gyatt
23.08.25, 09:44
Janusz siedział pod jaszczurami i pił wódkę. Trzeci kieliszek. "Gdzie ona jest?!"- złościł się. Zapomniał, że przyszedł na umówione spotkanie dużo wcześniej- żeby się nie spóznić. "Zapalę, a potem spadam do domu"- postanowił, rozczarowany. I wtedy się pojawiła. Jego internetowa przyjaciółka, powiernica i muza- fornitta! Marzył o tej chwili od miesięcy. Ale... "Dlaczego ona wygląda, jak przestraszona mysz? Czemu tak na mnie wytrzeszcza te mętne oczy?"- pomyślał, rozczarowany. Nie da się ukryć- wyobrażał ją sobie zupełnie inaczej. Miała być urocza, wiotka, powabna i rozszczebiotana, jak ptaszyna na wiosnę. Tymczasem, okazała się być przygarbionym, ponurym, niemym gnomem.
- Siadaj, proszę- powiedział, żeby przerwać niezręczne milczenie.
Nic. Żadnej reakcji. Stała jak te widły w gnoju. "Ona chyba jest jakaś nienormalna"- zaniepokoił się Janusz.
- Czego się napijesz?- próbował dalej.
Cisza.
- Ładną mamy jesień. Ciepłą i słoneczną- rzucił w przestrzeń. Czuł, że pocą mu się dłonie.
I wtedy fornitta się uśmiechnęła. Janusz zaczął krzyczeć.