honeyr
06.10.11, 00:10
Ilość wątków na ten temat skłoniła mnie co by tę rozmowę obejrzeć - zobaczyć, co tak rozjuszyło lemingi, że zatupywali oczywistośc: Kaczyński nie dał się Lisowi i zdumiewajaco gładko poradził sobie ze spiętym, napastliwym i ostatecznie niezbyt przygotowanym przeciwnikiem (choć i tak mogło być gorzej, Olejnikowa poległaby totalnie w pierwszej rundzie, Lis przegrał wyraźnie, ale na punkty).
Są powody do niepokoju, bo rozmowa ta napędziła wyborców Kaczyńskiemu, to pewne. Wynika to z leminżego przekonania, które Lis realizował, że waląc w prezesa jak w bęben, wyciagając jakies kompletne idiotyzmy (historia z pistoletem, z 1991, zabawa w cytaty itp) - osłabia się go. Realnie tylko to mu fanów przysparza, ludzi którym imponuje taki cyniczny, wyluzowany (jakoby) prezes, jak negatywna postać z bajki.
Niewielu chce się dociekać, że to, co prezentuje prezes w każdej minucie, było zatrważające - ten człowiek faktycznie nie ma żadnych hamulców, to jego byc albo nie byc i w razie zdobycia władzy nawet okres 2005-07 byłby jak bukoliczna sielanka.
Innym przejawem jeszcze dalej idącej durnoty w niezamierzonym wspieraniu Kaczyńskiego jest wyczyn jełopa Olejniczaka, który dziś ogłosił, że "w całej Unii panuje strach przed Kaczyńskim". Chłopaczyna gada głupoty, ale głupoty szkodliwe - bo znów tylko tym prezesowi zwolenników napędza, gadając takie rzeczy w Polsce napędza się zwolenników temu, przed którym Unia rzekomo tak drży.