Dodaj do ulubionych

An Inconvenient Truth

14.12.06, 11:36
No, to wszystko juz jasne. Nie da sie juz zaprzeczac, ze planeta ledwo zipie
i trza sie wziac do roboty. I to szybko. I wszedzie. I kazdy z nas.

Wiec co robimy? Na jakie wyrzeczenia jestesmy gotowi?

Pewien brytyjski duchowny oznajmil nawet, ze latanie samolotem to grzech. A w
audycji radiowej pewien filozof-ateista w pelni go poparl, potwierdzajac iz
samoloty wyrzadzaja planecie bodaj najwieksza szkode. I wolal o porzucenie
odleglych wakacji i przesiadanie sie z samolotu na rower...

Noz kurdebele!

Co robic?!
Obserwuj wątek
      • maria421 Re: An Inconvenient Truth 14.12.06, 12:02
        Chris, czyzby Cie sumienie za ostatnia podroz gryzlo? :)

        Ja nie jestem do konca przekonana o tym, ze ocieplenie klimatu to wylacznie
        sprawka czlowieka.
        Na kogo zrzucic wine za koniec epoki lodowcowej?

        • lucja7 Watek oszukany 14.12.06, 15:36
          Oglaszam ze ten watek jest oszukany.
          Mianowicie na watku o faktach ksztaltujacych swiadomosc, nasze poszukiwania
          poszly juz duzo dalej.
          Doszlismy juz nawet do detali oceny pierdzacych krow australijskich, bekajacych
          owiec nowozelandzkich oraz cuchnacych smazonych kielbas w Niemczech. Ktos nawet
          powiedzial ze to da sie obliczyc dosc dokladnie ;)
        • chris-joe Re: An Inconvenient Truth 14.12.06, 19:08
          Jasne, ze gryzie, za inne grzechy takze. Lecz nie chodzi o to, by sie tarzac w
          popiele, tylko by cos kurna zrobic.

          Co do konca epoki lodowcowej- madrzyc sie juz nie bede, bo sie wystarczajaco
          wymadrzono. Wystarczy poszukac.
          Ze swojej strony polecam szalenie tu glosny i chwalony film o tytule w tytule,
          gdzie wszystko wyklada nie kto inny jak sam pan Al Gore. Daje glowe, ze film
          wyszedl tez w RFN.

          ps. nikt powazny juz faktow nie dyskutuje, bo sa oczywiste, zbadane i
          potwierdzone. The writing IS on the wall.
          • maria421 Re: An Inconvenient Truth 15.12.06, 10:43
            chris-joe napisał:


            > ps. nikt powazny juz faktow nie dyskutuje, bo sa oczywiste, zbadane i
            > potwierdzone. The writing IS on the wall.

            Ja nie dyskutuje faktu, ze klimat nam sie ociepla, ja nie jestem do konca
            przekonana ze to czlowiek jest glownym sprawca tego ocieplenia.
            Sa tez inne teorie, np. wyjatkowa aktywnosc slonca, czy tez cyklicznosc
            klimatyczna, wedlug ktorej wychodzimy jeszcze z czasu "Malej epoki lodowcowej"
            ktora skonczyla sie zaledwie w XVIII wieku. Od tamtej pory, czyli po 300 latach
            srednia temperatura podniosla sie o 2°C, czyli prawdopodobnie wrocila do
            sredniej sprzed "malej epoki lodowcowej".




      • iwannabesedated Świątecznie - Stokrotka 24.12.06, 15:04
        co curva za problem macie Wy ludzie z tym ociepleniem? Ja sie curva ciesze,
        jest łagodna, prawie śródziemnomorska zima, pod oknem mi kwitną forsycje i
        pierdolą się koty. Kto chce mieć zimno niech wypierdala na Syberię. A to że lód
        się rozpuści i zaleje, no dajta spokój. I tak wystarczy miejsca dla sporej
        ilości ludzi, którzy będą sobie żyć naturalnie i w cieple. A chuj z całą
        resztą, zaleje Nowy Jork, tosz to syf. Problem jest moim zdaniem z
        przeludnieniem, ludzi jest za dużo, za dużo śmiecą, puszczają gazów,
        zanieczyszczeń, srają w zbiorniki wodne. Więc planeta, Gaja, wyższa świadomość,
        czyteż spiryty Kosmosu juz nam ruszyły na pomoc. Bo ewidentnie ludzkość jest
        zbyt głupia żeby sama z siebie oszalały przyrost naturalny ograniczyć. Więc
        eksces ludzkości zaleje, zrobi się cieplutko, nie będzie tak duzo wszystkiego
        potrzeba, a ludzie spokornieją od tego i zaczną żyć w zgodzie z esencją
        wszystkiego.
        I chuj. Gwałturetować nie ma co. Za ręce się natomiast mogę wziąć, bo Was
        ludzie lubię i nie chcę Was utracić w globalnej kąpieli;)
        • chris-joe Re: Świątecznie - Stokrotka 24.12.06, 15:38
          Twe slowa dzwiecza jak prawda prawdziwa, stokrota. Zwlaszcza tu, w Montrealu.
          Mimo, ze tegoroczny grudzien oblazl nas duzym lukiem. A takich igr najstarszy
          separatysta nie pomni.

          Mowia, ze nas nie zaleje. Dopiero nasze bachory beda sie -byc moze- musialy
          relokowac.
          Ale jakie bachory- ja sie pytam? Moj kot zdechnie pewno nim ja to uczynie.
          A po mnie i po moim kocie- chocby potop.

          A jesli branie sie za rece oznaczac by mialo soft-oblapianie sie z toba- to ja
          sie pisze :)
                • iwannabesedated i tu wypadałoby zaintonować pieśń 25.12.06, 13:04
                  Hej Górale! Nie bijta sie,
                  Ma dziewcyna dwa warkoce,
                  Podzielita sie!

                  Oczywiście ja, Stokrotka, nie posiadam warkocza w chwili obecnej, natomiast mam
                  dużo płatków którymi obdzielę chętnie i chojnie. Niemniej może w przypadku
                  Pytona i Sidżeja nachodzi mnie inny pomysł sprośny. Utwórzmy może trójkąt
                  miłosno-rodzinny ;)
                      • kan_z_oz Moje myśli 26.12.06, 08:15
                        Witam po przerwie.

                        Dopiszę się tutaj bo akurat 'zbieg okoliczności' spowodował, że też miałam parę
                        podobnych przebłysków do CJ-a.

                        Wróciłam właśnie z długiej podróży wokół Tasmanii. Było 'piknie' ale...
                        puszcza umiera...Widać to gołym okiem, niestety.
                        Umiera powoli, bez krzyku i rozgłosu. Poprostu odchodzi i nikt, i nic nie jest
                        jej w stanie uratować.
                        Mówię o ogromnych obszarach lasów sięgających wiekowo czasów ostatniego
                        zlodowacenia - czyli 12-8 tys lat wstecz. Obecna susza wykańcza je.
                        Nie jest to tylko susza spowodowana ekonomią Oz ale susza, która trwa od
                        kilkunastu lat i jest wypracowaną wspólną spuścizną nas wszystkich.
                        Co się stanie gdy zniknie cześć 'płuc' połudnowej półkuli? - nie chcę nawet
                        myśleć.

                        Mam nadzieję, że do tego czasu 'opamiętamy' się, zmienimy się, dostosujemy
                        się...
                        Widok spalonych połaci lasu w największym pożarze, wraz z budynakami aż do
                        linii ocenu.
                        Widok obumarłych polan w Craddle, która jest jednym z cudów świata.
                        Widok setek kilkometrów drogi zasnutej dymami ze splonych setek tysięcy
                        hektarów.

                        To poprostu tutaj widać, wyraźnie i bez złudzień.

                        Tak - ludzie mają moc przekształcania środowiska naturalnego i nasza
                        cywilizacja to robi.
                        Całe szczęście, że pożary zostały ugaszone - szkoda tylko,że warstwą śniegu.

                        Pozdrawiam z absolutnie zimowego Sydney, i nie widziałam czegoś takiego tutaj
                        jeszcze.

                        Kan
                        • lucja7 Re: Moja opinia 28.12.06, 00:43
                          O zmianach klimatycznych, o ewolucji klimatu, mowi sie od wielu, wielu lat.
                          Istnieja prace naukowe, sa debaty publiczne, sa organizacje, organizmy od
                          bardzo do mniej zorganizowanych. Od dziesiatkow lat slysze o potrzebie "ochrony
                          srodowiska".
                          Wskazuje sie paluchem kraje komunistyczne i ich brudne i kopcace ciezkie
                          industrializacje, Chiny za ich smierdzaca megaprodukcje przemyslowa, Ameryke za
                          nieodpowiedzialne zaspakajanie zapotrzebowania konfortu przemyslowego
                          rozpieszczonych "podatnikow", Brazylijczykow za wycinanie Amazonii, itd, itd,
                          moznaby ciagnac przyklady w nieskonczonosc.

                          Dzisiaj reakcje ostrzegajace sie rozplenily, prawie wszyscy "swiadomi" staja
                          sie ekologistami roznej masci pozwalajacymi sobie udzielac lekcji
                          ziemskim "brudasom", bedac zreszta podobnymi tym brudasom.
                          Okazuje sie wiec ze jestesmy glupi, zli, bez wyobrazni i na dokladke smierdzacy.
                          Slucham to wszystko i sie oburzam.

                          Przeciez uzywamy technologii z ktorych jestesmy dumni i w tworzeniu ktorych
                          mamy nasz udzial, zyjemy z tego, wierzymy w "postep", kupujemy nowiny
                          technologii, krecimy system.

                          Mam dosc kiedy mi ktos przelicza ilosc zuzywanego przeze mnie papieru na ilosc
                          hektarow lasu, moj zjedzony kotlet na dziesiatki tysiecy litrow wody
                          potrzebnych do jego produkcji i inne jeszcze im podobne liczenia.
                          Jest to przypominanie nam pojecia naszego grzechu, jakiejs falszywej
                          odpowiedzialnosci za cos czego jeszcze nikt nie potrafil zdefiniowac.
                          Albo to gadanie o zemstach ziemi czy natury, po prostu smieszne i niegodne
                          ludzi oswieconych.
                          Naprawde mam dosc nazywania nas grzesznikami!

                          I oswiadczam ze nie mam najmniejszego zamiaru czegokolwiek modyfikowac w moim
                          uzywaniu technologii: jazdy samochodem, uzywania klimatyzacji, lodowki i
                          czegokolwiek innego niezbednego mi do dzisiejszego zycia, nawet gdy to cos
                          zakapca swiat.
                          I przyznaje ze mam gdzies szpare w antarktycznym lodowcu, lysienie lasow
                          Indonezji, bezsennosc zimowa niedzwiedzi i inne choroby psychiczne wielorybow.
                          Nie naleze do tych ktorym zapiera oddech widok dzikiej puszczy, migajacych
                          rybek w glebokich wodach, czy bialego niedzwiedzia na tle padajacego sniegu.
                          Nie jestem ta ktora bzdryka bezwstydnie tysiace zdjec tylko po to zeby
                          przyjaciolka pozazdroscila. Nie naleze do tych ktorzy robia zdjecia zachodow
                          slonca z palma na pierwszym planie; fakt ze natura moze byc piekna, ale my o
                          tym juz dawno zapomnielismy, zauwazamy ja tylko momentami, rzadko, jak w kinie
                          (albo fotoplastykonie) :-)))
                          Przeciez natura istniec bedzie zawsze, zmienia sie ciagle i dlaczego uwazamy ze
                          dzisiejsze obrazki sa brzydsze od tych sprzed 20tu, 30tu lat? Sa po prostu
                          inne..
                          No i dalej bedziemy ja wieszac (nature), oprawiona w ladne ramki na scianie
                          salonu, oznajmiajac znajomej ze to bylo safari w Tanganice w 2006tym roku :-)))

                          Zgadzam sie natomiast z teoriami mowiacymi o cyklicznosci temperatur,
                          cyklicznym oziebianiu i ocieplaniu, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
                          A moze epoka lodowcowa nastala poniewaz wtedy zyjace istoty nie meczyly
                          dostatecznie natury? ;-)))

                          Ta nagonka na nas "grzesznikow" wydaje mi sie wielkim, niepotrzebnym i
                          cuchnacym pesymizmem ktory komus jest potrzebny.
                          Wolalabym zeby dyskusje swiatowe mialy jako temat poznawanie kosmosu,
                          zdemokratyzowanie tego, a nie roztkliwianie sie nad wysychajacym bajorkiem u
                          stop Kaukazu i marnym losem kilku rybakow.

                          Czy decydenci tego swiata, caly wielki korpus polityczny jest w stanie cos
                          zmienic? zmienic systemy gospodarcze, ekonomie? Poki co rusza palcem w bucie i
                          nie sadze by cokolwiek mogl zmienic.

                          Co moge zrobic ja sama?
                          Bardzo niewiele. Ale skoro ma nas zalac, to pedze zapisac sie na kursy
                          alpinizmu zeby moc sie wspinac wyzej, wyzej, wyzej...
                          • lucja7 Re: Moja opinia 28.12.06, 01:03
                            Przypomnialam tez sobie doskonale zdanie powiedziane przez czarnego starca w
                            jakiejs wiosce senegalskiej, w reportazu tv mowiacym wlasnie o zmianach
                            klimatycznych:
                            "cala tragedia zaczela sie od momentu kiedy wprowadzili obowiazkowa szkole i
                            zaczeli w niej uczyc dzieci".

                            :-)))
                            • kan_z_oz Re: Moja opinia 28.12.06, 13:23
                              lucja7 napisała:

                              > Przypomnialam tez sobie doskonale zdanie powiedziane przez czarnego starca w
                              > jakiejs wiosce senegalskiej, w reportazu tv mowiacym wlasnie o zmianach
                              > klimatycznych:
                              > "cala tragedia zaczela sie od momentu kiedy wprowadzili obowiazkowa szkole i
                              > zaczeli w niej uczyc dzieci".
                              >
                              ODP: Też nie lubię negatywizmu ale wkurza mnie trochę gdy jadąc przez 2
                              tygodnie w Tasmańskiej dziczy widzę to co widzę.
                              Moje zaplanowane wakacje były idealne bez tych dodatkowych efektów wizualnych.
                              W sumie kto jest winien? Wszyscy czyli nikt.

                              Odsuwanie się Ziemi od osi obrotu ma więcej wspólnego z naszym myśleniem niż
                              brudzeniem.
                              Mamy się zmienić. Koniec kropka. Mamy zmienić sposób myślenia i to jak
                              podchodzimy do Ziemi. To jest moja konkluzja płynąca już z 3 letniego
                              doświadczenia z rozmów z Bogiem. Nie jestem ekspertem od klimatu ani żadnych
                              innych rzeczy.
                              Mogę się za to nazwać się ekspertem od rozumienia i odczytywania tego co jest
                              nam przekazywane.
                              Mamy zmienić myślenie. To stwierdzenie nie podlega negocjowaniu, manipulacji
                              ani negocjacji.
                              Jest to pewna stała, ustalona przez Coś czy Kogoś, i wg moich obserwacji
                              wszystko zmierza w tym kierunku.

                              Co mamy robić?

                              Kochać się, kochać wszystko wokół i jak naiwnie to brzmi jest to stała
                              odpowiedź przychodząca od 3 lat. Jest to również jedyna odpowiedź.
                              Środowisko się przekształci i kwestia jest w tym czy MY zdąrzymy.

                              Kan


                              • lucja7 Re: Moja opinia 29.12.06, 18:28
                                To co piszesz wychodzi poza zakres mojej wiedzy do "podchodzenia do ziemi".
                                Poza tym gdy mowisz "musimy zmienic", to mowisz o kim?
                                O politykach? o przemyslowcach? ekonomistach? o tych ktorzy nie maja wody
                                pitnej i zabronisz im technologie pozwalajace te wode miec?
                                O kim?
    • ozpol I tak sie tego nie zatrzyma!?!?!? 30.12.06, 02:37
      Pozytywne sa te pokrzykiwania i dyskusje, ale tak naprawde ludziska to maja
      gleboko w ....
      Jest to krzyk ludzi gdzie na stolach pelno, domy zapakowane elektornika i
      elektycznymi gadzetami, przed domem 1 lub wiecej samochodow a cala chalupa ma
      kilimatyzcje.
      Czyli znowu mamy dyskusje najedzonego z glodnym, ktoremu chcemy wytlumaczyc ze
      powinien isc na diete .. he he he
      Popatrzcie co sie dzieje w Chinach i Indiach, najbardziej konsumpcyjnie
      rozijajacych sie krajach.
      Oni maja gdzies zanieczyszczenei srodowiska i to ze jest susza w Oz,
      Oni chca samochodow, oni chca domow klimatyzoanych, oni chca tych samych
      gadzetow eletroniczno-elektrycznych.
      Dlatego buduja 20 elektrowni atomowych i tyle samo weglowych.
      Dlatego wyprzedza US w kupnie samochodow za 3 -5 lat i zuzyla cala rope swiata.
      A my bedziemy gadac i gadac i plakac nad losem matki Ziemii.
      Dobrze ze to szczeli za 20 czy 30 lat a ja sie nie boje bo bede..lub nie..
    • prawdziwystarywiarus Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarzyńca 31.12.06, 06:36
      ...za przykładem łucji7, że rownieź mam gdzieś globalne ocieplenie i nie zamierzam powstrzymywać
      się ani od podróży samolotem, ani od puszczania bąkow. Popieram marię w twierdzeniu, że jakkolwiek
      klimat się bezwzglednie ociepla, to nie zostało udowodnione, źe ociepla się za sprawą człowieka.

      Ponadto, wszelkie inicjatywy, na jakie moglaby zdobyć się ludzkość, psu na budę sie zdadzą z powodu
      skali. Cierpliwe oszczędzanie wypuszczanych gazów w krajach wysoko uprzemysłowionych przez 50
      czy 100 lat może zostać załatwione odmownie przez jeden wybuch wulkanu. Jak dotąd, jest mnóstwo
      lewactwa chętnego do wysadzenia mnie siłą z samochodu, zakazania mi użycia prysznica, zmuszenia
      do dojenia własnej kozy, i zakazania wydalania się poza miejsce zamieszkania, wszystko naturalnie dla
      dobra planety. Ale nikt jeszcze nie wpadł na pomysł jak korkować wulkany, albo zapobiegać
      podmorskim erupcjom CO2.

      Zgadzam się też, że jest nas za dużo. Ponieważ epidemia AIDS jest zbyt powolna natura właśnie wzięła
      się za regulację tej kwestii przez globalne ocieplenie. Nie zamierzam jej przeszkadzać w depopulacji
      Afryki, zatopieniu Bangladeszu, zmyciu z powerzchni Ziemi mikropaństwek Pacyfiku, lub ograniczeniu
      przyrostu demograficznego w Indiach poprzez zwiększenie umieralności noworodkow z powodu upału.
      Rownież z tego powodu, że ani nic na to nie poradzę, ani nie na mnie obowiązek poradzenia czegoś na
      to spoczywa.
      • lucja7 Re: Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarz 31.12.06, 12:07
        Jestesmy egoistami, ale to nic nowego. Za duzo nas? Wpadl mi kiedys w rece
        jakis artykul mowiacy o optymalnej liczbie ludzi i mowil o liczbie 12tu
        miliardow. Liczbe te jestesmy w stanie (podobno) wyzywic. Naturalnie obecna
        liczba ciagle sie powieksza. Slysze tez o ciaglym braku rak do pracy i
        dyskusjach w zwiazku z tym miedzy politykami i ekonomistami: jedni chca zamykac
        granice by chronic dobra wyprodukowane, drudzy nawoluja do ich otwierania by te
        dobra powiekszac.

        No i jak pisalam wczesniej, problemy te mnie nie interesuja.

        :-)))
      • chris-joe Re: Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarz 31.12.06, 14:06
        Sp "lewactwo", swiatlo "trzymanie sie za rece". Blah blah blah, mociumpanie.

        Wole juz szczere: "gowno mnie to obchodzi, nie dozyje", niz medrkowanie, ze nie
        zostalo udowodnione, ze jeden wulkan wszystko i tak zalatwi.
        Wiec, owszem, zostalo udowodnione i to bardzo, a zaprzeczaja dzis temu juz
        jedynie co niektorzy politycy i byznesmani (czyli jedno i to samo) + maria i sp.
        Co do wulkanu? -Wogole dajmy spokoj z walka przeciw bezrobociu, chorobom i
        przestepczosci: jeden meteoryt przeciez moze sprawe zalatwic doglebnie. Memento
        mori. Amen.

        Lucji zas, ze "ja i tak nic nie jestem w stanie zmienic"- jestes, chocby
        probujac wybierac odpowiednich politykow do wladzy.
        • lucja7 Re: Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarz 31.12.06, 14:46
          No przeciez wybieram tych politykow, wybieram, jak my wszyscy.
          No i sa rezultaty tych wyborow: kupy smieci z ktorymi nie wiemy co robic.
          Poki co nie stanal na mojej drodze kandydat do polityki ktory rozwinalby temat
          likwidowania bezbolesnego naszych smieci. Kandydaci wstydza sie tych tematow!
          Wola proponowac "wzrosty produkcji, likwidowanie bezrobocia, jedzenie dla
          wszystkich, szkoly dla wszystkich, wode dla wszystkich........" i inne cuda.

          Skoro wiec uwazasz ze glosowanie jest juz aktem pozytywnym, to czuje sie
          rozgrzeszona z mojego grzechu pierworodnego (od niedawna) zatruwacza tej
          planety.

          :-)))
        • prawdziwystarywiarus Re: Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarz 01.01.07, 08:32
          chris-joe napisał:

          .
          > Co do wulkanu? -Wogole dajmy spokoj z walka przeciw bezrobociu, chorobom i
          > przestepczosci: jeden meteoryt przeciez moze sprawe zalatwic doglebnie. Mement

          Lewacka demagogia, kolego. Wszyscy pragną zastopować globalne ocieplenie, ale nie znam jeszcze
          nikogo, kto wywaliłby na śmieci swój klimatyzator albo odłączył sie od sieci energetycznej.

          Wulkan i działalność przemysłowa ludzkości startują w tej samej konkurencji, emisji gazów
          powodujących efekt cieplarniany. Bezrobotni, choroby, oprychy i meteoryty należą do sfer nie mających
          bezpośrednich punktow styku.

          W przeciwnym wypadku zachorowalnośc na rozmaite świnstwa albo bezrobocie zwiększałyby się (albo
          zmniejszały) podczas dorocznego roju meteorytowego Leonidów en.wikipedia.org/wiki/Leonids
          • chris-joe Re: Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarz 01.01.07, 10:18
            Nie lubie tego prowokacyjnie-pogardliwie-paternalistycznego "kolego".
            Jak w: "xyz, kolego", gdzie jakikolwiek argument xyz, badz jego brak, mialby
            dostapic jakiegos szczegolnego uwaznienia poprzez owe zawadiackie "kolego".
            Gdzie to "kolego" ma tak naprawde sprowadzic wszelka dyskusje do poziomu
            knajpianej zaczepki, gdzie wszelkie argumenty sa strata czasu, bo nie o
            argumenty chodzi.

            A zwlaszcza, gdy argument "xyz" jest prostackim, nic nie znaczacym i -znow
            zaczepnym- haslem typu "lewacka demagogia".

            W porownaniu twego "wszelkie proby ograniczenia zabijania klimatu planety sa ani
            potrzebne, ani znaczace" do "memento mori" nie potrafie dostrzec nic
            "lewackiego". Generalnie- mozesz sie ze mna ewentualnie nie zgodzic. Ale co z
            moim pogladem mialaby wspolnego "lewackosc"?

            Moglbym prymitywnie i w zlosci odszczeknac, ze twoje opinie sa "prawicowe". Ale
            tego nie zrobie, bo wiem ze tak czyniac bym plotl dyrdymaly.
            Chyba, ze wiesz o prawicy cos, o czym ja nie mam pojecia.

            Poza tym zabija mnie lamiglowa o tym, ze "wulkan i dzialalnosc przemyslowa
            ludzkosci" maja punkt styku, ale "oprychy i meteoryty" juz ich nie maja.
            Mnie sie wydawalo, ze zarowno na dzialalnosc przemyslowa, jak i oprychow jakis
            tam wplyw mamy, podczas gdy wulkan, jak i meteoryt wyslizguja sie nam spod kontroli.
            Ale ja moze to wszystko jakos tak trefnie, po lewacku, pojmuje. Wyjasnij wiec
            jeszcze raz.
            • prawdziwystarywiarus Szczęśliwy paternalistyczny barbarzyńca 01.01.07, 11:46
              chris-joe napisał:

              > Nie lubie tego prowokacyjnie-pogardliwie-paternalistycznego "kolego".
              > Jak w: "xyz, kolego", gdzie jakikolwiek argument xyz, badz jego brak, mialby
              > dostapic jakiegos szczegolnego uwaznienia poprzez owe zawadiackie "kolego".
              > Gdzie to "kolego" ma tak naprawde sprowadzic wszelka dyskusje do poziomu
              > knajpianej zaczepki, gdzie wszelkie argumenty sa strata czasu, bo nie o
              > argumenty chodzi.
              >
              > A zwlaszcza, gdy argument "xyz" jest prostackim, nic nie znaczacym i -znow
              > zaczepnym- haslem typu "lewacka demagogia".
              >
              > W porownaniu twego "wszelkie proby ograniczenia zabijania klimatu planety sa an
              > i
              > potrzebne, ani znaczace" do "memento mori" nie potrafie dostrzec nic
              > "lewackiego". Generalnie- mozesz sie ze mna ewentualnie nie zgodzic. Ale co z
              > moim pogladem mialaby wspolnego "lewackosc"?
              >
              > Moglbym prymitywnie i w zlosci odszczeknac, ze twoje opinie sa "prawicowe". Al
              > e
              > tego nie zrobie, bo wiem ze tak czyniac bym plotl dyrdymaly.
              > Chyba, ze wiesz o prawicy cos, o czym ja nie mam pojecia.
              >
              > Poza tym zabija mnie lamiglowa o tym, ze "wulkan i dzialalnosc przemyslowa
              > ludzkosci" maja punkt styku, ale "oprychy i meteoryty" juz ich nie maja.
              > Mnie sie wydawalo, ze zarowno na dzialalnosc przemyslowa, jak i oprychow jakis
              > tam wplyw mamy, podczas gdy wulkan, jak i meteoryt wyslizguja sie nam spod kont
              > roli.
              > Ale ja moze to wszystko jakos tak trefnie, po lewacku, pojmuje. Wyjasnij wiec
              > jeszcze raz.
              >


              1. Paternalizm is in the eye of the beholder. Ciarki mnie przechodzą na myśl, źe miałbym być twoim
              ojcem lub protektorem

              2. Mniej emocji poproszę. Do 'zabijania klimatu planety', najbardziej rozwinięte 15% populacji planety
              się z czasem przystosuje, przy pomocy kosztownej techologii. Reszta, jak dla mnie, może sie rzucić we
              wzbierające wody oceanów, co pozwoli przeznaczyć środki poświęcane na pomoc tej populacji na inne
              cele.

              3. Re: łamigłówka: służę rozwinięciem myślowego skrótu:

              Ludzkie próby ograniczenia emisji CO2 znajdują się na łasce i niełasce losowych zdarzeń naturalnych,
              m.in. wybuchów wulkanów. Wybuchy wulkanów nie są rzadkie ani w skali historycznej ani geologicznej,
              a mają potencjał zniweczenia w jednej erupcji kilkudziesięciu lat ludzkich wysiłków nad opanowaniem
              efektu cieplarnianego.

              Resocjalizacja oprychów nie znajduje się natomiast na łasce i niełasce upadków wielkich meteorów na
              ośrodki resocjalizacji, ponieważ (wedle naszej najlepszej wiedzy) incydencja upadków wielkich
              meteorów jest o kilka rzędow wielkości niższa niż wybuchów wulkanow. Katastrofalny upadek wielkiego
              meteoru, jakkolwiek nie niemożliwy, uważany jest za mało prawdopodobny. Ani jedna katastrofa
              żywiołowa spowodowana upadkiem meteoru czy asteroidu nie nastąpiła w czasach historycznych,
              podczas gdy wielkich erupcji wulkanicznych wydarzyło się w czasach historycznych co najmniej
              kilkanaście. volcano.und.edu/

              W związku z czym, według chłodnego rachunku prawdopodobieństwa, liczenie się z możliwością
              wybuchu wulkanu, to 'reasonable contingency planning'. Natomiast planowanie na okoliczność upadku
              wielkiego meteoru, albo najazdu Marsjan, albo przyjścia Mesjasza - to fanaberia. Dlatego, że
              prawdopodobieństwo wprowadzenia do atmosfery milionów ton dodatkowqego CO2 przez wulkany jest
              daleko wyższe od prawdopodobieństwa położenia kresu resocjalizacji oprychów przez wielki meteor.
        • prawdziwystarywiarus Jeszcze jedno, drogi kolego SNAG 01.01.07, 09:52
          chris-joe napisał:

          > Sp "lewactwo", swiatlo "trzymanie sie za rece". Blah blah blah, mociumpanie.

          No to nie trzymajmy sie za ręce, kolego Sensitive New Age Guy.

          Put your money where your mouth is: Stań do wyborów w dowolnym kraju demokratycznym, na
          platformie programowej przewidującej - dla dobra planety za lat dwieście - dwukrotnie droższy prąd
          oraz zakaz posiadania i używania samochodów prywatnych. Zobaczymy twój sukces. Nie zapomnij
          dodać w kampanii wyborczej, że będziesz do upadlego walczył o to, by podobne restrykcje nie objęły
          1.2 miliarda Hindusów i 1.5 miliarda Chińczyków.

          Ty zapewne na to, że otumaniony drobnoburżuazyjny elektorat nie ma pojęcia o wyobrażeniu, więc dla
          wlasnego dobra należy go przymusić do akceptacji twojego punktu widzenia, a ciebie uczynić
          dyktatorem, który zadba o planetę. Ja na to, źe już raz żylem w jedynie słusznym systemie, który
          wszystko wiedział lepiej, i starczy mi.

          Wszyscy eko-aktywiści ( i inni aktywiści też) jakich kiedykolwiek spotkałem, mniej sie przejmowali
          globalnym ociepleniem, a bardziej inżynierią społeczną, czyli jakby tu siłą lub podstępem przymusić
          opornych do akceptacji ich wizji świata.
          • chris-joe Re: Jeszcze jedno, drogi kolego SNAG 01.01.07, 10:35
            A co to SNAG? To ja? Hmm, niech bedzie, jesli koniecznie za kazdym postem
            chcesz mnie obdarzyc kolejnym "epitetem".

            Ale jasne, ze masz racje w duzej mierze. Spojrzmy na koszty energii
            przecietnego Europejczyka, Kanadyjczyka, i Amerykanina.
            I masz racje po raz drugi: trudno wygrac wybory (czy utrzymac sie przy wladzy)-
            jak zauwazyl to niedawno wegierski premier- mowiac prawde.

            Tylko kto tu w takim razie uprawia "inzynierie spoleczna"? Ten co wypowiada
            wygodne klamstwa, czy ten co mowi niewygodna prawde?
            Bo co do tego, ze wykanczamy planete, nikt powazny nie ma juz watpliwosci.
            • prawdziwystarywiarus Re: Jeszcze jedno, drogi kolego SNAG 01.01.07, 11:20
              chris-joe napisał:

              > A co to SNAG? To ja? Hmm, niech bedzie, jesli koniecznie za kazdym postem
              > chcesz mnie obdarzyc kolejnym "epitetem".
              >
              > Ale jasne, ze masz racje w duzej mierze. Spojrzmy na koszty energii
              > przecietnego Europejczyka, Kanadyjczyka, i Amerykanina.
              > I masz racje po raz drugi: trudno wygrac wybory (czy utrzymac sie przy wladzy)-
              > jak zauwazyl to niedawno wegierski premier- mowiac prawde.
              >
              > Tylko kto tu w takim razie uprawia "inzynierie spoleczna"? Ten co wypowiada
              > wygodne klamstwa, czy ten co mowi niewygodna prawde?
              > Bo co do tego, ze wykanczamy planete, nikt powazny nie ma juz watpliwosci.

              1. Z punktu widzenia inżynierii społecznej, obaj mogą być jednakowo skuteczni lub nieskuteczni.
              Jeśli chodzi o film p. Gore, to przypominam, że p. Gore utracił wysoki urząd publiczny, by już nigdy go
              nie odzyskać, co stanowi wystarczający komentarz w kwestii jego talentów inżyniera społecznego.

              2. SNAG uchodzi w niektórych kołach za 'term of endearment' (tylko proszę sobie nic nie wyobrażać!).

              3. Myślę, że w kwestii globalnego ocieplenia zwycięży społeczny bezwład, taki jak mój. I bardzo
              dobrze. Bezwład i lenistwo leżą bowiem u podstaw postępu :-) Maszynę parową wynaleziono w
              odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne, by nie pilnować wołów przy kieracie. Potem zastosowano ją
              do napędu lokomotyw, aby nie trzeba było jeździć powolnym i trzęsącym dyliżansem. Ja natomiast
              życzę sobie mieć klimatyzowany dom i wszystkie w nim elektryczne gadgety, z których nie zrezygnuję
              dlatego, że mieszkańcom atolu Ponape (Federated States of Micronesia) woda za 50 lat może sięgać do
              pasa w porze wiosennego przypływu.

              Ewentualne wymarcie populacji Ziemi w pasie 15 stopni na północ i południe od równika, gdzie zrobi
              sie zbyt gorąco, by tam mieszkać, powitam z zadowoleniem, jako przywrócenie rownowagi
              populacyjnej planety. Ditto zatopienie Bangladeshu, który do zamieszkania nigdy się w gruncie rzeczy
              nie nadawał (ponieważ delta Gangesu i Brahmaputry jest zalewowa). A że pod Montrealem będzie się
              uprawiać proso, maniok i daktyle, a dominującą rasą bydła będzie zebu? No to co z tego?

              Nota bene, jeden z modeli globalnego ocieplenia przewiduje regularne deszcze tropikalne w środkowej
              Australii, obecnie pustynnej. Pustynia wtedy zakwitnie, co skompensuje nam z czubkiem zatopione
              miasta nadbrzeżne i dostarczy środkow na większe i lepsze klimatyzatory :-)))) naturalnie produkcji
              chińskiej. A węgiel z Australii do Chin będzie wtedy łatwiej eksportować, bo porty znajdą się bliżej
              kopalń...

              Ponownie zawiadamiam, że nie zamierzam zredukować swojego standardu życia ani o pół centymetra
              sześciennego pojemności silnika V8 w moim samochodzie. Potencjalny wpływ mojego egoizmu na
              możność posiadania szesnaściorga dzieci przez wieśniaka hinduskiego, zdolność energetyki chinskiej
              do budowania największych elektrowni węglowych na swiecie, lub konieczność wprowadzenia
              obowiązkowej siesty w Montrealu w godzinach największego upału - mam głęboko gdzieś.

              • chris-joe Re: Jeszcze jedno, drogi kolego SNAG 01.01.07, 12:14
                1. Blad: p.Gore nie tyle utracil wysoka pozycje, co nie zyskal wyzszej. W
                filmie przedstawia sie jako "ex- next President of the US of A" :)

                2. A chcialbys, bym sobie wyobrazal? Bo ja nie koniecznie.

                3. Maszyne parowa, moze sie myle, wprowadzono do uzytku, by na dluzsza mete na
                niej zarobic raczej, niz ulzyc doli ekonoma.
                Tusze wiec tez ze wielki byznes, dojrzy tez pozytywa w ratowaniu klimatu. Mimo,
                ze sie orientuje, iz na globalnych katastrofach mozna tez niezle zarobic. Taki
                lewak jestem, co robic?

                Drastyczne ocieplenie rejonu Zatoki Sw. Wawrzynca byloby mi nawet na reke. Ale
                boje sie (chocby z egoistycznych pobudek) mas przesiedlencow z olbrzymich polaci
                obu Ameryk i Europy, o Azji i Afryce nie wspominajac.
                Wiem -jak juz wspomnialem- ze ktos na tym krocie zarobi. Ale chyba -na skale
                globalna i lokalna- bedziemy raczej stratni.
        • prawdziwystarywiarus Re: Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarz 01.01.07, 08:25
          bella-donna napisała:

          > prawdziwystarywiarus napisał:
          > > (...)zmyciu z powerzchni Ziemi mikropaństwek Pacyfiku (...)
          >
          > Na wszystko sie godze, ale bardzo prosze odczepic sie od
          > przecudownych malenkich wysepek, raj nalezy ocalic i niewazne
          > jakim cudem :)))


          I nieważne jakim kosztem, co? OK, mam dla ciebie rezolucję noworoczną - zacznij przekazywać 10%
          dochodu Republice Kiribati. Albo Republic of Marshal Islands. Albo Federated States of Micronesia,
          które, jak każdemu wiadomo, skladaja się z atoli Truk, Yap i Ponape.
          • lucja7 Re: Niniejszym oświadczam, żem szczęśliwy barbarz 02.01.07, 20:14
            Nie przejmujcie sie kochani i odbierajcie "informacje najprawdziwszo-powazne" z
            odpowiednim dla kazdego dystansem.
            Kazdy "powazny" glos w temacie konca zatrutej planety odbieram jako dowcip. Im
            bardziej serio, im bardziej "naukowe", tym bardziej smieszny. Ach, rozkoszne i
            zabawne dywagacje....
            Mowie wam, qwa, zycie moze byc piekne....

            Za dwa tygodnie odwiedzam starych przyjaciol w Marrakesh, Fès i Tanger. Tydzien
            bez snu!
      • ertes Re: An Inconvenient Truth 01.02.07, 22:13
        Szczerze mowiac to mnie to naprawde jest obojetne.
        raz ze i tak nie dozyje a dwa bardzo dobrze.
        Poziom oceanow sie podniesie, biedota robiaca dzieci utonie. Afryka. Bliski
        Wschod, ogolnie rejony bliskorownikowe powymieraja.
        Liczba ludnosci na ziemi spadnie do 3 miliardow.
        I po klopocie. Nikt nie wyprodukuje tyle spalin zeby sie udusic.

        Tyle ze WHO CARES.... nas i tak nie bedzie.
        • dieoff Re: An Inconvenient Truth 01.02.07, 22:54
          >>nas i tak nie bedzie.


          Bedziemy, niestety
          Podpiety film nie traktuje o globalnym ociepleniu jak wzmiankowany "An
          Inconvenient Truth"
          Traktuje o "Peak Oil" (szczycie wydobycia) , a na to traumatyczne doswiadczenie
          wiekszosc z nas niestety zdazy sie zalapac.



          U.S. Department of Energy
          "The world has never faced a problem like this. Previous energy transitions
          (wood to coal and coal to oil) were gradual and evolutionary; oil peaking will
          be abrupt and revolutionary."
          Projected Date:
          After 2007 Skrebowski, C.
          Before 2009 Deffeyes, K.S.
          www.netl.doe.gov/publications/others/pdf/Oil_Peaking_NETL.pdf


          • ertes Re: An Inconvenient Truth 01.02.07, 23:10
            Wlasnie, wyglada na to ze USA sie za to musi wziac zeby zrobic porzadek zeby nie
            wyszlo tak jak to cale smieszne Kioto.
            A ostatnio i unas zaczyna sie o tym mowic wiec Amerykanie zaczna robic porzadek.

            Fetyszyci/pewsymisci przewidywali barylke ropy za 100 dolarow kilka miesiecu
            temu jak i rowniez rozsypke przemyslu USA. Poki co ani jednego ani drugiego.

            Nie przejmuj sie tak.
            • dieoff Re: An Inconvenient Truth 01.02.07, 23:19


              Peak Oil dopiero przed nami.

              James Schlesinger, the country’s first secretary of energy, declared in the
              Winter 2005-06 issue of the neoconservative foreign policy journal The National
              Interest that “a growing consensus accepts that the peak is not that far off.”
              He added, “The inability readily to expand the supply of oil, given rising
              demand, will in the future impose a severe economic shock.”
              www.reason.com/news/show/36645.html





              >> Fetyszyci/pewsymisci przewidywali barylke ropy za 100 dolarow kilka miesiecu

              Bush straszyl ropa po $400 per barrel



    • dieoff Re: An Inconvenient Truth 02.02.07, 00:34

      zadnych zludzen



      G-8: nie ma alternatywy dla ropy i gazu

      paliwa kopalne, takie jak ropa i gaz, pozostaną podstawą światowego przemysłu
      energetycznego co najmniej przez pierwszą połowę XXI wieku - oświadczyli w
      czwartek w Moskwie ministrowie energetyki państw grupy G-8.
      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3215831.html
        • dieoff Re: An Inconvenient Truth 02.02.07, 01:56

          czarnowidztwo w pelni uzasadnione
          W leb bym nie strzelal. Zycie i w biedzie zachowuje swoja niezbywalna wartosc


          A, ze bieda będzie... Ba!!!



          An Energy Investment Banker and Bush Energy Advisor Gives Unexpected
          Answers on the Northeast Power Grid, Peak Oil and Gas, and Much More

          FTW: Is it time for Peak Oil and Gas to become part of the public policy
          debate?

          Matthew Simmons: It is past time. As I have said, the experts and politicians
          have no Plan B to fall back on. If energy peaks, particularly while 5 of the
          world's 6.5 billion people have little or no use of modern energy, it will be
          a tremendous jolt to our economic well-being and to our health
                  • dieoff Re: An Inconvenient Truth 02.02.07, 15:25

                    Konczac dyskusje polece tylko ten tekst. Nie ma potrzeby ustosunkowania sie


                    Worldwide production will peak.
                    The result will be skyrocketing prices, with a huge, sustained economic shock.
                    Jobs will be lost. Without action, the crisis will certainly bring energy rivalries,
                    if not energy wars. Vast wealth will be shifted, probably away from the U.S.
                    For the last 20 years, U.S. policy has discouraged production and encouraged
                    consumption. If we dither any more, we will pay a terrible price, the economic
                    equivalent of a Category 5 hurricane. Katrina was Category 4.
                    ██ commerce.senate.gov/pdf/west.pdf



                    • ertes Re: An Inconvenient Truth 02.02.07, 15:52
                      Prosze usiasc wygodnie na kozetce.
                      Zadam kilka pytan.
                      Czy to ojlpiking spedza panu/pani sen z oczu?
                      Jak pan/pani sie czuje muyslac o ojlpiking?
                      Czy mysli pan/pani caly czas, codziennie o ojlpiking?
                      Czy przez ostatnie 8 miesiecy tylko o ojlpiking pan/pani mysli?
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1&w=44194145&a=44194145
                      Diagnoza zostanie wystawiona po uiszczeniu oplat.

                      (Przyjmuje zaplate ojlem lub tez benzyna)
                          • dieoff Re: An Inconvenient Truth 02.02.07, 16:21
                            > Czy plamy na sloncu maja wplyw na wzrost ojlpiking?




                            Congressman Bartlett is leading efforts to change U.S. energy policy to address
                            the challenges of peak oil. U.S. oil production peaked in 1970 and is in
                            permanent decline. World oil production will also peak - perhaps disastrously soon.
                            bartlett.house.gov/EnergyUpdates/
                            Congressman Bartlett moze Ci odpowie


                            • ertes Przepraszam bardzo 02.02.07, 17:09
                              wlasnie, jadac do pracy, przyczynilem sie do oilpiking tankujac 14 galonow
                              wysokooktanowej benzyny 91 do mojego samochodu po czym przejechalem pozostale 7
                              mil do pracy bezmyslnie sluchajac radia i wypalajac rzeczona, wysokooktanowa
                              benzyne 91.

                              > Congressman Bartlett moze Ci odpowie
                              Nie znam goscia.
                                  • dieoff Re: Re 02.02.07, 18:01

                                    Jak delikwent nie ma pojecia o temacie reaguje agresja, albo smiechem. Taki
                                    nerwowy odruch.
                                    Tym razem byl on twoim udzialem, sorry

                                    energybulletin.net/23824.html

                                    Wylogowuje sie

                                    • ertes Re: Re 02.02.07, 18:06
                                      > Wylogowuje sie

                                      Jakto? Tak latwo sie poddajesz? POrzucasz sprawe ojlpikingu?
                                      Szkoda. Coz my biedni zrobimy nie zdajac sobie sprawy z problemu pikin' ojl.
                                      • dieoff Re: Re 05.02.07, 01:07


                                        > Jak to?

                                        Tak to. Czasami czasu nie starcza
                                        Masz tu wideo i se zakarbuj w pamieci, ze przed koncem 2007 ropa bedzie po 200-300$

                                        www.youtube.com/watch?v=4IwtAQzrfiw&eurl=

                                        • ertes Re: Re 05.02.07, 07:45
                                          Zakarbuje i mozesz byc pewien ze w grudniu 2007 ci przypomne ten watek i to co
                                          napisales.
                                          I jestem rowniez pewien ze ty sie tu nie pojawisz.
                                          W zwiazku z tym rezerwuje rowniez sobie prawo do wypowiedzenia sie na twoj temat
                                          w grudniu.
                                          • ertes ZAKARBOWANY post. 03.12.07, 19:51
                                            Jak widac zakarbowalem sobie ten post i z satysfakcja moge sie wypowiedziec na
                                            temat idiotyzmow wypisywanych przez wszelkich zwolennikow teorii
                                            konspiracyjnych, doomsday itp itd.
                                            Sam czas potwierdzil co pisalem o takich bezmyslnych typkach jak ten powyzej.

                                            Barylka ropy kosztuje dzis 87 dolarow co dokladnie opisuje kretynstwo postow
                                            niejakiego dieoff oraz innych z przytoczonych linkow.

                                            Dosc podobnie wyglada ten caly "global warming".

                                            State of Fear :)
      • aksiegowy Re: An Inconvenient Truth 06.02.07, 16:05
        Britain is one degree Celsius cooler now than it was at the time of the
        Domesday book.
        Greenland got its name from the verdant pastures that attracted the Norse
        settlers under Eric the Red in 986. They carried on their normal way of life
        (based on cattle, grain, hay and herring) for 300 years until the Little Ice
        Age, when they were driven off by the encroaching ice and the Inuit took over.
        The ice and the Inuit are still there.
        Carbon dioxide is a minor greenhouse gas. In the atmosphere there is over a
        hundred times the concentration of water vapour, which is the dominant
        greenhouse gas.
        Without the Greenhouse Effect there would be no life on Earth.
        Temperature measurements by satellite, radio sonde balloons and well maintained
        rural surface stations in the West show no significant warming.
        The only evidence of significant warming comes from mainly non-western stations
        that are probably ill maintained or those that are contaminated by the Urban
        Heat Island Effect.
        Computer models of the climate are worthless, as they are based on many
        assumptions about interactions between climate factors that are still unknown
        to science. They are generally unstable and chaotic, giving a wide variety of
        answers depending on the input assumptions.
        The Kyoto agreement would have a devastating effect on the world economy but,
        since carbon dioxide is a minor greenhouse gas, an undetectable effect on the
        climate.
        The IPCC (the UN Intergovernmental Panel on Climate Change) has been the main
        engine for promoting the global warming scare. It has become notorious for its
        corrupt practices of doctoring its reports and executive summaries, after they
        have been approved by the participating scientists, to conform to its political
        objectives
        The really big lie about man-made global warming is that almost all scientists
        accept it. More than 4,000 scientists from 106 countries, including 72 Nobel
        prize winners, signed the Heidelberg Appeal (1992), calling for a rational
        scientific approach to environmental problems. Many senior scientists have also
        supported The Statement by Atmospheric Scientists on Greenhouse Warming (1992),
        The Leipzig Declaration (1997) and finally the Oregon Petition (1998) which
        received the signatures of over 19,000 scientists
          • chris-joe Re: An Inconvenient Truth 07.02.07, 02:15
            Dlatego wiec rezygnuje z cytowania artykulow i opinii w odpowiedzi na inne
            artykuly i opinie.

            Zwlaszcza, ze u mnie ocieplenie jest dojmujaco zauwazalne: od wczoraj ocieplilo
            sie z -36 do zaledwie -29.
            • kan_z_oz Re: An Inconvenient Truth 07.02.07, 03:35
              chris-joe napisał:

              > Dlatego wiec rezygnuje z cytowania artykulow i opinii w odpowiedzi na inne
              > artykuly i opinie.
              >
              > Zwlaszcza, ze u mnie ocieplenie jest dojmujaco zauwazalne: od wczoraj
              ocieplilo
              > sie z -36 do zaledwie -29.

              ODP: 'wydaje' Ci się. Mnie też - zbiorowa halucynacja, bo naukowcy i tak nie są
              w stanie udowdnić czegoś co jest widoczne.
              Spróbuj aby udowodnili zadowolenie kibica super ligi, siedzącego w domu
              popijającego zimne piwo i walącego bąki w sofę.
              Wg dowodu naukowego, to facet powinien się martwić bo alkohol szkodzi, smród
              zabija, a TV w nalepszym układzie psuje wzrok.

              Pozdrawiam
              Kan
              PS; Mnie się wydaje, że doczekamy zmian klimatycznych jeszcze bardziej
              wyraźnych, chociaż nie przewiduje katastrofy. Udowodnić się tego niestety nie
              da, podobnie jak nie da się 'zawiesić' życia.

              • blues28 Re: An Inconvenient Truth 07.02.07, 11:27
                Podoba mi sie Twój przyklad Kan ;-)

                A tak naprawde to zastanawiaja mnie postawy typu: " a po nas chocby potop".
                Mysle, ze kazdy z nas (rozsadnie myslacy) wolalby, zeby przewidywania zmian
                klimatycznych byly li tylko pesymistycznymi wizjami, ale, pomijajac nawet
                analizy i teorie naukowców studiujacych sytuacje, coraz czestsze fenomeny
                klimatyczne jednoznacznie swiadcza, ze mamy juz do czynienia z rzeczywistoscia
                a nie z alarmistycznymi nawolywaniami grupki histeryków.
                  • blues28 Re: An Inconvenient Truth 07.02.07, 20:38
                    Ertes, moze i sa to zjawiska znane od dawna, ale ich zasieg, intensywnosc i
                    czestotliwosc nie sa normalne.
                    AK, poniewaz nie jestem specjalistka w tej dziedzinie wole zalaczyc konkluzje
                    Intergovernmental Panel on Climate Change, obradujacego w ubieglym tygodniu w
                    Paryzu. Beda bardziej wiarygodne niz moja opinia. Zamieszczam link (uprzedzam,
                    dosc dlugi) i, jesli ktos jest zainteresowany, to moze sprawdzic, jakoze jest
                    to bardzo swiezy document.
                    www.ipcc.ch/
                    • maria421 Re: An Inconvenient Truth 07.02.07, 23:13
                      blues28 napisała:

                      > Ertes, moze i sa to zjawiska znane od dawna, ale ich zasieg, intensywnosc i
                      > czestotliwosc nie sa normalne.

                      Wydaje mi sie, ze aby stwierdzic czy zasieg, intensywnosc i czestotliwosc
                      zjawisk klimatycznych sa normalne czy nie nalezaloby najpierw ustalic co jest
                      norma.
                      Obecne normy odnosza sie tylko do czasow i obszarow w ktorych dokonywane sa
                      regularne pomiary, czyli wlasciwie do ostatniego stulecia. Nie wiem, czy to
                      wystarczy aby ustalic norme.

                      • ertes Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 00:45
                        W zeszlym roku po bardzo aktywnym okresie huraganow zapowiadano w tym roku
                        jeszcze gorzej.
                        I co? I nic. Powialy moze ze dwa ktore nic nie zniszczyly.
                        Najlepsi naukowcy sie pomylili.
                      • kan_z_oz Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 00:56
                        maria421 napisała;
                        >
                        > Wydaje mi sie, ze aby stwierdzic czy zasieg, intensywnosc i czestotliwosc
                        > zjawisk klimatycznych sa normalne czy nie nalezaloby najpierw ustalic co jest
                        > norma.
                        > Obecne normy odnosza sie tylko do czasow i obszarow w ktorych dokonywane sa
                        > regularne pomiary, czyli wlasciwie do ostatniego stulecia. Nie wiem, czy to
                        > wystarczy aby ustalic norme.

                        ODP: Z tego co rozumiem; normą tą jest stężenie co2 oraz innych gazów w
                        atmosferze, które jest mierzone wg podobnej zasady co określanie wieku np;
                        piramid.
                        Tak więc od czasu przed rewolucją przemysłową to stężenie było około 280 ppm3.
                        W 2005 osiagnęło 379 ppm3.

                        Od 1750 jest notowany bardzo wysoki wzrost co2.
                        Badania z koru ziemi pochodzą z 650,000 tys. lat. W całym tym okresie stężenie
                        wahało się tylko pomiędzy 180 ppm3(zlodowacenie) do 300 ppm3, co oznaczało
                        spore ocieplenie.
                        Ziemia nigdy nie miała notowań 379 ppm3 , więc nikt nie może naprawdę
                        powiedzieć co się stanie.
                        Jesteśmy w terenie, który jest wielką niewiadomą.
                        Co niepokoi naukowców co fakt, że w przeszłości przy poziomie 180 ppm3 np
                        Europa była pod 10 metrową warstwą lodu a przy 300ppm3 była pokryta bujną
                        roślinością.

                        Co sie może dziać przy 379ppm3???? możemy tylko gdybać. W tym punkcie są
                        różnice naukowe; jedni twierdzą, że to nic a drudzy, że to niebezpieczne i
                        należy wziąść pod uwagę.
                        Stężenie już podobno w obecnej chwili nie zwiększa się - czekamy tylko na
                        możliwe skutki uboczne.

                        Sorry, ale mnie to przypomina Czarnobyl.

                        Pozdrawiam
                        Kan
                        • maria421 Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 09:52
                          kan_z_oz napisała:


                          > ODP: Z tego co rozumiem; normą tą jest stężenie co2 oraz innych gazów w
                          > atmosferze, które jest mierzone wg podobnej zasady co określanie wieku np;
                          > piramid.
                          > Tak więc od czasu przed rewolucją przemysłową to stężenie było około 280 ppm3.
                          > W 2005 osiagnęło 379 ppm3.

                          Kanie, Blues napisala , jak zrozumialam, o zjawiskach klimatycznych i ja sie
                          odnioslam do zjawisk klimatycznych.
                          Stezenie CO2 nie jest zjawiskiem klimatycznym lecz prawdopodobnie ma wplyw na
                          zjawiska klimatyczne.
                          • kan_z_oz Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 12:51
                            Maria napisała; Kanie, Blues napisala , jak zrozumialam, o zjawiskach
                            klimatycznych i ja sie odnioslam do zjawisk klimatycznych.
                            Stezenie CO2 nie jest zjawiskiem klimatycznym lecz prawdopodobnie ma wplyw na
                            zjawiska klimatyczne.

                            ODP: Stężenie Co2 określa wg naukowców jasno czy mamy epokę lodowcową czy inną.
                            Określa więc temperaturę jasno oraz związane z nią zjawiska.
                            Te przytoczone stężenia właśnie były mierzone w ten sposób. 180 ppm3 jest
                            zwiazane z temeraturą, która własnie definije zlowacenie.
                            300ppm3 definjuje okresy tzw 'ocieplenia klimatu', które nasz glob też podobno
                            przechodził.
                            Z resztą, wszystko jest na ten temat właśnie w tym raporcie.
                            Wiem, że długi i nudny ale jeśli juz podejmujemy duskusje i chcemy podjąć jakąś
                            decyzje to może należałoby zapoznać co tam jest napisane???.
                            Z faktami Marysiu nie można sie kłócić. Można się tylko zastanawiać co z
                            nich 'wyjdzie', lub interpretować inaczej.
                            Naukowcy 'krytykujący', nie podważają tego faktu tylko jego interpretacje.

                            Nie mam zamiaru Cię przekonywać, bo to jest bez sensu.
                            Stwierdzenie, że się nie zgadzasz z raportem jest typu zaprzeczam, że słońce
                            wschodzi i zachodzi.
                            Możesz zaprzeczać, forum będzie interesowało tylko DLACZEGO.

                            Patrząc na Twoje wywody i rozumując konsekwentnie, należałoby wyrzucić też
                            większość dat z historii, bo to Ci sami naukowcy i metody pomiaru podobne -
                            czyli Marysiu też nikt nie powienin wierzyć.

                            Kan
                            • maria421 Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 13:39
                              kan_z_oz napisała:


                              > ODP: Stężenie Co2 określa wg naukowców jasno czy mamy epokę lodowcową czy inną.
                              >
                              > Określa więc temperaturę jasno oraz związane z nią zjawiska.
                              > Te przytoczone stężenia właśnie były mierzone w ten sposób. 180 ppm3 jest
                              > zwiazane z temeraturą, która własnie definije zlowacenie.
                              > 300ppm3 definjuje okresy tzw 'ocieplenia klimatu', które nasz glob też podobno
                              > przechodził.
                              > Z resztą, wszystko jest na ten temat właśnie w tym raporcie.
                              > Wiem, że długi i nudny ale jeśli juz podejmujemy duskusje i chcemy podjąć jakąś
                              >
                              > decyzje to może należałoby zapoznać co tam jest napisane???.
                              > Z faktami Marysiu nie można sie kłócić. Można się tylko zastanawiać co z
                              > nich 'wyjdzie', lub interpretować inaczej.
                              > Naukowcy 'krytykujący', nie podważają tego faktu tylko jego interpretacje.
                              >
                              > Nie mam zamiaru Cię przekonywać, bo to jest bez sensu.
                              > Stwierdzenie, że się nie zgadzasz z raportem jest typu zaprzeczam, że słońce
                              > wschodzi i zachodzi.
                              > Możesz zaprzeczać, forum będzie interesowało tylko DLACZEGO.
                              >
                              > Patrząc na Twoje wywody i rozumując konsekwentnie, należałoby wyrzucić też
                              > większość dat z historii, bo to Ci sami naukowcy i metody pomiaru podobne -
                              > czyli Marysiu też nikt nie powienin wierzyć.

                              Ech, Kanie...
                              A co mialo wplyw na wzrosty stezenia CO2 i tym samym wzrosty temperatury w
                              roznych epokach geologicznych?

                    • ertes Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 00:43
                      Nie da sie zaprzeczyc ze klimat sie ociepla ale my nie jestesmy tego przyczyna a
                      tylko PRZYCZYNIAMY sie.
                      Najlepsi naukowcy nie moga sie co to tego zgodzic wiec my mozemy sobie
                      conajwyzej podyskutowac przy piwie.
                      • maria421 Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 09:58
                        ertes napisał:

                        > Nie da sie zaprzeczyc ze klimat sie ociepla ale my nie jestesmy tego przyczyna
                        > a
                        > tylko PRZYCZYNIAMY sie.
                        > Najlepsi naukowcy nie moga sie co to tego zgodzic wiec my mozemy sobie
                        > conajwyzej podyskutowac przy piwie.
                        >
                        Dokladnie.

                        Wlasnie wczoraj wieczem, po tym jak napisalam tu ostatni post, obejrzelam w TV
                        program o zimie stulecia, jaka byla zima 1978/79. Cale obszary polnocnych
                        Niemiec byly odciete od swiata, zasniezone, nieprzejezdne autostrady, drogi,
                        zasypane pociagi, brak pradu. Ogloszono kleske zywiolowa, w DDR nawet ruskie
                        czolgi szly z pomoca.
                        U nas w Polsce tez wtedy byla katastrofa i zasypane pociagi.
                        Wtedy jeszcze nikt nie alarmowal, ze klimat sie ociepla.

                        P.S. To ja juz wole taka zime jak ta:-)
                        • chris-joe Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 11:46
                          Badania historii zmian klimatycznych nie ograniczaja sie jedynie do wypytywania
                          najstarszych gorali, badz wystawiania naslinionego palucha na wiatr.
                          Analiza skorupy lodowej na Antarktydzie dostarcza danych nt. klimatu Ziemi nawet
                          do 500 000 lat wstecz.
                          Oto pare wykresow znalezionych w sieci od reki:
                          www.daviesand.com/Choices/Precautionary_Planning/New_Data/
                          Proponowalem obejrzenie filmu, jako punkt wyjscia naszej rozmowy. Tu zas od
                          razu szuka sie opozycji do coraz powszechnie przyjetych teorii oraz
                          mniejszosciowych kontrargumentow.
                          Ciekawi mnie czemu?

                          Pare lat temu nasz obecny premier Harper glosil, ze zarowno teoria globalnego
                          ocieplenia, jak i cala ta "awantura z Kioto", to wymysly swiatowych lewakow.

                          Zdaje sie, ze nie on jeden...
                          Wyglada na to, ze klimat takze jest kwestia polityki i ideologii.
                          • maria421 Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 12:26
                            chris-joe napisał:

                            > Badania historii zmian klimatycznych nie ograniczaja sie jedynie do wypytywania
                            > najstarszych gorali, badz wystawiania naslinionego palucha na wiatr.
                            > Analiza skorupy lodowej na Antarktydzie dostarcza danych nt. klimatu Ziemi nawe
                            > t
                            > do 500 000 lat wstecz.
                            > Oto pare wykresow znalezionych w sieci od reki:
                            > www.daviesand.com/Choices/Precautionary_Planning/New_Data/

                            Nie wydaje mi sie, aby do ustalenia norm wystepowania zjawisk klimatycznych
                            potrzebne byly dane sprzed pol miliona lat. Wystarczylyby dane liczone od
                            powstania ostatniego ogniwa ewolucji jakim jest homo sapiens.

                            > Proponowalem obejrzenie filmu, jako punkt wyjscia naszej rozmowy. Tu zas od
                            > razu szuka sie opozycji do coraz powszechnie przyjetych teorii oraz
                            > mniejszosciowych kontrargumentow.

                            Czyzby mniejszosciowe argumenty byly per se gorsze od wiekszosciowych?
                            Zreszta, ja nie wysuwam zadnych argumentow, tylko watpliwosci.

                            > Ciekawi mnie czemu?

                            No, pewno spisek jakis:-)
                            Chris, dlaczego mam mowic ze jestem przekonana czyms, co mnie nie przekonuje?

                            > Pare lat temu nasz obecny premier Harper glosil, ze zarowno teoria globalnego
                            > ocieplenia, jak i cala ta "awantura z Kioto", to wymysly swiatowych lewakow.
                            >
                            > Zdaje sie, ze nie on jeden...
                            > Wyglada na to, ze klimat takze jest kwestia polityki i ideologii.

                            Oczywiscie ze klimat jest kwestia polityki i ideologii, czego dowodem wszelkie
                            partie "Zielonych".
                            >
                            >
                          • kan_z_oz Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 13:30
                            chris-joe napisał:

                            > Badania historii zmian klimatycznych nie ograniczaja sie jedynie do
                            wypytywania
                            > najstarszych gorali, badz wystawiania naslinionego palucha na wiatr.
                            > Analiza skorupy lodowej na Antarktydzie dostarcza danych nt. klimatu Ziemi
                            nawe
                            > t
                            > do 500 000 lat wstecz.
                            > Oto pare wykresow znalezionych w sieci od reki:
                            > www.daviesand.com/Choices/Precautionary_Planning/New_Data/
                            > Proponowalem obejrzenie filmu, jako punkt wyjscia naszej rozmowy. Tu zas od
                            > razu szuka sie opozycji do coraz powszechnie przyjetych teorii oraz
                            > mniejszosciowych kontrargumentow.
                            > Ciekawi mnie czemu?
                            >
                            > Pare lat temu nasz obecny premier Harper glosil, ze zarowno teoria globalnego
                            > ocieplenia, jak i cala ta "awantura z Kioto", to wymysly swiatowych lewakow.
                            >
                            > Zdaje sie, ze nie on jeden...
                            > Wyglada na to, ze klimat takze jest kwestia polityki i ideologii.
                            >
                            ODP: Film widziałam już dawno temu. Al Gore podawał podobne fakty do tych z
                            raportu UN, wraz ze źródłem z których je zaczerpnął.
                            Ten raport dla mnie ma tylko jedną wartość; zmusza masy (oczywiście tylko
                            część) do myślenia. Zmusza do zastanownienia się czy np; część dobrze
                            funkcjonujących społeczności nie podzieli losu społeczności, które też do
                            pewnego momentu jakoś sobie radziły do póki nie dotarły do nich różnego
                            rodzaju 'klęski'i nie zostali zapomnieni i wykreśleni z mapy jako coś bez czego
                            reszta może istnieć. Społeczności te istnieją więc; część na marginesie, część
                            poza.

                            Patrzę na to wszystko, jak na wielki basen w którym my wszyscy pływamy niby dla
                            przyjemności. Pływamy w wodzie, gdzie nie bardzo da się stanąć ale też nie za
                            bardzo można utonąć.
                            Co jakiś czas, ktoś nie wytrzymuje i ze zmęczenia 'idzie na dno'. Wszyscy się
                            martwią co mogą stracić i im bardziej się martwią tym rozpaczliwiej machając
                            nogami toną.

                            W basenie można zrobić tylko jedną rzecz; nabrać powietrza, zanurkować i
                            przekonać się, że od dna tylko dzieli nas wszystkich tylko parę centymetrów.
                            Róźnica czy jesteśmy na powierzchni czy kurczowo trzymamy się aby nie utonąć
                            jest żadna; ale nikt tego nie jest w stanie stwierdzić dopóki sam się nie
                            przekona.

                            Ci, których to nie dotyczy, siedzą poza basenem i są poza ta 'grą'.

                            Co można zrobić?
                            Odpowiedź jest zawsze jedna i ta sama. Pisałam o tym na początku 2006 roku.
                            Napiszę jeszcze raz.
                            Miłość jest jedyną rzeczą o którą powinniśmy się martwić i jedyna emocja nad
                            którą mamy pracować.

                            Miłość w szerokim tego słowa znaczeniu, związana z szacunkiem, z wiarą i
                            nadzieją w to co robimy, kim jesteśmy.
                            Są to te wszystkie rzeczy, które zostały tyle razy powtórzone, że są wytarte i
                            zdewaluowane. Jednakże wciąż są i wzruszają, czy poruszają.

                            Ostatnio udaje mi się coraz bardziej widzieć działanie tego.
                            Może na małą skalę ale na taką, że definitywnie zmieniało to nasze życia.

                            Podam Ci tylko jeden przykład bo jestem absolutnie ekstatycznie nastawiona;
                            dwa dni temu uderzyłam się w stopę metolową zaporą, która 'roboty drogowe'
                            zablokowały cześć mojego podjazdu. Byłam wściekła i chciałam przesunąć, bo nie
                            mogłam wyjechać. Żelazny pręt uderzył mnie w okolicy kostki.
                            Stopa spchła i to zdrowo, zsiniała i nie byłam w stanie stanąć. Pomyślałam ,że
                            musiała pęknąć mi kość, bo okłady z lodu nic nie pomagały.
                            Wypożyczyłam kule i musiałam ściągnąć Górala z roboty bo nie byłam w stanie
                            prowadzić samochodu.
                            Lekarz obejrzał i natychmiast dał mi skierownanie na rentgena; diagnoza -
                            chyba 'poszła' kość.
                            Przyjechaliśmy do domu i miałam taki ból, że myślałam ,że wyjdę i stanę obok.
                            Góral zrobił swoje zwyczajne 'leczenie', czyli wysyłanie miłości.(nie będę
                            tłumaczyło co, bo to długa opowieść)
                            Następnego dnia przeszło; Wszystko - opuchlizna, kolory. Nawet nie trudziłam
                            się na rentgena.
                            Nie mam na to wytłumaczenia 'logicznego'. Nie logiczne jest i podałam wyżej.
                            Miłość leczy, naprawia, usuwa wszystko.
                            Nie każdemu to wychdzi, bo też mało kogo to interesuje.Może więc jest to nie
                            tylko sposób na naprawę kostki u Kana ale też na naprawę całego naszego świata?
                            klimatu?
                            Ja w to wierzę a ponieważ wierzę i robię, mamy efekty, które wprowadzają Nas w
                            zdumienie średnio parę razy w tygodniu.

                            Tego więc życzę i Tobie, oraz wszystkim innym.

                            Kan





                            • maria421 Futurologia 08.02.07, 14:21
                              W XVIII wieku jeden angielski futurolog obliczyl ze za paredziesiat lat w
                              Londynie bedzie tyle pojazdow konnych, ze Londyn utopi sie w konskim gownie.
                              Wyobrazam sobie, jaki strach musial pasc wtedy na mieszkancow Londynu i
                              wyobrazam sobie, ze niewielu z nich przestalo korzystac z pojazdow konnych...

                              Podobnie dzisiaj. W Niemczech partia "Zielonych" straszy dziura ozonowa i
                              efektem cieplarnianym, ale od kiedy Zieloni weszli do parlamentu, zaden z nich
                              nie dojezdza do Bundestagu czy do biura rowerem, nie wiedzialam tez, aby
                              naczelny "Zielony" Bundesrepubliki, Joschka Fischer zrezygnowal ze sluzbowego 8
                              cylindrowego mercedesa (czy bylo to audi?), ani z licznych lotow samolotem, tak
                              sluzbowych, jak i prywatnych.

                              Chris, Kann, co robicie Wy sami dla srodowiska oprocz pisania na forum? Czy
                              zrezygnujecie z ogrzewania zima, klimatyzacji latem, z kolejnego lotu
                              interkontynentalnego, z uzywania pralki, suszarki, lodowki,samochodu, taksowki,
                              z uzywania komputera?
                          • ertes Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 17:59
                            Stary alez nikt nie zaprzecza ze klimat sie ociepla.
                            Poddawane jest tylko w watpliwosc ze jedyna przyczyna jest dzialanosc czlowieka.
                            Nie zmienia to faktu ze powinnismy starac sie zmniejszyc wszelkie wyziewy.
                            To nie jest zadna opozycja tylko bardziej umiarkowany punkt widzenia ktory
                            podziela wiele osob w tym naukowcow.

                            Harper nie mogl tego powiedziec pare lat temu gdyz bodajze niecaly rok jest
                            premierem. Bylo to kilka miesiecy temu po tym gdy w Montrealu okazalo sie jakim
                            Kioto jest fiaskiem zwlaszcza dla tych ktorzy najglosniej krzyczeli z oburzenia
                            z powodu amerykanskiego nie. I jest duzo racji w ze Kioto to zwykla awantura
                            ktora miala na celu zastopowanie gospodarki USA (a co za tym idzie Kanady)
                            podczas gdy taki kraj jak CHiny zostal zupelnie zwolniony. Typowy lewacki wymysl
                            Europejczykow i poprzedniego lewackiego rzadu CDN palajacego nienawiscia do sasiada.

                            > Wyglada na to, ze klimat takze jest kwestia polityki i ideologii.
                            Oczywiscie.

                            > razu szuka sie opozycji do coraz powszechnie przyjetych teorii oraz
                            > mniejszosciowych kontrargumentow.

                            Powszechnie przyjetych? Chyba nie bardzo bo zdaje sie jest rownie duzo naukowcow
                            nie zgadzajacych sie z ekstremalnymi opiniami ocieplenia spowodowanego tylko
                            przez czlowieka.

                            Zreszta na temat klimatu bedziemy slyszeli duzo, duzo wiecej gdyz zaczyna sie
                            robic glosno w USA przed wyborami.
                            • lucja7 Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 19:55
                              Pisze sie tu:
                              "I jest duzo racji w ze Kioto to zwykla awantura ktora miala na celu
                              zastopowanie gospodarki USA (a co za tym idzie Kanady)podczas gdy taki kraj jak
                              CHiny zostal zupelnie zwolniony.Typowy lewacki wymysl Europejczykow i
                              poprzedniego lewackiego rzadu CDN palajacego nienawiscia do sasiada."

                              Zauwazam ze chlastaja lewactwem wylacznie faszysci. Jedynie faszystowska
                              trzezwosc i czujnosc potrafi wykryc lewackie spiski :-)))))))
                              Dzisiejsze lewactwo i dzisiejszy faszyzm maja sie do rzeczywistosci jak piesc
                              do oka: nijak.

                              Oraz:
                              "Zreszta na temat klimatu bedziemy slyszeli duzo, duzo wiecej gdyz zaczyna sie
                              robic glosno w USA przed wyborami."

                              Bedziemy. Rozumie sie samo przez sie ze "bedziemy" slyszec w Ameryce. Dzieki
                              wyborom:-))))))
                            • blues28 Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 21:52
                              Nie sadze, by ktokolwiek twierdzil, ze JEDYNA przyczyna zmian klimatycznych
                              jest dzialalnosc czlowieka. Chodzi o stopien w jakim ta dzialalnosc
                              przyspiesza te zmiany i jak mozna zminimalizowac skutki tejze dzialalnosci.

                              Mario, piszesz o swoich watpliwosciach (do których zreszta masz prawo), ale z
                              Twoich tez wynika, ze nie przejrzalas linków podanych przez Chrisa ani przez
                              mnie.
                              Ja nie bede streszczala zamieszczonego dokumentu, (po czesci zrobila to juz
                              Kan), bo raport choc dlugi, jest konkretny i naukowo uzasadniony. Nie musisz
                              czytac calego raportu , wystarczy ze przeczytasz konkluzje podane wytluszczonym
                              drukiem w kazdym rozdziale. Wiele z nich odnosi sie do podanych przez Ciebie
                              watpliwosci.
                              Podalam link do Intergovernmental Panel on Climate Change www.ipcc.ch, a
                              nie bezposrednio do dokumentu www.ipcc.ch/SPM2feb07.pdf , celowo aby
                              wykazac, ze nie chodzi o grupke nawiedzonych, którzy sieja apokaliptyczne wizje
                              tylko powazna organizacje pod auspicjami WMO i UNEP.
                              Swoja droga, mówice o naukowcach, którzy watpia , ze dzialanosc czlowieka ma
                              wplyw na globalne ocieplenie, ale nie podajecie nazwiska zadnego experta ani
                              zródel tych informacji. Ja osobiscie nie trafilam na rzetelna, naukowo
                              uzasadniona teze, która poddalaby w watpliwosc lub calkowicie zaprzeczyla
                              wnioskom IPCC zamieszczonym w raporcie z 2 lutego 2007.
                              Oczywiscie, jakakolwiek poprawa obecnej sytuacji opiera sie na decyzjach
                              intergubernamentalnych, poszkiwaniu nowych rozwiazan na zródla energii,
                              bardziej restrykcyjnej kontroli przemyslu, prób zahamowania postepujacego
                              zniszczenia srodowiska i ograniczenia emisji CO2.
                              Nikt nie oczekuje, ze ludzie przestana uzywac elektrycznosci, ogrzewania,
                              klimatyzacji, samochodów...Ale niezbedne jest by korzystali racjonalnie z
                              urzadzen elektrycznych, wody czy aut.
                              Takie drobne rzeczy jak: wygaszanie swiatla po wyjsciu z pomieszczenia,
                              uzywanie zarówek energooszczednych, nie zostawiane sprzetu na tzw. stand-by czy
                              uspieniu , nie uzywaniu samochodu na krótkie wyprawy (spacer dobrze robi),
                              czesty prysznic zamiast czestych kapieli... itp. Przyklady na rozsadne
                              korzystanie z zasobów mozna mnozyc. Po prostu trzeba chciec.



                              • ertes Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 22:22
                                > Swoja droga, mówice o naukowcach, którzy watpia , ze dzialanosc czlowieka ma
                                > wplyw na globalne ocieplenie, ale nie podajecie nazwiska zadnego experta ani
                                > zródel tych informacji

                                Przeczytaj dokladnie wraz z linkiem post a.ksiegowego.
                              • maria421 Re: An Inconvenient Truth 08.02.07, 23:10
                                Blues, przejrzalam tak linki Chrisa i Twoje, jak i A.Ksiegowego, jak i troche
                                pogrzebalam w necie , gdzie znalazlam na przyklad to:

                                www.lavoisier.com.au/papers/articles/lav2006forWeb.pdf
                                I ciagle mam watpilowsci. Te watpiliwosci dotycza opinii wyrazonych we
                                wszystkich liknach.
                                Poniewaz te linki sa sprzeczne i dotycza nauk, na jakich zupelnie sie nie znam,
                                nie jestem w stanie przylaczyc sie do choru osob uznajacych za jedyna prawde
                                te.... "Inconvenient Truth"...
                                Nie jestem tez w stanie zaprzeczyc tej tezie.

                                Pozostaje wiec przy moich watpliwosciach.

                                Sama oszczedzam energii od niepamietnych czasow, bo juz mnie jako dziecko uczono
                                "zgas swiatlo jak wychodzisz niech sie na prozno nie swieci", zamiast kapieli w
                                wannie biore prysznic bo szybciej, do sklepu po drobne zakupy chodze na pieszo.

                                A klimat i tak sie ociepla:-)
                                  • maria421 Chris 09.02.07, 09:55
                                    chris-joe napisał:

                                    > No, to dyskusja siegnela bruku, czyli poziomu dyskusji o kreacjonizmie vs ewolu
                                    > cja.
                                    > Maria, sprawdz kredencjaly The Lavoisier Group, chocby w wiki.

                                    Najlepiej napisz to samo do Wall Street Journal:
                                    www.opinionjournal.com/editorial/feature.html?id=110009625
                                    Napisz im ze jest tylko JEDYNA niewygodna prawda, a kazdy kto jej slepo nie
                                    przyjmuje - na stos.
                                    • chris-joe Re: Chris 09.02.07, 11:37
                                      A oto wikipedia na temat tegoz samego raportu IPCC:

                                      The Working Group I report was published on February 2, 2007[7]. Its key
                                      conclusions were that[8]:

                                      -Warming of the climate system is unequivocal

                                      -Most of the observed increase in globally averaged temperatures since the
                                      mid-20th century is very likely due to the observed increase in anthropogenic
                                      greenhouse gas concentrations

                                      -Hotter temperatures and rises in sea level "would continue for centuries" no
                                      matter how much humans control their pollution.[9]

                                      -The probability that this is caused by natural climatic processes is less than 5%

                                      -World temperatures will probably rise by 1.1 to 6.4°C (3.25 to 7.2°F) during
                                      the 21st century (table 3) and that:
                                      *Sea levels will probably rise by 18 to 59cm [table 3]
                                      *It is more than 66% certain that there will be an increase in droughts,
                                      tropical cyclones and extreme high tides.

                                      -Both past and future anthropogenic carbon dioxide emissions will continue to
                                      contribute to warming and sea level rise for more than a millennium.

                                      -Global atmospheric concentrations of carbon dioxide, methane and nitrous oxide
                                      have increased markedly as a result of human activities since 1750 and now far
                                      exceed pre-industrial values over the last 650,000 years.

                                      Working Group II and Working Group III reports are scheduled for early April and
                                      early May, respectively. The AR4 Synthesis Report (SYR) is expected to be
                                      finalized during the last quarter of 2007.

                                      Jesli niektore wyliczenia IPCC z jego poprzednich raportow byly zawyzone-
                                      cieszmy sie. Smucmy sie jednak, ze glowne tezy pozostaly nienaruszone.
                                      • maria421 Re: Chris 09.02.07, 12:19
                                        Chris, tym razem pisze super powaznie.

                                        Nie znam nikogo, komu nie lezalaby na sercu ochrona srodowiska czyli czyste
                                        powietrze, czysta woda, zielen, utrzymanie fauny, jak najdluzsze utrzymanie
                                        zasobow energetycznych ziemi, energia alternatywna itd.

                                        Na czlowieka bardziej dziala jednak widok polaci lasu w ktorym stoja kikuty
                                        drzew zniszczonych przez kwasne deszcze niz komputerowo animowane filmy
                                        przedstawiajace nasza planete w czasach, kiedy nas juz na niej nie bedzie.
                                        Bardziej dziala przejazd starego autobusu, wydalajacego z siebie tuman czarnych
                                        spalin, lub przejazd przez polskie wioski zima, kiedy dym z kominow dusi ci gardlo.

                                        Czlowiek juz taki jest, ze dba o to co teraz, co przynosi jemu korzysci i co
                                        najwyzej moze przyniesc korzysci jego dzieciom. Bardziej do niego dociera to, za
                                        co sam moze czuc sie odpowiedzialny jeszcze za zycia. Rybki plywaja w rzece
                                        brzuchem do gory? To trzeba z tym natychmiast cos zrobic! Ze swierkow w ciagu
                                        kilkunastu lat zostaly tylko kikuty? To trzeba natychmiast naprawic!

                                        Czlowiek wyciagnal nauke z wlasnych bledow i datego mamy , przynajmniej w
                                        Europie, wysrubowane normy- moj piec ogrzewczy jest raz do roku kontrolowany czy
                                        nie emanuje za duzo zanieczyszczen, w poniedzialek musze zaprowadzic samochod
                                        corki do kontroli, po ktorej dostanie nowa plakietke ze zanieczyszcza wg. normy.

                                        To jest wszystko fajne i ja temu przyklaskuje.

                                        Natomiast rozwazania jak bedzie wygladala nasza planeta za sto lat nie wiele
                                        mnie obchodza. Bardziej boje sie ze ten asteroid skorzysta z jednej na milion
                                        szansy i jednak trafi w ziemie. I to juz za 7 lat....
                                        www.welt.de/data/2003/09/03/163101.html
                                            • kan_z_oz otwartość myślenia 12.02.07, 06:23
                                              i przyjmowania opinii różnych ludzi, nie polega na tym abym ślepo wierzyła
                                              jednej czy drugiej stronie.
                                              Otwartość polega tylko i wyłącznie na przyjmowaniu opinii jako jednej z tysiąca
                                              możliwości, które mogą się zrealizować w całości, częściowo lub nie.

                                              Napisałam już kilka razy - nie wiem ile należy powtórzyć? - raport UN ma dla
                                              mnie tylko i wyłacznie znaczenie jako potwierdzenie czegoś co i tak widzę 'zza
                                              oknem'. Co takowy raport dokładnie mówi, nie interesuje mnie aż tak bardzo.
                                              Coś się 'skopało' i przepraszam ale to jest moja opnia, i mało jest dla mnie
                                              ważne kto popsuł.
                                              Gdybanie w tej kwestii przypomina mi towrzystwo siedzące w przedziale wagonu z
                                              rozpędzoną lokomotywą, której nikt nie może zatrzymać a kierowca już dawno
                                              wyskoczył. Siedzimy więc i kłócimy się dlaczego lokomotywa pędzi? dlaczego X-
                                              ski siedzi przy oknie i ma lepszy widok.?
                                              Wszyscy zapominamy, że w wypadku 'wykolejenia' te dylematy są zupełnie bez
                                              sensu.

                                              Ważne jest, co robić dalej verte jak naprawić? Na to nie mam odpowiedzi dla
                                              Forum i jego uczestników. Znalazłam swoją własną odpowiedź i jak napisałam
                                              wyżej - Góral zajmuje się 'rozdawaniem miłości', a Ja opisywaniem. To krótko
                                              rzecz biorąc jest moja/nasza osobista kontrybucja.

                                              Życzę więc każdemu aby znalazł swoje własne miejsce oraz to co ma robić, bez
                                              czepiania się, że to co robi Y jest głupie wg niego.


                                              Pozdrawiam
                                              Kan

      • kan_z_oz Re: Jest nadzieja ... 06.03.07, 00:10
        AK nadzieja zawsze jest, chociaż nie bardzo widzę ja w tym artykule.
        Zastanawiam się, czy wogóle gazety powinny cokolwiek drukować na ten ten temat,
        bo wydaje się to wszystko na chybił trafił;

        Tutaj masz przykład czegoś co uważam za dużo ważniejsze i ciekawsze, a na razie
        cisza i spokój;

        "Scientists have discovered a large area thousands of square kilometres in
        extent in the middle of the Atlantic Ocean where the Earth's crust seems to be
        missing entirely. Instead, the mantle - the deep interior of the Earth,
        normally covered by crust many kilometres thick - is exposed on the seafloor,
        3000m below the surface. It has been described as being like an open wound on
        the surface of the Earth. What scientists don't know is whether the ocean crust
        was first developed, and then ripped away by huge geological faults, or whether
        it never even developed in the first place."

        news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/wales/6405667.stm
        Kan

        • aksiegowy Re: Jest nadzieja ... 07.03.07, 14:14
          masz racje ze to co nam podsunelas jest ciekawsze.
          jedyna ciekawostka z tego co ja podsunolem jest to ze jeden z pierwszych i
          wiekszych krzykaczy ze bedzie cieplej zmienil zdanie - ot i tyle.

          a moze to ten open crust powoduje podgrzanie oceanu?
          • kan_z_oz Re: Jest nadzieja ... 08.03.07, 03:35
            aksiegowy napisał:

            > masz racje ze to co nam podsunelas jest ciekawsze.
            > jedyna ciekawostka z tego co ja podsunolem jest to ze jeden z pierwszych i
            > wiekszych krzykaczy ze bedzie cieplej zmienil zdanie - ot i tyle.
            >
            > a moze to ten open crust powoduje podgrzanie oceanu?

            ODP: Może tak, może nie. Płyną aby się przyjrzeć.
            "Krustu" brakuje już od jakiegoś czasu. Pytanie czy zawsze go tam brakowało?
            czy też od niedawna?
            Jeśli zawsze brakowało to tak naprawdę wiemy guzio na temat geofizyki ziemi, bo
            teoria z lat 60-tych jest o balansie; płyty się ruszają, krust jest niszczony
            po czy ilość zniszczonego jest uzupełniona przez dokładnie taką samą ilość
            nowego.

            Jeśli brakuje od niedawna: dlaczego? nie ma ciśnienia które wypycha 'mantal' z
            odpowiednią siłą? czy zmieniła się gęstość 'mantal' co też sprowadza się do
            tego, że zmieniło się ciśnienie? a może zmieniła się temeratura?

            Pozwolę sobie tylko zauważyć, że prędkość z jaką lawa 'manal' krąży jest
            odpowiedzialna za prędkośc obrotów Ziemi. Oczywiście wg też tej pierwszej
            teorii o ile ta nie upadła;

            W sumie; wiemy, że nic nie wiemy. Najczęściej się tylko przyglądamy.
            Jeśli już mam się przyglądać, to z lampką wina w łapce, zrelaksowana i na
            fotelu z uśmiechem. Na to jeszcze mam wpływ.Reszta - w moim odczuciu - ma swój
            ustalony już przebieg.
            Nie widzę tego zjawiska katastroficznie. Podobnie też potraktowałam Al Gora. W
            sumie zrobił dobrąrobotę. Część ludzi wpadła dzięki Niemu na pomysł, że buda
            dla psa może mieć żarówkę oszczędnościową. Albo, że chodzenie nie szkodzi
            zdrowiu. Inni odkryli, że CO2 jest zamieniane w tlen przez roślinność, dzięki
            czemu zdecydowali się wsadzić jedno drzewo na własnym 'backjardzie'.
            Część mamuś się zorientowała, że dzieciaki można odbierać ze szkoły też toyotą
            osobową, bo slogan 'dealera' , że misto to dżungla przestał je przekonywać.
            Zostało może jeszcze parę firm, które mogłyby zamontować filtry ale nie trudzą
            się, bo takowy wydatek, to bezpośredni wycisk z porfela CEO i 'shareholderów'.
            Jak wiadomo powszechnie, braki najbardziej odczuwają Ci co zarabiają. Utrata
            premii kilkunastomilionowej boli bardziej niż lilku tysięcy u przeciętniaka,
            chociaż to samo 5% procent w teorii boleć nie powinno?

            Jak się można AK denerwować lub smucić ogladając to??? to przecież najlepsza
            komedia...że jesteśmy aktorami w tym? i co z tego. Można zawsze usiąść i
            spojrzeć z boku. Słowo daję jak w kinie.

            Kan

    • maria421 Re: An Inconvenient Truth 03.12.07, 23:51
      chris-joe napisał:

      > No, to wszystko juz jasne. Nie da sie juz zaprzeczac, ze planeta ledwo zipie
      > i trza sie wziac do roboty. I to szybko. I wszedzie. I kazdy z nas.
      >
      > Wiec co robimy? Na jakie wyrzeczenia jestesmy gotowi?
      >
      > Pewien brytyjski duchowny oznajmil nawet, ze latanie samolotem to grzech. A w
      > audycji radiowej pewien filozof-ateista w pelni go poparl, potwierdzajac iz
      > samoloty wyrzadzaja planecie bodaj najwieksza szkode. I wolal o porzucenie
      > odleglych wakacji i przesiadanie sie z samolotu na rower...
      >
      > Noz kurdebele!
      >
      > Co robic?!

      Jak to co robic, Ertes? Tak trzymac dalej, za to sie Nobla dostaje.
      Za takie madrosci na przyklad:

      "We learned, for example, that in some areas of Poland, children are regularly
      taken underground into deep mines to gain some respite from the buildup of gases
      and pollution of all sorts in the air. One can almost imagine their teachers
      emerging tentatively from the mine, carrying canaries to warn the children when
      it's no longer safe for them to stay above the ground."
      Cytat z książki Ala Gore'a Earth in the Balance.

      A w Niemczech panstwowo sterowyny rezim ekologiczny nakreca koniunkture-
      samochody musza posiadac filtry przeciwpylne i odpowiednie plakietki na szybach
      bez ktorych wjechac do miasta nie moga. Ze niektore samochody dostawcze, diesle,
      przerobic sie nie da i ze male firmy transportowe nie beda mogly wjezdzac do
      centrum, co im grozi plajta, nikogo to nie obchodzi.
      Kazdy kto teraz buduje dom, lub restauruje nowy, musi miec ekologiczne
      instalacje itp. Ze kogos na to nie stac, lub ze przy renowacji domu czynszowego
      taki koszt podwyzszy czynsze- tez malo to kogo obchodzi.

      Nierozwiazany jest jednak problem z krowami, bo to ich ekstrementy najwiecej CO2
      produkuja. Partia Zielonych wzywa do mniejszej konsumpcji miesa, ale jak
      zastapic mleko, jeszcze nie powiedzieli.

      No i , last but not least, maja wprowadzic ogolne ograniczenie szybkosci na
      niemieckich autostradach. Przez to swiatowa emisja CO2 zmniejszy sie o 0,5%

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka