haen2010
04.02.12, 18:31
"Staram się być w kontakcie ze światem. Także tym wirtualnym. Przy okazji ACTA przeczytałem tysiące komentarzy, pełną litanię uzasadnionych pretensji do rzeczywistości, władzy. Nie podzielam opinii niektórych polityków mojej partii, którzy lekceważą tych ludzi, obrażają ich. To są świetni młodzi ludzie - mówi premier Donald Tusk w rozmowie z redaktorem naczelnym tygodnika "Wprost" Tomaszem Lisem i Tomaszem Machałą.
Premier przyznaje, że wśród internautów protestujących przeciwko ACTA "zdarza się tam ONR-owiec i gość który wpisuje mojej córce, że modli się o śmierć moją i jej każdego dnia". - Ale w swojej masie ten bunt jest inny - dodaje szef rządu, który podkreśla, że "ceni potrzebę podmiotowości internautów i nie zamierza w niczym ograniczać wolności".
Co mu warto odpowiedzieć? Chyba samymi faktami. Rysiu Cyba, platfus przecież, nie wypisywał bzdur w sieci, ale wziął pistolet i nóż, i poszedł strzelać i rżnąć pisowców. Po obu stronach są walnięci prosto w główkę wojną Donalda z Kaczorem.
Poza tym, nasz już lekko przygłupiasty premier nie widzi, że bunt przeciw ACTA to preludium. Polacy, szczególnie młodzi, mają wyraźnie dość policyjnego państwa platfusów. Starsi jeszcze klną, ale i oni widzą, że łajdactwo polskie żyje w luksusach ich kosztem i z ich kieszeni. Szanse życiowe wszędzie zablokowane, jak się nie zapiszesz do "elit", to bidę masz zaklepaną do końca życia.
Polska dojrzewa do rewolty socjalnej na skutek nadmiaru pariasów i nielicznego bogactwa. Durne platfusy i gumofilce wydają się tego nie zauważać i dalej łupią Polaków w najlepsze. Razem z proboszczami. Powtarzam: ACTA to preludium buntu Polaków przeciwko łajdackiemu państwu.