Gość: B.A
IP: *.nanarb01.mi.comcast.net
27.02.02, 18:16
Za 9 numerze GŁOSU - www.glos.com.pl/00link/link.htm
Sieć korupcji
Trudno znaleźć takie dziedziny życia publicznego w Polsce, które nie byłyby
zagrożone korupcją. Występuje ona w działalności administracji i samorządów
lokalnych, w sądownictwie, służbie zdrowia, w działalności politycznej i
gospodarczej. Korupcja nie jest wprawdzie polską specjalnością o czym świadczą
niedawne afery korupcyjne w strukturach Unii Europejskiej. Niewątpliwie jednak
�polska droga transformacji� oparta o uwłaszczenie komunistycznej nomenklatury,
ustalenia w Magdalence i �grubą kreskę� wobec dawnego aparatu PZPR ułatwiła
rozprzestrzenienie się zjawiska korupcji.
Wygodnym narzędziem, które doprowadziło do wzrostu korupcji są niewątpliwie
wszelkie �luki prawne�, niejasne przepisy podatkowe, co sprawia, że prawni i
finansowi doradcy firm mogą wykazać swoją pomysłowość, zarządzający firmami
mogą wykorzystać zawarte znajomości układy, a urzędnicy mają duża �swobodę� w
podejmowaniu korzystnych bądź niekorzystnych dla firm decyzji.
Korupcji poświęcone były liczne raporty NIK. Wskazywały one na liczne
nieprawidłowości, np. w przypadku prywatyzacji Domów Towarowych Centrum i FSM,
doboru firmy doradczej przy prywatyzacji TP S.A. Wskazywano również na elementy
korupcyjne w działalności państwowych funduszy celowych i agencji, takich jak
sławny już PFRON. Z szacunków Międzynarodowej Organizacji Celnej wynika, że
wskutek korupcji stwierdzonej wśród polskich celników do budżetu nie trafia
około pięciu miliardów złotych rocznie. Według opinii Urzędu Zamówień
Publicznych ustawa o zamówieniach publicznych jest nagminnie naruszana i
�omijana�.
Skorumpowani politycy
Niektóre placówki administracji publicznej w zamian za �testowanie� urządzeń
muszą kupować bardzo drogie materiały konieczne do ich funkcjonowania (np.
szpital �testuje� analizator za 520 tysięcy szylingów austriackich, ale musi za
to kupić odczynniki za sumę 1,6 miliona szylingów). W tym przypadku chodzi o
procedury przetargowe, zawieranie kontraktów. Takie praktyki fachowcy oceniają
jako korupcję polityczną, w której chodzi np. o świadczenie przysług i
przyznawanie preferencji np. za finansowanie partii politycznych, o tworzenie
lobby parlamentarnych, które wspierają poszczególne rozwiązania prawne. I nie
są to już, niestety, teoretyczne rozważania. Coraz częściej dochodzi do
korupcyjnych zachowań w świecie polityki. Kilkanaście miesięcy temu ujawniono,
że dyrektor biura parlamentarnego jednej z partii politycznych został oskarżony
o przyjęcie korzyści majątkowej wysokości 150 tysięcy złotych w zamian za
załatwienie zezwolenia na import paliw. W opublikowanym kilka lat temu raporcie
Banku Światowego w sprawie korupcji znalazło się m.in. stwierdzenie, że
zablokowanie ustawy w Sejmie kosztowało 3 mln dolarów. Informowano również o
powstaniu dwóch grup lobbingowych, które opowiadały się za lub przeciw
wprowadzeniu telefonii komórkowej najnowszej generacji UMTS (na przekonanie
polityków i decydentów miało zostać wówczas wyłożone po pięć milionów dolarów).
Joel Hellman, jeden ze współautorów raportu twierdził, że firmy w Polsce
przeznaczają do 2,5 % rocznych przychodów na łapówki. Raport został sporządzony
na podstawie różnych dostępnych w kraju źródeł m.in. raportów NIK, publikacji
prasowych i rozmów z politykami i działaczami.
PRL-owski początek
Jednak źródeł korupcji politycznej należy poszukiwać w okresie przełomu lat
80/90-tych. To właśnie w pierwszych latach �transformacji�, jak również w
ostatnich latach PRL-u, można wskazać rozmaite dziwaczne interesy, które
zapewniały później prowadzącym je �biznesmenom� oraz politykom duże pieniądze i
kariery już w warunkach tzw. wolnego rynku. Chodziło więc np. o handel
używanymi samochodami, operacje związane z rublami transferowymi, czy importem
elektroniki z Dalekiego Wschodu. W życiorysach wielu dzisiejszych potentatów
istnieją białe plamy, które stanowią pożywkę dla spekulacji w jaki sposób
doszli oni do tak dużego kapitału początkowego.
Nie można zapominać, że to właśnie pierwsze rządy Rakowskiego, Mazowieckiego i
Bieleckiego ponoszą odpowiedzialność za tę sytuację. Premier Jan Krzysztof
Bielecki wprowadził pierwsze zezwolenia i koncesje na import, produkcję i na
prowadzenie działalności gospodarczej. Bielecki zezwolił swoim ministrom na
zasiadanie w rozmaitych spółkach - tłumaczono wówczas, że takie
�dofinansowanie� jest konieczne dla fachowców, aby utrzymać ich w rządzie.
Jedną z najważniejszych afer była afera rublowa. Poseł Edmund Krasowski w
książce �Afery, UOP, Mafia� pisał, że to właśnie wicepremier Leszek Balcerowicz
rozliczył nadwyżkę w handlu ze Związkiem Sowieckim w kwocie miliarda rubli
transferowych według arbitralnie ustalonego kursu złotówkowego. Dzięki
przyjęciu przez Balcerowicza takiej zasady obłowiło się szereg spółek
nomenklaturowych.
Krasowski przedstawił wyliczenie strat finansowych wynikających z największych
afer:
rublowa - 15 bilionów złotych
import rublowy byłej NRD - 15 bilionów złotych
paliwowa - ok. 2 biliony złotych
alkoholowa - 10 bilionów złotych
papierosowa - 15 bilionów złotych
składów celnych - 3 biliony złotych
Art-B - 6 biliony złotych
FOZZ - 10 bilionów złotych.
Czyli razem około 60-70 bilionów starych złotych. Należy również pamiętać o
związkach pomiędzy powstającymi strukturami przestępczymi, a ówczesnymi
instytucjami publicznymi.
Fundusz afer
Najlepszym tego przykładem jest afera Funduszu Obsługi Zadłużenia
Zagranicznego. Krasowski sugerował związki Funduszu z innymi aferami i
działalnością przestępczą: �Wszystko wskazuje na to, że pierwsze pieniądze,
potrzebne na rozkręcenie papierosowo-wódczanego interesu pochodziły z afery
FOZZ. Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego działał jako bank. Przeprowadzał
transakcję. Pożyczał pieniądze. Na przykład na tydzień. Pieniądze te później
oddawano, bo wszyscy obracali gotówką. Odbywało się to nieformalnie, poza
budżetem państwa i z ogromnymi stratami dla budżetu. Wtedy też zaczęły się
nawiązywać nieformalne układy, które można by określić jako mafijne.�
Co więcej te zależności przekładają się wprost na interesy nomenklatury byłej
PZPR.
Oto kontrola NIK wykazała bowiem, że w lutym 1990 r. FOZZ powierzył bankowi BIG
160 miliardów starych złotych. BIG ulokował tę sumę na koncie PKO S.A.
Kontrolerzy NIK wykazali, że zmiana lokaty dały temu bankowi nieuzasadnione
korzyści. Wśród założycieli banku BIG byli m.in. Dariusz Przywieczerski - szef
Universalu, Andrzej Olechowski, Wiktor Pitus - szef partyjnej spółki Transakcja
oraz kilka państwowych spółek. Z kolei według raportu służb bankowych kapitał
na rozpoczęcie działalności spółki ART-B pochodził z kasy byłego KC PZPR.
Korupcja w sferze politycznej dotyka z jednej strony gospodarki, z drugiej zaś
wiąże się ze światem przestępczości zorganizowanej. Z tego więc względu może
być uważana za jej największy wykwit. W przypadku Polski najbardziej
interesujące jest to, że takie właśnie powiązania gospodarczo-polityczne dawnej
komunistycznej nomenklatury stały u podstaw przedsięwzięć, które stawiano za
wzór przedsiębiorczości. Potem okazywało się, że były one równocześnie
wylęgarnią wielkich afer. Tak było w przypadku działalności Ireneusza Sekuły,
Aleksandra Gawronika czy afer właśnie ART-B i FOZZ. Warto też przypomnieć
choćby fakt, że po aresztowaniu Leszka D., ps. Wańka, i Zygmunta R., ps. Bolo -
przywódców gangu pruszkowskiego - znaleziono w ich osobistych komputerach listę
nazwisk skorumpowanych posłów i urzędników państwowych. Mafia pruszkowska miała
też finansować kampanie wyborcze kilku kandydatów na prezydenta.
w. s., p. b.