andrzejg Józef Baran-KAPELUSZ 22.02.02, 14:06 KAPELUSZ na początku był kapelusz cyrkowy kapelusz z którego Bóg ku własnemu zdumieniu wyciągnął samego siebie potem wkładał rękę do kapelusza i przez sześć dni z rzędu wyciągnął Niebo i Ziemię oraz pięć dowodów na własne istnienie z magicznego kapelusza wyskakiwały planety jak piłeczki pingpongowe a Bóg kolejno jedną za drugą wprawiał bożymi palcami w wirowanie Planety rozmnażały się z zatrważającą szybkością a On uwijał się jak w ukropie w środku wirującego planetarium uważając aby z palca żadnej nie uronić tymczasem na widowni siedzieli już Adam i Ewa i prawdę mówiąc nic a nic własnym oczom nie wierzyli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Zamyślenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 14:42 Potrzeba mi pokoju Twoich rąk wyciągniętych (Jestem jak trzepocący motyl na srebrne igły wpięty) Niech mnie Twoja złocistość uśmiechem wypogodzi (Słówa takie stargane,a myśmy tacy "młodzi") Potrzeba mi modlitwy ust Twych szelestu Dobroci i martwoty wszelakich gestów. Potrzeba Twej jasnoty,już nie miłości Co ciszę mą rozdarła ostrzem stalowych gwożdzi. J.Liebert. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Wspólny język 22.02.02, 15:21 Wspólny język Pobawmy się trochę językiem mój język lubi się bawić bawi się twoim językiem wciąga go do zabawy sam dając się wciągnąć oba nasze języki rozdzielone na początku rozdwojone na końcu to jeden wspólny język który jest częścią ciała jest językiem ciała ciałem gry językowej która na tym polega aby oba języki nawzajem poruszały się w ustach zamieniając się naszymi ciałami przechodząc z jednego w drugie wyciągając się wzajemnie pokazywały że są takie same jakby ktoś je wyrwał z jednej pary butów mój język w twoim języku porusza się swobodnie jak każdy żywy język nie dopuszcza języków obcych nie posługuje się językami martwymi nie ucieka się do języków sztucznych obywa się zupełnie bez słów Lesław Nowara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maya Re: Wspólny język IP: *.nsw.bigpond.net.au 22.02.02, 16:09 MOWI MOJ JEZYK. KOCHAM TWOJE URODY, SWIECIE- ZE ZRANIONYM SKRZYDLEM. WIELBIE TWOJA BRZYDOTE, SMIETNIKU KOSMOSU. OPATRUJE TWE RANY, NIE WIEM, CZY ZDOLAM JE ZALECZYC. PRZEMAWIAM JEZYKIEM, DO OBECNYCH - ZA CHWILE. MOWA O TYCH, KTORYM SZYKUJEMY POSLANIE, ONI- NIE CHCA PRAWDY, CHCA PLASTIKU. W'gong 9.11.97 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 17:46 Dwa krwiobiegi w jeden krwiobieg dwa oddechy w jeden oddech dwa płomienie w jeden ogień Oto wybrani przez łaskawość losu przez wiatr który nagle usiadł na pniu brzozy i kogucim dyszkantem zapiał w cztery strony świata Oto wybrani przez dobroć przypadku przez liść który nagle przyklęknął na dłoni i szeptem odmówił zdrowaśkę zachwytu Oto scaleni w jedno w jeden pień w jeden korzeń i w jedną łodygę nad którą wybuchł złoty pancerz kwiatu Oto rozdzieleni przez konieczność losu rozdarci na dwoje rozpruci do serca z ptakami słów które nigdy nie odnajdą gniazda. A.Grabowska. a Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Oferta 22.02.02, 20:01 Oferta Z roku na rok dojrzewa świat kusi mędrca szkiełko i oko pomoc Harrisa uzdrowiciele nawet akupunktura i wahadełko ustawia łóżko nie na żyle wodnej Życie po życiu czytamy skrycie magia nas nęci biorytmy joga astrolog liczy znaki zodiaku poleca zdrową wodę na potencję dekalog raj obiecuje może różdżka czarodziejska uzdrowi naszą gospodarkę - składamy ofertę z nadzieją Janina Gzowska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 18:56 Stawiam stopę dotykam stopą pod kostką żyje puls widać w jednej żyłce niebieskiej dzień przed zachodem tętno dla tętna i nie mówię o tym co najważniejsze bo i tak nie powiem. G.Strumyk. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: *** 22.02.02, 19:59 podziel się ze mną mojej samotności chlebem powszednim obecnością zapełń nieobecne ściany pozłoć nie istniejące okno bądź mi drzwiami nade wszystko drzwiami które można otworzyć na oścież Halina Poświatowska Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg PROBLEM PO CZTERDZIESTCE 22.02.02, 19:49 PROBLEM PO CZTERDZIESTCE Nagle zdałem sobie sprawę, Że nigdy nie spacerowałem nad Sekwaną, Nie jadłem lodów w Tivoli, w Kopenhadze Nie fotografowałem się na wielbłądach Koło egipskich piramid lub na stopniach Świątyni Majów w samym sercu Jukatanu Nie oglądałem pięknych dziewczyn Na złotych plażach Tahiti i Bali I złotych rybek koło Tasmanii, Nigdy nie czułem drżenia kwiatów Na zboczach Kordylierów czy Alp, Nie dumałem nad wodami Bajkału, Nie rozrabiałem jak Charles Bukowski, Na ścieżkach mej codzienności Nie spotkałem ani jednego białego słonia. Nigdy nie stałem na głowie I idę przez życie w szarym krawacie W szarym garniturze i czarnych skarpetkach. Adam Szyper Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg *** 22.02.02, 20:41 a gdyby tak na Słońce i w góry i jeszcze wyżej i w sawanny i antylopy i tygrysy i bita śmietana i irysy i rum i dżin i bieguny dwa i Madagaskar i Meksyk Nowy, a może i Bajkał a potem polizać znaczek zasnąć w błogim fotelu Wojciech Kornet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: To, co piękne... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 20:31 Pozwólmy by drzwi otwierały się same. A także żeby się zamykały. Trzeba wychodzić lub wchodzić przez otwarte lub zamknięte drzwi. Bez różnicy. I wybierać tylko takie które nie były przeznaczone do wchodzenia czy wychodzenia. Albowiem wszystko jest drzwiami, nawet ten co przed nimi stoi Po jednej stronie czy po drugiej. Tenże. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Zaufanie 22.02.02, 20:43 Zaufanie Zaufanie jest jak małe ziarenko piasku na pustyni Zaufanie jest jak kropla wody w oceanie. Bo pustynia i ocean to twoja dusza. Jeśli zgubisz ziarnko piasku lub kroplę wody w tej głębi, to możesz już nigdy ich nie odzyskać. Sylwia Jeleń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 20:54 pytasz-co dżwigają w jukach wielbłądy podróżne one niosą moje serce poprzez pustynię ............. ziemia jest sucha i serca ludzi puste nie dla mnie bije żródło tkliwości czasem cię widzę lecz wyciągniętymi rękoma dotykam tylko mojej myśli o tobie pytasz co dżwigają w jukach wielbłądy podróżne one niosą moje serce poprzez pustynię. H.Poświatowska. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg ***** 22.02.02, 21:02 Koniec. Już nic nie wymyślę. Mój mózg daje mi znać, ja wstaję podnoszę się od biurka i idę, do łóżka spać. A może coś mi się przyśni, jak jestem szczęśliwa, w raju, gdzie wszyscy radośni są. Och jak byłoby pięknie, nie sądzisz, czyż nie tak. To jest mój urojony umysł więc nie poradzę już na to. Małgorzata Smutas Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Dobranoc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 21:33 Dobranoc!już dziś więcej nie będziem bawili Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy, Dobranoc niech odpoczną po łzach twoje oczy, Dobranoc!niech cię serce pokojem zasili..... A.Mickiewicz. Dziękuję M.Smutas.eM. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Na piekło z góry 23.02.02, 08:40 Na piekło z góry Życie jest jednym wielkim piekłem przez cały żywot ten smażysz się w ogniu złym który zgotowało ci przeznaczenie Inni ludzie też mają ten sam problem, co ty, lecz ty myślisz, że twój jest największy Nie dajesz sobie rady z nim i dajesz kopa z wieżowca w dół Kiedy lądujesz jak zraniony ptak, na dole, na chodniku, spoglądam z góry na ciało swe wraz z gronem gapiów bez cienia współczucia. Małgorzata Smutas Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg BEZSILNOŚĆ 23.02.02, 08:42 BEZSILNOŚĆ Noc, wysoko nad Manhattanem Patrzę w dół i tam na skrzyżowaniu ulic W bladym świetle stoi mały człowiek. Mały jak drewniany żołnierzyk z bajki Andersena Zagubiony jak renifer oderwany od swego stada W śniegu i w lodzie, kim jest ten człowiek ? Kruchy, przeszyty arktycznym wiatrem Na pustej ulicy, w kanionach wrogiego miasta Nie wie w którą iść stronę. I nagle wydaje mi się, że to moja stara matka I krzyczę by nie odeszła w ciemność Przerażony bo w niczym nie mogę jej pomóc. Adam Szyper Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: BEZSILNOŚĆ IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 12:41 andrzejg napisał(a): > BEZSILNOŚĆ > Noc, wysoko nad Manhattanem > Patrzę w dół i tam na skrzyżowaniu ulic > W bladym świetle stoi mały człowiek. K: Czyzby w NY nie mieli obecnie na porzadne oswietlenie ulic? Bylem tam kilka lat temu, ale wtedy moze bylo tam lepiej... > Mały jak drewniany żołnierzyk z bajki Andersena > Zagubiony jak renifer oderwany od swego stada > W śniegu i w lodzie, kim jest ten człowiek ? K: pwenie polaczek co nie ma na bilet powrotny, a wiza i praca sie dawno skonczyly... > Kruchy, przeszyty arktycznym wiatrem > Na pustej ulicy, w kanionach wrogiego miasta > Nie wie w którą iść stronę. K: Niech idzie na dol manhattanu, w strone b. WTC, tam sie dla niego znajdzie robota przy usuwaniu trupow i azbestu... > I nagle wydaje mi się, że to moja stara matka > I krzyczę by nie odeszła w ciemność > Przerażony bo w niczym nie mogę jej pomóc. K: pewnie, jak dularow NIE masz, to w USA jestes NIKIM... > Adam Szyper K: Pewnie nastepny polaczek z hameryki... Oj, szkoda mi was, szkoda! Naprawde! Na serio! Zagubieni Polacy na Manhattanie, Posrod swiatyn Mamony i Spekulacji. Nikt was tam nie chce, nikt sie tam za wami nie ujmie... Bo podobno jestescie z kraju dalekiego, dawniej komunistycznego, dzis antysemickiego... To wy zbudowaliscie (podobno) obozy smierci, to wy spaliliscie (podobno) setki Zydow w Jedwabnem... To wy byliscie gorsi niz hitlerowcy (Niemcow dawno juz nikt w Ameryce nie oskarza za zbrodnie wojenne). To wy jestescie ponizani na kazdym kroku: w ambasadzie czy konsulacie USA, gdy sie staracie o wize, na lotnisku im. Kennedy'ego, gdy przylatujecie, w pracy, bo nie macie tzw. zielonej karty, w polskich ambasadach czy konsulatach, bo w nich o prawdziwego Polaka trudno... No coz, taki wasz juz los, was, co tak kochacie te Ameryke, a ona was nawet nie chce zauwazyc... Placze wiec za was, gdy sie obudze w nocy, szczesliwy, ze nie jestem w Nowym Jorku... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Licytacja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.02, 17:49 Licytacja ile jest warte twoje sumienie w plecy pchnął cię nożem twój cień — morderca byś mógł jak kruchy lód pochłonąć ślad ile jest warte twoje sumienie wystawione na licytację kto da więcej srebrników czasy się zmieniły teraz są w cenie pocałunki judasza ile jest warte twoje sumienie w twarz dał ci przyjaciel sprzedawca kto ma więcej nadziei więcej światła by ten cień się wydłużył jak pętla w nieskończoność Wiesław Ciesielski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Za tyle lat IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 16:42 Za tyle lat na ile będę wyglądać o ile dojrzeją do mówienia o nich za tyle lat powrócę popatrzeć na chwilę dom mój krokiem skończonym przypomnieć. Drzwi otwarte.Och przeciąg!Nie zamknąłeś i rozmowy nasze uleciały Teraz świat je PODSLUCHA.Teraz świat je ROZNIESIE. Będą jeszcze raz umierały. Jak niewiele się zmienia, Pokój pogodny zaproszeń na herbatę. W krzesłach lekko wytartych drżą jeszcze nasze cienie. Już półcienie.Wypełzły przez lato. Stół pokryty wyznaniem.Moim.Twoim.Już nie wiem Talon szczęścia.Nie wykupiony. Jeszcze kwiaty dla ciebie stoją chude wyschnięte zdumione. Jeszcze wiersze.Ach wiersze wsparte niemym porywem teraz z ręki do ręki przenoszę. Ale wiersze jak wiersze.Ale wiersze jak życie. Może tylko trochę bardziej siwe. E.Lipska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Rozkosz grozy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 16:53 Jakże pragnąłem uprawiać białogrzywe pastwisko morza pojąc je błękitem płuczącym w słońcu niepochwytne runo chmur. O,ogrody morskiego dna kołyszące ciała rybaków i nieznanych dziewcząt z zatajonych miast-w zatokach morszczynu. z jakąż czułością oddawałem wam moją młodzieńczą smukłość płynąc po rozkosz grozy wprost w rozwarte ramiona horyzontu I nie spełniła się żadna czystość,coć chciałem jej do szpiku duszy.I odeszła każda miłość choć oddawałem zanią nawet-zbawienie Pod tobą wielki oddechu uwięziony jest ogień, a nad nami płonie śmiertelne słońce.Kroplo;z czyjego oka-łzo? T.J.Zukowski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG CZEKANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.02, 17:20 CZEKANIE Zestarzało się już twoje czekanie I nic już nie urodzi Bezpłodne jak stara kobieta Kamyk zamiast ziarna W jego łonie Odprysk wapiennej skały Ma na imię - na próżno Ale krzątasz się koło niego I cieszysz się, że go masz Choć wiesz jakie ma imię Wypieszczasz suchy kamyk Szukasz w nim iskry Aż ścierasz go na szary proch I znów zaczynasz od nowa Starasz się ocalić Swoje czekanie Julian Kawalec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 19:08 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > CZEKANIE > > Zestarzało się już twoje czekanie > I nic już nie urodzi > Bezpłodne jak stara kobieta > Kamyk zamiast ziarna > W jego łonie > Odprysk wapiennej skały > Ma na imię - na próżno > > > Ale krzątasz się koło niego > I cieszysz się, że go masz > Choć wiesz jakie ma imię > Wypieszczasz suchy kamyk > Szukasz w nim iskry > Aż ścierasz go na szary proch > I znów zaczynasz od nowa > Starasz się ocalić > Swoje czekanie > > Julian Kawalec o tym zachodzie tak wypełnionym ludżmi strachem dzwonami powiem że twoje oczy mogą przepłoszyć dzień łagodniej straszniej bardziej gwałtownie; o tych dwóch wczesnych gwiazdach drżących na jednolitym tle wiem tylko tyle że twoje ręce poruszają się wyraziściej na tle wieczoru zaś co do światła i kształtu które znaczą księżyc to niejasno czuję że uśmiech twój jest bardziej uchwytnym zjawiskiem Ociężała ciemność jest grożna a ja nie mówię nie myślę ani nie wiem nic tyle tylko że domy puchną jak wspomnienia w krętej uliczce umysłu który znika spokojne i ze znawstwem. E.E.Cummings. (eM=Edgar) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Kobieta czeka na swego Kolumba 24.02.02, 13:36 KOBIETA CZEKA NA SWEGO KOLUMBA pierwszy przepłynął obok niczym błękitny obłok ach serce jej urosło gdy omusnął ją miłością drugi przemknął po niej z gwałtownością gradu rozmawiali na migi nie zostawił po sobie śladu trzeci podrzucił jej zgryzot na odchodne sam o mało się nie rozbił o jej rafy podwodne a czwarty wziął ją we mile za kodoś innego ponadawał fałszywe imiona musiała się na nowo odnajdywać tylekroć rozbierana i wciąż nieodkryta na swego kolumba czeka kobieta i coraz częściej czuje się skalistą tonącą w osamotnieniu wyspą do której nikt już poza Bogicm nie zawinie (więc coraz rzadziej zapala latarnię morską ciała) Sztokholm 1991 Józef Baran Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maya Re: Kobieta czeka na swego Kolumba IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.02.02, 13:40 .....Bardzo ladne. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Na pocątku wsędy byli górole 24.02.02, 13:25 Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero pote porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi „filozofami”. „Filozof” – to jest pedziane po grecku. Znacy telo co : „mędrol”.A to jest pedziane po gercku dla niepoznaki.Niby, po co ma fto wiedzieć,jak było na pocątku? Ale Grecy to nie byli Grecy,ino górole, co udawali greka. Bo na pocątku nie było Greków , ino wsędy byli górole. Józef Tischner Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM lo Ciebie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 19:59 Coz som słowa? wiem,Tobie ik nie trza, choćby kwitły,jak miedza przed Tobą -choćbyk nimi zdolał jak wodom odbić jakiś promycek z powietrza. Choćby miały z młodziutkich coś sysek, choćby pochły ja smreki i skwierki Ze lo Ciebie-te słowa literki ani Tobie nie przyjdzie na mysel.... H.Nowobielska *** Inaczej oddycha się fugą,inaczej sonatą.Skrzypce jednym haustem grotem smyczka wprost trafiają w serce,podczas gdy dżwięki klarnetu powoli,życiodajną cieczą wypełniają wysklepki i ożebrowania.I przestrzeń piersi aż po szczyty naw bocznych,aż po zwornik... po to kółko,na którym klatkę z szamocącym się ptakiem wieszamy wysoko. K.Lipka. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Chałpa sie poliła 24.02.02, 20:58 Chałpa sie poliła Wołojcies doktora goncies po znachora Jantko przepod przez miednice i wpod na gromnice Chałpa sie poliła Maryna rodziła Jantko wrescy w niebogłosy bo trza golić włosy Wrescy Jantko wrescy bo doktora ni ma ale starsy sikawkowy podwijo rynkowy Lyjcies po pierzynie a nie po Marynie Trza jom wynieś na pole niech rodzi w stodole Piyńć straży zjechało coby jom ratować Cało wieś sie gapiła jak Maryś rodziła Ej w bólach rodziła bliźnioki powiła Ej ciyntusy bliźnioki bedom z wos strażoki GOLEC uORKIESTRA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Wiersz Mazowiecki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 21:17 Cóż to przyszło ci do głowy? Cały łowicz kolorowy, Białe włosy małych dzieci I jabłoni biały pąk. Rażny powiew z tamtej strony, Baby niosą feretrony. Cóż to w oczach twoich świeci? Książka leci z drżących rąk. Nie gardenie ani lilie, Nie Italie nie Brazylie, Tylko jaskry,tylko mlecze Wśród zielonych trawy smug. Chcemy,chcemy utrudzeni, Tamtych kwiatów i zieleni, I tej drogi,co się wlecze Pod ubogiej chaty próg Jak patrzyło kiedyś dziecko Na wieś biedną,mazowiecką, Na zorane kartofliska, Na wiślany biały piach, Spod znużonej mej powieki Widzę ciebie widzę z bliska W każdej myśli,wszystkich snach. J.Lechoń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Kołodziej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.02, 21:32 Kołodziej O lat tysiąc świat cały wygląda mo młodziej, Gdy widzę, jak przed progiem swej lepianki wiejskiej Sprawuje rzemieślniczy swój trud kołodziejski, Jakimś kruszwickim czarem owiany kołodziej. Na jego skromną pracę w nierozgłośnym siole Słońce blask rzuca dziwny, rzkełbyś, nadgoplański. Gdy on sporządza koła, niby święty pański Dla dusz błogosławionych wieczne aureole. Jak gdyby plaster miodu albo chleba skibki Krajał pośród śnieżnej kwietnych płatków chmury. Struga dzwona i piastę z drzewa, kiedy wióry Prószą wokoło niego wśród złotej rozsypki. Ciosajże, jak promienie słońca, proste szprychy, Hej, ojcze kołodzieju, nieksiążęcy Piaście, By ich było, jak godzin w kole dnia, dwanaście, A wśród dwunastu godzin ani jednej lichej! A spajajże je mocno, aby trwały cało, By z jednych gniazda miały strażnicze bociany, A inne niech blask mają słońcem wyzłacany, Jakby na nich po świecie szczęście jechać miało! A zapłać-że ci Pan Bóg, że się tak mozolą Bary twe, że się dłoń twa nad kołami trudzi! A włóż w nie wraz z swym trudem życzenie dla ludzi By na nich umknąć mogli przed wszelką niedolą! Leopold Staff Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Dzisiejszego wieczoru 24.02.02, 22:09 Dzisiejszego wieczoru Dzisiejszego wieczoru pozwalam Ci przy mnie zasnąć. Popatrz na moje powieki, zajrzyj w moje sny. W czerni nocy odkryj marzenia jak kołderkę. 31.01.1997r. Dorota Gałażewska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Bajka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 22:43 Wzcoraj nocą (wszystko ściśle Z najlepszego żródła wiem) Szedł jegomość przez Powiśle Ze Starego Miasta tłem. Senna Wisła nagle drgnęła I w księżycu z srebrnych wód Cudna panna wypłynęła Z rybią łuską koło ud. I szepnęła "Mój chłopczyku Nic się nie bój!Daj mi dłoń! Tak jak stoisz w meloniku Pójdż gdzie mieszkam,w Wisły toń. Co się wachasz?Nikt cię nie zji, Znasz mnie przecież z twoich snów. Pogadamy o poezji, I do miasta wrócisz znów. Pomarzymy o przeszłości Co pod gruzem miasta śpi Nie mam widzisz znajomości, Wśród tych ludzi z nowych dni. Chlupnął Poldzio i spod fali Wyjrzał tylko jego nos. Po czym całą noc gadali Zaplatani w nimfy włos. A nad ranem,gdy świt ściera Mroki z sennych nieba lic Poldzio znów był u "Fukiera" Suchy jakby nigdy nic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Są takie chwile IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 22:47 Są takie chwile,gdy się nie śmie badać swej własnej duszy bo się człowiek lęknie że ani jednej nie znajdzie w niej struny, co,potrącona,jeszcze czysto dżwięknie. ...... K.Przerwa-Tetmajer. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Zaklęcie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 07:21 Zaklęcie Piękny jest ludzki rozum i niezwyciężony. Ani krata, ni drut, ni oddanie książek na przemiał, Ani wyrok banicji nie mogą nic przeciw niemu. On ustanawia w języku powszechne idee I prowadzi nam rękę, więc piszemy z wielkiej litery Prawda i Sprawiedliwość, a z małej kłamstwo i krzywda. On ponad to, co jest, wynosi, co być powinno, Nieprzyjaciel rozpaczy, przyjaciel nadziei. On nie zna Żyda ni Greka, niewolnika ni pana, W zarząd oddając nam wspólne gospodarstwo świata. On z plugawego zgiełku dręczonych wyrazów Ocala zdania surowe i jasne. On mówi nam, że wszystko jest ciągle nowe pod słońcem, Otwiera dłoń zakrzepłą tego, co już było Piękna i bardzo młoda jest Filo-Sofija I sprzymierzona z nią poezja w służbie Dobrego. Natura ledwo wczoraj święciła ich narodziny, Wieść o tym górom przyniosły jednorożec i echo. Sławna będzie ich przyjaźń, ich czas nie ma granic. Ich wrogowie wydali siebie na zniszczenie. Czesław Miłosz Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Przyjaciołom 25.02.02, 10:12 Przyjaciołom Obeznani w przestrzeniach od ziemi do gwiazd, gubimy się w przestrzeni od ziemi do głowy. Jest międzyplanetarne od żalu do łzy. W drodze z fałszu ku prawdzie przestajesz być młody. Śmieszą nas odrzutowce, ta szczelina ciszy między lotem a głosem - jako rekord świata. Były szybsze odloty. Ich spóźniony głos wyszarpuje nas ze snu dopiero po latach. Rozlega się wołanie: Jesteśmy niewinni! Kto to woła? Biegniemy, okna otwieramy. Głos urywa się nagle. Za oknami gwiazdy spadają, jak po salwie tynk spada ze ściany. Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Wyznanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 14:40 Królestwo moje nie jest z tego świata Gdzieś ponad nami,inny świat szeleści I strąca czasem jak zapowiedż lata, Liście oliwne na wydmy boleści. Ludzie chwytają rękami drżącemi Liliowe płatki i szepcą pacierze, I wierzą znowu w spełnienie na ziemi, Królestwa swego.I ja z nimi wierzę. Wierzę w świat lepszy i wierzę w świat nowy, I w burzę serca,co wolnością dyszy, I w świt,co znajdzie sekret wspólnej mowy, I w noc,co straci sekret wiecznej ciszy. Wierzę,że przyjdzie,wierzę,że jest blisko I razem z tymi,których ufność splata, Powtarzam:wierzę...A pomimo wszystko Królestwo moje nie jest z tego świata. S.Baliński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Luty IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 14:51 Jeszcze tyle tygodni!Po co wiosny czekać? Bielą mrożnego kwiatu sad dziś w nocy obrósł, Słońce między pnie poszło szafiry rozwlekać I siec prętami cienia,biały skrzący obrus. Na nisko zwisłą gałąż spada ciężko wrona I skrzydłem białe puchy zmiata od niechcenia Wtedy pod nią na śniegu,śmiesznie wydłużona, Modrą wronę kołysze modra gałąż cienia. Drzewom sen o jesieni w mróz jest jeszcze dalszy A przecież-patrz-w tym białym roziskrzonym pyle Płonie już oto pąsem gatunek najtrwalszy Scigłych,zimowych jabłek...Przyleciały gile! B.Obertyńska. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg "MÓW DO MNIE JESZCZE" 25.02.02, 15:06 ... Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową tęskniłem lata... Każde twoje słowo słodkie w mem sercu wywołuje dreszcze - mów do mnie jeszcze... Mów do mnie jeszcze... ludzie nas nie słyszą Słowa twe dziwnie poją i kołyszą, Jak kwiatem, każdem słowem twem się pieszczę - Mów do mnie jeszcze... Kazimierz Tetmajer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Bez granic IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 15:43 Potoki mają swe łoża- I mają granice morza Dla swojej fali- I góry,co toną w niebie, Mają kres dany dla siebie, Nie pójdą dalej! Lecz serce,serce człowieka, Wciąż w nieskończoność ucieka Przez łzy tęsknoty męczarnie I wierzy,że w swoim łonie Przestrzeń i wieczność pochłonie I niebo całe ogarnie. A.Asnyk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Żyję IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 19:02 Żyję Coś jednak we mnie umiera coś się we mnie rodzi jestem jeszcze jak ziemia wyczekująca pogody Andrzej Warzecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Prośba IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 19:59 Boże przywróć rzeczom blask utracony oblecz morze w jego zwykłą wspaniałość a lasy ubierz znowu w barwy rozmaite zdejm z oczu popiół oczyść język z piołunu spuść czysty deszcz by zmieszał się ze łzami nasi umarli niechaj śpią w zieleni niech żal uparty nie wstrzymuje czasu a żywym niechaj rosną serca od miłości. A.Kamieńska. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg krzyżyk na drogę 25.02.02, 20:14 krzyżyk na drogę mijając kościół za każdym razem żegnam się z Bogiem --------------------------------- Wojciech Brzoska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Cierń IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 20:40 nie wierzę nie wierzę od przebudzenia do zaśnięcia nie wierzę od brzegu do brzegu mojego życia nie wierzę tak otwarcie głęboko jak głęboko wierzyła moja matka nie wierzę jedząc chleb pijąc wodę kochając ciało nie wierzę w jego świątyniach kapłanach znakach czytam jego przypowieści proste jak kłos pszenicy i myślę o bogu który się nie śmiał myślę o małym bogu krwawiącym w białych chustach dzieciństwa o cierniu który rozdziera nasze oczy usta teraz i w godzinie śmierci T.Różewicz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG uścisnąć ciemność IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 21:32 uścisnąć ciemność zgiełk jest bogiem szaleństwo jest bogiem wiecznie trwający spokój jest wiecznie trwającą śmiercią. agonia może zabić lub agonia może podtrzymać życie ale spokój jest zawsze przerażający spokój jest najgorszą z rzeczy przechadzający się mówiący uśmiechający się, zdający się być. nie zapomnij o chodnikach dziwkach, zdradzie, o robaku w jabłku, barach, więzieniach, samobójstwach kochanków. tu w Ameryce zamordowaliśmy prezydenta i jego brata, inny prezydent złożył urząd. ludzie wierzący w politykę są jak ludzie wierzący w boga: they are sucking wind through bent straws. nie ma boga nie ma polityki nie ma spokoju nie ma miłości nie ma władzy nie ma planu trzymaj się z dala od boga zostań niepokorny staczaj się. Charles Bukowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Do*** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 22:00 Bunt nie przemija,bunt się ustatecznia; Jest teraz w locie:dojrzałym dokolnym, Jakim kołują doświadczone orły. Bunt się uskrzydla tak-jak udorzecznia Bo wpierw to było jakby piaskiem w oczy, Turniejem chłopców na słonecznej plaży; A teraz ciężki;teraz ciężej waży. Bunt się uskrzydla tak-jak kamień toczy I pomyśl;czułość,ta świetlista kula, Teraz dopiero w mym pobliżu płonie Luzując szczęki,łagodząc me dłonie Bunt się uskrzydla tak-jak się uczula. S.Grochowiak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: **branoc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 22:34 Noc nie spłynęła z obłoków Ale się z ziemi uniosła Stanęła jak woda wysoka Księżyc podałjej wiosła Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Dzień dobry IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 04:57 Dzień dobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku! Jej duch na poły w rajskie wzleciał okolice, Na poły został boskie ożywiając lice, Jak słońce na pół w niebie, pół w srebrnym obłoku. Dzień dobry! już westchnęła, błysnął promyk w oku, Dzień dobry! już obraża światłość twe źrenice, Naprzykrzają się ustom muchy swawolnice, Dzień dobry! słońce w oknach, ja przy twoim boku. Niosłem słodszy dzień dobry, lecz twe senne wdzięki Odebrały mi śmiałość; niech się wprzódy dowiem: Z łaskawym wstajesz sercem? z orzeźwionym zdrowiem? Dzień dobry! nie pozwalasz ucałować ręki? Każesz odejść, odchodzę: oto masz sukienki, Ubierz się i wyjdź prędko - dzień dobry ci powiem. Adam Mickiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Dzień dobry IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 09:18 Myśl się dziś moja jak płótno na trawie w słońcu nad wodą bieli i grzeje Zamykam oczy i nie wiem prawie, czy śni mi się tak, czy dzieje? Myśl się dziś moja jak płótno rozściela w długich wilgotnych pasmach nad wodą Niech wiatr ją chłodzi,słońce wybiela, niech przesiąka pogodą. B.Obertyńska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG xxx IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 10:17 gdybym nawet otworzyła ci usta i gdyby nasze języki odnalazły do siebie drogę bo przecież jest gdybyś błąd zamalował żółtą farbą i zapachem mandarynek chociażby najniklejszym gdybyś wrócił z dłońmi spragnionymi morza i piasku chleba i łez gdyby ucichł ten zew co odwiódł mnie od ciebie i długo z dymem prześladował i gdyby majak którym jestem rozgarnął ci jeszcze raz włosy i gdybym biegła po łące i gdybyś biegł po łące Ewa Hornowska Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Dni, których nie znamy 26.02.02, 13:13 Tyle było dni do utraty sił a C G C Do utraty tchu, tyle było chwil d A C G Gdy żałujesz tych z których nie masz nic Jedno warto znać, jedno tylko wiedz Że ważne są tylko te dni d F G d E7 a Których jeszcze nie znamy a F G F G C A7 Ważnych jest kilka tych chwil Tych na które czekamy Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł Choć majątek prysł, on nie stoczył się Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że Że ważne są tylko te dni... Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy a e C G Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych Jak oddzielić nagle serce od rozumu d A C G Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu a e C G Bo ważne są tylko te dni... Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele Bo ważne są tylko te dni... Marek Grechuta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Noa L. Cohen - A THOUSAND KISSES DEEP IP: *.pl 25.02.02, 00:18 A THOUSAND KISSES DEEP for Sandy The ponies run, the girls are young, The odds are there to beat. You win a while, and then it’s done – Your little winning streak. And summoned now to deal With your invincible defeat, You live your life as if it’s real, A Thousand Kisses Deep. I’m turning tricks, I’m getting fixed, I’m back on Boogie Street. You lose your grip, and then you slip Into the Masterpiece. And maybe I had miles to drive, And promises to keep: You ditch it all to stay alive, A Thousand Kisses Deep. And sometimes when the night is slow, The wretched and the meek, We gather up our hearts and go, A Thousand Kisses Deep. Confined to sex, we pressed against The limits of the sea: I saw there were no oceans left For scavengers like me. I made it to the forward deck. I blessed our remnant fleet – And then consented to be wrecked, A Thousand Kisses Deep. I’m turning tricks, I’m getting fixed, I’m back on Boogie Street. I guess they won’t exchange the gifts That you were meant to keep. And quiet is the thought of you, The file on you complete, Except what we forgot to do, A Thousand Kisses Deep. And sometimes when the night is slow, The wretched and the meek, We gather up our hearts and go, A Thousand Kisses Deep. The ponies run, the girls are young, The odds are there to beat . . . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Anonimowy poeta... IP: *.lib.monash.edu.au 25.02.02, 07:31 ...trasa Poznan-Gniezno-Warszawa-Czestochowa-Rzym (Watykan): Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa, to dnia nastepnego zaboli cie dupa. Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy, i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy! Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza, i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza! Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem, wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz! Posadka koscielna dla ciebie niepewna, pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac! Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow, z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru... Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @3 Re: Anonimowy poeta...-Kagan IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 11:18 już dostałeś radę w innym wątku, aby udać się po poradę do Dr.KrisK'a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Anonimowy poeta...-Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 12:43 Gość portalu: @3 napisał(a): > już dostałeś radę w innym wątku, aby udać się po poradę do Dr.KrisK'a "Z dzienniczka Dr. KrisK, MD" Bedac mlodym psychiatra, zglosila sie do mnie pewnego dnia rodzina Izraelitow. - Puk, puk! - Prosze wejsc! Do gabinetu wszedl sedziwy, ale doskonale trzymajacy sie, brodaty a potezny senior rodu, jego mloda zona i syn, a nad nimi polatywal olbrzymi golab, jak sie pozniej dowiedzialem z gatunku pigeonous gigantus. Ojciec mial wyraznie semickie rysy, o rysach matki i syna niewiele moglem powiedziec, albowiem mieli twarze owiazane bandazami (jak sie pozniej dowiedzialem przechodzili oni szereg skomplikowanych operacji plastycznych, majacych im nadac 100% aryjski wyglad). - Co Panstwu dolega? - Nie Panstwu, ale Panu, jako iz jestesmy JEDNA Istota Plci Meskiej nazywajaca sie Mr. El Shaddai, tyle ze w trzech osobach, rzekl z godnoscia najstarszy. - Czterech, krzyknela kobieta, jestescie wszyscy male shovinist pigs! - Nieprawda, odezwal sie golab, ktory byl usiadl na mym filing cabinet, ja jestem bezplciowy, rozmnazam sie, jak kazdy pigeonus gigantus, przez paczkowanie! - Panie doktorze, rzekl najstarszy, prosze na nia nie zwracac uwagi, ona konieczne chce byc jedna z nas, ale nasza religia nie pozwala kobiecie byc jednym z mezczyznami czy osobami bezplciowymi. - No dobrze, odpowiedzialem, wyleczeniem przesadow religijnych zajmiemy sie pozniej, po przeprowadzeniu wywiadu srodowiskowego. Powiedzcie Panstwo, to jest, pardon me, niech mi Pan powie, co dolega Istocie El Szadaj, jesli wolno mi spolszczyc nawisko szanownego Pacjenta... - Nie mam nic przeciwko temu, rzekl najstarszy. Jestem bowiem znany pod wieloma nazwiskami, moze mnie Pan Doktor tytulowac po prostu Elohim. - A wiec co Panu, Panie Elohim dolega? - Mamy dwa problemy: pierwszy z naszym golebiem, ktory tak naprawde nie jest golebiem, ale duchem mego praprapradziadka nazwiskiem Moses. Narazil sie on byl dawno temu bozkowi Jahweh, i za to zostal zamieniony w olbrzymiego, bezplciowego golebia. Jako dewiantowi seksualnemu jest mu trudno zyc w spoleczenstwie skladajacym sie zasadniczo z dwoch plci... - Rozumiem, juz wzywam The Ghostbusters, ktorzy pomoga mi go wyleczyc. Chwycilem za "komorke", nacisnalem na kombinacje *#G i wyslalem szybkiego SMSa. Za niecale 5 minut uslyszalem syrene, i do mego gabinetu wpadli The Ghostbusters. Rozumielismy sie bez slow. Skierowali ejektory metaplazmy na golebia, ktory najpierw sie rozdwoil na samca i samiczke, po czym przyjaly one bezkstzaltne postacie duchow, i czesc meska zlaczyla sie z protoplasta rodu, a czesc zenska z kobieta (ktora, jak sie okazalo pozniej, miala na imie Miriam). - Ile sie nalezy, spytalem szefa Ghostbuster'ow. - Dopiszemy do rachunku, dzisiaj mamy zreszta promocje, wiec bedzie 10% znizki. Do widzenia, bo mamy kilka innych waznych prac do wykonania! - Szalom! Wykrzyknal za nimi mlodzieniec w bandazu na twarzy. - No dobrze, powiedzialem do Elohim'a, kiedy The Ghostbusters odjechali na syrenie, sprawa golebia zalatwiona, co dalej? - Jak pan doktor widzi, moja zona Miriam powila mi syna, ktorego nazwalismy Jeszu. Problem w tym, iz przywidzialo sie jej, ze poczeta byla nie przeze mnie, ale przez tego juz nieistniejacego golebia... - No problem! Krzyknalem. Przeprowadzimy badnia DNA, i wykazemy panskiej malzonce, kto jest tak naprawde ojcem jej syna. Szybko pobralem probki sliny od Elohim'a, Miriam i Jeszu. Jak sie latwo domyslec, ich DNA bylo identyczne. Co wiecej, Jeszu okazal sie byc klonem Elohim'a (bylo to zrozumiale, jako iz nawet 21 lat temu, czyli w roku urodzenia Jeszu, ojciec jego byl juz dawno nieplodny, tak wiec Jeszu byl tzw. dzieckiem z probowki, klonem swego ojca). - Dziekuje bardzo Panie Doktorze! Rzekl protoplasta rodu, nie ma to jak niezbite, obiektywne naukowe dowody! Malzonka ma nie bedzie dluzej negowac mego ojcostwa Jeszu, za co jestem Panu Doktorowi doglebnie wdzieczny. - Nie musi byc Pan wdzieczny, wystarczy, ze pozwoli mi Pan obciazyc panski rachunek skromna suma tysiaca Euro plus VAT. I spodzieam sie kolejnych wizyt, w ktorych wyperswaduje Panstwu, ze nie jestescie jedna istota, a zwyczajna, trzyosobowa rodzina... Tak sie zakonczyl moj kolejny dzien pracy w klinice "Szczesliwe Jutro". DrKrisK, MD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozalia Re: Anonimowy poeta... IP: 66.213.109.* 29.08.03, 02:09 Gość portalu: Kagan napisał(a): > ...trasa Poznan-Gniezno-Warszawa-Czestochowa-Rzym (Watykan): > > Gdy jestes klerykiem, i spotkasz biskupa, > to dnia nastepnego zaboli cie dupa. > Pan Biskup kutasa do dupy ci wlozy, > i forsy ci nie da, wiec cie upokorzy! > Pan Prymas Biskupa ochroni przed tluszcza, > i jeszcze te tluszcze na ciebie napuszcza! > Pan Papiez Prymasa pochwali nad Tybrem, > wiedz bowiem, iz z Kuria na pewno NIE wygrasz! > Posadka koscielna dla ciebie niepewna, > pod kosciol twa droga, na schodach masz zebrac! > Bo kosciol ten rzymski to kupa gangsterow, > z rodakiem-Polakiem (niestety) u steru... > Kagan > > > O co tobie osle tutaj chodzi. Co ci przeszkadza ten watek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k Re: To, co piękne...Dla wszystkich forumowieczów! IP: 212.244.77.* 26.02.02, 09:58 Na dobranoc Rozgadana wiedza wymowna poezja przez radio Szopen mówić do mnie będzie Całuję cię na dobranoc mój krzyżyku niemy bo milczy tylko prawda i nieszczęście. x.Jan Twardowski Prawda jakie prawdziwe?Z pozdrowieniami -k. Odpowiedz Link Zgłoś
amator1 Re: To, co piękne...Dla wszystkich forumowieczów! 26.02.02, 11:12 Gość portalu: k napisał(a): > Na dobranoc > > Rozgadana wiedza > wymowna poezja > przez radio Szopen mówić do mnie będzie > Całuję cię na dobranoc > mój krzyżyku niemy > bo milczy tylko prawda i nieszczęście. > > x.Jan Twardowski > > > Prawda jakie prawdziwe?Z pozdrowieniami -k. i jakie piękne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co piękne...: Eleanor Rigby IP: *.pse.pl 26.02.02, 12:18 Eleanor Rigby (Lennon & Mc Cartney) ---------------------------------------------- Ah, look at all the lonely people ! Ah, look at all the lonely people ! Eleanor Rigby picks up the rice in the church Where the wedding has been, Lives in a dream, Waits at the window, wearing a face That she keeps in a jar by the door Who is it for ? All the lonely people, where do they all come from ? All the lonely people, where do they all belong ? Father McKenzie, writing the words of a sermon That no one will hear. No one comes near. Look at him working, darning his socks in the night When there's nobody there, what does he care ? All the lonely people, where do they all come from ? All the lonely people, where do they all belong ? Ah, look at all the lonely people ! Ah, look at all the lonely people ! Eleanor Rigby died in the church and was buried Along with her name. Nobody came. Father McKenzie wiping the dirt from his hands As he walks from the grave No one was saved All the lonely people, where do they all come from ? All the lonely people, where do they all belong ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k Re: To, co piękne...Norwid IP: 212.244.77.* 26.02.02, 12:39 Przyszło nieszczęście do człowieka I zatopiło weń fatalne oczy – Czeka Czy człowiek zboczy? C. K. Norwid, Fatum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Przyjaciele... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 12:43 Przyjaciele Rozważali twą osobowość życzliwie i bez złości - ale bez ciebie. Byłeś przedmiotem ich rozpraw ich trosk najpoważniejszych. Omawiali twoje wady i życzenia - ale ciebie przy tym nie było. Mówili: - Trzeba! Powtarzali: - Należy! Wyznaczali ci los. Zapewniali: - Tak będzie lepiej. Orzekali: - Zdatny do... Krzyczeli: - Niepotrzebny! Wypowiadali się wszyscy - tylko nie ty. Janina Brzostowska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Przyjaciele... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 13:51 obym mia l serce zawsze otwarte dla małych ptaków bo każdy z nich jest tajemnicą życia cokolwiek zaśpiewają jest lepsze niż wiedzieć gdy ktoś już ich nie słucha znaczy że siwieje obym miał myśli krążące dokoła męstwa pragnieniamuległości głodu nawet gdy jest niedziela obym mógł się mylić gdy ktoś ma rację znaczy że już nie jest młody obym nie robił nic co pożyteczne i kochał ciebie bardziej niż wiernie i wiecznie nie było takich przyjaciół co by nie umieli jednym uśmiechem się schować w nieba pościeli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Przyjaciele...Słucham i patrzę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 14:22 Słucham i patrzę,oddycham i chodzę, I nie ma zachwyt mój granic i końca! Wszystko jest jasne!Wszak nawet cień w drodze Jest synem blasku;pochodzi ze słońca. I nie ma kresu to bezkresne życie Wszędzie żyjące,jedno i najkrótsze Wszak z wczorajszego dnia w wiecznym rozkwicie Wywodzi nowy sen o nowym jutrze. K.Wierzyński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG O przyjaciółko moja! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 14:29 O przyjaciółko moja! Dziwną jest własność serca: Gdy komuś się oddaje w pełni - Kogoś uśmierca. Władysław Orkan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM XXXI IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 17:06 wejdż przyjdż pozwól że przeczytam że napiszę ten koan koan na dzień twojego przyjścia mój delikatny przyjacielu mój bliżni mój bracie ułożę ten wiersz w takt mojego oddechu wdech-i to co banalne wydech-i sens bez skazy sto lat temu pozwoliłbym sobie na inny wiersz w tej sprawie dziś usilnie pragnę pozostać przy tym co mamy dziś wszyscy wszystko wiedzą wiersze są tyko po to by się spotkać pewne rzeczy są we mnie niezmienne jak pory roku a innych potrafię się pozbyć jak chusteczek każdy jest Różewiczem swego losu a z drugiej strony dopóty Miłosz Nobla nosi dopóki-no wiesz. M.K.E.Baczewski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM CHINOISERIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 20:48 Nie po to chcę jechać do Chin, by widzieć piękne świątynie, wieżę jakąś Ming czy Tsin, lub pejzaż w Kao-linie Przecież póki mam twarz białą z różowym bez kurzych łapek na skroni, marzyć o tym lub owym nikt mi nie wzbroni. Otóż: Chcę jechać do chińskiej miłości, chcę jechać do chińskiej wiśni, najłatwiej tam i najprościej sen chiński mi się wyśni. Może jakiś szumiący dostojnik nieznany,żółty i ciemny, w ramionach jedwabiem strojnych nauczy mnie chińskich tajemnic? Jakich? Tajemnic laki,herbaty, płaskich jak liść kapeluszy, pagód i smoków rogatych, i mojej własnej duszy. M.Jasnorzewska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG PLE PLE PLE PLE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 21:44 PLE PLE PLE PLE Mirkowi Drabczykowi jestem inteligentny jestem elokwentny na wszystkie pytania mam gotową odpowiedź : nie wiem 86.07.31 Jacek Podsiadło Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Moja tęsknota... 26.02.02, 22:14 Moja tęsknota do niewidzialnej kochanki, jak lilia złota marznąca w zimne ranki. Lecz żaden duch z zaświatów skrzydłami nie oprzędnie - oh, tyle więdnie kwiatów... Tadeusz Miciński -------------------------------------------------------- tak już obok poezji : dobranoc a może to też jest poezja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Moja tęsknota... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 15:22 Jabłka na drzewach tańczą Szum wznosi się i odchodzi Słońce nagle przygrzeje Wiatr się zerwie-ochłodzi Uśmiecham się,w uśmiechu Jest cała prawda smutku. Ale nikt,nikt nie widzi Jak płaczę po cichutku. I tylko popętane Na wielkich łąkach konie Też troskę mają w oczach I liżą moje dłonie Przestrzenie,o przestrzenie! Jesieni niepojęta- Owoce i obłoki, Samotność i zwierzęta. J.Liebert. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Wino samotnych 27.02.02, 17:30 Jeszcze jeden krok, mała wieczność Ta minuta trwać może sto lat Obok twoich póz niedorzeczność Jest samotność jak lustro i walc To twój cień objął cię chłodem szarym Szepce ci: jesteś nikt, nie ma cię Nie ma prawd, nie ma kłamstw Jedno wiesz, jesteś sam I tak będzie, zostanie jak jest Wypij do dna Gorzkie wino samotnych Wypij I ty i ja Potrafimy z tym żyć Śmierć oczy ma Z wypłowiałych afiszy W ciszy Gorzkie wino samotnych Wypij do dna Jeszcze masz jakąś twarz, jakieś ciało Celę, w której uwięził cię byt Jeszcze się dotąd nic nie udało Jedno wiesz, było głupio i wstyd W pustych dni gęstą sieć zaplątany W węzłach żył słyszysz szum ciemnej krwi Nie ma prawd, nie ma kłamstw Jedno wiesz, jesteś sam Pogodzony z swą klęską ktoś... nikt... Wypij do dna Gorzkie wino samotnych Wypij Niech czarny blask Zamigoce we szkle W świecie ze ścian Tylko siebie usłyszysz W ciszy Gorzkie wino samotnych Wypij do dna Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM SEN IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 17:47 Byłem górzystą krainą z głębokiej rozpadliny wznosił się szary kamienny słup na ktory wspinały się małe czarne sylwetki bo na szczycie leżała gruba księga zajmowała cały płaskowyż wspinali się żeby ją otworzyć ale pierwszy który tam dotarł przekonał się że księga jest wykuta w skale długo stał na niej i patrzył w dół na zielone doliny a potem spojrzał w górę nad nim był następny szary kamienny słup WYZSZY P.Mitzner. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Wiersz o Tu i Teraz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 18:22 Nitki życia pozbieraj do różowego koszyczka skołtunione prząść zacznij z czułością może zrozumiesz że to sam z nitek nici a z nich warkocz upleciesz mocny jak okrętowa lina i sens życia pochwycisz Nie licz że czasu mało od narodzin do śmierci ile ci zostało to nie twoja sprawa uwierz mi uwierz mi jest ktoś kto zna się od ciebie lepiej na tym egzystencjalnym problemie Nie śpiesz się - nie spiesz do Nieba Czyśćca Piekła na ziemi żyjesz tylko raz więc myśl byś nie stracił czasu albo trać go bez żalu bo cóż - stracony czas nie powróci w jakiejkolwiek postaci tu i teraz chyba że obsesją Wiersz Krzysztofa Paciorka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 18:43 Swiat mnie przerażał swym ogromem. Rosłem ku niemu krzywo,zachwiany jak kwiat, Zalękniony na progu zakochanych lat, Jak ten,kto pod oknami nieznanego domu, (Gdzie w zapuszczonych storach onieśmiela cisza) Przechadza się krokiem niepewnym,nim wejdzie do wnętrza, Dzisiaj-gniewem wyrosłem nad dom, Ku dalekim wytężony dniom, Nienawiścią,która kocha,gdy dręczy, Wierszem,który podważyć i dżwignąć chce świat Nie proszę,żądam od życia. M.Jastrun. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Trzeba marzyć IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 19:04 Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Zamiast dmuchać na zimne Na gorącym się sparzyć Z deszczu pobiec pod rynnę Trzeba marzyć Gdy spadają jak liście Kartki dat z kalendarzy Kiedy szaro i mgliście Trzeba marzyć W chłodnej, pustej godzinie Na swój los się odważyć Nim twe szczęście cię minie Trzeba marzyć W rytmie wietrznej tęsknoty Wraca fala do plaży Ty pamiętaj wciąż o tym Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Plejady IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 19:28 Plejady to gwiazdozbiór już pażdziernikowy. Wypływa nad horyzont ciemno i okrutnie I patrzy na schylone zadumane głowy, Na połamane brzozy i pobite lutnie. Przechodzi i o świcie drży nad moim domem. Posyła promień cichy,ale przenikliwy, I głosem mówi do mnie,i takim znajomym, Ze może jest kto jeszcze na świecie szczęśliwy. Szczęśliwy,kto kocha;szczęśliwy kto wierzy; Szczęśliwy...albo tylko tak jemu się zdaje... Szczęśliwy,który łąką o świtaniu bieży I na jesiennym niebie widzi gwiazdy maja. J.Iwaszkiewicz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG "szczęście" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 19:49 mam szczęście! krzyczą dzieci chwytając piłkę z nurtów wody a ono - na niebie świeci roześmiane złotem - młode wyciągnij rękę - zamknij płonący krążek w pięści i głośno - głośno krzyknij - mam szczęście - Halina Poświatowska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Na fujarce IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 20:36 Komużeś ty potrzebne, Nieróbstwo moje śpiewne Słówka,zda się konieczne- Zbyteczne wy,zbyteczne. Liryczne ptasie nutki, Po których wtór króciutki, Rzucane po kryjomu, Każdemu i nikomu. Niewiele ich,niewiele, Ale są czyste trele, Niezbędne wiem,konieczne- Swiatu nieużyteczne. W drewienko liche dmucham, Z rozpaczą nutek słucham... Namawiam świat daremnie- Obywa się beze mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG *** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 20:51 Idę drogą życia, o coś się potykam. Lecę, upadam. Dlaczego nikt mnie nie łapie ? Dlaczego nikt mi nie pomaga ? Prawie wszyscy kosztem wszystkiego do przodu się pchają, do góry się pną, oni tylko pieniądze i sławę kochają. Paweł Pławski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: ***Jedwabnik IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 21:14 W kokonie słów mieszka Cel. Jak w wierszu krąży krew. Każdy krzyk osiądzie jak echo. I poeta osieroci wiersze w przytułku planety. Lecz ty-nie rań słów.I podnieś siebie- T.Agatowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Wieczór IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 22:36 Okno cieniem zmierzchu zamyślone, Już nie troszczy się o ciche ściany. I już ściany nie są zwykłym domem, Zimnym domem-złym trupem ceglanym. Wszystkie sprzęty się uduchowiły, Już nie sprzęty,lecz milczące widma. Gdybyś dotknął ich,drgnęłyby nagle, Jak uśpionych duchów drżące skrzydła. Nawet zegar nie szepce nerwowo, Zaświat dżwięczy z każdym taktem zgodnie- Gdybyś wsłuchał się,odróżnisz słowo I usłyszysz nieziemską melodię. Teraz w mieście w wszystkich domów drzwi Wiwczór palcem melodyjnym puka- I zgubionych w głębi ludzkich ciał ANIOLOW szuka. W.Bąk. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Przebyłem noc właśnie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 09:15 Przebyłem noc właśnie i nikt mnie nie wita nikt mi żaden nie mówi - bądź pozdrowiony bądź na śniadaniu tako na wieczerzy a sen niech cię ma między tym a tamtym Przebyłem noc właśnie i nikt mnie nie wita a pracowałem ciężko nad szukaniem nad wyszukaniem tych bram nieśmiertelnych tych bram zatraconych poszukując Przebyłem noc właśnie i nikt mnie nie spyta nikt mnie żaden nie spyta - jak ci się szło jak też ci się szło przez czarne listowie Przebyłem noc mówię i jestem zmęczony nie odwiedził mnie faun ani anioł stróż ani też najmniejszy robaczek świetlisty Edward Stachura Dzień dobry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Noc XC IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 10:09 pytałeś ja noc przyrządzać może koktajl z gwiezdnego szampana albo z przyprawą obojętną danie samotnicze dam jedną radę mieć czyste niebo z gwarancją że nie zaczniesz wojny o apetyczne powszechniki wtedy wolno wybierać smak rozjaśniać go i ściemniać albo nasycać w inne jeszcze zmysły być mistrzem stołu naprawdę nie boli wtedy wolno podawać B.Budzińska. miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Noc XC:Ździebełko - Ciepełko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 11:30 Ździebełko - Ciepełko Wiem, że miłość jest udręką Bo się wszystkiego od niej chce Ja pragnę mało, malusieńko A właściwie jeszcze mniej Ździebełko ciepełka W codziennych piekiełkach W wyblakłym na szaro obłędzie Różowa perełka, ździebełko ciepełka Znów wiem, że jakoś to będzie Gdy serce ukłuje przykrości igiełka I biedne się czuje, niczyje Ciepełka ździebełko Ździebełko ciepełka Wystarczy i ewszystko przemija Ździebełko ciepełka Diamencik ze szkiełka Czułości kropelka na listku Ciepełka ździebełko Tkliwości światełko W twych oczach wystarczy za wszystko Nie chcę wichrów, burz, nawałnic Uczuć, w których spalę się Jesteśmy przecież łatwopalni Dla mnie najważniejsze jest: Ździebełka ciepełka... Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Noc XC:Ździebełko - Ciepełko IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 15:01 więcej uczucia dla drobnej chwili niech napełni cię sobą pochłonie nachyl się tylko nad jej żródełkiem zaczerpnij w dłonie wstrzymaj życie niebieskich chwil szalone obroty przejrzyj się w kropli ciszy nie nazywaj tego pustym przelotem spowolnij życie naciesz się tym co jest otwórz oczy to może jedyna wieczność którą przeoczysz. bo mijamy chwile biegnąc ślepo przed siebie i one nas potrącą odbiegną nie przygarną w potrzebie. J.Baran. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Nic dwa razy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 15:46 Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny. Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata. Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy. Wczoraj, kiedy twoje imię ktoś wymówił przy mnie głośno, tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno. Dziś, kiedy jesteśmy razem, odwróciłam twarz ku ścianie. Róża? Jak wygląda róża? Czy to kwiat? A może kamień? Czemu ty się, zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś - a więc musisz minąć, Miniesz - a więc to jest piękne. Uśmiechnięci, wpółobjęci spróbujemy szukać zgody, choć różnimy się od siebie jak dwie krople czystej wody. Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Nic dwa razy *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 18:44 Uczę się ciebie człowieku. Powoli się uczę,powoli Od tego uczenia trudnego Raduje się serce i boli O świcie nadzieją zakwita, Pod wieczór niczemu nie wierzy, Czy wątpi,czy ufa-jednako- Do ciebie,człowieku należy. Uczę się ciebie i uczę I wciąż cię jeszcze nie umiem Ale twe ranne wesele, Twą troskę wieczorną rozumiem. J.Liebert. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG DRŻĄCYM GŁOSEM IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 19:45 właśnie skończyłem wiersz przypatruję mu się bacznie wyciągam dłoń stawiam palec badam proporcje niby malarz i tylko ty wiesz jak zbędne są to zabiegi i że za chwilę usiądę przy tobie z miną małego chłopca któremu pani poprawia dyktando z miną na wpół świadomego swego łotrostwa hultaja i przeczytam Grzegprz Ciechowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Początek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 20:26 Trzeba przeczytać raz, Trzeba przeczytać dwa razy, Trzeba czytać przez lata: Wtedy przyleci ptak Do ręki twojej, Nie zlęknie się,oswoi. Trzeba napisać raz, Trzeba napisać dwa razy, Trzeba pisać przez lata?- Aż ptak ci wywróży Koniec twojej samotności, Uniesie cię nad wodami Ze ślepej nocy i burzy, Wtedy zaufaj mu, Zaufaj samemu sobie, Zacznij początek Swiata. K.Wierzyński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG NOCNY LIST IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 20:35 Czarno to piszę pismo pochyłe burzy się świat atrament zgasł niebo tak wysoko Czarno to widzę Noc taka gęsta że orzech włoski ślepnie za oknem na jedno oko Adam Ziemianin Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: NOCNY LIST *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 20:53 Kosmata gwiazda Donikąd w pędzie Z grożnego nigdzie. Wśród stad złotorunych obca, Przybłęda-owca- Spadasz jak krzyk- Starożytnych włochata gwiazdo! M.Cwietajewa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG tragedia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 21:01 tragedia przychodzi w zwyczajne dni zawsze nieproszona gdy odwracamy głowę lub na chwilę zamykamy powieki nadciąga gwałtownie jak burza zostawia po sobie ślady wilgotnych oczu rozdartych ust i brzęczące słowa rozpaczy jakże bolesne Sławomir Skibicki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Czekając na jutro IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 21:08 dzień kolejny mówi dobranoc, bardzo cicho, jakby bał się że kogoś obudzi. kolejny papieros dogasa w popielniczce jeszcze żywy, skruszony morderca z głową posypaną popiołem, świetliki okien gasną jeden po drugim, zabierając ze sobą tajemnicę nocy, pies niespokojnie szczeka w ciemność choć nie ma odpowiedzi, dzień co odchodzi na zawsze dla tych którzy nie śpią, w oczekiwaniu na inne jutro Ś.Ś. 97.07.05 Sławomir Skibicki Dobranoc. Jutro też? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Czekając na jutro *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 21:35 Nim przyjdzie wiosna, nim miną mrozy, w ciszy kolebce- nade mną sosna nade mną brzoza witkami szepce. Szepce i śpiewa niby skrzypcowa melodia cicha melodia nowa której nie słychać, która dojrzewa. Tak się zapadam jak w śniegu puchy w jesienne liście i tylko duchem słucham i badam czy noc nadchodzi czy świt się rodzi, czy rzeczywiście?? J.Iwaszkiewicz. Dobrej nocy. będę napewno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG LISTOPAD. 4.00 RANO MUSZĘ WSTAĆ I JECHAĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 03:56 gdy za oknem mrok i ziąb i ziemia niczym piórko zawieją miotana przebudzony rozmyślam o śmierci jak o strasznej rozprawie w nieznane Józef Baran Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 06:38 Anioł Boży mrożnym rankiem Potajemnie nas połączył I nie spuszcza ciemnych oczu Z naszych dni niefrasobliwych To dlatego tak kochamy Niebo,wiatr,powietrze rześkie I konary czerniejące Za żeliwnym ogrodzeniem. To dlatego tak kochamy Ciemnowodne srogie miasta, Pokochaliśmy rozstania I godziny krótkich spotkań. ********************************** *** Lubię te rozmowy po świt prowadzone- Na maleńkim stoliku szklanki wystudzone, Nad czarną kawą cienkie,wonne smużki pary, Kominek rozbuchany zimowym ciężkim żarem, Wesoły ostry ton literackiego żartu I to pierwsze spojrzenie,bezradne,nieodparte. A.Achmatowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Kim właściwie była ta piękna pani IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 10:56 Nikt nie zna ścieżek gwiazd; Wybrańcem kto wśród nas? Zapukał ktoś... To do mnie gość?! Włóczyłem się jak cień, Czekałem na ten dzień; I stoisz w drzwiach... Jak dziwny ptak. Więc bardzo proszę, wejdź, Tu siadaj, rozgość się I zdradź mi, kim tyś jest, Madame? Albo nie zdradzaj mi, Lepiej nie mówmy nic. Nieśmiało sunie brzask, Zatrzymać chciałbym czas. Inaczej jest... Czas musi biec. Gdzieś w dali zapiał kur Niemodny wdziewasz strój, Już stoisz w drzwiach... Jak dziwny ptak. Więc jednak musisz pójść, Posyłasz mi przez próg Ulotny uśmiech twój, Madame? Lecz będę czekać, przyjdź! Gdy tylko zechcesz, przyjdź! Będziemy razem żyć! Ja będę czekać, przyjdź! Gdy tylko zechcesz, przyjdź! Edward Stachura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Ocalenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 17:43 Miłość to znaczy popatrzeć na siebie, Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy, Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu. A kto tak patrzy,choć sam o tym nie wie, Ze zmartwień różnych swoje serce leczy, Ptak mu i drzewo mówią:przyjacielu. Wtedy i siebie,i rzeczy chce użyć, Zeby stanęły w wypełnienia łunie. To nic,że czasem nie wie,czemu służyć: Nie ten najlepiej służy,kto rozumie. C.Miłosz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG *** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 18:18 Kiedy Myślisz O tym Milczysz... Nic więcej Prócz Wiązki Marzeń błądzących Nie wołasz Już... Nie trzeba Spoglądasz Tylko - Mała drobna Łza niewinnie Spływa... Drążąc długą Wstęgę Wspomnienia... Zbigniew Barteczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 18:38 z tęsknoty pisze się wiersze z bolesnej drżącej śpiewny owoc ciała patrząc na samotne palce mogę wysnuć pięć poematów dotykając moich napiętych ust szepczę i słowa-rozkołysane rytmem wielkiej wody plotą się w wiersze mokre bardzo słono biegną poprzez twarz H.Poświatowska. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Gra w niebo i piekło 01.03.02, 19:47 Włodkowi Pawluczukowi 1 do piekła i do nieba wiodą podobne bramy wnętrza i korytarze tu i tam te same rozkład zajęć jadłospis nieomal tożsame więc czemu tu zgrzytanie tam pienia ku chwale Pana 2 byłem w celi klasztornej i w więziennej celi na pozór identyczna przestrzeń lecz przepaść bez dna wybrańcy i skazańcy żyjący na antypodach wyboru i przymusu ot w niebo i piekło gra 3 widziałem zakochanych zamkniętych w uścisku którym sławili wolność będąc w siódmych niebach gdy ich później ujrzałem dusili się w dybach bliskość ciążyła piekielnie wypędzonym z nieba Adam Ziemianin Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: Gra w niebo i piekło - errata 01.03.02, 19:52 Autor-Józef Baran Przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Wszelki wypadek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 20:23 Zdarzyć się mogło Zdarzyć się musiało. Zdarzyło się wcześniej.Póżniej. Bliżej.Dalej. Zdarzyło się nie tobie. Ocalałeś,bo byłeś pierwszy. Ocalałeś,bo byłeś ostatni. Bo sam.Bo ludzie. Bo w lewo.Bo w prawo. Bo padał deszcz.Bo padał cień. Bo panowała słoneczna pogoda. Wskutek,ponieważ,a jednak,pomimo Co by to było,gdyby ręka,noga, o krok,o włos od zbiegu okoliczności. Więc jesteś?Prosto z uchylonej jeszcze chwili? Sieć była jednooka,a ty przez to oko? Nie umiem się nadziwić,namilczeć temu. Posłuchaj, jak mi prędko bije twoje serce. W.Szymborska. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg "Chwila" 01.03.02, 20:48 Dana jest tylko chwila a teraz rzuć się w jej bezdenną głąb krąż wokół niej jak wskazówka zegara jak ramię cyrkla bierz z niej miarę Ciągle mówimy by nic nie powiedzieć a chwila i tak zaskakuje naszą krew bez zwiastowania komórki ciała przekazują ją sobie jak ból Wieczne odpoczywanie nam w chwili Anna Kamieńska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: Prośba IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 21:07 Boże przywróć rzeczom blask utracony oblecz morze w jego zwykłą wspaniałość a lasy ubierz znowu w barwy rozmaite zdejm z oczu popiół oczyść język z piołunu spuść czysty deszcz by zmieszał się ze łzami nasi umarli niechaj śpią w zieleni niech żal uparty nie wstrzymuje czasu a żywym niechaj rosną serca do miłości A.Kamieńska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Estetyka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 21:14 Stateczne damy, panny schludne, Różne mijałem w życiu panie, Te całkiem łatwe i te trudne; Takie wyrażę o nich zdanie: Więc kwiaty w różnym to przebraniu; Minę wyniosło-smutną mają, Głuche na nasze są wołania, My się szarpiemy, one trwają. Nic ich nie bierze, nie obraża, Byleby sławić ich urodę, Byleby rzężąc im powtarzać, Że, używane, wciąż są młode. Co tam przysięgi, sakramenty, Ssijmy z nich to, co nam dać mogą, Respekt im raczej obojętny, Oczy gdzieś patrzą w dal złowrogą. Bez złudzeń rwijmy i bez dramy Te kwiaty, co z różami zwiędną. I ćwiczmy, cóż ćwiczmy te gamy, Bo istnieje tylko to jedno. Jules Laforgue --------------------------- Trzymaj się-cześć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 21:55 Zamawiam cię od złota mocy, Od skrzydlatej wdowy o północy, Od błotnego zjadliwego dymu, Od staruchy przechodzącej mimo. Zmii pod progiem, Wody pod mostem, Krzyżowej drogi, Od baby-postem. Szalów bucharskich, Ukazów carskich, Od czarnej zbrodni, Od białej dłoni!! M.Cwietajewa. Dobrych snów.Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Czary IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 22:13 To są czary, pewno czary! Coś dziwnego w tym się święci, Dobrze mówi ojciec stary: Robię, gadam bez pamięci. W każdym miejscu, każdą dobą Idę w lasy czyli w jary: Zawsze widzę ją przed sobą! To są czary, pewno czary! Czy pogoda sprawia ciszę, Czy wiatr łamie drzew konary: Zawsze, wszędzie głos jej słyszę! O! to pewno, pewno czary! W dzień się myślą przy niej stawię, W nocy kształt jej biorą mary: Ona przy mnie w snach, na jawie! Jestem pewny, że to czary! Gdy z nią śpiewam - czuję trwogę; Gdy odejdzie - żal bez miary; Chcę być wespół - i nie mogę! Ani wątpić, że to czary! Na to miłe słówko rzekła, Przywabiła mię do domu, By zdradziła, by urzekła! Ufajże tu teraz komu! Lecz czekajcie, mam ja radę! Po miesiącu znajdę ziele: A gdy zdradą spłacę zdradę - Będzie, musi być wesele. Stefan Witwicki --------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Przebyłem noc właśnie... - Bądź pozdrowiony IP: *.pse.pl 28.02.02, 10:31 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pijar Bob Dylan: Ballad of a Thin Man IP: *.nsw.bigpond.net.au 26.02.02, 22:51 You walk into the room With your pencil in your hand You see somebody naked And you say, "Who is that man?" You try so hard But you don't understand Just what you'll say When you get home Because something is happening here But you don't know what it is Do you, Mister Jones? You raise up your head And you ask, "Is this where it is?" And somebody points to you and says "It's his" And you say, "What's mine?" And somebody else says, "Where what is?" And you say, "Oh my God Am I here all alone?" Because something is happening here But you don't know what it is Do you, Mister Jones? You hand in your ticket And you go watch the geek Who immediately walks up to you When he hears you speak And says, "How does it feel To be such a freak?" And you say, "Impossible" As he hands you a bone Because something is happening here But you don't know what it is Do you, Mister Jones? You have many contacts Among the lumberjacks To get you facts When someone attacks your imagination But nobody has any respect Anyway they already expect you To just give a check To tax-deductible charity organizations You've been with the professors And they've all liked your looks With great lawyers you have Discussed lepers and crooks You've been through all of F. Scott Fitzgerald's books You're very well read It's well known Because something is happening here But you don't know what it is Do you, Mister Jones? Well, the sword swallower, he comes up to you And then he kneels He crosses himself And then he clicks his high heels And without further notice He asks you how it feels And he says, "Here is your throat back Thanks for the loan" Because something is happening here But you don't know what it is Do you, Mister Jones? Now you see this one-eyed midget Shouting the word "NOW" And you say, "For what reason?" And he says, "How?" And you say, "What does this mean?" And he screams back, "You're a cow Give me some milk Or else go home" Because something is happening here But you don't know what it is Do you, Mister Jones? Well, you walk into the room Like a camel and then you frown You put your eyes in your pocket And your nose on the ground There ought to be a law Against you comin' around You should be made To wear earphones Because something is happening here But you don't know what it is Do you, Mister Jones? Copyright © 1965; renewed 1993 Special Rider Music Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Song sprzątaczki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 10:02 Jak one te ludzie brudzo To opadajo rence Jak pracujo brudzo Jak nocujo brudzo Jak się nudzo brudzo najwiencej Jak one te ludzie wstydu nie majo Że też na mnie oglondać to padło Po hotelach się gzo, pornografie uprawiajo Ja wiem wszystko, do mnie idzie każde jedne prześcieradło Jak one te ludzie, kiedy robio ze sobo koniec Te ludzie różne nie pomyślo nawet Tylko żyły sobie ciach! i zadowolone A to potem wszystko musi być na mokro szorowane (Na sucho nie pójdzie) Ja wszystko robie i tera powiem Że wszystko złe, co na świecie jest To jest dlatego, że ludzie Nie sprzontajo po sobie Jak one te ludzie chco mieć wygodnie Najbardziej konsumpcyjna jest młodzież Do tego nawet doszło, że się relaksujo w spodnie Ja wiem wszystko, do mnie idzie każda jedna odzież Jak one te ludzie, co chco zrobić lepiej Nie pomyślo nawet, ile przy tym się nabrudzi Tylko w ksinżkach czytajo, bide taki klepie Ja tam wogle nie rozumiem takich ludzi Ja jestem człowiek i tera powiem Że wszystko złe, co na świecie jest To jest dtatego, że ludzie Nie sprzontajo po sobie Ja też jestem człowiek i tera powiem A róbżesz rewolucje jeden z drugim, rób Tylko potem Posprzontaj po sobie Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co piękne...: Chris Rea - tell me ..... IP: *.pse.pl 27.02.02, 13:25 Tell Me There's A Heaven. (Chris Rea) The little girl she said to me What are these things that I can see Each night when I come home from school When mama calls me in for tea On every night a baby dies And every night a mama cries What makes those men do what they do To make that person black and blue Grandpa says they're happy now They sit with God in paradise With angels wings and still somehow It makes me feel Like ice Tell me there's a heaven Tell that it's true Tell me that there's a reason Why I'm seeing what I do Tell me there's a heaven Where all those people go Tell me that they're happy now Papa tell me that it's so So do I tell her that it's true That there's a place for me and you Where hungry children smile and say We wouldn't have no other way That every painful crack of bone Is a step along the way That every wrong done is a game plan To that great and joyful day And I'm looking at the father and the son And I'm looking at the mother and the daughter And I'm watching them in tears in pain And I'm watching them suffer Don't tell that little girl Tell me Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @3 Re: To, co piękne...: Chris Rea - tell me ..... IP: *.port.gdynia.pl 28.02.02, 09:54 wydrukowałam. może syn mi przetłumaczy. nie wiem co tam w środku, ale na wszelki wypadek przesyłam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @3 Re: To, co piękne...: Chris Rea - tell me ..... IP: *.port.gdynia.pl 01.03.02, 08:18 syn zdal jeszcze przed maturą test z angielskiego. :))) były trochę na wyrost, co do treści sogu; rzecz jasna. przesylam:( i :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia Re: To, co piękne... IP: 192.168.1.* 28.02.02, 09:47 Nie myślcie o szczęściu. Jeżeli przyjdzie, zrobi wam niespodziankę, jesli nie przyjdzie, nie zrobi wam zawodu. Bolesław Prus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @3 Re: To, co piękne... IP: *.port.gdynia.pl 28.02.02, 09:50 to nie tyle piękne co mądre. pzdr :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Ptaszki św. Franciszka - bądź pozdrowiony Dziku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 11:32 Jarosław Iwaszkiewicz -------------------------------------------------------------------------------- Wisimy grzecznie w klatkach wzdłuż ulicy św. Augustyna Zachowujemy się pięknie, kos gwiżdze a szczygły w ciasnych klateczkach pokazują swoje kolory z pobliskiego kościośa przemawia do nas św. Franciszek Bardzo lubimy kazania świętego Franciszka Mówi żebyśmy się kochali wzajemnie nie wyrywali sobie piórek nie podkładali sobie bomb pod gniazdka żeby samice wysiadywały jajka żebyśmy kochali swoje klatki (posłuchaj jak kos pięknie gwiżdze) i żebyśmy mówili mu: bracie Franciszku jak ładnie: bracie Franciszku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @3 Re: Ptaszki św. Franciszka - bądź pozdrowiony Dziku IP: *.port.gdynia.pl 28.02.02, 12:45 to nas zasmuciło @3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Groteska (żeby odsmucić) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 14:42 Jedzie ogrodem na wozie Wenus w apoteozie. Blondyna soczysta jak marchew z rąk wyskakuje jej szarfa. Jedzie w bobkowym wieńcu wkrąg primadonny klęczą, wiozą ją po szpalerze dwa seraficzne zwierze. Z bursztynowych obłoków kapią charyty szerokie do góry nogami na rzepę charyty obfite i ciepłe. Rżą drogocenne zwierzęta i stają się wielorakie. Po przerażliwych miętach amorki siedzą okrakiem. Trzech bohaterskich tenorów rozpacza u jaworu, trzy panny stoją z rumieńcem. Gołąbek,lilia i wieńce. Słońce w włoszczyżnie wesołej. Drżą z egzaltacji anioły i z pysków zwierząt pociekły peany zdrowe jak mleko. radość tak blisko blisko-niedaleko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MAYA POZWOL IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.02.02, 15:13 SOBIE- PRZEBACZENIA NIE POZWOLE. TWYCH CZASTEK WIELE POSIADLAM, SA ONE W MILOSCI ZBIORZE. MAM CIEBIE NAJPIEKNIEJ, GLEBOKO I NAJMADRZEJ. PRZEBACZENIA SOBIE NIE POZWOLE. TOBIE SWIAT MARZENIA UKLADAM, MYCH CZASTEK WIELE ODDAJE, SA ONE W KOCHANIA ZBIORZE ..DLA CIEBIE. OD CZASU TAMTEGO MADRZEJ. POZWOLISZ- ....PRZEBACZENIA DAC SOBIE? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Maja :))))))))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 15:50 Pszczółka Maja Jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie Świat w którym baśń ta dzieje się Malutka pszczółka mieszka w nim Co wsród owadów wiedzie prym Tę pszczółkę, którą tu widzicie zowią Mają Wszyscy Maję znają i kochają Maja fruwa tu i tam Świat swój pokazując nam Dziś spotka nas malaneńka zwinna, pszczółka Maja Śmiała, sprytna, rezolutna Maja Mała zwinna przyjaciółka Maja Maju, cóż zobaczymy dziś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inka Ogrodniczki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 01:46 Panieneczki mieszczaneczki polewają ogródeczki Posypują żółtym piaskiem drobne wąskie steczki. Paniczyki (och okrzyki!)cynie fuksje i gozdziki Rezedowe wonne grządki pieski kotki i króliki. Zakasawszy swe spódniczki z falbankami perkaliczki Panieneczki mieszczaneczki,panieneczki ogrodniczki Za sztachetą ktos karetą przybył.Czarne stoją konie, Stoi rycerz czarny,w masce,w czarnym płaszczu z kosą w dłoni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @3 Re: Ogrodniczki IP: *.port.gdynia.pl 01.03.02, 08:27 Gość portalu: Inka napisał(a): > > Za sztachetą ktos karetą przybył.Czarne stoją konie, > Stoi rycerz czarny,w masce,w czarnym płaszczu z kosą w dłoni. czy to ma być tzw. czarny humor? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @3 Re: Groteska (żeby odsmucić) IP: *.port.gdynia.pl 01.03.02, 08:21 :) lekki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Nikos Kazantzakis - Grek Zorba (1) IP: *.pse.pl 01.03.02, 11:03 Ten dzień przed pierwszym maja zachowam w swojej pamięci na całe życie. Kolejka była gotowa, słupy, liny i haki błyszczały w porannym słońcu. Stos ogromnych, ociosanych pni sosnowych leżał na szczycie góry. Robotnicy czekali tylko na znak, by umocować je na linach i spuścić w kierunku morza. Wielka grecka flaga trzepotała na szczycie pierwszego filaru na górze, a druga na wierzchołku ostatniego słupa na wybrzeżu. Przed wejściem do baraku Zorba ustawił beczułkę wina, obok jeden z robotników piekł na rożnie tłuste jagnię. Po poświęceniu i dokonaniu oficjalnego otwarcia goście mieli być zaproszeni na pieczeń i do wychylenia szklanki wina za naszą pomyślność. Zorba zdjął ze ściany klatkę z papugą i postawił ją na wysokim głazie w pobliżu pierwszego filaru. - To tak, jakbym widział jej panię - szepnął spoglądając tkliwie na papugę i karmiąc ją fistaszkami, które wyjmował z kieszeni. Był odświętnie ubrany w białą koszulę, zieloną marynarkę, szare spodnie i eleganckie buty na gumowych podeszwach. Ponadto przzyciemnił wąsy, z których zaczęła już schodzić farba. Wyszedł na spotkanie wiejskiej starszyzny niby udzielny książe, który wita wielkich panów, i wyjaśniał zasadę działania kolejki, wskazując na pożytek, jaki przyniesie ona całej okolicy, i opowiadając, jak to Matka Boska oświecała go i błogosławiła mu w tym wielkim dziele. ..... Tymczasem przybyli pozostali mnisi i zsiedli z mułów. Ojciec ochmistrz dzierżył w ramionach cudowny obraz. Wspiął się na jedną ze skał, a wszyscy tłocząc się pobiegli, aby upaść na twarz przed Najświętszą Panienką. Dometios, idący w tyle, niósł tacę, zbierał datki i machając kropidłem zraszał obficie święcona wodą chłopskie czoła. Trzej mnisi, stanąwszy wokół i splótłszy owłosione ręce na brzuchach, zaczęli śpiewąc kantyczki, pocąc się obficie. - Obejdziemy pobliskie wioski na Krecie - powiedział gruby Dometios - aby wierni mogli ukorzyć się przed widomą oznaką Jej miłosierdzia i zaofiarować, co łaska ... Musimy mieć pieniądze, dużo pieniędzy na odbudowę świętego klasztoru. - Opasłe wieprze! - warknął Zorba. - Zarobią jeszcze na tym! Zbliżył się do opata. - Ojcze święty - powiedział. - Wszystko przygotowane do ceremonii. Niech Święta Dziewica pobłogosławi nasze dzieło. Słońce wzniosło się już wysoko, powietrza nie mącił nawet najlżejszy powiew, panował upał nie do zniesienia. Mnisi skupili się wokół pierwszego filaru, otarli czoła szerokimi rękawami habitów i zaintonowali pieśń nabożną na intencję wznoszenia budynków: "Wzniosłeś, Panie, tę twierdzę na mocnej skale i ani wiatr, ani woda nie skruszą jej..." Zanurzyli kropidło w dzbanie z brązu, poświęcili słupy, liny, bloki, Zorbę, mnie, a potem chłopów, robotników i morze. Ostrożnie niby chorą kobietę podnieśli ikonę, ustawili na wysokim kamieniu tuż obok papugi i stanęli dookoła. Z drugiej strony słupa zajęła miejsca wiejska starszyzna z Zorbą pośrodku. Wycofałem się w stronę morza i czekałem. Na początek postanowili spuścić trzy pnie dla uczczenia Świętej Trójcy. Potem dołożyliśmy jednak czwarty jako dowód wdzięczności wobec Matki Boskiej Karzącej. Mnisi, wieśniacy i robotnicy przeżegnali się: - W imię Trójcy Świętej i Przenajświętszej Marii Panny - szeptali. Zorba jednym susem znalazł się przy pierwszym filarze, pociągnął linę i opuścił flagę. Był to sygnał dla robotników czekających wysoko na górze. Odsunęliśmy się wszyscy i skierowali wzrok w stronę szczytu. - W imię Ojca ... - zawołał opat. Trudno opisać, co się później działo. Katastrofa uderzyła w nas jak grom, ledwo zdołaliśmy ujść z życiem. Cały wyciąg zadrżał. Sosna, którą robotnicy umocowali na linie, pędziła z demoniczną siłą w dół, jarząc się iskrami od tarcia. Wielkie szczapy odrywały się i rozpryskiwały w powietrzu, a po kilku sekundach pozostała już tylko mała, na pół spalona głownia. [c.d.n.] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pijar Ten oblesny Grek Zorba IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.03.02, 12:37 Nie czytalem, ale z filmu zapamietalem Greka Zorbe jako oblesna postac. Pijar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Ten oblesny Grek Zorba IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 13:05 Poszedłeś najprostszą drogą i przyjęłeś czyjeś wyobrażenie o Zorbie. Zawsze tak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: Ten oblesny Grek Zorba IP: *.pse.pl 01.03.02, 15:37 Gość portalu: Pijar napisał(a): > Nie czytalem, ale z filmu zapamietalem Greka Zorbe jako > oblesna postac. > Pijar no cóż, Zorba aniołkiem nie był. Ale kochał ludzi. Film widziałem raz, bardzo dawno. To co zapamietałem i co chyba widać w tym fragmencie książki to * więź z naturą i radość życia - wyrażona na przykład w tańcu Zorby -, * beztroska życia (nie twierdzę, że to jest dobre, ale jako Polacy jesteśmy nieuzasadnienie ponurzy) i * dystans do spraw materialnych (wspaniała jest jego reakcja na katastrofę, kiedy coś mi się bardzo nie udaje staje mi przed oczami włąśnie tańczący Zorba). My pracujemy w firmie Trwoga & Żołądek (z wiersza K.I.G.) Odpowiedz Link Zgłoś
kolargol Re: Ten oblesny Grek Zorba 01.03.02, 20:57 Gość portalu: Pijar napisał(a): > Nie czytalem, ale z filmu zapamietalem Greka Zorbe jako oblesna postac. > Pijar Wiecej Kagan czytaj a mniej pisz to moze zmadrzejasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Nikos Kazantzakis - Grek Zorba (2) IP: *.pse.pl 01.03.02, 11:14 Zorba spojrzał na mnie jak zbity pies, mnisi i mieszkańcy wioski odsunęli się przezornie, uwiązane muły zaczęły wierzgać. Gruby Dometios przypadł sapiąc do ziemi. - O Panie! - Zmiłuj się nade mną - jęczał przerażony. Zorba podniósł rękę. - To nic - powiedział. - Zawsze tak jest za pierwszym razem, teraz się wyreguluje. Patrzcie. Wzniósł flagę, dał znak i odbiegł na bok. - .. i Syna! - zawołał opat drżącym głosem. Spuszczono drugi pień. Słupy zakołysały się, drzewo nabrało rozpędu, skakało jak delfin, toczyło się prosto na nas, lecz nie dotarło zbyt daleko, roztrzaskało się w drzazgi w połowie góry. - Do diabła! - mruknął Zorba, przygryzając wąsa. - Ten przeklęty kąt nachylenia jeszcze nie jest w porządku. Skoczył z pasją do słupa i opuścił flagę, dając w ten sposób sygnał do trzeciej próby. Mnisi, ukryci za grzbietami mułów, żegnali się z lękiem. Goście czekali, gotowi do ucieczki. - .. i Ducha Świętego! - wykrztusił przez ściśnięte gardło opat, unosząc habit. Trzeci pień był ogromnych rozmiarów. Zaraz po spuszczeniu go rozległ się potężny huk. - Padnijcie na litość boską! - wrzasnął Zorba, uciekając. Mnisi padli na twarz, wieśniacy wzięli nogi za pas. Pień to unosił się w górę, to znów opadał na linę z takim impetem, że sypały się iskry, i nim zdążyliśmy się obejrzeć, wyprysnął ponad wybrzeże i wpadł daleko w morze, wzbijając wysokie, spienione fale. Słupy chwiały się niepokojąco. Muły uciekły, zerwawszy krępujące je pęta. - To nic! To nic! - zawołał Zorba, wyskakując niemal ze skóry. - Teraz pójdzie gładko. Jazda! Znowu uniósł flagę. Czuło się, że jest zrezygnowany i pragnie tylko, żeby to wszystko się już skończyło. - .. i Matki Boskiej Karzącej - bełkotał opat, kryjąc się pośpiesznie za skałę. Ruszył czwarty pień. "Trach!" - rozległ się straszliwy huk, jeszcze raz: "Trrrach!" - i wszystko runęło jak domek z kart. - Panie, zmiłuj się nad nami! - rozpaczliwie jęczeli robotnicy, wieśniacy i mnisi, uciekając w popłochu. Jedna drzazga zraniła Dometiosa w udo, niewiele brakowało, by inna wybiła oko opatowi. Po mieszkańcach wioski nie było już śladu, tylko Najświętsza Panienka stała na głazie i wyprostowana, z włócznią w dłoni, spozierała surowym wzrokiem na ludzi. Obok trzepotała się na wpół żywa ze strachu papuga z nastroszonymi zielonymi piórami. Mnisi uczepili się świętego obrazu, który ściskali w ramionach, podnieśli jęczącego z bólu Dometiosa, schwytali muły, dosiedli ich i rozpoczęli odwrót. Robotnik, obracjący rożen, zmykał w popłochu, porzuciwszy jagnię, które właśnie zaczynało się przypalać. - Jagnię upiecze mi się na węgiel ! - zawołał z niepokojem Zorba i pobiegł, aby przekręcić rożen. Siadłem obok niego. Wybrzeże już opustoszało, pozostaliśmy zupełnie sami. Odwrócił się, spojrzał na mnie niepewnie i z wahaniem ... Nie wiedział, jak potraktuję katastrofę i jak skończy się cała ta historia. Chwycił nóż, pochylił się znowu nad jagnięciem, ukroił kawał mięsa, spróbował. Zdjął pieczeń z ognia i oparł rożen pionowo o drzewo. - W sam raz - powiedział. - Delicje, szefie! Chcesz spróbować? - Przynieś wino i chleb! Jestem głodny. Zorba skoczył, zwinnie przytoczył beczułkę i postawił w pobliżu jagnięcia, przyniósł duży bochen pszennego chleba i dwie szklanki. Każdy z nas ujął nóż, ukroiliśmy dwa duże plastry mięsa, dwie grube pajdy chleba i wzięliśmy się z apetytem do jedzenia. ...... - Twoje zdrowie, szefie! Mówią, że los jest ślepy, nie wie, dokąd dąży, potyka się o przechodniów, a tego, na kogo padnie nazywają szczęściarzem. Do diabła z takim szczęściem! Nie chcemy go, szefie. Prawda? - Nie chcemy, Zorbo. Twoje zdrowie! Piliśmy i pałaszowaliśmy resztki jagnięcia, świat stawał się jakby lżejszy, morze było roześmiane, ziemia kołysała się jak pokład okrętu, dwie mewy człapiąc po kamykach przyglądały się sobie jak ludzie. Wstałem. - Chodź, Zorbo! - zawołałem. - Naucz mnie tańczyć! Zorba podskoczył, jego twarz zajaśniała. - Tańczyć, szefie? - krzyknął. - Tańczyć! Chodź! - Jazda, Zorbo! Moje życie odmieniło się. Śmiało! - Na początek nauczę cię zebekiko. To taniec wojenny. My, tam w górach, tańczyliśmy go przed bitwą. Zdjął buty i skarpetki buraczkowego koloru. Został tylko w spodniach i koszuli, ale i ona go dusiła, więc po chwili zerwał ją z siebie. - Patrz na moje nogi, szefie - komenderował. - Uważaj! Wyciągnął stopę, delikatnie dotknął nią ziemi, wyciągnął drugą, kroki łączyły się z sobą w dzikich, radosnych podskokach, aż ziemia zadudniła. Chwycił mnie za ramię: - Chodź, chłopcze, teraz razem! Poszliśmy w taniec. Zorba poprawiał mnie delikatnie, poważny i cierpliwy. Nabierałem odwagi, miałem uczucie, jakby moim ciężkim stopom przyprawiono skrzydła. - Brawo, jesteś asem! - krzyknął Zorba, klaszcząc w ręce, aby utrzymać tempo. - Brawo, mój chłopcze! Precz z papierzyskami i atramentem! Precz z majątkiem i zyskiem! Precz z kopalniami i klasztorami! Teraz, kiedy możesz tańczyć, znasz moją mowę. Nareszcie będziemy mogli pogadać. [c.d.n.] Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: To, co ..: Nikos Kazantzakis - Grek Zorba (2) 01.03.02, 11:44 wydrukowałam dla spokojnego i wygodnego przeczytania. recenzji nie będzie(chiba) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzik Re: To, co ..: Nikos Kazantzakis - Grek Zorba (3) IP: *.pse.pl 01.03.02, 11:20 Patrząc na tańczącego Zorbę po raz pierwszy zrozumiałem potworny wysiłek człowieka, pragnącego przezwyciężyć ciężar ciałą. Podziwiałem jego wytrwałość, zwinność i dumę. Mocne i zręczne kroki Zorby rzeźbiły na kamieniach opętańczą historię ludzkości. Zatrzymał się, spojrzał na kolejkę, która już była tylko kupą drewna. Słońce chyliło się ku zachodowi, cienie stawały się coraz dłuższe. Zorba wytrzeszczył oczy, jakby nagle coś sobie przypomniał. Odwrócił się do mnie i swoim zwykłym gestem zakrył dłonią usta. - Oj, oj, szefie! - rzekł. - Widziałeś, jak szelma sypał iskrami? Wybuchnęliśmy śmiechem. Zorba rzucił się do mnie, chwycił w objęcia i zaczął całować. - Śmiejesz się, szefie? - zawołał serdecznie. - Ty też się śmiejesz? Brawo, chłopie! Rycząc ze śmiechu, długo mocowaliśmy się dla żartu na kamieniach. Wreszcie padliśmy na nadbrzeżny piasek i obejmując się ramionami zasnęliśmy. Wstałem o świcie i z mocno bijącym sercem poszedłem szybko wybrzeżem do wioski. Rzadko w swoim życiu odczuwałem tak wielką wesołość. Właściwie nawet nie wesołość, lecz podniosłe, nieuchwytne, niczym nie usprawiedliwione uczucie radości. Zresztą nie tyle nie usprawiedliwione, ile wbrew wszelkim racjom. Tym razem straciłem cały majątek: pieniądze, liny, kolejkę. Odeszli również ludzie. Przystań zbudowana specjalnie, aby wywozić stąd węgiel, nie będzie teraz służyła niczemu. Przepadło wszystko. I w tej chwili doznałem niespodziewanego uczucia wyzwolenia. Jakbym zamknięty w ponurym, ciężkim więzieniu konieczności znalazł w małym kąciku igrającą swawolnie wolność i wraz z nią oddał się zabawie. W momencie kiedy wszystko dzieje się na opak, wielkim szczęściem jest sprawdzenie, iż własne serce - wystawione na próbę - ma hart i wytrzymałość. Gdy wydaje się, że jakiś niewidzialny, wszechmocny wróg, którego jedni nazywają Bogiem, inni diabłem, dopada nas, usiłuje powalić, a my trwamy nieugięci, mając wewnętrzną świadomość odniesionego zwycięstwa, odczuwamy radość i dumę w pełnym znaczeniu tego słowa, mimo iż pozornie los nas powalił. Poniesiona obiektywnie klęska staje się wtedy źródłem wielkiej, choć niełatwej satysfakcji. Przypomniałem sobie to, co pewnego wieczoru opowiedział mi Zorba: - Było to w Macedonii. Nad górami pokrytymi śniegiem zerwał się nocą straszliwy wicher. Wstrząsał mizerną chałupą, w której się schroniłem, próbując ją przewrócić. Ale ja ją dobrze umocniłem. Siedziałem samotnie przed kominem, w którym płonął ogień, i ze śmiechem wyzywałem wichurę, krzycząc do niej: "Nie uda ci się wcisnąć do mojej chaty, nie otworzę ci drzwi, nie zgasisz mojego ognia, nie obalisz mnie!" - Te słowa Zorby pokazały mi, jak powinien zachowywać się człowiek i jakim językiem przemawiać do ślepej potęgi konieczności. Toteż idąc szybko wzdłuż brzegu i ja przemawiałem do niewidzialnego wroga. "Nie uda ci się wtargnąć do mojej duszy, nie otworzę ci drzwi, nie zgasisz mojego ognia, nie obalisz mnie!" - wołałem. Słońce nie wyjrzało jeszcze spoza gór. Niebo i morze mieniły się niebieskimi, zielonymi, różowymi i perłowymi barwami, a gdzieś wśród drzew oliwkowych zbudziły się i zaczęły szczebiotać upojone światłem ptaszki. Poszedłem wzdłuż morza, bo chciałem pożegnać to samotne wybrzeże, wyryć jego obraz w pamięci i unieść ze sobą. Doznałem tutaj wiele radości. Obcowanie z Zorbą wzbogaciło moje serce, niektóre jego słowa dały ukojenie duszy, rozświetlając nurtujące ją problemy. Ten człowiek ze swoim nieomylnym pierwotnym instynktem, orlim wzrokiem wypatrywał najkrótszych dróg i tamtędy kierując swój lot, osiągał szczyt swych dążeń, mało tego - starczało mu jeszcze tchu, by iść dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Dzięki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 13:03 No Dziku, zawsze w Ciebie wierzyłem Odpowiedz Link Zgłoś
d_nutka Re: To, co ..: Nikos Kazantzakis - Grek Zorba (3) 04.03.02, 07:21 cóż można powiedzieć po przeczytaniu 3 części Greka Zorby. Chyba tylko skłonić głowę przed taką postawą do życia i starać się naśladować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milek Do ANdzeja G. IP: *.abo.wanadoo.fr 01.03.02, 14:17 Nie wiem, czy znajdziesz moj post. Piosenke 'moi przyjaciele' spiewala w Lublinie Agata Budzynska, jesli sie nie myle Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Do ANdzeja G. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 15:11 Dobrze ,że napisałeś na samym końcu , ponieważ najprawdopodobniej nie zerknąłbym na początek.Mam kontakt z oko, tak mi się wydaje, i przekażę mu Twoją informację.Dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
malek1 Re: To, co piękne... 01.03.02, 18:08 Rozwiaz miloscia, to cos zwiazal lekiem Sw. Augustyn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inka *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 19:47 Migocą złote pomarańcze w odludnym czarnym salonie- Ty-upiór rządzisz na tronie- z miesiącem wchodzę ja i tańczę. Splecione kobry nad róż misą nurzają jady w kryształ czarek- wśród maurytańskich kolumn Wareg mieczem wskazuje tam,gdzie lwy są. Miłosne krwawe pomarańcze w letargu śniącej,czarnej Diany- o jęku,tylko raz słyszany! Tadeusz Micinski Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg ? 01.03.02, 20:15 "A ty czekasz , ty czekasz na jedno, co twe życie wzniesie nieskończenie, na wielkie niezwykłę zdarzenie , na kamieni nagłe przebudzenie , na głębie co u nóg twych legną." Rilke Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG SUPERONOWA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.03.02, 18:45 Gwiazdo moja gwiazdo!!!!! Dokad prowadzisz mnie? Zadajac to pytanie Wciaz zastanawiam sie Czy wszechswiat jest w stanie przyjac Kolejne wcielenie me Moze moja gwiadza zgasnie I znów w SUPERNOWEJ odrodze sie Moze bede z predkoscia swiatla W strone czarnej dziury poruszac sie Moze na koncu tej czarnej dziury Odnajde równolegly swiat Moze w nim zamieszkam Moze problemów w nim bedzie brak I znów bede szczesliwa Jak sprzed paru lat Znów usmiech zagosci na twarzy mej Znów bede sie cieszyc Kazdym nowym dniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Re: To, co piękne... *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 22:29 Pomnożyłem siebie i pomysły na życie Jest mnie więcej Posiadam dużo dobrych przestrzeni W lustrze odbijam przestudzone myśli W ciepłych obłoczkach pary Płynę z zielonym wiatrem przez soczyste łąki Cedzę drobiny światła Na przecięciu chłodu i gorącego ciała Pulsuję życiem tętnię krwią czerwoną. ******************************************** Stworzenie zauważyłeś mnie,więc jestem i nazwałeś żadne tony papieru,płótna i marmury nie są,już znakiem mojej obecności tylko ten pierwszy błysk komety reszta-ogon wśród morza drzew kwiatów i mchu twoja dłoń -a dłonią są i oczy i słowa- dotknęła mnie twój dotyk jest przeniesieniem płomienia z zapalonej świecy do świecy czekającej. S.Pastuszewski. Supernowa-piękne. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg *** 02.03.02, 22:41 Noc ich przenika i otula. Para małżonków śpi cicho w swym łożu, on z dłonią na biodrze żony i ona z dłonią na biodrze męża, Kochające się siostry, jedna przy drugiej śpią we wspólnym łożu, Kochający się mężczyźni śpią ramię w ramię, każdy w swym łożu, I matka śpi ze swym małym dzieckiem otulonym troskliwie. Śpią ślepcy i głuchoniemi śpią, Więzień zdrowo śpi w więzieniu i syn marnotrawny śpi, Morderca, którego nazajutrz powieszą, jakże on spać może? I jakim snem śpi jego ofiara? Śpi kobieta zakochana bez wzajemności, I śpi mężczyzna kochający miłością niezaspokojoną, Śpi głowa przedsiębiorcy, która przez dzień cały kalkulowała, I rozwścieczeni, i skorzy do zdrady, wszyscy, wszyscy śpią. Zatrzymuję się w ciemności spoglądając ku najdotkliwiej cierpiącym i bezsennym, Łagodnie przesuwam rękami o kilka cali ponad nimi, Bezsenni pogrążają się w swych łożach, we śnie niepewnym. Teraz przebijam ciemności, ukazują się istnienia, Ziemia zapada się w mroku, Widziałem jak piękna była i widzę, że co ziemią nie jest, jest piękne także. Podążam od łóżka do łóżka, śpię blisko innych śpiących, kolejno z każdym, A we śnie swym śnię wszystkie sny innych śniących, I staję się innymi śniącymi. Jestem tańcem - zagrajcie mi! ruch porywa mnie w wir bystry! Jestem wiecznie śmiejącym się - oto nowy księżyc i ciemność, Widzę ostoję dobroci, gdziekolwiek spojrzę widzę zwinne duchy, fragment- Walt Whitman Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg gdzie nie zasypiam 02.03.02, 23:01 w obcych domach wchłaniam tupot spiesznych kroków w zapachach przyklejonym do okien w drzwiach zamkniętych halabardami zamków korniki cicho drążą swe korytarze strachu tam w obcych domach moje sny nie głoszą wiotkich historii pod powiekami zaciśniętych jak pięść hoduje piasek Sławomir Skibicki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM *** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 23:34 Najgłębszy cień nic nie znaczy, gdy mieszkam w wydrążonym ziarenku piasku. Tych kilka dni kilka słów w pyłku kurzu mieści. (Wydrążone ziarenko piasku jest przestronne) Tak się skurczyłem i zmalałem. Ogrzewa mnie blask gwiazd, koncentrowany w ciepły promień krzemową soczewką. Najgłębszy cień naprawdę nic nie znaczy, to ważne, choć tego nie pojmuję chyba. Jasna moneta bólu rozświetla ciemność. (Bo ból jest ceną istnienia) Skąd tyle światła z mrocznego smutku? Czy jeszcze coś dopisać? K.Soliński. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Antyfona nocna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 23:09 Noc jak dym z drzemiącego ognia kręci się wokół iskier drzewa na której to gałęzi spocznie Imię co jeszcze w nas dojrzewa. Owocobranie planet w pełni już płachtę czerni embrion chwyta. Ojcze korzenny módl sie w kropli Niech błyszczy w oku i nie znika. Na pojednanie i przetrwanie któż lepiej zna się w pestce jutra... Niech nam się zdarzy prawem cudu z zasłony lotnej kiełkowanie. A.Grabowski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eM Rzeka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 00:05 Rzeka po nocy ma gwiezdne oczy, Młodzika pieści w głebi roztoczy. Rzeka o świcie jak rybka pluska, Drżąca w syrenich mieni się łuskach. Rzeka w południe jest na kształt lustra, W miarę bezduszna,gładka i pusta. Rzeka o zmierzchu marszczy się cała, Jak twarz zgaszona i spochmurniała. Rzeka po nocy przez sen bełkocze, Rozmawia z sobą nie wiedzieć o czem. S.Gołębiowski. *********************************** U św.Antoniego. Kamień pod głową kładł podobno święty Antoni aby sny były krótkie to mi bardziej imponuje więcej zachwyca niż wszystkie jego znalezione cuda. E.Biela. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: Rzeka: *** (Czas na mnie/czas nagli) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.03.02, 12:06 Czas na mnie czas nagli co ze sobą zabrać na tamten brzeg nic więc to już wszystko mamo tak synku to już wszystko a więc to tylko tyle tylko tyle więc to jest całe życie tak całe życie Tadeusz Różewicz Odpowiedz Link Zgłoś