haen1950
03.06.10, 09:05
Wszyscy zajmują się generałem Błasikiem i dyrektorem Kazaną.
Wg mnie nie doceniają znaczenia stewardessy, pani Basi. O godzinie
8.17 Protasiuk mówi do niej: Chyba nie wylądujemy. Pani Basia
natychmiast udaje się z tym komunikatem do salonki prezydenckiej.
Zaczynają się telefony.
Kiedy wraca na pytanie Protasiuka: Co z nami, Basiu? pada
niezrozumiała odpowiedź.
Jeżeli uda się ją krakusom odczytać, to cała reszta jest prostą
konsekwencją tej odpowiedzi.