Dodaj do ulubionych

Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą

IP: 62.89.80.* 16.01.04, 20:14
Takie powiązania ,czy też znajomości w naszym kraju nie powinny
dziwić,przecież już u progu trzeciej Rzeczpospolitej niedawno więzieni
bratali się [pili wódkę]ze swymi ciemiężycielami,nazywając ich póżniej nawet
ludzmi honoru. Fakt że ich wzajemne relacje miały inny kontekst jakby na to
jednak nie patrzeć pomiędzy tymi wydażeniami analogi nie sposób nie zauważyć.
Obserwuj wątek
    • Gość: nuna analogie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.04, 20:30
      Jedyną analogią, jaka przychodzi mi do głowy w związku z tym komentarzem,
      to "niech nie wchodzi tu nikt, kto nie zna ortografii". I interpunkcji.
      Tak to dziwnie dzieje się w tym państwie, że ludzie ze słomą tu i ówdzie nie
      widzą żadnych przeszkód, aby szczekać na cały głos. Im głupszy, tym donośniej.
      • Gość: ??? To jest watek o przestepcach a nie o pisowni, IP: *.proxy.aol.com 16.01.04, 22:09
        idz uczyc do szkoly specjalnej.
        Masz kota jesli chodzi o pisownie, ale kultury brak -chamski post.
      • Gość: Grzegorz Re: analogie IP: *.client.comcast.net 17.01.04, 07:18
        Nuna-Ja tez znam ortografie,interpunkcje,ale tez czytam czasami na internecie
        wypociny takich kutasow ze sloma w butach,ktorzy pruboja merytoryczna dyskusje
        znizyc do poziomu klasy jaka reprezentuja(ulica),ale jak sam wiesz im to sie
        nie udaje.Na koniec wypada mi zyczyc Tobie ,aby komentowane artykuly przez
        Ciebie byly na poziomie,madre a nie szczekliwe,chamskie,prostackie pamietaj
        tez ze Ty cenzurojesz innych,a inni cenzuruja Ciebie "Tepaku Polonisto".
      • Gość: polonus Re: analogie IP: *.proxy.aol.com 18.01.04, 14:01
        A mnie przychodzi po prostu do glowy, ze ty Nuna potrzebujesz chlopa.
        Jezeli nikt cie nie chce to mozesz skorzystac z agencji towarzyskiej dla pan.
    • Gość: oko Re: Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą IP: 217.96.25.* 16.01.04, 21:54
      Dajmy władzę PO a oni skończą z tymi "patologiami"
    • Gość: les Re: Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą IP: *.atl.client2.attbi.com 17.01.04, 01:30
      do 2 odlicz.2 wystap i rozwalka to jedyny sposob na uzdrowienie naszego wym,
      spr. zlodzieje bawia sie z prokuratorami i innymi wiec jak sad ma odebrac
      zrabowane pieniadze za co by sie bawili.a najlepiej dziury latac zabierajac
      emeryta i recista.
    • Gość: Slowik Re: Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą IP: *.proxy.aol.com 17.01.04, 06:45
      Wedlug mnie to nie jest prokurator tylko zwykla dziwka lokalowa i prostytutka
      pracujaca na uslugach mafii pruszkowskiej!
    • Gość: chłop Re: Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą IP: *.parkowe.pol / *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 08:17
      W pełni zgadzam się ze Słowikiem.
    • Gość: yan Re: Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą IP: *.ifd.uni.wroc.pl 17.01.04, 08:48
      Czy ja umiem czytac ? Na tym balu byli skazani, ktorzy, jak sadze, powinni
      siedziec w wiezieniu. Byl tez oskarzony o wziecie ogromnej(?) lapowki. Jesli
      gazeta ma takie informacje to gdzie byla policja ?
      • Gość: masive Re: Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 11:56
        pytasz gdzie była policja, a za pewne stolik, lub dwa dalej.
    • Gość: kasia Re: Sylwester w Sobieskim cd. Bal pod kuratelą IP: *.elk.sdi.tpnet.pl 17.01.04, 11:28
      sobieski chyba sie nie cieszy z takiej reklamy...
    • Gość: Anna dodupic i tej pani sawickij i jest kolesiom,piep.. IP: *.arcor-ip.net 17.01.04, 13:33
      systemik doprowadza mnie do furii,moich rodzicow placacych podatki rowniez a
      najbardziej chyba moja babcie ktora ma 500zloty emerytury...jak czytam taki
      niusy to mi sie krew gotuje...do pierdla cale to towarzystwo +kilku politykow
      cwaniaczkow made in Sld i Saomporoniona!!
      • Gość: Czarny ;-) Re: dodupic i tej pani sawickij i jest kolesiom,p IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 17.01.04, 16:41
        Co sie pienisz? Ta pani byla przeciez w pracy. Miala nadzieje, ze po pijaku ci
        panowie wygadaja jakies wazne tajemnice "zawodowe". :o))
    • Gość: g a to Cie dziwi? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.01.04, 01:38

      http://www.bik.pl/tomek/lwowska/skandal/gw6-11-2001.htm
      GAZETA WYBORCZA z 6.11.2001

      Dembud i przyjaciele

      Iwona Szpala, Agnieszka Zielińska, Jan Fusiecki (06-11-01 17:22)
      Dembud to spółdzielnia wyjątkowa: prezes jest radnym w warszawskiej gminie
      Centrum, w której inwestuje. Spółdzielnia wygrywa przetargi na grunty, choć nie
      zawsze płaci najwięcej. Po umiarkowanych cenach sprzedaje wytworne mieszkania.
      Dembud upodobali sobie znani politycy, popularni aktorzy, wysocy urzędnicy

      Urzędnicy są wobec niej wyjątkowo wyrozumiali, godzą się na wszystkie prośby
      spółdzielni, np. zmianę przeznaczenia budynku, zwiększenie liczby kondygnacji,
      zabudowę terenów zielonych. Ci liberalni urzędnicy to w dużej mierze
      spółdzielcy Dembudu. Mając wśród swoich członków kwiat warszawskiego samorządu
      z prezydentem Warszawy włącznie, Dembud stał się symbolem firmy, która odnosi
      sukcesy metodami przez wielu uznanymi za kontrowersyjne.

      Mam 63 znanych polityków

      Prezes Dembudu Witold Romanowski to były zapaśnik, dziś kibic sportowy i
      przedsiębiorca. Chwali się: - Jesteśmy najpotężniejszą spółdzielnią warszawską.
      Wybudowaliśmy mieszkania dla około sześciu tysięcy ludzi w siedem lat. Mam u
      siebie 63 znanych polityków, czyli dokładnie tylu, ile dni trwało Powstanie
      Warszawskie.

      Prezes Romanowski wspomina telefon od dziennikarza znanego tygodnika, który za
      udostępnienie listy członków spółdzielni proponował pieniądze. Romanowski
      odmówił.

      - Wszyscy myślą pewnie, że Romanowski chodził za politykami i aktorami i
      prosił, żeby u niego zamieszkali, ale ja nigdy za nikim nie biegałem - mówi
      prezes Dembudu. - Politycy sami do nas przychodzili: "Słuchaj, potrzebuję
      mieszkania dla dziecka, dla znajomego itd.". A my im pomagaliśmy i nie widzę w
      tym nic złego. Znani ludzie lubią po prostu mieszkać w znanym towarzystwie. Gdy
      na przykład zamieszkał u nas Piotrek Fronczewski, zaraz pojawiło się sporo
      znanych aktorów. Ania Romantowska z mężem Jackiem Bromskim, Kolberger,
      Zającówna. Nawet Gołota ma u nas mieszkanie!

      W domach Dembudu zamieszkali też ludzie związani z "Pruszkowem". Romanowski: -
      Nie mam możliwości sprawdzić, kto u mnie kupuje mieszkanie. Na przykład "Masę"
      [jeden z bossów gangu pruszkowskiego, dziś świadek koronny - red.] poznałem
      dopiero ze zdjęcia w gazecie... Oni podkupywali mieszkania. Nie znałem ich.
      Dopiero potem się okazało, ludzie zaczęli mi mówić. "Pershing" [nieżyjący już
      szef gangu pruszkowskiego - red.] wynajmował u nas. Dotąd stoi po nim wolne
      mieszkanie, stoi toyota. Był "Belfegor" [zatrzymany w sierpniu przez UOP
      członek gangu zajmującego się handlem kokainą - red.], ale go
      wsadzono. "Słowik" też u nas był. Ale wynajmuje. Z rodziny D. [domniemani
      przywódcy gangu pruszkowskiego - red.] mieszkało trzech czy czterech. Młody D.
      z prezydentem Piskorskim mieszkał drzwi w drzwi. Paweł musiał się stąd
      wyprowadzić! - mówi Witold Romanowski.

      Romanowski jest na "ty" z najważniejszymi osobami w mieście: - Paweł Piskorski
      był członkiem-założycielem naszej spółdzielni, znamy się od lat. Razem
      działaliśmy w Kongresie Liberalno-Demokratycznym. To przy mnie Paweł stawiał
      pierwsze kroki na giełdzie.

      Prezydent Warszawy odwzajemnia się Romanowskiemu superlatywami. - Dembud jest
      jedną z najlepszych spółdzielni w Warszawie - mówił "Gazecie". - To uczciwa i
      dobra firma - nie ma cienia wątpliwości. Wygrywa przetargi w gminie Centrum
      tylko dlatego, że daje najlepszą cenę albo najlepszą ofertę. A w kilku
      wypadkach przegrała.

      Romanowski wiele lat działał w gminnej komisji inżynierii komunalnej i
      gospodarki miejskiej oraz w komisji rewizyjnej dzielnicy Wola. Jako radny
      powinien reprezentować interesy mieszkańców, jako prezes spółdzielni -
      spółdzielców.

      Zdaniem działaczy antykorupcyjnej organizacji Transparency International
      łączenie działalności inwestycyjnej z wykonywaniem mandatu społecznego na tym
      samym terenie to klasyczny konflikt interesów. Prezes Dembudu nie widzi w tym
      nic nagannego. Mówi, że działa na dwóch polach, bo chce coś po sobie zostawić.
      Poza tym sponsoruje wydawnictwa, wspomaga biednych.

      Zapewnia też, że jego spółdzielcy kupili mieszkanie uczciwie. Skądinąd
      zapłacili niewiele, np. metr kwadratowy mieszkania w tzw. osiedlu prezydenckim
      (przy ul. Słomińskiego) kosztował ok. 3 tys. zł, czyli - mimo dobrej
      lokalizacji i wysokiego standardu - znacznie mniej od średniej ceny mieszkań w
      tym rejonie.

      - Dwa, trzy lata temu za mieszkanie w tym rejonie i w domu o takim standardzie
      można było uzyskać 5 tys. zł za m kw. - mówi Bohdan Grochowski, specjalista ds.
      obrotu nieruchomościami z firmy Viterra Baupartner.

      - Na tym polega fenomen naszej spółdzielni, że budujemy tanio i dobrze. Aby
      sprzedać mieszkanie, nie musimy dawać ogłoszeń w prasie, rozchodzą się jak
      świeże bułeczki - mówi Romanowski.



      Znajomi polecają znajomym, czasem mieszkania kupują zupełnie przypadkowe osoby.
      Zdaniem jego przeciwników Dembud buduje tanio, bo dzięki dobrym stosunkom z
      urzędnikami tanio uzyskuje grunty, a budując, cieszy się wyjątkową
      przychylnością urzędów. Mechanizm jest taki: osoby wpływowe kupują mieszkania
      po atrakcyjnej cenie, np. wspomniane 3 tys. zł za metr w apartamentowcu. Aktor,
      polityk czy urzędnik nie musi tam zamieszkać. Może mieszkanie wynająć lub
      sprzedać z zyskiem po cenie wolnorynkowej na rynku wtórnym. Tak powstaje rzesza
      sympatyków spółdzielni, którzy wiele mogą.

      Oficerowie lokatorzy

      Prezydent Piskorski ma w Dembudzie dwa mieszkania (ponad 100 i 200 m kw. z
      ogromnym tarasem). Na tym samym osiedlu mieszka wiceprezydent Warszawy Wojciech
      Kozak. Wśród spółdzielców Dembudu jest Jerzy Hertel z zarządu gminy Centrum,
      obecnie poseł PO, oraz Łukasz Abgarowicz, do ostatnich wyborów radny gminy
      Centrum, dziś płocki poseł PO. W radzie nadzorczej spółdzielni odnajdujemy zaś
      Pawła Bujalskiego, byłego zastępcę prezydenta w gminie Centrum, dziś dyrektora
      Pałacu Kultury i Nauki.

      - Ola Piskorska [żona prezydenta Warszawy i warszawska radna - red.] też wzięła
      olbrzymi kredyt i buduje u nas mieszkanie. Nad Pawłem Piskorskim mieszka Artur
      Jarczyński [radny, zamożny restaurator - red.] - mówi Witold Romanowski.

      Kozak, Hertel, Bujalski i Abgarowicz to najbliżsi współpracownicy Piskorskiego,
      tzw. oficerowie prezydenta, stanowią trzon jego politycznej drużyny w
      Warszawie. To oni - początkowo jako politycy Unii Wolności, a obecnie Platformy
      Obywatelskiej - współrządzili Warszawą od 1994 r. Ze względu na wysoką pozycję
      w lokalnych strukturach władzy zajmowali najatrakcyjniejsze stanowiska w
      warszawskim samorządzie. Po powstaniu PO zdominowali warszawską Platformę.

      Bujalski - jeden z najbliższych przyjaciół prezesa Romanowskiego, szara
      eminencja Dembudu - wywodzi się z podziemnych struktur wolskiej "Solidarności".
      W latach 90. jego nazwisko pojawia się obok Macieja Zalewskiego, Andrzeja
      Urbańskiego i kontrolowanej przez Porozumienie Centrum spółki Telegraf, do
      której firmy m.in. państwowe wpompowały kilka milionów dolarów. We wczesnych
      latach 90. Bujalski był jednym z założycieli fundacji Wola, która Telegraf
      finansowała. Datki na fundację wpłacali m.in. ludzie starający się o dzierżawę
      od gminy lokali użytkowych.

      Bujalski był pierwszym burmistrzem Woli. Jego samorządową karierę przerwał na
      krótko incydent - po pijanemu rozbił służbowego poloneza i musiał odejść ze
      stanowiska. Jednak w 1991 r. został prezesem Wolskiej Izby Przemysłowo-
      Handlowej. Gmina miała w niej udziały i wpływ na obsadzanie stanowisk.

      W kierowaniu Izbą pomagali Bujalskiemu m.in. Romanowski i Elżbieta Solarska,
      także działaczka spółdzielcza z Dembudu, która potem wejdzie do władz dzielnicy
      Śródmieście (wtedy prowadziła hurtownię materiałów biurowych). Biznesmeni-
      udziałowcy Izby tworzą zamknięty krąg - relaksują się w luksusowym klubie
      odnowy biologicznej, integrują się na wernisażach i wycieczkach or
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka