18.07.09, 10:39
Proszę o wybaczenie za tworzenie nowego wątku ale poniekąd poczuwam się do
odpowiedzialności za budowanie gigantycznych offtopów - tym bardziej że to już
drugi raz. Pierwszy to fascynująca dyskusja prowadząca od krytyki komentarza
sportowego a kończąca się na walorach smakowych odległych galaktyk czyli na
smakowaniu Absolutu teraz zaś - jak to bodajże aganoreg zauważyła biedna
ciocia Wiesia dżwiga na swoich barkach potężną dyskusję etyczną.
Pozwolę więc sobie na stworzenie oddzielnego wątku który może spełni rolę
katalizatora takich dyskusji i pozwoli na oddzielenie tych kwestii żeby znowu
nie powstał problem zniknięcia tematyki Jezycjadowej w zalewie wątków
nazwijmy je życiowych.
Czy ma to coś wspólnego z Jeżycjadą? Moim zdaniem ma gdyż została napisana
przez autorkę o skrystalizowanych poglądach i takie poglądy też reprezentuje,
W sumie więc dla mnie dyskusja o Jezycjadzie to nie tylko dyskusja o wpływie
stalowych ocząt Tygrysa na psychikę jej mamy ale też o priorytetach moralnych
czy też etycznych a przecież czytelnicy też analizują książki przez pryzmat
własnych poglądów.
Jeszcze jedno - pomimo że jestem nieco osamotniony w swoich poglądach i osobą
nową na forum to oświadczam że bardzo dobrze tutaj się czuję i że nigdzie w
sieci nie znajdę miejsca w którym można by dyskutować o tak fundamentalnych
sprawach bez osobistych wycieczek - rzekłbym że pion jest zachowywany i bardzo
jestem wdzięczny za ten poziom wszystkim biorącym udział w tych dyskusjach -
to właśnie nazywam pięknym różnieniem się.
Myślę że czasem dobrze jest porozmawiać także o religii, światopoglądzie,
etyce czyli o tym co niejako konstytuuję nasze zachowania - a że inaczej swiat
postrzegamy i zasady ktore są istotne dla każdego? - dla mnie jest to dowodem
na to że nie jesteśmy tylko biologią dla kogos innego że mechanizmy
biologiczne doskonalą się w drodze ewolucji - ale rozmawiamy i to jest
najważniejsze.
Oczywiście przepraszam za być może nadmierne zaśmiecanie i za to że być może
niektórymi zbyt pochopnymi sformułowaniami kogos uraziłem
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Proponuje 18.07.09, 11:52
      he he, za łatwo byś chciał:)


      po pierwsze - ja wątpię, czy znajdą się chętni na zadaną z góry dyskusję o
      pryncypiach z tego prostego powodu, że większość tu ma światopoglądy plus minus
      ustalone i nie będzie się jej chciało włazić w długie wywody na piśmie w celu
      wyważania otwartych drzwi.


      po drugie - wspomniana większość rzuca się z ochotą na dyskusje zasadnicze, gdy
      bezpośrednio rzutują one na ocenę tego czy innego zjawiska. nierzadko omawianego
      offtopicznie, ale ciekawego na tyle, że czemu nie. nie przypuszczam, żeby wtedy
      nagle towarzystwo się przeniosło do innego wątku:)


      po trzecie - weź ty odpowiadaj na bezpośrednie pytania ew. zarzuty:) bo na razie
      z dyskusji obokwątkowej wynika, że chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciastko. czyli
      w zależności od bezpośredniej wypowiedzi polemicznej albo wysuwasz kwestię
      wiary, albo porządku empirycznego, no tak siem nie da. limotini w skrótowym
      skrócie wyraziła to, co ja pisałam ozdobnie, znajdź stosowny passus i sie
      ustosunkuj, może być tutaj:)
      • croyance Re: Proponuje 01.08.09, 20:36
        Ja chetnie sie zglaszam do dyskusji, i nie wszystkie moje poglady sa
        ustalone: moga sie np. zmienic i zmodyfikowac pod wplywem kontaktu z
        kontr-pogladem :-)

        I bardziej mnie interesuja off-topy niz Jezycjada, bo jedynym
        powodem, dla ktorego od dawna jestem na tym forum sa ludzi, czyli Wy
        forumowicze, a nie ksiazki, ktore od dawna sa zakurzone i zostaly
        przegadane stukrotnie.
        • andrzej585858 Re: Proponuje 02.08.09, 09:27
          croyance napisała:

          > Ja chetnie sie zglaszam do dyskusji, i nie wszystkie moje poglady sa
          > ustalone: moga sie np. zmienic i zmodyfikowac pod wplywem kontaktu z
          > kontr-pogladem :-)
          >
          > I bardziej mnie interesuja off-topy niz Jezycjada, bo jedynym
          > powodem, dla ktorego od dawna jestem na tym forum sa ludzi, czyli Wy
          > forumowicze, a nie ksiazki, ktore od dawna sa zakurzone i zostaly
          > przegadane stukrotnie.

          Bardzo się cieszę z tego powodu, tym bardziej że stwierdzam ciągle z nieukrywaną
          radością iż jest to chyba jedno z bardzo rzadkich miejsc w sieci gdzie można
          sie spierać nie obrzucając się przy okazji pomyjami.
          To że występują jakieś zadrażnienia, zawsze będą, tym bardziej że niektóre to
          wynikają chyba z niezbyt precyzyjnego formułowania swoich myśli.
          To, co przejdzie czasem niezauważone w trakcie rozmowy, napisane, już niestety
          pozostaje .

          Natomiast książki nie powinny być zakurzone, bo są świetnym materiałem
          wyjściowym dla wielu, jak widać, dyskusji, w tym także tych zahaczających o
          odpowiedż na pytanie - jak zyć?

          No i właśnie - co to znaczy -żyć godnie?

    • aganoreg Re: Proponuje 18.07.09, 13:18
      Andrzeju, moja uwaga byla zartobliwa. Ostatnio w roznych watkach (na facebooku
      rowniez) temat z pozoru niewinny konczy sie dyskusja na tematy swiatopogladowe.
      I tak sie zastanawialam, co w was wywolalo debate historyczno-religijna, bo
      przeciez nie biedna Wiesia :) Ale dyskutujcie sobie gdzie i ile chcecie, bardzo
      dobrze sie to czyta, a to taki moj off top byl :)
      • jottka Re: Proponuje 18.07.09, 13:30
        aganoreg napisała:

        > I tak sie zastanawialam, co w was wywolalo debate historyczno-religijna, bo
        przeciez nie biedna Wiesia :)


        zdaje sie, że uwaga andrzeja, że coś tam można zawsze odnieść do 'prawa
        naturalnego' jako obiektywnej miary. a że potem zaczął się plątać w zeznaniach,
        to się dyskusja wywiązała:) ale raczej nad czystością porządków argumentacji, a
        nie religią taką czy inną.
      • andrzej585858 Re: Proponuje 18.07.09, 15:12
        Ależ oczywiście że żartobliwa - tylko że tak sobie pomyślałem ze aby uniknąć
        kolejnych zarzutów moze warto przenieść tego typu dyskusję na wydzielone miejsce
        - choć właściwie chyba od początku byłem pewny że to nie wyjdzie - ale spróbować
        zawsze warto.
        • mamalilki Re: Proponuje 18.07.09, 15:17
          A po czwarte zacznijcie sie streszczac. Piszecie za dlugie posty, nie da sie
          czytac. Ale moze to dlatego ze mnie takie dyskysje nie wciagają. Krótko mówiąc
          dyskusja o rozwodach jest dla mnie ciekawa, a off top o ST (ponownie) i
          dyskutowanie czy to bajka dla naiwnych czy zrodło historyczne juz mnie nie
          interesuje. Jak bede szukala odpowiedzi to sobie Świderkównę poczytam.
          • dakota77 Re: Proponuje 18.07.09, 15:24
            Mnie dyskusja interesuje, ale co do dlugosci postow sie zgadzam. Nie ma jak
            przez to przebrnac, a i odniesc sie potem w odpowiedzi ciezko.
          • jottka Re: Proponuje 18.07.09, 15:26
            mamalilki napisała:

            > A po czwarte zacznijcie sie streszczac.

            ogólnie myśl słuszna:)


            > Piszecie za dlugie posty, nie da sie czytac. Ale moze to dlatego ze mnie takie
            dyskusje nie wciagają.


            ale - z całym szacunkiem - ja nie podejrzewam, że ktokolwiek z nas wypowiada się
            tu w celu zbudowania ogółu:) tylko chce jak najdokładniej swą myśl wyłuszczyć
            szanownemu polemiście i stąd czasem monstrualne rozmiary postów. mimo, że forum
            każdy może czytać, to jednak dyskusje toczą się między pojedynczymi osobami, a
            nie jako panel dla publiki:)
            • lezbobimbo Re: Proponuje 18.07.09, 15:30
              Przepraszam za dlugosc moich postow, nie umiem inaczej - chociaz nawet staram
              sie skrocic, to pare zdan nagle zajmuje kilkaset linijek :(

              Proponuje mnie wyszarzac, jesli juz calkiem straszno i ciagne sie kilometramy ;)
              • jottka Re: Proponuje 18.07.09, 15:32
                el bimbo (o ile mogę cię tak nazywać? ale strasznie mi sie spodobało, no i
                krócej:) - przy kalibrze poruszanych tematów długość postów mnie się wydaje
                raczej skromna:) a poza tym przypomniała mi się pewna pani doktór na studiach -
                "proszę państwa, zacznijmy od rzeczy najprostszych. a więc mówiąc o
                nieskończoności..."

                c'est ca:)
              • dakota77 Re: Proponuje 18.07.09, 15:39
                E, ty nie jestes rekordzistka w dlugosci postow, juz sie tak nie biczuj;-P
                • doratos Re: Proponuje 18.07.09, 17:52
                  To dobry pomysł bo dzięki temu moglibyśmy poznać swoje poglądy i
                  siebie nawzajem,bo o ile stare(oczywiście nie wiekowo)forumowiczki
                  się znają to my nowi nie za bardzo,a chcąc przeczytać wszystkie
                  wątki i poznać was między wierszami musielibyśmy nie spać po nocach!
                  Niech andrzej rzuci jakieś hasło!To znaczy na temat czego mamy
                  wyrazić swoje poglądy!
                  • dakota77 Re: Proponuje 18.07.09, 18:14
                    Przeciez Andrzej napisal o czym chce dyskutowac- o naszym swiatopogladzie,
                    naszym podejsciu do religii, etyki.
                    • dakota77 Re: Proponuje 18.07.09, 18:18
                      A, za wczesnie wyslalam posta. O ile takie dyskusje sa fascynujace i wciagajace,
                      wole, jak w naturalny sposob powstaja, choc zwykle jest to kolejny offtop:). Nie
                      wiem, czy rownie fajnie udzielaloby sie w watku "to teraz zapiszcie,w co
                      wierzycie i jak zapatrujecie sie na nastepujacy problem etyczny""
                      • aganoreg Re: Proponuje 18.07.09, 18:57
                        dakota77 napisała:

                        > A, za wczesnie wyslalam posta. O ile takie dyskusje sa fascynujace i wciagajace
                        > ,
                        > wole, jak w naturalny sposob powstaja, choc zwykle jest to kolejny offtop:). Ni
                        > e
                        > wiem, czy rownie fajnie udzielaloby sie w watku "to teraz zapiszcie,w co
                        > wierzycie i jak zapatrujecie sie na nastepujacy problem etyczny""

                        Wypracowanie na zadany temat probowalam stworzyc, ale czasu zabraklo, a Andrzej mnie ubiegl. Natomiast to co napisalam, a Andrzej tu sie odniosl, to czysta ciekawosc meandrow ludzkich mysli. Jakie skojarzenia potrafia w nas wzbudzic rozne historie!

                        I pomyslec, ze my caly czas o ksiazkach piszemy :)
                        • andrzej585858 Re: Proponuje 18.07.09, 20:50
                          Ponieważ poprzedni temat rozrósł się juz bardzo mocno to pozwalam sobie tutaj
                          na zacytowanie pewnego fragmentu z pism Orygenesa chrzescijanskiego myśliciela
                          zyjącego na przełomie II i IIIw. ktory tak komentuje sprawę opisu zagłady
                          Sodomy w pewien sposób jest to tez odpowiedż na pytanie czy dana jest nam wiedza
                          o prawach naturalnych lub też odwiecznych:
                          "Stwierdzamy wieć z ufnością, iz wedle Pisma Bóg nie wie(nie zna) wszystkiego.
                          Bóg nie zna grzechu, Bog nie zna grzeszników, nie zna tych, którzy są Mu obcy.
                          Posłuchaj co mowi Pismo: "Pan poznał tych, ktorzy do Niego należą" oraz: "Niech
                          odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Panskiego". Pan zna swoich, ale
                          nie zna niegodziwych i bezboznych. Posłuchaj, co mowi Zbawiciel: "Odejdżcie ode
                          mnie wszyscy, ktorzy dopuszczacie się nieprawości, nie znam was" Również Paweł
                          powiada :"Jeśli ktoś z was jest prorokiem albo czlowiekiem duchowym, niechaj
                          wie, że to, co głoszę od Pana pochodzi. Kto zaś nie zna, sam nie jest znany".
                          W przeciwienstwie do was mowimy to bez żadnej blużnierczej mysli na temat Boga,
                          nie przypisujemy Mu niewiedzy, rozumiemy to w tym sensie, iż ci których
                          dzialanie jest niegodne Boga, sami zostają uznani za niegodnych poznania Bozego.
                          Bóg bowiem nie uznał za słuszne, żeby poznać tego, kto jest Jego wrogiem i kto
                          Go nie zna. Dlatego Apostol powiada, że "ten, kto nie zna, sam nie jest znany".
                          W takim tez sensie powiedziano i teraz o mieszkancach Sodomy. Ze zostali uznani
                          za niegodnych poznania Bozego, jesli postępują z godnie z owym wolaniem, ktore
                          doszlo do Boga, jesli zaś jest w nich jakieś nawrócenie, jesli znajdzie się
                          wśród nich choćby 10 sprawiedliwych, to Bóg ich pozna. Dlatego tez powiedział :
                          "Jeśli jest inaczej, chcę się dowiedzieć". Nie powiedział: "Abym wiedział, co
                          robię" lecz "Abym ich poznał i uczynił ich godnymi mojego poznania. jeśli znajdę
                          wśród nich sprawiedliwych, jeśli znajdę takich, którzy czynią pokutę, jeśli
                          spotkam takich, których powinienem poznać"
                          Przydługi cytat ale w pewien sposob oddaje to co chciałem powiedzieć , jeżeli
                          chcemy czynić dobro, odpowiadać za swoje czyny to odnajdziemy te prawdy bo je
                          dojrzymy, jeżeli zaś nie chcemy poznać to będą w jakis sposób martwe i
                          niepoznane. Dla mnie jest to dowód i dla wielu ludzi ale też wiem że dla innych
                          jest to absurd - ciekawa rzecz że ludzie którzy szukają chcą poznać cel i
                          drogę którą zmierza nasze życie w końcu odnajdują te podstawowe normy i wcale
                          nie musza je znalezc w religiach instytucjonalnych.
                          Orygenes nył za swoje poglądy też wyklety a teraz jego imię jako jedynego z
                          nieuznawanych przez Kościól pisarza za pisarza koscielnego znalazło sie w
                          dokumentach Vaticanum II zresztą to on właśnie pośrednio stworzył teorię ze
                          piekło jest puste.
                          • limotini Re: Proponuje 18.07.09, 21:18
                            Andrzej,
                            czy Ty naprawdę chcesz dyskutować o naszych osobistych, prywatnych przekonaniach?

                            Bo my możemy rzeczywiście przerzucać się opowieściami o doświadczeniach czy
                            przeczytanych tekstach, które sprawiły, że zaczęliśmy myśleć w jakiś sposób o
                            niektórych rzeczach. I można je potocznie nazwać "dowodami". Jasne, możemy w ten
                            sposób rozmawiać.

                            Ale miej świadomość, że dla mnie nie jest to dowód. Ja jestem matematyczką.
                            Niezależnie od tego, jaki jest mój stosunek do Boga, jak dobrym czy złym
                            człowiekiem jestem, ja chcę nazywać stwierdzenia prawdziwe prawdziwymi a
                            fałszywe fałszywymi. I jeśli widzę, że pewne stwierdzenie jest sprzeczne z tym
                            co obserwuję, to muszę przyjąć, że któreś z tych dwóch rzeczy są fałszem. Albo
                            to stwierdzenie, albo moja obserwacja jest przekłamana.

                            I tak, jeśli chcesz, mogę Ci przyznać rację. Istnieje taki (nazwijmy go
                            uniwersalnym) system wartości, że wszyscy, którzy go przyjmują, go przyjmują.
                            Czy to właśnie miałeś na myśli mówiąc o prawie naturalnym?
                            • dakota77 Re: Proponuje 18.07.09, 21:31
                              Nie wszyscy, ktorzy go przyjmuja, przyjmuja, tylko wszyscy, w kazdej kulturze i
                              w kazdym sie z nim rodza;-)
                              Limotini, ja jestem humanistka, ale takiego dowodu nie kupuje. I nie bardzo tez
                              widze potrzebe mnozenia dyskusji. Ani tez nie bardzo mam ochote dzielic sie na
                              forum swoimi doswiadczeniami religijnymi:)
                            • andrzej585858 Re: Proponuje 18.07.09, 21:34
                              limotini napisała:
                              >
                              > I tak, jeśli chcesz, mogę Ci przyznać rację. Istnieje taki (nazwijmy go
                              > uniwersalnym) system wartości, że wszyscy, którzy go przyjmują, go przyjmują.
                              > Czy to właśnie miałeś na myśli mówiąc o prawie naturalnym?

                              Uff no o to mi chodziło właśnie tak mniej więcej juz bez konkretyzacji - tak o
                              uniwersalny system wartości - niestety żeby nie było że sie zapętlam ale
                              przenoszenie ogladu filozoficznego czy tez nawet teologicznego na grunt
                              matematyki jest niewykonalna - cały czas mialem na mysli dowód w sensie naszego
                              poznania docierania do żródeł sensu naszego istnienia sposobu myś;enia jakim
                              właśnie posługiwali się scholastycy przy budowaniu dowodów na istnienie Boga
                              które jak to Woland zauważył obalił Kant tworząc jednocześnie nowy.
                              Trochę w ferworze dyskusji byc może i zapetllem sie bo w ogole nie bralem aż tak
                              empirycznego dowodzenia.
                              • limotini Re: Proponuje 19.07.09, 00:12
                                Po pierwsze, ja mam czasem głupie skłonności do tego, by starać się sprowadzić
                                dyskusję jak dowód matematyczny. Przepraszam za to, to zboczenie zawodowe, ja
                                wiem, że w normalnym życiu to nie zawsze jest sensowne czy istotne.

                                Po drugię, dziękuję za tę dyskusję, bo sobie przemyślałam, co ja myślę na temat
                                prawa naturalnego (o czym jutro chętnie napiszę).

                                A na dobranoc - zagadka:

                                Dzielny rycerz trafił do krainy, gdzie wszyscy myśleli przeraźliwie logicznie.
                                Któregoś razu zabłądził w ponurym zamczysku i trafił do komnaty, z której były
                                tylko trzy wyjścia (to, którym wszedł, zatrzasnęło się z hukiem). Wiedział (nie
                                pytajcie mnie skąd), że za dwoma z tych drzwi siedzą groźne głodne tygrysy, a za
                                trzecimi czeka powabna księżniczka. Wiedział też (takie były zasady w tym
                                zamku), że w każdym z pomieszczeń dokładnie jeden z podpisów na drzwiach jest
                                prawdziwy. A napisy były takie:
                                1. Tu nie ma tygrysa.
                                2. Tu jest tygrys.
                                3. Jeśli za tymi drzwiami jest tygrys, to słońce codziennie wschodzi i zachodzi.

                                Gdzie powinien wejść rycerz, jeśli woli wypić kawę z księżniczką niż zostać
                                zjedzonym przez tygrysa?
                                • rozdzial43 Re: Proponuje 19.07.09, 09:21
                                  limotini napisała:

                                  > Po pierwsze, ja mam czasem głupie skłonności do tego, by starać się sprowadzić
                                  > dyskusję jak dowód matematyczny. Przepraszam za to, to zboczenie zawodowe, ja
                                  > wiem, że w normalnym życiu to nie zawsze jest sensowne czy istotne.
                                  >
                                  Tak Limotini, tak, zgadzam się. Niekiedy nawet można się sprowadzić na manowce.

                                  > Gdzie powinien wejść rycerz, jeśli woli wypić kawę z księżniczką niż zostać
                                  > zjedzonym przez tygrysa?

                                  Drzwiami z napisem "Tu jest tygrys"?
                                • szprota Re: Proponuje 19.07.09, 22:31
                                  Iii tam taka zagadka. Ja bym chciała wiedzieć, gdzie znajduje się to zamczysko
                                  (bo jednakowoż te wschody słońca, nieprawdaż) i skąd wiemy, że księżniczka ma
                                  kawę :P
                                  • rozdzial43 Re: Proponuje 19.07.09, 22:41
                                    szprota napisała:

                                    > Iii tam taka zagadka. Ja bym chciała wiedzieć, gdzie znajduje się to zamczysko
                                    > (bo jednakowoż te wschody słońca, nieprawdaż) i skąd wiemy, że księżniczka ma
                                    > kawę :P


                                    I skąd wiadomo, że lepiej wypić kawę z tą księżniczką, niż byc rozszarpanym
                                    przez tygrysa :))

                                • skrzydlate.bobry Re: Proponuje 22.07.09, 22:03
                                  My w dyskusje światopoglądowe wdawać się nie lubimy, ale interesuje nas kwestia
                                  tej kawy... Słusznie nam się wydaje, że to trzecie drzwi, czy też powinnyśmy
                                  sobie odkurzyć znajomość z logiką?
                                • mama_kotula O tygrysie 23.07.09, 01:01
                                  Ostatni jest prawdziwy, bo daje logiczną jedynkę, czyli niezależnie od tego, czy
                                  tygrys jest, czy go nie ma, to jest on prawdziwy.

                                  Pozostałe są fałszywe bo prawdziwy jest tylko jeden.
                                  Zatem trza wejść tam, gdzie napisane, że jest tygrys, bo tam nie ma tygrysa.
                                  O.

                                  PS. Pod warunkiem, że całość nie dzieje się np. na biegunie północnym :P
                                  • skrzydlate.bobry Re: O tygrysie 23.07.09, 01:03
                                    A to ostatni w ogóle można rozpatrywać w kategoriach prawdy i fałszu?
                                    • mama_kotula Re: O tygrysie 23.07.09, 02:11
                                      skrzydlate.bobry napisała:

                                      > A to ostatni w ogóle można rozpatrywać w kategoriach prawdy i fałszu?

                                      Jak najbardziej.
                                      Ostatni to logiczna implikacja - jeśli (A) to (B).
                                      Implikacja jest prawdziwa, kiedy jej następnik (czyli B) jest prawdziwy.
                                      Czyli:
                                      (prawda --> prawda) ma wartość (prawda)
                                      i
                                      (fałsz --> prawda) ma wartość (prawda)

                                      (poza tym jeszcze (fałsz --> fałsz) ma wartość (prawda) ale ten przypadek nas akurat nie interesuje)

                                      A więc mamy:
                                      poprzednik A - w pokoju jest tygrys (prawda lub fałsz)
                                      następnik B - słońce wschodzi i zachodzi codziennie (zawsze prawda - w logice nie ma sytuacji pt. biegun północny ;))

                                      No więc skoro B jest zawsze prawdziwe, niezależnie od A, to całe zdanie A --> B jest zawsze prawdziwe.

                                      Amen :D
                                      • skrzydlate.bobry Re: O tygrysie 23.07.09, 11:13
                                        Czyli poza nauką nowego języka czeka nas jeszcze odnowienie znajomości z
                                        podręcznikiem do logiki... Cudownie!
                                        Trochę nam wstyd, że nas tygrys zjadł (ale kto wie
                                        • mama_kotula Re: O tygrysie 23.07.09, 12:46
                                          CytatA pomysłodawcę tej wspaniałej architektury z atrakcjami
                                          już powiesili?


                                          Przebóg, oby nie!
                                          Oszalałabym ze szczęścia, jakby świat był tak skonstruowany - bez miejsca na nadinterpretacje, niedointerpretacje, niedomówienia, szumy komunikacyjne - tylko idealnie zgodnie z prawami logiki.
                                          Jakie wszystko byłoby wtedy cudownie proste.
                                          Niestety, świat nie jest skonstruowany zgodnie z prawami logiki. A ja ciągle o tym zapominam i dostaję po dupie :/
                                          • skrzydlate.bobry Re: O tygrysie 23.07.09, 17:14
                                            mama_kotula napisała:

                                            > Oszalałabym ze szczęścia, jakby świat był tak skonstruowany - bez miejsca na na
                                            > dinterpretacje, niedointerpretacje, niedomówienia, szumy komunikacyjne - tylko
                                            > idealnie zgodnie z prawami logiki.
                                            > Jakie wszystko byłoby wtedy cudownie proste.

                                            Tam zaraz szaleć to może lekka przesada ;)
                                            Ale rzeczywiście - wizja piękna! Od razu mamy rozwiązany problem przeludnienia i
                                            na dodatek zeżarta przez tygrysy zostaje ta część, co jednocześnie domaga się
                                            podwyżek pensji w budżetówce, a także rent i emerytur, a także obniżenia wielu
                                            emerytalnego, budowy autostrad, darmowych leków itede itepe, a jednocześnie
                                            obniżenia podatków :) Chociaż pewnie jakiś sposób na obejście by znaleźli :( I
                                            tygrysy zeżarłyby tylko takich jak ja, co im się wydaje, że umieją myśleć, ale
                                            za mało wiedzą. Co i tak nie byłoby takie głupie, bo w sumie żyję w przekonaniu,
                                            że bez współczesnej medycyny powinnam wyginąć jeszcze w poprzednim pokoleniu ;)
                          • dakota77 Re: Proponuje 18.07.09, 21:28
                            Ale Andrzeju, jaki dowod?! Do ciebie trafiaja te slowa, do innych tez, ale
                            blagam cie, nie wycieraj sobie ust slowem "dowod", bo umacniasz mnie w
                            przekonaniu, ze jak ci napisalam w tamtym watku, nie rozumiesz niestety, co to
                            znaczy dowod naukowy!
                            • andrzej585858 Re: Proponuje 19.07.09, 01:10
                              Z tego wszystkiego to az spać mi się nie chce tak się sam na siebie zezłościłem
                              - bo faktycznie masz rację - co mnie podkusiło do nadużywania tego dowodu to sam
                              nie wiem, za bardzo emocjonalnie podszedłem aż mi że tak powiem łyso na stare
                              lata:-))) Zachciało mi się bezproblemowo "przekuć miecze na lemiesze".
                              • verdana Re: Proponuje 22.07.09, 22:23
                                Problem w tym, ze tam gdzie dowód - tam nie ma wiary. Wiara z natury
                                rzeczy opiera się o BRAK dowodów.
                                • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 00:28
                                  verdana napisała:

                                  > Problem w tym, ze tam gdzie dowód - tam nie ma wiary. Wiara z natury
                                  > rzeczy opiera się o BRAK dowodów.

                                  Dobrze wiem o tym, ale z drugiej strony scholastycy na drodze filozofii
                                  próbowali dotrzec do intelektualnego uzasadnienia wiary. Choc chyba najlepsza
                                  jest droga apofatyczna stosowana przez prawosławnych - szukanie dowodu na drodze
                                  negacji.
                                  No cóż - juz bez analizowania czym jest dobro i szczęście - pragnienie bycia
                                  szczęsliwym jest chyba jednakowe dla wszystkich ludzi obojętnie co rozumiemy
                                  pod tym terminem.
                                  Czasem myślę że największym dowodem i jedynym są dzieci .
                                  Dobrze że pozwoliliście mi na ten wątek -
                                  >
                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 10:27
                                    Trochę zartem - fajne zdanie dzisiaj znalazłem podobno autorstwa szefa Rady ds.
                                    finansowania szkolnictwa wyższego w Anglii:
                                    "Nie lubię naukowców w składach moich komitetów. Nigdy nie wiadomo, jakie
                                    mają stanowisko w dowolnej sprawie. Wystarczy dać im więcej danych, a zmieniają
                                    zdanie".
                                    Nigdy nie wiadomo czy dowody empiryczne są właśnie ostateczne, wystarczy
                                    właśnie zmiana danych.
                                    • jottka Re: Proponuje 23.07.09, 11:03
                                      no ja bym powiedziała, że to łaska boska, że finansów i nie tylko pilnuje ktoś,
                                      kto w razie zmiany danych przytomnie dostosuje do tego nasze postępowanie:)

                                      no i cały dowcip na tym polega, że teorie naukowe obowiązują dopóki nie znajdą
                                      się nowe dane/ nowe, pełniejsze rozwiązanie problemu, nauka z definicji nie
                                      rości sobie prawa do wyrokowania ostatecznego. czytałam kiedyś wspomnienia
                                      fizyka gell-manna, który opisywał konferencję na temat jakiejś bardzo pięknej a
                                      popularnej swego czasu teorii cząstek, kolejny prelegent się zachwycał jej
                                      elegancją, aż tu nagle wstał jakiś ponury i zaniedbany facet, który mrukliwie
                                      oświadczył, pokazując w dół (w piwnicach się mieściły laboratoria), że teoria
                                      jest piękna, ale właśnie doświadczenia wykazały, że kompletnie nieprawdziwa. i
                                      jak tu sie dziwić - kontynuował gell-mann - że nikt nie lubi doświadczalników?:)
                                      • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 11:15
                                        Dobre :-)) To tak jak swego czasu zafascynowała mnie teoria strun - jest taka
                                        fajna książka Michałs Tompczyka - "Teoria chaosu a filozofia" - co prawda od
                                        strony matematycznej to świat niezrozumiały ale jakie fantastyczne implikacje
                                        filozoficzne : -)))
                                        • lacitadelle a propos dzieci 23.07.09, 12:55
                                          o których Andrzeju, wspomniałeś w poprzednim poście, od ponad roku dane mi jest
                                          obserwować syna i naprawdę nie widzę, żeby on miał wrodzone jakieś prawa, o
                                          których tu wspomniano. Jego życiem rządzi na razie zasada maksymalizacji
                                          przyjemności przy minimalizacji przykrości, oczywiście swoich własnych, bez
                                          żadnej kompletnie troski o uczucia innych. I po wysiłku, jaki wkładam w
                                          nauczenie go, że nie wolno krzywdzić innych (na razie bez większych sukcesów)
                                          wnioskuję, że to jednak wychowanie w rodzinie i społeczeństwie decyduje o naszym
                                          systemie wartości i o tym, kogo będziemy traktować jak "bliźniego".

                                          • andrzej585858 Re: a propos dzieci 23.07.09, 13:15
                                            To jest nieco bardziej skomplikowane niż to co mozna zaobserwowac na podstawie
                                            obserwacji dzieci.
                                            Owszem jest to związane z założeniem że istnieje prawo wieczne -lex aeterna -
                                            prawo wypływające z założen teologii naturalnej o istnieniu obiektywnego
                                            poznania dzięki ktoremu mozemy poznać właśnie poznanie Absolutu a zatem dotarcie
                                            do żródeł prawa wiecznego.
                                            Prawo to obejmuje całe stworzenie łącznie ze swiatem zwierzęcym które jednak
                                            nie ma w nim swojego udziału. Jest ono niezmienne i dlatego podlegaja jemu
                                            wszyscy łącznie z dziećmi.
                                            Filozoficzne podstawy istnienia tego prawa stworzył właśnie św. Augustyn.
                                            Jednym z "dowodów" - stawiam cudzysłów gdy nie jest to dowód empiryczny jest
                                            właśnie porządek i ład stworzenia implikujący jego piękno.
                                            Luter w związku z tym napisał takie zdanie : "Nie jesteśmy nawet godni
                                            słyszeć śpiew ptakow i chrząkanie świni".
                                            Rodzic pomaga dziecku odkrywać te prawdy które są mu dane, prawdy do których
                                            może także i sam dojść.
                                            Tak na chłopski rozum to wydaje się niemożliwe - tu już wkraczamy w domene
                                            wiary która opiera się na innych przesłankach niż dowodzenie empiryczne
                                            • lacitadelle Re: a propos dzieci 23.07.09, 13:37
                                              Ale w takim razie właściwie w co ta wiara? W wieczne prawo, którego poznanie
                                              dane jest tylko nielicznym, a którego spora część (nie będę się spierać, jaka) w
                                              ogóle nie czuje i/lub nie przestrzega?

                                              I co to znaczy, że każdy może dojść do tego poznania? Także osoba, która urodzi
                                              się w dżungli i od dziecka uczona jest życia wg. okrutnych (w naszych
                                              kryteriach) praw naturalnych? O ile pamiętam z lekcji religii, taka osoba może
                                              zostać zbawiona, jeżeli przestrzega lokalnych praw (nawet całkowicie sprzecznych
                                              z zasadami dekalogu) i nigdy o Chrystusie nie słyszała.

                                            • staua Re: a propos dzieci 23.07.09, 19:30
                                              Piekno obiektywnie nie istnieje. Jestesmy w stanie je widziec w
                                              otoczeniu, bo generalnie lubimy sie utwierdzac w przekonaniu, ze
                                              jest dobrze i ladnie tam, gdzie jestesmy i ze mamy jakis cel
                                              egzystencji (moze nim byc lad i piekno). Ciezko jest przyzwyczaic
                                              sie do mysli, ze jestesmy dzielem przypadku i zycie nie ma sensu
                                              poza tym, ktory mu nadamy.
                                              To forum robi sie coraz ciekawsze!
                                              • andrzej585858 Re: a propos dzieci 23.07.09, 20:03
                                                staua napisała:

                                                > Piekno obiektywnie nie istnieje.

                                                Czym w takin razue są transcendentalia - własności bytu przysługujące kazdemu
                                                bytowi jako bytowi? - swoiste aksjomaty bytowości? - Właśnie piękno
                                                niedefiniowalne w kategoriach empirycznych.
                                                Dla mnie właśnie ich istnienie jest jednym z dowodów - zgoda przyjmowanych w
                                                pewnych założeniach - ale jednak tłumaczących ostateczna przyczynę istnienia świata.
                                                w ostatecznośc zawsze jest jeszcze na podorędziu zakład Pascala.




                                                • verdana Re: a propos dzieci 23.07.09, 20:50
                                                  Uprzejmie prosze o przetłumaczenie tego na polski. Moja corka chyba
                                                  zasadnie twierdzi, ze jesli ja jestem profesorem, to i chomik może
                                                  być - bo nie kumam czaczy, czyli Twoj post jest dla mnie zbyt
                                                  inteligentny.
                                                • staua Re: a propos dzieci 23.07.09, 23:29
                                                  Zaklad Pascala to cynizm i wyrachowanie, kogos, kto przyznalby, ze
                                                  wierzy, bo jesli Bog istnieje, to wiara jest korzystna dla niego
                                                  (tego kogos, nie Boga) ze wzgledu na potencjalne zarabianie na zycie
                                                  pozagrobowe, znielubilabym od razu.

                                                  Poza tym zaklad Pascala byl juz poddawany w watpliwosc nie raz, bo
                                                  latwo go rozszerzyc i... Uwazac, ze na zycie doczesne w ogole nie
                                                  warto sie wysilac, jesli tylko sie wierzy (a nawet, jesli tylko
                                                  wyzna sie wiare na lozu smierci).
                                        • doratos Re: Proponuje 23.07.09, 13:02
                                          Chcąc czy nie chcąc z postów między wierszmi wychodzi jaki kto ma
                                          stosunek do kwestii wiary,bardzo ciekawe,bardzo!
                                          • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 13:28
                                            doratos napisała:

                                            > Chcąc czy nie chcąc z postów między wierszmi wychodzi jaki kto ma
                                            > stosunek do kwestii wiary,bardzo ciekawe,bardzo!

                                            Nie podoba mi sie takie sformułowanie. Mozna według mnie rozmawiać o wierze,
                                            światopoglądzie ale nie o tym kto ma jaki - to jest prywatna sprawa.
                                            Tego typu sformułowanie dotyczące stosunku ma pejoratywny wydżwięk i nie
                                            podoba mi się niestety.
                                  • staua Re: Proponuje 23.07.09, 19:21
                                    Szukanie dowodu na drodze negacji to zjadanie wlasnego ogona. Innymi
                                    slowy, przyjmowanie, ze cos istnieje, bo nie mozna udowodnic, ze nie
                                    istnieje, to nadal wiara bez dowodu.

                                    Tez jestem naukowcem, i to tym najgorszym dla wierzacych, bo
                                    biologiem i biochemikiem. Andrzeju, chyba jestes w mniejszosci...

                                    Szanuje wiare i wierzacych, ale niestety dialogu miedzy
                                    (wspolczesna) nauka a wiara nawiazac sie nie da, i ci, ktorzy
                                    probuja przekonywac, sa skazani na niepowodzenia (np. Richard
                                    Dawkins).
                                    • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 19:52
                                      Pięknie witam!! Jestem w mniejszości - na pewno na tym forum - ale to nieistotne.

                                      Zaciekawiło mnie natomiast bycia naukowcem i to najgorszym dla wierzących -
                                      akurat tak się składa że znam kobietę biologa molekularnego pracującą w poważnym
                                      zespole naukowym zreszta pochodzącą z rodziny profesorskiej i jednocześnie
                                      bardzo głęboko wierzącą.

                                      Wiara i nauka chyba jednak nie stoi aż w tak wielkiej opozycji wobec siebie
                                      przynajmniej jeżeli chodzi o prywatne przekonania. Jak godzi naukę z wiarą
                                      przykładowo prof. Michał Heller?

                                      Co zaś tyczy się zjadania własnego ogona naukowo tak -empirycznie, ale na
                                      drodze właśnie powiedzmy filozoficznej?
                                      To zaś że ci którzy próbują nawiązać ten dialog w tej chwili być może są
                                      skazani na niepowodzenie to chyba nie oznacza że są na to skazani także w
                                      przyszłości?

                                      Choć może właśnie najpiękniejsze w wierze jest to że nie potrzebuje ona
                                      dowodów namacalnych?
                                      • dakota77 Re: Proponuje 23.07.09, 19:56
                                        andrzej585858 napisał:

                                        Choć może właśnie najpiękniejsze w wierze jest to że nie potrzebuje ona dowodów
                                        namacalnych?

                                        Gdyby potrzebowala, nie bylaby wiara:). Tak, czlowiek wierzacy nie potrzebuje
                                        dowodow, i dobrze. Tylko nie powinien mylic wiary z nauka i przedstawiac
                                        przedmiotu swojej wiary jako obiektywnego, weryfikowalnego zjawiska:)
                                        • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 20:05
                                          Oj no rozpędziłem się ale nadal twierdzę że można na drodze pytań o przyczynę
                                          świata dojść do pewnych twierdzeń które są logiczną implikacją procesu myślowego.
                                          • verdana Re: Proponuje 23.07.09, 20:46
                                            Nie rozumiesz - jesli się dojdzie do dowodów - niezaleznie czy w
                                            przebiegu procesu myślowego, czy też ukazania się w pelnej krasie
                                            Boga Ojca w krzaku ognistym - to wiara się kończy. Moze wowczas
                                            istniec jedynie podporzadkowanie się faktom obiektywnym.
                                            • skrzydlate.bobry Re: Proponuje 23.07.09, 20:55
                                              verdana napisała:

                                              > Nie rozumiesz - jesli się dojdzie do dowodów - niezaleznie czy w
                                              > przebiegu procesu myślowego, czy też ukazania się w pelnej krasie
                                              > Boga Ojca w krzaku ognistym - to wiara się kończy. Moze wowczas
                                              > istniec jedynie podporzadkowanie się faktom obiektywnym.

                                              Chyba że jest się ateistą ognioodpornym :) Ale większość z nas zapewne tej
                                              zalety nie posiada.
                                            • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 22:50
                                              Przyznaję trudno jest mi wyrazic pewne rzeczy które bardziej czuję - stąd tez
                                              duży bałagan w tym co piszę , bardzo dawno nie zajmowałem się tego typu
                                              spekulacją - ale też czegoś nie rozumiem.

                                              Czy to co robili właśnie scholastycy starając się wyodrębnić z bytu jego cechy
                                              konstytutywne - czyli to co jest określane jako transcendentalia i na tej
                                              podstawie konstruując - tak jak to zrobił Akwinata dowody na istnienie Boga
                                              postępowali zgodnie z logiką czy też podporządkowywali logikę wierze?

                                              Wiara nie potrzebuje żadnych dowodów bo jest wiarą - tak to rozumiem, jest nam
                                              dana i nie wymaga dowodów ale czy to co przeżywają mistycy gdy wychodzą poza
                                              świadomość aby doświadczyć tego co zewnętrzne i odczuć to co jest właśnie
                                              transcendetne nie jest dowodem na istnienie pojęcia piękna jako takiego które
                                              można określić jako "to , co się podoba, gdy jest spostrzegane" i niekoniecznie
                                              tylko w sensie zmysłowym
                                              Jednocześnie pojęcie piękna wymyka się definicjom empirycznym chyba nawet
                                              najwiekszy mistyk jakim był Jan od Krzyża nie potrafił tego stanu opisać
                                              definiując go jako ciemną noc zmysłów podczas której dochodzi do tego wyzwolenia
                                              duszy , podobnie jak mistycy prawosławni używają na okreslenie tego stanu
                                              opisowego pojęcia "Dwiatło z gory Tabor".

                                              Czy są to tylko i wyłącznie akty wiary? Owszem nie jestem naukowcem i nie
                                              potrafię stosować metodologii, to wszystko co piszę jest bardziej związane z
                                              moimi odczuciami i dawnymi lekturami do których chyba powinienem powrócić.
                                              Może jeszcze inaczej - ufam temu do czego na drodze analizy filozoficznej
                                              doszli właśnie scholastycy - określilbym własnie ich wnioski jako dowody -
                                              dowody które wymagają uwierzenia chociaż jak czytam Tomaszowe dowody na
                                              istnienie Boga nie widzę w nich sprzeczności .



                                              • staua Re: Proponuje 23.07.09, 23:25
                                                Mysle, ze sa to akty wiary - wylacznie. Nie zmienia to faktu, ze moga
                                                byc piekne, a wierzacy czuja cos, co umyka niewierzacym (albo po
                                                prostu inaczej to ubieraja w slowa) i moze im pomagac zyc.
                                      • staua Re: Proponuje 23.07.09, 23:22
                                        No coz, tylko wierzacy moga odpowiedziec na pytanie, jak godza nauke z wiara. Musi byc im trudniej niz niewierzacym, bo musza cos godzic, wiec musza przystosowywac swoj swiatopoglad do zawodu, ktory wykonuja. Niewierzacy (ja) nie maja tego problemu.

                                        A przystosowac musza, bo niestety ewolucja, szczegolnie biologiczne szczegoly powstania zycia kloca sie z wiara (Nowa Publikacja w Nature obalila kolejny argument, jak to nie da sie udowodnic syntezy replikatorow, a takich dowodow bedzie coraz wiecej, bo coraz wiecej dostepnych technologii i duzo wysilku intelektualnego temu sprzyja).
                                        • andrzej585858 Re: Proponuje 23.07.09, 23:42
                                          Jeszcze sie odezwę choć właściwie obiecałem że będę siedział cicho.
                                          Swego czasu bardzo dużo szumu narobiła książka Ditfurtka "Na początku był
                                          wodór" - książka w której omówił wszystkie zdobycze nauki dotyczące naukowego
                                          opisu Wszechświata po Wielkim Wybuchu.
                                          Nie mam tej książki ale o ile pamiętam to użył tam sformułowania że pytania o
                                          to co było przed Big Benem są pytaniami nienaukowymi.

                                          Może właśnie jest to pytanie nienaukowe ale czy nauka jest w stanie określić
                                          strukturę Wszechświata i czy kiedykolwiek będzie w stanie to zrobić w momencie
                                          gdy uzyska wystarczającą ilość danych?

                                          Prawdę mówiąc w tej chwili to najbardziej zależałoby mi na tym aby nauka
                                          potrafiła leczyć nie objawy zewnętrzne choroby psychicznej ale jej istotę a
                                          niestety tego nie potrafi - to co medycyna nazywa psychiką a ja duszą jakoś nie
                                          daje się ująć w karby nauce.
                                          • dakota77 Re: Proponuje 23.07.09, 23:48
                                            A ty znow z ta psychiatria:). Choroby psychiczne to nie jakies rozterki duszy, a
                                            zaburzenia neurochemiczne, ktore leczy sie odpowiednio dawkujac leki;-).
                                            Dlaczego ty znow mieszasz psychologie i psychiatrie?
                                            • andrzej585858 Re: Proponuje 24.07.09, 00:03
                                              Nie powinienem w ogóle na ten temat wypowiadać się bo mam zbyt osobisty stosunek
                                              do tego - jeżeli chodzi o psychiatrię - no cóż słyszałem od psychiatry diagnozę
                                              - nie wiemy jak pomóc nasza wiedza jest bezradna - i naprawdę wątpię czy to
                                              tylko procesy neurochemiczne, ale to już rzeczywiście temat nie na to forum -
                                              znowu rozpędziłem się.
                                              • dakota77 Re: Proponuje 24.07.09, 00:09
                                                Andrzeju, niezaleznie od stosunku osobistego pewnie rzeczy maja taka, a nie inna
                                                definicje. Czy to psychiatra, czy dowod naukowy. Wybacz, ale czasem po prostu
                                                tego trzeba sie trzymac.

                                                Ja nie twierdze, ze nauka ma odpowiedzi na wszystko. Wrecz przeciwnie, czasem
                                                jest bezradna. Kiedys moze te odpowiedzi znajdzie. Mnie w calej tej dlugasnej i
                                                metnej dyskusji chodzi tylko o to, ze wiara i nauka to rozne sfery, bez
                                                wartosciowania, ktora lepsza. Tylko ze nauka to cos, czego nie bierze sie na
                                                wiare, bo tu wszystko jest poukladane i powinno dac sie udowodnic,a wiary z
                                                kolei nie mozna przedstawiac jako nauki, bo sprawdzalnosci brak. I jak
                                                mowilismy, nawet nie trzeba tu tych dowodow szukac.
                                                • andrzej585858 Re: Proponuje 24.07.09, 00:30
                                                  Ja to wszystko niby wiem :-))) ale wszedzie nawet w nauce widzę coś co trudno
                                                  jest zdefiniować - pwoeim inaczej dla mnie dowód wiary ma to samo znaczenie co
                                                  dowód matemmatyczny - uff pachnie herezją.

                                                  Przypomniała mi sie pewna scena z "Astronautów" Lema - jest tam opisana
                                                  sytuacja kiedy to w trakcie lotu poszczegolni członkowie załogi opisują swoje
                                                  największe osiągnięcia. Między innymi chemik chyba Rainer nazywał się opowiadał
                                                  jak odkrył wzór który pozwolil na wyprodukowanie bardzo wytrzymałej gumy.

                                                  Przperowadzono setki prob i doswiadczeń i wszystkie nie dawały spodziewanego
                                                  efektu az kiedys przypadkiem znaleziono zdjęcie rentenowskie które było dowodem
                                                  że synteza nad która tak nieskutecznie pracowano udała się - problem był w tym
                                                  ze nikt nie wiedział jak to mogło sie stać - co spowodowało że ta jedna probka
                                                  była tą która spelniała wymagania.

                                                  Pieknie jest opisana scena gdy zrezygnowany chemik przechadzał sie nabrzeżem
                                                  portowym i ciągle rozmyślał nad rozwiązaniem problemu. W ytrakcie tych
                                                  przechadzek widział z w burzliwy, wietrzny dzień statek żaglowy który zmierzał
                                                  do portu.
                                                  Piękno tego widoku gdzieś zostało mu w pamięci i dopiero w trakcie snu
                                                  zobaczył jak wzory chemiczne pod wpływem wiatru układają mu sie w pożadane wzory.
                                                  We śnie odkrył prawidła rządzące procesem chemicznym , prawidła których drogą
                                                  doświadczeń nie mógł odkryć.

                                                  Dla mnie swoistym paradoksem jest to że Lem będący ateistą opisał scenę w
                                                  której mowi że nauka to nie tylko suche doświadczenia - wiem można powiedzieć że
                                                  to przypadek podobny do jabłka Newtona po prostu wyciągnięcie wniosków - a dla
                                                  mnie to metafizyka, dowód na istnienie czegoś co umyka właśnie empirii, tak jak
                                                  właśnie w psychiatrii.

                                                  Inaczej postrzegam świat, dla mnie nawet zdobycze nauki są dowodem na
                                                  istnienie Tajemnicy.
                                                  Jeszcze jedno czy filozofia jest właściwie traktowana jako nauka czy też nie?
                                                  - przyznaje szczerze że w wyniku tych mętnych dyskusji pogubiłem się.
                                                  Oczywiście nie chodzi mi o nauki przyrodnicze.
                                                  • lacitadelle Re: Proponuje 24.07.09, 12:18
                                                    > Dla mnie swoistym paradoksem jest to że Lem będący ateistą opisał scenę w
                                                    > której mowi że nauka to nie tylko suche doświadczenia - wiem można powiedzieć ż
                                                    > e
                                                    > to przypadek podobny do jabłka Newtona po prostu wyciągnięcie wniosków - a dla
                                                    > mnie to metafizyka, dowód na istnienie czegoś co umyka właśnie empirii, tak jak
                                                    > właśnie w psychiatrii.

                                                    a dla mnie to ilustracja faktu, że podczas snu nasz mózg cały czas pracuje :)
                                                  • staua Re: Proponuje 24.07.09, 14:52
                                                    Dla mnie tez - vide slynny przyklad Mendelejewa i ukladu okresowego
                                                    pierwiastkow.
                                                    Kiedy dosc intensywnie grywalam w niektore gry komputerowe, czasem
                                                    snilo mi sie rozwiazanie (np. co mam zrobic, zeby wyjsc z labiryntu).
                                                  • avvg Re: Proponuje 25.07.09, 02:43
                                                    > Dla mnie tez - vide slynny przyklad
                                                    Mendelejewa i ukladu okresowego
                                                    > pierwiastkow.

                                                    Wierzysz w to??? Mendelejew poświęcił tej
                                                    tablicy kawał czasu, szukał inspiracji u
                                                    poprzedników, był bystrzakiem z otwartym
                                                    umysłem i poszedł kilka kroków dalej niż inni i
                                                    korzystał z dostępnej wiedzy o strkturze
                                                    atomów, stąd mamy dzisiaj piękny układ okresowy
                                                    pierwiastków, a nie ze snu:)
                                                  • staua Re: Proponuje 27.07.09, 17:12
                                                    Tak, podoba mi sie to, nie uwazam, ze tak sie polozyl i mu sie
                                                    przysnilo, ale wlasnie dlatego, ze poswiecil tablicy kawal czasu
                                                    (wiem o tym) mogla mu sie przysnic ostateczna cegielka. Chociaz
                                                    wiem, ze nie ma zrodla np. w jego notatkach, wiec oczywiscie moze to
                                                    byc legenda, jak inne sny o odkryciach oraz inne legendy o
                                                    okolicznosciach odkryc.

                                                    Oczywiscie, to nie nauka, tylk niezly wlasciwie przyklad na to, w co
                                                    mozna wierzyc lub nie.
                                          • staua Re: Proponuje 24.07.09, 14:51
                                            Ale zobacz, Andrzej, jak daleko w czasie juz trzeba sie cofac, zeby
                                            uzyc argumentu o niemoznosci naukowego wytlumaczenia pewnych
                                            zdarzen.

                                            I to tylko dlatego, ze aparat techniczny nauki (oraz nasze
                                            mozliwosci myslenia "out of the box") jest niedoskonaly.

                                            Oczywiscie mozna tu wprowadzic Boga jako objasnienie, ale jest on
                                            najwyzej jedna z wielu hipotez. Mozna uzywac pojecia "Bog" w celu
                                            okreslenia nieznanej formy energii. To juz z wiara i religia jaka
                                            znamy, i do jakiej sie Ty odwolujesz, niewiele ma wspolnego.
                                            • jottka Re: Proponuje 24.07.09, 15:06
                                              ja bym doprecyzowała, że to cofanie się w czasie musi z definicji sięgnąć w
                                              czasy sprzed oświecenia, bo wtedy tworzą się zręby współczesnego pojmowania
                                              nauki. scholastyka itp. to jest właśnie ta sytuacja opisywana wcześniej przez
                                              andrzeja, kiedy mamy jeszcze 'zbyt mało danych' i koncepcje opisujące działanie
                                              świata opierają się głównie na paradoksach logicznych (jeśli istnieje ruch, to
                                              musi istnieć pierwszy poruszyciel).
                                            • andrzej585858 Re: Proponuje 24.07.09, 17:14
                                              No i jak tu siedzieć cicho jak takie ciekawe tematy są poruszane. No cóż nie da
                                              się ukryć -jestem związany mentalnie z średniowieczem i rozumowanie
                                              scholastyków - jako oczywiście jedna z możliwych hipotez - jest dla mnie bardzo
                                              ważny.

                                              Co zas tyczy się aparatu technicznego nauki. Pozwolę sobie na może dość
                                              przydługi cytat autorstwa prof. Tempczyka fizyka i filozofa z cytowanej juz
                                              przeze mnie książki "Teoria chaosu i filozofia":

                                              "Powstał wtedy i utrwalił się w świadomości społecznej, związany głównie z
                                              fizyką, astronomią i chemią, ideał nauki jako deterministycznego, coraz
                                              dokładniejszego opisu zjawisk... Ten ideał poznania ważano za realny, sądzono
                                              bowiem, że procesy przyrody przebiegają w jednoznaczny i deterministyczny
                                              sposób. Gdyby było inaczej, gdyby w samej przyrodzie istniała jakaś zasadnicza
                                              niejednoznaczność i rozmycie, wówczas poznanie jej struktury i dynamiki nie
                                              mogłoby przekroczyć wynikających z niej samej granic dokładności i ten ideał
                                              wiedzy naukowej byłby z natury rzeczy niezrealizowalny.

                                              Gdy po powstaniu mechaniki kwantowej okazało się, że tak właśnie jest w
                                              mikroświecie, fizycy przywiązani do klasycznego obrazu świata i przekonani o
                                              jego prawdziwości doznali szoku. Niektórzy, jak Einstein, nie mogli pogodzić się
                                              z myślą, że "Bóg gra w kości". Uporczywe próby powrotu do świata jednoznacznego
                                              i przewidywalnego nie dały rezultatów i dziś już niewielu uczonych wierzy, iż
                                              jest to możliwe. Na pociechę pozostało im to, że przynajmniej fizyka klasyczna,
                                              a zwłaszcza mechanika, jest deterministyczna i wolna od statystyki innej niż
                                              rachunek błędów. Tymczasem rozwój teorii układów nieliniowych doprowadził do
                                              zrozumienia, że nawet w tej dziedzinie marzenie o jednoznaczności i
                                              przewidywalności jest złudzeniem wynikającym ze zbyt wąskiego podejścia do
                                              zjawisk mechanicznych.

                                              Obecnie w nauce oraz w filozofii nauki zachodzi proces zmiany poglądów na
                                              żródła ograniczeń możliwości poznawczych człowieka, w szczególności zaś nauki".

                                              Przytaczam ten cytat wypowiedziany przez naukowca gdyż tak jak ja go rozumiem
                                              nauka aby sprostać ciągle nowym poznaniom musi weryfikować swoje metody badawcze
                                              które czasem są jednak też wzorcami przyjętymi apriorycznie zakłada się bowiem
                                              że skonczona dokładność pomiarów i danych nie jest właśnie przeszkodą w
                                              poznawaniu świata - przykładem jest przecież zmieniająca się definicja metra.

                                              Podkreślam jeszcze raz mowie to z pozycji laika ale czy nie jest tak że tak
                                              jak w opisano to w przytoczonym cytacie że w pewnym momencie nauka dochodzi do
                                              momentu w którym stwierdza że znowu "Bóg gra w kości" i musi na nowo konstruować
                                              swoje metody badawcze?

                                              Jeszcze wracając do Pascala - jego "zakład" jest na pewno pewnego rodzaju
                                              cynizmem choć nie podejrzewam autora o świadomy zamiar - ale jak dotrzeć do
                                              cyników jak nie ich własną metodą?
                                              • doratos Re: Proponuje 27.07.09, 22:49
                                                Andrzeju nie mam nic przeciwko twojemu stosunkowi wobec wiary,
                                                wręcz przeciwnie mam podobny.
                                                Nie umiem tak mądrze pisać jak ty,
                                                nawet wstydzę się bo nie wszystko w twoich postach zrozumiałam,lecz
                                                generalnie z tobą sięzgadzam.
                                                Jestem wierząca choć nie praktykująca,nie lubię zachowań stadnych w
                                                kościele.
                                                Wierzę bo tak każe mi rozum bądź intuicja,
                                                mniejsza o to,wierzę bo świat jest zbyt piękny i doskonały,żeby tak
                                                istnieć z ...przypadku.
                                                Wierzę bo jeśli nie Bóg to co?
                                                Kosmiczna materia,przypadek,nie wiem za głupia jestem żeby to
                                                roztrząsać.
                                                Mój chłopski rozum podpowiada mi że Bóg istnieje,czy natura sama
                                                wiedziała że kwiat róży ma mieć taki wygląd,a zwierzęta,a
                                                wodospady,zachody i wschody słońca?
                                                Tak przez przypadek,z czarnej dziury,z chaosu??
                                                Ja wierzę że nie,że to wszystko ma jakiś większy sens!!
                                                To tyle co mi się udało wyprodukować z mojego małego kobiecego
                                                rozumku!
                                                • andrzej585858 Re: Proponuje 29.07.09, 16:38
                                                  Ponieważ przyjęto założenie że niektóre tematy są zbyt kontrowersyjne aby
                                                  poruszać je w ramach innych dyskusji, a jak ktos będzie musiał bo się udusi to
                                                  tutaj może produkować się, więc pozwolę sobie na poruszenie pewnego tematu.

                                                  Otóż przy okazji analizy rozmowy Gaby z Ogorzałką zawartej w OwR pojawiła się
                                                  kwestia pewnego sformułowania - cywilizacja miłości - określenie które jak
                                                  zauważyłem jest dość żle odbierane.
                                                  Właśnie dlaczego? Określenie nadużywane? określenie które ma się nijak do
                                                  rzeczywistości?

                                                  Muszę przyznać że ciekawy jestem opinii na powyższy temat, zwłaszcza w
                                                  kontekście często używanego przeciwstawienia: cywilizacja miłości - cywilizacja
                                                  śmierci.
                                                  Czy nie jest to pewnego rodzaju nadużycie? A może jest jednak w jakiś sposób
                                                  uzasadnione?
                                                  Aha - na koniec, nie uważam że jest to temat który miałby wywołać kłótnię czy
                                                  też prowadzić do antagonizmów.
                                                  Tym bardziej że po prostu można pominąć go milczeniem.
                                                  • jottka Re: Proponuje 29.07.09, 16:55
                                                    no mojem zdaniem to proste jest:) zwrot nie jest neutralny, a ściśle osadzony w
                                                    konkretnym światopoglądzie, w tej chwili kojarzony jest u nas w pierwszym rzucie
                                                    z katolicyzmem a la jan paweł drugi (a nie z hipisami czy new agem na ten
                                                    przykład:) a jako taki jest silnie wartościujący, więc nic dziwnego, że budzi
                                                    opór, nie tyle jako pojęcie samo w sobie, co pojęcie, które udaje neutralne, a
                                                    wcale takie nie jest.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 30.07.09, 09:59
                                                    jottka napisała:

                                                    > no mojem zdaniem to proste jest:) zwrot nie jest neutralny, a ściśle osadzony w
                                                    > konkretnym światopoglądzie, w tej chwili kojarzony jest u nas w pierwszym rzuci
                                                    > e
                                                    > z katolicyzmem a la jan paweł drugi (a nie z hipisami czy new agem na ten
                                                    > przykład:) a jako taki jest silnie wartościujący, więc nic dziwnego, że budzi
                                                    > opór, nie tyle jako pojęcie samo w sobie, co pojęcie, które udaje neutralne, a
                                                    > wcale takie nie jest.

                                                    Właśnie - od razu narzuca się skojarzenie. Podejrzewam że jakieś 40 lat temu
                                                    tzw. porządny obywatel jakby usłyszał określenie cywilizacja miłości czy też era
                                                    miłości to miałby skojarzenia z narkomanami - czyli też wartościujące.
                                                    Nie można zaś traktować tego określenia jako zestawu pewnych pozytywnych cech
                                                    które sprzyjają pozytywnemu rozwojowi?
                                                    Przypomina mi się dość głośne w swoim czasie wydarzenie z szczytowego okresu
                                                    epoki hippisowskiej kiedy na jeden z festiwali zaproszono Ravi Shankara. W
                                                    momencie gdy zobaczył koncert The Who w czasie którego niszczono gitary nie
                                                    chciał wystąpić bo nie mógł zrozumieć jak można mowić o miłości niszcząc
                                                    instrumenty. Dla niego gitara była tym za pomocą czego przekazywał właśnie tą ideę.
                                                    Wtedy era miłosci - to niszczenie starego porządku, teraz zaś to znowu pewien
                                                    negatywny odbiór.
                                                    Właśnie to wartościowanie i to ciągle zmienne jest nieco - przynajmniej dla
                                                    mnie - przerażające.
                                                  • jottka Re: Proponuje 30.07.09, 10:14
                                                    nieno, andrzej, po pierwsze - nie istnieją słowa bez kontekstu, więc zarzut, że
                                                    słowo się z czymś kojarzy, jest ciut absurdalny. inaczej nic byś w ogóle nie
                                                    rozumiał:)


                                                    > Nie można zaś traktować tego określenia jako zestawu pewnych pozytywnych cech
                                                    które sprzyjają pozytywnemu rozwojowi?


                                                    można by, gdyby każdy rozumiał to samo pod pojęciem "pozytywnych cech" i
                                                    "pozytywnego rozwoju", a na tym właśnie problem polega:) a że sens słów zmienia
                                                    się w czasie to też normalne jest, inaczej byśmy robotami byli. tyle że nie
                                                    można twierdzić, że jedynie nasze określenie jest jedynie słuszne i obiektywne,
                                                    a reszta to ideologie są:) to tak w skrócie, bo musze znikać
                                                  • limotini Re: Proponuje 30.07.09, 12:33
                                                    Andrzej,
                                                    a czy przez "telefon komórkowy" rozumiesz telefon, który stoi w komórce (tak
                                                    można był zrozumieć ten zwrot 20 lat temu)? Znaczenia słów się zmieniają.

                                                    Samo sformułowanie "cywilizacja miłości" jest bardzo pozytywne, gdy odrzucimy
                                                    kontekst. Ale też mam wrażenie, że jego znaczenie zostało mocno ostatnimi czasy
                                                    wypaczone.

                                                    Otóż ja mam odczucie, że "cywilizacja miłości" to wszyscy ci, którzy się
                                                    zgadzają z nami, a "cywilizacja śmierci" to ci, którzy mają inne zdanie. A
                                                    zgadzanie obejmuje całe nauczanie kościoła. I przez to stało się bardzo silną
                                                    emocjonalnie bronią. Rozumiesz, jeśli ktoś np. jest zwolennikiem kapłaństwa
                                                    kobiet, małżeństwa księży, rozdziału kościoła od państwa (czyli rzeczy
                                                    niezwiązanych zupełnie z życiem i śmiercią) i w swoich dyskusjach zamiast
                                                    argumentów spotyka się z oskarżeniem (wiem, że głupim i niesłusznym, ale jednak
                                                    powszechnym): "jeśli tak myślisz, to budujesz cywilizację śmierci a nie
                                                    cywilizację życia", to przyznasz, że może temu komuś być bardzo przykro?

                                                    Oczywiście dotyczy to też innych tematów, bardziej kontrowersyjnych, których nie
                                                    chcę wymieniać, żeby nie prowokować dyskusji na ich temat. I wtedy podział na te
                                                    dwie cywilizacje jest takim prostym sposobem na zamknięcie dialogu i
                                                    powiedzenie: "My dokładnie wiemy, co jest dobre, a co jest złe." A to nie dość,
                                                    że własnie jest sprzeczne z "cywilizacją miłości" jako pojęciem abstrakcyjnym,
                                                    to jeszcze na dodatek szkodliwe - bo myśleć i rozmawiać zawsze trzeba, nawet jak
                                                    się jest święcie przekonanym o swoich racjach. Bo może rzeczywiście prawda jest
                                                    po naszej stronie, tylko argumntacja do niczego? A może mamy rację w 99% a w 1%
                                                    coś jest nie tak (jak już wiele razy bywało)?

                                                    Myślę, że właśnie ta sprzeczność, używanie zwrotu "cywilizacja miłości" w celach
                                                    zupełnie sprzecznych z miłością, powoduje ten negatywny odbiór tego zwrotu.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 30.07.09, 13:27
                                                    Masz bardzo dużo racji w tym co piszesz zwłaszcza w kontekście codziennych rozmów.
                                                    Dla mnie chodziło głównie o sformułowanie samo w sobie bez kontekstu takiego
                                                    jaki dzisiaj jest taki kiedyś był inny.
                                                    Dla mnie akurat kompletnym nieporozumieniem jest traktowanie tylko i wyłącznie
                                                    w kontekście nauczania koscioła.
                                                    Nie wiem dlaczego - bardzo często także przez księży - właśnie kwestie czy to
                                                    celibatu księży czy tez kapłaństwa kobiet, rodziału panstwa od koscioła jest
                                                    traktowane z pozycji dogmatu.
                                                    To nie jest przecież kwestia wiary tylko kwestia dyscypliny która może jak
                                                    najbardziej się zmienić.
                                                    Z tego też powodu utożsamianie pojęcia "cywilizacja miłości" z taką postawą
                                                    jest czymś co wprowadza straszne zamieszanie, czego właśnie trochę i tutaj
                                                    jestem świadkiem.
                                                    Niestety - dlatego chciałem zwrócić uwagę na ten problem, gdyż właśnie postawa -
                                                    "racja jest po mojej stronie, a kto nie ze mną to głupi" jest kompletnie
                                                    sprzeczna z tym pojęciem, które nie jest definiowalne w kategoriach empirycznych
                                                    a tylko duchowych.
                                                    Konflikt może pojawiać się tylko w kwestiach fundamentalnych stanowiących jakby
                                                    aksjomat danej wiary - tutaj trudno już o kompromisy i nawet oczekiwanie
                                                    kompromisu oznacza iż oczekuje się od wiary tego czego od oczekuje się od nauki
                                                    gdy zmienią się dane obserwacyjne - ale to już rzeczywiście temat nie na to
                                                    miejsce.

                                                    W każdym bądż razie nie mogę zgodzić się z sformułowaniem że "cywilizacja
                                                    miłości" to ci, którzy z nami się zgadzają, raczej ci którzy swoim postępowaniem
                                                    dają świadectwo człowieczeństwu.
                                                    Znowu musiałbym wrócić do zasad uniwersalnych :-))) - w których istnienie jak
                                                    najbardziej wierzę.

                                                  • limotini Re: Proponuje 30.07.09, 14:45
                                                    Trochę się zastanawiałam nad i mam wrażenie, że to nie przypadek, to co się
                                                    stało ze zwrotem "cywilizacja życia/miłości". Wydaje mi się, że jakoś w ten
                                                    zwrot jest wpisane zamknięcie się na dialog.

                                                    Są rzeczy, w które można tylko wierzyć (Bóg istnieje w postaci Trójcy) i takie,
                                                    o których należy rozmawiać. Wydaje mi się, że moralność, określenie, co jest
                                                    dobre a co złe, właśnie powinno podlegać dyskusji.

                                                    Widzisz, Ty rozumiesz, że np. sprawa kapłaństwa kobiet jest względna i
                                                    niedogmatyczna. Ale jest pewna granica, od której uznasz: "nie ta kwestia jest
                                                    już zbyt fundamentalna, o tym się nie da dyskutować, to zachowanie należy do
                                                    kategorii cywilizacji śmierci". A ja mówię: właśnie o wszystkim należy
                                                    dyskutować! I na bazie tej dyskusji możemy się np. zgodzić, że hitlerowskie
                                                    obozy koncentracyjne były złe. I to, że na ten temat rozmawialiśmy, w żaden
                                                    sposób nie umniejszy ich zła ani nie będzie oznaką braku szacunku dla ofiar.

                                                    Ja na przykład bardzo chcę wiedzieć, dlaczego coś jest złe i myślę, że to jest
                                                    ważne. A zbyt wiele razy słyszałam (z ust autorytetów, nie np. forumowiczów), że
                                                    coś jest "złe i już" (pomimo że według mnie argumentacja była sprzeczna ze
                                                    zdrowym rozsądkiem).

                                                    A możesz powiedzieć, co rozumiesz, Ty osobiście, pod pojęciem "cywilizacja
                                                    miłości", którego bronisz? Tak swoimi słowami, co to jest?
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 31.07.09, 11:13
                                                    limotini napisała:

                                                    > Trochę się zastanawiałam nad i mam wrażenie, że to nie przypadek, to co się
                                                    > stało ze zwrotem "cywilizacja życia/miłości". Wydaje mi się, że jakoś w ten
                                                    > zwrot jest wpisane zamknięcie się na dialog.

                                                    Nie mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem. To jest nawet coś więcej niż dialog -
                                                    z pozycji osoby wierzącej jest to dostrzeganie dobra, dostrzeżenie tego co jest
                                                    zapisane w ST w opisie stworzenia świata: - "A Bóg widział, że wszystko, co
                                                    uczynił, było bardzo dobre".
                                                    Gdzieś spotkałem się z opisem typu - nie bądż dobry dla drugiego, bo on to
                                                    wykorzysta i ciebie skopie, ty pierwszy więc uderzaj bo wtedy zyskasz szacunek -
                                                    pozornie nie ma dialogu z taka postawą.
                                                    To jest właśnie egzemplifikacja "cywilizacji śmierci" bo z góry przyjęte jest
                                                    założenie że to zło rządzi światem.
                                                    Istnieje stara tradycja pośród mnichów prawosławnych że modlą się oni o dar łez.
                                                    Właśnie w możliwości płaczu upatrują ten element który powoduje że wtedy jest
                                                    możliwość refleksji a co za tym idzie także dialogu.
                                                    >
                                                    > Są rzeczy, w które można tylko wierzyć (Bóg istnieje w postaci Trójcy) i takie,
                                                    > o których należy rozmawiać. Wydaje mi się, że moralność, określenie, co jest
                                                    > dobre a co złe, właśnie powinno podlegać dyskusji.

                                                    Wszystko podlega dyskusji - choc tutaj są już pewne prawa fundamentalne - dla
                                                    mnie właśnie taką granicą jest nakaz nie czynienia drugiemu człowiekowi tego co
                                                    dla mnie też jest złe. Dla mnie jest to zasada podstawowa i właśnie czy nad tym
                                                    można dyskutować? Można nad pojęciem dobra i zła, choć też jest to trochę trudne
                                                    ale czy nad tym że ja nie chcę być zabity więc też świadomie drugiego człowieka
                                                    nie pozbawiam życia?
                                                    Szacunek dla życia powoduje to że akurat dla mnie kara śmierci jest poza
                                                    dyskusją pomijam już najbardziej banalny fakt mozliwości pomylki sądowej.

                                                    > Widzisz, Ty rozumiesz, że np. sprawa kapłaństwa kobiet jest względna i
                                                    > niedogmatyczna. Ale jest pewna granica, od której uznasz: "nie ta kwestia jest
                                                    > już zbyt fundamentalna, o tym się nie da dyskutować, to zachowanie należy do
                                                    > kategorii cywilizacji śmierci". A ja mówię: właśnie o wszystkim należy
                                                    > dyskutować! I na bazie tej dyskusji możemy się np. zgodzić, że hitlerowskie
                                                    > obozy koncentracyjne były złe. I to, że na ten temat rozmawialiśmy, w żaden
                                                    > sposób nie umniejszy ich zła ani nie będzie oznaką braku szacunku dla ofiar.

                                                    Pod tym sformułowaniem akurat podpisuję się - nie ma tematów o których nie mozna
                                                    dyskutować, nie bardzo rozumiem z jakiego powodu miałyby być tematu tabu których
                                                    poruszanie miałoby ustawiać człowieka w jakiejś płaszczyżnie. W ogóle
                                                    sformulowanie - o tym nie będę rozmawiać - jest chyba najgorszą rzeczą jaka
                                                    można zrobić
                                                    .
                                                    > Ja na przykład bardzo chcę wiedzieć, dlaczego coś jest złe i myślę, że to jest
                                                    > ważne. A zbyt wiele razy słyszałam (z ust autorytetów, nie np. forumowiczów), ż
                                                    > e
                                                    > coś jest "złe i już" (pomimo że według mnie argumentacja była sprzeczna ze
                                                    > zdrowym rozsądkiem).

                                                    Przyznam szczerze że jakoś mianem autorytetów nie określiłbym osoby posługujące
                                                    się sformułowaniem - "złe i już" brzmi to prawie jak "nie chcę o czyms rozmawiać
                                                    bo może wyjdę na głupiego a taki mądry przecież jestem" - pycha.

                                                    > A możesz powiedzieć, co rozumiesz, Ty osobiście, pod pojęciem "cywilizacja
                                                    > miłości", którego bronisz? Tak swoimi słowami, co to jest?

                                                    Myślę, że w jakis sposób już odpowiedziałem na to. Dla mnie jest to dostrzeganie
                                                    piękna w drugim człowieku, a przynajmniej proba na ile potrafię - dostrzeżenia
                                                    tego piękna. No i tego że człowiek to nie jest tylko zbiór procesów
                                                    biochemicznych - no ale to już kwestia wiary.
                                                  • limotini Re: Proponuje 04.08.09, 10:36
                                                    Zastanawiałam się przez łikend jak to jest z tą "cywilizacją miłości" (odcinając
                                                    się od wszelkich moich skojarzeń, o których pisałam, a rozważając tylko czyste,
                                                    wyidealizowane hasło, o którym Ty pisałeś).

                                                    I z jednej strony mi się marzy taki świat, w którym wszyscy są dla siebie mili,
                                                    przyjaźni itd. Mnie się miło żyje w kraju praworządnym, uczciwym, prawdomównym i
                                                    grzecznym.

                                                    Z drugiej jednak się zastanawiam - na ile właśnie nasze człowieczeńswto zależy
                                                    od złych emocji. Niektóre negatywne emocje są dobre: smutek, złość, że coś się
                                                    nie udało, rozczarowanie itp. - są nieprzyjemne i nikt ich nikomu nie życzy, ale
                                                    mamy świadomość, że w jakiś sposób decydują o naszym człowieczeństwie. Niektóre
                                                    złe emocje popychają nas do zmiany świata, inne do krzywdzenia innych - czy
                                                    można je od siebie oddzielić?

                                                    Na ile nasze człowieczeństwo zależy od możliwości wyboru dobra lub zła i gdy
                                                    nikt nie będzie już wybierał zła i ta możliwość będzie tylko potencjalna, to co
                                                    z naszym człowieczeństwem?

                                                    Wiemy, że zło (tak jak i dobro) się eskaluje: czy jesteśmy w stanie wyeliminować
                                                    nasze wewnętrzne zło, skoro nie jesteśmy w stanie wyeliminować zła zewnętrznego
                                                    (choroby, śmierć, susza, głód itp.).

                                                    Wracając do wcześniejszego pytania: jak NAPRAWDĘ wyobrażasz sobie cywilizację
                                                    miłości? Co byś zostawił z obecnego świata, a co byś wyeliminował?


                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 05.08.09, 21:24
                                                    Chyba odkąd ludzkość istnieje - a już na pewno od momentu gdy po raz pierwszy
                                                    człowiek uświadomił sobie że odczuwa coś więcej poza samymi procesami
                                                    biologicznymi - chcemy być po prostu szczęśliwi.
                                                    Jest to stwierdzenie które w swojej banalności ociera się o truizm a mimo to
                                                    ciągle pozostaje niezdefiniowane.
                                                    Tylko że nigdy nie będzie istniał świat z którego zostanie wyeliminowane to co
                                                    powszechnie uważamy za zło - bo to nie będzie juz świat człowieka wolnego.
                                                    Nasze człowieczeństwo tak jak ja je rozumiem to jest człowieczeństwo wolności
                                                    wyboru. Nie - wolności, ale wolności wyboru.
                                                    Szermowanie hasłem wolności, tolerancji bez dania człowiekowi prawa do wyrażenia
                                                    zgody na jemu proponowaną wolność i uszczęśliwianie odgórnie nie jest wolnością.
                                                    Wszelkie ruchy odnowy, zmiany, rewolucji zawsze miały szczytne ideały tylko że
                                                    najcześciej kończyły się zastąpieniem jednej kasty panów inną kastą - dlatego
                                                    też muszą istnieć zarówno emocje które nazwiemy dobrymi jak i te złe - niektóre
                                                    z tych zlych będą popychac do zmiany świata a inne do krzywdzenia - ale zawsze
                                                    to będzie nas wybór - tutaj zawsze będę przywoływał sentencję o wyborze drogi
                                                    która głosił Robrojek.

                                                    Ideał tego co mozna określić "cywilizacją miłości" pokazał według mnie swoim
                                                    życiem Biedaczyna z Asyżu - naprawdę warto poznać jego życie i zadumać sie nad
                                                    tym że nawet jego najbliżsi uczniowie uważali że tak sie nie da żyć jak on żyje,
                                                    bo przecież człowiek jest słaby.
                                                    Tutaj wydaje mi się tkwi klucz - istnienie w każdym z nas przyzwolenia na bycie
                                                    słabym i to właśnie przyzwolenie powoduje że tak łatwo czasem jest tłumaczyć
                                                    własne słabości.
                                                    Z drugiej zaś strony ludzie o wybitnych zdolnościach czasem maja łatwość
                                                    popadania w poczucie wyższości etycznej nad innymi - wtedy rozgrzeszają własne
                                                    słabości szczytnymi celami - są przecież bardziej doskonali .

                                                    Znalezienie tej właściwej drogi i dokonywanie właściwych wyborów - tym jest dla
                                                    mnie "cywilizacja miłości" wyrastająca z akceptacji pełni człowieczeństwa -
                                                    dobra i zła, dlatego też nic bym nie eliminował z współczesnego świata bo
                                                    powstała by luka w możliwości wyboru
                                                  • dakota77 Re: Proponuje 05.08.09, 21:31
                                                    Pieknie, tylko ze osoby szermujace haslem o cywilizacji milosci zwykle nie
                                                    postrzegaja sprawy tak jak ty. Nie uwazaja, ze czlowiek powinien miec wybor.
                                                    Chca odgornie okreslic, co jak ma wygladac w zyciu czlowieka i wyeliminowac to,
                                                    co oni uwazaja za zlo.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 07.08.09, 16:45
                                                    dakota77 napisała:

                                                    > Pieknie, tylko ze osoby szermujace haslem o cywilizacji milosci zwykle nie
                                                    > postrzegaja sprawy tak jak ty. Nie uwazaja, ze czlowiek powinien miec wybor.
                                                    > Chca odgornie okreslic, co jak ma wygladac w zyciu czlowieka i wyeliminowac to,
                                                    > co oni uwazaja za zlo.

                                                    Ja to jak najbardziej widzę i dostrzegam. Swego czasu mało brakowało a prawie
                                                    zostałbym zlinczowany przez zwolenniczki o. dyrektora.
                                                    Ale też widzę o wiele grożniejsze zjawisko kryjące się w tzw. poprawnosci
                                                    politycznej i w tym że często ci co głoszą hasła o tolerancji pojmuja ja bardzo
                                                    wybiorczo - kto nie zgadza się z nami ten jest nietolerancyjny.
                                                    Identyczne poglądy moherowe tylko o przeciwnym znaku i to też jest problem.
                                                  • limotini Re: Proponuje 07.08.09, 11:04
                                                    Chciałam polecić Ci "Mini wykłady o maksi sprawach" Kołakowskiego - jestem
                                                    pewna, że ta lektura sprawiłaby Ci przyjemność.

                                                    Muszę Ci powiedzieć, że mi przykład św. Franciszka z Asyżu mówi jeszcze mniej
                                                    niż hasło "cywilizacja miłości". Ok, przeczytałam na wikipedii (wiem, wiem, to
                                                    nie jest najbardziej miarodajne źródło) stronę o nim, ale niewiele mi to dało.
                                                    Musiałabym pewnie przeczytać dużo bardziej szczegółowe dzieła by móc cokolwiek
                                                    na ten temat powiedzieć, na dodatek - popraw mnie jeśli się mylę - ze względu na
                                                    odległość czasową byłoby mi bardzo trudno odróżnić fakty od legend. Tak więc
                                                    niestety Twoje porównanie mi wcale nie pomogło :(

                                                    Poza tym wydaje mi się, że to wcale nie jest takie proste. Mogę przyjąć, że św.
                                                    Franciszek był bardzo dobrym i kochającym innych ludzi człowiekiem. Pytanie, czy
                                                    nasza cywilizacja by rzeczywiście przetrwała, gdyby wszyscy byli tacy? Nie
                                                    umniejszając wcale męstwu i bohaterstwu świętego, jego życie na pewno nie było
                                                    nudne ani bezcelowe. Gdyby wszyscy się tak zachowywali, i nie byłaby konieczna
                                                    żadna walka, czy nie byłoby nieciekawie i czy ludziom nie zaczęłoby się wszystko
                                                    wydawać bez sensu? I czy nie powróciliby do swoich złych skłonności z samej
                                                    przekory i chęci rozrywki?

                                                    "Znalezienie tej właściwej drogi i dokonywanie właściwych wyborów". Czyli Ty
                                                    wierzysz, że taka "właściwa droga" istnieje. Czy potrafisz być może powiedzieć,
                                                    jak wyglądałby świat, gdyby tą drogą iść? Czy wtedy nie byłoby bólu, nudy,
                                                    gniewu - czy też może byłyby w mniejszych ilościach?
                                                  • ananke666 Re: Proponuje 07.08.09, 12:58
                                                    Zresztą, naśladowanie Franciszka jest faktycznie mocno trudne, był on przy tym
                                                    zakonnikiem ślubującym czystość - ludzkość by wyginęła :p
                                                    Nie da się jednocześnie być dobrym dla wszystkich i poświęcającym się dla
                                                    wszystkich - i być jednocześnie dobrym rodzicem na przykład. Odrzucając rozmaite
                                                    dobra i poprzestając na małym, zabralibyśmy wytwarzającym je ludziom chleb. Tacy
                                                    wyjątkowi ludzie są potrzebni, ale wszyscy po prostu nie mogą takimi być.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 07.08.09, 16:39
                                                    Nie chodziło mi o dosłowne nasladownictwo ale o pewnego rodzaju postawę,
                                                    wrażliwość na drugiego człowieka, wsłuchanie się w jego życie przy zachowaniu
                                                    radości życia.
                                                    Paradoksem jest to że byl to zakonnik o bardzo optymistycznym spojrzeniu na
                                                    ludzi, no i niesłychanie ekologiczny mówiąc dzisiejszym językiem.
                                                    Oczywiście wszyscy nie mogą tacy byc z prozaicznego powodu - najzwyklejszego
                                                    braku predyspozycji - ale można być bardzo porządnym ateistą i to też jest
                                                    "cywilizacja miłości" i na swój sposób realizowany duch franciszkanski.
                                                  • ananke666 Re: Proponuje 07.08.09, 16:50
                                                    > Paradoksem jest to że byl to zakonnik o bardzo optymistycznym spojrzeniu na
                                                    > ludzi, no i niesłychanie ekologiczny mówiąc dzisiejszym językiem.

                                                    A gdzie tu paradoks?
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 07.08.09, 18:31
                                                    ananke666 napisała:

                                                    > > Paradoksem jest to że byl to zakonnik o bardzo optymistycznym spojrzeniu
                                                    > na
                                                    > > ludzi, no i niesłychanie ekologiczny mówiąc dzisiejszym językiem.
                                                    >
                                                    > A gdzie tu paradoks?

                                                    W tym że do dzisiaj pokutuje opinia o średniowieczu jako o epoce ponurej,
                                                    smutnej i pełnej fanatyków - "ciemne wieki". Tak więc i Franciszek winien być
                                                    tego typu postacią - a nie był.
                                                  • ananke666 Re: Proponuje 07.08.09, 20:21
                                                    > W tym że do dzisiaj pokutuje opinia o średniowieczu jako o epoce ponurej,
                                                    > smutnej i pełnej fanatyków - "ciemne wieki". Tak więc i Franciszek winien być
                                                    > tego typu postacią - a nie był.


                                                    Eeee tam. Stereotyp. Paradoks najwyżej dla tych, co o średniowieczu prawie nic
                                                    nie wiedzą.
                                                  • dakota77 Re: Proponuje 08.08.09, 11:23
                                                    Otoz to. A historycy Sredniowiecza nie uwazaja za ciemne wieki.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 08.08.09, 12:15
                                                    dakota77 napisała:

                                                    > Otoz to. A historycy Sredniowiecza nie uwazaja za ciemne wieki.

                                                    Tak. Ale na to potrzeba było francuskiego środowiska historycznego skupionego w
                                                    tzw, szkole "Annales", no i genialnego pióra Marca Blocha i Jacqesa LeGoffa oraz
                                                    innych historyków, a i tak do powszechnej świadomości z trudem przedziera się
                                                    świadomość że średniowiecze to nie tylko inkwizycja i templariusze.
                                                    A jeszcze jak żródłem informacji staje się Dan Brown to już nie da się tego
                                                    komentować.
                                                  • ananke666 Re: Proponuje 08.08.09, 12:46
                                                    Co? Ależ skąd. Wystarczy trochę znajomości literatury. I to nie jakiejś bardzo
                                                    rzadko spotykanej bynajmniej.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 07.08.09, 19:17
                                                    Kołakowskiego czytałem tylko "Czy diabeł może być zbawiony" też lektura godna
                                                    polecenia. Poza tym jakoś nie potrafię wyrwać się z kręgu książek poświęconych
                                                    średniowieczu niestety. O właśnie ostatnio udało mi się zdobyć w końcu
                                                    "Aleksjadę" Anny Komneny - jakby nie patrzeć cesarzowej bizantyjskiej. Naprawdę
                                                    pasjonująca lektura.

                                                    Wracając zas do tematu. Postać Franciszka przywołałem w celu podkreślenia
                                                    możliwości realizacji życia zgodnego z własnymi ideałami, z własną wiarą. Fakt,
                                                    jest to bardzo wysoki pułap ale nie legendarny.
                                                    Akurat jeżeli chodzi o jego biografię - to jest ona dobrze udokumentowana tak
                                                    więc stosunkowo łatwo oddzielić legendę od prawdy - naprawdę polecam. Zofia
                                                    Kossak napisała powieść w pewien sposob poświęconą tej postaci - "Bez oręża" -
                                                    jest to trochę hagiografia ale dobrze napisana.

                                                    Już wcześniej napisałem że nie jest realne aby wszyscy ludzie tacy byli, bo raz
                                                    że to nierealne a po drugie kazdy ma na swój sposób i wykorzystując własne
                                                    zdolności dążyć do pełnej realizacji swojej osobowości.
                                                    To sa pewnego wzorce na które można spoglądać z szacunkiem - ale z drugiej
                                                    strony czy czasem wokół nas nie ma takich wzorców?
                                                    Dobrzy ludzie nie rzucają się w oczy bo nie robią nic dla rozgłosu. Czasem mozna
                                                    powtórzyć za Koziołkiem Matołkiem - nie trzeba szukać daleko tego co jest
                                                    całkiem blisko.

                                                    Świat nigdy nie będzie nudny - to tylko utopia ze moga być wszyscy szczęśliwi.
                                                    Dziwne że ludzie ustawicznie mają ciągoty do tego aby szukać Edenu - tylko że
                                                    najczęściej te poszukiwania kończą sie niszczeniem tych którzy chcą dokonywać
                                                    innego wyboru, chcą inaczej realizować swoją drogę do Edenu.
                                                    Użyłbym nawet takiego określenia że szczęście dla wszystkich to stukot zębów o
                                                    pełny talerz cudzego jedzenia. Najczęściej te nasze szczęście budowane przez
                                                    innych opiera się krzywdzeniu innych - to nazwałbym właśnie cywilizacją śmierci.

                                                    Właściwa droga to droga zgodna z własnymi przekonaniami , w zgodzie z
                                                    najbardziej podstawowymi zasadami, która jest dla mnie właśnie nieczynienie zła
                                                    - i jest to droga która jest wspólna dla wszystkich ludzi niezależnie od
                                                    wyznania zresztą zgodna z wspaniała wizją Marcina z Tours który krzyknął - "i ty
                                                    diable możesz być zbawiony" -

                                                    Czy świat ma być nudny? Nigdy taki nie będzie - jeżeli nie będziemy chcieli
                                                    nikogo uszczęśliwiać na siłę. Zawsze będzie w nim ból i nuda, przesyt i nędza -
                                                    tylko czy mimo to będzie jeszcze człowieczeństwo? To jest właśnie dążenie do
                                                    tworzenia "cywilizacji milosci" - nie hasła i slogany tylko codzienność.
                                                    Nie tworzenie coraz bardziej nowych -izmów, umów społecznych, parytetów tylko
                                                    tworzenie tego co zagineło gdzieś nawet w Jeżycjadzie - sygnałów dobra.
                                                    Przecież to nie jest aż tak bardzo banalne stwierdzenie że każdy uśmiech to
                                                    jakby następna cegiełka - bardziej smuci mnie to że z góry zakłada się że to
                                                    takie banalne, nudne a tak w głębi serca gdzieś jest tęsknota za tym uśmiechem -
                                                    dlaczego więc tak trudno przyznać się do tej tęsknoty? - bo to nie jest trendy
                                                    jak to się dzisiaj mówi?

                                                    To jest ciągła walka z samym sobą, gdzie tu więc miejsce na nudę?
                                          • ananke666 Re: Proponuje 29.07.09, 23:32
                                            andrzej585858 napisał:


                                            > Nie mam tej książki ale o ile pamiętam to użył tam sformułowania że pytania o
                                            > to co było przed Big Benem są pytaniami nienaukowymi.

                                            Bardzo przepraszam, ale przed Big Benem była ta część Pałacu Westminsterskiego,
                                            która się sfajczyła w 1834, a także roboty przy odbudowie. 25 lat po pożarze Big
                                            Ben już był.

                                            Co do Big Bangu się nie wypowiadam.
                                            ;)
                                            • andrzej585858 Re: Proponuje 30.07.09, 09:46
                                              ananke666 napisała:

                                              > andrzej585858 napisał:
                                              >
                                              >
                                              > > Nie mam tej książki ale o ile pamiętam to użył tam sformułowania że pytan
                                              > ia o
                                              > > to co było przed Big Benem są pytaniami nienaukowymi.
                                              >
                                              > Bardzo przepraszam, ale przed Big Benem była ta część Pałacu Westminsterskiego,
                                              > która się sfajczyła w 1834, a także roboty przy odbudowie. 25 lat po pożarze Bi
                                              > g
                                              > Ben już był.
                                              >
                                              > Co do Big Bangu się nie wypowiadam.
                                              > ;)

                                              A niech to:-))) Widać moja podświadomość ma ukryte tendencje monarchistyczne -
                                              lub też jakieś okołoteleskopowe?
                                              • doratos Re: Proponuje 31.07.09, 17:49
                                                O i właśnie to mi się tak spodobało na tym forum,
                                                dyskusja między andrzejem a limotini to obrazuje!

                                                Ja nie potrafię tak mądrze i przejrzyście wytłumaczyć swego zdania,
                                                jestem nie bardzo wykształconą kurą domową
                                                i dla mnie cywilizacja miłości
                                                to po prostu miłość,
                                                wiara katolicka i jakakolwiek inna nie ma monopolu na miłość
                                                która objawia się wszędzie,
                                                ja tak ogólnie to wierzę w ludzi i lubię ich
                                                i tak jak andrzej wierzę że nie należy czynić drugiemu
                                                co tobie niemiłe

                                                a dyskutować można o wszystkim,a nawet trzeba,
                                                tylko cały sęk w tym jak się to robi,
                                                nie można popierać swoich poglądów stwierdzeniem-bo tak i już,
                                                no bo wtedy rzeczywiście nie ma o czym mówić

                                                i choć dla każdego człowieka jest zawsze jakaś ważna rzecz nie
                                                podlegająca dyskusji
                                                lecz jeśli się o tym rozmawia to wcale nie oznacza że ktoś chce nam
                                                ten dogmat zmienić

                                                Bardzo lubię oglądać reportaże,filmy itd.o religiach,ludziach którzy
                                                w coś wierzą,
                                                zastanawiam się wtedy nad różnicami i podobieństwami
                                                i zawsze staram się wczuć w drugiego człowieka,
                                                nie raz żałuję że nie mam takiego znajomego jak Ogorzałka

                                                w moim otoczeniu ludzie nie chcą się nawet zdrowo pokłócić
                                                o sprawę dla nich ważną,
                                                religia jest dla nich tabu...bo tak..i już..koniec dyskusji!
                                                • andrzej585858 Re: Proponuje 11.09.09, 23:50
                                                  Dawno już w tym wątku nic nie pisałem - a jest to jedyne miejsce na
                                                  światopoglądowo kontrowersyjne wątki :-)) - to dzisiaj pozwolę sobie na kilka
                                                  słów. Właściwie zaś na przytoczenie pewnego fragmentu artykułu który bardzo mnie
                                                  zaciekawił - no i ciekawy jestem opinii w tym temacie.
                                                  Tak więc cytuje - fragment artykułu "Polityki" ale sprzed 2 lat:

                                                  "Szwecja cierpi na narodowy syndrom paniki - twierdzi psychiatra David Eberhard
                                                  i udowadnia to w swojej książce. Jej teza głosi, że paraliżujące myślenie o
                                                  bezpieczeństwie sprawia, że Szwedzi boją się samego życia. Opisuje on
                                                  społeczeństwo tak chronione, że najmniejsze przeciwności w życiu przestają być
                                                  normalne. Kiedy zaczynał pracę jako psychiatra, prawie się nie zdarzało, że ktoś
                                                  tracił chęć do życia po opuszczeniu go przez partnera. Dziś ratuje na pogotowiu
                                                  młodych ludzi, którzy targają sę z tego powodu ma swoje życie. Znany psychiatra
                                                  proponuje narodową kampanię odwykową od strachu i nauczenia ludzi prawidłowego
                                                  wartościowania ryzyka.
                                                  Eberkard nie chce idealizować przeszłości. Kiedy Szwecja była biedna, nikt się
                                                  jednak nie przejmował niebezpieczeństwami i dawał sobie sam radę z wieloma
                                                  prawdziwymi przeciwnościami. Jak się jest głodnym, skłonność do tycia nie jest
                                                  problemem i nie trzeba się martwić ewentualną zawartością metali ciężkich w
                                                  spożywanych warzywach. Co z tego, że żyjemy dziś znacznie dłużej; liczy się
                                                  także jakość życia, mówi. Tymczasem ludzie, zwłaszcza starsi, izolują się w
                                                  swoich domach, bojąc się wyjść na zewnątrz z uwagi na czyhające na nich
                                                  wyimaginowane niebezpieczeństwa".

                                                  To jest fragment artykułu, ale muszę przyznać że jest w nim coś przerażającego.
                                                  W pogoni za, przynajmniej dla mnie, egoistycznym pragnieniem życia bez bólu -
                                                  tworzy się społeczeństwo którego sensem jest tylko i wyłącznie własne dobro.
                                                  Tylko że efektem tego jest właśnie nieumiejętność radzenia sobie w naprawdę
                                                  trudnych sytuacjach, stąd te zamykanie się, niechęć do kontaktu z drugim
                                                  człowiekiem.
                                                  Przejaskrawiony obraz? - byc może.
                                                  Tylko że na tle takiego społeczeństwa obraz rodziny Borejków może wcale nie jest
                                                  aż tak zdeformowanym obrazem rodziny?

                                                  Przy okazji poczułem się już trochę weteranem forum - bo gdzięz zniknęła
                                                  Doratos właśnie? Zresztą nawet w trakcie swojego niezbyt długiego tutaj pobytu
                                                  zauważyłem że niektóre osoby zniknęły tak jakby bezpowrotnie niestety.
                                                  • dakota77 Re: Proponuje 12.09.09, 00:01
                                                    A w czym konkretnie ten artykul kojarzy ci sie z Borejkami?
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 12.09.09, 00:21
                                                    A na koncu napisałem :-))) Poza tym hmm o ile pamiętam to mial to byc wątek w
                                                    którym niekoniecznie trzeba było pisac o Borejkach.
                                                    Pomijam już fakt że chyba co najmniej polowa postów nie ma związku tematycznego.
                                                  • dakota77 Re: Proponuje 12.09.09, 09:26
                                                    Nie uwazam, z ekoniecznie trzeba dyskutowac o Borejkach, no ale sam
                                                    napisales, ze na tle takiego spoleczestwa Borejkowie nie wydaja sie
                                                    tacy dziwni. No i probuje zrozumiec, gdzie mamy takie wystraszone
                                                    spoleczenstwo i w jaki sposob to uzasadnia wszystkie dziwactwa
                                                    Borejkow:)
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 12.09.09, 10:48
                                                    Takie wystraszone społeczeństwo to właśnie podobno w Szwecji jest. Chodziło mi
                                                    głównie o to,ze Borejkowie są modelem tradycyjnej, wielopokoleniowej rodziny. Co
                                                    rodzi także wszelkiego rodzaju dziwactwa.
                                                    Ale w pewien sposób są samowystarczalni emocjonalnie - mimo wszystko nie
                                                    odczuwają lęku przed światem.
                                                    Ten irracjonalny lęk przed zmywarką jest właśnie lękiem przed wkroczeniem do
                                                    świata który jest sctricte konsumpcyjny. Do świata w którym strach przed obcym
                                                    powoduje zamykanie się w domu czyli do świata opisanego w cytowanym artykule.
                                                    Poza tym , przyznaje uczciwie trochę kij w mrowisko chciałem wsadzić. - )))
                                                  • jottka Re: Proponuje 12.09.09, 13:23
                                                    ja mam za to wrażenie, że tego rodzaju wyimki z artykułów o "zamożnych, acz
                                                    zepsutych społeczeństwach zachodu" służą głównie do utrzymywania dobrego
                                                    samopoczucia we własnych szeregach. jesteśmy wprawdzie ubodzy, ale za to jacyż
                                                    wartościowi moralnie, kolejna odmiana okopów świętej trójcy - nic nie należy, a
                                                    wręcz nie wolno w sobie zmieniać, zabrońboże nie należy brać przykładu z innych
                                                    społeczeństw, bo to tylko groza i ogólna degeneracja.


                                                    o szwecji w ogólności niewiele wiemy, więc nie odważyłabym się na formułowanie
                                                    tak daleko idących wniosków na podstawie krótkiej wypowiedzi (a może wskaźnik
                                                    rozdarć psychicznych wzrósł wskutek szwedzkiego otwarcia na bliźnich,
                                                    przyjmowania licznych azylantów, dzielenia się z nimi tym, co mają? a azylanci
                                                    odpłacili - hipotetycznie - postawą wrogą i roszczeniową i teraz szwedzi
                                                    pozostają w konfuzji moralnej? równie dobra hipoteza jak inne).


                                                    szwedzka uczciwość na ten przykład sławna jest albo szacunek do dzieci-małych
                                                    ludzi, może by sie tak powzorować na nich? teksty o rozszalałym
                                                    konsumpcjonizmie, który gubi szwecję (czy inną francję) to banał jest i niewiele
                                                    daje poza głaskaniem własnego ego, które dopiero chciałoby sie dorwać do tych
                                                    luksusowych dóbr:) a przypowieść o zmywarce mojem zdaniem jest bezdennie głupia,
                                                    więc trudno mi z niej głębsze wnioski wysnuwać.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 07.10.09, 06:41
                                                    W ramach niezbyt wesołych refleksji nad współczesnym światem:

                                                    wiadomosci.onet.pl/1578284,2678,1,monachium_w_zalobie,kioskar
                                                  • ananke666 Re: Proponuje 07.10.09, 12:40
                                                    Hm? Znaczy, że świat był kiedyś tak bardzo lepszy, łagodniejszy, sprawiedliwszy?
                                                    Że nikt nikogo nie pobił na śmierć, nie zgwałcił, nie okradł, nie zamordował? Bo
                                                    mam dziwne wrażenie, że obecnie to tylko większe zamieszanie... medialne.

                                                    Równie niewesoła refleksja - na tym się świetnie w mediach zarabia. Dobre
                                                    wiadomości są niewiele warte.
                                                  • jottka Re: Proponuje 07.10.09, 14:48
                                                    proponuję przeczytać nie najmłodsze już dzieło "media i ludzie" amerykanów
                                                    reevesa i nassa, gdzie zajęli się oni obszernie ludzką fizjologią vs. media. i
                                                    m.in. można się dowiedzieć, że ewolucyjnie tak jesteśmy zrobieni, że w sytuacji
                                                    stresu lepiej kojarzymy, zapamiętujemy itp., a takoż że na dowolny sygnał
                                                    negatywny (typu np. info o katastrofie albo widok zakrwawionych szczątków) nasza
                                                    koncentracja skacze niebywale i ogniskuje się wokół ponurego faktu.

                                                    nihil novi, trzeba się szybko orientować w zagrożeniu i jak przed nim nawiać,
                                                    natomiast media - najpierw intuicyjnie, a potem już na podstawie "słupkologii" -
                                                    korzystają z tych naszych uwarunkowań. i dlatego wymyślono telewizję publiczną,
                                                    która z założenia nie jest poddana li i jedynie dyktatowi zysku. no,
                                                    przynajmniej niemcom czy anglikom się w porywach udaje:)

                                                    znaczy nie ma co łkać, że minął wiek złoty, otóż właśnie ludzkość się nie
                                                    zmieniła, bo to pozwala mediom na wątpliwe czasem etycznie zarobkowanie:) ale
                                                    ewentualne zmiany prowadzą raczej przez uświadomienie sobie, jak to działa, a
                                                    nie przez smętne wizje obecnego upadku ludzkości.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 07.10.09, 21:12
                                                    Raczej nie chodziło mi o biadolenie typu - minął wiek złoty. Takowe biadolenia
                                                    znane są chyba od zarania ludzkości - patrz tęsknoty republikańskie w
                                                    starożytnym Rzymie, wszelkiego rodzaju oczekiwania millenarystyczne itd. itp.
                                                    Nawet nie o to, że media wykorzystują podobne wydarzenia w sposon właśnie
                                                    wątpliwy etycznie, ale o pewnego rodzaju zjawisko które - jak mi się wydaje -
                                                    jest czymś nowym.
                                                    Pomimo tego że zawsze istniały rozboje, gwałty w niektórych momentach historii
                                                    nawet w o wiele większej skali niż obecnie. ale istniała też świadomość
                                                    istnienia zasad. Jeżeli je łamano to istniała świadomość ich łamania.
                                                    Natomiast teraz tworzy się nowy system w którym naczelne miejsce zajmuje zasada
                                                    - ja mam prawo, dla mnie należy się - zasada egoizmu.
                                                    Jakoś naprawdę trudno jest mi wyobrazić społeczeństwo w którym zaczyna dochodzić
                                                    do tego typu sytuacji że 16 osób udaje ze nie widzi jak grupa wyrostków katuje
                                                    człowieka - to jest sygnał że coś jednak nie jest w porządku.
                                                    Pobicie, nawet morderstwo są i będą niestety zdarzać się, ale obojętność tłumu -
                                                    to chyba jednak mimo wszystko nie jest normalne.

                                                    Mam świadomość że istnieją tego typu zjawiska, ale jakoś nie potrafię obojętnie
                                                    czytać o takich wydarzeniach - chyba jestem typem człowieka któremu dobrze w
                                                    kuchni.
                                                  • lezbobimbo Re: Proponuje 09.10.09, 00:53
                                                    andrzej585858 napisał:
                                                    ale istniała też świadomość
                                                    > istnienia zasad. Jeżeli je łamano to istniała świadomość ich łamania.

                                                    Ty i te Twoje zasady, o ja piele pelargonie.. :D
                                                    Psu na pupe zasady, jesli sie je lamie.
                                                    Piszesz, ze mozna bylo gwalcic, kaleczyc i mordowac, ale poki Znano ZASADY to
                                                    wszystko w porzo. Kuriozalne to nad wyraz. Wystarczy miec gebe pelna zasad, a
                                                    mozna robic wszystko? Super.

                                                    > Natomiast teraz tworzy się nowy system w którym naczelne miejsce zajmuje
                                                    zasada> - ja mam prawo, dla mnie należy się - zasada egoizmu.

                                                    Historyk z Ciebie niestety zaden :)

                                                    > Jakoś naprawdę trudno jest mi wyobrazić społeczeństwo w którym zaczyna
                                                    dochodzić> do tego typu sytuacji że 16 osób udaje ze nie widzi jak grupa
                                                    wyrostków katuje> człowieka

                                                    W odroznieniu od dawnych, zlotych czasow, kiedy publiczne egzekucje byly
                                                    najpopularniejsza rozrywka? Albo chlosta krnabrnych niewolnikow? Na scinanie
                                                    gilotyna, palenie ludzi zywcem, publiczne katowanie typu cwiartowanie, albo na
                                                    wieszanie malych dzieci za kradziez przychodzilo cale miasto, rowniez ze swymi
                                                    malymi dziecmi, aby mialy na co popatrzec.
                                                    Takie to byly zasady "wtedy". Pospolu z zasada niewolnictwa czy rzadzenia
                                                    smiercia i zyciem innych, o ile sie mialo dosc kasy czy broni i innymi
                                                    rozmaitymi zasadami. Moznaby rzec, ze mamy takie same zasady dzisiaj. Zmienilo
                                                    sie najwyzej troszeczke o tyle, ze gdzieniegdzie na Zachodzie obecnie nie wypada
                                                    stosowac publicznych egzekucji (zwlaszcza dzieci) a takze oficjalnie nie wypada
                                                    sie juz przyznawac do paru innych spraw (inne zasady ha ha).
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 09.10.09, 06:40
                                                    lezbobimbo napisała:
                                                    .
                                                    >
                                                    > Ty i te Twoje zasady, o ja piele pelargonie.. :D
                                                    > Psu na pupe zasady, jesli sie je lamie.
                                                    > Piszesz, ze mozna bylo gwalcic, kaleczyc i mordowac, ale poki Znano ZASADY to
                                                    > wszystko w porzo. Kuriozalne to nad wyraz. Wystarczy miec gebe pelna zasad, a
                                                    > mozna robic wszystko? Super.

                                                    Jednak nie da się ukryć że masz fenomenalną zdolność swoistej interpretacji.
                                                    Teraz pewnie będę musiał udowodnić że jednak nie napisałem, że wolno było
                                                    gwałcić, mordować, itd?
                                                    Poza tym posiadanie tzw. gęby pełnej zasad raczej daje się zaobserwować
                                                    odwołując się do bieżacych wydarzeń u tzw. obrońców wszelkiego rodzaju wolności,
                                                    tolerancji itd.
                                                    Ktoś kto posiada właśnie zasady nie pozostanie obojętny i nie odwraca wzroku gdy
                                                    kogoś się katuje i tyle.
                                                    >
                                                    > > Natomiast teraz tworzy się nowy system w którym naczelne miejsce zajmuje
                                                    > zasada> - ja mam prawo, dla mnie należy się - zasada egoizmu.
                                                    >
                                                    > Historyk z Ciebie niestety zaden :)

                                                    A co to ma wspólnego z historią? Zawsze istniała zasada egoizmu? - pewnie że
                                                    istniała, tylko że jakoś nie była podnoszona do rangi złotego cielca.
                                                    Resztę dywagacji pominę.

                                                  • tygrys2112 Re: Proponuje 17.03.10, 23:50
                                                    Andrzeju - jesteś historykiem to nie trzeba długich wywodów.
                                                    A władcy, którzy bez przerwy wyrywali sobie władzę kosztem ludności
                                                    na podbitych terenach? Wojna trzydziestoletnia? Okrucieństwa Wandei?
                                                    O I i II wojnie Światowej nie wspominam... Nie jestem w stanie
                                                    wymienić zresztą wszystkich wojen i konfliktów.

                                                    Dla mnie to są instynkty czysto zwierzęce. Stada też walczą o
                                                    pozycję, a pojedyncze osobniki o władzę w stadzie również. Nie ma
                                                    wybacz, nie ma pardon. My, ludzie też jesteśmy zwierzętami, choć
                                                    udało nam się stworzyć bardziej zaawansowaną cywilizację. I mamy z
                                                    nimi wiele wspólnego, nawet jeśli istnieją idealiści.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 18.03.10, 21:01
                                                    Żaden tam ze mnie historyk - raczej miłośnik historii i to w dodatku okresu w
                                                    sumie najmniej znanego a szkoda, bo niezwykle ciekawego.

                                                    W innym wątku przytoczyłem ciekawy, moim zdaniem, artykuł dominikanina Jacka
                                                    Salija mówiący o naszym ludzkim odbiorze wszystkich nieszczęść jakie nękają
                                                    ludzkość. No i oczywiście o pytaniach jakie stawiamy. Nie mogę odnależć tego
                                                    artykułu teraz w sieci więc odsyłam do wątku w którym został on zacytowany. Może
                                                    coś znajdziesz w nim dla siebie także:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,16182,108346304,108346304,Bog_na_lawie_oskarzonych.html
                                                  • tygrys2112 Re: Proponuje 18.03.10, 21:57
                                                    Dziękuję bardzo za link do artykułu, właśnie przeczytałam.
                                                    Tylko widzisz, w gruncie rzeczy nie pisałam w kontekście obwiniania
                                                    Boga za ludzi. Miałam na myśli raczej, że podobnie jak reszta
                                                    organizmów jesteśmy częścią przyrody. Nawet ludzie najbardziej
                                                    uduchowieni nie są wolni od biologii. Ta biologiczność wyraża się w
                                                    różny sposób, a to, że ludzkość prowadzi walki, dokonuje zbrodni i
                                                    krzywdzi jest też tego elementem.
                                                    Nie chodzi mi usprawiedliwianie tego, tylko o smutną prawdę. Doszłam
                                                    do tego czytając ostatnio kilka rzeczy bardziej przekrojowych z
                                                    historii.

                                                    Chciałabym się jednak odnieść do jednej rzeczy z artykułu. Jak
                                                    rozumiesz pojęcie bojaźni?
                                                    Muszę powiedzieć, że dla mnie podstawowym powodem odejścia od wiary
                                                    katolickiej był lęk. Tak jak już kiedyś pisałąm, jako dziecko około
                                                    dziesięcio i nastoletnie czytąłam Biblię bardzo intensywnie. Gdybym
                                                    miała powiedzieć szczerze, to z perespektywy czasu sama nie
                                                    pozwoliłabym czytać tej książki dziecku bez rozmowy z osobą bardziej
                                                    doświadczoną i patrzącą z dystansem. Bóg w Starym Testamencie jest
                                                    inny niż w Nowym. Jest to fakt. W Starym jest po prostu Panem losu.
                                                    Jest też wiele miejsc które są bardzo dziwne i kontrowersyjne -
                                                    Hagaar, ofiara Izaaka, Lot i jego córki, córka Jaftego, itp. itd. O
                                                    Hiobie już wspominałam. W Nowym jest bardziej wybaczający (pomijając
                                                    Apokalipsę). Jest i tam jednak jedna rzecz, która mnie bardzo
                                                    nurtuje - Judasz. Już wcześniej jest powiedziane, że zdradzi - zatem
                                                    jego los jest zaplanowany. Jest też powiedziane, że lepiej by było
                                                    gdyby się nie narodził. Jednak spójrzmy na to z innej strony - bez
                                                    Judasza, nie dokonało by się nigdy ukrzyżowanie, a więc to co
                                                    uważane jest za zbawienie. Z drugiej strony, jeśli Judasz był
                                                    przeznaczony na swój los, nie można go w pełni uznać za winnego,
                                                    ponieważ nie mógł uciec przed tym, co miał dokonać. Można tu
                                                    otworzyć kolejną dyskusję o wolnej woli.
                                                    Jestem ciekawa, co myślisz na ten temat, Andrzeju.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 18.03.10, 22:15
                                                    tygrys2112 napisała:

                                                    . Jest i tam jednak jedna rzecz, która mnie bardzo
                                                    > nurtuje - Judasz. Już wcześniej jest powiedziane, że zdradzi - zatem
                                                    > jego los jest zaplanowany. Jest też powiedziane, że lepiej by było
                                                    > gdyby się nie narodził. Jednak spójrzmy na to z innej strony - bez
                                                    > Judasza, nie dokonało by się nigdy ukrzyżowanie, a więc to co
                                                    > uważane jest za zbawienie. Z drugiej strony, jeśli Judasz był
                                                    > przeznaczony na swój los, nie można go w pełni uznać za winnego,
                                                    > ponieważ nie mógł uciec przed tym, co miał dokonać. Można tu
                                                    > otworzyć kolejną dyskusję o wolnej woli.
                                                    > Jestem ciekawa, co myślisz na ten temat, Andrzeju.

                                                    O rany!! Ale temat - no na tym to nie jeden teolog by się wyłożył próbując w
                                                    miare przystępnie pisać, tym bardziej że ocieramy się o tajemnicę - coś co w
                                                    pewien sposób dla człowieka niewierzącego jest bardzo trudne, gdyz ma inna
                                                    perspektywę.
                                                    Nie wiem czy potrafię - muszę to sobie troche przemyśleć. Postaram sie wrócić do
                                                    tematu za kilka dni.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 29.03.10, 21:58
                                                    tygrys2112 napisała:

                                                    . Można tu
                                                    > otworzyć kolejną dyskusję o wolnej woli.
                                                    > Jestem ciekawa, co myślisz na ten temat, Andrzeju.

                                                    Wcześniej napisałem, że trochę musze pomyśleć nad odpowiedzią na powyższy temat.
                                                    Nie chciałbym być posądzony z jednej strony o unikanie odpowiedzi, z drugiej zaś
                                                    - jednak po zastanowieniu doszedłem do wniosku ze może jednak dyskusję na tego
                                                    typu tematu przenieść na inne - bardziej odpowiednie forum. Odpowiednie w tym
                                                    sensie iz grupujące osoby zainteresowane powyższą problematyką.
                                                    Tak więc zapraszam na forum - wychowanie w wierze - i tam możemy rozwinąć
                                                    skrzydła dyskusji!!!
                                                    Zapraszam także jako współgospodarz tego forum wszystkich którzy chcą
                                                    podyskutować na tematy czy to religijne czy tez po prostu o życiu.
                                                  • tygrys2112 Re: Proponuje 31.03.10, 20:39
                                                    Cześć Andrzeju,
                                                    dziękuję za sugestię forum, właśnie zajrzałam i zaczynam czytać.
                                                    Miło mi, że cokolwiek odpowiedziałeś, bo już myślałam, że nie
                                                    odpowiadasz, bo uznałeś że przynudzam ;)

                                                    Jeszczę a propos tamtych przykładów, chciałam dodać, że miałam
                                                    koleżankę na teologii, która wyjaśniła mi, że trzeba je rozpatrywać
                                                    w dwóch kontekstach - teologicznym i kulturowym. I to do mnie
                                                    trafiło, muszę przyznać. Kiedy piszę, że dziecko nie powinno czytać
                                                    Biblii samo to właśnie to mam na myśli - dziecko widzi dosłownie to
                                                    co czyta, a ktoś, kto rozumie że nie da się oderwać kultury i czasu
                                                    w którym powstawała, wie, że to trzeba inaczej interpretować.
                                                    Dlatego uważam, że jeśli dzieci zaglądają do Biblii, to powinny o
                                                    tym rozmawiać z dorosłymi, i uczyć zastanawiania się nad tym co
                                                    czytają stopniowo.
                                                    Jedyne czego moja znajoma nie potrafiła mi przekazać w jasny sposób,
                                                    to właśnie kwestia wolnej woli, która rzeczywiście jest bardzo
                                                    teologiczna i zawiła. Jeśli chcesz, możemy otworzyć dyskusję na
                                                    tamtym forum.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 31.03.10, 21:18
                                                    tygrys2112 napisała:

                                                    > Cześć Andrzeju,
                                                    > dziękuję za sugestię forum, właśnie zajrzałam i zaczynam czytać.
                                                    > Miło mi, że cokolwiek odpowiedziałeś, bo już myślałam, że nie
                                                    > odpowiadasz, bo uznałeś że przynudzam ;)

                                                    To ja zawsze martwię się że przynudzam, do czego mam skłonności niesłychane
                                                    zwłaszcza gdy zacznę temat który jest związany z moimi pasjami!!
                                                    Poza tym, hmm no nie wyobrazam sobie sytuacji że komuś nie odpowiadam,
                                                    zwłaszcza gdy do mnie zwraca się z pytaniem - to chyba byłoby niegrzeczne.
                                                    Pomijam juz fakt że wcale nie przynudzasz a wręcz przeciwnie.
                                                    Temat mozna zacząć jak najbardziej - podejrzewam że ciekawa dyskusja nawet się
                                                    wywiąże - tylko jeden mały problem, chyba musisz się zapisać - to jest forum
                                                    zamknięte i nowi uczestnicy muszą się zgłosić - taka mała weryfikacja , ale
                                                    ponieważ jestem w chwili obecnej moderatorem więc nie widze problemu z
                                                    przyjęciem - ale formalnie powinnaś zgłosić akces - no i wtedy zaczniemy
                                                    dyskusję do której zapraszam oczywiście.
                                                    Tym bardziej że poruszyłaś ważną kwestię prawidłowego odczytywania tekstów z
                                                    zamierzchłej przeszłości - gdyż nie tylko Biblii dotyczy powyższe zagadnienie.
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: Proponuje 01.04.10, 23:07
                                                    Pd warunkiem ,że jeszcze coś o sobie do tego zgłoszenia dołączysz, bo jak
                                                    na razie wysłałaś puste zgłoszenie , a puste zgłoszenia są odrzucane.
                                                    Napisz jakiego jesteś wyznania , czy masz dzieci. zostaniesz przyjęta ,
                                                    jeśli pozostali moderatorzy, no przynajmniej jeszcze jeden. się zgodzą.
                                                  • yasemin Re: Proponuje 03.04.10, 20:30
                                                    a ja właśnie napisałam post zgłoszeniowy na forum, mam nadzieję że
                                                    pomimo iż jestem, jak napisałam, "poszukująca" zostanę przyjęta...
                                                  • wychowanie-w-wierze Re: Proponuje 05.04.10, 15:43
                                                    Yasemin odbierz pocztę
                                                  • ananke666 Re: Proponuje 05.04.10, 19:13
                                                    Niezbyt podoba mi się pomysł przenoszenia dyskusji z otwartego miejsca na forum,
                                                    gdzie trzeba prosić o pozwolenie na pisanie. Które dostanie się albo nie.
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 06.04.10, 06:34
                                                    ananke666 napisała:

                                                    > Niezbyt podoba mi się pomysł przenoszenia dyskusji z otwartego miejsca na forum
                                                    > ,
                                                    > gdzie trzeba prosić o pozwolenie na pisanie. Które dostanie się albo nie.

                                                    Może masz rację, ale ponieważ znowu został podjęty temat związany z religią więc
                                                    poprosiłem o przeniesienie dyskusji na forum poświęcone takiej tematyce.
                                                    Po prostu obiecałem że powstrzymam się od rozwijania podobnych wątków na tym
                                                    forum. To zaś że forum jest w pewien sposób zamknięte - no cóż chcemy uchronić
                                                    je przed wszelkiego rodzaju trollizmem i brakiem szacunku dla innych niz własne
                                                    poglądy. I nie grupuje ono tylko osób wierzących - spektrum poglądów jest
                                                    naprawdę szerokie.
                                                  • ananke666 Re: Proponuje 06.04.10, 11:15
                                                    > Może masz rację, ale ponieważ znowu został podjęty temat związany z religią wię
                                                    > c
                                                    > poprosiłem o przeniesienie dyskusji na forum poświęcone takiej tematyce.
                                                    > Po prostu obiecałem że powstrzymam się od rozwijania podobnych wątków na tym
                                                    > forum.

                                                    Ale przecież ten wątek właśnie temu służy! Po to został założony.
                                                  • limotini Re: Proponuje 09.10.09, 11:00
                                                    Zanim zaczniemy rozpaczać nad biednym społeczeństwem w Szwecji, warto sprawdzić
                                                    statystyki.

                                                    Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że w Szwecji ilość smobójstw wyniosła:
                                                    w 1987 roku: 1541
                                                    w 2005 roku: 1219
                                                    Czyli spadek o 20%.
                                                    A jak się weźmie pod uwagę że liczba ludności w Szwecji wzrasta od lat
                                                    osiemdziesiątyk, to procentowa ilość samobójstw zmniejszyła się jeszcze mocniej.

                                                    Porównajmy. W Polscje jest (mniej więcej) 4 razy więcej ludności (38mln, w
                                                    Szwecji: 9mln), więc liczby bezwzględne co do samobójstw powinny być też
                                                    czterokrotnie wyższe. Tymczasem:
                                                    1987: 5012 (3,5 raza więcej).
                                                    2005: 6043 (5 razy więcej niż w Polsce!)

                                                    Moim zdaniem raczej to świadczy o tym, że Szwedzi nauczyli się radzić sobie z
                                                    ekstremalnym stresem (np. chodząc po poradę do specjalisty, psychatry), a nasze
                                                    społeczeństwo radzi sobie gorzej.

                                                    Wiem, że to nie jest jedyna miara "zestresowania" społeczeństwa, ale wg mnie
                                                    zdecydowanie leszpa od "ilość ludzie odwiedzających psychiatrę".

                                                    (Żródło: www.who.int/healthinfo/morttables/en/index.html)
                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 09.10.09, 12:46
                                                    Z danymi statystycznymi raczej nie dyskutuje się. Oczywiście pozwalaja one na
                                                    uchwycenie pewnego obrazu społeczeństwa, tylko że trochę o coś innego mi chodziło.
                                                    To nie jest kwestia użalania się nad "biednym społeczeństwem szwedzkim". Pomijam
                                                    juz fakt że była to analiza dokonana przez Szweda. Nie jest to także tęsknota za
                                                    rajem utraconym, czyli za "dobrymi, starymi czasami". Najlepiej zaś za czasami
                                                    Franciszka Józefa o właśnie :-)))
                                                    Raczej chodziło mi o zachodzące zmiany społeczne. Posłuże się banalnym
                                                    przykładem - nie było kiedyś , zwłaszcza w malych miejscowościach, problemem
                                                    zostawienie kluczy do mieszkania pod przysłowiową wycieraczką, a przeciez
                                                    złodzieje tak samo grasowali. Tylko że sąsiad zwracał uwagę na mieszkanie sąsiada.
                                                    Jakoś tak dziwnie się składa że wzrost zamożnosci społeczeństwa powoduje
                                                    postępujące wyobcowanie człowieka z tego społeczeństwa. Obojętnością na los
                                                    drugiego - i organizowane od czasu do czasu wielkie i medialnie nagłaśniane
                                                    akcje niewiele zmieniają.
                                                    To zjawisko jest według mnie problemem i na to zwracana jest coraz powszechniej
                                                    uwaga czego przykładem był właśnie cytowany artykuł.

                                                    Oczywiscie nie jest to żadna reguła, to są tylko dywagacje na marginesie życia
                                                    codziennego, zwłaszcza zaś coraz bardziej powszechnej apoteozy hasła "mordo ty
                                                    moja". niestety.
                                                  • lezbobimbo Re: Proponuje 09.10.09, 14:27
                                                    andrzej585858 napisał:
                                                    > Raczej chodziło mi o zachodzące zmiany społeczne. Posłuże się banalnym>
                                                    przykładem - nie było kiedyś , zwłaszcza w malych miejscowościach, problemem>
                                                    zostawienie kluczy do mieszkania pod przysłowiową wycieraczką, a przeciez>
                                                    złodzieje tak samo grasowali. Tylko że sąsiad zwracał uwagę na mieszkanie sąsi>ada.

                                                    O jakich zlotych czasach i o jakim miejscu mowisz?
                                                    Powiem Ci tak - w Szwecji, spokojnym i zamoznym panstwie opiekunczym bylo do
                                                    niedawna tak wlasnie bezpiecznie, ze mozna bylo spokojnie zostawiac dom otwarty
                                                    i w 95% przypadkach zostawal on nietkniety. Niestety, po upadku bloku
                                                    sowieckiego i otworzeniu granic UE zaczely do tej spokojnej Skandynawii naplywac
                                                    zorganizowane bandy zlodziei i bandytow z ubogich krajow Wschodniej Europy, w
                                                    tym z Polski.

                                                    > Jakoś tak dziwnie się składa że wzrost zamożnosci społeczeństwa powoduje>
                                                    postępujące wyobcowanie człowieka z tego społeczeństwa.

                                                    Bua ha ha - w odroznieniu od ubogiego spoleczenstwa, gdzie kwitnie altruizm i
                                                    wszyscy sie kochaja oraz dbaja o bezpieczenstwo innych? :D

                                                    Andrzeju drogi, zlodziejstwa i kradzieze sa popelniane wlasnie w ubogich
                                                    spoleczenstwach, gdzie istnieje przepasc miedzy bogatymi a biednymi (i w ogole
                                                    istnieja biedni), takim ubogim i zlodziejskim krajem jest niestety wlasnie Polska.
                                                    Za w to krajach zamoznych i opiekunczych (n.p. w Szwecji) gdzie 90% ludnosci ma
                                                    zapewniony dobry standard zycia (nawet bezdomnych alkoholikow sie nie zostawia
                                                    samym sobie) bardzo malo wystepuje kradziezy - bo nikt nie musi krasc, skoro
                                                    maja zapewnione potrzeby.

                                                    > To zjawisko jest według mnie problemem i na to zwracana jest coraz
                                                    powszechniej> uwaga czego przykładem był właśnie cytowany artykuł.

                                                    Ten artykul to nie jest narzekanie na zlych bogaczy, jakbys chcial, tylko typowe
                                                    neokonserwatywne czy liberalne narzekanie na panstwo opiekuncze. Neokoni tudziez
                                                    liberalowie pragneliby calkiem skasowac panstwa opiekuncze i w zamian za to
                                                    pozwolic na kapitalistyczne bezprawie (zwane z nabozenstwem "wolnym rynkiem").
                                                    Chcialabym ich tylko zobaczyc, jak im sie nozka powinie w kraju drapieznym i
                                                    nieopiekunczym, jakby stracili zrodlo dochodu albo zdrowie na przyklad.
                                                  • limotini Re: Proponuje 09.10.09, 17:10
                                                    Pozwolę sobie niezgodzić się z przedstawioną zależnością pomiędzy zamożnością
                                                    społeczeństwa a wrażliwością na drugiego człowieka i zaangażowaniem w życie
                                                    społeczne. Dużo więcej społecznych inicjatyw widziadzłam w Kandadzie, Kaliforni,
                                                    Szwajcarii, niż np. w popegeerowskiej wsi.

                                                    A w ogóle wszystkim, nie tylko tym, którzy wyobrażają sobie, że na sielskiej wsi
                                                    sąsiedzi się wspierali, polecam "Kamień na kamieniu" Myśliwskiego. Niezależnie
                                                    od tematu: przepiękna książka.

                                                  • andrzej585858 Re: Proponuje 10.10.09, 10:57
                                                    Tez pozwolę sobie nie zgodzić się ze wszystkimi tezami.
                                                    Można właściwie stwierdzić że to co napisałaś jest zgodne z prawdą ale tak
                                                    trochę nie do końca.
                                                    Istnieje pewnego rodzaju zależność pomiędzy zamożnością a wrażliwością społeczną
                                                    - bieda w pewien sposób wymusza współdziałanie, pomoc. Biblijne określenie
                                                    "wdowi grosz" jest bardzo realnym określeniem. Osoby ubogie bardzo często
                                                    szybciej się podzielą - po prostu znają biedę.
                                                    Inicjatywy społeczne - owszem jest ich o wiele więcej w bogatych
                                                    społeczeństwach, przede wszystkim dlatego że łatwiej dotrzeć do sponsorów. Jest
                                                    tylko jedno - ale. To są najczęściej inicjatywy osób związanych z środowiskiem
                                                    wielkomiejskim.
                                                    Na wsiach po popegeerowskim też takowe istnieją - nie na taką skalę oczywiście.
                                                    Tylko że one nie są nagłaśniane - właśnie głownie z powodu braku pieniędzy na
                                                    reklamę. Poza tym najczęściej są to inicjatywy lokalnych pasjonatów. Im zaś
                                                    najczęściej mało zależy na rozgłosie.
                                                    Trochę Judymów jeszcze ocalało.

                                                    Poza tym - to nie chodzi o gloryfikację sielskości życia na wsi tudziez innych
                                                    tęsknot. Wieś potrafi być takze bardzo okrutna - ale nie jest obojętna.
                                                  • marslo55 Re: Proponuje 14.10.09, 16:31
                                                    "Wieś potrafi być takze bardzo okrutna - ale nie jest obojętna."
                                                    Andrzeju, ale czy obojętne okrucieństwo jest gorsze od zangażowanego?
                                                    To prawda, że na wsi jest mniejsza anonimowość, ale ona nie zawsze
                                                    jest atutem. Kogoś, kto nie może się ukryć przed wzrokiem sąsiadów,
                                                    o kim wszystko wszyscy wiedzą, łatwiej zadręczyć. Komuś, kto ma
                                                    poczucie bliskiej więzi ze wspólnotą, trudniej się bronić przed jej
                                                    naciskami.
                                                    A co do wrażliwości społecznej na biedę - można wcale nie być na nią
                                                    wrażliwym, ale pomagać ludziom z innych, czasem nawet niskich
                                                    pobudek. Myślę, że tym wspomożonym to w zasadzie wszystko jedno.
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 03.11.09, 18:52
                                                    Pozwoliłem sobie na przeniesieniu tematu dotyczącego przestrzegania prawa z
                                                    innego wątku gdyż rzeczywiście wątek tak sie zapętlił że w koncu zaczęły
                                                    pojawiać się opinie oparte na własnych domysłach a nie tym co zastało napisane.
                                                    Tak więc:
                                                    "prawo stanowione nie może stać w sprzeczności z prawem naturalnym" - w ten
                                                    sposob sformulowalem tezę. W związku z powyższym zostalem poproszony o cytat
                                                    biblijny ktory by uzasadniał tą tezę.

                                                    Trzeba więc stwierdzić że Ewangelie opisujące nauczanie Chrystusa mają charakter
                                                    na wskroś religiny. Główna treścią nauki Chrystusa jest sprawa stosunku
                                                    ludzkości do Boga, wskazanie ludziom środkow, za pomoca ktorych mogą osiągnąć
                                                    zbawienie, uzupelnienie i wyjasnienie tego co mówił ST o osbie przyszlego
                                                    Mesjasza. W związku z tym Chrystus dal najważniejsze, konieczne dla czlowieka
                                                    wskazania moralne.
                                                    Nie ma jednak w najwazniejszych żródłach na temat zycia i nauki Chrystusa. tj. w
                                                    Ewangeliach jakiegos systematycznego wykładu etyki spolecznej. Sa tylko jej
                                                    podstawy, o tyle, o ile łączyły sie one z religijnym charakterem nauki Chrystusa.
                                                    Te podstawy etyczne stały się miarodajne dla chrześcijan wszystkich czasow.
                                                    Jesli chce sie być w zgodzie ze żródłami to trzeba powiedzieć, że Chrystus podal
                                                    w tej dziedzinie tylko ogolne normy dla wszystkich czasów i ludzi, ale nie
                                                    gotowy system.

                                                    Nie oznacza to oczywiście że nie ma w tym czysto religijnym nauczaniu także
                                                    pouczen o charakterze spolecznym ktore nie sa zawarte w jakims jednym konkretnym
                                                    cytacie.
                                                    Przede wszystkim trzeba podkreślić że nauczanie Chrystusa ma bardzo
                                                    indywidualistyczny charakter - najwazniejsza jest osoba ludzka:
                                                    "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, chocby cały świat zyskał, a na swej
                                                    duszy szkodę poniósł? - Mt 16,26.
                                                    Lecz dla Chrystusa czlowiek nie jest celem samym w sobie. Z zasady uświęcenia
                                                    samego siebie wynika zasada milosci bliżniego. Nie mozna uświęcić siebie, nie
                                                    milując blizniego - to jest credo nauczania społecznego -
                                                    Chrystus uważa miłość Boga i bliżniego za ścisły obowiązek, przesądzający sprawę
                                                    tego, czy ktoś jest za Chrystusem czy przeciwko Niemu - Mt. 5,43-48. Aktywny,
                                                    świadczący o milosci blizniego stosunek czlowieka do bliżnich to nie tylko nie
                                                    robienie nikomu krzywdy, lecz takze dzialanie ku jego dobru. Co więcej,
                                                    pomaganie tym właśnie "najmniejszym" Chrystus ucznił głównym sprawdzianem tego
                                                    czy czlowiek może zostać zbawiony.

                                                    Tutaj wlaśnie przechodzimy do kwestii stosunku Kościoła w sensie społeczenstwa
                                                    do panstwa. Ludzie bowiem w tym wszystkim co leży u podstaw ich osobistej i
                                                    spoleczno -anstwowej istoty, są w Kościele, lub sa do niego powołani. Nie
                                                    rozumiemy tutaj Kościoła jako instytucji tylko jest to społeczność ludzi
                                                    wierzących. Kościół więc czyli społeczeństwo ma obowiązek głosić to co zostało
                                                    ustanowione Glosi to instytucjom panstwa. Lecz to gloszenie i sluchanie zawsze
                                                    powinno odbywav się jedynie w ten sposób, żeby nie przekraczać lub nie zacierać
                                                    granic pól dzialania, jakie Bóg - Stwórca wyznaczył dla panstwa, a Bóg -
                                                    Zbawicie dla Kościoła. A poniewaz ci, ktorzy przynależą do Koscioła i do
                                                    panstwa, sa tymi samymi żywymi ludżmi, przeto problem właściwego stosunku między
                                                    Kościołem a panstwem jest zawsze problematyczny.

                                                    Kościół od zarania swoich dziejów co znajduje swoje potwierdzenie w Ewangeliach
                                                    własnie w g słowach Chrystusa rozdzielających Boskie od cesarskiego i
                                                    jednoczesnie nakazujące posluszństwo cesarzowi potwierdzal obowiązek
                                                    wypelniania swoich powinnosci wobec panstwa. O tym pisze Pawel - "Nie ma wladzy,
                                                    ktora by nie pochodziła od Boga", a Piotr z tego samego "Babilonu" Neronowego
                                                    woła do ludności Azji Mniejszej, tam gdzie tradycyjnie deifikowano władzę
                                                    królewską: "Czcijcie króla" - 1P 2,17.
                                                    Ale obaj pomimo tego staja przed tą władza i sa osądzeni i skazani !!!

                                                    Pomimo bowiem ich zasadniczej i w sensie chrześcijanskim głęboko zakotwiczonej
                                                    wierności panstwu, zasada głosząca: " TRZEBA BARDZIEJ SŁUCHAĆ BOGA NIŻ LUDZI" -
                                                    Dz 5,29 w konkretnej sytuacji przybierała wyrazną postać "Kościół jest ponad
                                                    panstwem" ilekroc roszczenia godzące w samą istotę Kościoła wymagaly takiego
                                                    rozgraniczenia i takich decyzji.

                                                    Na tej podstawie a także na podstawie innych słów Chrystusa - "Nikt nie może
                                                    dwóm panom służyć" Mt6,24 oraz słów z procesu - "Nie miałbyś żadnej siły
                                                    przeciwko mnie, gdyby nie została ci ona dana z nieba" - J19,11 - pierwsi
                                                    męczennicy mogą przed sadami mowić "Bog jest większy niż cesarz" - Akta
                                                    Saturnina 11.

                                                    Kościół jest nieustająca negacją każdego państwa, ktore samo chce zbudować na
                                                    tej ziemi królestwo absolutnej szczęśliwości albo wskutek przerostu swoich
                                                    roszczeń do absolutnej władzy, także religie wtłacza w ramy swego, jedynie
                                                    obowiązującego porządku prawnego.


                                                    Z tego tez powodu i dla tych przyczyn przepowiedział swoim apostołom, że
                                                    niebawem młody Kościół usłyszy "nie" od świata namiestników i królów - Mt 10,18;
                                                    Mk 13,9: Łk 21,12 - i dlatego zobowiązał do mówienia "nie" państwu, któremu
                                                    nie została dana z nieba żadna władza nad Kościołem i przeciw Kościołowi
                                                    -Dz
                                                    4,19n; 5,39, Dz 17,6

                                                    Zalecenia te już niedlugo zostana przywolane w epoce pierwszych męczenników -
                                                    kiedy to Hipolit pise że jeśli posiadający władzę każą czynić coś niegodnego z
                                                    przekonaniem - " to lepiej byłoby dla nich umrzeć niż spełniać rozkazy". Zaś
                                                    Donata w trakcie procesu mówi "Cześć oddajemy cesarzowi, bo jest cesarzem. Ale
                                                    uwielbienie tylko Bogu" - Akta mEczennikow scilicyjskich 9 zaś senator
                                                    Apoloniusz przed prefektem Rzymu mówi : - "Logos - Jezus Chrystus nauczał nas
                                                    wypełniać przykazanie, które sam nam dał, mianowicie szanować cesarza, lecz
                                                    wielbić tylko Tego, który jedynie jest niesmiertelny".

                                                    Najsłynniejszym przykładem nieposłuszeństwa obywatelskiego mówiąc dzisiejszym
                                                    językiem wobec władzy jest sprzeciw biskupa Mediolanu Ambrożego ktory tak mowi
                                                    do cesarza :

                                                    "Nie gidzi się cesarzowi zabraniać wolności słowa i nie godzi się kaplanowi
                                                    przemilczeć własnego zdania. Nic bowiem nie czyni, was Cesarzy, tak polularnymi
                                                    i ujmującymi, jak wasze umilowanie wolnosci. Na tym właśnie polega różnica
                                                    miedzy dobrymi i złymi władcami, że dobrzy milują wolność, a żli postawę
                                                    niewolniczą. Nie ma zaś dla kapłanów nic niebezpieczniejszego przed Bogiem i
                                                    haniebniejszego przed ludżmi nad to, że nie wyrażają swobodnie swojego poglądu".


                                                    Wiele przykladów mozna przytaczać. Nie ma w postawie nieposluszenstwa wobec
                                                    wladzy która w imię utrzymania wladzy lub własnych wyobrażeń o szczęściu
                                                    sprzeciwia się prawom jednostki - to jest to co określa sie jako prawo
                                                    naturalne. Prawo do bycia czlowiekiem.
                                                    Nie ma sprzeczności w postawie służby wobec panstwa gdyż nie ma ono władzy sama
                                                    z siebie - jest ona także dana z góry i podstawowym prawem jest postawa
                                                    służebna, dążenie do dobra drugiego człowieka.

                                                    Uff pewnie znowu bałamutnie rozpisałem się . Niestety nie mam daru zgrabnego
                                                    formułowania myśli poza tym zaś trudno zawrzeć w kilku zdaniach wszystko - łatwo
                                                    bowiem wyciągać całkiem inne wnioski.
                                                    W kazdym baądż razie wrócę jeszcze na pewno do tego tematu.
                                                  • dakota77 Re: Prawo 03.11.09, 19:52
                                                    andrzej585858 napisał:











                                                    > Donata w trakcie procesu mówi "Cześć oddajemy cesarzowi, bo jest
                                                    cesarzem. Ale
                                                    > uwielbienie tylko Bogu" - Akta mEczennikow scilicyjskich 9 zaś
                                                    senator
                                                    > Apoloniusz przed prefektem Rzymu mówi : - "Logos - Jezus Chrystus
                                                    nauczał nas
                                                    > wypełniać przykazanie, które sam nam dał, mianowicie szanować
                                                    cesarza, lecz
                                                    > wielbić tylko Tego, który jedynie jest niesmiertelny".

                                                    No i jaka w tym sprzecznosc z tym, co pisalismy w tamtym watku? Nikt
                                                    nie interpretowal slow o cesarzu jako wezwania do uwielbienia go.
                                                    Jednak w NT pojawiaja sie cytaty, ktore wyraznie wzywaja do
                                                    szanowania swieckiej wladzy i zostaly one w poprzedniej notce
                                                    zacytowane, a tutaj kompletnie przez ciebie pominiete.
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 03.11.09, 21:03
                                                    dakota77 napisała:

                                                    > Jednak w NT pojawiaja sie cytaty, ktore wyraznie wzywaja do
                                                    > szanowania swieckiej wladzy i zostaly one w poprzedniej notce
                                                    > zacytowane, a tutaj kompletnie przez ciebie pominiete.

                                                    Uznalem że juz zostaly napisane i po co drugi raz je cytować, ale mam zamiar
                                                    rozwinąć ten temat i wtedy dla przypomnienia oczywiście je zacytuje. Skupiłem
                                                    się na powodach dla ktorych prawo stanowione nie obowiązuje z racji
                                                    spczeczności z prawem boskim poslugując się terminologią biblijną - ale widzę że
                                                    zbyt malo wyrażnie to napisałem lub tez przyklady niemerytoryczne niestety.
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 03.11.09, 21:46
                                                    Pozwolę sobie na zamieszczenie linku do krótkiego tekstu znajdującego się na
                                                    innym forum. Pochodzi on z początków II wieku a więc jest jeszcze związany z
                                                    epoka apostolską i właśnie mowi dlaczego obywatele oddają cześć władcy, tutaj
                                                    cesarzowi i jakie są granice tej czci.
                                                    Cesarz nie może przekraczać praw boskich, podobnie jak żadna władza.
                                                    Jeszcze raz przypomnę słynne "Non possumus" kard. Wyszyńskiego które było aktem
                                                    obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec władzy łamiącej podstawowe prawa człowieka.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,16182,99303622,102478101,Re_Cesarz_nie_jest_Bogiem.html
                                                  • dakota77 Re: Prawo 03.11.09, 21:52
                                                    No ale szacunek dla wladzy a oddawanie wladcy czci to dwie rozne rzeczy
                                                    i tego drugiego nikt ani przez moment tu nie postulowal, prawda?
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 03.11.09, 23:48
                                                    To jest przykład z starożytności gdy do rangi prawa podniesiono kult cesarza.
                                                    Nie oddawanie czci równało się złamaniu prawa czyz nie tak?
                                                    Paradoks zarówno św. Pawel jak i św. Piotr nakzaywał wręcz czcić cesarza jako
                                                    posiadajćego władze pochodzącą od Stwórcy a obaj zostali osądzeni i skazani za
                                                    zlamania prawa - tez nie mieli kręgosłupa moralnego?

                                                    To podam współczesny przykład wobec którego nieposłuszeństwo obywatelskie jest
                                                    jak najbardziej na miejscu - moim zdaniem:

                                                    www.e-sancti.net/portal/index.php?option=com_content&task=view&id=907&Itemid=25
                                                  • dakota77 Re: Prawo 03.11.09, 23:53
                                                    O, chwileczke. A nad czym tak KK ubolewa? Na jego terenie krzyze
                                                    wyrzucono? Mowa o wloskiej szkole publicznej. Publicznej, podkreslam.
                                                    Mowi ci cos to slowo? Publiczna to nie wyznaniowa. Moim zdaniem
                                                    miejsce na krzyze i inne symbole religijne ( jak zreszta na nauke
                                                    religii) jest w szkolach wyznaniowych odpowiedniego wyznania. Jezeli
                                                    szkola nalezy do panstwa, takie dekoracje nie powinny miec miejsca.
                                                    Jakos symboli zydowskich czy muzulmanskich nie wieszaja, co?
                                                    Jak kogos to prowokuje do nieposluszenstwa obywatelskiego, prosze
                                                    bardzo, niech w ramach tego wezmie dziecko i zapisze do katolickiej
                                                    szkoly. bedzie mial krzyzy ile chce.
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 04.11.09, 06:36
                                                    Odwieczny dylemat - szkoła należy do państwa. A państwo to kto? abstrakcyjny
                                                    twór? Wydaje mi się że nie tylko Ludwik mógł powiedzieć = "panstwo to ja" - ale
                                                    także ja, ty i kazdy inny obywatel. Tymaczasem gruppa sprawująca w danym
                                                    momencie orzeka - państwo to my i narzuca swoją interpretację wizji państwa.
                                                  • dakota77 Re: Prawo 04.11.09, 08:34
                                                    Panstwo to zbior obywateli, OK. Rzecz w tym, ze wszystkich, niezaleznie
                                                    od pogladow. Nie tylko jednej grupy. Dlaczego tylko jedna grupa mialaby
                                                    prezentowac swoje symbole wiary? Powtarzam, ktos chce krzyzy na kazdej
                                                    scianie i gloszenia w szkole okreslonego swiatopogladu, zapisuje
                                                    dziecko do szkoly wyznaniowej i po problemie.
                                                  • onion68 Re: Prawo 04.11.09, 16:11
                                                    dakota77 napisała:

                                                    > Panstwo to zbior obywateli, OK. Rzecz w tym, ze wszystkich, niezaleznie
                                                    > od pogladow. Nie tylko jednej grupy. Dlaczego tylko jedna grupa mialaby
                                                    > prezentowac swoje symbole wiary? Powtarzam, ktos chc

                                                    Mogę się tylko podpisać pod tym, co powiedziała Dakota.
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 04.11.09, 16:55
                                                    Oczywiście że państwo to zbiór obywateli - wszystkich obywateli. Wszyscy tez
                                                    obywatele niezaleznie od wyznania lub jego braku utrzymują państwo i w związku z
                                                    powyższym maja prawo oczekiwać poszanowania ich przekonań niezależnie od
                                                    wyznania - każda grupa ma więc prawo prezentować swoje symbole wiary - kazda.
                                                    Podobają mi się słowa biskupa Vincento Paglia : - "Świeckość nie polega na
                                                    braku symboli religijnych, ale na umiejętności ich przyjęcia i wsparcia w
                                                    obliczu moralnej pustki, jaką często widzimy także wśród naszej młodzieży".
                                                    Symbole religijne na pewno nie przeszkadzaja w procesie wychowawczym, casem mogą
                                                    pomóc .
                                                    Konkludując - dla mnie osobiscie każda grupa może prezentować swoje symbole
                                                    religijne czy też swiatopoglądowe - latwiejsza bylaby nauka tolerancji.
                                                  • dakota77 Re: Prawo 04.11.09, 21:38
                                                    Tak, maja prawo prezentowac swoje symbole religijne. I moga to
                                                    swobodnie robic w szkolach nalezacych do swojego wyznania. Panstwo
                                                    wloskie czy polskie nie jest wyznaniowe. Czemu mialoby sprzyjac tylko
                                                    katolikom? Bo wiesz, to oni zwykle o te krzyze krzycza. Np. ewangelicy
                                                    nie przepadaja za obwieszaniem roznyh miejsc, nawet kosciolow, symbolem
                                                    meki Panskiej i zwykle w tej sprawie nie gardluja.
                                                    Panstwo swieckie nie moze byc pusta nazwa.
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 04.11.09, 21:55
                                                    Szczerze mówiąc osobiście mam obojętny stosunek w sprawie obecności symboli
                                                    religijnych gdziekolwiek. Ale nie jest dla mnie obojętne jezeli ktoś zabranie, w
                                                    imię podobno "tolerancji" dla osoby lub grupy wyrażania w ten sposob swoich
                                                    przekonań.
                                                    Może dana osoba lepiej sie czuję widząc symbol swojej wiary? W imię czego ma jej
                                                    to być zabronione?
                                                    To jest dla mnie właśnie brak tolerancji. Państwo nie ma prawa faworyzować
                                                    jakiejkowiek grupy, - także ateistów - ale też nie ma prawa zabraniać uzywania
                                                    symboli swojej tożsamości - skrajnym przypadkiem jest tutaj zakaz noszenia
                                                    nakryć glowy dla muzułmanek - w imię czego?
                                                  • dakota77 Re: Prawo 04.11.09, 22:13
                                                    No wiec zeby ie zabraniac symboli religijnych, umieszajmy w szkolach i
                                                    miejscach religijnych symbole wszystkich grup, przynajmniej
                                                    wystepujacych w danym kraju. Dajmy krzyz, polksiezyc, gwiazde Dawida i
                                                    tak dalej. Dopiero wtedy nie bede protestowac przeciwko krzyzom w
                                                    miejscach publicznych i nie nalezacych do kosciolow
                                                  • jottka nienienie 04.11.09, 22:25
                                                    to jest wbrew pozorom fałszywe założenie

                                                    po pierwsze dlatego, że nie każdy człowiek jakąś religię wyznaje.

                                                    po drugie, czego zwykle nie biorą pod uwagę osoby mówiące "przecież krzyż jest
                                                    symbolem miłości", nie dla każdego dany symbol religijny jest faktycznie
                                                    symbolem dobra (jaskrawym przykładem była bitwa o krzyż w oświęcimiu) i to też
                                                    trzeba mieć na względzie, choć dla wyznawcy może być to przykre i nie jego w tym
                                                    wina.

                                                    po trzecie - z uwagi na ową różnorodność tolerancja religijna przejawia się w -
                                                    z jednej strony - ustaleniu, że każdy może sobie miejsce kultu wedle swego gustu
                                                    zbudować i ów uprawiać, z drugiej zaś w tym, że ustalamy również MIEJSCA
                                                    WSPOLNE, czyli ową przestrzeń publiczną, która z definicji pozostaje wolna od
                                                    znaków dowolnego kultu.

                                                    a po czwarte - z innej beczki. nie podoba mi się bardzo popularne założenie
                                                    'skoro krzyż jest symbolem miłości, a on/ona nie chce krzyża, to znaczy, że to
                                                    szubrawiec!" w dzisiejszych wypowiedziach w tv pełno było tego, no miłość
                                                    bliźniego jak cholera:)
                                                  • dakota77 Re: nienienie 04.11.09, 22:35
                                                    No ja sie zdecydowanie zgadzam co do tego, ze przestrzen publiczna
                                                    powinna byc wolna od dymboli jakiegokolwiekkultu, jako
                                                    publiczna wlasnie. Jezeli mamy miec jakies symbole religijne, to
                                                    niech beda wspolne. Ale pierwsza opcja zdecydowanie jest preferowana!

                                                    Noo, to ze mnie niezly szubrawiec. Bo draznia mnie krzyze w
                                                    publicznych szkolach, bulwersuje krzyz w sejmie, potajemnie
                                                    powieszony. Do tego nie nosze krzyza na lancuszku, a krzyza z
                                                    ukrzyzowanym Jezusem nigdy bym nie zalozyla. No spalic mnie z miejsca
                                                    na stosie, co nasi cudowni tolerancyjni i otwarci gorliwi religijnie
                                                    pewnie chetnie by zrobili. Wiadomo, tylko jeden swiatopoglad jest w
                                                    tym kraju tym prawidlowym.
                                                  • andrzej585858 Re: nienienie 05.11.09, 06:37
                                                    O przepraszam bardzo. Rozumiem, ze są osoby ktorym moga przeszkadzać symbole
                                                    religijne, - podkreślam symbole a nie tylko krzyż - w miejscach publicznych, ale
                                                    ciągle pojawiające się zarzuty typu "Nasi cudownie tolerancyjni i gorliwie
                                                    tolerancyjni" są tak samo prawdziwe jak i zarzuty o szerzącym sie antysemityzmie
                                                    w Polsce.

                                                    Odnoszę czasem wręcz odwrotne wrażenie, że to osoby wierzące i otwarcie
                                                    przyznające sie do swojej wiary narażone są na ostracyzm. Tez za silne slowo -
                                                    ale dzisiaj "nie wypada" być osobą religijną a ci ktorzy do tego sie przyznają
                                                    czynia to z powodów koniunkturalnych.
                                                    Nie będę szerzej rozwijał tego tematu ale tak proponuję czasem chlodnym okiem
                                                    spojrzeć na tą opinię o braku tolerancji.
                                                    Ciekawe kto jest tak szykanowany za to że jest niewierzącą osobą?
                                                  • andrzej585858 Re: nienienie 05.11.09, 06:44
                                                    jottka napisała:

                                                    > to jest wbrew pozorom fałszywe założenie
                                                    >
                                                    > po pierwsze dlatego, że nie każdy człowiek jakąś religię wyznaje.

                                                    No cóż, ja to zwykle określam ze niewierzący wierzy w to że nie wierzy - czyli w
                                                    sumie w coś wierzy.
                                                    Natomiast określenie - przestrzeń publiczna - mowi samo za siebie - publiczna
                                                    czyli dla wszystkich. Ustalanie zaś odgórne na temat jaka przestrzeń ma być
                                                    wolna od znakow religijnych jest dokonywana przez okreslona grupę ludzi o
                                                    określonych poglądach.
                                                    Osobiście uważam że żadna władza nie powinna ingerować w jakikolwiek sposób w
                                                    określanie co jest symbolem religijnym i dla kogo gdyż jest to ingerencja
                                                    właśnie w podstawowe prawa jednostki.
                                                    Ale oczywiście każdy ma prawo do innej interpretacji.
                                                  • andrzej585858 Re: nienienie 05.11.09, 06:51
                                                    Aha, dodam jeszcze że wcale nie zdziwię się, jak za ileś tam lat Europa obudzi
                                                    się i stwierdzi że jest już muzułmańska. To tak na marginesie.
                                                  • iwoniaw Że co nakazywał św. Piotr i Paweł??? 04.11.09, 00:28
                                                    > Paradoks zarówno św. Pawel jak i św. Piotr nakzaywał wręcz czcić cesarza jako
                                                    > posiadajćego władze pochodzącą od Stwórcy

                                                    Tyberiusz czy Nerona mieli na myśli? (Już nie chcę pytać o źródła tych
                                                    herezji...) Tak się składa, że jeszcze długo po Piotrze i Pawle nie tylko nie
                                                    mogło być mowy o oddawaniu przez chrześcijan czci Cesarzowi jako Pomazańcowi,
                                                    ale do silnych konrowersji dochodziło nawet na tle służby wojskowej w armii
                                                    rzymskiej, a konkretnie przyjmowania odznaczeń i okazywania szacunku sztandarom.

                                                    Linkowany przykład zaś nasuwa mi głównie skojarzenie z "oddaniem cesarzowi co
                                                    cesarskie, a Bogu co boskie". Jako żywo szkoła publiczna w świeckim państwie
                                                    należy do pierwszej kategorii.
                                                  • andrzej585858 Re: Że co nakazywał św. Piotr i Paweł??? 04.11.09, 06:32
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    >
                                                    > Tyberiusz czy Nerona mieli na myśli? (Już nie chcę pytać o źródła tych
                                                    > herezji...)

                                                    Proszę bardzo - tutaj akurat zostały podane żródła tych herezji:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,102276011,102402079,Re_Malenki_wtret.html

                                                    Mieli być posłuszni zwierzchnościom - tylko co wtedy gdy ta zwierzchność
                                                    nakazuje pod grożba utraty życia oddawać sobie cześć Boską?
                                                  • iwoniaw Akurat tu wątpliwości chrześcijanie pierwszych 05.11.09, 13:41
                                                    wieków nie mieli - z licznych przekazów wiemy, że były to społeczności żyjące w
                                                    poczuciu trwania Dni Ostatnich i religia była dla nich ważniejsza niż prawo.
                                                    Nikt zatem nie miał wątpliwości, czy postąpienie wbrew tej zasadzie jest
                                                    usprawiedliwione "okolicznościami" - nie było i w każdym przypadku, gdy akurat
                                                    delikwent miał do czynienia ze wspólnotą bardziej skłonną do wybaczenia (bo były
                                                    i kościoły nieprzejednanie pryncypialne, aż do schizm włącznie), to zachodziła
                                                    konieczność ekspiacji, a nie przymknięcie oczu.
                                                    Dodajmy, że w takim np. III w. administracja rzymska też nie była przesadnie
                                                    rygorystyczna w egzekwowaniu prawa dotyczącego czci cesarzy, a znane nam
                                                    przypadki kar za np. odmowę złożenia ofiar czy oddawania czci sztandarom były
                                                    wynikiem demonstracyjnych postaw żołnierzy-chrześcijan, którzy nie godzili się
                                                    na przymykanie oczu i udawanie, że nic ich to nie obchodzi, choć jest czynione
                                                    również w ich imieniu. Po czym z pieśnią na ustach spieszyli ponieść
                                                    przewidziane prawem konsekwencje. Konsekwencje to była najczęściej śmierć
                                                    uznawana później za męczeńską. Zatem porównywanie kombinowania w obchodzeniu
                                                    złego i niemoralnego prawa w ustroju totalitarnym (mniej lub bardziej
                                                    opresyjnym) i samousprawiedliwiania się w temacie z nieposłuszeństwem pierwszych
                                                    chrześcijan wobec nakazu kultu władcy jest jednak nietrafione, bo to zupełnie
                                                    rózne postawy w niepodobnych okolicznościach. I tyle.
                                                  • andrzej585858 Re: Akurat tu wątpliwości chrześcijanie pierwszyc 06.11.09, 17:35
                                                    Według mnie chodziło o to czy opierając się na Biblii mozna uznać że są
                                                    sytuacje kiedy prawo stanowione nie ma mocy wiązaej poniewaz stoi w sprzeczności
                                                    z prawem boskim czy tez jak ja to określam , prawem naturalnym.
                                                    Podane przykłady dotyczyly właśnie tego zagadnienia. Nie miałem zamiaru stawiać
                                                    na rowni kombinowania w obchodzeniu prawa w ustroju totalitarnym zwłaszcza w
                                                    odniesieniu do sytuacji które dotkają tylko materialnej strony życia z postawą
                                                    pierwszych chrześcijan.
                                                    Chciałem tylko uzmysłowić że prawo okresu PRL z założenia łamało podstawowe
                                                    prawa człowieka i moralnie bylo po prostu złe gdyż często nie pozostawiało
                                                    żadnego wyboru.
                                                    Nie ma tutaj żadnej chęci usprawiedliwiania się - to niedemokratyczne państwo
                                                    łamiąc nawet podstawowe prawo człowieka do własności prywatnej nie pozostawiało
                                                    często wyboru.
                                                  • dakota77 Re: Prawo 05.11.09, 09:41
                                                    Tutulem uzupelnienia, bo ta informacja nie pada w zalinowanym tu
                                                    newsie. Obroncy krzyzy w szkolach wloskich powolywali sie na edykty
                                                    krolewskie z lat 20-tych bodajze, nakazujacewieszanie kzyzy w
                                                    kazdej szkole publicznej. Przed chwila byla o tym dyskusja w
                                                    DDTVN i nawet Szymon Holownia, choc ogolnie bronil prawa do wieszania
                                                    krzyzy, przyznal, ze istnienie takich nakazow bylo nie w porzadku.

                                                    W kontekscie tegiego nakazu trudno sie dziwic decyzji Trybunalu, bo
                                                    one zdecydowanie naruszaly prawo rodzicow do wychowania dzieci
                                                    zgodnie z wlasnym swiatopogladem.
                                                  • dakota77 Re: Prawo 05.11.09, 09:42
                                                    Takiego, nie tegiego;-)
                                                  • lacitadelle Re: Prawo 04.11.09, 16:01
                                                    Andrzeju,

                                                    bardzo pięknie to opisałeś, ale ja nie widzę tu żadnego nawiązania do
                                                    przysłowiowej "cielęciny".

                                                    Katolik moim zdaniem jest obowiązany do przestrzegania prawa państwowego. A
                                                    jeżeli stoi ono w sprzeczności z Prawem Boskim, to jak najbardziej powinien mu
                                                    się sprzeciwiać, ale:

                                                    - pytanie, kto ma prawo decydować, co stoi w sprzeczności z prawem boskim? (z
                                                    całym szacunkiem ani Ty, ani ja samodzielnie nie mamy takiego prawa);
                                                    - w jaki sposób ma się mu sprzeciwiać?

                                                    Piękne przytoczyłeś przykłady ludzi, którzy ginęli za wiarę, bo mieli odwagę
                                                    głośno sprzeciwiać się nieludzkiemu prawu.

                                                    Teraz zastanów się, jak ma się do łamania zakazu prywatnego handlu mięsem?

                                                    Ja to widzę tak: przykładny katolik, który uważa, że ten zakaz jest wbrew Prawu
                                                    Boskiemu powinien udać się do swojego przewodnika duchownego i zapytać, co on na
                                                    ten temat sądzi. Jeżeliby ten poparł jego zdanie w temacie, to wtedy śmiało
                                                    mógłby nasz katolik zacząć głośno protestować, organizować innych do pomocy,
                                                    łącznie z władzą kościelną, nagłaśniać sprawę itp. Ale na pewno nie po cichutku
                                                    łamać prawo, sam siebie usprawiedliwiając.

                                                    Inny przytoczony przykład: matka głodnego dziecka, która żeby nakarmić, musi
                                                    kupić nielegalnie. Moim zdaniem powinna potem powiedzieć o tym na spowiedzi,
                                                    żeby móc zostać usprawiedliwioną - w części lub całości - przez Boga w osobie
                                                    księdza.

                                                    Od razu napiszę, że ja też nie jestem w żadnym wypadku święta, ale nie lubię się
                                                    oszukiwać i szukać usprawiedliwienia na zewnątrz, owszem, czasem mam takie
                                                    tendencje, ale zdaję sobie sprawę, że nie są one dobre. I - wybacz Andrzeju -
                                                    szukanie takich usprawiedliwień w Biblii i czynach męczenników jest moim zdaniem
                                                    krzywdzące dla KK i oględnie mówiąc - nieeleganckie.
                                                  • onion68 Re: Prawo 04.11.09, 16:10
                                                    Dokładnie, Lacitadelle. Może lepiej udało Ci się wyrazić to, co ja chciałam -
                                                    ale podnosiłam właśnie wcześniej kwestię prawdziwej odwagi w sprzeciwianiu się
                                                    prawdziwemu złu.
                                                    A propos nieetyczności uspołecznionego handlu jeszcze - w końcu Chrystus też
                                                    uczynił cud podziału pięciu bochenków chleba i nie pamiętam ilu ryb między
                                                    wielotysięczny tłum ;-)
                                                  • andrzej585858 Re: Prawo 04.11.09, 16:45
                                                    Nie szukałem doktrynalnego usprawiedliwienia dla kupna czegokolwiek na tzw.
                                                    "czarnym rynku" ani tym bardziej dla pospolitego zlodziejstwa.
                                                    Ponieważ temat został wywolany w formie czy istnieje uzasadnienie dla
                                                    nieprzestrzegania prawa pamstwowego podalem - oczywiście za mało i na pewno
                                                    niezbyt precyzyjnie - przykłady sytuacji w których nie przestrzeganie prawa z
                                                    punktu widzenia osoby wierzącej jest jak najbardziej uzasadnione.
                                                    Oczywiście chodzi o pryncypia.

                                                    Natomiast co się tyczy - powracając znowu do omawianego przykladu kandlu -
                                                    stwierdzilem że państwo w okresie PRL postepowało niemoralnie tworząc prawo
                                                    ktore bardzo często łamało właśnie prawa jednostki czyli prawa nadrzędne - prawo
                                                    do własności prywatnej i swobodnego nia dysponowania takze do nich należy.
                                                    Wcale nie oznacza że czyny z tego powodu sa usprawiedliwione i dlatego zgadzam
                                                    się z tym że co napisałaś w kwestii porady duchowej czy tez spowiedzi.

                                                    Natomiast to kto decyduje o tym że prawo pabstwowe stoi w sprzeczności z Prawem
                                                    Boskim to oczywiście nie ja ani nikt w rozumieniu osoby prywatnej - jest do tego
                                                    uprawniony Kościół na mocy sukcesji apostolskiej. Oczywiście ciągle mówie o
                                                    osobach wierzących.
                                                    To tyle na razie w skrócie - jeszcze raz wyjasniam - nie szukalem uzasadnień dla
                                                    lamania prawa, stwierdzilem tylko że są sytuacje w których prawo państwowe nie
                                                    zobowiązuje w sumieniu.
                                                  • andrzej585858 Re: Forum 15.03.10, 21:25
                                                    Ponieważ jakiś czas temu zostałem poproszony o unikanie różnego wtrętów
                                                    religijnych oraz okołopolitycznych w dyskusję, a jeżeli już będę czuł taka
                                                    potrzebę, aby to robić w jednym specjalnym wątku, pozwolę sobie skorzystać z tej
                                                    możliwości.

                                                    Zabieram tutaj głos ponieważ przy okazji dyskusji związanej z moderacją i
                                                    ogólnie biorąc z poziomem dyskusji. Na forum pojawił się także problem moich
                                                    off-topików religijnych, chciałbym
                                                    więc podzielić się kilkoma moimi uwagami.
                                                    Niestety, nie potrafię tak zgrabnie formułować swoich myśli jak inni uczestnicy
                                                    tego forum, a poza tym piszę tak jak czuję i nawet nie czytam powtórnie tego co
                                                    napisałem, więc z góry proszę o wybaczenie za bałaganiarski styl - delikatnie
                                                    mówiąc.

                                                    Dzisiaj przeczytałem ciekawy artykuł Urbana w "Nie", tak, tak - o zgrozo "Nie"
                                                    też czytuję!! Spodobała mi się konkluzja tego artykułu - oto Polacy przy
                                                    zachowaniu wszelkich reguł demokracji, swiadomie tworzą nowy jednopartyjny
                                                    system władzy, jednocześnie niszcząc wszelkiego rodzaju opozycję. A jak
                                                    nadmienił on dobrze wie, do czego prowadzą tego typu rządy - nie ma tak
                                                    odpornego człowieka, który by w koncu nie uwierzył w swoje wręcz posłannictwo,
                                                    co jest najprostsza droga w stronę dyktatury.
                                                    Co do tego prowadzi? Posiadanie odpowiedniej tuby propagandowej oraz umiejętność
                                                    kreowania odpowiedniego wizerunku.
                                                    Dlaczego o tym piszę - otóż następuje powolne, delikatne odwracanie uwagi od
                                                    problemu standardu zachowań. Tutaj akurat odniosę się do tego co w innym watku
                                                    napisała Mama Kotula, którą coraz bardziej cenię ze wewnętrzną uczciwość i
                                                    umiejętnośc przyznania się do zbyt impulsywnego języka.
                                                    Otóż nie, nie zgadzam się z tak postawioną sprawą, że dana osoba jest jaka jest
                                                    i odebranie zabawek- czytaj moderowania - nic nie zmieni. Nie zgadzam się tez z
                                                    opinią ze to co napisał R4F było czymś złym , gdyż nie powinien przedstawiać
                                                    forum tego co miało miejsce na prywatnej stronie, czy naprawdę uważasz że
                                                    obojętnie gdzie, czy to publicznie czy też w rozmowie prywatnej powinno
                                                    popisywać się tym że urządza się dla hecy prowokacje? - po co pytam się - aby
                                                    mieć dobrą zabawę?
                                                    Jeżeli coś takiego miało miejsce i jest prawdą, to jak takie zachowanie oceniać?
                                                    czy to jest nagonka?
                                                    Przyznałem rację, że może zbyt często odnosze się do tematów uznawanych za
                                                    drażliwe - tylko czy tak naprawdę kogokolwiek obraziłem w ten sposób,
                                                    sprowokowałem jakakolwiek awanturę? Owszem - jedynie niekończące się polemiki z
                                                    Lezbobimbo, która ma cudowną wręcz zdolność do dowolnego interpretowania faktów.

                                                    Uważam, że forum jako takie w całości, źle postępuje tolerując tego typu
                                                    zachowania i to nie chodzi wcale o wyrzucanie, odbieranie uprawnień czy coś w
                                                    tym rodzaju. Chodzi mi o uleganie takiemu stylowi zachowania, wewnętrzną
                                                    akceptację - bo przecież nic złego się nie dzieje, a przynajmniej nie jest nudno.
                                                    Czy to jest nadrzędnym celem forum - aby nie było nudno?

                                                    Trafiłem na to forum, dość przypadkowo, przedtem przez sporo lat pisywałem na
                                                    liście dyskusyjnej - borejko, wydaje mi się że na tym forum chyba nie ma nikogo
                                                    poza mną z tej listy, lista niestety z biegiem lat obumarła, chociaż formalnie
                                                    nadal istnieje. Różnego typu były tam dyskusje, istniała nawet formalna grupa
                                                    TWA, także Klub Seniora oraz o ile pamiętam Klub miłośników herbaty - kłótnie
                                                    bywały nieraz ostre, ale nigdy, przez co najmniej 5 lat, nigdy nie dochodziło do
                                                    takich sytuacji jak teraz tutaj.

                                                    Wrócę jeszcze do tematów religijnych. Nie pamiętam już, czy sam to czytałem, czy
                                                    też rozmawiałem z jakimś Arabem - w kazdym bądź razie padło pytanie, dlaczego
                                                    dochodzi do aktów terroru, dlaczego nawet militarnie atakujecie cywilizację
                                                    zachodnią, w większości chrześcijańską. Przecież Koran uznaje ludzi Księgi czyli
                                                    chrześcijan oraz Żydów za ludzi wierzących a nie pogan. Rzeczony Arab
                                                    odpowiedział - przecież jesteście poganami, gdyż nie przestrzegacie własnych zasad.
                                                    Przypomniało mi się powyższe zdanie w kontekście uznania bezsensu istnienia
                                                    ksiąg religijnych - sformułowanie które praktycznie nie doczekało się żadnej
                                                    repliki. Coraz częściej milczymy jako pojedyncze osoby, a także jako
                                                    społeczeństwo wobec postaw negujących podstawy cywilizacji europejskiej. I to
                                                    wcale nie chodzi o ludzi wierzących, gdyż tak samo dotyczy to ludzi
                                                    niewierzących. Negowanie wpływu jaki wywarły na rozwój naszej cywlizacji zarówno
                                                    księgi religijne jak i dzieła wielkich myślicieli jest coraz powszechniejsze i
                                                    prowadzone w imię jakiejś wyimaginowanej ideologii która zakłada chyba że
                                                    ludzkość jako taka nie ma swojej historii i przeszłości. Tworzenia wydumanego
                                                    świata szczęśliwości totalnej w której no nie wiem władzę dusz przejmą znowu
                                                    nowi doskonali?
                                                    Zapominanie oraz negowanie że zręby naszej cywilizacji mają swoje źródło w
                                                    dorobku kultury grecko-rzymskiej oraz judeochrześcijańskiej jest czymś bardzo
                                                    niedobrym. Zapominanie oraz bierne przywalanie na negowanie znaczenia tych
                                                    źródeł które sa wspólne dla wszystkich niezależnie od wyznania i narodowości.
                                                    One nie są wazne tylko dla osób religijnych ale dla wszystkich.
                                                    Zdaję sobie sprawę że zaraz spotkają mnie zarzuty o uprawianie spiskowej teorii
                                                    dziejów, tudzież o ciasna umysłowość - z tego też powodu ze swoimi
                                                    wątpliwościami udałem się do osobnego wątku. Ale powiem tak , uważam że mniej
                                                    szkodliwe są moje wtręty religijno-polityczne, tym bardziej że nie maja one na
                                                    celu prowokowania a jedynie sa wyrażeniem moich poglądów. Poza tym czasem dość
                                                    nieszczęśliwie wyrażę się, jak w polemice z Dakotą gdyż wcale nie uważam że
                                                    dyskusja o seksie jest czymś banalnym i niegodnym uwagi, że są ważniejsze sprawy
                                                    - faktycznie nie powinienem wtedy tego sformułowania użyć.

                                                    Wracając zaś do tematu dla mnie o wiele większym problemem jest właśnie
                                                    przyzwolenie na pewien styl zachowania, przyzwolenie forum jako całości,
                                                    bagatelizowanie tego stylu. Co można zrobić> - najlepiej nie zwracać uwagi i nie
                                                    zachowywać się w podobny sposób. Aktor bez publiczności nie jest już aktorem -
                                                    wtedy może jest szansa na refleksję.

                                                    Odwołam się jeszcze raz do tematyki religijnej. Z zachowaniem oczywiście
                                                    proporcji, podobne zjawisko miało miejsce w przypadku książki Browna - "Kod
                                                    Leonarda". Wszelkie uwagi o wysoce tendencyjnych tresciach zawartych w tej
                                                    książce kwitowano - "przecież to tylko marna powieść". Tylko ilu czytelników
                                                    sięgnęło do opracowań naukowych dotyczących tej problematyki a ile osób
                                                    bezkrytycznie przyswoiło sobie treści zawarte w tej publikacji?
                                                    Podobna sytuacja miała miejsce w momencie publikacji tekstu tzw. "Ewangelii
                                                    Judasza" żaden z tekstów związanych z Ewangeliami nie ukazał się w tak masowym
                                                    nakładzie jako wkładka do "Gazety Wyborczej" i przy wtórze takiego hałasu
                                                    medialnego. Informacje że tekst dla patrologów i historyków jest juz od dawna
                                                    znany utonął - a ile osób rzuciło się na powyższy tekst w poszukiwaniu sensacji?

                                                    Bagatelizujemy wszystko w imię banalnego sformułowania - przecież nic się nie
                                                    stało, można najwyżej wzrok odwrócić i poprzez to bagatelizowanie wdziera się
                                                    zręczna manipulacja - poczynając od faktów naukowych i to nie tylko w sprawach
                                                    religijnych , przykład globalnego ocieplenia, kończąc na atmosferze na zwykłym
                                                    forum internetowym.

                                                    Uważam że należy zwracać uwagę i nie ma to znaczenia czy coś się dzieje
                                                    publicznie, na forum ogólnym, na prywatnej stronie czy gdziekolwiek. Proces
                                                    wychowywania nie kończy się na etapie bycia dzieckiem - mnie też to dotyczy.
                                                    Nie dotyczy to tylko jednej sprawy i jednej osoby. Poza tym, czyż nasze
                                                    zachowania nie sa także manifestacja poglądów, nawet jezeli ich nie nazywamy?
                                                    Według mnie są i dlatego czasem chyba lepiej je nazwać niż unikać tego typu
                                                    zachowań - no ale to indywidualna sprawa.

                                                    Kończąc te rozwlekle rozważania, jeszcze raz proszę forum jako takie o jednak
                                                    nie uleganie tendencji fajnej zabawy, zwłaszcza gdy robi się ona niefajna. I nie
                                                    ma to nic wspólnego z tym że nie da się określić co kogo razi lub też nie.
                                                    Istnieje coś takiego właśnie jak pewnego rodza
                                                  • mamalilki Re: Forum 15.03.10, 23:51
                                                    Przeczytałam, chociaż było długie :-)
                                                    Moje refleksje:
                                                    1. Zgadzam się, że często bagatelizuje się ataki na wiarę chrześcijańską i można
                                                    jej publicznie bardziej dokopać niż innym religiom czy ateistom.
                                                    2. Nie zgadzam się, żeby walka z "Kodem Leonarda" czy "Ewnagelią Judasza" dała
                                                    jakieś długofalowe skutki - ludzie i media karmią się sensacją i bardzo szybko
                                                    zapominają wyczytane ub zasłyszane rewelacje. Kościół musi odnawiać się i dawać
                                                    przykład przez czynienie dobra i działanie, oczywiście z zachowaniem przesłania
                                                    "Brońcie krzyża". brońmy go tam, gdzie naprawdę jest atakowany, a nie tam, gdzie
                                                    nudząca się internautka wypisuje androny.
                                                    3. Przypisujesz za dużą wagę takim miejscom jak fora internetowe. Oczywiście
                                                    katolik powinien dawać świadectwo zawsze i wszędzie, ale walka z anonimowymi
                                                    ateistami lub antykatolikami na forum Gazety Wyborczej to naprawdę walka
                                                    beznadziejna i chyba niepotrzebna. Jeśli uznasz, że ktoś obraża twoje uczucia
                                                    religijne, zgłoś to na policję (mówię poważnie), jeśli chcesz go tylko po
                                                    chrześcijańsku ewangelizować to chyba nie tędy droga? Od iluś miesięcy śledzę
                                                    twoja krucjatę na tym forum. Zazwyczaj się z tobą zgadzam w kwestiach
                                                    religijno-politycznych, ale forma twojej walki mnie zniechęca. Naprawdę uwazasz
                                                    ze takie dyskusje kogoś przekonają? Czemuś posłużą?
                                                    Ja uważam czas tak spędzony za stracony i tyle.
                                                  • andrzej585858 Re: Forum 16.03.10, 06:22
                                                    Przyznam że masz racę w wielu sprawach, chyba trochę momentami mnie ponosi - z
                                                    tym, że nie jest to żadna krucjata, raczej nie zgadzanie się na pewien sposób
                                                    myślenia. Owszem zgadzam się że dyskusja z jak to chyba trafnie określiłaś
                                                    "nudzącymi się" antyklerykałami jest sprawą beznadziejną ale czy hmm niepotrzebną?
                                                    To, ze ludzie gonią teraz za sensacją i szybko zapominają o jednej rzucając się
                                                    w stronę następnej to też prawda, tylko że mimo wszystko wydaje mi się że
                                                    istnieje zbyt duże przyzwolenie na taki styl życia. Styl którego skutkiem jest
                                                    przekraczanie tej cienkiej granicy pomiędzy prowokacją a zwykłym schamieniem -
                                                    jak to zostało też zauważone.
                                                    Nie miałem i nie mam zamiaru nikogo przekonywać w sensie ideologicznym, dlatego
                                                    też nie była to dla mnie forma walki, owszem czasem nadmiernie eksponowałem
                                                    wątki religijne, ale raczej w celu pokazania że można inaczej. Czy kogokolwiek
                                                    miało to przekonać? Nie wiem - nawet nad tym nie zastanawiałem się. Wydawało mi
                                                    się że postępuje zgodnie z tym jak to pięknie ujął w wierszu ks. Twardowski -
                                                    "Nie przyszedłem pana nawracać" - czasem tylko chcę pokazać że istnieje inny świat.
                                                    Masz rację, może zbyt dużą wagę zacząłem przywiązywać do tego miejsca i zbyt
                                                    bardzo momentami emocjonalnie podchodzić. Ale to nie była walka - jeżeli zaś
                                                    walka to raczej jako protest przeciwko właśnie przesuwaniu tej granicy pomiędzy
                                                    prowokacją a poszukiwaniem taniej sensacji.
                                                    Dziękuję za zwrócenie uwagi także na moje zapędzenie się. Mam nadzieję że jakiś
                                                    czas wytrwam zanim znowu jakieś bzdurne wypowiedzi podniosą mi ciśnienie :-)))
                                                  • tygrys2112 Re: Proponuje 17.03.10, 23:58
                                                    Ostatnio zajmuję się komunikacją interkulturową i to o czym piszesz
                                                    dotyczy problemu typów społeczeństw. Współcześnie społeczeństwa
                                                    dzielone są m.in. na kolektywistyczne i indywidualne - w pierwszym
                                                    przypadku grupa jest wartością nadrzędną, w drugim jednostka. Od
                                                    tego zależy również nasz stosunek do drugiego człowieka. Każdy może
                                                    to oceniać po swojemu.
                                          • tygrys2112 Re: Proponuje 17.03.10, 23:17
                                            > Prawdę mówiąc w tej chwili to najbardziej zależałoby mi na tym aby
                                            nauka
                                            > potrafiła leczyć nie objawy zewnętrzne choroby psychicznej ale jej
                                            istotę a
                                            > niestety tego nie potrafi - to co medycyna nazywa psychiką a ja
                                            duszą jakoś nie
                                            > daje się ująć w karby nauce.

                                            Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale myślę, że nawet jeśli uzyska
                                            się odpowiedź na jedno pytanie, pojawi się następne. Bo kolejne
                                            odkrycia rodzą kolejne pytania.

                                            > Prawdę mówiąc w tej chwili to najbardziej zależałoby mi na tym aby
                                            nauka
                                            > potrafiła leczyć nie objawy zewnętrzne choroby psychicznej ale jej
                                            istotę a
                                            > niestety tego nie potrafi - to co medycyna nazywa psychiką a ja
                                            duszą jakoś nie
                                            > daje się ująć w karby nauce.

                                            Hm, wiesz, jest tyle rozmaitych artykułów na temat psychiki, jej
                                            uwarunkowań, że można w nich odnaleźć wiele przyczyn, nie tylko
                                            objawów, ale właśnie powodów powstawania zaburzeń, problemów
                                            psychologicznych itp. Tylko najłatwiej zrozumieć sedno jest się
                                            wtedy, gdy jest się osobą, której problem dotyczy. Bo osoby
                                            postronne nie mogą znać wszystkich myśli, doświadczeń, odczuć,
                                            wyobrażeń osoby dotkniętej daną chorobą czy zaburzeniem (Niestety są
                                            takie choroby, w których chory nie jest świadomy swojej ułomności -
                                            wtedy jest problem). Nawet zresztą jeśli jest się zdrowym, warto
                                            zastanowić się, co nami motywuje i warunkuje, że w różnych
                                            sytuacjach zachowujemy się w taki lub inny sposób.

                                            Czasami spotykam się z poglądem, że psychologia zastępuje religię,
                                            myślę, że to jest tylko po części prawda. Tak jak napisałeś że dla
                                            Ciebie psychika to dusza. Przedtem wszystko odnosiło się do duszy.
                                            Zasadnicza różnica polega na tym, że o ile religia poddaje wszystko
                                            prawom boskim i nie pyta na czym one polegają - Bóg według religii
                                            jest władcą absolutnym, co widać zwłaszcza w Starym Testamencie (To
                                            nieważne czy uprawia hazard jak w historii z Hiobem, czy zalewa
                                            Ziemię wodą, czy spuszcza deszcz ognia) i człowiek podlega jemu - a
                                            myśli i czyny są przez niego oceniane. Religia nie daje natomiast
                                            odpowiedzi na pytanie, dlaczego dany człowiek zachowuje się w taki
                                            lub inny sposób, co nim motywuje. W religii to Bóg jest podmiotem, w
                                            nauce - człowiek.
                                            • andrzej585858 Re: Proponuje 17.03.10, 23:47
                                              tygrys2112 napisała:

                                              . Religia nie daje natomiast
                                              > odpowiedzi na pytanie, dlaczego dany człowiek zachowuje się w taki
                                              > lub inny sposób, co nim motywuje. W religii to Bóg jest podmiotem, w
                                              > nauce - człowiek.

                                              Religia daje taką odpowiedź. Inną sprawa jest kwestia, czy chce sie słuchac tej
                                              odpowiedzi.
                                              Pozwolę sobie zayctowac słowa Benedykta XVI z jego ksiażki "Jezus Chrystus"
                                              który cytuje słowa straconego przez nazistów niemieckiego jezuity Alfreda Delpa:
                                              - "Chleb ma duże znaczenie, większe ma wolność, a największe trwała wierność i
                                              nigdy niezdradzona adoracja".
                                              Slowa powyższe opatrzył następującym komentarzem:
                                              "Gdzie nie przestrzega się tej hierarchii, lecz odwraca ją, tam znika
                                              sprawiedliwość i troska o cierpiącego człowieka, co więcej, nawet obszar dobr
                                              materialnych ulega zakłóceniom i jest niszczony. Gdzie Boga uważa się za
                                              wielkość drugorzędną, którą mozna od czasu do czasu lub nawet na stałe odstawić
                                              ze wzgledu na inne ważniejsze rzseczy, wtedy ulegają zniszczeniu właśnie te
                                              inne, rzekomo wazniejsze, rzeczy. Dowodzi tego nie tylko negatywny bilans
                                              marksistowskiego eksperymentu. Dopiero oparta wyłącznie na technicznych,
                                              materialnych, zasadach pomoc Zachodu dla krajów rozwijających się, w ktorej
                                              swiadczeniu o Bogu nie tylko zapominano, ale wręcz rugowano Go ze świadomości, z
                                              butą besserwisserów. Trzeci Świat uczynila Trzecim Światem w dzisiejszym tego
                                              okreslenia znaczeniu. Zlekceważyła tradycyjne struktury religijne, obyczajowe i
                                              socjalne i sprawiła, ze ta jego technicystyczna mentalność obraca się w próżni."

                                              Nie ma antynomii Bóg - człowiek ani w religii ani w nauce z punktu widenia
                                              chrześcijaństwa, jezeli Bóg zajmuje nalezne mu miejsce, tak jak opisuje to papież.
                                              • tygrys2112 Re: Proponuje 18.03.10, 00:19
                                                Powiedziałabym, że te rozważania są wyłącznie pod kątem ogólnym -
                                                społeczeństwo jako całość. A mi chodzi o to, że człowiek, to nie
                                                tylko cząstka społeczeństwa - na nas wszystkich wpływają różne
                                                czynniki - nie tylko kultura, ale także nasza rodzina, znajomi,
                                                różne inne doświadczenia. Oczywiście - można by rzec - rodzina też
                                                jest częścią jakiejś kultury, ale każda jest inna. Inaczej będzie
                                                się zachowywał jedynak, inaczej najstarszy z siedmiorga rodzeństwa,
                                                jeśli musi troszczyć się o resztę. I o to mi chodzi. Psychologia
                                                traktuje jednostkę jako centrum, wszystko odnosi do niej. Religia
                                                natomiast wszystko odnosi do Boga. Nie piszę tego po to, żeby
                                                stwierdzić, że psychologia stoi ponad religią, bo nie to mam na
                                                myśli, tylko, że są to dwa różne spojrzenia.

                                                Jeszcze druga rzecz - z którą się zgodzę. Wierzę (lub może bardziej
                                                chcę wierzyć) w istnienie w duszy, choć niekoniecznie uważam, że
                                                istnieje Bóg jako osoba. I uważam, że jest coś, czego w człowieku
                                                nie da się zmierzyć. Czytałam kiedyś książkę Viktora Frankla i tam
                                                było takie piękne zdanie, że człowiek socjologia, psychologia i
                                                ekonomia, są naukami, które rodzą takie niebezpieczeństwo, że
                                                człowiek staje się elementem szufladki i a traci się z oczu że jest
                                                jednostką. I myślę że coś w tym jest. Uważam , że te nauki są
                                                potrzebne, bo pomagają poznać człowieka przynajmniej częściowo.
                                                Dzięki psychologii można spojrzeć na siebie w inny sposób i pewne
                                                rzeczy przemyśleć. Myślę, że to jest bardzo pożyteczne. Z drugiej
                                                strony uważam, że piękne jest że człowiek ma w sobie coś
                                                nieuchwytnego. Według mnie podobnie jest ze sztuką - prawdziwa
                                                sztuke przekazuje coś z wnętrza artysty i ma w sobie coś
                                                metafizycznego, podobnie jak talent. Była tu zresztą na ten temat
                                                szersza dyskusja, w której walczyłam zajadle ;)
                                            • dakota77 Re: Proponuje 18.03.10, 07:47
                                              Odniose sie do zacytowanej wypowiedzi Andrzeja. Choroby psychiczne,
                                              choc mamy tu slowo w oczywisty sposob powstale od psyche, nie maja
                                              niczego wspolnego z choroba duszy! Tu chodzi o procesy neurologiczne,
                                              a to elektrycznosc i chemia. Tyle razy to tlumaczylam. Prosilam iles
                                              razy, zeby nie mylic psychiatrii z psychologia:)
                                              • doratos Re: Proponuje 18.03.10, 13:28
                                                Andrzeju odniosę się do twojej wypowiedzi na temat tego co się
                                                dzieje na tym forum,
                                                otóż ja po pierwszej euforii że znalazłam takie fajne miejsce do
                                                dyskusji,
                                                po tej całej radości że są ludzie z którymi można i o książkach i o
                                                d...Maryny porozmawiać,
                                                poczułam się trochę oszukana że forum fanów jest nie do końca forum
                                                fanów,
                                                i po tych ostatnich wątkach jak wątek kochanicy czy ten starszy o TWA
                                                zdałam sobie sprawę z tego
                                                że naprawdę jest coś takiego jak przyzwalanie na jakby tłamszenie
                                                nowych osób,
                                                ja co prawda jestem za stara na to żeby reagować płaczem ale nie
                                                dziwię się że niektórzy tak reagują
                                                i trochę mnie zachowanie starych wyjadaczek zniesmaczyło i
                                                tłumaczenie że tak się ktoś zachowuje bo już taki jest do mnie nie
                                                trafia,
                                                czy jak ktoś kopie psa to trzeba mu wybaczyć bo taki ma zwyczaj?
                                                Jeśli się ma inne zdanie niż przeciwnik w dyskusji
                                                to zamiast mu mówić-ej ty jak masz problem
                                                to się zmień i po problemie,
                                                grzeczniej byłoby powiedzieć-
                                                ty masz swoje zdanie ja swoje i na tym koniec!?
                                                I tłumaczenie że ci co są tu dłużej od osób nowych mają prawo
                                                zachowywać się jak tylko chcą(a nowi nie bo najpierw muszą poznać
                                                charakter zasiedziałych forumowiczów)
                                                też do mnie nie przemawia!
                                                Przeczytałam hurtem wiele wątków i jest to wyraźnie widać,
                                                a także takie,,łapanie"za słówka i doszukiwanie się drugiego dna u
                                                przeciwnika w dyskusji.
                                                Zapewne w mojej wypowiedzi też się ktoś czegoś doszuka,
                                                ale musiałam powiedzieć co mi leży na wątrobie!
                                                A i jeszcze Andrzeju nie znikłam jak raczyłeś zauważyć,
                                                po prostu czas nie pozwala nieraz odpisać,
                                                zanim się przekopę przez nowe wpisy nadchodzi północ i zaczynam
                                                zasypiać nad klawiaturą:)
                                              • andrzej585858 Re: Proponuje 18.03.10, 15:47
                                                dakota77 napisała:

                                                Prosilam iles
                                                > razy, zeby nie mylic psychiatrii z psychologia:)

                                                Masz zupełna rację, zwłaszcza od strony metodologicznej. Tylko hmm, mam na co
                                                dzień z konieczności do czynienia z psychiatrią i wiem , jak nawet lekarzom
                                                zacierają się te różnice. Tym bardziej że w leczeniu sama chemia to czasem ciut
                                                przymało.
                                                Lat temu 30 mialem krótki kontakt z prof. Bilikiewiczem, jednym z
                                                najsłynniejszych polskich psychiatrów. On akurat łączył w swojej pracy
                                                psychiatrię z psychologią na dodatek był także filozofem.
                                                Ale tutaj oczywiście przychylam się do Twojego zdania, tym bardziej że od
                                                strony teoretycznej nie mam zielonego pojęcia o powyższych naukach.
                                                >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka