brodeek
16.10.09, 11:05
Na stronie Dziennika dowiadujemy się o kulisach stawianych Kamińskiemu zarzutów.
"Rzecz dotyczyła wydarzeń z grudnia 2006 roku. To wtedy do CBA zgłosił się
wiceprezes kontrolowanego przez państwo telekomu Dialog z informacją, że dwóch
biznesmenów za łapówkę dla Leppera odrolni każdy grunt w kraju. Kamiński,
zamiast natychmiast wszcząć operację specjalną, zwlekał. Uważał, że
potrzebował solidniejszych dowodów. Dlatego namówił biznesmena, aby ten nagrał
deklaracje "załatwiaczy”. Dopiero gdy dysponował tym nagraniem, Kamiński
zwrócił się do prokuratury i sądu o zgodę na rozpoczęcie operacji specjalnej.
Na tym właśnie według rzeszowskiego prokuratora polega przestępstwo Kamińskiego.
Okazuje się więc, że pretekstem do postawienia zarzutów była chęć zebrania
dodatkowych dowodów przed zgłoszeniem do prokuratury!
"Prokurator uznał, że CBA powinno mieć dodatkowe zgody sądu na podsłuchiwanie
telefonów dwóch załatwiaczy, gdy ci mieli odebrać prawie 3 miliony łapówki. To
wszystko padnie przed sądem. Ale dopiero za dwa, trzy lata" - twierdzi
doświadczony prokurator.
Dodam, że tych dwóch załatwiaczy zostało na podstawie zebranych dowodów
skazanych przez sąd!
"Właśnie te zarzuty dały prawną podstawę premierowi Donaldowi Tuskowi do
zdymisjonowania szefa CBA."
Miałkość tych "zarzutów" jest porażająca. Gdy dodamy do tego jeszcze
naciski na prokuratora uniemożliwiające mu umorzenie sprawy, mamy już
całkowity obraz naszej bananowej republiki kolesiów. CBA niech sobie bada
korupcję, ale na poziomie policjanta drogówki przyjmującego 100 zł.