Dodaj do ulubionych

siedleccy studenci

31.05.13, 12:15
Felieton Trzeciego Oka w Tygodniku Siedleckim:
"– Mój wykład nie będzie o finansach, ale o tym, jak nie dać się otumanić – tymi słowami – według „Życia Siedleckiego” – prof. Leszek Balcerowicz rozpoczął spotkanie ze studentami UPH w Siedlcach.
Podczas spotkania były szef NBP starał się wciągnąć siedleckich studentów w dyskusję. Pomimo kilku prób – bezskutecznie. Czyżby nie dali się otumanić?"
Pewnie prof. Balcerowicza nie zaprosili studenci tylko wykładowcy. A może studenci pomylili sale wykładowe? Szkoda że nie wiedziałem o takim wykładzie poszedłbym choć nie jestem już studentem. Może siedlecka Uczelnia pomyśli o informowaniu ludzi spoza Uczelni o interesujących spotkaniach?
Obserwuj wątek
    • jm_1964 Re: siedleccy studenci 31.05.13, 13:51
      Choroba, słyszałem, że ma być ten wykład... Sam bym pewnie parę pytań zadał - ale może tylko studenci mogli pytać? :)
    • straister Re: siedleccy studenci 31.05.13, 14:56
      O planowanym wykładzie były zapowiedzi w mediach typu spin czy podlasie24,
      A co do studentów, to prawda jest taka że polityka UPH w takich sprawach jest następująca: wybieramy losowo jakiś kierunek i każemy im w ramach zajęć udać się na wykład. Co z tego że akurat tych studentów to nie interesuje.
      Z kolei ci co byliby zainteresowani to, raczej się nie dowiedzieli, chyba że czytają wyżej wymienione strony, bo wewnątrz uczelni o tym wykładzie raczej się nie mówiło.
      • rotman28 Re: siedleccy studenci 04.06.13, 15:00
        "Co z tego że akurat tych studentów to nie interesuje." to po co rpzyszli na wykład? ktos ich zmusił? pewnie im obiecali jakies zaliczenie.,
        > Z kolei ci co byliby zainteresowani to, raczej się nie dowiedzieli," jak mozna nie wiedzieć o planowanym spotkaniu z byłym premierem i tak znana i dla wielu kontrowersyjną postacią ?
        Powstaje jeszcze pytanie o powód zaproszenia Pana Balcerowicza. Jeżeli nie ma kierunku ekonomia / a może jest, nie wiem/ to dlaczego nie było studentów z kierunku administracji czy zarzadzania. Tez ich nie interesuje ani zarządzanie państwem, ani praca w administracji ani historyczne przemiany w Polsce, ani gospodarka, ani nawet życie polityczne? Czy ci studenci w ogóle się czymś interesują poza zdaniem egzaminu i napisaniem pracy na zadany temat, bo nie wierzę, że sami wymyślają.
        • jkfoo Re: siedleccy studenci 04.06.13, 16:25
          takie miasto, taka uczelnia i tacy studenci. W końcu 68 miejsce w rankingu ogólnopolskim , do niczego nie zobowiązuje.
        • przyjemny_gosc Re: siedleccy studenci 04.06.13, 23:52
          Niestety, ale obecnie studenci bardzo zaniżają poziom i źle sami siebie reprezentują. Powinni umieć się zachować, poprawnie wysłowić, unikać mówienia publicznie przekleństw.

          Kiedyś faktycznie studenci aspirowali do bycia elitą, teraz jest to bez znaczenia. Prawdę mówiąc sami młodzi ludzie nie są temu tak bardzo winni, bo wymaga się od nich, aby do sprzedawania butów mieli licencjat. W efekcie w swojej pracy nie są w stanie wykorzystać wiedzy, którą teoretycznie nabyli na uczelni. Nie są głupi, widzą, że liczy się tylko papierek, a nie to co w głowie i zamiast się uczyć, to prześlizgują się z roku na rok.
          • jm_1964 Re: siedleccy studenci 06.06.13, 00:58
            Elity jest tyle samo co dawniej - kilka procent. A na uczelnie wyższe idzie połowa populacji.
            Dlaczego? bo w dobie bezrobocia pracodawcy mogą przebierać w kandydatach jak w ulęgałkach.
            Ponieważ pracodawcy rzadko wiedzą czego chcą - ale zawsze chcą wybrać najlepszych (za najmniejsze pieniądze), więc muszą jakoś określić kryteria.
            Słowem-wytrychem najczęściej jest "wyższe wykształcenie" - do butów i warzywniaka też, a co?
            A my ("społeczeństwo" - cyt. za J.H.) kształcimy ofiary tego wytrycha.
            Ani te dzieci mądre, ani ambitne. Zagubione i przestraszone brakiem perspektyw - trochę jeszcze można powisieć na mamusi, a papier nie zaszkodzi. Szkoła skutecznie uczy jak efektywnie zgadywać w testach oraz, że każda aktywność powyżej minimalnej, jest z całą surowością karana.
            Pamiętajmy także, że zdolniejsza młodzież i po bardziej ambitnych rodzicach nie studiuje w Siedlcach. Tutaj trafiają ci, których nie stać na Warszawę. I materialnie i/lub mentalnie. Czyli odsiew i to nie w pierwszym pokoleniu. I mamy co mamy.
            Na studiach nikt nie idzie na Balcerowicza.
            Ciąg dalszy: kilka lat temu MOK odwołał występ Ireny Kwiatkowskiej - nie było chętnych.
            Na skargę - do Pana Boga.
            • an.chojnacki Re: siedleccy studenci 06.06.13, 06:05
              Wszystko to racja. Ale to ja 10 lat temu głośno mówiłem, że kształcenie takiej ilości młodych ludzi na studiach jest wyrzucaniem pieniędzy podatnika w błoto. Wówczas ludzie, którzy słyszeli mnie patrzyli się na mnie jak na zbrodniarza, który zamyka drogę do ich sukcesu, albo sukcesu ich dzieci.
              Ówczesny argument zbyt dużej ilości papierów na rynku (inflacja) spotkał się z lekceważeniem. Dziś papiery są faktycznie nic nie warte. Studenci z Siedlec w niczym się jednak nie różnią od studentów w innych miastach - wszędzie są tak samo bierni i roszczeniowi. Dodatkową trudnością jest ogólna dostępność do internetu, który zabija własną inwencję - po co coś mam sam napisać, jak jest przeglądarka? A więc łatwizna i koniunkturalizm.
              Student siedlecki (uśredniony) nie różni się niczym od studenta z Warszawy czy Lublina (także tego uśrednionego). Wystarczy, że porównamy ilość średnich wypożyczeń w bibliotekach uczelnianych - jest ona na takim samym niskim poziomie.
              Kiedyś jakimś wyznacznikiem była średnia przeczytanych książek - dziś przy takiej ilości ludzi wykształconych wskaźnik ten cały czas spada. Wiem, że są audiobooki ...
              Tak więc siedlecki student jest taką sama ofiarą mrzonek o lepszym wykształceniu, jak i jego kolega we Warszawie. Ale proszę wskazać mi polityka w 2000 czy też w 2002 roku, który byłby w stanie powiedzieć, że wyższe wykształcenie za 5 lat będzie niewiele warte? Myślę, że domorośli fachowcy od wszystkiego zrównaliby go z poziomem gruntu.
              • przyjemny_gosc Re: siedleccy studenci 07.06.13, 08:57
                > Kiedyś jakimś wyznacznikiem była średnia przeczytanych książek - dziś przy taki
                > ej ilości ludzi wykształconych wskaźnik ten cały czas spada. Wiem, że są audiob
                > ooki ...

                Moim zdaniem to żaden wyznacznik. Świat się zmienia i uporczywe wołanie, że biblioteki świecą pustkami, oznacza tylko, że nie potrafią przyciągnąć klienta. Jest internet w którym jest zarówno wiele dobrego, jak i złego, ale jest dużo wygodniejszy od biblioteki.

                Pamiętam jak w szkole był wymóg oddawania prac jako maszynopisu, nie mogły być to prace pisane odręcznie. Nauczyciele i wykładowcy sami dali podwaliny pod korzystanie studentów i uczniów z komputerów i kopiowanie prac :)
              • n_l Re: siedleccy studenci 07.06.13, 10:59
                > Ale to ja 10 lat temu głośno mówiłem, że kształcenie takiej
                > ilości młodych ludzi na studiach jest wyrzucaniem pieniędzy podatnika w błoto.
                > Wówczas ludzie, którzy słyszeli mnie patrzyli się na mnie jak na zbrodniarza,
                Gdy ja kilka lat temu wstawiłem w sygnaturkę
                aksjomat Cole`a (suma inteligencji na planecie jest stała,
                liczba ludności wzrasta) też były głosy oburzeniea :-)
                A przecież Cole w tym jednym zdaniu wszystko
                pięknie zawarł i podsumował...
            • vader2010 Problem jest szerszy i zaczyna sią w ministerstwie 06.06.13, 09:46
              Po co ministerstwo finansuje takie uczelnie jak UPH, a w szczególności tak wiekopomne kierunki jak turystyka czy bezpieczeństwo narodowe? Pedagogów też jak psów - 2/3 nie pracuje w zawodzie. UPH będzie dążyć do maksymalizacji liczby studentów bo mają płaconą subwencję "od głowy" - czyli racjonalnie (ze swojego punktu widzenia) będą zwiększać ilość coraz to bardziej bzdurnych kierunków, aby nałapać coraz więcej "łebków" do wpisania do faktury dla ministerstwa.
              • krzycho1252 Re: Nowe? Proszę bardzo 06.06.13, 12:00
                www.podlasie24.pl/wiadomosci/siedlce/nowy-kierunek-na-uph-e9b3.html
                Dobry kierunek dla jednego 30 osobowego rocznika ale kształcić będą przez kilka lat więc będziemy mieli magistrów od ostrzenia noży i napychania kichy czy osłonek. Sznurowanie szynek też będzie.
                • vader2010 Przynajmniej może będą cokolwiek umieli 06.06.13, 20:08
                  zrobić po takim kierunku. A nie jak teraz tony absolwentów historii czy turystyki umieją tylko powiększać statystykę u Karasia...
              • an.chojnacki Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 06.06.13, 19:29
                Szkoły wyższe to jedno, ale były też szkoły średnie w typie Cossinusa (czy jakoś tam). One reklamowały się, że tam nauka była (jest?) bezpłatna. Podobno nauka bezpłatna realizowana tam była z uwagi na dotacje unijne - jednym słowem wyrzucanie pieniędzy w błoto.
                Tajemnicą Poliszynela był fakt, że większość szkółek niedzielnych powstała i funkcjonowała tylko po to, żeby młody przyszły naukowiec wyreklamował się od wojska. We wrześniu przynosił taki do WKU kwit, że się uczy i w ogóle oraz oczekiwał, że dostanie odroczenie na czas nauki. Oczywiście do szkółki przestawał natychmiast chodzić, gdy miał spokój z wojskiem - ale wtedy po zaprzestaniu płacenia za naukę, szkoła w trybie pilnym wysyłała pismo do WKU, by młodzianka wezwać do uregulowania stosunku... Taki znów się przestraszał, zapisywał do kolejnej szkółki (nawet 20 grudnia się zapisywał) i znów był pełen zapału do nauki. W ten sposób prawo naganiało jelonki do szkół.
                Czasami takowi młodziankowie przychodzą do komendy i zastanawiają się nad wstąpieniem do służby zawodowej - bo to prawie trzy koła miesięcznie na rękę...
                • przyjemny_gosc Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 07.06.13, 09:01
                  Obowiązkowa służba wojskowa to jest totalny absurd. Młody człowiek nie uczy się tam niczego. Spotyka go tylko przemoc, przekleństwa, alkohol i zasada wykonywania najgłupszych rozkazów. Wojsko zawodowe rządzi się już innymi prawami.

                  Ucieczka młodych przed wojskiem była tak samo logiczna, jak prześlizgiwanie się przez kolejne lata na studiach, tylko po to, by mieć papier, bo przecież wiedzy i tak absolwent nie wykorzysta w pracy w sklepie.
                  • vader2010 zapytam z ciekawości - byłeś w wojsku? 07.06.13, 10:08
                    ?
                  • n_l Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 07.06.13, 10:56
                    > Obowiązkowa służba wojskowa to jest totalny absurd
                    <cut>
                    > Spotyka go tylko przemoc, przekleństwa, alkohol i zasada wykonywania
                    > najgłupszych rozkazów.
                    czyli to samo co na ulicy, w pociągu, szkole czy uczelni.
                    Nihil novi...
                    > Wojsko zawodowe rządzi się już innymi prawami.
                    Jesteś tego pewien?
                    • przyjemny_gosc Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 08.06.13, 15:45
                      > czyli to samo co na ulicy, w pociągu, szkole czy uczelni.

                      Z tą różnicą, że do szkoły, uczelni, ulicy i pociągu nikt Cię nie zmusza. Do wojska zmuszali.
                      Zresztą szkolenie cywili i branie ich do wojska to relikt dawnych czasów, gdzie liczyło się "mięso armatnie". Teraz jest już inaczej.

                      > Jesteś tego pewien?

                      Tak, bo wtedy masz do czynienia z zawodowcami, którzy CHCĄ być żołnierzami.
                      • an.chojnacki Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 08.06.13, 23:31
                        Do szkoły też zmuszają - jest obowiązek edukacji, więc to argument chybiony.
                        A do wojska poszli tylko ci, którzy chcieli - przynajmniej ci którzy byli w wojsku w ostatnich 15 latach. Zadań uzupełnieniowych było bardzo mało - a od 2005 r. uczyć się można było w każdym typie szkółki do ilu się chciało lat.
                        Innych (niż nauka) możliwości wyreklamowania się z wojska była taka ilość, że pisanie o przymusie pójścia do wojska zakrawa na kpinę - wiem co mówię, bo w tym siedzę lat parę.
                        • przyjemny_gosc Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 09.06.13, 00:37
                          > Do szkoły też zmuszają - jest obowiązek edukacji, więc to argument chybiony.
                          Wcale nie. Jest możliwy indywidualny tok nauki. Może polegać na tym, że to rodzic uczy dziecko, które zdaje tylko egzaminy w szkole.

                          > Innych (niż nauka) możliwości wyreklamowania się z wojska była taka ilość, że p
                          > isanie o przymusie pójścia do wojska zakrawa na kpinę - wiem co mówię, bo w tym
                          > siedzę lat parę.
                          A dlaczego ja mam kombinować, jak się uchylić od czegoś? Jestem normalnym obywatelem, nie chce się uchylać, aby unikać czegoś. Nie chcę też, żeby ktoś nagle wysłał mi nakaz stawienia się w jakimś miejscu, tylko dlatego, że jestem mężczyzną w wieku poborowym.

                          I czemu miało służyć takie szkolenie? Miałbym przeciwstawić się dronom, głowicy nuklearnej, czy może konkurować z żołnierzem Navy Seals?

                          Co do argumentu w innym poście, że na zsw nikt nie chciał iść, ale za 3 tys. zł już owszem, to powiem Ci tak. Jeszcze 5 lat temu, jakby mi ktoś zaproponował za 3 tys. zł miesięcznie pracę na kasie, to bym się zgodził bez zastanowienia.

                          Poza tym kiedyś przeglądałem zarobki żołnierzy. 2800 zł netto to dostawał, ale podporucznik. Już nie pamiętam ile wynosił żołd dla poborowego, ale bodaj jakieś 150 zł. Zaskakujące było też, że po zrobieniu tytułu magistra, gdy to żołd musiałby wynosić najniższą pensję krajową, wojsko już straciło zapędy do wyszkolenia swojego obywatela w walce z potencjalnym wrogiem.

                          A co do rozpoczynania studiów, aby uchylić się od wojska. Obowiązek ten zniknął, od bodaj 2010 roku, czy liczba studentów płci męskiej nagle spadła?
                          • an.chojnacki Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 09.06.13, 06:09
                            Tok, tokiem - ale obowiązek pozostaje - zmusza się czyli. A kombinować musiałeś, bo był powszechny obowiązek obrony, powszechny - takie prawo i wojsko je egzekwowało. Uczono mnie (może to faktycznie błąd był uczących), że mężczyzna (poborowy mężczyzna też) ma oprócz przyjemności bycia też i obowiązki.
                            A szkolenie wojskowe było (mam nadzieję, że będzie w przyszłości), żeby w młodym człowieku wyrobić/utrwalić (tu wybierz odpowiednią sobie opcję) pewne nawyki pożądane w życiu - poranną toaletę, ścielenie łóżka, pastowanie swoich butów i takie, takie. Nie wspominam zupełnie o takiej drobnostce, jak umiejętności zachowania się w chwili, gdy nastąpi zagrożenie jego Ojczyzny, ponieważ rozumiem, że nie wszystkich to musi interesować - bowiem Polska ma mu tylko "dać" i pozwolić, że będzie miał ją w miejscu, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Taki patriotyzm od doopy strony.
                            I takiej osobie wolno - nie potępiam jej. Ale skąd to wziąłeś to przyznam, że nie wiem - jak byś źródło podał, będę wdzięczny:
                            "Już nie pamiętam ile wynosił żołd dla poborowego, ale bodaj jakieś 150 zł. Zaskakujące było też, że po zrobieniu tytułu magistra, gdy to żołd musiałby wynosić najniższą pensję krajową, wojsko już straciło zapędy do wyszkolenia swojego obywatela w walce z potencjalnym wrogiem."
                            A liczba studentów nagle nie spadła, bo z niewidomych mi przyczyn przestawiono edukację młodego pokolenia na opcję student - nie ważne jaki, nie ważne czego.
                            Decydenci zrozumieją też, że zbudowanie sztucznej ilości "elity wykształconej" tak samo dla nich się skończy, jak skończyło się sztuczne budowanie klasy robotniczej, m.in. w Siedlcach. Gierek myślał, że jak powstaną fabryki, to powstanie "uświadomiona klasowo" klasa robotnicza - powstała, ale opozycja, która doprowadziła do upadku przewodniej siły klasy robotniczej.
                            Przypomina mi się scena jedna z windy:
                            "I jak ja stanę przed Bogiem? Czy bogami może. Co będę reprezentować, gdy przestanę być. Inteligent bez choćby angielskiego; rosyjski i w razie czego Danke schön. Jaki będę miał bilans, jakie winien i ma. Humanista bez łaciny i greki. Z ledwie liźniętą rodzimą klasyką, która mnie zresztą żenuje i nudzi. Z nie przeczytaną Biblią, ledwie zaczętym Proustem, Joycem, bez obejrzanych teatrów i filmów - prawie wszystkiego zresztą, czego nie było w telewizji."
                            Takie pytania zadawał sobie jeszcze lat temu 15 statystyczny inteligent Adaś Miauczyński, dzisiejszy Adaś nie wie co to: humanista, rodzima klasyka, Proust kojarzy mu się Prusami (Borussią), o Joyce nawet nie słyszał - bo wszystko co wie, wie z internetu i telewizji. Za takie studia i za taką elitę: dziękuję bardzo.
                            • przyjemny_gosc Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 09.06.13, 11:23
                              > Tok, tokiem - ale obowiązek pozostaje - zmusza się czyli.

                              Nie do końca taki był kontekst wypowiedzi n_l
                              Owszem obowiązek nauki jest, ale nikt Cię nie zamknie w szkole, jeżeli tego nie chcesz. Wojsko to więzienie dla niewinnych (oczywiście cały czas mówimy o poborowych).

                              > A kombinować musiałeś
                              > , bo był powszechny obowiązek obrony, powszechny - takie prawo i wojsko je egze
                              > kwowało.

                              Nic nie kombinowałem. Poszedłem na studia i co rok dostawałem z WKU list, czy aby na pewno ciągle studiuję. Zrobiłem magistra i zacząłem się zastanawiać co będzie jak mi WKU wyśle list. Nie wysłali, problem z głowy.

                              > Uczono mnie (może to faktycznie błąd był uczących), że mężczyzna (pobo
                              > rowy mężczyzna też) ma oprócz przyjemności bycia też i obowiązki.

                              Jakoś musieli argumentować więzienie niewinnych, młodych chłopaków.

                              > A szkolenie wojskowe było (mam nadzieję, że będzie w przyszłości), żeby w młody
                              > m człowieku wyrobić/utrwalić (tu wybierz odpowiednią sobie opcję) pewne nawyki
                              > pożądane w życiu - poranną toaletę, ścielenie łóżka, pastowanie swoich butów i
                              > takie, takie.

                              ... w domu nie nauczyli?

                              > Nie wspominam zupełnie o takiej drobnostce, jak umiejętności zach
                              > owania się w chwili, gdy nastąpi zagrożenie jego Ojczyzny, ponieważ rozumiem, ż
                              > e nie wszystkich to musi interesować - bowiem Polska ma mu tylko "dać" i pozwol
                              > ić, że będzie miał ją w miejscu, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Taki p
                              > atriotyzm od doopy strony.

                              Tak, bo jak nadlecą MiGi to będziemy stać w rynsztunku z garnków. Najpotężniejsza armia na świecie to armia zawodowa - USA.

                              > Ale skąd to wziąłeś to przyznam, że n
                              > ie wiem - jak byś źródło podał, będę wdzięczny:

                              Kiedyś znalazłem to gdzie indziej, ale już nie pamiętam. Teraz znalazłem takie coś, też potwierdza to o czym mówię:
                              www.sfd.pl/Wojsko_!!-t355642.html
                              > Decydenci zrozumieją też, że zbudowanie sztucznej ilości "elity wykształconej"
                              > tak samo dla nich się skończy, jak skończyło się sztuczne budowanie klasy robot
                              > niczej, m.in. w Siedlcach. Gierek myślał, że jak powstaną fabryki, to powstanie
                              > "uświadomiona klasowo" klasa robotnicza - powstała, ale opozycja, która doprow
                              > adziła do upadku przewodniej siły klasy robotniczej.

                              A ja sądzę, że żadnych "decydentów" nie ma. To efekt zmiany czasów, wolnego rynku i świeżego spojrzenia na zachód. Skoro młody człowiek widział, że studia są przepustką do lepszego życia, to chciał studiować. W latach '90 wystarczyło mieć nieukończone studia z zarządzania, znajomość języka angielskiego i zostawało się menadżerem w dużej firmie w Warszawie, bo rynek potrzebował takich ludzi. Zatem młodzi poszli na zarządzanie i marketing, ale nikt tego nie kontrolował, bo nie był w stanie. Nikt nie umiał przewidzieć ilu tych po zarządzaniu znajdzie pracę, bo w Polsce cały czas powstawały filie zagranicznych firm.

                              Nie było żadnego spisku, żadnych decydentów, był wolny, niekontrolowany rynek. To wszystko.
                              • an.chojnacki Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 09.06.13, 23:39
                                przyjemny_gosc napisał:
                                "Wojsko to więzienie dla niewinnych (oczywiście cały czas mówimy o poborowych)" - żeby kogoś zamknąć we więźniu, potrzebny jest prawomocny wyrok sądu - to in jure, chyba, że piszesz o przekonaniach ideologicznych - to ja na nich się nie znam.

                                "Nic nie kombinowałem. Poszedłem na studia i co rok dostawałem z WKU list, czy aby na pewno ciągle studiuję. Zrobiłem magistra i zacząłem się zastanawiać co będzie jak mi WKU wyśle list. Nie wysłali, problem z głowy" - WKU wysyłało, boś przyjacielu nie dopełnił obowiązku, a obowiązek ten polegał na automatycznym dostarczaniu do WKU zaświadczenia o kontynuacji nauki (studiów). Jak go nie było, to WKU jako urząd musiał wykonywać prawo. W ten sposób przez 4 lata narażałeś podatnika na straty (bośmy zaprzęgali aparat państwowy, żeby naprawić twą nieznajomość prawa).

                                ... w domu nie nauczyli?
                                Zdziwił byś się, ale nie wszystkich.

                                Najpotężniejsza armia na świecie to armia zawodowa - USA..., druga w kolejności to armia rosyjska mniej zawodowa. Ale nie o profesjonalizm chodzi, ale o system prawny, jaki normował te kwestie - wtedy był inny niż teraz i tyle.

                                Kiedyś znalazłem to gdzie indziej, ale już nie pamiętam... - zamiast linkować coś z byle jakiej strony, przeczytaj proszę po prostu rozporządzenie i tyle. Różnica w żołdzie miedzy szeregowym zsw a podchorążym SPR-u (tego po studiach) był minimalny isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20031291182 Poszukaj teraz informację o średniej krajowej w 2003 r. i odpowiedz sobie sam o tym co napisałeś o średniej krajowej. A nie szkoliło się podchorążych w 2 połowie I dekady XXI wieku, bo nie było takich potrzeb uzupełnieniowych - 15, czy 20 lat temu natomiast znacznie większych.

                                "To efekt zmiany czasów, wolnego rynku i świeżego spojrzenia na zachód. Skoro młody człowiek widział, że studia są przepustką do lepszego życia (...)". Mylisz się przyjacielu - otóż prawodawca ma obowiązek przewidzieć konsekwencje swych decyzji dla rynku pracy. Dziś brakuje ludzi posiadających konkretny zawód, bo zlikwidowano zsz i technika. A państwo płaciło za każdego studenta - nie ważne studenta czego, i studenta jakiego. Nie mam nic przeciwko studiowaniu fenomenologii stosowane przez 3,5 tysiąca studentów na roku - ale dlaczego mam za to płacić jako podatnik? Dziś studia prawnicze kończy setki osób - gdzie dla nich praca? I z całym szacunkiem - ale żeby być dobrym przewodnikiem po Siedlcach nie trzeba wcale skończyć kierunku turystyka i organizacja wypoczynku z tytułem magistra. Rozwiń sobie proszę ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/w,73,26841344,,Turystyka_i_Organizacja_Wypoczynku_w_Sulechowie.html?v=2
                                Za moich czasów historię w Siedlcach kończyło około pół setki studentów rocznie - z zamysłem: nauczyciel historii. Pomyśl ilu nauczycieli może wchłonąć nasz rynek pracy? 5, czy 10 z roku? Nie dziw, że dziś na ten kierunek złożyła 1 (słownie jedna) osoba.
                                I na koniec - wcale nie chcę nikomu zabraniać studiować - ale za swoje, a nie za moje podatnika pieniądze.
                                • przyjemny_gosc Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 10.06.13, 19:49
                                  > - żeby kogoś zamknąć we więźniu, potrzebny jest prawomocny wyrok sądu - to in
                                  > jure, chyba, że piszesz o przekonaniach ideologicznych - to ja na nich się nie
                                  > znam.

                                  No właśnie. A tu bez wyroku, przychodziło wezwanie.

                                  > WKU wysyłało, boś
                                  > przyjacielu nie dopełnił obowiązku, a obowiązek ten polegał na automatycznym do
                                  > starczaniu do WKU zaświadczenia o kontynuacji nauki (studiów). Jak go nie było,
                                  > to WKU jako urząd musiał wykonywać prawo. W ten sposób przez 4 lata narażałeś
                                  > podatnika na straty (bośmy zaprzęgali aparat państwowy, żeby naprawić twą niezn
                                  > ajomość prawa).

                                  Mówi się trudno. Przynajmniej ktoś miał zajęcie.

                                  > Zdziwił byś się, ale nie wszystkich.

                                  No to bieda, ale jako argument za przymusowym wcielaniem do armii miało być przymusowe nauczenie pastowania butów? A to bez tej umiejętności kraj się zawali? Nauczenie porannej toalety? W większości domów uczą tej czynności, owszem zawsze znajdzie się kilku brudasów, ale żeby z tego powodu wszystkich przymusowo uczyć?

                                  > Najpotężniejsza armia na świecie to armia zawodowa - USA..., druga w kolejności
                                  > to armia rosyjska mniej zawodowa. Ale nie o profesjonalizm chodzi, ale o syste
                                  > m prawny, jaki normował te kwestie - wtedy był inny niż teraz i tyle.

                                  Uczmy się od najlepszych, a nie od "drugich najlepszych", czyli "pierwszych przegranych".
                                  Fakt, teraz jest inne prawo i słusznie. Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy.

                                  > Różnica w żołdzie miedzy szeregowym zsw a podchorążym SPR-u (tego po studiach) był
                                  > minimalny

                                  Z źródła linkowanego przez Ciebie różnica jest minimalna? 110 zł i 370 zł? Przebitka 3-krotna.

                                  Poza tym podajesz źródło z 2003 roku, które było wielokrotnie zmieniane. Niemal co rok do 2009. Ostatecznie szeregowemu przyznano 200 zł, więc reszta również się zwiększyła.

                                  > Poszukaj teraz informację o średniej krajowej w 2003 r.

                                  A dlaczego mam to robić?

                                  > i
                                  > odpowiedz sobie sam o tym co napisałeś o średniej krajowej

                                  Dla Twojej informacji, pisałem o najniższej krajowej.

                                  > Mylisz się przyjacielu - otóż prawodawca ma obowiązek przewidzieć konsekwencje swych
                                  > decyzji dla rynku
                                  > pracy.

                                  Ja o ludziach, którzy chcieli studiować, Ty o prawodawcach... .
                                  Państwo nie ma obowiązku zapewniać pracy po skończonych studiach. Wielu studentów studiuje prywatnie i to ich prywatna sprawa czy będą mieli pracę, czy nie.

                                  > Dziś brakuje ludzi posiadających konkretny zawód, bo zlikwidowano zsz i technika.

                                  Tego nie wiedziałem, a kiedy to zlikwidowano w Polsce szkoły zawodowe i technika?
                                  • an.chojnacki Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 10.06.13, 22:17
                                    przyjemny_gosc napisał:
                                    "A tu bez wyroku, przychodziło wezwanie" - to tak jak ze skarbówki. Wiedz, że są tacy co nie chcą płacić podatków, bo to "więzienie". Niech płaci kto chce? - profesjonalnie będzie.

                                    "Mówi się trudno. Przynajmniej ktoś miał zajęcie" - takie słowa może spokojnie wypowiedzieć również seryjny morderca. Nie porównuję i nie zrównuję - ale ignorantia iuris nocet - w tym wypadku podatnika.

                                    "No to bieda, ale jako argument za przymusowym wcielaniem do armii miało być przymusowe nauczenie pastowania butów? A to bez tej umiejętności kraj się zawali?"
                                    Kolejne nielogiczne wnioskowanie - w wojsku nabywa się umiejętności i inne, tym mniej trybliwym pozostaje co najmniej umiejętność wypastowania butów, albo umycia zębów. Z dala od mamuni...

                                    Nauczenie porannej toalety? W większości domów uczą tej czynności, owszem zawsze znajdzie się kilku brudasów, ale żeby z tego powodu wszystkich przymusowo uczyć? - znowu błąd - wojsko tylko to egzekwowało, bo umiejętności były, ale chęci nie zanadto.

                                    "Uczmy się od najlepszych, a nie od "drugich najlepszych", czyli "pierwszych przegranych" - czyli nie od tych, od których od 401 lat dostajemy tylko bęcki?

                                    "Z źródła linkowanego przez Ciebie różnica jest minimalna? 110 zł i 370 zł? Przebitka 3-krotna" - ale wiąż rażąco mniejsza od i średniej i najmniejszej krajowej. Więc odpada argument, że wojsko rezygnowało z magistra, bo musiało płacić mu najniższą krajową.

                                    Od nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony w 2004 r., w latach 2006 - 2009 do wojska poszli tylko ci, którzy chcieli (w przeogromnej większości), licząc, że dzięki temu pozostaną w wojsku. Ci którzy chcieli zostali chyba nie pomstują sobie.

                                    I jeszcze jedno, zasadnicza służba wojskowa wcale nie została zlikwidowana. Tak, tak dobrze przeczytałeś - art. 45 ust. 1 ustawy o powszechnym obowiązku obrony mówi o tym wyraźnie. Nie powołuje się dziś, bo nie ustalono limitów powołań, co nie znaczy, że będzie to constans. Zasadniczą służbę wojskową zawieszono, nie zlikwidowano.

                                    Nikt, także ja nie oczekuje, że prawodawca zagwarantuje pracę po studiach. Ale ja nie zgadzam się, żeby płacić każdej uczelni - np. w przysłowiowych Siedlcach, za to tylko, że skaptowała studenta. Niech decyduje o tym rynek pracy, a nie socjalistyczne wszystkim po równo. A likwidację szkolnictwa zawodowego, nie całkowitą rzecz jasna, nie ja sobie wymyśliłem. Mówią o tym pracodawcy, którzy do warsztatu samochodowego nie przyjmą absolwenta przysposobienia obronnego czy turystyki i czegoś tam - oni woleliby mechanika, lakiernika, tokarza może - ale ich brak. A potem słyszę - "wie pan, skończyłem studia - zarządzanie i marketing a muszę siedzieć w Biedrze na kasie . To jest normalne?" A ja się pytam zaraz - a po co studiowałeś ZiM? - straciłeś 5 lat, bo w Biedrze miałbyś już 5 letni staż pracy.
                  • an.chojnacki Re: Problem jest szerszy i zaczyna sią w minister 07.06.13, 11:37
                    Sam jestem żołnierzem i alkohol pojawia się na imprezach okolicznościowych, poza czasem służbowym - inaczej to przestępstwo. Jak jadę samochdem na bani to nie tylko stracę prawo jazdy, ale też wylecę ze służby. Ale Pochodzę też z Siedlec i wiadomo mi, że w Mostostalu się piło - czy to znaczy, że pije się nadal? Co do rozkazów - to są i mądre i głupie, tak jak ludzie, którzy je wydają.
                    Chodziło mi jednak o to, że do zsw delikwent nie chciał, "bo pijani mu rozkazują", a na zawodowca tak - bo dorze płacą. Tu brak konsekwencji.
          • rotman28 Re: siedleccy studenci 07.06.13, 10:31
            Przyjemny gość napisał: "Studenci Nie są głupi, widzą, że liczy się tylko papierek, a nie to co w głowie i zamiast się uczyć, to prześlizgują się z roku na rok. ". Jeśli tak jest to strasznie to smutne. Zmieniłbym tylko słowo "nie są głupi" na "są cwani albo stosując się do politycznej poprawności sprytni.". Uczenie takiego sprytu zaczyna się już w gminazjum, potem na studiach, potem juz w życiu dorosłym. A kto tak ich uczy? my, dorośli. Tatusiowie i mamy swojemu studentowi wygrzewają ciepłe posadki w odpowiedzich instytucjach. Ci studenci nie muszą się wysilać na jakieś tam uczenie bo i tak mają zpewnioną atrakcyjną pracę. Urzędnicy też daja posady po znajomości towarzyskiej, rodzinnej i partuyjnej, a nie po znajomości dziedziny cz y tematu jak kto woli. Młodzi chętnie złapią się na konformizm, bo wybierają łatwiejsze wyjście. Tylko gdzie podziała sie ambicja , gdzie pasja, gdzie rozwój samego siebie, gdzie ciekawość świata, gdzie chęć poznania czegoś nowego, gdzie chęć wyrastania ponad przeciętność? Tylko kasa jest ważna? Tylko ciepła woda w kranie?
    • philipfc Re: siedleccy studenci 04.06.13, 20:40
      Nie byłem i dowiedziałem się dopiero po fakcie o tym spotkaniu. Szkoda, że uczelnia nie prowadziła szerszej kampanii informacyjnej w końcu Balcerowicz to postać z najnowszej historii naszego kraju.
      Mam wrażenie, że UP-H niektóre swoje działania robi mówiąc kolokwialnie na odczepnego. Było spotkanie to było, przyjechał, pojechał kto wiedział ten przyszedł a my dalej jesteśmy "Uniwersytetem". Szkoda.
    • 8kurczak Re: siedleccy studenci 10.06.13, 23:13
      Poczytawszy Wasze wywody przyznaję rację an.chojnackiemu zwłaszcza w kwestii woskowej , natomiast w kwestii studentów tylko chce się powtórzyć za inżynierem Mamoniem ........normalnie patrzę na to i aż mi się chce wyjść z kina i wychodzę . Pozdr.
    • brat_szczepana Zawaliła organizacja 11.06.13, 21:52
      Myślę, że zawaliła organizacja, a właściwie informacja.
      Nie wiem, kto organizował to spotkanie, podobnie jak inne tego rodzaju spotkania.

      Samorząd studencki, jakaś studencka organizacja czy może jakas komórka uczelni?
      O tym i o innych spotkaniach powinny wisieć plakaty na wydziałach, w akademikach. Może jest też jakaś siec internetowa do społeczności UPH gdzie mozna sie dowiedzieć- co, gdzie i kiedy?

      Pomijając fakt, czy zgadzamy się czy nie z prelegentem, dobrze wiedzieć, że wogóle ktoś taki ma wystąpić.
    • an.chojnacki za to płaci podatnik 03.09.13, 13:00
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,14537740,Nawet_30_tys__martwych_dusz__Uczelnie_wyciagaja_pieniadze.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka