torbiel
23.11.03, 02:52
dla tych co nie widzieli: w meczu z lechem piekutowski prosiak wytruchtal z
bramki do pilki spadajacej przed pole karne, ktora mariusz jop spokojnie by
wybil. piekutowki mijajac sie z pilka, wpadl na mariusza jopa, ktory padl
zakrwawiony na murawe. odrazu odwieziono go do szpitala i stwierdzono
zlamanie szczeki i nosa. to naprawde trzeba byc mutantem z kosmosu, zeby tak
zmyslnie zagrac jak to uczynil koralgol piekutowski. kosa sie w kieszeni
roztwiera.