Dodaj do ulubionych

Cud nas Wisłą

IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 14.08.01, 20:59
Dawno dawno temu był tzw. "cud nad Wisłą". Tak zwany, bo niektórym się wydaje,
że Pan Bóg musi posługiwać się nadzwyczajnymi środkami, by coś załatwić.
Niemniej jednak w owym czasie Polska uratowała Europę przed sowiecką agresją.
Po prostu Polakom udało się nieco powspółpracować z Bogiem. Była to jedyna
wojna w XX w., w której udało się pokonać Armię Czerwoną!!! Mało jest
historyków zagranicznych, którzy gotowi są to przyznać. Ale to prawda!!!
Daliśmy wtedy w d..pę rosyjskim jełopom. Za lata niewoli należało im się to!!!
Ale teraz nowe zadanie: strzec niepodległości jak życia!!!
Obserwuj wątek
    • pollak Re: Cud nas Wisłą 15.08.01, 00:21
      Gość portalu: Potomek napisał(a):

      > Dawno dawno temu był tzw. "cud nad Wisłą". Tak zwany, bo niektórym się wydaje,
      > że Pan Bóg musi posługiwać się nadzwyczajnymi środkami, by coś załatwić.
      > Niemniej jednak w owym czasie Polska uratowała Europę przed sowiecką agresją.
      > Po prostu Polakom udało się nieco powspółpracować z Bogiem. Była to jedyna
      > wojna w XX w., w której udało się pokonać Armię Czerwoną!!! Mało jest
      > historyków zagranicznych, którzy gotowi są to przyznać. Ale to prawda!!!
      > Daliśmy wtedy w d..pę rosyjskim jełopom. Za lata niewoli należało im się to!!!
      > Ale teraz nowe zadanie: strzec niepodległości jak życia!!!

      W tamtym czasie nie "rosyjskim" a "radzieckim"
      • Gość: Hiacynt Re: Cud nas Wisłą IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 15.08.01, 00:58
        pollak napisał(a):

        > Gość portalu: Potomek napisał(a):
        >
        > > Dawno dawno temu był tzw. "cud nad Wisłą". Tak zwany, bo niektórym się wyd
        > aje,
        > > że Pan Bóg musi posługiwać się nadzwyczajnymi środkami, by coś załatwić.
        > > Niemniej jednak w owym czasie Polska uratowała Europę przed sowiecką agres
        > ją.
        > > Po prostu Polakom udało się nieco powspółpracować z Bogiem. Była to jedyna
        >
        > > wojna w XX w., w której udało się pokonać Armię Czerwoną!!! Mało jest
        > > historyków zagranicznych, którzy gotowi są to przyznać. Ale to prawda!!!
        > > Daliśmy wtedy w d..pę rosyjskim jełopom. Za lata niewoli należało im się t
        > o!!!
        > > Ale teraz nowe zadanie: strzec niepodległości jak życia!!!
        >
        > W tamtym czasie nie "rosyjskim" a "radzieckim"

        Nie radzieckim, a sowieckim.

      • sceptyk Re: Toc to Sowieci 15.08.01, 16:55
        W tamtym czasie, a i potem przez 70 lat, nie ''radzieckim'' a ''sowieckim''. Dbajmy
        o czystosc jezyka.
        • sceptyk Re: Powtorzylem za Hiacyntem 15.08.01, 16:57
          Barwny Hiacyncie, przepraszam. Nie przeczytalem Twego listu.

          sc-k
        • Gość: ljkel2 "sowiecki" toc to przeciez rusycyzm! A fe, Sceptyku! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.08.01, 10:20
          sceptyk napisał(a):
          W tamtym czasie, a i potem przez 70 lat, nie ''''radzieckim'''' a
          ''''sowieckim''''. Dbajmy o czystosc jezyka.
          LK: "Sowiecki" to rusycyzm zas "radziecki" jest moze podobne do ukrainskiego
          "radianskij", ale to staropolski wyraz. Zreszta "radziecki" brzmi lepiej po
          polsku, bo rosyjskie "sowiet" tlumaczy sie ladnie na polskie "rada".
          "Sowiecki" jest uzywany w angielskim, francuskim czy niemieckim (np. soviet,
          sowjetisch), bo tlumaczenie brzmialoby w tych jezykach sztucznie
          (w angielskim nie ma np. przymiotnika od "council"). Oprocz tego "radziecki"
          to staropolski wyraz (przed wojna byla np. Apteka Radziecka w zdaje sie
          Toruniu, jako ze nalezala on do rady Miejskiej), wiec nie wstydzmy sie
          uzywania polskich wyrazow zamiast rusycyzmow typu "sowiecki".

          • Gość: adam_ski Re: Radziecki a sowiecki IP: 195.94.222.* 17.08.01, 13:05
            > wiec nie wstydzmy sie
            > uzywania polskich wyrazow zamiast rusycyzmow typu "sowiecki".\

            W pełni się zgadzam z przedmówcą na temat etymologii i powodów. Sęk w tym, że
            przed wojną mówiono jednak sowiecki, sowiety i tak dalej. Dlatego po wojnie
            władza ludowa zadekretowała uzycie słowa "radziecki", bo "sowiecki" był dalej
            używany przez Polonię na Zachodzie, w RWE i tak dalej i niósł bardzo pejoratywny
            kontekst.
            Stąd też w tylu samizdatach i podziemnych gazetkach, szczególnie o zacięciu
            narodowym używano słwoo "sowiecki", np. ZSRS - Związek Socj. Rep. Sowieckich.

            I stąd też jeśli ktoś powie dzisiaj "radziecki" - to dla niektórych to jakby
            pokazał czerwoną legitymację; powie "sowiecki" - na pewno niepodległościowiec.
            Taka jest siła języka...

            Adam
            • Gość: ljkel2 Re: Radziecki a sowiecki IP: *.vic.bigpond.net.au 17.08.01, 13:30
              Gość portalu: adam_ski napisał(a):

              wiec nie wstydzmy sie uzywania polskich wyrazow zamiast rusycyzmow
              typu "sowiecki".\

              > W pełni się zgadzam z przedmówcą na temat etymologii i powodów. Sęk w tym, że
              > przed wojną mówiono jednak sowiecki, sowiety i tak dalej. Dlatego po wojnie
              > władza ludowa zadekretowała uzycie słowa "radziecki", bo "sowiecki" był dalej
              > używany przez Polonię na Zachodzie, w RWE i tak dalej i niósł bardzo
              > pejoratywny kontekst.
              > Stąd też w tylu samizdatach i podziemnych gazetkach, szczególnie o zacięciu
              > narodowym używano słowo "sowiecki", np. ZSRS - Związek Socj. Rep. Sowieckich.
              > I stąd też jeśli ktoś powie dzisiaj "radziecki" - to dla niektórych to jakby
              > pokazał czerwoną legitymację; powie "sowiecki" - na pewno niepodległościowiec.
              > Taka jest siła języka...

              LK: Najfajniejsze jest to, ze ci "niepodleglosciowcy" sa doszczetnie
              zrusyfikowani, jesli chodzi o ich mowe. Czysta polszczyzna mowia zas
              "czerwoni". Lenin, Stalin, Dzierzynski i ska chichraja ze wszystkimi
              diablami w cieplym, dobrze ogrzanym piekle, zas nasi "niepodleglosciowcy"
              placza z zalu w tym nijakim, chlodnym niebie...

            • Gość: Sławek Re: Radziecki a sowiecki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 15:52
              Masz rację powinno się mówić "sowiecki" , zresztą w samej nazwie CCCP
              występuje określenie sowietskij sojuz.Rządzące przez lata komuchy starały się
              nas zmusić do używania słowa "radziecki", niby od rządów rad (i chyba tylko w
              tym kontekscie znam to słowo. pamiętam ze szkoły 20 lat temu rada robotniczo-
              chłopska, dobre )Przed wojną mówiło się zgodnie z prawdą sowieci i oni się o to
              nie gniewali, mało tego byli z tego dumni.
    • Gość: ljkel2 Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 15.08.01, 04:46
      Kolego, pieprzysz, mowiac oglednie glupoty:
      Zadnego cudu nie bylo, tylko zwyciestwo WP na AC (Armia Czerwona).
      Powody tego zwyciestwa byly jak nastepuje:
      1. AC rozciagnela zbytnio front i linie zaopatrzenia, a znalazla sie ona
      na terenie, gdzie ludnosc im bynajmniej nie sprzyjala.
      2. Zolnierze sowieccy byli marnie uzbrojeni, zle wyszkoleni i zle
      dowodzeni (wiekszosc oficerow rosyjskich byla u "bialych" albo pozbawiona
      wplywu na dowodzenie przez bolszewickich komisarzy, co nie mieli pojecia
      o taktyce czy strategii).
      3. Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
      w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
      wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
      nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.
      4. WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
      Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
      generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
      ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.
      Skutki zas tego "cudu" byly dla Polski oplakane. Za to, ze wyglodzilismy
      jencow sowieckich i w ogole ich marnie traktowalismy, to sowieci sie
      na nas zemscili w Katyniu. A niepodleglosc i tak roztrwonilismy,
      podobnie jak po roku 1989. Nie mamy teraz wlasciwie czego pilnowac,
      bo naszym wojskiem rzadza generalowie niemieccy z NATO, nasza gospodarka
      "eksperci" z MFW i Banku Swiatowego, a polityka zagraniczna Polski
      jest zdalnie kierowana z Waszyngtonu i Brukseli (podobnie jak za PRLu
      byla kierowana z Moskwy).
      • Gość: Hiacynt Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 15.08.01, 08:48
        Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

        > Kolego, pieprzysz, mowiac oglednie glupoty:
        > Zadnego cudu nie bylo, tylko zwyciestwo WP na AC (Armia Czerwona).
        > Powody tego zwyciestwa byly jak nastepuje:
        > 1. AC rozciagnela zbytnio front i linie zaopatrzenia, a znalazla sie ona
        > na terenie, gdzie ludnosc im bynajmniej nie sprzyjala.
        > 2. Zolnierze sowieccy byli marnie uzbrojeni, zle wyszkoleni i zle
        > dowodzeni (wiekszosc oficerow rosyjskich byla u "bialych" albo pozbawiona
        > wplywu na dowodzenie przez bolszewickich komisarzy, co nie mieli pojecia
        > o taktyce czy strategii).
        > 3. Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
        > w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
        > wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
        > nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.
        > 4. WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
        > Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
        > generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
        > ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.
        > Skutki zas tego "cudu" byly dla Polski oplakane. Za to, ze wyglodzilismy
        > jencow sowieckich i w ogole ich marnie traktowalismy, to sowieci sie
        > na nas zemscili w Katyniu. A niepodleglosc i tak roztrwonilismy,
        > podobnie jak po roku 1989. Nie mamy teraz wlasciwie czego pilnowac,
        > bo naszym wojskiem rzadza generalowie niemieccy z NATO, nasza gospodarka
        > "eksperci" z MFW i Banku Swiatowego, a polityka zagraniczna Polski
        > jest zdalnie kierowana z Waszyngtonu i Brukseli (podobnie jak za PRLu
        > byla kierowana z Moskwy).

        Kiedy byłeś chłopcem uczono ciebie historii kiepsko.

        • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 15.08.01, 11:18
          ljkel2: Kolego, pieprzysz, mowiac oglednie glupoty:
          Zadnego cudu nie bylo, tylko zwyciestwo WP na AC (Armia Czerwona).
          Powody tego zwyciestwa byly jak nastepuje:
          1. AC rozciagnela zbytnio front i linie zaopatrzenia, a znalazla sie ona
          na terenie, gdzie ludnosc im bynajmniej nie sprzyjala.
          2. Zolnierze sowieccy byli marnie uzbrojeni, zle wyszkoleni i zle
          dowodzeni (wiekszosc oficerow rosyjskich byla u "bialych" albo pozbawiona
          wplywu na dowodzenie przez bolszewickich komisarzy, co nie mieli pojecia
          o taktyce czy strategii).
          3. Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
          w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
          wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
          nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.
          4. WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
          Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
          generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
          ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.
          Skutki zas tego "cudu" byly dla Polski oplakane. Za to, ze wyglodzilismy
          jencow sowieckich i w ogole ich marnie traktowalismy, to sowieci sie
          na nas zemscili w Katyniu. A niepodleglosc i tak roztrwonilismy,
          podobnie jak po roku 1989. Nie mamy teraz wlasciwie czego pilnowac,
          bo naszym wojskiem rzadza generalowie niemieccy z NATO, nasza gospodarka
          "eksperci" z MFW i Banku Swiatowego, a polityka zagraniczna Polski
          jest zdalnie kierowana z Waszyngtonu i Brukseli (podobnie jak za PRLu
          byla kierowana z Moskwy).
          Hiacynt: Kiedy byłeś chłopcem uczono ciebie historii kiepsko.
          ljkel2: Widac, ze nie masz argumentow, Hiacyncie, wiec powtarzasz jak
          papuga, to co ci proboszcz w kazaniach nagadal. A jak juz szukasz cudow,
          to ci na przyklad powiem, ze podobno jedna pani z Kalwarii Zebrzydowskiej
          (a moze z Zebrzydowic) modlila sie od odejscia czerwonych od wladzy do
          zeszlego roku co godzine do Przenajswietszej Panienki, i dzieki temu
          przezyla dodatkowe 10 lat pomimo tego, ze juz w roku 1981, za stanu
          wojennego, cyganka powiedziala jej, ze umrze, gdy PZPR utraci wladze.
          Oto sila modlitwy do Maryji!

          • Gość: Emigrant Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 19.08.01, 03:08
            Szkoda mi Ciebie Kolego piszesz na podstawie historii a raczej historyj napisanych
            przez Niemcow, Anglikow, nawet Francuzow ale nie Polakow ani "Ruskow." Historycy
            tych krajow chcieliby ze to co Ty czytales i tu piszesz bylo prawda. Ale fakty sa faktami. Owszem
            mielismy oddzialy organizowane we Francji, ale te wojska z Gen. Hallerem to byli polscy emigranci
            z Kanady, ze Stanow, z Francji a nie Francyzi. General Weygand, Francuz, ktory obserwowal
            bitwe pod Warszawa mial samolot "na chodzie" czekajacy na niego, gotow do ucieczki, za linia wojsk
            polskichw razie "Polska przegra...". To byla cala pomoc francuzka w bitwie pod Warszawa.
            Owszem w Gdansku w tym samym czasie stal okret francuski z bronia dla wojska polskiego.
            Nikt go nie rozladowal ani przed ani po bitwie. Prawda, Pilsudski nie mial ukonczonej wyzszej
            szkoly wojennej, skonczyl uniwersytet rosyjski, Ale byl duchem i wodzem calej Polski, tej z pod
            Prus, tej z Pod Austrii i tej z pod Rosji.
            Emigrant
            Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

            > ljkel2: Kolego, pieprzysz, mowiac oglednie glupoty:
            > Zadnego cudu nie bylo, tylko zwyciestwo WP na AC (Armia Czerwona).
            > Powody tego zwyciestwa byly jak nastepuje:
            > 1. AC rozciagnela zbytnio front i linie zaopatrzenia, a znalazla sie ona
            > na terenie, gdzie ludnosc im bynajmniej nie sprzyjala.
            > 2. Zolnierze sowieccy byli marnie uzbrojeni, zle wyszkoleni i zle
            > dowodzeni (wiekszosc oficerow rosyjskich byla u "bialych" albo pozbawiona
            > wplywu na dowodzenie przez bolszewickich komisarzy, co nie mieli pojecia
            > o taktyce czy strategii).
            > 3. Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
            > w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
            > wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
            > nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.
            > 4. WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
            > Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
            > generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
            > ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.
            > Skutki zas tego "cudu" byly dla Polski oplakane. Za to, ze wyglodzilismy
            > jencow sowieckich i w ogole ich marnie traktowalismy, to sowieci sie
            > na nas zemscili w Katyniu. A niepodleglosc i tak roztrwonilismy,
            > podobnie jak po roku 1989. Nie mamy teraz wlasciwie czego pilnowac,
            > bo naszym wojskiem rzadza generalowie niemieccy z NATO, nasza gospodarka
            > "eksperci" z MFW i Banku Swiatowego, a polityka zagraniczna Polski
            > jest zdalnie kierowana z Waszyngtonu i Brukseli (podobnie jak za PRLu
            > byla kierowana z Moskwy).
            > Hiacynt: Kiedy byłeś chłopcem uczono ciebie historii kiepsko.
            > ljkel2: Widac, ze nie masz argumentow, Hiacyncie, wiec powtarzasz jak
            > papuga, to co ci proboszcz w kazaniach nagadal. A jak juz szukasz cudow,
            > to ci na przyklad powiem, ze podobno jedna pani z Kalwarii Zebrzydowskiej
            > (a moze z Zebrzydowic) modlila sie od odejscia czerwonych od wladzy do
            > zeszlego roku co godzine do Przenajswietszej Panienki, i dzieki temu
            > przezyla dodatkowe 10 lat pomimo tego, ze juz w roku 1981, za stanu
            > wojennego, cyganka powiedziala jej, ze umrze, gdy PZPR utraci wladze.
            > Oto sila modlitwy do Maryji!
            >

            • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! - w odp. "Emigrantowi" IP: *.vic.bigpond.net.au 19.08.01, 07:46
              Gość portalu: Emigrant napisał:
              Szkoda mi Ciebie Kolego piszesz na podstawie historii a raczej historyj
              napisanych przez Niemcow, Anglikow, nawet Francuzow ale nie Polakow
              ani "Ruskow." Historycy tych krajow chcieliby ze to co Ty czytales i tu
              piszesz bylo prawda. Ale fakty sa faktami.
              LK: Niestety, historycy polscy czy rosyjscy, szczegolnie w drugiej
              polowie XX w. dzielili sie na rezymowych (z definicji falszujacych
              historie) i emigrantow, ktorzy z definicji zaprzeczali wszystkiemu,
              co "rezymowcy" napisali. A takie postepowanie nie ma nic wspolnego
              z naukowa obiektywnoscia. Niestety, ale prawdziwych historykow
              (jesli tacy w ogole istnieja) mozna znalezc tylko w demokratycznych
              krajach Europy Zachodniej, gdzie istnieje dluga tradycja niezaleznosci
              uczonych od aktualnej wladzy. Takim krajem jest np. W. Brytania, wiec
              wybacz mi Emigrancie, ale twoja krytyka zrodel angielskich czy
              francuskich staje sie wrecz smieszna, jesli za autorytety polecasz
              historykow z bylego Bloku Sowieckiego...
              Emigrant: Owszem mielismy oddzialy organizowane we Francji, ale te wojska
              z Gen. Hallerem to byli polscy emigranci z Kanady, ze Stanow, z Francji a
              nie Francuzi.
              LK: Ja nigdy nie twierdzilem, ze po polskiej stronie walczyli np. Francuzi.
              Prosze nie przekrecac mych slow: ja wyraznie napisalem, ze Polska dostala
              pomoc w postaci oficerow sztabowych i materialu wojennego...
              Emigrant: General Weygand, Francuz, ktory obserwowal bitwe pod Warszawa
              mial samolot "na chodzie" czekajacy na niego, gotow do ucieczki, za linia
              wojsk polskichw razie "Polska przegra...". To byla cala pomoc francuzka w
              bitwie pod Warszawa.
              LK: Dobry dowodca jest zawsze przygotowany na wypadek przegranej "tzw.
              plan B". General Weygand byl fachowcem, w odroznieniu od amatora Pilsudskisa,
              wiec bral tez pod uwage przegrana. Gdyby Pilsusdskis mial troche oleju w
              glowie, to by zreszta nigdy szedl na Kijow, narazajac tym swiezo odzyskana
              niepodleglosc dla interesow garstki kresowego ziemianstwa. A pomoc
              zachodu byla wieksza, niz bys to sobie zyczyl. Francuskie samoloty,
              czolgi itp. sluzyly w WP az do wrzesnia 1939 r., tyle ze wtedy byly one
              mocno przestarzale i w zlym stanie technicznym (jak dzis "Solidaruchy",
              tak dawniej Pilsudczycy doprowadzili WP do ruiny)...
              Emigrant: Owszem w Gdansku w tym samym czasie stal okret francuski z bronia
              dla wojska polskiego. Nikt go nie rozladowal ani przed ani po bitwie.
              LK: Pomylil sie tobie ORP Baltyk - stary krazownik francuski, przestarzaly
              juz w okresie I Wojny Swiatowej, z okretami, ktore dostarczyly uzbrojenie
              dla Polski. ORP Baltyk sluzyl zreszta tylko jako magazyn, byc moze tez
              do celow szkoleniowych...
              Emigrant: Prawda, Pilsudski nie mial ukonczonej wyzszej szkoly wojennej,
              skonczyl uniwersytet rosyjski, Ale byl duchem i wodzem calej Polski,
              tej z pod Prus, tej z Pod Austrii i tej z pod Rosji.
              LK: To cale nieszczescie Polski i Polakow, ze rzadza nami amatorzy.
              Niedouczony marksitowski ekonomista Balcerowicz rozwala polska
              gospodarke od ponad 10 lat. Prezydentem byl polanalfabeta Walesa,
              premierem Mazowiecki, co to nawet absolutorium nie byl w stanie zrobic.
              Nawet Maryjan Krzaklewski jest glupi jak but, mimo swych doktoratow
              (ktore zreszta robil pod kontrola innego znanego polglowka, a mianowicie
              Buzka). A ten twoj "duch i wodz calej Polski" byl odpowiedzialny za
              marsz na Kijow, co sie mogl zakonczyc Polska Republika Rad, zamach
              majowy, a wiec brak demokracji w Polsce przez nastepne ponad 60 lat, za
              oboz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, przesladowania takich
              wybitnych Polakow jak Witos czy Korfanty. Pilsudczycy brali udzial,
              u boku hiterowskich Niemiec, w haniebnym rozbiorze Czechoslowacji,
              zas "smietanka" NSDAP z Goeringiem na czele czesto goscila w Polsce
              za rzadow Sanacji (takze za zycia samozwanczego "marszalka").
              Pilsudskis byl zreszta wysoko ceniony przez Hitlera, a adoracja byla
              wzajemna, ale o tym przeciez ci, przez ciebie tak cenieni pseudohistorycy
              polscy wola nie pisac...

              • Gość: Emigrant Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! - w odp. IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 19.08.01, 17:01
                Zgadzam sie z Toba jesli chodzi o zle a wrecz nie wybaczalne czyny Pilsudskiego
                po pierwszej wojnie swiatowej, wlaczajac zabranie Wilna, stolicy Litwy, w obreb
                Polski. Ale podczas bitwy pod Warszawa Pilsudski nie sam, ale z Hallerem, Smigly-Rydzem,
                z Sikorskim i tez Weygandem jako obserwator a nie dowodca i innymi dokonali cos nadzwyczajnego, .
                Pilsudski wygonil z Kraju pierwszych dwoch razem z Witosem i innymi.Wiec zgadzam sie z Toba ze
                Pilsudski nie byl aniolem. Weygand wrocil do Francji. Pamietaj ze Anglicy nie chcieli "zwycieskiej i silnej
                Polski". Anglicy byli wlascicielami kopaln wegla na Slasku i innych przemyslow w Niemczech. Polska i
                Polacy niegdy nie byli w zgodzie ze soba i nie sa dzisiaj. Rozbiory byly dowodem tego. Postepowanie
                terazniejszego rzadu (absolutny chaos) jest nastepnym dowodem tej niezgody.
                Teraz naprawde by sie przydal Pilsudski albo jego klon (z braku innego porownania), zeby porzadek
                zrobic w Polsce. Podalem przyklad Rosji(sowieckiej) bo ich interpretacja byla , jest i zawsze wroga, jesli
                chodzi o istnienie Polski. Tuhaczewski byl zdolnym generalem. Po pierwszej wojnie doszedl do wysokiej
                rangi i realizowal wielkie plany dla sil zbrojnych "Sowieckoho Sojuza". Zginal po siedemnastu latach
                (plus-minus), nie dlatego ze przegral pod Warszawa ale dlatego ze w mniemaniu Stalina stal sie
                za mocnym konkuyrentem Stalina. Jesli chodzi o historie kazdy historyk opisuje swoja strone w lepszym
                swietle. Jesli chodzi o Zaolzie to Pilsudski juz nie zyl. To byl i jest jeden z najbardziej idiotycznych
                bledow Polski przed 1939 rokiem. Mozna go porownac z oddaniem Prus Wschodnich w wieczne lenno
                dla Niemcow przez Zygmunta Augusta, ostatniego Jagiellona i do oddania Austrii Slaska przez Zygmunta
                Starego, podczas "umowy w Hadziaczu".
                Emigrant
                Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

                > Gość portalu: Emigrant napisał:
                > Szkoda mi Ciebie Kolego piszesz na podstawie historii a raczej historyj
                > napisanych przez Niemcow, Anglikow, nawet Francuzow ale nie Polakow
                > ani "Ruskow." Historycy tych krajow chcieliby ze to co Ty czytales i tu
                > piszesz bylo prawda. Ale fakty sa faktami.
                > LK: Niestety, historycy polscy czy rosyjscy, szczegolnie w drugiej
                > polowie XX w. dzielili sie na rezymowych (z definicji falszujacych
                > historie) i emigrantow, ktorzy z definicji zaprzeczali wszystkiemu,
                > co "rezymowcy" napisali. A takie postepowanie nie ma nic wspolnego
                > z naukowa obiektywnoscia. Niestety, ale prawdziwych historykow
                > (jesli tacy w ogole istnieja) mozna znalezc tylko w demokratycznych
                > krajach Europy Zachodniej, gdzie istnieje dluga tradycja niezaleznosci
                > uczonych od aktualnej wladzy. Takim krajem jest np. W. Brytania, wiec
                > wybacz mi Emigrancie, ale twoja krytyka zrodel angielskich czy
                > francuskich staje sie wrecz smieszna, jesli za autorytety polecasz
                > historykow z bylego Bloku Sowieckiego...
                > Emigrant: Owszem mielismy oddzialy organizowane we Francji, ale te wojska
                > z Gen. Hallerem to byli polscy emigranci z Kanady, ze Stanow, z Francji a
                > nie Francuzi.
                > LK: Ja nigdy nie twierdzilem, ze po polskiej stronie walczyli np. Francuzi.
                > Prosze nie przekrecac mych slow: ja wyraznie napisalem, ze Polska dostala
                > pomoc w postaci oficerow sztabowych i materialu wojennego...
                > Emigrant: General Weygand, Francuz, ktory obserwowal bitwe pod Warszawa
                > mial samolot "na chodzie" czekajacy na niego, gotow do ucieczki, za linia
                > wojsk polskichw razie "Polska przegra...". To byla cala pomoc francuzka w
                > bitwie pod Warszawa.
                > LK: Dobry dowodca jest zawsze przygotowany na wypadek przegranej "tzw.
                > plan B". General Weygand byl fachowcem, w odroznieniu od amatora Pilsudskisa,
                > wiec bral tez pod uwage przegrana. Gdyby Pilsusdskis mial troche oleju w
                > glowie, to by zreszta nigdy szedl na Kijow, narazajac tym swiezo odzyskana
                > niepodleglosc dla interesow garstki kresowego ziemianstwa. A pomoc
                > zachodu byla wieksza, niz bys to sobie zyczyl. Francuskie samoloty,
                > czolgi itp. sluzyly w WP az do wrzesnia 1939 r., tyle ze wtedy byly one
                > mocno przestarzale i w zlym stanie technicznym (jak dzis "Solidaruchy",
                > tak dawniej Pilsudczycy doprowadzili WP do ruiny)...
                > Emigrant: Owszem w Gdansku w tym samym czasie stal okret francuski z bronia
                > dla wojska polskiego. Nikt go nie rozladowal ani przed ani po bitwie.
                > LK: Pomylil sie tobie ORP Baltyk - stary krazownik francuski, przestarzaly
                > juz w okresie I Wojny Swiatowej, z okretami, ktore dostarczyly uzbrojenie
                > dla Polski. ORP Baltyk sluzyl zreszta tylko jako magazyn, byc moze tez
                > do celow szkoleniowych...
                > Emigrant: Prawda, Pilsudski nie mial ukonczonej wyzszej szkoly wojennej,
                > skonczyl uniwersytet rosyjski, Ale byl duchem i wodzem calej Polski,
                > tej z pod Prus, tej z Pod Austrii i tej z pod Rosji.
                > LK: To cale nieszczescie Polski i Polakow, ze rzadza nami amatorzy.
                > Niedouczony marksitowski ekonomista Balcerowicz rozwala polska
                > gospodarke od ponad 10 lat. Prezydentem byl polanalfabeta Walesa,
                > premierem Mazowiecki, co to nawet absolutorium nie byl w stanie zrobic.
                > Nawet Maryjan Krzaklewski jest glupi jak but, mimo swych doktoratow
                > (ktore zreszta robil pod kontrola innego znanego polglowka, a mianowicie
                > Buzka). A ten twoj "duch i wodz calej Polski" byl odpowiedzialny za
                > marsz na Kijow, co sie mogl zakonczyc Polska Republika Rad, zamach
                > majowy, a wiec brak demokracji w Polsce przez nastepne ponad 60 lat, za
                > oboz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, przesladowania takich
                > wybitnych Polakow jak Witos czy Korfanty. Pilsudczycy brali udzial,
                > u boku hiterowskich Niemiec, w haniebnym rozbiorze Czechoslowacji,
                > zas "smietanka" NSDAP z Goeringiem na czele czesto goscila w Polsce
                > za rzadow Sanacji (takze za zycia samozwanczego "marszalka").
                > Pilsudskis byl zreszta wysoko ceniony przez Hitlera, a adoracja byla
                > wzajemna, ale o tym przeciez ci, przez ciebie tak cenieni pseudohistorycy
                > polscy wola nie pisac...
                >

                • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! - w odp. na odp. IP: *.vic.bigpond.net.au 23.08.01, 12:19
                  Gość portalu: Emigrant napisał(a):
                  Zgadzam sie z Toba jesli chodzi o zle a wrecz nie wybaczalne czyny
                  Pilsudskiego po pierwszej wojnie swiatowej, wlaczajac zabranie Wilna, stolicy
                  Litwy, w obreb Polski. Ale podczas bitwy pod Warszawa Pilsudski nie sam,
                  ale z Hallerem, Smiglym-Rydzem, z Sikorskim i tez Weygandem jako obserwator
                  a nie dowodca i innymi dokonali co s nadzwyczajnego.
                  Pilsudski wygonil z Kraju pierwszych dwoch razem z Witosem i innymi.
                  Wiec zgadzam sie z Toba ze Pilsudski nie byl aniolem. Weygand wrocil do Francji.
                  Pamietaj ze Anglicy nie chcieli "zwycieskiej i silnej Polski". Anglicy byli
                  wlascicielami kopaln wegla na Slasku i innych przemyslow w Niemczech.

                  LK: Anglicy zawsze reprezentowali interesy swego kraju, ich arystokraci,
                  w odroznieniu od naszych, zwozili lupy do Anglii (p. np. British Museum),
                  a u nas "pan" na Lancucie wywiozl co sie dalo do Niemiec, i to przy pomocy
                  hitlerowcow...

                  Polska i Polacy niegdy nie byli w zgodzie ze soba i nie sa dzisiaj. Rozbiory
                  byly dowodem tego. Postepowanie terazniejszego rzadu (absolutny chaos) jest
                  nastepnym dowodem tej niezgody.

                  LK: Tu sie zgadzam!

                  Teraz naprawde by sie przydal Pilsudski albo jego klon (z braku innego
                  porownania), zeby porzadek zrobic w Polsce.

                  LK: Tylko nie Pilsudskis. Nasz silny czlowiek powinien reprezentowac
                  interesy Polakow, wiec najlepiej jakby byl Polakiem. Przydal by
                  sie nam taki polski De Gaulle czy Fryderyk Wielki...

                  Podalem przyklad Rosji(sowieckiej) bo ich interpretacja byla , jest i zawsze
                  wroga, jesli chodzi o istnienie Polski.

                  LK: Mysle, ze teraz, po rozpadzie wielokulturowego imperium moglibysmy
                  sie z Rosjanami dogadac, jak nigdy dawniej...

                  Tuhaczewski byl zdolnym generalem. Po pierwszej wojnie doszedl do wysokiej
                  rangi i realizowal wielkie plany dla sil zbrojnych "Sowieckoho Sojuza".
                  Zginal po siedemnastu latach (plus-minus), nie dlatego ze przegral pod
                  Warszawa ale dlatego ze w mniemaniu Stalina stal sie za mocnym konkurentem
                  Stalina.

                  LK: Ale wtedy mu tez wyciagnieto porazke pod Warszawa. Zrezta Stalin wtedy
                  mordowal wszystkich, szczegolnie starych bolszewikow. Taki Korolew,
                  ojciec radzieckiej kosmonautyki, zawdziecza zycie Stalinowi, podobnie
                  jak Zukow czy Rokossowski, ktorzy inaczej by nie dozyli roku 1950...

                  Jesli chodzi o historie kazdy historyk opisuje swoja strone w lepszym
                  swietle. Jesli chodzi o Zaolzie to Pilsudski juz nie zyl. To byl i jest
                  jeden z najbardziej idiotycznych bledow Polski przed 1939 rokiem.
                  Mozna go porownac z oddaniem Prus Wschodnich w wieczne lenno dla Niemcow
                  przez Zygmunta Augusta, ostatniego Jagiellona i do oddania Austrii
                  Slaska przez Zygmunta Starego, podczas "umowy w Hadziaczu".

                  LK: Jak widac mielismy Buzkow czy Ma-Ryjanow K. juz setki lat temu.
                  A na Zaolzie szli pilsudczycy: Pilsudskis by zrobil to samo, a kto
                  wie, czy by nie stal sie polskim Horthym czy Tiso. Mysle, ze Pilsudskis
                  mial szczescie, ze umarl w roku 1935, inaczej jego legenda by nie
                  przezyla jego smierci...
                • Gość: luka Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! - w odp. IP: 213.77.91.* 03.09.01, 09:36
                  Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                  > Tuhaczewski byl zdolnym generalem. Po pierwszej wojnie doszedl do wysokiej
                  > rangi i realizowal wielkie plany dla sil zbrojnych "Sowieckoho Sojuza". Zginal
                  > po siedemnastu latach
                  > (plus-minus), nie dlatego ze przegral pod Warszawa ale dlatego ze w mniemaniu S
                  > talina stal sie za mocnym konkuyrentem Stalina.

                  Tuchaczewski był kompletnym kretynem, a nie zdolnym generałem. Jedyną swą
                  operację bojową sromotnie pokpił pod Warszawą, potem zasłużył się tylko jako
                  pacyfikator powstań antybolszewickich, topiąc je w bratniej krwi. Jako teoretyk
                  proponował produkcję 100 000 czołgów rocznie (w 1927 roku!), a także uważał, że
                  decydujacą rolę w przyszłych konfliktach będą odgrywały "dekawilki"
                  i "lotnomechabomby" - wiesz może, co to takiego?
                  A usunięty został przede wszystkim w ramach oczyszczania szeregów RKKA z
                  elementów nieprzydatnych lub szkodliwych w spodziewanym europejskim konflikcie.
                  Taki głupiec na czele Armii Czerwonej stanowił zagrożenie dla sprawności wojsk.
                  • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! - w odp. Luce IP: *.vic.bigpond.net.au 03.09.01, 12:00
                    Gość portalu: luka napisał(a):
                    Gość portalu: Emigrant napisał(a):
                    Tuhaczewski byl zdolnym generalem. Po pierwszej wojnie doszedl do wysokiej
                    rangi i realizowal wielkie plany dla sil zbrojnych "Sowieckoho Sojuza".
                    Zginal po siedemnastu latach (plus-minus), nie dlatego ze przegral pod Warszawa
                    ale dlatego ze w mniemaniu Stalina stal sie za mocnym konkurentem Stalina.

                    LUKA:
                    Tuchaczewski był kompletnym kretynem, a nie zdolnym generałem. Jedyną swą
                    operację bojową sromotnie pokpił pod Warszawą, potem zasłużył się tylko jako
                    pacyfikator powstań antybolszewickich, topiąc je w bratniej krwi.
                    LK: To tez trzeba umiec. Patrz nie tak dawne klopoty Ruskich z Czeczencami...
                    LUKA: Jako teoretyk proponował produkcję 100 000 czołgów rocznie (w 1927 roku!),
                    LK: Tamtejsze czolgi byly b. prymitywne w porownaniu do dzisiejszych, te 100
                    tys. mogloby zreszta zalac cala Europe, gdyby dzialaly. Ale pamietajmy,
                    ze jeszcze w r. 1938 Hitler musial opoznic swoj triumfalny wjazd do
                    Wiednia, bo mu czolgi wysiadaly na trasie Berlin-Wieden...
                    LUKA: a także uważał, że decydujacą rolę w przyszłych konfliktach będą
                    odgrywały "dekawilki" i "lotnomechabomby" - wiesz może, co to takiego?
                    LK: "dekawilki" to pewnie wilki sprzedawane na dekagramy. A tak powaznie,
                    te "lotnomechaabomby" to pozniejsze niemieckie V-1 i dzisiejsze samoloty
                    bezzalogowe (latajace bomby) typu Cruise. Nie byl wiec ten Tuchaczewski
                    taki glupi, a raczej byl nadzwyczajnym wizjonerem, lepszym od Nostradamusa
                    (ten ostani przewidzial, ze po JP I nastanie papiez z Francji, wiec
                    zwolennicy Nostradama wlaczyli Wadowice do imperium Charlemagne).
                    LUKA: A usunięty został przede wszystkim w ramach oczyszczania szeregów RKKA z
                    elementów nieprzydatnych lub szkodliwych w spodziewanym europejskim konflikcie.
                    LK: Tu sie NIE ZGADZAM! Tuchaczewski zagrazal potencjalnie Stalinowi, i za
                    to beknal. Pozniej poszli na pozarcie Rokossowski i Zukow, tyle ze ich,
                    jak i Korolewa, ojca programu Wostok, uratowal Hitler napadajac na Sowietskij
                    Sojuz...
                    Da swidanija, comrade Luka!
                    > Taki głupiec na czele Armii Czerwonej stanowił zagrożenie dla sprawności wojsk.

                    • Gość: luka Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! - w odp. Luce IP: 213.77.91.* 03.09.01, 12:11
                      Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

                      > LK: To tez trzeba umiec. Patrz nie tak dawne klopoty Ruskich z Czeczencami...

                      Walki na rosyjskich równinach czy pacyfikacja marynarzy w Kronsztadzie to nieco
                      inne pole walki.

                      > LK: Tamtejsze czolgi byly b. prymitywne w porownaniu do dzisiejszych,

                      No właśnie! Po cholerę więc tłuc tyle nieprzydatnego żelastwa, które zadławiłoby
                      gospodarke każdego kraju na świecie? Na taki pomysł mógł wpaść tylko szaleniec.

                      > LK: "dekawilki" to pewnie wilki sprzedawane na dekagramy. A tak powaznie,
                      > te "lotnomechaabomby" to pozniejsze niemieckie V-1 i dzisiejsze samoloty
                      > bezzalogowe (latajace bomby) typu Cruise. Nie byl wiec ten Tuchaczewski
                      > taki glupi, a raczej byl nadzwyczajnym wizjonerem, lepszym od Nostradamusa

                      A skąd Pan to wie? Ten koleś nigdzie nie wytłumaczył co to
                      takiego "lotnomechabomby" - więc można, tak jak Pan, dowolnie tłumaczyć i
                      zachwycać się przenikliwością tego barana. Słowo to nie znaczyło nic wtedy i nie
                      znaczy nic dzisiaj. Imponują Panu tacy, którzy posługują się niezrozumiałymi
                      określeniami?

                      > LK: Tu sie NIE ZGADZAM! Tuchaczewski zagrazal potencjalnie Stalinowi, i za
                      > to beknal. Pozniej poszli na pozarcie Rokossowski i Zukow, tyle ze ich,
                      > jak i Korolewa, ojca programu Wostok, uratowal Hitler napadajac na Sowietskij
                      > Sojuz...

                      Żukow w czerwcu 1941 r. był szefem RKKA, Rokossowski istotnie siedział, ale nie
                      został zlikwidowany jak Tuchaczewski. Doceń Pan geniusz towarzysza Stalina -
                      załatwił wariata, oszczędził zdolnego dowódcę.

                      > Da swidanija, comrade Luka!

                      Pa, towarzyszu LK.
      • Gość: XXXXXXXX Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.01, 16:40
        Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

        > Kolego, pieprzysz, mowiac oglednie glupoty:
        > Zadnego cudu nie bylo, tylko zwyciestwo WP na AC (Armia Czerwona).
        > Powody tego zwyciestwa byly jak nastepuje:
        > 1. AC rozciagnela zbytnio front i linie zaopatrzenia, a znalazla sie ona
        > na terenie, gdzie ludnosc im bynajmniej nie sprzyjala.
        > 2. Zolnierze sowieccy byli marnie uzbrojeni, zle wyszkoleni i zle
        > dowodzeni (wiekszosc oficerow rosyjskich byla u "bialych" albo pozbawiona
        > wplywu na dowodzenie przez bolszewickich komisarzy, co nie mieli pojecia
        > o taktyce czy strategii).
        > 3. Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
        > w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
        > wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
        > nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.
        > 4. WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
        > Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
        > generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
        > ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.
        > Skutki zas tego "cudu" byly dla Polski oplakane. Za to, ze wyglodzilismy
        > jencow sowieckich i w ogole ich marnie traktowalismy, to sowieci sie
        > na nas zemscili w Katyniu. A niepodleglosc i tak roztrwonilismy,
        > podobnie jak po roku 1989. Nie mamy teraz wlasciwie czego pilnowac,
        > bo naszym wojskiem rzadza generalowie niemieccy z NATO, nasza gospodarka
        > "eksperci" z MFW i Banku Swiatowego, a polityka zagraniczna Polski
        > jest zdalnie kierowana z Waszyngtonu i Brukseli (podobnie jak za PRLu
        > byla kierowana z Moskwy).


        ALE CI SIE PIEPRZY JAK MAŁEMU KAZIOWI W PSZENICY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        • Gość: ljkel2 W odpowiedzi X...Xowi IP: *.vic.bigpond.net.au 16.08.01, 09:32
          Argumenty prosze, a nie wyzwiska. Inaczej bedziesz dla mnie chlystkiem
          Krzaklewskopodobnym z zawszonego i zazydzonego misateczka Rzeszowa...
      • Gość: Kraken Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!!-do ljkel2 IP: *.101.252.64.snet.net 15.08.01, 18:25
        Kolego-tym razem CALKOWICIE SIE Z TOBA ZGADZAM-dodalbym jeszcze,ze oprocz
        przyczyn,ktore wymieniles Armie Czerwona rozgromila rowniez czerwonka-no ale
        skoro Polacy wola miec "cud" wymodlony przez ksiedza Skorupke-to co ci zalezy
        (do prawicowych oszolomow prawda i tak nie dotrze)
        • Gość: ljkel2 Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!!-do Krakena w odpowiedzi IP: *.vic.bigpond.net.au 16.08.01, 10:03
          Gość portalu: Kraken napisał:
          Kolego-tym razem CALKOWICIE SIE Z TOBA ZGADZAM-dodalbym jeszcze,ze oprocz
          przyczyn,ktore wymieniles Armie Czerwona rozgromila rowniez czerwonka
          - no ale skoro Polacy wola miec "cud" wymodlony przez ksiedza Skorupke
          - to co ci zalezy (do prawicowych oszolomow prawda i tak nie dotrze).
          LK: Troche nudno, jak sie zgadzamy, bo nie ma to jak ciekawa dyskusja.
          Z prawicowymi nawiedzonymi oszolomami typu "Potomka" (ciekawe czyjego)
          nie da sie wlasciwie dyskutowac, bo jak im argumentow zabraknie,
          (a zdarza sie im to nader czesto), to jedyne co potrafia, to obrzucic
          adwersarza wyzwiskami...
          Co do czerwonki, to chyba o niej nie slyszalem, ale w owych czasach,
          po tzw. Wielkiej Wojnie, stan sanitarny Europy, szczegolnie wschodniej,
          byl oplakany, i rozne chorobska sie tam panoszyly. Na dodatek polscy
          chlopi zatruwali albo zasypywali studnie, przez co Sowieci mieli
          utrudniony dostep do wody. A zreszta i tak uwazali oni higiene osobista,
          nawet zwykle mycie za burzuazyjne przesady, wiec chorobska ich
          dziesiatkowaly, a kosciol kat. dorobil do tego legende o rzekomym
          cudzie...
      • Gość: . Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!!+++ IP: *.swipnet.se 15.08.01, 19:58
        Sowieci w tymze czasie rowniez walczyli na kilku innych frontach.
        • Gość: jajacek Re: Cudu nas Wisłą IP: *.kabel.telenet.be 15.08.01, 20:47
          Od tamtej pory juz Pan Bog tradycyjnie robi cuda w kraju nad Wisla.
          O czym jako syn narodu polskiego moge zaswiadczyc !
          • Gość: zyx Re: Cudu nas Wisłą IP: *.rdu.bellsouth.net 16.08.01, 06:41
            Masz na mysli cud nedzy i zacofania? Cud bezbronnego narodu z zalosna armia? Cud zaprzepaszczania
            szansy demokracji i pokoju?

            Gość portalu: jajacek napisał(a):

            > Od tamtej pory juz Pan Bog tradycyjnie robi cuda w kraju nad Wisla.
            > O czym jako syn narodu polskiego moge zaswiadczyc !

        • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!!+++ IP: *.vic.bigpond.net.au 16.08.01, 09:35
          Gość portalu: . napisał(a): Sowieci w tymze czasie rowniez walczyli na
          kilku innych frontach.

          LK: Wiec tym latwiej bylo Polakom, z ta olbrzymia, nigdy przed tym,
          ani po tym nie otrzymana pomoca zachodnia, pokonac te swiezopowstala,
          marnie uzbrojona, amatorsko dowodzona i malo doswiadczona Armie Czerwona.
          Zadnego cudu nad Wisla nie bylo, i obawiam sie, ze szybko nie bedzie...

      • Gość: luka Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: 213.77.91.* 16.08.01, 10:15
        Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

        > Zadnego cudu nie bylo, tylko zwyciestwo WP na AC (Armia Czerwona).

        To akurat prawda.

        > 1. AC rozciagnela zbytnio front i linie zaopatrzenia, a znalazla sie ona
        > na terenie, gdzie ludnosc im bynajmniej nie sprzyjala.

        Ale to nie nasza wina, tylko tego idioty Tuchaczewskiego. Jeśli się atakuje i
        zdobywa teren, to rozciągnięte linie zaopatrzeniowe i wroga ludność są
        okolicznościami normalnymi, które średnio rozgarnięty podporucznik umie
        przewidzieć. Jeżeli więc Tuchaczewski okazał się strategiem od siedmiu boleści,
        to Polacy powinni to wykorzystać. Co też zrobili i chwała im za to.

        > 2. Zolnierze sowieccy byli marnie uzbrojeni, zle wyszkoleni i zle
        > dowodzeni (wiekszosc oficerow rosyjskich byla u "bialych" albo pozbawiona
        > wplywu na dowodzenie przez bolszewickich komisarzy, co nie mieli pojecia
        > o taktyce czy strategii).

        Tuchaczewski akurat był byłym carskim oficerem.
        Uzbrojenie obu armii było zbliżonej jakości, bolszewicy mieli nawet lepsze niż
        polskie, bo ujednolicone, natomiast WP miała na stanie typy broni odziedziczone
        po trzech zaborcach i na dodatek zmieszanej z otrzymanyma z zachodu...

        > 3. Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
        > w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
        > wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
        > nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.

        Wojna 1920 r. była wojną manewrową, kawaleryjską, bez stałych linii frontu.
        Czołgi służyły więc co najwyżej jako ruchome gniazda km, gdyż ich szybkość, a
        raczej powolność, wykluczały użycie jako środek penetracji nieprzyjacielskich
        rubieży. Lotnictwo natomiast używano przede wszystkim do rozpoznania.
        Podstawowym sprzętem tej wojny były km i artyleria, a formacjami piechota i
        kawaleria. Większy pożytek mieliśmy z jednej haubicy niż dziesięciu czołgów.

        > 4. WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
        > Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
        > generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
        > ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.

        Zachodnia misja wojskowa miała pewien wkład w sukces, ale flankowe uderzenie znad
        Wieprza było polskim pomysłem, zresztą narzucającym się po jednym pobieżnym
        spojrzeniu na mapę. Nie przeceniałbym również doświadczenia tych zachodnich
        doradców - a jakie oni mieli doświadczenie w wojnie manewrowej? Cztery lata
        dreptali w miejscu i niby byli lepiej zorientowani w wojnie kawaleryjskiej, w
        której front w ciągu 24 godzin może przesunąć się 100 kilometrów w jedną lub
        drugą stronę?

        > Skutki zas tego "cudu" byly dla Polski oplakane. Za to, ze wyglodzilismy
        > jencow sowieckich i w ogole ich marnie traktowalismy, to sowieci sie
        > na nas zemscili w Katyniu.

        Nonsens. Stalin wybił jeńców nie z zemsty, ale w celu pozbawienia Polaków elit.
        • Gość: ljkel2 Cudu nas Wisłą NIE BYLO - do Luki IP: *.vic.bigpond.net.au 16.08.01, 11:29
          Gość portalu: luka napisał:
          Gość portalu: ljkel2 napisał: Zadnego cudu nie bylo, tylko zwyciestwo
          WP na AC (Armia Czerwona).
          L: To akurat prawda.

          LK: AC rozciagnela zbytnio front i linie zaopatrzenia, a znalazla sie ona
          na terenie, gdzie ludnosc im bynajmniej nie sprzyjala.

          L: Ale to nie nasza wina, tylko tego idioty Tuchaczewskiego. Jeśli się atakuje
          i zdobywa teren, to rozciągnięte linie zaopatrzeniowe i wroga ludność są
          okolicznościami normalnymi, które średnio rozgarnięty podporucznik umie
          przewidzieć. Jeżeli więc Tuchaczewski okazał się strategiem od siedmiu
          boleści, to Polacy powinni to wykorzystać. Co też zrobili i chwała im za to.

          LK: Czyli ze cudu nie bylo, bo w/g Luki (historyka wojskowosci, jakby
          nie bylo) "Tuchaczewski okazał się strategiem od siedmiu boleści".
          Do wygrania z nim nie byla wiec potrzebna zadna interwencja boska ani
          specjalne talenta wojskowe...

          LK: Zolnierze sowieccy byli marnie uzbrojeni, zle wyszkoleni i zle
          dowodzeni (wiekszosc oficerow rosyjskich byla u "bialych" albo pozbawiona
          wplywu na dowodzenie przez bolszewickich komisarzy, co nie mieli pojecia
          o taktyce czy strategii).

          L: Tuchaczewski akurat był byłym carskim oficerem.

          LK: Ale sam przyznajesz, ze "Tuchaczewski okazał się strategiem od siedmiu
          boleści", oprocz tego rece mial zwiazane przez roznych komisarzy
          politycznych (politrukow) i Czeka niejakiego F. Dzierzynskiego, ktorego
          bal sie bardziej niz calego WP...

          L: Uzbrojenie obu armii było zbliżonej jakości, bolszewicy mieli nawet lepsze
          niż polskie, bo ujednolicone, natomiast WP miała na stanie typy broni
          odziedziczone po trzech zaborcach i na dodatek zmieszanej z otrzymanyma z
          zachodu...

          LK: Bolszewicy mieli resztki uzbrojenia odziedziczone po armii carskiej.
          Bylo ono w zlym stanie i mocno przestarzale, Polacy zas dostali
          calkiem nowoczesna bron z zachodu, i lepiej umieli sie nia poslugiwac.
          Oprocz tego byli u siebie, bronili wlasnego kraju przed powszechnie
          w Polsce nielubianymi wowczas Rosjanami, ktorzy nadawali ton AC.
          Nie potrzeba bylo wiec cudu, aby wowczas pokonac bolszewikow, jedyny cud,
          to ze Tuchaczewski tak daleko zaszedl...

          LK: Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
          w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
          wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
          nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.

          L: Wojna 1920 r. była wojną manewrową, kawaleryjską, bez stałych linii frontu.
          Czołgi służyły więc co najwyżej jako ruchome gniazda km, gdyż ich szybkość,
          a raczej powolność, wykluczały użycie jako środek penetracji
          nieprzyjacielskich rubieży. Lotnictwo natomiast używano przede wszystkim do
          rozpoznania. Podstawowym sprzętem tej wojny były km i artyleria, a
          formacjami piechota i kawaleria. Większy pożytek mieliśmy z jednej haubicy
          niż dziesięciu czołgów.

          LK: Niemniej samoloty uzywano tez do atakowania pozycji piechoty.
          Owczesne samoloty byly dosc zwrotne i niezle uzbrojone, oprocz
          tego byly zupelna niespodzianka dla sowietow, wiec niezle im
          dokuczyly.

          LK: WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
          Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
          generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
          ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.

          L: Zachodnia misja wojskowa miała pewien wkład w sukces, ale flankowe uderzenie
          znad Wieprza było polskim pomysłem, zresztą narzucającym się po jednym
          pobieżnym spojrzeniu na mapę. Nie przeceniałbym również doświadczenia tych
          zachodnich doradców - a jakie oni mieli doświadczenie w wojnie manewrowej?
          Cztery lata dreptali w miejscu i niby byli lepiej zorientowani w wojnie
          kawaleryjskiej, w której front w ciągu 24 godzin może przesunąć się 100
          kilometrów w jedną lub drugą stronę?

          LK: Jesli wystarczylo "pobiezne spojrzenie na mape", to nie trzeba bylo
          ani cudu, ani geniusza, aby wykonac ten manewr. A zachodni eksperci
          mieli doswiadczenie nie tylko z frontu zachodniego, ale tez innych,
          pomniejszych frontow (np. Bliski Wschod), gdzie kawaleria byla
          dominujaca formacja. Oprocz tego: dowodzenie wielka armia to nie zadanie
          dla kogos, kto zdobywal doswiadczenie napadajac na pociagi czy rabujac
          banki. Amatorzy typu Stalina czy Hitlera sporo zaszkodzili (odpowiednio
          Armii Czerwonej i Wehrmachtowi), Pilsudski mial wiec szczescie, ze dostal
          dobrych doradcow i material z zachodu.

          LK: Skutki zas tego "cudu" byly dla Polski oplakane. Za to, ze wyglodzilismy
          jencow sowieckich i w ogole ich marnie traktowalismy, to sowieci sie
          na nas zemscili w Katyniu.

          L: Nonsens. Stalin wybił jeńców nie z zemsty, ale w celu pozbawienia Polaków
          elit.

          LK: Stalin, w odroznieniu od Hitlera, nie mial na celu pozbawienie Polakow
          elit. On tylko chcial sie pozbyc elementow skrajnie prawicowych, oraz tych,
          co "wyroznili" sie w pacyfikacji kresow wschodnich czy na wojnie 1920 r.
          Przeciez Boy-Zelenski zostal zamordowany we Lwowie nie przez bolsze-
          wikow, a hitlerowcow, Banach zostal mianowany przez bolszewikow
          dziekanem, a za Niemcow musial karmic wszy, zas Lem mogl za bolsze-
          wikow studiowac medycyne, a za Niemcow musial pracowac jako robotnik,
          i bac sie, ze jego pochodzenie (zydowskie) wyjdzie na jaw...

          • Gość: luka Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - do Luki IP: 217.67.196.* 16.08.01, 12:43
            Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

            > LK: Czyli ze cudu nie bylo, bo w/g Luki (historyka wojskowosci, jakby
            > nie bylo) "Tuchaczewski okazał się strategiem od siedmiu boleści".
            > Do wygrania z nim nie byla wiec potrzebna zadna interwencja boska ani
            > specjalne talenta wojskowe...

            Otóż to.

            > LK: Ale sam przyznajesz, ze "Tuchaczewski okazał się strategiem od siedmiu
            > boleści", oprocz tego rece mial zwiazane przez roznych komisarzy
            > politycznych (politrukow) i Czeka niejakiego F. Dzierzynskiego, ktorego
            > bal sie bardziej niz calego WP...

            LK przesądził, że "większość" carskich oficerów była w armii "białych" i że niby
            byli oni lepsi od politruków. Jak pokazuje przykład Tuchaczewskiego wcale nie, a
            jak pokazuje los armii białych oraz zachodnich interwentów również wcale nie.
            Wychodzi na to, że politrucy okazali się lepszymi wojskowymi od "carskich
            oficerów" tudzież zachodnich fircyków, gdyż wojnę domową wygrali.

            > LK: Bolszewicy mieli resztki uzbrojenia odziedziczone po armii carskiej.
            > Bylo ono w zlym stanie i mocno przestarzale,

            Mimo to wygrali wojnę domową i pokonali zachodnich oraz japonskich interwentów,
            uzbrojonych po zęby w nowoczesną broń. Ponieważ w cuda nie wierzę, więc obawiam,
            się, że się Pan myli.

            > Polacy zas dostali
            > calkiem nowoczesna bron z zachodu, i lepiej umieli sie nia poslugiwac.

            Doprawdy? A gdzie trenowali posługiwanie się nią? Poza "błękitną armią" trudno
            byłoby znaleźć specjalistów od dopiero co widzianej na oczy zachodniej broni.

            > Oprocz tego byli u siebie, bronili wlasnego kraju przed powszechnie
            > w Polsce nielubianymi wowczas Rosjanami, ktorzy nadawali ton AC.
            > Nie potrzeba bylo wiec cudu, aby wowczas pokonac bolszewikow, jedyny cud,
            > to ze Tuchaczewski tak daleko zaszedl...

            No, elementy czołowe korpusu Gaja dotarły nawet pod Toruń...
            Reszta ok.

            > LK: Niemniej samoloty uzywano tez do atakowania pozycji piechoty.
            > Owczesne samoloty byly dosc zwrotne i niezle uzbrojone, oprocz
            > tego byly zupelna niespodzianka dla sowietow, wiec niezle im
            > dokuczyly.

            Niespodzianka jak niespodzianka, oni też mieli aeroplany, doszło nawet do paru
            walk powietrznych. Co do zwrotności samolotów o szybkości maksymalnej 190 km/h
            wypowiadać się nie będę, ponieważ nie wiem, z czym mam ją porównać - z taczanką?
            Naloty były wyczynami czysto taktycznymi, bez wpływu na przebieg wojny. Co innego
            loty rozpoznawcze.

            > LK: Jesli wystarczylo "pobiezne spojrzenie na mape", to nie trzeba bylo
            > ani cudu, ani geniusza, aby wykonac ten manewr.

            Panie LK, o to się nie spieramy - obaj twierdzimy, że cudu nie było.

            > A zachodni eksperci
            > mieli doswiadczenie nie tylko z frontu zachodniego, ale tez innych,
            > pomniejszych frontow (np. Bliski Wschod), gdzie kawaleria byla
            > dominujaca formacja.

            Który z oficerów wchodzących w skład misji był na Bliskim Wschodzie? Jak
            znajomość realiów walk pustynnych ma się do walk w terenie lesistym i/lub
            bagiennym (Polesie)?

            > Oprocz tego: dowodzenie wielka armia to nie zadanie
            > dla kogos, kto zdobywal doswiadczenie napadajac na pociagi czy rabujac
            > banki.

            Owszem, ale proszę nie przeceniać liczebności ówczesnych formacji. Regułą było,
            że związek mający w nazwie dumne słowo "dywizja" był kilkutysięczną zbieraniną
            pozbawioną nawet jednolitego umundurowania.
            Rozwadowski, Sikorski, Rómmel byli oficerami zawodowymi.

            > Amatorzy typu Stalina czy Hitlera sporo zaszkodzili (odpowiednio
            > Armii Czerwonej i Wehrmachtowi), Pilsudski mial wiec szczescie, ze dostal
            > dobrych doradcow i material z zachodu.

            Panie LK, jeżeli wypnie Pan tyłek to dostanie Pan kopa i to tak, że nakryje się
            nogami. Nie trzeba Napoleona, by wymierzyć taki cios w gołą dupę Tuchaczewskiego,
            podobnie jak materiałów i doradców, których pomoc nie była wcale decydująca.

            > LK: Stalin, w odroznieniu od Hitlera, nie mial na celu pozbawienie Polakow
            > elit. On tylko chcial sie pozbyc elementow skrajnie prawicowych, oraz tych,
            > co "wyroznili" sie w pacyfikacji kresow wschodnich czy na wojnie 1920 r.

            A więc elit, a nie elementów prawicowych. Niechęć do bolszewizmu była standardem.

            > Przeciez Boy-Zelenski zostal zamordowany we Lwowie nie przez bolsze-
            > wikow, a hitlerowcow, Banach zostal mianowany przez bolszewikow
            > dziekanem, a za Niemcow musial karmic wszy, zas Lem mogl za bolsze-
            > wikow studiowac medycyne, a za Niemcow musial pracowac jako robotnik,
            > i bac sie, ze jego pochodzenie (zydowskie) wyjdzie na jaw...

            Z całym szacunkiem, ale to nie ma nic do rzeczy, a szczególnie Lem - nie był
            wówczas na tyle ważny, by się nim specjalnie przejmować.
            • Gość: ljkel2 Cudu nas Wisłą NIE BYLO - do Luki (znow) IP: *.vic.bigpond.net.au 17.08.01, 11:00
              LK: Ale sam przyznajesz, ze "Tuchaczewski okazał się strategiem od siedmiu
              boleści", oprocz tego rece mial zwiazane przez roznych komisarzy
              politycznych (politrukow) i Czeka niejakiego F. Dzierzynskiego, ktorego
              bal sie bardziej niz calego WP...

              LUKA: LK przesądził, że "większość" carskich oficerów była w armii "białych"
              i że niby byli oni lepsi od politruków. Jak pokazuje przykład
              Tuchaczewskiego wcale nie, a jak pokazuje los armii białych oraz zachodnich
              interwentów również wcale nie.
              Wychodzi na to, że politrucy okazali się lepszymi wojskowymi od "carskich
              oficerów" tudzież zachodnich fircyków, gdyż wojnę domową wygrali.

              LK: Pisalem o wyzszych oficerach: oni albo uciekli do "bialych",
              albo zostali usunieci z tego padlu przez bolszewikow, jako "wrogowie
              ludu". Oczywiscie byly wyjatki, typu Tuchaczewskiego, ktory jednak
              pozniej marnie skonczyl, podobnie jak Trocki - tworca "Krasnoj Armiji".
              Politrucy nie tyle byli lepszymi dowodcami, ile mieli za soba
              zolnierzy. Biali mieli klopty z rekrutacja zwyklego zolnierza (nalezy
              pamietac, ze nastroje w Rosji byly wtedy lewicowe, choc niekoniecznie
              probolszewickie), klocili sie miedzy soba, a zachod nie byl zdecydowany
              im pomoc, bo ta pomoc byla niepopularna np. w Anglii czy Francji, gdzie
              nastroje tez byly lewicowe (choc niekoniecznie radykalno-komunistyczne).
              Stad bolszewicy wygrali: po pierwsze nie mieli oni skrupulow, po drugie
              mieli wieksze poparcie ludnosci niz biali, ciagle kojarzeni ze
              skompromitowanym caratem, po trzecie zachod nie byl w stanie pomoc
              skutecznie bialym: wojna nie byla popularna po rzezi lat 1914-18.
              LK: Bolszewicy mieli resztki uzbrojenia odziedziczone po armii carskiej.
              Bylo ono w zlym stanie i mocno przestarzale,

              LUKA: Mimo to wygrali wojnę domową i pokonali zachodnich oraz japonskich
              interwentów, uzbrojonych po zęby w nowoczesną broń. Ponieważ w cuda nie
              wierzę, więc obawiam się, że się Pan myli.

              LK: Bolszewicy mieli do dyspozycji duzo wiecej zolnierzy i walczyli na
              swoim terytorium. Interwenci mieli byc moze nowoczesniejsza bron, ale
              ograniczona ilosc wojska. Jak juz pisalem wojna nie byla popularna na
              zachodzie Europy po milionowych ofiarach lat 1914-18. Krol Anglii,
              bliski kuzyn cara Mikolaja, nie mogl tego ostatniego przyjac do W. Brytanii,
              bo zwiazki zawodowe zagrozily strajkiem generalnym. Rewolucja Radziecka
              miala wtedy spore poparcie na zachodzie Europy, stad interwencja mogla
              byc tylko ograniczona operacja policyjna (ewakuacja obywateli itp.);
              z tak mala iloscia wojska czy sprzetu nie bylo szans pokonac bolszewikow.

              LK: Polacy zas dostali calkiem nowoczesna bron z zachodu, i lepiej umieli sie
              nia poslugiwac.

              LUKA: Doprawdy? A gdzie trenowali posługiwanie się nią? Poza "błękitną
              armią" trudno byłoby znaleźć specjalistów od dopiero co widzianej na oczy
              zachodniej broni.

              LK: Polska byla jedna z najbardziej rozwinietych czesci dawnego Imperium
              Rosyjskiego. Juz Marks pisal, ze w Rosji, poza Polska i Finlandia, nie ma
              praktycznie nowoczesnego proletariatu (czyli robotnikow ze swiadomoscia
              klasowa). Oprocz tego ta nowoczesna bron nie byla az tak drastycznie
              inna, iz uzywana uprzednio, a czesto nawet prostsza w obsludze, i
              przede wszystkim, bardziej niezawodna. Czesto byla tez ona obslugiwana
              przez cudzoziemcow (np. bylo sporo amerykanskich pilotow), ale o tym
              "hurrapatriotyczni" historycy nie lubia mowic...
              Oprocz tego Polacy byli u siebie, bronili wlasnego kraju przed powszechnie
              w Polsce nielubianymi wowczas Rosjanami, ktorzy nadawali ton AC.
              Nie potrzeba bylo wiec cudu, aby wowczas pokonac bolszewikow, jedyny cud,
              to ze Tuchaczewski tak daleko zaszedl...

              LUKA: No, elementy czołowe korpusu Gaja dotarły nawet pod Toruń...
              Reszta ok.

              LK: Jako historyk wojskowosci wiesz dobrze, ze nie sztuka jest chwilowo
              zajac jakis teren, ale sztuka jest go utrzymac. Nawet marnie wycwiczonym,
              i uzbrojonym glownie w patriotyczny zapal powstancom warszwaskim tez
              udalo sie przez zaskoczenie opanowac spory kawal Warszawy, ale utrzymac
              tych zdobyczy juz nie byli oni w stanie...

              LK: Niemniej samoloty uzywano tez do atakowania pozycji piechoty.
              Owczesne samoloty byly dosc zwrotne i niezle uzbrojone, oprocz
              tego byly zupelna niespodzianka dla sowietow, wiec niezle im dokuczyly.

              LUKA: Niespodzianka jak niespodzianka, oni też mieli aeroplany,
              doszło nawet do paru walk powietrznych. Co do zwrotności samolotów o
              szybkości maksymalnej 190 km/h wypowiadać się nie będę, ponieważ nie wiem,
              z czym mam ją porównać - z taczanką?

              LK: O tych walkach powietrznych nie slyszalem, choc oczywiscie byly
              one mozliwe. Przeciez kazde dziecko w ZSRR wiedzialo, ze sammolot
              wynalazl na dlugo przed bracmi Wright uczony rosyjski Samolotow...
              A tak na serio: te dwu- i trzyplatowce z I Wojny byly znacznie
              zwrotniejsze niz dzisiejsze mysliwce odzutowe: pojedynki trwaly wtedy
              nawet godzinami, gdy dzis wlasciwie piloci sie nie widza, i
              decyduje w zasadzie pierwsze trafienie (niektore samoloty, jak te
              amerykanskie "niewidzialne" nawet nie musza byc trafione, wystarczy
              mala elsplozja z boku, a juz to "cudo techniki" staje sie szmelcem,
              na ktory wyrzucono w bloto dziesiatki milionow dolcow).

              LUKA: Naloty były wyczynami czysto taktycznymi, bez wpływu na przebieg wojny.
              Co innego loty rozpoznawcze.

              LK: Niemniej takie ostrzelanie bolszewikow obnizalo ich morale, bo
              uprzednio wrog atakowal z tylu, przodu czy bokow, ale nigdy z nieba...

              LK: Jesli wystarczylo "pobiezne spojrzenie na mape", to nie trzeba bylo
              ani cudu, ani geniusza, aby wykonac ten manewr.

              LUKA: Panie LK, o to się nie spieramy - obaj twierdzimy, że cudu nie było.

              LK: Swieta racja, juz sie zamykam...
              A zachodni eksperci mieli doswiadczenie nie tylko z frontu zachodniego,
              ale tez innych, pomniejszych frontow (np. Bliski Wschod), gdzie kawaleria
              byla dominujaca formacja.

              LUKA: Który z oficerów wchodzących w skład misji był na Bliskim Wschodzie?
              Jak znajomość realiów walk pustynnych ma się do walk w terenie lesistym
              i/lub bagiennym (Polesie)?

              LK: Moze nie osobiscie, ale byla przeciez wymiana doswiadczen, czy jakies
              szkolenia oficerow sztabowych. Kazda wojna jest inna, ale jednoczesnie
              podobna do porzednich...
              Oprocz tego: dowodzenie wielka armia to nie zadanie dla kogos, kto zdobywal
              doswiadczenie napadajac na pociagi czy rabujac banki.

              LUKA: Owszem, ale proszę nie przeceniać liczebności ówczesnych formacji.
              Regułą było, że związek mający w nazwie dumne słowo "dywizja" był
              kilkutysięczną zbieraniną pozbawioną nawet jednolitego umundurowania.
              Rozwadowski, Sikorski, Rómmel byli oficerami zawodowymi.

              LK: Dowodzenie kilkoma tysiacami luda, to calkiem powazna sprawa.
              A ja bynajmniej nie twierdze, iz wsrod Polakow byli sami amatorzy.
              Ja tylko krytykuje kult Pilsudskiego, ktory byl moze genialnym amatorem-
              samoukiem, ale zawszec samoukiem i amatorem...
              Amatorzy typu Stalina czy Hitlera sporo zaszkodzili (odpowiednio
              Armii Czerwonej i Wehrmachtowi), Pilsudski mial wiec szczescie, ze dostal
              dobrych doradcow i material z zachodu.

              LUKA: Panie LK, jeżeli wypnie Pan tyłek to dostanie Pan kopa i to tak,
              że nakryje się nogami. Nie trzeba Napoleona, by wymierzyć taki cios w gołą
              dupę Tuchaczewskiego, podobnie jak materiałów i doradców, których pomoc nie
              była wcale decydująca.

              LK: Zaden pojedynczy czynnik nie byl w tej opracji decydujacy. Liczy sie
              ich kombinacja, ktora jest wiecej warta niz ich suma arytmetyczna. Mnie chodzilo
              tylko o to, ze: A. Nie bylo zadnego cudu. B. Polacy (na ogol) przeceniaja role
              Pilsudskiego. C. Polacy (na ogol) pomniejszaja role zachodniej pomocy.
              LK: Stalin, w odroznieniu od Hitlera, nie mial na celu pozbawienie Polakow
              elit. On tylko chcial sie pozbyc elementow skrajnie prawicowych, oraz tych,
              co "wyroznili" sie w pacyfikacji kresow wschodnich czy na wojnie 1920 r.

              LUKA: A więc elit, a nie elementów prawicowych. Niechęć do bolszewizmu była
              standardem.

              LK: Ale nie calych
              • Gość: luka Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - do LK IP: 213.77.91.* 17.08.01, 12:15
                Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

                > LK: Bolszewicy mieli do dyspozycji duzo wiecej zolnierzy i walczyli na
                > swoim terytorium. Interwenci mieli byc moze nowoczesniejsza bron, ale
                > ograniczona ilosc wojska. Jak juz pisalem wojna nie byla popularna na
                > zachodzie Europy po milionowych ofiarach lat 1914-18. Krol Anglii,
                > bliski kuzyn cara Mikolaja, nie mogl tego ostatniego przyjac do W. Brytanii,
                > bo zwiazki zawodowe zagrozily strajkiem generalnym. Rewolucja Radziecka
                > miala wtedy spore poparcie na zachodzie Europy, stad interwencja mogla
                > byc tylko ograniczona operacja policyjna (ewakuacja obywateli itp.);
                > z tak mala iloscia wojska czy sprzetu nie bylo szans pokonac bolszewikow.

                Ja bym to nazwał raczej niewłaściwą koordynacją działań na kilku kierunkach
                operacyjnych. Bolszewicy również nie mieli tak dużo wojska, ale jak sam żeś Pan
                napisał, pomagał im brak skrupułów.
                I nie "rewolucja" - to zwykły, brutalny pucz.

                > LK: Oprocz tego ta nowoczesna bron nie byla az tak drastycznie
                > inna, iz uzywana uprzednio, a czesto nawet prostsza w obsludze, i
                > przede wszystkim, bardziej niezawodna. Czesto byla tez ona obslugiwana
                > przez cudzoziemcow (np. bylo sporo amerykanskich pilotow), ale o tym
                > "hurrapatriotyczni" historycy nie lubia mowic...

                Normalni piszą o tym bez osłonek.
                Zwracam uwagę, że kwestia nie polega tylko na nowoczesności - np. angielski
                sprzęt nie miał oprzyrządowania metrycznego. Dodatkowym kłopotem były
                niestandardowe kalibry dział i km.

                > LK: Jako historyk wojskowosci wiesz dobrze, ze nie sztuka jest chwilowo
                > zajac jakis teren, ale sztuka jest go utrzymac.

                Dlatego poczyniłem tę uwagę o dojściu Gaja pod Toruń - za takie skandaliczne
                roproszenie sił odpowiadał głupek Tuchaczewski.

                > Nawet marnie wycwiczonym,
                > i uzbrojonym glownie w patriotyczny zapal powstancom warszwaskim tez
                > udalo sie przez zaskoczenie opanowac spory kawal Warszawy, ale utrzymac
                > tych zdobyczy juz nie byli oni w stanie...

                Plan powstania był źle przygotowany - nie wykorzystano w pełni z możliwości,
                jakie dawały ataki od wewnątrz ważnych obiektów. A potem i tak walczyli głównie
                nie z regularnym żołnierzem, ale formacjami policji, żandarmerii, degeneratów
                Kamińskiego i Rheinefarta oraz innymi marnej jakości oddziałami.

                > LK: O tych walkach powietrznych nie slyszalem, choc oczywiscie byly
                > one mozliwe.

                Jak to miło czymś Pana zaskoczyć...

                > A tak na serio: te dwu- i trzyplatowce z I Wojny byly znacznie
                > zwrotniejsze niz dzisiejsze mysliwce odzutowe: pojedynki trwaly wtedy
                > nawet godzinami, gdy dzis wlasciwie piloci sie nie widza, i
                > decyduje w zasadzie pierwsze trafienie (niektore samoloty, jak te
                > amerykanskie "niewidzialne" nawet nie musza byc trafione, wystarczy
                > mala elsplozja z boku, a juz to "cudo techniki" staje sie szmelcem,
                > na ktory wyrzucono w bloto dziesiatki milionow dolcow).

                1. Wybacz Pan, ale jeśli miałbym do wyboru triplana i F-16, to wybrałbym to
                drugie.
                2. I nie godzinami - podwieszane zapasowe zbiorniki paliwa to późniejszy
                wynalazek.
                3. A jakich narzędzi użyjesz Pan, aby trafić rakietą w "okolice" tych
                niewidzialnych cudów awiacji?

                > LK: Niemniej takie ostrzelanie bolszewikow obnizalo ich morale, bo
                > uprzednio wrog atakowal z tylu, przodu czy bokow, ale nigdy z nieba...

                Ejże, to Rosjanie nie spotkali się nigdy z niemieckim lotnictwem i nie mieli
                własnych aeroplanów? Bez przesady.

                > LK: Moze nie osobiscie, ale byla przeciez wymiana doswiadczen, czy jakies
                > szkolenia oficerow sztabowych. Kazda wojna jest inna, ale jednoczesnie
                > podobna do porzednich...

                Wymiana, wymianą, ale akurat doświadczenia wojny pozycyjnej do walk z
                bolszewikami nie były specjalnie potrzebne.

                > Oprocz tego: dowodzenie wielka armia to nie zadanie dla kogos, kto zdobywal
                > doswiadczenie napadajac na pociagi czy rabujac banki.

                Dobry dowódca to taki, który potrafi dobrać sobie doskonałych sztabowców. Stalin
                nie był geniuszem strategii, ale potrafił dobrać sobie dobrych generałów.

                > LK: Dowodzenie kilkoma tysiacami luda, to calkiem powazna sprawa.
                > A ja bynajmniej nie twierdze, iz wsrod Polakow byli sami amatorzy.
                > Ja tylko krytykuje kult Pilsudskiego, ktory byl moze genialnym amatorem-
                > samoukiem, ale zawszec samoukiem i amatorem...

                Ale wojnę z bolszewią wygrał. A za rezultat wojny zawsze odpowiada
                głównodowodzący. Jakie psy by Pan na nim wieszał, gdyby wojnę przegrał?

                > LK: Zaden pojedynczy czynnik nie byl w tej opracji decydujacy. Liczy sie
                > ich kombinacja, ktora jest wiecej warta niz ich suma arytmetyczna. Mnie chodzil
                > o
                > tylko o to, ze: A. Nie bylo zadnego cudu. B. Polacy (na ogol) przeceniaja role
                > Pilsudskiego. C. Polacy (na ogol) pomniejszaja role zachodniej pomocy.

                A. Zgoda.
                B. Nie będę się wypowiadał za ogół Polaków.
                C. Tutaj akurat podzielam zdanie "ogółu Polaków".
                • Gość: jan wars Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - do LK IP: *.nacamar.de 17.08.01, 16:56
                  panowie,
                  chcialbym wtracic tutaj moje "trzy grosze" bez wgebiania sie wo podawane fakty
                  lub przytaczane wypowiedzi,

                  1. Wygrana bitwa o Warszawe nie moze byc widziana jako "Cud Bozy", tak rozumiec
                  moga tylko osoby bardzo proste.
                  Bylo to pierwsze zwyciestwo zolnierzy polskich nad zolnierzami rosyjskimi(
                  obojetnie czy sowieckimi czy jakiego nazewnictwa by uzyto) od kilkuset lat. Nie
                  tracmy z oczu ze Polska wtedy byla dopiero od 19 lat panstwem niepodleglym.
                  Zwyciestwo to pozwolila scalic polski narod, ktory w czasie zaborow poddany byl
                  roznym wplywom kulturowym i politycznym, oraz uzyskac wiare w niezlomnosc
                  polskiego ducha wolnosci. W obliczu zagrozenia wolnosci i zycia, walczyli
                  przeciwko sowieckiemu wojsku takze ci, dla ktorych marks i lenin byli bratnimi
                  duszami.

                  2. Pomniejszanie umiejetnosci wojskowych i osobistych tych czy innych dowodcow
                  po obu stronach nie jest moze najleprzym argumentem dla usasadnienia porazki,
                  lub niepowodzen na wojnie. Historia wykazala, ze najlepsi stratedzy popelniaja
                  bledy. W histori wojen i starozytnych i nowozytnych wiele jest przykladow
                  wielkich i zwycieskich pochodow armi, ktore poznie wytracaly znacznie na
                  impecie, wyczerpane bojami, zdziesiatkowane i pozbawione zaplacza.

                  3. Reasumujac: stalo sie dobrze ze polacy te wojne wygrali a nie przegrali.
                  Kto mysli inaczej powinien sie zastanowic kim jest i z jakiej ziemi pochodzi
                  chleb ktory je, lub na ktorym wyrosl.

                  P.S. Chce przyznac ze dyskusja jest dosc ciekawa (wulgaryzmy i obrazliwe zwroty
                  nie sa godne miejsca w tej dyskusji)
                  Pozdrowienia Jan warszawiak
                  • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - do "jan wars" IP: *.vic.bigpond.net.au 18.08.01, 07:45
                    Gość portalu: jan wars napisał(a):
                    Panowie, chcialbym wtracic tutaj moje "trzy grosze" bez wgebiania sie w
                    podawane fakty lub przytaczane wypowiedzi. Wygrana bitwa o Warszawe nie moze
                    byc widziana jako "Cud Bozy", tak rozumiec moga tylko osoby bardzo proste.

                    LK: Tu sie zgadzamy...

                    JW: obliczu zagrozenia wolnosci i zycia, walczyli przeciwko sowieckiemu
                    wojsku takze ci, dla ktorych Marks i Lenin byli bratnimi duszami.

                    LK: O tym ani obecnie, ani za tzw. komuny, sie nie mowilo, a szkoda...

                    JW: Pomniejszanie umiejetnosci wojskowych i osobistych tych czy innych
                    dowodcow po obu stronach nie jest moze najleprzym argumentem dla
                    usasadnienia porazki, lub niepowodzen na wojnie. Historia wykazala, ze
                    najlepsi stratedzy popelniaja bledy. W histori wojen i starozytnych i
                    nowozytnych wiele jest przykladow wielkich i zwycieskich pochodow armi,
                    ktore poznie wytracaly znacznie na impecie, wyczerpane bojami,
                    zdziesiatkowane i pozbawione zaplecza.

                    LK: Tu tez zasadniczo zgoda, tyle ze dlaczego ciagle trwa ta legenda
                    rzekomego marszalka? Przeciez on sie na wojsku czy nie wojnie nie
                    znal, zaczynal jako lewicowy terrorysta, a skonczyl jako prawicowy,
                    polfaszystiowski dyktator (Bereza powinna tu wystarczyc jako argument).
                    Wyprawa na Kijow omalze nie doprowadzil do powstania Polskiej
                    Republiki Rad (a moze mu o to chodzilo, tyle ze sie zorientowal,
                    iz bolszewicy dadza w niej wladze Dzierzynskiemu i Marchlewskiemu, a nie
                    Pilsudskisowi).

                    JW: Reasumujac: stalo sie dobrze ze Polacy te wojne wygrali a nie przegrali.
                    Kto mysli inaczej powinien sie zastanowic kim jest i z jakiej ziemi pochodzi.

                    LK: Nigdy nie twierdzilem, ze Polacy mieliby lepiej w PSRR (Polskiej
                    Socjalistycznej Republice Radzieckiej) niz w RP, a nawet PRLu.
                    Niemniej panstwo jest dla obywateli, a nie odwrotnie, i patrzac na te
                    obecna Polske (bylem tam w maju b.r., a takze kilka razy od roku 1989)
                    mysle czesto, ze cywilizacyjnie bysmy byli na nieporownanie wyzszym
                    poziomie, gdybysmy nie przepedzili Szwedow z Polski...
                    ljkel2@netscape.net


                • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - LK do Luki IP: *.vic.bigpond.net.au 18.08.01, 10:59
                  LK: Bolszewicy mieli do dyspozycji duzo wiecej zolnierzy i walczyli na
                  swoim terytorium. Interwenci mieli byc moze nowoczesniejsza bron, ale
                  ograniczona ilosc wojska. Jak juz pisalem wojna nie byla popularna na
                  zachodzie Europy po milionowych ofiarach lat 1914-18. Krol Anglii,
                  bliski kuzyn cara Mikolaja, nie mogl tego ostatniego przyjac do W. Brytanii,
                  bo zwiazki zawodowe zagrozily strajkiem generalnym. Rewolucja Radziecka
                  miala wtedy spore poparcie na zachodzie Europy, stad interwencja mogla
                  byc tylko ograniczona operacja policyjna (ewakuacja obywateli itp.);
                  z tak mala iloscia wojska czy sprzetu nie bylo szans pokonac bolszewikow.

                  LUKA: Ja bym to nazwał raczej niewłaściwą koordynacją działań na kilku
                  kierunkach operacyjnych. Bolszewicy również nie mieli tak dużo wojska,
                  ale jak sam żeś Pan napisał, pomagał im brak skrupułów.
                  I nie "rewolucja" - to zwykły, brutalny pucz.

                  LK: Zachodni interwenci nie bardzo wiedzieli czego chca, bo na pewno
                  nie powrotu cara (zawszec troche Romanow nawet do dzis ocalalo).
                  Tzw. Rewolucja Pazdziernikowa (Listopadowa?) byla oczywiscie puczem,
                  tyle ze udanym. Ja na mysli mialem wrzenie rewolucyjne w Rosji,
                  zaczete Rewolucja Lutowa i pozniej dojsciem do wladzy Kierenskiego. Ale
                  Kierenski poelnil wielki blad, chcac kontynowac wojne przeciwko
                  Niemcom w czasie, gdy praktycznie caly narod mial dosc wojny
                  (podobna sytuacja byla tez w Niemczech), stad bolszewicki pucz mial
                  jednak pewne poparcie w masach - inaczej by sie nie udal, jak np.
                  pucz monachijski Hitlera...

                  LK: Oprocz tego ta nowoczesna bron nie byla az tak drastycznie inna,
                  niz uzywana uprzednio, a czesto nawet prostsza w obsludze, i bardziej
                  niezawodna. Czesto byla tez ona obslugiwana przez cudzoziemcow (np. bylo
                  sporo amerykanskich pilotow), ale o tym "hurrapatriotyczni" historycy
                  nie lubia mowic...

                  LUKA: Normalni piszą o tym bez osłonek. Zwracam uwagę, że kwestia nie
                  polega tylko na nowoczesności - np. angielski sprzęt nie miał
                  oprzyrządowania metrycznego. Dodatkowym kłopotem były niestandardowe kalibry
                  dział i km.

                  LK: Oczywiscie, to byly pewne przeszkody. Ale przeciez cale byly jeszcze
                  nie tak dawno w uzyciu wsrod polskich rzemieslnikow. A przeciez armia
                  jugoslowianska Tity miala od czasow partyzanckich do rozpadu Jugo-
                  slawii kolekcje broni ze wszystkich stron swiata (widzialem to na
                  wlasne oczy), a, jak sie okazalo, byla ona calkiem efektywna (NATO
                  do konca balo sie uzyc czolgow czy helikopterow, boc przewage ten
                  najsilniejszy pakt militarny swiata mial tylko w powietrzu, i to na
                  wysokosci Himalajow).
                  LK: Jako historyk wojskowosci wiesz dobrze, ze nie sztuka jest chwilowo
                  zajac jakis teren, ale sztuka jest go utrzymac.

                  LUKA: dlatego poczyniłem tę uwagę o dojściu Gaja pod Toruń - za takie
                  skandaliczne roproszenie sił odpowiadał głupek Tuchaczewski.

                  LK: To i marnie on skonczyl. Kto wie, moze w jego przypadku Stalin mial
                  racje? Moze Tuchaczewski to byl taki rosyjski Konrad Wallenrod? (p.s.
                  nie biez, Luka, tego ostatniego zbyt na serio...).

                  LK: Nawet marnie wycwiczonym, i uzbrojonym glownie w patriotyczny zapal
                  powstancom warszwaskim tez udalo sie przez zaskoczenie opanowac spory kawal
                  Warszawy, ale utrzymac tych zdobyczy juz nie byli oni w stanie...

                  LUKA: Plan powstania był źle przygotowany - nie wykorzystano w pełni z
                  możliwości, jakie dawały ataki od wewnątrz ważnych obiektów. A potem i tak
                  walczyli głównie nie z regularnym żołnierzem, ale formacjami policji,
                  żandarmerii, degeneratów Kamińskiego i Rheinefarta oraz innymi marnej
                  jakości oddziałami.

                  LK: Powstanie Warszawskie to temat-rzeka, wiec powstrzymam sie z dalszymi
                  komentarzami. Powiem jeno, ze wybuchlo ono z przyczyn czysto politycznych,
                  stad tez szeregowi powstancy (i zwykli Warszawiacy) poniesli tak ogromne
                  straty. Ale tak jest zawsze, jak strategia i taktyka jest podporzadkowana
                  politykierom...
                  A o tych walkach powietrznych nie slyszalem, choc oczywiscie byly one
                  mozliwe.

                  LUKA: Jak to miło czymś Pana zaskoczyć...

                  LK: No coz, nie jestem Duchem Sw., i, co wiecej, glosno to mowie. Jako
                  czlek skromny oglaszam wszem i wobec, aby powstrzymac sie (przynajmniej
                  jakis rok) z budowaniem pomnikow ljkel2@netscape.net, ani tez tak nie
                  nazywac ulic, szkol czy chocby nawet miejskich szaletow...
                  A tak na serio: te dwu- i trzyplatowce z I Wojny byly znacznie
                  zwrotniejsze niz dzisiejsze mysliwce odrzutowe: pojedynki trwaly wtedy
                  nawet godzinami, gdy dzis wlasciwie piloci sie nie widza, i decyduje w
                  zasadzie pierwsze trafienie...

                  LUKA:
                  1. Wybacz Pan, ale jeśli miałbym do wyboru triplana i F-16, to wybrałbym to
                  drugie.
                  LK: F-16 to przestarzaly model, znacznie lepszy jest od niego Gripen, a nawet
                  najnowsze wersje Migow czy Suchojow. Ale Polacy to nawet ten zlom F-16 wezma od
                  USA na kleczkach... A na serio: nowoczesne mysliwce sa za szybkie, aby atakowac
                  piechote. USA uzywaja do tego celu samolot typu Warthog; niezbyt ladny, dosc
                  wolny, ale skuteczny do atakowania wojsk ladowych. Wlasciwie to te
                  konstrukcje z I wojny bylyby wrecz optymalne do walki z piechota (tanie,
                  proste w obsludze i pilotazu), tyle ze zbyt latwo bylony je dzis stracic...
                  2. I nie godzinami - podwieszane zapasowe zbiorniki paliwa to późniejszy
                  wynalazek.
                  (LK) Przyznaje, ze sie zagalopowalem. Chodzilo mi o to, ze dzis starcie
                  trwa sekundy (reszta to dolot na miejsce walki i ucieczka z tegoz), dawniej
                  pojedynki trwaly calymi minutami i odbywaly sie blisko lotnisk, stad
                  nie bylo potrzeby doczepiac dodatkowych zbiornikow paliwa.
                  3. A jakich narzędzi użyjesz Pan, aby trafić rakietą w "okolice" tych
                  niewidzialnych cudów awiacji?
                  (LK) To, wbrew pozorom, calkiem proste. Amerykanow "zalatwily" telefony
                  komorkowe. "Niewidzialny" dla zwyklego radaru samolot zakloca jednak
                  telefonie komorkowa. Jesli podlaczymy do systemu takiej telefonii
                  komputer z opowiednim oprogramowaniem, to jest on w stanie wykryc polozenie
                  wszystkich wiekszych obiektow latajacych. Tak najprawdopodobniej
                  Miloszewicz "namierzyl" to hamerykanskie "cudo techniki" (technologia
                  byla najprawdopodobniej czeska). I teraz Pentagon ma wielki bol glowy,
                  bo w te rzekomo niewidzialne samoloty wpakowali tyle forsy, ze nie
                  tylko mozna by za to splacic dlugi Polski, ale jeszcze Korei Pld, a,
                  kto wie, moze nawet i Izraela...
                  Niemniej takie ostrzelanie bolszewikow obnizalo ich morale...

                  LUKA: Ejże, to Rosjanie nie spotkali się nigdy z niemieckim lotnictwem
                  i nie mieli własnych aeroplanów? Bez przesady.

                  LK: W armii Tuchaczewskiego sluzyli glownie wojacy, co to nie mieli
                  doswiadczenia frontowego. Ci, co walczyli z Niemcami przeciez
                  albo wygineli, albo dostali sie do niewoli, albo zdezerterowali i
                  pokryli sie dobrze (Matuszka Rossija bolszaja - miesta oczen mnogo).
                  To, ze zoltodziob Tuchaczewski dowodzil armia zoltodziobow tez sie
                  przyczynilo do polskiego zwyciestwa. Z zolnierzem doswiadczonym,
                  dowodzonym przez dobrych sztabowcow, tak latwo by nam nie poszlo...

                  LUKA: Wymiana (doswiadcen), wymianą, ale akurat doświadczenia wojny
                  pozycyjnej do walk z bolszewikami nie były specjalnie potrzebne.

                  LK: Niemniej nic nie zastapi doswiadczenia frontowego. Dlatego tez
                  USA (a ostatnio tez NATO) tak chetnie wysylaja wojsko do roznych
                  czesci swiata; przeciez Jugoslawia, czy nawet Irak nigdy nie
                  zagrozily USA. Irak to by nawet wyrzadzil przysluge USA, jakby zajal
                  Kuwejt z cala Arabia, bo wtedy Ameryka miala by szanse uwolnic sie
                  (a za nia reszta swiata) od wladzy koncernow naftowych. A tak to
                  ciagle tanczymy tak, jak nam Mobil, BP, Shell czy Texaco zagraja...
                  Oprocz tego: dowodzenie wielka armia to nie zadanie dla kogos, kto zdobywal
                  doswiadczenie napadajac na pociagi czy rabujac banki.

                  LUKA: Dobry dowódca to taki, który potrafi dobrać sobie doskonałych
                  sztabowców. Stalin nie był geniuszem strategii, ale potrafił dobrać sobie
                  dobrych generałów.

                  LK: Aby rozpoznac dobrego sztabowca treba miec pojecie o sztuce wojennej.
                  Stalin, cokolwiek by si
                  • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - LK do Luki (c.d.) IP: *.vic.bigpond.net.au 18.08.01, 11:03
                    LUKA: Dobry dowódca to taki, który potrafi dobrać sobie doskonałych
                    sztabowców. Stalin nie był geniuszem strategii, ale potrafił dobrać sobie
                    dobrych generałów.

                    LK: Aby rozpoznac dobrego sztabowca treba miec pojecie o sztuce wojennej.
                    Stalin, cokolwiek by sie o nim nie mowilo, byl doskonalym politykiem,
                    wiec docenil np. takiego Zukowa, kiedy sie wszystko walilo i palilo.
                    Ale jakby Hitler poczekal, i uderzyl np. 5 lat pozniej, to, kto wie,
                    moze by nie zostal przy zyciu nawet jeden radziecki oficer sztabowy...
                    Dowodzenie kilkoma tysiacami luda, to calkiem powazna sprawa. A ja
                    bynajmniej nie twierdze, iz wsrod Polakow byli sami amatorzy.
                    Ja tylko krytykuje kult Pilsudskiego, ktory byl moze genialnym amatorem-
                    samoukiem, ale zawszec samoukiem i amatorem...

                    LUKA: Ale wojnę z bolszewią wygrał. A za rezultat wojny zawsze odpowiada
                    głównodowodzący. Jakie psy by Pan na nim wieszał, gdyby wojnę przegrał?

                    LK: Wygral, bo dostal pomoc, gdyz zachod tez sie bal bolszewikow.
                    A gdyby Pilsudskis przegral, to wcale bym o nim nie slyszal, bo
                    w Polskiej Republice Rad bylby on "a no-man". Metoda Orwellowska
                    bylby wymazany z historii. A swoja droga, to dobrze sie dla niego
                    stalo, ze umarl przed rokiem 1939. Inaczej albo by zostal potepiony
                    za porazke wrzesniowa (jako glowny dowodca), albo by sie dogadal
                    ze swoim dobrym kumplem Hitlerem, i Polska bylaby sojusznikiem
                    Niemiec (a la Wegry czy Chorwacja), wiec tylko ekstremalni
                    ekstremisci mogli by protestowac, ze po procesie w Moskwie zostal
                    by on stracony. Niemoglibysmy nawet winic aliantow zachodnich za
                    to, ze go razem z wlasowcami i kozakami wydali "radzieckim"...
                    A zreszta zaden pojedynczy czynnik nie byl w tej opracji decydujacy.
                    Liczy sie ich kombinacja, ktora jest wiecej warta niz ich suma arytmetyczna.
                    A. Nie bylo zadnego cudu. B. Polacy (na ogol) przeceniaja role
                    Pilsudskiego. C. Polacy (na ogol) pomniejszaja role zachodniej pomocy.

                    LUKA: A. Zgoda.
                    B. Nie będę się wypowiadał za ogół Polaków.
                    C. Tutaj akurat podzielam zdanie "ogółu Polaków".

                    LK: B i C to kwestia gustu... jedyne co pewne to to, ze bitwe pod
                    Warszawa w roku 1920 "radzieccy" przegrali, i przez to Polska nie
                    zostala republika radziecka, i jeszcze przez prawie 20 lat "cieszyla"
                    sie wzgledna niepodlegloscia. Szkoda jednak, ze te szanse zmarnowano,
                    nieodpowiedzialna polityka ekonomiczna (sztuczne utrzymywanie zlotowki
                    na zawyzonym poziomie kosztem olbrzymiego bezrobocia i praktycznie
                    braku wzrostu gospodarczego), dyskryminowaniem mniejszosci narodowych,
                    nierozwiazaniem problemu zacofania i rozdrobnienia wsi, a przede
                    wszystkim idiotyczna polityka zagraniczna, liczaca na kolejny "cud"
                    w postaci pomocy Anglii czy Francji, "cud", ktory nigdy sie nie
                    zdarzyl...

                    • Gość: luka Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - LK do Luki (c.d.) IP: 192.168.10.* / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.08.01, 19:13
                      LK: Aby rozpoznac dobrego sztabowca treba miec pojecie o sztuce wojennej.
                      Stalin, cokolwiek by sie o nim nie mowilo, byl doskonalym politykiem,
                      wiec docenil np. takiego Zukowa, kiedy sie wszystko walilo i palilo.
                      Ale jakby Hitler poczekal, i uderzyl np. 5 lat pozniej, to, kto wie,
                      moze by nie zostal przy zyciu nawet jeden radziecki oficer sztabowy...

                      LUKA: Gdyby czekał jeszcze nawet nie 5 lat, a 15 dni, to Stalin
                      siedziałby mu już na karku. Na początku lipca AC miała osiągnąć
                      najwyższą gotowość i zaatakować.
                      I niech Pan nie robi błędu niedoceniania sowieckich dowódców -
                      po wielkich czystkach na czele armii stanęły młode wilczki, gotowe
                      walczyć do upadłego. Stalin uprzątnął armię z głupców, czekistów
                      i cywilów w wojskowych mundurach, stawiając na co najmniej zręcznych
                      rzemieślników. Np.: gen. Własow (tak, ten sam) zatrzymał na czele swojej
                      dywizji całą niemiecką armię i umożliwił przygotowanie obrony Moskwy;
                      dowódca Frontu Dalekowskodniego, gen. Apanasienko (czy jakoś tak)
                      zorganizował kilkanaście dywizji, które trafiły na front w najlepszym
                      momencie - zimą 1941 r. (pewnie Pan o nim nie słyszał - zginął
                      podczas walk na Łuku Kurskim); Rokossowski, który miał odwagę
                      przeciwstawić się Stalinowi i Żukowowi, postawił na swoim i operację
                      przeprowadzono według jego planu (całkowity sukces). I tak dalej...
                      • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - LK do Luki (c.d.) IP: *.vic.bigpond.net.au 24.08.01, 12:31
                        Z wiekszoscia tego, co napisales, zgadzam sie. Jedyny wyjatek to
                        twe spelulacje na temat, ze Stalin mial zaatakowac Hitlera.
                        Po pierwsze, to Armia Czerwona nie byla absolutnie przygotowana
                        do wojny (generalow i innych oficerow wyciagano z lagrow dopiero
                        po tym, jak Hitler uderzyl); dostala przeciez ona straszne smary w
                        poczatkowych tygodniach wojny. Zgoda, udalo sie Sowietom zatrzymac
                        Niemcow pod Moskwa, ale za cene milionow trupow, a co gorsza,
                        za cene sciagniecia wojsk z Dalekiego Wschodu, ryzykujac krotkotrwaly
                        sukces na zachodzie, ale przepadek praktycznie calej Syberii.
                        Po drugie, jakby Stalin mial zatakowac Hitlera, to liczylby na
                        pomoc Anglii, a, o ile wiem, to Anglia (i zachod w ogole) zaczal
                        pomagac Stalinowi dopiero po tym, jak go Hitler zaatakowal. Do tego
                        czasu Jozef byl sojusznikiem Adolfa, dostal od tego ostatniego np.
                        calkiem nowoczesne okrety wojenne (w tym jeden ''pancernik kieszonkowy'').
                        Przeciez w roku 1941 W. Brytania byla w b. trudnej sytuacji, i
                        Churchill poodpisalby pakt nawet z diablem, aby otworzyl sie inny front,
                        ktory odciazylby W. Brytanie.
                        Nie oszukujmy sie: Stalin czekal, az na zachodzie alianci sie wzajemnie
                        wykrwawia, aby wtedy zajac cala Europe. A przeciez w roku 1941
                        Niemcy byly u szczytu potegi: pracowaly na nich fabryki Niemiec, Francji,
                        Beneluksu czy Czechoslowacji, mieli dostep do rumunskiej ropy, polskiego
                        wegla i szwedzkiej rudy oraz szwajcarskich bankow - ZSRR byl izolowany
                        zas podwojnie: jako panstwo ''komunistyczne" i przyjacielskie w stosunku
                        do Hitlera. Stalin nie byl az tak glupi, aby uwierzyc, ze pokona sam
                        Wehrmacht - wowczas najpotezniejsza armie swiata...
                        • Gość: luka Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - LK do Luki (c.d.) IP: 213.77.91.* 03.09.01, 10:03
                          Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

                          > Jedyny wyjatek to
                          > twe spelulacje na temat, ze Stalin mial zaatakowac Hitlera.

                          To nie tylko moje spekulacje - przyznają to obecnie nawet rosyjscy historycy.
                          Odnaleziono ostatnio treść wystąpienia Stalina podczas posiedzenia Politbiura z
                          19 sierpnia 1939 r., w którym jasno wyłożył zamierzenia swojej polityki:
                          doprowadzenie do wybuchu wojny w Europie i zaatakowanie Niemiec w dogodnym
                          momencie.

                          > Po pierwsze, to Armia Czerwona nie byla absolutnie przygotowana
                          > do wojny (generalow i innych oficerow wyciagano z lagrow dopiero
                          > po tym, jak Hitler uderzyl);

                          Jak to nie była przygotowana? Wielka Czystka oczyściła armię z bęcwałów,
                          czekistów i elementów nieoprzydatnych, a doświadczenie bojowe RKKA zdobywała w
                          1938 r. na Chałchyn-Goł i w 1939/40 w Finlandii. Żadna armia na świecie nie była
                          lepiej przygotowana do wojny ofensywnej. Prawdą jest, że w lipcu 1941 r.
                          wyciągana z łagrów oficerów, ale przypominam, że wyciągano z obozów również
                          tysiące innych więźniów, z których tworzono nawet regularne dywizje piechoty - ci
                          ludzie trafiali do wojska prosto zza krat i walczyli w więziennych waciakach!
                          Ponadto wielu najzdolniejszych generałów otrzymało przydziały na długo przed 22
                          czerwca - kwiat sowieckiej generalicji znalazł się w najsilniejszej 9 Armii,
                          która miała dokonać inwazji Rumunii.

                          > dostala przeciez ona straszne smary w poczatkowych tygodniach wojny.

                          Nic dziwnego - każda armia świata poniosłaby takie straty, gdy zostałaby
                          zaskoczona na pozycjach wyjściowych do ataku, a nie na rubieży obronnej. W
                          czerwcu 1941 r. oddziały inżynieryjne RKKA i NKWD zajęte były likwidowaniem zapór
                          na granicy z Niemcami, a nie sypaniem umocnień.

                          > Zgoda, udalo sie Sowietom zatrzymac
                          > Niemcow pod Moskwa, ale za cene milionow trupow, a co gorsza,
                          > za cene sciagniecia wojsk z Dalekiego Wschodu, ryzykujac krotkotrwaly
                          > sukces na zachodzie, ale przepadek praktycznie calej Syberii.

                          Klęski pierwszych miesięcy wojny spowodowane były zaskoczeniem Armii Czerwonej na
                          pozycjach przygotowanych do ataku, a nie obrony. Najsilniejsze sowieckie
                          ugrupowania stały wzdłuż granicy rumuńskiej, na łuku pod Przemyślem i w nawisie
                          białostockim - uderzenia niemieckich Grup Pancernych doprowadziły do
                          natychmiastowego wzięcia ich w kleszcze. Gdyby Sowieci zaatakowali pierwsi - to
                          samo stałoby się z armiami niemieckimi: powstałyby wielkie kotły między
                          Przemyślem i Brześciem oraz w rejonie Białegostoku.

                          > Po drugie, jakby Stalin mial zatakowac Hitlera, to liczylby na
                          > pomoc Anglii, a, o ile wiem, to Anglia (i zachod w ogole) zaczal
                          > pomagac Stalinowi dopiero po tym, jak go Hitler zaatakowal.

                          Ależ pomoc tę otrzymywał! I to nie tylko od Ahglii, ale przede wszystkim od USA -
                          tysiące sprzętu wojskowego i materiałów wojennych przybywały do ZSRS na miesiące
                          przed 22 czerwca! Celem Churchilla po upadku Francji było wciągnięcie Sowietów do
                          wojny - genialny Stalin otrzymał pomoc od głupich kapitalistów w swym dziele
                          podboju Europy. Otrzymałby ją również, gdyby pierwszy zaatakował - negocjacje
                          sowiecko-angielskie wiosną 1941 r. odbywały się pod hasłem "wojny z Hitlerem", a
                          nie "napaści Hitlera na miłujący pokój Związek Socjalistycznych Republik
                          Sowieckich"!

                          > Do tego
                          > czasu Jozef byl sojusznikiem Adolfa, dostal od tego ostatniego np.
                          > calkiem nowoczesne okrety wojenne (w tym jeden ''''pancernik kieszonkowy'''').

                          Rewanż na wieloletnie wspieranie niemieckiego przemysłu zbrojeniowego,
                          wypożyczanie ukraińskich poligonów i szkolenie kadr Panzerwaffe.

                          > Przeciez w roku 1941 W. Brytania byla w b. trudnej sytuacji, i
                          > Churchill poodpisalby pakt nawet z diablem, aby otworzyl sie inny front,
                          > ktory odciazylby W. Brytanie.

                          No właśnie! Nawet wtedy, gdyby to Stalin zaatakował!

                          > Nie oszukujmy sie: Stalin czekal, az na zachodzie alianci sie wzajemnie
                          > wykrwawia, aby wtedy zajac cala Europe. A przeciez w roku 1941
                          > Niemcy byly u szczytu potegi: pracowaly na nich fabryki Niemiec, Francji,
                          > Beneluksu czy Czechoslowacji, mieli dostep do rumunskiej ropy, polskiego
                          > wegla i szwedzkiej rudy oraz szwajcarskich bankow - ZSRR byl izolowany
                          > zas podwojnie: jako panstwo ''''komunistyczne" i przyjacielskie w stosunku
                          > do Hitlera. Stalin nie byl az tak glupi, aby uwierzyc, ze pokona sam
                          > Wehrmacht - wowczas najpotezniejsza armie swiata...

                          Najpotężniejszą armią świata była wówczas RKKA - 23 tys. samolotów bojowych, 17,5
                          tys. czołgów, tysiące sztuk doskonałej artylerii. Co miał Hitler? 4000 samolotów
                          i 3400 przestarzałych czołgów oraz działa pamiętające I wojnę światową.
                          Co do ropy - właśnie dlatego najsilniejsze sowieckie ugrupowanie - 9 Armia
                          uderzeniowa i 12 Armia Górska plus 9 korpus desantowy wymierzyły swe działa w
                          Rumunię. 150 km do pól naftowych w Ploesti Sowieci pokonaliby w 2-3 dni, a wtedy
                          wojna dla III Rzeszy byłaby przegrana.
                          Zdradzasz Pan poza tym poważne braki w rozumieniu problemów strategicznych -
                          walka na dwa fronty (a nawet cztery - Afryka i Jugosławia) jest dla Niemiec
                          samobójstwem, co wiadomo od czasów Clausewitza. Problem w tym, że tow. Hitler
                          wyboru już nie miał.
                          A "izolacja" ZSRS szybko by się zakończyła po podboju Europy.
                    • Gość: jean-bap Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO - LK do Luki (c.d.) IP: *.inetia.pl 24.08.01, 15:20
                      Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

                      > LUKA: Dobry dowódca to taki, który potrafi dobrać sobie doskonałych
                      > sztabowców. Stalin nie był geniuszem strategii, ale potrafił dobrać sobie
                      > dobrych generałów.
                      >
                      > LK: Aby rozpoznac dobrego sztabowca treba miec pojecie o sztuce wojennej.
                      > Stalin, cokolwiek by sie o nim nie mowilo, byl doskonalym politykiem,
                      > wiec docenil np. takiego Zukowa, kiedy sie wszystko walilo i palilo.
                      > Ale jakby Hitler poczekal, i uderzyl np. 5 lat pozniej, to, kto wie,
                      > moze by nie zostal przy zyciu nawet jeden radziecki oficer sztabowy...
                      > Dowodzenie kilkoma tysiacami luda, to calkiem powazna sprawa. A ja
                      > bynajmniej nie twierdze, iz wsrod Polakow byli sami amatorzy.
                      > Ja tylko krytykuje kult Pilsudskiego, ktory byl moze genialnym amatorem-
                      > samoukiem, ale zawszec samoukiem i amatorem...
                      >
                      > LUKA: Ale wojnę z bolszewią wygrał. A za rezultat wojny zawsze odpowiada
                      > głównodowodzący. Jakie psy by Pan na nim wieszał, gdyby wojnę przegrał?
                      >
                      > LK: Wygral, bo dostal pomoc, gdyz zachod tez sie bal bolszewikow.
                      > A gdyby Pilsudskis przegral, to wcale bym o nim nie slyszal, bo
                      > w Polskiej Republice Rad bylby on "a no-man". Metoda Orwellowska
                      > bylby wymazany z historii. A swoja droga, to dobrze sie dla niego
                      > stalo, ze umarl przed rokiem 1939. Inaczej albo by zostal potepiony
                      > za porazke wrzesniowa (jako glowny dowodca), albo by sie dogadal
                      > ze swoim dobrym kumplem Hitlerem, i Polska bylaby sojusznikiem
                      > Niemiec (a la Wegry czy Chorwacja), wiec tylko ekstremalni
                      > ekstremisci mogli by protestowac, ze po procesie w Moskwie zostal
                      > by on stracony. Niemoglibysmy nawet winic aliantow zachodnich za
                      > to, ze go razem z wlasowcami i kozakami wydali "radzieckim"...
                      > A zreszta zaden pojedynczy czynnik nie byl w tej opracji decydujacy.
                      > Liczy sie ich kombinacja, ktora jest wiecej warta niz ich suma arytmetyczna.
                      > A. Nie bylo zadnego cudu. B. Polacy (na ogol) przeceniaja role
                      > Pilsudskiego. C. Polacy (na ogol) pomniejszaja role zachodniej pomocy.
                      >
                      > LUKA: A. Zgoda.
                      > B. Nie będę się wypowiadał za ogół Polaków.
                      > C. Tutaj akurat podzielam zdanie "ogółu Polaków".

                      j-b> A NORMAN DAVIES TO DLA WAS POLAK?

                      A PAN LJKEL2 TO SKĄD TAKIE INFORMACJE CZERPIE?
                      JAKIE SĄ ŹRÓDŁA TEJ WIEDZY? ENDECKIE BROSZURKI?

                      > LK: B i C to kwestia gustu... jedyne co pewne to to, ze bitwe pod
                      > Warszawa w roku 1920 "radzieccy" przegrali, i przez to Polska nie
                      > zostala republika radziecka, i jeszcze przez prawie 20 lat "cieszyla"
                      > sie wzgledna niepodlegloscia. Szkoda jednak, ze te szanse zmarnowano,
                      > nieodpowiedzialna polityka ekonomiczna (sztuczne utrzymywanie zlotowki
                      > na zawyzonym poziomie kosztem olbrzymiego bezrobocia i praktycznie
                      > braku wzrostu gospodarczego), dyskryminowaniem mniejszosci narodowych,
                      > nierozwiazaniem problemu zacofania i rozdrobnienia wsi, a przede
                      > wszystkim idiotyczna polityka zagraniczna, liczaca na kolejny "cud"
                      > w postaci pomocy Anglii czy Francji, "cud", ktory nigdy sie nie
                      > zdarzyl...
                      >

            • Gość: ljkel2 Polacy w ZSRR i III Rzeszy IP: *.vic.bigpond.net.au 17.08.01, 11:07
              LK: Zaden pojedynczy czynnik nie byl w tej opracji decydujacy. Liczy sie
              ich kombinacja, ktora jest wiecej warta niz ich suma arytmetyczna. Mnie
              chodzilo tylko o to, ze: A. Nie bylo zadnego cudu. B. Polacy (na ogol)
              przeceniaja role Pilsudskiego. C. Polacy (na ogol) pomniejszaja role zachodniej
              pomocy.
              LK: Stalin, w odroznieniu od Hitlera, nie mial na celu pozbawienie Polakow
              elit. On tylko chcial sie pozbyc elementow skrajnie prawicowych, oraz tych,
              co "wyroznili" sie w pacyfikacji kresow wschodnich czy na wojnie 1920 r.

              LUKA: A więc elit, a nie elementów prawicowych. Niechęć do bolszewizmu była
              standardem.

              LK: Ale nie calych elit, tylko ich czesci. Niechetni bolszewikom byli
              przeciez tez nawet socjalisci.
              Przeciez Boy-Zelenski zostal zamordowany we Lwowie nie przez bolsze-
              wikow, a hitlerowcow, Banach zostal mianowany przez bolszewikow
              dziekanem, a za Niemcow musial karmic wszy, zas Lem mogl za bolsze-
              wikow studiowac medycyne, a za Niemcow musial pracowac jako robotnik,
              i bac sie, ze jego pochodzenie (zydowskie) wyjdzie na jaw...

              LUKA: Z całym szacunkiem, ale to nie ma nic do rzeczy, a szczególnie Lem
              - nie był wówczas na tyle ważny, by się nim specjalnie przejmować.

              LK: Jednakze jego ojciec byl znaym i zamoznym lekarzem, typowym
              przedstawicielem polskiej inteligencji i burzuazji w jednej osobie,
              a jednak pozwolono mu pracowac w swym zawodzie, a synowi studiowac.
              Los Banacha czy Boya wyraznie dowodzi, ze bolszewicy nie mieli bynajmniej
              zamiaru eksterminacji wszystkich polskich elit. W odroznieniu od
              nazistow, ktorzy mieli w planach sprowadzenie Polakow do roli robotnikow
              rolnych w niemieckich latyfundiach, ktore mialy powstac na terenie
              Rosji, bolszewicy planowali utworzenie Polskiej Republiki Rad, z
              Polakami w jej rzadzie, z Polska Partia Komunistyczna itp., podobnie
              jak na Ukrainie czy Bialorusi. Chocby nam sie te plany nie za bardzo
              podobaly, to jednak nie jest uczciwe porownywac je z planami Hitlera...
      • Gość: gomez Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: *.solutions.net.pl 18.08.01, 13:26
        jesli chodzi o doradcow francuskich to ich rady konczyly sie na aby za wszelka
        cene rozpoczac rokowania.pilsudski szkol nie konczyl bo akurat Jemu nie byly
        potrzebne byl samoukiem.dowodzil Pilsudski i on jest jedynym ojcem
        zwyciestwa.faktem jest ze wykorzystal stare a niestety nie wykonane plany gen.J
        Pradzynskiego z czasow powstania listopadowego.co do reszty to bylo to
        klasyczne uderzenie w stylu napoleonskim ,nie bylo zadnego cudu.chcialbym tez
        przypomniec o zapomnianej bitwie nad Niemnem .bylo to piekne zakonczenie
        manewru rozpoczetego na przedpolach Warszawy.po wojnie 20 roku aby umniejszyc
        znaczenie Pilsudskiego endecy uknuli mit o cudzie .ale cudu nie bylo
        • Gość: ljkel2 Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! - odp. Gomezowi IP: *.vic.bigpond.net.au 19.08.01, 08:09
          Gość portalu: gomez napisał:
          Jesli chodzi o doradcow francuskich to ich rady konczyly sie na aby za
          wszelka cene rozpoczac rokowania.
          LK: Rokowania zawsze sie prowadzi. Niemcy i Alianci tez prowadzili
          tajne rokowania podczas II Wojny swiatowej, tyle ze Niemcy mieli
          skrepowane rece fundamentalna ideologia nazizmu, wiec do niczego
          one nie doprowadzily...
          Gomez: Pilsudski szkol nie konczyl bo akurat Jemu nie byly potrzebne.
          Byl samoukiem. Dowodzil Pilsudski i on jest jedynym ojcem zwyciestwa.
          LK: Najgorsza rzecz to "genialni" samoucy na wysokich stanowiskach.
          Przyklady to wlasnie Pilsudskis, co swym marszem na Kijow omalze nie
          zakonczyl krotkiego okresu niepodleglosci Polski, czy tez Hitler albo
          Stalin. Era samoukow zakonczyla sie w XVIII wieku, gdy Fryderyk Wielki
          utworzyl pierwsza nowoczesna armie, ze sztabem generalnym i profesjonalnymi
          oficerami. Kiedys myslalem, ze Pilsudskis to byl przezytek z XIX w.,
          ale teraz widze, ze to byl czlowiek z wieku XVII (czasy sienkiewiczowskiej
          "Trylogii"). Nic dziwnego, ze panstwo, ktore on stworzyl bylo jednym
          z najbiedniejszych i najbardziej zacofanych panstw Europy, pomimo iz
          odziedziczyl on czesci owczesnych najwiekszych mocarstw europejskich,
          to jest Prus i Austro-Wegier i jeden z najlepiej rozwinietych regionow
          Rosji.
          Gomez: Faktem jest ze wykorzystal stare a niestety nie wykonane plany
          gen. J. Pradzynskiego z czasow powstania listopadowego. Co do reszty
          to bylo to klasyczne uderzenie w stylu napoleonskim, nie bylo zadnego cudu.
          LK: Plany z roku 1830, czy manewry w stylu Napoleona (zreszta rozgromionego
          przez Wellingtona pod Waterloo) nalezaly w roku 1920, kiedy armie
          dysponowaly karabinami maszynowymi, czolgami, nowoczesna artyleria czy
          samolotami, do muzeum wojskowosci. To patrzenie w przeszlosc kosztowalo
          Polske drogo w roku 1920, kiedy to mielismy nie tylko przestarzale
          uzbrojenie i plany strategiczne, ale, przede wszystkim, przestarzale
          i nierealne sojusze. Najgorsze, ze po lekcji wrzesnia 1939 roku Polacy
          ciagle sie ludza, ze pomoc przyjdzie z zachodu. Kolega mi nie tak dawno
          opowiadal, jak to jego ojca oficerek z Pilsudczykow pouczal w roku
          1939 jak wygladaja samoloty francuskie i angielskie, aby ich, bron Boze,
          nie zestrzelic, jak beda lecialy do Polski z pomoca...
          Gomez: Chcialbym tez przypomniec o zapomnianej bitwie nad Niemnem.
          Bylo to piekne zakonczenie manewru rozpoczetego na przedpolach Warszawy.
          Po wojnie 20 roku aby umniejszyc znaczenie Pilsudskiego endecy uknuli mit
          o cudzie, ale cudu nie bylo.
          LK: Ten mit o cudzie, ktorego nie bylo, to raczej robota kosciola kat.,
          ktory jak czlowiek powietrza i wody potrzebuje cudow, aby utrzymywac
          trzodke duszyczek w posluchu...

      • Gość: Sławek Re: Cudu nas Wisłą NIE BYLO!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 16:36
        Przeczytałem Twój list do 3 punktu i się z nim zgadzam. Już miałem Ci przesłac
        podziękowana za zrozumienie historii ale pkt 4 kompletnie mnie załamał.Jedyny
        francuz jaki był wtedy w Polsce to był marszałek Foch, zasłużony we Francji w
        czasie wojny, jednak w Polsce wogle nie przydatny.Jeśli dla Ciebie skutki
        tego "cudu" były dla Ciebie opłakane to Ci powiem jesteś po prostu głupi.To
        nam dało niepodległość przez 20 lat. Człowieku nagle wyjmujesz argumenty
        Żirynowskiego, że wygłodziliśmy jeńców sowieckich.Głód był w całym kraju, jak
        to po wojnie, ale Ty martwisz się o najeżdzców i co jest, moim zdaniem
        najgorsze, usprawiedliwiasz zbrodnię katyńską poczuciem zemsty rosyjskiej.

      • Gość: Janusz Bzdury Kolega ljkel2 wypisuje. Uczyć się trzeba, to nie boli. IP: 194.92.234.* 03.09.01, 14:48
        Jest świetna książka pt. "Orzeł Biały, Gwiazda Czerwona" angielskiego historyka
        Normana Davies''a, specjalizującego się w historii polski. Jest to praktycznie
        jego praca doktorska, w której, w oparciu o liczne materiały źródłowe, opisuje
        przyczyny i przebieg wojny polsko-bolszewickiej.
        Davies obala wszystkie mity, które kolega ljkel2 uporczywie powtarza.

        Np. ljkel2 napisał:
        > 3. Polska dostala pomoc materialna z zachodu (chyba pierwszy i ostatni raz
        > w historii): te czolgi i samoloty dotrwaly do wrzesnia 1939 r., tyle ze
        > wtedy byly juz mocno przestarzale i nie wiele mogly wiec pomoc przeciwko
        > nowoczesnie wyposazonemu Wehrmachtowi.

        BZDURA!
        Pomocy z zachodu nie było praktycznie żadnej. Wynikało to z uwarunkowań
        politycznych o skali ogólnoeurokejskiej, konflikt polsko-bolszewicki był
        traktowany jako lokalny (i mało kto potrafił dostrzec, że jest to próba
        realizacji bolszewickiej doktryny ogólnoświatowej rewolucji - jednym z niewielu
        którzy to widzieli był Winston Churchil, jednak jego znaczenie wówczas, było
        znacznie mniejsze niż 20 lat później).
        Poza tym drobe dostawy zakupionego sprzętu, które miały być wysłane do Polski,
        były blokowane przez robotników portowych (strajki dokerów) wśród których
        prokomunistyczne sympatie były niestety dość silne.

        A argument o samolotach, które wg. ljkel2 dotrwały od 1919 roku do wybuchu
        drugiej wojny - jest naprawdę żałosny. Przypomne tylko, że podstawową maszyną
        polskiego lotnictwa myśliwskiego w 1939r był samolot PZL P-11 (konstrukcja czysto
        polska (inż. Puławskiego), z lat trzydziestych), natomiast bombowcami były
        Karasie i Łosie (także polskie konstrukcje).

        ljkel2 napisał:
        > 4. WP bylo dowodzone przez zachodnich (glownie francuskich) oficerow;
        > Pilsudski byl tylko figurantem, jako iz w odroznieniu od zachodnich
        > generalow nie skonczyl on zadnych akademii wojskowych ani tez nie mial
        > ich doswiadczenia z I Wojny Swiatowej.

        BZDURA (kolejna)

        Francuzi faktycznie przysłali do nas grupę obserwatorów, którzy wogóle nie brali
        udziału w procesach decyzyjnych.
        Natomiast samo perfekcyjne przegrupowanie wojsk, dzięki któremu udało się
        zatrzymać natarcie bolszewickie i, m.in., obronić Warszawę zawdzięczamy własnie
        Piłsudskiemu.

        Ciekaw jestem skąd szanowny ljkel2 czerpał swoja wiedzę. Odnosze wrazenie, że
        traktuje historię dość instrumentalnie i stara się "dołożyć" tym, których akurat
        nie lubi, niezależnie od faktów.
    • Gość: zyx Re: Cud nas Wisłą IP: *.rdu.bellsouth.net 16.08.01, 06:38
      "Cudu" nad Wisla nie bylo> Rosjanie byli slabi wowczas i Zachod nie mial sie ich czego bac. Jesli ulegli
      slabej Polsce, nawet popartej z Zachodu, to nie mieli szans isc dalej na Zachod. Nastepny dowod, to to,
      ze znacznie silniejszy Zwiazek Radziecki w 1939 i 1945 roku oddal z nawiazka Polakom za te kleske.
      Znow byli za slabi by zagrozic Zachodowi, mimo ze Polske zjedli na sniadanie. Dzis nie mieli by zadnego
      problemu zdobyc warszawe. Znow, Zachodu nie probowali by zdobywac. Jaki tam cud: po prostu
      odlozona w czasie kleska Polakow.

      Gość portalu: Potomek napisał(a):

      > Dawno dawno temu był tzw. "cud nad Wisłą". Tak zwany, bo niektórym się wydaje,
      > że Pan Bóg musi posługiwać się nadzwyczajnymi środkami, by coś załatwić.
      > Niemniej jednak w owym czasie Polska uratowała Europę przed sowiecką agresją.
      > Po prostu Polakom udało się nieco powspółpracować z Bogiem. Była to jedyna
      > wojna w XX w., w której udało się pokonać Armię Czerwoną!!! Mało jest
      > historyków zagranicznych, którzy gotowi są to przyznać. Ale to prawda!!!
      > Daliśmy wtedy w d..pę rosyjskim jełopom. Za lata niewoli należało im się to!!!
      > Ale teraz nowe zadanie: strzec niepodległości jak życia!!!

      • Gość: nieuk Re: Cud nas Wisłą IP: *.acn.waw.pl 16.08.01, 08:37
        W latach 60-tych rozmawiałem z miszkańcem Ossowa na
        temat tych wydarzeń. Diagnoza była prosta.
        Wieczorem i w nocy było wypite, a rano Ks. Skorupka
        pomylił kierunki.
        Ale historia to nie ludzkie wspomnienia. Tylko wyniki
        pracy naukowej.
    • Gość: KaroK Re: Cud nas Wisłą IP: *.um.krakow.pl 16.08.01, 14:25
      To nie był żaden cud, to generałowie Rzowadowski i Weygand (a nie Piłsudski,
      (który był właściwei wojskowym dyletantem) zaplanowali manewr z nad Wieprza,
      krego nie przewidział Tuchaczewski. Ponadto gdyby nie gen. Sikorski z jego 5
      armią to i tak uderzenie znad Wieprza pomogło by jak umarłemu kadzidło

      Jaro K
    • Gość: ryko3 Re: Cud nas Wisłą IP: 212.160.238.* 16.08.01, 15:08
      do "wybitnego historyka" Ijkel2 :
      Przypomina mi się przysłowie; uczył Marcin Marcina....... Takie bzdury, jakie
      napisałeś to widać wyraźnie, że przeczytałeś z jakiejś Trybuny Ludu, albo z
      encyklopedii wydanej za Gomułki lub Gierka. Tam dokładnie tak stoi !!!
      Piszesz; 1. AC rozciągnęła zbytnio front i linie zaopatrzenia
      2. żołnierze sovieccy byli marnie uzbrojeni, źle dowodzeni, brak
      taktyki itd.
      3. WP było dowodzone przez zachodnich oficerów, Piłsudski był
      figurantem. Polska otrzymała pomoc materialną z Zachodu
      4. Skutki "cudu" były opłakane, za wygłodzenie jeńców sovieckich była
      zemsta w postaci Katynia.
      5. A niepodległość i tak roztrwonilismy.
      ----------------------------------------------------------------------
      Wszystko to jedno, wierutne KŁAMSTWO !!!!!!!!
      Ad.1 AC miała najlepszych strategów, jakich w tym czasie można sobie
      wyobrazic. Samo nazwisko M.Tuchaczewski, A.Jegorof mówiło za siebie. Faktem
      tego było podejście sovietów pod Włocławek oraz Modlin i przedpola Warszawy. Z
      drugiej strony (na południu) pod Lwów. Nie może Pan absolutnie ZAPRZECZYC że
      13 sierpnia 1920 roku to nie Polacy byli 5 km. od Moskwy ale Czerwoni Bandyci,
      jako najeźca byli 5 km.pod Warszawą. Ponadto i liczebnie i w uzbrojeniu sovieci
      byli wielokrotnie lepsi. Zapomina Pan co było pod Sarragossą, w Jugosławii (w
      czasie II wojny swiatowej; Tito), czy ostatnio w Wietnamie. Tam własnie o wiele
      słabsi bohatersko bronili swojej ziemi i ojczyzny. Nie inaczej było pod
      Warszawą w roku 1920. A we Lwowie miasta bronili bardzo młodzi chłopcy i
      dziewczeta, bo dorośli musieli bronić Warszawy. Właśnie mój ojciec, jako 15-
      letni ochotnik pojechał z Bochni do Lwowa. Z 47 osób wróciło 6-ciu.
      Ad3. Bredzi Pan o pomocy z zachodu, o czołgach i samolotach. Po obu
      stronach dominowała piechota i konie. Piłsudski "był figurantem" to klasyczne
      kłamstwo powtarzane wielokrotnie przez zdrajców typu Bierut, Gomułka czy
      Jaruzelski. Jakoś zapomniał Pan o marszałku Śmigłym-Rydzu, głównym autorze
      pokonania sovietów pod Warszawą. To on po nocach przewoził (koleją) tysiące
      polskich żołnierzy z jednego miejsca na drugie bo trzeba było zagrać va-bank.
      Polskich zołnierzy poprostu było za mało a trzeba było zrobić wrażenie że jest
      nas bardzo dużo. Taka była prawda.

      Ad.4 Pan wogóle nie rozumie kto to byli sowieci w początku XX wieku. Pan
      nawet nie wie kto był bandytą Nr.1 20-tego wieku. BYł to LENIN a później jego
      uczeń Stalin. Bredzi Pan o zemscie w Katyniu. Stalin doskonale wiedział że w
      Katyniu jest kwiat polskiej inteligencji a dalekosiężne jego plany dotyczyły
      aneksji Polski. Później nawet całej Europy. Ten wyjątkowy tyran wymordował
      więcej milionów ludzi różnej narodowości aniżeli poległo w czasie II wojny
      światowej !!!!!! Szkoda, że Pan o tym nie wie.
      AD.5 Tutaj pobił Pan rekord. Polska jako kraj po 123 latach niewoli i
      pacyfikacji zaborców, zaledwie kilkanaście lat była wolna i niepodległa. I co w
      tym czasie mogła zbudować. Z zachodu potencjalny wróg, to samo z drugiej
      strony. Czy Pan słyszał o składkach w 1938 i 1939 roku na uzbrojenie wojska, że
      ludzie zdejmowali obrączki. Nic więcej nie mogliśmy zrobić. Z zachodu był łobuz
      a ze wschodu bandyta, który 17 wrzesnia 39 roku wbił nam w plecy nóż !!!
      ====================================================
      Muszę Panu nadmienić , że można bredzić, kłamać, czy opowiadać małemu Jasiowi
      bajeczki. Ale HISTORIA ma to do siebie że składa się wyłącznie z faktów. A
      fakty nie da sie zmienić ani przekłamać. Niech Pan o tym pamięta !
      • Gość: luka Re: Cud nas Wisłą IP: 217.67.196.* 16.08.01, 15:34
        Gość portalu: ryko3 napisał(a):

        > Ad.1 AC miała najlepszych strategów, jakich w tym czasie można sobie
        > wyobrazic. Samo nazwisko M.Tuchaczewski, A.Jegorof mówiło za siebie.

        Tuchaczewski to idiota, który domagał się swego czasu budowy co najmniej 50 tys.
        czołgów rocznie. O tych i innych pomysłach kretyna z marszałkowską buławą może
        Pan sobie poczytać w "Oczyszczeniu" Wiktora Suworowa.

        > Faktem
        > tego było podejście sovietów pod Włocławek oraz Modlin i przedpola Warszawy. Z
        > drugiej strony (na południu) pod Lwów.

        A nawet pod Toruń. I co z tego?

        > Zapomina Pan co było pod Sarragossą, w Jugosławii (w
        > czasie II wojny swiatowej; Tito), czy ostatnio w Wietnamie. Tam własnie o wiele
        > słabsi bohatersko bronili swojej ziemi i ojczyzny.

        Z tym Wietnamem to bym uważał. Komunistyczna partyzantka walczyła o zniewolenie
        reszty Wietnamu, a nie o swoją ziemię i ojczyznę.

        > Ad3. Jakoś zapomniał Pan o marszałku Śmigłym-Rydzu, głównym autorze
        > pokonania sovietów pod Warszawą. To on po nocach przewoził (koleją) tysiące
        > polskich żołnierzy z jednego miejsca na drugie bo trzeba było zagrać va-bank.
        > Polskich zołnierzy poprostu było za mało a trzeba było zrobić wrażenie że jest
        > nas bardzo dużo. Taka była prawda.

        W bitwie warszawskiej akurat my mieliśmy przewagę liczebną. I niczego nie trzeba
        było udawać, bo ślepy dureń Tuchaczewski nie zauważył nawet, że grozi mu
        uderzenie z flanki.
        • Gość: Koala Re: Cud nas Wisłą IP: *.ericpol.pl 16.08.01, 15:51
          > Pan sobie poczytać w "Oczyszczeniu" Wiktora Suworowa.
          >
          Luka - ja tez lubie czytac Suworowa, ale autorytetem w
          dziedzinie
          historii to on dla mnie nie jest. Ten autor zbyt
          koloryzuje.

          Skoro Tuchaczewski byl az tak bardzo miernym dowodca to
          jak mu sie udalo podejsc pod Warszawe ?
          • Gość: luka Re: Cud nas Wisłą IP: 217.67.196.* 16.08.01, 16:03
            Gość portalu: Koala napisał(a):

            > Luka - ja tez lubie czytac Suworowa, ale autorytetem w
            > dziedzinie historii to on dla mnie nie jest. Ten autor zbyt
            > koloryzuje.

            Pisze stylem dla niektórych być może niestrawnym, ale wnioski ma doskonałe.
            Kiedy kilka lat temu ukazał się "Lodołamacz", to reakcje były identyczne -
            koloryzuje, przesadza, wyciąga nieuprawnione wnioski, nie jest historykiem...
            I co? Dzisiaj jego tezy z "Lodołamacza" są akceptowane. Historyk-amator wywrócił
            do góry nogami obowiązującą do niedawna wersję historii.
            Bodajże w czerwcu na łamach gazety był wywiad z rosyjskim historykiem Jurijem
            Afanasjewem, który potwierdził w całej rozciągłości ustalenia Suworowa, dokonane,
            co jest godne podkreślenia, w dużej mierze metodą "białego" wywiadu.
            Poza tym - koloryzowanie to jedno, a fakty to drugie.

            > Skoro Tuchaczewski byl az tak bardzo miernym dowodca to
            > jak mu sie udalo podejsc pod Warszawe ?

            Dojść to żadny wyczyn - Polacy dotarli wszak aż do Kijowa. Wyczynem byłoby
            dojście i co najmniej utrzymanie osiągniętych pozycji.
            Nie skomentował Pan poza tym debilnego pomysłu Tuchaczewskiego budowania 50-100
            tys. czołgów rocznie.
    • Gość: Indris Cud nas Wisłą - kilka ciekawostek i pytanie IP: *.ibspan.waw.pl 16.08.01, 16:45
      Mao kto wie, skąd wzięło się określenie "Cud nad Wisłą". Wynalazła je wroga Piłsudskiemu endecja
      (podobno jeden z jej najwybitniejszych publicystów Stroński).Chodziło o to, żeby zasługę zwycięstwa
      przypisać Bogu a nie nielubianemu politykowi. Potem mniej lotni endecy próbowali przypisać zasługę:
      Weygandowi czy Rozwadowskiemu. Ale tu można było zaprzeczać, dyskutować. A jak odbierać
      zasługę Panu Bogu w katolickim kraju ?
      Nie bardzo lubi się przypominać, kto tę wojnę zaczął. Bo jednak nie bolszewicy. Co więcej jeszcze w
      1919 Lenin oferował granice wschodnie równie korzystne jak uzyskane w traktacie ryskim.

      I jedno pytanie, na które nie znalazłem odpowiedzi. Twierdzi się, że Armia Czerwona, chciała przez
      osławionego ''trupa Polski'' (z odezw wojennych Tuchaczewskiego) zanieść rewolucję do Niemiec.
      Ale przecież do Niemiec nie musiała iść przez Polskę ! Na lewej flance Armii Czerwonej były Prusy
      Wschodnie, mogłaby tam wejść gdyby tylko chciała i ewentualnie przejść wzdłuż Bałtyku aż pod Berlin
      zostawiając Polskę z boku. Po bitwie warszawskiej zresztą część pobitych oddziałów uszła właśnie do
      Prus Wsch.
      Pytanie: dlaczego Armia Czerwona nie ''zaniosła rewolucji'' do Prus Wschodnich ? Czy była aż taka
      różnica między nastrojami ludności tam a w reszcie Niemiec ? A może wcale ''zanosić rewolucji'' do
      Niemiec nie chciała ? Nie znam dobrej odpowiedzi, ale może ktoś zna ?
      • Gość: luka Re: Cud nas Wisłą - kilka ciekawostek i pytanie IP: 213.77.91.* 17.08.01, 08:39
        Gość portalu: Indris napisał(a):

        > Nie bardzo lubi się przypominać, kto tę wojnę zaczął. Bo jednak nie bolszewicy.
        > Co więcej jeszcze w
        > 1919 Lenin oferował granice wschodnie równie korzystne jak uzyskane w traktacie
        > ryskim.

        Lenin wtedy uwikłany był w wojnę domową i kolejny konflikt nie był mu do
        szczęścia potrzebny. Dając nie swoje zabezpieczał sobie tyły, zostawiając
        rozprawę z Polską na później.
        Piłsudski wtedy również nie był zainteresowany walką z bolszewikami, gdyż nie
        chciał wspierać nieprzyjaznych niepodległej Polsce białym generałom, którzy byli
        popierani przez Zachód.
        A kto wojnę zaczął? W 1919 r. WP nawiązała styczność z elementami czołowymi wojsk
        bolszewickich i rozpoczęły się walki w tej nigdy nie wypowiedzianej wojnie. Bo i
        komu ją można było wypowiedzieć? Uzurpatorowi Leninowi czy któremuś z dowódcy
        armii "białych"?

        > I jedno pytanie, na które nie znalazłem odpowiedzi. Twierdzi się, że Armia Czer
        > wona, chciała przez
        > osławionego ''''trupa Polski'''' (z odezw wojennych Tuchaczewskiego) zanieść rewolu
        > cję do Niemiec.
        > Ale przecież do Niemiec nie musiała iść przez Polskę ! Na lewej flance Armii Cz
        > erwonej były Prusy
        > Wschodnie, mogłaby tam wejść gdyby tylko chciała i ewentualnie przejść wzdłuż B
        > ałtyku aż pod Berlin
        > zostawiając Polskę z boku. Po bitwie warszawskiej zresztą część pobitych oddzia
        > łów uszła właśnie do Prus Wsch.
        > Pytanie: dlaczego Armia Czerwona nie ''''zaniosła rewolucji'''' do Prus Wschodnich
        > ? Czy była aż taka
        > różnica między nastrojami ludności tam a w reszcie Niemiec ? A może wcale ''''zan
        > osić rewolucji'''' do
        > Niemiec nie chciała ? Nie znam dobrej odpowiedzi, ale może ktoś zna ?

        W 1920 r. bolszewicy byli w stanie wojny z Polską, a nie z Niemcami. Agresja na
        Prusy byłaby otwarciem kolejnego frontu, ale od czasów Sun Tzu wiadomo, że należy
        za wszelką cenę tego unikać. Odpowiedź masz w odezwie głupka Tuchaczeskiego: "Po
        trupie Polski". Najpierw załatwimy polskich panów i wybierzemy się do Berlina.
        Druga sprawa - Prusy nie były krainą zurbanizowaną, gdzie znajdowałyby się duże
        skupiska klasy robotniczej. Co innego Berlin, Monachium, Drezno, Kolonia,
        Zagłebie Ruhry... Tam proletariat aż przebierał nóżkami w oczekiwaniu
        wyzwolicieli z burżuazyjnego ucisku - niezwyciężonej Armii Czerwonej pod
        dowództwem towarzysza Tuchaczewskiego.
        Reasumując: żagiew rewolucji można było nieść tylko do Niemiec właściwych, a nie
        na półdzikie Prusy. Aby tego dokonać, należało zlikwidować ostatnią barierę
        między ojczyzną światowego proletariatu a Niemcami i resztą Europy. Niestety
        idiota Tuchaczewski, którego później zresztą zdemaskowano jako wroga ludu, nie
        podołał zadaniu; towarzysz Stalin przystąpił do realizacji tego planu 19 lat
        później.
        • Gość: ljkel2 "Cud" nas Wisłą, Pilsudskis i kto rzadzi Polska od XVIII w. IP: *.vic.bigpond.net.au 17.08.01, 10:07
          1. Rewolucji nie trzeba bylo w roku 1920 "niesc" do Niemiec, ona tam
          wtedy byla. Wystarczy wspomniec rzady komunistow w Bawarii i dlugotrwale
          wrzenie rewolucyjne w Berlinie. Toland (A. Hitler 1976 s. 137-8) pisze, ze
          jeszcze w roku 1923 Hitler zostal zatrzymany przez czerwona milicje tuz pod
          Lipskiem, i udalo mu sie uniknac aresztowania tylko dzieki temu, ze udawal
          on sluzacego swego przyjaciela, ktory legitymowal sie amerykanskim
          paszportem.
          2. Bolszewicy byli pod Warszawa jako konsekwencja idiotycznej wyprawy
          Litwina Pilsudskisa na Kijow. Jak to juz pisano na tym forum, do Niemiec
          bolszewicy mogli dojsc szybciej przez Prusy i Pomorze, ktore wtedy byly
          praktycznie cale niemieckie. Jesli na Pomorzu czy Prusach bylo za malo
          robotnikow, to bolszewicy mogli isc np. przez Czechy albo Wegry do Bawarii.
          Czechy juz wtedy byly bardzo uprzemyslowione, wiec mialy monostwo
          robotnikow, na Wegrzech w 1919 roku rzadzili zas komunisci, wiec teren
          byl tamze mocno spenetrowany przez elementy skrajnie lewicowe.
          A z rozpoczynaniem wojny bez oficjalnego wypowiedzenia to Rosja Sowiecka
          (pozniej ZSRR) nie mial nigdy klopotow. Uderzyli oni na Polske, bo
          Polacy sami sie o to prosili. Pilsudskis chcial zabezpieczyc dla swoich
          kumpli ich majatki, pozostawione na Ukrainie, stad ta idiotyczna wyprawa
          na Kijow, gdzie Polakow bylo wtedy jak na lekarstwo, tudziez zupelne
          zlekcewarzenie Polakow na Slasku czy Mazurach, bo Pilsudskis, jako
          Litwin,(co prawda mowiacy po Polsku) interesowal sie bardziej terenami
          dawnego W. Ksiestwa Litewskiego, niz terenami etnicznie polskimi.
          3. Najgorsze jest to, ze od kilkuset lat (poczawszy od krolow Sasow) Polska
          byla i jest rzadzona przez obcych. Sasowie to jeszcze nie byli najgorsi,
          dzieki nim (Os Saska w Warszawie to obok Starego i Nowego Miasta ciagle
          najbardziej europejska czesc tego miasta), Batory byl tez niezlym krolem,
          ale Pilsudskis byl niewiele mniejszym nieszczesciem dla Polski niz
          gubernator Hans Frank (Frank przeciez nawet powiekszyl teren GG o dystrykt
          Lwow). Teraz niby prezydent i premier to Polacy (albo sobnicy udajacy
          Polakow), ale tak naprawde, to rzadzi nami Watykan (edukacja, religia),
          NATO (obrona narodowa), Waszyngton (polityka zagraniczna), Bank Swiatowy
          i MFW (finanse) i wreszcie Bruksela (reszta, mimo ze nas w Unii nie chca).
          A mielismy szanse, chyba nawet lepsza niz w roku 1918, aby sie wybic na
          niepodleglosc...
          • Gość: luka Re: IP: 217.67.196.* 17.08.01, 10:52
            Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

            > 1. Rewolucji nie trzeba bylo w roku 1920 "niesc" do Niemiec, ona tam
            > wtedy byla. Wystarczy wspomniec rzady komunistow w Bawarii i dlugotrwale
            > wrzenie rewolucyjne w Berlinie.

            Właśnie o to "wrzenie" chodzi. Armia Czerwona nad Odrą byłaby doskonałym
            katalizatorem.

            > 2. Bolszewicy byli pod Warszawa jako konsekwencja idiotycznej wyprawy
            > Litwina Pilsudskisa na Kijow.

            Byliby tam niezależnie od tego czy Piłsudski poszedł by na Kijów czy nie.

            > Jak to juz pisano na tym forum, do Niemiec
            > bolszewicy mogli dojsc szybciej przez Prusy i Pomorze, ktore wtedy byly
            > praktycznie cale niemieckie. Jesli na Pomorzu czy Prusach bylo za malo
            > robotnikow, to bolszewicy mogli isc np. przez Czechy albo Wegry do Bawarii.

            Panie LK, kup Pan sobie jakąś fizyczną mapę Europy. Droga z Rosji do Niemiec
            prowadzi przez polskie równiny, a nie pofałdowane Czechy i Słowację czy naokoło
            przez Węgry i Alpy.

            > Czechy juz wtedy byly bardzo uprzemyslowione, wiec mialy monostwo
            > robotnikow, na Wegrzech w 1919 roku rzadzili zas komunisci, wiec teren
            > byl tamze mocno spenetrowany przez elementy skrajnie lewicowe.

            Ale w Czechach nie było tego Pańskiego rewolucyjnego "wrzenia", a poza tym marsz
            przez czecho-słowackie góry był absurdem militarnym. W 1945 r. Sowieci atakowali
            wzdłuż Karpat i Sudetów.
            Węgierska Republika Rad została rozgromiona w sierpniu 1919 r., więc i ta Pańska
            koncepcja jest mocno kulawa - walki o Warszawę rozpoczęły się dokładnie rok
            później.

            > A z rozpoczynaniem wojny bez oficjalnego wypowiedzenia to Rosja Sowiecka
            > (pozniej ZSRR) nie mial nigdy klopotow.

            Pewnie - jak napadli na Japonię w 1945 r. to wojnę, owszem wypowiedzieli, ale
            zrobili to według czasu moskiewskiego, w osiem godzin po rozpoczęciu walk.

            > Uderzyli oni na Polske, bo
            > Polacy sami sie o to prosili. Pilsudskis chcial zabezpieczyc dla swoich
            > kumpli ich majatki, pozostawione na Ukrainie, stad ta idiotyczna wyprawa
            > na Kijow, gdzie Polakow bylo wtedy jak na lekarstwo, tudziez zupelne
            > zlekcewarzenie Polakow na Slasku czy Mazurach, bo Pilsudskis, jako
            > Litwin,(co prawda mowiacy po Polsku) interesowal sie bardziej terenami
            > dawnego W. Ksiestwa Litewskiego, niz terenami etnicznie polskimi.

            Bez żartów. Pustka na wschodzie wymagała zdecydowanych posunięć, które należało
            wykonać, by osiągnąć fakty dokonane. Na zachodzie zdobywanie obszaru siłą nie
            wchodziło w rachubę - Angole nie pozwoliliby Piłsudskiemu na takie numery. To
            były obszary plebiscytowe. Dlatego Polska przecież nie poparła zbrojnie śląskich
            powstańców, aby uniknąć niekorzystnych decyzji państw zachodnich.

            > 3. Najgorsze jest to, ze od kilkuset lat (poczawszy od krolow Sasow) Polska
            > byla i jest rzadzona przez obcych. Sasowie to jeszcze nie byli najgorsi,
            > dzieki nim (Os Saska w Warszawie to obok Starego i Nowego Miasta ciagle
            > najbardziej europejska czesc tego miasta), Batory byl tez niezlym krolem,
            > ale Pilsudskis byl niewiele mniejszym nieszczesciem dla Polski niz
            > gubernator Hans Frank (Frank przeciez nawet powiekszyl teren GG o dystrykt
            > Lwow).

            Co jest w tym najgorszego? Czy Michał Korybut Wiśniowiecki był lepszym władcą od
            Stefana Batorego czy Władysława IV albo Jagiełły? Rosjanie nie narzekają na
            rządzących nimi Niemców - a to właśnie Kasia Wielka nas załatwiła.
            I myli się coś Panu - gubernator nie jest samodzielnym władcą, więc nie sposób go
            porównywać do tych czy innych królów.
            • Gość: ljkel2 Re: RE: IP: *.vic.bigpond.net.au 17.08.01, 12:28
              LK: 1. Rewolucji nie trzeba bylo w roku 1920 "niesc" do Niemiec, ona tam
              wtedy byla. Wystarczy wspomniec rzady komunistow w Bawarii i dlugotrwale
              wrzenie rewolucyjne w Berlinie.

              LUKA: Właśnie o to "wrzenie" chodzi. Armia Czerwona nad Odrą byłaby
              doskonałym katalizatorem.

              LK: A moze by mieli odwrotny skutek? Jakby Niemcy zobaczyli tych
              raczej prymitywnych bolszewikow, to moze by im sie odechcialo
              rewolucji? Wlaesa tez sie Polakom podobal, dopoki go nie poznali
              dokladniej...
              Bolszewicy byli pod Warszawa jako konsekwencja idiotycznej wyprawy
              Litwina Pilsudskisa na Kijow.

              LUKA: Byliby tam niezależnie od tego czy Piłsudski poszedł by na Kijów
              czy nie.

              LK: Niekoniecznie. Mieli dosc klopotow z bialymi i interwencja zachodnia.
              Polacy tym marszem na Kijow im uswiadomili, ze najwieksze zagrozenie
              moze przyjsc z Polski.
              Jak to juz pisano na tym forum, do Niemiec bolszewicy mogli dojsc szybciej
              przez Prusy i Pomorze. Jesli na Pomorzu czy Prusach bylo za malo
              robotnikow, to bolszewicy mogli isc np. przez Czechy albo Wegry do Bawarii.

              LUKA: Panie LK, kup Pan sobie jakąś fizyczną mapę Europy. Droga z Rosji do
              Niemiec prowadzi przez polskie równiny, a nie pofałdowane Czechy i Słowację
              czy naokoło przez Węgry i Alpy.

              LK: A jednak do Pragi w r. 1968 AC szla przez te pofaldowana Slowacje,
              a nie przez Polske, wzdluz Karpat... O ile tez wiem, to Alpy nie stanowia
              granicy miedzy Wegrami a Austria, ani tez Austria a Niemcami...
              Czechy juz wtedy byly bardzo uprzemyslowione, wiec mialy monostwo
              robotnikow, na Wegrzech w 1919 roku rzadzili zas komunisci, wiec teren
              byl tamze mocno spenetrowany przez elementy skrajnie lewicowe.

              LUKA: Ale w Czechach nie było tego Pańskiego rewolucyjnego "wrzenia", a poza
              tym marsz przez czecho-słowackie góry był absurdem militarnym. W 1945 r.
              Sowieci atakowali wzdłuż Karpat i Sudetów.
              Węgierska Republika Rad została rozgromiona w sierpniu 1919 r., więc i ta
              Pańska koncepcja jest mocno kulawa - walki o Warszawę rozpoczęły się
              dokładnie rok później.

              LK: Ale w roku 1968, jak juz pisalem, szli do Pragi przez Slowacje.
              Zreszta drogi tam byly lepsze... Zgoda, Węgierska Republika Rad została
              rozgromiona rok przed walkami o Warszawe, niemniej pojawienie sie
              wojsk sowieckich w Budapeszcie moglo wtedy (w odrozniemiu od r. 1956)
              wywolac ponowna rewolucje, na co nie bylo absolutnie szansy w Polsce,
              gdzie komunisci byli zawsze na marginesie.
              A z rozpoczynaniem wojny bez oficjalnego wypowiedzenia to Rosja Sowiecka
              pozniej ZSRR) nie mial nigdy klopotow...

              LUKA: Pewnie - jak napadli na Japonię w 1945 r. to wojnę, owszem
              wypowiedzieli, ale zrobili to według czasu moskiewskiego, w osiem godzin po
              rozpoczęciu walk.

              LK: Sowieci uderzyli na Polske, bo Polacy sami sie o to prosili. Pilsudskis
              chcial zabezpieczyc dla swoich kumpli ich majatki, pozostawione na Ukrainie,
              stad ta idiotyczna wyprawa na Kijow, gdzie Polakow bylo wtedy jak na
              lekarstwo, tudziez zupelne zlekcewarzenie Polakow na Slasku czy Mazurach,
              bo Pilsudskis, jako Litwin,(co prawda mowiacy po Polsku) interesowal sie
              bardziej terenami dawnego W. Ksiestwa Litewskiego, niz terenami etnicznie
              polskimi.

              LUKA: Bez żartów. Pustka na wschodzie wymagała zdecydowanych posunięć,
              które należało wykonać, by osiągnąć fakty dokonane. Na zachodzie zdobywanie
              obszaru siłą nie wchodziło w rachubę - Angole nie pozwoliliby Piłsudskiemu
              na takie numery. To były obszary plebiscytowe. Dlatego Polska przecież nie
              poparła zbrojnie śląskich powstańców, aby uniknąć niekorzystnych decyzji
              państw zachodnich.

              LK: Niemcy byly wtedy pokonane i ciagle bylo w nich wrzenie rewolucyjne (p.
              wspomniana przygoda Hitlera pod Lipskiem w r. 1923). Polityka faktow
              dokonanych dalaby na pewno lepsze skutki na terenach etnicznie polskich,
              niz na wschodnich kresach, gdzie Polacy byli elementem swiezo naplwywowym.
              Anglicy by przeciez nie dokonali inwazji Gornego Slaska, a Francuzom to
              by sie nawet wtedy podobalo. Ale coz, pilsudczycy nie lubili Slazakow
              czy nawet Poznaniakow, i marzyli o utrzymaniu latyfundiow na kresach
              wschodnich...
              Najgorsze jest to, ze od kilkuset lat (poczawszy od krolow Sasow) Polska
              byla i jest rzadzona przez obcych. Sasowie to jeszcze nie byli najgorsi,
              dzieki nim (Os Saska w Warszawie to obok Starego i Nowego Miasta ciagle
              najbardziej europejska czesc tego miasta), Batory byl tez niezlym krolem,
              ale Pilsudskis byl niewiele mniejszym nieszczesciem dla Polski niz
              gubernator Hans Frank (Frank przeciez nawet powiekszyl teren GG o dystrykt
              Lwow).

              LUKA:Co jest w tym najgorszego? Czy Michał Korybut Wiśniowiecki był lepszym
              władcą od Stefana Batorego czy Władysława IV albo Jagiełły? Rosjanie nie
              narzekają na rządzących nimi Niemców - a to właśnie Kasia Wielka nas
              załatwiła. I myli się coś Panu - gubernator nie jest samodzielnym władcą,
              więc nie sposób go porównywać do tych czy innych królów.

              LK: Zgoda, Polacy jako wladcy tez sie czesto ne popisali. Ale czy mozna
              uwazac takiego Poniatowskiego za "samodzielnego wladce"? Przeciez ta
              wspomniana caryca-Niemka go za nos wodzila... A, paradoksalnie, Wojsko
              Polskie nigdy nie bylo tak silne (szczegolnie w stosunku do Niemiec), jak za
              Kostki Rokossowskiego, ale samismy go na taczkach wywiezli do granicy
              radzieckiej...
              • Gość: luka Re: RE: IP: 213.77.91.* 17.08.01, 13:00
                Gość portalu: ljkel2 napisał(a):

                > LK: A moze by mieli odwrotny skutek? Jakby Niemcy zobaczyli tych
                > raczej prymitywnych bolszewikow, to moze by im sie odechcialo
                > rewolucji? Wlaesa tez sie Polakom podobal, dopoki go nie poznali
                > dokladniej...

                Obawiam się, że to poznawanie odbywałoby się już w cieniu bolszewickich bagnetów.
                Rewolucjoniści niemieccy czekali na AC nie po to, by ją podziwiać i napawać się
                uczuciami estetycznymi, ale by zdobyć przy jej pomocy władzę.

                > LK: Niekoniecznie. Mieli dosc klopotow z bialymi i interwencja zachodnia.
                > Polacy tym marszem na Kijow im uswiadomili, ze najwieksze zagrozenie
                > moze przyjsc z Polski.

                E tam. Celem Leninow i Trockich było wówczas wzmiecenie światowej rewolucji, więc
                najazd był raczej pewny.

                > LK: A jednak do Pragi w r. 1968 AC szla przez te pofaldowana Slowacje,
                > a nie przez Polske, wzdluz Karpat...

                Owszem, ale 1. Agresja została dokonana z trzech stron, a nie tylko ze wschodu
                2. To nie była wojna, a więc nie trzeba było łamać oporu przeciwnika, tylko
                spacer.

                > O ile tez wiem, to Alpy nie stanowia
                > granicy miedzy Wegrami a Austria, ani tez Austria a Niemcami...

                Proszę wybaczyć. Nie Alpy, ale Rudawy, Szumawy, Las Czeski...

                > LK: Zgoda, Węgierska Republika Rad została
                > rozgromiona rok przed walkami o Warszawe, niemniej pojawienie sie
                > wojsk sowieckich w Budapeszcie moglo wtedy (w odrozniemiu od r. 1956)
                > wywolac ponowna rewolucje, na co nie bylo absolutnie szansy w Polsce,
                > gdzie komunisci byli zawsze na marginesie.

                Nie sądzę. Po wyczynach Beli Kuna poparcie dla rewolucji gwałtownie osłabło.
                Węgrzy poznali oblicze komunizmu.

                > LK: Niemcy byly wtedy pokonane i ciagle bylo w nich wrzenie rewolucyjne (p.
                > wspomniana przygoda Hitlera pod Lipskiem w r. 1923). Polityka faktow
                > dokonanych dalaby na pewno lepsze skutki na terenach etnicznie polskich,
                > niz na wschodnich kresach, gdzie Polacy byli elementem swiezo naplwywowym.

                Ejże, od kiedy te tereny znajdowały się pod polską jurysdykcją? Zachodnia Ruś od
                czasów Kazimierza Wielkiego... Narodowe (etniczne) podejście do wytyczania granic
                to jest właśnie świeży pomysł, już XX-wieczny. Lwów był polskim miastem na
                ruskiej ziemi.

                > Anglicy by przeciez nie dokonali inwazji Gornego Slaska, a Francuzom to
                > by sie nawet wtedy podobalo. Ale coz, pilsudczycy nie lubili Slazakow
                > czy nawet Poznaniakow, i marzyli o utrzymaniu latyfundiow na kresach
                > wschodnich...

                A po co Angole mieliby dokonywać inwazji? Wystarczyłoby, żeby spuścili ze smyczy
                wojska niemieckie. Uważa Pan, że mogliśmy sobie wtedy pozwolić na wojnę z całą
                Europą - ponieważ uznano by nas za agresorów?

                > LK: Zgoda, Polacy jako wladcy tez sie czesto ne popisali. Ale czy mozna
                > uwazac takiego Poniatowskiego za "samodzielnego wladce"? Przeciez ta
                > wspomniana caryca-Niemka go za nos wodzila... A, paradoksalnie, Wojsko
                > Polskie nigdy nie bylo tak silne (szczegolnie w stosunku do Niemiec), jak za
                > Kostki Rokossowskiego, ale samismy go na taczkach wywiezli do granicy
                > radzieckiej...

                Oj, czyżby żałował Pan zaprzepaszczonej okazji za Rokossowskiego?
                • Gość: ljkel2 Ljkel2 -> Luka IP: *.vic.bigpond.net.au 24.08.01, 13:08
                  LUKA: Obawiam się, że to poznawanie odbywałoby się już w cieniu bolszewickich
                  bagnetów. Rewolucjoniści niemieccy czekali na AC nie po to, by ją podziwiać
                  i napawać się uczuciami estetycznymi, ale by zdobyć przy jej pomocy władzę.

                  LK: Wladza albo od bagnetow pochodzi, albo na bagnetach siedzi. Nawet
                  w Szwecji czy Italii policja strzela do demonstrantow, przez co
                  roznica miedzy ''demokracja" a ''totalitaryzmem'' staje sie coraz bardziej
                  niewyrazna. Ludzie chca po prostu dobrobytu materialnego, stad tak
                  tlumnie wala do USA, Europy Zach. czy Australii, a nie dla tego, ze
                  tam sa "demokratyczne" rzady. Przeciez w USA prezydentem moze zostac
                  tylko milioner, i to przy poparciu innych milionerow, a w innych
                  panstwach ''demokratycznych'' ordynacja wyborcza i prawo jest takie, ze nikt
                  spoza waskiej elity nie obejmie wladzy. Najlepszy przyklad to W. Brytania,
                  gdzie przez caly XX w. Laborzysci zastepowali przy wladzy Torysow, albo
                  odwrotnie - nikt inny nie mial najmniejszej szansy dostac sie do zloba...

                  LUKA: Celem Leninow i Trockich było wówczas wzmiecenie światowej rewolucji,
                  więc najazd był raczej pewny.

                  LK: Trockich tak, ale Lenin raczej zdawal sobie sprawe, ze na zachodzie
                  skrajnej lewicy nie bylo stac na utrzymanie wladzy (rzady bolszewickie
                  na Wegrzech czy w Bawarii upadly dosc szybko, i to czesto pod presja
                  socjaldemokratow).

                  LK: A jednak do Pragi w r. 1968 AC szla przez te pofaldowana Slowacje,
                  a nie przez Polske, wzdluz Karpat...

                  LUKA: Owszem, ale 1. Agresja została dokonana z trzech stron, a nie tylko
                  ze wschodu 2. To nie była wojna, a więc nie trzeba było łamać oporu przeciwnika,
                  tylko spacer.

                  LK: Jednak wiekszosc sil szla z ZSRR. Polacy czy Wegrzy byli tylko uzyci
                  do zalegitymizowania tej agresji, podobnie jak Brytyjczycy w wojnie z
                  Sadamem, czy Wlosi albo Niemcy w b. Jugoslawii...

                  LK: Niemcy byly wtedy pokonane i ciagle bylo w nich wrzenie rewolucyjne
                  (p. wspomniana przygoda Hitlera pod Lipskiem w r. 1923). Polityka faktow
                  dokonanych dalaby na pewno lepsze skutki na terenach etnicznie polskich,
                  niz na wschodnich kresach, gdzie Polacy byli elementem swiezo naplwywowym.

                  LUKA: Ejże, od kiedy te tereny znajdowały się pod polską jurysdykcją?
                  Zachodnia Ruś od czasów Kazimierza Wielkiego... Narodowe (etniczne) podejście
                  do wytyczania granic to jest właśnie świeży pomysł, już XX-wieczny. Lwów był
                  polskim miastem na ruskiej ziemi.

                  LK: chodzilo mi o to, ze Gorny Slask byl etnicznie Polski (miasto i wies),
                  zas nawet w okolicach Lwowa teren wiejski byl etnicznie mieszany, a im
                  bardziej na wschod, tym element polski byl slabszy...
                  ...Anglicy by przeciez nie dokonaliby inwazji Gornego Slaska, a Francuzom to
                  by sie nawet wtedy podobalo. Ale coz, pilsudczycy nie lubili Slazakow
                  czy nawet Poznaniakow, i marzyli o utrzymaniu latyfundiow na kresach
                  wschodnich...

                  LUKA: A po co Angole mieliby dokonywać inwazji? Wystarczyłoby, żeby spuścili
                  ze smyczy wojska niemieckie. Uważa Pan, że mogliśmy sobie wtedy pozwolić na
                  wojnę z całą Europą - ponieważ uznano by nas za agresorów?

                  LK: Nie sadze ze z cala Europa: ani Francuzi, ani np. Belgowie nie kochali
                  wtedy Niemcow, Anglia byla za daleko, Wlochy niezainteresowane, reszta
                  neutralna. Niemcy mieli dosc klopotow wewnetrznych, aby ryzykowac kolejna
                  wojne. Co innego, gdyby Polacy poszli na Berlin, ale tu chodzilo
                  najwyzej o Opole...

                  LK: Zgoda, Polacy jako wladcy tez sie czesto ne popisali. Ale czy mozna
                  uwazac takiego Poniatowskiego za "samodzielnego wladce"? Przeciez ta
                  wspomniana caryca-Niemka go za nos wodzila... A, paradoksalnie, Wojsko
                  Polskie nigdy nie bylo tak silne (szczegolnie w stosunku do Niemiec), jak
                  za Kostki Rokossowskiego, ale samismy go na taczkach wywiezli do granicy
                  radzieckiej...

                  LUKA: Oj, czyżby żałował Pan zaprzepaszczonej okazji za Rokossowskiego?

                  LK: Chyba tak, a jeszcze bardziej, ze Gierek nie zdazyl wyprodukowac
                  bombki atomowej, bo wtedy inaczej by z nami zachod rozmawial...
                  POZDRAWIAM!
                  ljkel2
          • Gość: Indris W obronie (ograniczonej) Piłsudskiego IP: *.ibspan.waw.pl 17.08.01, 14:33
            Ijkel2 napisał:
            "Pilsudskis chcial zabezpieczyc dla swoich kumpli ich majatki, pozostawione na Ukrainie, stad ta
            idiotyczna wyprawa na Kijow, gdzie Polakow bylo wtedy jak na lekarstwo(...)".

            Nie jestem fanem Piłsudskiego, wyprawę kijowską uważam za głupią awanturę która omal nie
            doprowadziła do zagłady państwa, ale ocena motywów tej nieszczęsnej wyprawy jest niesłuszna i dla
            JP krzywdząca. Można tej postaci dużo - i słusznie - zarzucić, ale nie można zarzucić prywaty ani dla
            siebie, ani dla swoich kumpli. Najlepszym tego dowodem jest majątek, który po sobie zostawił, po 9
            latach faktycznej prawie dyktatury.Z pewnością mniej się dorobił niż np. Piskorski, o innych TKM-ach
            nie wspominając.
            Myślę, że motywacją JP do wyprawy kijowskiej był błąd w ocenie wpływów Petlury i w ogóle
            nacjonalizmu ukraińskiego. Piłsudski znał go z Ukrainy galicyjskiej, miał w świeżej pamięci walki o
            Lwów. Chyba sobie wyobrażał, że Ukraina rosyjska przyjmie petlurowców tak jak sobie wyobrażał, że
            Kongresówka przyjmie jego Legiony. W obu wypadkach zresztą się zawiódł. Nie docenił też
            psychologicznego znaczenia ataku na Kijów dla Rosjan. Dla reszty świata zresztą też: Polska była
            widziana jako napastnik, bo tez nim była. Dlatego, o czym tez się nie lubi przypominać, państwa
            zachodnie poproszone o mediację postawiły Polsce chyba w lipcu 1920 bardzo twarde warunki i
            Polska te warunki (w Spa w Belgii) PRZYJĘŁA. Nie przyjęli ich bolszewicy i postawili Polsce warunki
            absolutnie nie do przyjęcia, ale gdyby przyjęli to bitwy warszawskiej w ogóle by nie było.
            Trzeba uczciwie przyznać, że JP w bliski genialności sposób wyciągnął Rzeczpospolitą z kabały,
            w którą sam ją wpakował. Ale gdyby nie pycha zwyciężających bolszewików, to swoich talentów pod
            Warszawą rozwinąć by nie miał okazji. Paradoksalnie więc "Cud nad Wisłą" jest trochę zasługą...
            Lenina, bo to on chyba zdecydował o odrzuceniu propozycji ze Spa
            • Gość: ++++++++ Re: W obronie prawdy historycznej IP: 213.98.114.* 18.08.01, 01:14
              Dowolne traktowanie faktow,troche metliku. Mozna i tak bo dyskusja to
              dyskusja.
            • Gość: ljkel2 W obronie (ograniczonej) Piłsudskiego - odpowiedz Indrisowi IP: *.vic.bigpond.net.au 18.08.01, 07:31
              Gość portalu: Indris napisał(a):
              Ijkel2 napisał:
              "Pilsudskis chcial zabezpieczyc dla swoich kumpli ich majatki,
              pozostawione na Ukrainie, stad ta idiotyczna wyprawa na Kijow,
              gdzie Polakow bylo wtedy jak na lekarstwo(...)".

              Indris: Nie jestem fanem Piłsudskiego, wyprawę kijowską uważam za głupią
              awanturę, która omal nie doprowadziła do zagłady państwa, ale ocena motywów
              tej nieszczęsnej wyprawy jest niesłuszna i dla JP krzywdząca. Można tej
              postaci dużo - i słusznie - zarzucić, ale nie można zarzucić prywaty ani dla
              siebie, ani dla swoich kumpli. Najlepszym tego dowodem jest majątek, który
              po sobie zostawił, po 9 latach faktycznej prawie dyktatury. Z pewnością mniej
              się dorobił niż np. Piskorski, o innych TKM-ach nie wspominając.

              LK: Zgoda, Pilsudski(s) nie dorobil sie majatku, ale nie dorobili sie go
              tez A. Hitler, J. Stalin, W. Gomulka czy E. Gierek, a niektorzy z w/w
              rzadzili dzluzej niz JP. Porownywanie JP z Piskorskim czy Walesa to
              obraza dla JP, bo JP byl dyktatorem i nienajmadrzejszym politykiem,
              ale ci ostatni to zwykli oszusci i zlodzieje. Zgoda, JP walczyl o
              Ukraine nie dla osobistych korzysci, ale uwazal polskich magnatow jako
              podpore polskosci na tejze Ukrainie, i w zwiazku z tym reprezentowal
              ich interesy. Zreszta jako Litwin, JP zawsze dazyl do odbudowy W. Xiestwa
              Litewskiego. Pilsudski(s), jak Hitler czy Stalin nie dbal o osobisty
              majatek dla siebie, czy nawet rodziny, jemu zalezalo tylko na wladzy,
              ktora byla dla niego jak narkotyk - bez niej nie potrafil zyc...

              Indris: Myślę, że motywacją JP do wyprawy kijowskiej był błąd w ocenie
              wpływów Petlury i w ogóle nacjonalizmu ukraińskiego. Piłsudski znał go z
              Ukrainy galicyjskiej, miał w świeżej pamięci walki o Lwów. Chyba sobie
              wyobrażał, że Ukraina rosyjska przyjmie petlurowców tak jak sobie wyobrażał,
              że Kongresówka przyjmie jego Legiony. W obu wypadkach zresztą się zawiódł.
              Nie docenił też psychologicznego znaczenia ataku na Kijów dla Rosjan.
              Dla reszty świata zresztą też: Polska była widziana jako napastnik, bo tez
              nim była. Dlatego, o czym tez się nie lubi przypominać, państwa
              zachodnie poproszone o mediację postawiły Polsce chyba w lipcu 1920 bardzo
              twarde warunki i Polska te warunki (w Spa w Belgii) PRZYJĘŁA. Nie przyjęli
              ich bolszewicy i postawili Polsce warunki absolutnie nie do przyjęcia, ale
              gdyby przyjęli to bitwy warszawskiej w ogóle by nie było.
              Trzeba uczciwie przyznać, że JP w bliski genialności sposób wyciągnął
              Rzeczpospolitą z kabały, w którą sam ją wpakował. Ale gdyby nie pycha
              zwyciężających bolszewików, to swoich talentów pod Warszawą rozwinąć by
              nie miał okazji. Paradoksalnie więc "Cud nad Wisłą" jest trochę zasługą...
              Lenina, bo to on chyba zdecydował o odrzuceniu propozycji ze Spa.

              LK: Tu sie w zasadzie zgadzam. Ale z tego wynika, ze Pilsudski(s)
              najpierw wpakowal Polske w tarapaty z powodu swej niewiedzy i marnawych
              talentow wojskowo-politycznych, pozniej udalo mu sie wykaraskac bo
              dostal pomoc z zachodu, a skonczyl jako dyktator, wrog demokracji.
              Tez mi przyklad dla dzisiejszych Polakow. Pomnik Pilsudskisa powinno
              sie przewiezc do jakiegos skansenu na Litwie, a plac nazwac z
              powrotem Saskim, bo go krolom saskim, a nie litewskim zawdzieczamy...
    • Gość: Sędzia Re: Cud nas Wisłą IP: *.chello.pl 18.08.01, 01:32
      Eh dzieci, nawet w szkole uczą, że nazwę "Cud nad Wisłą" wymyślili przeciwnicy
      Marszałka, aby umniejszyć jego zasługi i przypisać je Bogu.
      Prawda jest taka, że miał dużo szczęścia, ale potrafił je wykorzystać.
      • Gość: Janek Re: Cud nas Wisłą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.01, 11:11
        Prawda jest taka, że zwycięstwo zawdzięczamy towarzyszowi stalinowi, który z
        Budionnym nie podporządkował się Tuchaczewskiemu. Chcieli zająć Lwów. Za to w
        1937r, Tuchaczewskiego rozstrzelano. Dużo o tym trzeba pisąć ale po co jak to
        jest w podręcznikach.
        • Gość: +++++++ Re: Cud nas Wisłą IP: 213.98.114.* 18.08.01, 17:36
          Gość portalu: Janek napisał(a):

          > Prawda jest taka, że zwycięstwo zawdzięczamy towarzyszowi stalinowi, który z
          > Budionnym nie podporządkował się Tuchaczewskiemu. Chcieli zająć Lwów. Za to w
          > 1937r, Tuchaczewskiego rozstrzelano. Dużo o tym trzeba pisąć ale po co jak to
          > jest w podręcznikach.

          Posaj nazwe podrecznika ,w ktorym pisze o Tuchaczewskim,ktory chcial sobie
          podporzadkowac stalina.B.interesujace.
          • Gość: Janek Re: Cud nas Wisłą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.01, 22:06
            Podaję jedno ze źródeł.
            Allan Bullock:"Hitler i Stalin"- PIW i Wydawnictwo Bellona 1994. Str. 111 -
            cyt<:",,, Stalin i wojskowy dowódca Frontu Południowo-Zachodniego, Jegorow,
            otrzymali jednak rozkazy przerzucenia znacznych sił na północ w celu wsparcia
            lewego skrzydła sił Tuchaczewskiego idących na Warszawę. Stalin najpierw
            zwlekał, a póżniej odmówił wykonania tego rozkazu, kontynuując niezależne
            działania I Armii Konnej, dowodzonej przez Budionnego, w celu zajęcia leżącego
            na południu Polski Lwowa......."Pozdrawiam.
            • Gość: gomez Re: Cud nas Wisłą IP: *.solutions.net.pl 19.08.01, 12:08
              w tym wszystkim Pilsudskiemu nie chodzilo o zdobycie czy przylaczenie Kijowa do
              Polski.jemu chodzilo o powstanie panstwa ukrainskiego sprzymiezonego z
              Polska.nie wziol udzialu w defiladzie zwyciestwa w Kijowie aby to pokazac.nie
              mial zludzen wobec bolszewikow i wiedzilal ze jak tylko rosja okrzepnie
              przyjdzie kolej na Polske .dlatego wyprawa na Kijow to typowe uderzenie
              wyprzedzajace .spezlo na niczym chyba z winy Ukrainy.czy bylo to bledne
              zalozenie latwo ocenic z perspektywy roku 39.ilez lepsze byloby polozenie
              Polski gdyby zamiast bolszewikow na wschodzie mielibysmy przyjazna
              Ukraine.Pilsudski trafnie okreslal naszych sasiadow jako dwoch wrogow co sie
              przeciez potwierdzilo.KTOS TAM Z PRZODU PIEPSZYL to wlasciwe okreslenie o
              przyjazni Marszalka i hitlera .ten ktos pewnie nie slyszal o wojnie
              prewencyjnej ani otym ze na wiesc o wyborze Hitlera na kanclerza Pilsudski
              rozpocza przygotowania do wojny z Niemcami.byl to rok 33.Min Beck jezdzil w tej
              sprawie do Paryza.chodzilo o to czy Francja poprze wystapienie Polski przecw
              Niemcom.bez efektu.skonczylo sie zatem na wielkich manewrach nad granica
              niemiecka.i niemcy sie wystraszyli byli w tym momecie za slabi aby zaczynac
              wojne.stad zwrot w polityce niemieckiej i gesty przyjazni w ktore Marszalek nie
              wierzyl ani przez chwile.to tyle
              • Gość: ljkel2 "Cud" nas Wisłą IP: *.vic.bigpond.net.au 19.08.01, 13:06
                Gość portalu: gomez napisał:
                w tym wszystkim Pilsudskiemu nie chodzilo o zdobycie czy przylaczenie Kijowa do
                Polski.jemu chodzilo o powstanie panstwa ukrainskiego sprzymiezonego z
                Polska.nie wziol (SIC) udzialu w defiladzie zwyciestwa w Kijowie aby to
                pokazac.nie mial zludzen wobec bolszewikow i wiedzilal ze jak tylko rosja
                okrzepnie przyjdzie kolej na Polske .dlatego wyprawa na Kijow to typowe
                uderzenie wyprzedzajace.
                LK: Hitler tez twierdzil, ze wykonuje "uderzenie wyprzedzajace" na Polske.
                Co ciekwsze, to wiekszosc Niemcow starszego pokolenia ciagle w to wierzy.
                ...spezlo na niczym chyba z winy Ukrainy.czy bylo to bledne
                zalozenie latwo ocenic z perspektywy roku 39.ilez lepsze byloby polozenie
                Polski gdyby zamiast bolszewikow na wschodzie mielibysmy przyjazna
                Ukraine.Pilsudski trafnie okreslal naszych sasiadow jako dwoch wrogow co sie
                przeciez potwierdzilo.
                LK: Zdecyduj sie, Gomez, czy w/g ciebie Ukraina to kraj "przyjazny", czy
                tez "jden z dwoch wrogow"?
                ...KTOS TAM Z PRZODU PIEPSZYL to wlasciwe okreslenie o
                przyjazni Marszalka i hitlera .ten ktos pewnie nie slyszal o wojnie
                prewencyjnej ani otym ze na wiesc o wyborze Hitlera na kanclerza Pilsudski
                rozpocza przygotowania do wojny z Niemcami.byl to rok 33.
                LK: Pisze sie piepRzyl, a tylko wymawia piepSzyl, Senior Gomez! Jak ten twoj
                ukochany Pilsudski rozpoczal przygotowania do wojny juz w roku 1933, to
                dlaczego Polska nie miala praktycznie czolgow, najlepsze samoloty
                wyeksportowala (zdaje sie do Rumunii, gdzie pozniej zreszta lataly ze
                swastykami), i w ogole dlaczego WP bylo tak marnie przygotowane do wojny,
                ktora wybuchla 6 lat pozniej. Prawda jest taka, ze II RP przygotowywala
                sie jedynie do wojny z ZSRR; Niemcy byly uwazanae za sojusznika jeszcze
                w roku 1938, gdy szlismy reka w reka z Wehrmachtem na Czechy (zajecie
                Zaolzia).
                ...Min Beck jezdzil w tej sprawie do Paryza.chodzilo o to czy Francja poprze
                wystapienie Polski przecw Niemcom.bez efektu.skonczylo sie zatem na wielkich
                manewrach nad granica niemiecka.i niemcy sie wystraszyli byli w tym momecie za
                slabi aby zaczynac wojne.stad zwrot w polityce niemieckiej i gesty przyjazni w
                ktore Marszalek nie wierzyl ani przez chwile.to tyle
                LK: Niemcy zrobili w gacie, jak zobaczyli naszych dzielnych ulanow na
                manerwrach... Gomez, puknij sie w czolo, za przeproszeniem. Polska bala sie
                swiezo pokonanych Niemiec w roku 1920, bala sie np. pomoc powstancom
                slaskim, a ty myslisz ze w roku 1933 mialaby szanse wygrac wojne z
                Niemcami! Przeciez wtedy bylibysmy uznani za agresorow, i juz nie tylko
                Anglia, ale i Francja by stanela przeciwko nam. A w co samozwanczy
                marszalek nie wierzyl, malo mnie obchodzi; wiem tylko tyle, ze wierzyl
                w kawalerie, a nie np. lotnictwo czy bron pancerna, wierzyl w uzdrawiajaca
                moc obozow koncentracyjnych, procesy polityczne i wreszcie, jak kazdy
                dyktator, w samego siebie. Jak sie to skonczylo, nie musze chyba ci
                przypominac...
                • Gość: gomez Re: IP: *.solutions.net.pl 19.08.01, 16:38
                  nie lapiesz wogole toku myslowego uwazam wiec drogiego pana za kretyna a
                  dyskusje za zbedna
                  • Gość: ljkel2 Re: "Argumenty" superpatriotow typu Gomeza IP: *.vic.bigpond.net.au 23.08.01, 12:03
                    Gość portalu: gomez napisał(a):
                    "nie lapiesz wogole toku myslowego uwazam wiec drogiego pana za kretyna
                    a dyskusje za zbedna".

                    "Tako rzecze Gomez", i koniec dyskusji. Jak sie nie ma argumentow, to
                    sie nazywa adwersarza "kretynem". Niech i tak bedzie. Dla mnie
                    Gomez moze byc nawet "Naszym Wielkim Nauczycielem" czy "Profesorossimusem".
                    ON ma zawsze racje, wiec ja milkne, porazony ta glebia intelektualna...

    • Gość: Toro Re: Cud nas Wisłą IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 13:02
      Osobiście irytuje mnie określenie "Cud nad Wisłą"
      Dlaczego tak jest, że wszystkie nasze niepowodzenia przypisujemy innym, a
      sukcesy przypisujemy Bogu?
      Operacja Warszawska była profesjonalnie przygotowanym kontratakiem. Żadnego
      cudu tutaj nie było. Plan operacji przygotował sztab pod kierownictwem gen.
      Rozwadowskiego. Jednak bez względu na to kto opracował plan, całą
      odpowiedzialność ponosił Piłsudzki, bo on wydał rozkaz natarcia.
      Nie ma co powtarzać historii o błędach popełnionych przez Rosjan. Polacy
      wykorzystali po prostu sytuację. W całej kampanii było też wiele błędów
      popełnionych przez naszych dowódców, ale liczy się efekt koncowy.
      Bitwa miała ogromne znaczenie dla Europy. Gdyby Polska padła, to Armia Czerwona
      wkroczyła by do zrewoltowanych Niemiec. Co by wtedy było? Brrrrrrr!
      Bitwa Warszawska to wielki sukces militarny Polski, a nie żaden cud, do cholery!
      T.
      • Gość: Janek Re: Geniusz Komendanta. Talent dowódców i męstwo żołnierzy. Bez cudu. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.08.01, 19:11
        Cezary Leżański w książce "Kwatera 139. Opowieść o marszałku Rydzu-Śmigłym" -
        Wyd,Lubelskie 1999r. tI str,189 pisze:
        ..."Zwycięska operacja określana "cudem nad Wisłą" została zakończona. Znalazło
        to odbicie w licznych obrazach, na których malowano Matkę Boską wspierającą z
        nieba żołnierzy polskich idących do ataku z księdzem Skorupką na czele. Jeden z
        uczestników tej bitwyFranciszek Arciszewski tak to scharekteryzuje:
        "niektórzy publicyści polscy nie znając dokładnie przebiegu ówczesnych ruchów
        wojskowych. a może z przekory politycznejnazwali zwycięstwo polskie pod
        Warszawą-"cudem Wisły" lub "cudem nad Wisłą". Pojęcie to przejęło się potem
        intuicyjnie i z zadziwiającą szybkością w szerokich rzeszach społeczeństwa
        polskiego, a zwłaszcza wśród ludu wiejskiego. Wierzy się tam, że zwycięstwo w
        bitwie pod Warszawą 1920 zawdzięczamy w wysokim stopniu interwencji Matki
        Boskiej.....Trudno dokładnie powiedzieć, kto jest autorem określenia "cud nad
        Wisłą", niektórzy przypisują je Stanisławowi Strońskiemu, natomiast wiadomo, że
        zostało ono wykorzystane i rozdmuchane przez prawicę dla podważenia i
        zakwestionowania osobistego sukcesu Piłsudskiego jako Naczelnego Wodza. Postać
        księdza Skorupki została wykreowana przez majora Janusza Jędrzejewicza ze
        Sztabu Generalnego w celu propagandowym. Stworzył legendę oddziałującą na
        wyobrażnię mas. Ale wkrótce i ten mit zaanektowała prawica wykorzystując go
        przeciw Piłsudskiemu.
        Ksiądz Ignacy Skorupka opiewany w literaturze, w prasie i malarstwie
        rzeczywiście poległ 14 sierpnia 1920 roku, ale nie , jak chce legenda, idąc z
        krzyżem na czele szturmującej młodzieży, harcerzy i żołnierzy. Zginął po prostu
        pod Ossowcem koło Wołomina śmiertelnie ugodzony zabłąkaną kulą, kiedy w
        opłotkach wiejskich chałup, pochylony nad ciężko rannym żołnierzem 236
        piechoty, udzielał mu ostatniej posługi religijnej."
        Jaki to był cud można przeczytać tamże na str.153:
        "Nowy szef sztabu generał Rozwadowski zameldował się u marszałka Piłsudskiego w
        Belwederze rano 6 sierpnia ze szczegółowo opracowanym szkicem odwrotu 4 armii i
        skoncentrowaniu jej do do akcji zaczepnej w rejonie Garwolina, tak by rozbić
        wojska Tuchaczewskiego, jego zdaniem szykującego się do szturmu na Warszawę.
        Propozycję tę Piłsudski odrzuca. Według komendanta uderzenie powinno pójść spod
        Dęblina i zaatakować flanki i tyły nieprzyjaciela idącego na Warszawę. Jest to
        zupełnie inna koncepcja niż francuskiego generała Weyganda, oficjalnego doradcy
        szefa sztabu polskiego. Zostaje on natychmiast powiadomiony o projekcie
        Piłsudskiego. I o dziwo, w swej depeszy z dnia & sierpnia, skierowanej do
        marszałka Focha pisze. że zgadza się na ten plac operacji, bo uważa go za
        jedynie właściwy".
        Przydługie ale skrócić nniestety nie mogłem. Pozdrawiam.
        • Gość: Toro Re: Geniusz Komendanta. Talent dowódców i męstwo żołnierzy. Bez cudu. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.01, 13:55
          Znam to wszystko, ale dzięki za odpowiedź.
          Mnie chodzi jednak o coś więcej, niż interpretacja Bitwy Warszawskiej.
          Chodzi mi nasz polski brak wiary w samych siebie.
          Kościół i prawica zwalczali J.Piłsudzkiego od początku. Księżom zabraniano
          święcenia sztandarów legionowych. W kościołach straszono wiernych legionistami.
          Za glosowanie na BBWR groziła ekskomunika. Jeden z biskupów wydał zakaz święcenia
          jajek wielkanocnych, kiedy w diecezji wygrał BBWR.
          Za to teraz wszędzie pełno KK przy obchodach rocznicowych.
          Bitwa Warzawska to wielki sukces militarny Polski. Żaden "cud". Przypisywanie
          tego siłom nadprzyrodzonym, obraża Polaków.
          T.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka