Dodaj do ulubionych

Rozwódki - próba 2

21.07.09, 17:07
No dobra, skoro na Wieśgabie mordercy nie straceni na czas grasują
i mordują, to może uda się tu zmierzyć z tematem.

czy aby na pewno rozwód = chlipanie w kułak i obieganie wyrobnicze
rodziny?
Wieśgabowe rozwody byly odpowiednio 35 i ca 27 lat temu i co
innego znaczyły kulturowo niż rozwody obecnie. Rozwodnicy już nie
pachną siarką. Ciekawam, jak by MM teraz pokazała rozwiedzioną
kobietę (bo faceci to tylko wdowcy, Eugeniusz to dawka
homeopatyczna)
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 17:11
      Szczerze mowiac nie sadze, zeby MM miala teraz inaczej pokazac rozwodnikow. Jej
      poglady sie przez te lata nie zmienily. Rozwod jest dla niej be, wiec raczej
      szczesliwego rozwodnika w jej ksiazkach nie ma sie co spodziewac.
      • black-apple Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 17:22
        A ja żywię cichą nadzieję na rozwód w gronie Borejków. Nie dość, że ożywiłby
        skostniałą atmosferę Borejkowskiego Siedliszcza, to jeszcze podkręciłby ją, ba,
        obrócił o 180 stopni.

        PS: Przez krótką, króciutką chwilę myślałam, że Adam jest takowym rozwodnikiem -
        smutnym, melancholijnie wspominający stare czasy, z niezagojonymi ranami po
        blond Kaście czy tam wrednej Beacie.
        • jottka Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 17:24
          black-apple napisała:

          > A ja żywię cichą nadzieję na rozwód w gronie Borejków.


          przecie już był, pyziak rzucił gabę:)
          • black-apple Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 17:29
            Jottko, ja miałam na myśli kolejny rozwód :) Opisany z detalami, bez akcji
            dziejącej się między książkami, za to dobitnie pokazujący, że można się godnie
            rozwieść i żyć dalej, nie mówiąc już o dzieciach. Gdyby tak się stało, MM
            miałaby u mnie wielkiego plusa.
            • pieranka Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 18:08
              Aniella i Bernard
              Julia i Tolo

              to moje typy
      • jottka Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 17:23
        > Wieśgabowe rozwody byly odpowiednio 35 i ca 27 lat temu i co
        innego znaczyły kulturowo niż rozwody obecnie. Rozwodnicy już nie
        pachną siarką.


        eee? to ja bym, jeśli już, wysuwała tezę odwrotną - w latach 70/80 rozwody nie
        były rzeczą radosną, ale tkwiły już w normie obyczajowej, tyle tylko że zależy,
        o jakich grupach/ rejonach kraju rozmawiamy. w głębinach podkarpacia zapewne i
        dziś rozwód siarką podjeżdża, w zlaicyzowanych środowiskach wielkomiejskich nie
        podjeżdżał i 30 lat temu. dziś natomiast można usłyszeć publiczne potępienia
        rozwodów, jako że wolność słowa mamy:)


        natomiast co do merita siem zgadzam z dakotą, nie bardzo jest nad czym
        debatować. przecież ślub u mm jest tylko kościelny, więc ewentualnie można by
        się opowieści o szczęśliwym unieważnieniu dopraszać, ale jakoś nie wydaje mi się
        to realne:)
        • pieranka Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 17:34
          Czyli regres, znaczy się? dalszych rozwodów nie będzie?
          Albo co najwyżej Majchrzaki się rozwiodą z potężna awanturą o
          majątek i Przeszczep się znerwicuje a Robrojek przemoże się i pomoże
          staremu Majchrzakowi popadającemu na tym tle w alkoholizm, tak?
          • verdana Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 17:55
            W mojej podstawowce dawno, dawno temu, czyli ok. 40(AAAAA!!!!),
            POŁOWA dzieci w klasie pochodzila z rozbitych rodzin. Wsrod
            znajomych rodzicow rozwodnikow bylo jak napluć. nie widze cienia
            zmiany postaw, przynajmniej w wielkich miastach, a do takich o ile
            wiem, Poznan sie zalicza.
            Rozwodu kulturalnego nie będzie w Jezycjadzie. Bo to grzech. Zwracam
            uwagę, ze ojciec Aurelii przedstawiony jest jak szmata, gdy rzucił
            pierwsza żone ( ja tam mu się nie dziwię, ze z Ewa nie chciał
            spedzić reszty zycia) i jak bohater gdy rzucil drugą. Bo ślubu
            koscielnego nie mieli, jak mniemam.
            • mmoni Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 18:02
              W mojej klasie w podstawówce była 1 słownie jedna dziewczynka z rozwiedzonymi
              rodzicami. Nieduże miasto 100 kilometrów od Poznania, czas akcji dwadzieścia
              parę (AAA!!!) lat temu. Z tej perspektywy środowisko, w jakim chowała się
              Verdana, jawi się jako gniazdo zepsucia ;-)
            • lezbobimbo Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 18:02
              Dla MM rozwod to nie tyle grzech, co los gorszy od smierci. Dlatego w rodzinach
              uznanych za pozytywne - oprocz Wiesgab 2 - jest tyle usmierconych matek i
              owdowialych ojczaszkow.
              • pieranka Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 18:07
                Taktak, to byl jeden z moich pierwszych poczatkow przeblyskow
                krytyki - co ci rodzice mra jak muchi, ja w czasach podstawowkowych
                (AAAA, ca 35 lat temu) nie spotkalam sie z umarlym rodzicem, by tak
                rzec, w moim srodowisku. Rozwiedzeni byli jedni. Miejsce akcji -
                Poznan
                • verdana Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 18:15
                  To ja ma jakies cholerne szczęscie (pecha???). Ojcowie moich
                  kolezanek faktycznie marli jak muchy. Ale matki byly za to
                  niezniszczalne.
            • dakota77 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 19:09
              W mojej klasie z podstawowki bylam w latach 80-tych jedynym dzieckiem
              rozwiedzionych rodzicow, i co ciekawe, jedyna jedynaczka.
              • kkokos Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 21:41
                o nie, zupełnie nie. w każdej z moich klas - a podstawówki miałam dwie, licea
                też dwa - było po 3-5 dzieci rozwodników. w liceum był nawet chłopak mieszkający
                sam, ojciec za jednym morzem, matka za drugim. w liceum było też dwoje dzieci
                wdów i jeden syn wdowca - ale rzeczywiście nawet wtedy (połowa lat 80.)
                wiedziałam, że to zawyżanie średniej.
              • mama_kotula Errrrr... 22.07.09, 00:43
                Kurde nooo skąd wy to wiecie wszystko? Znaczy, kto rozwiedziony, kto osierocony?
                Nie mam bladego ni zielonego pojęcia, kogo z mojej podstawówki czy średniej rodzice niejako się rozwiedli. I za czasów podstawówki czy średniej też nie miałam o tym pojęcia, praktycznie wykazywałam zero zainteresowania, mam wrażenie że się o tym nie mówiło...

                No to skąd wy to wiecie, nooo? Czy ja teges, jakaś inna jestem, czy ki diabeł?
                • kaliope3 Re: Errrrr... 22.07.09, 07:29
                  Zaraz tam nie teges. Ja też nie mam bladego pojęcia kto był
                  rozwiedziony czy osierocony. Może się o tym mówiło w klasie,ale ja
                  najwyraźniej byłam poza głównym nurtem informacyjnym. Zawsze miałam
                  jedną kuzynkę z "rozwiedzionej" rodziny ( dyskretnie nie poruszano
                  tego tematu ), z biegiem lat tych kuzynów "rozwiedzionych" jakoś
                  dziwnie zaczęło przybywać za to ;). Teraz mam w rodzinie różne
                  dziwne konfiguracje dziecięco-rodzicielsko-małżeńskie i nikogo już
                  to nie bulwersuje zdaje mi się.
                • dakota77 Re: Errrrr... 22.07.09, 07:35
                  Ja wiem glownie stad, ze bylam lokalnym kuriozum;-)
                • lezbobimbo Re: Errrrr... 22.07.09, 14:06
                  mama_kotula napisała:
                  I za czasów podstawówki czy średniej też nie miałam
                  > o tym pojęcia, praktycznie wykazywałam zero zainteresowania, mam wrażenie że
                  się o tym nie mówiło...
                  > No to skąd wy to wiecie, nooo? Czy ja teges, jakaś inna jestem, czy ki diabeł?

                  Moze bylas aspoleczna i nie interesowaly Cie w szkole ploty o sytuacjach
                  kolezanek tylko jakas nauka albo cos rownie perwersyjnego ;)
                  Jakowoz aspoleczna sama bylam, to z mej wlasnej, skromnej budy, podstawowki
                  poznanskiej, pamietam, ze gluchy telefon funkcjonowal znakomicie, zwlaszcza w
                  przypadku sierot czy rodzin patologiczno-pijackich.. Nie bylo tych sierot az tak
                  znowu wiele, a dzieci z rodzin patolo szybko gdzies ginely po drodze.
                  Rozwiedzione dzieci z kolei same o tym opowiadaly bez zenady, tzn. nie byla to
                  sensacja a raczej takie zwykle sobie zycie codzienne.
                  Na tle tego wielosc sierot z jednoczesnym brakiem rozwodow w MM jest
                  szczegolna.. (tzn wg mnie, ale moze sie jednak myle? Moze na Jezycach matki
                  rzeczywiscie mra jak muchi? Ja z inszego fyrtla wszak, Stare Miasto represent!)
                  • nioszka Re: Errrrr... 22.07.09, 14:09
                    Może MM już w latach 70-tych przeczuwała, że będzie pisać przez lat 30 i nie
                    chciała sobie za dużo mamuś wprowadzać? :D
                    Nad tymi, które jej pozostały i tak zapanować nie może :P
                    • lezbobimbo Re: Errrrr... 22.07.09, 14:29
                      nioszka napisała:
                      > Może MM już w latach 70-tych przeczuwała, że będzie pisać przez lat 30 i nie>
                      chciała sobie za dużo mamuś wprowadzać? :D
                      > Nad tymi, które jej pozostały i tak zapanować nie może :P

                      Bardzo mozliwe! :))))
                      Po co mnozyc byty nadmiarowych mamus, skoro mozna je wszystkie od razu na wieki
                      uciszyc :)
                      • nioszka Re: Errrrr... 22.07.09, 14:41
                        Tja, tylko Hajdukowej mamusi nie było, a potem się Z Nienacka pojawiła i trzeba
                        było jakieś dziwne wykręty stosować... :P
                  • mama_kotula Re: Errrrr... 22.07.09, 14:26
                    Jenyy, ja nawet nie mam pojęcia, kto u nas był z rodzin patologiczno-pijackich,
                    więcej - ja w podstawówce nie miałam pojęcia że takie rodziny w ogóle istnieją w
                    pięknym świecie.

                    Aspołeczna, ja? No sssssssskąąądżżżże :D:D:D:D:D
            • onion68 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 19:49
              > Rozwodu kulturalnego nie będzie w Jezycjadzie. Bo to grzech. Zwracam
              > uwagę, ze ojciec Aurelii przedstawiony jest jak szmata, gdy rzucił
              > pierwsza żone ( ja tam mu się nie dziwię, ze z Ewa nie chciał
              > spedzić reszty zycia) i jak bohater gdy rzucil drugą. Bo ślubu
              > koscielnego nie mieli, jak mniemam.

              Ja też się może nie dziwię, że on z nią nie wytrzymał, nie dziwiłabym się także,
              gdyby to ona nie wytrzymała. To byli bez wątpienia ludzie z innej bajki. Jak oni
              się do siebie zwracają w OwR - moja Ewo, mój Eugeniuszu? Stąd już tylko krok do
              "panie Jedwabiński" ;-) Nie wiem, jak Wy, ale ja ich sobie nie wyobrażam w łóżku
              razem albo nawet w innej intymnej sytuacji (przytulenia, pocałunku).
              Myślę, że mogło się tak stać, że Eugeniusz-karierowicz zainteresował się
              elegancką i wykształconą Ewą ze względów wizerunkowych, że mianowicie warto się
              z taką kobietą pokazywać, że się z nią do czegoś dojdzie. Nie wygląda mi, żeby
              tam była miłość kiedykolwiek.

              A na szczęśliwych rozwodników typuję Idę i Marka - coś mi jej temperament nie
              daje spokoju. A raczej różnica ich temperamentów.
              • onion68 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 19:51
                > A na szczęśliwych rozwodników typuję Idę i Marka - coś mi jej temperament nie
                > daje spokoju. A raczej różnica ich temperamentów.

                Tzn. gdybym miała taki rozwód przeprowadzić, bo że MM tego nie zrobi, to wiadomo :-)
                • lutecja4 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 20:06
                  ja postuluję,żeby rozwieść Nutrię i Robrojka
                  niech go rzuci dla odwiedzającego Poznań Nerwusa, który jest słynnym muzykiem
                  grającym koncerty w najsłynniejszych salach ( a może z racji organów-kościołach)
                  tego świata
                  • onion68 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 20:16
                    > ja postuluję,żeby rozwieść Nutrię i Robrojka

                    Niby fajnie - ale Robrojka jednak szkoda. I mógłby się już naprawdę załamać, z
                    próbą samobójczą włącznie (wiem to).
                    • lutecja4 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 23:29
                      onion68 napisała:

                      > > ja postuluję,żeby rozwieść Nutrię i Robrojka
                      >
                      > Niby fajnie - ale Robrojka jednak szkoda. I mógłby się już naprawdę załamać, z
                      > próbą samobójczą włącznie (wiem to).
                      no ale mieliśmy mieć tym razem rozwód "kulturalny", taki, gdzie dwoje ludzi
                      wręcz wspólnie dochodzi do wniosku,ze nie są dla siebie stworzeni, Robrojkowi
                      możemy kogoś znaleźć, a żeby już wszystkim dogodzić, Robrojek może zejść się z
                      Aniellą, która nie wytrzymała już dłużej okruszków w brodzie Bernarda
                      Bliźniaki studiują za granicą, a Bernard postanowił wieść żywot artysty
                      niezależnego i zaszył się gdzieś w puszczy :)
                      tak naprawdę daleka jestem od robienia sobie żartów z rozwodów, ale tez
                      niewiarygodne wydaje mi się tyle śmierci w Jeżycjadzie-żona Robrojka, Dmuchawca,
                      Grzegorza,Ewa Jedwabińska, babcia Jedwabińska większość życia jako wdowa-trochę
                      dużo tego
                      • paszczakowna1 Re: Rozwódki - próba 2 21.07.09, 23:35
                        > babcia Jedwabińska większość życia jako wdowa-trochę
                        > dużo tego

                        A czy babcia Jedwabińska nie straciła męża w czasie okupacji? Jeśli tak, to to
                        jest akurat w pełni realistyczne. W pokoleniu moich rodziców brak ojca był
                        nieomal normą.

                        Co do reszty, oczywiście racja. A jeszcze pominęłaś matkę Anieli.
                      • onion68 Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 08:30
                        > tak naprawdę daleka jestem od robienia sobie żartów z rozwodów,

                        A nie, ja tak tego wcale nie odebrałam :-) Po prostu mając na uwadze obecny
                        profil psychologiczny Robrojk i zważywszy na to, co przeszedł, nie wiem, co
                        innego autorka mogłaby z nim zrobić...

                        Może pójdźmy na kompromis i zafundujmy Natalii i Filipowi krótki i burzliwy
                        romans, o którym Robert nigdy się nie dowie? ;-)
                        • kkokos Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 09:41
                          > Może pójdźmy na kompromis i zafundujmy Natalii i Filipowi krótki i
                          burzliwy
                          > romans, o którym Robert nigdy się nie dowie? ;-)


                          skandal,panie, skandal!!!

                          ale na serio, kompletnie nie rozumiem, co was tak zmusza do pchania
                          natalii w objęcia filipa? co jest takiego fascynujacego w tym
                          egzaltowanym histeryku, że tyle osób chciałoby jego powrotu? przeż
                          to jakiś koszmar był upiorny, facet ani do życia, ani do kochania,
                          ani do przyjaźnienia się, no proszę was! że ładny? i to ma załatwiać
                          wszystko?
                          • dakota77 Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 09:43
                            O, ja go postrzegam tak samo. Przerazajacy psychol:)
                            • lezbobimbo Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 13:59
                              dakota77 napisała:
                              > O, ja go postrzegam tak samo. Przerazajacy psychol:)

                              MM jednakze przekazuje nam te wazka prawde, ze wystarczy, aby psychol z
                              kajdankami opowiadal o dzieciach w kontenerku po Pepsi i hiacyntach milosci, aby
                              nadawal sie na zyciowego partnera. Wg. MM on goni i goni i grozi werbalnie
                              smiercia, ale to wcale nie przesladowanie, tylko taki romantyczny taniec godowy,
                              co jest conajmniej przerazajace :(

                              Zmienila zdanie dopieroz po interwencyi Milosza :)
                              • andrzej585858 Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 14:12
                                lezbobimbo napisała:
                                >
                                > Zmienila zdanie dopieroz po interwencyi Milosza :)

                                Możesz cos więcej na ten temat napisać? Miłosz interweniował u MM? - nigdy nie
                                słyszałem o tym z chęcią coś więcej bym sie dowiedział.
                                >
                                • lezbobimbo Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 14:16
                                  andrzej585858 napisał:
                                  > lezbobimbo napisała:
                                  > > Zmienila zdanie dopieroz po interwencyi Milosza :)
                                  > Możesz cos więcej na ten temat napisać? Miłosz interweniował u MM? - nigdy ni e
                                  > słyszałem o tym z chęcią coś więcej bym sie dowiedział.

                                  A to MM sama sie przyznala w ktoryms z wywiadow dawno temu. Po Corce Rojbrojka
                                  nie mogla sie sama zdecydowac czy Nutria ma zostac z Nerwusem, czy pojsc za
                                  Rojem - a korespondowala wowczas z Miloszem, ktory w Stanach podczytywal ochoczo
                                  jej ksiazki i rozcial on wezel gordyjski za MM, opowiadajac sie po stronie
                                  Rojka. Gdyby nie to, moze Nutria do dzisiaj by wahala?..
                          • nioszka Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 09:46
                            Kkokos, ale w romansie chyba nie o to chodzi, żeby facet był życia i przyjaźni,
                            wystarczy do kochania :P
                            Ale serio, to mi odpowiada, że Natalia jest z Robertem i żadne wyskoki według
                            mnie nie są jej potrzebne.
                          • sir.vimes też mnie to zastanawia 26.07.09, 12:23
                            > ale na serio, kompletnie nie rozumiem, co was tak zmusza do pchania
                            > natalii w objęcia filipa? co jest takiego fascynujacego w tym
                            > egzaltowanym histeryku, że tyle osób chciałoby jego powrotu?

                            Nerwus to dla mnie jakiś potwór, facet, którego jako jedynego chyba z Jeżycjady
                            potrafię wyobrazić sobie jako stosującego przemoc domową. I w ogóle - typowy
                            przykład mężczyzny, który jest milutki, gdy wszystko jest milutkie ale jedno
                            ziarnko grochu pod materacem może wywołać w nim psychopatyczne reakcje.
                            Ale...Natalia tez nie wydaje mi się całkowicie normalna pod tym względem i może
                            dlatego "Nutria i Nerwus" to książka, której szczególnie nie lubię. Dwoje
                            antypatycznych socjopatów, li i jedynie.
                            • czarna9610 Re: Róża czyli Pyza 26.07.09, 16:09
                              rozwód Róży może, nowe pokolenie. Nagle Róża zauważa że coś ją w życiu ominęło.
                              Tyle lat zdominowana, postanawia iść do pracy szuka swojej drogi i poznaje kogoś
                              kto ją doceni i się zakocha
                      • lezbobimbo Re: Rozwódki - próba 2 22.07.09, 13:56
                        Jeszcze jest osierocon ojciec Anielli, osierocon Jurek Hajduk i Pyziak tez.
                        Bardzo ulatwia to fabule, ze Gaba nie miala zadnych tesciow do kompletu klopotow
                        ;PPP

                        O zonie Dmuchawca nie wiemy zaiste nic, oprocz tego ze Kreska i jej rodzice nie
                        wzieliby sie z powietrza. MM zapomniala o niej cokolczyk napisac, moze nie zyje
                        a moze tez jest Harleyowa rozpustnicom jak Wiesia :)
      • croyance Re: Rozwódki - próba 2 23.07.09, 13:25
        Taki osobnik moze sie pojawic, pod warunkiem, ze pierwsze malzenstwo
        bylo cywilne, czyli niewazne, i to drugie dopiero jest prawdziwe i
        moze dac prawdziwe szczescie :-D
      • bat_oczir Re: Rozwódki - próba 2 25.07.09, 16:17
        > Szczerze mowiac nie sadze, zeby MM miala teraz inaczej pokazac rozwodnikow. Jej
        > poglady sie przez te lata nie zmienily. Rozwod jest dla niej be

        bo tak lege artis - rozwód faktycznie jest be. Bo świadczy o tym, że coś się
        spieprzyło, z różnych powodów ale się spieprzyło. A spieprzenie się czegokolwiek
        nie jest powodem do radości.

        Oczyiwście, że rozwody są często koniecznością - co nie zmienia faktu, że jest
        to konieczność przykra. Przecież każdy normalny człowiek wolałby się nie
        rozwodzić dla sportu, gdyby nie miał poważnych przesłanek.
        • dakota77 Re: Rozwódki - próba 2 25.07.09, 16:32
          Wiadomo, ze to przykre, kiedy malzenstwo sie nie udaje. Tylko nie z tego powodu
          rozwody sa be u MM, tu przyczyna jest ideologiczna. W malzenstwie nalezy
          przeciez trwac za wszelka cene, znoszac wszystko.
          • bat_oczir Re: Rozwódki - próba 2 25.07.09, 16:35
            > Wiadomo, ze to przykre, kiedy malzenstwo sie nie udaje. Tylko nie z tego powodu
            > rozwody sa be u MM, tu przyczyna jest ideologiczna. W malzenstwie nalezy
            > przeciez trwac za wszelka cene, znoszac wszystko.


            mimo wszystko uważam, że to gdybanie z Twojej strony. Bo w sumie nie kojarzę
            jakiegoś takiego małżeństwa w Jeżycjadzie, które by tak ze sobą trwało
            ideologicznie (może trochę Schoppowie.....ale to chyba trochę za dalekie
            przypuszczenie).

            Owszem, możemy się domyślać, że MM usuwa niektórych ludzi w cień trumny, żeby
            uniknąć słowa "rozwód", ale to jednak domysły. Nie ma wyraźnego przykładu na "tak".
            • lezbobimbo Re: Rozwódki - próba 2 26.07.09, 16:19
              bat_oczir napisał:
              Bo w sumie nie kojarzę
              > jakiegoś takiego małżeństwa w Jeżycjadzie, które by tak ze sobą trwało>
              ideologicznie (może trochę Schoppowie.....ale to chyba trochę za dalekie>
              przypuszczenie).

              Trwaja ideologicznie Ewa i Eugeniusz, nie wiadomo po jaka cholere, mimo ze sobie
              robia jatke. W ogole do siebie nie pasuja, nawet sie nie lubia ani nie znaja.
              Dla nich rozwod bylby czysta ulga..
              ale MM robi przy ich rozejsciu jedno zgrzytanie zebow i kompletnego winowajce z
              Eugeniusza, bo co, Ewie tak dobrze z nim bylo?

              Poza tym nie ma rozwodow jako takich, sa za to nagminne owdowienia.
              I rozwody jedyne, o ktorych wiemy cos (Gaba, Jozefina, i malo co o wiesiowym) to
              z winy przykrego faceta, co sie rozwiodl, albo uciekl do Brazylii z niewiadomych
              przyczyn.
              Nigdy z tego powodu, ze po prostu do siebie oboje nie pasowali albo ze im obojgu
              wygaslo, albo ze to kobieta miala dosyc..
              • bat_oczir Re: Rozwódki - próba 2 26.07.09, 22:36
                > Trwaja ideologicznie Ewa i Eugeniusz

                a ultrakatolikiem jest ona czy on?
    • kkokos wiesia i chlipanie w garść 21.07.09, 22:15
      to ja się powtórzę, bo nikt pewnie tego nie czytał.

      ciocia wiesia w kułak chlipnęła tylko raz - podczas sądu nad bobciem, gdy spalił
      kalki i resztę i stojąc przed rodzinną radą "sobie bimbał". ja też bym
      chlipnęła, by zmiękczyć groźny sąd familijny :) w obronie dziecka wszystkie
      chwyty dozwolone. a poza tym przypadkiem nie chlipała po kątach.
      nie sądzę, by wyrobnictwo rodzinne było karą za rozwód. wiesia po prostu
      włączyła się w organizm rodzinny, biorąc się za tę robotę, która była do
      wykonania. a że rodzina miała cechy pasożytnicze, to inna sprawa. dlaczego
      wiesia się nie buntowała? jej pozycja w rodzinie i tak pewnie była nienajwyższa
      - sami inżynierowie i artyści, ona jedna bez wyższego wykształcenia.
      podejrzewam, że dla mamy żakowej wiesia taka poczciwa, ale zupełnie przyziemna
      była i nie miało to żadnego związku z rozwodem.

      i jeszcze o józefinie - jej punkt wyjścia jest identyczny jak gaby. cytuję: "gdy
      konrad miał się urodzić, ich ojciec wyjechał do
      brazylii i tam już pozostał. przeprowadził rozwód per procura, założył nową
      rodzinę i po prostu nie dawał znaku życia. od tej pory józefina miała uraz do
      stanu małżeńskiego".
      tyle że józefina wyładowała swoją frustrację (bo na pewno też swoje przeżyła) w
      pracy i we flirtach. zupełne przeciwieństwo gaby. nie wiem, czy pani MM
      świadomie przeciwstawia józefinę i gabę, które odbudowują swoje życie po
      identycznej katastrofie na dwa sposoby - jedna koncentruje się na sobie, druga
      na rodzinie (teoretycznie) - i nie pozostawia nam wątpliwości, po stronie której
      z pań jest moralnie słuszna racja. czy też tak po prostu autorce wyszło, bo jej
      taka a nie inna józefina pasowała do BBB.
      • lezbobimbo Re: wiesia i chlipanie w garść 22.07.09, 14:13
        kkokos napisała:
        > i jeszcze o józefinie - jej punkt wyjścia jest identyczny jak gaby. cytuję: "gd
        > y
        > konrad miał się urodzić, ich ojciec wyjechał do
        > brazylii i tam już pozostał. przeprowadził rozwód per procura, założył nową
        > rodzinę i po prostu nie dawał znaku życia. od tej pory józefina miała uraz do
        > stanu małżeńskiego".
        > tyle że józefina wyładowała swoją frustrację (bo na pewno też swoje przeżyła) w
        > pracy i we flirtach. zupełne przeciwieństwo gaby. nie wiem, czy pani MM
        > świadomie przeciwstawia józefinę i gabę, które odbudowują swoje życie po
        > identycznej katastrofie na dwa sposoby - jedna koncentruje się na sobie,
        druga> na rodzinie (teoretycznie) - i nie pozostawia nam wątpliwości, po stronie
        której> z pań jest moralnie słuszna racja. czy też tak po prostu autorce wyszło,
        bo jej
        > taka a nie inna józefina pasowała do BBB.

        Leeee rzeczywiscie!!
        Kokos jestes Geniusia Genialna! Ze tez nam to umykalo dotychczas, to
        podobienstwo rozwodu Jozefiny i Gaby!
        Tylko ze MM chyba zapomniala, ze Jozefinie juz w BBB zafundowala taki los, z ta
        Brazylia tez, i lekka raczka dopisala Gabie pozniej taki sam rozwod, tez z
        antypodami i tez z ta sama Brazyliom.
        Swoja droga, jak rozwod, to zaraz trzeba elegancko naprawde przepadac i az do
        Brazylii emigrowac? Nie mozna zyc w tym samym miescie i od czasu do czasu sie
        napotykac w miescie i przezywac w zwiazku z tym rozmaite frustracje? :)
        Nawet taki Rojek, wystarczylo, ze rzucil Anielle, to zaraz sie zmyl i
        wyemigrowal totalnie..
        Dla MM wygodniej tak, nie musi pisac o eks-mezach, tylko o cierpiacych,
        doslownie porzuconych rozwodkach?
        • aganoreg Re: wiesia i chlipanie w garść 22.07.09, 14:26
          Juz pisalam w cytatach o tym, ale blondyna Naszpana tez do Australii
          uciekla :D
          • pieranka Re: wiesia i chlipanie w garść 22.07.09, 18:09
            no bo dalej sie nie da
            siedza tam ci wszyscy ucieknieci i maja za swoje. Np raka skory
        • skrzydlate.bobry Re: wiesia i chlipanie w garść 22.07.09, 20:40
          > Tylko ze MM chyba zapomniala, ze Jozefinie juz w BBB zafundowala taki los, z ta
          > Brazylia tez, i lekka raczka dopisala Gabie pozniej taki sam rozwod, tez z
          > antypodami i tez z ta sama Brazyliom.

          Zatchło nas z wrażenia i aż nam stosownych inwokacji zbrakło!
          Słuchajcie, o ojcu Kozia wiele się nie mówi, a tu widać jak na dłoni, że to
          Pyziak! Nie dość, że złodziej i alkoholik, to jeszcze bigamista i podwójny
          rozwodnik! Tfu! I proszę nam tu nie argumentować, że się daty nie zgadzają - nie
          takie rozjazdy przeszły ;)
          • mama_kotula Re: wiesia i chlipanie w garść 22.07.09, 20:47
            CytatTfu! I proszę nam tu nie argumentować, że się daty nie zgadzają - nie
            takie rozjazdy przeszły ;)


            Koffffffana - w wyobraźni wszak wszystko się mieści! Obalmy mury :P
            • szprota Re: wiesia i chlipanie w garść 22.07.09, 21:02
              A Kozio nawet kolorystycznie zbliżony, bo wszak też ciemno umaszczony. Tyle że
              wyprzedził ducha czasów i zamiast Casanovy barów mlecznych stał się emo.
              I proszę zauważyć, że również czaruś!
      • croyance Re: wiesia i chlipanie w garść 23.07.09, 13:32
        Mysle, ze w tej akurat rodzinie sprzataniem nikt sie naprawde nie
        przejmowal, i gdyby Wiesia nic nie robila, nie byloby problemu. Ale
        ona, byc moze, czula sie jakby wdzieczna za przygarniecie jej z
        dzieckiem i sama rwala sie do roznych rzeczy, ktore w naturalny
        sposob nie mogly zostac zauwazone i docenione, bo na takie rzeczy
        rodzinka faktycznie sobie bimbala.
        • avvg Re: wiesia i chlipanie w garść 25.07.09, 02:07
          Ale pazura też pokazała - niestety, nie mam
          książki pod ręką i nie wiem, czy pamięć mnie nie
          myli i czy dobrego słowa używam, ale we właściwym
          momencie Wiesia potrafiła wypomnieć Julii, że ta
          jest pasożytem...
          • lezbobimbo Re: wiesia i chlipanie w garść 25.07.09, 16:25
            avvg napisał:
            > Ale pazura też pokazała - we właściwym
            > momencie Wiesia potrafiła wypomnieć Julii, że ta
            > jest pasożytem...

            Ta, we wlasciwym momencie przy kolegach :)
            Bo Julia ma po nie swoim dziecieciu gotowac pieluchy? :)
            No takim znowu pasozytem nie byla, w koncu dzielila sie z siostra i jakas
            wyplate tez juz zaczela do domu przynosic. Wiesia za to nie podskoczyla
            osobistym rodzicom malej Irenki, Zaczkowi czy dziadkowi-atamanowi ani swojemu
            wlasnemu synowi za beztroskie balaganienie.. ehm..

            I tak mnie raduje najbardziej, ze w koncu sie otrzasneli Zaczkowie jako masa i
            zmywali po prostu po kolei, nie wymawiajac sobie pasozytnictwa tylko placac 5
            dych za wylamanie sie :)
    • skrzydlate.bobry Nie-całkiem-rozwódki 22.07.09, 21:39
      Przepraszamy, bo znowu tak trochę z boku tematu, ale nam się skojarzyło z tym,
      co tu się pisze.
      Chodzi mianowicie o to, że zdarzyło nam się widzieć (chyba na tym forum)
      zastrzeżenia, że u MM mamy schemat: licealna miłość, parę nieporozumień na
      początku, a potem ślub i wspólne życie aż po grób, z którego to schematu
      wyłamywała się tylko Gabriela. Ale zauważmy, że mamy też pewne grono nieco
      innych przełamywaczek: Kłamczucha (zanim się zdecydowała na Bernarda), Nutria
      (była już w poważniejszym niż licealny wieku i po kilku kandydatach, nim
      wylądowała przed ołtarzem z Robrojkiem) i Laura, która jednak rozstała się z
      Wolfim po bliższym poznaniu.
      Tak sobie myślimy, że nie przypadkiem akurat to grono jesteśmy w stanie
      obstawiać jako przyszłe (a może i obecne
      • szprota Re: Nie-całkiem-rozwódki 22.07.09, 22:01
        W takim razie pisz, proszę, pojedynczo :)

        Odnoszę się do tej kwestii, bo zdaje się, że to ja sprowokowałam tę liczbę mnogą...?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka