chris-joe
14.12.06, 11:36
No, to wszystko juz jasne. Nie da sie juz zaprzeczac, ze planeta ledwo zipie
i trza sie wziac do roboty. I to szybko. I wszedzie. I kazdy z nas.
Wiec co robimy? Na jakie wyrzeczenia jestesmy gotowi?
Pewien brytyjski duchowny oznajmil nawet, ze latanie samolotem to grzech. A w
audycji radiowej pewien filozof-ateista w pelni go poparl, potwierdzajac iz
samoloty wyrzadzaja planecie bodaj najwieksza szkode. I wolal o porzucenie
odleglych wakacji i przesiadanie sie z samolotu na rower...
Noz kurdebele!
Co robic?!