Dodaj do ulubionych

Zapamiętajmy sobie to nazwisko.

31.05.11, 17:31
Obrażenia mogły być zadane przez ZOMO, ale także mógł zginąć od uderzenia parasolem przez osoby awanturujące się pod pobliskim lokalem - powiedziała uzasadniając wyrok sędzia Agata Adamczewska z Sądu Okręgowego w Poznaniu.

"Jak pisze "Rzeczpospolita", na kilkadziesiąt wniosków o zezwolenia na postawienie przed sądem sędziów i prokuratorów orzekających w stanie wojennym, tylko raz udało się uzyskać pozbawienie immunitetu."... i tyle komentarza w tej sprawie.


fakty.interia.pl/polska/news/smierc-19-latka-w-stanie-wojennym-bez-odszkodowania,1646904
Obserwuj wątek
    • wanda43 Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 17:42
      Prawdopodobnie wytyczne sa takie, aby nie placic zadnych oszkodowan. Co innego wyrok ze Starasburga, wtedy panstwo musi. Odwalane sa np. wszystkie skargi na przewleklosc - 10 czy 15 lat szargania ludzi przed sadem, to dla nich nie przewleklosc. Dobrze, ze nie orzekla, ze na smierc pobil sie sam.
      • tw_wielgus Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 17:52
        Sugestia z parasolką w uzasadnieniu wyroku wyraźnie sygnalizuje to, że pani sędzina orzekając wyrok oparła się na bogatym piśmiennictwie sądowym minionego okresu.
        Kto wie czy nawet nie jest współtwórcą znaczącej części tej spuścizny.
        • douglasmclloyd Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 17:57
          tw_wielgus napisał:

          > Sugestia z parasolką w uzasadnieniu wyroku wyraźnie sygnalizuje to, że pani sęd
          > zina orzekając wyrok oparła się na bogatym piśmiennictwie sądowym minionego ok
          > resu.
          > Kto wie czy nawet nie jest współtwórcą znaczącej części tej spuścizny.
          >
          • tw_wielgus Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 18:12
            Grzegorz Przemyk, wedle mniemania tej pani pewnie, nadepnął na niechlujnie porzucone grabie i tylko zupełnym przypadkiem w pobliżu byli milicjanci.
            • kzet69 Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 19:13
              wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/nieznana-historia-zagadkowej-smierci-piotra-majchr,3,3734890,wiadomosc.html
              Piotr leżał na plecach. Był nieprzytomny, ale próbował odruchowo wstać. Miał zakrwawioną lewą część głowy. Było już na tyle ciemno, że aby zobaczyć, co się stało, trzeba było użyć latarki. Wezwano pogotowie. Jeden z ZOMO-wców, Paweł R. wyjął ze stojącego obok kosza karton po butach, rozprostował go i włożył pod głowę 19-latka. Wokół zebrało się kilkudziesięciu gapiów. Kilka osób twierdziło, że Marian O. uderzył Piotra parasolem (to samo ludzie z tłumu mówili potem personelowi pogotowia). ZOMO-wcy wsadzili mężczyznę wraz z narzeczoną do nysy. Kiedy opierał się, dostał (jak potem twierdził) pałką.

              Mariana O. i narzeczoną zawieziono do iz-by wytrzeźwień. Funkcjonariusze Mieczysław M. i Wojciech P. przekazali w komisariacie notatkę o zdarzeniu. O godz. 23.15 dyżurny MO sporządził na niej notkę z rozmowy z lekarzem z oddziału intensywnej opieki Szpitala Miejskiego przy ul. Lutyckiej, do którego zawieziono nastolatka: "Ustaliłem, że stan zdrowia poszkodowanego jest bardzo ciężki. Jest w stanie nieprzytomnym, ok. godz. 23.50 ma mieć operację głowy, kontakt z chorym w chwili obecnej jest niemożliwy".

              W magazynie izby wytrzeźwień całą noc leżał parasol O. z 12-centymetrowym szpikulcem. W ciągu następnego tygodnia przewożono go dwukrotnie. Nikt nie sprawdzał wtedy, czy były na nim jakieś ślady. Biegli sądowi uznali później, że mógł być on narzędziem zbrodni. A to niezwykle istotna kwestia. Pierwotną przyczyną śmierci Piotra nie była bowiem rana tłuczona, tylko kłuta. Taka, jakiej nie można było zadać ZOMO-wską pałką. Głęboka rana, na którą nie zwrócili uwagi ani lekarz z pogotowia, ani medycy przyjmujący "Pietję" do szpitala...

              A teraz drogi tw_wielgus, przeproś panią Sędzinę, jeśli masz odrobinę honoru
              • tw_wielgus Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 19:22
                O POBICIE GRZEGORZA PRZEMYKA OSKARŻONO SANITARIUSZA I KIEROWCĘ KARETKI POGOTOWIA, KTÓRA ODEBRAŁA CHŁOPCA Z RĄK MILICYJNYCH OPRAWCÓW KOMISARIATU MO NA JEZUICKEJ.
                W SFINGOWANYM PROCESIE OSKARŻONO RÓWNIEŻ LEKARKĘ POGOTOWIA RATUNKOWEGO DR. BARBARĘ MAKOWSKĄ - WITKOWSKĄ, KTÓRA NIGDY NIE WIDZIAŁA GRZEGORZA PRZEMYKA, ANI ŻYWEGO ANI MARTWEGO. .OSKARŻONO JĄ O WSPÓLNE POBICIE CHŁOPCA Z SANITARIUSZEM I Z KIEROWCĄ A TAKŻE O KRADZIEŻ 155 TYSIĘCY ZŁOTYCH.
                PANI DOKTOR ZA NIEWINNOŚĆ SPĘDZIŁA W WIĘZIENIU KOMUNISTYCZNEJ WAAADZY 13 MIESIĘCY.
                PÓŹNIEJ WYTOCZYŁA PROCESY PRZECIWKO PROKURATURZE PRL I SĄD UZNAŁ OCZYWISTĄ WINĘ PROKURATURY I BEZPRAWIE JEJ DZIAŁAŃ. MÓWI O TYM WSZYSTKIM W SWOJEJ WSPOMNIENIOWEJ KSIĄŻCE PT. " WEZWANIE "


                Niestety nie udało mi się odszukać, co o tym wydarzeniu pisał zacytowany przez Ceibie dziennikarz. Ale nie tracę nadziei.
                • kzet69 Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 19:26
                  Nie chwytasz różnicy? Przemyk BYŁ pobity przez ZOMO, są na to świadkowie, ubecja się broniła oskarżając niewinnych ludzi... W poznańskim przypadku nie oskarżono NIKOGO sprawę umorzono.. to duża różnica.
                  • tw_wielgus Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 19:31
                    Ależ nic bardziej mylącego.
                    Historia, zwróć uwagi na daty:
                    www.rp.pl/artykul/136885.html?print=tak
                  • wanda43 Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 19:38
                    > Nie chwytasz różnicy? Przemyk BYŁ pobity przez ZOMO, są na to świadkowie, ubecj
                    > a się broniła oskarżając niewinnych ludzi...

                    Pobity zostal na komisariacie przy Jezuickiej. Teraz tez sie zdarza, ze lapia pierwszych lepszyc, ze tluką, ze ublizają, ze i obecny aparat wladzy i ucisku oskarza niewinnych, falszuje akta itepe.
    • mike.recz To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jednak 31.05.11, 17:45
      zbyt mało.
      stooq.pl/n/?f=467946&c=2&p=0
      31.05. Poznań (PAP) - Sąd Okręgowy w Poznaniu nie znalazł bezpośrednich dowodów na śmiertelne pobicie przez ZOMO w stanie wojennym Piotra Majchrzaka i we wtorek oddalił wniosek o zadośćuczynienie za jego śmierć. Rodzice 19-latka domagali się po 500 tys. złotych.
      Piotr Majchrzak, uczeń Technikum Ogrodniczego, 11 maja 1982 r. wieczorem na ul. Fredry przy kościele Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu został - według relacji rodziny - wylegitymowany, zaatakowany i pobity przez oddział ZOMO. Zmarł 18 maja w szpitalu, nie odzyskując przytomności.

      Sąd uznał, że powszechne przekonanie i obiegowe opinie na temat śmierci Majchrzaka pozwalają na zrobienie z niego legendy walki niepodległościowej, ale nie są podstawą do wypłaty zadośćuczynienia.

      Sąd uzasadniając wyrok powiedział, że zasądzenie zadośćuczynienia na podstawie ustawy rehabilitacyjnej z 1991 roku jest możliwe tylko po ustaleniu, że ofiara prowadziła działalność opozycyjną i że w związku z tym została pobita przez milicję.

      Sąd uznał, że Piotr Majchrzak prowadził działalność opozycyjną, jednak nie znalazł dowodu na to, że został on zabity przez funkcjonariuszy ZOMO.

      "Podczas śledztw i procesów nie ustalono bezspornie sprawców pobicia i śmierci chłopaka. Są tylko poszlaki, że zrobili to funkcjonariusze ZOMO, którzy byli w miejscu, gdzie zginął Piotr Majchrzak. Obrażenia mogły być zadane przez ZOMO, ale także mógł zginąć od uderzenia parasolem przez osoby awanturujące się pod pobliskim lokalem" - powiedziała uzasadniając wyrok sędzia Agata Adamczewska z Sądu Okręgowego w Poznaniu.

      Dodatkowo sąd nie znalazł bezpośredniego dowodu na to, że samo pobicie Majchrzaka miało podłoże polityczne.

      "Gdyby nawet uznać, że zrobiło to ZOMO, to nie udało się bezspornie stwierdzić, że pobicie było związane z działalnością niepodległościową. Sama śmierć opozycjonisty z rąk funkcjonariuszy nie może być podstawą do wypłacenia zadośćuczynienia" - dodała sędzia Adamczewska.

      Sąd nie znalazł dowodów na to, że przyczyną ewentualnej agresji milicjantów był wpięty w ubranie Majchrzaka opornik - symbol walki z komunizmem w tamtym czasie.

      "Żaden z licznych dowodów przedstawionych w sprawie nie świadczył o tym, że w krytycznej godzinie prowadził on działalność niepodległościową, nie wiadomo nawet, czy tego dnia miał wpięty w ubranie opornik" - powiedziała sędzia Adamczewska.

      • douglasmclloyd No cóż 31.05.11, 17:56
        Sąd może rozpatrzyłby wniosek pozytywnie, gdyby na czole była pieczątka: Zabity przez ZOMO.
        • mike.recz Re: No cóż 31.05.11, 18:01
          douglasmclloyd napisał:

          > Sąd może rozpatrzyłby wniosek pozytywnie, gdyby na czole była pieczątka: Zabity
          > przez ZOMO.
          >

          Ja przypuszczam jednak, że sąd po prostu rozpatrywał wniosek o zadośćuczynienie za śmierć
          na podstawie tego co miał w papierach.
          • douglasmclloyd Re: No cóż 31.05.11, 18:08
            mike.recz napisał:

            > Ja przypuszczam jednak, że sąd po prostu rozpatrywał wniosek o zadośćuczynienie
            > za śmierć
            > na podstawie tego co miał w papierach.

            No właśnie, nie było odpowiedniej pieczątki. ZOMO nie sporządziło notatki z akcji.
            • mike.recz Re: No cóż 31.05.11, 18:10
              douglasmclloyd napisał:

              > mike.recz napisał:
              >
              > > Ja przypuszczam jednak, że sąd po prostu rozpatrywał wniosek o zadośćuczy
              > nienie
              > > za śmierć
              > > na podstawie tego co miał w papierach.
              >
              > No właśnie, nie było odpowiedniej pieczątki. ZOMO nie sporządziło notatki z akc
              > ji.
              >
              No spoko, a jeżeli ustawodawca nie pozostawił sędziom pola manewru w tej kwestii
              i jakieś poszlaki uznał za niewystarczające to co.
              • douglasmclloyd Re: No cóż 31.05.11, 18:34
                mike.recz napisał:

                > No spoko, a jeżeli ustawodawca nie pozostawił sędziom pola manewru w tej kwesti
                > i
                > i jakieś poszlaki uznał za niewystarczające to co.

                Skąd ona wytrzasnęła ten parasol na usprawiedliwienie?
                • kzet69 Re: No cóż 31.05.11, 18:38
                  Nie wiem może coś było w aktach sprawy, w zeznaniach świadków, protokole sekcji? Bo raczej nie jest to wymysł pani sędziny, prawnicy rzadko mają zacięcie do beletrystyki...
                • mike.recz Re: No cóż 31.05.11, 18:38
                  douglasmclloyd napisał:

                  > mike.recz napisał:
                  >
                  > > No spoko, a jeżeli ustawodawca nie pozostawił sędziom pola manewru w tej
                  > kwesti
                  > > i
                  > > i jakieś poszlaki uznał za niewystarczające to co.
                  >
                  > Skąd ona wytrzasnęła ten parasol na usprawiedliwienie?
                  >
                  Z akt śledztwa, sama sobie tego nie wymyśliła.
          • tw_wielgus Re: No cóż 31.05.11, 18:18
            Nie wiem co było w papierach, co zeznali świadkowie. Opieram się tylko na uzasadnieniu wyroku, w którym sąd dokonał oceny materiału dowodowego. A to uzasadnienie jest że tak powiem eufemistycznie kuriozalne.
            • mike.recz Re: No cóż 31.05.11, 18:34
              tw_wielgus napisał:
              Nie wiem co było w papierach, co zeznali świadkowie.

              Ja również nie choć jest to kluczowe i tak naprawdę najważniejsze.
              • tw_wielgus Re: No cóż 31.05.11, 18:38
                I tak i nie... To jak sędzina oceniła materiał dowodowy, jak uzasadniła werdykt, jest równie istotne jak zeznania świadków.
                • mike.recz Re: No cóż 31.05.11, 18:50
                  tw_wielgus napisał:

                  > I tak i nie... To jak sędzina oceniła materiał dowodowy, jak uzasadniła werdykt
                  > , jest równie istotne jak zeznania świadków.
                  >
                  wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/nieznana-historia-zagadkowej-smierci-piotra-majchr,1,3734890,wiadomosc.html
                  11 maja 1982 roku, koło godziny 21., Piotr rozstaje się przed Okrąglakiem z kolegą. Wiadomo, że poszedł ul. Fredry w stronę mostu Teatralnego, miał jechać tramwajem na Jeżyce, gdzie mieszkał. Znaleziono go sto kroków dalej, między restauracją "W-Z" a kościołem. Leżał na wznak z rozbitą głową i częściowo zalaną krwią twarzą. W ciągu 28 lat nie udało się ustalić przebiegu ostatnich chwil, które poprzedziły utratę przytomności 19-letniego ucznia Technikum Ogrodniczego w Poznaniu. Bezsprzecznie jednak (co jawnie kłóci się z obiegowymi opiniami) Piotr nie zginął w wyniku obrażeń zadanych milicyjnymi pałkami.

                  Pięćdziesiąt podwójnych kroków

                  Od miejsca rozstania do płotu między "W-Z" a kościołem jest, jak wyliczył później prokurator, pięćdziesiąt podwójnych kroków. Przejście tego odcinka zajmuje 50 sekund. Nie wiadomo jednak, czy Piotr poszedł prosto czy zatrzymał się pod drodze lub został przez kogoś zatrzymany. Były do tego powody.

                  Od zniesienia godziny milicyjnej "W-Z" był wieczorem oblegany przez amatorów dansingu, na który wpuszczano po wykupieniu biletu. Utarczki przed lokalem były na porządku dziennym. Tego wieczoru, po odwiedzeniu wcześniej "Rarytasa" przy ul. Miel-żyńskiego do "W-Z" chciał wejść wraz z narzeczoną Marian O. Tyle że był na liście "klientów, których nie obsługujemy" odkąd przed kilkoma tygodniami uczestniczył w lokalu w utarczce, która zakończyła się wezwaniem milicji. Widząc, że mężczyzna jest pijany, portier, emerytowany dzielnicowy Stanisław T., zamknął przed nim drzwi. Przed lokalem szybko zebrała się grupa co najmniej kilkunastu ludzi. Doszło do przepychanki. Według części pracowników "W-Z" to Marian O. był atakującym, według innych bronił się przed usunięciem go sprzed drzwi przez innych chętnych do wejścia do lokalu. Świadkowie mówili, że wymachiwał skórzaną teczką i czarnym parasolem zakończonym metalową końcówką. Marian O. twierdził, że tylko się bronił, bo otrzymał kilka ciosów w twarz. "Teczką chyba kogoś uderzyłem, parasolem raczej nie, choć wykluczyć tego nie mogę" - zeznał tydzień później. Kierownik sali Stanisław G. polecił obsłudze wezwać milicję.

                  Kilka osób twierdziło, że Marian O. uderzył Piotra parasolem (to samo ludzie z tłumu mówili potem personelowi pogotowia). ZOMO-wcy wsadzili mężczyznę wraz z narzeczoną do nysy. Kiedy opierał się, dostał (jak potem twierdził) pałką.

                  W magazynie izby wytrzeźwień całą noc leżał parasol O. z 12-centymetrowym szpikulcem. W ciągu następnego tygodnia przewożono go dwukrotnie. Nikt nie sprawdzał wtedy, czy były na nim jakieś ślady. Biegli sądowi uznali później, że mógł być on narzędziem zbrodni. A to niezwykle istotna kwestia. Pierwotną przyczyną śmierci Piotra nie była bowiem rana tłuczona, tylko kłuta. Taka, jakiej nie można było zadać ZOMO-wską pałką. Głęboka rana, na którą nie zwrócili uwagi ani lekarz z pogotowia, ani medycy przyjmujący "Pietję" do szpitala...

                  ["Polska Głos Wielkopolski"]

                  Autor: Krzysztof M. Kaźmierczak
                  Źródła: Polska Głos Wielkopolski
                  • tw_wielgus Re: No cóż 31.05.11, 18:56
                    Wybacz Mike ale to ustalenie dziennikarskie. W mojej ocenie mało wiarygodne.
                    Jeżeli tempym koncem parasola potrafisz przebić czaszkę to bez egzaminów masz u mnie czarny pas z Wushu.
                    I żeby nie było nie czepiam się samego wyroku( tu mam za moło informacji), ale sądziowskiego uzasadnienia.
                    • mike.recz Re: No cóż 31.05.11, 19:03
                      Bardziej wiarygodne są miejskie legendy? A to już zależy, w które miejsce czaszki.

                      Czepiasz się zacytowanego przez PAP (nie wiadomo czy wiernie) drobnego fragmentu uzasadnienia.

                      • tw_wielgus Re: No cóż 31.05.11, 19:06
                        Nie, nie są bardziej wiarygdne, absolutnie.
                        Tyle, że spotkałem się już z tyloma przekłamaniami i artykułami pisanymi na zlecenie, że nie daję wiary ustaleniom dziennikarza. Dla mnie mają one właśnie taką samą wartość jak wspomniane przez Ciebie legendy miejskie.
                        • mike.recz Re: No cóż 31.05.11, 19:30
                          Moim zdaniem para cwaniaków na fali wzmożenia moralnego chciała wybębnić z mojej kieszeni
                          milion złotych. Gdyby ten dzieciak zginął w trakcie rozpędzania manifestacji to co innego.
                          • tw_wielgus Re: No cóż 31.05.11, 19:47
                            Mike, gdyby w uzasadnieniu sędzia napisał: Nie udało się ustalić związku przyczynowo- skutkowego działalności opozycyjnej ofiary z jego tragiczną śmiercią. Nie udało się dowieść udziału przedstawicieli służby bezpieczeństwa w śmiertelnym pobicu. Poszlaki wskazują na to że do zdarzenia doszło itd.... Nie miałbym najmniejszych problemów z zaakceptowaniem takiego uzasadnienia wyroku.
                    • kzet69 Re: No cóż 31.05.11, 19:36
                      tw_wielgus napisał:

                      > Jeżeli tempym koncem parasola potrafisz przebić czaszkę to bez egzaminów masz u
                      > mnie czarny pas z Wushu.

                      To byś ten pas musiał przyznać wielu menelom, którzy znacznie drobniejszymi rzeczami potrafią rozbijać sobie czaszki.

                      A na poważnie oczywiście że metalowym końcem parasola możesz przebić czaszkę, wystarczy że trafisz w okolicę któregoś szwu albo w kość ciemieniową.
      • tw_wielgus Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 17:56
        Obiegowe opinie nie potwierdzają tego, że sędzina prowadząca sprawę z pozytywnym wynikiem przeszła przez proces weryfikacji.
        • mike.recz Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 18:06
          tw_wielgus napisał:

          > Obiegowe opinie nie potwierdzają tego, że sędzina prowadząca sprawę z pozytywny
          > m wynikiem przeszła przez proces weryfikacji.

          Super, tyle, że to może być na przykład 35 letnia dziewczyna.

          www.rp.pl/artykul/333807.html?print=tak
          Nominacje sędziowskie - 9 czerwca 2009
          Piotr Rola 09-06-2009, ostatnia aktualizacja 09-06-2009 00:52
          Prezydent powołał 9 czerwca 2009 r. do pełnienia obowiązków sędziego 255 osób

          Powołani zostali:
          Sędziowie Sądów Okręgowych

          5. Agata Joanna ADAMCZEWSKA - w Poznaniu
          • tw_wielgus Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 18:15
            Może, ale mentalnie jest zakotwiczona.
            Może to geny, a może przywiązanie do rodzinnych tradycji?
            • wanda43 Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 18:24
              skoro dostala nominacje w 2009, to znaczy młodka bez doswiadczenia zyciowego. Nieboszczyk namianowal na kopy takich młodek.
              • wanda43 Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 18:29
                Jednak młodka. Nominacje na sedziego dostala w 2005r.
                prawo.legeo.pl/prawo/postanowienie-prezydenta-rzeczypospolitej-polskiej-z-dnia-30-maja-2005-r-nr-112-7-05-o-powolaniu-do-pelnienia-urzedu-na-stanowisku-sedziego/
                Musiala sie dobrze zasluzyc skoro w krotkim czasie dostala nominacje do Okręgowego.
              • tw_wielgus Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 18:41
                Nieboszczykowi zdarzały się liczne błędy...
            • kzet69 Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 18:32
              tw_wielgus napisał:

              > Może, ale mentalnie jest zakotwiczona.
              > Może to geny, a może przywiązanie do rodzinnych tradycji?

              STOP!!! Bo zaczynasz mentalnie się zakotwiczać w IV RP, coś na kształt dziadka w Wehrmachcie albo babci w KPP? Wstyd...
              • tw_wielgus Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 18:57
                Bez przesady, to porównanie jest równie nieuzasadnione jak ten wyrok.
                • kzet69 Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 19:23
                  w_wielgus napisał:

                  > Bez przesady, to porównanie jest równie nieuzasadnione jak ten wyrok.

                  Mam nadzieję bo tekst o odpowiedzialności genów mi się bardzo nie podobał...

                  A co do wyroku, nie wiem czy jest uzasadniony czy nie, ty także nie wiesz, nie znasz akt sprawy, nie znasz materiału dowodowego, wiesz już jednak że naśmiewanie się z "parasola" było nie na miejscu. Więc ostrożnie z ferowaniem wyroków.... IV RP czai się za progiem...
                  pzdr.
            • nepokretan Re: To, że rodzina wie iż to na pewno ZOMO to jed 31.05.11, 19:29
              A może choroba TW?

              w_wielgus napisał:

              > Może, ale mentalnie jest zakotwiczona.
              > Może to geny, a może przywiązanie do rodzinnych tradycji?
    • woda_woda A czemu mamy je zapamiętać ? 31.05.11, 17:56
      Hm ?
      • tw_wielgus Re: A czemu mamy je zapamiętać ? 31.05.11, 18:00
        A przeczytaj sobie tekst i samodzielnie wyciągnij wnioski.
        Tam, w co niektórych sądach, to by się przydał Targalski, bo w radiu to tylko nawywijał hołupców.
        • woda_woda Chodzi ci o to ? 31.05.11, 18:20
          tw_wielgus napisał:

          > A przeczytaj sobie tekst i samodzielnie wyciągnij wnioski.


          "Sąd Okręgowy w Poznaniu nie znalazł bezpośrednich dowodów na śmiertelne pobicie przez ZOMO w stanie wojennym Piotra Majchrzaka"

          Znaczy - te dowody są, tylko pani sędzia je ukrywa czy jak ?
          • wanda43 Re: Chodzi ci o to ? 31.05.11, 18:38
            Sedzia ma swobode w ocenie dowodow. Moze sobie uznac co chce i odrzucic co chce.
          • tw_wielgus Re: Chodzi ci o to ? 31.05.11, 18:42
            Przeczytaj uzasadnienie.

            woda_woda napisała:

            > tw_wielgus napisał:
            >
            > > A przeczytaj sobie tekst i samodzielnie wyciągnij wnioski.
            >
            >
            > "Sąd Okręgowy w Poznaniu nie znalazł bezpośrednich dowodów na śmiertelne pobici
            > e przez ZOMO w stanie wojennym Piotra Majchrzaka"
            >
            > Znaczy - te dowody są, tylko pani sędzia je ukrywa czy jak ?
    • p.heniu Osz f*ck!?!?!? 31.05.11, 18:11
      Uzasadnienie powinno przejść do annałów.
    • ukos [...] 31.05.11, 18:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kzet69 Re: Qrva to jednak powołanie, a nie zawód 31.05.11, 18:36
        Sorki ale z powołaniem to biegusiem do seminarium, prawnicy mają być PROFESJONALISTAMI a nie nawiedzonymi "powołanymi"!!!
        A co do tej sprawy dziwią mnie napastliwe i złośliwe komentarze względem sędziny, skoro zapewne nikt z komentujących nie miał możliwosci zapoznania sie z aktami i materiałem dowodowym rzeczonej sprawy. Czyżby wśród komentatorów zakwitała tęsknota za systemem ziobrzej sprawiedliwości IV RP?
        • tw_wielgus Re: Qrva to jednak powołanie, a nie zawód 31.05.11, 18:48
          Absolutnie.
          Skoro takie uzasadnienie spłodziła profesjonalistka i w taki sposób dokonała oceny materiału dowodowego to wcale się nie zdziwię jeżeli za jakieś pięć lat będziemy stawiać pomiki ZOMOWCOM. A ja, tym samym, będę zmuszony przeprosić Tazutę za to, że bezpodstawnie czepiałem się najpiękniejszego okresu w jego życiu.
          • kzet69 Re: Qrva to jednak powołanie, a nie zawód 31.05.11, 19:32
            A nie przychodzi ci do głowy że sędzia wydając i uzasadniając wyrok musi się opierać na materiale dowodowym a nie odczuciach i opinii społecznej? Właśnie to jest państwo prawa. Przestępstwo trzeba udowodnić, i to nie ma nic wspólnego z hołubieniem ZOMO, tylko z elementarnymi podstawami porządku prawnego RP

            pzdr.
      • mike.recz Łatwość w obrażaniu innych ludzi również 31.05.11, 18:38
        jest bardzo powszechna.
    • cookies9 Re: Zapamiętajmy sobie to nazwisko. 31.05.11, 18:36
      >mógł zginąć od uderzenia parasolem < cyt.Adamczewska

      parodia?:-)
    • douglasmclloyd Najlepsze jest to 31.05.11, 18:39
      "- Żaden z licznych dowodów przedstawionych w sprawie nie świadczył o tym, że w krytycznej godzinie prowadził on działalność niepodległościową, nie wiadomo nawet, czy tego dnia miał wpięty w ubranie opornik - powiedziała sędzia Adamczewska."

      Jak powszechnie wiadomo, działalność niepodległościową prowadziło się od 9-17 pod warunkiem, iż miało się wpięty opornik. Jeśli opornik nie był przypięty, działalności niepodległosiciowej nie prowadziło się mimo urzędowania.
      • tw_wielgus Re: Najlepsze jest to 31.05.11, 18:50
        To oczywiste, że działalność opozycyjną prowadziło się od poniedziałku do piątku w godzinach od ósmej do szesnastej.
        Kodeks pracy tego wymagał, a co jak, co ale prawa pracownicze były w PRL przestrzegane i każdy sąd dobrze o tym wie. Ten też.
    • p.heniu Takie cuś znalazłem. Dzisiejsze. 31.05.11, 19:05
      Ile chcesz za śmierć dziecka na Tiananmen?
      • tw_wielgus Re: Takie cuś znalazłem. Dzisiejsze. 31.05.11, 19:09
        W tym wypadku mamy do czynienia z ewidentną próbą skompromitowania rodzin tych, którzy zostali zabici przez komunistyczne władze.
        Nie rozumiem do czego chcesz nawiązać tą informacją. Sprecyzuj proszę.
        • p.heniu Re: Takie cuś znalazłem. Dzisiejsze. 31.05.11, 19:21
          Myślę, że polskie sadownictwo znalazło się na wschód od Pekinu.
          Michnikowi niech będą dzięki.
          • tw_wielgus Re: Takie cuś znalazłem. Dzisiejsze. 31.05.11, 19:33
            A co do tego ma Michnik?
            Masz jakieś nieuzasadnione gazecianie fiksacje.

            Poza tym pojedyńcze przypadki, nawet nie wiem jak bardzo kuriozalne, nie dają prawa do uogólnień.
    • mike.recz Nazwisko i twarz bo jest fragment uzasadnienia. 31.05.11, 19:11
      glos.tv/?p=9814
      Rodzice Majchrzaka przegrali w sądzie2011-05-31 17:05:49Sąd Okręgowy w Poznaniu odmówił zasądzenia miliona złotych zadośćuczynienia rodzicom 19-latka, śmiertelnie pobitego w 1982 roku.


      Ja temu wyrokowi coraz mniej się dziwię.

      Faktycznie odszkodowanie w takiej sytuacji się nie należało.
      • deoand Re: Nazwisko i twarz bo jest fragment uzasadnieni 31.05.11, 19:33
        Milion złotych chca za to , że ich dzieciak zmarł bo sie uchlał . Wielgus płać . Ja płacic nie będę upitemu chłopaczynie co miał pecha i moze dźgnał go drugi opozycjonista bo poszło o dziewuchę .

        A dlaczego nie dwa a może trzy - teraz sie przydadzą

        Żadnych pieniedzy - pieniądze niech płaca sędziowie jesli takowe przyznaja albo rózne wielgusy czy inne .
      • mike.recz I największy smaczek w tej sprawie. 31.05.11, 20:53
        W filmie jest to na samym końcu.
        poznan.naszemiasto.pl/artykul/930887,koniec-procesu-w-sprawie-majchrzaka-wideo,id,t.html?kategoria=687
        Sędziowie uznali, że nie ma podstaw do uznania, że Piotra pobili funkcjonariusze ZOMO oraz że jego śmierć ma jakikolwiek związek z działalnością na rzecz niepodległości Polski. Dwoma świadkami zgłoszonymi przez pełnomocnik rodziców Piotra zajmie się prokuratura z powodu podejrzeń krzywoprzysięstwa.

        Radna Joanna Frankiewicz, żona nieżyjącego już szefa poznańskiej Solidarności Walczącej, oraz jego bliscy współpracownicy złożyli wczoraj przed sądem zeznania zgodne z ustaleniami "Głosu Wielkopolskiego", że SW nie miała komórki kontrwywiadowczej i nie uzyskała informacji o sprawcach śmiertelnego pobicia w 1982 roku Piotra Majchrzaka.

        Przedmiotem rozprawy była weryfikacja twierdzeń S., że kierował on kontrwywiadem SW, a jego agent ps. "Jęczmień" miał być świadkiem przyznania się przez ZOMO-wców do pobicia Piotra. S. twierdzi, że uzyskiwane przez siebie informacje przekazywał w latach 80. Maciejowi Frankiewiczowi.

        Radna zaprzeczyła, by S. przekazywał Maciejowi Frankiewiczowi meldunki na temat rzekomych sprawców pobicia Piotra Majchrzaka. - Gdyby jakiekolwiek informacje do niego dotarły, z pewnością mąż zrobiłby wszystko, aby je ujawnić - zapewniła Joanna Frankiewicz.
        • douglasmclloyd Re: I największy smaczek w tej sprawie. 31.05.11, 21:05
          mike.recz napisał:
          > Przedmiotem rozprawy była weryfikacja twierdzeń S., że kierował on kontrwywiade
          > m SW, a jego agent ps. "Jęczmień" miał być świadkiem przyznania się przez ZOMO-
          > wców do pobicia Piotra. S. twierdzi, że uzyskiwane przez siebie informacje prze
          > kazywał w latach 80. Maciejowi Frankiewiczowi.

          Co na to "Jęczmień"?
          • mike.recz Re: I największy smaczek w tej sprawie. 31.05.11, 21:23
            douglasmclloyd napisał: Co na to "Jęczmień"?

            "Jęczmień" to jakiś klawy gość być musi bo przypomina sobie co mówił danej osobie dopiero
            po jej śmierci nie wspominając o tym za jego życia:

            poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,9696021,Sad_zdecyduje_o_zadoscuczynieniu_za_smierc_Piotra.html
            - Jest dla mnie zaskakujące, dlaczego informacje te nie wypłynęły, gdy mój mąż żył - powiedziała wdowa po Macieju Frankiewiczu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka