Gość: daro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 14:33 Isiah Thomas to najlepszy playmaker w historii NBA. Geniusz, styl, klasa. Efektowny i efektywny. Szkoda, że tak szybko zakończyl karierę. Ale 2 pierścienie ma. Pozdrawiam fanów Thomasa. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: dart Re: Dobry wujek Isiah IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 15:06 Niezły był. Ale ja bym dodał jeszcze Boba Cousy'ego, Magica Johnsona, Nate'a Archibalda, Oscara Robertsona i Johna Stocktona (choć w przeciwieństwie do ww. efektowny nie był). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zatroskany Re: Dobry wujek Isiah IP: 195.20.110.* 18.07.07, 15:48 mimo wszystko jeszcze Jason Kidd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaliber Re: Dobry wujek Isiah IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 16:08 Doskonały zawodnik, najlepsza "jedynka" w historii koszykówki. Wspaniałe czasy Pistons! Chociaz w głosowaniu na najwartościowszego zawodnika w historii klubu Chauncey Billups niewiele z nim przegrał, też jest świetny, na chwałe Detroit! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mc Re: Dobry wujek Isiah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 16:25 na pewno nie jest jest najlepszym playmakerem. Najlepszym zawodnikiem na tej pozycji byl Ervin Magic Johnson, potem Oscar Robertson. Pierwszym prawdziwie dobrym playmakerem ,ktory mial faktyczny wplyw na sukces druzyny byl Bob Cousy. Najlepszym rozgrywajacym pod wzgledem czystego podawania byl John Stockton. Do tej grupy nalezy zaliczyc takze niesamowitego Jasona Kidda, jednego z najbardziej wszechstronnych zawodnikow NBA i do tego dobrego obronce oraz Steva Nasha , ktory zdobywajac 2 MVP z rzedu (a prawie 3) dowidl tego ze nalezy sie mu miejsce wsrod najlepszych. Isiah Thomas byl swietnym zawodnikiem , mial niesamowite serce do walki i byl bardzo uzdolniony pod wzgledem rzutowym ale nie byl od tych zawodnikow lepszy. Ani nie osiagnął wiecej od nich (sa wsrod nich MVP,liderzy asyst, mistrzowie NBA) ani jego notowania statystyczne nie sa lepsze. Na pewno znajduje sie w tej grupie ,ale sie z niej nie wybija. Jeszcze dorzucil bym moze Nate "Tinego" Archibalda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AS mc hammer IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 18.07.07, 16:34 A ile tytulow Mistrza wygral Kidd do spolki z Nashem? Sprawdz zastanow sie i potem wroc, i oni osiagneli wiecej BUCHACHA!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: johnnie rep Re: as IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 17:09 AS idac twoim tokiem rozumowania to Isiah jest nikim skromnym bialym czlowieczku nazwiskiem Kerr imieniem Steve bo ile mial tych mistrzostw? zaledwie dwa a Steve 5 wiec idac twoim tokiem to albo Steve jest superzajebisty albo Isiah jest przecietniakiem mc dobry tekst pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dart Re: mc hammer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 11:18 Wiesz, że Rober Horry ma więcej tytułów mistrzowskich niż Michael Jordan, Charles Barkley, Karl Malone, John Stockton, Gary Payton, Jason Kidd, Steve Nash, Patrick Ewing, Allen Iverson razem wzięci? Czy to znaczy że Horry jest lepszy od nich? Od MJ-a? Nie kompromituj się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dart Re: Dobry wujek Isiah IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 17:50 Zgadzam się. Earvin "Magic" Johnson był najlepszy. Mógł grać praktycznie na każdej pozycji od 1 do 5. Grał w swoim debiutanckim sezonie w finale 1980r. zastępując Kareema. I co? Statsów nie pamiętam (ani ich nie wygooglałem) ale było to coś 42pkt, min. 10 zb. min. 10 as. i 5 bloków. A grał ten świeżak przeciwko Mosesowi Malone. Świetnie podawał. A przy swoim wzroście 206cm praktycznie nie do zatrzymania. Świetnie panował nad piłką, więc mniejsi pg mieli spore trudności żeby mu ją zabrać. Z kolei Magic był wyższy conajmniej o pół głowy od kryjącego, więc mógł bezkarnie rzucać punkty lub podawać (to były czasy gry 1na1, gdzie strefa była zabroniona). Oscar Robertson. Niby był sg, ale jak grał! Statsy na poziomie 30/11/12 jako średnia z sezonu. Nie mam pytań. W debiutanckim sezonie o mało co nie zaliczył takiego triple-double z sezonu. Bob Cousy. Pierwszy prawdziwy playmaker w historii (może nawet i światowej koszykówki). Żelazna podstawa 8-krotnie mistrzowskich Celtów. W liczbie łącznej ilości asyst prześcignął go dopiero Robertson. John Stockton. Zawodnik wręcz do bólu nudny. I skuteczny. Może fakt, że mieszkał w stanie mormonów, gdzie ceni się powtarzalność codziennych czynności sprzyjał jego niesamowitej skuteczności. Nawet Magic nie był tak skuteczny. Dodatkowo Stockton to lider w przechwytach wszechczasów, a to ważna cecha dla playmakera. Nate'a Archibalda słabo kojarzę. Ale wrażenie robi fakt, że jako jedyny w historii wygrał klasyfikacje w średniej punktów na mecz i asyst. A co do Kidda i Nasha. Cenię ich. Są niesamowici. W każdym klubie w którym grali gwałtownie podnosili jakość gry. Są gwarancję wyniku na pewnym wysokim poziomie. Ale muszą zdobyć majstra (jak Magic, Isaiah, Oscar) albo/i być piekielnie perfekcyjni w swojej grze (jak Stockton). Póki co Nash to prawdziwa gwiazda od 3-4 sezonów. A Kidd? Jeden z lepszych podających w historii ligi. Tyle, że na słabym Wschodzie Nets radzą sobie średnio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nudne bzdury Kogo obchodzą ci durni "sortowcy" i ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 16:42 pseudo-sport jakim jest NBA... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YaBasta Re: Dobry wujek Isiah IP: *.chello.pl 18.07.07, 18:09 przydaloby sie cos takiego w pilce noznej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mc Re: Dobry wujek Isiah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 00:22 Ciesze sie ze sa tu jacys normalni ludzie a nie tylko tacy co potrafia napisac "buhahahahha". Do tej listy mozna dodac chyba jeszcze Walta Fraziera, jednego z autorow sukcesu Knicks w latach 70tych, gracza bardzo zespołowego i dojrzałego (2 mistrzostwa- jedyne w historii dla Knicks) oraz byc może Garego Paytona, za jego indywidualny styl , przywodztwo na parkiecie , umiejetnosc zdobywania ważnych punktów i niesamowitą obrone- byl pewnie jednym z najlpiej broniacych zawodnikow w historii na tej pozycji, przekonal sie o tym sam MJ grajac chyba swoje najgorsze finały. Zastanawiam sie czy nie umiescic na tej liscie jeszcze Iversona -SG uwiezionego w ciele rozgrywającego. Pod wzgledem ataku nie mial sobie rownych , niezly obronca ,niesamowita energia i zaangazowanie- koles gral z dwoma zwichnietymi kciukami, na parkiecie wyglada prawie jak wytatuowana mumia, tyle ma bandazy a jednak sie nie poddaje.Nie jest to jednak prawdziwy rozgrywajacy ,chociaz umie dobrze podawac i brakuje mu sukcesow druzynowych (sam jako zawodnik osiagnał bardzo wiele) , najgorsze jednak jest to ,ze ciezko o nim powiedziec zeby sprawial ze inny zawodnicy zaczynaja lepiej grac jak robi to Nash czy Kidd.Iver jest sobie wyspa i okretem ale chyba jednak zasluguje na uznanie ,jednak dla mnie jako SG. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mc Re: Dobry wujek Isiah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 00:30 Co do wypowiedzi "asa" .Karl Malone , Stocton, Oscar Robertson,Isiah Thomas ,Gary Payton, Ray Allen , Kevin Garnett i dziesiatki innych supergwiazd tej ligi maja RAZEM mniej pierscieni od Roberta Horrego. I co ? I nic... Czasem oprocz tego ze jest sie dobrym trzeba byc w dobrym miejscu o dobrym czasie. Trzeba miec druzyne , ktora potrafi wykorzystac umiejetnosci zawodnika oraz otoczyc go innymi dobrymi zawodnikami. Rozgrywajacy ma ustawiac druzyne i otwierac innym droge do kosza a do tego musi miec z kim grac. Nic nie ujmujac Thomasowi miał on bardzo dobra druzyne,na co jednym z dowodow moze byc ze raz to Joe Dumars zdobył MVP finałów a nie thomas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dart Re: Dobry wujek Isiah IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 11:09 Heh, też prawda:). Fraziera można by dołączyć do tego grona. Wszystko zależy od kryterium jakie się przyjmie. Dal mnie takim kryterium jest "efekt Michaela Jordana" - świetne, wyjątkowe statystyki w połączeniu z pozytywnym wpływem na zespół i jego grę oraz statsy zespołowe i indywidualne. Krótko mówiąc jakościowa i ilościowa poprawa gry zespołu i każdego gracza pod wpływem jednego gracza. Wszyscy ww. te warunki spełniają, Kidd i Nash też. Gary "the glove" Payton to wg mnie jeden z najlepszych PG lat 90. Na równi z jego świetną grą kojarzy się jego pyskówki:). Payton zagrał tylko raz w finale NBA w 96r. a Sonics pod jego przywództwem pamiętani są tego, że jako pierwsza w historii NBA drużyna z nr 1 w playoffs odpadła z nr 8 prowadząc 2:0 w 94r. (Denver Nuggets Z Mutombo płaczącym po 5 spotkaniu na środku boiska). Do najlepszych też mu brakuje. Nie ma mistrzostwa, nie ma też indywidualnych wyników lepszych niż Stockton czy Magic. W porywach równa do nich. Co do Iversona. To nie zwróciłem uwagi na niego w ten sposób;) Ale też fakt. Jest sam dla siebie sterem i okrętem, co nawet potwierdza to gra Philly pod jego przywództwem (raptem 1 raz w finale NBA w 2001r., a mieli wtedy w składzie MVP ligi, najlepszego trenera, najlepszego rezerwowego ligi i obrońcę roku - Mutombo). Ale i taka ciekawostka, że to on sam sobie wymyślił hasło w reklamie Reeboka: I am what I am. Pełna niezależność. Niestety, po powrocie po kontuzji, mimo iż skład w 76ers był podobny do tego z finałó , nie potrafił sprawić, żeby ekipa namieszała w playoffach. Iverson poza tym ma duże ego, co niekorzystnie wpływa na drużynę. Indywidualnie jest znakomity, ale nie potrafił sprawić, by koledzy grali lepiej. Wspomniany sezon to raczej zasługa Browna. Jak dla mnie Iverson to świetny indywidualny gracz i też raczej jako sg. PS. Przypomniał mi się jeden gracz z epoki przedlodowcowej - Bill Sharman z Celtów. Też niezły. kilka mistrzostw. Ale to raczej zamierzchła historia. Odpowiedz Link Zgłoś