Dodaj do ulubionych

Wyksztalcenie a postępactwo.

IP: *.pcz.czest.pl 07.03.02, 16:26
Do napisania tego watku zainspirowala mnie dyskusja nt. zwiazku wyksztalcenia
ze stosunkiem do Zydow i pare innych wtretow tego typu. Postawmy problem
szerzej, jaki jest zwiazek wyksztalcenia z postepackimi pogladami. Moim zdaniem
mozna wyroznic kilka poziomow:

1. Brak, lub b. niskie wyksztalcenie.

Takie osoby kieruja sie wzorcami, ktore widza w otoczeniu, a te (jak do tej
pory) wynikaly po prostu z zasad zdrowego rozsadku. Osoby te przewaznie
nie sa postepakami.

2. Osoby srednio i (przynajmniej formalnie) dobrze wyksztalcone.

Wlasnie w tej grupie jest najwiecej schematycznych durniow, podlegajacych
roznym wplywom. Owo wyksztalcenie powoduje, ze latwo do nich dotrzec
z roznego rodzaju propaganda (wieksza role odgrywaja media, mniejsza
otoczenie). Mala grupa ober-postempakow (nie mowie, ze Zydow!)moze zatem w
latwy sposob
manipulowac reszta, odwolujac sie do wdrukowanych schematow. Szczegolnie
podatne sa na to rozne typy pochodzace z nizin spolecznych (z powodu
kompleksow). Widac to szczegolnie po jezyku postepakow, ktorzy odwoluja
sie do kilkudziesieciu zuzytych okreslen. To cwierc inteligenci pozujacy
na pol inteligentow.

3. Formalne wyksztalcenie, poparte inteligencja i zdolnoscia niezaleznego
myslenia.

Jest to grupa ludzi, rzeczywiscie wiedzaca co i dlaczego chca powiedziec.
Wnioski, do ktorych dochodza, wynikaja z pojscia pod prad powierzchownej
(jak zawsze) modzie i postepackiej propagandzie. Sa to rzeczywiscie
wartosciowe umysly. Dlatego tez nie sa postepakami, a ich poglady sa
zblizone to tych z grupy pierwszej.
Obserwuj wątek
    • Gość: komodor Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 16:31
      Po przeczytaniu wiem dlaczego kwalifikujesz się do 1 grupy. Nic dodać nic ująć.
      Gratulacje.
      • Gość: Karol W. Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.chello.pl 07.03.02, 16:48
        Gość portalu: komodor napisał(a):

        > Po przeczytaniu wiem dlaczego kwalifikujesz się do 1 grupy. Nic dodać nic ująć.
        >
        > Gratulacje.


        Oczywiście. Brzytwa to kompletny przymuł.
        • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 07.03.02, 18:06
          Gość portalu: Karol W. napisał(a):

          > Oczywiście. Brzytwa to kompletny przymuł.

          Przyganial kociol garnkowi?
      • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 07.03.02, 18:05
        Gość portalu: komodor napisał(a):

        > Po przeczytaniu wiem dlaczego kwalifikujesz się do 1 grupy. Nic dodać nic ująć.
        > Gratulacje.

        Hmm, ja osobiscie zaliczyl bym siebie do trzeciej. Chociaz jesli chodzi o pierwsza
        grupe to szanuje tych ludzi. Czesto mozna tam spotkac osoby naprawde madre, choc
        brak im formalnego wyksztalcenia. Gardze natomiast osobami z drugiej grupy. Jak
        napisalem wyzej sa to zwyczajne schematyczne durnie. Szczerze piszac wolal bym
        nalezec do pierwszej niz do drugiej.


        • Gość: t Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 18:24
          Rzeczywiście pełno jest osób (zwłaszcza na tym forum), które myslą "postępowymi"
          schematami. Działają jak automaty - pisząc jakieś słowo "klucz" (np. "Żyd"
          czy "mason") mozna być pewnym ich reakcji. Te przekonania nie wynikają przy tym z
          ich wiedzy. Po prostu przekonani są, że człowiek "kulturalny" tak własnie myslec
          powinien. Nazwałbym to postępowym prostactwem.
          • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 07.03.02, 18:30
            Gość portalu: t napisał(a):

            > Nazwałbym to postępowym prostactwem.

            Kurcze, z ust mi to wyjales!
          • Gość: Dr.KrisK A to ciekawe.. IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 18:33
            A mogę prosić o przykłady? Bo to może o mnie chodzić chyba. Fakt, skręca mnie
            jak czytam głupoty o Żydach + masonach. Ale denerwuje mnie to nie dlatego, żem
            tak został wytresowany, lub że jestem niewolnikiem political correctness, ale
            po prostu - kłóci się to z wyznawanym przeze mnie systemem wartości.
            Ktoś pogardliwie nazywa to "postempactwem". No i dobrze, niech będzie. W swej
            tępocie dalej będę protestował przeciwko wizji świata OzRMa, Kagana, Skina
            oraz innych niekonwencjonalnych myślicieli, idących pod prąd (to jedyna wartość
            ich światopoglądu).
            Pozdrawiam.
            • Gość: t Re: A to ciekawe.. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 18:39
              Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

              > A mogę prosić o przykłady? Bo to może o mnie chodzić chyba. Fakt, skręca mnie
              > jak czytam głupoty o Żydach + masonach. Ale denerwuje mnie to nie dlatego, żem
              >
              > tak został wytresowany, lub że jestem niewolnikiem political correctness, ale
              > po prostu - kłóci się to z wyznawanym przeze mnie systemem wartości.
              > Ktoś pogardliwie nazywa to "postempactwem". No i dobrze, niech będzie. W swej
              > tępocie dalej będę protestował przeciwko wizji świata OzRMa, Kagana, Skina
              > oraz innych niekonwencjonalnych myślicieli, idących pod prąd (to jedyna wartość
              >
              > ich światopoglądu).
              > Pozdrawiam.

              No dobrze doktorze, ale sam przyznajesz, ze odruch "skręcania" nie wynika u
              Ciebie z wiedzy będącej skutkiem zainteresowania danym tematem (czy to Żydami,
              czy masonerią), lecz z "wyznawanego systemu wartości".
              • Gość: Dr.KrisK Re: A to ciekawe.. IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 18:50
                Sam się zastanawiam - na pewno masz trochę racji. Nie prowadzę badan nad rolą
                obywateli wyznania mojżeszowego (oraz ich potomstwa) jak tez wpływu Loży
                Masońskiej Rytu Szkockiego na losy Bolejewa oraz okolic. Nie mam na to czasu i
                chęci - ledwie czasem wyskrobie parę minut aby tu się zalogować. Nie znam się
                na budowie komór gazowych oraz transporcie morskim Żydów do Palestyny. Nie wiem
                ilu naszych polityków ma żydowskie/masońskie korzenie. Gorzej - przecież nie
                będę tego badał, żeby dyskutować z jakimś głupkiem na forum!
                Kiedyś zapytano Kotarbińskiego na wykładzie z etyki, dlaczego nie powinno się
                czytać cudzych listów. "Bo nie wypada!" odpowiedział Kotarbiński.
                No nie wypada..
                Pozdrawiam
                • Gość: t Re: A to ciekawe.. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 19:26
                  Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                  > Sam się zastanawiam - na pewno masz trochę racji. Nie prowadzę badan nad rolą
                  > obywateli wyznania mojżeszowego (oraz ich potomstwa) jak tez wpływu Loży
                  > Masońskiej Rytu Szkockiego na losy Bolejewa oraz okolic. Nie mam na to czasu i
                  > chęci - ledwie czasem wyskrobie parę minut aby tu się zalogować. Nie znam się
                  > na budowie komór gazowych oraz transporcie morskim Żydów do Palestyny. Nie wiem
                  >
                  > ilu naszych polityków ma żydowskie/masońskie korzenie. Gorzej - przecież nie
                  > będę tego badał, żeby dyskutować z jakimś głupkiem na forum!
                  > Kiedyś zapytano Kotarbińskiego na wykładzie z etyki, dlaczego nie powinno się
                  > czytać cudzych listów. "Bo nie wypada!" odpowiedział Kotarbiński.
                  > No nie wypada..
                  > Pozdrawiam
                  A szkoda że nie interesujesz się masonerią, bo wiedziałbyś np. co miał do
                  powiedzenia Adam Michnik na temat masonów w KOR, lub afery z lożą P2 we Włoszech
                  (polecam książkę "Między panem a plebanem - rozmowa J.Żakowskiego z Michnikiem i
                  Tischnerem). O "transporcie Żydów do Palestyny drogą morską" można było
                  przeczytać - aczkolwiek niewiele - w sobotniej "GW" jakieś dwa tygodnie temu w
                  artykule o procesie Eichmanna. Problem polega na tym, że pewnien
                  rodzaj "postępowców" przyjmuje takie fakty do wiadomości tylko wtedy, gdy poda
                  je "GW".
                  • Gość: Dr.KrisK Re: A to ciekawe.. IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 19:47
                    Nie interesuję się wyżej wspomnianymi tematami, tak jak ty nie interesujesz się
                    (zapewne) zmianą tensora naprężeń kowariantnych w czasie. Dlatego też nie
                    ośmieliłbym się wypowiadać na tematy dotyczące historii masonerii. I tego nigdy
                    nie robię. Nie znam się na historii Kościoła - milczę więc, jak toczy się
                    dyskusja na temat wiary. I tak dalej.
                    Ale trochę zdrowego rozsądku mam (no i żyję już dosyć długo). Jak ktoś mi
                    pisze, że chodniki w moim ukochanym Bolejewie krzywe bo Żydzi + masoni, to wiem
                    że pisze głupoty. Jak ktoś udowadnia, że Papież to Żyd oraz sprawca wszelkich
                    nieszczęść, to wiem że ten ktoś to kretyn. Może to jest "postempactwo", ale ja
                    tak daleko mam gdzieś political correctness, że mogę nawet iść z prądem. A co!
                • charybda Re: A to ciekawe.. 07.03.02, 19:30
                  Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                  > Sam się zastanawiam - na pewno masz trochę racji. Nie prowadzę badan nad rolą
                  > obywateli wyznania mojżeszowego (oraz ich potomstwa) jak tez wpływu Loży
                  > Masońskiej Rytu Szkockiego na losy Bolejewa oraz okolic. Nie mam na to czasu i
                  > chęci - ledwie czasem wyskrobie parę minut aby tu się zalogować. Nie znam się
                  > na budowie komór gazowych oraz transporcie morskim Żydów do Palestyny. Nie wiem
                  >
                  > ilu naszych polityków ma żydowskie/masońskie korzenie. Gorzej - przecież nie
                  > będę tego badał, żeby dyskutować z jakimś głupkiem na forum!
                  > Kiedyś zapytano Kotarbińskiego na wykładzie z etyki, dlaczego nie powinno się
                  > czytać cudzych listów. "Bo nie wypada!" odpowiedział Kotarbiński.
                  > No nie wypada..
                  > Pozdrawiam
                  Ja bym jeszcze dodała kwestię smaku Herberta. Prywatnie do Dr.KrisK'a: jeśli
                  jesteś cały czas tą samą osobą także na innych wątkach to tak trzymać!
                  • Gość: Dr.KrisK Ja prywatnie.. IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 19:36
                    Obejrzałem się w lustrze - niestety, cały czas to ja sam w całej krasie...
                    Pozdrawiam
                    KrisK + tytuły
                    • Gość: t w kwestii smaku IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 20:02
                      Prosiłbym o wyjasnienie w jaki sposób kierować się "smakiem" np. w badaniach
                      historycznych. Przykro mi moi drodzy, ale to co piszecie to - nazwijmy to -
                      naiwność.

                      • Gość: Dr.KrisK Re: w kwestii smaku IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 20:19
                        A kto tu mówi o "kwestii smaku" w badaniach historycznych? Toż pisałem ci, że
                        z pełnym szacunkiem milczę, jak P.T. Historycy przemawiają. Nawet jak wydaje mi
                        się, że gadają bzdury (dr Ratajczak - historyk...). Mnie naiwnemu chodzi o
                        wpływ masonerii na krzywe chodniki we wzmiankowanym Bolejewie... Albo o
                        współpracę Żydów z Niemcami w czasie wojny przy eksterminacji Polaków... Albo o
                        szczelność komór gazowych..
                        Jam prosty człowiek od tensorów czwartej walencji, i proszę mi wybaczyć, że
                        czasem coś tam naiwnie pisnę na forum. Mogę?
                        :)
                        • Gość: t Re: w kwestii smaku IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 20:41
                          Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                          > A kto tu mówi o "kwestii smaku" w badaniach historycznych? Toż pisałem ci, że
                          > z pełnym szacunkiem milczę, jak P.T. Historycy przemawiają. Nawet jak wydaje mi
                          >
                          > się, że gadają bzdury (dr Ratajczak - historyk...). Mnie naiwnemu chodzi o
                          > wpływ masonerii na krzywe chodniki we wzmiankowanym Bolejewie... Albo o
                          > współpracę Żydów z Niemcami w czasie wojny przy eksterminacji Polaków... Albo o
                          >
                          > szczelność komór gazowych..
                          > Jam prosty człowiek od tensorów czwartej walencji, i proszę mi wybaczyć, że
                          > czasem coś tam naiwnie pisnę na forum. Mogę?
                          > :)

                          A mnie chodzi o pewien automatyzm myslenia, który powoduje, że pewne tematy
                          wywołują okreslone odpowiedzi na zasadzie odruchu warunkowego, tymczasem
                          dyskutować nalezy o wszystkim nie przyjmując żadnych poglądów tylko dlatego,
                          że "tak wypada". (O wpływie masonerii na stan chodników w Bolejewie nic mi nie
                          wiadomo, ale co do współpracy Żydów z Niemcami - polecam książkę "Kronika getta
                          warszawskiego" Emanuela Ringelbluma, gdzie sporo pisze się o tzw. "12". Była to
                          żydowska agentura gestapo, działająca głównie na terenie getta, ale zajmowała się
                          też prowokacjami po "aryjskiej" stronie, mozna też pocztać "Eichmanna w
                          Jerozolimie" H. Arendt. Zazwyczaj nic nie jest tak czarno-białe jak się wydaje).
                          • Gość: Dr.KrisK Re: w kwestii smaku IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 20:57
                            Nic nie jest czarno-białe: w zupełności się zgadzam! Dlatego też uważam np. że
                            trzeba mówić o udziale Żydów u UB, mordach popełnionych przez Polaków na
                            cywilnych Niemcach w czasie wojny, oraz o bardzo wielu przemilczanych tematach.
                            Natomiast naiwnie nie zgadzam się na relatywizowanie wszystkiego. Potem ofiary
                            mylą sie z oprawcami, a zresztą było ciemno...
                            Myślę zresztą, że się zgadzamy co do istoty sprawy. Chciałbym tylko abyś nie
                            sądził, że moje (oraz innych) liczne protesty przeciwko np. antysemityzmowi czy
                            marsjańskim teoriom politycznym biorą się z nieumiejętności samodzielnego
                            myślenia. To nie jest takie proste..
                            • Gość: t Re: w kwestii smaku IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 22:00
                              Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                              > Nic nie jest czarno-białe: w zupełności się zgadzam! Dlatego też uważam np. że
                              > trzeba mówić o udziale Żydów u UB, mordach popełnionych przez Polaków na
                              > cywilnych Niemcach w czasie wojny, oraz o bardzo wielu przemilczanych tematach.
                              > Natomiast naiwnie nie zgadzam się na relatywizowanie wszystkiego. Potem ofiary
                              > mylą sie z oprawcami, a zresztą było ciemno...
                              > Myślę zresztą, że się zgadzamy co do istoty sprawy. Chciałbym tylko abyś nie
                              > sądził, że moje (oraz innych) liczne protesty przeciwko np. antysemityzmowi czy
                              >
                              > marsjańskim teoriom politycznym biorą się z nieumiejętności samodzielnego
                              > myślenia. To nie jest takie proste..

                              Zgoda, ale, w relatywizowaniu celują zwłaszcza "postępowcy" (chociażby ci z "GW"
                              u których gościmy)
                        • Gość: Kagan Re: w kwestii smaku IP: *.lib.latrobe.edu.au 09.03.02, 05:56
                          Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):
                          Jam prosty człowiek od tensorów czwartej walencji, i proszę mi wybaczyć, że
                          czasem coś tam naiwnie pisnę na forum. Mogę? :)
                          K: Npislabys bys po ludzku, ze tensory to "zgeneralizowane" wektory,
                          to 99% forumowiczow wiedzialo by czym sie zajmujesz!
                          Typowy naukowy "noworysz"!

            • Gość: Kagan Re: A to ciekawe.. IP: *.lib.latrobe.edu.au 09.03.02, 05:48
              Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

              > A mogę prosić o przykłady? Bo to może o mnie chodzić chyba. Fakt, skręca mnie
              > jak czytam głupoty o Żydach + masonach. Ale denerwuje mnie to nie dlatego, żem
              >
              > tak został wytresowany, lub że jestem niewolnikiem political correctness, ale
              > po prostu - kłóci się to z wyznawanym przeze mnie systemem wartości.
              > Ktoś pogardliwie nazywa to "postempactwem". No i dobrze, niech będzie. W swej
              > tępocie dalej będę protestował przeciwko wizji świata OzRMa, Kagana, Skina
              > oraz innych niekonwencjonalnych myślicieli, idących pod prąd (to jedyna wartość
              >
              > ich światopoglądu).
              > Pozdrawiam.

              K: Wole byc niekonwencjonalnym myslicielem, niz konwencjonalnym glupkiem...
        • Gość: komodor Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 18:30
          Patrząc na to co mnie otacza ja bym się do wzorców z otoczenia nie odwoływał a
          w każdym razie byłbym z tym bardzo ostrozny.
          Patrząc na posłów którzy nieustannie (zdecydowanie za często) nas absorbują
          mogę stwierdzić, że prosty lud w postaci np.Leppera, Wrzodaka z cała pewnością
          nie może być oskarżany o posiadanie wykształcenia, wiedza o złożonych
          problemach jest im obca a zdrowy rozsądek ich otoczenia jest bardzo specyficzny
          by nie powiedzieć, że nie ma nic wspólnego ani ze zdrowiem ani rozsądkiem.
          Ubóstwo wiedzy i wykształcenia powoduje, że przyjmuje się za prawdy objawione
          każde głupstwo zasłyszane w otoczeniu. Nic więc dziwnego, że do dzisiejszego
          dnia lud wierzy, że można zajść w ciążę od siedzenia na wilgotnej ziemi.
          Oczywiście nie zawsze wykształcenie idzie w parze z rozumem. Sądząc po
          licznych "profesorach" występujących w radiu ojca Rydzyka jest to w niektórych
          grupach zjawisko nadzwyczaj rzadkie.
          Generalnie jednak wykształcenie poszerza horyzonty i nie pozwala na robienie i
          mówienie zbyt wielu głupot.
          • Gość: t Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 18:36
            Gość portalu: komodor napisał(a):

            > Patrząc na to co mnie otacza ja bym się do wzorców z otoczenia nie odwoływał a
            > w każdym razie byłbym z tym bardzo ostrozny.
            > Patrząc na posłów którzy nieustannie (zdecydowanie za często) nas absorbują
            > mogę stwierdzić, że prosty lud w postaci np.Leppera, Wrzodaka z cała pewnością
            > nie może być oskarżany o posiadanie wykształcenia, wiedza o złożonych
            > problemach jest im obca a zdrowy rozsądek ich otoczenia jest bardzo specyficzny
            >
            > by nie powiedzieć, że nie ma nic wspólnego ani ze zdrowiem ani rozsądkiem.
            > Ubóstwo wiedzy i wykształcenia powoduje, że przyjmuje się za prawdy objawione
            > każde głupstwo zasłyszane w otoczeniu. Nic więc dziwnego, że do dzisiejszego
            > dnia lud wierzy, że można zajść w ciążę od siedzenia na wilgotnej ziemi.
            > Oczywiście nie zawsze wykształcenie idzie w parze z rozumem. Sądząc po
            > licznych "profesorach" występujących w radiu ojca Rydzyka jest to w niektórych
            > grupach zjawisko nadzwyczaj rzadkie.
            > Generalnie jednak wykształcenie poszerza horyzonty i nie pozwala na robienie i
            > mówienie zbyt wielu głupot.

            Pisanie o radiu "M" jest już nudne. Radziłbym zwócić uwagę na "intelektualistów"
            pisujących do takich periodyków jak "GW", czy "Respublica Nowa". Tam dopiero
            mozna znaleźć przykłady bełkotu intelektualnego.
            • Gość: Dr.KrisK Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 18:38
              Przykłady bym prosił... Strasznie lubię bełkot intelektualny, tobym sobie
              poczytał...
              • Gość: t Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 18:41
                Gość portalu: Dr.KrisK napisał(a):

                > Przykłady bym prosił... Strasznie lubię bełkot intelektualny, tobym sobie
                > poczytał...

                Polecam rozmowę redakcyjną w - bodajże - wrześniowym numerze "Respubliki" -
                temat "Historia i pamięć". Bełkot w stanie czystym.
                • Gość: Dr.KrisK Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.eng.fsu.edu 07.03.02, 18:52
                  Dziękuję - spróbuję znaleźć w Internecie!
                  Pozdrawiam.
          • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 07.03.02, 18:47
            Gość portalu: komodor napisał(a):

            > mogę stwierdzić, że prosty lud w postaci np.Leppera, Wrzodaka z cała pewnością
            > nie może być oskarżany o posiadanie wykształcenia, wiedza o złożonych
            > problemach jest im obca a zdrowy rozsądek ich otoczenia jest bardzo specyficzny

            Nie wiem, czy sa to reprezentanci "prostego ludu", jednak kto wie, mysle ze
            i oni czasami maja racje (np. stosunek do pederastii)


            > Ubóstwo wiedzy i wykształcenia powoduje, że przyjmuje się za prawdy objawione
            > każde głupstwo zasłyszane w otoczeniu.

            Bzdura. Wlasnie w tej grupie odpornosc "na kazde glupstwo zaslyszane w otoczeniu"
            jest wyjatkowo duza. To postepowi intelektualisci zachwycali sie komunizmem i
            spoldzielniami produkcyjnymi, podczas gdy kazdy chlop smial sie z tego w kulak.
            Poza tym "otoczenie" takich ludzi jest stosunkowo niewielkie. Co innego
            z postepakami, tam "nowe prady" sa przejmowane nader chetnie. Zielone i tylko
            zielone wrzeszcza postepaki, do czasu az zielone okazuje sie kompletna klapa.
            Wtedy szybko zapominaja i przerzucaja sie na nowe idee.


            Nic więc dziwnego, że do dzisiejszego
            > dnia lud wierzy, że można zajść w ciążę od siedzenia na wilgotnej ziemi.

            Bzdura! Nigdy o czyms takim nie slyszalem. Za to postepaki do dzis wierza,
            ze komunizm byl OK, tylko realizacja nie ta.


            > Oczywiście nie zawsze wykształcenie idzie w parze z rozumem. Sądząc po
            > licznych "profesorach" występujących w radiu ojca Rydzyka jest to w niektórych
            > grupach zjawisko nadzwyczaj rzadkie.

            Nie znam tych profesorow, wiedzac jednak ilu profesorow popieralo komunizm...
            Generalnie prawda jest, ze profesor tez moze byc zwyklym durniem i/lub lajdakiem.

            > Generalnie jednak wykształcenie poszerza horyzonty i nie pozwala na robienie i
            > mówienie zbyt wielu głupot.

            Niektorym rzeczywiscie poszerza, inni to "druga grupa"

            • Gość: komodor Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.03.02, 20:48
              Wielka szkoda, że ci nie poszerzyło i zakwalifikowałeś się do drugiej grupy.Ale
              nie martw się - nie jesteś odosobniony.
    • Gość: mrrr Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 07.03.02, 18:46
      Gość portalu: brzytwa napisał(a):

      > Do napisania tego watku zainspirowala mnie dyskusja nt. zwiazku wyksztalcenia
      > ze stosunkiem do Zydow i pare innych wtretow tego typu. Postawmy problem
      > szerzej, jaki jest zwiazek wyksztalcenia z postepackimi pogladami. Moim zdaniem
      > mozna wyroznic kilka poziomow:
      >
      > 1. Brak, lub b. niskie wyksztalcenie.
      >
      > Takie osoby kieruja sie wzorcami, ktore widza w otoczeniu, a te (jak do tej
      > pory) wynikaly po prostu z zasad zdrowego rozsadku. Osoby te przewaznie
      > nie sa postepakami.
      >
      > 2. Osoby srednio i (przynajmniej formalnie) dobrze wyksztalcone.
      >
      > Wlasnie w tej grupie jest najwiecej schematycznych durniow, podlegajacych
      > roznym wplywom. Owo wyksztalcenie powoduje, ze latwo do nich dotrzec
      > z roznego rodzaju propaganda (wieksza role odgrywaja media, mniejsza
      > otoczenie). Mala grupa ober-postempakow (nie mowie, ze Zydow!)moze zatem w
      > latwy sposob
      > manipulowac reszta, odwolujac sie do wdrukowanych schematow. Szczegolnie
      > podatne sa na to rozne typy pochodzace z nizin spolecznych (z powodu
      > kompleksow). Widac to szczegolnie po jezyku postepakow, ktorzy odwoluja
      > sie do kilkudziesieciu zuzytych okreslen. To cwierc inteligenci pozujacy
      > na pol inteligentow.
      >
      > 3. Formalne wyksztalcenie, poparte inteligencja i zdolnoscia niezaleznego
      >
      > myslenia.
      >
      > Jest to grupa ludzi, rzeczywiscie wiedzaca co i dlaczego chca powiedziec.
      > Wnioski, do ktorych dochodza, wynikaja z pojscia pod prad powierzchownej
      > (jak zawsze) modzie i postepackiej propagandzie. Sa to rzeczywiscie
      > wartosciowe umysly. Dlatego tez nie sa postepakami, a ich poglady sa
      > zblizone to tych z grupy pierwszej.
      Jest jeszcze jedna grupa ludzi, można by ją nazwać interdyscyplinarną. Są to ci,
      którzy uwielbiają szufladki i umieją wszystko i wszystkich przyporządkować do
      ustalonych przez siebie kategorii: 1,2,3. I są to rzeczywiście wartościowe
      umysły, bo gdyby nie oni nie wiedzielibyśmy, kim jesteśmy. A tak - w oparciu o
      przypisanie według kilku (prawdziwym "wartościowcom" wystaczy nawet jedna) cech
      możemy uświadomić sobie naszą prawdziwą naturę. Serdecznie dziękuję brzytwo!
      • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 07.03.02, 18:52
        Gość portalu: mrrr napisał(a):

        >I są to rzeczywiście wartościowe
        > umysły, bo gdyby nie oni nie wiedzielibyśmy, kim jesteśmy. A tak - w oparciu o
        > przypisanie według kilku (prawdziwym "wartościowcom" wystaczy nawet jedna) cech
        > możemy uświadomić sobie naszą prawdziwą naturę. Serdecznie dziękuję brzytwo!

        Drobiazg. Podjalem ten trud nie tylko dla ciebie.

    • Gość: Indris A o czym właściwie mowa ? IP: *.ibspan.waw.pl 07.03.02, 19:02
      Słowo "postępaki" spotkałem w "Najwyższym Czasie", organie UPR. Tam ono
      oznaczało wszystkich, którzy nie podzielają poglądów UPR. Nie wiadomo jednak,
      co oznacza ono u brzytwy. Można się domyślić, że poglądy niezgodne z jego
      poglądami. W każdym razie podział ludzkich poglądów i postaw na dwie
      klasy: "postępackich" i "niepostępackich" jest daleko posuniętym prymitywizmem
      i zalatuje - o zgrozo - myśleniem komunistów z epoki Józefa Wissarionowicza,
      którzy też dzielili wszzystkie poglądy na dwie klasy: ich i niesłuszne. Ale już
      dawno temu Francuzi ukuli powiedzenie: "les extremites se touchent" (skrajności
      się stykają).
      • Gość: brzytwa Re: A o czym właściwie mowa ? IP: *.pcz.czest.pl 07.03.02, 19:17
        Gość portalu: Indris napisał(a):

        > Słowo "postępaki" spotkałem w "Najwyższym Czasie", organie UPR.

        Owszem, tez je tam spotkalem :). Nigdy nie przypisywalem sobie praw
        autorskich do tego okreslenia. Zdaje sie, ze jego autorem jest P. Mirek
        Wiechowski, tworca witryny ciemnogrod.net

        > Tam ono
        > oznaczało wszystkich, którzy nie podzielają poglądów UPR.

        Nieprawda. Oznaczalo wszystkich ludzi o postepowych pogladach. Nalezy
        jednak zaznaczyc, ze slowo "postepowy" zuzylo sie tak bardzo, ze nawet
        postepaki unikaja jego stosowania. Teraz mowia "nowoczesny" lub "cywilizowany".

        > Nie wiadomo jednak,
        > co oznacza ono u brzytwy.

        To samo!


        > klasy: "postępackich" i "niepostępackich" jest daleko posuniętym prymitywizmem
        > i zalatuje - o zgrozo - myśleniem komunistów z epoki Józefa Wissarionowicza,
        > którzy też dzielili wszzystkie poglądy na dwie klasy: ich i niesłuszne. Ale już
        > dawno temu Francuzi ukuli powiedzenie: "les extremites se touchent" (skrajności
        > się stykają).

        No prosze, duzo pisania, znajomosc historii, jezykow obcych i czego tam jeszcze,
        a wniosek wlasciwie jaki? Bo mnie sie wydaje, ze zaden. Typowe dla osobnikow
        z drugiej grupy.
        Skoro taki podzial nie istnieje, to skad podzial sceny politycznej na pol, spory
        wokol aborcji, eutanazji, formalizacji zboczen seksualnych, stosunku do komunizmu
        religii, wychowania dzieci itd. itp. Podzial jakze widoczny rowniez na tym forum.
        A przy podziale na postepakow i innych, nasza strona barykady to nie tylko UPR.

        • charybda Re: A o czym właściwie mowa ? 07.03.02, 19:46
          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

          > Nieprawda. Oznaczalo wszystkich ludzi o postepowych pogladach. Nalezy
          > jednak zaznaczyc, ze slowo "postepowy" zuzylo sie tak bardzo, ze nawet
          > postepaki unikaja jego stosowania. Teraz mowia "nowoczesny" lub "cywilizowany".
          Faktycznie, bycie nowoczesnym, czy cywilizowanym to taki wstyd. Lepiej być
          ciemnogrodzianinem. Ja jednak mimo wszystko pozostanę sobą.
          > > Nie wiadomo jednak,
          > > co oznacza ono u brzytwy.
          >
          > To samo!
          >
          >
          > > klasy: "postępackich" i "niepostępackich" jest daleko posuniętym prymitywi
          > zmem
          > > i zalatuje - o zgrozo - myśleniem komunistów z epoki Józefa Wissarionowicz
          > a,
          > > którzy też dzielili wszzystkie poglądy na dwie klasy: ich i niesłuszne. Al
          > e już
          > > dawno temu Francuzi ukuli powiedzenie: "les extremites se touchent" (skraj
          > ności
          > > się stykają).
          >
          > No prosze, duzo pisania, znajomosc historii, jezykow obcych i czego tam jeszcze
          > ,
          > a wniosek wlasciwie jaki? Bo mnie sie wydaje, ze zaden. Typowe dla osobnikow
          > z drugiej grupy.
          Wniosek wyjaśnić mogę ja: skrajności prawe i lewe są sobie bliskie bo opierają
          się na pogardzie dla indywidualnosci człowieka i lubią wszystkich przypisywać do
          określonych przez siebie grup. Przy czym w rzeczywistości grupy te są dwie: my i
          oni.
          > Skoro taki podzial nie istnieje, to skad podzial sceny politycznej na pol, spor
          > y
          > wokol aborcji, eutanazji, formalizacji zboczen seksualnych, stosunku do komuniz
          > mu
          > religii, wychowania dzieci itd. itp. Podzial jakze widoczny rowniez na tym foru
          > m.
          > A przy podziale na postepakow i innych, nasza strona barykady to nie tylko UPR.
          Odpowiedź na pytanie o dualny podział polskiej (i nie tyko) sfery politycznej
          powyżej.
          • palesz No nie brzytwa - zaszokowałeś mnie !!! 07.03.02, 20:10
            Zapytasz czym:
            1. Skromnością - zaliczyłeś się do trzeciej, wyraznie wymierającej grupy!
            2. Rozsądkiem - sam stwierdziłeś, że wolał byś należeć do grupy 1 niż 2. Jest
            to rozsądne - bo pomimo twego ostrego jak brzytwa intelektu, i tak większość
            przedstawicieli grupy 3 zaliczy cię do grupy 1.
            p.s.
            powiedz brzytwa od kiedy to bycie typowym, polskim idiotą jest działalnością
            pod prąd? Mówiąc serio - trudno o większy kompromizm z głupotą - powszechnie
            rządzącą naszym Krajem niż te brednie które pleciesz. Przykro powiedzieć, ale
            to TY jesteś typowym przedstawicielem grupy formalnie wykształconych,
            kompromisowym? wobec panujących przesądów w gruncie rzeczy idiotów!
            • Gość: brzytwa Re: No nie brzytwa - zaszokowałeś mnie !!! IP: *.pcz.czest.pl 08.03.02, 12:37
              palesz napisał(a):

              > 1. Skromnością - zaliczyłeś się do trzeciej, wyraznie wymierającej grupy!

              Nie jest z nami tak zle.

              > 2. Rozsądkiem - sam stwierdziłeś, że wolał byś należeć do grupy 1 niż 2.

              Owszem. Zdecydowanie tak!

              > to rozsądne - bo pomimo twego ostrego jak brzytwa intelektu, i tak większość
              > przedstawicieli grupy 3 zaliczy cię do grupy 1.

              Skad wiesz co by powiedzieli ci z trzeciej grupy?

              > powiedz brzytwa od kiedy to bycie typowym, polskim idiotą jest działalnością
              > pod prąd? Mówiąc serio - trudno o większy kompromizm z głupotą - powszechnie
              > rządzącą naszym Krajem niż te brednie które pleciesz. Przykro powiedzieć, ale
              > to TY jesteś typowym przedstawicielem grupy formalnie wykształconych,
              > kompromisowym? wobec panujących przesądów w gruncie rzeczy idiotów!

              Prosze wszystkich o uwage! Mamy tutaj typowego przedstawiciela grupy 2, ktory
              ma problemy z podstawami logiki i spojnoscia swojej wypowiedzi. W zdaniu wyzej
              chce mnie zaliczyc do 1-szej grupy, potem do drugiej (widac nie moze sie
              zdecydowac). Potem nastepuje szarpanie za nogawki. Typowa reakcja postepaka,
              ktory spotyka sie z mysleniem niepasujacym do jego wdrukowanego schematu.
          • Gość: brzytwa Re: A o czym właściwie mowa ? IP: *.pcz.czest.pl 08.03.02, 12:22
            charybda napisał(a):

            > Faktycznie, bycie nowoczesnym, czy cywilizowanym to taki wstyd. Lepiej być
            > ciemnogrodzianinem. Ja jednak mimo wszystko pozostanę sobą.

            Bardzo dobrze. O tym jest wlasnie ta dyskusja. O wplywie propagandy na ludzkie
            postepowanie. O tym, co w psychologii nazywa sie cisnieniem wzorcow. Postawilem
            teze, ze postepackiej propagandzie ulegaja przede wszystkim osoby, majace
            co prawda formalne wyksztalcenie, ale niezdolne do samodzielnego myslenia.
            Czy wstyd byc "nowoczesnym"? Moim zdaniem tak. Co to wlasciwie ma znaczyc
            "nowoczesny" w odniesieniu do stylu zycia? To zwykly propagandowy chwyt, ktoremu
            ulegaja miernoty. Paradoksalnie "nowoczesny" znaczy m.in. nihilistyczny, a zatem
            kazdy styl zycia jest dobry. Jest zatem w postepackiej ideologii niespojnosc.
            Mowiac wprost, to sie nie trzyma kupy! Dobre dla miernot.


            > Wniosek wyjaśnić mogę ja: skrajności prawe i lewe są sobie bliskie bo opierają
            > się na pogardzie dla indywidualnosci człowieka i lubią wszystkich przypisywać d
            > o
            > określonych przez siebie grup. Przy czym w rzeczywistości grupy te są dwie: my
            > i
            > oni.

            Tekst powyzej, nie wnosi nic nowego. Znam ten rodzaj argumentacji. W koncu
            tez czytam GW :).

            > Odpowiedź na pytanie o dualny podział polskiej (i nie tyko) sfery politycznej
            > powyżej.

            Ale mialka.
            • charybda Re: A o czym właściwie mowa ? 08.03.02, 12:49
              Gość portalu: brzytwa napisał(a):

              > charybda napisał(a):
              >
              > > Faktycznie, bycie nowoczesnym, czy cywilizowanym to taki wstyd. Lepiej być
              >
              > > ciemnogrodzianinem. Ja jednak mimo wszystko pozostanę sobą.
              >
              > Bardzo dobrze. O tym jest wlasnie ta dyskusja. O wplywie propagandy na ludzkie
              > postepowanie. O tym, co w psychologii nazywa sie cisnieniem wzorcow. Postawilem
              > teze, ze postepackiej propagandzie ulegaja przede wszystkim osoby, majace
              > co prawda formalne wyksztalcenie, ale niezdolne do samodzielnego myslenia.
              > Czy wstyd byc "nowoczesnym"? Moim zdaniem tak. Co to wlasciwie ma znaczyc
              > "nowoczesny" w odniesieniu do stylu zycia? To zwykly propagandowy chwyt, ktorem
              > u
              > ulegaja miernoty. Paradoksalnie "nowoczesny" znaczy m.in. nihilistyczny, a zate
              > m
              > kazdy styl zycia jest dobry. Jest zatem w postepackiej ideologii niespojnosc.
              > Mowiac wprost, to sie nie trzyma kupy! Dobre dla miernot.
              Nowoczesny to taki sam przymiotnik jak każdy inny - zatem w gruncie rzeczy może
              oznaczać wszystko. Np. co to znaczy ciepły, zimny, wesoły, smutny. Przymiotniki
              określają nie przedmioty (do tego służą rzeczowniki) lecz stany emocjonalne,
              stosunek podmiotu mówiącego do danego przedmiotu. I treść przymiotnika oznaczona
              jest porównaniem danego podmiotu do innych oraz stwierdzeniem podobieństwa np.
              jeśli określam że ciepłe jest coś mające temperaturę taką i taką to inne coś
              mające taką temperaturę też jest ciepłe. I to samo odnosi się do nowoczesności np
              jeśli stwierdzam, że nowoczesny jest mój strój to czyjś strój podobny do mojego
              jest nowoczesny. To samo odnośnie poglądów. Jednak większość przymiotników ma
              przypisane, powszechnie przyjęte definicje (przypisane cechy równoznaczne).
              Możemy się z tymi definicjami nie zgadzać. Np za nowoczesną uważa się obecnie np
              postawę indywidualistyczną, tolerancyjną. Kiedyś mianem nowoczesnej określano
              gilotynę. Rzecz w tym, że dzięki przymiotnikom możemy się identyfikować z daną
              grupą ludzi, nie poprzez rzeczywistą bliskość, lecz przez sztuczne (założone a
              priori) przyporządkowanie myślowe. I tutaj chyba się zgadzamy, choć obawiam się,
              że ty z kolei ulegasz przyporządkowaniu "w drugą stronę"
              >
              > > Wniosek wyjaśnić mogę ja: skrajności prawe i lewe są sobie bliskie bo opie
              > rają
              > > się na pogardzie dla indywidualnosci człowieka i lubią wszystkich przypisy
              > wać d
              > > o
              > > określonych przez siebie grup. Przy czym w rzeczywistości grupy te są dwie
              > : my
              > > i
              > > oni.
              >
              > Tekst powyzej, nie wnosi nic nowego. Znam ten rodzaj argumentacji. W koncu
              > tez czytam GW :).
              Oczywiście nie uważam się za jakiegoś nowatora w dziedzinie polityczno-
              społecznej. Po prostu zgadzam się z tą tezą (nie dlatego, że głosi ją ktoś tam
              tylko dlatego, że takie wnioski wynikają z mojego, przyznam że niewielkiego,
              doświadczenia życiowego)
              > > Odpowiedź na pytanie o dualny podział polskiej (i nie tyko) sfery politycz
              > nej
              > > powyżej.
              >
              > Ale mialka.
              Przykro mi że tak oceniasz moje wypowiedzi. Jestem jeszcze młoda i może z czasem
              moje przemyślenia staną się bardziej wyrafinowane. Wiem, że nic nie wiem. Czego i
              tobie życzę.
              • Gość: brzytwa Re: A o czym właściwie mowa ? IP: *.pcz.czest.pl 08.03.02, 13:09
                charybda napisał(a):

                > Nowoczesny to taki sam przymiotnik jak każdy inny

                Dziekuje za wyklad, ale mam wrazenie, ze mowimy niedokladnie o tym
                samym. Dla mnie jest istotny aspekt propagandowy. Ktoz by nie chcial
                byc "nowoczesny"? Ten mechanizm wykorzystuja w szerzeniu swoich zdegenerowanych
                pogladow postepaki, ale udaje im sie tylko w przypadku miernot.
                Zwykle metody reklamy. W odniesieniu do wielu - skuteczne. Wytarte porteczki
                za 40 zl, i komorka, za nieuzywanie ktorej trzeba zaplacic miesiecznie
                drugie tyle :). Druga grupa.


                > Przykro mi że tak oceniasz moje wypowiedzi. Jestem jeszcze młoda

                No faktycznie, to cie czesciowo usprawiedliwia :)
                • charybda Re: A o czym właściwie mowa ? 12.03.02, 18:28
                  Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                  > charybda napisał(a):
                  >
                  > > Nowoczesny to taki sam przymiotnik jak każdy inny
                  >
                  > Dziekuje za wyklad, ale mam wrazenie, ze mowimy niedokladnie o tym
                  > samym. Dla mnie jest istotny aspekt propagandowy. Ktoz by nie chcial
                  > byc "nowoczesny"? Ten mechanizm wykorzystuja w szerzeniu swoich zdegenerowanych
                  >
                  > pogladow postepaki, ale udaje im sie tylko w przypadku miernot.
                  > Zwykle metody reklamy. W odniesieniu do wielu - skuteczne. Wytarte porteczki
                  > za 40 zl, i komorka, za nieuzywanie ktorej trzeba zaplacic miesiecznie
                  > drugie tyle :). Druga grupa.
                  >
                  Nie wiem w jaki sposób skojarzyłeś/aś "wytarte porteczki" z komórką i
                  postępakami. Czyżby nowy stereotyp, o którym nie słyszałam? A myślałam że tych,
                  które już znam wystarczy mi na całe życie... Odnośnie propagandy - większość
                  ludzi występujących publicznie stosuje tego typu metody (sam np. podział sceny
                  politycznej na prawicę i lewicę - po zastanowieniu okazuje się co najmniej
                  uproszczony). Co nie przesądza ani o fałszywości ani o prawdziwości głoszonych
                  przez nich tez. Nie można też osądzać kwalifikacji intelektualnych człowieka po
                  tym, czy jego poglądy są zgodne z moimi czy nie. Nie zawsze zdolność do myślenia
                  prowadzi człowieka do słusznych wniosków. Mój adwersarz może być mądrzejszy od
                  mojego zwolennika, a jednocześnie nie mieć racji w danej kwestii. Wniosek: na
                  poglądy człowieka ma wpływ tak wiele czynników, także pozaintelektualnych, że
                  klasyfikowanie ich według twoich kryteriów jest bez sensu. W niemal każdej grupie
                  światopoglądowo podobnej znajdują się idioci i ludzie zdolni do logicznego
                  myślenia. A nieraz ci drudzy zmieniają się w pierwszych. Więc nie oceniaj zbyt
                  łatwo, aby i ciebie nie oceniono.
                  > > Przykro mi że tak oceniasz moje wypowiedzi. Jestem jeszcze młoda
                  >
                  > No faktycznie, to cie czesciowo usprawiedliwia :)
                  A ciebie co usprawiedliwia? Raczej nie serwowane mi emotikony bo taka siksa to ze
                  mnie już nie jest. Wolałabym kilka argumentów merytorycznych. Dotychczasowe -
                  absolutnie niewystarczające.
                  • Gość: brzytwa Re: A o czym właściwie mowa ? IP: *.pcz.czest.pl 13.03.02, 11:36
                    charybda napisał(a):

                    > Nie wiem w jaki sposób skojarzyłeś/aś "wytarte porteczki" z komórką i
                    > postępakami. Czyżby nowy stereotyp, o którym nie słyszałam? A myślałam że
                    >tych,
                    > które już znam wystarczy mi na całe życie...

                    Hmm, czyzbys za duzo wydawala na telefony charybdo ;)

                    > A ciebie co usprawiedliwia? Raczej nie serwowane mi emotikony bo taka siksa to
                    > ze
                    > mnie już nie jest. Wolałabym kilka argumentów merytorycznych. Dotychczasowe -
                    > absolutnie niewystarczające.

                    To nie byly zadne tam "emotikony". Ja tylko zgodzilem sie z toba, ze
                    jako "osoba mloda" masz prawo nie rozumiec wielu rzeczy, stad moja wyrozumialosc
                    dla twoich argumentow :).
    • Gość: Jaceq Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.ppp.szeptel.net.pl 07.03.02, 20:37
      Gość portalu: brzytwa napisał(a):

      Nie mam pojęcia, skąd brzytwa wzięła takie wnioski, ale z wszelkich sondaży wynika zależność dość
      prosta: zwolennikami postępu wszelakiego są osoby lepiej wykształcone. Taka jest prawda.
      Ale może brzytwa nie wierzy sondażom?
      • Gość: t Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 20:44
        Gość portalu: Jaceq napisał(a):

        > Gość portalu: brzytwa napisał(a):
        >
        > Nie mam pojęcia, skąd brzytwa wzięła takie wnioski, ale z wszelkich sondaży wyn
        > ika zależność dość
        > prosta: zwolennikami postępu wszelakiego są osoby lepiej wykształcone. Taka jes
        > t prawda.
        > Ale może brzytwa nie wierzy sondażom?

        Co to znaczy "postęp wszelaki"? W latach 30 np. "postępowa" była eugenika, a
        dziś ?.
    • wpich Re: Wyksztalcenie a postępactwo. 08.03.02, 14:03
      Z Twojgo podziału wynika, że nie wart się trudzić zdobywając wykształcenie.
      W przypadku gorszym trafia się do grupy 2 w lepszym do 1 ale ta ostania dzięki
      swej głębokiej inteligencji i zdolności do niezależnego myślenia uzyskuje ogląd
      świata zgodny z tym, który jest charakterystczny dla grupy pierwszej.
      Zwróć uwagę, że idea zejścia z drzew na ziemię w ówczesnych konserwatywnych
      (grupa 3) lub tradycjonalistycznych (grupa 1) kręgach musiała być daleko idącym
      postępactwem.
      Pozdrawiam i gratulują niezależności poglądów.
      • wpich Re: Wyksztalcenie a postępactwo. 08.03.02, 14:06


        Z Twojgo podziału wynika, że nie wart się trudzić zdobywając wykształcenie. W
        przypadku gorszym trafia się do grupy 2 w lepszym do 3 ale ta ostania dzięki
        swej głębokiej inteligencji i zdolności do niezależnego myślenia uzyskuje ogląd
        świata zgodny z tym, który jest charakterystczny dla grupy pierwszej.
        Zwróć uwagę, że idea zejścia z drzew na ziemię w ówczesnych konserwatywnych
        (grupa 3) lub tradycjonalistycznych (grupa 1) kręgach musiała być daleko idącym
        postępactwem.
        Pozdrawiam i gratulują niezależności poglądów.

        • palesz brzytwa - 2 grupa - najwyżej! 09.03.02, 15:46
          brzytwa - zaliczyłem cię do grupy 2 bo po pierwsze: ty zaliczyłeś się do grupy
          3 - czyli posiadasz formalne wykształcenie! Czy dostrzegasz tu jakiś błąd
          logiczny?
          Po drugie twoje zdanie o rzeczywistości JEST KONFORMISTYCZNE, idziesz z prądem
          nastrojów antyinteligenckich jakie w Polsce panują - bo większość tzw.
          społeczeństwa to głupie bałwany bez wykształcenia (między nami mówiąc)lub jak
          w twoim przypadku posiadający jedynie formalne wykształcenie - bez
          inteligencji. Ty takim nastrojom sprzyjasz! Oznacza to że podpadasz pod grupę
          2 - zgodnie z własną definicją. Czy dostrzegasz tu jakiś błąd logiczny?
          Kwestia ostatnia, dlaczego odmawiam Ci prawa do inteligencji? Bo cytujesz w
          swojej klasyfikacji Janusza Korwina-Mikke - ON miałby prawo tak napisać - ty
          nie. A dlaczego nie - bo nie potrafisz nawet przewidzieć, że są na forum
          ludzie, którzy JKM czytają - i zdemaskują plagiat - tępego, jedynie formalnie
          wykształconego przedstawiciela grupy 2 - brzytwy!
          • Gość: brzytwa Re: brzytwa - 2 grupa - najwyżej! IP: *.pcz.czest.pl 12.03.02, 17:31
            palesz napisał(a):

            > brzytwa - zaliczyłem cię do grupy 2 bo po pierwsze: ty zaliczyłeś się do grupy
            > 3 - czyli posiadasz formalne wykształcenie! Czy dostrzegasz tu jakiś błąd
            > logiczny?

            Owszem, dostrzeglem i to wiele, choc przypomnijmy, ze to co napisalem wczesniej
            sila rzeczy dotyczylo twojej poprzedniej argumentacji. Z tym powyzej nie chce mi
            sie dyskutowac, bo to tylko zwykle wyzwiska wynikajace z twojej bezsilnej zlosci.

            > Po drugie twoje zdanie o rzeczywistości JEST KONFORMISTYCZNE, idziesz z prądem
            > nastrojów antyinteligenckich jakie w Polsce panują

            Problematyczne jest juz dzis samo uzywanie dziewietnastowiecznego pojecia
            inteligencji. Jeszcze bardziej problematyczne sa owe "nastroje antyinteligenckie".
            To tylko grupa postepakow robi wielkie "aj waj", kiedy ludzie mowia wprost
            co sadza o ich pomyslach. Nie utozsamiaj otoczenia prof. Geremka z cala
            grupa, ktora nazywasz inteligencja. Tzw. przecietni ludzie szanuja wyksztalcenie,
            Czasami chyba bardziej niz powinni.


            > bo większość tzw.
            > społeczeństwa to głupie bałwany bez wykształcenia (między nami mówiąc)

            M in. za tego rodzaju wypowiedzi nie lubia w/w grupy

            > lub jak
            > w twoim przypadku posiadający jedynie formalne wykształcenie - bez
            > inteligencji.

            O swojej inteligencji mam wystarczajaco dobre mniemanie, zeby mnie nic
            nie obchodzily podobne uwagi zwyklych glupoli.


            > Ty takim nastrojom sprzyjasz! Oznacza to że podpadasz pod grupę
            > 2 - zgodnie z własną definicją. Czy dostrzegasz tu jakiś błąd logiczny?

            Calosc twojej wypowiedzi, to jeden wielki blad logiczny.

            > Kwestia ostatnia, dlaczego odmawiam Ci prawa do inteligencji? Bo cytujesz w
            > swojej klasyfikacji Janusza Korwina-Mikke - ON miałby prawo tak napisać - ty
            > nie. A dlaczego nie - bo nie potrafisz nawet przewidzieć, że są na forum
            > ludzie, którzy JKM czytają - i zdemaskują plagiat

            To akurat nie jest prawda. Nie cytowalem w powyzszej wypowiedzi JKM. Poprosze
            teraz o zrodlo, gdzie i kiedy ukazala sie jego wypowiedz na ten temat?

            - tępego, jedynie formalnie
            > wykształconego przedstawiciela grupy 2 - brzytwy!

            Ciesze sie, ze moj tekscik tak rozjuszyl postepakow. Coz, w dyskusjach z brzytwa
            pozostaje wam tylko bezsilna zlosc, ale nic na to nie poradzicie, to wynik
            waszych ograniczen.

      • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 12.03.02, 17:07
        wpich napisał(a):

        > Z Twojgo podziału wynika, że nie wart się trudzić zdobywając wykształcenie.
        > W przypadku gorszym trafia się do grupy 2 w lepszym do 1 ale ta ostania dzięki
        > swej głębokiej inteligencji i zdolności do niezależnego myślenia uzyskuje ogląd
        > świata zgodny z tym, który jest charakterystczny dla grupy pierwszej.

        Nie, zly wniosek wyciagasz. Chodzi przede wszystkim o to, ze posiadajac
        formalne wyksztalcenie mozna byc zwyklym kretynem. Co wiecej, ludzie wyksztalceni
        ale o przecietnej inteligencji sa ta grupa spoleczna, ktora najlatwiej
        manipulowac (bede obstawal przy tym pogladzie). To nie oznacza, ze nie warto sie
        uczyc, chocby po to aby posiasc praktyczne umiejetnosci potrzebne w pracy. Warto
        jednak aby przestac uzywac statystyk typu wyksztalceni to i to, w sensie
        wartosciujacym. Glupoli z dyplomami jest bowiem coraz wiecej.

        > Zwróć uwagę, że idea zejścia z drzew na ziemię w ówczesnych konserwatywnych
        > (grupa 3) lub tradycjonalistycznych (grupa 1) kręgach musiała być daleko idącym
        > postępactwem.

        Po pierwsze, nie wiadomo czy to drzewo istnialo. Po drugie, jesli nawet tak,
        to zejscie z drzewa zaliczylbym raczej do postepu technicznego :), ktory
        konserwatystom nie przeszkadza. Ja pisalem o postepie obyczajowym, lub
        (jak kiedys mowiono) spolecznym. Przyklad jest wiec malo trafiony.

        > Pozdrawiam i gratulują niezależności poglądów.

        Dziekuje i zycze dojrzalszej argumentacji na przyszlosc.

        • Gość: Woland Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 12.03.02, 18:34
          No cóż, widzę, że nie ma to jak flacha Ariozony w spracowanej dłoni i
          polegiwanie pod płotem...wtedy się ma zdrowy, takimi tam inteligenckimi
          miazmatami nieskażony ogląd rzeczywistości...
          • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 13.03.02, 11:26
            Gość portalu: Woland napisał(a):

            > No cóż, widzę, że nie ma to jak flacha Ariozony w spracowanej dłoni i
            > polegiwanie pod płotem...wtedy się ma zdrowy, takimi tam inteligenckimi
            > miazmatami nieskażony ogląd rzeczywistości...

            Mysle, ze jestes w bledzie utozsamiajac brak wyksztalcenia z pijanstwem.
            To bardzo uproszczone przedstawienie. Zapewniam cie, ze nie brak niewyksztalconych
            ale przyzwoitych ludzi. Powyzszy stereotyp wynika chyba z nieznajomosci
            rzeczy i nieuprawnionych niczym uogolnien, wlasciwych miernotom intelektualnym.
            Na tej samej zasadzie niektorym sie wydaje, ze powyzej pewnego poziomu
            wyksztalcenia to sami kofeinowcy albo pederasci.

        • wpich Re: Wyksztalcenie a postępactwo. 16.03.02, 19:45
          Gość portalu: brzytwa napisał(a):
          > Chodzi przede wszystkim o to, ze posiadajac
          > formalne wyksztalcenie mozna byc zwyklym kretynem. Co wiecej, ludzie wyksztalce
          > ni ale o przecietnej inteligencji sa ta grupa spoleczna, ktora najlatwiej
          > manipulowac (bede obstawal przy tym pogladzie).

          Tak to prawda, jesteś tego najlepszym przykładem.
          A mówiąc poważnie z całą pewnością zdobycie dyplomu a nawet tytułu naukowego (z
          profesorskim włącznie) nie jest w stanie ustrzec przed głupotą. Sytuacja jest
          chyba jeszcze bardziej niebbezpieczna bo ludzie posiadający formalne
          wykształcenie mają łatwiejszy dostęp do władzy. Są często władni swoje chore
          koncepcje przeforsować i wprowadzić w życie. Są w końcu postrzegani jako osoby z
          natury rzeczy godne zaufania. Stąd medyczne rewelacje profesorów geologii,
          ekonomiczne koncepcje rodem z księżyca lansowane przez psychologów itd, robiące
          tyle zamieszania i tak wiele zła.

          > Po pierwsze, nie wiadomo czy to drzewo istnialo. Po drugie, jesli nawet tak,
          > to zejscie z drzewa zaliczylbym raczej do postepu technicznego :)


          :( Postęp techniczny to z całą pewnością nie był. Raczej zmiana w dziedzinie
          obyczajowości.
          Aby prowadzić dzyskusję interlokutorzy powinni najpierw uzgodnić obszar nie
          podlegający sporowi. Tutaj ze zdumieniem stwierdzam, że mówimy innym językiem.
          Oczywiście nie odejmuję prawa do istnienia wszelkiej maści "Towarzystwom na rzecz
          płaskości ziemi"; prowadzenie jednak z nimi sporu jest niecelowe i pozbawione
          treści poznawczej. Ujawnione tutaj kwestionowanie wiedzy, którą ugruntowali z
          całą pewnością tacy o których ani ja ani tym bardziej Brzytwa nie ma prawa
          wypowiadać się wartościująca kończy mój udział w tej wymianie zdań.


    • Gość: kura Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 19:31
      Gość portalu: brzytwa napisał(a):

      > Do napisania tego watku zainspirowala mnie dyskusja nt. zwiazku wyksztalcenia
      > ze stosunkiem do Zydow i pare innych wtretow tego typu. Postawmy problem
      > szerzej, jaki jest zwiazek wyksztalcenia z postepackimi pogladami. Moim zdaniem
      > mozna wyroznic kilka poziomow:
      >
      > 1. Brak, lub b. niskie wyksztalcenie.
      >
      > Takie osoby kieruja sie wzorcami, ktore widza w otoczeniu, a te (jak do tej
      > pory) wynikaly po prostu z zasad zdrowego rozsadku. Osoby te przewaznie
      > nie sa postepakami.
      >
      > 2. Osoby srednio i (przynajmniej formalnie) dobrze wyksztalcone.
      >
      > Wlasnie w tej grupie jest najwiecej schematycznych durniow, podlegajacych
      > roznym wplywom. Owo wyksztalcenie powoduje, ze latwo do nich dotrzec
      > z roznego rodzaju propaganda (wieksza role odgrywaja media, mniejsza
      > otoczenie). Mala grupa ober-postempakow (nie mowie, ze Zydow!)moze zatem w
      > latwy sposob
      > manipulowac reszta, odwolujac sie do wdrukowanych schematow. Szczegolnie
      > podatne sa na to rozne typy pochodzace z nizin spolecznych (z powodu
      > kompleksow). Widac to szczegolnie po jezyku postepakow, ktorzy odwoluja
      > sie do kilkudziesieciu zuzytych okreslen. To cwierc inteligenci pozujacy
      > na pol inteligentow.
      >
      > 3. Formalne wyksztalcenie, poparte inteligencja i zdolnoscia niezaleznego
      >
      > myslenia.
      >
      > Jest to grupa ludzi, rzeczywiscie wiedzaca co i dlaczego chca powiedziec.
      > Wnioski, do ktorych dochodza, wynikaja z pojscia pod prad powierzchownej
      > (jak zawsze) modzie i postepackiej propagandzie. Sa to rzeczywiscie
      > wartosciowe umysly. Dlatego tez nie sa postepakami, a ich poglady sa
      > zblizone to tych z grupy pierwszej.

      Dodałbym jeszcze jedną grupę:

      4. Jej cechą jest zdrowy rozsądek, który każe śmiać się z tego rodzaju
      klasyfikacji. Poglądy najczęściej postępowe, a więc nie postępackie i nie
      pospolite

      pozdr
      • Gość: brzytwa Re: Wyksztalcenie a postępactwo. IP: *.pcz.czest.pl 15.03.02, 08:21
        Gość portalu: kura napisał(a):

        > Dodałbym jeszcze jedną grupę:
        >
        > 4. Jej cechą jest zdrowy rozsądek, który każe śmiać się z tego rodzaju
        > klasyfikacji. Poglądy najczęściej postępowe, a więc nie postępackie i nie
        > pospolite

        Byc moze, ale tylko u kur.
    • charybda Do brzytwy ogólnie 15.03.02, 20:12
      Piszesz piszesz i nic nowego nie wymyśliłeś/aś. Twój podział został już
      zdyskredytowany przez rozmówców, którym nie dałeś/aś rady na polu argumentów
      merytorycznych, więc może przyznaj się do błędu i zrewiduj swoje poglądy w
      stronę bardziej zasadnych. Popełnienie błędu to jeszcze żaden wstyd, wstydem
      jest trwanie w błędzie. Klasyfikowanie ludzi to naprawdę nic sensownego.
      Pozdrawiam i życzę uzdrowienia psychicznego.
      • Gość: Dr.KrisK Brzytwa - ale tępa... IP: *.eng.fsu.edu 15.03.02, 20:33
        Zmienić poglądy??? Nigdy!! Przecież to objaw wstętnego,
        konformistycznego "postempactwa"! Ot, dumnie demonstrować, że ziemia jest
        płaska, to powód do chwały...
        Sam zaś podział zaprezentowany na początku tej dyskusji, to dla mnie kompletne
        nieporozumienie (żeby nie napisać bełkot).
        Z drugiej zaś strony, sama dyskusja o tym co to jest "postępowość" i czy zawsze
        jest określeniem pozytywnym jest bardzo ciekawa!
        Pozdrawiam.
        KrisK + t.
        • Gość: WURST Wyksztalcenie.... IP: *.wiwi.uni-frankfurt.de 15.03.02, 21:24
          Wszystko mozna wytlumaczyc poslugujac sie minimum wiedzy psychologicznej.Ludzie
          bez sukcesu szukaja wytlumaczenia dla wlasnej nieporadnosci.Nie sa w stanie
          pojac skomplikowanych prosesow wiec posluguja sie stereotypem:dobry-zly.
          Doskonalym wytlumaczeniem nedzy ekonomicznej jest rzekoma nieuczciwosc elit
          politycznych. Jeszcze latwiej jest zrzucic balast wlasnych niepowodzen na barki
          obcych. Dlatego takim "powodzeniem" ciesza sie Zydzi i masoni.Wystarczy
          powiedziec Kwasniewski to mason i juz wiadomo,ze nie my jestesmy winni tylko
          enigmatyczna masoneria.(tak na marginesie-zakladam sie,ze wiekszosc
          oskarzajacych masonerie nie wie nawet czym sie ta organizacja zajmuje)
          • Gość: Jaceq Re: Wyksztalcenie.... IP: *.ppp.szeptel.net.pl 15.03.02, 21:42
            Gość portalu: WURST napisał(a):

            (tak na marginesie-zakladam sie,ze wiekszosc
            > oskarzajacych masonerie nie wie nawet czym sie ta organizacja zajmuje)

            Ba, nie odczuwa zakorzenienia korzeni historycznych masonerii w KK

            (na marginesie: Twój nick przypomniał mi, że cholerrrnie zgłodniałem) ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka