Gość: QWE
IP: *.icpnet.pl
23.06.10, 22:13
"W Korei Północnej panuje reżim, więc Dzong-Hun nie może robić z drużyną
cokolwiek zechce. Najprawdopodobniej otrzymuje bezpośrednie rozkazy od
Dzong-Ila poprzez urządzenie, którego nie można dostrzec w telewizji czy z trybun.
Tłumaczyłoby to również dlaczego tuż po końcowym gwizdku sędziego trener
zastrzegał, że fatalny wynik jest wyłącznie jego winą. Gdyby nie wypowiedział
tych słów tyran mógłby uznać, że szkoleniowiec zrzucił na niego
odpowiedzialność za narodowy blamaż - a to mogłoby zakończyć się zesłaniem do
obozu pracy."
NO WIĘKSZEJ BZDETY JUŻ DAWNO NIE CZYTAŁEM ;]