Dodaj do ulubionych

W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy

IP: *.dialup.surfeu.at 15.08.01, 22:06

Po przeczytaniu artykulu pod tym tytulem poczulem sie
jak za dawnych "dobrych" czasow kiedy Towarzysze
mieli wladze absolutna.Oburzenie ktore mnie ogarnelo
nie pozwala na jasne sformuowanie mysli.Nie wiem,czy to
glupota ludzi,czy efekt nauk tolerancji wyznaniowej prowadzonej
przez niektorych przedstawicieli kosciola katolickiego.
Wyglada na to ,ze powiedzenie TKM ma pelna racje bytu.
Zmienila sie w Polsce po 1989 tylko ekipa decyzyjna
a zasady pozostaly.Przedtem decdydowali o wszystkim czerwoni,
( kto nie z nami ten przeciwko nam) a teraz kliki lokalne,
ktore nie pozwalaja na zadne odstepstwo od ich wyimaginowanych
zasad.I w efekcie lepiej nie miec nauczycielki matematyki,ale
miec w Katach porzadek.Wypowiedz proboszcza miejscowego to kpina.
Zamiast starac sie wytlumaczyc owieczka iz tolerncja jest konieczna
we wspolzyciu to rozgrzesza protestujacych rodzicow.Ktos powiedzial
iz "Glupota nie zwalnia od myslenia " ale tu doszedl jeszcze
ciemnogrod.
Okropne.


Obserwuj wątek
    • Gość: WojcD Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 15.08.01, 22:44
      Panie Adamie,
      problem nie jest taki prosty. Świadkowie Jehowy odrzucają wiele twierdzeń z
      biologii, fizyki, archeologii.... . Co Pan więc propnuje?
      Pozdrowienia Wojciech
      • Gość: zyx Probosz rozstawia demokracje po Katach IP: *.rdu.bellsouth.net 16.08.01, 06:15
        Kosciol katolicki ma bardzo dluga i nieslawna historie odrzucania nauk fizycznych, biologii i archeologii.
        Vide Galileo, Kopernik i ostatnio badania nad komorka.Ksiadz z Katow broni nietolerancji i szkodzi
        Polsce. Dlaczego nie ma praw ktore by karaly przesladowania religijne w dostepie do pracy?
        Mam nadzieje ze postepujaca imigracja wyznawcow innych wiar do Polski obali ten obskurantyzm
        KOSCIELNY i uczyni go marginalnym.
        Gość portalu: WojcD napisał(a):

        > Panie Adamie,
        > problem nie jest taki prosty. Świadkowie Jehowy odrzucają wiele twierdzeń z
        > biologii, fizyki, archeologii.... . Co Pan więc propnuje?
        > Pozdrowienia Wojciech

        • Gość: JK Ta historia jest przecież ktytykowana IP: 217.153.50.* 24.08.01, 12:26
          To znaczy, że jest ktytykowany ten obskurantyzm jeśli dotyczy kościoła a może
          być dopuszczalny w innych przypadkach ? Wydaje mi się, że jak jest coś złe to
          jest to złe niezależnie od tego, kogo dotyczy ?
      • Gość: Merv Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 10.60.255.* / 193.178.164.* 16.08.01, 11:52
        Gość portalu: WojcD napisał(a):

        > Panie Adamie,
        > problem nie jest taki prosty. Świadkowie Jehowy odrzucają wiele twierdzeń z
        > biologii, fizyki, archeologii.... . Co Pan więc propnuje?
        > Pozdrowienia Wojciech
        Ale pani miala nauczyc matematyka...

        • Gość: oset Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiadka Jehowy IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.08.01, 16:11
          "Dyrektor szkoły, szczególnie w małej miejscowości, musi umieć zachować
          właściwe stosunki z lokalną społecznością, władzami gminy, z księdzem
          proboszczem...". Nad czym tu dyskutować, dyrektor powiedział w jednym zdaniu
          wszystko o kraju i ludziach. Co zaś do matematyki to, trzymając się konwencji
          tej wspaniałej wypowiedzi, dwa razy dwa jest cztery, o ile nie stoi to w
          sprzeczności z opinią proboszcza, lokalnej społeczności i władz gminy.
          Kolejność nie jest przypadkowa.

          • Gość: draka Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiadka Jehowy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 21:34
            Proponuję do nazwy miejscowości dodać Ciemnogród. To naprawdę nie mieści się w
            przysłowiowej "pale". Nie jestem świadkiem Jehowy, ale to naprawdę uczciwi
            ludzie. Co nowego u proboszcza z okolic Dukli ?
            • Gość: snajper Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiadka Jehowy IP: *.waw.cdp.pl 21.08.01, 14:06
              Gość portalu: draka napisał(a):

              > Proponuję do nazwy miejscowości dodać Ciemnogród. To naprawdę nie mieści się w
              > przysłowiowej "pale". Nie jestem świadkiem Jehowy, ale to naprawdę uczciwi
              > ludzie. Co nowego u proboszcza z okolic Dukli ?

              Co nowego ? Maca sobie dalej. To jest, chciałem powiedzieć: naucza dalej. I
              zwalcza wszelkie bezbożne sekty w rodzaju Świadków Jehowy.
              Pozdrawiam.
      • Gość: smp Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.08.01, 00:01
        Gość portalu: WojcD napisał(a):

        > Panie Adamie,
        > problem nie jest taki prosty. Świadkowie Jehowy odrzucają wiele twierdzeń z
        > biologii, fizyki, archeologii.... . Co Pan więc propnuje?
        > Pozdrowienia Wojciech

        Np odrzucaja ewolucję?
        Jest czym innym odrzucac oewien poglad a co innego uczyc o nim aby go np odrzucic
        czy przyjac. Zastanawiam czy swiadkowie uwazaja ze 2x2 to nie jet cztery
        Pozdrawiam
      • Gość: Tor Re: do WojcD IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 18.08.01, 03:59
        Drogi Panie ,to o czym Pan pisze to wolnosc slowa,wypowiedzi i tolerancja
        religijna w krajach demokratycznych.Pana pytanie sugeruje ze Polska to istotnie
        ciemnogrod.Interpretacja bibli jaka przedstawiaja Swiadkowie Jehowy jes rownie
        dobra jak katolicka a moze znacznie lepsza.
        • Gość: Green Re: do WojcD IP: 195.116.214.* 28.08.01, 09:18
          No takim twierdzeniem to sie wszystkim narazisz... :) i jednym i drugim. Bo i
          jedni i drudzy wyznaja zasade "Oni wadliwi mysliwi, ja jestem prawdziwy
          mysliwy" :)
    • Gość: maurycy Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 15.08.01, 23:27
      Co ma wyznanie do zatrudnienia?

      Po prostu SKANDAL I CIEMNOGRÓD. Nie jesteśmy Afganistenem.

      ZOSTAŁA ZŁAMANA KONSTYTYUCJA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: m Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 10.1.4.* / 195.205.131.* 16.08.01, 07:26
        Jest to wydarzenie tak ohydne, że aż się odechciewa mieszkać w tym kraju.
        Również nie jestem katolikiem, i wiem z doświadczenia, że fanatyzm katolicki
        jest gorszy od jakiegokolwiek innego w Polsce i da sie go tylko porównać z
        muzułmańskim - święta wojna w obronie wiary i meczet na każdym rogu. Płakać się
        chce i krzyczeć jednocześnie. A to że odrzucają jakieś tam teorie, to proszę
        sprawdzić profesjonalizm nauczania, a nie uprzedzać fakty. Można przecież w coś
        niewierzyć i jednocześnie tego nauczać - czy każdy polonista wierzy,
        że "Słowacki wielkim poetą był"?
        • Gość: GMR Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.08.01, 20:21
          Jak ci się tu nie podoba nasz ciemnogród to wyjedź stąd, droga wolna. Nikt cię
          tu na siłę nie trzyma. Ciemnogród którego tak nie lubicie był jest i będzie.
          jako skansen możemy zarabiać na turystyce... Kasy z biletami przy każdym
          przejściu granicznym. To chyba jedyny sposób na wyciągnięcie Polski z kryzysu.
          Zamiast tępić cimnogród zacznijcie na nim wreszcie zarabiać!!!
        • Gość: MM Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 62.88.4.* 20.08.01, 16:52
          Gość portalu: m napisał(a):

          > fanatyzm katolicki
          > jest gorszy od jakiegokolwiek innego w Polsce i da sie go tylko porównać z
          > muzułmańskim - święta wojna w obronie wiary i meczet na każdym rogu. Płakać się
          >
          > chce i krzyczeć jednocześnie.

          Popieram. Wystarczy włączyć to gówniane radio maryja, nawet przypadkowo -
          szukając nowej stacji w samochodzie. Te kilka zdań, które się wówczas usłyszy
          wystarczy by zrozumieć jakie poglądy mają "prawdziwi" katolicy.
      • Gość: Robert Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 195.136.83.* 16.08.01, 08:11
        ... a może mały stosik na rynku. Było by po sprawie proszę księdza.
        • Gość: snajper Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.waw.cdp.pl 21.08.01, 14:09
          Gość portalu: Robert napisał(a):

          > ... a może mały stosik na rynku. Było by po sprawie proszę księdza.

          A jaby co, to się zwali na Niemców.

          • Gość: 0 Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 216.41.31.* 24.08.01, 12:15
            Dlaczego stosik?Wykopac dlugi row,zebrac do kupy
            innowiercow,nasypac do buzki trocin i strzelic kazdemu
            dokladnie w potylice.Ziemia wszystko pokryje.I
            oczywiscie zwalic na Niemcow,jak to przodki snajpera
            robili przez 50 lat.

            Snajper,skoncz narzucanie innym tolerancji,milosci
            miedzy narodami itp.Jedz do swojego I-sra-el i sprobuj
            wlasnie tam.Zapewniam Cie,ze dlugo nie pozyjesz.
            • Gość: snajper Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.waw.cdp.pl 27.08.01, 16:10
              Gość portalu: 0 napisał(a):

              > Dlaczego stosik?Wykopac dlugi row,zebrac do kupy
              > innowiercow,nasypac do buzki trocin i strzelic kazdemu
              > dokladnie w potylice.Ziemia wszystko pokryje.I
              > oczywiscie zwalic na Niemcow,jak to przodki snajpera
              > robili przez 50 lat.
              >
              > Snajper,skoncz narzucanie innym tolerancji,milosci
              > miedzy narodami itp.Jedz do swojego I-sra-el i sprobuj
              > wlasnie tam.Zapewniam Cie,ze dlugo nie pozyjesz.

              To Izrael jest mój ? Nie wiedziałem. Kurcze, taki szmat
              ziemi !!! Tylko ludność miejscowa coś nerwowa, więc z
              objęciem mojego majątku będę musiał trochę poczekać.

              A wracając do meritum. Nikomu nie narzucam tolerancji,
              miłości między narodami. Ja jedynie staram się piętnować
              nietolerancję, nacjonalizm, szowinizm. Widzisz różnicę ?

      • jankorusj-23 Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy 21.08.01, 13:48
        Gość portalu: maurycy napisał(a):

        > Co ma wyznanie do zatrudnienia?
        >
        > Po prostu SKANDAL I CIEMNOGRÓD. Nie jesteśmy Afganistenem.
        >
        > ZOSTAŁA ZŁAMANA KONSTYTYUCJA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        .... MASZ RACJE SPRAWA POWINNA BYC ROZPATRYWANA PRZEZ RADĘ EUROPY!!!!!!
    • Gość: olek Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 08:18
    • Gość: olek Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 08:20
      Wczoraj byłem na jasnogóerskich błoniach. Jest mi przykro. Katolik to chyba nie
      to samo co chrześcijanin
      • Gość: JACEK Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.dip.t-dialin.net 16.08.01, 08:45
        Co wy wszyscy pierniczycie?!!!Jaki Ciemnogrod, jaka tolerancja?
        Pomijajac aspekty religijne, ktore (zaloze sie, ze nie byly przyczyna
        nieprzyjecia do pracy, bo to by rzeczywiscie kolidowalo z konstytucja), ale
        fakt, ze SJ nie akceptuja struktur panstwowych jako takich. Nauczyciel, jako
        pracownik panstwowy (urzednik) musi byc lojalny w stosunku do pracodawcy 8tutaj
        panstwo). Poza tym biorac pod uwage, ze nauczyciel jest odpowiedzialny z tytulu
        swej funkcji za ksztaltowanie spoleczne powierzonego mu ucznia, jest
        niedoprzyjecia, aby te funkcje mogl spelnic w swiatopogladowo-neutralny sposob,
        osobnik, ktory juz z zalozenia nie akceptuje podstawowych wartosci spolecznych
        (min. konstytucji).
        Ten sam problem maja SJ tez w innych krajach i nie jestesmy wyjatkiem.
        Dla wszystkich zajadlych zwolennikow tolerancji polecam zapoznanie sie (jak
        kogos to interesuje) z ideologia SJ (stoja na kazdym rogu) oraz z zasadami
        instytucji urzednika panstwowego.
        • Gość: JACEK MYLICIE FAKTY I SIEJECIE NIEPOROZUMIENIA IP: *.dip.t-dialin.net 16.08.01, 08:47
          Gość portalu: JACEK napisał(a):

          > Co wy wszyscy pierniczycie?!!!Jaki Ciemnogrod, jaka tolerancja?
          > Pomijajac aspekty religijne, ktore (zaloze sie, ze nie byly przyczyna
          > nieprzyjecia do pracy, bo to by rzeczywiscie kolidowalo z konstytucja), ale
          > fakt, ze SJ nie akceptuja struktur panstwowych jako takich. Nauczyciel, jako
          > pracownik panstwowy (urzednik) musi byc lojalny w stosunku do pracodawcy 8tutaj
          >
          > panstwo). Poza tym biorac pod uwage, ze nauczyciel jest odpowiedzialny z tytulu
          >
          > swej funkcji za ksztaltowanie spoleczne powierzonego mu ucznia, jest
          > niedoprzyjecia, aby te funkcje mogl spelnic w swiatopogladowo-neutralny sposob,
          >
          > osobnik, ktory juz z zalozenia nie akceptuje podstawowych wartosci spolecznych
          > (min. konstytucji).
          > Ten sam problem maja SJ tez w innych krajach i nie jestesmy wyjatkiem.
          > Dla wszystkich zajadlych zwolennikow tolerancji polecam zapoznanie sie (jak
          > kogos to interesuje) z ideologia SJ (stoja na kazdym rogu) oraz z zasadami
          > instytucji urzednika panstwowego.

          • Gość: Szymon Odpowiedz na nieprawdziwe zarzuty Jacka IP: *.parks.lv 16.08.01, 14:36
            Jacku, doprawdy wiekszych bzdur nie mogles napisac i kto jak kto, ale to
            wlasnie Ty mylisz fakty i siejesz nieporozumienia. Jestem Swiadkiem Jehowy
            wlasciwie od urodzenia. Mam wyksztalcenie wyzsze (ochrona srodowiska) zdobyte
            w Polsce i zagranica. Tego rodzaju wyksztalcenie obejmuje gruntowna wiedze z
            dziedziny fizyki, chemii, biologii, itp. i, wierz mi, nigdy nawet do glowy mi
            nie przyszlo podwazanie jakichs twierdzen (to zasugerowal inny dyskutant
            forum). Przeciez jesli to sa twierdzenia, to znaczy, ze istnieja na nie
            dowody, w zwiazku z czym nie ma sie z nimi co spierac. Natomiast jesli mowimy
            o TEORIACH, to juz zupelnie inna sprawa i kazdy nauczyciel ma tu prawo miec
            swoje zdanie i uczyc innych obiektywnie- tzn. przedstawiajac racje dwoch lub
            wiecej stron. Uwazam nawet, ze powinien tak robic. Jest tak np. z teoria
            ewolucji, ktora w naszych szkolach przedstawiana jest jako fakt, ale malo kto
            docieka jej podstaw i bada luki, ktore w niej istnieja. Ogladalem ostatnio
            film w TV, w ktorym omawiano kwestie nauczania o poczatku swiata w szkolach
            amerykanskich. Otoz obecnie wchodzi tam do szkol nowy program nauczania,
            obejmujacy zarowno nauke o ewolucji, jak i kreacjonizm (stwarzanie przez
            Boga). Wybor teorii jest pozostawiony uczniom, a nie narzucony przez, wlasnie,
            nieneutralnie-swiatopogladowego nauczyciela, a tacy dominuja w polskich
            szkolach.

            Chce tez sie odniesc do poruszonego przez Jacka watku, ze SJ nie akceptuja
            struktur panstwowych. Nie wiem, o co tu chodzi i prosilbym o wyjasnienia.
            Oczywiscie, ze je akceptuja i naleza do osob, ktore bardzo sumiennie wywiazuja
            sie ze swych obowiazkow obywatelskich (placenie podatkow, utrzymywanie
            czystosci, etc.). Jedyne, czego nie uznaja, to pozdrawianie symboli
            panstwowych- np. oddawanie holdu godlu, co zreszta powinno byc kwestia sumienia
            i tak zostalo uregulowane przez wiekszosc krajow (np. USA). Nie znaczy to
            jednak absolutnie, ze SJ nie podporzadkowuja sie panstwu i nie moga byc
            zatrudniani w jego strukturach. Osobiscie przez jakis czas pracowalem w
            Urzedzie Miejskim w Bydgoszczy, ktory nie jest moze najlepszym przykladem
            administracji panstwowej (a raczej samorzadowej). Niemniej, czy poprzez
            nieprzelamanie sie oplatkiem z pania Dyrektor wydzialu i niewreczenie kwiatow
            siedzacej obok pani Krysi na urodziny, dowiodlem swej nieprzynaleznosci do
            struktur administracji samorzadowej/panstwowej, albo tez buntu przeciwko niej?

            Wlasnie takie nieprawdziwe opinie o Swiadkach Jehowy pokutuja i sa
            rozpowszechniane w naszym spoleczenstwie, ktore zupelnie pomija ich role w, np.
            podnoszeniu poziomu moralnego oraz szerzeniu wiedzy na temat religii wsrod
            obywateli naszego kraju. Nie chodzi o to, aby sie czymkolwiek chwalic, albo
            wywyzsac sie ponad innych, ale uwazam, ze nie ma zadnych podstaw, aby wobec SJ
            wysuwac oszczercze opinie na temat nieakceptowania przez nich struktur
            panstwowych lub odrzucania podstawowych wartosci spolecznych- opinii, ktore sa
            po prostu nieprawdziwe.
            • Gość: XYZ Dla tolerancji ciemnoty stanowcze NIE IP: 209.243.114.* 16.08.01, 17:04
              W zyciu bym nie chcial, zeby moje dzieci zdobywaly nauke od sekciarzy.
              Przeciez to nawet nie jest religia. Dziwie sie, ze ty facet wyksztalcony za
              jakiego sie podajesz babrzesz sie w takim gnoju. Gdzie ty masz rozum czlowieku.
              Znalem pewna kobiete z sekty przez ktora jej wlasne dziecko trafilo do szpitala
              (wyslane dzieki Bogu przez wychowawczynie w ostatniej chwili) na operacje oka
              bo kochana mamusia nie "wierzyla" w lekarza. I to jest dla mnie Ciemnogrod.
              I ty chcesz zeby taka ciemna baba wychowywala nasze dzieci. Przeczytaj jeszcze
              raz swoje ciemne "tezy", moze ci sie cos rozjasni w twoim umysle i staniesz sie
              chociaz ateista. O jakiej tolerancji mowia twoi poplecznicy tutaj(99% forum
              oprocz Jacka - Jacek popieram Ciebie).
              Tolerancji ciemnoty, czy oni kiedykolwiek poznali "nauki" sekty. Niech sobie
              najpierw porozmawiaja z toba i twoimi na temat religii (Pan Jezus nie umarl na
              krzyzu to tylko jedna z waszych idiotycznych tez) a moze im sie oczy otworza.
              Nietolerancja - jakie to piekne slowo w obronie wszyskiego co jest
              nietolerowane przez ogol.
              • Gość: mils Re: Dla tolerancji ciemnoty stanowcze NIE IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 16.08.01, 18:22
                Gość portalu: XYZ napisał(a):

                > W zyciu bym nie chcial, zeby moje dzieci zdobywaly nauke od sekciarzy.
                > Przeciez to nawet nie jest religia. Dziwie sie, ze ty facet wyksztalcony za
                > jakiego sie podajesz babrzesz sie w takim gnoju. Gdzie ty masz rozum czlowieku.
                > Znalem pewna kobiete z sekty przez ktora jej wlasne dziecko trafilo do szpitala
                > (wyslane dzieki Bogu przez wychowawczynie w ostatniej chwili) na operacje oka
                > bo kochana mamusia nie "wierzyla" w lekarza. I to jest dla mnie Ciemnogrod.
                > I ty chcesz zeby taka ciemna baba wychowywala nasze dzieci. Przeczytaj jeszcze
                > raz swoje ciemne "tezy", moze ci sie cos rozjasni w twoim umysle i staniesz sie
                >
                > chociaz ateista. O jakiej tolerancji mowia twoi poplecznicy tutaj(99% forum
                > oprocz Jacka - Jacek popieram Ciebie).
                > Tolerancji ciemnoty, czy oni kiedykolwiek poznali "nauki" sekty. Niech sobie
                > najpierw porozmawiaja z toba i twoimi na temat religii (Pan Jezus nie umarl na
                > krzyzu to tylko jedna z waszych idiotycznych tez) a moze im sie oczy otworza.
                > Nietolerancja - jakie to piekne slowo w obronie wszyskiego co jest
                > nietolerowane przez ogol.
                >

                A czy znasz chociaz jednego Swiadka Jehowy osobiscie, cholerny katolu???

                • Gość: maurycy Re: Dla tolerancji ciemnoty stanowcze NIE IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 02:01
                  Świadkowie Jehowych nie są sektą. Są pełnoprawnym wyznaniem zarejestrowanym w
                  RP.
                  W szkole oboiązuje PROGRAM NAUCZANIA.

                  Chciałbym żeby katolicy posiadali takie morale osobiste ja ŚJ.
              • Gość: misio Re: Dla tolerancji ciemnoty stanowcze NIE IP: *.btinternet.com 16.08.01, 19:26
                Gość portalu: XYZ napisał(a):

                > W zyciu bym nie chcial, zeby moje dzieci zdobywaly nauke od sekciarzy.
                > Przeciez to nawet nie jest religia. Dziwie sie, ze ty facet wyksztalcony za
                > jakiego sie podajesz babrzesz sie w takim gnoju. Gdzie ty masz rozum czlowieku.
                > Znalem pewna kobiete z sekty przez ktora jej wlasne dziecko trafilo do szpitala
                > (wyslane dzieki Bogu przez wychowawczynie w ostatniej chwili) na operacje oka
                > bo kochana mamusia nie "wierzyla" w lekarza. I to jest dla mnie Ciemnogrod.
                > I ty chcesz zeby taka ciemna baba wychowywala nasze dzieci. Przeczytaj jeszcze
                > raz swoje ciemne "tezy", moze ci sie cos rozjasni w twoim umysle i staniesz sie
                >
                > chociaz ateista. O jakiej tolerancji mowia twoi poplecznicy tutaj(99% forum
                > oprocz Jacka - Jacek popieram Ciebie).
                > Tolerancji ciemnoty, czy oni kiedykolwiek poznali "nauki" sekty. Niech sobie
                > najpierw porozmawiaja z toba i twoimi na temat religii (Pan Jezus nie umarl na
                > krzyzu to tylko jedna z waszych idiotycznych tez) a moze im sie oczy otworza.
                > Nietolerancja - jakie to piekne slowo w obronie wszyskiego co jest
                > nietolerowane przez ogol.
                >

                Zasrana sekta to jestescie wy, pierdoleni katole.
                Kto -kurwa pytam- podklada bomby w Londynie i Irlandii polnocnej, moze robia to swiadkowie???
                Jak jezdze metrem (Londyn) to za kazdym razem sie zastanawiam czy dojade do domu w calosci.
                Chuj wam w dupe, bando pierdolonych oszolomow (TO do wszystkich katoli swiata) i zostawcie w
                spokoju normalnych, nieszkodliwych ludzi (SWIADKOW JEHOWY I INNYCH).

            • Gość: Venom Pytanie do Szymona IP: 192.168.229.* / 195.136.48.* 16.08.01, 20:07
              Wyznajesz swoja religie (nie uwazam SJ za sekte) i
              stosujesz etyke milosci i nieczynienia krzywdy drugiemu
              czlowiekowi - OK. Nie przeszkadza Ci to w byciu dobrym
              obywatelem, urzednikiem panstwowym, czy po prostu
              porzadnym czlowiekiem - drugie OK. Kazdy, kto krytykuje
              taka postawe tylko dlatego, ze modlisz sie w
              "niewlasciwej" swiatynii jest pozalowania godnym
              fanatykiem.

              Ale nad jednym punktem z Twojej deklaracji nie moge
              przejsc do porzadku. Traktujesz teorie ewolucji jak
              wciaz niepotwierdzona hipoteze, nadmieniasz, ze jest w
              niej wiele luk. Co gorsza, stawiasz teorie ewolucji w
              jednym rzedzie z jakims - przepraszam wrazliwych
              czytelnikow za to slowo - KREACJONIZMEM !

              Jako absolwent studiow z dziedziny biologii znasz
              zapewne jakies przyklady owych luk w teorii ewolucji.
              Prosilbym Cie o ich przytoczenie. Przy okazji podaj tez
              moze, jakie - uznane przez oficjalna nauke - fakty
              przemawiaja za kreacjonizmem. Ja takich faktow nie
              znam.

              Z tego co wiem - wprowadzanie do szkol w niektorych
              rejonach USA kreacjonizmu w miejsce nauczania o
              ewolucji traktowane jest w kregach naukowych jako
              kleska rozumu, krok w tyl, ugiecie sie pod presja
              srodowisk religijnych fanatykow. Nie zgadza mi sie to
              jakos z deklarowana przez Ciebie otwarta postawa, z
              akceptacja wiedzy plynacej z osiagniec nauki. A moze
              jest to postawa otwarta, ale z pewnymi, wynikajacymi z
              dogmatow wiary zastrzezeniami ?
              • Gość: Szymon Re: Pytanie do Szymona IP: 62.85.43.* 18.08.01, 23:37
                Oczywiscie, nie chce byc goloslowny, jesli juz mowie o tych lukach w teorii
                ewolucji. Dokladnie sam ja przestudiowalem i moge tak teraz powiedziec. Jesli
                naprawde Cie to interesuje to zapraszam environment@poland.com. Pozdrawiam.
            • Gość: Cyklista Teoria ewolucji, teoria grawitacji, teoria Kopernika IP: 194.78.5.* 16.08.01, 20:43
              A wiec jeszcze raz, które z nich chciałbyś zakwestionować?
        • Gość: PiotrM Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 130.96.33.* 16.08.01, 12:48
          Gość portalu: JACEK napisał(a):

          > fakt, ze SJ nie akceptuja struktur panstwowych jako takich. Nauczyciel, jako
          > pracownik panstwowy (urzednik) musi byc lojalny w stosunku do pracodawcy tutaj
          >
          > panstwo).
          Skad Jacku dowiedziales sie, ze Swiadkowie Jehowy nie akceptuja struktur
          panstwowych. Pewnie nie placa podatkow w US, nie rejestruja slubow w USC, nie
          posylaja dzieci do panstwowych szkol, a moze nie przestrzegaja przepisow
          drogowych, nie szanuja Policji, zniewazaja Prezydenta ...
          A moze to tylko Twoja opinia?

          > Poza tym biorac pod uwage, ze nauczyciel jest odpowiedzialny z tytulu
          >
          > swej funkcji za ksztaltowanie spoleczne powierzonego mu ucznia, jest
          > niedoprzyjecia, aby te funkcje mogl spelnic w swiatopogladowo-neutralny sposob,
          >
          > osobnik, ktory juz z zalozenia nie akceptuje podstawowych wartosci spolecznych
          > (min. konstytucji).
          Swiadkowie sa znani zwlaszcza ze swojej neutralnosci czy to w polityce, czy w
          konfliktach zbrojnych. Rozumiem, ze tak jest tez w przypadku neutralnych
          katolikow w Ruandzie, Irlandii, byłej Jugoslawii .... Polsce.

          > Ten sam problem maja SJ tez w innych krajach i nie jestesmy wyjatkiem.
          Widac wszedzie brakuje tolerancji, ale to nie powod do dumy. Wszedzie tez ludzie
          maja katar i pryszcze w mlodosci i jakos sie tym nie szczyca.

          > Dla wszystkich zajadlych zwolennikow tolerancji polecam zapoznanie sie (jak
          > kogos to interesuje) z ideologia SJ (stoja na kazdym rogu) oraz z zasadami
          > instytucji urzednika panstwowego.
          Pozdrawiam i zachecam do spokojniejszej wymiany mysli.
          Niektorzy bowiem, gdy wydaje im sie, ze mysla - tylko porzadkuja swoje
          uprzedzenia.

        • Gość: Krzych Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.iservice.pl 16.08.01, 14:17
          Gdzie byłeś gdy Jan Paweł II mówił o ekumeniźmie, tolerancji i miłowaniu
          bliźniego ? W naszym kraju żyją także protestanci, prawosławni, żydzi,
          mułzumanie, świadkowie - może im też zabronimy uczyć w szkołach ? Nie wolno
          dyskryminować człowieka za jego wiarę ! Nie wolno !!!
        • Gość: smp Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.08.01, 00:07
          Gość portalu: JACEK napisał(a):

          > Co wy wszyscy pierniczycie?!!!Jaki Ciemnogrod, jaka tolerancja?
          > Pomijajac aspekty religijne, ktore (zaloze sie, ze nie byly przyczyna
          > nieprzyjecia do pracy, bo to by rzeczywiscie kolidowalo z konstytucja), ale
          > fakt, ze SJ nie akceptuja struktur panstwowych jako takich. Nauczyciel, jako
          > pracownik panstwowy (urzednik) musi byc lojalny w stosunku do pracodawcy 8tutaj
          >
          > panstwo). Poza tym biorac pod uwage, ze nauczyciel jest odpowiedzialny z tytulu
          >
          > swej funkcji za ksztaltowanie spoleczne powierzonego mu ucznia, jest
          > niedoprzyjecia, aby te funkcje mogl spelnic w swiatopogladowo-neutralny sposob,
          >
          > osobnik, ktory juz z zalozenia nie akceptuje podstawowych wartosci spolecznych
          > (min. konstytucji).
          > Ten sam problem maja SJ tez w innych krajach i nie jestesmy wyjatkiem.
          > Dla wszystkich zajadlych zwolennikow tolerancji polecam zapoznanie sie (jak
          > kogos to interesuje) z ideologia SJ (stoja na kazdym rogu) oraz z zasadami
          > instytucji urzednika panstwowego.

          Będę brutalny - jestes kurna bardzej walniety niz konstytucja prezewiduje
          Leczenie tez nie pomoze
          pozdrawiam
    • Gość: Piotr Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.ti.telenor.net 16.08.01, 08:43
      Mysle, ze glupota jak zawsze przegra, dzieci w Katach
      nie beda znac matematyki, niedostana pracy, wzrosnie
      fala samobojstw i tak sie Katy stocza ... To oczywiscie
      bardzo czarny scenariusz, ale coz Czarni go sami sobie
      urzadzaja. Kilkaset lat temu niejaki Giordano Bruno
      takze mial klopoty, bo wiedzial za wiele, bylo tez
      wielu innych, racje przyznano im dopiero teraz, to
      przykre ze glupota ma taaakie poparcie ... moze dlatego
      ze ludzie sa nieedukowani :-(((( Takze Ci po 6 letnich
      studiach ....
      Pozdrawiam serdecznie z zagranicy, tutaj jest lepiej.

      Matematyk, dr
      • Gość: misio Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 16.08.01, 18:26
        zygac mi sie chce jak slysze o tym co sie w zasranej polsce dzieje

        pozdrawiam was ciemni katole i zycze dalszego, przyjemnego taplania sie we wlasnym gownie
      • Gość: snajper Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.waw.cdp.pl 21.08.01, 14:18
        Gość portalu: Piotr napisał(a):

        > Mysle, ze glupota jak zawsze przegra, dzieci w Katach
        > nie beda znac matematyki, niedostana pracy, wzrosnie
        > fala samobojstw i tak sie Katy stocza ... To oczywiscie
        > bardzo czarny scenariusz, ale coz Czarni go sami sobie
        > urzadzaja. Kilkaset lat temu niejaki Giordano Bruno
        > takze mial klopoty, bo wiedzial za wiele, bylo tez
        > wielu innych, racje przyznano im dopiero teraz, to
        > przykre ze glupota ma taaakie poparcie ... moze dlatego
        > ze ludzie sa nieedukowani :-(((( Takze Ci po 6 letnich
        > studiach ....
        > Pozdrawiam serdecznie z zagranicy, tutaj jest lepiej.
        >
        > Matematyk, dr

        To co,że nie będzie matematyki ? W miejsce matematyki zorganizowane zostanbą
        dodatkowe lekcje religii, na których miejscowy ksiądz będzie uczył tolerancji.
        Pozdrawiam. (jak matematyk mateamatyka)
    • jankorusj-23 Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy 16.08.01, 08:46
      DLA MNIE JEST PRZEJAW POLSKIEJ DYSKRYMACJI,SOWIZMU-EGOIZMU-PRZECIEZ K.K NIE
      DOPOŚCI DO TEGO ŻEBY KTOŚ INNY "PRAŁ MOZGI"-DZIECIAM -ZACHOWUJĄ JAK PZPR
      (STALIZM) W SWOICH NAJGOSZYCH CZASACH-DALSZE OPINIE NA FORUM!!!!!
    • Gość: E Totalitaryzm IP: *.unregistered.formus.pl 16.08.01, 08:58
      Dlaczego nikt nie popatrzy na sprawę z innego punktu widzenia: czy to nie
      Kościól jest organizacją zmuszającą nas tylko i wyłącznie do wyznawania jedynie
      słusznej wiary ??? Sposób w jaki wdrożono naukę religii do szkół mói sam za
      siebie. Te lekcje, któe z założenia miały być dobrowolne już takimi od dawna
      nie są. Niech ktoś spróbuje nie uczęszczać na nie, ciekawe jak zachowa się
      ksiądz lub siostra prowadzaca. A co do SJ i nieuznawania przez nich kilku praw
      czy coś w tym stylu, to wystarczy czasami posłuchac co opowiadaja osoby
      duchowne na lekcja religii, to od tego dopiero jeży się włos na głowie. Przykre
      tylko jest to, że wiele osób wierzących ma serdecznie dość instytucji zwanej
      Kościołem, tylko ż eciężko jest być religijnym i nie chodzić do Kościoła i nie
      słuchać kazań, tych "zbawców dusz".
      • Gość: Piotr Re: Totalitaryzm IP: *.ti.telenor.net 16.08.01, 11:23
        Dlatego wlasnie wybralem emigracje, tutaj zdobywa sie
        punkty za wiedze a nie przynaleznosc do sekt i
        blablanie o byle czym - takich czy innych sekt.
        • Gość: Crotalus Re: Totalitaryzm IP: 157.25.121.* 16.08.01, 14:47
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Dlatego wlasnie wybralem emigracje, tutaj zdobywa sie
          > punkty za wiedze a nie przynaleznosc do sekt i
          > blablanie o byle czym - takich czy innych sekt.

          Kto wam takie rzeczy wmawia.

    • Gość: Erel Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 16.08.01, 17:44
      To dobrze. Swiadkowie Jehowy to wyjątkowo głupia sekta. Być może tabliczki
      mnożenia nauczyłaby, ale nic więcej. A przed sektami trzeba się bronić, jak
      przed komarami, muchami i innymi in"sektami". Lepszy ateista komunista niż
      nawiedzony sekciarz.
      • Gość: misio a czy... IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 16.08.01, 18:30
        a czy zauwazyliscie ze w krajach z zalozenia katolickich (wlochy, hiszpania, kraje ameryki poludniowej)
        jest biednie (syf i malaria) w porownaniu z krajami w ktorych mieszkaja ludzie normalni (czytaj:
        katolicy stanowia nie wiecej niz 4% spoleczenstwa)???

        pozdrawiam
        • Gość: GMR Re: a czy... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.08.01, 21:06
          Co ty nie powiesz misio... A Bawaria? a Irlandia? najszybciej rozwijający się
          kraj UE mimo przynależności tego kraju do tej bandy, a Francja? (fakt że mocno
          zlaicyzowanej) a zobacz sobie jak stoją mocno zateizowane kraje b. ZSRR.
          • Gość: misio Re: a czy... IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 17.08.01, 10:32
            Gość portalu: GMR napisał(a):

            > Co ty nie powiesz misio... A Bawaria? a Irlandia? najszybciej rozwijający się
            > kraj UE mimo przynależności tego kraju do tej bandy, a Francja? (fakt że mocno
            > zlaicyzowanej) a zobacz sobie jak stoją mocno zateizowane kraje b. ZSRR.


            A byles kiedys w Irlandii koles? ja mieszkam w UK i w Irlandii goscilem kilka razy, na wschodzie jest taka
            bieda ze az sie zygac chce, nigdzie w Unii Europejskiej ludzie nie zyja w takiej nedzy jak na wschodzie
            Irlandii! (o czym mozna sobie poczytac w Irlandzkich i Brytyjskich gazetach).
            Bawaria nie jest samodzielnym krajem.
            Francja nie jest najlepszym przykladem, rzad tego kraju stanowczo odcial sie od religii.
            W b. ZSRR (czesc europejska) dominujaca jest religia prawoslawna a prawoslawni to jeszcze wieksi
            fanatycy niz katolicy.
            Pozdrawiam
        • Gość: smp Re: a czy... IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.08.01, 00:22
          Gość portalu: misio napisał(a):

          > a czy zauwazyliscie ze w krajach z zalozenia katolickich (wlochy, hiszpania, kr
          > aje ameryki poludniowej)
          > jest biednie (syf i malaria) w porownaniu z krajami w ktorych mieszkaja ludzie
          > normalni (czytaj:
          > katolicy stanowia nie wiecej niz 4% spoleczenstwa)???
          >

          Najbarszej zadluzone 10 panstw to 5 katolickie i zaden protetancki

          > pozdrawiam

      • Gość: smp Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.08.01, 00:20
        Gość portalu: Erel napisał(a):

        > To dobrze. Swiadkowie Jehowy to wyjątkowo głupia sekta. Być może tabliczki
        > mnożenia nauczyłaby, ale nic więcej. A przed sektami trzeba się bronić, jak
        > przed komarami, muchami i innymi in"sektami". Lepszy ateista komunista niż
        > nawiedzony sekciarz.
        chyba cie uczyl wlasnie jakisn nawiedzony ateista


      • Gość: Adam Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 217.97.145.* 20.08.01, 14:03
        Gość portalu: Erel napisał(a):

        > To dobrze. Swiadkowie Jehowy to wyjątkowo głupia sekta. Być może tabliczki
        > mnożenia nauczyłaby, ale nic więcej. A przed sektami trzeba się bronić, jak
        > przed komarami, muchami i innymi in"sektami". Lepszy ateista komunista niż
        > nawiedzony sekciarz.


        Dobrze, że nie ma więcej podobnych tobie oszołomów... Codziennie rano strzel
        sobie tym pustym łbem w scianę - może przestaniesz wydalać z siebie podobne
        bzdury...
    • Gość: Cyklista Co za durny wątek :( IP: 194.78.5.* 16.08.01, 20:40
      Czy nikomu z Was do głowy nie przyjdzie, że świadek jehowy, katolik, ateista to
      określenia, które nic jeszcze o człowieku nie mówią? W każdej grupie można
      znaleźć kanalie i wspaniałych ludzi.
      Natomiast z całą pewnością osądzanie człowieka tylko na podstawie światopoglądu
      jest dowodem na miałkość charakteru.
      • Gość: Indris Durny wątek ? IP: *.ibspan.waw.pl 16.08.01, 21:03
        Wątek NIE jest durny. Mały Książę (u St Exupery''ego) mówił, że baobaby trzeba wyrywać, kiedy są
        małe. Im większy będzie huk wokół tej sprawy, tym większa szansa, że się nie powtórzy.
        Trzeba kołtunów ośmieszyć na caą Polskę, może następni będą mniej bezczelni.
        NB: w tak chętnie przywoływanych USA odpowiedzialni poszliby do kicia, albo dostali taką grzywnę, że
        od śmiechu by się nie pozbierali.
        • Gość: Cyklista Re: Durny wątek ? IP: 194.78.5.* 16.08.01, 21:19
          No dobrze, może nie durny tylko bezproduktywny, i niebezpiecznie zalatuje
          nietolerancją. Czy tu można kogoś ośmieszyć? Cała historia dość ponura.
          Dyrektor stchórzył, związki zawodowe milczą, ksiądz się po cichu cieszy. Na
          forum katolicy opluwaję się ze SJ, w końcu ktoś wyskakuje z kreacjonizmem.
          Wygląda na to, że najśmieszniejsi jesteśmy my, dyskutanci.
          • Gość: ethanol sprawa dla prokuratora IP: *.coh.org 16.08.01, 22:16
            Ta sprawa sie nadaje do prokuratury.
            Dyskryminacja na tle religijnym.
            Szkola jest instytujcja swiecka i wyznanie nie ma znaczenia.
            Teoretycznie lekcje religii w szkole to chyba tez nie za bardzo zgodne z
            konstytucja.
            • Gość: maurycy Re: sprawa dla prokuratora IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 02:08
              Drobne sprostowanie prawne.
              Nie do prokuratury - oni sa od spraw kryminalnych.
              Do Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Do Sadu w Hadze.
              Jest jeszcze kilka organizacji, które mogą pomóc - Amnesty Inernational,
              Helsinki Watch Group, ONZ.
              • Gość: ethanol Re: sprawa dla prokuratora IP: *.coh.org 17.08.01, 03:06
                dzieki maurycy za oswiecenie mego ciemnego umyslu :))))

                pozdrawiam
              • Gość: Cyklista Re: sprawa dla prokuratora IP: 194.78.5.* 17.08.01, 11:48
                Gość portalu: maurycy napisał(a):
                > Drobne sprostowanie prawne.
                > Nie do prokuratury - oni sa od spraw kryminalnych.
                > Do Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Do Sadu w Hadze.
                > Jest jeszcze kilka organizacji, które mogą pomóc - Amnesty Inernational,
                > Helsinki Watch Group, ONZ.

                Strzelasz z armaty do komara. To jest prosta sprawa dla sądu pracy, gdzie powinna
                trafić z pomocą związków zawodowych (mają adwokatów i doradców prawnych). Można
                by również zaciągnąć dyektora do sądu z powództwa cywilnego, ale tu też potrzebna
                jest pomoc związków.
                Cała aferka pokazuje jak chore jest nasze państwo, ksiądz zastąpił sekretarza i
                tyle.
            • Gość: misio Re: sprawa dla prokuratora IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 17.08.01, 10:40
              Gość portalu: ethanol napisał(a):

              > Ta sprawa sie nadaje do prokuratury.
              > Dyskryminacja na tle religijnym.
              > Szkola jest instytujcja swiecka i wyznanie nie ma znaczenia.
              > Teoretycznie lekcje religii w szkole to chyba tez nie za bardzo zgodne z
              > konstytucja.


              Alez bezdyskusyjnie!!!! Religia w szkolach, krzyz w parlamencie, specjalne uprawnienia dla kosciola
              katolickiego to rzeczy razaco niezgodne z konstytucja RP, ktora gwarantuje wszystkim wolnosc slowa i
              wyznania!!!A tym czasem katolicy probuja wprowadzic tu panstwo wyznaniowe ale urwie im sie jak polska
              wejdzie do unii, wtedy bedzie mozna pisac skargi do trybunalu europejskiego i jezeli rzad sie za nich nie
              wezmie to dostanie po dupie od unii. Amen

              • Gość: ,., Re: sprawa dla prokuratora IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 10:58
                Gość portalu: misio napisał(a):

                > Gość portalu: ethanol napisał(a):
                >
                > > Ta sprawa sie nadaje do prokuratury.
                > > Dyskryminacja na tle religijnym.
                > > Szkola jest instytujcja swiecka i wyznanie nie ma znaczenia.
                > > Teoretycznie lekcje religii w szkole to chyba tez nie za bardzo zgodne z
                > > konstytucja.
                >
                >
                > Alez bezdyskusyjnie!!!! Religia w szkolach, krzyz w parlamencie, specjalne upr
                > awnienia dla kosciola
                > katolickiego to rzeczy razaco niezgodne z konstytucja RP, ktora gwarantuje wszy
                > stkim wolnosc slowa i
                > wyznania!!!A tym czasem katolicy probuja wprowadzic tu panstwo wyznaniowe ale u
                > rwie im sie jak polska
                > wejdzie do unii, wtedy bedzie mozna pisac skargi do trybunalu europejskiego i j
                > ezeli rzad sie za nich nie
                > wezmie to dostanie po dupie od unii. Amen
                >

                przyślą funkcjonariuszy NKWD lub gestapo?
                z poważąniem
                hihi!

                • Gość: misio Re: sprawa dla prokuratora IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 17.08.01, 11:13
                  Gość portalu: ,., napisał(a):

                  > Gość portalu: misio napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: ethanol napisał(a):
                  > >
                  > > > Ta sprawa sie nadaje do prokuratury.
                  > > > Dyskryminacja na tle religijnym.
                  > > > Szkola jest instytujcja swiecka i wyznanie nie ma znaczenia.
                  > > > Teoretycznie lekcje religii w szkole to chyba tez nie za bardzo zgodn
                  > e z
                  > > > konstytucja.
                  > >
                  > >
                  > > Alez bezdyskusyjnie!!!! Religia w szkolach, krzyz w parlamencie, specjaln
                  > e upr
                  > > awnienia dla kosciola
                  > > katolickiego to rzeczy razaco niezgodne z konstytucja RP, ktora gwarantuje
                  > wszy
                  > > stkim wolnosc slowa i
                  > > wyznania!!!A tym czasem katolicy probuja wprowadzic tu panstwo wyznaniowe
                  > ale u
                  > > rwie im sie jak polska
                  > > wejdzie do unii, wtedy bedzie mozna pisac skargi do trybunalu europejskieg
                  > o i j
                  > > ezeli rzad sie za nich nie
                  > > wezmie to dostanie po dupie od unii. Amen
                  > >
                  >
                  > przyślą funkcjonariuszy NKWD lub gestapo?
                  > z poważąniem
                  > hihi!
                  >

                  Nie, po prostu powiedza ze rzad polski lamie prawa czlowieka i przypieprza kare pieniezna, taka ze rzad
                  sie porzyga i kiedy nastepnym razem wyniknie taka sprawa to zostanie zalatwiona szybko i zgodnie z
                  konstytucja.
                  Pozdrawiam

    • Gość: Świadek Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 11:06
      Świadkowie Johowy to psychole. Nie ma z nimi o czym rozmawiać. No! Czasami o
      seksie.
      • Gość: misio Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 17.08.01, 11:16
        Gość portalu: Świadek napisał(a):

        > Świadkowie Johowy to psychole. Nie ma z nimi o czym rozmawiać. No! Czasami o
        > seksie.

        Jedynymi niebezpiecznymi psycholami (oprocz muzulmanskich fanatykow) jakich znam sa katole.
        Kto podklada bomby w Irlandii polnocnej i Londynie, moze robia to Swiadkowie Jehowy?????
        Pozdrawiam


        • Gość: misio do GMR na temat katolickiej francji IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 17.08.01, 11:32
          Przypomnialem sobie pewne wydarzenie jakie mialo miejsce w Paryzu podczas wizyty pana Wojtylly.
          Otoz jednoczesnie z tym jakze wazkim w historii Paryza wydarzeniem mialy sie odbyc targi
          pornograficzne. Oczywiscie katolicy stanowczo zaoponowali.Jak to? Przeciez sam bog przyjezdza a tu
          takie rzeczy beda sie w Paryzu dzialy? Koniec koncow sprawa trafila do Mera.
          Orzeczenie: Francuscy katolicy nie maja prawa narzucac innym swoich pogladow i wywierac presji na
          zycie obywateli. Przyjazd przywodcy Rzymskich Katolikow nie moze wiazac sie z ograniczaniem
          wolnosci osobistej innych mieszkancow Paryza.
          Pamietam tez komentarze polskiej telewizji w stylu: Paryz zyje swoim zyciem (o dziwo, hehe) i wizyta
          papieza nie wplynela w stanowczy sposob na zmiane tempa zycia stolicy francji. - dziwne,
          nieprawdaz???Dla katolikow tak ale nie dla normalnych ludzi.

          Pamietam tez ostatnia podroz pana Wojtylly do polski kiedy to nawet piwa nie moglismy sie z kolega
          napic (w Warszawie wprowadzono zakaz sprzedazy alkoholu na czas wizyty - moim zdaniem to
          ograniczanie wolnosci osobistej) a glowne ulice warszawy byly zablokowane powodujac gigantyczne
          korki.Pan wojtylla otrzymal rowniez honorowa eskorte w powietrzu zlozona z kilku helikopterow
          wojskowych.Ciekaw jestem ile kasy kosztowala podatnikow ta wizyta. Moim zdaniem na pokrycie
          kosztow powinni przeprowadzic zbiorke po 1000 zlotych tylko wsrod katolikow. Ciekawe ilu by sie
          przyznalo, hehe...

          Ciekawe dlaczego podczas wizyty Dalaj Lamy nie wprowadza zakazu sprzedazy alkoholualbo nie
          dadza mu eskorty powietrznej.
          Pozdrawiam
          • Gość: misio2 Re: Misio ale ty jestes glupi IP: *.214.9.29.Dial1.Seattle1.Level3.net 18.08.01, 07:59
            Dobrze, ze wyjechales z kraju, jeden idiota mniej.
            A czy tylko zabrales ze soba rodzine i twoich nauczycieli? :-)








            • jankorusj-23 Re: Misio ale ty jestes glupi 21.08.01, 13:54
              Gość portalu: misio2 napisał(a):

              > Dobrze, ze wyjechales z kraju, jeden idiota mniej.
              > A czy tylko zabrales ze soba rodzine i twoich nauczycieli? :-)
              > NAUCZUC SIĘ TORERACJI-BO ZLE SKONCZYC????
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >

      • Gość: smp Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.08.01, 00:27
        Gość portalu: Świadek napisał(a):

        > Świadkowie Johowy to psychole. Nie ma z nimi o czym rozmawiać. No! Czasami o
        > seksie.
        A z toba nawet o tym nie


        • Gość: Świadek Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 18.08.01, 05:44
          Gość portalu: smp napisał(a):

          > Gość portalu: Świadek napisał(a):
          >
          > > Świadkowie Johowy to psychole. Nie ma z nimi o czym rozmawiać. No! Czasami
          > o
          > > seksie.
          > A z toba nawet o tym nie

          Miałabyś, miała.
          >
          >

    • Gość: Krates Kto powinien mieć głos decydujący w sprawach szkoły? IP: *.delta.com.pl 17.08.01, 12:47
      Sądząc z dominujących tu wypowiedzi należałoby, przy pomocy najróżniejszych
      instytucji od Sądu Pracy poczynając a na ONZ kończąc, ZMUSIĆ dyrektora do
      przyjęcia do pracy tejże nauczycielki.
      A jak wtedy czuliby się ci rodzice, którzy protestowali przeciwko temu?
      Oczywiście oni są ciemni, nietolerancyjni, zmanipulowani przez proboszcza, my
      zaś światli, tolerancyjni i wiemy lepiej bo czytamy GazW.
      Ale czy to upoważnia nas do decydowania o życiu tych biednych ciemniaków?
      Pragnę zauważyć, że z ich punktu widzenia to my jesteśmy w błędzie.

      Jeśli uważmy się za lepszych to powinniśmy górować tolerancją.
      Tolerowanie mądrych, pięknych i szlachetnych to żadna sztuka.
      Najwięksi fanatycy to potrafią wobec swoich idoli. Spróbujmy tolerować głupich
      przynajmniej dopóki nikomu poza sobą krzywdy nie czynią.

      Oto mały teścik. Czy będziemy szanować decyzję rodziców, którzy nie chcą dla
      swoich dzieci nauczyciela będącego ŚJ czy też wymusimy na nich rozwiązanie,
      które nam się podoba? Celowo nie wspominam tu nauczycielki będącej przyczyną
      konfliktu bo ona zdaje się również NIE CHCE uczyć dzieci wbrew woli ich
      rodziców.

      Czegóż więc Wy chcecie? Zaspokoić SWOJE wyrafinowane poczucie sprawiedliwości
      KOSZTEM zainteresowanych stron?
      To jest optymistyczna teza, ktoś nieżyczliwy mógłby wasze posty odczytać jako
      wypowiedzi zwykłych wrogów katolików, którym wiszą jakmiekolwiek racje a liczy
      się tylko by dokopać przy każdej okazji.

      Oczywiście jedynym skutecznym rozwiązniem są szkoły prywatne i przyznanie
      rodzicom prawa do decydowania o edukacji swoich dzieci.

      Niestety, jest to bardzo mało prawdopodobne. Głowną przeszkodę widzę w
      przemożnym instynkcie totalniackim rozpowszechnionym w społeczeństwie.
      O ile jest on zrozumiały pośród słabiej wykształconych osób o tyle musi dziwić
      jeżli prezentowany jest przez osoby z pretensjami intelektualnymi.

      Kto spośród wypowiadających się tutaj zgodziłby się aby w jakiejś prywatnej
      katolickiej szkole o doborze nauczycieli decydował ksiądz proboszcz?

      Pozdrawiam serdecznie,
      Krates

      PS
      Polecam powtórne uważne przeczytanie artytkułu. Dziennikarka GW wyraźnie staje
      po jednej stronie konfliktu i zbiera skrzętnie argumenty na rzecz z góry
      przyjętej tezy. (W Kępnie proboszcz zaszczuł Świadka Jehowy)
      Jakie jest zdanie pozostałych rodziców? Czy nie było tam ani jednego, który
      przedkładałby umiejętności nauczycielki nad jej wyznanie? Czy w Kępnie są inni
      Świadkowie Jehowy? Co oni sądzą o swoich sąsiadach katolikach?
      To wszystko mogłoby stępić ostrze artykułu wymierzone w proboszcza dlatego też
      tego wszystkiego nie ma.
      K
      • Gość: misio Re: Kto powinien mieć głos decydujący w sprawach szkoły? IP: 10.1.11.* / *.dhl.com 17.08.01, 13:27
        Moze w tym i troche racji jest.
        ALE: ciekaw jestem co by sie stalo gdyby gdzies w malej wiosce na wschodnich krancach RP ktos
        nie przyjal do pracy nauczyciela katolika bo rodzice (prawoslawni) nie chca zeby ich dzieci uczyl
        matmy katolicki nauczyciel.
        Nawet nie probuje myslec co by sie wtedy dzialo!
        Pozdrawiam
    • Gość: Symeon Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 23:39
      Szkoda, ze w ferworze walki "spadł" ciekawy wątek o teorii ewolucji i
      kreacjoniźmie. Może ktoś by go podjął?
      Wydaje mi się, że pod tym względem wszyscy jesteśmy produktami jednostronnej
      propagandy.
      • Gość: prawica Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 00:17
        Za to w Izraelu pani nauczycielka Ś.J. byłaby zatrudniona. Kraj z tolerancji
        słynący! W szkole rabinackiej uczyłaby matematyki. Pierwszy składam się na
        podróż i zagospodarowanie się, tak dla eksperymentu. Zobaczymy co z tego
        wyniknie?
        Pozdrawia "lewicową tolerancję" ciemnogród, któremu nie przeszkadza żeby
        nauczycielem jego dzieci był wyznawca religii mojżeszowej, prawosławnej ,
        ewangielickiej ale jest przeciwny sekciarstwu (świa.je., kościoła
        scjentologicznego, hari kriszna, moona , etc).
        • Gość: snajper Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.waw.cdp.pl 21.08.01, 14:30
          Gość portalu: prawica napisał(a):

          > Za to w Izraelu pani nauczycielka Ś.J. byłaby zatrudniona. Kraj z tolerancji
          > słynący! W szkole rabinackiej uczyłaby matematyki. Pierwszy składam się na
          > podróż i zagospodarowanie się, tak dla eksperymentu. Zobaczymy co z tego
          > wyniknie?
          > Pozdrawia "lewicową tolerancję" ciemnogród, któremu nie przeszkadza żeby
          > nauczycielem jego dzieci był wyznawca religii mojżeszowej, prawosławnej ,
          > ewangielickiej ale jest przeciwny sekciarstwu (świa.je., kościoła
          > scjentologicznego, hari kriszna, moona , etc).

          A cóż mnie obchodzi Izrael !!! Mnie interesuje przestrzeganie praw człowieka w
          Polsce, bo jestem Polakiem i tu mieszkam. A SJ nie jest żadną sektą, tylko
          normalną religią taką jak katolicyzm czy prawosławie.
          Pozdrawiam.
      • Gość: Krates Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.delta.com.pl 18.08.01, 00:47
        Cóż można starcić na poznaniu jakiejś teorii? Nawet jeśli teoria wyda nam się
        fałszywa to poznawszy możemy ją odrzucić.
        Z drugiej strony czy można zwalczyć jakąś teorię metodami administracyjnymi?
        Powiedzmy że zakażemy nauczania jej w szkołach a w mediach rozpropagujemy że jest
        to teoria "nienaukowa" albo w kościele że "grzeszna" i przekonamy do tego większą
        grupę ludzi. Jeśli tylko teoria lepiej, prościej tłumaczy fakty nie jest
        sprzeczna z doświadczeniem to i tak przeważy prędzej czy później.
        W szczególności zakaz głoszenia jakichś poglądów dla wolnego umysłu jest
        argumentem za tym poglądem a nie przeciw niemu. Talibowie dowodza słabości swojej
        wiary a nie siły nie dozwalając na jej konfrontację z innymi religiami. Oficjalna
        wersja historii holokaustu jest najprawdopodowbniej fałszywa skoro potrzebuje
        prawnej ochrony przed podważaniem, itd, itp.

        Wracając do samego sporu. Bawi mnie ślepe zaufanie do tzw. aktualnych zdobyczy
        nauki. Wiele teorii naukowych, które współczesnym wydawały się ostateczne i
        jedyne możliwe do pomyślenia pryskały jak bańki mydlane. Naiwnością byłoby
        sądzić, że te, którymi dysponujemy dziś są ostateczne i nie do ruszenia. Raczej
        jest zupełnie odwrotnie. Wszystkie nasze współczesne teorie sa fałszywe i za 1000
        lat będą tym czym są dziś wyobrażenia o świecie ludzi sprzed 1000 lat. Stertą
        zabobonów.
        Co nie znaczy oczywiście bym uznawał kreacjonizm za lepszą teorię.

        Szczerze mówiąc gdy kontempluję coś tak doskonałego w swej formie i istocie jak
        np. drzewo nie wierzę by powstało na drodze ewolucji ANI też by ktokolwiek
        zaprojektował je i stworzył.

        Gdzie był płomień świecy zanim ją zapaliłem i gdzie będzie gdy świeca zgaśnie?
        Kiedy się tego dowiem to będę wiedział również skąd wzięły się drzewa i muszki
        owocówki.

        Pozdrawiam,
        Krates


        Gość portalu: Symeon napisał(a):

        > Szkoda, ze w ferworze walki "spadł" ciekawy wątek o teorii ewolucji i
        > kreacjoniźmie. Może ktoś by go podjął?
        > Wydaje mi się, że pod tym względem wszyscy jesteśmy produktami jednostronnej
        > propagandy.

      • Gość: lokis Ziemia JEST okrągła. Kreacjonizm JEST brednią IP: *.pl 18.08.01, 02:36
        > Gość portalu: Symeon napisał(a):
        >
        > Szkoda, ze w ferworze walki "spadł" ciekawy wątek o teorii ewolucji i
        > kreacjoniźmie. Może ktoś by go podjął?

        Oj, chyba nie taki znów ciekawy ten wątek jest. Ktoś go już tutaj podsumował:
        kwestionując teorię ewolucji należałoby też zrewidować poglądy w sprawie płaskiej
        Ziemi. "A może tylko Darwin pochodził od małpy ? A może Ziemia była okrągła w
        czasach Magellana, ale teraz już nie jest ?" Dyskutujmy, ale bez przekraczania
        granic absurdu...

        > Wydaje mi się, że pod tym względem wszyscy jesteśmy produktami jednostronnej
        > propagandy.

        Nie tylko pod tym względem. Czy nie wydaje Ci się to dziwne, że ludzie bez cienia
        rozterki akceptują poglądy newtonistów (dotyczące tzw grawitacji) albo dają sobie
        wmawiać, że prąd w kontakcie to są jakieś "elektorony" ? Ta jednostronna
        propaganda, która tak ich bałamuci, nazywa się: wiedza naukowa poparta empirią.
        Szczęście w nieszczęściu, że - jak widać - nie wszyscy łapią się na jej lep...
        • Gość: Krates Re: Ziemia jest OKRĄGŁA? IP: *.delta.com.pl 18.08.01, 04:08
          Doprawdy? Mówisz o naszej planecie?
          A mi się zdawało, że jest bryłą a nie figurą płaską.
          Myślałem o niej jak czymś KULISTYM czy ELIPSOIDALNYM spłaszczonym nieco na
          biegunach jak pączek niż jak o czymś OKRĄGŁYM i PŁASKIM jak krążek CD.
          Ale wiesz, może ja się myliłem a Ty masz rację. Więc powiadasz, że Ziemia jest
          okrągła. A inne planety? Też są OKRAGŁE czy raczej KULISTE?

          Z równym przekonaniem piszesz, że kreacjonizm to bzdurą jest. Rozumiem, że ta
          informacja pochodzi z tego samego źródła co informacja o OKRĄGŁOŚCI ZIEMI więc
          jest PEWNA?

          Poza twoim słowem nie mamy jednak innych dowodów. Gdybyś podał choć jeden
          argument dyskwalifikujący kreacjonizm to byłoby to więcej warte niż tysiące
          zapewnień.

          Krates

          Gość portalu: lokis napisał(a):

          > > Gość portalu: Symeon napisał(a):
          > >
          > > Szkoda, ze w ferworze walki "spadł" ciekawy wątek o teorii ewolucji i
          > > kreacjoniźmie. Może ktoś by go podjął?
          >
          > Oj, chyba nie taki znów ciekawy ten wątek jest. Ktoś go już tutaj podsumował:
          > kwestionując teorię ewolucji należałoby też zrewidować poglądy w sprawie płaski
          > ej
          > Ziemi. "A może tylko Darwin pochodził od małpy ? A może Ziemia była okrągła w
          > czasach Magellana, ale teraz już nie jest ?" Dyskutujmy, ale bez przekraczania
          > granic absurdu...
          >
          > > Wydaje mi się, że pod tym względem wszyscy jesteśmy produktami jednostronn
          > ej
          > > propagandy.
          >
          > Nie tylko pod tym względem. Czy nie wydaje Ci się to dziwne, że ludzie bez cien
          > ia
          > rozterki akceptują poglądy newtonistów (dotyczące tzw grawitacji) albo dają sob
          > ie
          > wmawiać, że prąd w kontakcie to są jakieś "elektorony" ? Ta jednostronna
          > propaganda, która tak ich bałamuci, nazywa się: wiedza naukowa poparta empirią.
          >
          > Szczęście w nieszczęściu, że - jak widać - nie wszyscy łapią się na jej lep...

          • Gość: lokis Re: Ziemia jest OKRĄGŁA? IP: *.pl 18.08.01, 15:08
            Nie czepiaj się słówek człowieku. Czy galileuszowe "a jednak się kręci" też byś
            wyśmiał, bo przecież się nie kręci, tylko wiruje ? Przeciętny gimnazjalista nie
            ma problemu z intuicyjnym - a przy tym poprawnym - zrozumieniem zwrotu "Ziemia
            jest okrągła".

            Jeżeli chcesz koniecznie podyskutować o bryłach, to załóż oddzielny wątek,
            dobrze ? Tylko od razu uprzedź wszystkich, żeby nie posługiwali się tam
            potocznym językiem polskim, bo np elipsoida obrotowa jak najbardziej zawiera
            się wśród desygnatów semantycznych przymiotnika "okrągły", chociaż oczywiście
            nie odpowiada matematycznej definicji "okręgu".

            Może to wyglądać dziwnie, że tak się rozpisuje na temat kilku małostkowych i
            bardzo nietrafnych przytyków. Sęk w tym, że wynalazca nowych związków
            frazeologicznych ("Ziemia jest kulista" - jakież to precyzyjne wyrażenie;
            szkoda, że nikt tak nie mówi) pozwala sobie na wielce niesmaczne podsumowanie
            swoich wywodów.

            Krates, czy według Ciebie z faktu, że raczej byś nie użył słowa "okrągły",
            wynikają jakieś przesłanki świadczące za kreacjonizmem ? Przypominam, że to
            właśnie o kreacjonizm chodziło w moim poście. Ty z moich dygresji zrobiłeś cel
            swojej polemiki, natomiast moją tezę potraktowałeś dygresją.

            I nie odwracaj kota ogonem, że to ja mam niby podać argumenty dyskwalifikujące
            kreacjonizm. Podam je chętnie, ale najpierw muszę przeczytać jakieś rzeczowe
            argumenty vice versa. W przeciwnym wypadku uznam po prostu, że szkoda mojej
            fatygi, ta piramidalna bzudra kompromituje się sama, skoro nawet jej rzecznicy
            zapomnieli języka w gębie.

            Dla ułatwienia powtórzę jeszcze raz: nie uważam Twoich rozważań nad KULISTOŚCIĄ
            za argument w dyskusji. Ty tylko czepiasz się słówek.
            • Gość: Krates OK :) IP: *.delta.com.pl 19.08.01, 11:12
              Podałbym Ci jakiś argument za kreacjonizmem tylko że ja nie znam tej teorii :)
              A raczej znam tylko jej strywializowaną, przedstawioną przez jej przeciwników
              karykaturę. Podobnie jak Ty, jak sądzę. Jednak ja nie odrzucam z góry NICZEGO.
              Prawda broni się sama. Jesli kreacjonizm jest fałszem to mogą sobie go
              rozwijać, nauczać, popularyzować itp ile wlezie i tak fałszem pozostanie.
              Nerwowość ewolucjonistów każe mi sądzić jednak że oni też nie czują się całkiem
              pewnie z tym czym dysponują.
              Zaatakowałem Cię złośliwie, wybacz. Jak już pisałem bawi mnie ślepe zaufanie do
              oficjalnych teorii.
              Nauka to raczej zbiór teorii których nie dało się jeszcze obalić niż jakaś
              ostateczna prawda absolutna.

              Zresztą, po przefiltrowaniu przez system edukacyjny i tak do odbiorców
              docierają "prawdy do wierzenia" bez szans na głębsze zrozumienie.

              Piszesz że podobnie bezsporne co ewolucja jest istnienie elektronów. Zgoda.
              Dalibyśmy się spalić na stosie za to! Ale czy jesteś zupełnie przekonany że
              wiesz CZYM ELEKTRONY SĄ? Oczywiście możesz powołać się na encyklopedie,
              podręczniki fizyki, coraz bardziej naukowe źródła przytaczając różne fakty,
              doświadczenia i teorie związane z elektronami. Niepostrzeżenie dotrzesz do
              miejsca w którym naukowcy wyrażają coraz więcej wątpliwości. Próbują PODWAŻYĆ
              przyjęte wcześniej hipotezy, OBALIĆ obowiązujące teorie w poszukiwaniu hipotez
              i teorii lepiej opisujących i tłumaczących elektrony.
              Najwięksi fizycy nagabnięci o czątki elementarne odpowiadają: "w świetle
              znanych faktów..." i "zgodnie z najnowszymi hipotezami...".
              Tutaj pewność siebie i definitywne stwierdzenia wywołują pobłażliwy uśmiech.
              Poszukując nowych sposobów myślenia o rzeczywistości odwołują się do
              najdziwaczniejszych, najfantastycznych teorii (nie zdziwiłbym się gdyby pośród
              nich był również krecjonizm).

              Czy wiesz, że wśród wszystkich naukowców, odsetek wierzących w Boga jest
              największy w gronie matematyków i fizyków? Nie twierdzę, że znajdują w swojej
              dziedzinie potwierdzenie religijnego światopoglądu. Uważam to jednak za dowód
              na to że światopogląd religijny i naukowy nie są sprzeczne (choć być może
              trzeba dysponować niezłymi zdolnościami abstrakcyjnego myślenia by je godzić ;)

              Spróbuj być całkiem szczery ze sobą. Czyż dla zwykłych śmiertelników elektrony
              to nie są tylko takie sprytne i pożyteczne krasnoludki które siedzą w kontakcie
              i robią prąd?
              Po serii pytań dlaczego? i jak? i tak dochodzi się do miejsca gdzie trzeba
              odpowiedzieć: "takie już są te elektrony/krasnoludki" albo "tak twierdzą
              naukowcy/najstarsi ludzie - a im przecież musimy zaufać"

              Jeśli wpadnie Ci w ręce książka Capry "Tao fizyki" to przeczytaj ją koniecznie.
              Jest już dosyć stara to fakt, grzeszy również neofickim zauroczeniem filozofią
              wschodu ale warto poznać punkt widzenia Capry na ewolucję paradygmatu naukowego.

              pozdrawiam,
              Krates



















              • Gość: Cyklista Kreacjonizm to nie jest teoria naukowa IP: 195.31.167.* 19.08.01, 20:59
                Krates w tym wątku prezentuje się jako tak zwany żelazny dyskutant, bez względu
                na argumenty będzie kwestionował definicje, prowadził egzegezę tekstu itd. "bo
                za 1000 lat i tak wszystkie teorie będę błędne" (to nawiasem mówiąc nie jest
                prawdą – niektóre okażą się błędne, wiele będziemy traktować jako użyteczne
                przybliżenia, część zachowa swoją słuszność).

                Kreacjonizm, (uważany dziś raczej za fundamentalistyczną doktrynę religijną
                niż za teorie naukową) popierany jest przez religie skłaniające się do
                dosłownego interpretowania historii biblijnych. Dyskusja na temat kreacjinizmu
                przetoczyła się przez (anglojęzyczny) internet jakieś 5 - 10 lat temu,
                pozostawiając wiele ciekawych śladów. Uprzedzam, dyskusja ze zwolennikami
                kreacjonizmu nie ma sensu (chyba że ktoś kocha dyskutować na dowolny temat dla
                samej przyjemności dyskusji, np. Krates w tym wątku). Mimo pozorów naukowości,
                rozmawiamy z religijnymi fundamentalistami, odpornymi na argumenty sprzeczne z
                ich wiarą.
                • Gość: lokis Krates, czy jesteś fundamentalistą ? IP: *.pl 20.08.01, 03:37
                  > Gość portalu: Cyklista napisał(a):
                  >
                  > Mimo pozorów naukowości, rozmawiamy z religijnymi fundamentalistami, odpornymi
                  > na argumenty sprzeczne z ich wiarą.

                  Ale, ale - Krates pisze, że kreacjonizmu w zasadzie nie zna, tylko tak zagajał.
                  Poza tym przyznał, że to co napisał było złośliwe, więc - po wewnętrznej walce
                  (ciągle nikt mi nie przedstawił argumentów za kreacjonizmem, a taki był mój
                  warunek dalszej dyskusji) - odpisuję Kratesowi. Po jego reakcji poznamy, czy to
                  fundamentalista, czy zupełnie normalny człowiek :)

                  Krates, do tego co napisał Cyklista dorzucić wiele nie mogę. Kreacjonizm nie jest
                  teorią naukową i cały mój protest bierze się z tego, że niektórzy starają się go
                  na teorię naukową upozować.

                  Nie przepuszczę nikomu, kto jednym tchem wymienia teorię ewolucji i kreacjonizm,
                  bo w tym zestawieniu kreacjonizm wygląda mi na tę przysłowiową żabę, co nóżkę
                  dawała do podkucia. Ktoś zapyta: ale dlaczego właściwie kreacjonizm nie zasługuje
                  na miano teorii naukowej ? Cóż, to może wyglądać na bezradność, ale ja po prostu
                  nie wiem od czego zacząć, tyle tego jest...

                  Podstawowe zastrzeżenie dotyczy oczywiście metod (a raczej ich braku),
                  stosowanych w kreacjoniźmie do weryfikacji założeń i tez.

                  Jak sam słusznie zauważyłeś, prawdziwe teorie naukowe są sprawdzane ustawicznie i
                  bez końca. Jeżeli ewolucjonizm przetrwał próbę tysięcy niezależnych badań
                  prowadzonych na przestrzeni prawie półtora wieku, znaczy to, że chyba dość dobrze
                  opisuje stan faktyczny. Nikt się nie upiera, że za następne półtora wieku teoria
                  ewolucji na pewno nie powędruje do lamusa. Ale jak do tej pory, kolejne
                  niezależne badania teorię tę potwierdzają - dlatego jest ona powszechnie
                  akceptowana, a wiedzę z niej i z tych badań wynikającą traktuje się jak wiedzę
                  naukową.

                  Dokładnie na odwrót sprawy się mają z kreacjonizmem. Ktoś kiedyś zdołał zestawić
                  kilka dowolnie wybranych faktów w taki sposób, żeby można je było zinterpretować
                  inaczej, niż robi to teoria ewolucji. Ta woluntarystyczna i wybiórcza
                  interpretacja niektórych danych zyskała następnie status prawdy objawionej, a to
                  dlatego, że powołuje się na Opatrzność, która według tej teorii ma rzekomo
                  działać w charakterze siły odpowiedzialnej za zmienność gatunkową.

                  Kreacjoniści nie chcą przyjąć do wiadomości, że - aby ich teoria mogła liczyć na
                  uznanie za naukową - nie można z niej czynić wyjątku, nie można dla niej uchylać
                  powszechnie obowiązujących zasad. Myślą, że skoro raz udało się przeprowadzić
                  coś, co w ich oczach wygląda jak dowód jej prawdziwości, to teoria zwana
                  kreacjonizmem jest prawdziwa i więcej badać tego nie trzeba. Nie ma to niestety
                  nic wspólnego z metodą naukową.

                  Kolejny zarzut jest równie poważny. Kreacjonizm zwyczajnie ignoruje wymóg
                  stosowania tzw "brzytwy Ockhama". Także o tym można by sporo napisać, ale w tej
                  chwili nie bardzo mi się chce. Jeżeli jesteś zainteresowany ciągiem dalszym, to
                  daj znać. Pozdrawiam.
          • Gość: sobies Re: Ziemia jest OKRĄGŁA? IP: *.el-4100100.acn.pl 29.08.01, 23:38
            a dodatkowo na plaskiej ziemi jest duzo nudziarzy.
    • Gość: Symeon Re: Kreacjonizm jest brednią IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.01, 23:31
      > Gość portalu: lokis napisał(a):

      >Czy nie wydaje Ci się to dziwne, że ludzie bez cienia
      >rozterki akceptują poglądy newtonistów (dotyczące tzw grawitacji) albo dają
      >sobie wmawiać, że prąd w kontakcie to są jakieś "elektorony" ? Ta jednostronna
      >propaganda, która tak ich bałamuci, nazywa się: wiedza naukowa poparta
      >empirią. Szczęście w nieszczęściu, że - jak widać - nie wszyscy łapią się na
      >jej lep...

      Empiria? Wiedza naukowa? Jakież to doświadczenia potwierdzają teorię ewolucji?
      Może nas w tym względzie oświecisz, bo na razie, jak to zauwarzył słusznie
      Krates, tylko starasz się zaklinać rzeczywistość dość bełkotliwą mową.
      Właśnie taką postawę miałem na myśli pisząc o ofiarach propagandy.



      • Gość: lokis Re: Kreacjonizm jest brednią IP: *.pl 19.08.01, 00:16
        > Gość portalu: Symeon napisał(a):
        >
        > Empiria? Wiedza naukowa? Jakież to doświadczenia potwierdzają teorię ewolucji?
        > Może nas w tym względzie oświecisz, bo na razie, jak to zauwarzył słusznie
        > Krates, tylko starasz się zaklinać rzeczywistość dość bełkotliwą mową.
        > Właśnie taką postawę miałem na myśli pisząc o ofiarach propagandy.

        Aby zbytnio się nie rozpisywać, odpowiem pokrótce: nie, nie mam zamiaru
        przedstawiać Ci jakichkolwiek doświadczeń potwierdzających teorię ewolucji.
        Jeżeli brak Ci TAKIEJ wiedzy, znaczy to, że raczej nie mamy o czym dyskutować.
        Pogawędźcie sobie trochę z Kratesem na temat rozlicznych przewag kreacjonizmu (w
        kwestii których jakoś żaden z Was nie chce mnie uświadomić) ale już mnie więcej
        nie mieszajcie w to przelewanie z pustego w próżne. Pozdrawiam i życzę więcej
        szczęścia w przyszłości - może trafisz wreszcie na frajera, który zechce Ci np
        objaśnić zasady konstrukcji cepa.
    • Gość: św. Duch Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 200.50.10.* 19.08.01, 04:13
      A może, tak na STOS. To takie demokratyczne i chrześcijańskie. Kosciół zawsze
      szedł i idzie słuszną i jedyną drogą. Z bogiem.
      • Gość: wolter Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 15:33

        STOS to jeszce nie nawiększa zbrodnia "Kościoła" w historii świata. Z tego
        tytułu zginęło co najwyżej około 2000 udokumentowanych spaleń. I nie ma jak
        porównać to, do lewackich wystąpień począwszy; od Rewolucji Francuskiej po
        narodowy socjalizm w Niemczech, system sowiecki aż po czerwonych kmerów
        notabene szkolonych przez współczesnych socjalistów francuskich. Tutaj "koleś"
        zginęło ponad 100 mln istnień ludzkich. Wytykanie stosu kościołowi jest nie na
        miejscu.
        Lewactwo nadal nurza się w zbrodni, choćby aborcja , eutanazja.
        • Gość: lokis Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.pl 19.08.01, 17:51
          "Wolter", chyba Ci się pseudonimy pomieszały... A co do "lewactwa nużającego
          się w zbrodni" - nie sądzę, aby ktoś zechciał zadawać sobie trud dyskutowania z
          Tobą, bo manipulujesz faktami i pojęciami w sposób zupełnie dowolny. Pragnę
          jedynie, abyś zrozumiał, że ten brak odporu nie oznacza milczącego uznania
          Twoich racji. Jest raczej na odwrót, ale Ty wyglądasz osobę, która nie
          przyjmuje do wiadomości żadnych kontrargumentów.

          Takich jak Ty jest na tym forum więcej i dlatego wygląda ono tak, jak wygląda.
          Jeżeli koniecznie chcesz z kimś powymieniać ciosy, to może spróbuj zaczepić
          Symeona w kwestii kreacjonizmu. Pogadacie sobie jak dziad z obrazem...
        • Gość: snajper Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.waw.cdp.pl 21.08.01, 15:40
          Gość portalu: wolter napisał(a):

          >
          > STOS to jeszce nie nawiększa zbrodnia "Kościoła" w historii świata. Z tego
          > tytułu zginęło co najwyżej około 2000 udokumentowanych spaleń. I nie ma jak
          > porównać to, do lewackich wystąpień począwszy; od Rewolucji Francuskiej po
          > narodowy socjalizm w Niemczech, system sowiecki aż po czerwonych kmerów
          > notabene szkolonych przez współczesnych socjalistów francuskich. Tutaj "koleś"
          > zginęło ponad 100 mln istnień ludzkich. Wytykanie stosu kościołowi jest nie na
          > miejscu.
          > Lewactwo nadal nurza się w zbrodni, choćby aborcja , eutanazja.

          Ani eutanazja ani aborcja nie jest zbrodnią. Nie jest zbrodnią także samobójstwo.
          Nie jest także zbrodnią bycie Świadkiem Jehowy.
    • Gość: Symeon Re: Ewolucja IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 16:04



      > Gość portalu: lokis napisał(a):
      >

      >Aby zbytnio się nie rozpisywać, odpowiem pokrótce: nie, nie mam zamiaru
      >przedstawiać Ci jakichkolwiek doświadczeń potwierdzających teorię ewolucji.
      >Jeżeli brak Ci TAKIEJ wiedzy, znaczy to, że raczej nie mamy o czym dyskutować.
      >Pogawędźcie sobie trochę z Kratesem na temat rozlicznych przewag kreacjonizmu >
      (w kwestii których jakoś żaden z Was nie chce mnie uświadomić) ale już mnie
      >więcej nie mieszajcie w to przelewanie z pustego w próżne. Pozdrawiam i życzę
      >więcej szczęścia w przyszłości - może trafisz wreszcie na frajera, który
      >zechce Ci np objaśnić zasady konstrukcji cepa.

      Tak właśnie myślałem, typowy produkcie polskiego systemu edukacyjnego. Wierzysz
      w ewolucję, bo tak ci pani w 7-mej klasie powiedziała na lekcji.
      Zycze dalszej radosnej egzystencji nieskazonej refleksją.
      --------------------------------------------------------------------------------

      • Gość: wolter Re: . do lokis-a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 20:04
        To forum ma to do siebie, że można się czegoś nauczyć miedzy innymi ortografi.
        Ty zapamiętasz , że nurzać pisze się przez (rz).
        A tak na zakończenie, przy braku argumentów w dyskusji najlepiej udając
        znudzonego wycofać się. Dam Ci dobrą radę chłopcze (dziewczynko); czytaj rózną
        prasę,nie tylko GW, Wprost , Nie , etc a nie będziesz zmiatał z forum.





        • Gość: lokis Re: . do wolter-a IP: *.pl 19.08.01, 21:01
          Gość portalu: wolter napisał(a):

          > To forum ma to do siebie, że można się czegoś nauczyć miedzy innymi
          ortografi
          > .
          > Ty zapamiętasz , że nurzać pisze się przez (rz).
          > A tak na zakończenie, przy braku argumentów w dyskusji najlepiej udając
          > znudzonego wycofać się. Dam Ci dobrą radę chłopcze (dziewczynko); czytaj
          rózną
          > prasę,nie tylko GW, Wprost , Nie , etc a nie będziesz zmiatał z forum.
          >

          Panie ortograf: drugi przypadek liczby pojedyńczej rzeczownika "ortografia" ma
          końcówkę "-ii". Znasz polskie znaki, więc ich używaj (por. "miedzy", "rózną").
          Zarówno w tym, jak i w poprzednim Twoim poście aż roi się od nieprawidłowych
          konstrukcji gramatycznych i słów użytych w całkowicie bezrozumny sposób
          (por. "zginęło co najwyżej około 2000 udokumentowanych spaleń"). Nie masz także
          pojęcia o zasadach interpunkcji. Itd , itp.

          Z reguły nie czepiam się tego typu wpadek u polemistów, bo to nie jest egzamin
          maturalny, jednak tym razem robię wyjątek - cuz, hyba tego wlasnie hciales,
          misiacku.

          Argumentów w dyskusji bynajmniej mi nie brak, ale wolę je zachować dla kogoś,
          kto jest w stanie je zrozumieć. Do tej całkiem sporej grupy przedstawicieli
          Homo Sapiens Ty się raczej nie zaliczasz. Nie dość, że nie potrafisz sklecić
          kilku sensownych zdań, to jeszcze nudny jesteś jak flaki z olejem silnikowym.
          Nic na to nie poradzę, że "nie chce mi się z Tobą gadać".

          A z Twojej dobrej rady raczej nie skorzystam, bo:

          1. Czytam różną prasę i nie potrzeba mi do tego zachęt internetowych miodków od
          siedmiu boleści.

          2. Periodyki polecane przez takich pulitzerów jak Ty muszą - siłą rzeczy -
          prezentować poziom makulatury. A ja makulaturę oddaję do punktu skupu, bo tam
          jest jej miejsce.

          Jeżeli chodzi o moje "zmiatanie" z forum, to albo śnisz o potędze, albo
          czytujesz wyłacznie te wątki, gdzie wypowiadają się już tylko Tobie podobni
          troglodyci. Z mojej strony nie będzie dalszego ciągu tej "dyskusji", bo i tak
          zbyt wiele mojego czasu zostało zmarnowane. Zdaję sobie sprawę, że chciałbyś
          pewnie coś "odpisać" i dlatego teraz ja mam dla Ciebie radę: zamiast odpisywać,
          walnij sobie setę - to Cię uspokoi.
          • Gość: wolter Re: . do "awansu społecznego" lokis-a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 23:27
            Nemo sapiens nisi patiens.
    • Gość: TS Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: 213.25.190.* 20.08.01, 10:48
      A ja znam tą kobietę osobiście. Jak również jej męża, który też jest SJ i
      jednym z dyrektorów w Sochaczewie pewnej dużej polskiej firmie.

      A Pani F. uczyła 11 lat w Sochaczewie i uczyć będzie dalej; jak ją znam to nie
      napisze do żadnej Amnesty International czy temu podobnie, bo to spokojna i
      przerażona hałasem wokół swojej osoby kobieta.

      A co do ewolucji i stwarzania - czy katolicy wierzą jeszcze w Boga, czy już
      tylko w Matkę Naturę??
    • Gość: Symeon Ewolucja - do Cyklisty IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 11:06

      Autor: Gość portalu: Cyklista napisał(a):

      >Krates w tym wątku prezentuje się jako tak zwany żelazny dyskutant, bez
      >względu na argumenty będzie kwestionował definicje, prowadził egzegezę tekstu
      >itd. "bo za 1000 lat i tak wszystkie teorie będę błędne" (to nawiasem mówiąc
      >nie jest prawdą – niektóre okażą się błędne, wiele będziemy traktować jako
      >użyteczne przybliżenia, część zachowa swoją słuszność).

      >Kreacjonizm, (uważany dziś raczej za fundamentalistyczną doktrynę religijną
      >niż za teorie naukową) popierany jest przez religie skłaniające się do
      >dosłownego interpretowania historii biblijnych. Dyskusja na temat kreacjinizmu
      >przetoczyła się przez (anglojęzyczny) internet jakieś 5 - 10 lat temu,
      >pozostawiając wiele ciekawych śladów. Uprzedzam, dyskusja ze zwolennikami
      >kreacjonizmu nie ma sensu (chyba że ktoś kocha dyskutować na dowolny temat dla
      >samej przyjemności dyskusji, np. Krates w tym wątku). Mimo pozorów naukowości,
      >rozmawiamy z religijnymi fundamentalistami, odpornymi na argumenty sprzeczne z
      >ich wiarą

      Jestem gotów zgodzić się z toba prawie w całej rozciągłości - poza jednym.
      Dyskusja zawsze ma sens - choćby taki, że poznasz inny punkt widzenia.
      Oczywiście, że kreacjonizm nie jest teorią naukową i chyba nikt tu czegoś
      takiego nie twierdził. Problem w czymś innym: hipoteza ewolucyjna też nie
      spełnia warunków teorii naukowej, jest tworem czysto ideologicznym, w który
      wierzy się ślepo, lub nie. Tych co wierzą, tak jak lokis, tez nazwałbym
      fundamentalistami religinymi.
      Prawda jest taka, ze nikogo z nas przy tym nie było, a istniejacy materiał
      można interpretować na wiele sposobów. Ostatnie badania np. zdają sie
      wskazywać, że prędkość światła zmieniała się w czasie. Jeśli to się potwierdzi,
      to będzie znaczyło, że zmieniać się mogły również tzw. stałe fizyczne. To zaś
      obali całkowicie wszystkie dotychczasowe metody datowania, a więc tez
      interpretacji przeszłości.
      Problem dla ludzi takich jak lokis polega na tym, że jeśli podważy się ich
      kochane wierzenia, to z czym zostaną? Lepiej nie myśleć.
      I taki jest właśnie powód, że ta słabiutka hipoteza utrzymała się przez te
      lata. Zresztą, nie tylko ostatnie 100 czy 150, ale zawsze istniały koncepcje
      tłumaczenia form życia ewolucją. Tylko dawniej nie nazywano tego teorią
      naukową...
      • Gość: Venom Re: Ewolucja - do lokis IP: 192.168.229.* / 195.136.48.* 20.08.01, 13:14
        > Gość portalu: Symeon napisał(a):
        >
        > Jestem gotów zgodzić się z toba prawie w całej
        > rozciągłości - poza jednym. Dyskusja zawsze ma sens -
        > choćby taki, że poznasz inny punkt widzenia.
        > Oczywiście, że kreacjonizm nie jest teorią naukową i
        > chyba nikt tu czegoś takiego nie twierdził. Problem w
        > czymś innym: hipoteza ewolucyjna też nie spełnia
        > warunków teorii naukowej, jest tworem czysto
        > ideologicznym, w który wierzy się ślepo, lub nie. Tych
        > co wierzą, tak jak lokis, tez nazwałbym
        > fundamentalistami religinymi.
        > Prawda jest taka, ze nikogo z nas przy tym nie było, a
        > istniejacy materiał można interpretować na wiele
        > sposobów. Ostatnie badania np. zdają sie
        > wskazywać, że prędkość światła zmieniała się w czasie.
        > Jeśli to się potwierdzi, to będzie znaczyło, że
        > zmieniać się mogły również tzw. stałe fizyczne. To zaś
        > obali całkowicie wszystkie dotychczasowe metody
        > datowania, a więc tez interpretacji przeszłości.
        > Problem dla ludzi takich jak lokis polega na tym, że
        > jeśli podważy się ich kochane wierzenia, to z czym
        > zostaną? Lepiej nie myśleć. I taki jest właśnie powód,
        > że ta słabiutka hipoteza utrzymała się przez te
        > lata. Zresztą, nie tylko ostatnie 100 czy 150, ale
        > zawsze istniały koncepcje tłumaczenia form życia
        > ewolucją. Tylko dawniej nie nazywano tego teorią
        > naukową...

        Lokis, jak wiem, ze w tym co powyzej nadal nie ma sladu
        tzw "rzeczowej argumentacji", ale moze bys jednak cos
        odpowiedzial/odpowiedziala, bo te horrendalne
        stwierdzenia az prosza sie o jakas puente w duchu
        racjonalizmu. Ciekaw jestem, co myslisz o wywodach
        Symeona, jakoby ewolucjonizm nie byl teoria naukowa ? Dla
        mnie to jest "pure nonsense".

        Jakich to wlasciwie "warunkow teorii naukowej"
        ewolucjonizm nie spelnia ? Czy Symeon rozumie (albo
        zrozumie) jak dalece mija sie z prawda piszac, ze "nikogo
        przy tym nie bylo" ? Od zieb z Galapagos az po ryby
        pielegnicowate z Jeziora Wiktorii - naukowcy ciagle przy
        tym sa. O ile sie w tym orientuje, to na gruncie
        powszechnie przyjetego dorobku roznych dziedzin nauki
        "istniejacy material" da sie zinterpretowac tylko poprzez
        teorie ewolucji. Nie ma innej takiej interpretacji, ktora
        by pozostawala w zgodzie z rudymentami geologii,
        geofizyki, ekologii, rachunku prawdopodobienstwa, chemii
        organicznej, taksonomii, genetyki i jeszcze z tuzina
        dyscyplin.

        To wszystko sa fakty ustalone w toku wieloletnich badan i
        eksperymentow. Gdyby zaistnial choc cien watpliwosci,
        naukowcy musieliby odrzucic teorie ewolucji. Nie zrobili
        tego, bo wszystkie dane zdaja sie ja potwierdzac, a nie
        ze strachu przed utrata ideologicznego fetyszu. Symeon,
        Twoje sugestie odnosnie ostatniego punktu sa zwyczajnie
        obrazliwe dla tysiecy naukowcow, ktorzy tym badaniom
        poswiecili lata.

        Rowniez "rewelacje" dotyczace zmiennosci stalych
        fizycznych w toku ewolucji (tak jest - ewolucji)
        Wszechswiata nie sa niczym nowym. Wiem, ze GW ostatnio
        przedstawiala te domniemania w bardzo sensacyjnym tonie,
        co najmniej jakby wlasnie odkryto gdzies w Kosmosie
        slawetny Czarny Monolit. Prawda jest taka, ze juz
        Einstein zdawal sobie sprawe, ze wartosci stalych
        fizycznych (w tym predkosci swiatla) mogly byc w
        przeszlosci inne, niz obecnie. Dlatego budujac swoje
        modele kosmologiczne przyjal tzw zalozenie kosmologiczne,
        ktore mowi, ze stale fizyczne byly zawsze niezmienne.
        Jego nastepcy analizowali rozne warianty tych modeli, w
        tym tez takie, ktore mozna otrzymac po zniesieniu
        zalozenia kosmologicznego, a w tym i te, w ktorych
        predkosc uplywu czasu nie jest stala. Musze Cie zmartwic
        Symeon: teoria ewolucji zawsze wychodzi obronna reka z
        konfrontacji z tzw modelami nieliniowymi. Bierze sie to
        stad, ze wbrew pozorom t. ewolucji nie opiera sie na
        zadnych zalozeniach dotyczacych bezwzglednej skali czasu.
        Teoria ewolucji odnosi sie jedynie do tempa, w ktorym
        pewne procesy rozwijaja sie w stosunku do innych
        procesow. Nie ma znaczenia, czy te procesy dzialy sie z
        ta sama szybkoscia, co dzisiaj. Wazne jest, czy dzialy
        sie ROWNOCZESNIE (np ewolucja form jakiejs grupy gatunkow
        oraz sedymentacja osadow w jakims okresie geologicznym).

        Mysle, ze tych kilka uwag w dobitny sposob obnaza
        plycizny symeonowej pseudologiki, ale mam nadzieje lokis,
        ze jeszcze cos dodasz. W szczegolnosci przydaloby sie cos
        o tej brzytwie Ockhama. O ile rozumiem, chodzi tu o
        zasade, aby budowac mozliwie najbardziej oszczedne teorie
        naukowe, tzn nie mnozyc w nich dodatkowych zalozen ponad
        potrzebe. Dosyc prosto mozna chyba pokazac, ze
        ewolucjonizm spelnia te zasade w calej rozciaglosci,
        podczas gdy kreacjonizm - ani troche.
        • Gość: TS Re: Ewolucja - fakty IP: 213.25.190.* 20.08.01, 13:51
          > tym sa. O ile sie w tym orientuje, to na gruncie
          > powszechnie przyjetego dorobku roznych dziedzin nauki
          > "istniejacy material" da sie zinterpretowac tylko poprzez
          > teorie ewolucji. Nie ma innej takiej interpretacji, ktora

          OK, bardzo proszę zinterpretować powstanie pierwszej żywej komórki na gruncie
          dzisiejszej nauki i jej kilkuset (tysięcy?) lat doświadczeń potwierdzających
          tezę: "Życie powstaje tylko z istniejącego życia"?
          Może jakiś eksperymencik naukowy, który "wykreował" żywą komórkę?
          Nie mówimy przecież o faktach typu "muchy lęgną się w zepsutym mięsie" :-))
          • Gość: lokis Re: Ewolucja - fakty IP: *.pl 20.08.01, 15:18
            > Gość portalu: TS napisał(a):
            >
            > OK, bardzo proszę zinterpretować powstanie pierwszej żywej komórki na gruncie
            > dzisiejszej nauki i jej kilkuset (tysięcy?) lat doświadczeń potwierdzających
            > tezę: "Życie powstaje tylko z istniejącego życia"?
            > Może jakiś eksperymencik naukowy, który "wykreował" żywą komórkę?
            > Nie mówimy przecież o faktach typu "muchy lęgną się w zepsutym mięsie" :-))

            Proszę bardzo poczytać o tym samemu. Stosowne opracowania są dostępne w
            księgarniach i w internecie. Proszę bardzo więcej nie zadawać tego typu pytań, bo
            poziom dyskusji robi się żenujący. Nauka to nie tylko zbiór faktów stwierdzonych
            doświadczalnie, to także szereg hipotez zbudowanych i zweryfikowanych w oparciu o
            ściśle określone zasady wnioskowania, które objaśniają przyczyny zaistnienia
            tychże faktów przy pomocy możliwie najmniejszej liczby założeń. To się nazywa
            interpretacja danych emirycznych i stanowi sens działalności naukowej.

            Podam taki przykład: naukowiec obserwujący określony zbiór danych stwierdza,
            że "życie powstaje tylko z istniejącego życia". Następnie naukowiec zadaje sobie
            pytanie dlaczego tak jest i ustala, że aby na nie odpowiedzieć, musi się najpierw
            dowiedzieć, czy zawsze tak było, a jeżeli tak nie było zawsze, to dlaczego teraz
            jest właśnie tak ? Naukowiec sięga po wiedzę z dziedziny biochemii, wykonuje
            eksperymenty, buduje modele (o których więcej poczytać możesz w stosownej
            literaturze) oraz prowadzi dalszą analizę danych empirycznych. Z tej jego pracy
            wynika w końcu, że pierwociny życia mogą samoistnie powstać z materii
            nieożywionej, jednak muszą ku temu zaistnieć odpowiednie okoliczności, które
            obecnie na Ziemi nie występują. Proste jak drut. Nauka to nie religia, nie musi
            być zawiła.
            • Gość: TS Re: Ewolucja - fakty IP: 213.25.190.* 21.08.01, 14:30
              > Proszę bardzo poczytać o tym samemu. Stosowne opracowania są dostępne w
              > księgarniach i w internecie. Proszę bardzo więcej nie zadawać tego typu pytań,

              Choć jeden przykład, dla mnie... please, bo widać jestem zbyt tępy by odnaleźć....
              Jeżeli nie podasz NAUKOWEGO źródła w odpowiedzi na ten list uznam, że ty też NIE
              ZNASZ!!!!!!

              > Podam taki przykład: naukowiec obserwujący określony zbiór danych stwierdza,
              > że "życie powstaje tylko z istniejącego życia". Następnie naukowiec zadaje sobi
              > e
              > pytanie dlaczego tak jest i ustala, że aby na nie odpowiedzieć, musi się najpie
              > rw
              > dowiedzieć, czy zawsze tak było, a jeżeli tak nie było zawsze, to dlaczego tera
              > z
              > jest właśnie tak ? Naukowiec sięga po wiedzę z dziedziny biochemii, wykonuje
              > eksperymenty, buduje modele (o których więcej poczytać możesz w stosownej
              > literaturze) oraz prowadzi dalszą analizę danych empirycznych. Z tej jego pracy
              >
              > wynika w końcu, że pierwociny życia mogą samoistnie powstać z materii
              > nieożywionej, jednak muszą ku temu zaistnieć odpowiednie okoliczności, które
              > obecnie na Ziemi nie występują. Proste jak drut. Nauka to nie religia, nie musi
              >
              > być zawiła.

              Rozumiem, że to jest odpowiedź na moje pytanie?
              Skoro tak, to kilka dodatkowych naprowadzających pytań:
              1. Skąd naukowiec wiedział, że "nie zawsze tak było"? Zgadł, czy cofnął się w
              przeszłość?
              2. Jakież to eksperymenty wykonał na dowód swoich tez???
              3. Jakie okoliczności muszą wystąpić, by samorzutnie powstało życie?

              Widzisz, nie wszyscy jesteśmy tak mądrzy jak ty, i nie każdy potrafi tak biegle
              wnioskować jak ty...
              Choć chyba masz rację - babka też mówiła, że w gównie lęgną się muchy, zdaje się,
              że o te okoliczności ci chodziło?

              A co do samej ewolucji - to jest TEORIA, a nie fakt. Fakty są POTWIERDZONE.
              Faktem jest np. kulistość Ziemi i jej obrót dookoła Słońca, albo istnienie
              grawitacji - można to zobaczyć lub wykazać doświadczalnie. Hipotezy, których nikt
              nie dowiódł nazywają się TEORIAMI i jedną z nich jest właśnie hipoteza dotycząca
              powstania życia na Ziemi zwana ewolucją.

              Gdyby ewolucja była faktem, i stosowne niezbędne cechy postawały by w wyniku
              selekcji, to po jaką chorobę człowiekowi wykształcił się zmysł kolorowego
              widzenia i odczuwania smaku?? Przecież te cechy wogóle nie są potrzebne do życia,
              a wręcz powodują zwiększanie masy ciała, co mogło się niekorzystnie odbijać
              podczas ucieczki przed wrogiem...

              pozdrawiam, życząc miłego szukania faktów potwierdzających teorię ewolucji, hihi
              • Gość: Cyklista Re: Ewolucja - fakty IP: 195.31.167.* 21.08.01, 14:51
                Gość portalu: TS napisał(a):

                > Hipotezy, których nikt
                > nie dowiódł nazywają się TEORIAMI i jedną z nich jest ...

                Drogi TS, ty nawet nie potrafisz podać poprawnego znaczenia słowa "teoria", a
                chciałbyś dyskutować o ewolucji, podstawach biochemii i metodologii naukowej.

                Pozdrowienia
              • Gość: DSD Re: Ewolucja - fakty (i AKTY) IP: 212.33.88.* 23.08.01, 14:20
                > > Proszę bardzo poczytać o tym samemu. Stosowne opracowania są dostępne w
                > > księgarniach i w internecie. (...)
                >
                > Choć jeden przykład, dla mnie... please, bo widać jestem zbyt tępy by odnaleźć.
                > ...
                > Jeżeli nie podasz NAUKOWEGO źródła w odpowiedzi na ten list uznam, że ty też NI
                > E
                > ZNASZ!!!!!!

                Ja cos tam znam... pierwsze z brzegu, ''Zarys mechanizmow ewolucji'' pod red.
                H.Krzanowskiej i A.Lomnickiego, PWN 1995 (chyba juz nie uswiadczysz w
                ksiegarni...). Ksiazki Dawkinsa (''Samolubny gen'' czy ''Slepy zegarmistrz''
                zwlaszcza) sa niezle, ale autor jest jednak ciut zbyt fanatycznie nastawiony do
                teorii ewolucji i mi osobiscie czasem troche to przeszkadza. A w Internecie - tak
                na goraco to duzo nie znajde, ale polecam np.
                http://mcb.harvard.edu/BioLinks/Evolution.html
                zbior linkow po angielsku. I w ramach rownouprawnienia, kreacjonisci :-))) po
                polsku:
                http://www.creationism.org.pl/

                > 1. Skąd naukowiec wiedział, że "nie zawsze tak było"? Zgadł, czy cofnął się w
                > przeszłość?

                Doszedl do tego droga logicznego myslenia. A czy ktos widzial Boga stwarzajacego
                cokolwiek?

                > 2. Jakież to eksperymenty wykonał na dowód swoich tez???
                > 3. Jakie okoliczności muszą wystąpić, by samorzutnie powstało życie?

                Na pewno nie takie okolicznosci, jak panujace dzisiaj, niestety... Obecnie
                bakterie rozlozylyby kazdy samorzurnie powstajacy zwiazek organiczny... Zrreszta
                samo powstanie zycia byc moze pozostanie na zawsze zagadka nierozwiazana do
                konca, rzeczywiscie trudno nam dzisiaj nawet odgadnac jakie warunki panowaly
                wtedy na Ziemi. Tak wiec zawsze bedzie mozna upchnac tu Boga...

                > Choć chyba masz rację - babka też mówiła, że w gównie lęgną się muchy, zdaje si
                > ę,
                > że o te okoliczności ci chodziło?

                Mozesz latwo zweryfikowac te hipoteze ;-))) Babka mogla miec zreszta racje,
                larwy niektorych muchowek doskonale daja sobie rade w gnojowce.

                > Gdyby ewolucja była faktem, i stosowne niezbędne cechy postawały by w wyniku
                > selekcji, to po jaką chorobę człowiekowi wykształcił się zmysł kolorowego
                > widzenia i odczuwania smaku?? Przecież te cechy wogóle nie są potrzebne do życi
                > a,
                > a wręcz powodują zwiększanie masy ciała, co mogło się niekorzystnie odbijać
                > podczas ucieczki przed wrogiem...

                Powiedz zawodowemu kiperowi, ze smak nie jest w ogole potrzebny do zycia :-)))
                A tak na serio, to chyba zlosliwosc zaciemnila Ci zupelnie logiczne myslenie.
                Smak i widzenie kolorow nie sa potrzebne malpom, zyjacym na drzewach i zywiacym
                sie owocami??? Jak bysmy rozpoznawali zgnilki, niedojrzale owoce, robaczywe
                banany? No, zgnilka to mozna poznac dotykiem :-))) Po zejsciu na ziemie
                umiejetnosci te tez sie przydadza. Nie wiem, ile mikrogramow waza neurony
                potrzebne do kolorowego widzenia i odczuwania smaku, nie przeszkadza to chyba
                zbytnio w ucieczce, a bardzo pomaga w codziennym zyciu.

                > pozdrawiam, życząc miłego szukania faktów potwierdzających teorię ewolucji, hih
                > i

                Tak, jest to dosyc ciekawe, choc malo placa :-))). Rownie ciekawe jest czytanie 1
                i 2 rozdzialu ksiegi Genesis z dwoma rozniacymi sie od siebie opisami stworzenia
                swiata i zgadywanie, o ktory z nich chodzi kreacjonistom???

                P.S. Te ''akty'' to bylo dla zainteresowania
        • Gość: lokis Re: Ewolucja - do lokis IP: *.pl 20.08.01, 15:17
          > Gość portalu: Venom napisał(a):
          >
          > Lokis, jak wiem, ze w tym co powyzej nadal nie ma sladu
          > tzw "rzeczowej argumentacji", ale moze bys jednak cos
          > odpowiedzial/odpowiedziala, bo te horrendalne
          > stwierdzenia az prosza sie o jakas puente w duchu
          > racjonalizmu.

          Ani mi się śni odpowiadać na te banialuki. Zresztą, Ty już to zrobiłeś. Ostrzegam
          jednak, że Symeon stosuje starą taktykę Świadków Jechowy. Jemu chodzi tylko i
          wyłącznie o wywołanie dyskusji, o wciągniecie oponenta w spór. Będzie w żywe
          oczy, publicznie zaprzeczał wszystkim prawdom uznanym dawno za dowiedzione, bo
          tak właśnie ŚJ starają się werbować nowych wyznawców. Program tej religii jest
          obliczony na ludzi trochę zbuntowanych, a przy tym niedouczonych. Oferuje łatwe
          odpowiedzi na wszystkie trudne pytania i poczucie bezpieczeństwa w grupie
          podobnych "kontestatorów".

          Nigdy nie zapomnę tych "jechowych" agitatorów, którzy nachodzili mnie o dowolnej
          porze dnia lub nocy, bo kiedyś udało im się zostawić u mnie jakieś swoje
          książeczki. Od progu opowiadali rewelacyjne historie, np że w czasach biblijnych
          rzeki płynęły w przeciwnym kierunku, tj od morza do gór (mówię serio - tak
          utrzymywali, opierając się podobno na odkryciach jakichś "amerykańskich
          naukowców"). Każda próba dyskusji kończyła się totalną klapą - rozsiadali się na
          sześć godzin i kręcili głowami jak roboty. Teraz mamy to samo, tylko w wersji
          internetowej.
          • Gość: Symeon Re: Ewolucja - do lokis IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 22:24
            Gość portalu: lokis napisał(a):

            > > Gość portalu: Venom napisał(a):
            > >
            > > Lokis, jak wiem, ze w tym co powyzej nadal nie ma sladu
            > > tzw "rzeczowej argumentacji", ale moze bys jednak cos
            > > odpowiedzial/odpowiedziala, bo te horrendalne
            > > stwierdzenia az prosza sie o jakas puente w duchu
            > > racjonalizmu.
            >
            > Ani mi się śni odpowiadać na te banialuki. Zresztą, Ty już to zrobiłeś. Ostrzeg
            > am
            > jednak, że Symeon stosuje starą taktykę Świadków Jechowy. Jemu chodzi tylko i
            > wyłącznie o wywołanie dyskusji, o wciągniecie oponenta w spór. Będzie w żywe
            > oczy, publicznie zaprzeczał wszystkim prawdom uznanym dawno za dowiedzione, bo
            > tak właśnie ŚJ starają się werbować nowych wyznawców. Program tej religii jest
            > obliczony na ludzi trochę zbuntowanych, a przy tym niedouczonych. Oferuje łatwe
            >
            > odpowiedzi na wszystkie trudne pytania i poczucie bezpieczeństwa w grupie
            > podobnych "kontestatorów".
            >
            > Nigdy nie zapomnę tych "jechowych" agitatorów, którzy nachodzili mnie o dowolne
            > j
            > porze dnia lub nocy, bo kiedyś udało im się zostawić u mnie jakieś swoje
            > książeczki. Od progu opowiadali rewelacyjne historie, np że w czasach biblijnyc
            > h
            > rzeki płynęły w przeciwnym kierunku, tj od morza do gór (mówię serio - tak
            > utrzymywali, opierając się podobno na odkryciach jakichś "amerykańskich
            > naukowców"). Każda próba dyskusji kończyła się totalną klapą - rozsiadali się n
            > a
            > sześć godzin i kręcili głowami jak roboty. Teraz mamy to samo, tylko w wersji
            > internetowej.

            Tak, fanatyku. Jak się nie ma argumentów ad rem, to sięga się do argumentów ad
            personam. Nic ci nie przeszkadza, że niemasz zielonego pojęcia, czy jestem
            swiadkiem Jehowy. Tak samo nie masz pojęcia o faktach potwierdzających bądz
            zaprzeczających teorii ewolucji, co nie przeszkadza ci tokować na ten temat.
            Zaczynam się zgadzać z Cyklistą: nie ma sensu dyskutować z nawiedzonym fanatykiem.
            • Gość: Venom Re: Ewolucja - do lokis IP: 172.21.177.* / *.nokia.com 21.08.01, 13:25
              > Gość portalu: Symeon napisał(a):
              >
              > Tak, fanatyku. Jak się nie ma argumentów ad rem, to
              sięga się do argumentów ad
              > personam. Nic ci nie przeszkadza, że niemasz zielonego
              pojęcia, czy jestem
              > swiadkiem Jehowy. Tak samo nie masz pojęcia o faktach
              potwierdzających bądz
              > zaprzeczających teorii ewolucji, co nie przeszkadza ci
              tokować na ten temat.

              Symeon, moze dasz wreszcie przyklad, jak sie powinno
              dyskutowac ad rem i laskawie odpowiesz na moj post, w
              ktorym przedstawilem pewne konkretne argumenty.

              Swoja droga uwazam, ze dziwny jest ten tepy upor z jakim
              domagasz sie faktow potwierdzajacych teorie ewolucji.
              Publikacji na ten temat jest zatrzesienie, jezeli to cie
              naprawde interesuje (i jeszcze nic na ten temat nie wiesz
              ???) - bardzo latwo mozesz dotrzec do przystepnie
              napisanych prac popularyzujacych te wiedze.

              Zaczynam rozumiec, co ma na mysli lokis piszac, ze ta
              wymiana nie ma sensu. Nawet nie probujesz bronic
              kreacjonizmu, tylko skupiasz sie na wmawianiu polemistom,
              ze sa fanatykami.
              • Gość: Symeon Re: Ewolucja IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 21:26
                Gość portalu: Venom napisał(a):

                >Symeon, moze dasz wreszcie przyklad, jak sie powinno dyskutowac ad rem i
                >laskawie odpowiesz na moj post, w ktorym przedstawilem pewne konkretne
                >argumenty.

                Już się robi. Wkurzył mnie i zniechęcił do szerszej polemiki lokis, który jest
                przykładem ideologa - dużo krzyczy, tylko sensu w tym mało.
              • Gość: Symeon Re: Ewolucja IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 21:28
                Gość portalu: lokis napisał(a):

                >Czy nie wydaje Ci się to dziwne, że ludzie bez cienia
                >rozterki akceptują poglądy newtonistów (dotyczące tzw grawitacji) albo dają
                >sobie wmawiać, że prąd w kontakcie to są jakieś "elektorony" ? Ta
                >jednostronna propaganda, która tak ich bałamuci, nazywa się: wiedza >naukowa
                poparta empirią.

                Teoria naukowa, aby była uważana za takowa, musi obejmować i wyjaśniać
                wszystkie znane w danej chwili fakty z dziedziny, którą obejmuje, a poza tym
                przewidywać wyniki otrzymane w przyszłości. Gdy dane przestały pasować do
                modelu Newtona (fale elektromagnetyczne), nie zaczęto bronić go jak
                niepodległości tylko szukać dalej i tak powstały równania Maxwella, a dalej
                teoria względności.
                Skąd wiem, że równania Maxwella są prawdziwe? Bo moje radio działa i jest to
                bezpośrednie doświadczenie, które potwierdza mi prawdziwość tej teorii, nawet
                jeśli jej nie rozumiem.
                Skąd wiem, że istnieją elektrony? Nigdy ich nie widziałem, ale włączając
                komputer przekonuję się, że teoria opisująca je jest (przynajmniej w jakimś
                zakresie) prawdziwa, bo to działa.

                Skąd mam wiedzieć, że tzw. teoria ewolucji jest prawdziwa?
                - na jej podstawie nie udało się w sposób sztuczny stworzyć życia,
                - nie udało się muszki owocówki, którą hoduje się już chyba z 50 lat w
                laboratoriach, przerobic w komara,
                Innymi słowy jest ona bezużyteczna w aspekcie przewidzenia czy też
                zaprojektowania jakichkolwiek wyników badań.
                Co więcej, opiera się na założeniach, powstałych nie w wyniku bezpośrednich
                badan, a jedynie spekulacji na podstawie odkryć z przeszłości.
                Prawda zaś jest taka, że mając tak niejednoznaczne i rozrzucone dane, można z
                nimi robić wszystko.


                >Gość portalu: lokis napisał(a):
                >Jak sam słusznie zauważyłeś, prawdziwe teorie naukowe są sprawdzane
                >ustawicznie i bez końca.
                > Jeżeli ewolucjonizm przetrwał próbę tysięcy niezależnych badań
                >prowadzonych na przestrzeni prawie półtora wieku, znaczy to, że chyba dość
                >dobrze opisuje stan faktyczny. Nikt się nie upiera, że za następne półtora
                >wieku teoria ewolucji na pewno nie powędruje do lamusa. Ale jak do tej pory,
                >kolejne niezależne badania teorię tę potwierdzają - dlatego jest ona
                >powszechnie akceptowana, a wiedzę z niej i z tych badań wynikającą traktuje
                >się jak wiedzę naukową.

                Widzę, że naprawdę nie masz pojęcia ani o nauce, ani o teorii ewolucji. Teoraia
                ta nie jest "sprawdzana ustawicznie i bez końca", tylko ustawicznie i bez końca
                zmieniana, w ciągłej nadziei, że w końcu pokryje się ze znanymi faktami.
                Oryginalna teoria Darwina była juz zupełnie przestarzała, gdy ja chodziłem do
                szkoły, a to, czego mnie uczono dziś budzi już tylko uśmiech politowania
                ewolucjonistów. I to nie tak, jak w przypadku Newtona i Einsteina, gdzie jedna
                teoria rozszerza drugą, ale stare pomysły na ewolucję uważa się dziś za
                zupełnie nieprawdziwe.

                >Dokładnie na odwrót sprawy się mają z kreacjonizmem. Ktoś kiedyś zdołał
                >zestawić kilka dowolnie wybranych faktów w taki sposób, żeby można je było
                >zinterpretować inaczej, niż robi to teoria ewolucji. Ta woluntarystyczna i
                >wybiórcza interpretacja niektórych danych zyskała następnie status prawdy
                >objawionej, a to dlatego, że powołuje się na Opatrzność, która według tej
                teorii >ma rzekomo działać w charakterze siły odpowiedzialnej za zmienność
                >gatunkową.
                >Kreacjoniści nie chcą przyjąć do wiadomości, że - aby ich teoria mogła liczyć
                >na uznanie za naukową - nie można z niej czynić wyjątku, nie można dla niej
                >uchylać powszechnie obowiązujących zasad. Myślą, że skoro raz udało się
                >przeprowadzić coś, co w ich oczach wygląda jak dowód jej prawdziwości, to
                >teoria zwana kreacjonizmem jest prawdziwa i więcej badać tego nie trzeba. Nie
                >ma to niestety nic wspólnego z metodą naukową.

                Tutaj, niestety, dajesz popis zarówno ignorancji co do kreacjonozmu, jak i
                braku zwykłej logiki.
                Kreacjonizm, jak sama nazwa wskazuje, przyjmuje, że świat został stworzony
                przez Boga mniej więcej w takiej formie, w jakiej go dzisiaj mamy - że nie było
                żadnej ewolucji gatunków, a jedynie zmiennośc osobnicza w obrębie gatunków. Że
                nie powstawały nowe gatunki, a jedynie wymierały i wymierają już istniejące.
                Tak na marginesie - czy to właśnie nie jest znany nam fakt, ze co roku wymiera
                ileś tam gatunków stworzeń, u innych zawęża się pula genetyczna - kto
                natomiast słyszał coś o aktualnie powstających w naturze nowych gatunkach?

                Jeśli zaś przyjąć to założenie i wyprowadzić z niego logiczne konsekwencje, to
                nawet nie mając pojęcia o kreacjoniźmie powinieneś zrozumieć, ze nie ma mowy o
                łamaniu żadnych zasad - po prostu to, co gdzieś tam zostało wykopane, zostało
                wcześniej stworzone. Można jedynie spekulować - podobnie jak ewolucjoniści - co
                spowodowało jego zagładę.


                >Kreacjonizm zwyczajnie ignoruje wymóg stosowania tzw "brzytwy Ockhama". >Także
                o tym można by sporo napisać, ale w tej chwili nie bardzo mi się chce.

                Czyżby brzytwa Ockhama była jakimś nieznanym mi, potężnym prawem przyrody? A
                może jest to po prostu zasada, przyjmowana w tworzeniu teorii naukowych,
                mówiąca o tym, że powinny być jak najprostsze i eleganckie: "Nie należy mnożyć
                bytów bez potrzeby?
                Pozwolisz, że wyjmę ci tę brzytwę z ręki, zanim się pokaleczysz i zadam proste
                pytanie: czy bardziej skomplikowana jest teoria, która musi być co chwila
                zmieniana i której istnieje obecnie kilka zwalczających się odmian, których
                nikt poza kłócącymi się specjalistami nie jest w stanie objąć i zrozumieć, czy
                też prosty aksjomat, mówiący, że to co istnieje, a w szczególności wszystkie
                gatunki roślin i zwierząt, zostało stworzone przez Boga?

                • Gość: lokis Re: Ewolucja IP: *.pl 24.08.01, 00:26
                  Nareszcie starasz się dyskutować. Nie jest to wprawdzie sensu stricto próba
                  zaprezentowania oraz uzasadnienia swoich poglądów, ale zawsze lepsze to od
                  bezpodstawnego przezywania polemisty fanatykiem. Nie cytuję poniżej Twoich
                  stwierdzeń, do których się odnoszę, bo chcę utrzymać zwięzłą formę wypowiedzi.
                  Mam nadzieję, że nie wykorzystasz tego po to, aby nadal udawać, że nie
                  rozumiesz moich - dość przystępnie wyłożonych - tez.

                  1. Wymagasz dowodów na potwierdzenie słuszności teorii ewolucji. Chodzi Ci o
                  takie drobiazgi jak: stworzenie w sposób sztuczny życia, albo chociaż
                  laboratoryjne przerobienie muszki owocówki na komara. Uważasz, że skoro
                  naukowców nie stać nawet na tak mało spektakularne wyczyny, to cała teoria
                  ewolucji jest "bezużyteczna w aspekcie przewidzenia czy też zaprojektowania
                  jakichkolwiek wyników badań".

                  Ufff. Jak dla mnie wynika z tego dość jasno, że nie masz pojęcia o prowadzeniu
                  jakichkolwiek badań naukowych, nie mówiąc już o przewidywaniu "czy też
                  projektowaniu" (cokolwiek miałoby to znaczyć) ich wyników. Wbrew wrażeniu,
                  jakie mógłby odnieść konsument trzeciorzędnych filmów science-fiction, naukowcy
                  jeszcze nie potrafią w swych podziemnych laboratoriach przeprowadzać - na
                  zamówienie liberalnych/amoralnych polityków - żadnych potwornych eksperymentów,
                  nie produkują krzyżówek człowieka z anakondą, czy chociaż kota z myszą.
                  Zupełnie niedawno policzono nukleotydy w ludzkim genomie (co do liczby samych
                  genów nie ma zgodności).

                  Coż, może to Cię rozczaruje, ale czego właściwie oczekiwałeś po tych leniwych,
                  ideologicznie zaślepionych dziwakach, którzy swego czasu widzieli nawet kanały
                  na Marsie (nie wszyscy, a właściwie tylko jeden, co jednak według Ciebie nie
                  stanowi o sile lub słabości tego przykładu, którym tak sprawnie uraczyłeś
                  Venoma) ? Rzeczywiście, kreacjonizm eksperymentalny jest jeszcze w powijakach,
                  ale jak to się ma do teorii ewolucji ? Ano - nijak.

                  Dowodów - bardzo licznych zresztą - na słuszność teorii ewolucji nie szuka się
                  w laboratoriach. To badania terenowe są domeną ewolucjonistów. Na potrzeby
                  Twojej pożądającej "kreacjonistycznych" doznań percepcji przytoczę opis
                  odkrycia pochodzącego jeszcze z czasów Darwina: badając populację pewnego
                  motyla natrafiono na spektakularny przykład powstania i radiacji nowych cech
                  gatunkowych.

                  Motyl ten miał pierwotnie ubarwienie białe, co stanowiło dobre przystosowanie
                  do koloru kory drzew, na których zwykł był przesiadywać (brzozy). Jako że
                  występował na terenie przechodzącej właśnie fazę gwałtownego uprzemysłowienia
                  Anglii, kora jego ulubionych drzew coraz częściej miała kolor... czarny.
                  Zgadnij, co się stało ? Pojawiła się odmiana motyla o czarnym ubarwieniu
                  skrzydeł. W okolicach centrów przemysłowych ta odmiana była dużo mniej narażona
                  na ataki drapieżników niż odmiana biała i w efekcie odmiana czarna stała się na
                  tych terenach wersją dominującą.

                  Dla ustalenia uwagi dodam, że proces powstawania i radiacji nowej odmiany nie
                  trwał dłużej niż kilkadziesiąt lat, oraz że można go prześledzić w kolekcjach
                  okazów entomologicznych z tamtego okresu. W owym czasie nie zaobserwowano nad
                  Anglią ani Palca Bożego, ani żadnych innych oznak boskiej interwencji
                  wpływającej na bieg spraw natury. Głupi, nieprzenikliwi naukowcy zastosowali
                  brzytwę Ockhama i wyszło im, że oto zadziałała ewolucja...

                  Sposób, w jaki usiłujesz teorię ewolucji przedstawić jako rezultat dowolnej
                  interpretacji "niejednoznacznych i rozrzuconych danych" potwierdza moje
                  najgorsze obawy. Nie masz dość wiedzy, aby posiadać poglądy, z którymi warto
                  dyskutować. Robię to teraz tylko dlatego, że okazałeś dobrą wolę, zmuszając się
                  do wyartykułowania tychże poglądów.

                  2. Twierdzisz, że czegoś Cię uczono, kiedy chodziłeś do szkoły. Nic z tego
                  jednak nie pamiętasz. Własne nieuctwo usprawiedliwiasz w typowy dla ignorantów
                  sposób: to już wtedy (kiedy ?) były bezwartościowe bzdury, więc po co miałbyś
                  je zapamiętywać ? Nie wiem czego Cię uczono, może właśnie kreacjonizmu ? W
                  każdym razie zapewniam Cię, że starych pomysłów na ewolucję nie uważa się dziś
                  za zupełnie nieprawdziwe. Nie musisz mi wierzyć, ale podejmij chociaż ten
                  niewielki wysiłek i sprawdź to osobiście.

                  3. W ogóle nie odnoszę się do kreacjonizmu rozumianego jako dosłowna treść
                  doktryny zawartej w Biblii. Niby dlaczego mam traktować religijne objawienie na
                  równi z teorią naukową ? Zresztą, jeżeli już mówimy o mitach leżących u
                  podwalin religii, to dlaczego bierzemy pod uwagę tylko kosmogonię
                  judeochrześcijańską ?

                  A co z pięknym opisem stworzenia w wersji hinduistycznej ? Nie nadaje się, bo
                  siły sprawcze zanadto przypominają tam symboliczne wyobrażenie pierwiastków
                  natury, a zbyt odległe są od koncepcji Boga, który w 6 dni wszystko
                  własnoręcznie zmajstrował ?

                  No to jest też prekolumbijska mitologia Ameryki Środkowej. Tam bóstwo zachowuje
                  się prawidłowo - stwarza ludzi. Tyle, że robi to nie jeden, ale wiele razy. Po
                  każdym stworzeniu następuje faza zniszenia, a ludzie kreowani w kolejnych
                  cyklach (zwanych "Słońcami") wykazują wzrastający stopień człowieczeństwa.

                  Teraz mamy Piąte Słońce, którego trwanie podtrzymać mogą jedynie ofiary z
                  ludzkiej krwi - jak wiadomo ludzie bardzo troszczą się o to, aby były one
                  regularnie składane. Jak wiadomo, Homo Sapiens jest wśród człowiekowatych
                  najdoskonalszym drapieżnikiem; umie nawet stosować agresję w sposób
                  bezinteresowny. Cóż za niepokojąca analogia do wierzeń jakichś półnagich
                  dzikusów. Nie, mitologia prekolumbijska także nie nadaje się na fundament
                  Twojego kreacjonizmu.

                  Dla mnie nie ma znaczenia, którą scholastykę uczynisz panią swojego rozumu.
                  Pisząc o kreacjoniźmie mam na myśli tylko i wyłącznie jego "unaukowione"
                  wersje, takie jak np teoria katastrof. Natomiast cała scheda po
                  średniowiecznych utrwalaczach Pisma Świętego raczej nie zasługuje na polemiczne
                  traktowanie. To są po prostu zabobony.

                  Zatem - wracając do niewinnego motylka z punktu 1. - nie tylko to, co zostało
                  wykopane nie musiało wcześniej zostać stworzone. Także to, co powstało z tego
                  czegoś, co zostało wykopane - powstało samoistnie; nie zostało stworzone.

                  4. Wreszcie brzytwa Ockhama. Pozwolę sobie zastosować Twoją stylistykę:
                  wyrwałeś mi tę brzytwe tylko po to, by popełnić nią harakiri. A ja stoję nad
                  Twoimi flakami i zastanawiam się, dlaczego oczekujesz, że będzie mi się chciało
                  to komentować.

                  Twój "prosty aksjomat" oznacza w istocie zanegowanie sensu wszelkich dociekań
                  prowadzonych przy zastosowaniu rozumu. Po co szukać odpowiedzi na jakieś tam
                  pytania ? Wszystko załatwia "prosty aksjomat". Zrobiłeś sobie kuku tą brzytwą
                  dlatego, że nie rozumiesz jej działania: tu nie chodzi o udzielenie
                  jednozdaniowej, uniwersalnej odpowiedzi.

                  Założenia teorii naukowej nie mogą mieć zastosowania ogólnego, muszą odpowiadać
                  fenomenologii konkretnej dziedziny wiedzy. To nie mogą być wytrychy zdatne do
                  otwierania każdych drzwi. Takie omnipotentne założenia mają tę paradoksalną
                  cechę, że można je spokojnie pominąć. To fajnie, że bozia stworzyła wszystko,
                  tylko jak to wszystko działa ? - tak ktoś mógłby odpowiedzieć na Twój "prosty
                  aksjomat".

                  I to jest właśnie podejście naukowe, którego - jak widać - ów aksjomat
                  zwyczajnie się nie ima. Żaden naukowiec budujący swoją teorię przy użyciu jak
                  najmniejszej liczby założeń nie będzie potrzebował dodatkowego założenia
                  wyjaśniającego, czy i kto wymyślił kiedyś przedmiot jego teorii. Jak długo
                  będziesz mylił naukę z teologią, tak długo nie osiągniemy zbliżenia naszych
                  stanowisk w tej kwestii.
                  • Gość: Symeon Re: Ewolucja - koniec IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 11:39
                    Gość portalu: lokis napisał(a):

                    > Nareszcie starasz się dyskutować. Nie jest to wprawdzie sensu stricto próba
                    > zaprezentowania oraz uzasadnienia swoich poglądów, ale zawsze lepsze to od
                    > bezpodstawnego przezywania polemisty fanatykiem.

                    Zastosowałem tylko chwyt, stosowany nagminnie przez zwolenników ewolucji , w tym
                    i ciebie. Zabolało?
                    .
                    >
                    > 1. Wymagasz dowodów na potwierdzenie słuszności teorii ewolucji. Chodzi Ci o
                    > takie drobiazgi jak: stworzenie w sposób sztuczny życia, albo chociaż
                    > laboratoryjne przerobienie muszki owocówki na komara. Uważasz, że skoro
                    > naukowców nie stać nawet na tak mało spektakularne wyczyny, to cała teoria
                    > ewolucji jest "bezużyteczna w aspekcie przewidzenia czy też zaprojektowania
                    > jakichkolwiek wyników badań".
                    >
                    > Ufff. Jak dla mnie wynika z tego dość jasno, że nie masz pojęcia o prowadzeniu
                    > jakichkolwiek badań naukowych, nie mówiąc już o przewidywaniu "czy też
                    > projektowaniu" (cokolwiek miałoby to znaczyć) ich wyników. Wbrew wrażeniu,
                    > jakie mógłby odnieść konsument trzeciorzędnych filmów science-fiction, naukowcy
                    >
                    > jeszcze nie potrafią w swych podziemnych laboratoriach przeprowadzać - na
                    > zamówienie liberalnych/amoralnych polityków - żadnych potwornych eksperymentów,
                    >
                    > nie produkują krzyżówek człowieka z anakondą, czy chociaż kota z myszą.
                    > Zupełnie niedawno policzono nukleotydy w ludzkim genomie (co do liczby samych
                    > genów nie ma zgodności).
                    >
                    > Coż, może to Cię rozczaruje, ale czego właściwie oczekiwałeś po tych leniwych,
                    > ideologicznie zaślepionych dziwakach, którzy swego czasu widzieli nawet kanały
                    > na Marsie (nie wszyscy, a właściwie tylko jeden, co jednak według Ciebie nie
                    > stanowi o sile lub słabości tego przykładu, którym tak sprawnie uraczyłeś
                    > Venoma) ? Rzeczywiście, kreacjonizm eksperymentalny jest jeszcze w powijakach,
                    > ale jak to się ma do teorii ewolucji ? Ano - nijak.
                    >
                    > Dowodów - bardzo licznych zresztą - na słuszność teorii ewolucji nie szuka się
                    > w laboratoriach. To badania terenowe są domeną ewolucjonistów. Na potrzeby
                    > Twojej pożądającej "kreacjonistycznych" doznań percepcji przytoczę opis
                    > odkrycia pochodzącego jeszcze z czasów Darwina: badając populację pewnego
                    > motyla natrafiono na spektakularny przykład powstania i radiacji nowych cech
                    > gatunkowych.
                    >
                    > Motyl ten miał pierwotnie ubarwienie białe, co stanowiło dobre przystosowanie
                    > do koloru kory drzew, na których zwykł był przesiadywać (brzozy). Jako że
                    > występował na terenie przechodzącej właśnie fazę gwałtownego uprzemysłowienia
                    > Anglii, kora jego ulubionych drzew coraz częściej miała kolor... czarny.
                    > Zgadnij, co się stało ? Pojawiła się odmiana motyla o czarnym ubarwieniu
                    > skrzydeł. W okolicach centrów przemysłowych ta odmiana była dużo mniej narażona
                    >
                    > na ataki drapieżników niż odmiana biała i w efekcie odmiana czarna stała się na
                    >
                    > tych terenach wersją dominującą.
                    >
                    > Dla ustalenia uwagi dodam, że proces powstawania i radiacji nowej odmiany nie
                    > trwał dłużej niż kilkadziesiąt lat, oraz że można go prześledzić w kolekcjach
                    > okazów entomologicznych z tamtego okresu. W owym czasie nie zaobserwowano nad
                    > Anglią ani Palca Bożego, ani żadnych innych oznak boskiej interwencji
                    > wpływającej na bieg spraw natury. Głupi, nieprzenikliwi naukowcy zastosowali
                    > brzytwę Ockhama i wyszło im, że oto zadziałała ewolucja...
                    >
                    > Sposób, w jaki usiłujesz teorię ewolucji przedstawić jako rezultat dowolnej
                    > interpretacji "niejednoznacznych i rozrzuconych danych" potwierdza moje
                    > najgorsze obawy. Nie masz dość wiedzy, aby posiadać poglądy, z którymi warto
                    > dyskutować. Robię to teraz tylko dlatego, że okazałeś dobrą wolę, zmuszając się
                    >
                    > do wyartykułowania tychże poglądów.
                    >
                    > 2. Twierdzisz, że czegoś Cię uczono, kiedy chodziłeś do szkoły. Nic z tego
                    > jednak nie pamiętasz. Własne nieuctwo usprawiedliwiasz w typowy dla ignorantów
                    > sposób: to już wtedy (kiedy ?) były bezwartościowe bzdury, więc po co miałbyś
                    > je zapamiętywać ? Nie wiem czego Cię uczono, może właśnie kreacjonizmu ? W
                    > każdym razie zapewniam Cię, że starych pomysłów na ewolucję nie uważa się dziś
                    > za zupełnie nieprawdziwe. Nie musisz mi wierzyć, ale podejmij chociaż ten
                    > niewielki wysiłek i sprawdź to osobiście.
                    >
                    > 3. W ogóle nie odnoszę się do kreacjonizmu rozumianego jako dosłowna treść
                    > doktryny zawartej w Biblii. Niby dlaczego mam traktować religijne objawienie na
                    >
                    > równi z teorią naukową ? Zresztą, jeżeli już mówimy o mitach leżących u
                    > podwalin religii, to dlaczego bierzemy pod uwagę tylko kosmogonię
                    > judeochrześcijańską ?
                    >
                    > A co z pięknym opisem stworzenia w wersji hinduistycznej ? Nie nadaje się, bo
                    > siły sprawcze zanadto przypominają tam symboliczne wyobrażenie pierwiastków
                    > natury, a zbyt odległe są od koncepcji Boga, który w 6 dni wszystko
                    > własnoręcznie zmajstrował ?
                    >
                    > No to jest też prekolumbijska mitologia Ameryki Środkowej. Tam bóstwo zachowuje
                    >
                    > się prawidłowo - stwarza ludzi. Tyle, że robi to nie jeden, ale wiele razy. Po
                    > każdym stworzeniu następuje faza zniszenia, a ludzie kreowani w kolejnych
                    > cyklach (zwanych "Słońcami") wykazują wzrastający stopień człowieczeństwa.
                    >
                    > Teraz mamy Piąte Słońce, którego trwanie podtrzymać mogą jedynie ofiary z
                    > ludzkiej krwi - jak wiadomo ludzie bardzo troszczą się o to, aby były one
                    > regularnie składane. Jak wiadomo, Homo Sapiens jest wśród człowiekowatych
                    > najdoskonalszym drapieżnikiem; umie nawet stosować agresję w sposób
                    > bezinteresowny. Cóż za niepokojąca analogia do wierzeń jakichś półnagich
                    > dzikusów. Nie, mitologia prekolumbijska także nie nadaje się na fundament
                    > Twojego kreacjonizmu.
                    >
                    > Dla mnie nie ma znaczenia, którą scholastykę uczynisz panią swojego rozumu.
                    > Pisząc o kreacjoniźmie mam na myśli tylko i wyłącznie jego "unaukowione"
                    > wersje, takie jak np teoria katastrof. Natomiast cała scheda po
                    > średniowiecznych utrwalaczach Pisma Świętego raczej nie zasługuje na polemiczne
                    >
                    > traktowanie. To są po prostu zabobony.
                    >
                    > Zatem - wracając do niewinnego motylka z punktu 1. - nie tylko to, co zostało
                    > wykopane nie musiało wcześniej zostać stworzone. Także to, co powstało z tego
                    > czegoś, co zostało wykopane - powstało samoistnie; nie zostało stworzone.
                    >
                    > 4. Wreszcie brzytwa Ockhama. Pozwolę sobie zastosować Twoją stylistykę:
                    > wyrwałeś mi tę brzytwe tylko po to, by popełnić nią harakiri. A ja stoję nad
                    > Twoimi flakami i zastanawiam się, dlaczego oczekujesz, że będzie mi się chciało
                    >
                    > to komentować.
                    >
                    > Twój "prosty aksjomat" oznacza w istocie zanegowanie sensu wszelkich dociekań
                    > prowadzonych przy zastosowaniu rozumu. Po co szukać odpowiedzi na jakieś tam
                    > pytania ? Wszystko załatwia "prosty aksjomat". Zrobiłeś sobie kuku tą brzytwą
                    > dlatego, że nie rozumiesz jej działania: tu nie chodzi o udzielenie
                    > jednozdaniowej, uniwersalnej odpowiedzi.
                    >
                    > Założenia teorii naukowej nie mogą mieć zastosowania ogólnego, muszą odpowiadać
                    >
                    > fenomenologii konkretnej dziedziny wiedzy. To nie mogą być wytrychy zdatne do
                    > otwierania każdych drzwi. Takie omnipotentne założenia mają tę paradoksalną
                    > cechę, że można je spokojnie pominąć. To fajnie, że bozia stworzyła wszystko,
                    > tylko jak to wszystko działa ? - tak ktoś mógłby odpowiedzieć na Twój "prosty
                    > aksjomat".
                    >
                    > I to jest właśnie podejście naukowe, którego - jak widać - ów aksjomat
                    > zwyczajnie się nie ima. Żaden naukowiec budujący swoją teorię przy użyciu jak
                    > najm
                    • Gość: Symeon Re: Ewolucja - koniec IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 12:08
                      Przepraszam, ale mi przerwało.

                      > Gość portalu: lokis napisał(a):
                      >
                      > > Nareszcie starasz się dyskutować. Nie jest to wprawdzie sensu stricto prób
                      > a
                      > > zaprezentowania oraz uzasadnienia swoich poglądów, ale zawsze lepsze to od
                      >
                      > > bezpodstawnego przezywania polemisty fanatykiem.
                      >
                      > Zastosowałem tylko chwyt, stosowany nagminnie przez zwolenników ewolucji , w ty
                      > m
                      > i ciebie. Zabolało?
                      > .
                      > >
                      > > 1. Wymagasz dowodów na potwierdzenie słuszności teorii ewolucji. Chodzi Ci
                      > o
                      > > takie drobiazgi jak: stworzenie w sposób sztuczny życia, albo chociaż
                      > > laboratoryjne przerobienie muszki owocówki na komara. Uważasz, że skoro
                      > > naukowców nie stać nawet na tak mało spektakularne wyczyny, to cała teoria
                      >
                      > > ewolucji jest "bezużyteczna w aspekcie przewidzenia czy też zaprojektowani
                      > a
                      > > jakichkolwiek wyników badań".
                      > >
                      > > Ufff. Jak dla mnie wynika z tego dość jasno, że nie masz pojęcia o prowadz
                      > eniu
                      > > jakichkolwiek badań naukowych, nie mówiąc już o przewidywaniu "czy też
                      > > projektowaniu" (cokolwiek miałoby to znaczyć) ich wyników. Wbrew wrażeniu,
                      >
                      > > jakie mógłby odnieść konsument trzeciorzędnych filmów science-fiction, nau
                      > kowcy
                      > >
                      > > jeszcze nie potrafią w swych podziemnych laboratoriach przeprowadzać - na
                      > > zamówienie liberalnych/amoralnych polityków - żadnych potwornych eksperyme
                      > ntów,
                      > >
                      > > nie produkują krzyżówek człowieka z anakondą, czy chociaż kota z myszą.

                      No właśnie. Nie chodzi wcale o krzyżówki czy takie grzebanie w genach, by z kota
                      zrobił się pies. Do tego pewnie dojdziemy, ale nie ma to nic wspólnego z
                      ewolucją, która miała być podobno wynikiem przypadkó(w).




                      > > Coż, może to Cię rozczaruje, ale czego właściwie oczekiwałeś po tych leniw
                      > ych,
                      > > ideologicznie zaślepionych dziwakach, którzy swego czasu widzieli nawet ka
                      > nały
                      > > na Marsie (nie wszyscy, a właściwie tylko jeden, co jednak według Ciebie n
                      > ie
                      > > stanowi o sile lub słabości tego przykładu, którym tak sprawnie uraczyłeś
                      > > Venoma) ?

                      Jaki jeden, to był swego czasu ogólnie uznawany "fakt naukowy". Dałem jeden,
                      bardziej znany przykład, natomiast historia nauki jest ich pełna. Pamiętasz np,
                      jesze eter?


                      > Dowodów - bardzo licznych zresztą - na słuszność teorii ewolucji nie szuka
                      > się
                      > > w laboratoriach. To badania terenowe są domeną ewolucjonistów.

                      Badania terenowe dają pewne dane. Ich dalszy opis, a szczególnie interpretacja
                      jest już produktem wyobraźni naukowców. O ile jakieś wytłumaczenie przypadnie do
                      gustu większości autorytetów, zostaje uznane za udowodnione i obowiązujące.
                      Sam kiedyś studiowałem podobną dziedzinę i wiem, jak to się robi.


                      >>Na potrzeby Twojej pożądającej "kreacjonistycznych" doznań percepcji przytoczę
                      opis
                      > > odkrycia pochodzącego jeszcze z czasów Darwina: badając populację pewnego
                      > > motyla natrafiono na spektakularny przykład powstania i radiacji nowych ce
                      > ch
                      > > gatunkowych.
                      > >
                      > > Motyl ten miał pierwotnie ubarwienie białe, co stanowiło dobre przystosowa
                      > nie
                      > > do koloru kory drzew, na których zwykł był przesiadywać (brzozy). Jako że
                      > > występował na terenie przechodzącej właśnie fazę gwałtownego uprzemysłowie
                      > nia
                      > > Anglii, kora jego ulubionych drzew coraz częściej miała kolor... czarny.
                      > > Zgadnij, co się stało ? Pojawiła się odmiana motyla o czarnym ubarwieniu
                      > > skrzydeł. W okolicach centrów przemysłowych ta odmiana była dużo mniej nar
                      > ażona
                      > >
                      > > na ataki drapieżników niż odmiana biała i w efekcie odmiana czarna stała s
                      > ię na
                      > >
                      > > tych terenach wersją dominującą.
                      > >
                      > > Dla ustalenia uwagi dodam, że proces powstawania i radiacji nowej odmiany
                      > nie
                      > > trwał dłużej niż kilkadziesiąt lat, oraz że można go prześledzić w kolekcj
                      > ach
                      > > okazów entomologicznych z tamtego okresu.

                      Widzisz, dajesz tu dowód, iż piszesz o rzeczach na których się nie znasz. Jest to
                      wśnie przykład ze szkoły średniej - ciekaw jestem, czy jeszcze dzisiaj go
                      nauczają?
                      W rzeczywistości nie miała tu miejsca żadna ewolucja, a jedynie zubożenie
                      materiału genetycznego: z populacji gatunku motyli mających zróznicowane
                      zabarwienie, dod wpływem czynników zewnętrznych (pociemnienie otoczenia)
                      przetrwały jedynie osobniki mające i przekazujące potomstwu barwy ciemne. Takie
                      zubożenie puli genetycznej ma mijsce cały czas u wielu gatunków i w rezultacie
                      przyczynia się do ich wyginięcia, a nie mutacji w nowy gatunek. Co się bowiem
                      stanie, gdy w wyniku ograniczenia emisji zanieczyszczeń, ów czarny motyl stanie
                      się świetnie widoczny na tle różnokolorowej przyrody? Okazuje się, że nie jest
                      już w stanie odtworzyć dawnych kolorów.



                      W owym czasie nie zaobserwowano
                      > nad
                      > > Anglią ani Palca Bożego, ani żadnych innych oznak boskiej interwencji
                      > > wpływającej na bieg spraw natury. Głupi, nieprzenikliwi naukowcy zastosowa
                      > li
                      > > brzytwę Ockhama i wyszło im, że oto zadziałała ewolucja...

                      NIe wiesz oczym piszesz.

                      > >
                      > > Sposób, w jaki usiłujesz teorię ewolucji przedstawić jako rezultat dowolne
                      > j
                      > > interpretacji "niejednoznacznych i rozrzuconych danych" potwierdza moje
                      > > najgorsze obawy. Nie masz dość wiedzy, aby posiadać poglądy, z którymi war
                      > to
                      > > dyskutować. Robię to teraz tylko dlatego, że okazałeś dobrą wolę, zmuszają
                      > c się
                      > >
                      > > do wyartykułowania tychże poglądów.
                      > >
                      > > 2. Twierdzisz, że czegoś Cię uczono, kiedy chodziłeś do szkoły. Nic z tego
                      >
                      > > jednak nie pamiętasz. Własne nieuctwo usprawiedliwiasz w typowy dla ignora
                      > ntów
                      > > sposób: to już wtedy (kiedy ?) były bezwartościowe bzdury, więc po co miał
                      > byś
                      > > je zapamiętywać ? Nie wiem czego Cię uczono, może właśnie kreacjonizmu ? W
                      >
                      > > każdym razie zapewniam Cię, że starych pomysłów na ewolucję nie uważa się
                      > dziś
                      > > za zupełnie nieprawdziwe. Nie musisz mi wierzyć, ale podejmij chociaż ten
                      > > niewielki wysiłek i sprawdź to osobiście.
                      > >

                      Sprawdziłem. Rzeczywiście, nikt tego nie przyzna w broszyrkach popularno-
                      naukowych ale tak jest.

                      W tym miejscu skończę, bo moim celem nie było "nawracanie" nikogo na kreacjonizm.
                      Zdenerwowało mnie tylko napuszone odżegnywanie innych od czci i rozsądku jedynie
                      dlatego, że nie wierzą w obowiązujący w danym momencie i w danym miejscu zestaw
                      wierzeń.
                      Chciałem pokazać, że można na sprawy spojrzeć z innej strony. Jeśli kogoś zachęci
                      to do myślenia, to będzie sukces. Jeśli nie, to trudno.
                      Jeśli ktoś chce dalejdyskutować o kreacjoniźmie, nie poprzez obrzucanie się
                      inwektywami, tylko argumentami i faktami, to są strony internetowe (ktoś je tutaj
                      podawał) gdzie można to zrobić.
                      Ja ten temat zamykam.
              • Gość: Symeon Re: Ewolucja IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 21:29
                Gość portalu: Venom napisał(a):

                Lokis, jak wiem, ze w tym co powyzej nadal nie ma sladu
                tzw "rzeczowej argumentacji", ale moze bys jednak cos
                odpowiedzial/odpowiedziala, bo te horrendalne
                stwierdzenia az prosza sie o jakas puente w duchu
                racjonalizmu. Ciekaw jestem, co myslisz o wywodach
                Symeona, jakoby ewolucjonizm nie byl teoria naukowa ? Dla
                mnie to jest "pure nonsense".

                >Jakich to wlasciwie "warunkow teorii naukowej" ewolucjonizm nie spelnia ? >Czy
                Symeon rozumie (albo zrozumie) jak dalece mija sie z prawda piszac, ze >"nikogo
                przy tym nie bylo" ? Od zieb z Galapagos az po ryby pielegnicowate z >Jeziora
                Wiktorii - naukowcy ciagle przy tym sa.

                Są przy czym? Przy zmianie gatunków? Co takiego zauważył Darwin (bo jego chyba
                masz na myśli)na Galapagos? Że niektóre stworzonka wykazują niezwykłą zdolność
                zróżnicowania i przystosowania się w obrębie gatunku? Cóż w tym niezwykłego?
                Nie trzeba było jechać aż na galapagos, wystarczy popatrzeć na rasy psów.
                Ale tutaj właśnie kolega Darwin dokonał skoku na głęboką wodę: wysnuł "naukowy"
                wniosek, że istnieje możliwość powstawania w wyniku tak zachodzących zmian,
                nowych gatunków.
                Darwin wierzył bowiem - i takie właśnie są podwaliny teorii ewolucji - że w
                wyniku używania bądź nieużywania rozwijają się w organiźmie bądź zanikają
                poszczególne cechy i organy. Co więcej, wierzył, że te zmiany są następnie
                przekazywane potomstwu i tak, po wielu pokoleniach dochodzi do wykształcenia
                się nowych organów - skrzela zamieniają się w płuca, łuski w pióra, wyrastają
                skrzydła nietoperzom, zanikają strusiom, itd, itp.
                Jak pewnie wiecie, pomysły te szczególnie twórczo rozwinął niejaki Łysenko,
                chluba ustroju zbudowanego na wierze w ewolucję człowieka. Stąd jego pomysły,
                by kukurydzę aklimatyzować na Syberii.

                Te wszystkie brednie podważyła oczywiście genetyka.

                >O ile sie w tym orientuje, to na gruncie powszechnie przyjetego dorobku
                >roznych dziedzin nauki "istniejacy material" da sie zinterpretowac tylko
                >poprzez teorie ewolucji. Nie ma innej takiej interpretacji, ktora by
                pozostawala >w zgodzie z rudymentami geologii, geofizyki, ekologii, rachunku
                >prawdopodobienstwa, chemii organicznej, taksonomii, genetyki i jeszcze z
                >tuzina dyscyplin.

                To się źle orientujesz. Nie będę tego rozwijał, ale w szczególności rachunek
                prawdopodobieństwa przeczy możliwości przejścia jednego gatunku w inny. Jak
                pewnie wiesz, rozwój genetyki obalił glówny trzon teorii Darwina. Pozostawiono
                jedynie koncepcję doboru naturalnego jako "eliminację mniej przystosowanych".
                Jednocześnie badania wykazały, że nie maiło miejsca ciągłe ewoluowanie gatunków
                niższych w wyższe, ale raczej rodzaj "eksplozji". Tymczasem prawdopodobieństwo
                takich zmian genetycznych, które w sposób przypadkowy, bez ingerencji z
                zewnątrz, doprowadziłyby do przejścia jednego organu w inny, działający organ,
                jest równe zeru.

                >To wszystko sa fakty ustalone w toku wieloletnich badan i
                >eksperymentow. Gdyby zaistnial choc cien watpliwosci,
                >naukowcy musieliby odrzucic teorie ewolucji. Nie zrobili
                >tego, bo wszystkie dane zdaja sie ja potwierdzac, a nie
                >ze strachu przed utrata ideologicznego fetyszu. Symeon,
                >Twoje sugestie odnosnie ostatniego punktu sa zwyczajnie
                >obrazliwe dla tysiecy naukowcow, ktorzy tym badaniom
                >poswiecili lata.

                Co ty wiesz o naukowcach? Swego czasu całe pokolenie naukowców obserwowało
                kanały na marsie i gdyby nie silniejsze teleskopy, pewnie dyskutowaliby po dziś
                dzień.
                Większość naukowców zajmujących się ewolucją jest silnie umotywowana
                ideologicznie - nie mówiąc już o pragnieniu wybicia się. Stąd wszystkie
                fałszerstwa w odkrywaniu "ogniw pośrednich" - jak choćby to ostatnie, którego
                ofiarą padł ''National Geografic".

                >Rowniez "rewelacje" dotyczace zmiennosci stalych
                >fizycznych w toku ewolucji (tak jest - ewolucji)
                >Wszechswiata nie sa niczym nowym. Wiem, ze GW ostatnio
                >przedstawiala te domniemania w bardzo sensacyjnym tonie,
                >co najmniej jakby wlasnie odkryto gdzies w Kosmosie
                >slawetny Czarny Monolit. Prawda jest taka, ze juz
                >Einstein zdawal sobie sprawe, ze wartosci stalych
                >fizycznych (w tym predkosci swiatla) mogly byc w
                >przeszlosci inne, niz obecnie. Dlatego budujac swoje
                >modele kosmologiczne przyjal tzw zalozenie kosmologiczne,
                >ktore mowi, ze stale fizyczne byly zawsze niezmienne.
                >Jego nastepcy analizowali rozne warianty tych modeli, w
                >tym tez takie, ktore mozna otrzymac po zniesieniu
                >zalozenia kosmologicznego, a w tym i te, w ktorych
                >predkosc uplywu czasu nie jest stala. Musze Cie zmartwic
                >Symeon: teoria ewolucji zawsze wychodzi obronna reka z
                >konfrontacji z tzw modelami nieliniowymi. Bierze sie to
                >stad, ze wbrew pozorom t. ewolucji nie opiera sie na
                >zadnych zalozeniach dotyczacych bezwzglednej skali czasu.
                >Teoria ewolucji odnosi sie jedynie do tempa, w ktorym
                >pewne procesy rozwijaja sie w stosunku do innych
                >procesow. Nie ma znaczenia, czy te procesy dzialy sie z
                >ta sama szybkoscia, co dzisiaj. Wazne jest, czy dzialy
                >sie ROWNOCZESNIE (np ewolucja form jakiejs grupy gatunkow
                >oraz sedymentacja osadow w jakims okresie geologicznym).

                Muszę cię zmartwić - teoria ewolucji bardzo mocno opiera się na przyjęciu
                bezwzględnej skali czasowej. Mówiąc po ludzku, jeśli przyjmiemy, ze ziemia ma
                miliard lat, to jest to na tyle astronomiczna liczba, że łatwo przyjąć, że choć
                żadnej ewolucji nie zanotowano w przeciągu ostatnich 10 tysięcy lat, to mogła
                ona zachodzić na przestrzeni 100 mln lat.
                Jesli jednak ziemia ma tylko 1 mln lat? Wtedy nieprawdopodobieństwo
                jakiejkolwiek ewolucji jest ewidentne.



                >Mysle, ze tych kilka uwag w dobitny sposob obnaza
                >plycizny symeonowej pseudologiki, ale mam nadzieje lokis,
                >ze jeszcze cos dodasz. W szczegolnosci przydaloby sie cos
                >o tej brzytwie Ockhama. O ile rozumiem, chodzi tu o
                >zasade, aby budowac mozliwie najbardziej oszczedne teorie
                >naukowe, tzn nie mnozyc w nich dodatkowych zalozen ponad
                >potrzebe. Dosyc prosto mozna chyba pokazac, ze
                >ewolucjonizm spelnia te zasade w calej rozciaglosci,
                >podczas gdy kreacjonizm - ani troche.


                Myślę, że powyżej udowodniłem coś wręcz przeciwnego.

              • Gość: Symeon Re: Ewolucja IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 21:30
                Gość portalu: lokis napisał(a):

                >Nauka to nie tylko zbiór faktów stwierdzonych doświadczalnie, to także szereg
                >hipotez zbudowanych i zweryfikowanych w oparciu o ściśle określone zasady
                >wnioskowania, które objaśniają przyczyny zaistnienia tychże faktów przy
                >pomocy możliwie najmniejszej liczby założeń. To się nazywa
                >interpretacja danych emirycznych i stanowi sens działalności naukowej.

                Zweryfikowanych nie o ściśle określone zasady wnioskowania, tylko fakty
                empiryczne. Stosuje się dziś wiele modeli matematycznych, o których wcale nie
                wiadomo, dlaczego działają - nie wynika to z żadnych zasad - ale jednak
                działają. Zasady próbuje się znaleźć "do tyłu".


                >Podam taki przykład: naukowiec obserwujący określony zbiór danych >stwierdza,
                że "życie powstaje tylko z istniejącego życia". Następnie naukowiec >zadaje
                sobie pytanie dlaczego tak jest i ustala, że aby na nie odpowiedzieć, >musi się
                najpierw dowiedzieć, czy zawsze tak było, a jeżeli tak nie było zawsze, >to
                dlaczego teraz jest właśnie tak ?

                No właśnie, dlaczego?!

                >Naukowiec sięga po wiedzę z dziedziny >biochemii, wykonuje eksperymenty,
                >buduje modele (o których więcej poczytać >możesz w stosownej literaturze)
                >oraz prowadzi dalszą analizę danych >empirycznych. Z tej jego pracy wynika >w
                końcu, że pierwociny życia mogą >samoistnie powstać z materii >nieożywionej,
                jednak muszą ku temu zaistnieć >odpowiednie okoliczności, >które obecnie na
                Ziemi nie występują. Proste jak >drut. Nauka to nie religia, >nie musi być
                zawiła.

                Genialne! Czemu jednak dotąd nie słyszałem, aby komukolwiek udało się
                odtworzyć te mityczne warunki i stworzyć życie w probówce? Czyżby - nie, nie
                chcę dopuszczać do siebie tej myśli - czyżby ten genialny dowód istniał jedynie
                na papierze?
                Oj, towarzyszu, na papierze tośmy nie takie cuda robili.


              • Gość: Symeon na zakończenie IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 21:33
                Gość portalu: Venom napisał(a):


                >Swoja droga uwazam, ze dziwny jest ten tepy upor z jakim domagasz sie faktow
                >potwierdzajacych teorie ewolucji. Publikacji na ten temat jest zatrzesienie,
                >jezeli to cie naprawde interesuje (i jeszcze nic na ten temat nie wiesz ???) -
                >bardzo latwo mozesz dotrzec do przystepnie napisanych prac >popularyzujacych
                >te wiedze.

                Chyba żartujesz. Fakty nie polegają na tym, że gdzieś coś wykopano i później
                dorobiono do tego jakąś bajkę. Na tej zasadzie dawniej wierzono w smoki - w
                końcu jakieś ówczesne wykopaliska te wierzenia potwierdzały.
                Literatura popularyzująca to jest właśnie dokładnie coś takiego - baśnie i mity
                dla młodzieży.
                Faktem naukowym byłoby, gdyby na podstawie badań stworzono takie warunki, w
                których powstałoby życie, bądź jeden gatunek przeszedł w inny przy czym nie mam
                na myśli grzebanie w genach, ale tak jak podobno zrobiła to natura - przez
                przypadek.

                Przypomina mi to zasłyszaną na studiach anegdotę:

                Są lata 50-te. Profesor egzaminuje studenta z obowiązującej teorii ewolucji,
                słucha jego logicznych wywodów i na zakończenie mówi: Jest pan bardzo dobrze
                przygotowany, stawiam panu 5. Jednak chciałbym aby odpowiedział mi pan na
                koniec na jeszcze jedno pytanie, już poza egzaminem. Ile czasu, według pana,
                trzeba by potrząsać pudełkiem, w którym jest rozebrany na części zegarek, aby
                złożył się on prawidłowo, sam nakręcił i zaczął pokazywać dobry czas?

                Zostawię cię z tym pytaniem. Podpowiem tylko, że kłania się tu druga zasada
                termodynamiki.

    • Gość: Cyklista Kilka uwag na temat wywodów Symeona IP: 195.231.103.* 21.08.01, 23:04
      Drogi Symeonie, popisałeś się w tym wątku sporą erudycją, i jeszcze większą
      ignorancją w wielu dziedzinach wiedzy. Poniżej kilka na prędce skleconych uwag,
      żeby ludzim wody z mózgu nie robić.

      Najpierw problem generalny. Taki jest i taki pozostanie ze swej natury. Pytasz

      > Skąd mam wiedzieć, że tzw. teoria ewolucji jest prawdziwa?

      Stań, przed lustrem, tam stoi dowód. Wolałbyś być stworzony przez Boga? Sory,
      to twój problem.

      > czy też prosty aksjomat, mówiący, że to co
      > istnieje, a w szczególności wszystkie
      > gatunki roślin i zwierząt, zostało stworzone przez Boga?

      Dewot z ciebie wyszedł. No dobra, zgadzam się. Teraz mi powiedz co stworzyło
      tego boga?

      > Ostatnie badania np. zdają sie
      > wskazywać, że prędkość światła zmieniała się w czasie.
      > Jeśli to się potwierdzi, to będzie znaczyło,
      > że zmieniać się mogły również tzw. stałe fizyczne.
      > To zaś obali całkowicie wszystkie dotychczasowe metody datowania,
      > a więc tez interpretacji przeszłości.

      Uuugch. Toś strzelił aż zadudniło. Nie ma teorii które zdają się wskazywać ...
      Ostatnio udało się stwierdzić zmienność stałej struktury subtelnej ... w ciągu
      miliardów lat o 0.00001. W CAŁEJ histori Ziemii nie zmieni to datowania nawet o
      1 sekundę.

      > w szczególności rachunek prawdopodobieństwa przeczy
      > możliwości przejścia jednego gatunku w inny.

      To nieprawda, zawsze występuje jakieś niezerowe prawdopodobieństwo
      transformacji. Rachunek prawdopodobieństwa nie ma tu nic do rzeczy, to domena
      statystyki.

      > Fakty nie polegają na tym, że gdzieś coś wykopano
      > i później dorobiono do tego jakąś bajkę
      Oto dziedziny z których podhodzą dane potwierdzające teorię ewolucji:
      paleontologia(wakopaliska i skamieniałości), analiza strukturalna podobieństw
      organizmów, badanie rozwoju embrionalnego, biogeografia, bilogia molekularna i
      genetyka. Jak widzisz sporo nauki przed tobą :-v

      Pozdrawiam, ale przestań dzieci wprowadzań w błąd po to nieładnie.
      • Gość: Venom Re: Kilka uwag na temat wywodów Symeona IP: 192.168.14.* / 195.136.48.* 23.08.01, 12:04
        Ze tez Ci sie chcialo, Cyklisto... Ten delikwent jest
        zupelnie nieprzemakalny. Wszystko co napisal jest
        produktem ideologicznego zacietrzewienia. W jego
        wywodach padlo nawet to nazwisko: Lysenko... Czy on nie
        widzi, ze jego poglady to jest wlasnie taki
        teokratyczny lysenkizm ?

        Jedno musze mu przyznac: produkuje swoje teksty w
        takiej ilosci, ze zagada kazdego oponenta. Widac ma na
        to sporo czasu, czego nie moge powiedziec o sobie,
        dlatego skomentuje tylko jedno ze stwierdzen Symeona, a
        mianowicie o rozwoju genetyki, ktory to rozwoj
        mial jakoby obalic "glowny trzon" teorii Darwina.

        Wszystko wskazuje na to, ze Symeon stosuje tutaj nader
        oryginalne rozumienie terminu "obalic teorie". Prawda
        jest taka, ze rozwoj genetyki POTWIERDZIL podstawowe
        zalozenia teorii Darwina. Dzieki genetyce poznalismy
        mechanizm powstawania DROBNYCH, NIEUKIERUNKOWANYCH
        MUTACJI napedzajacych ewolucje. Darwin NIGDY nie
        postulowal dziedziczenia cech nabytych, co Symeon mu
        imputuje. Owszem, Darwin uwazal, ze np konczyny nie
        uzywane zanikaja, ale uzasadnial to w zupelnie inny
        sposob - poprzez istnienie negatywnej presji
        selekcyjnej zwiazanej z posiadaniem niepotrzebnych
        konczyn.

        Jezeli cos z dorobku Darwina zostalo pozniej odrzucone,
        to wlasnie zbyt jednostronna koncepcja doboru
        naturalnego jako "eliminacji mniej przystosowanych",
        czyli cos, co Symeon laskawie uznaje za niezmienny
        element ewolucjonizmu ! Nie wiem, z jakiego brudnego
        palucha Symeon wysysa swoje madrosci, ale wiem juz, ze
        sa to istne fajerwerki ignorancji.

        Nie ma czegos takiego jak "eliminacja mniej
        przystosowanych" (tzn cos takiego nie wystepuje w
        przyrodzie). Istnieja tylko zespoly cech, ktore w
        okreslonych warunkach daja ich posiadaczom okreslony
        rodzaj przewagi, ktora nie zawsze musi sie przekladac
        na ich sukces rozrodczy. Przystosowanie jakiegos
        gatunku do warunkow srodowiska nie jest parametrem
        jednowymiarowym, o czym najlepiej swiadczy ewolucyjny
        sukces hominidow - slabych, pozbawionych klow i pazurow
        istot.

        Wniosek moze byc tylko jeden: Symeon po prostu nie zna
        tematu, o ktorym pisze.

        I tak w zasadzie kazda z tez Symeona mozna - po odarciu
        z radykalnej retoryki - zredukowac do paru klamstw i
        przeinaczen. Tylko po co ? Jezeli Symeon wychodzi od
        "aksjomatu" o Bogu Stworcy, to najpewniej wiezy tez, ze
        wszystkie odkrycia i teorie naukowe to dzielo Szatana,
        bo przeciez w nauce hipoteza o istnieniu boga uwazana
        jest za zbedna. Po co my z kims takim dyskutujemy ?
        Lepiej chyba znalezc sobie jakies bardziej produktywne
        zajecie.
        • Gość: Symeon Re: Kilka uwag na temat wywodów Symeona IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 22:45
          Podsumuję to krótko: Darwina, to ty rybko nie czytałeś. Raczej tylko popularno-
          naukowo-propagandowe kawałki.
          • Gość: Blazek Re: Czy ewolucjonizm jest teoria naukowa IP: *.cvx7-bradley.dialup.earthlink.net 25.08.01, 17:42
            Carl Popper twierdzi ze nie jest. Wg. Poppera teoria naukowa musi
            miec sile przewidywania a nie tylko wyjasniania. Rzeczywiscie, ewolucjonizm
            wyjasnia duzo ale przewiduje malo. Wynika to z ogromnej zlozonosci
            ewoluujacych organizmow i skali czasowej w ktorej ewolucja sie dzieje.

            Oczywiscie kreacjonizm w wydaniu Swiadkow Jehowy nie jest zadna alternatywa.
            Jest smutnym sprowadzaniem mysli religijnej na poziom odruchu Pawlowa.
            Kiedys pytalem jednego z misjonarzy Jehowitow dlaczego pewne sekwencje
            DNA sa wspolne u ptakow szczurow i czlowieka a nie np. u muszki owocowej.
            Powiedzial ze Jahwe budowal te trzy (zwierzaki?) na wspolnym planie. Nie ma,
            niestety, ich wszechmocny Jahwe zbyt wiele wyobrazni.

            Tutaj warto wspomniec Papieza ktorego tak chetnie sie tu opluwa.
            JEst to jedyny znany mi przywodca religijny ktory powiedzial ze
            ewolucjonizm to wiecej niz teoria biorac pod uwage zbieznosc faktow
            z roznych dziedzin biologii.. (nie pamietam dokladnego cytatu).
            Rozumiem to jako stwierdzenie ze ewolucja jest faktem chociaz przewidywanie
            w ewolucji ciagle jest i moze na zawsze byc poza naszym zasiegiem.
            Coz? Nauka ma swoje granice chociaz niektorzy upojeni naukowcy
            sadza ze nie ma....

            Teraz sprawy religijne: nikt poza fundamentalistami nie bierze biblii
            doslownie. W porownaniu z innymi religiami podoba mi sie ze wlasnie
            biblia mowi o poczatku czasu i stwarzania w czasie (chociaz te 6 czy 7 dni
            to musialo byc wg innych zegarow). KOsciol nigdy nie kwestionowal ewolucji.
            Kwestionuje jednak jej ekstrapolacje w stylu "wszechswiat powstal sam z niczego
            a reszta powstala z wszechswiata w drodze ewolucji." Jest to jeden z mitow
            uwazanych przez niektorych za naukowy.. Jest on rownie naukowy jak
            stwierdzenie "Na poczatku Bog stworzyl niebo i ziemie". Ignoramus et
            ignorabimus....

            Mysle ze powinnismy popatrzec na swiat z otwartoscia tego prostaczka
            ktory uciekl od chlebodawcy zeby sie edukowac. Pozostal po nim skromny
            cytat w jezyku staropolskim:

            "Bog zaphlac za wshitko, posedlem do Krakowa - Blazek"
    • Gość: Lucipher Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.arts.monash.edu.au 18.01.02, 09:06
      Patrz tez mywebpage.netscape.com/debruce01/index.html
      • Gość: GMR Re: W Katach nie chcieli nauczycielki-swiatka Jehowy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.01.02, 10:07
        Liciper dlaczego wracasz do tematu o którym wszyscy forumowicze juz dawno
        zapomnieli? Dlaczego na nowo chcesz wywołać pyskówkę na tematy ideologiczne? Po
        co poruszać na nowo tematy już dawno przedyskutowane?
    • Gość: Sam No i nie chcieli IP: 217.153.50.* 18.01.02, 11:02
      Najważniejszym argumeentem w twojej wypowiedzi jest "ciemnogród". Nooo, ostre.
      I załatwia wszystko. Jako rodzic chcciałbym móc decydowac o wychowaniu mojego
      dziecka. Mogę czy nie mogę ? Mam się ograniczyć tylko do płacenia podatków i
      oklasków dla hasła "róbta co chceta" ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka