po co żyć????

04.02.04, 14:20
Wiem ,że w tym pięknym mieście trudno cokolwiek uzyskać-chyba ,że za pomocą..
a ja niestety nie mam.....i obecnie jestem tu nikim- po prostu
nie istnieje.
Zaufałem.....i.....


Kiedyś miałem wypadek,nie było mnie przez jakiś czas na tym świecie....gdy
wróciłem bardzo pragnąłem żyć! Pragnąłem wrócić do Torunia,bo to było
piękne miasto w którym chciałem żyć,z którym chciałem się związać na stałe.
Były to czasy gdy ciężko było o prace...zacząłem szukać pracy,mieszkania....
o dziwo długo nie szukałem(jednak w wyuczonym zawodzie nie znalazłem pracy),
znalazłem prace,gorzej było z zamieszkaniem(a myślałem ,że będzie odwrotnie),
mimo wszystko cieszyłem się!Nie dbałem o to ,że nie mam mieszkania-
myślałem...kiedyś będe miał.Zacząłem się starać o mieszkanie w różnych
"instytucjach"-tam stwierdzono,że nie mam tu(w Toruniu) żadnych praw bo
nie jestem tu zameldowany....pracowałem tu przez 13 lat i tłukłem się
po pokoikach-gdzie taniej i jakoś dawałem sobie rade.Pracowałem w firmie,
w której stworzyłem warunki do prosperowania,starałem się aby też pracownicy
mieli odpowiednie warunki aby świadczyć prace dla pracodawcy i co z tego?
A to ,że doprowadzono mnie do ......i gdy nadarzyła się okazja ,otrzymałem
propozycje pracy w innej firmie.....i znowu to samo ,w końcu doszła jeszcze
sprawa religii....i wyrzucono mnie( niby za porozumieniem stron)!
Zaufałem ludziom-czy dobrze zrobiłem?Dochodze do wniosku,że nie!
Panuje tu zasada-" po trupach do celu"! Ja nie potrafie tak!
Panowie prezydenci zapewniali,że będą mieszkania sojalne do wynajęcia
i co z tego.....puste słowa!

Podobno są jakieś pieniądze z UE na dokształcanie,kursy i.t.p.-chciałem
skorzystać z tego bo potrzebne mi to było do wykonywania zawodu ,w którym
chciałbym pracować i pracowałem w nim...zapisałem się na kurs,kazano mi
podać
adres kontaktowy,
nr.telefonu ...aby mnie informować w sprawie kursu,podałem adres do
korespondencji i nr.tel. grzecznościowy bo nie mam własnego.Minął miesiąc
i nic..... dowiedziałem się jednak,że kurs został przeniesiony na inny
termin,
nastepnie na inny termin,aż w końcu odbędzie się(podobno) w lutym.....nikt
mnie nie poinformował o tym fakcie...nikt mnie nawet nie poinformował o tym
czy jestem wciągnię ty na liste.....podobno miały być jeszce "rozmowy
kwalifikacyjne".....nie otrzymałem nic takiego.....miałem kilka ofert z firm
jednak warunkiem było posiadanie uprawnień jakie mogłem zdobyć na tym kursie.

O co wtym wszystkim chodzi?Czy to ,że pochodze ze wsi,nie mam studiów,
nie jestem "złotą rączką"-dyskwalifikuje mnie do czegokolwiek?
Czy nie jestem człowiekiem?



Nie licze na jakąkolwiek pomoc.....(bo chyba to normalne?),żądzą tu.....
ale chciałbym
aby przeczytał to ktoś z tych co mają jakąkolwiek "władze" w tym mieście
i całej Polsce, aby zobaczyli jak to jest w życiu naprawde.....


Żałuje,że przeżyłem ten wypadek bo widze,że wszędzie mnie mają za nic!


    • Gość: Camille~Pissarro Re: po co żyć???? IP: *.chello.pl 04.02.04, 21:03
      Witam,
      przeczytałem Twój post i zrobilo mi sie jescze bardziej smutniej.Mimo, ze nie
      mogę Ci bezpośrednio pomóc, to jednak chciałbym tchnąc w Ciebie troche
      ozywczego ducha.Nie jestem zadnym psychologiem, który doradziłby jak w takiej
      sytuacji postępować od mentalnej strony. Niestety czasy są cięzkie, i tak jak
      słyszysz w mediacch nawet Ci ze studiami nie mogą znaleźć pracy i myślą realnie
      o emigracji.Nie mam zamiaru dawać żadnych wykładni , że los kazdej jednostki
      zalezy od niej samej - chociaz jest w tym powiedzeniu ziarno prawdy jak się
      odniesie ten fakt do poprzedniego systemu, gdy jednostka była zwolniona z
      kaształtowania własnego bytu - większość załatwiało za nią "państwo" ( a jak no
      tego nie wiem czy wiesz i pamietasz ??). Chcę Cie podnieść na duchu , ze nie
      wszystko stracone . Jesteś ( wynika to z Twojego post'u ) rozsądnym
      człowiekiem , mającym określone morale. Władasz poprawną polszczyzną.Nie wiem w
      jakim jesteś wieku , ale to tez nie powinno być przyczyną aby myśleć tak
      defetystycznie.Jasne ,ze łatwo mi jest to mówić mając pracę, dom, rodzinę itd.
      Twój list poruszył mnie , tak samo jak czuły jestem na "chorą" prawie pod
      kazdym względem sytuację naszego kraju.Nie chcę truć Ci farmazonów , że nasze
      wejscie do EU może coś w tej materii zmienić, bo to co się będzię działo na
      naszym "podwórku" zależy przede wszystim od nas samych. Może zmiana ekipy
      przywróci promyk nadziei.Wydaje mi , ze nie mozesz ustawac w wysiłkach i musisz
      dalej "nękać" tych "biurokratów" kolejnymi pismami ( a pisać umiesz
      merytorycznie i poprawnie ) i w końcu rzełamiesz "złą passę".Nie znam nikogo z
      Torunia ani nie mam tam rodziny, moze znajdzie sie jednak ktoś na tym Forum ,
      kto Cię będzie mógł wesprzeć w Twoich normalnych dla człowieka problemach
      egzystencjalnych - trzymam kciuki i powodzenia.

      "Człowiek jest jedynym stworzeniem buntujacym się przeciwko temu, czym jest " ?
      Albert Camus/
    • Gość: GEKO29 Re: po co żyć???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 21:41
      Jakiego jesteś wyznania?
    • Gość: GEKO29 Re: po co żyć???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 21:58
      Napiszę jeszcze raz........
      Przepraszam, powinienem napisać więcej........
      Poprawię sie :)
      Wiesz wiele razy stawałem juz przed wieloma życiwymi dylematami... Nie chcę
      żebyś traktował ten list jak jakiekolwiek kazanie....
      To straszne co przeżyłeś, ale przeżyłeś.........
      I wiem że często życie przytłacza tak bardzo, że nawet najstraszliwszy wypadek
      życiowy okazuje się w konfrontacji z naszą szarą rzeczywistością niczym, ze
      wygrana w loterii życia staje się biletem do głębszych problemów.........
      Nie dam Ci recepty bo jej nie ma.......
      Nieszczęscie tego swiata, jego cierpienie, to zawsze była wypadkowa ludzkiego
      działania...........
      Ale nigdy nie przestałem wierzyć w ludzi... (i choćby coś strasznie potwornego
      stałoby mi się, nie przestałbym wierzyć w ludzi... (przecież sam nim jestem)
      Nie studiami, nie statusem człowiek się określa...

      Myślałem długo co Ci napisać w tej sytuacji, bo nie mogłem przejść
      obojętnie.....

      Chcę przekazać Ci wiarę nadzieję To dzisiaj i zawsze najważniejsze...

      Jeśli masz ochotę i chęć z przyjemnością wymienię się korespondencją
      mapit75@tlen.pl

      Życzę Ci wytrwałości, uporu, cierpliwośći, wiary, nadzieji.... SZCZĘŚĆIA

      Trzymam kciuki

      Piotrek




      • szczepan9 Re: po co żyć???? 06.02.04, 13:38
        Szczerze mówiąc to chciałem przestać ufac ludziom,za to co niektórzy mi zrobili
        ale jest kilku,którzy są mi życzliwi i pomagają jak mogą za co jestem im bardzo
        wdzięczny(nawet samą modlitwą).
        Dzięki za słowa otuchy bo teraz bardzo ich też potrzebuje....dzisiaj znowu
        załatwiam sprawe zwiazaną z pracą,która może mi pomóc w zdobyciu pracy.

        Dzięki i również pozdrawiam serdecznie.
      • szczepan9 Re: po co żyć???? 20.02.04, 00:24
        Gość portalu: GEKO29 napisał(a):

        > Napiszę jeszcze raz........
        > Przepraszam, powinienem napisać więcej........
        > Poprawię sie :)
        > Wiesz wiele razy stawałem juz przed wieloma życiwymi dylematami... Nie chcę
        > żebyś traktował ten list jak jakiekolwiek kazanie....
        > To straszne co przeżyłeś, ale przeżyłeś.........
        > I wiem że często życie przytłacza tak bardzo, że nawet najstraszliwszy
        wypadek
        > życiowy okazuje się w konfrontacji z naszą szarą rzeczywistością niczym, ze
        > wygrana w loterii życia staje się biletem do głębszych problemów.........
        > Nie dam Ci recepty bo jej nie ma.......
        > Nieszczęscie tego swiata, jego cierpienie, to zawsze była wypadkowa ludzkiego
        > działania...........
        > Ale nigdy nie przestałem wierzyć w ludzi... (i choćby coś strasznie
        potwornego
        > stałoby mi się, nie przestałbym wierzyć w ludzi... (przecież sam nim jestem)
        > Nie studiami, nie statusem człowiek się określa...
        >
        > Myślałem długo co Ci napisać w tej sytuacji, bo nie mogłem przejść
        > obojętnie.....
        >
        > Chcę przekazać Ci wiarę nadzieję To dzisiaj i zawsze najważniejsze...
        >
        > Jeśli masz ochotę i chęć z przyjemnością wymienię się korespondencją
        > mapit75@tlen.pl
        >
        > Życzę Ci wytrwałości, uporu, cierpliwośći, wiary, nadzieji.... SZCZĘŚĆIA
        >
        > Trzymam kciuki
        >
        > Piotrek
        >
        > Wiesz ,chciałbym wierzyć,że owa wytrwałość,cirpliwość.wiara,nadzieja.....
        pomogą mi....co z tego ,że mam taką nadzieje,skoro jest coraz gorzej...gorzej
        jest też ze mną...może wydać sie to dziwaczne ale zaczynam sie panicznie bać
        życia....szukania czegokolwiek...nie wiem co sie ze mna dzieje?
        >
        >
    • iza.bella.iza Re: po co żyć???? 20.02.04, 00:54
      Też nie jestem specjalistą, ale może przeżywasz kryzys i potrzebujesz pomocy
      fachowców. Przesyłam Ci link do strony, dzięki której wielu ludzi znalazło
      wsparcie. Trzymaj się.
      Pozdrawiam. Iza
      www.leczdepresje.pl/main.php?S=leczdepresje&L=pol
Pełna wersja