haen1950
15.10.09, 07:31
Nihil novi. Prezydentura Tuska to same kłopoty. Oznacza znowu
nieformalny ośrodek władzy w pałacu, jak to było za Kwaśniewskiego i
Millera oraz nawet obu Kaczorów. Obie formacje w końcowym rezultacie
zeszły na psy.
Oznacza też konflikt i wściekłą walkę o wpływy pomiędzy frakcjami w
platformie.
Jedyny argument za jest durnowaty - Tusk nie może stchórzyć. Palikot
ma sto procent racji.