wujaszek_joe
27.10.10, 22:18
Z rozbawieniem przeczytałem oświadczenie Jarosława Marka Rymkiewicza, w którym porównuje on swe cierpienia, zadane mu pozwem cywilnym przez Adama Michnika, do mordowania Mandelsztama przez Stalina. (...)
Jak już jednak Rymkiewicz rzucił hasło „Stalin”, z półki z książkami zleciało mi stare, pożółkłe wydanie „Hańby domowej” Trznadla. Zbiorku dość w sumie drętwych wywiadów z polskimi pisarzami i poetami zaangażowanymi w stalinizm. Jak na przykład z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, któremu poświęcono w tym zbiorku rozdział „Nieśmiertelny Stalin”.
Rymkiewicz wspomina tam swoją młodość: Pamiętam takie wieczorne przemarsze przez Piotrkowską, z pochodniami. W zielonych koszulach z czerwonymi krawatami. To się nazywało tradycyjnie capstrzykiem. Spiewaliśmy „Bandiera rossa”, a w przerwach wznosiliśmy okrzyki „A bas papa, vivat Stalin”! Albo skandowaliśmy w przerwach „Li-syn-man skur-wy-syn!”. (...)
wo.blox.pl/2010/10/Wiwat-Stalin-precz-z-papiezem.html
Oto polska prawica niepodległościowa:)
przynajmniej wiadomo skąd te pomysły z pochodniami biorą.