penteli
28.10.07, 21:09
Wkopałam się sama, fakt. Zadzwoniła miła pani i zaproponowała zmianę operatora
telefonicznego. Podobała mi się cena pakietu i szybkość internetu, więc się
zgodziłam i podpisałam z nimi umowę. Szczęście trwało zaledwie miesiąc. 13go
września padł telefon stacjonarny, zgłosiłam uszkodzenie następnego dnia i....
nic. Dwa tygodnie trwało, zanim przysłali technika, który stwierdził, że to
problem na linii OTE i zaczęło się przerzucanie piłeczki między dwoma firmami.
OTE z całkowitą pewnością stwierdziło, że z ich strony wszystko jest ok. I tak
w kółko. Zapewnili mnie np. ze ich infolinia 801*** jest płatna jak jedno
lokalne połączenie, więc dzwoniłam do nich codziennie z pracy. Później wyszło,
że to nieprawda. Codziennie inny pracownik centrum obsługi technicznej dawał
mi słowo, że coś tam kolejnego i nikt, NIKT ani razu nie dotrzymał słowa. W
koncu udałam się do znajomego prawnika, który wysmarował do nich rezygnację z
zażaleniem i takie samo zażalenie do komisji nadzoru telekomunikacyjnego.
Wysłał to wszystko faksem, a oni bezczelnie na to przysłali mi rachunek.
Podpisałam znów umowę z OTE i czekam kiedy Forthnet łaskawie zwolni linię.
Jedno jest szczęście w tym nieszczęściu - działa internet. To dla mnie jakaś
magia, z jednego gniazdka wychodzi kabelek ze splitterem i telefon nie działa
a internet tak. Jutro będę się umawiać z OTE na podłączenie, a w międzyczasie
i jeszcze dłuuuugo będę obsmarowywać tę złodziejską firmę Forthnet gdzie się
tylko da.