Gość: Grześ P.
IP: *.static.akk.net.pl
09.06.08, 09:36
W związku z tym że nie byłem w stanie zagwarantować częstego
wychodzenia do ubikacji mojej drugiej połowy, sam zadbałem o to
żebym to ja musiał
wychodzić. Na godzinę przed meczem wypiłem 2 piwa a w pierwszych 15
minutach meczu 1,5 l wody mineralnej (chyba z nerwów bo zauważyłem
że butelka
jest pusta gdy już nie mogłem wysiedzieć na fotelu).
Moje wycieczki do ubikacji nie przyniosły niestety żadnej akcji
bramkowej
naszej drużynie. Na szczęście nie było też żadnej akcji dla Niemców,
no bo wiecie ten Podolski jakoś taki dziwnie... polski (i nawet się
po
bramkach nie cieszył).
A właśnie, przyznać się kto był w ubikacji przy golach
Podolskiego??!!
Moje założenia taktyczne na Austrię:
1. Godzinę przed meczem tylko 2 piwa (żeby w trakcie meczu umysł był
jasny a krok szybki i pewny - mam wąski i kręty przedpokój a wtedy w
biegu do
ubikacji łatwo o kontuzję).
2. W trakcie pierwszej połowy 3 l wody mineralnej.
3. Częste wycieczki do ubikacji i nasłuchiwanie czy nasi już
strzelili
gola.
4. Upicie się po zwycięzkim meczu i ... zasłużonym wysiłku.
Scenariusz na Chorwację podobny jak na Austrię, z małymi
modyfikacjami:
2. W trakcie pierwszej połowy 4,5 l wody mineralnej, i dawka ta
będzie
zwiększana o 1,5 l aż do finału.
4. Podwójne upojenie alkoholowe.
P.S.
Tak sobie myślę, że to pochłanianie dużej ilości płynów ma poza
zmuszaniem mnie do częstych wycieczek w wiadomym kierunku i
prokurowaniu
sytuacji bramkowych jeszcze jeden pozytywny skutek. Jak wiadomo w
przyrodzie bilans
musi wyjść na zero, to tyle co nasi zawodnicy wypocą ja od razu
uzupełnię i ich poziom elektrolitów będzie na odpowiednim poziomie
przez cały
mecz.
Tak czy inaczej: WYGRAMY, WYGRAMY, WYGRAMY!!!
Jestem o tym święcie przekonanay