aps
10.07.06, 12:50
dla ktorych uwazam rozstrzygniecie MS za OK:
1. Tytul trafia w rece zasluzone. Wlosi sa teraz 4-krotnymi
mistrzami swiata, na drugim miejscu za Brazylia (5 tytulow)
i przed Niemcami (3). Wlasciwie dziwniejsze jest to, ze czasem
bolesnie przegrywaja (jak chocby MS 2002 czy ME 2004), niz
ze teraz zdobyli tytul mistrzowski pierwszy raz po 1982 roku.
I tak musieli dlugo czekac.
2. Sila wloskiej reprezentacji wynika z sily ich ligi: Serie A.
To jedna z trzech najsilniejszych lig swiata, obok angielskiej
i hiszpanskiej, ale z tej trojki tylko w przypadku wloskim
przeklada sie to na naprawde zdolna do najwiekszych
sukcesow reprezentacje. Nawet jesli zdarzy sie jakis wielki
skandal, przekupstwo, itp, itd, tak jak na zakonczenie
sezonu 2005/06, nie zmienia to faktu, ze we Wloszech grac
w pilke potrafia. Wszyscy reprezentanci Wloch graja w lidze
swojego kraju, byl to jedyny taki przypadek na mistrzostwach
poza Arabia Saudyjska.
3. O sedziowaniu na poprzednich MS w Korei powiedziano wiele,
ofiara stali sie Wlosi, pokonani przez gospodarzy w 1/8 finalu.
W 3 kolejnych wczesniejszych mundialach zdobycie tytulu uniemozliwily
im porazki w rzutach karnych, kolejno z Argentyna (polfinal 90),
Brazylia (final 94) i Francja (cwiercfinal 98). Przeciez nie mozna
ciagle przegrywac karnymi! To sie musialo w koncu odwrocic.
Najpechowiej bylo w 1990 gdy grali u siebie: jedna jedyna stracona
bramka od poczatku w polfinale doprowadzila do karnych, ktore
przegrali. Wtedy we Wloszech wygrali Niemcy. Wczoraj bylo
odwrotnie. Przepowiedziala to zona Rudiego Voellera, Sandra,
ktora jest Wloszka (jej maz byl wlasnie w Italii mistrzem swiata).
Streszczenie p. 3.: sprawiedliwosci stalo sie zadosc.
4. Sprawiedliwosci stalo sie zadosc szczegolnie w kontaktach
z Francuzami. Ci wygrywali nie tylko we wspomnianych karnych
z 1998, ale tez w finale Euro 2000 (Trezegeut strzelil
w dogrywce "zlota bramke"), oraz wczesniej w 1/8 finalu
MS 1986 w Meksyku, kiedy to doszlo do pojedynku mistrzow
swiata z mistrzami Europy. Wczoraj wlasnie Trezeguet nie
strzelil jako jedyny karnego, i to tez jest sluszne
i sprawiedliwe. Zwlaszcza jesli uwzglednic, ze zarowno on
jak i paru innych prominentnych Francuzow gra w lidze wloskiej.
Francja te wszystkie swoje sukcesy odnosila troche jakby ponad
stan. I rowniez w tym turnieju byla fajnym czarnym koniem,
ale zeby az tytul, to lekka przesada.
5. Powod 5 nazywa sie Zinedine Zidane. Byloby niezrecznie,
gdyby po swojej wczorajszym zagraniu "z banki" odbieral zloty
medal. I tak jest niezrecznie, bo wybrano go, wlasnie
czytalem, najlepszym zawodnikiem turnieju. Jest taki trend
kreacji herosow w futbolu. Najwiecej ich miala Brazylia, wiec
z poczatku najwiecej mowilo sie o Ronaldinho, Ronaldo, itd.
Przegrali jednak z Francja, orzeknieto wiec, ze tak naprawde
przegrali z Zidane. To jest rzeczywiscie swietny zawodnik,
ale sprowadzanie do niego calej reprezentacji, z Thuramem,
Henrym i tym mlodym co u mnie dostal ksywke Quasimodo, Riberym,
i wszystkimi innymi, wydaje sie mocno przesadzone. Wlosi za to
mieli zespol szalenie wyrownany, bez gwiazd, najlepszy ich strzelec
mial 2 bramki, potem cos z 10ciu po jednej. A futbol to jest
gra zespolowa.
PS Jeszcze p. 6: dobrze sie stalo, ze Niemcy zdobyli 3. miejsce.
Wlasciwie nalezalo im sie jak psu zupa. Strzelili
najwiecej bramek, grali ladnie, ofensywnie, z pasja. Podejrzewam,
ze gdyby nie ta pechowa koncowka dogrywki z Wlochami, rozbiliby
w finale Francuzow szybciej niz po karnych. Analogia jest
do poprzednich mistrzostw w Niemczech: najladniej grala
druzyna, ktora zdobyla 3. miejsce. Klinsmanna fetuje
sie jak ongis Gorskiego. Sa wiec Niemcy w porownaniu
z Polska 32 lata do tylu :)