wacekaw2
06.02.04, 15:07
POLSKI WIRUS MYDOOM
Nie, nie, to nie jest ujawnienie twórcy okrzyczanego wirusa. Microsoft nie
musi szykować kasy na wypłatę.
Sprawa dotyczy zgoła czegoś innego.
Złego początki
Jeszcze w latach osiemdziesiątych, a zwłaszcza po połowie dekady, istniały
super warunki do złapania tego co dawało największe profity i co jeszcze
stanowiło wartość. Ówcześni notable prześcigali się w tworzeniu korzystnych
relacji przekształecniowych w postaci spółek z dopiskiem "jgu" (jedostki
gospodarki uspołecznionej). Procesy likwidacji firm znajdowały z góry
przewidywanych właścicieli, którzy na korzystnych warunkach ratalnych
nabywali od skarbu państwa całe przedsiębiorstwa z gruntami, budynkami, a
nawet pełnymi magazynami.
O nie, nie jest to slogan. Znam takie fakty z terenu zamieszkania, gdzie
ówczesny wice wojewoda sprzedał firmę osobie prywatnej, a po dwóch latach
gdy przestał być wojewodą stał się właścicielem tego co sprzedał.
Różne były drogi, w tym złotym okresie, zdobywania poważnych majątków za
tzw. psie grosze. Przypominam sobie, z lat osiemdziesiątych, idiotyczne
bariery w postaci zakazu sprzedaży sprzętu firm bezpośrednio w prywatne
ręce. Ależ to była hossa. Jak egzystowały wtedy komisy. Koparki, spychacze,
tokarnie i inny sprzęt schodził jak ciepłe bułeczki za grosze dla wybranych.
Nie wspomnę o cichych importach kierowanych do sektora państwowego poprzez
prywatne komisy. To były interesy. Można o tym by wiele mówić i pisać
ale....................... Jedna tylko zasadnicza uwaga!!!
Do tego typu operacji byli dopuszczani tylko tzw. swoi ludzie. Grunt to
przygotować grunt.
Zręby naszego rodzimego kapitalizmu tkwią w starych układach post
komunistycznych władz. Kiedy 1956 roku mój ojciec dostał "propozycję nie do
odrzucenia" odnośnie wstąpienia do partii, dziadek zareagował bardzo
konkretnym pytaniem, "chcesz wstąpić do tej czerwonej burżuazji". Prorocze
słowa, czyż nie ?
Zaiste, przez lata 70 i 80 powstawały jej betonowe podstawy.
Targowica, a może jak kto woli, wirus-robal
Ten robal zagnieździł się faktycznie w najlepszym czasie. Byli, aczkolwiek
obecni, zdążyli się nachapać na tyle, że ambicje zaczęły rosnąć wraz z
apetytem. Do tego jeszcze doszły pokolenia wykształconych działaczy w latach
70-tych, patrzących innym okiem i posiadających spojrzenie nie robotniczo-
chłopskie, i nie Kapitału K. Marksa, ale konkretne. Ile, za jaką cenę i bez
kompromisów. Pieniądze się liczy i pomnaża, a nie dzieli. Nie wiem do
dzisiaj czym kierowała się opozycja, że zgodziła się na te warunki przy
okrągłym stole. Podejrzewam, że zbyt dużo było ideałów a za mało realizmu.
Stosunkowo łatwo dała się wmanewrować w tak tragiczny układ. A może też zbyt
dużo oczekiwała na podstawie danych obietnic. Faktem jest, iż w porównaniu
do "czerwonej gwardii" wypadła bardzo blado. Cały ruch prawicowy-opozycyjny
okazał się całkowicie nie przygotowany do przejęcia władzy, a nawet jej
wspóldzielenia. Chociaż do dnia dzisiejszego nie ma co liczyć na
jakiekolwiekm zjednoczenie. Zbyt dużo małych partykularnych i sprzecznych
poglądów prawicy przeważa szalę racji stanu.
Wróćmy jednak do niewykorzystanych szans. Z obserwacji ościennych krajów
wynika, że wprowadzono decyzje, dzięki którym, nasi unijni rówieśnicy lepiej
stoją od nas i legitymują się mniejszą patologią. Jakie to decyzje ? Zakaz
zajmowania stanowisk przez 10 lat byłym działaczom komunistycznym.
To była w tym czasie ostatnia deska ratunku.
Proszę zwrócić uwagę na minioną dekadę. Kolejne wybory, zmiany większości
parlamentarnej, rządy prawiciwe, lewicowe itd. itd. To było bez znaczenia. W
terenie, niestety, dominowała władza postkomunistów. Byli nie do ugryzienia.
To właśnie oni nadawali ton całej tej grze i tworzyli tak dziś lubiany
słownie lobbing.
Ten wirus od przeszło dekady drąży nasz kraj i doprowadza do coraz większego
kryzysu społecznego. Tak panowie socjologowie, kryzysu społecznego. Polecam
bardziej zbliżyć się w badaniach empirycznych do społeczeństwa - małych
miast i wsi. Tam naprawdę znajdziecie opinie od serca. Głębokie uczucia
beznadziejności, przegrania, załamania i braku optymizmu. Linia oddzielająca
społeczeństwo od klasy średniej i tej uprzywilejowanej staje się coraz
grubsza.
Teoria spisku i nie tylko
To co aktualnie obserwujemy na co dzień, dzięki wszechobecnym mediom,
zakrawa na określenie mianem działalności zorganizowanej. Nie omieszkam
dodać fakultatywnej przestępczości. Tylko jest ona, jeśli prawo tego
zabrania. No jeśli na to zezwala, lub jest tak skonstruowane, że nie
zabrania, to możemy mówić o cytowanej działalności zorganizowanej. Doszliśmy
do takiego etapu, że bardzo trudno jest zdefiniować jako patologię.
Wyłapywane przez media różne przekręty stały się codziennością i co
najgorsze zacznają być traktowane jako normalność. Coraz mniej wzbudzają
uczuć wzburzenia i protestu. Obserwuje się tez zjawisko nonszalancji władzy.
Nawet jeśli polityk, czy osoba z pierwszych stron, wdaje się w jakieś
niejasne sprawki, to nie widzi potrzeby odsunięcia i rezygnacji z funkcji,
co w normalnych warunkach dyktowałby honor. Co gorsza koledzy zaciekle
bronią osoby nawet najbardziej skompromitowane. Nić powiązań nawet nie jest
specjalnie ukrywana.
Czytając, to co napisałem, dochodzę do wniosku, że jestesmy wykreowani na
taki sposób interpretowania tych zjawisk. Przecież to nie jest wcale trudne.
Być może prawda jest o wiele bardziej oczywista. Okrągły stól to fikcja pod
oczekiwania społeczne, Cały ten bałagan polityczny również.
Mam takie odczucie, które mówi mi, że istotą jest działanie aby zdominować
nasz kraj finansowo i nie ma znaczenia czy jest to prawa czy lewa ręka.
Liczy się skala układów, a właściwie jakiejś formy massoneria, która bez
względu na poglądy w swoim interesie ma wyłacznie mamonę i pociąganie
sznurkami. Cała reszta zjawisk to tylko tło, które istnieje wyłącznie dla
większości społeczeństwa.
Skala tego problemu zaskakuje codziennie w coraz to nowych faktach
ujawnianych przez dociekliwych dziennikarzy. Trudno takiemu rozumowaniu nie
przyznać racji, ponieważ na dzień dzisiejszy jedynym źródłem takich
ujawnianych informacji są media, natomiast rola państwa, nie zawsze
skutecznie, ogranicza się do kontynuowania tego co rozpętali dziennikarze.
Skutek też nie zawsze jest jednoznaczny. Dlaczego ? A to z takiego powodu,
że same państwo nie potrafi lub nie może ujawnić tychże faktów. I koło się
zamyka .
Nostalgia, a może realizm
Dziwi wielu opinia społeczna, iż czasy komuny były lepsze niż obecne. Mnie
osobiście nie dziwi. Poczucie bezpieczeństwa socjalnego, praca na
wyciągnięcie ręki, wielu ludziom dzisiejszej Polski utożsamia się z rajem
utraconym. Nie można się temu dziwić. Wszystkie protesty społeczne w okresie
komuny miały podłoże wyłącznie ekonomiczne. Aby poderwać Polaków do butu
wystarczyło podnieść ceny na produkty pierwszej potrzeby. No dobrze, ale to
jedna strona medalu.
Druga to jest fakt z którego nie wszyscy sobie do końca zdają sprawę. Jest
to wszechobecny tzw. zamordyzm, czyli brak tej długo oczekiwanej wolności.
Tylko ten zamordyzm miał dwa oblicza. W samej istocie komuny leżało to, że
ówcześni notable sami nawzajem pilnowali się aby jeden nie zagrabił więcej
niż drugi. Jakiekolwiek wychylenie się wywoływało reakcję pozostałych. Zatem
ta chydra sama trzymała się w garści i nie pozwalała na zbytnie rozpasanie.
Nastanie wolności dla wszystkich, podkreślam, dla wszystkich, spowodowało
niekontrolowany rozrost akurat tych zjawisk, które dotychczas były w
ogranicznym zakresie.
Nie tylko nikt nie potrafił się przeciwstawić, ale sprzyjał
rozprzstrzenianiu się i w ostateczności mamy to co mamy.
Powiedzmy sobie szczerze, że nie ma tu amerykańskiego mitu, wszystkie
potężne majątki powstały tylko i wyłącznie dzięki rozpasaniu komuny, jej
upadku i rozpuszczeni