aga-tu
05.02.11, 20:00
Witam, niedawno miałam kolizję - auto ubezpieczone na 24.000, z AC otrzymałam 12 tys. z groszami odszkodowania. Oddałam samochód do naprawy. Mechanik po zapoznaniu się z zestawieniem części i obejrzeniem auta, stwierdził, że oględziny zostały przeprowadzone niezbyt dokładnie (nie ujęto badania zbieżności, uszkodzeń zwrotnicy i amortyzatorów). Poradził, by zwrócic się do ubezpieczyciela o dodatkowe dooględziny - co uczyniłam.
Z mechanikiem się nikt nie skontaktował od momentu mojego zgłoszenia mailowego sprawy ubezpieczycielowi, zadzwoniłam więc sama do ubezpieczyciela po tygodniu i mnie wówczas poinformowano, że na podstawie opisu mailowego nieujętych części - wszystko wejdzie w szkodę całkowitą (przekroczy 17.000) i taką informację na mój temat mają w systemie.
Mam pytanie - co ja teraz mogę z tym zrobic? Oczywiście nie chcę się zgodzic z taką wyceną dodatkową, nie wiem też czemu nie skontaktowali się z mechanikiem (nie ma znaczenia przy wycenie czy wymiana czy naprawa części)?
Buchnęli sobie z nieba kwotę przekraczającą 5.000 (moim zdaniem zawyżoną celowo) na podstawie 3 zdań w mailu i zrobili z tego szkodę całkowitą. Twierdzą, że nie muszą organizowac żadnych dooględzin. Mechanik zdziwiony i oburzony - sądzi, że z robocizną to by było po max, salonowych cenach 3.500.
Jaka jest w ogóle procedura? Auto jest w naprawie już 2 tygodnie i naprawiane po części za wypłacone odszkodowanie. Czy teraz ubezpieczyciel każe mi oddac wypłacone wczesniej 12 tys. i zrobi z mojego samochodu wrak - zwracając jedynie różnicę?
Co robic? Jestem bardzo przejęta sprawą. Z góry dziękuję za poradę.