popioly_siedleckie
07.06.13, 11:23
Tak sobie ostatnio pochodziłem po urzędach w Siedlcach i k.... mnie strzela. Co jest z tymi urzędasami? Np. w biurze obsługi klienta (UM na dole) Paniom urzędniczkom poprzewracało się w głowach. Rejestrowałem samochód - przedmiotowe traktowanie, opryskliwość, brak konstruktywnych odpowiedzi na pytania i wielkie poczucie własnej wartości - nawet wśród młodszych pracowników. Potraktowany jak śmieć - tak się poczułem. Dodam, że nie wyglądałem jak lump, miałem na sobie nową marynarkę, dzień wcześniej byłem u fryzjera - mam wyższe wykształcenie i uważam się za elokwentną osobę. Od kilkunastu lat płacę podatki jako przedsiębiorca. Pani pracująca w kasie UM też troszkę przesadziła - poganiała kolejnych wpłacających i była bardzo niemiła. Świstki wręcz rzucała petentom. Atmosfera była niezdrowa.
I tu pojawia się moje pytanie? Czym różni się urzędnik od sprzedawcy w sklepie, czy pracownika innego biura lub firmy, która musi walczyć o przetrwanie na rynku pełnym konkurencji? Czy dziewczyna pracująca w McDonalds jest gorsza od Pani z UM? Czy urzędnikom, którzy najczęściej dostają pracę po znajomości i są pewnie lepiej wynagradzani od innych osób obsługujących klientów nie poprzewracało się w główkach? Apeluję do kierowników w UM i innych, aby zwrócili uwagę rozpasanym pracownikom na swoje zachowanie!