tw_wielgus
01.09.10, 17:20
Od paru dni hordy pisdackich dziennikarzyn, popłuczyn po blogerach
schnących w salonie24 i pislamistycznych fanatyków netowych próbuje
zatamować wyrwę w honorze pana prezesa, którego paroma celnymi
uwagiami prosta, niewykształcona kobieta usadziła w boksie. Na
dodatek tak mu sciągnęłą wędzidło do tego stopnia, że mu oczy ze
zdziwienia na wierzch wyszły.
Czego to już nie próbowano robić: rozprawiano się bezlitośnie z jej
solidarnościową legendą, wyłączano prąd, grzebano w drzewie
genealogicznym, doszukiwano się powiązań z Tuskiem i PO. Pewnie
chłopaki z IPN mają za sobą parę nieprzespanych nocy...
Można rzec pełna gama srodków, których nie powstydziłaby się
nieboszczka esbecja.
Jedna kobieta, parę słów i taka panika w obozie krzyżackim?
Dlaczego? Czy aż tak bardzo bolesna dla prezesa jest prawda?