anwad
04.05.11, 20:26
Hamulce pociągu, którym posłowie PiS wracali z Rzymu, były niesprawne jeszcze przed wyjazdem. Artur Górski był świadkiem rozmowy pomiędzy kolejarzami, którzy sprawdzali hamulce. Jeden z nich zauważył, że sytuacja "źle wygląda", na co drugi odpowiedział mu niefrasobliwie: "jeżeli pociąg tyle przejechał, to przejedzie jeszcze 300 kilometrów".
Do awarii doszło ok. godz. 21. Posłowie zauważyli kłęby dymu i snopy iskier wydobywające się spod kół pociągu, od których zapalały się suche trawy przy szynach. Natychmiast zaalarmowali obsługę pociągu. Pociąg od razu zatrzymano, a pożar musiała gasić straż pożarna. Gdyby wypadek zdarzył się w czasie, gdy posłowie spali i na dodatek w jednym z wielu górskich tuneli, przez które przejeżdżał pociąg, pasażerowie mogliby spłonąć.
Sprawa jest obecnie wyjaśniana przez PKP.
"O włos od tragedii": www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110504&typ=po&id=po22.txt