczegolnie w Polsce, gdzie jest
                                  homogeniczne spoleczenstwo - najmniejsze odchylenie od 'normy'
                                  uwazane jest za wade, i potem mamy takie kurioza jak Forum
                                  Brzydkich, na ktorym jako przyklad 'brzydkiej gwiazdy' wymienia sie
                                  np. Steczkowska, Buzkowne czy Kozuchowska.

                                  Tam, gdzie jest wieksza roznorodnosc, definicja urody jest tez
                                  bardziej elastyczna. Nieraz pisalam na FB, ze osobiscie nie
                                  widzialam jeszcze brzydkiej osoby, a widzialam juz wiele. Mysle, ze
                                  w Polsce ludzie jednak zbytnio sie spinaja i brakuje im luzu:
                                  czytalam ostatnio artykul na amerekanskim forum o Susan Boyle, i
                                  wiekszosc komentarzy byla szalenie pozytywna: ze ma ladne, delikatne
                                  rysy, ze ma sliczna cere, ze wyglada przytulnie, ze ma ladny kolor
                                  wlosow etc. etc. - a wejdz sobie np. u nas na Urode, to zaraz sie
                                  dowiesz, ze wszyscy sa brzydcy, a Miss Swiata ma krzywy nos.
                                  • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 19:34
                                    croyance napisała:

                                    > Nieraz juz zauwazylam, ze - szczegolnie w Polsce, gdzie jest
                                    > homogeniczne spoleczenstwo - najmniejsze odchylenie od 'normy'
                                    > uwazane jest za wade, i potem mamy takie kurioza jak Forum
                                    > Brzydkich,

                                    No, ba. Ale jak już komuś w tej Polsce przyszło żyć i w dodatku z odchyleniem,
                                    to musi sobie jakoś radzić...

                                    Niestety, ludzi wokół siebie się nie zmieni. Zmienić można tylko siebie
                                    • szprota Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 20:00
                                      A ja będę nadal twierdzić, że brzydota i piękno są tak umowne, że nie mają prawa
                                      zanadto przesądzać o życiu. Mieszanka kompleksów zaś, krzyk całym ciałem "jestem
                                      brzydki/a, nie warto na mnie zwracać uwagi", wreszcie skłonność do obwiniania
                                      wyglądu o wszelkie niepowodzenia w życiu - już tak.
                                      • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 20:36
                                        szprota napisała:

                                        > A ja będę nadal twierdzić, że brzydota i piękno są tak umowne, że nie mają praw
                                        > a
                                        > zanadto przesądzać o życiu. Mieszanka kompleksów zaś, krzyk całym ciałem "jeste
                                        > m
                                        > brzydki/a, nie warto na mnie zwracać uwagi", wreszcie skłonność do obwiniania
                                        > wyglądu o wszelkie niepowodzenia w życiu - już tak.

                                        O wszelkie
                                        • croyance Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 20:44
                                          Znowu pozwole sobie sie z Toba nie zgodzic.

                                          Bycie atrakcyjnym to nie tylko rysy takie, czy siakie: to tembr
                                          glosu, sposob bycia, zapach, intonacja, postawa, sposob poruszania
                                          sie, ruchy ... i jesli ktos czuje sie atrakcyjny, to sie czuje,
                                          niezaleznie od 'wygladu' - inni zas, 'piekni', cale zycie spedzaja w
                                          kompleksach.

                                          Nie wiem tez, co ten Rojek sie do siebie przyczepil: ze niski? ze
                                          rudy? Co do rudego sie nie wypowiadam, bo uwazam ten kolor za
                                          najpiekniejszy na swiecie u obu plci :-), a co do niskich mam
                                          przyjaciolke, ktora leci tylko na niskich i grubych (przy mnie
                                          powiedziala kiedys jednemu, ze gruby owszem jest, ale 100% szans u
                                          niej nie ma, bo jest za wysoki). Poza tym, jak juz bylo wspomniane,
                                          zadne z niepowodzen zyciowych Rojka nie bylo spowodowane brakiem
                                          urody: to, ze Aniella go nie chciala, to nic takiego - nie chciala i
                                          przystojnego dentysty - a to, ze zona-flecistka zginela, tez nie
                                          bylo spowodowane uroda Rojkowa, na Boga, nie mowiac juz o
                                          nieuczciwosci wspolnika.

                                          Poza tym, Nessie, jesli 'miliardy' jakos tam wygladaja, to znaczy,
                                          ze ich wyglad jest dla gatunku ludzkiego norma, a kilka tysiecy
                                          odmiencow to wlasnie odmiency :-)
                                          • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 21:10
                                            > i jesli ktos czuje sie atrakcyjny, to sie czuje,
                                            > niezaleznie od 'wygladu'

                                            Ale ja właśnie o tej atrakcyjności mówię
                                            • croyance Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 21:45
                                              Ale zawsze znajdzie sie ktos, komu wlasnie podoba sie glos Kaczora
                                              Donalda, albo kogo podnieca lysina etc. etc. To sa naprawde rzeczy
                                              subiektywne :-) I co to znaczy 'piekna kobieta'? Dla jednego piekna,
                                              dla innego nie. Sa i tacy, ktorym Angelina wydaje sie brzydka (np.
                                              moj kumpel Amerykanin: nie mogl wyjsc ze zdumienia, ze Brad rzucil
                                              boska, w niego, Aniston, dla pokracznej Angeliny - notabene,
                                              wszystko wyglada na to, ze do niej wroci - Brad, nie moj kumpel).

                                              Swoja droga, naprawde polecam 'Grotesque', bo pokazuje w przewrotny
                                              sposob, ze w meskim, patriarchalnym swiecie, zadna kobieta nie
                                              wygra - ani ta piekna, ani ta brzydka :-)
                                        • szprota Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 21:55
                                          nessie-jp napisała:

                                          [quote= szprota napisała:]

                                          A ja będę nadal twierdzić, że brzydota i piękno są tak umowne, że nie mają
                                          prawa zanadto przesądzać o życiu. Mieszanka kompleksów zaś, krzyk całym ciałem
                                          "jestem brzydki/a, nie warto na mnie zwracać uwagi", wreszcie skłonność do
                                          obwiniania wyglądu o wszelkie niepowodzenia w życiu - już tak. [quote]
                                          >
                                          > O wszelkie
                                          • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 02:33
                                            > To znów nas wiedzie do definicji atrakcyjności. I o ile jestem skłonna się
                                            > zgodzić, że na fotosach przyjemniej mi się ogląda Angelinę czy Johnny'ego D.

                                            Widzisz. Bo są osoby atrakcyjne i są osoby mało atrakcyjne i są osoby zupełnie
                                            nieatrakcyjne. I taka jest prawda. Jak mówię
                                            • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 04:03
                                              nessie-jp napisała:
                                              > Widzisz. Bo są osoby atrakcyjne i są osoby mało atrakcyjne i są osoby zupełnie
                                              > nieatrakcyjne.

                                              Ale co to ma do rzeczy w ich sukcesach zyciowych oraz ich szczesciu? Nie wolno
                                              klamac jak Rojek, ze tylko piekni moga byc szczesliwi.
                                              Sa szczescia i nieszczescia w zyciu kazdego i nie zaleza od urody. Tak samo
                                              powtorze, ze to nie przez brak przystojnosci wspolnik go wykiwal, nie przez jego
                                              urode umarla Mloda Flecistka i nie uratowalyby go bardziej rumiane liczka.

                                              Jak mówię
                                              • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 07:43
                                                "Nie, nie wolno. Bo to juz kuzwa jest bardzo luksusowy problem.
                                                Wolno martwic
                                                sie, ze dziecko choruje albo jest kalekie albo nieszczesliwe, bo ma
                                                depresje
                                                albo cos mu sie stalo. Ale nie kurde tworzyc nieistniejacej
                                                przeszkody z dziecka
                                                aparycji! Czy mowisz dzieciom "niestety, ale jestes brzydkie, juz w
                                                zyciu nie
                                                bedziesz miec szczescia, juz sie lepiej przygotuj na smutek"?

                                                O,o właśnie.Dobrze to ujęłaś. Szlag mnie trafia na samą myśl o tych
                                                monologach wewnętrznych Robrojka.
                                              • ananke666 Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 12:26
                                                > Tymczasem ludzie odnoszacy prawdziwe sukcesy robia to bez wzgledu na wyglad,
                                                > nawet aktorzy i aktorki w trybach massmediow. Czy Meryl Streep jest ladniejsza
                                                > od Angeliny? Glenn Close? Christopher Walken? Czy Dustin Hoffman jest wysokim
                                                > blondynem? Czy Elton John zarabia nawet przez sen dlatego, ze jest piekny?

                                                Ha, Walken nawet mi się podoba, czego nie mogę rzec o Dannym DeVito, wzrostu półtora metra w czapce. Albo Gerardzie Depardieu. Albo Barbrze Streisand, której zez nie przeszkodził w byciu fascynującą kobietą i w zdobyciu Oscara ni Złotego Globu.

                                                Ogólnie podpisuję się pod Twoim postem, Lezbo. I kurde widzę tu osobę, której przydałoby się skopać d... dla otrzeźwienia. Sorry za dosadność, ale się letko wnerwiłam.
                                                • ananke666 Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 12:38
                                                  "- Czy rzuca się w oczy, że jestem zakompleksiona?
                                                  - Tak jest, rzuca się silnie. Przede wszystkim dlatego, że się garbisz i trwożnie patrzysz spode łba. Przez tyle miesięcy zakrywałaś twarz tą dziką fryzurą i nikt nie widział, jaki masz śliczny uśmiech. Powinnaś z tym skończyć. Wyprostować się i narzucić otoczeniu przekonanie, że jesteś piękna i wspaniała.
                                                  - Cha, cha, oj, bo skonam - beznadziejnie powiedziała Ida.
                                                  - No, co ci szkodzi spróbować? Czy moje osobiste doświadczenie cię nie przekonuje?
                                                  - Niekoniecznie. Może ty, mamo, naprawdę byłaś piękna?
                                                  Mama ryknęła śmiechem.
                                                  - Nie - wyznała. - Wcale nie byłam. Zresztą, spójrz na mnie. Nie byłam i nie jestem."

                                                  Ot co!
                                                  • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 15:42
                                                    > "- Czy rzuca się w oczy, że jestem zakompleksiona?

                                                    Za pozwoleniem, a czy to aby nie ten przykład tylekroć tu wydrwiwanej,
                                                    obśmiewanej i ogólnie wytykanej palcami mentalności Borejkowskiej? Która tak was
                                                    śmieszy i budzi taką pogardę jako banalne kłamstewko, które nikomu w śyciu nie
                                                    pomoże? "Najpierw w siebie uwierzyć a potem o sobie zapomnieć?"


                                                    > - Niekoniecznie. Może ty, mamo, naprawdę byłaś piękna?
                                                    > Mama ryknęła śmiechem.
                                                    > - Nie - wyznała. - Wcale nie byłam. Zresztą, spójrz na mnie. Nie byłam i nie je
                                                    > stem."

                                                    Ano właśnie! To jak to w końcu jest? Mila Borejko ma prawo wierzyć, że nie jest
                                                    ładna? I opierać swoją pracę nad sobą na tej świadomości? Budować kontakty
                                                    społeczne z kolegami i koleżankami, wykorzystując INNE przymioty, nie urodę?
                                                    Opiekować się ofiarami losu, być przebojową, zwracać na siebie uwagę inaczej niż
                                                    błyskiem oczka?

                                                    Ma prawo. Bo nie jest ładna i dobrze o tym wie. Nie musi się oszukiwać ani
                                                    wmawiać sobie.

                                                    Uwierzcie mi, dużo lepiej zaakceptować fakt, że jest się brzydkim i nauczyć się,
                                                    że to nie koniec świata, a wręcz przeciwnie
                                                  • ananke666 Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 16:12
                                                    A przepraszam, gdzie jest napisane, że Mila jest brzydka? Bo mnie się coś
                                                    wydaje, że między pięknem a brzydotą jest cała gama. Na rysunkach wydała mi się
                                                    owszem, ładna.
                                                    Wiesz co, przejrzałam w myśli moje koleżanki. Ile wśród nich jest dziewczyn z
                                                    powodzeniem u facetów, świetnych dziewczyn z kolegami, przyjaciółmi, chłopakami,
                                                    mężami, dobrych na różnych polach... dużo. Ile jest pięknych? Dwie. Na
                                                    dziesiątki dziewczyn poznanych w ciągu pi razy oko piętnastu lat, pięknych znam
                                                    dwie. Brzydką, faktycznie brzydką, z widzenia znam jedną, nawet nie pamiętam jej
                                                    imienia. A reszta?
                                                    Jak daleko zajedzie się na samej urodzie w codziennym życiu? OK, są i takie, co
                                                    jadą. Pracują "twarzą", bo są np. modelkami, albo pracują za przeproszeniem
                                                    dupą. Znacznie więcej nawet bardzo ładnych dziewczyn za daleko nie zajechało,
                                                    muszą mieć coś więcej.
                                                    Bellę Robek uczył nie w chwili depresji, tylko w ciągu wielu lat. Nawiasem
                                                    mówiąc, rozsądnie czynił, nieważne, czy za córkę miałby piękność czy paszczura.
                                                    I co znamienne, chyba niewiele osób poza nim uważało, że Bella jest całkiem
                                                    nieatrakcyjna, że jest nieładna czy wręcz brzydka. Nie trzeba mieć
                                                    pięciogwiazdkowej urody, żeby nie być brzydkim.
                                                  • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 17:07
                                                    nessie-jp napisała:
                                                    > > "- Czy rzuca się w oczy, że jestem zakompleksiona?
                                                    > Za pozwoleniem, a czy to aby nie ten przykład tylekroć tu wydrwiwanej,>
                                                    obśmiewanej i ogólnie wytykanej palcami mentalności Borejkowskiej? Która tak
                                                    was> śmieszy i budzi taką pogardę jako banalne kłamstewko, które nikomu w śyciu nie
                                                    > pomoże? "Najpierw w siebie uwierzyć a potem o sobie zapomnieć?"

                                                    Nie lacz 2 naszych odrebnych linczow w jedno, kochana :-)
                                                    Owszem, pietnujemy MM za pisanie "zapomnij o sobie" bo to akurat jest bez sensu.
                                                    ALE wlasnie dlatego chwalimy stary cycat z Mili, bo tam jest przede wszystkim
                                                    przekaz "UWIERZ W SIEBIE", wyprostuj sie, spogladaj na ludzi z sympatia, a nie
                                                    spode lba z lekiem. Wlasnie dlatego nie mozemy przezyc drugiego przekazu MM
                                                    czyli nieszczesnego zapomnienia o sobie, bo to NIE zgadza sie z uwierzeniem w
                                                    siebie i zajmowaniem sie swoimi mozliwosciami. I dlatego tez linczujemy nowy,
                                                    Rojbrojkowy przekaz "tylko ladni maja latwo w zyciu" bo to juz piramidalne
                                                    klamstwo i sposob na zniszczenie poczucia wlasnej wartosci.


                                                    >zwracać na siebie uwagę inaczej ni>ż> błyskiem oczka?

                                                    Wszyscy mamy blyszczace oczy, jak przestaja nam blyszczec, to znaczy ze sie
                                                    zmarlo :P Cos takiego jak "blysk oczka" czyli szarmanckosc, umiejetnosc
                                                    nawiazania kontaktu czyli poczatkow podrywu nie zalezy od wygladu, tylko od
                                                    postepowania i zachowania osoby.
                                                    Niewazne CO masz (bo wiekszosc ma to samo czyli oczy, nos, usmiech) tylko JAK
                                                    tego uzywasz.


                                                    > I to właśnie Rojek robi dla Belli, przez całe jej życie. Bojąc się, że
                                                    córeczka> na samej urodzie nie pojedzie, uczy ją, jak jechać bez urody.

                                                    Nie nie. Rojek twierdzi, ze corka rzekomo nie ma urody i dlatego nie bedzie
                                                    szczesliwa. Uczyc umiejetnosci, samodzielnosci i zaradnosci swoje dzieci jest
                                                    samo w sobie bardzo chlubne, ale Rojkowe zalozenie jest bardzo szkodliwe.
                                                    Znaczy, ze gdyby bylaby wg. niego "ladna" nie uczylby jej niczego. Wg. niego
                                                    uroda znaczy, czy dziecko bedzie szczesliwe czy nie. A my sie burzymy, bo to
                                                    klamstwo, nieprawda, nawet osoby najpiekniejsze sa nieszczesliwe, a
                                                    przekazywanie takich klamstw dziecku jest chamskie - w rzeczywistosci to wlasnie
                                                    taki przekaz od rodzicow doprowadzi do nieszczescia dziecka i miliarda
                                                    kompleksow, z ktorymi potem bedzie sie borykac.
                                                    Znam polska dziewczyne, ktora jest bardzo zgrabna i ma piekny usmiech, ale ktora
                                                    sobie wlasnie powtarza te niszczaca mantre "ladnym jest latwiej, a ja jestem
                                                    taaaka brzydka" i ma przez to bulimie i katuje sie narkotykami na wymarzone
                                                    schudniecie (oczywiscie nie ma z czego chudnac!). To niszczace postepowanie
                                                    siedzi gleboko w jej glowie, wlasnie dlatego przekonania sa takie niebezpieczne
                                                    i tak wazne jest poczucie wlasnej wartosci. Za to nie ma prawa jazdy, ale jezdzi
                                                    i tak jak glupia - i wyglad nie uchronil jej przed slusznym mandatem za
                                                    stukniecie innego samochodu.
                                            • szprota Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 10:38

                                              Za pozwoleniem, moja droga, ale to się nie trzyma kupy. Nie odnosisz się w całości do mojego posta, tylko do jednego zdania wyrwanego z kontekstu, celem, jak sądzę, modnej kultywacji stanu "brzydota przyczyną nieszczęść tego świata". Przepraszam, ale jest to praktyka wmawiania zdrowemu choroby i jeśli mowa o toksycznym samooszukiwaniu się, to dałaś tego niezły przykład. Zastanawiam się tylko po co sobie to robisz!
                                              Generalnie pogląd, że atrakcyjność warunkuje sukces jest odklejona od rzeczywistości jak znaczek na deszczu i uprawiana przez tych, których nie stać na porządny wgląd w siebie i analizę przyczyn porażek i sukcesów.
                                              • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 15:27
                                                szprota napisała:

                                                >
                                                > Za pozwoleniem, moja droga, ale to się nie trzyma kupy. Nie odnosisz się w cało
                                                > ści do mojego posta, tylko do jednego zdania wyrwanego z kontekstu, celem, jak
                                                > sądzę, modnej kultywacji stanu "brzydota przyczyną nieszczęść tego świata".

                                                O, nie, nie.

                                                Dziewczyny, nie przyprawiajcie mi gęby.

                                                Wielokrotnie powtarzałam w tym wątku, że Rojek roi sobie o brzydocie jako
                                                przyczynie dyskwalifikacji W CHWILI DEPRESJI.

                                                To, co robię w tym wątku, to bronię ojca, który ma prawo martwić się, że jego
                                                córka może być nieładna.

                                                Wyście go po prostu zlinczowały, tak jakby bycie nieładnym to była jakaś
                                                cholernie wstydliwa choroba, której Rojek nie ma prawa narzucać Belli.

                                                Otóż figa. Figa z makiem. Nie przyjmuję do wiadomości, że każdy ma obowiązek być
                                                ładny, a skoro jest brzydki, to przynajmniej oszukiwać się, że jest ładny.

                                                To tak, jak z nadwagą. Nie każda osoba, która ma nadwagę, od razu MUSI schudną,
                                                MUSI wziąć się za siebie. Nie każda osoba z nadwagę jest leniem. Natomiast broń
                                                cię panie Boże, żeby osoba z nadwagą powiedziała
                                                • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 17:37
                                                  nessie-jp napisała:
                                                  > To, co robię w tym wątku, to bronię ojca, który ma prawo martwić się, że jego>
                                                  córka może być nieładna.

                                                  Ale on wlasnie NIE MA prawa sie martwic o cos tak glupiego jak rzekoma
                                                  nieladnosc! To nie jest niepelnosprawnosc ani kalectwo! Bella nie jest zamknieta
                                                  w sobie autystka, nie jest nieszczesliwa, nie jest chora. I nawet sie sama
                                                  dobrze uczy. Rojek juz kurde nie ma wiekszych problemow? Tylko tworzy sobie
                                                  projekcje i hoduje kompleksy za corke.

                                                  > Wyście go po prostu zlinczowały, tak jakby bycie nieładnym to była jakaś>
                                                  cholernie wstydliwa choroba, której Rojek nie ma prawa narzucać Belli.

                                                  Bo on NIE MA prawa narzucac Belli, ze jest nieladna. Nikt nie ma prawa narzucac
                                                  takiego klamstwa komukolwiek. Wlasnie dlatego, ze nie istnieje uniwersalny
                                                  wzorzec ladnosci i uroda to pojecie tak strasznie subiektywne. A takze nawet
                                                  najurodziwsze krasawice potrafia byc nieszczesliwe, wszystko zalezy od tego, co
                                                  sie ma w psychice.
                                                  Powtorze sie, serio powiedzialabys wlasnemu dziecku "nie jestes ladna, niestety,
                                                  juz teraz przygotuj sie na to, ze Ci sie nie powiedzie w zyciu". Taki przekaz od
                                                  najblizszej osoby, od rodzica, w rzeczywistosci calkowicie zniszczylby dziecka
                                                  poczucie wlasnej wartosci i wlasnie uczynilby je nieszczesliwym. Z takim
                                                  przekazem w glowie dziecko od malego czuloby sie jak nieudacznik i wcale nie
                                                  byloby zachecone uczyc sie czegokolwiek ani zwiekszac swych kwalifikacji.

                                                  Natomiast broń> cię panie Boże, żeby osoba z nadwagą powiedziała
                                  • dakota77 Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 14:53
                                    Hmm, czyzbym jednal przejawiala polska mentalnosc? Ale wg mnie wymnienione tu
                                    Steczkowska, Buzek i Kozuchowska naprawde sa umiarkowanie atrakcyjne, Buzek
                                    wrecz brzydka, a Steczkowska to tego wyglada na wredna;;-). Susan Boyle jets po
                                    prostu zaniedbana, ale wyglada symaptycznie.
                          • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 09:23
                            Wlazłam sobie na forum brzydkich na gazecie. Konkretnie na ten wątek:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47403&w=88125123&v=2&s=0
                            Pojawiły się teksty o zdjęciach. Z marszu znalazłam dwa, ashton i summerlove. Proszę:
                            ludzie.gazeta.pl/summerlove/0,0.html
                            ludzie.gazeta.pl/ashton/0,0.html
                            Obejrzałam sobie. I kurde flak, jak to są BRZYDKIE dziewczyny, to daj nam Boże więcej takich brzydul!!!
                            • ding_yun Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 09:49
                              Cóż, mam nieodparte wrażenie, że wchodzą na forum dla brzydkich ludzi i
                              publikują swoje zdjęcia, żeby nasłuchać się komplementów i podbić swoje ego.
                              Może jestem niesprawiedliwa, ale strasznie mnie wkurza takie podejście, a już
                              zwłaszcza nienawidzę jak jakaś chudzina ściska sobie skórę i chrzani jaka jest
                              gruba. Albo na przykład przeczepia się do nieistotnego szczegółu aparycji ("och,
                              jakie mam włosy, jakie kręcone, z takimi kręconymi nie mogę się nikomu podobać,
                              paskudne, i gdyby chociaż półtora tonu ciemniejsze, ach jak brzydko") a wszystko
                              po to, żeby z kretyńskim chichotem wysłuchiwać zaprzeczeń całego towarzystwa.
                              Ghrrr. Zabić, zabić bez litości. Są oczywiście ładne osoby z bardzo niskim
                              poczuciem własnej wartości, ale to daje się od razu wyczuć.
                              • aganoreg Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 10:34
                                Od pewnego czasu nie mieszkam w Polsce i musze przyzanc, ze moja
                                samoocena naprawde wzrosla. Nie przez porownanie "Alez one
                                brzydkie!" Otoz kobiety na Wyspach po prostu nie zwracaja wiekszej
                                uwagi na wyglad. Od nikogo nie uslyszalam, ze sie musi odchudzac, ze
                                ma brzydkie wlosy/oczy/nos itd. Szczuplutkie dziewczyny ubieraja sie
                                w powyciagane swetry, grubaski odslaniaja brzuchy - i nikt na nikogo
                                krzywo nie patrzy. Co wiecej, nie ma znaczenia na rozmowie
                                kwalifikacyjnej, ile masz tatuazy, kolczykow czy jaki aktualnie jest
                                twoj kolor wlosow. Ja tez odzylam. Odwazylam sie nosic moj ulubiony
                                czerwony (a zawsze brakowalo mi odwagi), przestalam zamartwiac sie
                                rozmiarem ubran (w Polsce nawet nie przyznalabym sie, bo moje wbite
                                w rozmiar 38 kolezanki plakaly, ze musza schudnac). Kupilam i
                                ubralam sukienke (i zostalam skomplementowana przez kilkanascie
                                osob, wiec chyba niezle wyszlo). Pomijam kwestie Brvissimo tuz za
                                rogiem ;) Czy naprawde musimy sie tak zamartwiac wygladem?
                                • onion68 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 10:45
                                  Od pewnego czasu nie mieszkam w Polsce i musze przyzanc, ze moja
                                  > samoocena naprawde wzrosla. Nie przez porownanie "Alez one
                                  > brzydkie!" Otoz kobiety na Wyspach po prostu nie zwracaja wiekszej
                                  > uwagi na wyglad.

                                  Może nie musimy ;-)
                                  Nie byłam na wyspach, ale podobne wrażenie odniosłam po obejrzeniu filmu
                                  Happy-go-lucky - że można tak nieskrępowanie poprzez wygląd eksponować swą
                                  osobowość i się nie przejmować. Też potem zaczęłam kupować bardziej kolorowe
                                  rzeczy i kłaść cienie na powieki :-)
                                  W odniesieniu do wcześniejszych postów w sprawie krygowania się szczupłych osób,
                                  na ich usprawiedliwienie chcę powiedzieć, że może zdarzyć się, że kto raz miał
                                  nadwagę, to mentalnie ma ją zawsze. Może to być objawem deficytu uwagi również,
                                  jak Idy hipochondria.
                    • szprota Re: OT brzydka Bella 13.05.09, 22:00
                      sowca napisała:

                      > Ja się zgadzam z Nessie.
                      > Zgadzam się również z Robrojkiem. Po pierwsze dlatego, ze ja również czuję
                      się brzydka i również czuję, że ładnym jest w życiu łatwiej.

                      ====
                      No i mamy przykład na wspominaną tu nieobiektywność. Sóweczko, nie zamierzam Cię
                      komplementować, bo w odniesieniu do kobiet raczej tego nie robię, ale widziałam
                      Cię wszak kilkukrotnie i widziałam młodziutką, bardzo zadbaną kobietę z taką
                      fajną wewnętrzną smukłością i blaskiem. A Ty mi tu o brzydocie...!

                      > Po drugie dlatego, że Robroj wcale nie uważa, że Bella jest brzydka - on boi
                      się, że Bella stanie się nieatrakcyjna. Po trzecie dlatego, że nie daje jej
                      tego odczuć - prawi komplementy, stara się w dziewczynie zaszczepić pewnośc
                      siebie, uczy ją wielu przydatnych umiejętności, aby nigdy nie musiała być zdana
                      na czyjąś łaskę. Moim zdaniem najlepszy sposób, żeby wybrnąć z sytuacji. Co
                      miał robić? Patrzeć na nieatrakcyjną corkę i płakać? Albo myśleć: moze ja nie
                      mam racji, ona jest sliczna? Co mógł poradzić na to, że tak odczuwał?

                      Ale dlaczego on to tak odczuwał? Czemu to określał tak kategorycznie:
                      dyskwalifikacja?
                      Ja jestem w stanie zrozumieć lęk o to, czy córka sobie poradzi w życiu.
                      Aczkolwiek byłby on bardziej uzasadniony, gdyby mu przyszło wychowywać Miągwę.
                      Ale przydawanie urodzie mocy sprawczej sukcesów życiowych - no, moi państwo, tu
                      naprawdę coś stoi na głowie!
                      • ding_yun Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 14:12
                        Dopiszę się szybciutko bo na chwilę udało mi się oderwać od podręczników i
                        notatek (połowa sesji już za mną :)). Nie mam zbytnio czasu, żeby was cytować i
                        odnosić się do konkretnych wypowiedzi, musicie mi wybaczyć. Ale temat jest zbyt
                        ciekawy, żeby go pominąć.

                        Po pierwsze chciałam się odnieść do problemu castingów w pracy i tego, że ładnym
                        łatwiej dostać posadę. Wymieniłyście tylko takie zawody (stewardessa,
                        recepcjonistka) gdzie niestety w dużej mierze pracuje się wyglądem. To nie ma
                        związku z epatowaniem swoją seksualnością tylko tak zwaną emotional labour czyli
                        wywoływaniem w klientach pozytywnych emocji i sprawianiu, że będą się oni czuli
                        komfortowo. Składa się na to wiele różnych czynników - ukrywanie własnych
                        emocji, odpowiedni on głosu, używanie pewnych wyuczonych formułek, kontakt
                        wzrokowy i w niektórych typach pracy także wygląd (u stewardessy np bardziej niż
                        u położnej). Osoba z widocznymi brakami urody (nieproporcjonalnej budowie,
                        przebarwieniach skóry itp) jest uznawana za kogoś, kto gorzej sobie z tym
                        zadaniem wywoływania pozytywnych emocji radzi, może powodować dyskomfort. To
                        głupie i okrutne, wiem, ale tak jest. Ale uwaga, taka polityka działa w obie
                        strony. Mężczyźni mają coś takiego, że boją się bardzo pięknych kobiet, a inne
                        kobiety też niekoniecznie czują się w jej towarzystwie najlepiej. I dlatego
                        właśnie bardzo piękna osoba też nie dostanie wcale na pewno tej pracy
                        recepcjonistki czy stewardessy! Jak słowo daję, tak jest. Największe szanse ma
                        dziewczyna o przeciętnej urodzie, aczkolwiek bardzo zadbana.

                        Poza tym istnieje szereg zawodów w których uroda nie pomaga. Jak piękna kobieta
                        mówi coś mądrego to i tak na początku nikt jej nie słucha tylko skupia się na
                        jej urodzie. Musi się znacznie bardziej napracować, żeby doceniono wartość jej
                        intelektu (Boże!!! powiedziała Ida przewracając oczami). I to nie jest
                        feministyczny stereotyp.

                        Każdy kij ma dwa końce po prostu. Ładni mają swoje problemy, a nieładni swoje.
                        Zdecydowanie bardziej skłaniam się ku poglądowi, że kluczem nie jest tu wygląd
                        tylko pewność siebie. Przez większą część życia byłam biednym zakompleksionym
                        stworzeniem. I postanowiłam nie zwracać na siebie uwagi w wyniku czego naprawdę
                        udało mi się przyćmić wszelkie pozytywne cechy mojego wyglądu, a jak oglądam
                        dawne zdjęcia to widzę właśnie taką dziewczynkę co kuli ramiona i patrzy
                        trwożnie spode łba. Czułam się przezroczysta i niezauważalna, tak jak pisała
                        chyba Anutek. Dopiero jak zaczęłam wychodzić z okresu dojrzewania to mi się
                        odmieniło. Ale to nie jest dane raz na zawsze, trzeba nad sobą pracować bo
                        kompleksy nie znikają tylko siedzą przyczajone i czekają na jakąś pożywkę.
                        • ananke666 Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 14:55
                          Zresztą, jest kupa zawodów, w których liczą się określone cechy fizyczne. Nie
                          wiem jak teraz, ale kiedyś chłop jak dąb mógł sobie pomarzyć o czołgach, bo
                          brali tylko niskich. Osoba z wadą wzroku nie będzie pilotować samolotu. Chłopię
                          jak trzcinka nie bardzo nadaje się na ratownika wysokogórskiego. I tak dalej.
                          Co do stewardes, to niedawno oglądałam program o nich właśnie. Prawie wszystkie
                          miały przeciętną, przyjemną powierzchowność. Zwyczajne, zadbane dziewczyny.
                          Najpiękniejsze stewardesy są... w filmach i reklamach...

                          Wspominana była krótsza noga. Otóż ja mam kolegę, który z nogami ma kłopoty od
                          dzieciństwa. Przeszedł parę operacji, nogi z tyłu ma z potężnymi śladami po
                          szwach. Chodzi, ale powoli i zarzucając dość mocno ciałem. I co, proszę państwa?
                          Otóż ten facio miał piękną dziewczynę, obecnie kolejną - nie gorszą, dziesiątki
                          kumpli płci obojga i powodzenie u babek, że niejeden może pozazdrościć. Mój
                          ulubiony kolega - bo jest świetnym facetem i tyle!
                          • nessie-jp Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 15:31
                            ananke666 napisała:

                            > Zresztą, jest kupa zawodów, w których liczą się określone cechy fizyczne.

                            Wyjaśnij proszę, jakie to cechy fizyczne może odgadnąć przyszły pracodawca ze
                            zdjęcia legitymacyjnego i jakie to cechy fizyczne widoczne na tym zdjęciu
                            rzutują na możliwość pracy w zawodzie księgowej, sekretarki, sprzątaczki, i tak
                            dalej.

                            Bo do wszystkich tych zawodów do CV trzeba dołączać fotografie.

                            I nie wmówisz mi
                            • ananke666 Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 15:56
                              > Wyjaśnij proszę, jakie to cechy fizyczne może odgadnąć przyszły pracodawca ze
                              > zdjęcia legitymacyjnego i jakie to cechy fizyczne widoczne na tym zdjęciu
                              > rzutują na możliwość pracy w zawodzie księgowej, sekretarki, sprzątaczki, i tak
                              > dalej.

                              To Ty mi dla odmiany wyjaśnij, jakież to przymioty ciała powinien posiadać
                              montażysta szyb samochodowych. Każdy musiał złożyć podanie ze zdjęciem, tak samo
                              jak do pracy w biurze, bo odgórny prikaz był taki. Do pracy na montażu i w
                              biurze przyjmował osobnik parę pięter niżej w hierarchii, mój własny facet. I
                              gęba kolesia przyjętego go nie obchodziła. Dodam, że "góry" też nie. Kto wydawał
                              polecenie przyjmowania podań ze zdjęciem, nie wiem, między kierownikiem a
                              właścicielem firmy jest jeszcze kupa dyrektorów i ich zastępców.
                            • ding_yun Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 16:11
                              nessie-jp napisała:


                              > I nie wmówisz mi
                            • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 16:38
                              nessie-jp napisała:
                              > Wyjaśnij proszę, jakie to cechy fizyczne może odgadnąć przyszły pracodawca ze
                              > zdjęcia legitymacyjnego i jakie to cechy fizyczne widoczne na tym zdjęciu
                              > rzutują na możliwość pracy w zawodzie księgowej, sekretarki, sprzątaczki, i tak
                              > dalej.
                              >
                              > Bo do wszystkich tych zawodów do CV trzeba dołączać fotografie.

                              Bo tak sie przyjelo, ze jestesmy zwierzetami spolecznymi i najmocniej reagujemy
                              na twarz podobna do naszej - nie piekna twarz, nie brzydka twarz, tylko
                              cokolwiek, co przypomina twarz ludzka. Dlatego tez najwieksza sympatie budza w
                              wiekszosci ludzi zwierzeta z czyms, co jest choc troche antropomorficzne
                              (slepia, usta, cos na ksztalt nosa lub usmiechu). Jestesmy tez zwierzetami
                              ciekawskimi i spolecznymi, wiec latwiej sie nam odniesc do wizerunku niz do
                              zapisanego papieru bez ilustracji. Zdjecie na CV to tylko czcza formalnosc -
                              zapewniajaca pracodawce, ze pracownik ma twarz, czyli nie odstaje od normy! - a
                              nie casting na miss swiata :)

                              > I nie wmówisz mi
                          • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 14.05.09, 16:13
                            ananke666 napisała:
                            > Zresztą, jest kupa zawodów, w których liczą się określone cechy fizyczne.

                            To prawda, ale podkreslmy, ze jedna cecha czy wlasciwosc cielesna to nie owa
                            mityczna pieknosc-idealnosc, ktorej hold sklada nasza Nessie :-) I owszem,
                            wysokich nadal nie biora na czolgistow ani na dzokejow wyscigowych,
                            krotkowzrokowcow nie przyjmuja na pilotow itd.
                            Podkresle tez, ze owe brzmienie glosu czy stan wzroku to cechy wewnetrzne, nie
                            zalety pieknego wygladu! Takie osoby jak kochana Zuzia Doyle, Aretha Franklin
                            czy Monserrat Caballe nie spiewaja przeciez swoim wygladem, tylko swoimi
                            pieknymi glosami :-)

                            Dodam tez, ze w owych zawodach, wymienionych przez ding_yun, gdzie pracuje sie
                            jako "twarz firmy na zewnatrz" czyli stewardessa, ekspedientka, kelner badz
                            recepcja, nie tyle o "pieknosc" chodzi, tylko wlasnie o zadbanie i nieodstawanie
                            wygladem za bardzo od normy, ale przede wszystkim, przede wszystkim, o
                            wzbudzanie sympatii w rozmowcach, wysoka inteligencja interpersonalna i latwosc
                            nawiazywania kontaktu. A fotke do CV dolacza sie wszedzie, ale to przez to, ze
                            zatrudniajacy chca tylko sprawdzic, czy za bardzo nie odstajemy od przecietnosci
                            i czy sie usmiechamy przyjemnie, czy tez straszymy zakompleksionym spojrzeniem
                            spode lba.
                            Czyli nikt jednak nie zatrudni do powyzszych zawodow zadnej hiperpieknosci,
                            jesli bedzie wiecznie obrazona, nadeta i spogladala z obrzydzeniem na bliznich
                            albo przewracala oczami na widok szefa i klientow. Moze zostanie nawet
                            zatrudniona, ale szybko wyleci, bo z okropna osobowoscia bedzie sprawiac
                            przykrosci klientom i w efekcie nikt nie bedzie u takiej chcial kupowac. Wiecie,
                            ze nawet modelki musza miec tez sympatyczna i przyjemna osobowosc? Nawet
                            modelkom nie wystarczy piekno! Jesli zachowuja sie jak rozwydrzone divy, nikt
                            nie bedzie chcial z nimi pracowac, ani stylisci ani fotografowie, i beda
                            bezrobotne, a wyglad im przeminie..
                            Za to calkiem przecietna dziewoja z sasiedztwa, taka wlasnie Arabella czy Cesia,
                            zostanie zatrudniona do powyzszych "twarzowych" zawodow, jesli wyglada na
                            zadbana i sie usmiecha, wzbudza sympatie od razu, ma dobry kontakt wzrokowy i
                            wzbudza zaufanie w rozmowcach :-)

                            Oczywiscie trzeba tu wziasc poprawke na nasza straszliwa Polske, gdzie
                            ekspedientki to czesto obrazone, rozwydrzone relikty z PRL (czego tu pani chce?
                            Niech se pani sama zalatwi!) albo rozwydrzone lachony zatrudnione przez glupiego
                            szefunia. Tak samo z sekretarkami polskimi, gdzie szefom wydaje sie, ze takie
                            panie maja byc biurowym haremem (ale nawet w Polsce to juz staje sie nielegalne,
                            vide sprawa tego posla, ktory molestowal swoja pracownice SMSami).
                            Ale to wszystko przez to, ze w Polsce nadal kobiety sa postrzegane jako pusty
                            towar, a facet nawet i oblesny jako dar niebios. W Polsce uprzejmosc dla klienta
                            nadal jest postrzegana jako fanaberia (chociaz juz w sklepach z zagranicznymi
                            markami na szczescie polska obsluga jest juz trenowana do wiecznego usmiechu i
                            zachecania a nie straszenia:)
                            a dyskryminacja jest nadal w Polsce uwazana za niezbywalne prawo czlowieka (tzn.
                            faceta). Spiesze pocieszyc, ze cos takiego jest w normalnych krajach nielegalne,
                            bo wlasnie dyskryminacji nie wolno istniec (nie wolno pracodawcy n.p. nawet
                            pytac, czy kobieta planuje zajsc w ciaze) i nawet ci "ladniejsi" nie maja prawa
                            zgarnac posady, jesli nie sa przy tym fachowcami i nie maja tej dobrej
                            inteligencji interpersonalnej.
                            W Polsce nadal bywa, ze rzadza dyskryminujacy faceci, ale nie znaczy to, ze
                            powinni i ze tak ma byc! - zreszta tym bardziej taki Rojek nigdy by nie plakal
                            nad swa uroda! I nigdzie poza Polska nie spotkalam tylu zadbanych dziewczyn z
                            TAAAKIIIIMIII kompleksami i ta wlasnie mantra "ladnym sie zawsze wszystko
                            udaje". Ale tak nie musi byc, ta mantra zas jest chora i nieprawdziwa i jedno co
                            robi, to niszczy poczucie wlasnej wartosci. Z taka mantra osoba bedzie siedziec
                            w domu i sie dreczyc i zakompleksiac, podczas gdy osoba calkiem przecietna, z
                            nadwaga albo i nawet "brzydka" (zalezy od standardow), ale znajaca wlasna
                            wartosc
                            , bedzie slac te CV i slac, az zostanie w koncu zatrudniona, nawet w
                            Polsce!
                            Zreszta teraz jest kryzys ekonomiczny i naddatkowych "pieknych oczu" nikt nie
                            potrzebuje, tylko fachowcow jednak. Zatrudnianie "sexownych pieknosci" z dwoma
                            lewymi, w koncowym rachunku moze sie straszliwie zemscic na pracodawcach, warto
                            zeby i Polacy o tym wiedzieli.
                            • anutek115 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 10:51
                              Rany, do tylu rzeczy chciałabym się odnieść, że pewnie zaraz się zaplączę na
                              amen. No, trudno, będziecie odplątywać ;-)).

                              "Otóż figa. Figa z makiem. Nie przyjmuję do wiadomości, że każdy ma obowiązek być
                              ładny, a skoro jest brzydki, to przynajmniej oszukiwać się, że jest ładny."

                              A ja nie przyjmuje do wiadomości, że są ludzie brzydcy, co zrobic. Powiedzenie
                              "nie to ładne co jest ładne, ale co się komu podoba" ma głęboki sens i jest do
                              głębi prawdziwe. Nessie, gdzies napisałaś, że parcodawca, mając do wyboru dwie
                              osoby i identycznych kwalifikacjach wybierze tę ładną. Nie. On wybierze tę,
                              która JEMU się bardziej spodoba, a co się podoba drugiej osobie czasem tzw,
                              postronnych widzów wprawia w osłupienie. Spytaj Kaliope ;-), jej ulubiony aktor
                              regularnie opisywany jest w pismach branżowych jako "brzydki mężczyzna". Brzydki
                              mężczyzna jest męzem Moniki Bellucci, wątpię, by wyszła za niego po to, by mieć
                              dobre tło. Jak mojego ulubionego aktora zobaczyłam pierwszy raz to miałam
                              wrażenie, że spojrzałam prosto w słońce, i że piękniejszej istoty ta ziemia nie
                              nosiła, a moja koleżanka skwitowała go obojętnie "Nie rozumiem, co ty widzisz w
                              tym facecie". Ona bowiem uwielbia Kennetha Branagha, zwłaszcza te cienkie
                              usteczka!!! I tak dalej. Wśród moich znajomych nie ma brzydkich ludzi. Jakby
                              któryś mi oznajmił, że się kolanko pod zlewem uczył wymieniać, bo jest brzydki i
                              musi sobie jakoś w życiu radzić, to bym się w czółko popukała.

                              "Ja tylko i wyłącznie bronię Rojka, który MA PRAWO obawiać się,
                              że Bella NA SAMEJ URODZIE daleko nie zajedzie i musi mieć od cholery innych cech
                              charakteru i osobowości, żeby ten sukces osiągnąć."

                              Ależ nie byłoby potrzeby go bronić, gdyby to o to chodziło. Istotnie, na urodzie
                              nie zajedzie się daleko, na samej urodzie nie zbudował swojej pozycji absolutnie
                              nikt, i myślenie "Nie samą urodą zyje człowiek, naucz się wynmieniać koło w
                              samochodzie" jest godne przyklaśnięcia. W odróżnieniu od myslenia "Jesteś
                              brzydka jak tatuś, czeka cię dyskwalifikacja, ucz się przetykać rury!!!". Bo to
                              myślenie jest nie tylko głupie, ale i szkodliwe. I zgadzam się z Ananke (bodaj),
                              Robert swoją córkę tego uzcył odkąd się chodzić nauczyła, co oznacza, że to nie
                              żadna depresja, tylko takie poglądy ma.

                              " Bowiem Bella nie jest ani
                              Cytrynową Matyldą, ani Robaczywą Paulinką, ani nawet Dentystycznym Krystianem --
                              oni nie musieli się starać, ona wręcz przeciwnie."

                              A figa. Się nie zgodzę ani trochę. Ciekawe, gdzie teraz jest Matylda czy
                              Paulina? Założę się, że jesli prezentowały sobą tylko tę chłodną urodę to
                              zostały rzucone przez wszystkich wielbicieli, jak ci tylko wyrośli z wieku
                              dojrzewania. Nie wierzę, że ktokolwiek wytrzymałby z osobą tylko piekną dłużej
                              niż parę dni (przebóg, jakie ja mam dobre zdanie o mężczyznach ;-)). Krystian
                              też ostał się sam. Jedyne, z czym nie mieli problemu ci przepiękni osobnicy to
                              zwrócenie uwagi osoby płci odmiennej. Na to, by tę uwagę utrzymac trzeba jednak
                              czegos więcej.

                              Jeszcze gdzieś wyżej pisałaś, Nessie, że Robert na rzęsach tańczył, bo wiedział,
                              że jest brzydki i tylko błaznowaniem zwróci czyjąś uwagę. Z jednym wszakże
                              zastrzeżeniem. On przed Aniellą tańczył. Nie musiał tego robić przed nikim
                              innym, i Gaba, i nawet wredna Joanna z kolorami ziemi, i Ida, wszystkie wyrażaja
                              się o nim z sympatią. Jest tak, jak Ananke napisała - on nie pozostał w
                              zbiorowej pamięci jako "ten fajny kolo, co się tak wygłupiał". Został jako dusza
                              towarzystwa, wierny przyjaciel, który potrafi poświęcić to, co dla niego ważne
                              dla osoby dotknietej nieszczęściem, inteligentny, miły towarzysz. Po prostu
                              zakochał się nieszczęśliwie - a czy do niego nie wzdychały tabuny dziewczyn,
                              tego już nie wiemy. Zaś uroda, nawet dziesięciogwiazdkowa nie chroni przed
                              nieszczęśliwą miłością. Żałosne jest obarczanie za to odpowiedzialnością
                              niedostatków fizycznych, ot co, godne dwunastolatki, a nie niegłupiego przecież
                              (kiedyś) ojca dzieciom.
                              • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 11:57
                                Spytaj Kaliope ;-), jej ulubiony aktor
                                regularnie opisywany jest w pismach branżowych jako "brzydki
                                mężczyzna". Brzydki
                                mężczyzna jest męzem Moniki Bellucci, wątpię, by wyszła za niego po
                                to, by mieć
                                dobre tło.

                                Oh, Anutku ,dziękuję Ci za to:)
                                • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 12:08
                                  Aha, czyli to ta sama osoba, monsieur Cassel? Myślałam, że mowa o dwóch różnych.
                                  • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 12:36
                                    A któż by inny na Boga! Kobieta musiałby wszelkie zmysły postradać
                                    by sobie jakiegoś innego obstalować:)
                                  • anutek115 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 12:48
                                    ananke666 napisała:

                                    Myślałam, że mowa o dwóch różnych
                                    > .

                                    No Cassel, Cassel. Mówiłam, że się zaplączę :-))).

                                    A propos Cassella, to ja najpierw przeczytałam, że jest brzydki, potem go
                                    zobaczyłam (nie wiedząc, że to ten brzydki mąż bellucci) i mnie bardzo
                                    zainteresował, i dopiero potem skojarzyłam, że on to on. Nie powiem, zdziwiłam
                                    się...
                              • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 12:02
                                > Nessie, gdzies napisałaś, że parcodawca, mając do wyboru dwie
                                > osoby i identycznych kwalifikacjach wybierze tę ładną. Nie. On wybierze tę,
                                > która JEMU się bardziej spodoba

                                Albo tę, która wyda się sympatyczniejsza. Np w pracy z klientem całkiem możliwe, że wygra osoba bardziej kontaktowa, uśmiechnięta. Wcale niekoniecznie ładniejsza.

                                > a co się podoba drugiej osobie czasem tzw,
                                > postronnych widzów wprawia w osłupienie. Spytaj Kaliope ;-), jej ulubiony aktor
                                > regularnie opisywany jest w pismach branżowych jako "brzydki mężczyzna".

                                A który to? :)

                                > Brzydki
                                > mężczyzna jest męzem Moniki Bellucci, wątpię, by wyszła za niego po to, by mieć
                                > dobre tło.

                                E tam, zaraz brzydki. Interesujący. I ma duży nos, czyli duży plus :)
                                A to Twoje słońce to który to?
                                Ja np. nie rozumiałam paniki na tle pana Darcy. Colin Firth w ogóle mi się nie podoba...
                                • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 12:34
                                  E tam, zaraz brzydki. Interesujący. I ma duży nos, czyli duży
                                  plus :)
                                  Ja o tym nosie i całej reszcie to bym mogła godzinami...:)
                                  • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 12:49
                                    Rozumiem w pełni, mam małego hopla na punkcie męskich nosów :)
                                • anutek115 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 12:58
                                  ananke666 napisała:
                                  , zaraz brzydki. Interesujący. I ma duży nos, czyli duży plus :)
                                  > A to Twoje słońce to który to?

                                  Ralph Fiennes :-). Już teraz mi przeszło, to znaczy, to jest nadal mój ulubiony aktor (mimo słabszych momentów), w dodatku, wnioskując z licznych wywiadów, fajny człowiek, ale oczka od patrzenia już mnie nie bolą :-))). Ale jak go dziewczęciem będąc pierwszy raz na oczy zobaczyłam (1992 rok to był, tak, tak...) to miałam wrażenie, że z bóstwem obcuję. Szczęki, która mnie opadła, z tydzień szukałam...

                                  > Ja np. nie rozumiałam paniki na tle pana Darcy. Colin Firth w ogóle mi się nie
                                  > podoba...

                                  Mnie się podoba, ale bardziej jako Valmont (no, kocham film po prostu!), a pan Darcy to taki dodatek.

                                  Za to szaleńczo, szaleńczo podoba mi się Vittorio Mezzogiorno, facet, po zobaczeniu którego mój małżonek oznajmił bezradnie "Ja was, kobiet, w ogóle nie rozumiem...", i od chwili mojego coming out zawsze mnie pyta: "Ten facet jest przystojny czy nie?" ;-)))).

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Vittorio_Mezzogiorno
                                  A nie podoba mi się wcale, odwrotnie, drażni mnie niemożebnie, Jonathan Rhys-Meyers,

                                  www.filmweb.pl/o138194/Jonathan+Rhys-Meyers
                                  To względem tych ładnych, co się wszystkim podobają.
                                  • anutek115 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 13:12
                                    anutek115 napisała:

                                    > A nie podoba mi się wcale, odwrotnie, drażni mnie niemożebnie, Jonathan Rhys-Me
                                    > yers,
                                    >
                                    > www.filmweb.pl/o138194/Jonathan+Rhys-Meyers

                                    O! Ale za to dzięki analizie tej strony, co żem ją wkleiła, dowiedziałam się, że
                                    istnieje serial "Gormenghast"!!!! No, jak on dobrze Steerpike'a zagra, to mu
                                    wybaczę, że mnie drazni :-).
                                  • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 13:15
                                    > Ralph Fiennes :-). Już teraz mi przeszło, to znaczy, to jest nadal mój ulubiony
                                    > aktor (mimo słabszych momentów), w dodatku, wnioskując z licznych wywiadów, fa
                                    > jny człowiek, ale oczka od patrzenia już mnie nie bolą :-))). Ale jak go dziewc
                                    > zęciem będąc pierwszy raz na oczy zobaczyłam (1992 rok to był, tak, tak...)

                                    Wichrowe Wzgórza, co?...

                                    > Mnie się podoba, ale bardziej jako Valmont (no, kocham film po prostu!), a pan
                                    > Darcy to taki dodatek.

                                    Jedyny słuszny Valmont to Malkovich. Był fantastyczny? He? Że ma oczka blisko siebie i gębę jak piętnaście lat bez wyroku? Nic nie słyszałam...

                                    Albo takie nosy: Gabriel Byrne, Ralph Fiennes, Sean Bean, Adrien Brody (mój facet puka się w czoło), Maciej Miecznikowski (patrzy jak na idiotkę), Tom Berenger i kilkunastu innych. Nos beznadziejny - nasz rodzimy Zakościelny, który się ponoć podoba. Nie mnie. Drugi raz oka nie zawieszę, nosek krótki i niewydarzony, dyskwalifikacja.

                                    Właścicielem fantastycznego dużego nosa jest mój własny Luby.
                                    Och, och.
                                    • anutek115 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 13:28
                                      ananke666 napisała:

                                      >
                                      > Wichrowe Wzgórza, co?...

                                      A własnie że nie :-))). Wcześniej. "Niebezpieczny człowiek" otóż. "Wichrowe
                                      wzgórza" też, ale później.

                                      >
                                      > > Mnie się podoba, ale bardziej jako Valmont (no, kocham film po prostu!),
                                      > a pan
                                      > > Darcy to taki dodatek.
                                      >
                                      > Jedyny słuszny Valmont to Malkovich. Był fantastyczny? He? Że ma oczka blisko s
                                      > iebie i gębę jak piętnaście lat bez wyroku? Nic nie słyszałam...

                                      He, he. Moja siostra slepo wielbi Malkovicha. Im łysszy tym lepiej ;-)))).

                                      >
                                      > Albo takie nosy: Gabriel Byrne, Ralph Fiennes, Sean Bean, Adrien Brody (mój fac
                                      > et puka się w czoło), Maciej Miecznikowski (patrzy jak na idiotkę), Tom Berenge
                                      > r i kilkunastu innych.
                                      Tom Berenger ma przepiękny nos! Serio, on jest duży?

                                      > Właścicielem fantastycznego dużego nosa jest mój własny Luby.
                                      > Och, och.

                                      Mój też ma piękny, ale raczej a la Colin Firth, nie spodobałby ci się ;-).
                                      • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 13:32
                                        > Tom Berenger ma przepiękny nos! Serio, on jest duży?

                                        Nie bardzo duży, ale wybitnie urodziwy :) Pięknie zarysowany.
                                        O, albo nos Gerarda Butlera mi się podoba. I Rutgera Hauera. I Nicholasa Cage'a, świetny nos.
                                        • anutek115 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 13:39
                                          Rutger Hauer podoba mi się w całości. A Nicholas Cage w całości mi się nie
                                          podoba i żaden nos mu nie pomoże. Ale sie przyjrzę następnym raze uważniej :-)).

                                          Kaliope, w kwestii Mezzogiorno, nie wiem, czy człowieka na żywo widziałaś (w
                                          filmie, znaczy). Jak on się poruszał!!! Jak zwierzę, z wdziękiem naturalnym!!!
                                          Miał 52 lata w filmie, w którym sie tak pięknie poruszał (w innych się
                                          oczywiscie też poruszał :-), mówię o filmie, w którym mi to dało po oczach),
                                          zdecydowanie powinna pani MM zobaczyć, jakie figury maja mężczyźni, którzy jaj
                                          zdaniem powinni się już tylko marszczyć, rozlewać i łysieć...
                                          • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 13:54
                                            Nie widziałam, ale chętnie wierzę. Już po twarzy widać że
                                            całokształt też obiecujący:)
                                            Wiek tu często nie ma nic do rzeczy.Dla mnie Clint Eastwood jest
                                            nadal cholernie interesująca a jest po siedemdziesiątce.
                                            • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 15:15
                                              > Wiek tu często nie ma nic do rzeczy.Dla mnie Clint Eastwood jest
                                              > nadal cholernie interesująca a jest po siedemdziesiątce.

                                              Nawiasem mówiąc, prawdziwie interesujący wydał mi się, kiedy już był cokolwiek zużyty. Podobnie Sean Connery - czasy Bonda mi nie leżą, starszy lepszy.
                                              • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 15:18
                                                O, albo Alan Rickman i jego nos! Facet po sześćdziesiątce, ale jaki! A jak sonety Szekspira mówi, to ja mam dreszcze ;) Cudowny głos. Do głosów też mam słabość...
                                                • yowah76 Re: OT brzydka Bella 17.05.09, 00:48
                                                  A, Rickman tez ;) Tak i zdecydowanie ;)
                                            • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 15:54
                                              A propos upodobań jeszcze. Mój Luby jest wielbicielem brunetek na ten przykład i blondynki go raczej nie biorą, a przynajmniej bardzo rzadko. I nie dziwne wcale, że podobają mu się panie Bellucci, Cruz albo Hayek, ale ciachem wśród ciach, przebijającym wymienione damy, jest Helena Christiensen, o, ta pani:

                                              www.hairfinder.com/celebritypictures/helena-christensen-1.jpg
                                              Dlaczego najlepsza? Bo tak.
                                              • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 16:45
                                                ananke666 napisała:
                                                > A propos upodobań jeszcze. Mój Luby jest wielbicielem brunetek na ten przykład
                                                > i blondynki go raczej nie biorą, a przynajmniej bardzo rzadko. I nie dziwne wca
                                                > le, że podobają mu się panie Bellucci, Cruz albo Hayek, ale ciachem wśród ciach
                                                > , przebijającym wymienione damy, jest Helena Christiensen,

                                                Jak milo, hi hi. Mam podobny gust do Twego lubego jesli chodzi o fenotypy pan,
                                                oprocz Helenki moze, aczkolwiek sympatyczna ona. A i lubie tez duze nosy (jak Ty
                                                z kolei, co prawda u inszej plci) i rozczulaja mnie panie w okularach! Moim
                                                idealem jest wiec Nana Moskouri :) Uwazam, ze nawet Angelinie przydalby sie
                                                wiekszy kinol i bryle :)
                                                • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 17:24
                                                  Dzięki za cień komplementu, też mam ciemne włosy z przedziałkiem na środku, tyle że o wiele dłuższe, i okulary. Kinol też się znajdzie :p
                                                  • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 17:29
                                                    ananke666 napisała:
                                                    > Dzięki za cień komplementu, też mam ciemne włosy z przedziałkiem <na środku,
                                                    tyl> e że o wiele dłuższe, i okulary. Kinol też się >znajdzie :p

                                                    Ach! Juz Cie kocham, nie widzac ani znajac :D Kupie chetnie kazda Moskouri w
                                                    worku nawet :D
                                                  • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 18:29
                                                    Niestety, na placu boju zostałby worek. Reszta niepodobna, jej raczej nikt o dziki zachód ni Azję nie posądza, grrrr.
                                                • klymenystra Re: OT brzydka Bella 16.05.09, 10:35
                                                  Co Ty na to, ze mam nos jak ziemniak i okulary? :p
                                                  • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 20.05.09, 01:12
                                                    klymenystra napisała:
                                                    > Co Ty na to, ze mam nos jak ziemniak i okulary? :p

                                                    Ach! Podz i Ty w me przepastne ramiona, a Cie posmyram! :))))
                                                  • klymenystra Re: OT brzydka Bella 20.05.09, 14:57
                                                    A moge wziac obrazoburcze kroliczki? Je tez posmyrasz?
                                                  • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 21.05.09, 00:06
                                                    Dlaczemu obrazoburcze? No pewnie ze mozesz, nawet musisz wziasc, przycholubie
                                                    wszystkie kroliczki w okularach i bez :) I jeszcze potem mozemy sobie staniki
                                                    dopasowywac ;)

                                                    A teraz odbiegam dalej dumac nad Twym speszal edyszyn :)
                                          • ananke666 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 15:23
                                            > Rutger Hauer podoba mi się w całości. A Nicholas Cage w całości mi się nie
                                            > podoba i żaden nos mu nie pomoże. Ale sie przyjrzę następnym raze uważniej :-))

                                            No, mnie się Hauer też w całości podoba :) Cage nieszczególnie, ale kiedyś oglądałam jednym okiem strasznie głupi film o gówniarzerii z lat 80 i zwróciłam uwagę na kinol.
                                      • szprota Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 19:53
                                        anutek115 napisała:
                                        > He, he. Moja siostra slepo wielbi Malkovicha. Im łysszy tym lepiej ;-)))).
                                        Świetnie ją rozumiem. Aczkolwiek u mnie to nie kwestia łysiny, tylko on ma coś
                                        takiego w ustach czy zębach...
                                        Ze względu na łysinę natomiast wielbię Patricka Stewarda. Najlepszy kapitan USS
                                        Enterprise ever seen.
                                    • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 15.05.09, 13:30
                                      Gorąco i żarliwie przyklaskuję Valmontovi- Malcovichovi! Tylko tę
                                      jedną wersję związków oglądałam i postanowiłam już dawno ie widzieć
                                      innej bo tak idealna wydała mi się ta właśnie (wiem że to trochę
                                      ogranicza ale nic nie poradzę)
                                      Anutku-w pełni doprawdy rozumiem Cię w kwestii Vittorio Mezzogiorno!
                                      O tak tak!
                                      A ten Jonathan...toż to kakao z pianką, ptyś i budyń z soczkiem
                                      razem wzięte!

                                      W kwestii nosów znów się zgodzę, niesłychane jak jeden nos potrafi
                                      zmienić spojrzenie na człowieka:)
                                • filifionka-listopadowa Re: OT brzydka Bella 17.05.09, 22:30
                                  Jeszcze sobie pozwolę dorzucić do urodowego wątku kilka uwag. Żeby nie zagmatwać
                                  podzielę w podpunkty:

                                  a) Od pierwszego czytania CR zabolały mnie słowa Robrojka o Belli zwłaszcza w
                                  porównaniu do okładki, gdzie widzę bardzo sympatyczną, ładną dziewczynę z
                                  charakterem. Jako nastolatka aż się zastanowiłam "skoro ONA jest brzydka, to
                                  jaka ja jestem?" Pozwolę sobie na przepisanie tych rozmyślań R:
                                  "Bogu dzięki, miała przecież córkę. Wspaniałą córkę. Nie była ładna. Niestety.
                                  Musiał to sobie powiedzieć ,że- być może- i ona należała do tego samego, co on,
                                  gatunku: nieatrakcyjnych. Bał się ,że mogłaby się tego domyślić więc nadrabiał
                                  miną, żartował i prawił jej komplementy. Ale w gruncie rzeczy okropnie się lękał
                                  ,że może ją czekać ten sam los: dyskwalifikacja"
                                  To okropne skreślenie wszystkich jej umiejętności, charakteru, ciężkiej pracy za
                                  pomocą jednego słowa: nieatrakcyjna. Nie jest to dobry sygnał dla nastolatek w
                                  napadzie rozpaczy. Uważają siebie za brzydkie i z książki dla nich przeznaczonej
                                  dowiadują się czeka je tylko dyskwalifikacja, nie ważne kim są. Wspaniałe
                                  perspektywy, nie ma co:/ Dla mnie to było bardzo przykre. Potraktowałam to jako
                                  zdradę ze strony Robrojka; jak mógł tak myśleć o swojej córce, zamiast
                                  skoncentrować się na jej zaletach, ładnie ukształtowanych oczach, silnych
                                  włosach i silnej osobowości przebijającej się z każdego ruchu. A on naiwnie
                                  wierzył ,że fałszywe komplementy załatwią sprawę.

                                  b) Moja mama podczas mojego okresu dorastania wykazała się intuicją równą tej
                                  Mili. Podczas ataku rośnięcia (tak btw. wspaniale zilustrowanego w Persepolis)
                                  nie próbowała ukrywać mojego, dość pokracznego, wyglądu fałszywymi
                                  komplementami. Wyjaśniła mi ,że to tak po prostu jest ,że wszystko w tym wieku
                                  tak śmiesznie rośnie i ma się nieproporcjonalną twarz, wielki nochal, pryszcze
                                  i za długie kończyny. Ale jak wyjdę z tego okresu będę ładną dziewczyną(„spójrz
                                  jakie to i tamo masz ładne) tylko teraz muszę dbać o siebie, nosić aparat na
                                  zębach i traktować to jako inwestycję na przyszłość.

                                  c) Nie znoszę tej maniery negowania komplementów przez polskich dziewcząt. Mam
                                  tendencje do mówienia (szczególnie dziewczynom, bo faceci zbyt często traktują
                                  to jako podryw) szczerych, ufam ,że nienatrętnych komplementów, gdy ładnie
                                  wyglądają. Takie zwyczaje wtrącone w rozmowę: "bardzo ładnie dziś wyglądasz",
                                  "do twarzy tobie w tym kolorze", "ta kredka wspaniale podkreśla kolor twoich
                                  oczu", "śliczna spódnica" itp. Ale coraz częściej powstrzymuję tego typu uwagi
                                  bo zamiast zwyczajnego: "dziękuję"(jakim zwykłam reagować na komplementy) słyszę
                                  "och nie, ta spódnica to z staroć z lumpeksu" ,"eee, nie umyłam dziś włosów",
                                  "nie wyspałam się i brzydko wyglądam" itp. Nie wiem czy to pokrętna droga do
                                  większej ilości komplementów ("ależ nie! wyglądasz wspaniale") czy raczej
                                  niechęć do słuchania mojej opinii ale mnie to skutecznie zniechęca. Ale nie
                                  uwierzę ,że to nie jest przyjemne bo wiem jak mi to poprawia humor gdy usłyszę:
                                  "świetny strój!".
                                  Rozumiem ,że można mieć zaburzone postrzeganie samej siebie (miałam lekką
                                  anoreksję- w porę zareagowałam) i do teraz mam problemy z postrzeganiem samej
                                  siebie (widzę więcej ciała niż jest). Po mimo tego potrafię pohamować negujące
                                  komentarze i powoli oswajać się z "dobrze wyglądasz odkąd przytyłaś". Hołubić te
                                  słowa w pamięci i wierzyć w nie gdy przyjdą myśli o redukcji wagi. Przydają mi
                                  pewności siebie a to naprawdę dużo zmienia Tak jak bycie po prostu zadbaną,
                                  patrzenie przed siebie i uśmiech. Staram się pohamować też wszystkie myśli typu
                                  "ale jestem brzydka" bo one robią mnie brzydką.

                                  d) Jeszcze co do urodowych defektów i ich wpływie na życie, szczególnie
                                  uczuciowe: Mam dość rozległe blizny wg wielu osób szpecące, w widocznym przy
                                  pierwszym kontakcie miejscu (co prawda nie na twarzy i nie są to otwarte rany).
                                  Wiele "życzliwych" osób doradzało mi operację plastyczną, jakieś sposoby na ich
                                  zamaskowanie bo „nikogo sobie nie znajdę”, „będę zrażać ludzi” itp. Dla mnie to
                                  absurd. Nie ukrywam ich, traktuję jako naturalną część mojego ciała i jeżeli
                                  ktoś jest na tyle płytki by uważać je za przeszkodę w znajomości ze mną to
                                  naprawdę nie mój problem. Wiem ,ze zdarzają się takie osobo bo zdarzają się
                                  pytania: „a dlaczego ich nie ukrywasz?”.
                                  A co do "znalezienia sobie kogoś", znalazłam kogoś kto uważa je za ładne(!)
                                  bardzo chętnie rozmasowuje bolące nerwy i nie wyobraża sobie mojego ciała bez
                                  nich.
                                  Jedyny problem jaki mam, to obce osoby pytające co mi się stało! Ale zwykle
                                  lekko złośliwa odpowiedź lub zignorowanie osoby wystarczy żeby pozbyć się tego
                                  problemu. Tak samo jak komentarzy na temat mojego sposobu ubierania.

                                  • aganoreg Re: OT brzydka Bella 17.05.09, 23:21
                                    Filifionko! Jak doskonale rozumiem! Tez zauwazylam, ze nie umiemy (tak, ja tez)
                                    przyjmowac komplementow. Jak slysze, ze ladnie wygladam, to zaraz wietrze
                                    podstep albo co najmniej nieszczerosc. U nie to wynika z niskiej samoooceny, ale
                                    z wiekiem jest coraz lepiej :)

                                    Jeszcze raz na temat wygladu. Znana sprawa, wciaz powtarzana. Roznimy sie
                                    wzrostem, kolorem skory, wielkoscia nosa (moj jest ogromny), ksztaltem i
                                    wielkoscia oczu itd. Czy nie mozemy sie roznic tusza, kolorystyka i tzw. stylem
                                    ubierania? Nie jestesmy z jednej matrycy, roznimy sie miedzy soba i to jest
                                    wspaniale. Dlaczego tyle dziewczyn ciagle mowi, ze musi schudnac? A moze gdyby
                                    urosla 20 cm to jej BMI wskazywaloby na niedowage? Czemu nikt nie sugeruje:
                                    urosnij, zamiast: schudnij? Obie propozycje sa niedorzeczne.

                                    Btw wasze przyklady pieknych i brzydkich (w waszym mniemaniu) ludzi swietnie to
                                    obrazuja. Dla mnie piekny moze byc X, dla kogos innego jest on nie do
                                    zniesienia. Czy z tego powodu ma sie pochlastac?
                                    • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 18.05.09, 00:18
                                      Czasami to się przekłada na życie dorosłe jeszcze z dzieciństwa. Ja mam
                                      odwieczny problem z postrzeganiem siebie, bo przez całe dzieciństwo i kawał
                                      okresu dojrzewania przewijał się u mnie temat zbytniej krągłości i zrzucania
                                      zbędnych kilogramów.Jak się parę razy usłyszy coś takiego, a na dokładkę jest
                                      się zawsze porównywanym z chudą siostrą albo szczuplejszą w pewnym okresie życia
                                      kuzynką, to to się zapisuje w mózgu na zawsze.Nigdy nie będę siebie widziała
                                      jako osoby szczupłej,nawet jeśli nią będę.Wszelkiego rodzaju zaburzenia
                                      żywieniowe, które miewam, pochodzą prosto z tego zakorzenionego przekonania o
                                      byciu za grubą.Kochane babcie,ciotki i przyjaciółki mamy, zwracając mi enty raz
                                      uwagę, te lata temu, że może powinnam się trochę poruszać, albo mniej jeść
                                      (dodam,że nie byłam nawet gruba,tylko po prostu pulchna)może by się zastanowiły
                                      nad tym co mówią,gdyby wiedziały jaki to będzie miało efekt w przyszłości.
                                      Nigdy nie dam do zrozumienia mojej córce że jest za gruba( jeśli by była),albo
                                      za chuda, albo w ogóle że coś w jej wyglądzie nie jest tak, jak powinno być,
                                      żeby miała w życiu lepiej i była szczęśliwsza.
                                      Zawsze będzie ode mnie słyszała że jest piękna i wszystko ma doskonałe.
                                      • onion68 Re: OT brzydka Bella 18.05.09, 12:54
                                        > Nigdy nie będę siebie widziała
                                        > jako osoby szczupłej,nawet jeśli nią będę.

                                        Mam dokładnie ten sam problem :-(
                                        • szprota Re: OT brzydka Bella 18.05.09, 19:42
                                          onion68 napisała:

                                          > > Nigdy nie będę siebie widziała
                                          > > jako osoby szczupłej,nawet jeśli nią będę.
                                          >
                                          > Mam dokładnie ten sam problem :-(


                                          To jest nas już trzy.
                                          Czytałam gdzieś (a może mówili mi to na studiach?), że najbardziej utrwala nam
                                          się swój wygląd w okresie dojrzewania. Jeśli większość myśli na temat swojego
                                          wyglądu, jakie się w tym czasie ma, to jest "O Boże, jaka ja jestem tłusta", to
                                          choćby się potem miało BMI mocno poniżej normy, to i tak się widzi fałdy
                                          tłuszczu. Ja widzę. Widziałam je nawet wtedy, gdy wedle określenia mojej
                                          przyjaciółki byłam przeraźliwie chuda.
                                          • filifionka-listopadowa Re: OT brzydka Bella 20.05.09, 00:08
                                            szprota napisała:
                                            > To jest nas już trzy.(...)
                                            > Ja widzę. Widziałam je nawet wtedy, gdy wedle określenia mojej
                                            > przyjaciółki byłam przeraźliwie chuda.
                                            Ja też je widzę, choć nigdy nie miałam fałdek. Skoro nie miałam kontroli nad
                                            swoim życiem to próbowałam mieć choć nad swoja wagą. Im mniej jadłam tym lepiej
                                            się czułam. Utrwaliłam sobie obraz swojego ciała jako idealnego, gdy dla
                                            większości osób podpadam pod szkielet. Teraz widzę wszystkie te "odstające" kawałki.
                                            Ale z uporem powtarzane komplementy sprawiają ,że dopuszczam do siebie myśl ,że
                                            może trochę przesadzam z tym ideałem.
                                            • alitzja Re: OT brzydka Bella 20.05.09, 20:27
                                              A ja mam podobnie, jeśli chodzi o swoje postrzeganie siebie jako
                                              Dziewczynki w Okularach. Nosiłam je przez 17 lat swego życia
                                              (szczerze mówiąc, raczej byłam pełna kompleksów, wynikających z
                                              przekonania, że okulary = brzydota). 3 lata temu zoperowałam sobie
                                              wzrok, ale do dziś nie bardzo mogę uwierzyć, że ktoś mnie uznaje za
                                              ładną, bo jak to, ja, brzydka Dziewczynka w Okularach mogę się komuś
                                              podobać?! Ślepy jakiś?! Przecież ja mam okulary! Grube denka!
                                              I dopiero po chwili do mnie dociera, że już dawno ich nie mam i
                                              całkiem nieźle wyglądam.
                                              Co z tego, skoro w myślach dalej jestem DwO.
                                  • anutek115 Re: OT brzydka Bella 18.05.09, 09:35
                                    filifionka-listopadowa napisała:

                                    > Jeszcze sobie pozwolę dorzucić do urodowego wątku kilka uwag. Żeby nie zagmatwa
                                    > ć
                                    > podzielę w podpunkty:

                                    No i trzeba mi było to samo zrobić, to by mi myśli nie uciekały, a teraz muszę
                                    dopisywać.

                                    > a) Od pierwszego czytania CR zabolały mnie słowa Robrojka o Belli zwłaszcza w
                                    > porównaniu do okładki, gdzie widzę bardzo sympatyczną, ładną dziewczynę z
                                    > charakterem. Jako nastolatka aż się zastanowiłam "skoro ONA jest brzydka, to
                                    > jaka ja jestem?"

                                    Otóż to!!! Uprzedzałam przy moim pierwszym wpisie, że się zaplączę, zaplątałam
                                    się i nie dopisałam tego, co napisała Filifionka, a to naprawdę ważne! Pal licho
                                    Robrojka z jego depresją, pal lich rozważania, czy dobry ojciec, któremu nie
                                    podoba się córka i ukrywa to za komplementami na siłę jest aby na pewno dobry,
                                    ale może pomyślmy o targecie tych książek. Targetem, jak (nam, he, he)
                                    wielokrotnie wytykała pani MM nie jesteśmy my, tylko nastolatki, coraz młodsze.
                                    I ja pamiętam, jaką ulgą dla mnie, potwornie zakompleksionej, nieładnej
                                    nastolatki, było czytanie o Cesi. Albo Gabie. Albo Idzie. O dziewczynach, co do
                                    których autorka nie łudziła nas opisami, że sa piękne. Czytałam i myślałam
                                    "Skoro one mogą, może i mi się uda?". Jako okropne rozczarowanie i nieprzyjemny
                                    zgrzyt odebrałam juz Bebe, o której autorka pisała, że tez ma kompleksy, a ja
                                    tego nie kupowałam. I gdzieś w czeluściach forum jest mój prehistoryczny wpis o
                                    tym, jak mi żal dzisiejszych nastoletnich odbiorczyń Jeżycjady, które nie mają
                                    się z kim identyfikować, bo główne bohaterki zaczęły pięknieć w tempie
                                    ekspresowym, a to rasowy Tygrys, a to pięciogwiazdkowa Pyza, nie łudźmy się,
                                    Łusia też nie będzie brzydulą, córka Kreski też nie. A dodatkowo te odbiorczynie
                                    odebrały przekaż, że rodzicom też się nie podobają, rodzice mówią im komplementy
                                    (jeśli w ogóle) to takie wymuszone, bo widzą ich brzydotę i wiedzą, że ich
                                    dzieci są do niczego. I proszę nie pisać o Robrojku, który nigdy nie
                                    powiedziałby o córce niczego podobnego - jak się ma naście lat, Robrojka
                                    jojczącego nad Bellą tak właśnie by się odebrało.

                                    I te okładki, rzeczywiscie, nawet Trolla jest na nich śliczna, o Belli nie
                                    wspominając, myśl "to jaka ja w takim razie jestem?" narzuca się sama...

                                    Słowem, sorry, ale totalna obsuwa, IMHO!
                                    • filifionka-listopadowa Re: OT brzydka Bella 20.05.09, 00:26
                                      anutek115 napisała:
                                      I gdzieś w czeluściach forum jest mój prehistoryczny wpis o
                                      > tym, jak mi żal dzisiejszych nastoletnich odbiorczyń Jeżycjady, które nie mają
                                      się z kim identyfikować, bo główne bohaterki zaczęły pięknieć w tempie
                                      ekspresowym, a to rasowy Tygrys, a to pięciogwiazdkowa Pyza, nie łudźmy się,
                                      Łusia też nie będzie brzydulą, córka Kreski też nie. A dodatkowo te odbiorczynie
                                      > odebrały przekaż, że rodzicom też się nie podobają, rodzice mówią im
                                      komplementy (jeśli w ogóle) to takie wymuszone, bo widzą ich brzydotę i wiedzą,
                                      że ich dzieci są do niczego.

                                      Mnie to kuło nie tylko w CR. Jak większość nastolatek miałam tendencje do
                                      porównywania się z całym światem, a szczególnie z bohaterkami z którymi docelowo
                                      miałam się utożsamiać.
                                      I dla mnie osobiście Neojezycjada zaczyna się od momentu gdy kończyłam czytać
                                      książkę przygnębiona. Nie czułam się otulona ciepłem i podbudowana nadzieją ,że
                                      "skoro im się udało to może i mi się uda". Nie... Zaroiło się od piękności,
                                      których to uroda podkreślana jest nieustanie w wypowiedziach bohaterów, lub
                                      komentarzach autorki. CO wiecej, uroda ich doceniana jest od pierwszych stron
                                      przez tabuny młodzieńców. Panny ruchem brwi wygrywają olimpiady, cenzurki lśnią
                                      czerwonymi paskami( mimo czasu spędzanego na zgoła innych czynnościach niż
                                      nauka, gdy ja walczyłam o dop z matmy), a one bez wysiłku objawiają coraz to
                                      nowsze talenty i wcale nie są z tego powodu z siebie dumne. Mało pocieszające
                                      dla zakompleksionej nastolatki; "Nic dziwnego ,że mi się nie udaje skoro TAKA
                                      nie jestem".

                                      Nie drażniła mnie uroda Bebe, (z reszta mój ulubiony tomik) bo ona jest tak
                                      zagipsowana, udręczona w samej sobie ,że pokazuje ,że uroda szczęścia nie
                                      wystarczy. Nawet jeśli jakiś Dambo nią(urodą znaczy się) zafascynowany nazwie
                                      nas "Źródełkiem- Zdrój". Nic z tego nie będzie póki ona sobie ze sobą samą nie
                                      poradzi.
                                    • lezbobimbo Re: OT brzydka Bella 20.05.09, 01:39
                                      | filifionka-listopadowa napisała:
                                      > a) Od pierwszego czytania CR zabolały mnie słowa Robrojka o Belli zwłaszc> za
                                      w> > porównaniu do okładki, gdzie widzę bardzo sympatyczną, ładną dziewczynę z>
                                      > charakterem. Jako nastolatka aż się zastanowiłam "skoro ONA jest brzydka,> to>
                                      > jaka ja jestem?"

                                      anutek115 napisała:
                                      > Otóż to!!! napisała Filifionka, a to naprawdę ważne! Pal lich
                                      > o>Robrojka z jego depresją, może pomyślmy o targecie tych książek.

                                      Ja pomyslalam o targecie! Juz tam sie wczesniej wywnetrzalam, ze te bzdury Rojka
                                      przeciez czytaja nastolatki, juz i tak bombardowane zewszad tsunami
                                      fotoszopowanych okladek i wyskubanych modliszek jako idealami rurody!
                                      W swietle tego com wywnetrzyla oraz Waszych odpowiedzi ponawiam moja teze, ze
                                      mysli Rojka w CR sa szkodliwe spolecznie! Na stos i kesim!
                                      Dopoty MM tego nie poprawi, nie usunie tych krzywdzacych oraz debilizujacych
                                      Rojka (kto mysli o wspanialej corce, aby w nastepnym zdaniu ja calkowicie
                                      zjechac i zdyskwalifikowac?) to bym tej knigi nie dawala do czytania biednym
                                      targetkom..
                                • kaliope3 Re: OT brzydka Bella 19.05.09, 12:28
                                  Tak odnośnie nosów...znacie ten nos?
                                  www.standupforphotojournalism.org/images/181.jpg
        • wushum Re: Ulubiony wątek 08.05.09, 19:51
          Niepełnosprawna, nie musi znaczyć brzydka. Tak piszę, na wszelki wypadek.
    • nessie-jp Re: Ulubiony wątek 08.05.09, 19:53
      Ulubiony wątek w sensie intrygi: zdecydowanie Tajemniczy Panicz w Tajemniczym
      Ogrodzie, tfu, znaczy, pokoju. Czytałam z zapartym tchem i do dziś bardzo lubię.

      Ulubiony wątek miłosny: Cesia bezwarunkowo, z tymi łydkami, z brakiem dzielności
      (!) na lekcji polskiego, z perfumowanym wąsikiem Zygmunta i próbą zakochania się
      za wszelką cenę, a potem ta scena rozmowy w pokoju Jurka, kiedy Cesia wybiega
      zapłakana
      • natalkka1 Re: Ulubiony wątek 15.05.09, 15:52
        moje ulubione watki to te z dziecmi:
        1. bobcio z myszem
        2. rymowanki i zabawy Mamerciatek
        3. listy Pulpy (bezcenne!)

        oraz: Bernard na wywiadowce, motyw milosny Patrycji i Floriana,
        Kreska i jej sposoby radzenia sobie z bieda- wlasnorecznie
        wykonywane ubrania, torebki, buty (przypominam sobie siebie kiedy z
        braku kasy na imprezach przez 6 miesiecy z rzedu pojawialam sie w
        bluzce przerobinej z ...kostiumu kapielowego:).

        rowniez uwielbiam facetow z duzymi nosami, niewysokimi, szczuplymi
        (typ Francuzika)a idealem jest dla mnie J.Malkovich (Niebzepieczne
        Zwiazki), teraz juz nie, bo zdziadzial i troche jak bezdomny wyglada
        (wiem co mowie, bo mialam przyjemnosc widziec go na zywo).

        co do watku "urodowego"- hmmm...
        moja matka skutecznie pozbawila mnie pewnosci siebie wmawiajac mi,
        ze jestem brzydka ("nie umywasz sie do corki mojej kolezanki, ona to
        taka piekna dziewczyna", albo "nie bylo by ci dobrze w krotkich
        wlosach no bo ten.. nie jstes ladna"), teraz mam to (Pardon my
        French) w dupie, ale zatruwalo mi na pewnien czas zycie i podkopalo
        skutecznie pewnosc siebie. i tu robrojek zachowuje sie z taktem
        wobec Belli czego nie mozna powiedziec o mojej matce, to co on mysli
        sobie a to jaki jest dla swojej cory to sa dwie rozne rzeczy- nigdy
        nie powiedzialby Belli, ze jest brzydka.

        a wiele, wiele lat pozniej spotkalam kolezanke mojej matki i ona
        mowi "jaka piekna z cibie dziewczyna wyrosla, twoja mama mowila, ze
        ty taka piekna!"......
        kretynizm zupelny..
        ja mojej corce jezeli kiedykolwiek bede ja miec bede mowic, ze jest
        najpiekniejsza na swiecie, zeby zycia nie tracila przez kompleksy
        (bo zmyslowosc i powodzenie u plci przeciwnej do atrakcyjnosci nijak
        sie ma)i zeby nie szukala na sile potwierdzenia swojej atrakcyjnosci
        u przypadkowych facetow

        • lezbobimbo Re: Ulubiony wątek 15.05.09, 16:39
          natalkka1 napisała:
          tu robrojek zachowuje sie z taktem
          > wobec Belli czego nie mozna powiedziec o mojej matce, to co on mysli> sobie a
          to jaki jest dla swojej cory to sa dwie rozne rzeczy- nigdy> nie powiedzialby
          Belli, ze jest brzydka.

          Niby "taktownie" nie powie, ale jednak za samo takie myslenie chetnie bym
          Rojkowi, to jest MM, nastukala. Jako wszechwiedzace czytelniczki mozemy
          przeczytac dokladnie te oblesne Rojka mysli i stracic cala sympatie do tej
          karykatury Hioba, co swoje nieszczescia i nieudolnosc finansowa tlumaczy brakiem
          urody! Moga te pokretne mysli poznac rowniez mlodociane czytelniczki i wziac je
          za prawde i dobudowac sobie jeszcze wieksze kompleksy - te mysli sa wiec
          szkodliwe spolecznie. I nie wiem jak to sobie MM wyobraza, ale w rzeczywistosci
          dziecko rodzica z takim nastawieniem chybaby cos wyczulo nawet jakby nic nie
          mowil (w rzeczywistosci pewnie nieraz by mu sie cos wypslo) jakas nieszczerosc i
          desperacje, wylapaloby jakies smetne spojrzenia pelne troski..
          Skoro MM tak pisze, to nastolatki uznajace sie za brzydkie beda musialy rury
          przetykac, zeby bron boze hydraulika nigdy nie wezwac ani pogotowia drogowego.
          Hydraulicy bowiem przychodza tylko do ladnych lachonow, zapewne za darmo ;P
        • yowah76 Re: Ulubiony wątek 17.05.09, 00:47
          natalkka1, a widzialas "Mary Reilly"?
          • ananke666 Re: Ulubiony wątek 17.05.09, 01:19
            Ja widziałaś :) bardzo piękny Hyde.
            • yowah76 Re: Ulubiony wątek 17.05.09, 02:50
              Szalenie piekny ale cala reszta tez niesamowita, co by nie mowic.
              • natalkka1 Re: Ulubiony wątek 17.05.09, 10:57
                nie widziałam, ale chętnie zobaczę.
                a co do hydraulików przychodzących do ładnych lachonów za darmo- zapewne przychodzą ci hydraulicy z nesseserkami wyposażonymi w narzędzia do penetracji rur, all inclusive..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka