Dodaj do ulubionych

wewnętrzne sprawy Chin

09.06.04, 21:23
kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1169337&KAT=237plus
"Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie powinny
wpływać na rozwój stosunków polsko-chińskich - oświadczył jednak prezydent
Aleksander Kwaśniewski."
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040609/swiat/swiat_a_7.html
Obserwuj wątek
    • Gość: t1s Re: wewnętrzne sprawy Chin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.06.04, 21:35
      Różnice poglądów. Gwałcić pałką elektryczną czy zwykłą?
      Cyniczna gnida.
    • lepper Re: wewnętrzne sprawy Chin 09.06.04, 21:58
      Podobne stanowisko zajął Andrzej Lepper. Dziś zapowiadając "gospodarczą" wizytę
      w Chinach stwierdził: "Mnie interesuje przede wszystkim gospodarka. A reszta to
      jest ich wewnętrzna sprawa" i dodał "Gospodarka chińska rozwija się czy nam się
      podoba czy nie, jaki jest ustrój taki jest, ale świat z Chinami się bardzo
      liczy teraz".
      • kataryna.kataryna Re: wewnętrzne sprawy Chin 09.06.04, 22:48
        lepper napisał:

        > Podobne stanowisko zajął Andrzej Lepper. Dziś zapowiadając "gospodarczą"
        wizytę
        >
        > w Chinach stwierdził: "Mnie interesuje przede wszystkim gospodarka. A reszta
        to
        >
        > jest ich wewnętrzna sprawa" i dodał "Gospodarka chińska rozwija się czy nam
        się
        >
        > podoba czy nie, jaki jest ustrój taki jest, ale świat z Chinami się bardzo
        > liczy teraz".



        No i prosze jak obu panom blisko do siebie. Obaj kłamią, obaj sie nie potrafią
        w towarzystwie zachować, obaj sie sprawiedliwości boją, i obaj za chiński
        pieniądz gotowi przymknąć oczy na chińską krew.
        • Gość: hk Kataryno! Bredzisz IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 10.06.04, 07:06
          USA, Niemcy, Anglicy i inni robią z Chinami potężne interesy, i co?
          Z Rosją też robią potężne interesy.

          A dlaczego Polacy maja ich nie robić? Czyżbyś uważała nas za głupich polaczków.
          Dość kłamstw Kataryno. Dalej nie idzie.

          Tak na marginesie, gdyby liczyła się krew to głównie z USA i Izraelem nie
          należałoby robić żadnych interesów.
          • stefan4 nie bredzi 10.06.04, 10:25
            hk:
            > USA, Niemcy, Anglicy i inni robią z Chinami potężne interesy, i co? Z Rosją
            > też robią potężne interesy.
            >
            > A dlaczego Polacy maja ich nie robić?

            Nie o to chodzi (przynajmniej mnie, Kataryna niech mówi za siebie), żeby nie
            robić interesów. Chodzi o to, żeby przy ich robieniu zachować własną godność i
            przestrzegać własnego prawa.

            Głośne stwierdzenie przez wielkiego polskiego dygnitarza, prezydenta czy
            premiera, że nic nas nie obchodzi chińska eksterminacja Tybetu, jest podłością;
            w dodatku nie jest niezbędne do prowadzenia interesów.

            A nasłanie ubeckich bojówek dla zamalowania legalnych plakatów na drodze
            przejazdu satrapy, żeby go nie kłuły w oczy, przypomina bardzo niedobre czasy i
            kojarzy się bardzo źle. To już nie jest abstrakcyjna sprawa międzynarodowa
            tylko kwestia wolności wypowiedzi u nas w Polsce. Jeśli wygląd naszych miast
            mógłby nie spodobać się obcemu tyranowi, to niech zamalują okna w JEGO
            limuzynie.

            hk:
            > Tak na marginesie, gdyby liczyła się krew to głównie z USA i Izraelem nie
            > należałoby robić żadnych interesów.

            Robić interesy. Ale pamiętać i głośno mowić o zbrodniach.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • kataryna.kataryna Re: nie bredzi 10.06.04, 11:30
              stefan4 napisał:

              > hk:
              > > USA, Niemcy, Anglicy i inni robią z Chinami potężne interesy, i co? Z Ros
              > ją
              > > też robią potężne interesy.
              > >
              > > A dlaczego Polacy maja ich nie robić?
              >
              > Nie o to chodzi (przynajmniej mnie, Kataryna niech mówi za siebie), żeby nie
              > robić interesów. Chodzi o to, żeby przy ich robieniu zachować własną godność
              i
              > przestrzegać własnego prawa.
              >
              > Głośne stwierdzenie przez wielkiego polskiego dygnitarza, prezydenta czy
              > premiera, że nic nas nie obchodzi chińska eksterminacja Tybetu, jest
              podłością;
              > w dodatku nie jest niezbędne do prowadzenia interesów.
              >
              > A nasłanie ubeckich bojówek dla zamalowania legalnych plakatów na drodze
              > przejazdu satrapy, żeby go nie kłuły w oczy, przypomina bardzo niedobre czasy
              i
              > kojarzy się bardzo źle. To już nie jest abstrakcyjna sprawa międzynarodowa
              > tylko kwestia wolności wypowiedzi u nas w Polsce. Jeśli wygląd naszych miast
              > mógłby nie spodobać się obcemu tyranowi, to niech zamalują okna w JEGO
              > limuzynie.
              >
              > hk:
              > > Tak na marginesie, gdyby liczyła się krew to głównie z USA i Izraelem nie
              > > należałoby robić żadnych interesów.
              >
              > Robić interesy. Ale pamiętać i głośno mowić o zbrodniach.




              Chodzi mi dokładnie o to, co napisałeś, bo przecież do bojkotu Chin i zerwania
              współpracy gospodarczej nie wzywam. O te słowa i o te plakaty mi chodzi,
              nadgorliwość w przymilaniu się.


            • Gość: Kagan Re: nie bredzi IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:43
              To czemu na lamach "Wybiorczej" jest tak malo o zbrodniach izraela i ameryki?
          • humbak Chyba raczej Ty. 10.06.04, 13:22
            Porównanie Kwaśniewskiego i Leppera jest co prawdą moim zdanie wyjątkowo nie
            trafione, ale Ty z porównaniem USA do Rosji i Chin toś walnął bzdurę
            największego kalibru. To co w USA jest anomalią, patologią, w Chinach i Rosji
            (właśćiwie Czeczanii) jest normą. Poza tym Amerykanie podlegają jakijś kontroli
            międzynarodowej, choć przyznaję- niewielkiej. Co do Izraela wypowiadać się nie
            będę- mam ambiwalentne odczucia.
            • Gość: Kagan Re: Chyba raczej Ty. IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:44
              czemu sie boisz wyraznie potepic syjonistycznych zbrodniarzy? PP?
              • Gość: Humbak Re: Chyba raczej Ty. IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 10.06.04, 18:33
                Nie widzę tu żadnych syjonistycznych zbrodniarzy. Szarona polityka jest,
                używając mocnych słów, bandycka, ale i Arafat nie lepszy. Mówiąc o tych dwóch
                politykach myślę też o tych którzy z nimi współpracyją.
          • Gość: Kagan Re: Kataryno! Bredzisz IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:42
            Racja! Izrael stosuje odpowiedzialnosc zbiorowa i terror panstwowy, USA ciagle
            na kogos napada, to na Wietnam, to na Paname, to na Irak, a polskie oszolomy
            czepiaja sie Chin, zapominajac, ze to juz obecnie najwieksza gospodarka swiata,
            jesli liczyc realny PKB (USA uzywa od lat tzw. mnozniki, sztucznie zwiekszajac
            swoj malejacy de facto PKB)...
    • kataryna.kataryna Smutno i wstyd 09.06.04, 22:46
      lupus.lupus napisał:

      > "Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie powinny
      > wpływać na rozwój stosunków polsko-chińskich - oświadczył jednak prezydent
      > Aleksander Kwaśniewski."



      No i mamy naszego męża stanu kieszonkowego formatu. Ech, wstyd i smutno, że
      akurat z Polski płynie taka deklaracja obojętności, jakbyśmy zapomnieli ile
      sami zadzięczami solidarności międzynarodowej. Gdyby Jaruzelski usłyszał swego
      czasu podobne słowa, gdzie byśmy dzisiaj byli? A po piętnastu latach ważniejszy
      bilans handlowy, to o jakich wartościach mówi kwaśniewski, które pozwalają
      zmilczeć to co się dzieje w Chinach? Ale gdyby Bush dał rozkaz, Kwaśniewski raz-
      dwa by wojska na Pekin słał. Jeszcze jakieś miłe słówko dla Putina, żeby się
      źle z ludobójstwem w Czeczenii nie czuł, może jakieś wsparcie moralne dla
      Łukaszenki, z nim się też trochę różnimy ale to nie powinno przeszkadzać.
      Grunt, żeby kasa się zgadzała. I jeszcze to zamalowywanie w nocy plakatów,
      żeby się nasz dostojny gość źle nie czuł z tymi przytykami. Trzeba jeszcze było
      dla większego komfortu fototapety z wiwatującymi tłumami na trasie przejazdu
      porozklejać, w sumie przy odrobinie wysiłku da się rzeczywistość do woli
      zakłamać.

      I się dziwią, że ja go nie lubię. A jak tu szanować takiego tchórza? Jest mi
      zwyczajnie wstyd, że mnie reprezentuje taka galareta, bez poglądów i bez
      kręgosłupa.






      • Gość: ich1 Re: Smutno i wstyd IP: *.ists.pl / *.ists.pl 09.06.04, 22:57
        A tak z ciekawości i broń Boże bez żadnej intencji bronienia Kwaśniewskiego -
        jaki polityk na świecie ( oprócz Tajwanu) zajmuje wobec Chin inne stanowisko
        niż nasi rodzimi tchórze? Mi jakoś zaden nie przychodzi do głowy.
        • kataryna.kataryna Re: Smutno i wstyd 09.06.04, 23:02
          Gość portalu: ich1 napisał(a):

          > A tak z ciekawości i broń Boże bez żadnej intencji bronienia Kwaśniewskiego -
          > jaki polityk na świecie ( oprócz Tajwanu) zajmuje wobec Chin inne stanowisko
          > niż nasi rodzimi tchórze? Mi jakoś zaden nie przychodzi do głowy.



          A czy to ma jakieś znaczenie???

          • Gość: ich1 Re: Smutno i wstyd IP: *.ists.pl / *.ists.pl 09.06.04, 23:09
            > A czy to ma jakieś znaczenie???

            Nie ma. Po prostu głośno myślę.
            Ale nie wiem czy np. Gazeta Polska, którą skądinąd lubię, ma prawo tak się
            rzucać nie zająkując się nawet o tym co robi Bush wobec Chin.
            Natomiast zamalowywanie plakatów, usuwanie demonstrantów itd. jest dla mnie
            bardzo żenujące. Może nawet bardziej niż umizgi naszych polityków.
            • kataryna.kataryna Re: Smutno i wstyd 09.06.04, 23:18
              Gość portalu: ich1 napisał(a):

              > > A czy to ma jakieś znaczenie???
              >
              > Nie ma. Po prostu głośno myślę.
              > Ale nie wiem czy np. Gazeta Polska, którą skądinąd lubię, ma prawo tak się
              > rzucać nie zająkując się nawet o tym co robi Bush wobec Chin.



              Dla mnie to nie ma znaczenie, zresztą nie śledzę tak polityki zagranicznej
              innych państw, interesuje mnie ta mojego. Obojętność innych nie powinna być
              usprawiedliwieniem naszej własnej. Wydaje mi się, że akurat narody, które same
              jeszcze za życia tego pokolenia zaznały zniewolenia i wolności, powinny być
              szczególnie wyczulone, bo sami wiemy jak to smakuje. Czy polityka zagraniczna
              zawsze musi być małpowaniem innych? Świat zmieniali tacy co się odważyli coś
              wbrew. A jak już pytasz, to gościu do Czech w swojej objazdówce nie zawita, bo
              pamięta, że Havel swego czasu przyjął Dalajlamę. I teraz Czechy nie ugoszczą
              Hu.


              > Natomiast zamalowywanie plakatów, usuwanie demonstrantów itd. jest dla mnie
              > bardzo żenujące. Może nawet bardziej niż umizgi naszych polityków.



              No właśnie. Zwłaszcza, że plakaty wisiały zupelnie legalnie, nielegalnie zaś
              zostały zamalowane. Tylko po to, żeby gość łatwiej zapomniał co robi u siebie.
              • lupus.lupus dla Maćka 10.06.04, 00:19
                www.christusrex.org/www1/sdc/p57a1.jpg
                www.christusrex.org/www1/sdc/p57b1.jpg
                www.christusrex.org/www1/sdc/p56b2.jpg
                www.christusrex.org/www1/sdc/p49c1.jpg
                www.christusrex.org/www1/sdc/p58b1.jpg
                www.christusrex.org/www1/sdc/p59e1.jpg
                "A nawet gdyby cały świat zapomniał, ja o Was nie zapomnę"
                • maksimum Re: dla Maćka 10.06.04, 00:24
                  lupus.lupus napisał:

                  > "A nawet gdyby cały świat zapomniał, ja o Was nie zapomnę"

                  Masz problemy,ze zrozumieniem historii.
                  Chyba nie chciales,zebym sie poplakal ogladajac zdjecia?
                  • maksimum Re: dla Maćka KASIA JUZ MNIE PODESLALA ZDJECIA 10.06.04, 00:29
                    z wiezienia w Iraku.
                    Plakalem jak bobr!
                    Teraz terrorysci zabijaja kilkudziesieciu Irakijczykow dziennie w Iraku i tez
                    placze jak bobr jak to widze.

                    PS. Czy nie czas na to zeby dorosnal troche do XXI wieku?
                    • humbak Re: dla Maćka KASIA JUZ MNIE PODESLALA ZDJECIA 10.06.04, 13:38
                      Naprawdę nie widzisz róznicy między Tienanmen, a Irakiem?
                  • lupus.lupus Re: dla Maćka 10.06.04, 00:34
                    maksimum napisał:

                    >
                    > Masz problemy,ze zrozumieniem historii.

                    Tacy jak ja zawsze mają problem ze zrozumieniem historii.

                    > Chyba nie chciales,zebym sie poplakal ogladajac zdjecia?

                    Wychodzę.Nawet nie trzasnę drzwiami.
                • Gość: bolo Re: dla Maćka IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 10.06.04, 07:13
                  Tam się tylko akcja CIA nie udała. Tylko tyle.
                  A synu, jak jesteś taki wrażliwy, to powiedz, a napaść na Afganistan, na
                  JUgosławię, na Irak i miliony zabitych. Dlaczego o nich zapominasz synu?
                  • Gość: Kagan Re: dla Maćka IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:46
                    Czepianie sie Chin, przy milczemiu o zbrodniach syjonistow i amerykanskich
                    imperialistow to wrecz hipokryzja i elementarny brak uczciwosci!
              • Gość: wojtek Re: Smutno i wstyd IP: *.unicity.pl / *.unicity.pl 13.06.04, 08:11
                O tak. Mamy piękne tradycje w walce "za waszą i naszą..." Lisowczycy (Czechy),
                San Domingo. A póxniej to i tak wszyscy się na s wypięli sempiterną.
                • Gość: Kagan Re: Smutno i wstyd IP: 213.199.197.* 13.06.04, 15:19
                  Chiny nie okupuja Iraku, jak Polska, bo walcza o swoje sprawy, a nie
                  izraelskie...
      • maksimum Re: Smutno i wstyd 09.06.04, 23:14
        kataryna.kataryna napisała:

        > lupus.lupus napisał:
        >
        > > "Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie powinny
        > > wpływać na rozwój stosunków polsko-chińskich - oświadczył jednak prezydent
        >
        > > Aleksander Kwaśniewski."
        >
        >
        >
        > No i mamy naszego męża stanu kieszonkowego formatu. Ech, wstyd i smutno, że
        > akurat z Polski płynie taka deklaracja obojętności, jakbyśmy zapomnieli ile
        > sami zadzięczami solidarności międzynarodowej. Gdyby Jaruzelski usłyszał
        swego
        > czasu podobne słowa, gdzie byśmy dzisiaj byli? A po piętnastu latach
        ważniejszy
        > bilans handlowy, to o jakich wartościach mówi kwaśniewski, które pozwalają
        > zmilczeć to co się dzieje w Chinach? Ale gdyby Bush dał rozkaz, Kwaśniewski
        raz dwa by wojska na Pekin słał. Jeszcze jakieś miłe słówko dla Putina, żeby
        się
        > źle z ludobójstwem w Czeczenii nie czuł, może jakieś wsparcie moralne dla
        > Łukaszenki, z nim się też trochę różnimy ale to nie powinno przeszkadzać.
        > Grunt, żeby kasa się zgadzała. I jeszcze to zamalowywanie w nocy plakatów,
        > żeby się nasz dostojny gość źle nie czuł z tymi przytykami. Trzeba jeszcze
        było
        > dla większego komfortu fototapety z wiwatującymi tłumami na trasie przejazdu
        > porozklejać, w sumie przy odrobinie wysiłku da się rzeczywistość do woli
        > zakłamać.

        Calkiem mnie sie podobaja te twoje zaczepki.
        Zebys sie niedlugo wulgarna nie zaczela robic!

        > I się dziwią, że ja go nie lubię. A jak tu szanować takiego tchórza? Jest mi
        > zwyczajnie wstyd, że mnie reprezentuje taka galareta, bez poglądów i bez
        > kręgosłupa.
        • maksimum NIEDLUGO ZACZNIECIE CHINY WYZWALAC 09.06.04, 23:20
          "Marszałek Borowski argumentował, że Tybet nie jest niepodległym państwem,
          tylko częścią Chin, że nie ma własnego parlamentu – relacjonuje Marek
          Kotlarski, wówczas szef biura zagranicznego klubu parlamentarnego AWS. Adam
          Kozieł z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka nie spodziewał się problemów z
          zarejestrowaniem zespołu po wyborach w 2001 r.; sądził, że będzie to
          formalność: – Byliśmy naprawdę zaskoczeni, kiedy okazało się, że marszałek robi
          wszystko, żeby taki zespół nie powstał."

          A gdy mniejszosc niemiecka na Mazurach i Slasku chciala samostanowienia,to
          pozwoliliscie im na to???

          • humbak To jest żart? 10.06.04, 13:41
            Błagam, powiedz że to taki żart!
        • kataryna.kataryna Re: Smutno i wstyd 09.06.04, 23:20
          maksimum napisał:

          > Calkiem mnie sie podobaja te twoje zaczepki.
          > Zebys sie niedlugo wulgarna nie zaczela robic!



          Pracuję nad dalszym zwulgarnieniem bo to na forum bardzo w cenie. Jak się
          wyrobię i nabiorę wprawy w bluzganiu, będziesz zachwycony, wiem, że to lubisz.
          • maksimum Re: Smutno i wstyd 09.06.04, 23:47
            kataryna.kataryna napisała:

            > maksimum napisał:
            >
            > > Calkiem mnie sie podobaja te twoje zaczepki.
            > > Zebys sie niedlugo wulgarna nie zaczela robic!
            >
            >
            >
            > Pracuję nad dalszym zwulgarnieniem bo to na forum bardzo w cenie. Jak się
            > wyrobię i nabiorę wprawy w bluzganiu, będziesz zachwycony, wiem, że to lubisz.

            Dziwilem sie przez czas jakis dlaczego Ci sie tak dobrze z Janem rozmawia,a
            widze,ze przyczyna jest prostsza niz myslalem.Poziomem sie dopasowaliscie!
      • bush_w_wodzie jemu sie juz chyba zdarzylo kiedys 11.06.04, 12:17
        dokonczyc slawna formulke dyplomatyczna. otoz jednym z najwiekszych problemow
        dyplomatycznych zwiazanych z chinami jest kwestia taiwanu. jakos tak sie utarlo
        ze zarowno chrl jak i taiwan przyjmuja ze istnieja jedne i niepodzielne chiny.
        kropka.

        otoz nasz super-dyplomata zamiast skonczyc na kropce zachowal sie kiedys jak
        prymus-lizus i oswiadczyl ze istnieja jedne i niepodzielne chiny i jest to chrl.
        tak to jest jak sie przywyklo do plaszczenia sie
    • maksimum Re: wewnętrzne sprawy Chin 09.06.04, 23:30
      lupus.lupus napisał:

      > kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1169337&KAT=237plus
      > "Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie powinny
      > wpływać na rozwój stosunków polsko-chińskich - oświadczył jednak prezydent
      > Aleksander Kwaśniewski."
      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040609/swiat/swiat_a_7.htmla

      Stara dobra metoda socjalistyczna nakazywalaby,zeby wszedzie na swiecie bylo
      tak samo jak w Ciemnogrodzie,bo jak jest inaczej,to jest zle.
      Boli troche,ze Chiny i USA rozwijaja sie gospodarczo a EU nie??
      To trzeba u nich zmienic tak,zeby bylo jak w EU.
      Proste co?
      Za te wasze gadanie,Chiny wprowadza wam wizy jak USA i wtedy se do woli po EU
      pojezdzicie.
      • maksimum Re: wewnętrzne sprawy Chin 10.06.04, 00:07
        maksimum napisał:

        > lupus.lupus napisał:
        >
        > > kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1169337&KAT=237plus
        > > "Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie powinny
        > > wpływać na rozwój stosunków polsko-chińskich - oświadczył jednak prezydent
        >
        > > Aleksander Kwaśniewski."
        > > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040609/swiat/swiat_a_7.htmla a
        >
        > Stara dobra metoda socjalistyczna nakazywalaby,zeby wszedzie na swiecie bylo
        > tak samo jak w Ciemnogrodzie,bo jak jest inaczej,to jest zle.
        > Boli troche,ze Chiny i USA rozwijaja sie gospodarczo a EU nie??
        > To trzeba u nich zmienic tak,zeby bylo jak w EU.
        > Proste co?
        > Za te wasze gadanie,Chiny wprowadza wam wizy jak USA i wtedy se do woli po EU
        > pojezdzicie.

        www.msnbc.msn.com/id/5171580/
        Ku waszemu zdziwieniu,Chinczykom wolno samochodami jezdzic.
        Produkuja juz ich wiecej niz Niemcy.

        Wracajac do mniejszosci niemieckiej w Polsce,to w latach 1960 tych pozwolono im
        wreszcie wyjechac,by nie bylo gadania,ze zamordyzm w Polsce panuje.
        • maksimum Re: wewnętrzne sprawy Chin LISTY PISAC? 10.06.04, 00:17
          maksimum napisał:

          > maksimum napisał:
          >
          > > lupus.lupus napisał:
          > >
          > > > kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1169337&KAT=237plus
          > > > "Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie pow
          > inny
          > > > wpływać na rozwój stosunków polsko-chińskich - oświadczył jednak prez
          > ydent
          > >
          > > > Aleksander Kwaśniewski."
          > > > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040609/swiat/swiat_a_7.htmla a a
          > >
          > > Stara dobra metoda socjalistyczna nakazywalaby,zeby wszedzie na swiecie by
          > lo
          > > tak samo jak w Ciemnogrodzie,bo jak jest inaczej,to jest zle.
          > > Boli troche,ze Chiny i USA rozwijaja sie gospodarczo a EU nie??
          > > To trzeba u nich zmienic tak,zeby bylo jak w EU.
          > > Proste co?
          > > Za te wasze gadanie,Chiny wprowadza wam wizy jak USA i wtedy se do woli po
          > EU
          > > pojezdzicie.
          >
          > www.msnbc.msn.com/id/5171580/
          > Ku waszemu zdziwieniu,Chinczykom wolno samochodami jezdzic.
          > Produkuja juz ich wiecej niz Niemcy.
          >
          > Wracajac do mniejszosci niemieckiej w Polsce,to w latach 1960 tych pozwolono
          >im wreszcie wyjechac,by nie bylo gadania,ze zamordyzm w Polsce panuje.

          Czy powinienem jakies listy pisac,zeby Chinczycy wyzwolili Tybet z 8% wzrostu
          gospodarczego.
          Do kogo adresowac te listy,pomozcie?
          • maksimum Re: wewnętrzne sprawy Chin LISTY PISAC? 10.06.04, 00:27

            > Czy powinienem jakies listy pisac,zeby Chinczycy wyzwolili Tybet z 8% wzrostu
            > gospodarczego.
            > Do kogo adresowac te listy,pomozcie?

            Chiny nie sa krajem jednolitym i jest tam kilka jezykow i mnostwo dialektow.
            Czy nie chcielibyscie powalczyc o tych innych Chinczykow,ktorzy nie mowia
            mandarin?
            • humbak Re: wewnętrzne sprawy Chin LISTY PISAC? 10.06.04, 13:53
              Tak, tyle że Tybet został podbity jakieś 60 lat temu (swoją drogą kiedyś
              Tybetańczycy panowali nad sporą częścią obecnych Chin. Dalajlama to ostatni
              przywódca tego kraju. Jest on kolonizowany. Tybetańczyków systematycznie ubywa,
              a w ich miejsce są osiedlani chińczycy, którzy o ile się nie mylę stanowią już
              większośc ludności tego kraju. Poszukaj sobie informacji o historii Tybetu,
              dobra?
      • Gość: P.S.J. Re: wewnętrzne sprawy Chin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 10:54
        A obecnie to jeździsz do Chin bez wizy? Gratuluję, gratuluję rozeznania w
        sytuacji geo-politycznej...
    • stefan4 Re: Smutno i wstyd 10.06.04, 00:45
      kataryna.kataryna:
      > No i mamy naszego męża stanu kieszonkowego formatu. Ech, wstyd i smutno, że
      > akurat z Polski płynie taka deklaracja obojętności

      Zdaje się, że po raz pierwszy od dawna wszystkich nas razi to samo zakłamanie i
      wszystkich nas dotyka ten sam wstyd. Szkoda, że ta jedność z tak przykrej
      okazji. Dobrze, że w ogóle.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • maksimum Re: Smutno i wstyd 10.06.04, 01:30
        stefan4 napisał:

        > kataryna.kataryna:
        > > No i mamy naszego męża stanu kieszonkowego formatu. Ech, wstyd i smutno, ż
        > e
        > > akurat z Polski płynie taka deklaracja obojętności
        >
        > Zdaje się, że po raz pierwszy od dawna wszystkich nas razi to samo zakłamanie
        i wszystkich nas dotyka ten sam wstyd. Szkoda, że ta jedność z tak przykrej
        > okazji. Dobrze, że w ogóle.
        >
        > - Stefan
        >
        > www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak

        Ty Stefan najpierw popierales terroreystow w Iraku,teraz jestes przeciwko
        szybkiemu rozwojowi Chin.
        Czy nie powinienes sie gruntownie przebadac psychicznie?
        • maksimum IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY 10.06.04, 01:57
          maksimum napisał:

          > stefan4 napisał:
          >
          > > kataryna.kataryna:
          > > > No i mamy naszego męża stanu kieszonkowego formatu. Ech, wstyd i smut
          > no, ż
          > > e
          > > > akurat z Polski płynie taka deklaracja obojętności
          > >
          > > Zdaje się, że po raz pierwszy od dawna wszystkich nas razi to samo zakłama
          > nie
          > i wszystkich nas dotyka ten sam wstyd. Szkoda, że ta jedność z tak przykrej
          > > okazji. Dobrze, że w ogóle.
          > >
          > > - Stefan
          > >
          > > www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          >
          > Ty Stefan najpierw popierales terroreystow w Iraku,teraz jestes przeciwko
          > szybkiemu rozwojowi Chin.
          > Czy nie powinienes sie gruntownie przebadac psychicznie?

          Stefek,zabieraj sie razem z Kasia i Lupusem do Cimno juz i upijcie sie do oporu
          z tego stresu,ze ten swiat jest taki niesprawiedliwy wzgledem drzew w Amazonii i
          Tybetanczykow,zubrow w Puszczy Bialowieskiej i piernwioskow w Ozarowie Maz.
          ktore kiedys zrywalem,a mogly byc pod ochrona.
          • jtt23 Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY 10.06.04, 02:16
            Nie wiem o co Ci wlasciwie chodzi. Jasne, sam fakt, ze Stefan, Kasia i inni mowia, ze to co w Chinach sie dzieje im sie nie podoba, nic nie zmieni. Ale to ze nikt nic nie moze zmienic i ze ten swiat jest straszny i tak bedzie zawsze, to bzdury. Popatrz chociazby na Afryke Poludniowa, tam nie tak dawno mieli Apartheid. I to sie skonczylo wlasnie dlatego, ze ludziom w Europie i w Ameryce, to sie przestalo podobac. Denerwuje mnie ta twoja "I'm so cool" obojetnosc.

            Ja akurat nie organizuje marszow przeciwko niszczeniu srodowiska i nie pisze listow do rzadow Norwegii i Kanady, zeby ratowac wieloryby i foki. Ale mysle, ze jest pewna roznica miedzy Chinczykami (ludzmi), a zubrami w Puszczy Bialowieskiej...
            • maksimum Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY 10.06.04, 02:28
              jtt23 napisał:

              > Nie wiem o co Ci wlasciwie chodzi. Jasne, sam fakt, ze Stefan, Kasia i inni
              >mowia, ze to co w Chinach sie dzieje im sie nie podoba, nic nie zmieni.

              Juz tu sie roznimy.
              Mnie sie podoba to,co sie dzieje w Chinach,bo oni nie tylko siebie w bardzo
              szybkim tempie cywilizuja,ale i mocno opoznionych w rozwoju Tybetanczykow.


              > Ale to ze nikt nic nie moze zmienic i ze ten swiat jest straszny i tak bedzie
              zawsze, to bzdury. Popatrz chociazby na Afryke Poludniowa, tam nie tak dawno
              mieli Aparthe
              > id. I to sie skonczylo wlasnie dlatego, ze ludziom w Europie i w Ameryce, to
              >sie przestalo podobac. Denerwuje mnie ta twoja "I'm so cool" obojetnosc.

              To nie jest moja obojetnosc!
              Ja jestem bardziej zaangazowani niz oni,TYLKO po lepszej stronie.
              Trzeba isc za rozwojem,a nie za wstecznictwem,jak to Kasia z Lupusem i Stefkiem
              robia.

              > Ja akurat nie organizuje marszow przeciwko niszczeniu srodowiska i nie pisze
              listow do rzadow Norwegii i Kanady, zeby ratowac wieloryby i foki. Ale mysle,
              ze jest pewna roznica miedzy Chinczykami (ludzmi), a zubrami w Puszczy
              >Bialowieskiej...

              Roznica jest taka,ze Chinczycy od 25 latrozwijaja sie 8% rocznie a u zubrow nie
              widac zmian.
              • jtt23 cywilizacja 10.06.04, 02:56
                Zabawne, ze mowisz o tym jak w Chinach sie "cywilizuja". Ja (naiwnie) myslalem, ze cywilizacja to troche wiecej niz wysoki PKB na osobe. Bo zachodnia cywilizacja kojarzy mi sie nie tylko z bogactewem, ale tez (albo nawet bardziej) z pewnymi wartosciami. (wolnosc slowa, demokracja, rzady prawa itd.) I to odroznia Europe od reszty swiata, ze "my" nie chcemy oddac tych wartosci w zamian za wiekszy wzrost.
                • maksimum Re: cywilizacja 10.06.04, 04:42
                  jtt23 napisał:

                  > Zabawne, ze mowisz o tym jak w Chinach sie "cywilizuja". Ja (naiwnie)
                  myslalem,
                  > ze cywilizacja to troche wiecej niz wysoki PKB na osobe. Bo zachodnia
                  cywilizacja kojarzy mi sie nie tylko z bogactewem, ale tez (albo nawet
                  bardziej) z pewnymi wartosciami. (wolnosc slowa, demokracja, rzady prawa itd.)
                  I to odroznia Europe od reszty swiata, ze "my" nie chcemy oddac tych wartosci w
                  >zamian za wiekszy wzrost.

                  Zgadzam sie z Toba w 100%.
                  Wy nie chcecie oddac tego,co uwazacie za bogactwo,a co bogactwem materialnym
                  nie jest i dlatego wlasnie EUropa jest w stagnacji.
                  Od kiedy Fenicjanie zaczeli uzywac pieniadza,jest o miernikiem wartosci.
                  To,ze Ty swoje wartosci wydasz na "wolnosc slowa" "sztuke starozytna"
                  czy "teatr nowozytny" wcale nie podwaza faktu,ze ktos inny wydajac te same
                  pieniadze na jacht jest od Ciebie mniej "wolny" ,"warty" czy "kulturalny".
                  Stereotyp wydawania pieniedzy wg twojego widzimisie,wcale nie jest lepszy od
                  wydawania tych samych wartosci w inny sposob.
                  Majac 5 gazet slabej jakosci nie masz wiecej wolnosci niz majac dwie gazety
                  dobrej jakosci.
                  Majac dwie partie w Stanach nie jestesmy bardziej ubodzy w "wolnosc" niz wy
                  majac 5 czy 6 partii politycznych.
                  Mysle,ze sie nie rozumiemy,ale dobrze,zebys to przyswoil.
                • Gość: Kagan Re: cywilizacja IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:48
                  Pamietaj, ze twe wartosci nie sa uniwersalne, i ze w Azji maja inne, azjatyckie
                  wartosci...
                  • Gość: Humbak Re: cywilizacja IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 10.06.04, 18:38
                    Z całą pewnością, ale nieludzkie traktowanie i represje są... powiedzmy ponad
                    takimi różnicami (to oczywiście prywatny pogląd).
              • Gość: P.S.J. Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 10:59
                > Mnie sie podoba to,co sie dzieje w Chinach,bo oni nie tylko siebie w bardzo
                > szybkim tempie cywilizuja,ale i mocno opoznionych w rozwoju Tybetanczykow

                Ech, chlopaku, ale bzdury sadzisz, aż nie zdzierżyłem... Primo, to uważasz, że
                cywilizowanie "na siłę" jest takim dobrym pomysłem?

                Po drugie, to, że w Chinach masz duży wzrost gospodarczy, to nie znaczy, że
                jest on równomiernie rozlożony po całym kraju. W Tybecie akurat nie ma
                praktycznie żadnych inwestycji (poza osiedlaniem tam Chińczyków), bo i po co
                Chińczycy mieliby tam inwestować?
            • Gość: marynat Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 05:21
              Jest różnica, ale to nie o to chodzi, żeby kolibrom w Amazonii było lepiej, czy
              żeby Tybetańczykom tak się poprawiło, że Amnesty International wpadnie w
              zachwyt, a mocarstwa - żeby podpisały protokół z Kioto. Ta różnica jest tu,
              między nami, Polakami. Jednym wadzi świat - bo jest niedoskonały i grzeszny, a -
              ich zdaniem Polska jest lepsza i ma moralne prawo (a nawet obowiązek), świat
              pouczać. Drudzy - generalnie akceptują świat takim, jaki jest, uważają, że
              większość patologii bierze się z biedy i wierzą w rozwój, i postęp, jako
              najlepszy sposób na ogólnoświatowe złagodzenie obyczajów.
              Jeśli bezrobotny sąsiad ma zwyczaj ze stresu i nudów bijać żonę, i dzieci - to
              można się na niego obrazić i bojkotować tę rodzinę. Albo można mu pomóc w
              znalezieniu pracy, szukać pretekstów do częstych odwiedzin w jego mieszkaniu,
              pomagać dzieciakom w lekcjach i w ogóle, żeby wyrosły na porządnych ludzi.
              Amerykanie, najwyraźniej, są zwolennikami tej drugiej metody i nam ją też
              zalecają. Forumowi moraliści - raczej optują za bojkotem, połączonym z
              modlitwami w intencji, a także - za zrzędliwym potępieniem tych, którzy są
              innego zdania.
              A ja nie mam w tej sprawie wyrobionego poglądu. Mam na sobie T-shirt "made in
              China", pisząc to patrzę na chiński monitor i stukam w chińskiej produkcji
              klawiaturę, połowa bebechów w moim komputerze - też chińska. Kupując to -
              gdzieś tam, na końcu łańcuszka pośredników - dałem zarobić chińskiemu
              biznesmenowi i chińskiemu robotnikowi. Dobrze postąpiłem czy źle? Kataryna,
              prawdopodobnie taki sam - w częsci chiński sprzęt, a wiec jest takim
              kolaborantem "imperium zła" jak ja, (a, jeszcze mam na nogach chińskie
              kapcie "Nike" i na tyłku szyte w Chinach jeansy "Diesel") - wyzłośliwia się na
              Kwacha, że on kombinuje jakby poprawić polski eksport do Chin, żeby nasi
              biznesmeni i robotnicy też coś więcej mieli z tego globalnego podziału pracy i
              zarobków. Również za nim nie przepadam, choć głównie z innych powodów. Ale -
              uczciwie się przyznaję, byłem w ubiegłym roku w Pekinie i też rozeznawałem
              szanse sprzedaży na tamtejszym rynku aparatury robionej przez moją firmę. Mam
              nadzieję na kooperację i chyba coś z tego będzie, ale TO MY się musimy
              podciągnąć, bo Chinole wymagania mają jak cholera. Kurcze, oczy otwierałem -
              oni tam są technologicznie lepsi i produkują lepiej, i taniej. Tak jak w Taipei
              czy w Seulu. Nie wiem - pewnie na prowincji mają gorzej - ale Pekin i Szanghaj -
              to metropolie, w porównaniu z naszym warszawskim, prowincjonalnym zadupiem. O
              Hongkongu nie mówię, bo to całkiem inny świat, mają bliżej do Krzemowej Doliny,
              niż my do Europy... Ten ich rozwój po 8-10% z roku na rok - to nie jest z tego,
              że komisarz z batem goni do roboty więźniów na coraz wyższych obrotach - tylko,
              że z roku na rok inwestuje się tam grube miliardy dolarów w najnowocześniejsze
              technologie. Wzrost inwestycji przemysłowych jest rzędu 20%, w infrastrukturze
              23%, w budownictwie 30%. Wzrost eksportu - 35%, już prześcignęli Japonię. A
              gorączka inwestycyjna trwa. Wielkie firmy nie tylko inwestują, ale tworzą w
              Chinach swe biura konstrukcyjne i ośrodki badawcze. Taka np. Motorola buduje w
              tej chwili fabryki za 10 mld $ i zatrudnia 4000 chińskich inżynierów. Na
              chińskich uczelniach studiuje kilka milionów studentów, a poziom studiów na
              renomowanych uczelniach technicznych jest wyższy niż u nas. Amerykanie muszą
              się bronić metodami administracyjnymi przed zalewem ich rynku chińską
              elektroniką, która jakością nie ustępuje japońskiej, a jest wiele tańsza. Chiny
              już masowo produkują najnowszej generacji podzespoły i wysunęły się na 1
              miejsce w świecie w usługach kosmicznych.
              To jest wkurzajace, ale coraz większa liczba amerykańskich analityków upatruje
              źródeł chińskiego cudu gospodarczego w "dalekowzrocznej polityce Mao Dze
              Donga", owej "rewolucji kulturalnej" i "teorii długiego skoku", na których
              niehumanitarność oburzał się cały świat - śmiejąc się równocześnie z
              ich "ekonomicznego idiotyzmu". Przeskakują z historii w przyszłość, a miliony
              ludzi przeżywają dramaty bagatelizowanej przez brutalną władzę
              teraźniejszości...
              Tak się zastanawiam - czy wolę, żeby polski prezydent szukał sposobu na wejście
              naszej gospodarki w krąg współuczestników tego chińskiego boomu, rezerwując
              sobie prawo do niezbyt głośnego wyrażania opinii o chińskiej polityce
              wewnętrznej, (ale bez realnej nadziei na jakikolwiek liczący się wpływ na tego
              kolosa, który jest w trakcie wchodzenia na 2 miejsce po USA, przed Japonię, na
              światowej liście mocarstw), czy, żeby przybrał pozę Don Kichota i w imieniu
              polskiego "przedmurza wolnego świata" wygłosił kilka górnolotnych i
              szlachetnych komunałów - a potem, żebyśmy sobie handel z Chinami skreślili, tak
              jak handel z Rosją. (Stając się niemal wyłącznie importerem, nieobecnym na
              tamtejszych rynkach i z ogromnym deficytem handlowym). Chińskie części w moim
              komputerze (a, mój amerykański rower "Gary Fisher", na który zaraz wsiadę, też
              jest chińskiej produkcji) podpowiadają mi, żebym nie popadał w hipokryzję,
              kabotyństwo i śmieszność. Szczerze mówiąc - mam zagwozdkę. Lubię sytuacje
              czyste moralnie, a tu - jakby się nie obracać - dupa z tyłu. Zwolennicy
              kompromisowych rozwiązań, w takiej sytuacji, doradzają fragmentację problemu i
              osobne gadanie o handlu i inwestycjach, osobne o polityce międzynarodowej i
              tym, co nas w niej zbliża, a osobne o kwestiach moralnych i prawach człowieka,
              gdzie mamy odmienne poglądy na temat tego "jak być powinno" i gdzie zarówno my
              jak i oni nie należymy do państw "czystych" wedle kryteriów Amnesty
              International. Bo, kiedy przygania kocioł garnkowi, to jest głównie śmiesznie...
              • maksimum Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY 10.06.04, 06:37
                Gość portalu: marynat napisał(a):

                ) Jest różnica, ale to nie o to chodzi, żeby kolibrom w Amazonii było lepiej,
                czy żeby Tybetańczykom tak się poprawiło, że Amnesty International wpadnie w
                ) zachwyt, a mocarstwa - żeby podpisały protokół z Kioto. Ta różnica jest tu,
                ) między nami, Polakami. Jednym wadzi świat - bo jest niedoskonały i grzeszny,
                a ich zdaniem Polska jest lepsza i ma moralne prawo (a nawet obowiązek), świat
                ) pouczać. Drudzy - generalnie akceptują świat takim, jaki jest, uważają, że
                ) większość patologii bierze się z biedy i wierzą w rozwój, i postęp, jako
                ) najlepszy sposób na ogólnoświatowe złagodzenie obyczajów.
                ) Jeśli bezrobotny sąsiad ma zwyczaj ze stresu i nudów bijać żonę, i dzieci -
                to można się na niego obrazić i bojkotować tę rodzinę. Albo można mu pomóc w
                ) znalezieniu pracy, szukać pretekstów do częstych odwiedzin w jego mieszkaniu,
                ) pomagać dzieciakom w lekcjach i w ogóle, żeby wyrosły na porządnych ludzi.
                ) Amerykanie, najwyraźniej, są zwolennikami tej drugiej metody i nam ją też
                ) zalecają.

                Faktem jest,ze mozna bylo wybic Talibow i nie przejmowac sie tworzeniem
                demokracji w Afganistanie,co jest duzo trudniejsze niz sama wojenka,ale kilka
                lat i kilkaset ofiar amerykanskich jest tego warte,by kraj postawic na nogi.

                ) Forumowi moraliści - raczej optują za bojkotem, połączonym z
                ) modlitwami w intencji, a także - za zrzędliwym potępieniem tych, którzy są
                ) innego zdania.
                ) A ja nie mam w tej sprawie wyrobionego poglądu. Mam na sobie T-shirt "made in
                ) China", pisząc to patrzę na chiński monitor i stukam w chińskiej produkcji
                ) klawiaturę, połowa bebechów w moim komputerze - też chińska. Kupując to -
                ) gdzieś tam, na końcu łańcuszka pośredników - dałem zarobić chińskiemu
                ) biznesmenowi i chińskiemu robotnikowi. Dobrze postąpiłem czy źle? Kataryna,
                ) prawdopodobnie taki sam - w częsci chiński sprzęt, a wiec jest takim
                ) kolaborantem "imperium zła" jak ja, (a, jeszcze mam na nogach chińskie
                ) kapcie "Nike" i na tyłku szyte w Chinach jeansy "Diesel") - wyzłośliwia się
                na Kwacha, że on kombinuje jakby poprawić polski eksport do Chin, żeby nasi
                ) biznesmeni i robotnicy też coś więcej mieli z tego globalnego podziału pracy
                )i zarobków.

                Kwach w tym przypadku jest realista,tak zreszta jak Amerykanie.Niestety dla nas
                wszystkich Chinczycy produkuja taniej i dobrej jakosci towary,majac przy tym
                male wymagania spoleczne.To jest dosc normalne,gdy sie wychodzi z biedy,ale
                znasz Chinczykow tak jak ja i widze,ze zdyscyplinowanie u nich jest duzo
                wieksze niz w EUropie,ze o Ameryce Poludniowej nie wspomne.
                Dzisiaj spoznilem sie po corke na przystanek autobusowy i Chinka przyprowadzila
                mnie ja do domu i nawet na moje podziekowania nie reagowala,bo ona slabiutko po
                angielsku gega.
                W wiezieniach w Stanach jest pelno czarnych,latynosow i troche bialych a
                Chinczykow niemal zupelnie nie ma.

                ) Również za nim nie przepadam, choć głównie z innych powodów. Ale -
                ) uczciwie się przyznaję, byłem w ubiegłym roku w Pekinie i też rozeznawałem
                ) szanse sprzedaży na tamtejszym rynku aparatury robionej przez moją firmę. Mam
                ) nadzieję na kooperację i chyba coś z tego będzie, ale TO MY się musimy
                ) podciągnąć, bo Chinole wymagania mają jak cholera. Kurcze, oczy otwierałem -
                ) oni tam są technologicznie lepsi i produkują lepiej, i taniej. Tak jak w
                )Taipei czy w Seulu.

                Zgadza sie i dlatego Taiwan nie obraza sie na nich juz,tylko inwestuje w
                Chinach ogromne pieniadze.
                Zauwaz ,ze Chinczycy przejeli Hong-Kong pokojowo i nijak to sie ma do rozpadu
                ZSRR czy Jugoslawii.
                Jesli chodzi o pracowitosc,spokoj i dyscypline,mozemy sie od Chinczykow
                dluuuuugo uczyc.
                Slowianie w porownaniu z Chinczykami niestety wychodza na klotliwych warcholow.
                Chinczycy NIC nie zyskuja w cywilizowaniu Tybetu,ktory od zawsze byl
                najbardziej zacofana prowincja.Poziom zycia byl tam 3x nizszy niz w innych
                rejonach Chin i kosztowalo to Chinczykow bardzo duzo,zeby doprowadzic kolej i
                cywilizowac Tybet i robia to jak najbardziej pokojowo.
                Tak samo jak pokojowo przejeli H-Kong i pokojowo wspolpracuja z Taiwanem.

                ) Nie wiem - pewnie na prowincji mają gorzej - ale Pekin i Szanghaj
                ) to metropolie, w porównaniu z naszym warszawskim, prowincjonalnym zadupiem. O
                ) Hongkongu nie mówię, bo to całkiem inny świat, mają bliżej do Krzemowej
                Doliny, niż my do Europy... Ten ich rozwój po 8-10% z roku na rok - to nie jest
                z tego,że komisarz z batem goni do roboty więźniów na coraz wyższych obrotach -
                tylko, że z roku na rok inwestuje się tam grube miliardy dolarów w
                najnowocześniejsze technologie. Wzrost inwestycji przemysłowych jest rzędu 20%,
                w infrastrukturze
                ) 23%, w budownictwie 30%. Wzrost eksportu - 35%, już prześcignęli Japonię. A
                ) gorączka inwestycyjna trwa. Wielkie firmy nie tylko inwestują, ale tworzą w
                ) Chinach swe biura konstrukcyjne i ośrodki badawcze. Taka np. Motorola buduje
                w tej chwili fabryki za 10 mld $ i zatrudnia 4000 chińskich inżynierów. Na
                ) chińskich uczelniach studiuje kilka milionów studentów, a poziom studiów na
                ) renomowanych uczelniach technicznych jest wyższy niż u nas.

                Chinczycy twierdza,ze latwiej dostac sie na uczelnie amerykanskie niz
                renomowane uczelnie chinskie.

                ) Amerykanie muszą
                ) się bronić metodami administracyjnymi przed zalewem ich rynku chińską
                ) elektroniką, która jakością nie ustępuje japońskiej, a jest wiele tańsza.
                Chiny już masowo produkują najnowszej generacji podzespoły i wysunęły się na 1
                ) miejsce w świecie w usługach kosmicznych.
                ) To jest wkurzajace, ale coraz większa liczba amerykańskich analityków
                upatruje źródeł chińskiego cudu gospodarczego w "dalekowzrocznej polityce Mao
                Dze Donga", owej "rewolucji kulturalnej" i "teorii długiego skoku", na których
                ) niehumanitarność oburzał się cały świat - śmiejąc się równocześnie z
                ) ich "ekonomicznego idiotyzmu". Przeskakują z historii w przyszłość, a miliony
                ) ludzi przeżywają dramaty bagatelizowanej przez brutalną władzę
                ) teraźniejszości...
                ) Tak się zastanawiam - czy wolę, żeby polski prezydent szukał sposobu na
                wejście naszej gospodarki w krąg współuczestników tego chińskiego boomu,
                rezerwując
                ) sobie prawo do niezbyt głośnego wyrażania opinii o chińskiej polityce
                ) wewnętrznej, (ale bez realnej nadziei na jakikolwiek liczący się wpływ na
                tego kolosa, który jest w trakcie wchodzenia na 2 miejsce po USA, przed
                Japonię, na
                ) światowej liście mocarstw), czy, żeby przybrał pozę Don Kichota i w imieniu
                ) polskiego "przedmurza wolnego świata" wygłosił kilka górnolotnych i
                ) szlachetnych komunałów - a potem, żebyśmy sobie handel z Chinami skreślili,
                tak jak handel z Rosją. (Stając się niemal wyłącznie importerem, nieobecnym na
                ) tamtejszych rynkach i z ogromnym deficytem handlowym). Chińskie części w moim
                ) komputerze (a, mój amerykański rower "Gary Fisher", na który zaraz wsiadę,
                też jest chińskiej produkcji) podpowiadają mi, żebym nie popadał w hipokryzję,
                ) kabotyństwo i śmieszność. Szczerze mówiąc - mam zagwozdkę. Lubię sytuacje
                ) czyste moralnie, a tu - jakby się nie obracać - dupa z tyłu. Zwolennicy
                ) kompromisowych rozwiązań, w takiej sytuacji, doradzają fragmentację problemu
                i osobne gadanie o handlu i inwestycjach, osobne o polityce międzynarodowej i
                ) tym, co nas w niej zbliża, a osobne o kwestiach moralnych i prawach
                człowieka,
                ) gdzie mamy odmienne poglądy na temat tego "jak być powinno" i gdzie zarówno
                my jak i oni nie należymy do państw "czystych" wedle kryteriów Amnesty
                ) International. Bo, kiedy przygania kocioł garnkowi, to jest głównie
                )śmiesznie..

                Masz bardzo ciekawe,niemal amerykanskie spostrzezenia,problem polega na tym,ze
                jednopartyjnosci chinskiej nie mozna upatrywac jako zlego systemu zarzadzania
                panstwem,tak dlugo ,jak obywatele tego kraju sytuacja taka toleruja.
                Kiedys EU krytykowala Franco i Pinocheta,a w swoich krajach byli oni bohaterami.
                Tak dlugo jak Chic
                • maksimum Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY 10.06.04, 06:57

                  Tak dlugo jak Chiczycy nie sa agresywni na zewnatrz,tak jak al-Kaida i Taliby
                  tak nie ma innego wyjscia jak ich obserwowac i ewentualnie nasladowac,bo
                  calkiem mozliwe,ze sa na krawedzi odkrycia nowego systemu spol-
                  gospodarczego,ktory lepiej sie sprawdza niz EUropejska demokracja.
                  Demokracja amerykanska jest inna od europejskiej i ja bym nigdy nie oczekiwal
                  od Chinczykow,ze beda nasladowac EUropejczykow.
                  Z tego zalozenia trzeba wyjsc,ze Chinczycy nie gnebia Tybetanczykow,lecz
                  pomagaja im sie rozwijac.Amerykanie nie gnebia Irakijczykow lecz pomagaja im w
                  tworzeniu demokracji.
                  Wiecej partii politycznych wcale nie jest rownoznaczne z wieksza demokracja.
                  Chinczycy sa dowodem na to,ze poziom zycia jest gwarancja spokoju spolecznego.
                  Przez 15 lat Tiananmen sie nie powtorzyl i nie ma rewolucji w Tybecie.
                  Jesli Tybetanczykow jest 800 tys,tzn mniej niz w przecietnym polskim
                  wojewodztwie.
                  Czy znasz wszystkich wojewodow w Polsce,szczegolnie z tych najmniejszych i
                  najbardziej zacofanych wojewodztw??????
                  Przywodca 800 tys narodu jezdzi po calym swiecie jak ksiaze,a czy caly swiat
                  zna z nazwiska glowy panstw Estonii,Lotwy,Macedonii czy Gornej Volty?
                  Jest to symbol,ktory podrzucono ludziom,by nim dysponowali bez zbytniego
                  zastanawiania sie nad meritum sprawy.
                  Tak jak domagano sie rezygnacji Busha w skandalu z "torturami" w wiezieniu w
                  Iraku i dokladano Bushowi za illegal logging w Brazylii.
                  • Gość: Kagan Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:54
                    Pamietajmy tez, ze Polska jest wielkosci przecietnej prowincji chinskiej
                    (obszarem i liczba ludnosci), a taka Irlandia czy Estonia to jak wieksza
                    dzielnica w duzej chinskiej metropolii. Znajmy proporcje, zanim zaczniemy
                    glupie dyskusje o wyzszosci swiat BN nad swietami WN...
                • Gość: P.S.J. Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 11:03
                  > ) chińskich uczelniach studiuje kilka milionów studentów, a poziom studiów na
                  > ) renomowanych uczelniach technicznych jest wyższy niż u nas.
                  >
                  > Chinczycy twierdza,ze latwiej dostac sie na uczelnie amerykanskie niz
                  > renomowane uczelnie chinskie.

                  Chińczycy twierdzą, że lepiej, by koszty wykształcenia (niemałe) Chińczyka -
                  naukowca ponieśli podatnicy USA niż ChRL. Chińczyk potem i tak wróci do Chin i
                  będzie wykorzystywał swą wiedzę na rzecz swego kraju, a nie Ameryki.

                  Nie zaprzeczam oczywiście, uczelnie chińskie MAJĄ bardzo wysoki poziom.
              • ayran Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY 10.06.04, 11:17
                Przesadne te zachwyty. Liczące 1,3 mld ludzi Chiny plasują się ze swoim PKB za
                Wielką Brytanią, Francją a tuż przed Włochami - wszystkie te panstwa liczą ok.
                60 mln mieszkańców, czyli ponad 20 razy mniej. Utrzymując obecne tempo wzrostu
                Chiny mają szansę dogonić Japonię za jakieś 20 lat - i to pod względem łącznego
                PKB, a więc takiego, który uwzględnia także ogromną (choć małowydajną) produkcję
                rolną na własne potrzeby. Gdyby z Chin wydzielić Pekin i Sznghaj z
                przyległościami, to wyszedłby prawie stumilionowy kraj z PKB na poziomie
                Holandii czy Szwajcarii. To ciągle nic imponującego.
                • Gość: Kagan Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:57
                  Masz niezbyt aktualne dane, bo liczac wedlug parytetu sily nabywczej pieniadza
                  (PPP), Chiny sa zaraz za USA, a juz przed Japonia. Na dodatek pamietaj, ze USA
                  licza teraz PKB inaczej niz reszta swiata, i uzywaja tzw. mnoznikow, ktore
                  sztucznie zwiekszaja ich PKB, ktory realnie maleje od kilku conajmniej lat.
                  Wiecej o PPP i mnoznikach orza liczeniu PKB np. na forum GOSPODARKA...
              • humbak Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY 10.06.04, 14:10
                No, trudno się z Tobą ne zgodzić, ale to, że sytuacja w Chinach mnie i wielu
                innym nie podoba, a mimo to nic nie da się zrobić, jest dość frustrujące. Nie
                wymagam od naszego prezydenta, by krzyczał na Chińczyków, bo wiem, że to
                żałosne, niemniej jednak mógłby choć nie strzelać tekstów o "Różnicach poglądów
                dotyczące systemu wartości i praw człowieka", bo to jest dużo więcej niż
                różnica poglądów.
              • Gość: uciekająca fanka Marynacie jesteś Debeściak !!! IP: *.crowley.pl 10.06.04, 14:33
                Gość portalu: marynat napisał(a):

                > Jest różnica, ale to nie o to chodzi, żeby kolibrom w Amazonii było lepiej,
                czy
                >
                > żeby Tybetańczykom tak się poprawiło, że Amnesty International wpadnie w
                > zachwyt, a mocarstwa - żeby podpisały protokół z Kioto. Ta różnica jest tu,
                > między nami, Polakami. Jednym wadzi świat - bo jest niedoskonały i grzeszny,
                a
                > -
                > ich zdaniem Polska jest lepsza i ma moralne prawo (a nawet obowiązek), świat
                > pouczać. Drudzy - generalnie akceptują świat takim, jaki jest, uważają, że
                > większość patologii bierze się z biedy i wierzą w rozwój, i postęp, jako
                > najlepszy sposób na ogólnoświatowe złagodzenie obyczajów.
                > Jeśli bezrobotny sąsiad ma zwyczaj ze stresu i nudów bijać żonę, i dzieci -
                to
                > można się na niego obrazić i bojkotować tę rodzinę. Albo można mu pomóc w
                > znalezieniu pracy, szukać pretekstów do częstych odwiedzin w jego mieszkaniu,
                > pomagać dzieciakom w lekcjach i w ogóle, żeby wyrosły na porządnych ludzi.
                > Amerykanie, najwyraźniej, są zwolennikami tej drugiej metody i nam ją też
                > zalecają. Forumowi moraliści - raczej optują za bojkotem, połączonym z
                > modlitwami w intencji, a także - za zrzędliwym potępieniem tych, którzy są
                > innego zdania.
                > A ja nie mam w tej sprawie wyrobionego poglądu. Mam na sobie T-shirt "made in
                > China", pisząc to patrzę na chiński monitor i stukam w chińskiej produkcji
                > klawiaturę, połowa bebechów w moim komputerze - też chińska. Kupując to -
                > gdzieś tam, na końcu łańcuszka pośredników - dałem zarobić chińskiemu
                > biznesmenowi i chińskiemu robotnikowi. Dobrze postąpiłem czy źle? Kataryna,
                > prawdopodobnie taki sam - w częsci chiński sprzęt, a wiec jest takim
                > kolaborantem "imperium zła" jak ja, (a, jeszcze mam na nogach chińskie
                > kapcie "Nike" i na tyłku szyte w Chinach jeansy "Diesel") - wyzłośliwia się
                na
                > Kwacha, że on kombinuje jakby poprawić polski eksport do Chin, żeby nasi
                > biznesmeni i robotnicy też coś więcej mieli z tego globalnego podziału pracy
                i
                > zarobków. Również za nim nie przepadam, choć głównie z innych powodów. Ale -
                > uczciwie się przyznaję, byłem w ubiegłym roku w Pekinie i też rozeznawałem
                > szanse sprzedaży na tamtejszym rynku aparatury robionej przez moją firmę. Mam
                > nadzieję na kooperację i chyba coś z tego będzie, ale TO MY się musimy
                > podciągnąć, bo Chinole wymagania mają jak cholera. Kurcze, oczy otwierałem -
                > oni tam są technologicznie lepsi i produkują lepiej, i taniej. Tak jak w
                Taipei
                >
                > czy w Seulu. Nie wiem - pewnie na prowincji mają gorzej - ale Pekin i
                Szanghaj
                > -
                > to metropolie, w porównaniu z naszym warszawskim, prowincjonalnym zadupiem. O
                > Hongkongu nie mówię, bo to całkiem inny świat, mają bliżej do Krzemowej
                Doliny,
                >
                > niż my do Europy... Ten ich rozwój po 8-10% z roku na rok - to nie jest z
                tego,
                >
                > że komisarz z batem goni do roboty więźniów na coraz wyższych obrotach -
                tylko,
                >
                > że z roku na rok inwestuje się tam grube miliardy dolarów w
                najnowocześniejsze
                > technologie. Wzrost inwestycji przemysłowych jest rzędu 20%, w
                infrastrukturze
                > 23%, w budownictwie 30%. Wzrost eksportu - 35%, już prześcignęli Japonię. A
                > gorączka inwestycyjna trwa. Wielkie firmy nie tylko inwestują, ale tworzą w
                > Chinach swe biura konstrukcyjne i ośrodki badawcze. Taka np. Motorola buduje
                w
                > tej chwili fabryki za 10 mld $ i zatrudnia 4000 chińskich inżynierów. Na
                > chińskich uczelniach studiuje kilka milionów studentów, a poziom studiów na
                > renomowanych uczelniach technicznych jest wyższy niż u nas. Amerykanie muszą
                > się bronić metodami administracyjnymi przed zalewem ich rynku chińską
                > elektroniką, która jakością nie ustępuje japońskiej, a jest wiele tańsza.
                Chiny
                >
                > już masowo produkują najnowszej generacji podzespoły i wysunęły się na 1
                > miejsce w świecie w usługach kosmicznych.
                > To jest wkurzajace, ale coraz większa liczba amerykańskich analityków
                upatruje
                > źródeł chińskiego cudu gospodarczego w "dalekowzrocznej polityce Mao Dze
                > Donga", owej "rewolucji kulturalnej" i "teorii długiego skoku", na których
                > niehumanitarność oburzał się cały świat - śmiejąc się równocześnie z
                > ich "ekonomicznego idiotyzmu". Przeskakują z historii w przyszłość, a miliony
                > ludzi przeżywają dramaty bagatelizowanej przez brutalną władzę
                > teraźniejszości...
                > Tak się zastanawiam - czy wolę, żeby polski prezydent szukał sposobu na
                wejście
                >
                > naszej gospodarki w krąg współuczestników tego chińskiego boomu, rezerwując
                > sobie prawo do niezbyt głośnego wyrażania opinii o chińskiej polityce
                > wewnętrznej, (ale bez realnej nadziei na jakikolwiek liczący się wpływ na
                tego
                > kolosa, który jest w trakcie wchodzenia na 2 miejsce po USA, przed Japonię,
                na
                > światowej liście mocarstw), czy, żeby przybrał pozę Don Kichota i w imieniu
                > polskiego "przedmurza wolnego świata" wygłosił kilka górnolotnych i
                > szlachetnych komunałów - a potem, żebyśmy sobie handel z Chinami skreślili,
                tak
                >
                > jak handel z Rosją. (Stając się niemal wyłącznie importerem, nieobecnym na
                > tamtejszych rynkach i z ogromnym deficytem handlowym). Chińskie części w moim
                > komputerze (a, mój amerykański rower "Gary Fisher", na który zaraz wsiadę,
                też
                > jest chińskiej produkcji) podpowiadają mi, żebym nie popadał w hipokryzję,
                > kabotyństwo i śmieszność. Szczerze mówiąc - mam zagwozdkę. Lubię sytuacje
                > czyste moralnie, a tu - jakby się nie obracać - dupa z tyłu. Zwolennicy
                > kompromisowych rozwiązań, w takiej sytuacji, doradzają fragmentację problemu
                i
                > osobne gadanie o handlu i inwestycjach, osobne o polityce międzynarodowej i
                > tym, co nas w niej zbliża, a osobne o kwestiach moralnych i prawach
                człowieka,
                > gdzie mamy odmienne poglądy na temat tego "jak być powinno" i gdzie zarówno
                my
                > jak i oni nie należymy do państw "czystych" wedle kryteriów Amnesty
                > International. Bo, kiedy przygania kocioł garnkowi, to jest głównie
                śmiesznie..
              • Gość: Kagan Re: IDZCIE SIE NAPIC DO CIEMNO JUZ-TO WAM ULZY IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:50
                Nic nie rozumiesz! Widziales film POJUTRZE? Troska o przyrode i srodowisko w
                ogole, to nie troska o jakies tam kolibry czy aborygenow, ale o cala ludzkosc.
                A USA nie podpisaly umowy z Kioto... :(
      • Gość: Palnick Re: Smutno i wstyd za to co zrobiono z Polską ! IP: *.stenaline.com 10.06.04, 10:28
        Jak byście się kataryny czuli, gdyby Chińczycy zaczęli nas pouczać, że to
        nieetyczne:
        1. Akceptować bezdomność i nędzę większości społeczeństwa wspierając
        jednocześnie ze środków budżetowych obce bogate organizacje (ulgi podatkowe dla
        firm zagranicznych, dotacje do KK).
        2. Pozwalać rozkradać dobro wspólne oligarchom i urzędnikom (w Chinach za to
        czapa).
        3. Nic nie robić w sprawie bezrobocia i wmawiać ludziom bez środków do życia,
        że oto mają być szczęśliwi bo są wolni (sic!)
        4. Akceptować przemoc i bandytyzm w miejscach publicznych oraz paraliżować
        policję nie finansując jej wystarczająco.
        5. Obdarzać pieszczotami przestępców tolerując jednocześnie niedożywienie
        dzieci.
        6. Nie wspierać edukacji czego skutkiem jest masowa już emigracja zarobkowa z
        braku perspektyw innych niż nędza w kraju.
        6. Zaniedbywać ifrastrukturę kraju (Polska 40 km autostrad w 14 lat, Chiny 2000
        km rocznie, sześć pasów ruchu w jedną stronę).
        7. Wycofywać się ze wszelkich przynależnych państwu obowiązków wobec obywateli
        (służba zdrowia, sądownictwo, wpływanie na mechanizmy gospodarcze).
        • Gość: kagan Re: Smutno i wstyd za to co zrobiono z Polską ! IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:58
          Dobre! :)
    • leszek.sopot Czy Chiny mogą być niebezpieczne dla świata? 10.06.04, 11:16
      lupus.lupus napisał:
      > kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1169337&KAT=237plus
      > "Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie powinny
      > wpływać na rozwój stosunków polsko-chińskich - oświadczył jednak prezydent
      > Aleksander Kwaśniewski."
      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040609/swiat/swiat_a_7.htmla

      Kwaśniewski nie powiedział, że nie ma różnicy w ocenie wartości, tą wypowiedzią
      wręcz zaznaczył, że one są. Czy w rozmowach o polskim punkcie widzenie na
      przestrzeganie praw człowieka w Chinach była mowa nie wiemy. Myślę, że o tym
      nie rozmawiano, gdyż spotkanie miało inny cel, bardzo ważny dla Polski -
      zrównoważenie bilansu płatniczego. Polska już zdążyła otwarcie poprzeć Dalaj
      Lamę i mówiła głośno o poparciu dla praw człowieka w Chinach i
      autonomii/wolności dla Tybetu. Na pewno będzie jeszcze możliwe eksponowanie
      naszego stanowiska w tych tematach.
      Polska jednak musi równocześnie myśleć o swoich problemach: bezrobociu,
      niezrównoważonym budzęcie czy o przepaści cywilizacyjnej dzielącej nas od
      Zachodniej Europy. Jeśli z Chinami współpracują wszystkie najbardziej
      rozwinięte państwa świata, które przy rozmowach o współpracy gospodarczej nie
      wspominaja o prawach człowieka lecz o cłach, podatkach i różnych wzajemnych
      ułatwieniach w handlu, to my musimy iść tą samą drogą. O prawach człowieka
      mówmy podczas innych spotkań. Inaczej Zachód będzie od nas uciekał i pierwszy
      wchodził na rynki, na których od dawna mogliśmy być.
      W obszernym tekście w Wysokich Obcasach jest interesujący tekst o przemianach w
      Chinach. Wzbudza on różne opinie i komentarze. Mnie frapuje jedno. Tyle na
      naszym forum mówi się o reglamentowanej rewolucji w Polsce. To co się dzieje w
      Chinach? Kraj polegający tylko na układach i korupcji, bogactwo reglamentowane
      dla członków i znajomych partyjnych, wojskowych i milicyjnych oficjeli. W
      dyskusji pod tym artykułem nikt się jakoś nie zastanawia nad następującą
      kwestią. Jaki użytek zrobią ze swego bogactwa postpartyjni i partyjni bonzowie.
      Czy to Hong Kong podbija Chiny czy jest odwrotnie. Tam by dopiero co
      poniektórzy mogliby dopiero pisać o czerwonej mafii, układach itd. Ale tak tam
      się dzieje teraz. A co z tego wyrośnie, co oznacza ta Chińska "trzecia droga".
      Marynat się tym w zasadzie zachwyca i w bardzo ciekawym poście daje przykłady
      jakie pozytywne zmiany tam zachodzą. Tylko czy na pewno ten Chiński wolny rynek
      dla wybranych zakończy się tym, że coraz większy dochód narodowy będzie
      przeznaczany tylko na inwestycje w ich kraju. Czy wraz z kolejnym przywódcą
      jedynej, przewodniej partii kurs na kapitalizm zostanie podtrzymany, czy
      państwo środka nie nabierze jakiś imperialistycznych zapędów. Dalej przecież
      tym krajem rządzi się w sposób totalitarny, a wolność ekonomiczna jest pod
      ścisłą kontrolą i jeśli przystanie przynosić rządzącej partii korzyści Chiny
      mogą być groźne dla świata. Będą bowiem miały (już mają) najnowocześniejszą
      technologię i ogromny potencjał przemysłowy.
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2116476.html
      • Gość: jack Re: Czy Chiny mogą być niebezpieczne dla świata? IP: *.proxy.aol.com 10.06.04, 14:38
        Nie w tym sensie co piszesz.
        Chiny w swej historii nigdy nie byly ekspansywne i nastawione na podboje. To
        nie lezy w ich charakterze Chinczykow.
        Mapa panstwa przez tysiaclecia prawie nie drgnela.
        Natomiast Tybet i Formoza to nieodlaczne czesci Chin.

        Chiny stana sie potega ekonomiczna dla ktorej bedzie brak konkurencji.
        I w tym mozna dopatrywac sie niebezpieczenstwa nawet dla samych Chin.
        Wszyscy apoleodzy wolnego handlu i globalizmu w USA i EU obudza sie niedlugo,
        gdy ich produkty stana poza konkurencja w swiatowym handlu.
        Przyjmujac Chiny do WTO panstwa te ukrecily stryczek dla siebie.
        Wymownym przykladem jest USA, ktore w latach 2002-03 stracily 3 mln miejsc
        pracy u siebie na skutek przenisienia tam czesci swej produkcji.
        Wspomne, ze deficyt Stanow w obrotach z Chinami wyniosl w r. 2003 100 mlrd.$
        Nie mozna konkurowac z producentem u ktorego godzina pracy kosztuje 30-35 c.
        To ze Polska w koncu zaczela prowadzic rozmowy z Chinami na temat rozwoju
        wzajemnych stosunkow jest jak najbardziej sluszne i logiczne.
        Inne panstwa UE sa w Chinach juz od lat.
        Rynek EU bedzie wkrotce zalewany niekonkurencyjnymi cenowo produktami z Chin.
        Niekoniecznie tandety, gdyz najnowsze technologie wyemigrowaly tam wraz z
        dzialajacymi tam od lat koncernami.
        Kto rozmawia na temat praw czlowieka, gdy w gre wkracza kasa?
        Hipokryzja postaw byla zawsze domena swiata chrzescijanskiego.
        Tym religia ta rozni sie od innych religii.

        • leszek.sopot Chiny bezkonkurencyjne? 11.06.04, 09:25
          Nadal mam obawy co do politycznej groźby związanej z Chińskim komunizmem. Nigdy
          bowiem na świecie komunistyczny krej, albo inaczej, kraj w którym władza była w
          rękach jednej paritii, nie osiągał tak dobrych wyników finansowych i nie miał
          tak rozwiniętej technologii. Mało pocieszające jest to, że w tysiącletniej
          historii Chiny bardziej troszczyły się o utrzymanie jedności swojego terytorium
          i nie były państwem ekspansywnym.
          Natomiast co do rozwoju ekonomicznego Chin znalazłem ciekawy wywiad, w którym
          jest także mowa o niebezpieczeństwach mogących sie tam przydażyć. Oto fragment
          wywiadu:

          "Nie uniknięto błędów w polityce gospodarczej – dublujące się inwestycje,
          dewastacja środowiska, gigantomania, nadmierna budowa infrastruktury – czy to
          jest źródło obecnych problemów?
          Cechą każdej gospodarki centralnie planowanej jest gigantomania, przerost
          inwestycji, nadmierne rozbudowanie mocy wytwórczych w niektórych gałęziach
          przemysłu, a w efekcie trudności ze zbytem jednych towarów, przy pogłębiających
          się niedoborach innych produktów. Problemy w gospodarkach centralnie
          planowanych rozwiązuje się nie poprzez poprawę efektywności, ale przez
          zwiększenie frontu inwestycyjnego. W ub. roku inwestycje w Chinach rosły w
          tempie przekraczającym 20 proc., a w I kwartale bieżącego roku zwiększyły się
          one aż o ok.40 proc. Wynika to głównie z działania sektora państwowego, który
          ma bardzo łatwy dostęp do kredytów, co jest kwestią wpływów i siły przebicia
          istniejących układów polityczno-ekonomicznych. Dość luźna polityka kredytowa w
          sektorze państwowym sprawia, że ok. 40 proc. kredytów uważanych jest za
          nieściągalne lub trudno ściągalne – szacuje się je na ok. 600 mld dol. Stanowią
          one zagrożenie dla stabilności systemu bankowego i całej gospodarki.

          Jakie są plany redukcji niewydolnego sektora państwowego?
          Jest to sprawa skomplikowana, bo Chiny nie mogą sobie pozwolić na radykalną,
          szokową terapię, która spowodowałaby drastyczny wzrost bezrobocia.
          Obecnie jest ono obliczane oficjalnie na ok. 4,5-5 proc., co oczywiście nie
          odzwierciedla rzeczywistości, bo bezrobocie ukryte jest potężne. Będzie to więc
          bardzo powolny proces, bo problemy społeczne i polityczne jakie wywołałaby
          szybka transformacja, są niewyobrażalne. Rozwój specyficznego modelu
          gospodarczego w Chinach, opierającego się na haśle „jedno państwo – dwa
          systemy.”, zapewnia silna władza centralna, która wybrała drogę stopniowego
          rozszerzania obszarów rządzonych mechanizmami rynkowymi, przy jednoczesnym
          utrzymaniu socjalistycznego monopolu politycznego.

          Czy to interesy głównych partnerów Chin powodują, że jest z ich strony ciche
          przyzwolenie na niedemokratyczne mechanizmy, jakie tam działają?
          Kiedy biznes mocno wchodzi w stosunki międzynarodowe, wartości demokratyczne
          schodzą na dalszy plan, są spychane przez interes ekonomiczny. Coraz rzadziej
          na szczeblu oficjalnym podejmowane są więc zarzuty łamania praw człowieka,
          niedemokratycznych procedur politycznych itp. Państwa najbardziej zaangażowane
          w gospodarkę chińską mają zbyt wiele do stracenia, żeby na tle obrony wartości
          demokratycznych zaostrzyły stosunki i ograniczyły wymianę gospodarczą z tym
          krajem. Świadczyłoby to, że wbrew temu, co głosi wielu światowych polityków,
          wartości demokratyczne postrzegane są jednak w rzeczywistości politycznej jako
          kategorie względne".

          Całość
          www.radio.com.pl/spoleczenstwo/dyskusje.asp?id=130
    • humbak Re: wewnętrzne sprawy Chin 10.06.04, 13:14
      Nie no, naprawdę... Tracę resztki szacunku dla pana Borowskiego. Wspomnę
      chociżby, o banalnym porównaniu Tybetu i Polski oraz Litwy pod zaborami. Biorąc
      pod uwagę, że większość informacji do mnie nie dociera, nawet boję się myśleć
      co tam się dzieje.
      Najgorsze jest to, że nie ma nadziei na poprawę, bo chińskim władzom nikt nie
      ośmieli się zwrócić uwagi. Za bardzo zależy wszystjkim na dobrych stosunkach z
      tym gospodarczym kolosem. Oni tymczasem będą robić co chcą z Tybetańczykami,
      wyznawcami Falun Gong, Hong Kongiem itd. Skóra mi cierpnie.
      • humbak Re: wewnętrzne sprawy Chin 10.06.04, 13:28
        No po lekturze drugiego artykułu, to i Kwach nie tak gra jak należy. Prawa
        człowieka mimo różnic mentalności i ogólnie poglądów na społeczeństwo,
        jednosttkę itp., też powinny mieć swoje zastosowanie.
    • Gość: Kagan Re: wewnętrzne sprawy Chin IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 14:39
      I racja! Nie mozemy narzucac zupelnie innej, na dodatek najstarszej na swiecie
      funkconujacej bez przerwy cywilizacji naszych, europejskich wartosci, ktore nie
      sa we wszystkim zgodne z wartosciami azjatyckimi! Wiecej pokory, Panowie i
      Panie z Europy!
      • Gość: Leszek Najstarsza? Komunizm tam istnieje od 60 lat! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 15:18
        Można komunizm też nazwać cywilizacją, choć budzi to obrzydzenie. Zapewne
        miałeś na myśli kulturę starożytnych Chin. Jeśli tak to trochę się mylisz.
        Starsze a istniejące do dziś to np. Indie i Egipt.
        • Gość: Kagan Re: Najstarsza? Komunizm tam istnieje od 60 lat! IP: *.e-loko.pl 10.06.04, 16:00
          Komunizm w Chinach istnieje od ponad 60 lat, ale nie o to chodzi. Komunizm to
          tylko nieznaczacy dodatek do cywilizacji Chin, ktore przetrwaly juz nie jeden
          najazd i niejedna rewolucje! Indie to zas wynalzek brytyjskiego kolonializmu,
          zas dzisiejsi Egipcjanie maja tylko nazwe wspolna ze starozytnymi Egipcjanami.
          Juz bardziej Wlochy sa kontynuacja Rzymu i dzisiejsza Grecja tej starozytnej...
          Indie to kraj kontrastow, gdzie czlowiek nie ma zadnych praw, ani politycznych
          ani ekonomicznych. W Chinach zas obywatele maja pelne prawa ekonomiczne i coraz
          wieksze polityczne...
          • jtt23 prawa w Indiach 10.06.04, 18:31
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Indie to kraj kontrastow, gdzie czlowiek nie ma zadnych praw, ani politycznych
            > ani ekonomicznych.

            A ja myslalem, ze ostatnio w Indiach byly wybory i ze zmienil sie rzad. Wiec wydawaloby sie, ze ludzie w Indiach maja chociazby prawo wybierania swoich politykow, a to jednak znacznie wiecej niz polityczne prawa chinczykow.

            A co do praw ekonomicznych, to bzdury gadasz. Indie napewno nie sa idealne (i jak sam mowiles jest to kraj kontrastow), nie jest latwo zalozyc firme itd., ale znam ludzi ktorym sie udalo.
            • Gość: Kagan Re: prawa w Indiach IP: 213.199.197.* 13.06.04, 15:21
              Wybory byly tez iw PRLu, i rzad sie tez tam zmienial. Nie myl pozorow
              demokracji z jej realnym istnieniem... Znam sporo bogatych Hindusow, co nie
              zmienia faktu, ze 90% Hindusow to skrajna nedza... :(
          • Gość: Humbak Re: Najstarsza? Komunizm tam istnieje od 60 lat! IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 10.06.04, 18:47
            Ludzie w Chinach są ci sami, ale państwo inne. Oni mają za sobą długą, czasem
            pełną poniżeń historię, w tym okres dominacji mocarsrw europejskich i Japonii.
            Ich inna mentalność wypływa z dużo wcześniejszych czasów niż komunizm. On tam
            nadal istnieje, częściowo dlatego, że wcześniej był Konfucjusz i wielu innych.
            Poza tym uważam, że wiek narodu nie zawsze o czymś świadczy. To co naród
            osiągnął czasem po prostu ginie (patrz Arabowie).
            • Gość: Kagan Re: Najstarsza? Komunizm tam istnieje od 60 lat! IP: 213.199.197.* 13.06.04, 15:22
              W Chinach istnieje ciaglosc cywilizacyjna. Rewolucja Kulturalna to byl tylko
              maly epizod, jak maly najazd barbarzyncow, niejeden w historii Chin...
    • kataryna.kataryna Stróże chińskiego spokoju 10.06.04, 22:37
      Stróże chińskiego spokoju






      Ewa Siedlecka 10-06-2004, ostatnia aktualizacja 10-06-2004 19:44

      Nasi policjanci próbowali nie dopuścić, by Hu Jintao zobaczył polską dziewczynę
      z parasolką w barwach Tybetu. Zasłaniali ją... radiowozem

      Z tą parasolką Liliana Skoczylas z organizacji Studenci dla Wolnego Tybetu
      czekała na Hu Jintao przed hotelem Hyatt. Chińscy ochroniarze wezwali polskich
      policjantów, a ci... kazali parasolkę zamknąć. - Zapytałam o podstawę prawną.
      Nie umieli jej podać, więc zażądali, żebym się oddaliła - opowiada Skoczylas. -
      To miejsce publiczne, a ja nie zakłócam porządku. Usłyszałam, że na ulicy mogę
      przebywać tylko w jakimś celu, a nie bez celu. Zapytałam, dlaczego polska
      policja wykonuje polecenia chińskich ochroniarzy. Usłyszałam, że są to też
      polecenia przełożonych.

      Ludzie czekający na przystanku zaczęli bronić dziewczyny, więc policjanci....
      zasłonili ją radiowozem. Kiedy zaczęła chodzić, radiowóz podążał za nią.

      Wcześniej, w czasie powitania Hu Jintao pod Pałacem Prezydenckim, członków
      prześladowanego w Chinach ruchu religijnego usiłowała zasłonić grupa
      Chińczyków. Policja nie zareagowała, gdy Chińczycy odebrali protestującym
      transparenty.

      - To godne ubolewania - ta nadgorliwość i brak reakcji na agresję wobec ludzi
      pokojowo demonstrujących poglądy - mówi prof. Andrzej Rzepliński z Helsińskiej
      Fundacji Praw Człowieka. Sfinansowane przez fundację plakaty przypominające o
      ofiarach chińskiej okupacji Tybetu zamalowali nieznani sprawcy.
      • Gość: Palnick kataryna -cieć chińskiej poprawności IP: *.stenaline.com 10.06.04, 23:34
        Przeczytaj to dziecinna zadymiaro i napisz co sama myślisz.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13326775
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13328472
        • Gość: Gość który wyszedł Re: Palnick - cieć kwasowej poprawności IP: *.chello.pl 10.06.04, 23:44
          dziecinny antyklerykał, nerwowy głupek, prymitywny aagitator, itd, itp.

          Czujesz się zachęcony do dalszej dyskusji po powitaniu Cię w ten sposób? Mam
          nadzieję, że nie.
        • Gość: wartburg Re: kataryna -cieć chińskiej poprawności IP: *.b.dial.de.ignite.net 10.06.04, 23:49
          Marynat napisał b. ciekawy post, który daje dużo do myślenia, ale na zupełnie
          inny temat. Twój post był podobnież zajmujący, ale też na inny temat. Czy to
          tak trudno zrozumieć, że fascynacja sukcesem ekonomicznym jako takim nie może
          być równoznaczna ze zgodą na łamania praw człowieka? Pod tym względem Chińska
          Republika Ludowa ma bardzo dużo na sumieniu.
          • Gość: Palnick Czy prawa człowieka to pojęcie jednoznaczne IP: *.stenaline.com 11.06.04, 00:31
            Gość portalu: wartburg napisał(a):

            > Marynat napisał b. ciekawy post, który daje dużo do myślenia, ale na zupełnie
            > inny temat. Twój post był podobnież zajmujący, ale też na inny temat. Czy to
            > tak trudno zrozumieć, że fascynacja sukcesem ekonomicznym jako takim nie może
            > być równoznaczna ze zgodą na łamania praw człowieka? Pod tym względem Chińska
            > Republika Ludowa ma bardzo dużo na sumieniu.
            ---------------------
            Tak to bardzo trudno zrozumieć. Zaraz Ci wyjaśnię dlaczego tak myślę.

            1. Panujący w Tybecie feudalizm wmontowany w państwo teokratyczne gwałcił
            podstawowe prawa człowieka do własnego rozwoju, powszechnej edukacji,
            korzystania ze zdobyczy nowoczesnej techniki i trzymał Tybetańczyków w
            średniowiecznej ciemnocie - tak rozumujący Chińczycy w ramach poczucia misji
            obrony praw człowieka wyzwolili Tybet z okowów zniewolenia, przynosząc jego
            mieszkańcom najlepszy (ich zdaniem) system.

            2. Oceniające tamto wydarzenie państwa zachodnie nie podzielały poglądu
            Chińczyków, ponieważ uznawały inny system wartości niż ówczesne Chiny, choć
            uczciwie przebąkiwano, że to co działo się w Tybecie niewiele miało wspólnego z
            ideałami demokracji i poszanowaniem praw człowieka rozumianymi ma modłę
            zachodnią.

            3.Od momentu zajęcia Tybetu stosunek Pekinu do Tybetańczyków bardzo zmienił się
            na korzyść. Tybet jest okręgiem autonomicznym. Nikt tutaj nie zadaje sobie
            trudu zastanowienia się, czy Tybetańczycy współcześnie czują się nieszczęśliwi.
            Może w ich odbiorze zamienili poprostu jednego pana na innego? Może porzedniego
            wspominają z sentymentem a może są zadowoleni, że tak potoczyły się losy ich
            kraju? Może jednak są ludźmi o tak innej mentalności i hierarchii wartości miż
            my, że nie jesteśmy w stanie wczuć się w ich położenie.

            4. Czym różni się misja demokratyzacji Iraku przez USA od Chińskiej misji
            unowocześnienia Tybetu? Czy nie są to przypadki bardzo podobne. Może w obu
            przeważa aroganckie poczucie wyższości swoich wartości i butne lekceważenie
            uczuć autochtonów? Może w obu chodziło naprawdę o szczytny cel? Może nie należy
            uczyć strusia latania?
            Czy takie rozumowanie jest dla ciebie do przyjęcia
            • stefan4 Czym się różnią? 11.06.04, 10:12
              Palnick:
              > Czym różni się misja demokratyzacji Iraku przez USA od Chińskiej misji
              > unowocześnienia Tybetu?

              Niczym szczególnym. Dlatego cywilizowana część opinii światowej równie ostro
              zwalcza oba te projekty masowej inżynierii dusz i systemów narzucone przez obce
              wojska.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • Gość: Palnick Re: Czym się różnią? IP: *.stenaline.com 11.06.04, 10:18
                stefan4 napisał:

                > Palnick:
                > > Czym różni się misja demokratyzacji Iraku przez USA od Chińskiej misji
                > > unowocześnienia Tybetu?
                >
                > Niczym szczególnym. Dlatego cywilizowana część opinii światowej równie ostro
                > zwalcza oba te projekty masowej inżynierii dusz i systemów narzucone przez
                obce
                > wojska.
                >
                > - Stefan
                ----------------
                Czy zatem mamy prawo żądać żeby każdy kraj podzielał nasz pogląd na wartości
                które mają być przestrzegane w tym kraju?
                np.USA w Iraku, Chiny w Tybecie, USA w Chinach?
                • stefan4 Re: Czym się różnią? 11.06.04, 11:10
                  Palnick:
                  > Czy zatem mamy prawo żądać żeby każdy kraj podzielał nasz pogląd na wartości
                  > które mają być przestrzegane w tym kraju?

                  Zależy, co nazywasz żądaniem. Prowadzić propagandę, robić demonstrację, nawet
                  stosować bojkot gospodarczy
            • Gość: wartburg praca niewolnicza w Chinach IP: *.b.dial.de.ignite.net 11.06.04, 11:42
              Gość portalu: Palnick napisał(a):

              > Gość portalu: wartburg napisał(a):
              >
              > > Marynat napisał b. ciekawy post, który daje dużo do myślenia, ale na zupeł
              > nie
              > > inny temat. Twój post był podobnież zajmujący, ale też na inny temat. Czy
              > to
              > > tak trudno zrozumieć, że fascynacja sukcesem ekonomicznym jako takim nie m
              > oże
              > > być równoznaczna ze zgodą na łamania praw człowieka? Pod tym względem Chiń
              > ska
              > > Republika Ludowa ma bardzo dużo na sumieniu.
              > ---------------------
              > Tak to bardzo trudno zrozumieć. Zaraz Ci wyjaśnię dlaczego tak myślę.
              >
              > 1. Panujący w Tybecie feudalizm wmontowany w państwo teokratyczne gwałcił
              > podstawowe prawa człowieka do własnego rozwoju, powszechnej edukacji,
              > korzystania ze zdobyczy nowoczesnej techniki i trzymał Tybetańczyków w
              > średniowiecznej ciemnocie - tak rozumujący Chińczycy w ramach poczucia misji
              > obrony praw człowieka wyzwolili Tybet z okowów zniewolenia, przynosząc jego
              > mieszkańcom najlepszy (ich zdaniem) system.
              >
              > 2. Oceniające tamto wydarzenie państwa zachodnie nie podzielały poglądu
              > Chińczyków, ponieważ uznawały inny system wartości niż ówczesne Chiny, choć
              > uczciwie przebąkiwano, że to co działo się w Tybecie niewiele miało wspólnego
              z
              >
              > ideałami demokracji i poszanowaniem praw człowieka rozumianymi ma modłę
              > zachodnią.
              >
              > 3.Od momentu zajęcia Tybetu stosunek Pekinu do Tybetańczyków bardzo zmienił
              się
              >
              > na korzyść. Tybet jest okręgiem autonomicznym. Nikt tutaj nie zadaje sobie
              > trudu zastanowienia się, czy Tybetańczycy współcześnie czują się
              nieszczęśliwi.
              >
              > Może w ich odbiorze zamienili poprostu jednego pana na innego? Może
              porzedniego
              >
              > wspominają z sentymentem a może są zadowoleni, że tak potoczyły się losy ich
              > kraju? Może jednak są ludźmi o tak innej mentalności i hierarchii wartości
              miż
              > my, że nie jesteśmy w stanie wczuć się w ich położenie.
              >
              > 4. Czym różni się misja demokratyzacji Iraku przez USA od Chińskiej misji
              > unowocześnienia Tybetu? Czy nie są to przypadki bardzo podobne. Może w obu
              > przeważa aroganckie poczucie wyższości swoich wartości i butne lekceważenie
              > uczuć autochtonów? Może w obu chodziło naprawdę o szczytny cel? Może nie
              należy
              >
              > uczyć strusia latania?
              > Czy takie rozumowanie jest dla ciebie do przyjęcia

              Trzeba być ślepcem, albo cynikiem, żeby nie dostrzegać różnicy między USA a
              Chinami, gdzie w okresie rządów Mao według danych szacunkowych zginęło od 50 do
              60 milionów ludzi. Jeszcze nie tak dawno na Zachodzie wzywano do bojkotu
              wyrobów z ChRL, gdyż istniały dowody na to, że produkowano je w obozach pracy
              niewolniczej. Wzrost dobrobytu zdaje się złagodził praktyki dyktatury, ale nie
              zmienia to faktu, że jest to nadal dyktatura.
              • maksimum praca niewolnicza w Chinach-PROBLEMY Z MYSLENIEM!! 12.06.04, 02:43
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > Gość portalu: Palnick napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                > >
                > > > Marynat napisał b. ciekawy post, który daje dużo do myślenia, ale na
                > zupełnie inny temat. Twój post był podobnież zajmujący, ale też na inny temat.
                > Czy to tak trudno zrozumieć, że fascynacja sukcesem ekonomicznym jako takim
                > nie może być równoznaczna ze zgodą na łamania praw człowieka? Pod tym względem
                > Chińska Republika Ludowa ma bardzo dużo na sumieniu.
                > > ---------------------
                > > Tak to bardzo trudno zrozumieć. Zaraz Ci wyjaśnię dlaczego tak myślę.
                > >
                > > 1. Panujący w Tybecie feudalizm wmontowany w państwo teokratyczne gwałcił
                > > podstawowe prawa człowieka do własnego rozwoju, powszechnej edukacji,
                > > korzystania ze zdobyczy nowoczesnej techniki i trzymał Tybetańczyków w
                > > średniowiecznej ciemnocie - tak rozumujący Chińczycy w ramach poczucia mis
                > ji
                > > obrony praw człowieka wyzwolili Tybet z okowów zniewolenia, przynosząc jego
                > > mieszkańcom najlepszy (ich zdaniem) system.
                > >
                > > 2. Oceniające tamto wydarzenie państwa zachodnie nie podzielały poglądu
                > > Chińczyków, ponieważ uznawały inny system wartości niż ówczesne Chiny, choć
                > > uczciwie przebąkiwano, że to co działo się w Tybecie niewiele miało wspóln
                > ego z ideałami demokracji i poszanowaniem praw człowieka rozumianymi ma modłę
                > > zachodnią.
                > >
                > > 3.Od momentu zajęcia Tybetu stosunek Pekinu do Tybetańczyków bardzo zmienił
                > się na korzyść. Tybet jest okręgiem autonomicznym. Nikt tutaj nie zadaje sobie
                >
                > > trudu zastanowienia się, czy Tybetańczycy współcześnie czują się
                > nieszczęśliwi.
                > >
                > > Może w ich odbiorze zamienili poprostu jednego pana na innego? Może
                > porzedniego
                > >
                > > wspominają z sentymentem a może są zadowoleni, że tak potoczyły się losy i
                > ch kraju? Może jednak są ludźmi o tak innej mentalności i hierarchii wartości
                >
                > miż my, że nie jesteśmy w stanie wczuć się w ich położenie.
                > >
                > > 4. Czym różni się misja demokratyzacji Iraku przez USA od Chińskiej misji
                > > unowocześnienia Tybetu? Czy nie są to przypadki bardzo podobne. Może w obu
                >
                > > przeważa aroganckie poczucie wyższości swoich wartości i butne lekceważenie
                > > uczuć autochtonów? Może w obu chodziło naprawdę o szczytny cel? Może nie
                > należy uczyć strusia latania?
                > > Czy takie rozumowanie jest dla ciebie do przyjęcia
                >
                > Trzeba być ślepcem, albo cynikiem, żeby nie dostrzegać różnicy między USA a
                > Chinami, gdzie w okresie rządów Mao według danych szacunkowych zginęło od 50
                do 60 milionów ludzi. Jeszcze nie tak dawno na Zachodzie wzywano do bojkotu
                > wyrobów z ChRL, gdyż istniały dowody na to, że produkowano je w obozach pracy
                > niewolniczej.

                Ty masz powazne problemy z mysleniem.
                Do bojkotu produktow chinskich wzywano,bo byly i sa duuuuuzo tansze niz
                europejskie,a pseudointelektualnym pretekstem bylo to,ze produkty te wykonywane
                sa przez wiezniow.
                Jacys mocno psychiczni ludzie w EU wymyslili,ze wiezniow nie mozna zatrudniac
                do pracy,a gdy osobiscie rozmawialem z wiezniami,to wszyscy bez wyjatku
                twierdzili,ze praca byla najlepszym oderwaniem od wieziennego syfu.
                Moze zadalbys sobie pytanie dlaczego ludzie trafiaja do wiezien??
                Wlasnie dlatego,ze brak im systematycznosci do wykonywania pracy.

                > Wzrost dobrobytu zdaje się złagodził praktyki dyktatury, ale >nie zmienia to
                >faktu, że jest to nadal dyktatura.

                Przeciez mozesz na wlasna reke bojkotowac towary "Made in China" !!!!!!!
                Nikt Ci tego nie zabrania.
                Pomoz sobie,bo widze,ze cierpisz.
                • Gość: Humbak Re: praca niewolnicza w Chinach-PROBLEMY Z MYSLEN IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 12.06.04, 11:38
                  Czy ja wiem, czy w Chinach to jest tak proste, kto do więzienia trafia?
    • bush_w_wodzie cos takiego juz chyba slyszalem w 2002 11.06.04, 12:06
      czy to tak brzmialo

      > "Różnice poglądów dotyczące systemu wartości i praw człowieka nie powinny
      > wpływać na rozwój stosunków polsko-irackich - oświadczył jednak prezydent
      > Aleksander Kwaśniewski."

      czy cos pomieszalem?
    • lupus.lupus Re: wewnętrzne sprawy Chin 11.06.04, 14:29
      Maćkowi udała się trudna sztuka zniechęcenia do własnego wątku. Ginące żubry,
      pierwiosnki i Tybetańczycy spijający śmietankę chińskiego rozwoju... nie o tym
      jednak.
      Nie jestem szaleńcem, który chce wysyłać do Pekinu korpus ekspedycyjny. Jako
      pragmatyk znam miejsce Chin w światowej geopolityce. Nigdy nie łudziłem się, że
      wolny świat w jakiś zdecydowany sposób potępi działania władz, które od 60 lat
      okupują Chiny. To, że światowe potęgi podlizują się władzom chińskim (
      niedawne żenujące zachowanie się Chiraca w czasie podobnej wizyty chińskiego
      prezydenta w Paryżu) nie zwalnia nas z obowiązku pamięci i przypominania.
      Polska nie ma jakiś szczególnych strategicznych celów w Chinach czym można by
      wytłumaczyć takie lizusostwo. Większość kontaktów handlowych odbywa się poprzez
      zagranicznych pośredników. Tym bardziej dziwi zagłuszanie głosów sprzeciwu (
      Borowski, incydenty w czasie wizyty). W czasie zaborów, przez sto lat na każdym
      organizowanym przez siebie spotkaniu z dyplomatami turecki sułtan z uporem
      pytał: „A gdzie poseł Lachów?”. Odpowiadały mu uśmieszki europejskich
      ambasadorów.
      To właśnie ten moment by zapytać: „A co z Tybetańczykami?” Co z prześladowanym
      w Chinach Kościołem katolickim?
      Maciek zachwycając się wzrostem gospodarczym zapomina , że powstał również
      dzięki katorżniczej pracy więźniów politycznych. Sam wzrost być może jest
      widoczny w Szanghaju i Pekinie, na prowincji nie zmienia się kompletnie nic.
      Wieś wciąż tkwi w feudalnych układach wzbogaconych o niewyobrażalną korupcję
      Miesiąc temu rząd znalazł 6 tyś zł na organizacje marszu homoseksualistów. Czy
      w podobny sposób nie można by wesprzeć wystawy, która pokazałaby kulturę i
      historię Tybetańczyków? Czy tak rygorystyczna ochrona chińskiego gościa przed
      świadomością, ze nie jest tu przez wszystkich mile widziany( zamalowywanie
      plakatów) była konieczna?
      • Gość: marynat Re: wewnętrzne sprawy Chin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 22:57
        Lupus, też tak myślałem, zanim sie tam nie wybrałem. To co piszesz
        odzwierciedla stan faktyczny sprzed 20-30 lat, a dziś jest już głównie
        stereotypem. To tak, jakbyś o dzisiejszych wschodnich Niemczech czy Polsce
        pisał posługujac się przykładami z okresu stalinowskiego i na tej podstawie
        próbował zrozumieć współczesne problemy, sukcesy i porażki mieszkańców
        centralnej Europy. Chiny to jest ogromny kraj, 1300 milionów mieszkańców.
        Znajdziesz tam przykłady na podparcie każdej tezy. Bo wydaje mi się, że Ty w
        nich chcesz widzieć bolszewicko-maoistowską, komunistyczną dyktaturę.
        Skorumpowaną, biedną i zacofaną. A to co ja widziałem - to był dynamiczny,
        drapieżny kapitalizm łapczywie wchłaniajacy najnowsze technologie i strumienie
        dolarów, które są inwestowane z niewyobrażalnym u nas rozmachem. Kiedy tam
        jesteś to czujesz się jakbyś był w kraju politycznie rządzonym przez jakiś taki
        pragmatyczny, postkomunistyczny system... Ni to kwaśniewsko-millerowski, ni to
        putinowski. Nie odniosłem wrażenia, żeby ludzie się bali, lub choćby czuli
        skrępowani w rozmowie z obcokrajowcem. Ale gospodarczo - to jest wulkan
        energii, działajacej na zasadzie wolnej amerykanki. Wedle raportu Banku
        światowego korupcja tam jest na poziomie zbliżonym do naszego. Na 133 kraje
        Polska jest sklasyfikowana na 64 pozycji, Chiny na 66. Więc mniej więcej -
        podobnie. Być może - większy kraj, więcej ludzi, wieksze pieniądze. Ale też
        walka z korupcją jest prowadzona w sposób bardziej zdecydowany niż w Polsce i
        kary są znacznie surowsze. W/g Banku Światowego - w Polsce i na Białorusi
        korupcja rośnie, w Chinach maleje. Prawa człowieka? W Łodzi przed miesiącem
        głupia policja zabiła studentkę. Procentowo - to jakby w Chinach zabito 30
        osób. Tienanmen było 15 lat temu. U nas do górników ZOMO już od 23 lat nie
        strzela, a przypuszczam, że na świecie wielu ludzi wciąż jeszcze sobie wyobraża
        Polskę jako totalitarny kraj z czołgami i strzelajacą do robotników policją
        jako elemantem pejzażu miejskiego. Ale słyszałem, że w obozach pracy i
        więzieniach wykorzystuje się niewolniczą pracę. Ale to chyba jest jakaś
        promilowa wielkość i nie dotyczy ani supernowoczesnych gihantów najnowszych
        technologii, ani setek tysięcy (milionów?) małych prywatnych warsztatów i
        fabryczek. W Tybecie nie byłem. Znajomi byli, opowiadali...
        www.jarema.waw.pl/chiny.htm
        • Gość: Humbak Re: wewnętrzne sprawy Chin IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 12.06.04, 11:49
          Nie podważam tega co mówisz (nawet jakbym chciał), nie byłem tam, ale jak to
          wygląda poza Pekine, Szanghajem itp.?
      • maksimum Re: wewnętrzne sprawy Chin DOBRZE WIE ,CO ROBI! 12.06.04, 00:09
        lupus.lupus napisał:

        > Maćkowi udała się trudna sztuka zniechęcenia do własnego wątku. Ginące żubry,
        > pierwiosnki i Tybetańczycy spijający śmietankę chińskiego rozwoju... nie o
        >tym jednak.

        Moze Cie to draznic,ale Chinczycy cywilizuja Tybetanczykow.
        Moznaby rowniez plakac nad losem Indian amerykanskich,ale spora czesc z nich
        korzysta ze zdoboczy cywilizacyjnych zafundowanych im przez bialych.
        Wy pewno tesknicie za tym,by oni w dalszym ciagu polowali na bawoly.

        > Nie jestem szaleńcem, który chce wysyłać do Pekinu korpus ekspedycyjny. Jako
        > pragmatyk znam miejsce Chin w światowej geopolityce. Nigdy nie łudziłem się,
        że wolny świat w jakiś zdecydowany sposób potępi działania władz, które od 60
        lat okupują Chiny. To, że światowe potęgi podlizują się władzom chińskim (
        > niedawne żenujące zachowanie się Chiraca w czasie podobnej wizyty chińskiego
        > prezydenta w Paryżu) nie zwalnia nas z obowiązku pamięci i przypominania.

        To nie jest podlizywanie sie,lecz rozumienie i akceptacja rzeczywistosci.
        Ty mozesz z Kasia wysylac listy do Busha pt:"Stop illegal logging" ale duzo
        bardziej praktycznym dla was bedzie wprowadzenie JOW w Polsce i walka z
        korupcja w kraju nad Wisla.
        Mieliscie na to 15 lat a prezydent komunistyczny popiera premiera z lewicy i
        nie szkoda wam tego czasu.

        > Polska nie ma jakiś szczególnych strategicznych celów w Chinach czym można by
        > wytłumaczyć takie lizusostwo. Większość kontaktów handlowych odbywa się
        poprzez zagranicznych pośredników. Tym bardziej dziwi zagłuszanie głosów
        >sprzeciwu ( Borowski, incydenty w czasie wizyty).

        Troche ekonomii w polaczeniu z matematyka specjalnie dla was.
        Jesli w jakikolwiek sposob Francja,Polska czy USA urwie czy tez postara
        sie "zrownowazyc" handel z Chinami,to chinskie towary w tych krajach,zastapione
        innymi beda drozsze niz te pierwsze.
        I co to da?
        Spowoduje to spadek poziomu zycia ludnosci w Polsce,Francji czy USA.
        Dochody bedziesz mial takie same,ale ceny towarow wzrosna,czyli Twoja sila
        nabywcza zmaleje.
        Jesli Chinczyk pracuje za 0,5 doll na godzine,a Polak za 2 doll na godz,to
        wytwarzajac ten sam produkt,Chinczyk wytworzy go taniej.
        Dochod narodowy mozna mierzyc po staremu,czyli wg parytetu walut i tutaj Chiny
        sa na piatym miejscu,gdzies obok Wloch.
        Ten system jest nieadekwatny,bo nie oddaje faktycznego poziomu zycia.
        Jesli towary w Chinach sa 4x tansze niz we Wloszech,to zarabiajac te same
        pieniadze co Wloch,Chinczyk zyje 4x lepiej.
        Mierzac dochod narodowy w PPP(purchasing power parities) czyli wg wartosci
        towarow ktore mozesz kupic za swoje dochody,doch nar Chin jest tuz za USA,a
        daleko przed Japonia.
        Czyli do czynienia masz nie z jakims kims tam,tylko z drugim mocarstwem na
        swiecie i jak Chirac im dupe lize,to dobrze wie co robi.
        Chirac i cala przyglupawa EU zadala sie z psychopatycznym Saddamem i byla
        przeciwna jego usunieciu przez USA.

        > W czasie zaborów, przez sto lat na każdym
        > organizowanym przez siebie spotkaniu z dyplomatami turecki sułtan z uporem
        > pytał: „A gdzie poseł Lachów?”. Odpowiadały mu uśmieszki europejskich
        > ambasadorów.

        Czasami to mam wrazenie,ze twoje poglady sa nie mlodsze od zaborow.

        > To właśnie ten moment by zapytać: „A co z Tybetańczykami?” Co z pr
        > ześladowanym w Chinach Kościołem katolickim?
        > Maciek zachwycając się wzrostem gospodarczym zapomina , że powstał również
        > dzięki katorżniczej pracy więźniów politycznych. Sam wzrost być może jest
        > widoczny w Szanghaju i Pekinie, na prowincji nie zmienia się kompletnie nic.
        > Wieś wciąż tkwi w feudalnych układach wzbogaconych o niewyobrażalną korupcję

        Pojedz na polska popegeerowska wies by odswiezyc sobie poglady na zycie jak
        wies w cywilizowanej Polsce nalezacej do EU wyglada.

        > Miesiąc temu rząd znalazł 6 tyś zł na organizacje marszu homoseksualistów.
        Czy w podobny sposób nie można by wesprzeć wystawy, która pokazałaby kulturę i
        > historię Tybetańczyków?

        Problem wlasnie polegal na tym,ze ktos(Amnesty International) zafundowal
        jakiejs pani kolorowa parasolke,a ta chcac sie okazac wielka indywidualistka
        poszla paradowac tam,gdzie jej nie chciano ogladac.
        Bo gdyby miala za swoje pieniadze kupic taka parasolke i uzywac ja wtedy gdy
        deszcz pada lub slonce doskwiera,to moze i Kasia by sobie taka zafundowala i
        poszla paradowac na mecz Polonii z nia.
        Calkiem przypadkiem na meczu Polonii znalazlaby sie pani profesor,co pobiera
        kase z tej samej Amnesty International i kibicowalyby wszystkie trzy in
        greatest unison.
        Bo jesli ma sie jakies poglady,to zyje sie z nimi na codzien,tak jak parasolka
        potrzebna jest na deszcz,a nie na przywitanie goscia zagranicznego.
        No wiec odroznijmy malpowanie w celu zyskania taniej popularnosci,od pogladow
        majacych trwale podloze w korze mozgowej.

        A tu cytat,jak przywodca Tybetanczykow jest honorowany przez Chinczykow:
        "Shigatse to drugie co do wielkości miasto w Tybecie. Jednak to niewielkie
        miasteczko. Już z oddali zobaczyliśmy złocone dachy monastyru Tashilumpo,
        górującego nad miastem, w którym jest siedziba Panczen Lamy, drugiego
        najważniejszego lamy Tybetu (po Dalai Lamie). Obecny Panczen Lama ma
        kilkanaście lat, jest oficjalnie nadzorowany przez Chińczyków i większość czasu
        spędza w Pekinie. Dlatego Tybetańczycy nie uznają jego podobizn i wszędzie
        wiszą portrety X Panczen Lamy, który zmarł w 1989 roku."


        > Czy tak rygorystyczna ochrona chińskiego gościa przed
        > świadomością, ze nie jest tu przez wszystkich mile widziany( zamalowywanie
        > plakatów) była konieczna?

        Musisz sie liczyc z tym,ze Chinczycy tez moga wprowadzic wizy dla Polakow,tak
        jak Amerykanie.
        • Gość: Humbak Re: wewnętrzne sprawy Chin DOBRZE WIE ,CO ROBI! IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 12.06.04, 12:02
          No nawet mnie nie denerwuj z takstami o andianych amerykańskich!
          Myślisz, że bez tej naszej wspaniałej cywilizacji nie da się żyć. Tak Ci fajnie
          ze spalinami, zatruciem środowiska, pośpiechem, uzależnieniem od tych
          wszystkich wspaniałych wynalazków? Biali więcej zła do Ameryki p[rzywieżli niż
          dobra.
          Poza tym nie wono uszczęśliwiać na siłę. Z tego co słyszałem, to wielu indian
          północnoamerykańskich nadal się nie dostosowało do tej cywilizacji.
          • maksimum Re: wewnętrzne sprawy Chin DOBRZE WIE ,CO ROBI! 12.06.04, 15:38
            Gość portalu: Humbak napisał(a):

            > No nawet mnie nie denerwuj z takstami o andianych amerykańskich!
            > Myślisz, że bez tej naszej wspaniałej cywilizacji nie da się żyć. Tak Ci
            fajnie
            > ze spalinami, zatruciem środowiska, pośpiechem, uzależnieniem od tych
            > wszystkich wspaniałych wynalazków? Biali więcej zła do Ameryki p[rzywieżli
            niż dobra.
            > Poza tym nie wono uszczęśliwiać na siłę. Z tego co słyszałem, to wielu indian
            > północnoamerykańskich nadal się nie dostosowało do tej cywilizacji.

            Wielu Polakow tez nie nadaza,za dosc powolnymi zmianami w Polsce.
            • Gość: Humbak Re: wewnętrzne sprawy Chin DOBRZE WIE ,CO ROBI! IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 12.06.04, 18:22
              To aluzja, czy stwierdzenie faktu?
    • kataryna.kataryna Skandal w Budapeszcie 11.06.04, 23:50
      Chińska delegacja jest już na Węgrzech. Niestety, węgierska policja nie stanęła
      na wysokości zadania (tak jak nasza, walcząca z parasolką) i dopuściła jakiegoś
      protybetańskiego demonstranta w pobliże delegacji. Chiński delegat nie
      zdzierzył i zaatakował demonstranta, i tu niespodzianka! Węgierska policja
      aresztowała nie demonstranta a chińskiego delegata.
      • Gość: MACIEJ O JAKI TYBET KASIA WALCZY ? IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.04, 01:36
        The serfs included Thralpas and Dudchhong, who accounted for over 90 per cent
        of the Tibetan population. With no land or personal freedom, they were chattels
        of their lords.

        Thralpas were persons doing unpaid labor. In Tibet, a thralpa tilled a
        small piece of land rented from the manorial lord, which was called thralkang
        land. To obtain such a piece of land, a thralpa had to perform all kinds of
        services for the local government and do unpaid labor on the manor.

        Dudchhong, meaning small household, is a lower rank among the serfs made
        up of bankrupt thralpas. Dudchhongs were not allowed to till thralkang land.
        Instead, they had to depend on manorial lords or richer thralpas, doing hard
        work for them while tilling a tiny piece of land to feed themselves.

        Five per cent of the Tibetans were house slaves, called Nangzan.

        With no means of production or personal freedom, they were the most
        heavily oppressed class in Tibet and had to do the hardest jobs all their lives.

        Besides, some remnants of clan society still lingered on in the nomadic
        tribes in remote areas. On the other hand, in villages close to the Han
        people's farming areas, a landlord economy had emerged.

        Serfs in all Tibetan areas were overburdened with exorbitant rents in
        cash or in kind. More than 70 per cent of their annual proceeds were taken away
        by manorial lords, plunging them into dire poverty.

        Apart from paying exorbitant rents, serfs had to do all kinds of corvee
        labor, which was called Ulag.

        Taxes and levies in Tibetan areas were innumerable. Some levies had been
        temporary at first and were later made regular. In certain places, scores or
        even more than 100 different kinds of tax were recorded.

        Moznaby wrecz powidziec,ze Twoja kultura niemal dorownuje ich kulturze.


        • Gość: MACIEJ Re: O JAKI TYBET KASIA WALCZY ? IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.04, 01:56
          Post-1950 Life

          With the founding of the People's Republic of China on October 1, 1949,
          the Tibetan areas in the western part of the country was liberated one after
          another and the Tibetans there entered a new period of historical development.

          In 1951, representatives of the Central People's Government and the Tibet
          local government held negotiations in Beijing and signed on May 23 a 17-article
          agreement on the peaceful liberation of Tibet. Soon afterwards, the central
          government representative Zhang Jingwu arrived in Lhasa and Chinese People's
          Liberation Army units marched into Tibet from Xinjiang, Qinghai, Sichuan and
          Yunnan in accordance with the agreement.

          China's First National People's Congress was held in Beijing in 1954. The
          Dalai Lama, Bainqen Erdini and representatives of the Tibetan people attended
          the congress and later visited various places in the country. The State Council
          then called a meeting at which representatives of the Tibet local government,
          the Bainqen Kampo Lija and the Qamdo People's Liberation Committee formed a
          preparatory group for the establishment of the Tibet Autonomous Region after
          repeated consultations and discussions. In April 1956, a preparatory committee
          for the purpose was officially set up.

          Regional autonomy and social reforms were introduced cautiously and
          steadily in one Tibetan area after another according to their specific
          circumstances arising from the lopsided development in these areas due to
          historical reasons.

          A number of autonomous administrations have been established in Tibetan
          areas since the 1950s. They include the Tibet Autonomous Region, the Yushu,
          Hainan, Huangnan, Haibei and Golog Tibetan autonomous prefectures and the Haixi
          Mongolian, Tibetan and Kazak Autonomous Prefecture in Qinghai Province; the
          Gannan Tibet Autonomous Prefecture and the Tianzhu Tibetan Autonomous County in
          Gansu Province; the Garze and Aba Tibetan autonomous prefectures and the Muli
          Tibetan Autonomous County in Sichuan Province; and the Diqing Tibetan
          Autonomous Prefecture in Yunnan Province.

          In light of the historical and social development of the Tibetan people,
          the central government introduced democratic reforms in various places
          according to local conditions and through patient explanation and persuasion.
          Experiments were first carried out to gain experience.

          A campaign against local despots and for the reduction of rent and
          interest was unfolded in the Tibetan areas of Northwest China in 1951 and 1952.
          In farming areas, people were mobilized to abolish rent in labor service and
          extra-economic coercion in the struggle to eliminate bandits and enemy agents.
          Sublet of land was banned. But rent for land owned by the monasteries was
          either intact or reduced or remitted after consultation. In pastoral areas, aid
          was given to herdsmen to develop production and experience was accumulated for
          democratic reforms and socialist transformation there.

          In the Tibetan areas of Southwest China, peaceful reforms were introduced
          between 1955 and 1957 in the farming areas. Feudal land ownership and all
          feudal privileges were abolished after consultation between the laboring people
          and members of the upper strata. Usury was also abolished and slaves were freed
          and given jobs. The arms and weapons of manorial lords were confiscated. The
          government bought out the surplus houses, farm implements, livestock and grain
          of the landlords and serf owners.

          It was clearly laid down in the agreement on the peaceful liberation of
          Tibet that democratic reforms would be carried out to satisfy the common desire
          of the peasants, herdsmen and slaves. But, in light of the special
          circumstances in Tibet, the central government declared that democratic reforms
          would not be introduced before 1962. However, the reactionary manorial lords,
          including monks and aristocrats, tried in every way to oppose the reforms.

          In March 1959, the former Tibetan local government and the reactionary
          clique in the upper strata tore up the 17-article agreement under the pretext
          of "safeguarding national interests" and "defending religion" and staged an
          armed rebellion in Lhasa. They instigated rebel forces in different places to
          attack Communist Party and government offices and kill people, while abducting
          the Dalai Lama and compelling people to flee the country.


          Nawet byl dosc dobry film o tym jak w 1959 "religijni" Tybetanczycy wycieli w
          pien etnicznych Chinczykow w Tybecie.
          Wtedy przybyla tam chinska armia,szukac przywodcow "powstania".
          To bylo "powstanie" podobne do tego,jakie teraz Stefan4 popiera w Fallujy w
          Iraku.


          The State Council, acting upon the request of the Tibetan people and
          patriots in the upper strata, disbanded the Tibet local government (Kasha) and
          empowered the Preparatory Committee for the Tibet Autonomous Region to exercise
          the functions and powers of the local government. With the active support of
          the Tibetan laboring people and patriots of all strata, the People's Liberation
          Army soon put down the rebellion.

          The Preparatory Committee began carrying out democratic reforms while
          fighting the rebels. In the farming areas, a campaign was launched against
          rebellion, unpaid corvee service and slavery and for the reduction of rent and
          interest. In the pastoral areas, a similar campaign against the three evils was
          coupled with the implementation of the policy of mutual benefit to herdsmen and
          herd owners. All the means of production belonging to those serf owners and
          their agents who participated in the rebellion were confiscated, and the serfs
          who rented land from them were entitled to keep all their harvests for that
          particular year. All the debts laboring people owed to them were abolished. The
          means of production belonging to those serf owners and their agents who did not
          participate in the rebellion was not confiscated but bought over by the state.
          Rent for their land was reduced and all old debts owed by serfs were abolished.
          In the monasteries, the feudal system of exploitation and oppression was
          abolished and democratic management was instituted.

          Trzeba do tego dodac,ze wg "dobrze poinformowanych zrodel" w 1997r Chinczycy po
          przejeciu Hong-Kongu zniszczyli i zruinowali go kompletnie.
          Czy ktos z kibicow widzial Kasie na meczu Polonii?
          Slyszalem,ze ma nowa kolorowa parasolke.
          • maksimum Re: O JAKI TYBET KASIA WALCZY ? 12.06.04, 05:55
            Communications facilities also grew rapidly. There was no highway in Tibet
            before liberation. Since the People's Liberation Army marched into Tibet,
            several major trunk roads were built, including the Qinghai-Tibet highway
            (1954), the Sichuan-Tibet highway (1954), the Yunnan-Tibet highway (1976) and
            the Xinjiang-Tibet highway (1957) which linked up the Tibetan areas. A network
            of motor roads fanning out from Lhasa has been formed, extending to almost all
            counties. In 1984, the total length of roads open to traffic in Tibet reached
            21,500 kilometers. The people's air force made the first successful flight from
            Beijing to Lhasa in 1956 and since then regular air services have linked Lhasa
            with Xining, Chengdu, Lanzhou and Xi'an. Roads also connect Tibet with the
            Kingdom of Nepal. The Longhai Railway runs through the Tianzhu Tibetan
            Prefecture in Gansu and the Qinghai-Tibet Railway starting from Xining has
            already reached Golmud in Qinghai.

            An oil pipeline extending from Golmud to Lhasa--a significant project for
            strengthening the defense of the southwest China borders and developing the
            local economy
      • maksimum Re: Skandal w Budapeszcie-TU MASZ ZDJECIA KASIU! 12.06.04, 02:31
        kataryna.kataryna napisała:

        > Chińska delegacja jest już na Węgrzech. Niestety, węgierska policja nie
        stanęła na wysokości zadania (tak jak nasza, walcząca z parasolką) i dopuściła
        jakiegoś
        > protybetańskiego demonstranta w pobliże delegacji. Chiński delegat nie
        > zdzierzył i zaatakował demonstranta, i tu niespodzianka! Węgierska policja
        > aresztowała nie demonstranta a chińskiego delegata.

        www.china.org.cn/english/2004/Jun/97967.htm
      • Gość: jack Re: Skandal w Budapeszcie IP: *.proxy.aol.com 12.06.04, 02:38
        Czy pani autentycznie sadzi, ze gosc panstwa z paszportem dyplomatycznym moze
        byc aresztowany? Nawet na Bialorusi nie, tym bardziej na Wegrzech.
        • maksimum Re: Skandal w Budapeszcie 12.06.04, 02:44
          Gość portalu: jack napisał(a):

          > Czy pani autentycznie sadzi, ze gosc panstwa z paszportem dyplomatycznym moze
          > byc aresztowany? Nawet na Bialorusi nie, tym bardziej na Wegrzech.

          Nie znasz pani Kataryny.
          Ona nie tylko wierzy,ale niedlugo Ci zdjecia podesle!
          • maksimum DLACZEGO KAZDA WYCIECZKA DO CHIN ZAHACZA O TYBET? 12.06.04, 04:17
            www.travelchinaguide.com/tour/tibet/index.htm
            Dlatego,zeby mozna bylo sobie tam parasolke kupic,ktore sa ostatnio w modzie u
            Warszawianek.
            Bo gdyby Chinczycy mieli sie wstydzic swoich osiagniec w Tybecie,to by go
            ukrywali jak Polacy popegeerowskie osiedla.
            • Gość: rozciekawiony Re: DLACZEGO KAZDA WYCIECZKA DO CHIN ZAHACZA O TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 09:01
              Well... dlaczego zagranicznym dyplomatom na placówkach w Chinach NIE WOLNO
              wjeżdżać do Tybetu?

              Hmm.. może dlatego, że mają immunitet, i niezbyt można ich aresztować, gdyby
              umyślnie zleźli z trasy wycieczki?
              • maksimum Re: DLACZEGO KAZDA WYCIECZKA DO CHIN ZAHACZA O TY 12.06.04, 15:36
                Gość portalu: rozciekawiony napisał(a):

                > Well... dlaczego zagranicznym dyplomatom na placówkach w Chinach NIE WOLNO
                > wjeżdżać do Tybetu?

                Kto ci takich glupot naopowiadal?????

                > Hmm.. może dlatego, że mają immunitet, i niezbyt można ich aresztować, gdyby
                > umyślnie zleźli z trasy wycieczki?

                Nie badz psychiczny,bo sie osmieszasz!
                Po co wysylac dyplomatow do Tybetu,skoro mozna dobrze wyszkolonych agentow
                przebranych za turystow?
                www.jarema.waw.pl/chiny.htm
                Masz tutaj link,jak turysci sobie jezdza po Tybecie.
                • Gość: rozciekawiony Re: DLACZEGO KAZDA WYCIECZKA DO CHIN ZAHACZA O TY IP: *.itpp.pl 15.06.04, 09:38
                  > Kto ci takich glupot naopowiadal?????
                  personel ambasady RP w Pekinie
        • kataryna.kataryna Re: Skandal w Budapeszcie 12.06.04, 09:59
          Gość portalu: jack napisał(a):

          > Czy pani autentycznie sadzi, ze gosc panstwa z paszportem dyplomatycznym moze
          > byc aresztowany? Nawet na Bialorusi nie, tym bardziej na Wegrzech.



          Też mi się to wydaje dziwne ale taką informację podał TVN24.
          • maksimum Re: Skandal w Budapeszcie ZWYKLY HORSESHIT 12.06.04, 15:43
            kataryna.kataryna napisała:

            > Gość portalu: jack napisał(a):
            >
            > > Czy pani autentycznie sadzi, ze gosc panstwa z paszportem dyplomatycznym m
            > oze
            > > byc aresztowany? Nawet na Bialorusi nie, tym bardziej na Wegrzech.
            >
            >
            >
            > Też mi się to wydaje dziwne ale taką informację podał TVN24.

            1- A portal argentyski zamiescil "autentyczne" zdjecia "torturowanych"
            Irakijczykow
            2- Sporo osob napisalo listy do Busha o wyrebie drzew w Brazylii.
            3- W "Daily Mirror" wylecial naczelny za publikacje glupot.

            Podsumowujac,po to sie ma rozum,zeby wstepnie ocenic,co jest prawdopodobne a co
            zwykly horseshit.
            • maksimum NIE WIERZ TEPAKOM NA SLOWO 12.06.04, 15:49
              Gość portalu: Humbak napisał(a):

              > Nie podważam tega co mówisz (nawet jakbym chciał), nie byłem tam, ale jak to
              > wygląda poza Pekine, Szanghajem itp.?

              Sa wycieczki do Chin.
              Wez aparat ,saperke.Idz do urzedu miasta i sprawdz czy tam rzeczywiscie sa
              Tybetanczycy,czy jakies marne podrobki.
              Porozmawiaj z ludzmi i odkop "masowe groby" ,porob duzo zdjec i przywiez to tu
              i bedziesz rewelacja na skale swiatowa!!!!!!
              Jesli mozesz sam sprawdzic,to nie badz tepak i nie wierz tepakom na slowo.
    • kataryna.kataryna Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 15:56
      Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W przeciwieństwie do chińskiej
      propagandy, taka organizacja nie ma żadnego powodu by kłamać, można wybrać komu
      i w co wierzyć.


      www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/conowego.html

      • maksimum Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 16:22
        kataryna.kataryna napisała:

        > Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W przeciwieństwie do chińskiej
        > propagandy, taka organizacja nie ma żadnego powodu by kłamać, można wybrać
        >komu i w co wierzyć.

        Powinnas wyjsc z innego zalozenia.
        Taka organizacja nie ma zadnego powodu zeby przedstawiac fakty obiektywnie.
        Jest to organizacja utrzymywana za panstwowe lub unijne pieniadze i ludzie maja
        tam etaty jak wszedzie indziej.
        Ich praca jest wykazywanie niesprawiedliwosci i krzywdy ludzkiej nawet
        tam,gdzie przecietny czlowiek nie jest w stanie tego zauwazyc.
        Jesli ci ludzie nie wykaza sie praca,to po prostu straca prace.
        A gdzie jest prawda?
        Zauwaz,ze po tragedii na Tinananmen Square nie wprowadzono w Chinach stanu
        wojennego,tak jak to mialo miejsce w Polsce.
        Porownuj fakty i sama je oceniaj i nigdy nie pozwol ,zeby ocena faktow,ktore
        sama mozesz zweryfikowac zajal sie ktos inny.
        Helsinska Fundacja Praw Czlowieka nie podaje zadnych pozytywnych osiagniec Chin
        w tym okresie i to swiadczy o stronniczosci tej organizacji.
        W kazdym kraju i w kazdej chwili sa zle i dobre strony rozwoju gospodarczego a
        ocena nalezy do tych ,ktorzy tam zyja i korzystaja z dobrodziejstw tego zycia.
        Prawa czlowieka w Chinach sa inne niz w Polsce,Helsinkach czy USA i tak wlasnie
        POWINNO BYC.
        NIGDY NIE BYLISMY TACY SAMI ANI NIGDY NIE BEDZIEMY.
        Chinczycy czy Tybetanczycy jak nie beda zadowoleni ze swojego zycia,to
        zaprotestuja SAMI,bez naszej pomocy.
        Nasze podburzanie Chinczykow i Tybetanczykow do protestow jest nielegalne i
        mozemy byc za to ukarani prawnie.
        Polacy maja prawo protestowac w Polsce,a Chinczycy w Chinach i nie da rady
        wywalczyc wolnosci na wzor polski dla Chinczykow w Chinach podburzajac ich do
        protestow.
        Kazdy z nas ma prawo pojechac do Tybetu i przekonac sie na wlasne oczy jak oni
        zyja i na pewno wszyscy dojdziemy do wniosku ze zyja gorzej niz Polacy,ale to
        nie powod,zeby podsycac bunty tam,czy gdzie indziej.
        >
        > www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/conowego.html
        >
        • goniacy.pielegniarz Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 16:30
          Ciekawi mnie Twój relatywizm, bo w sprawie Iraku mówisz, jakby to ująć
          delikatnie, "nieco" inaczej. Ale rozumiem, że gdyby założyć całkowicie
          hipotetyczną sytuację, że Bush rozpoczyna wojnę z Chinami, to znalazłbyś
          tysiące powodów, dla których trzeba było wyzwalać Chińczyków spod ich reżimu.
          • kataryna.kataryna Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 16:34
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Ciekawi mnie Twój relatywizm, bo w sprawie Iraku mówisz, jakby to ująć
            > delikatnie, "nieco" inaczej. Ale rozumiem, że gdyby założyć całkowicie
            > hipotetyczną sytuację, że Bush rozpoczyna wojnę z Chinami, to znalazłbyś
            > tysiące powodów, dla których trzeba było wyzwalać Chińczyków spod ich reżimu.


            Maciej na pewno też był w Chinach i Tybecie i sam zweryfikował wszystkie fakty,
            do czego nas tutaj zachęca. Oczywiście prawda leży po stronie chińskiej
            propagandy a kłamie Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Amnesty oraz wszystkie
            kraje, które regularnie próbują przepchnąć w ONZ rezolucję w sprawie Chin. O
            ile pamiętam USA jest w tej grupie.
          • maksimum Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 16:55
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Ciekawi mnie Twój relatywizm, bo w sprawie Iraku mówisz, jakby to ująć
            > delikatnie, "nieco" inaczej. Ale rozumiem, że gdyby założyć całkowicie
            > hipotetyczną sytuację, że Bush rozpoczyna wojnę z Chinami, to znalazłbyś
            > tysiące powodów, dla których trzeba było wyzwalać Chińczyków spod ich reżimu.

            Absolutnie nie!
            Saddam jest psychopata,ktorego dyktatura doprowadzila Irak do ruiny.
            Chiny sa bardzo madra dyktatura,ktora prowadzi swoich obywateli do sukcesu.

            • goniacy.pielegniarz Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 17:05
              maksimum napisał:

              > goniacy.pielegniarz napisał:
              >
              > > Ciekawi mnie Twój relatywizm, bo w sprawie Iraku mówisz, jakby to ująć
              > > delikatnie, "nieco" inaczej. Ale rozumiem, że gdyby założyć całkowicie
              > > hipotetyczną sytuację, że Bush rozpoczyna wojnę z Chinami, to znalazłbyś
              > > tysiące powodów, dla których trzeba było wyzwalać Chińczyków spod ich reżi
              > mu.
              >
              > Absolutnie nie!
              > Saddam jest psychopata,ktorego dyktatura doprowadzila Irak do ruiny.
              > Chiny sa bardzo madra dyktatura,ktora prowadzi swoich obywateli do sukcesu.


              Ale Bush cały czas mówi o łamaniu praw człowieka w Iraku za czasów Husajna i o
              przywracaniu Irakijczykom wolności, godności, itd., w związku z tym. Przecież
              tym się głównie podpierał, a nie ekonomią.
              • maksimum Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 17:15
                goniacy.pielegniarz napisał:

                > maksimum napisał:
                >
                > > goniacy.pielegniarz napisał:
                > >
                > > > Ciekawi mnie Twój relatywizm, bo w sprawie Iraku mówisz, jakby to ująć
                > > > delikatnie, "nieco" inaczej. Ale rozumiem, że gdyby założyć całkowicie
                > > > hipotetyczną sytuację, że Bush rozpoczyna wojnę z Chinami, to znalazł
                > byś tysiące powodów, dla których trzeba było wyzwalać Chińczyków spod ich
                > reżimu.
                > >
                > > Absolutnie nie!
                > > Saddam jest psychopata,ktorego dyktatura doprowadzila Irak do ruiny.
                > > Chiny sa bardzo madra dyktatura,ktora prowadzi swoich obywateli do sukcesu
                > .
                >
                >
                > Ale Bush cały czas mówi o łamaniu praw człowieka w Iraku za czasów Husajna i
                o przywracaniu Irakijczykom wolności, godności, itd., w związku z tym. Przecież
                > tym się głównie podpierał, a nie ekonomią.

                Zgadza sie,bo swiadomosc ksztaltuje byt.
                Saddam to jest niewyksztalcony psychopata,ktory terroryzujac wlasnych
                obywateli,nie pozwalal im sie rozwijac.
                Wladze w Chinach pozwalaja ludziom sie rozwijac i stad jest wzrost gospodarczy.
                Nie widzisz ,ze Saddam wojowal ze swoimi sasiadami,a Chinczycy pokojowo
                przejeli Hong-Kong i Makau.
                Saddam,to jest zwykly ,agresywny prymityw i nic wiecej.
                • kataryna.kataryna Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 17:22
                  maksimum napisał:

                  > Wladze w Chinach pozwalaja ludziom sie rozwijac i stad jest wzrost
                  gospodarczy.



                  Szczególnie ciekawym pomysłem na rozwój było prawo zakazujące posiadania więcej
                  niż jednego dziecka oraz przymusowe aborcje tym, którzy nie chcieli lub nie
                  potrafili się dostosować. Tak Chiny pozwalają się rozwijać. Niewolnicze obozy
                  pracy to tez ciekawa metoda na stymulowanie rozwoju gospodarczego. Nie rozumiem
                  tylko dlaczego Chiny się tak bardzo wstydzą tego swojego rozwoju i rok w rok
                  blokują głosowanie nad rezolucją ONZ zamiast odważnie, z podniesionym czołem
                  bronić swojego oryginalnego pomysłu na napędzanie gospodarki.
                  • maksimum Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 17:40
                    kataryna.kataryna napisała:

                    > maksimum napisał:
                    >
                    > > Wladze w Chinach pozwalaja ludziom sie rozwijac i stad jest wzrost
                    > gospodarczy.
                    >
                    >
                    >
                    > Szczególnie ciekawym pomysłem na rozwój było prawo zakazujące posiadania
                    więcej
                    > niż jednego dziecka oraz przymusowe aborcje tym, którzy nie chcieli lub nie
                    > potrafili się dostosować.

                    Mowisz o historii,tak jak ja byl Ci tu wypominal calkiem niedawna strzelanine w
                    kopalni Wujek.
                    Marynat napisal bardzo rozsadnie i mozesz mu wierzyc,ze wieksze zmiany zaszly w
                    Chinach w ciagu ostatnich 15 lat niz w Polsce.

                    > Tak Chiny pozwalają się rozwijać. Niewolnicze obozy
                    > pracy to tez ciekawa metoda na stymulowanie rozwoju gospodarczego. Nie
                    rozumiem
                    > tylko dlaczego Chiny się tak bardzo wstydzą tego swojego rozwoju i rok w rok
                    > blokują głosowanie nad rezolucją ONZ zamiast odważnie, z podniesionym czołem
                    > bronić swojego oryginalnego pomysłu na napędzanie gospodarki.

                    Widze,ze przeszkadza Ci ich szybki rozwoj.
                    I ilu niewolnikow jest w tych 1,3 mld Chinach ?
                    • sen.dzia.li Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 18.06.04, 00:24
                      > Mowisz o historii,tak jak ja byl Ci tu wypominal calkiem niedawna strzelanine
                      w
                      >
                      > kopalni Wujek.
                      > Marynat napisal bardzo rozsadnie i mozesz mu wierzyc,ze wieksze zmiany zaszly
                      w
                      >
                      > Chinach w ciagu ostatnich 15 lat niz w Polsce.



                      I chwilę wcześniej:

                      "Nie widzisz ,ze Saddam wojowal ze swoimi sasiadami,a Chinczycy pokojowo
                      przejeli Hong-Kong i Makau.
                      Saddam,to jest zwykly ,agresywny prymityw i nic wiecej"


                      Głównie wojował z Iranem, ale potrafił też wielokrotnie przedstawiać Teheranowi
                      propozycje pokojowe, które przez tamten z kolei reżim były lekceważone i
                      odrzucane. A napadł na Iran tak samo cholernie dawno, jak cholernie dawno miała
                      miejsce strzelanina w kopalni wujek*. A więc nie czepiaj się kataryny za to, co
                      sam uprawiasz.

                      Nie przeczę, że była tez agresja ze strony Iraku skierowana na Kuwejt i Izrael,
                      i że te napaści są historycznie mniej odległe. Ale czasownik "wojował"
                      zdecydowanie lepiej pasuje do konfliktu z Iranem, bo w porównaniu z tą wojną,
                      to z kuwejtem i izraelem w ogóle nie wojował.

                      Oczywiście nie bronię tu Saddama, tylko staję po stronie krytykujacych
                      zbrodniczy reżim komunistów z Pekinu.



                      Henry Lee


                      > > Tak Chiny pozwalają się rozwijać. Niewolnicze obozy
                      > > pracy to tez ciekawa metoda na stymulowanie rozwoju gospodarczego. Nie
                      > rozumiem
                      > > tylko dlaczego Chiny się tak bardzo wstydzą tego swojego rozwoju i rok w r
                      > ok
                      > > blokują głosowanie nad rezolucją ONZ zamiast odważnie, z podniesionym czoł
                      > em
                      > > bronić swojego oryginalnego pomysłu na napędzanie gospodarki.
                      >
                      > Widze,ze przeszkadza Ci ich szybki rozwoj.
                      > I ilu niewolnikow jest w tych 1,3 mld Chinach ?



                      * Po napisaniu tych słow sprawdziłem dokładnie. Irak rozpoczął wojnę rok i trzy
                      miesiące WCZEŚNIEJ niż miała miejsce strzelanina w kopalni wujek.
            • hydy Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 20:39
              maksimum napisał:

              > goniacy.pielegniarz napisał:
              >
              > > Ciekawi mnie Twój relatywizm, bo w sprawie Iraku mówisz, jakby to ująć
              > > delikatnie, "nieco" inaczej. Ale rozumiem, że gdyby założyć całkowicie
              > > hipotetyczną sytuację, że Bush rozpoczyna wojnę z Chinami, to znalazłbyś
              > > tysiące powodów, dla których trzeba było wyzwalać Chińczyków spod ich reżi
              > mu.
              >
              > Absolutnie nie!
              > Saddam jest psychopata,ktorego dyktatura doprowadzila Irak do ruiny.
              > Chiny sa bardzo madra dyktatura,ktora prowadzi swoich obywateli do sukcesu.

              widzę, że kolega "maksimum" tworzy nowe teorie, więc pozwolę sobie zapytać:
              1. co to jest "mądra dyktatura" i jak ją odróżnić od "niemądrej"?,
              2. czy odmiennośc rasowa i kulturowa usprawiedliwia bezprawie i radykalne
              ograniczanie swobód obywatelskich?
              3. a może w imię "prowadzenia do sukcesu" można te kilka procent osób myślących
              odmiennie niż władze pozbawiać jakichkolwiek praw? wszak każdy "sukces" ma swoją
              cenę, a że "sukces" to rzecz względna i w oczach władzy zazwyczaj wygląda nieco
              inaczej....
              4. skąd mamy wiedzieć, że Saddam nie prowadził narodu irackiego do "sukcesu"?
              przecież dla Saddama synonimem "sukcesu" mogły być całkowicie inne niż dla
              chińskiego politbiura cele.

              doprawdy nie rozumiem, jak można wypisywać takie rzeczy...

              maksimumowi dedykuję "Drogę do zniewolenia" A. F. von Hayek'a

              www.poczytaj.pl/?sesja=325553547&akcja=czytaj_wiecej&ksiazka=3261
              można się z nim spierać o szczegóły, ale nie sposób zakwestionować główne tezy
              jego rozważań.
          • Gość: marynat Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 18:47
            Nie, czekaj GP, to byłoby raczej wtedy, gdybyśmy dyskutowali o prawach
            człowieka w Iraku w kontekście sytuacji ichnich górali - Kurdów, których Saddam
            masowo mordował, m.inn. przy użyciu gazów bojowych, czyli BMR. Z zacytowanych
            chocby wyżej fragmentów blogów polskich turystów zwiedzajacych Tybet - bez
            jakichkolwiek trudności czy przeszkód ze strony władz chińskich - nie wynika,
            żeby tam były teraz jakieś dramatyczne napiecia. Moje wrażenia są bliskie
            opiniom Macieja, że w Tybecie jest teraz raczej splot problemów kulturowych i
            cywilizacyjnych niz politycznych. Chiny modernizują życie mieszkańców regionu,
            takiej ichniej "Konopielki". 20-30 lat temu - stosowali metody prostackie i
            siłowe. Bo takie wówczas były Chiny. Dziś - robią to w "białych rękawiczkach"
            zaskakujaco transparentnie dla opinii światowej. Cierpliwie i taktownie, z
            respektem dla tradycji kulturalnej i religijnej, dla zabytków. Nie wydaje mi
            się żeby dziś były podstawy do snucia apokaliptycznych analogii z Kurdystanem,
            Kosowem lub Czeczenią... Czy choćby PRL-owską "Operacją W", po której czka nam
            sie do dzisiaj...
            W Iraku sprawa kurdyjska wraca w kontekście uchwały ONZ i amerykańskiej roadmap
            dla rekonstrukcji irackiej niepodległości. I mam takie wrażenie, że Amerykanie
            nie maja dobrego pomysłu jak rozwiazać problem kurdyjskich aspiracji
            państwowych, a przynajmniej rzeczywistej autonomii, na zdrowych podstawach,
            nadajacych się do zaakceptowania dla wszystkich nacji i wyznań w Iraku, a
            także - w Turcji i Iranie. Wyglada na to, że bedą chcieli wycofać się z Iraku
            zostawiajac ten zapalny problem, tak jak Anglicy zostawili niegdyś problem
            Palestyny. Maciej sie na mnie moze obruszy, ale wydaje mi się, że Chińczycy są
            w sprawie Tybetu zreczniejsi od USA, Rosji i Anglików razem wziętych...
            • maksimum Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 19:28
              Gość portalu: marynat napisał(a):

              > Nie, czekaj GP, to byłoby raczej wtedy, gdybyśmy dyskutowali o prawach
              > człowieka w Iraku w kontekście sytuacji ichnich górali - Kurdów, których
              Saddam
              > masowo mordował, m.inn. przy użyciu gazów bojowych, czyli BMR. Z zacytowanych
              > chocby wyżej fragmentów blogów polskich turystów zwiedzajacych Tybet - bez
              > jakichkolwiek trudności czy przeszkód ze strony władz chińskich - nie wynika,
              > żeby tam były teraz jakieś dramatyczne napiecia. Moje wrażenia są bliskie
              > opiniom Macieja, że w Tybecie jest teraz raczej splot problemów kulturowych i
              > cywilizacyjnych niz politycznych. Chiny modernizują życie mieszkańców
              regionu,
              > takiej ichniej "Konopielki". 20-30 lat temu - stosowali metody prostackie i
              > siłowe. Bo takie wówczas były Chiny. Dziś - robią to w "białych rękawiczkach"
              > zaskakujaco transparentnie dla opinii światowej. Cierpliwie i taktownie, z
              > respektem dla tradycji kulturalnej i religijnej, dla zabytków. Nie wydaje mi
              > się żeby dziś były podstawy do snucia apokaliptycznych analogii z
              Kurdystanem,
              > Kosowem lub Czeczenią... Czy choćby PRL-owską "Operacją W", po której czka
              nam sie do dzisiaj...
              > W Iraku sprawa kurdyjska wraca w kontekście uchwały ONZ i amerykańskiej
              roadmap dla rekonstrukcji irackiej niepodległości. I mam takie wrażenie, że
              Amerykanie
              > nie maja dobrego pomysłu jak rozwiazać problem kurdyjskich aspiracji
              > państwowych, a przynajmniej rzeczywistej autonomii, na zdrowych podstawach,
              > nadajacych się do zaakceptowania dla wszystkich nacji i wyznań w Iraku, a
              > także - w Turcji i Iranie. Wyglada na to, że bedą chcieli wycofać się z Iraku
              > zostawiajac ten zapalny problem, tak jak Anglicy zostawili niegdyś problem
              > Palestyny. Maciej sie na mnie moze obruszy, ale wydaje mi się, że Chińczycy
              >są w sprawie Tybetu zreczniejsi od USA, Rosji i Anglików razem wziętych...

              Jak najbardziej sie z Toba zgodze,ale Chinczycy nie maja do czynienia w Tybecie
              ze zorganizowanym terroryzmem swiatowym.
              To nie jest 100 czy 200 psychopatow,ale kilkanascie tysiecy
              terrorystow,gotowych na poswiecenie swojego zycia w kazdej chwili.
              Amerykanie nie wycofaja sie z Iraku.
              Nawet ci Amerykanie ,ktorzy byli przeciwni zajecia Iraku sa za pozostaniem
              wojsk amerykanskich w tym kraju,czyli nawet jakby wygral demokrata w
              listopadzie,to wojska amerykanskie w Iraku pozostana,bo armia iracka nie
              poradzilaby sobie z terrorystami.
              Zobacz co sie dzieje w Arabii Saudyjskiej,ktora jest uwazana za stabilne
              panstwo!
              To nie chodzi o zolnierzy z karabinami,lecz o podglad z satelitow i podsluch
              rozmow tel komorkowych.
              Caly czas nad Irakiem lataja drony i satelity i widza z ktorego miejsca
              wystrzeliwane sa rakiety.W ciagu kilku minut nastepuje nalot na miejsce skad
              nastapil atak.Drony tez sa wyposazone w rakiety.
        • maksimum Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 16:51
          Ja i Ty mamy dobre i zle dni i gdy Helsinska Fundacja Praw Czlowieka bedzie
          pokazywala Ci TYLKO twoje zle dni,to sie wreszcie na nich zdenerwujesz,ze sa
          stronniczy,bo przeciez wiekszosc dni masz bardzo dobrych.
          Poza tym EUropa jest socjalistyczna.
          Mocne zwiazki zawodowe wywalczyly sobie 40 godzinny czy 36 godzinny tydzien
          pracy i razi ich ze Chinczycy pracuja 6 dni w tygodniu po 12 godzin dziennie.
          No tak,ale gdyby Chinczycy przyjeli normy europejskie,to prawdopodobni do
          niczego by nie doszli.
          Nadmierne rozbudowanie praw czlowieka powoduje,ze ma on coraz mniej obowiazkow
          i nie dziwi Cie to,ze powodem malej ilosci obowiazkow EUropejskiego czlowieka
          jest EUropejska stagnacja.
          Czy Helsinska Fundacja Praw Czlowieka w jakikolwiek sposob probuje zwalczac
          stagnacje EUropejska,ktora zadomowila sie tam na dobre??????
          Zupelnie NIE!!!!!!!
          Co jest wazniejsze,czy rozwoj czlowieka,ktory dokonuje sie w Chinach i USA,czy
          stagnacja umyslowo-gospodarcza dreczaca EU ?
          Jesli myslisz,ze Chiny i USA podporzadkuja sie normom wyznaczanym ludziom przez
          jakies uwstecznione Fundacje czy organizacje EUropejskie,to sie grubo mylisz.
          To EU ma sie uczyc od USA i Chin jak czynic postep,a nie odwrotnie.
          • maksimum MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:08
            Chowasz sie Kasiu za jakas Fundacje,jakbys nie umiala prostej sprawy sama
            rozgryzc.
            Jesli chcesz cokolwiek zrozumiec,to musisz wyjsc z zalozenia,ze SWIADOMOSC
            KSZTALTUJE BYT.
            Teraz uwaznie przygladasz sie rozwojowi gospodarczemu roznych krajow i co
            widzisz.
            Widzisz,ze najszybciej rozwijaja sie te kraje,gdzie swiadomosc ludzi wzrasta w
            najwiekszym stopniu.
            Bo stagnacja gospodarcza jest efektem stagnacji umyslowej.
            Patrzysz na Chiny,a tam ludzie nie maja wg EUropejczyka zadnych praw,ale maja
            szybki rozwoj i powinnas dosc sprytnie dojsc do wniosku,ze ograniczenie praw
            czlowieka powoduje szybki rozwoj gospodarczy.
            Oczywiscie Chinczycy maja prawa,jakie chca miec,ale EUropejczyk chcialby im dac
            duzo wieksze,a powiedzmy sobie calkiem szczerze,wlasnie takie jakie
            doprowadzily EU do stagnacji.
            Fundacja Helsinska nie ma zastrzezen do praw czlowieka w EU,ale ja mam
            zastrzezenia do stagnacji europejskiej.
            ZBYT ROZBUDOWANE SWIADCZENIA SOCJALNE POWODUJA ZANIK INSTYNKTU
            SAMOZACHOWAWCZEGO.
            • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:22
              maksimum napisał:

              > Chowasz sie Kasiu za jakas Fundacje,jakbys nie umiala prostej sprawy sama
              > rozgryzc.
              > Jesli chcesz cokolwiek zrozumiec,to musisz wyjsc z zalozenia,ze SWIADOMOSC
              > KSZTALTUJE BYT.
              > Teraz uwaznie przygladasz sie rozwojowi gospodarczemu roznych krajow i co
              > widzisz.
              > Widzisz,ze najszybciej rozwijaja sie te kraje,gdzie swiadomosc ludzi wzrasta
              w najwiekszym stopniu.
              > Bo stagnacja gospodarcza jest efektem stagnacji umyslowej.
              > Patrzysz na Chiny,a tam ludzie nie maja wg EUropejczyka zadnych praw,ale maja
              > szybki rozwoj i powinnas dosc sprytnie dojsc do wniosku,ze ograniczenie praw
              > czlowieka powoduje szybki rozwoj gospodarczy.
              > Oczywiscie Chinczycy maja prawa,jakie chca miec,ale EUropejczyk chcialby im
              dac duzo wieksze,a powiedzmy sobie calkiem szczerze,wlasnie takie jakie
              > doprowadzily EU do stagnacji.
              > Fundacja Helsinska nie ma zastrzezen do praw czlowieka w EU,ale ja mam
              > zastrzezenia do stagnacji europejskiej.
              > ZBYT ROZBUDOWANE SWIADCZENIA SOCJALNE POWODUJA ZANIK INSTYNKTU
              > SAMOZACHOWAWCZEGO.

              Najszybszy wzrost gospodarczy w Hiszpanii dokonany byl za dyktatury Franco,a
              Pinochet wprowadzal w zycie plan gospodarczy Miltona Friedmana.
              Komunisci a i owszem niezle buntowali sie w obu tych krajach,ale zdecydowana
              wiekszosc spoleczenstwa popierala swoich dyktatorow.
              Chinczycy popieraja swoj rzad,a Tybetanczycy nie chca u siebie widziec Dalai
              Lama i taka jest prawda,z ktorej strony bys na to nie patrzyla.
              • kataryna.kataryna Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:23
                maksimum napisał:

                > Najszybszy wzrost gospodarczy w Hiszpanii dokonany byl za dyktatury Franco,a
                > Pinochet wprowadzal w zycie plan gospodarczy Miltona Friedmana.
                > Komunisci a i owszem niezle buntowali sie w obu tych krajach,ale zdecydowana
                > wiekszosc spoleczenstwa popierala swoich dyktatorow.
                > Chinczycy popieraja swoj rzad,a Tybetanczycy nie chca u siebie widziec Dalai
                > Lama i taka jest prawda,z ktorej strony bys na to nie patrzyla.



                Tak, a polskie społeczeństwo popierało stan wojenny i swojego ukochanego
                generała, buntowało się tylko dla jaj a obaliło przez przypadek.
                • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:35
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > > Najszybszy wzrost gospodarczy w Hiszpanii dokonany byl za dyktatury Franco
                  > ,a
                  > > Pinochet wprowadzal w zycie plan gospodarczy Miltona Friedmana.
                  > > Komunisci a i owszem niezle buntowali sie w obu tych krajach,ale zdecydowa
                  > na wiekszosc spoleczenstwa popierala swoich dyktatorow.
                  > > Chinczycy popieraja swoj rzad,a Tybetanczycy nie chca u siebie widziec Dal
                  > ai Lama i taka jest prawda,z ktorej strony bys na to nie patrzyla.
                  >
                  >
                  >
                  > Tak, a polskie społeczeństwo popierało stan wojenny i swojego ukochanego
                  > generała, buntowało się tylko dla jaj a obaliło przez przypadek.

                  Jestes calkiem bliska prawdy.
                  1-Najpopularniejszym politykiem jest komunista Gierek.
                  2-15 lat po odzyskaniu wolnosci premier i prezydent sa z dawnej komuny.
                  3-Jaruzelski straszyl wojskami radzieckimi,ktore jednak nie wziely udzialu w
                  tej parodii.
              • leszek.sopot Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:36
                Za dyktatury Franco? A gdzieś taką bzdurę przecztał?
                • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:43
                  leszek.sopot napisał:

                  > Za dyktatury Franco? A gdzieś taką bzdurę przecztał?

                  Przed wojna Hiszpania byla na podobnym poziomie rozwoju jak Polska i popatrz co
                  sie porobilo po wojnie.
                  • leszek.sopot Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:54
                    maksimum napisał:

                    > leszek.sopot napisał:
                    >
                    > > Za dyktatury Franco? A gdzieś taką bzdurę przecztał?
                    >
                    > Przed wojna Hiszpania byla na podobnym poziomie rozwoju jak Polska i popatrz
                    co sie porobilo po wojnie.

                    Po wojnie byli razem z Portugalią najbiedniejszymi krajami w Europie
                    Zachodniej. Dopiero po obaleniu dyktatury i wstąpieniu do UE przestali
                    wegetować.
                    Wracając do Cińczyków. Ciekawe co by ci taki z chińskiej dzielnicy powiedział,
                    w której fabryce wolałby pracować: czy w USA czy w obozie pracy w ChRL lub u
                    amerykańskiego kpitalisty w Szanghaju?
                    • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 18:07
                      leszek.sopot napisał:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      > > leszek.sopot napisał:
                      > >
                      > > > Za dyktatury Franco? A gdzieś taką bzdurę przecztał?
                      > >
                      > > Przed wojna Hiszpania byla na podobnym poziomie rozwoju jak Polska i popat
                      > rz co sie porobilo po wojnie.
                      >
                      > Po wojnie byli razem z Portugalią najbiedniejszymi krajami w Europie
                      > Zachodniej. Dopiero po obaleniu dyktatury i wstąpieniu do UE przestali
                      > wegetować.

                      To jest wlasnie cytat z socjalistycznej agitki EU.
                      A teraz spytaj sie tych samych socjalistow,dlaczego TERAZ EU jest w Stagnacji???


                      > Wracając do Cińczyków. Ciekawe co by ci taki z chińskiej dzielnicy
                      powiedział,
                      > w której fabryce wolałby pracować: czy w USA czy w obozie pracy w ChRL lub u
                      > amerykańskiego kpitalisty w Szanghaju?

                      Nie wszyscy Chinczycy NADAJA sie do USA czy Shanghaju,tak jak nie wszyscy Polacy
                      z osidli popegeerowskich nadaja sie do Warszawy.
                      • leszek.sopot Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 18:29
                        Czyli prawa człowieka powinny być tylko dla tych, którzy na to zasługują? A ty
                        byś o tym decydował, kto ma prawo do wolności a kto ma dalej zginać kark?
                        Nie wiem akurat czy Hiszpania jest w większej stagnacji niż USA, gdyż nie
                        śledzę wskaźników PKB. A o tym, ze jest tak dobra sytuacja, świadczy fakt, że
                        coraz więcej Polaków wyjeżdża do Hiszpanii szukając pracy.
                        • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 18:35
                          leszek.sopot napisał:

                          > Czyli prawa człowieka powinny być tylko dla tych, którzy na to zasługują? A
                          ty
                          > byś o tym decydował, kto ma prawo do wolności a kto ma dalej zginać kark?
                          > Nie wiem akurat czy Hiszpania jest w większej stagnacji niż USA, gdyż nie
                          > śledzę wskaźników PKB. A o tym, ze jest tak dobra sytuacja, świadczy fakt, że
                          > coraz więcej Polaków wyjeżdża do Hiszpanii szukając pracy.

                          Bo po wojnie w Hiszpanii byla madra dyktatura Franco a w Polsce byla glupia
                          dyktatura komunistyczna.
                          • leszek.sopot Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 19:20
                            Przepraszam ciebie, ale na temat głupiej komunistycznej i mądrej
                            franksistwoskiej dyktatury nie zamierzam z toba rozmawiać. Masz nad wyraz mało
                            wyczucia i wiedzy na ten temat.
                            • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 19:40
                              leszek.sopot napisał:

                              > Przepraszam ciebie, ale na temat głupiej komunistycznej i mądrej
                              > franksistwoskiej dyktatury nie zamierzam z toba rozmawiać. Masz nad wyraz
                              >mało wyczucia i wiedzy na ten temat.

                              Zakladam,ze Twoja wiedza jest zupelnie odmienna od mojej,co mnie zupelnie nie
                              przeszkadza.
                              Wyjasnij forumowiczom sukcesy wladzy komunistycznej w ZSRR i Polsce,prosze.
                              I dlaczego upadla,skoro miala tyle sukcesow???
                              Pewno zmowa!
                              • leszek.sopot Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 19:56
                                Nie chodzi o sukcesy lecz o prawa człowieka.
                                • maksimum NIE ODBIERAJ CHINCZYKOM PRAW DO WALKI O PRAWA 12.06.04, 20:04
                                  leszek.sopot napisał:

                                  > Nie chodzi o sukcesy lecz o prawa człowieka.

                                  Nie odbieraj Chinczykom prawa do walki o swoje prawa!!!!!!!!!!
                                  Moga miec w tym sporo sukcesow.
                                  • leszek.sopot ???????????????????????????????????????????? 12.06.04, 20:10
                                    maksimum napisał:

                                    > leszek.sopot napisał:
                                    >
                                    > > Nie chodzi o sukcesy lecz o prawa człowieka.
                                    >
                                    > Nie odbieraj Chinczykom prawa do walki o swoje prawa!!!!!!!!!!
                                    > Moga miec w tym sporo sukcesow.

                                    ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                    ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                    ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                    ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                    • maksimum Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 04:40
                                      leszek.sopot napisał:

                                      > maksimum napisał:
                                      >
                                      > > leszek.sopot napisał:
                                      > >
                                      > > > Nie chodzi o sukcesy lecz o prawa człowieka.
                                      > >
                                      > > Nie odbieraj Chinczykom prawa do walki o swoje prawa!!!!!!!!!!
                                      > > Moga miec w tym sporo sukcesow.
                                      >
                                      > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                      ?
                                      > ?
                                      > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                      ?
                                      > ?
                                      > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                      ?
                                      > ?
                                      > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                      ?
                                      > ?

                                      Kasia zrozumiala,a Ty nic.
                                      • kataryna.kataryna Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 11:25
                                        maksimum napisał:

                                        > leszek.sopot napisał:
                                        >
                                        > > maksimum napisał:
                                        > >
                                        > > > leszek.sopot napisał:
                                        > > >
                                        > > > > Nie chodzi o sukcesy lecz o prawa człowieka.
                                        > > >
                                        > > > Nie odbieraj Chinczykom prawa do walki o swoje prawa!!!!!!!!!!
                                        > > > Moga miec w tym sporo sukcesow.
                                        > >
                                        > > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                        > ????
                                        > ?
                                        > > ?
                                        > > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                        > ????
                                        > ?
                                        > > ?
                                        > > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                        > ????
                                        > ?
                                        > > ?
                                        > > ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                        > ????
                                        > ?
                                        > > ?
                                        >
                                        > Kasia zrozumiala,a Ty nic.




                                        Ja też nie zrozumiałam.
                                        • hydy Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 11:38
                                          kataryna.kataryna napisała:

                                          > Ja też nie zrozumiałam.

                                          trudno zrozumieć argumentację, zakładającą, iż niektórzy ludzie z powodów
                                          kultury/tradycji/historii, po prostu "chcą" żyć w dyktaturze - ale 140 lat temu
                                          niektórzy amerykańscy "intelektualiści" "uzasadniali" w analogiczny sposób, że
                                          Murzyni są po prostu "stworzeni" do niewolnictwa - no wiesz, kolor skóry i
                                          "czynniki kulturowe", a w ogóle gdyby Bóg chciał aby żyli wolno, to przecież
                                          stworzyłby ich białymi...

                                          • goniacy.pielegniarz Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 11:57
                                            hydy napisał:

                                            > kataryna.kataryna napisała:
                                            >
                                            > > Ja też nie zrozumiałam.
                                            >
                                            > trudno zrozumieć argumentację, zakładającą, iż niektórzy ludzie z powodów
                                            > kultury/tradycji/historii, po prostu "chcą" żyć w dyktaturze - ale 140 lat
                                            temu
                                            > niektórzy amerykańscy "intelektualiści" "uzasadniali" w analogiczny sposób, że
                                            > Murzyni są po prostu "stworzeni" do niewolnictwa - no wiesz, kolor skóry i
                                            > "czynniki kulturowe", a w ogóle gdyby Bóg chciał aby żyli wolno, to przecież
                                            > stworzyłby ich białymi...


                                            Chyba posługujesz się złymi porównaniami. Piszę to tylko po to, żeby Cię
                                            ewentualnie uprzedzić przed zdaniem Maćka na temat niewolnictwa. Zresztą
                                            zapytaj go o Murzynów w Stanach, a pewnie przeprowadzicie fascynującą dyskusję.
                                            • hydy Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:26
                                              goniacy.pielegniarz napisał:

                                              > Chyba posługujesz się złymi porównaniami. Piszę to tylko po to, żeby Cię
                                              > ewentualnie uprzedzić przed zdaniem Maćka na temat niewolnictwa. Zresztą
                                              > zapytaj go o Murzynów w Stanach, a pewnie przeprowadzicie fascynującą dyskusję.

                                              nie dyskutowałem z nim na ten temat (Maciek to "maksimum"?), więc nie wiem jakie
                                              ma zdanie o niewolnictwie - porównianie miało służyć oczywiście podkreśleniu
                                              absurdalności tego typu rozumowania, a nie zrównania sytuacji współczesnego
                                              obywatela Chin i czarnoskórego Afroamerykanina sprzed 160 lat, bo to byłoby
                                              nadużycie - ale dlaczego uważasz że to zły przykład?
                                              • goniacy.pielegniarz Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:37
                                                hydy napisał:

                                                > goniacy.pielegniarz napisał:
                                                >
                                                > > Chyba posługujesz się złymi porównaniami. Piszę to tylko po to, żeby Cię
                                                > > ewentualnie uprzedzić przed zdaniem Maćka na temat niewolnictwa. Zresztą
                                                > > zapytaj go o Murzynów w Stanach, a pewnie przeprowadzicie fascynującą dysk
                                                > usję.
                                                >
                                                > nie dyskutowałem z nim na ten temat (Maciek to "maksimum"?), więc nie wiem
                                                jaki
                                                > e
                                                > ma zdanie o niewolnictwie - porównianie miało służyć oczywiście podkreśleniu
                                                > absurdalności tego typu rozumowania, a nie zrównania sytuacji współczesnego
                                                > obywatela Chin i czarnoskórego Afroamerykanina sprzed 160 lat, bo to byłoby
                                                > nadużycie - ale dlaczego uważasz że to zły przykład?

                                                Właśnie w tym sęk, że Maciej prawdopodobnie stwierdzi, że to rozumowanie na
                                                temat niewolnictwa jest jak najbardziej prawidłowe. To by było w jego stylu.
                                                • _lafirynda Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:40
                                                  no ale wolalbys byc Murzynem w jakiejs lepiance Bhuru Gita w Afryce czy
                                                  Murzynem w Ameryce?

                                                  ja zdecydowanie murzynem w ameryce
                                                  • goniacy.pielegniarz Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:43
                                                    _lafirynda napisała:

                                                    > no ale wolalbys byc Murzynem w jakiejs lepiance Bhuru Gita w Afryce czy
                                                    > Murzynem w Ameryce?
                                                    >
                                                    > ja zdecydowanie murzynem w ameryce


                                                    Jak rozumiem po całkowicie bezkrytycznych zachwytach nad chińskim cudem teraz
                                                    będziecie wmawiać, że niewolnicy mieli się znakomicie tylko dlatego, że żyli w
                                                    Ameryce a nie w Afryce?
                                                  • _lafirynda Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:49
                                                    Pielo ja nic nie wmawiam tylko mysle sobie ze najgorsze byc niewolnikem biedy i
                                                    nie bardzo usmiecha mi sie zycie na siedzaco w kucki w jakiejs kolorowej
                                                    szmacie i odganianie sie od much w upale
                                                    no i w afryce trzeba uwazac zeby cie jakas gadzina nie zezarla na obiad i to
                                                    juz naprawde nie jest smieszne
                                                  • goniacy.pielegniarz Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:56
                                                    _lafirynda napisała:

                                                    > Pielo ja nic nie wmawiam tylko mysle sobie ze najgorsze byc niewolnikem biedy
                                                    i
                                                    >
                                                    > nie bardzo usmiecha mi sie zycie na siedzaco w kucki w jakiejs kolorowej
                                                    > szmacie i odganianie sie od much w upale
                                                    > no i w afryce trzeba uwazac zeby cie jakas gadzina nie zezarla na obiad i to
                                                    > juz naprawde nie jest smieszne


                                                    I pomyśleć, że te głpie Murzyny nie całują Amerykanów po rękach za niewolnictwo.
                                                  • marcepanna Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 13:03
                                                    zapomnial wol jak cieleciem byl
                                                  • hydy Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 19:07
                                                    _lafirynda napisała:

                                                    > Pielo ja nic nie wmawiam tylko mysle sobie ze najgorsze byc niewolnikem biedy i
                                                    >
                                                    > nie bardzo usmiecha mi sie zycie na siedzaco w kucki w jakiejs kolorowej
                                                    > szmacie i odganianie sie od much w upale
                                                    > no i w afryce trzeba uwazac zeby cie jakas gadzina nie zezarla na obiad i to
                                                    > juz naprawde nie jest smieszne

                                                    chodziło o sytuację sprzed 140 lat - zastanów się.
                                                • hydy Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:47
                                                  goniacy.pielegniarz napisał:

                                                  > hydy napisał:
                                                  >
                                                  > > goniacy.pielegniarz napisał:
                                                  > >
                                                  > > > Chyba posługujesz się złymi porównaniami. Piszę to tylko po to, żeby
                                                  > Cię
                                                  > > > ewentualnie uprzedzić przed zdaniem Maćka na temat niewolnictwa. Zres
                                                  > ztą
                                                  > > > zapytaj go o Murzynów w Stanach, a pewnie przeprowadzicie fascynującą
                                                  > dysk
                                                  > > usję.
                                                  > >
                                                  > > nie dyskutowałem z nim na ten temat (Maciek to "maksimum"?), więc nie wiem
                                                  >
                                                  > jaki
                                                  > > e
                                                  > > ma zdanie o niewolnictwie - porównianie miało służyć oczywiście podkreślen
                                                  > iu
                                                  > > absurdalności tego typu rozumowania, a nie zrównania sytuacji współczesneg
                                                  > o
                                                  > > obywatela Chin i czarnoskórego Afroamerykanina sprzed 160 lat, bo to byłob
                                                  > y
                                                  > > nadużycie - ale dlaczego uważasz że to zły przykład?
                                                  >
                                                  > Właśnie w tym sęk, że Maciej prawdopodobnie stwierdzi, że to rozumowanie na
                                                  > temat niewolnictwa jest jak najbardziej prawidłowe. To by było w jego stylu.

                                                  ok, teraz rozumiem - niezbyt często ostatnio tu zaglądam (mam nawał roboty) więc
                                                  nie orientuję się tak jak Wy kto, co i o czym myśli, ale może w "sezonie
                                                  urlopowym" nadrobię zaległości :)
                                        • _lafirynda Re: ???????????????????????????????????????????? 13.06.04, 12:29
                                          nie martw sie Kasiu, juz on stanie na rzesach zeby ci ten swiat wytlumaczyc
            • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 17:30
              maksimum napisał:

              > Chowasz sie Kasiu za jakas Fundacje,jakbys nie umiala prostej sprawy sama
              > rozgryzc.
              > Jesli chcesz cokolwiek zrozumiec,to musisz wyjsc z zalozenia,ze SWIADOMOSC
              > KSZTALTUJE BYT.
              > Teraz uwaznie przygladasz sie rozwojowi gospodarczemu roznych krajow i co
              > widzisz.
              > Widzisz,ze najszybciej rozwijaja sie te kraje,gdzie swiadomosc ludzi wzrasta
              w najwiekszym stopniu.
              > Bo stagnacja gospodarcza jest efektem stagnacji umyslowej.
              > Patrzysz na Chiny,a tam ludzie nie maja wg EUropejczyka zadnych praw,ale maja
              > szybki rozwoj i powinnas dosc sprytnie dojsc do wniosku,ze ograniczenie praw
              > czlowieka powoduje szybki rozwoj gospodarczy.
              > Oczywiscie Chinczycy maja prawa,jakie chca miec,ale EUropejczyk chcialby im
              dac duzo wieksze,a powiedzmy sobie calkiem szczerze,wlasnie takie jakie
              > doprowadzily EU do stagnacji.
              > Fundacja Helsinska nie ma zastrzezen do praw czlowieka w EU,ale ja mam
              > zastrzezenia do stagnacji europejskiej.
              > ZBYT ROZBUDOWANE SWIADCZENIA SOCJALNE POWODUJA ZANIK INSTYNKTU
              > SAMOZACHOWAWCZEGO.

              To ze dasz ludziom wiecej praw,to wcale nie znaczy,ze im pomozesz,bo rownie
              dobrze mozesz im zaszkodzic i zabic w nich instynkt samozachowawczy.
              • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI 12.06.04, 18:03
                maksimum napisał:

                > maksimum napisał:
                >
                > > Chowasz sie Kasiu za jakas Fundacje,jakbys nie umiala prostej sprawy sama
                > > rozgryzc.
                > > Jesli chcesz cokolwiek zrozumiec,to musisz wyjsc z zalozenia,ze SWIADOMOSC
                >
                > > KSZTALTUJE BYT.
                > > Teraz uwaznie przygladasz sie rozwojowi gospodarczemu roznych krajow i co
                > > widzisz.
                > > Widzisz,ze najszybciej rozwijaja sie te kraje,gdzie swiadomosc ludzi wzras
                > ta
                > w najwiekszym stopniu.
                > > Bo stagnacja gospodarcza jest efektem stagnacji umyslowej.
                > > Patrzysz na Chiny,a tam ludzie nie maja wg EUropejczyka zadnych praw,ale m
                > aja
                > > szybki rozwoj i powinnas dosc sprytnie dojsc do wniosku,ze ograniczenie pr
                > aw
                > > czlowieka powoduje szybki rozwoj gospodarczy.
                > > Oczywiscie Chinczycy maja prawa,jakie chca miec,ale EUropejczyk chcialby i
                > m
                > dac duzo wieksze,a powiedzmy sobie calkiem szczerze,wlasnie takie jakie
                > > doprowadzily EU do stagnacji.
                > > Fundacja Helsinska nie ma zastrzezen do praw czlowieka w EU,ale ja mam
                > > zastrzezenia do stagnacji europejskiej.
                > > ZBYT ROZBUDOWANE SWIADCZENIA SOCJALNE POWODUJA ZANIK INSTYNKTU
                > > SAMOZACHOWAWCZEGO.
                >
                > To ze dasz ludziom wiecej praw,to wcale nie znaczy,ze im pomozesz,bo rownie
                > dobrze mozesz im zaszkodzic i zabic w nich instynkt samozachowawczy.

                Wyobraz sobie,ze przychodza ludzie z cywilizowanej EUropy do zacofanych Chin i
                mowia ludziom,ze ich zycie powinno wygladac calkiem inaczej i oni wlasnie
                powiedza im jak.
                Gdyby Tobie ktos powiedzial,ze mozna zyc calkiem inaczej i w dniu dzisiejszym
                ustawil Cie na poziomie na jaki sama doszlabys za 20 lat,to czy zycie nie
                straciloby dla Ciebie duzo ze swojego sensu.
                Skoro wiesz jaka bedziesz za 20-30 lat,to jaki jest sens przezywac wszystko
                mozolnie dzien po dniu robiac odkrycia,skoro ktos moze to za Ciebie zrobic.
                Dyktatury jak Saddama i system Lamas z Tybecie byly bardzo zle,trzeba bylo
                ludzi wyzwolic z tego i dac im spokojnie dorosnac do poziomu do jakiego ich
                wlasna swiadomosc doprowadzi.
                To czy system spol-gospodarczy jest dobry czy nie sprawdzasz po rozwoju
                gospodarczy.
                Jesli jest rozwoj gospodarczy tzn ze swiadomosc rosnie,jesli jest stagnacja
                gospodarcza,tzn ze trzeba zmienic system spoleczny.
                • maksimum Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI KASIU 12.06.04, 18:33
                  maksimum napisał:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > > maksimum napisał:
                  > >
                  > > > Chowasz sie Kasiu za jakas Fundacje,jakbys nie umiala prostej sprawy
                  > sama
                  > > > rozgryzc.
                  > > > Jesli chcesz cokolwiek zrozumiec,to musisz wyjsc z zalozenia,ze SWIAD
                  > OMOSC KSZTALTUJE BYT.
                  > > > Teraz uwaznie przygladasz sie rozwojowi gospodarczemu roznych krajow
                  > i co widzisz.
                  > > > Widzisz,ze najszybciej rozwijaja sie te kraje,gdzie swiadomosc ludzi
                  > wzrasta w najwiekszym stopniu.
                  > > > Bo stagnacja gospodarcza jest efektem stagnacji umyslowej.
                  > > > Patrzysz na Chiny,a tam ludzie nie maja wg EUropejczyka zadnych praw,
                  > ale maja
                  > > > szybki rozwoj i powinnas dosc sprytnie dojsc do wniosku,ze ograniczen
                  > ie praw czlowieka powoduje szybki rozwoj gospodarczy.
                  > > > Oczywiscie Chinczycy maja prawa,jakie chca miec,ale EUropejczyk chcia
                  > lby im
                  > > dac duzo wieksze,a powiedzmy sobie calkiem szczerze,wlasnie takie jakie
                  > > > doprowadzily EU do stagnacji.
                  > > > Fundacja Helsinska nie ma zastrzezen do praw czlowieka w EU,ale ja mam
                  > > > zastrzezenia do stagnacji europejskiej.
                  > > > ZBYT ROZBUDOWANE SWIADCZENIA SOCJALNE POWODUJA ZANIK INSTYNKTU
                  > > > SAMOZACHOWAWCZEGO.
                  > >
                  > > To ze dasz ludziom wiecej praw,to wcale nie znaczy,ze im pomozesz,bo rowni
                  > e dobrze mozesz im zaszkodzic i zabic w nich instynkt samozachowawczy.
                  >
                  > Wyobraz sobie,ze przychodza ludzie z cywilizowanej EUropy do zacofanych Chin
                  i mowia ludziom,ze ich zycie powinno wygladac calkiem inaczej i oni wlasnie
                  > powiedza im jak.
                  > Gdyby Tobie ktos powiedzial,ze mozna zyc calkiem inaczej i w dniu dzisiejszym
                  > ustawil Cie na poziomie na jaki sama doszlabys za 20 lat,to czy zycie nie
                  > straciloby dla Ciebie duzo ze swojego sensu.
                  > Skoro wiesz jaka bedziesz za 20-30 lat,to jaki jest sens przezywac wszystko
                  > mozolnie dzien po dniu robiac odkrycia,skoro ktos moze to za Ciebie zrobic.

                  Caly sens zycia polega na przezwyciezaniu codziennych trudnosci i satysfakcji z
                  tego plynacej.
                  Ten wlasnie sposob codziennej konkurencji ustawia Cie na wlasciwym miejscu w
                  spoleczenstwie.
                  Bo gdyby Cie nagle ktos wyrwal z Twojego ulubionego miejsca i zaniosl tam,gdzie
                  rzekomo powinno Ci byc lepiej moglabys miec opory i stresy.

                  > Dyktatury jak Saddama i system Lamas z Tybecie byly bardzo zle,trzeba bylo
                  > ludzi wyzwolic z tego i dac im spokojnie dorosnac do poziomu do jakiego ich
                  > wlasna swiadomosc doprowadzi.
                  > To czy system spol-gospodarczy jest dobry czy nie sprawdzasz po rozwoju
                  > gospodarczy.
                  > Jesli jest rozwoj gospodarczy tzn ze swiadomosc rosnie,jesli jest stagnacja
                  > gospodarcza,tzn ze trzeba zmienic system spoleczny.
          • leszek.sopot Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka 12.06.04, 17:08
            Czy USA doszły do roli światowego mocarstwa poprzez dyktaturę?
      • Gość: jack Re: Raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka IP: *.proxy.aol.com 12.06.04, 19:41
        I wartosci demokratyczne i prawa czlowieka to wartosci wzgledne zalezne od
        kultury, religii i tradycji danego spoleczenstwa. ZADNA uniwesalna miarka.
        Nie ma jednosci w swiecie co do bezwzglednych wartosci jak i nie ma swiatowych
        wartosci uniwersalnych. Kraje sa na roznych etapach swojego rozwoju.
        Rasa biala dopuszczala sie w swojej historii najwiekszych przestepstw i gwaltu
        prawa wtedy obowiazujacego.
        Dzis glosza hasla demokratyczne, ktore sa zrodlem kolejnego deptania praw
        innych. Ale to pomija sie milczeniem.
        Jesli w ortodoksyjnych panstwach arabskich za kradziez ucina sie reke, czy
        jesli w Chinach wykonuje sie rocznie ca. 2500 wyrokow kary smierci to sa sprawy
        tamtejszego prawa, znanego ich mieszkancom.
        Hipokryzja Europy, jej prawa, jej organow, przeroznych fundacji w stosunku dla
        swiata niebialych przekracza granice rozsadku. Ale machina wciaz sie rozwija.
        • maksimum STAGNACJA WYRAZEM BLEDOW SYSTEMU SPOL-GOSPODARCZEG 12.06.04, 19:54
          Gość portalu: jack napisał(a):

          > I wartosci demokratyczne i prawa czlowieka to wartosci wzgledne zalezne od
          > kultury, religii i tradycji danego spoleczenstwa. ZADNA uniwesalna miarka.
          > Nie ma jednosci w swiecie co do bezwzglednych wartosci jak i nie ma
          >swiatowych wartosci uniwersalnych. Kraje sa na roznych etapach swojego rozwoju.

          O tym wlasnie od poczatku mowie,ze nie mozna narzucac w obcych krajach wartosci
          obowiazujacych w innych.
          Jesli kraj rozwija sie gospodarczo,to swiadczy to o tym,ze rzad dobrze dba o
          obywateli i obywatelom ten system wlasnie sluzy.
          Gdy jest stagnacja jak w EU,to wtedy jest problem!!!!!!!!!

          > Rasa biala dopuszczala sie w swojej historii najwiekszych przestepstw i
          gwaltu
          > prawa wtedy obowiazujacego.
          > Dzis glosza hasla demokratyczne, ktore sa zrodlem kolejnego deptania praw
          > innych. Ale to pomija sie milczeniem.
          > Jesli w ortodoksyjnych panstwach arabskich za kradziez ucina sie reke, czy
          > jesli w Chinach wykonuje sie rocznie ca. 2500 wyrokow kary smierci to sa
          sprawy
          > tamtejszego prawa, znanego ich mieszkancom.
          > Hipokryzja Europy, jej prawa, jej organow, przeroznych fundacji w stosunku
          dla
          > swiata niebialych przekracza granice rozsadku. Ale machina wciaz sie rozwija.
          • leszek.sopot A USA wtrącała się w wewnętrzne sprawy Polski? 12.06.04, 20:09
            maksimum napisał:

            > O tym wlasnie od poczatku mowie,ze nie mozna narzucac w obcych krajach
            wartosci obowiazujacych w innych.

            Qwa mać, to tak, jakbyś twierdził, że Chińczycy mają w genach komunizm i w
            zgodzie ze swoją kulturą komuniści mogą mordować każdego kogo uznają za wroga
            ludu. Kto komu w Chinach narzucił prawa i obyczaje. Puknij się w końcu w czoło.

            > Jesli kraj rozwija sie gospodarczo,to swiadczy to o tym,ze rzad dobrze dba o
            > obywateli i obywatelom ten system wlasnie sluzy. Gdy jest stagnacja jak w
            EU,to wtedy jest problem!!!!!!!!!

            Jak coś piszesz to pisz z głową. Rząd dba dobrze o tych obywateli, którzy są w
            partii. Tam wszystko zależy od koncesji i pozwoleń. Nie każdy w Chinach może
            być kapitalistą, tam nie ma wolnego rynku! Masz dwie strefy zamknięte plus Hong
            Kong, gdzie tym, którym komuniści dali odpowiednie zezwolenia, mogą bawić się w
            kapitalistów i wykorzystywać tych, którzy takich pozwoleń nie dostali (nie
            dostali też dlatego, że nie mieli koneksji i pieniędzy) do niewolniczej pracy,
            bez żadnych praw pracowniczych.
            Do cholery, to wy o co krzyczycie, że w Polsce doszło do uwłaszczenia
            nomenklatury? W Chinach nikt poza nomenklaturą nie mógł zostać kapitalistą.
            Chcielibyście być obywatelem w takim kraju - pewnie jako członkowie
            komunistycznej nomenklatury tak!

            > > jesli w Chinach wykonuje sie rocznie ca. 2500 wyrokow kary smierci to sa
            > sprawy tamtejszego prawa, znanego ich mieszkancom.
            > > Hipokryzja Europy, jej prawa, jej organow, przeroznych fundacji w stosunku
            > dla swiata niebialych przekracza granice rozsadku. Ale machina wciaz sie rozwi
            > ja.

            2500 wykonanych kar śmierci to chyba miesięcznie.
            Ty maksimiusie powinieneś też potępiać Regana, że interweniował w wewnętrzne
            sprawy Polski, jakim prawem ten Amerykaniec nałożył sankcje, jakim prawem
            wtrącał się w wewnętrzne sprawy naszego kraju?
            • stefan4 Re: A USA wtrącała się w wewnętrzne sprawy Polski 12.06.04, 20:50
              Leszku, coś Cię chyba wyprowadziło z równowagi. Być może Maximus, ja go nie
              czytam i zachowuję spokój.

              Masz rację, a tylko jedno chciałbym skorygować:

              leszek.sopot:
              > 2500 wykonanych kar śmierci to chyba miesięcznie.

              O ile wiem, nie ma wiarygodnych danych na temat liczby egzekucji w Chinach, ale
              taki szacunek jest prawie na pewno zawyżony:

              web.amnesty.org/pages/deathpenalty-sentences-eng podaje na 2003:
              Chiny: 726 (potwierdzone)
              Iran: 108
              USA: 65
              Wietnam: 64
              • leszek.sopot Re: A USA wtrącała się w wewnętrzne sprawy Polski 12.06.04, 21:20
                Masz rację, bo ja tylko z przekąsem napisałem, że pewnie 2,5 tys. miesięcznie,
                bo niby skąd maksimus ma takie dane?
                Dziwne swoją drogą, że nie podziwia Hitlera za rozwój gospodarczy Niemiec w
                czasie jego dyktatury. Zaliczyłby Hitlera do głupiej czy dobrej dyktatury?
            • Gość: marynat Re: Po co? Mamy wspaniałą durnotę własnego chowu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 22:52
              Leszek, mnie sie cały czas wydaje, ze ta rozmowa to tylko z pozoru dotyczy
              spraw odległych, a w gruncie rzeczy spieramy się o cele i sposoby polskiej,
              partackiej jak dotad, transformacji. To tak wygląda, jakbyśmy aspirowali do
              wejścia na drogę indyjską. Wielka demokracja, ale nie potrafiaca się wyrwać ze
              stagnacji gospodarczej. Obok Chiny, do których mamy tysiąc zastrzeżeń.
              Największa postkomunistyczna (a może jeszcze wciąż komunistyczna?) dyktatura,
              jakby oświecona, ale wciąż despotyczna, a równocześnie odnosząca fascynujące
              sukcesy gospodarcze.
              A my? Politycznie kisimy się w skorumpowanym pseudosocjaldemokratycznym
              postkomuniżmie, z gospodarką, która drepcze od 15 lat w miejscu. Prawie nie
              inwestuje w infrastrukturę i kretynieje demontując własne zaplecze naukowo
              badawcze. Jedyne w czym jesteśmy dobrzy - to w generacji "potępieńczych swarów"
              i dowodzeniu na własnym przykładzie, że można zbudować system oparty na
              zasadzie "gorsze wypiera lepsze", a najgłupszy wygrywa pulę. I jeszcze się tu
              kreci ten lepperolubny agitator z Al Kaidy. Paranoja. Mogę Ci Leszku
              zadedykować tango "Czy warto było?"
              :)
              • Gość: wartburg ułomna demokracja, czy oświecona dyktatura? IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.06.04, 00:14
                Gość portalu: marynat napisał(a):

                > Leszek, mnie sie cały czas wydaje, ze ta rozmowa to tylko z pozoru dotyczy
                > spraw odległych, a w gruncie rzeczy spieramy się o cele i sposoby polskiej,
                > partackiej jak dotad, transformacji. To tak wygląda, jakbyśmy aspirowali do
                > wejścia na drogę indyjską. Wielka demokracja, ale nie potrafiaca się wyrwać
                ze
                > stagnacji gospodarczej. Obok Chiny, do których mamy tysiąc zastrzeżeń.
                > Największa postkomunistyczna (a może jeszcze wciąż komunistyczna?) dyktatura,
                > jakby oświecona, ale wciąż despotyczna, a równocześnie odnosząca fascynujące
                > sukcesy gospodarcze.
                > A my? Politycznie kisimy się w skorumpowanym pseudosocjaldemokratycznym
                > postkomuniżmie, z gospodarką, która drepcze od 15 lat w miejscu. Prawie nie
                > inwestuje w infrastrukturę i kretynieje demontując własne zaplecze naukowo
                > badawcze. Jedyne w czym jesteśmy dobrzy - to w generacji "potępieńczych
                swarów"
                >
                > i dowodzeniu na własnym przykładzie, że można zbudować system oparty na
                > zasadzie "gorsze wypiera lepsze", a najgłupszy wygrywa pulę. I jeszcze się tu
                > kreci ten lepperolubny agitator z Al Kaidy. Paranoja. Mogę Ci Leszku
                > zadedykować tango "Czy warto było?"

                Ale czy chcesz przez to powiedzieć, że oświecona dyktatura, jak ją trafnie
                nazwałeś (podoba mi się to określenie), lepsza jest od demokracji - nawet w jej
                ułomnym, nadwiślańskim wydaniu?

                Czy takie są Twoje wnioski, czy tylko chcesz sprowokować do myślenia?
                • maksimum Re: ułomna demokracja, czy oświecona dyktatura? 13.06.04, 04:39
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > Gość portalu: marynat napisał(a):
                  >
                  > > Leszek, mnie sie cały czas wydaje, ze ta rozmowa to tylko z pozoru dotyczy
                  >
                  > > spraw odległych, a w gruncie rzeczy spieramy się o cele i sposoby polskiej
                  > ,
                  > > partackiej jak dotad, transformacji. To tak wygląda, jakbyśmy aspirowali d
                  > o wejścia na drogę indyjską. Wielka demokracja, ale nie potrafiaca się wyrwa
                  > ć ze stagnacji gospodarczej. Obok Chiny, do których mamy tysiąc zastrzeżeń.
                  > > Największa postkomunistyczna (a może jeszcze wciąż komunistyczna?) dyktatu
                  > ra, jakby oświecona, ale wciąż despotyczna, a równocześnie odnosząca fascynują
                  > ce sukcesy gospodarcze.
                  > > A my? Politycznie kisimy się w skorumpowanym pseudosocjaldemokratycznym
                  > > postkomuniżmie, z gospodarką, która drepcze od 15 lat w miejscu. Prawie ni
                  > e inwestuje w infrastrukturę i kretynieje demontując własne zaplecze naukowo
                  >
                  > > badawcze. Jedyne w czym jesteśmy dobrzy - to w generacji "potępieńczych
                  > swarów"
                  > > i dowodzeniu na własnym przykładzie, że można zbudować system oparty na
                  > > zasadzie "gorsze wypiera lepsze", a najgłupszy wygrywa pulę. I jeszcze się
                  > tu kreci ten lepperolubny agitator z Al Kaidy. Paranoja. Mogę Ci Leszku
                  > > zadedykować tango "Czy warto było?"
                  >
                  > Ale czy chcesz przez to powiedzieć, że oświecona dyktatura, jak ją trafnie
                  > nazwałeś (podoba mi się to określenie), lepsza jest od demokracji - nawet w
                  >jej ułomnym, nadwiślańskim wydaniu?

                  Nareszcie zaczynacie gadac z sensem i na temat.
                  Demokracja w nadwislanskim wydaniu jest bardzo ulomna i zanim zaczniemy
                  krytykowac innych(Chinczykow) ktorzy znalezli lepszy sposob na rozwoj umyslowo-
                  gospodarczy,to przyjrzyjmy sie sobie.
                  Slowianie w porownaniu z Chinczykami,to jest rozwydrzona dzicz.
                  Najpierw Rosjanie zajeli pol Europy TYLKO po to zeby zaprowadzic tam nedze.
                  Pozniej przy rozwodzie RWPG nie obylo sie bez wybijania sobie zebow.
                  Jeszcze gorzej w Jugoslawii i wy wychwalacie KULTURALNA EUrope ponad
                  wszystko,podczas gdy Chinczycy przejeli Hong-Kong i Makao bardzo pokojowo i bez
                  zubozenia tych dwoch enklaw.

                  > Czy takie są Twoje wnioski, czy tylko chcesz sprowokować do myślenia?

                  Czym sie rozni dyktatura od demokracji?
                  W dyktaturze jest jedna partia a w demokracji dwie.
                  Rzad musi miec poparcie spoleczne tak samo w dyktaturze jak i w demokracji-tu
                  nie ma zadnej roznicy.
                  Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa zyciowa w kraju bedzie
                  rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.
                  Rzad w Chinach zdaje sobie sprawe,ze poleci szybko,jak nie bedzie wzrostu
                  gospodarczego i ZADNE CZOLGI NA TIANANMEN SQUARE NIE POMOGA.
                  Presja na rozwoj gospodarczy w dyktaturze jest duzo wieksza niz w demokracji,a
                  osiagnac tez mozna wiecej,ze wzgledu na wieksza dyscypline spoleczna.

                  No wiec czym sie rozni dyktatura oswiecona od demokracji.
                  1-Obowiazkiem zatrudnienia oswieconych ludzi w rzadzie i Sejmie.
                  2-Wieksza dyscyplina spoleczna.

                  Czy mozna te dwa warunki wprowadzic do ulomnej demokracji nadwislanskiej?
                  NIE!
                  1-Bo filozofowie jak Stefan4 sa przeciwni cenzusowi wyksztalcenia w Sejmie i
                  rzadzie.Takie Begery,Anity,Leppery,Millery NIGDY nie powinny znalezc miejsca w
                  rzadzie i Sejmie.
                  2-Niezdyscyplinowany narod popiera niezdyscyplinowanego Leppera.
                  • hydy wypisujesz nonsensy 13.06.04, 08:00
                    > Czym sie rozni dyktatura od demokracji?
                    > W dyktaturze jest jedna partia a w demokracji dwie.
                    > Rzad musi miec poparcie spoleczne tak samo w dyktaturze jak i w demokracji-tu
                    > nie ma zadnej roznicy.
                    > Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa zyciowa w kraju bedzie
                    > rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.
                    > Rzad w Chinach zdaje sobie sprawe,ze poleci szybko,jak nie bedzie wzrostu
                    > gospodarczego i ZADNE CZOLGI NA TIANANMEN SQUARE NIE POMOGA.
                    > Presja na rozwoj gospodarczy w dyktaturze jest duzo wieksza niz w demokracji,a
                    > osiagnac tez mozna wiecej,ze wzgledu na wieksza dyscypline spoleczna.

                    czytam, czytam i nie wierzę. "Ośiwecona" dyktatura (?!). Nowa jakość ustrojowa??
                    Nie wiem czy to Twoje autentyczne poglądy, czy po prostu prowokacja do dyskusji,
                    ale:
                    1. dyktatura "ex definitione" nie ogląda się na żadne przyzwolenie społeczne -
                    bo i na tym polega, aby rządzić bez względu na to czy to się komukolwiek podoba
                    czy nie; jeśli więc potrzebuje społecznego przyzwolenia, to nie jest już dyktaturą,
                    2. nie wiem skąd to bezwględne przekonanie o tym, że "żadne czołgi nie pomogą",
                    3. skoro brak demokracji "sprzyja" rozwojowi gospodarczemu, czemu ZSRR i
                    demoludy, KRLD, Kuba, Argentyna i kilka innych państw Ameryki łacińskiej,
                    afrykańskie bananowe dyktaturki i junty nie są dzisiaj dostatnie?
                    4. i na koniec jeszcze jeden odnośnik do Twoich teorii - napisałeś:
                    > czym sie rozni dyktatura oswiecona od demokracji.
                    > 1-Obowiazkiem zatrudnienia oswieconych ludzi w rzadzie i Sejmie.
                    > 2-Wieksza dyscyplina spoleczna.

                    zważ tylko iż
                    - o tym kto jest "oświecony" decyduje władza (politbiuro, KC, gensek)
                    - "dyscplina społeczna" to nic innego jak siłowe wymuszanie posłuchu -
                    przeceniasz czynnik kulturowy, który nie jest całkowicie be znaczenia, ale nie
                    "skazuje" tego czy innego narodu na dyktaturę

                    poczytaj sobie von Hayek'a
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13382195
              • leszek.sopot Witaj marynacie 13.06.04, 00:26
                Witaj
                Zapewne cały czas mam gdzieś z tyłu głowy własne, polskie doświadczenia i
                zapewne wpływają one na moje własne wyobrażenie demokracji i praw człowieka.
                Takie wartości, jak np. wolność słowa, stowarzyszania się, równość wobec prawa,
                wolny wybór przedstawicieli, zakaz stosowania przemocy wobec mniejszości i
                mających inne poglądy polityczne wydają mi sie uniwersalne, a nie przypisane
                tylko do pewnych kultur. Więc, jeśli ocena rzeczywistości wynika z pewnych
                moich osobistych doświadczeń, ale zarazem jeśli kieruję się uniwersalnymi (tak
                uważam) wartościami, to mój niewłaściwy ogląd rzeczywistości (poza nieuniknioną
                smugą subiektywizmu) może wynikać co najwyżej z braku informacji a nie z braku
                źle dobranych kryteriów oceny.
                Moje przeżycia z czasów PRL (30 lat, z czego 12 jako pełnolatek) i ocena tego
                czasu nie wiązały się z niedostatkiem czy brakiem wolności gospodarczej, ale
                bardziej z trudnościami w wyrażaniu wolności twórczej - brak niezbędnych
                środków (moim rodzicom było bardzo ciężko), doskwierał brak wolności słowa,
                stowarzyszania się czy wyrażania w różny sposób swoich myśli i uczuć. Tak się
                złożyło, że mając 20 lat wylądowałem w środku stoczni gdańskiej w czasie
                strajku w sierpniu 1980 roku. W takim wieku nie myśli sie o ekonomii, jedzeniu,
                lepszych butach czy własnym mieszkaniu. Porywają idee, mówiąc sloganem - by
                złoczyńcy zostali ukarani a sprawiedliwość zwyciężyła i by każdy miał równe
                możliwości rozwoju oraz by ten rozwój nie zależał od znajomości i partyjnej
                przynależności.
                Czy takich celów nie mają też ci, którzy żyją w innych krajach gdzie panuje
                jednopartyjny system? Wydaje mi się bardzo płaskie widzenie, z którego miałoby
                wynikać, że skoro kiedyś średnio w takich Chinach zarabiano np. 1$ dziennie a
                teraz 5$, to znaczy, że ludziom się polepszyło. Pewnie niektórym żyje się
                lepiej, ale całej masie dalej tak samo podle, a jeszcze muszą obserwować, że
                dawni i obecni ich ciemięzyciele bogacą się coraz bardziej i korzystają z
                dobrobytu zastrzeżonego jedynie dla wybranych. Być może w Chinach nie ma innej
                drogi i partia komunistyczna w Chinach zamieni się w końcu w zbiorowisko
                kapitalistów i w ten sposób zakończy się żywot tego systemu w tym
                najludniejszym państwie świata. Tylko po to by tak się stało musieliby by
                Chinczycy zrezygnować z zamkniętych stref i wprowadzić zasady gospodarki
                wolnorynkowej w całym kraju. Powinni też wprowadzić te wolności o których
                napisałem wcześniej, że są dla mnie ważne. Inaczej ogromna kumulacja zasobów
                finansówych i technologicznych będzie w rękach członków partii i powiązanych z
                nią układami biznesmenów.
                Co Chińska partia zrobi w wypadku kryzysu gospodarczego czy społecznego w
                kraju, albo co gorsze - w Azji czy na świecie? W jaki sposób wykorzysta
                nagromadzony olbrzymi potencjał? Nie wiadomo jaki cel wytknęli sobie Chińczycy,
                czy tylko chęć wzmocnienia gospodarki i osobistego wzbogacenia się? Jeśli tak,
                to dobrze, bo skorzystają materialnie, na tym, choć w dużo mniejszym stopniu,
                także zwykli obywatele.
                Nie wiem czy jest pomiędzy Polską a Chinami jakaś analogia, ale jeśli sobie
                wyobrażę, że komuniści zafundowali by nam, np. za Gierka, coś takiego co mamy
                teraz w Chinach, to nie mielibyśmy Sierpnia 80, ale coś na kształt masakry na
                placu Niebiańskiego Spokoju - na znak, że wolność gospodarcza i obywatelska nie
                jest dla wszystkich, lecz tylko dla uznających panowanie jedynej słusznej
                partii.
                Nam w Polsce udało się dogadać z komunistami, każdy może prowadzić lepiej lub
                gorzej działalność gospodarczą. W Polsce ci co mieli za PRL dobre stanowiska
                (jak Guzowaty - w handlu zagranicznym, ale też i inni w różnych firmach) mieli
                na starcie lepsze miejsce, ale przynajmniej mogliśmy z nimi konkurować. W
                Chinach niezależnych opozycjonistów dalej zamyka się w obazach i więzieniach.

                Możesz mi dedykować takie tango, gdyż czasem sobie powiadam, że nie warto było
                się tak angażować, lecz trzeba było dbać tylko o swoją przyszłość. Przeleciały
                najlepsze lata, poświeciło się "dla sprawy" i - w materialnym sensie - gówno
                się z tego ma, ale siebie przekonywac nie muszę, że jednak warto było. W takim
                kraju, jak współczesne Chiny (gdyby, jak pisałem, np. Gierek coś takiego zaczął
                wprowadzać), gniłbył pewnie teraz w więzieniu odsiadując jakiś wyrok 30 lat.
          • hydy "czynnik kulturowy"? 13.06.04, 11:17
            maksimum napisał:

            > Gość portalu: jack napisał(a):
            >
            > > I wartosci demokratyczne i prawa czlowieka to wartosci wzgledne zalezne od
            >
            > > kultury, religii i tradycji danego spoleczenstwa. ZADNA uniwesalna miarka
            > .
            > > Nie ma jednosci w swiecie co do bezwzglednych wartosci jak i nie ma
            > >swiatowych wartosci uniwersalnych. Kraje sa na roznych etapach swojego rozw
            > oju.
            >
            > O tym wlasnie od poczatku mowie,ze nie mozna narzucac w obcych krajach wartosci
            >
            > obowiazujacych w innych.
            > Jesli kraj rozwija sie gospodarczo,to swiadczy to o tym,ze rzad dobrze dba o
            > obywateli i obywatelom ten system wlasnie sluzy.
            > Gdy jest stagnacja jak w EU,to wtedy jest problem!!!!!!!!!

            doprawdy zadziwiacie mnie.

            jak można napisać że demokracja, lub prawa człowieka, to wartości względne????
            czy np. zabójstwo, lub gwałt są w jakiejkolwiek kulturze dopuszczalne????
            a może wy - w okreslonych warunkach - je dopuszczacie???
            jesli nie - to znaczy, że jednak istnieje jakis krąg zachowań, których nigdy, w
            żadnej kulturze nie zaakceptujecie i że jednak istnieje katalog praw, które
            przynależą się każdemu, niezależnie od tego gdzie się urodził i jaki kolor ma
            jego skóra.

            słyszeliście o "Karcie Praw Podstawowych"? mniejsza o dokument, chodzi o ideę.

            czy ktoś kto miał pecha urodzić się w Chinach nie ma prawa złego słowa
            powiedzieć nt. swoich władz - za względu na "specyfikę kulturową" tego kraju i
            jego tradycje????? to trąci absurdem i chyba dostrzegacie mankamenty takiej
            argumentacji?

            rozumowanie prezentowane pow. przypomina mi wywiad z Gorbim, jaki wczoraj ukazał
            sie w "Rzepie"; szczególnie ten fragment, w którym oburza się iż my Polacy,
            kompletnie nie rozumiemy Rosji - jemu chyba starsznie żal, że nie poszli
            "chińską drogą".

            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040612/plus_minus_a_3.html

            • Gość: wartburg Re: "czynnik kulturowy"? IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.06.04, 13:08

              hydy napisał:

              doprawdy zadziwiacie mnie.
              >
              > jak można napisać że demokracja, lub prawa człowieka, to wartości względne????
              > czy np. zabójstwo, lub gwałt są w jakiejkolwiek kulturze dopuszczalne????
              > a może wy - w okreslonych warunkach - je dopuszczacie???
              > jesli nie - to znaczy, że jednak istnieje jakis krąg zachowań, których nigdy,
              w
              > żadnej kulturze nie zaakceptujecie i że jednak istnieje katalog praw, które
              > przynależą się każdemu, niezależnie od tego gdzie się urodził i jaki kolor ma
              > jego skóra.
              >
              > słyszeliście o "Karcie Praw Podstawowych"? mniejsza o dokument, chodzi o ideę.
              >
              > czy ktoś kto miał pecha urodzić się w Chinach nie ma prawa złego słowa
              > powiedzieć nt. swoich władz - za względu na "specyfikę kulturową" tego kraju i
              > jego tradycje????? to trąci absurdem i chyba dostrzegacie mankamenty takiej
              > argumentacji?
              >
              > rozumowanie prezentowane pow. przypomina mi wywiad z Gorbim, jaki wczoraj
              ukaza
              > ł
              > sie w "Rzepie"; szczególnie ten fragment, w którym oburza się iż my Polacy,
              > kompletnie nie rozumiemy Rosji - jemu chyba starsznie żal, że nie poszli
              > "chińską drogą".
              >
              > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040612/plus_minus_a_3.html

              Oczywiście, że masz sto pięćdziesiąt procent racji. Gdyby dążenie do wolności
              i demokracji było uwarunkowane tylko i wyłącznie kulturowo, ani Stany
              Zjednoczone, ani Europa Zachodnia nie musiały się bronić przed zalewem
              nielegalnych imigrantów z krajów trzeciego świata...

              Może przedstawiciele tych "gorszych nacji" nie są w stanie wytworzyć warunków
              sprzyjających wolności i demokracji u siebie, ale z całą pewnością odczuwają
              ich głód. Wystarczy przypomnieć parę milionów "boat people", które poszły na
              dno wzdłuż wybrzeży Wietnamu po tym, jak Amerykanie uznali się za pokonanych
              przez Ho Szi Mina.

              Jeśli zaś chodzi o Rosję i Chiny, to zacytuję sam siebie z innego wątku:

              __________________________________________________




              Dzisiaj wdałem się w rozmowę ze znajomym na temat źródeł sukcesu ekonomicznego
              ChRL. Podzielil się ze mną nastepującą uwagą: Chińczycy udowodnili przede
              wszystkim Rosjanom, że urynkowienie gospodarki socjalistycznej było swojego
              czasu także i u nich możliwe do porzeprowadzenia. Teraz Rosjanie zgrzytają
              zębami, bo widzą, że chyba za bardzo się pośpieszyli z ogłoszeniem z upadku
              imperium zła.

              "No cóż", zakończył swój wywód mój znajomy, "jednak różnica między ZSRR a ChRL
              była taka, że w Moskwie o wszystkim decydowali niekompetentni idioci, podczas
              kiedy w Pekinie znalazło się paru przytomnych technokratów".

              Wiele wskazuje, że niekompetentni idioci u władzy to także polski problem...
              • hydy Re: "czynnik kulturowy"? 13.06.04, 15:10
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > Oczywiście, że masz sto pięćdziesiąt procent racji. Gdyby dążenie do wolności
                > i demokracji było uwarunkowane tylko i wyłącznie kulturowo, ani Stany
                > Zjednoczone, ani Europa Zachodnia nie musiały się bronić przed zalewem
                > nielegalnych imigrantów z krajów trzeciego świata...
                >
                > Może przedstawiciele tych "gorszych nacji" nie są w stanie wytworzyć warunków
                > sprzyjających wolności i demokracji u siebie, ale z całą pewnością odczuwają
                > ich głód. Wystarczy przypomnieć parę milionów "boat people", które poszły na
                > dno wzdłuż wybrzeży Wietnamu po tym, jak Amerykanie uznali się za pokonanych
                > przez Ho Szi Mina.

                czy Ty w ogóle przeczytałeś mój post, czy tylko jego tytuł?

                ja twierdziłem, że "kulturowe" uzasadnienie łamania wszelkich praw obywatelskich
                jest nonsensem - a nie, że każda nacja jest zdolna stworzyć państwo dobrobytu.

                zresztą w tym kontekśćie Twój argument o emigracji również nabiera odmiennego
                znaczenia - bo czy aby wszyscy uchodźcy z Chin, Kuby, państw arabskich itd.,
                szukają jedynie materialnego dobrobytu? nie wątpię że to ważny czynnik wyjazdu z
                ojczyzny, ale przecież nie jedyny - to samo było nie tak dawno u nas, kiedy
                wiele osób opuszczało PRL.

                > Jeśli zaś chodzi o Rosję i Chiny, to zacytuję sam siebie z innego wątku:
                >
                > Dzisiaj wdałem się w rozmowę ze znajomym na temat źródeł sukcesu ekonomicznego
                > ChRL. Podzielil się ze mną nastepującą uwagą: Chińczycy udowodnili przede
                > wszystkim Rosjanom, że urynkowienie gospodarki socjalistycznej było swojego
                > czasu także i u nich możliwe do porzeprowadzenia. Teraz Rosjanie zgrzytają
                > zębami, bo widzą, że chyba za bardzo się pośpieszyli z ogłoszeniem z upadku
                > imperium zła.
                >
                > "No cóż", zakończył swój wywód mój znajomy, "jednak różnica między ZSRR a ChRL
                > była taka, że w Moskwie o wszystkim decydowali niekompetentni idioci, podczas
                > kiedy w Pekinie znalazło się paru przytomnych technokratów".
                >
                > Wiele wskazuje, że niekompetentni idioci u władzy to także polski problem...

                czy uważasz, że źle się stało tak jak się stało i masz poglądy zbliżone do
                Gorbaczowa? też żałujesz, że nie poszliśmy "chińską drogą"?
                i gdzie teraz byśmy byli? potrafisz przekonywująco odpowiedzieć?
                • Gość: wartburg Re: "czynnik kulturowy"? IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.06.04, 17:20
                  hydy napisał:

                  > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                  >
                  > > czy Ty w ogóle przeczytałeś mój post, czy tylko jego tytuł?

                  I jedno i drugie :)

                  Wiesz, chyba jesteś zanadto uczulony i za bardzo pośpieszyłeś się z
                  odpowiedzią. Odnoszę wrażenie, że to Ty masz kłopoty ze zrozumieniem. Czyźbym
                  wyrażał się aż tak zawile? Potraktowałeś moją wypowiedź jak atak, podczas
                  kiedy przyznałem Ci rację i to w 150 procentach. Nie było w tym żadnej ironii.
                  Moje poglądy są b. zbliżone do Twoich.
                  >
                  > ja twierdziłem, że "kulturowe" uzasadnienie łamania wszelkich praw
                  obywatelskich jest nonsensem -

                  i ja też tak uważam...

                  > a nie, że każda nacja jest zdolna stworzyć państwo dobrobytu.

                  Hola, czyżbym usiłował włożyć Ci coś takiego w usta? Gdzie, w którym miejscu?
                  >
                  > zresztą w tym kontekśćie Twój argument o emigracji również nabiera odmiennego
                  > znaczenia - bo czy aby wszyscy uchodźcy z Chin, Kuby, państw arabskich itd.,
                  > szukają jedynie materialnego dobrobytu? nie wątpię że to ważny czynnik
                  wyjazdu
                  > z
                  > ojczyzny, ale przecież nie jedyny - to samo było nie tak dawno u nas, kiedy
                  > wiele osób opuszczało PRL.

                  Tego samego starałem się i ja dowieść. Dlatego mój argument nie przybiera
                  odmiennego znaczenią tylko dowodzi tego, czego i Ty starasz się dowieść.
                  Wydaje mi się nawet (z góry przepraszam za arogancję), że mój wywód był nieco
                  jaśniejszy od Twojego.
                  >
                  > > Jeśli zaś chodzi o Rosję i Chiny, to zacytuję sam siebie z innego wątku:
                  > >
                  > > Dzisiaj wdałem się w rozmowę ze znajomym na temat źródeł sukcesu ekonomicz
                  > nego
                  > > ChRL. Podzielil się ze mną nastepującą uwagą: Chińczycy udowodnili przede
                  > > wszystkim Rosjanom, że urynkowienie gospodarki socjalistycznej było swojego
                  > > czasu także i u nich możliwe do porzeprowadzenia. Teraz Rosjanie zgrzytają
                  > > zębami, bo widzą, że chyba za bardzo się pośpieszyli z ogłoszeniem z upadku
                  > > imperium zła.
                  > >
                  > > "No cóż", zakończył swój wywód mój znajomy, "jednak różnica między ZSRR a
                  > ChRL
                  > > była taka, że w Moskwie o wszystkim decydowali niekompetentni idioci,
                  > > podczas kiedy w Pekinie znalazło się paru przytomnych technokratów".
                  > >
                  > > Wiele wskazuje, że niekompetentni idioci u władzy to także polski problem.
                  > ..
                  >
                  > czy uważasz, że źle się stało tak jak się stało i masz poglądy zbliżone do
                  > Gorbaczowa? też żałujesz, że nie poszliśmy "chińską drogą"?
                  > i gdzie teraz byśmy byli? potrafisz przekonywująco odpowiedzieć?

                  W odróżnieniu od pierwszej części postu moja relacja z rozmowy ze znajomym była
                  oparta na ironii. Wnioski wyciągnij sobie sam.

                  Ufff...
                  • hydy Re: "czynnik kulturowy"? 13.06.04, 17:55
                    rzeczywiście chyba się pospieszyłem i doszukiwałem się w Twojej wypowiedzi
                    "drugiego dna"; mam nadzieję, że nie jesteś drobiazgowy i Cię nie uraziłem
                    (jeśli tak, to przepraszam), ale nie jestem systematycznym bywalcem FK, a jeśli
                    już tu wpadam, to zdaża mi się napotkać różne reakcje i wypowiedzi - również
                    ironiczne i wieloznaczne riposty.

                    wracając do meritum, bliższa mi jest uniwersalistyczna koncepcja praw człowieka,
                    niż usprawiedliwianie wyrywania paznokci, czy przetrzymywania latami bez wyroku
                    i dostępu do adwokata lokalnymi partykularyzmami politycznoprawnymi, czy
                    kulturowymi - to nonsensowne.

                    natomiast jeśli chodzi o chiński wzrost gospodarczy i jego kontekst rosyjski
                    oraz polski (nasza transformacja) - to uważam, że nieco inna jest nasza
                    dzisiejsza ocena wydarzeń lat 1989-1990, kiedy dokonujemy retrospekcji, zaś
                    całkiem inne było spojrzenie ówczesnych głownych aktorów wydarzeń na zagadnienia
                    i inne były wymogi podejmowania szybkich decyzji - ja akurat nie neguję głównego
                    kierunku przemian, które miały miejsce, choć oczywiście wiele szczegółowych
                    rozwiązań było eufemistycznie rzecz ujmując "nietrafnych" - ale to już odmienny
                    temat.

                    Natomiast abstrahując już od pejoratywnych ocen polityki chińskiego politbiura,
                    to trzeba obiektywnie przyznać, że ma ono pewnien "komfort działania" - po
                    wydarzeniach na placu Tianamen, kiedy "liberałowie" byli w defensywie, zaszły
                    radykalne zmiany polityczne i gospodarcze w Europie - a oni wyciągnęli z nich na
                    własne potrzeby pewne wnioski - a że zmiany objęły także światową geopolitykę,
                    to jest jak jest.
                    • Gość: wartburg Re: "czynnik kulturowy"? IP: *.b.dial.de.ignite.net 13.06.04, 19:27
                      hydy napisał:

                      > rzeczywiście chyba się pospieszyłem i doszukiwałem się w Twojej wypowiedzi
                      > "drugiego dna"; mam nadzieję, że nie jesteś drobiazgowy i Cię nie uraziłem
                      > (jeśli tak, to przepraszam), ale nie jestem systematycznym bywalcem FK, a
                      jeśli
                      > już tu wpadam, to zdaża mi się napotkać różne reakcje i wypowiedzi - również
                      > ironiczne i wieloznaczne riposty.
                      >
                      > wracając do meritum, bliższa mi jest uniwersalistyczna koncepcja praw
                      człowieka
                      > ,
                      > niż usprawiedliwianie wyrywania paznokci, czy przetrzymywania latami bez
                      wyroku
                      > i dostępu do adwokata lokalnymi partykularyzmami politycznoprawnymi, czy
                      > kulturowymi - to nonsensowne.
                      >
                      > natomiast jeśli chodzi o chiński wzrost gospodarczy i jego kontekst rosyjski
                      > oraz polski (nasza transformacja) - to uważam, że nieco inna jest nasza
                      > dzisiejsza ocena wydarzeń lat 1989-1990, kiedy dokonujemy retrospekcji, zaś
                      > całkiem inne było spojrzenie ówczesnych głownych aktorów wydarzeń na
                      zagadnieni
                      > a
                      > i inne były wymogi podejmowania szybkich decyzji - ja akurat nie neguję
                      główneg
                      > o
                      > kierunku przemian, które miały miejsce, choć oczywiście wiele szczegółowych
                      > rozwiązań było eufemistycznie rzecz ujmując "nietrafnych" - ale to już
                      odmienny
                      > temat.
                      >
                      > Natomiast abstrahując już od pejoratywnych ocen polityki chińskiego
                      politbiura,
                      > to trzeba obiektywnie przyznać, że ma ono pewnien "komfort działania" - po
                      > wydarzeniach na placu Tianamen, kiedy "liberałowie" byli w defensywie, zaszły
                      > radykalne zmiany polityczne i gospodarcze w Europie - a oni wyciągnęli z nich
                      n
                      > a
                      > własne potrzeby pewne wnioski - a że zmiany objęły także światową geopolitykę,
                      > to jest jak jest.


                      Nie uważam siebie za znawcę problemów chińskich. Z jednej strony z nadzieją
                      patrzę na ich sukcesy gospodarcze i wzrost dobrobytu - bo to zawsze w końcowym
                      efekcie prowadzi do zaniku barbarzyństwa i zwiększenia marginesu wolności - z
                      drugiej zaś nie ufam dyktaturom, obojętnie jakim. Ale im udało się chyba
                      utrzymać równowagę balansując nad przepaścią, że pozwolę sobie na takie
                      porównanie.

                      Chciałbym, aby przemiany gospodarcze, jakie następują w Chinach, doprowadziły
                      je do demokracji. Są jej bliźsi teraz niż 15 lat temu. Tak mi się przynajmniej
                      wydaje. Jestem też przekonany, że zdecydowana większość społeczeństwa
                      chińskiego życzy sobie dalszych zmian, które upodobniłyby je do Zachodu.

                      pozdrawiam
                      • hydy Re: "czynnik kulturowy"? 13.06.04, 19:57
                        wartburg napisał(a):

                        > Nie uważam siebie za znawcę problemów chińskich. Z jednej strony z nadzieją
                        > patrzę na ich sukcesy gospodarcze i wzrost dobrobytu - bo to zawsze w końcowym
                        > efekcie prowadzi do zaniku barbarzyństwa i zwiększenia marginesu wolności - z
                        > drugiej zaś nie ufam dyktaturom, obojętnie jakim. Ale im udało się chyba
                        > utrzymać równowagę balansując nad przepaścią, że pozwolę sobie na takie
                        > porównanie.
                        >
                        > Chciałbym, aby przemiany gospodarcze, jakie następują w Chinach, doprowadziły
                        > je do demokracji. Są jej bliźsi teraz niż 15 lat temu. Tak mi się przynajmniej
                        >
                        > wydaje. Jestem też przekonany, że zdecydowana większość społeczeństwa
                        > chińskiego życzy sobie dalszych zmian, które upodobniłyby je do Zachodu.
                        >
                        > pozdrawiam

                        ja także nie jestem sinologiem :) , ale przyznaję, że nawet jedynie śledząc
                        media nie sposób nie zauważyć zmian jakie zaszły w tym kraju w ciągu ostatnich
                        kilkunastu lat - myślę, że są przemiany wymuszone przez zamnknięcie epoki
                        "zimnej wojny", koniec polaryzacji światowego układu sił i chęć wybicia się
                        przez Chiny na (conajmniej) regionalną potęgę, a w przyszłości, to kto wie...

                        z pewnością otwarcie na światowy kapitał i inwestycje potężnych koncernów oraz
                        przyjęcie do WTO wymusiły na władzach chińskich szereg standardów legislacyjnych
                        i instytucjonalnych - bo kto zaryzykowałby wyłożenie tak potężnych pieniędzy nie
                        mając żadnych gwarancji stabilizacji? Po drugie, otwarcie na świat "wpuszcza"
                        wiele prozaicznych, codziennych, życiowych przyjemności, które muszą zmienić
                        obraz życia społecznego - co doskonale znamy z początku lat 90-tych.

                        Pytanie jak wyglądały będą Chiny za 10-15 lat jest dla nas niewiadomą, bo nie
                        znamy tamtejszych realiów, jednak z pewnością ten kraj będzie się politycznie
                        liberalizował. Jak bardzo i jak prędko - to zobaczymy.

                        Pozdrawiam.
    • stefan4 Re: wewnętrzne sprawy Chin 12.06.04, 19:16
      marynat:
      > Z zacytowanych chocby wyżej fragmentów blogów polskich turystów zwiedzajacych
      > Tybet - bez jakichkolwiek trudności czy przeszkód ze strony władz chińskich -
      > nie wynika, żeby tam były teraz jakieś dramatyczne napiecia.

      Marynacie, to nie jest dobry argument. Chyba że ci turyści
      • maksimum Re: wewnętrzne sprawy Chin STRATA CZASU 12.06.04, 19:37
        stefan4 napisał:

        > marynat:
        > > Z zacytowanych chocby wyżej fragmentów blogów polskich turystów zwiedzajac
        > ych
        > > Tybet - bez jakichkolwiek trudności czy przeszkód ze strony władz chińskic
        > h - nie wynika, żeby tam były teraz jakieś dramatyczne napiecia.
        >
        > Marynacie, to nie jest dobry argument. Chyba że ci turyści
        >
        • Gość: MACIEJ DALAI LAMA NA TEMAT TYBETU-HUMAN RIGHTS IP: *.ny325.east.verizon.net 13.06.04, 07:23
          www.tibet.com/WhitePaper/white5.html
          Jesli rzekomo 1,2 mln Tybetanczykow zostalo zabitych przez Chinczykow,to gdzie
          sa te masowe groby?
          Jak w Starobielsku,Katyniu zginelo 15 tys. to po 60 latach tam sa zakopani.
          Czy wierzy ktos w to,ze 1,2 mln ludzi zginelo i nie ma sladu po nich?

          Poprzednio cytowalem oficjalna wersje chinska,teraz cytuje strone internetowa
          Dalai Lamy.
          Amnesty International ,Lupus i Kasia zgadzaja sie ze strona Dalai Lamy,no wiec
          niech sobie to utrwala.
          • Gość: Kagan Re: DALAI LAMA NA TEMAT TYBETU-HUMAN RIGHTS IP: 213.199.197.* 13.06.04, 15:18
            dalaj lama naruszal prawa Tybetanczykow, pasozytujac na biednych chlopach z
            Tybetu i utrzymujac ich w ciemnosci i przesadach religijnych...
            • maksimum JA TEZ NIE ZROZUMIALAM ! 13.06.04, 20:08

              > > > > Nie odbieraj Chinczykom prawa do walki o swoje prawa!!!!!!!!!!
              > > > > Moga miec w tym sporo sukcesow.
              > > >
              > > Kasia zrozumiala,a Ty nic.
              >
              > Ja też nie zrozumiałam.

              Jest to wytlumaczone w innym poscie:
              --------------------------------------------------------------------------------
              • Re: MOZE ZACZNIJMY OD WOLNOSCI KASIU
              maksimum 12.06.2004 18:33 odpowiedz na list odpowiedz cytując

              > > > Chowasz sie Kasiu za jakas Fundacje,jakbys nie umiala prostej sprawy
              > sama
              > > > rozgryzc.
              > > > Jesli chcesz cokolwiek zrozumiec,to musisz wyjsc z zalozenia,ze SWIAD
              > OMOSC KSZTALTUJE BYT.
              > > > Teraz uwaznie przygladasz sie rozwojowi gospodarczemu roznych krajow
              > i co widzisz.
              > > > Widzisz,ze najszybciej rozwijaja sie te kraje,gdzie swiadomosc ludzi
              > wzrasta w najwiekszym stopniu.
              > > > Bo stagnacja gospodarcza jest efektem stagnacji umyslowej.
              > > > Patrzysz na Chiny,a tam ludzie nie maja wg EUropejczyka zadnych praw,
              > ale maja
              > > > szybki rozwoj i powinnas dosc sprytnie dojsc do wniosku,ze ograniczen
              > ie praw czlowieka powoduje szybki rozwoj gospodarczy.
              > > > Oczywiscie Chinczycy maja prawa,jakie chca miec,ale EUropejczyk chcia
              > lby im
              > > dac duzo wieksze,a powiedzmy sobie calkiem szczerze,wlasnie takie jakie
              > > > doprowadzily EU do stagnacji.
              > > > Fundacja Helsinska nie ma zastrzezen do praw czlowieka w EU,ale ja mam
              > > > zastrzezenia do stagnacji europejskiej.
              > > > ZBYT ROZBUDOWANE SWIADCZENIA SOCJALNE POWODUJA ZANIK INSTYNKTU
              > > > SAMOZACHOWAWCZEGO.
              > >
              > > To ze dasz ludziom wiecej praw,to wcale nie znaczy,ze im pomozesz,bo rowni
              > e dobrze mozesz im zaszkodzic i zabic w nich instynkt samozachowawczy.
              >
              > Wyobraz sobie,ze przychodza ludzie z cywilizowanej EUropy do zacofanych Chin
              i mowia ludziom,ze ich zycie powinno wygladac calkiem inaczej i oni wlasnie
              > powiedza im jak.
              > Gdyby Tobie ktos powiedzial,ze mozna zyc calkiem inaczej i w dniu dzisiejszym
              > ustawil Cie na poziomie na jaki sama doszlabys za 20 lat,to czy zycie nie
              > straciloby dla Ciebie duzo ze swojego sensu.
              > Skoro wiesz jaka bedziesz za 20-30 lat,to jaki jest sens przezywac wszystko
              > mozolnie dzien po dniu robiac odkrycia,skoro ktos moze to za Ciebie zrobic.

              Caly sens zycia polega na przezwyciezaniu codziennych trudnosci i satysfakcji z
              tego plynacej.
              Ten wlasnie sposob codziennej konkurencji ustawia Cie na wlasciwym miejscu w
              spoleczenstwie.
              Bo gdyby Cie nagle ktos wyrwal z Twojego ulubionego miejsca i zaniosl tam,gdzie
              rzekomo powinno Ci byc lepiej moglabys miec opory i stresy.

              > Dyktatury jak Saddama i system Lamas z Tybecie byly bardzo zle,trzeba bylo
              > ludzi wyzwolic z tego i dac im spokojnie dorosnac do poziomu do jakiego ich
              > wlasna swiadomosc doprowadzi.
              > To czy system spol-gospodarczy jest dobry czy nie sprawdzasz po rozwoju
              > gospodarczy.
              > Jesli jest rozwoj gospodarczy tzn ze swiadomosc rosnie,jesli jest stagnacja
              > gospodarcza,tzn ze trzeba zmienic system spoleczny.
              --------------------------------------------------------------------------------
              Jesli w EU nie ma kary smierci,a w Chinach i USA jest,to Amnesty International
              nie zbawi Chin i USA narzucajac im swoje standardy.
              Amnesty International powstala w EU i ma prawo TYLKO dzialac tam,gdzie jest
              DOBROWOLNIE AKCEPTOWANA.
              Przypominasz sobie sprawe gwalciciela z Polski,ktory to na jakiejs przepustce
              uciekl do UK i tam tez zgwalcil kilkanascie dziewczynek zanim zostal zlapany i
              osadzony na dozywocie.
              Dlaczego Amnesty International o tym nie mowi??????
              Przeciez sprawa miala miejsce na ich terenie dzialania!!!!!!!!!
              Moze najciemniej jest pod latarnia??????
              No wiec w Chinach dostalby czape po kilku dokonanych gwaltach i nie byloby
              ciagu dalszego.

              • maksimum Re: JA TEZ NIE ZROZUMIALAM ! 13.06.04, 20:19
                kataryna.kataryna napisała:

                > maksimum napisał:
                >
                > > leszek.sopot napisał:
                > >
                > > > maksimum napisał:
                > > >
                > > > > leszek.sopot napisał:
                > > > >
                > > > > > Nie chodzi o sukcesy lecz o prawa człowieka.
                > > > >
                > > > > Nie odbieraj Chinczykom prawa do walki o swoje prawa!!!!!!!!!!
                > > > > Moga miec w tym sporo sukcesow.
                > > >
                > > > ??????????????????????????????
                > > Kasia zrozumiala,a Ty nic.
                >
                > Ja też nie zrozumiałam.
                --------------------------------------------------------------------------------
                Juz masz chyba dowod na to Goracy Pielegniarzu jak Cie Kasia w maliny wypuscila!
                Moj post przytoczony powyzej,napisany byl 12-06-04 ,a Kasia jak pierwsza naiwna
                nastepnego dnia pisze:"Ja tez nie zrozumialam".
                Ja mialem jej nie wydawac z tym naszym ukladem"mind games people play" ale
                sytuacja zaszla za daleko i zobacz wokol jaka burza sie rozpetala.
                I WSZYSCY WINIA MNIE,A KASIA JAK ZWYKLE JEST TA NAIWNA I BEZBRONNA
                DZIEWCZYNKA,KTOREJ KAZDY RZUCA SIE Z POMOCA.
                I szlag mnie przez to trafia!!!!
                • Gość: tkk Jesteś tak zarozumiały? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 20:27
                  Przypisujesz sobie jakąś burzę? Ty tu tylko śmiecisz, to post Marynata dał
                  ludziom do myślenia, a nie twoje pustosłowie i porównania rodem z magla.
                  • maksimum Re: Jesteś tak zarozumiały? 13.06.04, 23:37
                    Gość portalu: tkk napisał(a):

                    > Przypisujesz sobie jakąś burzę? Ty tu tylko śmiecisz, to post Marynata dał
                    > ludziom do myślenia, a nie twoje pustosłowie i porównania rodem z magla.

                    Jakiego Marynata?
                    Czys ty nie upadl na glowke?
                • kataryna.kataryna Re: JA TEZ NIE ZROZUMIALAM ! 13.06.04, 20:30
                  maksimum napisał:

                  > Juz masz chyba dowod na to Goracy Pielegniarzu jak Cie Kasia w maliny
                  wypuscila
                  > !
                  > Moj post przytoczony powyzej,napisany byl 12-06-04 ,a Kasia jak pierwsza
                  naiwna
                  > nastepnego dnia pisze:"Ja tez nie zrozumialam".
                  > Ja mialem jej nie wydawac z tym naszym ukladem"mind games people play" ale
                  > sytuacja zaszla za daleko i zobacz wokol jaka burza sie rozpetala.
                  > I WSZYSCY WINIA MNIE,A KASIA JAK ZWYKLE JEST TA NAIWNA I BEZBRONNA
                  > DZIEWCZYNKA,KTOREJ KAZDY RZUCA SIE Z POMOCA.
                  > I szlag mnie przez to trafia!!!!




                  Nie wpuściłam nikogo w maliny, nie jestem ani naiwna ani bezbronna i nikt mi
                  się nie rzuca z pomocą bo nie ma takiej potrzeby.
                  • Gość: marcee Re: JA TEZ NIE ZROZUMIALAM ! IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 13.06.04, 20:32
                    No dobrze ale moglabys odniesc sie do tekstu Macieja, nie masz nic do
                    skomentowania?
                    Czekamy!
                    • maksimum Re: JA TEZ NIE ZROZUMIALAM ! 13.06.04, 20:37
                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                      > No dobrze ale moglabys odniesc sie do tekstu Macieja, nie masz nic do
                      > skomentowania?
                      > Czekamy!

                      Przeciez nie bedzie mnie nagle bronic,no nie?
                    • leszek.sopot Maciej napisał jakiś tekst? 13.06.04, 20:51
                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                      > No dobrze ale moglabys odniesc sie do tekstu Macieja, nie masz nic do
                      > skomentowania?
                      > Czekamy!

                      Do pewnego momentu wydawać się mogło, że po prosu bawi go jakaś prowokacja, ale
                      jak zaczął marudzić o głupich i dobrych dyktaturach i dawać przykłady nijak
                      przystające do czegokolwiek, to co tu jest do komentowania? Niestety maksimus
                      nie napisał niczego z czym możnaby dyskutować...
                      • maksimum Maciej napisał jakiś tekst? CZYM SIE ROZNI DYKTATU 13.06.04, 23:53
                        Czym sie rozni dyktatura od demokracji?
                        W dyktaturze jest jedna partia a w demokracji dwie.
                        Rzad musi miec poparcie spoleczne tak samo w dyktaturze jak i w demokracji-tu
                        nie ma zadnej roznicy.
                        Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa zyciowa w kraju bedzie
                        rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.
                        Rzad w Chinach zdaje sobie sprawe,ze poleci szybko,jak nie bedzie wzrostu
                        gospodarczego i ZADNE CZOLGI NA TIANANMEN SQUARE NIE POMOGA.
                        Presja na rozwoj gospodarczy w dyktaturze jest duzo wieksza niz w demokracji,a
                        osiagnac tez mozna wiecej,ze wzgledu na wieksza dyscypline spoleczna.

                        No wiec czym sie rozni dyktatura oswiecona od demokracji.
                        1-Obowiazkiem zatrudnienia oswieconych ludzi w rzadzie i Sejmie.
                        2-Wieksza dyscyplina spoleczna.

                        Czy mozna te dwa warunki wprowadzic do ulomnej demokracji nadwislanskiej?
                        NIE!
                        1-Bo filozofowie jak Stefan4 sa przeciwni cenzusowi wyksztalcenia w Sejmie i
                        rzadzie.Takie Begery,Anity,Leppery,Millery NIGDY nie powinny znalezc miejsca w
                        rzadzie i Sejmie.
                        2-Niezdyscyplinowany narod popiera niezdyscyplinowanego Leppera.
                        --------------------------------------------------------------------------------
                        Napisalem jeden text pt :"Czym sie rozni dyktatura od demokracji
                        Nadwislanskiej?"

                        Jak widac powyzej,sa TYLKO dwie nieznaczne roznice miedzy tymi systemami:
                        1-Madrzy przy wladzy
                        2-Dyscyplina spoleczna

                        ktore to roznice ,jak widac po kolejnych wyborach,sa nie do przeskoczenia przez
                        Ciemnogrodzian!
                        1-Polak lubi miec cwoka przy wladzy
                        2-Dyscyplina oznaczalaby koniec kombinacji,co jest ponad wyobraznie
                        przecietnego Polaka.
                        • leszek.sopot Re: Maciej napisał jakiś tekst? CZYM SIE ROZNI DY 14.06.04, 00:47
                          maksimum napisał:

                          > Czym sie rozni dyktatura od demokracji?
                          > W dyktaturze jest jedna partia a w demokracji dwie.

                          Źle
                          W demokracji nie są dwie partie, lecz może być ich tyle ile się społeczeństwu
                          chce się założyć

                          > Rzad musi miec poparcie spoleczne tak samo w dyktaturze jak i w demokracji-tu
                          > nie ma zadnej roznicy.

                          Źle
                          Zastanów się jeszcze raz nad tym co napisałeś. Później puknij się w pierś i
                          przyznaj, że palnąłeś głupstwo.

                          > Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa życiowa w kraju bedzie
                          > rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.

                          Źle
                          U nas właśnie rośnie a rządowi poparcie spada. W latach 20 w Rosji na Ukrainie
                          ok. 10 mln ludzi zmarło z głodu i chorób, a poparcie dla wielkiego Stalina
                          rosło. Dziś podobnie jest w Korei Północnej - poparcie do wielkiego przywódcy
                          nie słabniie, widocznie naród szczerze go kocha.

                          > Rzad w Chinach zdaje sobie sprawe,ze poleci szybko,jak nie bedzie wzrostu
                          > gospodarczego i ZADNE CZOLGI NA TIANANMEN SQUARE NIE POMOGA.

                          Źle
                          Nie o to chodzi. Mao nie przejmował się żadnym wzrostem gospodarczym i nie
                          musiał się niczego obawiać. Fidel też się niczego nie obawia, widocznie naród
                          go kocha.

                          > Presja na rozwoj gospodarczy w dyktaturze jest duzo wieksza niz w
                          demokracji,a osiagnac tez mozna wiecej,ze wzgledu na wieksza dyscypline
                          spoleczna.

                          Źle
                          Największą presję na rozwój gospodarczy odczuli na swojej skórze i nieprzeżyli
                          poddani czerwonych kmerów w Kambodży, lub poddani cesarza w Etiopi

                          > No wiec czym sie rozni dyktatura oswiecona od demokracji.
                          > 1-Obowiazkiem zatrudnienia oswieconych ludzi w rzadzie i Sejmie.
                          > 2-Wieksza dyscyplina spoleczna.

                          Źle
                          W dyktaturze masz fasadowy rząd a parlamentu najczęs\ściej nie ma, gdyż decyzje
                          podejmują zjazdy partii

                          > Czy mozna te dwa warunki wprowadzic do ulomnej demokracji nadwislanskiej?
                          > NIE!
                          > 1-Bo filozofowie jak Stefan4 sa przeciwni cenzusowi wyksztalcenia w Sejmie i
                          > rzadzie.Takie Begery,Anity,Leppery,Millery NIGDY nie powinny znalezc miejsca
                          w rzadzie i Sejmie.

                          Źle
                          To nie jest żaden argument na dowód słabości demokracji. Wskaż kraj, gdzie
                          takie ograniczenie praw wyborczych ze względu na wykształcenie obowiązuje.

                          > 2-Niezdyscyplinowany narod popiera niezdyscyplinowanego Leppera.

                          Źle
                          Naród jeżeli ma możliwość wyboru popiera wielu różnych polityków
                          reprezentujących różne interesy społeczne. Poparcie dla tych polityków nie
                          wynika z faktu, że naród jest niezdyscyplinowany.
                          Oczywiście były eksperymenty polegające na dsycyplinowaniu narodu, pojmowanego
                          jako moce przerobowe, do efektywnej i wydajnej pracy - w tym celu
                          stworzono "efektywny" Archipelag GUŁAG.

                          > ------------------------------------------------------------------------------
                          > -
                          > Napisalem jeden text pt :"Czym sie rozni dyktatura od demokracji
                          > Nadwislanskiej?"

                          Tym się różni, że ja nie siedze w kiciu, a ty mogłeś swobodnie wyjechać do USA

                          > Jak widac powyzej,sa TYLKO dwie nieznaczne roznice miedzy tymi systemami:
                          > 1-Madrzy przy wladzy
                          > 2-Dyscyplina spoleczna
                          > ktore to roznice ,jak widac po kolejnych wyborach,sa nie do przeskoczenia
                          > przez Ciemnogrodzian!

                          Źle
                          Są ogromne różnice i chyba tylko ludzie ślepi ich nie widzą

                          > 1-Polak lubi miec cwoka przy wladzy

                          Żle
                          Polak ma takich ludzi u władzy, którzy nabardziej sugestywnie przekonali go, że
                          spełni i oczekiwania. To samo robią Szwedzi, Gresy, Amerykanie, Niemcy,
                          Francuzi itd.

                          > 2-Dyscyplina oznaczalaby koniec kombinacji,co jest ponad wyobraznie
                          > przecietnego Polaka.

                          Źle
                          Wprowadzenie dyscypliny nie oznacza żadnego końca kombinacji, a jedynie
                          oznacza, że kombinowac mogliby ci, którzy tę dyscypline by zaprowadzali.
                        • iza.bella.iza Re: Maciej napisał jakiś tekst? Nie - same bzdury. 14.06.04, 00:59
                          maksimum napisał:

                          > Czym sie rozni dyktatura od demokracji?
                          > W dyktaturze jest jedna partia a w demokracji dwie.

                          Co najminiej dwie.

                          > Rzad musi miec poparcie spoleczne tak samo w dyktaturze jak i w demokracji-tu
                          > nie ma zadnej roznicy.

                          Alem się obśmiała! Jakie poparcie społeczne miała dyktatura np. Jaruzela? Ile
                          procent?

                          > Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa zyciowa w kraju bedzie
                          > rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.

                          To dlaczego "Żelazna dama" w UK musiała w końcu oddać rządy lewicy?

                          > Rzad w Chinach zdaje sobie sprawe,ze poleci szybko,jak nie bedzie wzrostu
                          > gospodarczego i ZADNE CZOLGI NA TIANANMEN SQUARE NIE POMOGA.

                          Rząd w Chinach zdaje sobie sprawę z tego, że bogactwami + czołgami lepiej się
                          trzyma koryto niż samymi czołgami.

                          > Presja na rozwoj gospodarczy w dyktaturze jest duzo wieksza niz w
                          demokracji,a
                          > osiagnac tez mozna wiecej,ze wzgledu na wieksza dyscypline spoleczna.

                          Tak, to dlaczego upadała komuna? Dlaczego przy niej rozwój gospodrczy był
                          gorszy niż w demokracji?
                          >
                          > No wiec czym sie rozni dyktatura oswiecona od demokracji.
                          > 1-Obowiazkiem zatrudnienia oswieconych ludzi w rzadzie i Sejmie.
                          > 2-Wieksza dyscyplina spoleczna.

                          Co to jest dyktatura oświecona? Jak sensownie objaśnisz ten termin (w co
                          wątpię), to masz szanse na autorskie hasło w encyklopedii.

                          > Czy mozna te dwa warunki wprowadzic do ulomnej demokracji nadwislanskiej?
                          > NIE!
                          > 1-Bo filozofowie jak Stefan4 sa przeciwni cenzusowi wyksztalcenia w Sejmie i
                          > rzadzie. Takie Begery,Anity,Leppery,Millery NIGDY nie powinny znalezc miejsca
                          w
                          > rzadzie i Sejmie.
                          > 2-Niezdyscyplinowany narod popiera niezdyscyplinowanego Leppera.
                          > Napisalem jeden text pt :"Czym sie rozni dyktatura od demokracji
                          > Nadwislanskiej?"

                          Zdyscyplinowany naród popał Hitlera w 1933 roku. Niezdyscyplinowane narody
                          popierają tego, kto im się podaba. Co parę lat mogą sobie rządzących wymienić.
                          W USA też. Kadencja prezydenta może być powtórzona tylko raz. Czy wiesz
                          dlaczego?

                          > Jak widac powyzej,sa TYLKO dwie nieznaczne roznice miedzy tymi systemami:
                          > 1-Madrzy przy wladzy
                          > 2-Dyscyplina spoleczna
                          >
                          > ktore to roznice ,jak widac po kolejnych wyborach,sa nie do przeskoczenia
                          przez Ciemnogrodzian!

                          Jeśli tak, to czemu siedzisz w ciemnogrodzkiej, zgniłej demokracji a nie w
                          światłej chińskiej dyktaturze? Lepirj by Ci tam było i nie musiałbyś się tam
                          tak męczyć przy pisaniu postów, bo internet miałbyś ocenzurowany.

                          > 1-Polak lubi miec cwoka przy wladzy

                          Ale nie lubi mieć ćwoka na FK!

                          > 2-Dyscyplina oznaczalaby koniec kombinacji,co jest ponad wyobraznie
                          > przecietnego Polaka.

                          A co ty wiesz o wyobrażeniu przeciętnego Polaka w Polsce? Nawet o wyobrażeniu
                          przeciętnego Polaka w USA wiesz niewiele, bo tylko sibie słuchasz i tylko swoje
                          poglądy uważasz za jedynie słuszne.


                          • maksimum POLAK LUBI MIEC CWOKA PRZY WLADZY ! 14.06.04, 01:24
                            iza.bella.iza napisała:

                            > maksimum napisał:
                            >
                            > > Czym sie rozni dyktatura od demokracji?
                            > > W dyktaturze jest jedna partia a w demokracji dwie.
                            >
                            > Co najminiej dwie.
                            >
                            > > Rzad musi miec poparcie spoleczne tak samo w dyktaturze jak i w demokracji
                            > -tu
                            > > nie ma zadnej roznicy.
                            >
                            > Alem się obśmiała! Jakie poparcie społeczne miała dyktatura np. Jaruzela? Ile
                            > procent?

                            Ja twoj smiech to nawet tutaj slysze.
                            Strasznie rubaszny.
                            Dyktatura Jaruzula miala poparcie Rosjan stacjonujacych w Polsce.
                            I czesc z nich ponoc byla nawet uzbrojona.

                            > > Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa zyciowa w kraju bedzie
                            > > rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.
                            >
                            > To dlaczego "Żelazna dama" w UK musiała w końcu oddać rządy lewicy?

                            Bo nie dzialala w dyktaturze.

                            > > Rzad w Chinach zdaje sobie sprawe,ze poleci szybko,jak nie bedzie wzrostu
                            > > gospodarczego i ZADNE CZOLGI NA TIANANMEN SQUARE NIE POMOGA.
                            >
                            > Rząd w Chinach zdaje sobie sprawę z tego, że bogactwami + czołgami lepiej się
                            > trzyma koryto niż samymi czołgami.

                            To cos z Czechowa?
                            Czy z Lenina?

                            > > Presja na rozwoj gospodarczy w dyktaturze jest duzo wieksza niz w
                            > demokracji,a
                            > > osiagnac tez mozna wiecej,ze wzgledu na wieksza dyscypline spoleczna.
                            >
                            > Tak, to dlaczego upadała komuna? Dlaczego przy niej rozwój gospodrczy był
                            > gorszy niż w demokracji?

                            Roznica miedzy dyktatura w wydaniu rosyjskim,a hiszpanskim byla taka,ze
                            Rosjanie forsowali niewyksztalconych prymitywow do wladzy,podobnie jak to sie
                            dzieje teraz w Polsce.

                            > > No wiec czym sie rozni dyktatura oswiecona od demokracji.
                            > > 1-Obowiazkiem zatrudnienia oswieconych ludzi w rzadzie i Sejmie.
                            > > 2-Wieksza dyscyplina spoleczna.
                            >
                            > Co to jest dyktatura oświecona? Jak sensownie objaśnisz ten termin (w co
                            > wątpię), to masz szanse na autorskie hasło w encyklopedii.

                            Wyksztalcenie Millera,Leppera,Kwasniewskiego,Beger,Anity,to jest takie sobie
                            srednie wyksztalcenie,ktore nie upowaznia do kierowniczego stanowiska nawet w
                            niewielkim przedsiebiorstwie.
                            Do wyzszych stanowisk trzeba miec wyzsze wyksztalcenie i przygotowanie
                            fachowe,bo to nie jest loteria.

                            > > Czy mozna te dwa warunki wprowadzic do ulomnej demokracji nadwislanskiej?
                            > > NIE!
                            > > 1-Bo filozofowie jak Stefan4 sa przeciwni cenzusowi wyksztalcenia w Sejmie
                            > i
                            > > rzadzie. Takie Begery,Anity,Leppery,Millery NIGDY nie powinny znalezc miej
                            > sca w rzadzie i Sejmie.
                            > > 2-Niezdyscyplinowany narod popiera niezdyscyplinowanego Leppera.
                            > > Napisalem jeden text pt :"Czym sie rozni dyktatura od demokracji
                            > > Nadwislanskiej?"
                            >
                            > Zdyscyplinowany naród popał Hitlera w 1933 roku. Niezdyscyplinowane narody
                            > popierają tego, kto im się podaba. Co parę lat mogą sobie rządzących
                            wymienić.
                            > W USA też. Kadencja prezydenta może być powtórzona tylko raz. Czy wiesz
                            > dlaczego?
                            >
                            > > Jak widac powyzej,sa TYLKO dwie nieznaczne roznice miedzy tymi systemami:
                            > > 1-Madrzy przy wladzy
                            > > 2-Dyscyplina spoleczna
                            > >
                            > > ktore to roznice ,jak widac po kolejnych wyborach,sa nie do przeskoczenia
                            > przez Ciemnogrodzian!
                            >
                            > Jeśli tak, to czemu siedzisz w ciemnogrodzkiej, zgniłej demokracji a nie w
                            > światłej chińskiej dyktaturze? Lepirj by Ci tam było i nie musiałbyś się tam
                            > tak męczyć przy pisaniu postów, bo internet miałbyś ocenzurowany.
                            >
                            > > 1-Polak lubi miec cwoka przy wladzy
                            >
                            > Ale nie lubi mieć ćwoka na FK!

                            Zauwazylem,ze ostatnio malo piszesz.

                            > > 2-Dyscyplina oznaczalaby koniec kombinacji,co jest ponad wyobraznie
                            > > przecietnego Polaka.
                            >
                            > A co ty wiesz o wyobrażeniu przeciętnego Polaka w Polsce? Nawet o wyobrażeniu
                            > przeciętnego Polaka w USA wiesz niewiele, bo tylko sibie słuchasz i tylko
                            >swoje poglądy uważasz za jedynie słuszne.

                            Doceniam jeszcze wysilki Amnesty International,popierany przez przecietnych
                            Polakow,chociaz jak sama wiesz moje poglady sa nieprzecietne i nie ulegaja
                            uprzecietnieniu mimo duskusji z Toba.

                            • iza.bella.iza Re: Maciej nie umie odpowiadać na pytania! 14.06.04, 01:28
                              Na żadne moje pytanie nie odpowiedziałeś. A jeśli próbowałeś, to odpowiedzi
                              były nie na temat. Bzdury dalej wypisujesz.
                              Weż przykład ze mnie i jak nie msz nic mądrego do powiedzenia, to nie wal w
                              klawiaturę.
                              • maksimum NIE KLAM IZA NIE KLAM,BO TO NIE JEST SMIESZNE 14.06.04, 01:39
                                iza.bella.iza napisała:

                                > Na żadne moje pytanie nie odpowiedziałeś. A jeśli próbowałeś, to odpowiedzi
                                > były nie na temat. Bzdury dalej wypisujesz.
                                > Weż przykład ze mnie i jak nie msz nic mądrego do powiedzenia, to nie wal w
                                > klawiaturę.

                                Odpowiedzialem Ci na twoje pytania,a jak masz jakies watpliwosci ,to wroc do
                                powyzszego postu i zaznacz pytania na ktore chcesz innej odpowiedzi niz juz Ci
                                udzielilem.
                                • iza.bella.iza Re: Nie drzyj się Macieju 14.06.04, 01:42
                                  maksimum napisał:

                                  > iza.bella.iza napisała:
                                  >
                                  > > Na żadne moje pytanie nie odpowiedziałeś. A jeśli próbowałeś, to odpowiedz
                                  > i
                                  > > były nie na temat. Bzdury dalej wypisujesz.
                                  > > Weż przykład ze mnie i jak nie msz nic mądrego do powiedzenia, to nie wal
                                  > w
                                  > > klawiaturę.
                                  >
                                  > Odpowiedzialem Ci na twoje pytania,a jak masz jakies watpliwosci ,to wroc do
                                  > powyzszego postu i zaznacz pytania na ktore chcesz innej odpowiedzi niz juz
                                  Ci
                                  > udzielilem.

                                  Ani mi śni. Sam sobie wróć i sprawdź jak się mają Twoje odpowiedzi do moich
                                  pytań. Mam lepsze zajęcia niż udowadnić Ci w niekonczoność, że nie
                                  odpowiedziałeś merytorycznie. Dobrej nocy:)


                                  • maksimum Re: Nie drzyj się Macieju 14.06.04, 02:12
                                    iza.bella.iza napisała:

                                    > maksimum napisał:
                                    >
                                    > > iza.bella.iza napisała:
                                    > >
                                    > > > Na żadne moje pytanie nie odpowiedziałeś. A jeśli próbowałeś, to odpo
                                    > wiedzi były nie na temat. Bzdury dalej wypisujesz.
                                    > > > Weż przykład ze mnie i jak nie msz nic mądrego do powiedzenia, to nie
                                    > wal
                                    > > w
                                    > > > klawiaturę.
                                    > >
                                    > > Odpowiedzialem Ci na twoje pytania,a jak masz jakies watpliwosci ,to wroc
                                    > do powyzszego postu i zaznacz pytania na ktore chcesz innej odpowiedzi niz ju
                                    > z Ci udzielilem.
                                    >
                                    > Ani mi śni. Sam sobie wróć i sprawdź jak się mają Twoje odpowiedzi do moich
                                    > pytań.

                                    Maja sie bardzo dobrze.
                                    Czyz mialem zgadywac ,jakie Ty chcesz odpowiedzi na swoje pytania?


                                    > Mam lepsze zajęcia niż udowadnić Ci w niekonczoność, że nie
                                    > odpowiedziałeś merytorycznie.

                                    To nie mi masz udowadniac ,ale ciebie.
                                    Ja swoje odpowiedzi na twoje pytania wyraznie widze.


                                    > Dobrej nocy:)

                                    U mnie dopiero wieczor sie zaczyna i ide na podryw.
                                    Bye!

                            • maksimum Re: POLAK LUBI MIEC CWOKA PRZY WLADZY ! 14.06.04, 01:36
                              maksimum napisał:

                              > iza.bella.iza napisała:
                              >
                              > > maksimum napisał:
                              > >
                              > > > Czym sie rozni dyktatura od demokracji?
                              > > > W dyktaturze jest jedna partia a w demokracji dwie.
                              > >
                              > > Co najminiej dwie.
                              > >
                              > > > Rzad musi miec poparcie spoleczne tak samo w dyktaturze jak i w demok
                              > racji
                              > > -tu
                              > > > nie ma zadnej roznicy.
                              > >
                              > > Alem się obśmiała! Jakie poparcie społeczne miała dyktatura np. Jaruzela?
                              > Ile
                              > > procent?
                              >
                              > Ja twoj smiech to nawet tutaj slysze.
                              > Strasznie rubaszny.
                              > Dyktatura Jaruzula miala poparcie Rosjan stacjonujacych w Polsce.
                              > I czesc z nich ponoc byla nawet uzbrojona.
                              >
                              > > > Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa zyciowa w kraju bedzi
                              > e
                              > > > rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.
                              > >
                              > > To dlaczego "Żelazna dama" w UK musiała w końcu oddać rządy lewicy?
                              >
                              > Bo nie dzialala w dyktaturze.
                              >
                              > > > Rzad w Chinach zdaje sobie sprawe,ze poleci szybko,jak nie bedzie wzr
                              > ostu
                              > > > gospodarczego i ZADNE CZOLGI NA TIANANMEN SQUARE NIE POMOGA.
                              > >
                              > > Rząd w Chinach zdaje sobie sprawę z tego, że bogactwami + czołgami lepiej
                              > się
                              > > trzyma koryto niż samymi czołgami.
                              >
                              > To cos z Czechowa?
                              > Czy z Lenina?
                              >
                              > > > Presja na rozwoj gospodarczy w dyktaturze jest duzo wieksza niz w
                              > > demokracji,a
                              > > > osiagnac tez mozna wiecej,ze wzgledu na wieksza dyscypline spoleczna.
                              > >
                              > > Tak, to dlaczego upadała komuna? Dlaczego przy niej rozwój gospodrczy był
                              > > gorszy niż w demokracji?
                              >
                              > Roznica miedzy dyktatura w wydaniu rosyjskim,a hiszpanskim byla taka,ze
                              > Rosjanie forsowali niewyksztalconych prymitywow do wladzy,podobnie jak to sie
                              > dzieje teraz w Polsce.
                              >
                              > > > No wiec czym sie rozni dyktatura oswiecona od demokracji.
                              > > > 1-Obowiazkiem zatrudnienia oswieconych ludzi w rzadzie i Sejmie.
                              > > > 2-Wieksza dyscyplina spoleczna.
                              > >
                              > > Co to jest dyktatura oświecona? Jak sensownie objaśnisz ten termin (w co
                              > > wątpię), to masz szanse na autorskie hasło w encyklopedii.
                              >
                              > Wyksztalcenie Millera,Leppera,Kwasniewskiego,Beger,Anity,to jest takie sobie
                              > srednie wyksztalcenie,ktore nie upowaznia do kierowniczego stanowiska nawet w
                              > niewielkim przedsiebiorstwie.
                              > Do wyzszych stanowisk trzeba miec wyzsze wyksztalcenie i przygotowanie
                              > fachowe,bo to nie jest loteria.
                              >
                              > > > Czy mozna te dwa warunki wprowadzic do ulomnej demokracji nadwislansk
                              > iej?
                              > > > NIE!
                              > > > 1-Bo filozofowie jak Stefan4 sa przeciwni cenzusowi wyksztalcenia w S
                              > ejmie
                              > > i
                              > > > rzadzie. Takie Begery,Anity,Leppery,Millery NIGDY nie powinny znalezc
                              > miej
                              > > sca w rzadzie i Sejmie.
                              > > > 2-Niezdyscyplinowany narod popiera niezdyscyplinowanego Leppera.
                              > > > Napisalem jeden text pt :"Czym sie rozni dyktatura od demokracji
                              > > > Nadwislanskiej?"
                              > >
                              > > Zdyscyplinowany naród popał Hitlera w 1933 roku. Niezdyscyplinowane narody
                              >
                              > > popierają tego, kto im się podaba. Co parę lat mogą sobie rządzących
                              > wymienić.
                              > > W USA też. Kadencja prezydenta może być powtórzona tylko raz. Czy wiesz
                              > > dlaczego?
                              > >
                              > > > Jak widac powyzej,sa TYLKO dwie nieznaczne roznice miedzy tymi system
                              > ami:
                              > > > 1-Madrzy przy wladzy
                              > > > 2-Dyscyplina spoleczna
                              > > >
                              > > > ktore to roznice ,jak widac po kolejnych wyborach,sa nie do przeskocz
                              > enia
                              > > przez Ciemnogrodzian!
                              > >
                              > > Jeśli tak, to czemu siedzisz w ciemnogrodzkiej, zgniłej demokracji a nie w
                              >
                              > > światłej chińskiej dyktaturze? Lepirj by Ci tam było i nie musiałbyś się t
                              > am
                              > > tak męczyć przy pisaniu postów, bo internet miałbyś ocenzurowany.
                              > >
                              > > > 1-Polak lubi miec cwoka przy wladzy
                              > >
                              > > Ale nie lubi mieć ćwoka na FK!
                              >
                              > Zauwazylem,ze ostatnio malo piszesz.
                              >
                              > > > 2-Dyscyplina oznaczalaby koniec kombinacji,co jest ponad wyobraznie
                              > > > przecietnego Polaka.
                              > >
                              > > A co ty wiesz o wyobrażeniu przeciętnego Polaka w Polsce? Nawet o wyobraże
                              > niu
                              > > przeciętnego Polaka w USA wiesz niewiele, bo tylko sibie słuchasz i tylko
                              > >swoje poglądy uważasz za jedynie słuszne.
                              >
                              > Doceniam jeszcze wysilki Amnesty International,popierany przez przecietnych
                              > Polakow,chociaz jak sama wiesz moje poglady sa nieprzecietne i nie ulegaja
                              > uprzecietnieniu mimo duskusji z Toba.

                              Na ktore pytanie chcialabys miec tutaj jeszcze odpowiedz????????????
                              • leszek.sopot A w USA lubią Terminatora na gubernatora? 14.06.04, 02:10
                                Nie używaj argumentów jak dzieciak w piaskownicy. Jakie ten Terminator ma
                                odpowiedznie wykształcenie - jak sie wyraziłeś - do pełnienie odpowiedzialnych
                                funkcji? Nie musisz na to odpowiadać, bo nie umiesz tego robić, wolisz tylko
                                jakieś słowne przepychanki i przekomarzanie się. Zapewnie ta od kosza Chinka
                                zbyt cię poobijała swoimi walorami...
                                • maksimum Re: A w USA lubią Terminatora na gubernatora? 14.06.04, 02:13
                                  leszek.sopot napisał:

                                  > Nie używaj argumentów jak dzieciak w piaskownicy. Jakie ten Terminator ma
                                  > odpowiedznie wykształcenie - jak sie wyraziłeś - do pełnienie
                                  odpowiedzialnych
                                  > funkcji? Nie musisz na to odpowiadać, bo nie umiesz tego robić, wolisz tylko
                                  > jakieś słowne przepychanki i przekomarzanie się. Zapewnie ta od kosza Chinka
                                  > zbyt cię poobijała swoimi walorami...

                                  Jedrna byla jak cholera!!!!!!!!!!
                            • iza.bella.iza Maciej nie umie odpowiadać na pytania. 14.06.04, 21:18
                              Macieju! Koniecznie chcesz, żeby Ci udowodnić, że nie potrafisz z sensem
                              odpowiadać na pytania. Proszę bardzo – oto dowód.

                              iza.bella.iza zapytała:

                              >Jakie poparcie społeczne miała dyktatura np. Jaruzela? Ile
                              > procent?

                              maksimum odpowiedział:

                              > Dyktatura Jaruzula miala poparcie Rosjan stacjonujacych w Polsce.
                              > I czesc z nich ponoc byla nawet uzbrojona.

                              O poparciu społecznym nie jest w stanie nic powiedzieć.

                              iza.bella.iza zapytała:

                              > Dlaczego "Żelazna dama" w UK musiała w końcu oddać rządy lewicy?

                              w związku poniższą teza Macieja:

                              > > Rzad bedzie mial poparcie spoleczne jesli stopa zyciowa w kraju bedzie
                              > > rosla,niezaleznie od tego czy to w dyktaturze czy demokracji.

                              maksimum odpowiedział:

                              > Bo nie dzialala w dyktaturze.

                              Maciej nie zrozumiał pytania lub nie zauważył, że losy pani M.T. przeczą jego
                              tezie.

                              iza.bella.iza napisała:

                              > Rząd w Chinach zdaje sobie sprawę z tego, że bogactwami + czołgami lepiej się
                              > trzyma koryto niż samymi czołgami.

                              maksimum odpowiedział:

                              > To cos z Czechowa?
                              > Czy z Lenina?

                              Maciej nie ma nic do powiedzenia, ale w klawisze wali.

                              iza.bella.iza zapytała:

                              > Tak, to dlaczego upadała komuna? Dlaczego przy niej rozwój gospodarczy był
                              > gorszy niż w demokracji?

                              maksimum odpowiedział:

                              > Roznica miedzy dyktatura w wydaniu rosyjskim,a hiszpanskim byla taka,ze
                              > Rosjanie forsowali niewyksztalconych prymitywow do wladzy,podobnie jak to sie
                              > dzieje teraz w Polsce.

                              Nie ma związku między odpowiedzią a pytaniem. Ja o zupie Maciej o kanapkach z
                              serem.

                              iza.bella.iza zapytała:

                              > Co to jest dyktatura oświecona? Jak sensownie objaśnisz ten termin (w co
                              > wątpię), to masz szanse na autorskie hasło w encyklopedii.

                              maksimum odpowiedział:

                              Wyksztalcenie Millera,Leppera,Kwasniewskiego,Beger,Anity,to jest takie sobie
                              srednie wyksztalcenie,ktore nie upowaznia do kierowniczego stanowiska nawet w
                              niewielkim przedsiebiorstwie.
                              Do wyzszych stanowisk trzeba miec wyzsze wyksztalcenie i przygotowanie
                              fachowe,bo to nie jest loteria.

                              Nie ma związku między odpowiedzią a pytaniem. Ja o zupie Maciej o kanapkach z
                              serem.
                              iza.bella.iza zapytała:

                              > W USA też. Kadencja prezydenta może być powtórzona tylko raz. Czy wiesz
                              > dlaczego?
                              >

                              Odpowiedzi brak zupełnie.

                              iza.bella.iza zapytała:

                              > Czemu siedzisz w ciemnogrodzkiej, zgniłej demokracji a nie w
                              > światłej chińskiej dyktaturze? Lepirj by Ci tam było i nie musiałbyś się tam
                              > tak męczyć przy pisaniu postów, bo internet miałbyś ocenzurowany.

                              maksimum odpowiedział:

                              Zauwazylem,ze ostatnio malo piszesz.
                              A gdzie odpowiedź na pytanie, Macieju?

                              iza.bella.iza zapytała:

                              > A co ty wiesz o wyobrażeniu przeciętnego Polaka w Polsce? Nawet o wyobrażeniu
                              > przeciętnego Polaka w USA wiesz niewiele, bo tylko sibie słuchasz i tylko
                              >swoje poglądy uważasz za jedynie słuszne.

                              Odpowiedzi brak zupełnie.

                              maksimum napisał:

                              Doceniam jeszcze wysilki Amnesty International,popierany przez przecietnych
                              Polakow,chociaz jak sama wiesz moje poglady sa nieprzecietne i nie ulegaja
                              uprzecietnieniu mimo duskusji z Toba.

                              Niestety, to prawda. Twoje odpowiedzi są przykładem nieprzeciętnej arogancji i
                              ignorancji i nie ulegają „uprzciętnieniu” mimo kontaktu z o wiele mniej od
                              Ciebie aroganckimi i ignoranckimi użytkownikami FK.

                              p.s. z mojej strony nie spodziewaj się już żadnych postów w tym wątku, oceniam
                              możliwość dalszego dialogu za całkowicie wyczerpaną.

                        • leszek.sopot Kto to jest Marynat maksimus nie wie? 14.06.04, 01:16
                          Przeczytałem, że nie wiesz co to za Marynat tu cos napisał. No to przeczytaj
                          sobie jego 2 posty oraz dwa moje.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13326775
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13381556
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13385156
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13387075
                          Porównaj sobie jak on potrafi inteligentnie napisać o Chinach a jak ty piszesz.
                          • maksimum Re: Kto to jest Marynat maksimus nie wie? 14.06.04, 01:28
                            leszek.sopot napisał:

                            > Przeczytałem, że nie wiesz co to za Marynat tu cos napisał. No to przeczytaj
                            > sobie jego 2 posty oraz dwa moje.
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13326775
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13381556
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13385156
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13387075
                            > Porównaj sobie jak on potrafi inteligentnie napisać o Chinach a jak ty
                            piszesz.

                            Jego posty sa za dlugie,choc pisze calkiem ,calkiem,ale Ty juz bez sensu
                            piszesz!
                            • leszek.sopot Re: Kto to jest Marynat maksimus nie wie? 14.06.04, 01:34
                              maksimum napisał:

                              > leszek.sopot napisał:
                              >
                              > > Przeczytałem, że nie wiesz co to za Marynat tu cos napisał. No to przeczyt
                              > aj
                              > > sobie jego 2 posty oraz dwa moje.
                              > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13326775
                              > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13381556
                              > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13385156
                              > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13387075
                              > > Porównaj sobie jak on potrafi inteligentnie napisać o Chinach a jak ty
                              > piszesz.
                              >
                              > Jego posty sa za dlugie,choc pisze calkiem ,calkiem,ale Ty juz bez sensu
                              > piszesz!
                              Czy poza wyrażeniem tej jakże krótkiej opinii potrafisz uzasadnić swoje zdanie?

                              PS
                              Jak na razie wychodzisz tu na forum na najzagorzalszego obrońcę "oświeconego
                              komunizmu".
          • maksimum CZY KASIA Z LUPUSEM POJADA DO TYBETU ODKOPAC 1,2 M 14.06.04, 00:51
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > www.tibet.com/WhitePaper/white5.html
            > Jesli rzekomo 1,2 mln Tybetanczykow zostalo zabitych przez Chinczykow,to
            gdzie
            > sa te masowe groby?
            > Jak w Starobielsku,Katyniu zginelo 15 tys. to po 60 latach tam sa zakopani.
            > Czy wierzy ktos w to,ze 1,2 mln ludzi zginelo i nie ma sladu po nich?
            >
            > Poprzednio cytowalem oficjalna wersje chinska,teraz cytuje strone internetowa
            > Dalai Lamy.
            > Amnesty International ,Lupus i Kasia zgadzaja sie ze strona Dalai Lamy,no
            >wiec niech sobie to utrwala.

            Czy Kasia z Lupusem pojada do Tybetu odkopac 1,2 mln Tybetanczykow zabitych i
            zakopanych przez Chinczykow!
            PRZECIEZ DALAI LAMA TYLKO PRAWDE MOWI!!!!!!!!!
            Amnesty International moze im zafundowac bilety powrotne,saperki i kolorowqe
            parasolki i nawet oplacic hotel i wyzywienie,bo odkrycie bedzie NA SKALE
            SWIATOWA.
            Amnesty InternaTional ma juz protest song na w/w okazje napisana!
            • hydy a propos "oświeconych" dyktatur 14.06.04, 10:50
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13382195
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13391848
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13319969&a=13391497
              • maksimum DYKTATURA CHINSKA DAJE WIECEJ PRAW NIZ DEMOKRACJA 14.06.04, 17:27
                hydy napisał:

                > kataryna.kataryna napisała:
                >
                > > Ja też nie zrozumiałam.
                >
                > trudno zrozumieć argumentację, zakładającą, iż niektórzy ludzie z powodów
                > kultury/tradycji/historii, po prostu "chcą" żyć w dyktaturze

                I ja do takich naleze.
                Mnie nie zalezy na tym:
                1-Ile bedzie partii politycznych w kraju
                2-Jak kolorowy i niewyksztalcony bedzie polski Sejm
                3-Ile gazet z roznymi pogladami bedzie w obrocie

                Bo mnie zalezy na;
                1-Porzadku,uczciwosci,solidnosci wladz oraz parlamentu
                2-Poszanowanie mojego prawa do pracy,biznesu i posiadania majatku(to gwarantuje
                WTO-ktory to traktat Chiny podpisaly,a Rosja nie podpisala).
                Jesli "dyktatura" chinska zapewnia wiecej praw niz demokracja rosyjska,to ja
                jestem za Chinczykami.

                >- ale 140 lat temu
                > niektórzy amerykańscy "intelektualiści" "uzasadniali" w analogiczny sposób, że
                > Murzyni są po prostu "stworzeni" do niewolnictwa - no wiesz, kolor skóry i
                > "czynniki kulturowe", a w ogóle gdyby Bóg chciał aby żyli wolno, to przecież
                > stworzyłby ich białymi...

                Jak sama piszesz,tylko niektorzy tak twierdzili i dawno juz czarni dostali
                rowne prawa.
                Swiat sie zmienia i poglady sie zmieniaja,bo tylko krowa nie zmienia zdania.
                Wraz ze zmiana swiadomosci ludzkiej,zmieniaja sie prawa i to jest naturalne.
                Chinczycy nie zdewastowali Hong-Kongu i Makao i tak samo potraktuja
                Tybetanczykow.
                • rajchman Re: DYKTATURA CHINSKA DAJE WIECEJ PRAW NIZ DEMOKR 14.06.04, 18:01
                  Masz racje. Prawa czlowieka sa zreszta roznie rozumiane przez rozne kultury,
                  wiec zadna nie ma prawa narzucic swych zwyczajow badz rozwiazan innej.
                  A co do tzw. demoktacji: Kazdy, kto chce wladzy, a wiec zglasza swa kandydature
                  na posla, jest z gory (a priori) podejrzany, bowiem w 99% motywacja tych ludzi
                  (kandydatow na zawodowych politykow) jest chec uzyskania wladzy nad innymi, a
                  przy okazji tez wzbogacenia sie i sweych najblizszych. Stad, za S+P Athurem C.
                  Clarkiem (wynalazca sztucznych satelitow), postuluje, aby do sejmu czy
                  parlamentu europejskiego LOSOWAC sposrod Polakow po studiach i nie karanych, w
                  wieku, powiedzmy, 18-80 lat. W ten sposob we wladzach nie znajda sie, jak dzis,
                  w 99% karierowicze, ludzie bez skrupulow, a sejm bedzie prawdziwa reprezentacja
                  naszych elit...
                  • maksimum Re: DYKTATURA CHINSKA DAJE WIECEJ PRAW NIZ DEMOKR 14.06.04, 18:30
                    rajchman napisała:

                    > Masz racje. Prawa czlowieka sa zreszta roznie rozumiane przez rozne kultury,
                    > wiec zadna nie ma prawa narzucic swych zwyczajow badz rozwiazan innej.

                    Kazda dyktatura oswiecona(Franco,Pinochet,obecne Chiny)daje wiec praw
                    gospodarczych ludziom niz demokracja i dlatego tez dyktatury te rozwijaly sie
                    szybciej niz srednia swiatowa.
                    Demokracja daje za to wiecej praw do manifestowania swojego niezadowolenia z
                    zycia,ale z gory wiadomo tez jest,ze manifestanci sami zasluzyli sobie na to co
                    w tej chwili maja,czyli ich manifestowanie spowodowane jest nieprzystosowaniem
                    do zycia.
                    A jak w demokratycznych wyborach tych nieprzystosowanych do zycia dopusci sie
                    do rzadzenia,to beda oni swoja wladze wykorzystywali do "zrownania sie z
                    najlepszymi" czyli okradania bogatych i dawania leniwym-po prostu komuna.
                    Roznica miedzy demokracja a swiatla dyktatura jest taka,ze demokracja dopuszcza
                    nieudacznikow do wladzy,a swiatla dyktatura nie.
                    Tak wlasnie bylo w Chile i Hiszpanii,ze komunisci chcieli rzadzic i
                    demonstrowac,bo nie chcieli i nie umieli pracowac.

                    > A co do tzw. demoktacji: Kazdy, kto chce wladzy, a wiec zglasza swa
                    kandydature
                    > na posla, jest z gory (a priori) podejrzany, bowiem w 99% motywacja tych
                    ludzi
                    > (kandydatow na zawodowych politykow) jest chec uzyskania wladzy nad innymi, a
                    > przy okazji tez wzbogacenia sie i sweych najblizszych. Stad, za S+P Athurem C
                    Clarkiem (wynalazca sztucznych satelitow), postuluje, aby do sejmu czy
                    > parlamentu europejskiego LOSOWAC sposrod Polakow po studiach i nie karanych,
                    w wieku, powiedzmy, 18-80 lat. W ten sposob we wladzach nie znajda sie, jak
                    dzis, w 99% karierowicze, ludzie bez skrupulow, a sejm bedzie prawdziwa
                    >reprezentacja naszych elit...

                    Zgadzam sie w zupelnosci,ze droga losowania wsrod niekaranych po
                    studiach,wybrany bylby lepszy Sejm niz obecny.
                    • rajchman Re: DYKTATURA CHINSKA DAJE WIECEJ PRAW NIZ DEMOKR 14.06.04, 18:36
                      maksimum napisał:
                      rajchman napisała: Masz racje. Prawa czlowieka sa zreszta roznie rozumiane
                      przez rozne kultury, wiec zadna nie ma prawa narzucic swych zwyczajow badz
                      rozwiazan innej.

                      - Kazda dyktatura oswiecona(Franco,Pinochet,obecne Chiny)daje wiec praw
                      gospodarczych ludziom niz demokracja i dlatego tez dyktatury te rozwijaly sie
                      szybciej niz srednia swiatowa.
                      K: Co do Franco i Pinocheta to mam watpliwosci...

                      - Demokracja daje za to wiecej praw do manifestowania swojego niezadowolenia z
                      zycia,ale z gory wiadomo tez jest,ze manifestanci sami zasluzyli sobie na to co
                      w tej chwili maja,czyli ich manifestowanie spowodowane jest nieprzystosowaniem
                      do zycia.
                      K: Albo tym, ze zyja w zlym systemie, do ktorego tylko jednostki anormalne moga
                      sie przystosowac...

                      - A jak w demokratycznych wyborach tych nieprzystosowanych do zycia dopusci sie
                      do rzadzenia,to beda oni swoja wladze wykorzystywali do "zrownania sie z
                      najlepszymi" czyli okradania bogatych i dawania leniwym-po prostu komuna.
                      Roznica miedzy demokracja a swiatla dyktatura jest taka,ze demokracja dopuszcza
                      nieudacznikow do wladzy,a swiatla dyktatura nie.
                      K: Ale jak znalezc oswieconego dyktatora, takiego bez rak spalmionych krwia...

                      - Tak wlasnie bylo w Chile i Hiszpanii,ze komunisci chcieli rzadzic i
                      demonstrowac,bo nie chcieli i nie umieli pracowac.
                      K: A w Chinach?

                      - A co do tzw. demokracji: Kazdy, kto chce wladzy, a wiec zglasza swa
                      kandydature na posla, jest z gory (a priori) podejrzany, bowiem w 99% motywacja
                      tych ludzi (kandydatow na zawodowych politykow) jest chec uzyskania wladzy nad
                      innymi, a przy okazji tez wzbogacenia sie i sweych najblizszych. Stad, za S+P
                      Athurem C Clarkiem (wynalazca sztucznych satelitow), postuluje, aby do sejmu
                      czy tez parlamentu europejskiego LOSOWAC sposrod Polakow po studiach i nie
                      karanych, w wieku, powiedzmy, 18-80 lat. W ten sposob we wladzach nie znajda
                      sie, jak dzis, w 99% karierowicze, ludzie bez skrupulow, a sejm bedzie
                      prawdziwa reprezentacja naszych elit...

                      - Zgadzam sie w zupelnosci,ze droga losowania wsrod niekaranych po studiach,
                      wybrany bylby lepszy Sejm niz obecny.
                      K: :)
    • lupus.lupus Chińska Republika Ludobójcza 14.06.04, 19:35
      Chen bezskutecznie walczyła, płakała i błagała o litość. Przywiązano ją do
      stołu operacyjnego jak zarzynane zwierzę. Jej nowo narodzone dziecko,
      chłopczyk, ruszało rączkami i nóżkami, a jego wargi rozchylały się, jakby
      chciało ssać mleko matki. Chen żałośnie błagała personel medyczny o uratowanie
      dziecka, przysięgając, że przyjmie każdą nałożoną na nią karę. Ale lekarze i
      pielęgniarki wstrzyknęli truciznę do główki jej dziecka. Dziecko drgnęło w
      konwulsji, a jego płacz raptownie ustał. Chwilę później przestało oddychać.
      Matka, leżąca na stole operacyjnym, straciła przytomność.
      BYŁAM POTWOREM
      Jestem obywatelką Chińskiej Republiki Ludowej. Do Stanów Zjednoczonych
      przybyłam w kwietniu 1998 roku. Od 1984 do 1998 roku byłam zatrudniona w Biurze
      Planowania Urodzeń miasta Yonghe (gmina Jinjiang, prowincja Fujian). Moje
      obowiązki jako administratorki polegały na opracowywaniu i podejmowaniu działań
      w oparciu o wytyczne zawarte w dokumentach Komitetu Centralnego Chińskiej
      Partii Komunistycznej oraz Rady Państwa dotyczących polityki planowania
      urodzeń. Jurysdykcji miasta Yonghe podlegają 22 wsie o łącznej liczbie 60 000
      mieszkańców. Biuro Planowania Urodzeń miasta Yonghe, w skrócie BPU, zostało
      powołane do życia w 1984 roku. Początkowo zatrudniało ono dwóch
      funkcjonariuszy, którzy mieli swoją siedzibę w miejskim budynku rządowym. Do
      roku 1998 liczba zatrudnionych przez BPU wzrosła do 16 osób, a funkcjonariusze
      pracujący bezpośrednio w centrali mają do dyspozycji kolejne 22 osoby
      zatrudnione w poszczególnych obwodach na pełnym lub niepełnym etacie. Obecnie
      BPU zajmuje czterokondygnacyjny budynek wybudowany w 1992 roku. Na jego
      parterze znajdują się biura, sala komputerowa i dwa pomieszczenia służące jako
      areszt dla osób łamiących politykę planowania urodzeń. Pierwsze piętro zajmuje
      sala operacyjna służąca zarówno do przeprowadzania oględzin ciężarnych kobiet,
      jak i do zabiegów umieszczania wkładek wewnątrzmacicznych oraz do zabiegów
      sterylizacji. Na trzecim piętrze mieszczą się pokoje mieszkalne członków
      personelu. Ponieważ kontrola urodzeń stała się podstawą polityki narodowej
      Chin, jej skrzętne wdrażanie od poziomu centralnego do poziomu najmniejszej
      wioski w naszym kraju powierzono pełnoetatowym funkcjonariuszom.

      Lista zadań Biura Planowania Urodzeń
      1. Budowa komputerowej bazy danych. Baza ta powinna zawierać informacje na
      temat wszystkich kobiet w wieku rozrodczym w mieście (ponad 10 000 kobiet) i
      informować o ich wieku, zawartych związkach małżeńskich, zabiegach umieszczenia
      wkładek wewnątrzmacicznych, przebytych ciążach, przeprowadzonych aborcjach,
      możliwościach rozrodczych itp.

      2. Wydawanie "postanowień zezwalających na poród". Takie postanowienia
      wysyła się kobietom spełniającym ustalone kryteria polityki i odpowiadającym
      zarządzeniom centralnych i regionalnych biur planowania urodzeń i wobec tego
      uprawnionym do rodzenia dzieci. Bez takiego postanowienia kobietom rodzić nie
      wolno. W wypadku odkrycia ciąży u kobiety me mającej odpowiedniego
      postanowienia natychmiast przeprowadza się zabieg aborcji, bez względu na
      długość trwania ciąży.

      3. Wydawanie "postanowień zakazujących rodzenia". Tego rodzaju
      postanowienia wysyła się parom, gdy zebrane dane wskazują na to, że nie
      spełniają one określonych wymagań polityki, wobec czego nie mają prawa mieć
      dzieci. Pary, które mają już jedno dziecko, niezależnie od jego płci, i
      decydują się na drugie dziecko, otrzymują takie właśnie postanowienie. (...)
      Postanowienia te są podawane do wiadomości publicznej, tak aby wszyscy
      wiedzieli, że dana para łamie przepisy, i mogli w ten sposób sprawować nad nią
      nadzór publiczny.

      4. Wydawanie "postanowień o obowiązkowym podjęciu kroków na rzecz
      planowania urodzeń". Każda kobieta w wieku rozrodczym jest przy pomocy takiego
      postanowienia informowana, że musi w odpowiednim czasie poddać się oględzinom w
      celu sprawdzenia skuteczności zastosowanych w jej przypadku środków
      antykoncepcyjnych oraz przeprowadzić testy ciążowe. W razie niestawienia się w
      wyznaczonym czasie na badania kobiety są karane grzywnami, zatrzymywane przez
      specjalny zespół i poddawane oględzinom pod przymusem.

      5. Karanie grzywnami pieniężnymi osób łamiących przepisy szczebla
      regionalnego. W razie odmowy uiszczenia należności, specjalny zespół zatrzymuje
      osobę winną do momentu wpłacenia przez nią należnej kwoty.

      6. Regularne nadzorowanie funkcjonariuszy poszczególnych biur planowania
      urodzeń. Z obawy przed możliwą współpracą lokalnych funkcjonariuszy z
      mieszkańcami obszaru objętego jurysdykcją bądź też w obronie lojalnych
      funkcjonariuszy przed represjami ze strony społeczności lokalnych biuro
      miejskie często wysyła zespoły wizytatorów do losowo wybranych wiosek.

      7. Przygotowywanie comiesięcznych "skróconych raportów dotyczących
      planowanych urodzeń". Są one sygnowane przez naczelnika miasta i miejską
      komórkę partii komunistycznej, a następnie przedkładane gminnym radom ludowym i
      komitetowi partii komunistycznej. Po złożeniu raportu zespół czeka następnie na
      kontrolę przedstawicieli organów nadrzędnych.

      8. Analizowanie doniesień zebranych w oparciu o "system zbierania
      informacji" i poddanie ich dalszym badaniom. Część ze spływających doniesień
      miewa poważne luki, jednakże funkcjonariusze - jako osobiście odpowiedzialni za
      przyznane im wioski i aby uniknąć krytyki lub kar ze strony przełożonych
      (funkcjonuje ścisły system nagród i kar) - są gotowi zrobić absolutnie
      wszystko, aby osiągnąć wyznaczone im przez przełożonych cele i wykonać plan.
      (...) Za prowadzenie każdej ze spraw odpowiedzialni są poszczególni
      funkcjonariusze, a powodem, dla którego są one prowadzone tak agresywnie, jest
      potężny nacisk ze strony ośrodków centralnych i regionalnych. Co więcej,
      olbrzymia brutalność, z którą funkcjonariusze łamią prawa człowieka, nie jest
      nigdy ani piętnowana, ani karana.

      9. Powoływanie "zespołów sprawdzających planowanie urodzeń". Na polecenie
      BPU naczelnik miasta i sekretarz partii zlecają instytucjom bezpieczeństwa
      publicznego, sądowniczym, finansowym i gospodarczym wyselekcjonowanie
      odpowiednich funkcjonariuszy i zorganizowanie ich w zespoły. Wysyłane są one do
      wsi lub regionów, gdzie można spodziewać się problemów, w celu rutynowego
      kontrolowania wszystkich mieszkańców bądź wybranych osób podejrzewanych o
      łamanie przepisów. Zespoły powoływane są ad hoc i aby zapobiec wszelkim
      przeciekom, funkcjonariusze do ostatniej chwili nie wiedzą, do której wsi
      zostaną wystani. "Zespoły sprawdzające planowanie urodzeń" zwykle uderzają
      nocą, błyskawicznie otaczając wybrane domostwa. W wypadku, gdy nie uda im się
      ująć podejrzanej kobiety, w jej zastępstwie zatrzymują męża, brata (braci)
      i/lub rodzica (rodziców). Osoby te przetrzymywane są później w areszcie BPU do
      momentu poddania się poszukiwanej kobiety. Po jej zgłoszeniu wykonuje się u
      niej zabieg sterylizacji lub aborcję.

      Lista metod nadzoru nad polityką kontroli urodzeń
      1. Burzenie domów. Żaden oficjalny dokument nie zezwala na zburzenie domu
      osoby łamiącej przepisy, jednakże - o ile mi wiadomo - rozwiązanie to jest
      stosowane w praktyce nie tylko w naszej prowincji, ale również i na terenach
      wiejskich innych prowincji.

      2. Ujęcie i przetrzymywanie osób łamiących przepisy. Większość z wiejskich
      biur planowania urodzeń prowincji Fujian ma swoje własne pomieszczenia do
      przetrzymywania osób. W naszym mieście pomieszczenia te znajdowały się tuż przy
      moim pokoju. Jedno z nich było przeznaczone dla mężczyzn, drugie dla kobiet,
      oba mogły pomieścić 25-30 osób. Aby ująć osoby łamiące przepisy, BPU nie
      potrzebuje żadnej zgody ze strony władz sądowniczych czy instytucji
      bezpieczeństwa publicznego (działalność BPU jest od nich niezależna). Wszystko
      odbywa się bez żadnych formalności i nie obowiązują ż
      • lupus.lupus Re: Chińska Republika Ludobójcza 14.06.04, 19:37
        2. Ujęcie i przetrzymywanie osób łamiących przepisy. Większość z wiejskich
        biur planowania urodzeń prowincji Fujian ma swoje własne pomieszczenia do
        przetrzymywania osób. W naszym mieście pomieszczenia te znajdowały się tuż przy
        moim pokoju. Jedno z nich było przeznaczone dla mężczyzn, drugie dla kobiet,
        oba mogły pomieścić 25-30 osób. Aby ująć osoby łamiące przepisy, BPU nie
        potrzebuje żadnej zgody ze strony władz sądowniczych czy instytucji
        bezpieczeństwa publicznego (działalność BPU jest od nich niezależna). Wszystko
        odbywa się bez żadnych formalności i nie obowiązują żadne ustalone ramy
        czasowe. Za dzienne wyżywienie osoby zatrzymane płacą osiem juanów. Nie wolno
        im telefonować ani wysyłać listów. Większość z zatrzymanych stanowią oczywiście
        kobiety, które albo są w ciąży bez wymaganych zezwoleń, albo czekają na
        sterylizację, albo też zostały ukarane grzywną. Wśród przetrzymywanych są też -
        jak już wspominałam - członkowie rodzin kobiet, które nie chcą się zastosować
        do przepisów.

        3. Sterylizacja. Odsetek kobiet sterylizowanych po pierwszym porodzie jest
        niezwykle wysoki. Od stycznia do września 1996 roku, ze wszystkich kobiet w
        wieku rozrodczym, które urodziły już jedno dziecko, aż 1633 przeszły zabieg
        wprowadzenia wkładki wewnątrzmacicznej lub miały podskórnie wprowadzone środki
        antykoncepcyjne; dodatkowo 207 kobiet poddano sterylizacji metodami
        chirurgicznymi. Wśród kobiet w wieku rozrodczym posiadających dwoje dzieci aż
        3889 zostało poddanych zabiegom sterylizacyjnym, a u 167 przeprowadzono zabieg
        wprowadzenia wkładki wewnątrzmacicznej lub środków podskórnych. W wypadku
        udowodnienia kobiecie, że przekupiła ona lekarza w celu zdobycia fałszywego
        zaświadczenia o sterylizacji, przepłukiwaliśmy jej układ rozrodczy sprężonym
        strumieniem wody. Sam zabieg sterylizacji można też było zastąpić wspólnym
        poręczeniem pięciu osób, gotowych zaświadczyć, że kobieta nie zajdzie ponownie
        w ciążę.

        4. Aborcja. Według naszych przepisów aborcję w wypadku ciąży trwającej
        krócej niż trzy miesiące nazywa się "sztuczną aborcją", natomiast dla aborcji
        przy ciąży dłuższej niż trzy miesiące stosuje się określenie "wymuszony poród".
        W naszym mieście dokonywano średnio od 10 do 15 aborcji miesięcznie, z czego
        jedną trzecią stanowiły ciąże trwające dłużej niż trzy miesiące. Na przykład w
        pierwszej połowie 1997 roku dokonaliśmy razem 389 zabiegów chirurgicznych
        pogrupowanych na pięć kategorii. W liczbie tej znalazło się 27 "wymuszonych
        porodów" i 33 zabiegi "sztucznej aborcji".

        Co miesiąc nasze miasto przygotowywało specjalne podsumowanie, tzw.
        skrócony raport dotyczący planowanych urodzeń, w którym bardzo szczegółowo
        opisywano liczbę narodzin, wydawanie postanowień zezwalających na poród i
        działania podjęte na rzecz planowania urodzeń. Raport był potem składany
        komitetowi ds. planowych urodzeń. Od stycznia do września 1996 roku
        przeprowadziliśmy łącznie 757 zabiegów należących do pięciu kategorii. Było to
        odpowiednio: 256 zabiegów chirurgicznej sterylizacji kobiet (z czego 35 na
        kobietach posiadających już dwie córki), 386 zabiegów wprowadzenia różnych
        wkładek wewnątrzmacicznych (z czego 23 umieszczenia środka w szyjce macicy),
        trzy zabiegi wprowadzenia podskórnego środka antykoncepcyjnego, 41 zabiegów
        "sztucznej aborcji", 71 "wymuszonych porodów". Dane takie musieliśmy
        przekazywać w comiesięcznych i rocznych raportach miejskiemu komitetowi ds.
        planowych urodzeń, gdzie były przechowywane.

        Moje życie

        Moim mężem jest Zhang De Shuang, dyrektor Zakładów Odzieżowych Haihang
        (miasto Yonghe, gmina Jinjiang). Pobraliśmy się w 1983 roku. Rok później
        urodziła nam się córeczka Zhang Wei Ling. Oboje bardzo kochamy dzieci.
        Niestety, ze względu na represyjną politykę planowania urodzeń nie mogliśmy już
        mieć drugiego dziecka. Jedynym sposobem na obejście przepisów była adopcja
        dziecka, dlatego też pod koniec 1993 roku adoptowaliśmy chłopca w Harbin,
        miejscowości położonej w północno-wschodnich Chinach. Nazwaliśmy go Zhang Wei
        Peng. Postępowanie nasze stało jednak w sprzeczności z zasadami polityki
        planowania urodzeń. Nie mieliśmy więc wyboru i musieliśmy potajemnie umieścić
        chłopca w domu naszych znajomych. Z obawy przed donosem, chłopcu nie wolno było
        zwracać się do mnie "mamo" w obecności osób trzecich. Za każdym razem, gdy
        przeprowadzano rutynowe kontrole w domach, nasz syn musiał być ukrywany.
        Większość czasu spędzał w domu naszych przyjaciół.
        Moja starsza siostra, a także żona mojego starszego brata mają po dwie
        córki. Obie zostały poddane chirurgicznemu zabiegowi sterylizacji, który
        uczynił z nich kaleki, przekreślając ich szansę na normalną pracę czy życie.
        Podczas 14 lat przepracowanych przeze mnie w BPU widziałam, jak wielu
        ludzi zostało ukaranych przez rząd Chińskiej Republiki Ludowej za łamanie
        polityki kontroli urodzeń. Wiele kobiet zostało kalekami na cale życie, wiele
        również padło ofiarą chorób psychicznych na skutek przymusowej aborcji. Rozbito
        i zniszczono wiele rodzin. Moje serce było miażdżone wyrzutami sumienia.
        Doskonale pamiętam, jak pewnego razu prowadziłam swoich podkomendnych do
        szpitala miejskiego w Yinglin na kontrolę urodzeń. Odkryłam, że dwie kobiety z
        miasta Zhounkeng dopuściły się pozaplanowych porodów. Za zgodą naczelnika
        miasta udałam się więc na czele kilkunastoosobowego zespołu pracowników i
        agentów bezpieczeństwa publicznego do Zhounkeng, gdzie za pomocą miotów
        pneumatycznych i ciężkich łomów zburzyliśmy domy obu kobiet. Nie udało nam się
        ich ująć, w związku z czym zatrzymaliśmy w zastępstwie ich matki i umieściliśmy
        je w areszcie BPU. Poszukiwane kobiety oddały się w ręce BPU dopiero po upływie
        półtora miesiąca i zostały od razu wysterylizowane oraz ukarane grzywną.
        Dokonywałam wielu brutalnych czynów, ale wmawiałam sobie, że dobrze
        wykonuję obowiązki wynikające z założeń "naszej drogiej partii" i że jestem
        wzorową obywatelką oraz przykładną funkcjonariuszką. Kiedyś przyłapałam kobietę
        w dziewiątym miesiącu ciąży, nie posiadającą odpowiedniego zezwolenia na poród.
        Zgodnie z wytycznymi polityki kontroli i planowania urodzeń kobieta została
        zmuszona do przyspieszonego porodu. W sali operacyjnej zobaczyłam ssące ruchy
        warg dziecka i jego poruszające się kończyny. Następnie lekarz wstrzyknął
        truciznę w jego czaszkę i dziecko zmarło. Ciało zostało wrzucone do kosza na
        śmieci. Wtedy postanowiłam przestać pomagać tyranom w ich złu. Nie mogłam już
        patrzeć na złamane rozpaczą matki, które przeszły sztucznie wywoływane porody i
        sterylizację. Nie mogłam już żyć z tym wszystkim. Dręczyły mnie wyrzuty
        sumienia, ja też przecież byłam matką.
        Przez 14 lat za dnia byłam potworem, krzywdzącym ludzi poprzez
        wprowadzanie barbarzyńskiej polityki planowania urodzeń Chińskiej Republiki
        Ludowej. Wieczorami jednak stawałam się "zwykłą" kobietą i matką i cieszyłam
        się życiem z moimi dziećmi. Nie mogłam już dalej znieść takiego podwójnego
        życia. W tym miejscu pragnę się ukorzyć przed wszystkimi skrzywdzonymi
        kobietami, przed wszystkimi zabitymi dziećmi i powiedzieć, jak bardzo żałuję
        moich czynów. Chcę znów stać się człowiekiem. Mam też gorącą nadzieję, że to,
        co opowiedziałam dzisiaj, zwróci Waszą uwagę na ten problem, i że zrobicie
        wszystko, aby ocalić chińskie kobiety i dzieci.

        Przypadek Chen Li-May

        Chen Li-May urodziła się w 1977 roku i mieszkała we wsi Gucuo podległej
        miastu Yonghe (gmina Jinjiang, prowincja Fujian). Zakochała się w Zhang Zi-
        Quingu, mieszkańcu wsi Yonghe, urodzonym w roku 1971. W 1996 roku Chen Li-May
        zaszła w ciążę. Nie posiadali odpowiednich zezwoleń na zawarcie małżeństwa, tym
        bardziej nie mogli też otrzymać "postanowienia zezwalających na poród", w
        związku z czym ciąża pozostawała w sprzeczności z obowiązującymi przepisami.
        Aby uchronić się przed grzywnami, przymusową aborcją i i
        • lupus.lupus Re: Chińska Republika Ludobójcza 14.06.04, 19:38
          Przypadek Chen Li-May

          Chen Li-May urodziła się w 1977 roku i mieszkała we wsi Gucuo podległej
          miastu Yonghe (gmina Jinjiang, prowincja Fujian). Zakochała się w Zhang Zi-
          Quingu, mieszkańcu wsi Yonghe, urodzonym w roku 1971. W 1996 roku Chen Li-May
          zaszła w ciążę. Nie posiadali odpowiednich zezwoleń na zawarcie małżeństwa, tym
          bardziej nie mogli też otrzymać "postanowienia zezwalających na poród", w
          związku z czym ciąża pozostawała w sprzeczności z obowiązującymi przepisami.
          Aby uchronić się przed grzywnami, przymusową aborcją i innymi karami, Chen Li-
          May, wtedy już w trzecim miesiącu ciąży, postanowiła się ukrywać.

          Kiedy była w dziewiątym miesiącu ciąży, ktoś złożył na nią donos. Zespół
          interwencyjny BPU miasta Yonghe natychmiast rozpoczął poszukiwania Chen Li-May.
          Nie mogąc jej ująć, funkcjonariusze biura zburzyli dom rodzinny jej męża i
          zagrozili zburzeniem domu jej rodziców. Pomimo tego Chen i Zhang byli
          zdecydowani ratować swoje dziecko. Przez dłuższy czas z powodzeniem udawało im
          się uniknąć zatrzymania i ukarania przez władze. Niestety, młoda matka została
          w końcu ujęta w domu swoich rodziców. Siedmiu lub ośmiu funkcjonariuszy brygady
          interwencyjnej BPU miasta Yonghe wtargnęło do środka, zatrzymało ją i wrzuciło
          do samochodu. Została zabrana pod eskortą do Biura Planowania Urodzeń w
          Jinjiang. Chen bezskutecznie walczyła, płakała i błagała o litość. Przywiązano
          ją do stołu operacyjnego jak zarzynane zwierzę. Jej nowo narodzone dziecko,
          chłopczyk, ruszało rączkami i nóżkami, a jego wargi rozchylały się, jakby
          chciało ssać mleko matki. Chen żałośnie błagała personel medyczny o uratowanie
          dziecka, przysięgając, że przyjmie każdą nałożoną na nią karę. Ale lekarze i
          pielęgniarki wstrzyknęli truciznę do główki jej dziecka. Dziecko drgnęło w
          konwulsji, a jego płacz raptownie ustał. Chwilę później przestało oddychać.
          Matka, leżąca na stole operacyjnym, straciła przytomność.

          Tego dnia Chen Li-May, która wcześniej była wesołą dziewczyną, została
          odmieniona. W jej spuchniętych oczach nie ma już łez, wszystkie zostały wylane.
          Teraz pociera je często lub powtarza na głos "jak to dobrze, że moje dziecko
          jeszcze żyje". W listopadzie 1997 roku wystawiłam im wstecz postanowienia o
          zawarciu małżeństwa i przyznałam zezwolenie na poród. Jednakże wszyscy
          odwiedzani przez Chen lekarze stwierdzają jednogłośnie, że już nigdy nie będzie
          mogła zostać matką.

          CAO XIAO DUAN
          • lupus.lupus Re: Chińska Republika Ludobójcza 14.06.04, 19:41
            W moim miasteczku wiele kobiet chowa się na noc, bo właśnie w nocy władze
            najczęściej urządzają polowania na ciężarne.
            Nie mogę zapomnieć tego strachu
            Mojego chłopaka, Chen Jian Lina, poznałam w wieku 11 lat. Razem
            dorastaliśmy. W maju 1993 roku, gdy miałam 19 lat, zorientowałam się, że jestem
            w ciąży. Byliśmy bardzo szczęśliwi i od razu poszliśmy do odpowiedniego biura
            zarejestrować nasze małżeństwo. Odmówiono nam jednak, ponieważ nie miałam
            jeszcze 20 lat. Wkrótce też władze dowiedziały się o mojej ciąży. Pewnego dnia
            zgłosiłam się do szpitala, gdyż zrobiło mi się słabo. Badający mnie lekarz
            odkrył ciążę i natychmiast poinformował o niej władze. Nie posiadałam wówczas
            ani oficjalnego zaświadczenia o zawarciu małżeństwa, ani specjalnego
            "zezwolenia na urodzenie dziecka", dlatego też moja ciąża została uznana za
            nielegalną, co było równoznaczne z nakazem jej usunięcia. Władze nie zwlekały z
            wysłaniem swoich agentów do mojego domu. Kiedy usłyszałam grupę mężczyzn przed
            drzwiami, od razu wiedziałam, że to funkcjonariusze państwowi przyjechali
            zabrać mnie na przymusową aborcję. Ukryłam się w swoim pokoju. W tym czasie
            pięciu mężczyzn zdążyło wyważyć drzwi. Szósty pozostał na zewnątrz, aby
            ubezpieczać pozostałych. Funkcjonariusze wpadli do mojego pokoju, złapali mnie,
            zakuli w kajdanki i wywieźli do szpitala. Przez wiele godzin przetrzymywano
            mnie w jakimś pomieszczeniu szpitalnym. Funkcjonariusze podali mi jakąś
            tabletkę, którą byłam zmuszona połknąć. Jednakże udało mi się uniknąć
            zastrzyku, z którym powrócili po 30 minutach.

            Mój chłopak wiedział, że zostałam zatrzymana. Kwotą 1000 juanów przekupił
            jedną z pielęgniarek, która otworzyła mi okno i umożliwiła ucieczkę.
            Wyskoczyłam na zewnątrz, a Chen zabrał mnie natychmiast samochodem do
            Guangzhou. Bardzo chcieliśmy mieć to dziecko. Za wejście na statek zapłaciliśmy
            5000 juanów. Miałam nadzieję, że jeśli opuszczę Chiny, uda mi się bezpiecznie
            urodzić nasze dziecko.

            15 czerwca 1993 roku, w dniu wyjazdu do USA, byłam w drugim miesiącu
            ciąży. Z powodu choroby morskiej i powikłań związanych z ciążą przez większość
            podróży byłam nieprzytomna i bardzo mało jadłam. Podczas aresztowania w Stanach
            Zjednoczonych [powód: nielegalna imigracja -przyp. red.], 19 lipca 1993 roku
            nie bardzo zdawałam sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje. Dziecko
            straciłam zaraz potem w szpitalu w San Diego. Donosiłam je tylko do trzeciego
            miesiąca. Świadomość, że właśnie z powodu złego stanu zdrowia straciłam swoje
            pierwsze dziecko, omal mnie nie załamała. Zadręczałam się i powtarzałam:
            "Straciłam je... straciłam je...".

            W moim rodzinnym miasteczku w Chinach widziałam wiele ciężarnych kobiet
            szukających nocą kryjówek. Niektóre z nich były już w dziewiątym miesiącu, a
            mimo to poddawano je przymusowej aborcji. Działo się tak tylko dlatego, że
            kobiety te nie miały oficjalnych pozwoleń na urodzenie dziecka. Władze
            stosowały też barbarzyńską metodę burzenia ich domów, czyniąc je w ten sposób
            bezdomnymi.

            Chińska polityka kontroli urodzeń jest szczególnie bezwzględna. W moim
            miasteczku wiele kobiet chowa się na noc, bo właśnie w nocy władze najczęściej
            urządzają polowania na ciężarne. Wszystko to zawsze mnie przerażało. Nawet tu,
            w Stanach Zjednoczonych, nie mogę zapomnieć o strachu. Do tej pory obawiałam
            się mówić prawdę o chińskich władzach. Gdybym opowiedziała publicznie o tym,
            jak świadomie sprzeniewierzyłam się polityce kontroli urodzeń, czy o tym, jak
            uciekłam do USA, władze zaczęłyby prześladować moją rodzinę. Nie wiedziałam też
            do końca, czy będę mogła pozostać w tym wolnym kraju, czy też zostanę odesłana
            do Chin. Dlatego, wcześniej zapytana, odpowiadałam czasami, że uciekłam, gdyż
            odtrącili mnie rodzice albo że mój chłopak nie chciał naszego dziecka. Jednakże
            jedynym prawdziwym powodem mojej ucieczki była chęć uratowania życia temu
            dziecku. Kiedy byłam w ciąży, przepełniało mnie szczęście. Myśl, że zostanę
            matką, napełniała mnie nieustanną radością. Dlatego zdecydowałam się na
            desperacką ucieczkę morze, dokądkolwiek, byle tylko ratować to maleństwo.
            Wiadomość o utracie dziecka napełniła mnie potwornym smutkiem.

            Dziękuję Warn wszystkim. Dziękuję moim amerykańskim przyjaciołom. Dziękuję
            za Waszą miłość. Pragnę szczególnie podziękować Ruth Williams, strażniczce z
            więzienia w Bakersfield, oraz Państwu Palmquistom i Petersonom. To dzięki nim
            poznałam Naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Moja rodzina już wie, że jestem w
            Stanach Zjednoczonych. Mimo że zwyrodniałe władze chińskie wymusiły na nich
            haracze o łącznej wartości ponad 10 000 dolarów, kilka dni temu powiedzieli mi
            przez telefon: "Nie poddawaj się! Wszystko jeszcze będzie dobrze!". Gdyby
            mojemu dziecku dane było przeżyć, miałoby dziś pięć lat. Mam głęboką nadzieję,
            że jeszcze kiedyś będę miała dziecko. Tak bardzo chciałabym jeszcze zostać
            matką. Modlę się o to codziennie.

            ZHOU SHIU YON
            • lupus.lupus Re: Chińska Republika Ludożercza 14.06.04, 19:43
              Krajem, w którym ludożerstwo jest dziś najbardziej rozpowszechnione na świecie,
              nie jest wcale Papua-Nowa Gwinea czy Republika Środowoafrykańska, lecz Chińska
              Republika Ludowa.
              W 1995 roku dziennikarze dwóch gazet w Hongkongu - "Express Extra" i
              "Eastweek" - przeprowadzili reporterskie śledztwo w chińskiej prowincji Kuang-
              tung, położonej przy granicy z Hongkongiem. Tropy zawiodły ich do szpitali w
              mieście Shenchen (Szenczen). Podawali się za lekarzy i prosili o możliwość
              otrzymania ludzkich szczątków pozostałych po aborcji. W szenczeńskim Centrum
              Zdrowia Kobiet i Dzieci jeden z lekarzy dał reporterce szklaną butelkę, mówiąc,
              że znajdują się w niej płody i to dosyć świeże, bo pochodzące z dzisiejszych
              aborcji. (.....)

              W innej placówce medycznej - Szpitalu Ludowym pielęgniarka poinformowała
              ich, że "płody są w sprzedaży wyłącznie wewnątrz struktury i nie są ogólnie
              dostępne". Cena jednego zabitego płodu dla nabywców zewnętrznych wynosi od 10
              do 20 dolarów. Są jednak prywatne kliniki, które specjalizują się w wysyłaniu
              płodów za granicę - jak na przykład klinika przy ulicy Dong Men Lao - i wówczas
              cena szczątków wynosi nawet 300 dolarów.

              • lupus.lupus Re: Chińska Republika Ludobójcza 14.06.04, 19:48

                W przypadku wykrycia niezatwierdzonej przez władze ciąży, prawo nakazuje
                przeprowadzenie natychmiastowej aborcji. Dzieje się tak najczęściej przy drugim
                dziecku, bądź też w przypadku poczęcia poza związkiem małżeńskim. Aborcję taką
                przeprowadza się bez względu na zaawansowanie ciąży. "Zabiegów" dokonuje się
                nawet kilka dni przed terminem porodu - w takiej sytuacji za pomocą środków
                farmakologicznych wywołuje się poród, po którym na oczach matki uśmierca się
                dziecko zastrzykiem z trucizny. Po przeprowadzeniu przymusowej aborcji, matki
                za nieposłuszeństwo często karane są dodatkowo chirurgiczną sterylizacją. Kara
                chirurgicznej sterylizacji czasami dotyka również ojców ponadplanowych dzieci.
                Wykrycie "nielegalnej" ciąży pociąga za sobą również wysokie grzywny, wysokość
                których stanowi wielokrotność przeciętnych rocznych zarobków. Grzywny i
                sterylizacje grożą również kobietom unikającym zgłoszenia się na kwartalne
                oględziny ginekologiczne, bądź też odmawiającym obowiązkowego założenia spiral
                lub antykoncepcyjnych środków podskórnych4.

                Czasami jednak najbardziej zdeterminowanym matkom udaje się uchronić swoje
                dziecko przed zagładą. Są one później karane finansowo i poddawane
                sterylizacji, a dziecku odmawia się dostępu do wszystkich państwowych usług,
                zaczynając od szkoły, a kończąc na opiece medycznej czy zatrudnieniu. Osobom
                urodzonym pozaplanowo nie wolno też już nigdy mieć własnego dziecka5.

                System donosicieli
                Informacje do systemu komputerowego zbierane są dwojako - poprzez funkcjonujące
                w każdej, nawet najmniejszej wiosce posterunki regionalnych Biur Planowania
                Urodzeń, jak i za pomocą systemu płatnego donosicielstwa. Licząc na współpracę
                donosicieli, BPU posiadane przez siebie informacje na temat poszczególnych
                kobiet umieszcza w miejscach publicznych, tak by mogła je weryfikować lokalna
                społeczność. Instaluje się tam również specjalne skrzynki pocztowe, jak i
                "gorące" linie telefoniczne. Donos skuteczny, tzn. kończący się ujęciem
                nieposłusznej matki i aborcją, jest szczególnie premiowany finansowo.

                Za dokładność zbieranych przez siebie danych funkcjonariusze BPU odpowiadają
                osobiście, w przypadku udowodnienia niezgodności informacji oficjalnych ze
                stanem faktycznym ponosząc kary finansowe. Na nich również spoczywa
                odpowiedzialność za ujęcie i doprowadzenie siłą na fotel aborcyjny każdej
                kobiety pozostającej w pozaplanowej ciąży. W obawie przed osobistymi
                konsekwencjami, funkcjonariusze BPU działają z brutalną determinacją, często
                burząc domy ukrywających się kobiet, plądrując majątki ich rodzin, w
                zastępstwie poszukiwanych matek przetrzymując w aresztach ich mężów i rodziców.
                Działania te podejmowane są przy pełnej aprobacie władz ChRL6.

                Kolosalny rozmiar ludobójczej operacji prowadzonej w komunistycznych Chinach,
                jej bezwzględna metodyczność, brutalność i pełne zindywidualizowanie są
                bezprecedensowe. Prawdopodobnie żaden znany system totalitarny nie ingerował
                jeszcze tak szczegółowo w życie swoich obywateli. Oficjalne chińskie statystyki
                z lat osiemdziesiątych mówią o przeprowadzaniu rocznie średnio ponad 30
                milionów zabiegów aborcji, sterylizacji lub wprowadzenia wkładek
                wewnątrzmacicznych. Większość z tych zabiegów przeprowadzono pod przymusem7.

                Zachód milczy
                Fakty powyższe znane są zachodniej opinii publicznej już od początku lat
                osiemdziesiątych. Na przestrzeni ćwierćwiecza w Chinach nie zmieniło się nic.
                Co gorsza, na miejsce wstrzymanych dotacji rządu USA Fundusz otrzymał
                zwiększone wsparcie od Unii Europejskiej... Wciąż również trwa wojna medialna,
                w której walcząca o dalsze dotacje UNFPA stara się zakłamać rzeczywistość -
                ostatnie publikowane przez proaborcyjne lobby artykuły, całkowicie
                kwestionujące istnienie problemu przymusowych aborcji i sterylizacji w Chinach
                pochodzą z września 2003 roku. Co więcej, UNFPA dokłada wszelkich starań, by
                system na kształt chińskiego został wdrożony w Wietnamie i Peru8. Sytuacja ta
                stanowi wyzwanie również i dla Polski - przystępując do Unii Europejskiej nie
                możemy pozwolić, by nasze składki członkowskie wspomogły najokrutniejszy
                totalitaryzm świata w zabijaniu chińskich poczętych dzieci.
                • reichman Re: Chińska Republika Ludobójcza 14.06.04, 19:51
                  Piszez z centrali CIA?
                • leszek.sopot To jest przerażające 14.06.04, 20:35
                  Ciarki przechodzą po plecach. Ja jakieś 7 lat temu rozmawiałem Chińskim
                  dysydentem, który po 20-letnim pobycie w obozie koncentracyjnym został w jakiś
                  sposób zwolniony a następnie przemycony do Hong-Kongu. Niestety nie wiem czy w
                  Polsce opublikowano gdzieś jego wspomnienia, a wywiadu z nim teraz nie mogę
                  znaleźć. Opowiadał o równie wstrząsających rzeczach, które działy się w Chinach
                  już w latach 90.
                  • reichman To jest przerażające ze... 15.06.04, 11:29
                    ...ludzie daja wiare tzw. uchodzcom, ktorzy wieszaja psy na swej ojczyznie, aby
                    dostac azyl polityczny na tzw. zachodzie. Uchodzcy ekonomiczni z Polski tez
                    opowiadali w latach 1980tych bzdury o rzekomych torturach w PRLu, a by ich
                    zakwalifikowano w USA czy innej Australii jako "politycznych"... :(
    • reichman Re: wewnętrzne sprawy Chin 14.06.04, 19:53
      Chesz, aby Polska byla odsunieta od najwiekszego rynku zbytu na swiecie? czyje
      intersesy reprezentujesz?
      • lupus.lupus Re: wewnętrzne sprawy Chin 14.06.04, 19:58
        reichman napisał:

        >czyje intersesy reprezentujesz?

        Milionów Niewinnych zamordowanych przez bestialski totalitaryzm z ileś tam
        procentami wzrostu PKB.

        • reichman Re: wewnętrzne sprawy Chin 14.06.04, 20:16
          lupus.lupus napisał:

          > reichman napisał:
          >
          > >czyje intersesy reprezentujesz?
          >
          > Milionów Niewinnych zamordowanych przez bestialski totalitaryzm z ileś tam
          > procentami wzrostu PKB.
          K: Pytales sie te wydumane a rzekome "ofiary" o ich zgode? czy raczej je sobie
          wymysliles, aby sabotowac rozwoj gospdarczy Polski i Chin?
          >
      • kataryna.kataryna Re: wewnętrzne sprawy Chin 14.06.04, 21:24
        reichman napisał:

        > Chesz, aby Polska byla odsunieta od najwiekszego rynku zbytu na swiecie?
        czyje
        > intersesy reprezentujesz?



        Czy rynek zbytu to jedyna wartość jaką jesteś w stanie uznać?
        • reichman Re: wewnętrzne sprawy Chin 15.06.04, 11:31
          kataryna.kataryna napisała:
          reichman napisał:
          Chesz, aby Polska byla odsunieta od najwiekszego rynku zbytu na swiecie?
          czyje intersesy reprezentujesz?
          - Czy rynek zbytu to jedyna wartość jaką jesteś w stanie uznać?
          K: NIE, ale rynek zbytu w Chinach=wieksze zatrudnienie w Polsce=mniejsze
          bezrobocie w Polsce! A najbardziej lezy mi na sercu dola Polakow! Jak my nie
          wejdziemy na rynek Chin, to zrobia to za nas inni...
    • lupus.lupus in pectore 14.06.04, 20:09

      Według opublikowanego w USA raportu Komitetu Badań nad Prześladowaniami
      Religijnymi w Chinach, w ciągu ostatnich 5 lat władze zatrzymały ok. 24 tys.
      chrześcijan (głównie wiernych papieżowi katolików). Spośród nich 129 osób
      straciło życie na skutek pobicia, tortur czy przymusowych prac.
      Na początku tego roku misyjna agencja prasowa Fides podała nazwiska 33 biskupów
      i księży aresztowanych lub zawieszonych w wykonywaniu czynności duszpasterskich
      przez komunistyczne władze. Wiadomo też o co najmniej 20 innych aresztowanych
      księżach - nie znane są jednak ich nazwiska. Kilku uwięzionych biskupów
      przekroczyło wiek 80 lat. Bp James Su Zhimin spędził w więzieniu łącznie 19 lat
      (ostatnio aresztowano go w 1997 r., a obecne miejsce jego pobytu nie jest
      znane); bp Joseph Fan Zhong Liang SJ odsiedział w więzieniu i obozie pracy
      ponad 20 lat; bp Thomas Zeng z diecezji Yujiang - ponad 30 lat. W areszcie
      pozostaje nadal 64-letni bp Han Dingxian, z 20-letnim więziennym stażem.
      Aresztowanego w maju 1999 r. Wang Qinga - seminarzystę z Baoding powieszono na
      trzy dni za ręce w ten sposób, że ledwo dotykał palcami nóg podłoża. Co więcej,
      bito go i zmuszono do wypicia płynu, po którym się rozchorował.
      13 maja 1999 r. podczas sprawowania Eucharystii aresztowany został 33-letni o.
      Yan Weiping, administrator diecezji Yixian. Tego samego wieczoru znaleziono go
      martwego na jednej z ulic Pekinu. Wiele wskazuje na to, że oprawcy z chińskiej
      służby bezpieczeństwa wypchnęli go z okna.
      W maju 2000 r. na sześć lat więzienia skazano o. Jiama Shurang z prowincji
      Zhejiang za drukowanie Biblii i innych materiałów religijnych. Zaledwie kilka
      miesięcy temu za przemycanie Biblii aresztowano protestanta.
      30 maja 2001 r. w chińskiej, tzw. wewnętrznej Mongolii aresztowano 35
      chrześcijan zebranych na spotkaniu modlitewnym, oskarżając ich o "nielegalną
      działalność religijną". Dwudziestu wypuszczono po zapłaceniu 24 dolarów, 15
      wysłano do obozów pracy reedukacyjnej.
      W Wielki Piątek 2001 r. w Pekinie aresztowany został bp Cosmas Shi Enxiang - 79-
      letni biskup miasta Yixian we wschodniej prowincji Hebei. Razem z nim do
      więzienia trafiło siedmiu księży i 13 wiernych. Bp Enxiang, który spędził
      prawie 30 lat w więzieniach, ukrywał się przed komunistyczną policją od 1996 r.
      Na początku listopada 2001 r. - za odmowę wstąpienia do Stowarzyszenia
      Patriotycznego - chińskie władze zniszczyły prawie całą strukturę podziemnego
      Kościoła w diecezji Feng Xiang w Shaanxi (środkowe Chiny). Aresztowany został
      bp Lucas Li Jingfeng i jego asystent, 12 księży przymusowo skierowano na kursy
      indoktrynacji, zamknięto klasztor i dwa konwenty, a seminarzystów, mnichów i
      siostry zakonne odesłano do domów.
      • reichman Re: in pectore 14.06.04, 20:14
        Co powiesz o torturach Made in USA?
        • iza.bella.iza Re: in pectore 14.06.04, 21:22
          reichman napisał:

          > Co powiesz o torturach Made in USA?

          Załóż wątek na ten temat i tam czekaj na wpisy. Tu rozmawiamy o CHRL.
          • maksimum Re: in pectore 14.06.04, 21:30
            Slyszalem o aborcjach,ale to byla stara spiewka sprzed 30 lat,ktora lupus tutaj
            uwspolczesnia.
            • maksimum WEZ SE LUPUS LICZYDLO 14.06.04, 22:02
              Wiem,ze umiesz ludzi dobrze na placz brac i to Ci sie liczy na plus,szczegolnie
              jak bedziesz bral udzial w wyborach.
              A teraz przejdzmy do faktow.
              Ludnosc Chin rocznie powieksza sie o okolo 10 mln.
              Zakladajac,ze jest ich 1,3 mld to przyrost naturalny jest tam 0,75% czyli 7,5
              promila,co jest bardzo duzo jak na obecne czasy.
              W EUropie jest 3x mniej ludnosci niz w Chinach a przerostem EU moze sie
              pochwalic ok 1 mln rocznie i to w duzej mierze dzieki imigracji.
              Are You with me Lupus?
              Rachunki mnie sie nie zgadzaja,co do tego jednego czy dwojki dzieci w rodzinie!
              W EU przecietnie jest 1-2 dzieci i przyrost ludnosci jest 3x mniejszy niz w
              Chinach.
              • maksimum WEZ SE LUPUS LICZYDLO-ARE YOU WITH ME LUPUS? 14.06.04, 22:14
                maksimum napisał:

                > Wiem,ze umiesz ludzi dobrze na placz brac i to Ci sie liczy na
                plus,szczegolnie
                >
                > jak bedziesz bral udzial w wyborach.
                > A teraz przejdzmy do faktow.
                > Ludnosc Chin rocznie powieksza sie o okolo 10 mln.
                > Zakladajac,ze jest ich 1,3 mld to przyrost naturalny jest tam 0,75% czyli 7,5
                > promila,co jest bardzo duzo jak na obecne czasy.
                > W EUropie jest 3x mniej ludnosci niz w Chinach a przerostem EU moze sie
                > pochwalic ok 1 mln rocznie i to w duzej mierze dzieki imigracji.
                > Are You with me Lupus?
                > Rachunki mnie sie nie zgadzaja,co do tego jednego czy dwojki dzieci w
                rodzinie!
                > W EU przecietnie jest 1-2 dzieci i przyrost ludnosci jest 3x mniejszy niz w
                > Chinach.

                To byly dane z pamieci,a tu masz dokladniejsze dane statystyczne:

                www.chinatoday.com/people/people.htm
                Rocznie Chinczykow przybywa 12,79 mln co daje przyrost naturalny 1%.
                Mowiac po polsku 10 promile rocznie.
                Zeby Ci sie nie pomylily promile z propaganda!
                Zwalily mnie z nog te wyciskacze lez,wiec zajrzalem do rocznika sttystycznego.

                CO TY NA TO LUPUS???????

                • maksimum Re: WEZ SE LUPUS LICZYDLO-ARE YOU WITH ME LUPUS? 14.06.04, 22:17
                  maksimum napisał:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > > Wiem,ze umiesz ludzi dobrze na placz brac i to Ci sie liczy na
                  > plus,szczegolnie
                  > >
                  > > jak bedziesz bral udzial w wyborach.
                  > > A teraz przejdzmy do faktow.
                  > > Ludnosc Chin rocznie powieksza sie o okolo 10 mln.
                  > > Zakladajac,ze jest ich 1,3 mld to przyrost naturalny jest tam 0,75% czyli
                  > 7,5
                  > > promila,co jest bardzo duzo jak na obecne czasy.
                  > > W EUropie jest 3x mniej ludnosci niz w Chinach a przerostem EU moze sie
                  > > pochwalic ok 1 mln rocznie i to w duzej mierze dzieki imigracji.
                  > > Are You with me Lupus?
                  > > Rachunki mnie sie nie zgadzaja,co do tego jednego czy dwojki dzieci w
                  > rodzinie!
                  > > W EU przecietnie jest 1-2 dzieci i przyrost ludnosci jest 3x mniejszy niz
                  > w
                  > > Chinach.
                  >
                  > To byly dane z pamieci,a tu masz dokladniejsze dane statystyczne:
                  >
                  > www.chinatoday.com/people/people.htm
                  > Rocznie Chinczykow przybywa 12,79 mln co daje przyrost naturalny 1%.
                  > Mowiac po polsku 10 promile rocznie.
                  > Zeby Ci sie nie pomylily promile z propaganda!
                  > Zwalily mnie z nog te wyciskacze lez,wiec zajrzalem do rocznika sttystycznego.
                  >
                  > CO TY NA TO LUPUS???????
                  --------------------------------------------------------------------------------
                  ----A teraz se zobacz jak w Polsce ludzi ubywa przy tym jednym standardowym
                  dziecku,a czasem dwoch.
                  www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/pl.html#People
                  • maksimum Re: WEZ SE LUPUS LICZYDLO-ARE YOU WITH ME LUPUS? 14.06.04, 22:22
                    maksimum napisał:

                    > maksimum napisał:
                    >
                    > > maksimum napisał:
                    > >
                    > > > Wiem,ze umiesz ludzi dobrze na placz brac i to Ci sie liczy na
                    > > plus,szczegolnie
                    > > >
                    > > > jak bedziesz bral udzial w wyborach.
                    > > > A teraz przejdzmy do faktow.
                    > > > Ludnosc Chin rocznie powieksza sie o okolo 10 mln.
                    > > > Zakladajac,ze jest ich 1,3 mld to przyrost naturalny jest tam 0,75% c
                    > zyli
                    > > 7,5
                    > > > promila,co jest bardzo duzo jak na obecne czasy.
                    > > > W EUropie jest 3x mniej ludnosci niz w Chinach a przerostem EU moze s
                    > ie
                    > > > pochwalic ok 1 mln rocznie i to w duzej mierze dzieki imigracji.
                    > > > Are You with me Lupus?
                    > > > Rachunki mnie sie nie zgadzaja,co do tego jednego czy dwojki dzieci w
                    >
                    > > rodzinie!
                    > > > W EU przecietnie jest 1-2 dzieci i przyrost ludnosci jest 3x mniejszy
                    > niz
                    > > w
                    > > > Chinach.
                    > >
                    > > To byly dane z pamieci,a tu masz dokladniejsze dane statystyczne:
                    > >
                    > > www.chinatoday.com/people/people.htm
                    > > Rocznie Chinczykow przybywa 12,79 mln co daje przyrost naturalny 1%.
                    > > Mowiac po polsku 10 promile rocznie.
                    > > Zeby Ci sie nie pomylily promile z propaganda!
                    > > Zwalily mnie z nog te wyciskacze lez,wiec zajrzalem do rocznika sttystyczn
                    > ego.
                    > >
                    > > CO TY NA TO LUPUS???????
                    > ------------------------------------------------------------------------------
                    -
                    > -
                    > ----A teraz se zobacz jak w Polsce ludzi ubywa przy tym jednym standardowym
                    > dziecku,a czasem dwoch.
                    > www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/pl.html#People
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    -Wytlumacz mnie jak chlop chlopu Lupus,bez brania mnie na placz,bo dziewczyny
                    rycza tak przy kompach,ze ja to w NYC slysze.
                    Jak to jest ,ze w Polsce jest jedno dziecko,naximum dwa i ludzi ubywa,a w
                    Chinach jak twierdzisz jest tez jedno dziecko,maximum dwa i przybywa ich 1%
                    rocznie.
                    Mnie na placz ciezko wziac,bo ja lubie na cyferkach operowac.
              • lupus.lupus Re: WEZ SE LUPUS LICZYDLO 15.06.04, 00:31
                Maćku,
                U nas już po północy i już ledwo kontaktuję. Jutro odkurzę liczydło i wszystko
                przeliczę. Przypadki, które przytoczyłem to nie żadne uwspółcześnienie. Dotyczą
                lat 90.
                • Gość: marynat A tak na marginesie. Kilka refleksji o demokracj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 03:25

                  Po czym poznać, że gdzieś jest demokracja?

                  Czy to chodzi dosłownie o „ludowładztwo”? Że niby: władza ludu, sprawowana
                  przez lud i dla ludu? Ale kto to jest „lud”? Czy to są „wszyscy”, czy
                  wystarczy „większość”? Ale, jak jest większość, to musi być i „mniejszość”. A
                  właściwie dwie mniejszości. Ta podatna na dyskryminację mniejszość, którą
                  trzeba chronić przed despotyzmem większości i ta wredna mniejszość, przed którą
                  wszyscy się muszą zabezpieczać, czyli jakaś tam „elita” (kążdy sobie może z
                  listy wybrać, co mu pasuje: kręgi kierownicze partii rządzącej?, elita władzy
                  państwowej?, elita pieniądza?, elita wiedzy?, elita „resortów siłowych”?, elita
                  sużb specjalnych? , szeroko rozumiana „klasa polityczna”?, polityczno-biznesowa
                  oligarchia?, nomenklatura?, biurokracja?, warstwa oświecona?, albo odwrotnie –
                  „ GTW”, czyli niejawna mafijna klika przestepców, populistów, komuchów,
                  skorumpowanych urzędasów, beznadziejnych i aroganckich ciemniaków?, itp.). Czy
                  mamy prostą zależność: jeśli władza należy do „prostego ludu” - to
                  jest „demokracja”, a jeśli do „elity” – to jest „dyktatura”?

                  Czy może ważny jest rodzaj i sposób legitymizacji „elity”? Legitymizacja może
                  być „zewnetrzna”, czyli przez uznanie międzynarodowe, albo „wewnetrzna” – z
                  wyborów. W Polsce największa frekwencja i jednomyślne poparcie dla władz były w
                  PRL. Prawie 100%. I uznanie międzynarodowe jak dzwon. Państwo należące do grona
                  założycieli ONZ!

                  A jak jest obecnie z legitymizacją władz w Chinach? Zewnętrzna w 1-szym
                  gatunku. Członek ONZ i Rady Bezpieczeństwa! A wewnetrzna? Jaka tam jest
                  ordynacja? A procedury wyborcze – uczciwe czy nie? Jak to jest zorganizowane w
                  praktyce? Zdaje się, że dominuje partia komunistyczna. Czy w niej jest
                  demokracja? A wybory własz samorządowych i państwowych? Czy Chiny mają władzę
                  z „uczciwych” wyborów? Czy takie komunistyczne hokus-pokus? ( Tylko - kto
                  ocenia i decyduje, czy wybory były uczciwe?)
                  Jeśli krajem rzadzą komitety partyjne i władze przyniesione z komiterów w
                  teczkach, a cały system jest oparty na bagnetach, trzyma się kurczowo stołków i
                  terrororem eliminuje potencjalnych kontrkandydatów, opozycję i jej zwolenników –
                  to czy jest to „typ demokracji charakterystyczny dla tamtejszej kultury i
                  tradycji”, czy, po prostu, despotyczna dyktatura i tyrania?

                  A może to nie chodzi o to, KTO I CZEMU sprawuje władzę, ale JAK ta władza jest
                  sprawowana? Czyli, że kiedy mówimy o „demokracji”, to chodzi o
                  rozróżnienie „miękkich” (łagodnych, wyrozumiałych i przyjaznych),
                  albo „twardych” (despotycznych, arbitralnych i brutalnych) metod sprawowania
                  władzy wykonawczej? Jeśli metody są „miękkie” i milusie – to „Amnesty
                  International” i helsińska Fundacja Praw Człowieka dadzą PAŃSTWU demokratyczny
                  certyfikat. Jeśli „twarde” – to nie dadzą. Wpiszą je na listę łamaczy praw
                  człowieka i jeszcze poszczują Międzynarodowym Trybunałem... albo - co gorsza -
                  Amerykanami. A ci – rach ciach - zaliczą je do „imperium zła” i, jeśli uznają,
                  że leży to w interesie USA - nałożą sankcje, zbombardują, wysadzą desant
                  Marines i, ktoś będzie mieć przechlapane... choć operacja odbędzie się ”dla
                  jego dobra”... Oczywiście – to nie dotyczy takiego klosa jak Chiny, zwłaszcza,
                  że przestał być wojowniczy, nie wspiera już ruchów narodowo-wyzwoleńczych, nie
                  straszy sąsiadów, nie wysyła „chińskich ochotników” na fronty walki z
                  imperializmem. Ostatnio nawet przyłącza się do krucjaty antyterrorystycznej...

                  Oczywiście „demokracja” nie powinna się też wtrącać zbytnio do gospodarki, bo
                  wtedy jest „socjalizm”; ani w sprawy prywatne – bo wtedy jest „totalitaryzm”. I
                  w ogóle się nie powinna zbyt w nic wtrącać ani niczym szczegółowo nie
                  zarządzać - bo wtedy jest „biurokracja”. A jak jest biurokracja to
                  i „korupcja”, bo taki biurokrata, zwłaszcza państwowy i samorządowy, albo – nie
                  daj Bóg, partyjny – to wiadomo, z gołej pensji żyć nie lubi i przy byle okazji
                  pyta: „A co ja z tego będę miał?”....

                  A może najważniejsza jest efektywność? Może nie jest ważne KTO, CZEMU I JAK –
                  bo to są tylko mało ważne środki, ale ważne jest W CZYIM INTERESIE I Z JAKIM
                  SKUTKIEM NA DŁUŻSZĄ METĘ? Może to jest materializacja takiego darwinizmu
                  społecznego uznajacego za najwyższy cel ewolucji: przetrwanie gatunku? Nie
                  ważne prawa jednostki, tylko wykalkulowany „interes zbiorowości”? Nie ważne
                  losy ludzi współczesnych – tylko praca, dyscyplina i budowa solidnych pozycji
                  startowych dla nastepnych pokoleń do budowy „cywilizacji przyszłości”?

                  A może, jeśli mówimy „demokracja” to chodzi nam o harmonijne połączenie „władzy
                  ludu”, (czyli emanacji woli szlachetnej większości) i „miękkiego” obchodzenia
                  się przez tę władającą, ludową większość z wszelkimi mniejszościami oraz
                  jednostkami (zwłaszcza z tymi, które łamią prawa ustanowione przez większość)?
                  I jeszcze, żeby było mądrze, sprawiedliwie, uczciwie, sprawnie i kompetentnie?
                  Jeśli tak – to ideałem byłaby może jakaś mała demokracyjka na sympatycznej
                  wysepce w umiarkowanym klimacie. Zaludniona przez życzliwych i pogodnych
                  sygnatariuszy Umowy Społecznej. Doskonałych moralnie i solennie warunków tej
                  umowy dochowujących. Wysepka mogłaby się nazywać np. UTOPIĄ.
                  A i tak, na Forum Kraj, ktoś by tam jakąś dziurę w całym znalazł !

                  Tematem następnych „impresji”, (bo mnie to męczy), będzie KORUPCJONIZM
                  PAŃSTWOWO PRYWATNY, jako forma ustrojowa, a bardziej szczegółowo – „realny
                  postkomunizm”, jako stadium przejściowe między „realnym socjalizmem” w wersji
                  RWPG-owskiej, a „realnym kapitalizmem” w wersji UE.
                  • maksimum Re: A tak na marginesie. Kilka refleksji o demokr 15.06.04, 06:30
                    Gość portalu: marynat napisał(a):

                    > A jak jest obecnie z legitymizacją władz w Chinach? Zewnętrzna w 1-szym
                    > gatunku. Członek ONZ i Rady Bezpieczeństwa! A wewnetrzna? Jaka tam jest
                    > ordynacja? A procedury wyborcze – uczciwe czy nie? Jak to jest zorganizow
                    > ane w
                    > praktyce? Zdaje się, że dominuje partia komunistyczna.

                    Sa to potomkowie komunistow,ktorzy sa bardziej kapitalistyczni niz
                    demokratyczna Rosja.

                    > Czy w niej jest
                    > demokracja? A wybory własz samorządowych i państwowych? Czy Chiny mają władzę
                    > z „uczciwych” wyborów? Czy takie komunistyczne hokus-pokus? ( Tylko
                    > - kto ocenia i decyduje, czy wybory były uczciwe?)

                    Sprawa jest bardzo prosta.
                    Czym masz wiecej parti,tym mniejsze sa tarcia wewnetrzne.
                    Przy systemie jednopartyjnym,sa duze tarcia wewnatrz partii.
                    Kto wygrywa?
                    Dziecko rozumie,ze przy tak duzym wzroscie populacji MUSISZ miec wysoki
                    przyrost gospodarczy,bo inaczej to ludzie wyjda na ulice i zmienia wladze.
                    Nawet jak nie wyjda na ulice,to poprzez glosowania wewnatrz partyjne zmienia
                    wladze.

                    > Jeśli krajem rzadzą komitety partyjne i władze przyniesione z komiterów w
                    > teczkach, a cały system jest oparty na bagnetach, trzyma się kurczowo stołków
                    i terrororem eliminuje potencjalnych kontrkandydatów, opozycję i jej
                    zwolenników – to czy jest to „typ demokracji charakterystyczny dla tamtejszej
                    >kultury i tradycji”, czy, po prostu, despotyczna dyktatura i tyrania?

                    Przeczysz sobie!
                    Niewolnik NIE JEST WYDAJNY!
                    Sprawdz zyciorysy rzadzacych w Chinach.
                    Wszyscy maja studia i czesc z nich na Zachodzie.
                    Niemal wszyscy maja studia politechniczne,a nie jakis horseshit WSNS.

                    > A może to nie chodzi o to, KTO I CZEMU sprawuje władzę, ale JAK ta władza
                    jest sprawowana? Czyli, że kiedy mówimy o „demokracji”, to chodzi o
                    > rozróżnienie „miękkich” (łagodnych, wyrozumiałych i przyjaznych),
                    > albo „twardych” (despotycznych, arbitralnych i brutalnych) metod sp
                    > rawowania władzy wykonawczej? Jeśli metody są „miękkie” i milusie – to
                    > „Amnesty
                    > International” i helsińska Fundacja Praw Człowieka dadzą PAŃSTWU demokrat
                    > yczny certyfikat.

                    Who gives the shit about Helsinska Fundacja Praw Czlowieka?
                    A jak bedzie zalamanie gospodarcze w Chinach-to Hesinska Fundacja Praw Czlowieka
                    pomoze Chinom zywic ich obywateli??????????
                    Zyjemy w swiecie realnym,a nie jakies pseudointelektuane hocki-klocki
                    helsinskie.
                    Albo sie ma prace i zarcie,albo sie go nie ma i na tym sie zaczyna i konczy
                    filozofia zycia ludzkiego.

                    > Jeśli „twarde” – to nie dadzą. Wpiszą je na listę
                    > łamaczy praw
                    > człowieka i jeszcze poszczują Międzynarodowym Trybunałem... albo - co gorsza
                    > Amerykanami. A ci – rach ciach - zaliczą je do „imperium zła”
                    > i, jeśli uznają,
                    > że leży to w interesie USA - nałożą sankcje, zbombardują, wysadzą desant
                    > Marines i, ktoś będzie mieć przechlapane... choć operacja odbędzie się ”d
                    > la jego dobra”... Oczywiście – to nie dotyczy takiego klosa jak Chiny,
                    > zwłaszcza,
                    > że przestał być wojowniczy, nie wspiera już ruchów narodowo-wyzwoleńczych,
                    nie straszy sąsiadów, nie wysyła „chińskich ochotników” na fronty walki
                    > z imperializmem. Ostatnio nawet przyłącza się do krucjaty
                    >antyterrorystycznej...
                    >
                    > Oczywiście „demokracja” nie powinna się też wtrącać zbytnio do gosp
                    > odarki, bo wtedy jest „socjalizm”; ani w sprawy prywatne – bo wtedy jest
                    > „totalitaryzm”. I
                    > w ogóle się nie powinna zbyt w nic wtrącać ani niczym szczegółowo nie
                    > zarządzać - bo wtedy jest „biurokracja”. A jak jest biurokracja to
                    > i „korupcja”, bo taki biurokrata, zwłaszcza państwowy i samorządowy
                    > , albo – nie
                    > daj Bóg, partyjny – to wiadomo, z gołej pensji żyć nie lubi i przy byle o
                    > kazji pyta: „A co ja z tego będę miał?”....
                    >
                    > A może najważniejsza jest efektywność? Może nie jest ważne KTO, CZEMU I JAK 
                    > 211;
                    > bo to są tylko mało ważne środki, ale ważne jest W CZYIM INTERESIE I Z JAKIM
                    > SKUTKIEM NA DŁUŻSZĄ METĘ? Może to jest materializacja takiego darwinizmu
                    > społecznego uznajacego za najwyższy cel ewolucji: przetrwanie gatunku? Nie
                    > ważne prawa jednostki, tylko wykalkulowany „interes zbiorowości”?

                    Prawa jednostki sa wazne dla spolecznosci w ktorej ta jednostka zyje.
                    Inna spolecznosc(helsinska) ma inne prawa i niech sie odpieprzy od innych
                    spolecznosci.

                    > Nie ważne
                    > losy ludzi współczesnych – tylko praca, dyscyplina i budowa solidnych poz
                    > ycji startowych dla nastepnych pokoleń do budowy „cywilizacji przyszłości̶
                    > 1;?
                    > A może, jeśli mówimy „demokracja” to chodzi nam o harmonijne połącz
                    > enie „władzy ludu”, (czyli emanacji woli szlachetnej większości) i „miękkiego
                    > 221; obchodzenia
                    > się przez tę władającą, ludową większość z wszelkimi mniejszościami oraz
                    > jednostkami (zwłaszcza z tymi, które łamią prawa ustanowione przez
                    większość)?
                    > I jeszcze, żeby było mądrze, sprawiedliwie, uczciwie, sprawnie i kompetentnie?
                    > Jeśli tak – to ideałem byłaby może jakaś mała demokracyjka na sympatycznej
                    > wysepce w umiarkowanym klimacie. Zaludniona przez życzliwych i pogodnych
                    > sygnatariuszy Umowy Społecznej. Doskonałych moralnie i solennie warunków tej
                    > umowy dochowujących. Wysepka mogłaby się nazywać np. UTOPIĄ.
                    > A i tak, na Forum Kraj, ktoś by tam jakąś dziurę w całym znalazł !
                    >
                    > Tematem następnych „impresji”, (bo mnie to męczy), będzie KORUPCJONIZM
                    > PAŃSTWOWO PRYWATNY, jako forma ustrojowa, a bardziej szczegółowo – „
                    > ;realny postkomunizm”, jako stadium przejściowe między „realnym socjalizmem
                    > ” w wersji RWPG-owskiej, a „realnym kapitalizmem” w wersji UE.
                  • hydy kiedy jest demokracja? 15.06.04, 07:13
                    demokracja to określony system politycznoprawny, na który składa się wiele
                    elementów, które muszą wystąpić jednocześnie; abstrahując od szczegółowych
                    założeń i ujmując to możliwie szeroko, można rzec w wielkim skrócie, iż muszą
                    wystąpić:
                    1. konkretne rozwiązania materialnoprawne (zasada "nieretroakcji", równość
                    wobec prawa, domniemanie niewinności, wolność zgromadzeń, pluralizm i
                    różnorodność form działalności publicznej, etc., etc.),
                    2. konkretne rozwiązania formalnoprawne - czyli proceduralne (rozdział władz,
                    eliminowanie norm niższych, niezgodnych z wyższymi, lub naruszających zasady,
                    instancyjność postępowania, transparentość działań władz, etc., etc.)

                    fundamentem tego systemu, na co warto zwrócić szczególną uwagę, jest zasada
                    praworządności - czyli związanie przepisami zarówno władzy, jak i obywateli:
                    innymi słowy i władza i obywatel nie może robić tego co dusza zapragnie - lecz
                    jedynie poruszać się w obrębie norm tworzących system: a więc mamy:
                    1. praworządność materialną - przestrzeganie zasad,
                    2. praworządność formalną - przestrzeganie procedur.

                    a teraz pytanie do maximum'a: a jak jest w Chinach?
                    • maksimum Re: kiedy jest demokracja? 15.06.04, 07:21
                      hydy napisał:

                      > demokracja to określony system politycznoprawny, na który składa się wiele
                      > elementów, które muszą wystąpić jednocześnie; abstrahując od szczegółowych
                      > założeń i ujmując to możliwie szeroko, można rzec w wielkim skrócie, iż muszą
                      > wystąpić:
                      > 1. konkretne rozwiązania materialnoprawne (zasada "nieretroakcji", równość
                      > wobec prawa, domniemanie niewinności, wolność zgromadzeń, pluralizm i
                      > różnorodność form działalności publicznej, etc., etc.),
                      > 2. konkretne rozwiązania formalnoprawne - czyli proceduralne (rozdział władz,
                      > eliminowanie norm niższych, niezgodnych z wyższymi, lub naruszających
                      zasady,
                      > instancyjność postępowania, transparentość działań władz, etc., etc.)
                      > fundamentem tego systemu, na co warto zwrócić szczególną uwagę, jest zasada
                      > praworządności - czyli związanie przepisami zarówno władzy, jak i obywateli:
                      > innymi słowy i władza i obywatel nie może robić tego co dusza zapragnie -
                      lecz jedynie poruszać się w obrębie norm tworzących system: a więc mamy:
                      > 1. praworządność materialną - przestrzeganie zasad,
                      > 2. praworządność formalną - przestrzeganie procedur.
                      >
                      > a teraz pytanie do maximum'a: a jak jest w Chinach?

                      Jestem pewien,ze sa z siebie zadowoleni i nie przejmuja sie krytyka z zewnatrz.
                      • hydy Re: kiedy jest demokracja? 15.06.04, 08:08
                        maksimum napisał:

                        > hydy napisał:
                        >
                        > > demokracja to określony system politycznoprawny, na który składa się wiele
                        >
                        > > elementów, które muszą wystąpić jednocześnie; abstrahując od szczegółowych
                        >
                        > > założeń i ujmując to możliwie szeroko, można rzec w wielkim skrócie, iż mu
                        > szą
                        > > wystąpić:
                        > > 1. konkretne rozwiązania materialnoprawne (zasada "nieretroakcji", równość
                        >
                        > > wobec prawa, domniemanie niewinności, wolność zgromadzeń, pluralizm i
                        > > różnorodność form działalności publicznej, etc., etc.),
                        > > 2. konkretne rozwiązania formalnoprawne - czyli proceduralne (rozdział wła
                        > dz,
                        > > eliminowanie norm niższych, niezgodnych z wyższymi, lub naruszających
                        > zasady,
                        > > instancyjność postępowania, transparentość działań władz, etc., etc.)
                        > > fundamentem tego systemu, na co warto zwrócić szczególną uwagę, jest zasad
                        > a
                        > > praworządności - czyli związanie przepisami zarówno władzy, jak i obywatel
                        > i:
                        > > innymi słowy i władza i obywatel nie może robić tego co dusza zapragnie -
                        > lecz jedynie poruszać się w obrębie norm tworzących system: a więc mamy:
                        > > 1. praworządność materialną - przestrzeganie zasad,
                        > > 2. praworządność formalną - przestrzeganie procedur.
                        > >
                        > > a teraz pytanie do maximum'a: a jak jest w Chinach?
                        >
                        > Jestem pewien,ze sa z siebie zadowoleni i nie przejmuja sie krytyka z
                        zewnatrz.

                        a skąd to wiesz?
                        • maksimum Re: kiedy jest demokracja? 15.06.04, 09:28
                          hydy napisał:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > hydy napisał:
                          > >
                          > > > demokracja to określony system politycznoprawny, na który składa się
                          > wiele
                          > >
                          > > > elementów, które muszą wystąpić jednocześnie; abstrahując od szczegół
                          > owych
                          > >
                          > > > założeń i ujmując to możliwie szeroko, można rzec w wielkim skrócie,
                          > iż mu
                          > > szą
                          > > > wystąpić:
                          > > > 1. konkretne rozwiązania materialnoprawne (zasada "nieretroakcji", ró
                          > wność
                          > >
                          > > > wobec prawa, domniemanie niewinności, wolność zgromadzeń, pluralizm i
                          >
                          > > > różnorodność form działalności publicznej, etc., etc.),
                          > > > 2. konkretne rozwiązania formalnoprawne - czyli proceduralne (rozdzia
                          > ł wła
                          > > dz,
                          > > > eliminowanie norm niższych, niezgodnych z wyższymi, lub naruszających
                          >
                          > > zasady,
                          > > > instancyjność postępowania, transparentość działań władz, etc., etc.)
                          >
                          > > > fundamentem tego systemu, na co warto zwrócić szczególną uwagę, jest
                          > zasad
                          > > a
                          > > > praworządności - czyli związanie przepisami zarówno władzy, jak i oby
                          > watel
                          > > i:
                          > > > innymi słowy i władza i obywatel nie może robić tego co dusza zapragn
                          > ie -
                          > > lecz jedynie poruszać się w obrębie norm tworzących system: a więc mamy:
                          > > > 1. praworządność materialną - przestrzeganie zasad,
                          > > > 2. praworządność formalną - przestrzeganie procedur.
                          > > >
                          > > > a teraz pytanie do maximum'a: a jak jest w Chinach?
                          > >
                          > > Jestem pewien,ze sa z siebie zadowoleni i nie przejmuja sie krytyka z
                          > zewnatrz.
                          >
                          > a skąd to wiesz?

                          Widac po rozwoju gospodarczym,ktory w Chinach jest ,a w demokratycznej EU nie
                          ma.
                          Odpowiedzialem Ci na twoj post w "TYLKO SZCZERZE KATARYNA" bo tutaj jest za
                          duzo laikow.
                          • hydy Re: kiedy jest demokracja? 15.06.04, 09:43
                            maksimum napisał:

                            > Odpowiedzialem Ci na twoj post w "TYLKO SZCZERZE KATARYNA" bo tutaj jest za
                            > duzo laikow.

                            ok. odpiszę tam.
                            • reichman Re: kiedy jest demokracja? 15.06.04, 11:33
                              Prawdziwa demokracja jest bezposrednia, a nie poprzez tzw. przedstawicieli.
                              Uwazam, iz kazdy, kto chce byc u wladzy (chocby nawet "tylko" jako posel do
                              parlamentu), jest z gory (a priori) podejrzany o niskie motywy, bowiem w 99%
                              motywacja tych ludzi (to jest kandydatow na zawodowych politykow) jest chec
                              uzyskania wladzy nad innymi, a przy okazji tez wzbogacenia sie. Stad, za S+P
                              Athurem C. Clarkiem (wynalazca sztucznych satelitow), postuluje, aby do sejmu
                              czy tez parlamentu europejskiego, a takze na stanowisko prezydenta LOSOWAC
                              sposrod Polakow po studiach i nie karanych, w wieku 18-80 lat. W ten sposob we
                              wladzach nie znajda sie w 99% karierowicze, ludzie bez skrupulow, a sejm bedzie
                              prawdziwa reprezentacja naszych elit... Podobnie z prezydentem: bedzie nim nie
                              karierowicz zadny wladzy, a osoba powolana na to stanowisko przez tzw. slepy
                              los, a nie zakulisowe machinacje i natretna propagande. Na dodatek ten system
                              wyboru politykow bedzie znacznie tanszy niz obcecny i odsunie od wplywu na losy
                              panstwa osob doszczetnie skorumpowanych, czyli tzw. elity polityczne. NA SERIO!
                              "Kamila"
                              • hydy Re: kiedy jest demokracja? 15.06.04, 11:40
                                reichman napisał:

                                > Prawdziwa demokracja jest bezposrednia, a nie poprzez tzw. przedstawicieli.

                                praktykowano ja w takiej "czystej" formie m.in. w starożytnych Atenach, co
                                zapewne wiesz - i sprawdza siuę jedynie w małych społecznościach;
                                we współczesnych systemach prawnych przejawia sie jedynie w instytucji
                                referendum powszechnego i lokalnego - jest po prostu dysfukcjonalna ze względu
                                na rozwój mnogości zadań i fukcji państwa i złożoności wspólczesnego życia
                                społeczno-gospodarczego.

                                > Uwazam, iz kazdy, kto chce byc u wladzy (chocby nawet "tylko" jako posel do
                                > parlamentu), jest z gory (a priori) podejrzany o niskie motywy, bowiem w 99%
                                > motywacja tych ludzi (to jest kandydatow na zawodowych politykow) jest chec
                                > uzyskania wladzy nad innymi, a przy okazji tez wzbogacenia sie. Stad, za S+P
                                > Athurem C. Clarkiem (wynalazca sztucznych satelitow), postuluje, aby do sejmu
                                > czy tez parlamentu europejskiego, a takze na stanowisko prezydenta LOSOWAC
                                > sposrod Polakow po studiach i nie karanych, w wieku 18-80 lat. W ten sposob
                                we
                                > wladzach nie znajda sie w 99% karierowicze, ludzie bez skrupulow, a sejm
                                bedzie
                                >
                                > prawdziwa reprezentacja naszych elit... Podobnie z prezydentem: bedzie nim
                                nie
                                > karierowicz zadny wladzy, a osoba powolana na to stanowisko przez tzw. slepy
                                > los, a nie zakulisowe machinacje i natretna propagande. Na dodatek ten system
                                > wyboru politykow bedzie znacznie tanszy niz obcecny i odsunie od wplywu na
                                losy
                                >
                                > panstwa osob doszczetnie skorumpowanych, czyli tzw. elity polityczne. NA
                                SERIO!
                                >
                                > "Kamila"

                                dość oryginalna koncepcja :)
                                • reichman Re: kiedy jest demokracja? 15.06.04, 13:52
                                  hydy napisał:
                                  reichman napisał: Prawdziwa demokracja jest bezposrednia, a nie poprzez tzw.
                                  przedstawicieli.
                                  - praktykowano ja w takiej "czystej" formie m.in. w starożytnych Atenach, co
                                  zapewne wiesz - i sprawdza siuę jedynie w małych społecznościach;
                                  we współczesnych systemach prawnych przejawia sie jedynie w instytucji
                                  referendum powszechnego i lokalnego - jest po prostu dysfukcjonalna ze względu
                                  na rozwój mnogości zadań i fukcji państwa i złożoności wspólczesnego życia
                                  społeczno-gospodarczego.
                                  K: Tlumaczenie globalistow... Narod sklada sie z lokalnych spolecznosci, czemu
                                  wiec nie wprowadzimy, na poczatek, demokracji bezposredniej (moze tez i przez
                                  Internet) na szczeblu lokalnym? Jak w Szwajcarii i Islandii?

                                  K: Uwazam, iz kazdy, kto chce byc u wladzy (chocby nawet "tylko" jako posel do
                                  parlamentu), jest z gory (a priori) podejrzany o niskie motywy, bowiem w 99%
                                  motywacja tych ludzi (to jest kandydatow na zawodowych politykow) jest chec
                                  uzyskania wladzy nad innymi, a przy okazji tez wzbogacenia sie. Stad, za S+P
                                  Athurem C. Clarkiem (wynalazca sztucznych satelitow), postuluje, aby do sejmu
                                  czy tez parlamentu europejskiego, a takze na stanowisko prezydenta LOSOWAC
                                  sposrod Polakow po studiach i nie karanych, w wieku 18-80 lat. W ten sposob
                                  we wladzach nie znajda sie w 99% karierowicze, ludzie bez skrupulow, a sejm
                                  bedzie prawdziwa reprezentacja naszych elit... Podobnie z prezydentem: bedzie
                                  nim nie karierowicz zadny wladzy, a osoba powolana na to stanowisko przez tzw.
                                  slepy los, a nie zakulisowe machinacje i natretna propagande. Na dodatek ten
                                  system wyboru politykow bedzie znacznie tanszy niz obcecny i odsunie od wplywu
                                  na losy panstwa osob doszczetnie skorumpowanych, czyli tzw. elity polityczne.
                                  NA SERIO!

                                  - dość oryginalna koncepcja :)
                                  K: Jak pisalem, nie moja bynajmniej... :)
                  • Gość: wartburg paradoks IP: *.b.dial.de.ignite.net 15.06.04, 14:21
                    Gość portalu: marynat napisał(a):

                    )
                    ) Po czym poznać, że gdzieś jest demokracja?
                    )
                    ) Czy to chodzi dosłownie o „ludowładztwo”? Że niby: władza ludu, spr
                    ) awowana
                    ) przez lud i dla ludu? Ale kto to jest „lud”? Czy to są „wszys
                    ) cy”, czy
                    ) wystarczy „większość”? Ale, jak jest większość, to musi być i R
                    ) 22;mniejszość”. A
                    ) właściwie dwie mniejszości. Ta podatna na dyskryminację mniejszość, którą
                    ) trzeba chronić przed despotyzmem większości i ta wredna mniejszość, przed
                    którą
                    )
                    ) wszyscy się muszą zabezpieczać, czyli jakaś tam „elita” (kążdy sobi
                    ) e może z
                    ) listy wybrać, co mu pasuje: kręgi kierownicze partii rządzącej?, elita władzy
                    ) państwowej?, elita pieniądza?, elita wiedzy?, elita „resortów siłowych
                    ) 221;?, elita
                    ) sużb specjalnych? , szeroko rozumiana „klasa polityczna”?, politycz
                    ) no-biznesowa
                    ) oligarchia?, nomenklatura?, biurokracja?, warstwa oświecona?, albo odwrotnie
                    &#
                    ) 8211;
                    ) „ GTW”, czyli niejawna mafijna klika przestepców, populistów, kom
                    ) uchów,
                    ) skorumpowanych urzędasów, beznadziejnych i aroganckich ciemniaków?, itp.).
                    Czy
                    ) mamy prostą zależność: jeśli władza należy do „prostego ludu” - to
                    ) jest „demokracja”, a jeśli do „elity” – to jest &
                    ) #8222;dyktatura”?

                    Ja stosuję dużo prostsze rozróżnienie. W demokracji o zmianie władzy decydują
                    wszyscy uprawnieni do głosowania, natomiast w dyktaturze takiej możliwości nie
                    ma. Tak więc zmiana władzy pociąga za sobą terror i rozlew krwi. Choćby z
                    tego względu bliższa mojemu sercu jest demokracja.
                    )
                    ) Czy może ważny jest rodzaj i sposób legitymizacji „elity”? Legitymi
                    ) zacja może
                    ) być „zewnetrzna”, czyli przez uznanie międzynarodowe, albo „w
                    ) ewnetrzna” – z
                    ) wyborów. W Polsce największa frekwencja i jednomyślne poparcie dla władz były
                    w
                    )
                    ) PRL. Prawie 100%. I uznanie międzynarodowe jak dzwon. Państwo należące do
                    grona
                    )
                    ) założycieli ONZ!
                    )
                    ) A jak jest obecnie z legitymizacją władz w Chinach? Zewnętrzna w 1-szym
                    ) gatunku. Członek ONZ i Rady Bezpieczeństwa! A wewnetrzna? Jaka tam jest
                    ) ordynacja? A procedury wyborcze – uczciwe czy nie? Jak to jest zorganizow
                    ) ane w
                    ) praktyce? Zdaje się, że dominuje partia komunistyczna. Czy w niej jest
                    ) demokracja? A wybory własz samorządowych i państwowych? Czy Chiny mają władzę
                    ) z „uczciwych” wyborów? Czy takie komunistyczne hokus-pokus? ( Tylko
                    ) - kto
                    ) ocenia i decyduje, czy wybory były uczciwe?)
                    ) Jeśli krajem rzadzą komitety partyjne i władze przyniesione z komiterów w
                    ) teczkach, a cały system jest oparty na bagnetach, trzyma się kurczowo stołków
                    i
                    )
                    ) terrororem eliminuje potencjalnych kontrkandydatów, opozycję i jej
                    zwolenników
                    ) –
                    ) to czy jest to „typ demokracji charakterystyczny dla tamtejszej kultury
                    ) i
                    ) tradycji”, czy, po prostu, despotyczna dyktatura i tyrania?
                    )
                    ) A może to nie chodzi o to, KTO I CZEMU sprawuje władzę, ale JAK ta władza
                    jest
                    ) sprawowana? Czyli, że kiedy mówimy o „demokracji”, to chodzi o
                    ) rozróżnienie „miękkich” (łagodnych, wyrozumiałych i przyjaznych),
                    ) albo „twardych” (despotycznych, arbitralnych i brutalnych) metod sp
                    ) rawowania
                    ) władzy wykonawczej? Sam sobie dajesz odpowiedź. Te twarde metody sprawowania
                    władzy z demokracją nie mają nic, bądź też b. niewiele wspólnego.

                    Jeśli metody są „miękkie” i milusie – to
                    ) „Amnesty
                    ) International” i helsińska Fundacja Praw Człowieka dadzą PAŃSTWU demokrat
                    ) yczny
                    ) certyfikat. Jeśli „twarde” – to nie dadzą. Wpiszą je na listę
                    ) łamaczy praw
                    ) człowieka i jeszcze poszczują Międzynarodowym Trybunałem... albo - co gorsza -

                    ) Amerykanami. A ci – rach ciach - zaliczą je do „imperium zła”
                    ) i, jeśli uznają,
                    ) że leży to w interesie USA - nałożą sankcje, zbombardują, wysadzą desant
                    ) Marines i, ktoś będzie mieć przechlapane... choć operacja odbędzie się ”d
                    ) la
                    ) jego dobra”... Oczywiście – to nie dotyczy takiego klosa jak Chiny,
                    ) zwłaszcza,
                    ) że przestał być wojowniczy, nie wspiera już ruchów narodowo-wyzwoleńczych,
                    nie
                    ) straszy sąsiadów, nie wysyła „chińskich ochotników” na fronty walki
                    ) z
                    ) imperializmem. Ostatnio nawet przyłącza się do krucjaty antyterrorystycznej...
                    )
                    ) Oczywiście „demokracja” nie powinna się też wtrącać zbytnio do gosp
                    ) odarki, bo
                    ) wtedy jest „socjalizm”; ani w sprawy prywatne – bo wtedy jest
                    ) „totalitaryzm”. I
                    ) w ogóle się nie powinna zbyt w nic wtrącać ani niczym szczegółowo nie
                    ) zarządzać - bo wtedy jest „biurokracja”. A jak jest biurokracja to
                    ) i „korupcja”, bo taki biurokrata, zwłaszcza państwowy i samorządowy
                    ) , albo – nie
                    ) daj Bóg, partyjny – to wiadomo, z gołej pensji żyć nie lubi i przy byle o
                    ) kazji
                    ) pyta: „A co ja z tego będę miał?”....
                    )
                    ) A może najważniejsza jest efektywność? Może nie jest ważne KTO, CZEMU I JAK 
                    ) 211;
                    ) bo to są tylko mało ważne środki, ale ważne jest W CZYIM INTERESIE I Z JAKIM
                    ) SKUTKIEM NA DŁUŻSZĄ METĘ? Może to jest materializacja takiego darwinizmu
                    ) społecznego uznajacego za najwyższy cel ewolucji: przetrwanie gatunku? Nie
                    ) ważne prawa jednostki, tylko wykalkulowany „interes zbiorowości”? N
                    ) ie ważne
                    ) losy ludzi współczesnych – tylko praca, dyscyplina i budowa solidnych poz
                    ) ycji
                    ) startowych dla nastepnych pokoleń do budowy „cywilizacji przyszłości̶
                    ) 1;?
                    )
                    ) A może, jeśli mówimy „demokracja” to chodzi nam o harmonijne połącz
                    ) enie „władzy
                    ) ludu”, (czyli emanacji woli szlachetnej większości) i „miękkiego
                    ) 221; obchodzenia
                    ) się przez tę władającą, ludową większość z wszelkimi mniejszościami oraz
                    ) jednostkami (zwłaszcza z tymi, które łamią prawa ustanowione przez
                    większość)?
                    ) I jeszcze, żeby było mądrze, sprawiedliwie, uczciwie, sprawnie i kompetentnie?
                    ) Jeśli tak – to ideałem byłaby może jakaś mała demokracyjka na sympatyczne
                    ) j
                    ) wysepce w umiarkowanym klimacie. Zaludniona przez życzliwych i pogodnych
                    ) sygnatariuszy Umowy Społecznej. Doskonałych moralnie i solennie warunków tej
                    ) umowy dochowujących. Wysepka mogłaby się nazywać np. UTOPIĄ.
                    ) A i tak, na Forum Kraj, ktoś by tam jakąś dziurę w całym znalazł !
                    )
                    ) Tematem następnych „impresji”, (bo mnie to męczy), będzie KORUPCJON
                    ) IZM
                    ) PAŃSTWOWO PRYWATNY, jako forma ustrojowa, a bardziej szczegółowo – „
                    ) ;realny
                    ) postkomunizm”, jako stadium przejściowe między „realnym socjalizmem
                    ) ” w wersji
                    ) RWPG-owskiej, a „realnym kapitalizmem” w wersji UE.

                    Przykro mi Marynacie, ale w tym poście jakoś nie udało Ci się utrzymać na tym
                    poziomie klarowności wywodu, do jakiego nas przyzwyczaiłeś. Owszem mogę
                    domyślać się, o co Ci chodzi (i pewnie tak jest), ale nie jestem tego pewien,
                    gubię się i dlatego muszę powstrzymać się od bardziej zdecydowanego komentarza.

                    Rozumiem, że przemawia przez Ciebie rozczarowanie naszymi nadwiślańskimi
                    doświadczeniami demokracji. Wszyscy je tutaj chyba podzielamy, nie wydaje mi
                    się jednak, aby jej twarda odmiana, o ktorej piszesz i za którą zawsze kryje
                    się dyktatura, mogła być dla Polski jakąś sensowną alternatywą. Podejrzewam,
                    że i Ty w gruncie rzeczy myślisz podobnie i że to dlatego Twoje plaidoyer na
                    rzecz ChRL wypadło tak jakoś niezbyt przekonująco.

                    Mogę je zaakceptować jako paradoks zmuszający do ponownego przemyślenia i
                    zastanowienia się nad naszymi europejskimi ideałami społeczeństwa. Pod tym
                    względem masz dużo racji. Mi też podoba się to, co się dzieje w Chinach, mim
                    • Gość: marynat Re: Paradoks? Oni nie mają sowieckiego kompleksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 06:32
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      > Ja stosuję dużo prostsze rozróżnienie. W demokracji o zmianie władzy decydują
                      > wszyscy uprawnieni do głosowania, natomiast w dyktaturze takiej możliwości
                      nie
                      > ma. Tak więc zmiana władzy pociąga za sobą terror i rozlew krwi. Choćby z
                      > tego względu bliższa mojemu sercu jest demokracja.

                      Tak, ale... Diabeł tkwi w szczegółach. Hydy też znacznie prościej, po
                      prawniczemu, zdefiniował demokrację. Ale przecież wszyscy wiemy, że wybory
                      wyborom nie równe... I nawet nie mówię o jakichś oszustwach w liczeniu, czy o
                      wywieraniu presji na wyborców. (A znam z wiarygodnych opowieści różne
                      rodzaje "cudów nad urną"). Ale procedury wyłaniania i zgłaszania kandydatów (w
                      różnych komitetach i partiach), rózne zawijasy w ordynacjach, oszukańcze
                      kampanie wyborcze, manipulacje agitacyjno-marketingowe... Przecież to wszystko
                      sprawia, ze przy pozornym zachowaniu formalnych i proceduralnych reguł
                      demokracji - władza może sobie zapewnić reelekcję i ukryć faktyczną dyktaturę.
                      Mnie chodziło nie tyle o definicję, ile o refleksję "jak to jest tak naprawdę
                      naprawdę".

                      Przypominam, że ja cały czas tę dyskusję nt "Co tam, panie, w polityce?
                      Chińczyki trzymają sie mocno?" - zgodnie z młodopolską tradycją - traktuję jako
                      pretekst do snucia refleksji o naszych rodzimych chochołach i ich weselnych
                      obyczajach... Przecież została wywołana pytaniem czy Kwach sie stosownie
                      zachował rozmawiając z chińskim prezydentem o ew perspektywach wejścia naszego
                      biznesu na tamtejszy rynek, podzczas kiedy, zdaniem tutejszych pieknoduchów,
                      powinien pouczyć gościa co on powinien zrobić, by być godnym rozmowy z nami,
                      cudownymi Polakami, trom ta dram, hop sa sa!

                      Pamiętasz, chodzilismy juz kiedys koło tego tematu "my w oczach innych nacji":
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10538856&a=11272684
                      Piszesz, wartburgu:

                      > Przykro mi Marynacie, ale w tym poście jakoś nie udało Ci się utrzymać na tym
                      > poziomie klarowności wywodu, do jakiego na

                      Też mi przykro, bo mam świadomość, że jeszcze mam sprawę za słabo przemyslaną.
                      To znaczy - teraz główkuje nad takim problemem:

                      Nam, Polakom, podczas walki z realsocjalistyczną dyktaturą pomieszały się różne
                      aspekty gnębiącego nas systemu.
                      - Aspekt narodowo - wyzwoleńczy. Co tam było? I wspomnienie Targowicy, i
                      rozbiory, i Mickiewicz z "Dziadami", i obrona Dejmka przed dyktaturą
                      ciemniaków, i "Cud nad Wisłą", i linia Curzona, i sowiecki "nóż w plecy" 17
                      września '39, i wywózki, i Katyń, i bolszewiccy agenci zrzuceni na
                      spadochronach żeby założyć PPR, i ten załgany PKWN z jego pieprzonym 22 lipca,
                      i 40 lat upokorzeń, i ten strach "wejdą - nie wejdą". Socjalizm - to było
                      ruskie zniewolenie...
                      - Aspekt ideologiczny. Ta niemiecko-rosyjska dialektyka, z której miała wynikać
                      władza komunistów i rozpieprzenie polskiej gospodarki - z takim trudem
                      budowanej w 20-leciu miedzywojennym i odbudowywanej po wojnie. Przerobienie jej
                      na państwowo-socjalistyczna modłę i wmawianie na zajęciach z "podstaw marksizmu-
                      leninizmu", ze to miało jakikolwiek sens. Te wygibasy nie pasowały nam do
                      mózgów.
                      - Aspekt polityczny. Znaleźliśmy się po niewłaściwej stronie "żelaznej
                      kurtyny". Po stronie tyrańskiej, biednej, pełnej nonsensów.
                      - Aspekt ekonomiczny. To było nieefektywne, wytwarzało drogo produkty niskiej
                      jakości. I, na dodatek - wszystkiego brakowało. Ludzie ciężko pracowali, na 2,
                      3 zmiany za pensje na poziomie socjalu.

                      Może dziś, po 20 - 30 latach tu i ówdzie odżywają jakieś sentymenty, tęsknoty
                      za gierkowską "małą stabilizacją". Ale to raczej przez kontrast z nie mniej
                      partacką "transformacją ustrojową" polegającą głównie na zawłaszczaniu przez
                      nomenklaturę i jej protegowanych tego co było państwowe. A nie na tworzeniu
                      nowych tecnologii, nowych miejsc pracy, nowych rozwiazań organizacyjnych.

                      Ale dopiero, kiedy się popatrzy na Chińczyków - widać, ze nasze problemy są
                      dziwaczne i źle rozwiązywane - bo mamy złą definicję sytuacji, możliwosci i
                      celów.

                      Chińczycy nie potrzebują w takim stopniu jak my opozycji ideowo-politycznej
                      wobec realnego socjalizmu, bo oni potrafili wykorzystać struktury tamtego
                      systemu do realizacji całkowicie odmiennych celów. To im daje większą
                      elestyczność i zwalnia z obowiązku demontowania sprawnych instytucji, tylko
                      dlatego, ze są to instytucje postkomunistyczne. Im to nie wadzi, bo nie muszą
                      sie borykać z takimi kompleksami "byłej sowieckiej kolonii" jak my.

                      - Aspekt narodowo-wyzwoleńczy rozwiązali sobie skutecznie raz - pozbywajac się
                      Japończyków, drugi raz - przeciwstawiajac się skutecznie dominacji sowieckiej.
                      Użyli do tego swojej komunistycznej partii, swojej Czerwonej Armii, swojego
                      aparatu państwowego, swojej gospodarki - która MUSIAŁA SIĘ ZRACJONALIZOWAĆ.
                      Konflikt z ZSRR wymusił "odpuszczenie sobie" w kwestiach ideologicnych i
                      politycznych. Pragmatyzm stał sie wartością. Gdyby nie ten pragmatyzm - Chinom
                      groziła klęska. Ale dali sobie radę. Umocnili swą pozycję miedzynarodową. To po
                      co maja sie dziś wycofywać z rozwiązań, które zdały egzamin?

                      - Aspekt ideologiczny. Już Mao doszedł do wniosku, że marksizm-leninizm w
                      takiej postaci, jak go ruscy lansowali u siebie i u nas - do Chin nie pasuje.
                      Chińscy przywódcy na nowo zdefiniowali swoje cele i strategię. Doszli do
                      wniosku, że nie bedą zmieniać instytucji partyjnych i państwowych, do których
                      ludzie sie już przyzwyczaili, i które - zamiast psuć - można ulepszyć,
                      równocześnie przeorientowując ich funkcje.

                      - Aspekt polityczny. Także nie trzeba było zmieniać instytucji. Stare hardware
                      było OK. Wystarczyło się przeprogramować. Wyłamać z układu zimnowojennego.
                      Przestać być sojusnikiem ZSRR. Ograniczyć wspieranie tzw "ruchów narodowo-
                      wyzwoleńczych" czyli komunistycznej partyzantki w wielu krajach 3 świata,
                      spełniajacej tę samą rolę co teraz organizacje terrorystyczne. I stać
                      się "jezyczkiem u wagi" światowej polityki. Ta "Chińska schizma" - to był
                      prawdziwy początek upadku sowieckiego imperium. Na Chińcyków nie ma co sie
                      boczyć, trzeba doceniać znaczenie tego, co zrobili. Także dla nas. Gdyby Chiny
                      stały twardo u ruskiego boku, a nie straszyły sforsowaniem rzek granicznych i
                      nie wspierały antysowieckiej rebelii afgańskiej - to, byc może, ani w Azji, ani
                      w Europie komunizm do dziś by nie upadł.

                      -Aspekt ekonomiczny. Tu Chińczycy odnieśli największy sukces. Z zacofanego
                      kraju rolniczego, tak biednego, ze ludzie marli z głodu - w ciągu półwiecza
                      przekształcili się w nowoczesną gospodarkę przemysłową, opartą na dobrze
                      rozwiniętej infrastrukturze i liczacej dziesiątki milionów kadrze z wyższym
                      wykształceniem. Teraz przystępują do realizacji planów rozszerzenia specjalnych
                      stref ekonomicznych na tereny w głębi kraju. Modernizują połączenia kolejowe.
                      Budują elektrownie. W ubiegłym roku wybudowali 4.500 kilometrów autostrad. (My
                      w Polsce ok. 40 kilometrów). Już mają blisko 30.000 kilometrów. To jest 3 razy
                      tyle ile mają Niemcy i tylko 3 razy mniej niż USA. To pokazuje skalę
                      przedsiewzięć. I skuteczność działania.

                      Podobno kierownictwo chińskie (a sa to ludzie dobrze wykształceni na
                      uczelniach całego świata) starannie studiuje doświadczenia transformacji Polski
                      i innych postkomunistycznych państw naszego regionu. Myślę, że sporo można się
                      nauczyć uważniej niż dotąd przygladajac się doświadczeniom chińskim.

                      • hydy Re: Paradoks? Oni nie mają sowieckiego kompleksu 16.06.04, 10:43
                        Gość portalu: marynat napisał(a):

                        > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                        >
                        > > Ja stosuję dużo prostsze rozróżnienie. W demokracji o zmianie władzy decyd
                        > ują
                        > > wszyscy uprawnieni do głosowania, natomiast w dyktaturze takiej możliwości
                        >
                        > nie
                        > > ma. Tak więc zmiana władzy pociąga za sobą terror i rozlew krwi. Choćby z
                        > > tego względu bliższa mojemu sercu jest demokracja.
                        >
                        > Tak, ale... Diabeł tkwi w szczegółach. Hydy też znacznie prościej, po
                        > prawniczemu, zdefiniował demokrację. Ale przecież wszyscy wiemy, że wybory
                        > wyborom nie równe... I nawet nie mówię o jakichś oszustwach w liczeniu, czy o
                        > wywieraniu presji na wyborców. (A znam z wiarygodnych opowieści różne
                        > rodzaje "cudów nad urną"). Ale procedury wyłaniania i zgłaszania kandydatów
                        (w
                        > różnych komitetach i partiach), rózne zawijasy w ordynacjach, oszukańcze
                        > kampanie wyborcze, manipulacje agitacyjno-marketingowe... Przecież to
                        wszystko
                        > sprawia, ze przy pozornym zachowaniu formalnych i proceduralnych reguł
                        > demokracji - władza może sobie zapewnić reelekcję i ukryć faktyczną
                        dyktaturę.
                        > Mnie chodziło nie tyle o definicję, ile o refleksję "jak to jest tak naprawdę
                        > naprawdę".

                        słusznie: jak to sie mówi "papier wszystko przyjmie", zaś realia są najczęściej
                        szare, w przeciwieństwie do świetlistych preambuł i przesyconych humanizmem
                        kaluzul generalnych; ale zwróć uwage, że jednak istnieje jakiś katalog
                        przesłanek składających sie na demokrację - choć każdy z krajów, które ją
                        stosują posiada swoją "własną wersję", tego co wciągamy pod ów "wspólny
                        mianownik"

                        mi chodziło raczej o sytuację modelową - a nie o patologie, bo widzę, że chyba
                        zgadzamy się co do tego, że dyskusja o naszej "wersji" demokracji, jest w
                        głównej mierze dyskusją o patologicznych zniekształceniach, które maja miejsce
                        przy wcielaniu w życie - jakby nie było - słusznych idei i koncepcji.

                        > -Aspekt ekonomiczny. Tu Chińczycy odnieśli największy sukces. Z zacofanego
                        > kraju rolniczego, tak biednego, ze ludzie marli z głodu - w ciągu półwiecza
                        > przekształcili się w nowoczesną gospodarkę przemysłową, opartą na dobrze
                        > rozwiniętej infrastrukturze i liczacej dziesiątki milionów kadrze z wyższym
                        > wykształceniem. Teraz przystępują do realizacji planów rozszerzenia
                        specjalnych
                        >
                        > stref ekonomicznych na tereny w głębi kraju. Modernizują połączenia kolejowe.
                        > Budują elektrownie. W ubiegłym roku wybudowali 4.500 kilometrów autostrad.
                        (My
                        > w Polsce ok. 40 kilometrów). Już mają blisko 30.000 kilometrów.To jest 3 razy
                        > tyle ile mają Niemcy i tylko 3 razy mniej niż USA. To pokazuje skalę
                        > przedsiewzięć. I skuteczność działania.
                        >
                        > Podobno kierownictwo chińskie (a sa to ludzie dobrze wykształceni na
                        > uczelniach całego świata) starannie studiuje doświadczenia transformacji
                        > Polski i innych postkomunistycznych państw

                        czyli? "trzecia droga", której poszukiwało tylu ideologów jest jednak możliwa i
                        efektywna? ale jaka jest jej cena? i czy się opłaca?
                      • Gość: wartburg szara strefa IP: *.b.dial.de.ignite.net 17.06.04, 17:34
                        Gość portalu: marynat napisał(a):

                        > Przypominam, że ja cały czas tę dyskusję nt "Co tam, panie, w polityce?
                        > Chińczyki trzymają sie mocno?" - zgodnie z młodopolską tradycją - traktuję
                        jako
                        >
                        > pretekst do snucia refleksji o naszych rodzimych chochołach i ich weselnych
                        > obyczajach... Przecież została wywołana pytaniem czy Kwach sie stosownie
                        > zachował rozmawiając z chińskim prezydentem o ew perspektywach wejścia
                        naszego
                        > biznesu na tamtejszy rynek, podzczas kiedy, zdaniem tutejszych pieknoduchów,
                        > powinien pouczyć gościa co on powinien zrobić, by być godnym rozmowy z nami,
                        > cudownymi Polakami, trom ta dram, hop sa sa!


                        Zasadniczo zgadzam sie ze wszystkim, co napisałeś. Debata, do jakiej tutaj
                        doszło, dotyczy Chin tylko z pozoru. Tak naporawdę chodzi o Polskę, która mimo
                        że wyswobodziła się z pęt głupawej ideologii marksizmu-leninizmu, od głupoty
                        uwolnić się jakoś nie może i nadal drepcze w miejscu jak pijany, zamiast pójść
                        do przodu. Cóż za kontrast w porównaniu z Chinami, które zapalając świeczkę na
                        ołtarzu głupoty, spokojnie odrabiają swoje prace domowe...

                        W 1. programie niemieckiej telewizji po zakończeniu programu, zazwyczaj o
                        czwartej nad ranem, nadawany jest program pod nazwą "Die schönsten Bahnstrecken
                        der Welt" (najpiękniejsze szlaki kolejowe świata). Zamiarem jego pomysłodawców
                        było zapewne dopomóc cierpiącym na bezsenność telewidzom. Na ekranie widać z
                        perspektywy elektrowozu przesuwające się z monotonnym stukotem kół nasypy i
                        szyny kolejowe wtopione w jakieś na ogół egzotyczne krajobrazy. Nie ma
                        komentarzy. Pociągi wjeżdżają na jakieś nieznane stacje, widać pasażerów na
                        peronach. Wsiadają, wysiadają. Dyżurny ruchu daje sygnał do odjazdu,
                        maszynista mówi coś do mikrofonu i znowu szyny...

                        Parę lat temu zacząłem oglądać taką jazdę w krajobrazie chińskim i zdębiałem.
                        Takich torowisk, wiaduktów i tuneli nie powstydziłyby się nawet najzamożniejsze
                        kraje Zachodu. Wszystko solidne, wypucowane, w idealnym porządku. Na
                        czyściuteńkich peronach grupki statecznych pasażerów. Przypominało to bardziej
                        Szwecję albo Szwajcarię, ale nigdy Chiny, o których miałem do tego momentu
                        zupełnie inne wyobrażenie.

                        Piszesz, że wybudowali już 30 000 km autostrad. Wierzę Ci na słowo, ale i Ty i
                        ja doskonale wiemy, że z marksizmem to nie ma nic wspólnego. Po prostu robią
                        swoje. Na przekór marksizmowi, czy też wyrażając się ostrożniej - niezależnie
                        od niego. Także Czesi budują autostrady od 1989 roku. Oni też sumiennie
                        odrabiają prace domowe. Kiedy tam byłem w 1999 albo 2000 roku, mieli już około
                        800 km autostrad, wcale nie gorszych od tych, jakie znam z Niemiec. Żeby z nich
                        korzystać, musiałem wykupić winietę za równowartość 10 zł. Upoważniała do jazdy
                        po wszystkich czeskich autostradach przez dwa tygodnie.

                        W tym samym mniej więcej czasie w naszym PRL-bis otwarto z bębnami i fanfarami
                        autostradę Kraków-Katowice, gdzie każdorazowo wszyscy grzecznie płacą 10 zł. To
                        samo dzieje się pod Koninem. Najpierw wprowadzono tam opłatę 10 zł za odcinek
                        autostrady pamiętający jeszcze czasy Gierka, aby pół roku później pobierać
                        dodatkowe 10 zł za nowowybudowane 40 km autostrady do Poznania. Teraz przejazd
                        z Konina do Poznania kosztuje 22 zł, bo jak mnie ostatnio poinformowała
                        panienka przy szlabanie, wzrósł VAT.

                        Oczywiście tajemnicą poliszynela jest, że w Polsce na autostradach (mimo że na
                        dobrą sprawę ich nie ma), co poniektórzy zbijają fortuny. Jak to się dzieje,
                        możemy się domyslać na podstawie tego, czego dowiedzieć się nam udało w związku
                        z aferą Rywina. Kapitalizm państwowy przechodzi u nas okres dynamicznego
                        rozwoju. Żeby sie o tym przekonać, nie trzeba nawet zaglądać pod pokrywki.

                        W ciągu 15 lat od upadku komunizmu, Polska zamiast wydobrzeć, ochłonąć i wrócić
                        do siebie, stała się jakimś dziwolągiem, karykaturą państwa, miejscem nie do
                        życia, gdzie regułą jest, że nic nie funkcjonuje w zgodzie ze zdrowym
                        rozsądkiem i logiką.

                        Najbłyskotliwsze kariery nie wymagają kwalifikacji. Wszystko stało się
                        nieprzejrzyste, dławione przez układy, które sprawiają, że zawsze należy
                        dokopać sie do jakiegoś trywialnego drugiego dna, które nieodmiennie sprowadza
                        się do, kto komu i za ile, żeby zrozumieć, co się dzieje i o co chodzi. Doszło
                        do zupełnej degeneracji instytucji państwowych. Na dobrą sprawę nie ma aparatu
                        sprawiedliwości. Najbezczelniejsze oszustwa i nadużycia są regułą. Szara strefa
                        to już nie tylko jacyś pokątni sprzedawcy, którzy nie płacą podatków, ale całe
                        obszary administracji państwowej.

                        Wydaje mi się, że tu jest pies pogrzebany. Zarówno Chiny, jaki i Czechy mają
                        państwo zarządzane przez ludzi, którzy traktują swoje obowiązki na serio. To
                        rozstrzyga o ich podobieństwie i o odniesionym sukcesie. To co Czesi osiągnęli
                        w wyniku aksamitnej rewolucji, Chińczykom udało się urzeczywistnić dzięki
                        grupie mądrych zarządców. W Polsce taki wariant też był możliwy, jestem o tym
                        przekonany. Niestety rzeczy potoczyły się, jak się potoczyły. Wpadły w inną
                        koleinę. Myślę, że odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało, mogłaby dać
                        jedynie krytyczna analiza polskiej historii, szczególnie tej najnowszej.
                    • hydy Re: paradoks 16.06.04, 13:45
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      >Rozumiem, że przemawia przez Ciebie rozczarowanie naszymi nadwiślańskimi
                      >doświadczeniami demokracji. Wszyscy je tutaj chyba podzielamy, nie wydaje mi
                      >się jednak, aby jej twarda odmiana, o ktorej piszesz i za którą zawsze kryje
                      >się dyktatura, mogła być dla Polski jakąś sensowną alternatywą. Podejrzewam,
                      >że i Ty w gruncie rzeczy myślisz podobnie i że to dlatego Twoje plaidoyer na
                      >rzecz ChRL wypadło tak jakoś niezbyt przekonująco.

                      >Mogę je zaakceptować jako paradoks zmuszający do ponownego przemyślenia i
                      >zastanowienia się nad naszymi europejskimi ideałami społeczeństwa. Pod tym
                      >względem masz dużo racji. Mi też podoba się to, co się dzieje w Chinach.

                      ale jak w takim razie wyglądałaby alternatywna wobec III RP "polska trzecia
                      droga"?
                • maksimum Re: WEZ SE LUPUS LICZYDLO 15.06.04, 06:06
                  lupus.lupus napisał:

                  > Maćku,
                  > U nas już po północy i już ledwo kontaktuję. Jutro odkurzę liczydło i
                  wszystko
                  > przeliczę. Przypadki, które przytoczyłem to nie żadne uwspółcześnienie.
                  >Dotyczą lat 90.

                  Slyszalem,ze takie prawo istnialo.
                  Problem w tym,ze my nie znamy szczegolow.
                  Zeby miec dziecko-trzeba byc zonatym,dla mnie to ma sens.
                  Zeby sie ozenic-trzeba miec licencje,to tez ma sens i obowiazuje wszedzie.
                  W NYC jeszcze nie tak dawno,by uzyskac licencje na slub,trzeba bylo miec
                  badania na AIDS.
                  Zostalo to zniesione.
                  Wiem ze wsrod Zydow ortodoksyjnych robia badania na rozne choroby
                  dziedziczne,ktore sa najbardziej rozpowszechnione wlasnie u nich.
                  Chinczykow w ciagu 50 lat przybylo ponad 600 nlm i nie ma co ukrywac,ze gdyby
                  nie byli pracowici,to bylaby to plaga.
                  Mozliwe,ze do tej pory osoby:
                  1-ktore juz oddaly dzieci do adopcji,sa zmuszane do sterylizacji
                  2-ktore nie dbaja o swoje dzieci,tez sa zmuszane do sterylizacji.

                  Nie znam szczegolow i nie chce spekulowac.
                  Generalnie chodzi mnie o to,ze przy tak duzym przyroscie naturalnym nie moze byc
                  sprawnie dzialajacego systemu ograniczania ilosci urodzen.
                  Moze w biednych rejonach gdzie rodzice nie moga wykarmic dzieci,mialo to
                  miejsce,ale w chwili obecnej,gdy w Chinach jest 210 tys milionerow
                  dolarowych,mozesz miec wielki ogrodzony dom i zone ktora rodzi ci rok w rok
                  dwojaczki i NIKT nie ma prawa przekroczyc twojego progu.
                  Chiny respektuja prawo wlasnosci,podpisaly traktat z WTO i wladza nie ma prawa
                  naruszac twojej wlasnosci prywatnej.
                  Jesli kobieta w ciazy chodzila po miescie i wyjadala odpadki z rynsztoka,to
                  mieli racje,ze zmuszali je do aborcji.
                  Turysci bez ograniczen podrozuja po Chinach i tez widzieliby to,co Ty
                  opisywales.
                  Jesli kobiety w ciazy publicznie pala,pija i wstrzykuja sobie heroine,to mieli
                  racje ze zmuszali je do aborcji.
                  Ty pokazales ostatni etap,czyli tragedie aborcji,a nie wiesz co do tego
                  doprowadzilo,dlatego ja nie jestem za krytykowaniem,jesli nie masz caloksztaltu
                  sytuacji jak na dloni.
              • lupus.lupus wytłumacz nam laikom 15.06.04, 10:56
                Maciek do Hydego”
                „odpowiem Ci w „TSzK”, bo tutaj jest za dużo laików”

                Liczydło okazało się zbędne.
                Wyjaśnij nam laikom raz jeszcze swój pogląd na zagadnienie chińskiego wzrostu
                populacji. Piszesz o 1 ( słownie:jeden) procentowym przyroście sugerując, że
                jest to rzekomo wysoki wskaźnik.
                Maćku, jak wytłumaczysz to, że Indie, których potęga gospodarcza powoli zaczyna
                być porównywana z chińską mają ten sam wskaźnik na poziomie 16.5 % ( w roku
                2001)? To tylko potwierdza relacje o aborcyjnym piekle w Chinach. Indyjska
                gospodarka rozwija się w zawrotnym tempie i według specjalistów wkrótce
                przegoni chińską, a nawet japońską. W dodatku to wszystko bez obozów pracy
                niewolniczej, prześladowań i barbarzyńskich przymusowych aborcji.
                • lupus.lupus Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 11:05
                  W 2003 r. dane wyglądały następująco:
                  przyrost naturalny:
                  Chiny: 0,6%
                  Indie: 1.4 %
                  • basia.basia Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 11:49
                    lupus.lupus napisał:

                    > W 2003 r. dane wyglądały następująco:
                    > przyrost naturalny:
                    > Chiny: 0,6%
                    > Indie: 1.4 %

                    Nie całkiem a propos, czytałeś to?
                    miasta.gazeta.pl/krakow/1,35814,2126598.html
                    ps
                    Czytam ten wątek i włos mi się jeży na głowie.
                    I to z powodu poglądów Maćka:( Zastanawiam się
                    czy on te poglądy wyznaje za swoim ukochanym Bushem
                    czy może to jego własne. Tak czy owak są pzrerażające.
                    Mimochodem gdzieś wyczytałam jak się chwalił, że Amerykanie
                    zabijają dziennie w Iraku 23 terrorystów. A jak wiemy,
                    ulubioną rozrywką niekórych jest dręczenie więźniów,
                    co on pewnie też popiera, bo pewnie to podludzie i na
                    nic lepszego nie zasługują. Tak samo jak te ciężarne Chinki,
                    wyjadające resztki ze śmietników.

                    Parę lat temu czytałam gdzieś, że młodzi Chińczycy mają
                    wielki problem ze znalezieniem żony, ponieważ dziewczynki
                    nie są tam w cenie i polityka ograniczania populacji
                    doporowadziła do wielkiej nierównowagi na rynku matrymonialnym.
                    Okropność!
                    • hydy Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 12:13
                      basia.basia napisała:

                      > lupus.lupus napisał:
                      >
                      > > W 2003 r. dane wyglądały następująco:
                      > > przyrost naturalny:
                      > > Chiny: 0,6%
                      > > Indie: 1.4 %
                      >
                      > Nie całkiem a propos, czytałeś to?
                      > miasta.gazeta.pl/krakow/1,35814,2126598.html
                      > ps
                      > Czytam ten wątek i włos mi się jeży na głowie.
                      > I to z powodu poglądów Maćka:( Zastanawiam się
                      > czy on te poglądy wyznaje za swoim ukochanym Bushem
                      > czy może to jego własne. Tak czy owak są pzrerażające.
                      > Mimochodem gdzieś wyczytałam jak się chwalił, że Amerykanie
                      > zabijają dziennie w Iraku 23 terrorystów. A jak wiemy,
                      > ulubioną rozrywką niekórych jest dręczenie więźniów,
                      > co on pewnie też popiera, bo pewnie to podludzie i na
                      > nic lepszego nie zasługują. Tak samo jak te ciężarne Chinki,
                      > wyjadające resztki ze śmietników.
                      >
                      > Parę lat temu czytałam gdzieś, że młodzi Chińczycy mają
                      > wielki problem ze znalezieniem żony, ponieważ dziewczynki
                      > nie są tam w cenie i polityka ograniczania populacji
                      > doporowadziła do wielkiej nierównowagi na rynku matrymonialnym.
                      > Okropność!

                      najbardziej absurdalne jest to, że ktoś kto pochwala takie rozwiązania, żyje w
                      kraju diametralnie odmiennym - i z pewnością by nie zamienił swoich codziennych
                      realiow na codzienność chińską ...
                      • basia.basia Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 13:02
                        hydy napisał:

                        >
                        > najbardziej absurdalne jest to, że ktoś kto pochwala takie rozwiązania, żyje
                        w
                        > kraju diametralnie odmiennym - i z pewnością by nie zamienił swoich
                        codziennych
                        >
                        > realiow na codzienność chińską ...

                        Widzę tu pewną dwulicowość i relatywizm moralny.
                        Mają wspaniałą demokrację w USA i są ją krzewić
                        wszędzie gdzie się da, traktując to jako amerykańską
                        misję dziejową. Ale jak się temu bliżej przyjrzysz
                        to się okazuje, że brak demokracji jakoś im w Chinach
                        nie przeszkadza i tam nie zmierzją wprowadzać najlepszych
                        amerykańskich wzorów. Za to w Iraku będą instalować tę
                        swoją demokrację przy pomocy wojska - siłą:(

                        Z postów naszego Macieja zieje pogarda i lekceważenie dla
                        wszystkiego, co nie jest amerykańskie. Nie wiem skąd się
                        to bierze? Zastanawiam się czy on jest reprezentatywny dla
                        tego narodu (merykańskiego).
                        • hydy Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 13:14
                          basia.basia napisała:

                          > hydy napisał:
                          >
                          > >
                          > > najbardziej absurdalne jest to, że ktoś kto pochwala takie rozwiązania, ży
                          > je
                          > w
                          > > kraju diametralnie odmiennym - i z pewnością by nie zamienił swoich
                          > codziennych
                          > >
                          > > realiow na codzienność chińską ...
                          >
                          > Widzę tu pewną dwulicowość i relatywizm moralny.
                          > Mają wspaniałą demokrację w USA i są ją krzewić
                          > wszędzie gdzie się da, traktując to jako amerykańską
                          > misję dziejową. Ale jak się temu bliżej przyjrzysz
                          > to się okazuje, że brak demokracji jakoś im w Chinach
                          > nie przeszkadza i tam nie zmierzją wprowadzać najlepszych
                          > amerykańskich wzorów. Za to w Iraku będą instalować tę
                          > swoją demokrację przy pomocy wojska - siłą:(
                          >
                          > Z postów naszego Macieja zieje pogarda i lekceważenie dla
                          > wszystkiego, co nie jest amerykańskie. Nie wiem skąd się
                          > to bierze? Zastanawiam się czy on jest reprezentatywny dla
                          > tego narodu (merykańskiego).

                          a czy Maciej popiera polityke zagraniczną USA i w ogóle polityke administracji
                          Busha?
                        • kataryna.kataryna Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 13:17
                          basia.basia napisała:

                          > Z postów naszego Macieja zieje pogarda i lekceważenie dla
                          > wszystkiego, co nie jest amerykańskie. Nie wiem skąd się
                          > to bierze? Zastanawiam się czy on jest reprezentatywny dla
                          > tego narodu (merykańskiego).



                          Dlaczego Maciej miałby być reprezentatywny? O ile wiem nie jest rodowitym
                          Amerykaninem, nawet się tam nie wychowywał, wyjechał jako dorosły człowiek i
                          jego zachwyt wszystkim co amerykańskie jest bardzo polski. Polacy zawsze mieli
                          tendencje do idealizowania Ameryki i wszystkiego co się z nią wiąże.
                          • hydy Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 13:19
                            kataryna.kataryna napisała:

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            > > Z postów naszego Macieja zieje pogarda i lekceważenie dla
                            > > wszystkiego, co nie jest amerykańskie. Nie wiem skąd się
                            > > to bierze? Zastanawiam się czy on jest reprezentatywny dla
                            > > tego narodu (merykańskiego).
                            >
                            >
                            >
                            > Dlaczego Maciej miałby być reprezentatywny? O ile wiem nie jest rodowitym
                            > Amerykaninem, nawet się tam nie wychowywał, wyjechał jako dorosły człowiek i
                            > jego zachwyt wszystkim co amerykańskie jest bardzo polski. Polacy zawsze
                            mieli
                            > tendencje do idealizowania Ameryki i wszystkiego co się z nią wiąże.

                            a jego poglądy polityczne? (np. nt. demokracji - jej istoty?) skąd je czerpie?
                            dla mnie niepojęte.
                            • basia.basia Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 13:31
                              hydy napisał:

                              > kataryna.kataryna napisała:
                              >
                              > > basia.basia napisała:
                              > >
                              > > > Z postów naszego Macieja zieje pogarda i lekceważenie dla
                              > > > wszystkiego, co nie jest amerykańskie. Nie wiem skąd się
                              > > > to bierze? Zastanawiam się czy on jest reprezentatywny dla
                              > > > tego narodu (merykańskiego).
                              > >
                              > >
                              > >
                              > > Dlaczego Maciej miałby być reprezentatywny? O ile wiem nie jest rodowitym
                              > > Amerykaninem, nawet się tam nie wychowywał, wyjechał jako dorosły człowiek
                              > i
                              > > jego zachwyt wszystkim co amerykańskie jest bardzo polski. Polacy zawsze
                              > mieli
                              > > tendencje do idealizowania Ameryki i wszystkiego co się z nią wiąże.

                              Ale jego zachwyty i uwielbienie dla Busha i to mimo
                              powszechnej krytyki postępowania Ameryki w Iraku są
                              dla mnie niepojęte! Gołym okiem widać, że oni się
                              do tej wojny nie przygotowali, że to będzie trwało
                              (ich obecność tam) latami. Są tam traktowani jak
                              okupanci a nie wyzwoliciele. On to wszystko lekceważy,
                              bo uważa, że najważniejsze jest to, że zainstalują
                              tam demokrację w stylu amerykańskim a to jest dobro
                              najwyższe. Podczas gdy oni mogą chcieć np. monarchii
                              konstytucyjnej i to jest ich sprawa a nie wizji
                              Amerykanów.

                              >
                              > a jego poglądy polityczne? (np. nt. demokracji - jej istoty?) skąd je
                              czerpie?
                              > dla mnie niepojęte.

                              On jest zaciekłym probuszystą. Uważa, że amerykańska hegemonia
                              nad całym światem jest zasłużona i uzasadniona, bo cała reszta
                              źle sobie radzi bez światłego wzoru USA, ich kultury, ich wzoru
                              demokracji i w ogóle USA są the best.
                              • hydy Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 13:35
                                basia.basia napisała:

                                > On jest zaciekłym probuszystą. Uważa, że amerykańska hegemonia
                                > nad całym światem jest zasłużona i uzasadniona, bo cała reszta
                                > źle sobie radzi bez światłego wzoru USA, ich kultury, ich wzoru
                                > demokracji i w ogóle USA są the best.

                                w porządku - ale ja nie rozumiem dlaczego tak broni chińskiej dyktatury, skoro
                                amertykański system polityczny funkcjonuje całkowicie odmiennie i został
                                zbudowany (i ewoluował) na całkiem innych wartościach!!

                                amerykański republikanin kwestionujący demokrację??
                                przecież to absurd!!
                                • basia.basia Re: wytłumacz nam laikom 15.06.04, 14:13
                                  hydy napisał:

                                  > basia.basia napisała:
                                  >
                                  > > On jest zaciekłym probuszystą. Uważa, że amerykańska hegemonia
                                  > > nad całym światem jest zasłużona i uzasadniona, bo cała reszta
                                  > > źle sobie radzi bez światłego wzoru USA, ich kultury, ich wzoru
                                  > > demokracji i w ogóle USA są the best.
                                  >
                                  > w porządku - ale ja nie rozumiem dlaczego tak broni chińskiej dyktatury,
                                  skoro
                                  > amertykański system polityczny funkcjonuje całkowicie odmiennie i został
                                  > zbudowany (i ewoluował) na całkiem innych wartościach!!
                                  >
                                  > amerykański republikanin kwestionujący demokrację??
                                  > przecież to absurd!!

                                  :)))
                                  Ja też nie rozumiem:)
                • hydy otóż to 15.06.04, 11:12
                  lupus.lupus napisał:

                  > Maciek do Hydego”
                  > „odpowiem Ci w „TSzK”, bo tutaj jest za dużo laików”
                  >
                  > Liczydło okazało się zbędne.
                  > Wyjaśnij nam laikom raz jeszcze swój pogląd na zagadnienie chińskiego wzrostu
                  > populacji. Piszesz o 1 ( słownie:jeden) procentowym przyroście sugerując, że
                  > jest to rzekomo wysoki wskaźnik.
                  > Maćku, jak wytłumaczysz to, że Indie, których potęga gospodarcza powoli
                  zaczyna
                  >
                  > być porównywana z chińską mają ten sam wskaźnik na poziomie 16.5 % ( w roku
                  > 2001)? To tylko potwierdza relacje o aborcyjnym piekle w Chinach. Indyjska
                  > gospodarka rozwija się w zawrotnym tempie i według specjalistów wkrótce
                  > przegoni chińską, a nawet japońską. W dodatku to wszystko bez obozów pracy
                  > niewolniczej, prześladowań i barbarzyńskich przymusowych aborcji.

                  poruszyłeś temat omnipotencji niedemokratycznej władzy państwowej, która zawsze
                  wie wszystko lepiej, w przeciwieństwie do uprzedmiotowionego przez nią
                  społeczeństwa: w tym konkretnym wypadku władza (partia) wie lepiej, ile można
                  mieć dzieci - w domyśle, nie kontrolowane społeczeństwo "zrobiło by sobie
                  krzywdę", gdyby dowolnie sie prokreowało.

                  maximum przypisuje jednak owej władzy element "oświecenia" - działania
                  prospołecznego, racjonalnego, tożsamego z dobrem ogółu; warto więc może
                  przypomnieć, że historia nie zna takiej dyktatury, która by nie używała tego
                  rodzaju argumentu dla legitymizowania swoich, nawet najbardziej okrutnych
                  poczynań.
                  • reichman Re: otóż to 15.06.04, 11:26
                    SKAD TE BREDZENIE o szybkim rozwoju Indii? Przeciez to kraj, gdzie sa wciaz
                    kasty, kraj toczacy ciagle wojny z sasiadami, gdzie jest najwiecej muzulmanow,
                    stad niebawem wybuchnie tam wojna rerligijna...
                    • hydy Re: otóż to 15.06.04, 11:31
                      reichman napisał:

                      > SKAD TE BREDZENIE o szybkim rozwoju Indii? Przeciez to kraj, gdzie sa wciaz
                      > kasty, kraj toczacy ciagle wojny z sasiadami, gdzie jest najwiecej
                      muzulmanow,
                      > stad niebawem wybuchnie tam wojna rerligijna...

                      a słyszałeś jakie tam są inwestycje?
                      • reichman Re: otóż to 15.06.04, 12:20
                        A jak sa one liczone?
                        www.larouchepub.com/other/2000/ref_quality_adj_2742.html
                        Fragment:

                        The actual U.S. rate of inflation is higher by 3 times or more, than the
                        Consumer Price Index (CPI) official rate of 3.4% posted by the Bureau of Labor
                        Statistics of the U.S. Department of Labor. The CPI is corrupted by the Quality
                        Adjustment Method (formerly called the Quality Adjustment Factor), which covers
                        up and hides inflation, and also distorts U.S. Gross Domestic Product and
                        industrial production.

                        Americans and others are kept in the dark about the U.S. inflation rate through
                        the debasing influence of the Quality Adjustment Method (QAM). Perhaps one
                        citizen in 100,000 has heard of the QAM, yet the Department of Labor,
                        Department of Commerce, and the U.S. Federal Reserve Board of Governors each
                        has a staff devoted predominantly to the application of this method of
                        statistical fraud.
                      • reichman Re: otóż to 15.06.04, 12:22
                        Kto bedzie inwestowal w taki kraj jak Indie, bedacy co kilka lat w stanie
                        niemalze wojny z druga potega nuklearna, kraj, gdzie panuje powszechna bieda i
                        ciemnota, a klasa polityczna jest doszczetnie skorumpowana... :(
                        • hydy Re: otóż to 15.06.04, 12:42
                          reichman napisał:

                          > Kto bedzie inwestowal w taki kraj jak Indie, bedacy co kilka lat w stanie
                          > niemalze wojny z druga potega nuklearna, kraj, gdzie panuje powszechna bieda
                          i
                          > ciemnota, a klasa polityczna jest doszczetnie skorumpowana... :(


                          nie wiem kim jesteś, skąd piszesz i czym się zajmujesz, ale podam ci moje
                          ostatnie doświadczenia z indyjskimi inwestycjami

                          w zeszłym roku jedna z naszych firm, którą dobrze znam (przemysł ciężki) brała
                          udział w przygotowywaniu oferty konsorcjum, które startowało w przetargu na
                          wybudowanie "pod klucz" 7 (siedmiu!!) koparek dla hinduskiej kopalni węgla
                          brunatnego; dla uzmysłowienia sobie skali przedsięwzięcia: przeciętna polska
                          kopalnia buduje 1 taka maszynę na kilka lat; cena za szt. ok 20-30 ml USD
                          (zależy od zastosowanej w niej technologii, rodzaju maszyny, wyposażenia, itd,
                          budowa 1 szt. trwa ok. roku)

                          oni strasznie zwiększaja wydobycie węgla, bo b. wzrosło zapotrzebowanie na
                          energie elekt.: równolegle modernizują i rozbudowują elektrownie.

                          P. S. to polskie konsorcjum wygrało - ale mocno rywalizują z nami Niemcy,
                          którzy dość silnie penetrują tamtejszy rynek.
                          • reichman Re: otóż to 15.06.04, 13:45
                            OK! Wcale nie jestem przeciwnikiem handlu z Indiami. Tyle, ze nie nalezy
                            mieszac polityki do gospodarki, i handlowac i z Unia, i z USA (ale nie na
                            kredyt - p. forum GOSPODARKA
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=13394989&a=13448003)
                            a takze z ChRL, Tajwanem i Indiami! Chodzi mi tylko o to, ze ani Indie nie sa
                            prawdziwa demokracja (za duzy tam analfabetyzm i za duze proporcje w rozdziale
                            bogactwa), ani tez w ChRL nie mamy kalsycznej komunistycznej dyktatury, zas
                            prawa czlowieka sa obecnie najbardziej lamane przez USA, globalnego agresora is
                            ponsora zbrodniczego, syjonistycznego raszimu...;(
                            Pozdr. i zydze sukcesow w handlu z Indiami! :)
                            • hydy Re: otóż to 15.06.04, 15:38
                              reichman napisał:

                              > OK! Wcale nie jestem przeciwnikiem handlu z Indiami. Tyle, ze nie nalezy
                              > mieszac polityki do gospodarki, i handlowac i z Unia, i z USA (ale nie na
                              > kredyt - p. forum GOSPODARKA
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=13394989&a=13448003)
                              > a takze z ChRL, Tajwanem i Indiami!

                              na pewno wiesz o tym, że rzeczywistość jest złożona i z jednej strony firmy nie
                              oglądają się na kwestie polityczne (prawa człowieka w szczególności), a jedynie
                              na potencjalne korzyści i po prostu handlują z kim tylko można - oczywiście
                              kalkulując ryzyko - zaś z drugiej strony kraje niedemokratyczne robią wiele by
                              przyciągnąć nowoczesne technologie i maksymalnie nadrobic zacofanie.

                              Zgadzam się z Tobą, że powinno się pewne kwestie oddzielić i czym innym niż
                              rodziam firma powinien kierować się w swych działaniach polski rząd, ale to zbyt
                              obszerny temat na jeden post...

                              > Chodzi mi tylko o to, ze ani Indie nie sa
                              > prawdziwa demokracja (za duzy tam analfabetyzm i za duze proporcje w rozdziale
                              > bogactwa), ani tez w ChRL nie mamy kalsycznej komunistycznej dyktatury, zas
                              > prawa czlowieka sa obecnie najbardziej lamane przez USA, globalnego agresora is
                              >
                              > ponsora zbrodniczego, syjonistycznego raszimu...;(

                              tu nie moge się z Tobą zgodzić, choć faktycznie, polityka USA wcale nie jest dla
                              mnie czytelna - ale może po prostu wynika to z tego, że mieszkam i pracuję w
                              Polsce i bliższe mi są lokalne problemy.

                              > Pozdr. i zydze sukcesow w handlu z Indiami! :)

                              ja akurat nie handluję :) - jedynie przygotowuję dokumenty, ale zawsze "kibicuję
                              naszym" :)
                              • kamila_z_nz Re: otóż to 15.06.04, 15:47
                                hydy napisał:
                                reichman napisał:
                                OK! Wcale nie jestem przeciwnikiem handlu z Indiami. Tyle, ze nie nalezy
                                mieszac polityki do gospodarki, i handlowac i z Unia, i z USA, ale nie na
                                kredyt - p. forum GOSPODARKA
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=13394989&a=13448003
                                a takze z ChRL, Tajwanem i Indiami!

                                - na pewno wiesz o tym, że rzeczywistość jest złożona i z jednej strony firmy
                                nie oglądają się na kwestie polityczne (prawa człowieka w szczególności), a
                                jedynie na potencjalne korzyści i po prostu handlują z kim tylko można -
                                oczywiście kalkulując ryzyko - zaś z drugiej strony kraje niedemokratyczne
                                robią wiele by przyciągnąć nowoczesne technologie i maksymalnie nadrobic
                                zacofanie.
                                K: Z korzyscia dla ich obywateli!

                                - Zgadzam się z Tobą, że powinno się pewne kwestie oddzielić i czym innym niż
                                rodziam firma powinien kierować się w swych działaniach polski rząd, ale to zby
                                t obszerny temat na jeden post...
                                K: OK! Chodzi mi tylko o to, ze ani Indie nie sa prawdziwa demokracja (za duzy
                                tam analfabetyzm i za duze proporcje w rozdziale bogactwa), ani tez w ChRL nie
                                mamy klasycznej komunistycznej dyktatury, zas prawa czlowieka sa obecnie
                                najbardziej lamane przez USA, globalnego agresora i sponsora zbrodniczego,
                                syjonistycznego raszimu...;(

                                - tu nie moge się z Tobą zgodzić, choć faktycznie, polityka USA wcale nie jest
                                dla mnie czytelna - ale może po prostu wynika to z tego, że mieszkam i pracuję w
                                Polsce i bliższe mi są lokalne problemy.
                                K: Jestes pod wplyem propagandy prosyjonistycznej i proamerykanskiej... :(
                                Pozdr. i zydze sukcesow w handlu z Indiami! :)

                                - ja akurat nie handluję :) - jedynie przygotowuję dokumenty, ale
                                zawsze "kibicuję naszym" :)
                                K: OK, posrednio handlujesz, i to jest OK, bo jak exportujesz, to zmmniejszasz
                                bezrobocie w PL! A o to nam chyba chodzi!
                                • hydy Re: otóż to 15.06.04, 16:12
                                  kamila_z_nz napisała:

                                  > K: Jestes pod wplyem propagandy prosyjonistycznej i proamerykanskiej... :(
                                  > Pozdr. i zydze sukcesow w handlu z Indiami! :)

                                  jakiej konkretnie propagandy? co do niej zaliczasz?

                                  > K: OK, posrednio handlujesz, i to jest OK, bo jak exportujesz, to zmmniejszasz
                                  > bezrobocie w PL! A o to nam chyba chodzi!

                                  jestem prawnikiem i nigdy w życiu niczego nie wyexportowałem :) to klient zawsze
                                  odpowiada za merytoryczną treść oferty - my za "formę" i wszystkie szczegóły,
                                  które się z tym wiążą (warunki umowy, formy zabezpieczenia, potwierdzenie
                                  spełniania warunków, dokumentację, prawa autorskie, etc.)
                                  • kamila_z_nz Re: otóż to 15.06.04, 16:37
                                    hydy napisał:
                                    kamila_z_nz napisała:
                                    K: Jestes pod wplyem propagandy prosyjonistycznej i proamerykanskiej... :(
                                    Pozdr. i zydze sukcesow w handlu z Indiami! :)
                                    - jakiej konkretnie propagandy? co do niej zaliczasz?
                                    K: "Wybiorcza", TV (zarowno panstwowa jak i komercyjna), radio itp. tzw. mass
                                    media w Polsce sa obecnie pod kontrola kapotalu amerykanskiego, a wiec de
                                    facto zydowskich bankierow. No coz, taka jest prawda...

                                    K: OK, posrednio handlujesz, i to jest OK, bo jak exportujesz, to zmmniejszasz
                                    bezrobocie w PL! A o to nam chyba chodzi!
                                    - jestem prawnikiem i nigdy w życiu niczego nie wyexportowałem :) to klient
                                    zawsze odpowiada za merytoryczną treść oferty - my za "formę" i wszystkie
                                    szczegóły, które się z tym wiążą (warunki umowy, formy zabezpieczenia,
                                    potwierdzenie spełniania warunków, dokumentację, prawa autorskie, etc.)
                                    K: Bez tego nie byloby exportu...
                                    • hydy Re: otóż to 15.06.04, 16:44
                                      kamila_z_nz napisała:

                                      > hydy napisał:
                                      > kamila_z_nz napisała:
                                      > K: Jestes pod wplyem propagandy prosyjonistycznej i proamerykanskiej... :(
                                      > Pozdr. i zydze sukcesow w handlu z Indiami! :)
                                      > - jakiej konkretnie propagandy? co do niej zaliczasz?
                                      > K: "Wybiorcza", TV (zarowno panstwowa jak i komercyjna), radio itp. tzw. mass
                                      > media w Polsce sa obecnie pod kontrola kapotalu amerykanskiego, a wiec de
                                      > facto zydowskich bankierow. No coz, taka jest prawda...

                                      czemu więc tu "zaglądzasz" i pośrednio "wspierasz" GW każdym swoim kliknięciem?
                                      a poza tym czy kzażdy kto nie krytykuje dostatecznie radykalnie polityki USA
                                      jest dla Ciebie "pod wpływem propagandy"? ja akurat do poczynań aktualnej
                                      adminisracji mam stosunek ambiwalentny;
                                      no i gdzie związek pomiędzy TVP a kapitałem amerykańskim (prędzej chyba jakieś
                                      wpływy polityczne?).

                                      P.S. jeśli można spytać: czy "reichman" i "kamila_z_nz" to ta sama osoba?
                        • basia.basia Re: otóż to 15.06.04, 13:13
                          reichman napisał:

                          > Kto bedzie inwestowal w taki kraj jak Indie, bedacy co kilka lat w stanie
                          > niemalze wojny z druga potega nuklearna, kraj, gdzie panuje powszechna bieda
                          i
                          > ciemnota, a klasa polityczna jest doszczetnie skorumpowana... :(

                          Dziwne masz pojęcie o Indiach. Przecież to co napisałeś równie
                          dobrze można napisać o Polsce - z wyjątkiem tej zagrażającej Indiom
                          wojny, ale nam z powodu uczestnistwa w wojnie irackiej zagraża
                          za to terroryzm.
                          Błędem jest patrzenie na inne państwo jak na zaścianek kiedy się
                          mało o nim wie. Polecam serdecznie sławny film "Monsunowe wesele",
                          gdzie można zobaczyć Indie od środka. Są duże kontrasty w tym kraju
                          ale to samo można powiedzieć o Polsce - czy nigdy nie byłeś w Bieszczadach?
                          A na tzw. ścianie wschodniej?
                    • lupus.lupus Re: otóż to 15.06.04, 15:29
                      reichman napisał:

                      > SKAD TE BREDZENIE o szybkim rozwoju Indii? Przeciez to kraj, gdzie sa wciaz
                      > kasty, kraj toczacy ciagle wojny z sasiadami, gdzie jest najwiecej
                      muzulmanow,
                      > stad niebawem wybuchnie tam wojna rerligijna...

                      Skąd? Z prasy. System kastowy jest potępiony i kategorycznie zwalczany przez
                      władze indyjskie. W przweciwieństwie do barbarzyńskiej regulacji populacji w
                      Chinach.Wojny? Pewnie masz na myśli Kaszmir i konflikt z Pakistanem. Wojny
                      owszem były, teraz to oba państwa tylko pobrzękują szabelką (w tym wypadku
                      kindżałem) Muzułmanów, mój drogi najwięcej jest w Ind... onezji.
                      Ciekawy jestem czy wiesz, że w Polskie Huty Stali zainwestował... hinduski
                      koncern LNM, gigant na tym rynku. O chińskich inwestycjach cichutko.
                      Przyszłość na Wschodzie należy właśnie do Indii.Spora w tym zasługa
                      Brytyjczyków, którzy do czasu opuszczenia Indii w 1947 roku zaszczepili tam
                      demokratyczne wzorce. Jakie wzorce zaszczepili komuniści okupujący Chiny?
                      Korupcję, handel narządami itd.
                      • hydy Re: otóż to 15.06.04, 16:13
                        lupus.lupus napisał:

                        > reichman napisał:
                        >
                        > > SKAD TE BREDZENIE o szybkim rozwoju Indii? Przeciez to kraj, gdzie sa wcia
                        > z
                        > > kasty, kraj toczacy ciagle wojny z sasiadami, gdzie jest najwiecej
                        > muzulmanow,
                        > > stad niebawem wybuchnie tam wojna rerligijna...
                        >
                        > Skąd? Z prasy. System kastowy jest potępiony i kategorycznie zwalczany przez
                        > władze indyjskie. W przweciwieństwie do barbarzyńskiej regulacji populacji w
                        > Chinach.Wojny? Pewnie masz na myśli Kaszmir i konflikt z Pakistanem. Wojny
                        > owszem były, teraz to oba państwa tylko pobrzękują szabelką (w tym wypadku
                        > kindżałem) Muzułmanów, mój drogi najwięcej jest w Ind... onezji.
                        > Ciekawy jestem czy wiesz, że w Polskie Huty Stali zainwestował... hinduski
                        > koncern LNM, gigant na tym rynku. O chińskich inwestycjach cichutko.
                        > Przyszłość na Wschodzie należy właśnie do Indii.Spora w tym zasługa
                        > Brytyjczyków, którzy do czasu opuszczenia Indii w 1947 roku zaszczepili tam
                        > demokratyczne wzorce. Jakie wzorce zaszczepili komuniści okupujący Chiny?
                        > Korupcję, handel narządami itd.

                        jak widać pokutują utarte stereotypy...
                • iza.bella.iza Re: wytłumacz nam laikom 16.06.04, 00:18
                  lupus.lupus napisał:

                  > Indyjska
                  > gospodarka rozwija się w zawrotnym tempie i według specjalistów wkrótce
                  > przegoni chińską, a nawet japońską. W dodatku to wszystko bez obozów pracy
                  > niewolniczej, prześladowań i barbarzyńskich przymusowych aborcji.

                  Tu Cię muszę zmartwić. W Indiach jest największy procent współczesnych
                  niewolników. Nie są, co prawda, zamknięci w obozach pracy, lecz harują za darmo
                  w małych warsztatach i w gospodarstwach wiejskich. Ci niewolnicy to dzieci
                  sprzedane przez własnych rodziców, bądź oddane za długi. To te paroletnie
                  dzieciaki szyją tanie kiecki, tak chętnie kupowane w Polsce w "sklepach
                  indyjskich". To one farbują batiki i tkają orientalne dywaniki. To one
                  nawlekają na nitki drobne półszlachetne kamienie, których sznurek kosztuje na
                  warszawskiej ulicy ok. 15 złotych. A ceny indyjskich wyrobów w Polsce
                  (uchodzące za niskie) mają niemal 100% narzutu w stosunku do cen kraju
                  pochodzenia. To jest możliwe tylko dzięki bezpłatnej sile roboczej,
                  wykorzystywanej przez conajmniej 10 godzin dziennie.:(
    • basia.basia wewnętrzne sprawy USA - dla Maćka! 15.06.04, 11:53
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2126349.html
    • kataryna.kataryna "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 12:13
      Tekst o nieudanych próbach powołania parlamentarnego zespołu na rzecz Tybetu.
      Najbardziej zastanawia dlaczego pozwalamy, żeby ambasada chińska wtrącała się w
      to kto i jakie zespoły powołuje w polskim Sejmie. Ta interwencja to przykład
      tego o czym pisał Maciek - że Chińczycy nie boją się zewnętrznej krytyki. Fakt,
      nie boją się bo potrafią wymuszać, żeby jej nie było.

      www.gazetapolska.pl/?gp=,1,040609,kr,mich,,,kr_mich
      • hydy Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 12:17
        kataryna.kataryna napisała:

        > Tekst o nieudanych próbach powołania parlamentarnego zespołu na rzecz Tybetu.
        > Najbardziej zastanawia dlaczego pozwalamy, żeby ambasada chińska wtrącała się
        w
        >
        > to kto i jakie zespoły powołuje w polskim Sejmie. Ta interwencja to przykład
        > tego o czym pisał Maciek - że Chińczycy nie boją się zewnętrznej krytyki.
        Fakt,
        >
        > nie boją się bo potrafią wymuszać, żeby jej nie było.
        >
        > www.gazetapolska.pl/?gp=,1,040609,kr,mich,,,kr_mich


        ten wątek wywołała konkretna wypowiedź Kwacha - można więc ponowić zasadnicze
        pytanie: jaką polityke prowadzić powinny nasze władze i w ogóle społeczność
        miedzynarodowa wobec Chin - gdzie jest granica dla tolerowania "wewnętrznych
        spraw chińskich"?, jak reagować na konkretne przypadki, jak kształtowac
        wzajemne relacje?

        kiedyś my byliśmy w sytuacji "odwrotnej".
        • leszek.sopot Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 12:31
          hydy napisał:
          > ten wątek wywołała konkretna wypowiedź Kwacha - można więc ponowić zasadnicze
          > pytanie: jaką polityke prowadzić powinny nasze władze i w ogóle społeczność
          > miedzynarodowa wobec Chin - gdzie jest granica dla tolerowania "wewnętrznych
          > spraw chińskich"?, jak reagować na konkretne przypadki, jak kształtowac
          > wzajemne relacje?
          > kiedyś my byliśmy w sytuacji "odwrotnej".

          Odpowiedź jest chyba łatwa: należy zwiększać współpracę gospodarczą (nasz
          bojkot ChRL byłby śmieszny) a jednocześnie głośno mówić o nieprzestrzeganiu
          praw człowieka w tym kraju. Na całym świecie, we wszystkich krajach takie głosy
          się podnoszą i chińskim komunistom to nie przeszkadza w kontaktach handlowych.
          Zapewne w naszych kontaktach też by to nieczym nie szkodziło a mogłoby sie choć
          troszkę przyczynić do większej tolerancji w Chinach.
        • kataryna.kataryna Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 12:31
          hydy napisał:

          > ten wątek wywołała konkretna wypowiedź Kwacha - można więc ponowić zasadnicze
          > pytanie: jaką polityke prowadzić powinny nasze władze i w ogóle społeczność
          > miedzynarodowa wobec Chin - gdzie jest granica dla tolerowania "wewnętrznych
          > spraw chińskich"?, jak reagować na konkretne przypadki, jak kształtowac
          > wzajemne relacje?
          >
          > kiedyś my byliśmy w sytuacji "odwrotnej".



          No właśnie, byliśmy, do tego na tyle niedawno, że większość z nas to dobrze
          pamięta. A przynajmniej powinna pamiętać. Niestety, okazuje się, że sprawdzamy
          się jako beneficjenci pomocy ale kiedy przychodzi "puszczać" ją dalej, jest z
          tym znacznie gorzej.

          Widziałam niedawno doukumentację Amnesty International z czasów komuny, każdy
          polski więzień polityczny miał opiekującą się nim grupę (Michnik na przykład
          był "zaopiekowany" przez chyba pięć grup z różnych krajów), na bieżąco śledzono
          losy więźnia, słano listy i apele, jacyś zupełnie obcy Norwegowie, Holendrzy,
          Niemcy, Francuzi, upominali się o nieznanych im polskich opozycjonistów,
          wyłącznie w imię powszechności praw człowieka. A teraz, kilkanaście lat
          później, ci sami byli opozycjoniści milczą gdy prezydent palnie taką głupotkę,
          co gorsza milczą też gdy policja i "nieznani sprawcy" próbują zamknąć usta tym
          nielicznym Polakom, których obchodzi to, ze gdzieś tam bardzo daleko ktoś
          cierpi o wiele gorszy los niż był naszym udziałem swego czasu. Borowski
          wystosował list do Nieznalskiej skazanej na kilka godzin pracy społecznej i tym
          uspokoił swoje lewicowo wrażliwe sumienie. Inni też milczą. Mnie to trochę
          smuci.
          • hydy Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 12:54
            kataryna.kataryna napisała:

            > hydy napisał:
            >
            > > ten wątek wywołała konkretna wypowiedź Kwacha - można więc ponowić zasadni
            > cze
            > > pytanie: jaką polityke prowadzić powinny nasze władze i w ogóle społecznoś
            > ć
            > > miedzynarodowa wobec Chin - gdzie jest granica dla tolerowania "wewnętrzny
            > ch
            > > spraw chińskich"?, jak reagować na konkretne przypadki, jak kształtowac
            > > wzajemne relacje?
            > >
            > > kiedyś my byliśmy w sytuacji "odwrotnej".
            >
            >
            >
            > No właśnie, byliśmy, do tego na tyle niedawno, że większość z nas to dobrze
            > pamięta. A przynajmniej powinna pamiętać. Niestety, okazuje się, że
            sprawdzamy
            > się jako beneficjenci pomocy ale kiedy przychodzi "puszczać" ją dalej, jest z
            > tym znacznie gorzej.
            >
            > Widziałam niedawno doukumentację Amnesty International z czasów komuny, każdy
            > polski więzień polityczny miał opiekującą się nim grupę (Michnik na przykład
            > był "zaopiekowany" przez chyba pięć grup z różnych krajów), na bieżąco
            śledzono
            >
            > losy więźnia, słano listy i apele, jacyś zupełnie obcy Norwegowie, Holendrzy,
            > Niemcy, Francuzi, upominali się o nieznanych im polskich opozycjonistów,
            > wyłącznie w imię powszechności praw człowieka. A teraz, kilkanaście lat
            > później, ci sami byli opozycjoniści milczą gdy prezydent palnie taką
            głupotkę,
            > co gorsza milczą też gdy policja i "nieznani sprawcy" próbują zamknąć usta
            tym
            > nielicznym Polakom, których obchodzi to, ze gdzieś tam bardzo daleko ktoś
            > cierpi o wiele gorszy los niż był naszym udziałem swego czasu. Borowski
            > wystosował list do Nieznalskiej skazanej na kilka godzin pracy społecznej i
            tym
            >
            > uspokoił swoje lewicowo wrażliwe sumienie. Inni też milczą. Mnie to trochę
            > smuci.

            ja tez wcale nie mam pozytywnych odczuć - a z drugiej strony sam widzę jakie sa
            realia: np. najlepsi absolwenci Politechnik dostają propozycje od przemysłowych
            potentatów u których odbywają staż (praktykę) na wieloletnie "kontrakty" do
            Chin (autentyczny przypadek z kręgu najbliższej rodziny): tam naprawdę są
            lokowane inwestycje, przekraczające nasze wyobrażnia.

            równocześnie nie sposób nie zauważyc, że:

            - po pierwsze: to nie są te same Chiny co np. w 1989 r.,
            - po drugie: w ciągu ostatniej dekady światowy układ geopolityczny zmienił się
            tak bardzo i priorytety są juz tak odmienne, że biorąc pod uwagę potencjał
            chińskiej gospodarki mało kto chce ruszać na "krucjatę", uzasadniając to tezą,
            że upadek resztek komunizmu jest tylko kwestią czasu,
            - po trzecie: pierwsze i drugie nie usprawiedliwia traktowania setek milionów
            ludzi jak pańswtowej własności.

            wnioski są niewesołe.
            • basia.basia Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 13:07
              hydy napisał:

              > kataryna.kataryna napisała:
              >
              > > hydy napisał:
              > >
              > > > ten wątek wywołała konkretna wypowiedź Kwacha - można więc ponowić za
              > sadni
              > > cze
              > > > pytanie: jaką polityke prowadzić powinny nasze władze i w ogóle społe
              > cznoś
              > > ć
              > > > miedzynarodowa wobec Chin - gdzie jest granica dla tolerowania "wewnę
              > trzny
              > > ch
              > > > spraw chińskich"?, jak reagować na konkretne przypadki, jak kształtow
              > ac
              > > > wzajemne relacje?
              > > >
              > > > kiedyś my byliśmy w sytuacji "odwrotnej".
              > >
              > >
              > >
              > > No właśnie, byliśmy, do tego na tyle niedawno, że większość z nas to dobrz
              > e
              > > pamięta. A przynajmniej powinna pamiętać. Niestety, okazuje się, że
              > sprawdzamy
              > > się jako beneficjenci pomocy ale kiedy przychodzi "puszczać" ją dalej, jes
              > t z
              > > tym znacznie gorzej.
              > >
              > > Widziałam niedawno doukumentację Amnesty International z czasów komuny, ka
              > żdy
              > > polski więzień polityczny miał opiekującą się nim grupę (Michnik na przykł
              > ad
              > > był "zaopiekowany" przez chyba pięć grup z różnych krajów), na bieżąco
              > śledzono
              > >
              > > losy więźnia, słano listy i apele, jacyś zupełnie obcy Norwegowie, Holendr
              > zy,
              > > Niemcy, Francuzi, upominali się o nieznanych im polskich opozycjonistów,
              > > wyłącznie w imię powszechności praw człowieka. A teraz, kilkanaście lat
              > > później, ci sami byli opozycjoniści milczą gdy prezydent palnie taką
              > głupotkę,
              > > co gorsza milczą też gdy policja i "nieznani sprawcy" próbują zamknąć usta
              >
              > tym
              > > nielicznym Polakom, których obchodzi to, ze gdzieś tam bardzo daleko ktoś
              > > cierpi o wiele gorszy los niż był naszym udziałem swego czasu. Borowski
              > > wystosował list do Nieznalskiej skazanej na kilka godzin pracy społecznej
              > i
              > tym
              > >
              > > uspokoił swoje lewicowo wrażliwe sumienie. Inni też milczą. Mnie to trochę
              >
              > > smuci.
              >
              > ja tez wcale nie mam pozytywnych odczuć - a z drugiej strony sam widzę jakie
              sa
              >
              > realia: np. najlepsi absolwenci Politechnik dostają propozycje od
              przemysłowych
              >
              > potentatów u których odbywają staż (praktykę) na wieloletnie "kontrakty" do
              > Chin (autentyczny przypadek z kręgu najbliższej rodziny): tam naprawdę są
              > lokowane inwestycje, przekraczające nasze wyobrażnia.
              >
              > równocześnie nie sposób nie zauważyc, że:
              >
              > - po pierwsze: to nie są te same Chiny co np. w 1989 r.,
              > - po drugie: w ciągu ostatniej dekady światowy układ geopolityczny zmienił
              się
              > tak bardzo i priorytety są juz tak odmienne, że biorąc pod uwagę potencjał
              > chińskiej gospodarki mało kto chce ruszać na "krucjatę", uzasadniając to
              tezą,
              > że upadek resztek komunizmu jest tylko kwestią czasu,
              > - po trzecie: pierwsze i drugie nie usprawiedliwia traktowania setek milionów
              > ludzi jak pańswtowej własności.
              >
              > wnioski są niewesołe.

              Na dobrą sprawę to my nie wiemy jak się tam żyje ludziom
              na prowincji. Gwałtowny wzrost gospodarczy może być widoczny
              w wielkich miastach a co z resztą? Nikt nie wiem co sami
              Chińczycy myślą o swojej sytuacji. Boją się odpowiadać na
              pytania obcych korespondentów.
              • hydy Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 13:12
                basia.basia napisała:
                > Na dobrą sprawę to my nie wiemy jak się tam żyje ludziom
                > na prowincji. Gwałtowny wzrost gospodarczy może być widoczny
                > w wielkich miastach a co z resztą? Nikt nie wiem co sami
                > Chińczycy myślą o swojej sytuacji. Boją się odpowiadać na
                > pytania obcych korespondentów.

                myślę, że masz rację i że występuja tam b. znaczne różnice pomiędzy dużymi
                aglomeracjami a prowincją - zapewne o wiele większe niz u nas.
                • basia.basia Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 13:22
                  hydy napisał:

                  > basia.basia napisała:
                  > > Na dobrą sprawę to my nie wiemy jak się tam żyje ludziom
                  > > na prowincji. Gwałtowny wzrost gospodarczy może być widoczny
                  > > w wielkich miastach a co z resztą? Nikt nie wiem co sami
                  > > Chińczycy myślą o swojej sytuacji. Boją się odpowiadać na
                  > > pytania obcych korespondentów.
                  >
                  > myślę, że masz rację i że występuja tam b. znaczne różnice pomiędzy dużymi
                  > aglomeracjami a prowincją - zapewne o wiele większe niz u nas.

                  Maciek dowodzi, że oni postawili na wykształcenie i nie byle jakie.
                  Ma to służyć wzrostowi gospodarczemu. No i dobrze ale kto ma dostęp
                  do tego wykształcenia? Elita związana z włądzą zapewne. Podejrzewam,
                  że Chniny nie są zainteresowane podwyższaniem poziomu edukacji całej
                  populacji. Wiadomo, ciemną masą łatwiej rządzić. Na dodatek masą zniewoloną:(

                  To co u nich się dzieje nazywa się "trzecią drogą". Demokracja
                  jednopartyjna czyli zamordyzm z ludzką twarzą - na pokaz:(
                  • hydy Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 13:27
                    basia.basia napisała:

                    > hydy napisał:
                    >
                    > > basia.basia napisała:
                    > > > Na dobrą sprawę to my nie wiemy jak się tam żyje ludziom
                    > > > na prowincji. Gwałtowny wzrost gospodarczy może być widoczny
                    > > > w wielkich miastach a co z resztą? Nikt nie wiem co sami
                    > > > Chińczycy myślą o swojej sytuacji. Boją się odpowiadać na
                    > > > pytania obcych korespondentów.
                    > >
                    > > myślę, że masz rację i że występuja tam b. znaczne różnice pomiędzy dużymi
                    >
                    > > aglomeracjami a prowincją - zapewne o wiele większe niz u nas.
                    >
                    > Maciek dowodzi, że oni postawili na wykształcenie i nie byle jakie.
                    > Ma to służyć wzrostowi gospodarczemu. No i dobrze ale kto ma dostęp
                    > do tego wykształcenia? Elita związana z włądzą zapewne. Podejrzewam,
                    > że Chniny nie są zainteresowane podwyższaniem poziomu edukacji całej
                    > populacji. Wiadomo, ciemną masą łatwiej rządzić. Na dodatek masą zniewoloną:(
                    >
                    > To co u nich się dzieje nazywa się "trzecią drogą". Demokracja
                    > jednopartyjna czyli zamordyzm z ludzką twarzą - na pokaz:(

                    nigdy nie wierzyłem w tzw. "trzecią drogę" i to bynajmniej nie dlatego, że
                    idealizowałbym demokrację - bo jak pokazuje nasz rodzimy przykład nie
                    wystarczają słuszne założenia aby system "funkcjonował" - tylko dlatego, że nie
                    potrafię sobie wyobrazić jak miałby proponowany przez Macieja podział na
                    duktatury "oświecone" i "nie-oświecone"; bo i co miałoby być kryterium
                    rozróżniającym???
                    • basia.basia Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 13:32
                      hydy napisał:

                      > basia.basia napisała:
                      >
                      > > hydy napisał:
                      > >
                      > > > basia.basia napisała:
                      > > > > Na dobrą sprawę to my nie wiemy jak się tam żyje ludziom
                      > > > > na prowincji. Gwałtowny wzrost gospodarczy może być widoczny
                      > > > > w wielkich miastach a co z resztą? Nikt nie wiem co sami
                      > > > > Chińczycy myślą o swojej sytuacji. Boją się odpowiadać na
                      > > > > pytania obcych korespondentów.
                      > > >
                      > > > myślę, że masz rację i że występuja tam b. znaczne różnice pomiędzy d
                      > użymi
                      > >
                      > > > aglomeracjami a prowincją - zapewne o wiele większe niz u nas.
                      > >
                      > > Maciek dowodzi, że oni postawili na wykształcenie i nie byle jakie.
                      > > Ma to służyć wzrostowi gospodarczemu. No i dobrze ale kto ma dostęp
                      > > do tego wykształcenia? Elita związana z włądzą zapewne. Podejrzewam,
                      > > że Chniny nie są zainteresowane podwyższaniem poziomu edukacji całej
                      > > populacji. Wiadomo, ciemną masą łatwiej rządzić. Na dodatek masą zniewolon
                      > ą:(
                      > >
                      > > To co u nich się dzieje nazywa się "trzecią drogą". Demokracja
                      > > jednopartyjna czyli zamordyzm z ludzką twarzą - na pokaz:(
                      >
                      > nigdy nie wierzyłem w tzw. "trzecią drogę" i to bynajmniej nie dlatego, że
                      > idealizowałbym demokrację - bo jak pokazuje nasz rodzimy przykład nie
                      > wystarczają słuszne założenia aby system "funkcjonował" - tylko dlatego, że
                      nie
                      >
                      > potrafię sobie wyobrazić jak miałby proponowany przez Macieja podział na
                      > duktatury "oświecone" i "nie-oświecone"; bo i co miałoby być kryterium
                      > rozróżniającym???

                      Chciałabym, żeby odpowiedział ale jak go znam to się wykręci i będzie
                      pisał nie na temat. Zawsze tak robi jak nie ma argumentów:)
                      • hydy Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 13:38
                        basia.basia napisała:

                        > hydy napisał:
                        >
                        > > basia.basia napisała:
                        > >
                        > > > hydy napisał:
                        > > >
                        > > > > basia.basia napisała:
                        > > > > > Na dobrą sprawę to my nie wiemy jak się tam żyje ludziom
                        > > > > > na prowincji. Gwałtowny wzrost gospodarczy może być widoczn
                        > y
                        > > > > > w wielkich miastach a co z resztą? Nikt nie wiem co sami
                        > > > > > Chińczycy myślą o swojej sytuacji. Boją się odpowiadać na
                        > > > > > pytania obcych korespondentów.
                        > > > >
                        > > > > myślę, że masz rację i że występuja tam b. znaczne różnice pomię
                        > dzy d
                        > > użymi
                        > > >
                        > > > > aglomeracjami a prowincją - zapewne o wiele większe niz u nas.
                        > > >
                        > > > Maciek dowodzi, że oni postawili na wykształcenie i nie byle jakie.
                        > > > Ma to służyć wzrostowi gospodarczemu. No i dobrze ale kto ma dostęp
                        > > > do tego wykształcenia? Elita związana z włądzą zapewne. Podejrzewam,
                        > > > że Chniny nie są zainteresowane podwyższaniem poziomu edukacji całej
                        > > > populacji. Wiadomo, ciemną masą łatwiej rządzić. Na dodatek masą znie
                        > wolon
                        > > ą:(
                        > > >
                        > > > To co u nich się dzieje nazywa się "trzecią drogą". Demokracja
                        > > > jednopartyjna czyli zamordyzm z ludzką twarzą - na pokaz:(
                        > >
                        > > nigdy nie wierzyłem w tzw. "trzecią drogę" i to bynajmniej nie dlatego, że
                        >
                        > > idealizowałbym demokrację - bo jak pokazuje nasz rodzimy przykład nie
                        > > wystarczają słuszne założenia aby system "funkcjonował" - tylko dlatego, ż
                        > e
                        > nie
                        > >
                        > > potrafię sobie wyobrazić jak miałby proponowany przez Macieja podział na
                        > > duktatury "oświecone" i "nie-oświecone"; bo i co miałoby być kryterium
                        > > rozróżniającym???
                        >
                        > Chciałabym, żeby odpowiedział ale jak go znam to się wykręci i będzie
                        > pisał nie na temat. Zawsze tak robi jak nie ma argumentów:)

                        niestety nie spędzam tutaj tak wiele czasu jak Ty (choć chciałbym więcej:)),
                        więc nie znam poglądów Macieja - ale z tego co zdołałem z nim podyskutować
                        wnioskuję że się nie dogadamy :)
                    • Gość: t1s Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.06.04, 15:57
                      Dyktatury nieoświecone to te, które mają pola naftowe.
                      • hydy Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 16:07
                        Gość portalu: t1s napisał(a):

                        > Dyktatury nieoświecone to te, które mają pola naftowe.

                        :))))

                        witam - bardzo celna uwaga na dobry początek.

                        dodałbym jeszcze złoża gazu, i chęć rozwoju infrastruktury za duże (pożyczone)
                        pieniądze.
                        • rolotomasi I spraw Złota Rybko,żeby mu, no zresztą sama wiesz 15.06.04, 17:04
                          No właśnie - co? Jaki cel ma pisanie o Chinach sprzed 30-20 lat ??
                          Mi to wygląda na ~katolickie zatroskanie~ o bogatego sąsiada Żyda, taka
                          modlitwa w stylu: Panie spraw żeby mu: robaki spać nie dały, krowa mleko
                          straciła a kobyła się ochwaciła, córka z Cyganem puściła, syn z kozą, matka z
                          ksiendzem itp.
                          Nieprzemyślane cytowanie -prawie 300 wpisów pseudoHumanitarnych agitek ! daje
                          najczęściej śmieszny efekt odwrotnie proporcjonalny do zadęcia, czyli :
                          Peełny balon acz pusty ci on.
                          • maksimum Re: I spraw Złota Rybko,żeby mu, no zresztą sama 15.06.04, 18:19
                            rolotomasi napisał:

                            > No właśnie - co? Jaki cel ma pisanie o Chinach sprzed 30-20 lat ??
                            > Mi to wygląda na ~katolickie zatroskanie~ o bogatego sąsiada Żyda, taka
                            > modlitwa w stylu: Panie spraw żeby mu: robaki spać nie dały, krowa mleko
                            > straciła a kobyła się ochwaciła, córka z Cyganem puściła, syn z kozą, matka z
                            > ksiendzem itp.
                            > Nieprzemyślane cytowanie -prawie 300 wpisów pseudoHumanitarnych agitek ! daje
                            > najczęściej śmieszny efekt odwrotnie proporcjonalny do zadęcia, czyli :
                            > Peełny balon acz pusty ci on.
                            --------------------------------------------------------------------------------
                            --maksimum napisał:

                            > maksimum napisał:
                            >
                            > > Co Parlamentarny Zespół na Rzecz Tybetu mógłby zrobić w Polsce
                            > >
                            > > 1-Wprowadzić do polskiego prawa celnego listę państw - w tym ChRL - wobec
                            > > których istnieją uzasadnione podejrzenia o wykorzystywanie niewolniczej si
                            > ły
                            > > roboczej;
                            > > 2-Wywierać nacisk ekonomiczny na Chiny: zgodnie z danymi GUS polski ekspor
                            > t
                            > do
                            > > Chin niemal nie istnieje, podczas gdy Chiny sprzedają nam towary za ok. ml
                            > d
                            > > dolarów rocznie, co daje dużą możliwość wywarcia presji gospodarczej na te
                            > n
                            > > kraj;
                            > > 3-Utworzyć w Warszawie Tybet House - nieoficjalną ambasadę Tybetu;
                            > > 4-Zaprosić do współpracy Tybetańczyków mieszkających w Polsce;
                            > > 5-Nadać oficjalne znaczenie obchodom dnia Tybetu (10 marca);
                            > > 6-Zaproponować bojkot olimpiady w Pekinie w 2008 r.
                            > >
                            > > Widze Kasiu,ze na dobrej drodze do calkiem sporej rewolucji KULTURALNEJ
                            > jestes.
                            > > Pozazdroscic wam pomyslow.
                            > > A tak przy okazji:Ilu ludzi ,w ilu krajach was poprze ??????
                            >
                            > Inny przyklad daleko zaawansowanej demokracji.
                            >
                            > www.gazetapolska.pl/?gp=,1,040609,spol,mich,,,spol_mich
                            --------------------------------------------------------------------------------
                            -No ale akcja Amnesty International znalazla spore poparcie wsrod ziomali i
                            demokracja kwitnie.
                            • hydy Re: I spraw Złota Rybko,żeby mu, no zresztą sama 15.06.04, 20:24
                              maksimum napisał:

                              > -No ale akcja Amnesty International znalazla spore poparcie wsrod ziomali i
                              > demokracja kwitnie.

                              za to u Ciebie nie znalazla żadnego poparcia - chociaż mieszkasz i żyjesz w
                              kraju demokratycznym, a nie w Chinach: ciekawe, co?
                              • maksimum Re: I spraw Złota Rybko,żeby mu, no zresztą sama 15.06.04, 20:27
                                hydy napisał:

                                > maksimum napisał:
                                >
                                > > -No ale akcja Amnesty International znalazla spore poparcie wsrod ziomali
                                > i demokracja kwitnie.
                                >
                                > za to u Ciebie nie znalazla żadnego poparcia - chociaż mieszkasz i żyjesz w
                                > kraju demokratycznym, a nie w Chinach: ciekawe, co?

                                Bo u nas jest calkiem inna demokracja niz u was.
                                Mamy tylko dwie partie,a nie 6 jak u was i zblizamy sie do wzoru chinskiego,by
                                obie partie sie programem nie roznily.
                                • hydy Re: I spraw Złota Rybko,żeby mu, no zresztą sama 15.06.04, 21:35
                                  maksimum napisał:


                                  > Mamy tylko dwie partie,a nie 6 jak u was i zblizamy sie do wzoru chinskiego,by
                                  > obie partie sie programem nie roznily.

                                  "zbliżacie się do wzoru chińskiego"??? czy Ty naprawdę tak myślisz, czy sobie ze
                                  mnie kpisz? a może faktycznie jest z Tobą tak źle.

                                  ale wiem, co by ci zrobiło dobrze - powinieneś zamieszkać np. z pół roku w
                                  Chinach: wtedy byś ocenił jak Wam jeszcze daleko "do wzoru chińskiego" i
                                  dowiedziałbys się na czym polega demokracja.
                                  • maksimum Re: I spraw Złota Rybko,żeby mu, no zresztą sama 15.06.04, 22:18
                                    hydy napisał:

                                    > maksimum napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Mamy tylko dwie partie,a nie 6 jak u was i zblizamy sie do wzoru chinskieg
                                    > o,by obie partie sie programem nie roznily.
                                    >
                                    > "zbliżacie się do wzoru chińskiego"??? czy Ty naprawdę tak myślisz, czy sobie
                                    >ze mnie kpisz? a może faktycznie jest z Tobą tak źle.

                                    Najlepszy sposob na nieleczenie fobii,to mieszkanie w Polsce.

                                    > ale wiem, co by ci zrobiło dobrze - powinieneś zamieszkać np. z pół roku w
                                    > Chinach: wtedy byś ocenił jak Wam jeszcze daleko "do wzoru chińskiego" i
                                    > dowiedziałbys się na czym polega demokracja.
                                    • hydy Re: I spraw Złota Rybko,żeby mu, no zresztą sama 16.06.04, 07:02
                                      maksimum napisał:

                                      > hydy napisał:
                                      >
                                      > > maksimum napisał:
                                      > >
                                      > >
                                      > > > Mamy tylko dwie partie,a nie 6 jak u was i zblizamy sie do wzoru chin
                                      > skieg
                                      > > o,by obie partie sie programem nie roznily.
                                      > >
                                      > > "zbliżacie się do wzoru chińskiego"??? czy Ty naprawdę tak myślisz, czy so
                                      > bie
                                      > >ze mnie kpisz? a może faktycznie jest z Tobą tak źle.
                                      >
                                      > Najlepszy sposob na nieleczenie fobii,to mieszkanie w Polsce.
                                      >
                                      > > ale wiem, co by ci zrobiło dobrze - powinieneś zamieszkać np. z pół roku w
                                      > > Chinach: wtedy byś ocenił jak Wam jeszcze daleko "do wzoru chińskiego" i
                                      > > dowiedziałbys się na czym polega demokracja.

                                      nietolerowanie dyktatury nazywasz fobią?
                                      a jak byś określił swoje poglądy?
                      • basia.basia Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 22:40
                        Gość portalu: t1s napisał(a):

                        > Dyktatury nieoświecone to te, które mają pola naftowe.

                        Jak to?!
                        Nie mogą sobie do lamp naftowych nalać?
                        • maksimum Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 15.06.04, 23:00

                          Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków"
                          Autor: hydy
                          Data: 15.06.2004 12:54 + dodaj do ulubionych wątków
                          --------------------------------------------------------------------------------
                          kataryna.kataryna napisała:

                          > hydy napisał:
                          >
                          > > ten wątek wywołała konkretna wypowiedź Kwacha - można więc ponowić zasadni
                          > cze
                          > > pytanie: jaką polityke prowadzić powinny nasze władze i w ogóle społecznoś
                          > ć
                          > > miedzynarodowa wobec Chin - gdzie jest granica dla tolerowania "wewnętrzny
                          > ch
                          > > spraw chińskich"?, jak reagować na konkretne przypadki, jak kształtowac
                          > > wzajemne relacje?
                          > >
                          > > kiedyś my byliśmy w sytuacji "odwrotnej".
                          >
                          > No właśnie, byliśmy, do tego na tyle niedawno, że większość z nas to dobrze
                          > pamięta. A przynajmniej powinna pamiętać. Niestety, okazuje się, że
                          sprawdzamy
                          > się jako beneficjenci pomocy ale kiedy przychodzi "puszczać" ją dalej, jest z
                          > tym znacznie gorzej.
                          > Widziałam niedawno doukumentację Amnesty International z czasów komuny, każdy
                          > polski więzień polityczny miał opiekującą się nim grupę (Michnik na przykład
                          > był "zaopiekowany" przez chyba pięć grup z różnych krajów), na bieżąco
                          śledzono
                          > losy więźnia, słano listy i apele, jacyś zupełnie obcy Norwegowie, Holendrzy,
                          > Niemcy, Francuzi, upominali się o nieznanych im polskich opozycjonistów,
                          > wyłącznie w imię powszechności praw człowieka. A teraz, kilkanaście lat
                          > później, ci sami byli opozycjoniści milczą gdy prezydent palnie taką
                          głupotkę,
                          > co gorsza milczą też gdy policja i "nieznani sprawcy" próbują zamknąć usta
                          tym nielicznym Polakom, których obchodzi to, ze gdzieś tam bardzo daleko ktoś
                          > cierpi o wiele gorszy los niż był naszym udziałem swego czasu. Borowski
                          > wystosował list do Nieznalskiej skazanej na kilka godzin pracy społecznej i
                          tym uspokoił swoje lewicowo wrażliwe sumienie. Inni też milczą. Mnie to trochę
                          > smuci.

                          ja tez wcale nie mam pozytywnych odczuć - a z drugiej strony sam widzę jakie sa
                          realia: np. najlepsi absolwenci Politechnik dostają propozycje od przemysłowych
                          potentatów u których odbywają staż (praktykę) na wieloletnie "kontrakty" do
                          Chin (autentyczny przypadek z kręgu najbliższej rodziny): tam naprawdę są
                          lokowane inwestycje, przekraczające nasze wyobrażnia.

                          równocześnie nie sposób nie zauważyc, że:

                          - po pierwsze: to nie są te same Chiny co np. w 1989 r.,
                          - po drugie: w ciągu ostatniej dekady światowy układ geopolityczny zmienił się
                          tak bardzo i priorytety są juz tak odmienne, że biorąc pod uwagę potencjał
                          chińskiej gospodarki mało kto chce ruszać na "krucjatę", uzasadniając to tezą,
                          że upadek resztek komunizmu jest tylko kwestią czasu,
                          - po trzecie: pierwsze i drugie nie usprawiedliwia traktowania setek milionów
                          ludzi jak pańswtowej własności.

                          wnioski są niewesołe.
                          --------------------------------------------------------------------------------
                          -Bardzo niewesole wnioski,bo chcialoby sie na kogos ponarzekac a moze nawet i
                          zaplakac nad kims,a niestety trzeba na siebie ponarzekac i zaplakac nad soba.
                          • hydy Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 16.06.04, 07:10
                            maksimum napisał:

                            >Bardzo niewesole wnioski,bo chcialoby sie na kogos ponarzekac a moze nawet i
                            >zaplakac nad kims,a niestety trzeba na siebie ponarzekac i zaplakac nad soba.

                            gdzie Ty tam wyczytałeś narzekanie?
                            płakać to się chce, jak się śledzi Twoje "uzasadnianie" autorytaryzmu.

                            polecam ci lekturę czegoś, co poszerzy Twoje spojrzenie na zagadnienia
                            ustrojowoprawne - bo choć to dla Ciebie jak Ty to okreslasz "horseshit", to
                            jednak btrakuje Ci elementarnych wiadomości nt. podstawowych mechanizmów
                            funkcjonowania państwa - jakiegokolwiek.

                            www.poczytaj.pl/?sesja=515562672&akcja=czytaj_wiecej&ksiazka=3261
                            jak juz przeczytasz to daj znać co o tym myslisz.
                            • kamila_z_nz Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 16.06.04, 07:48
                              www.larouchepub.com/other/2000/ref_quality_adj_2742.html
                            • maksimum Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 16.06.04, 18:04
                              hydy napisał:

                              > maksimum napisał:
                              >
                              > >Bardzo niewesole wnioski,bo chcialoby sie na kogos ponarzekac a moze nawet
                              > i
                              > >zaplakac nad kims,a niestety trzeba na siebie ponarzekac i zaplakac nad sob
                              > a.
                              >
                              > gdzie Ty tam wyczytałeś narzekanie?
                              > płakać to się chce, jak się śledzi Twoje "uzasadnianie" autorytaryzmu.
                              >
                              > polecam ci lekturę czegoś, co poszerzy Twoje spojrzenie na zagadnienia
                              > ustrojowoprawne - bo choć to dla Ciebie jak Ty to okreslasz "horseshit", to
                              > jednak btrakuje Ci elementarnych wiadomości nt. podstawowych mechanizmów
                              > funkcjonowania państwa - jakiegokolwiek.

                              Moze pozostanmy przy tym,ze twoje wiadomosci poparte twoja inteligencja sa
                              adekwatne do poziomu spoleczenstwa w jakim zyjesz,a moje sprawdzaja sie dobrze
                              w kraju w ktorym ja zyje.
                              Bo gdyby bylo odwrotnie,to moglibysmy sie zamienic miejscami a na to sie nie
                              zanosi.

                              > www.poczytaj.pl/?sesja=515562672&akcja=czytaj_wiecej&ksiazka=3261
                              > jak juz przeczytasz to daj znać co o tym myslisz.
                              • Gość: Kagan Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.04, 18:44
                                Krytykujecie ChRL, bo nie potraficie powtorzyc ich sukcesu. Zostaje wam tylko
                                falszowanie statystyk PKB jak w USA...
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=13394989
                                • maksimum CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 16.06.04, 22:22
                                  Dopuscmy na chwile do swojej swiadomosci,ze Chinczycy sa agresorami i lubia
                                  podbijac obce landy,tak jak im to Dalai Lama wmawia a za nim Amnesty
                                  International.
                                  Przeciez armia chinska byla juz w Korei Pln i wg zrodel amerykanskich zginelo
                                  tam okolo 1 mln Chinczykow.Czy w zamian za smierc swoich synow Chinczycy nie
                                  powinni okupowac calej Korei Pln i wprowadzic tam swoje porzadki.
                                  Gdyby tak sie stalo,to Korea Pln bylaby teraz bardzo szybko rozwijajacym sie
                                  krajem,otwartym na swiat i turysci z calego swiata mogliby podrozowac tam
                                  indywidualnie,czy tez zbiorowo jak robia to w Tybecie.
                                  A moze najwyzszy czas,zeby podziekowac Chinczykom,ze z Tybetu uczynili otwarty
                                  na swiat rejon i wyciagneli ich z nedzy i sredniowiecza jakie tam bylo i panuje
                                  teraz np w Korei Pln.
                                  • maksimum Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 17.06.04, 02:35
                                    maksimum napisał:

                                    > Dopuscmy na chwile do swojej swiadomosci,ze Chinczycy sa agresorami i lubia
                                    > podbijac obce landy,tak jak im to Dalai Lama wmawia a za nim Amnesty
                                    > International.
                                    > Przeciez armia chinska byla juz w Korei Pln i wg zrodel amerykanskich zginelo
                                    > tam okolo 1 mln Chinczykow.Czy w zamian za smierc swoich synow Chinczycy nie
                                    > powinni okupowac calej Korei Pln i wprowadzic tam swoje porzadki.
                                    > Gdyby tak sie stalo,to Korea Pln bylaby teraz bardzo szybko rozwijajacym sie
                                    > krajem,otwartym na swiat i turysci z calego swiata mogliby podrozowac tam
                                    > indywidualnie,czy tez zbiorowo jak robia to w Tybecie.
                                    > A moze najwyzszy czas,zeby podziekowac Chinczykom,ze z Tybetu uczynili
                                    otwarty
                                    > na swiat rejon i wyciagneli ich z nedzy i sredniowiecza jakie tam bylo i
                                    >panuje teraz np w Korei Pln.

                                    Jesli jest cos fundamentalnie zlego w systemie spol-gospodarczym Chin,to ich
                                    sasiedzi dzialajacy w systemach demokratycznych powinni rozwijac sie szybciej.
                                    Taki Nepal czy Mongolia powinny galopowac w porownaniu z Chinami.
                                    A ze w Chinach jest dosc duza mniejszosc mongolska,to mogliby sobie roscic prawo
                                    by wyzwolic wszystkich Mongolow.

                                    • maksimum MONGOLOW W CHINACH WIECEJ NIZ W MONGOLII 17.06.04, 02:56
                                      www.china.org.cn/e-groups/shaoshu/shao-mongolian.htm
                                      Mongolow w Chinach jest 4,8 mln czyli wiecej niz w Mongolii i czy nie czas ujac
                                      sie za nimi i kto wie moze pod swiatlym przywodztwem Amnesty International
                                      wyzwolic ich spod panowanie chinskiego?
                                      I na dodatek religie tez maja lamaism czyli calkiem nie taka jak wiekszosc
                                      Chinczykow i to samo w sobie jest podstawa do rzekomych przesladowan.
                                      • maksimum CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 17.06.04, 03:13
                                        maksimum napisał:

                                        > www.china.org.cn/e-groups/shaoshu/shao-mongolian.htm
                                        > Mongolow w Chinach jest 4,8 mln czyli wiecej niz w Mongolii i czy nie czas
                                        ujac sie za nimi i kto wie moze pod swiatlym przywodztwem Amnesty International
                                        > wyzwolic ich spod panowanie chinskiego?
                                        > I na dodatek religie tez maja lamaism czyli calkiem nie taka jak wiekszosc
                                        > Chinczykow i to samo w sobie jest podstawa do rzekomych przesladowan.
                                        --------------------------------------------------------------------------------
                                        -www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/np.html#People

                                        Zagwozdka zrobila sie z tymi Mongolami,bo w samej Mongolii jest ich tylko2,7 mln
                                        i maja GDP per capita 1,800 doll a w Chinach jest 4,8 mln Mongolow i GDP per
                                        capita 4,700 doll.
                                        Amnesty Intl powinna sie wstawic za tymi bogatszymi Mongolami,ze wolnosci nie
                                        maja,napisac jakis protest song,zaczac rozlepiac plakaty.
                                        Wiadomo,ze na calym swiecie jest sporo ludzi wrazliwych na przemoc i na pomoc
                                        mozna liczyc.
                                        Ktos podesle jakies zdjecia,a na Stefana4 mozna liczyc ze powstanie poprze.
                                        • maksimum Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 17.06.04, 14:50
                                          Cos mnie sie zdaje,ze to o oscypki poszlo,ktore mniejszosc chinska masowo
                                          produkuje i sprzedaje w Tybecie.
                                          Pewno nawet czesc z nich trafia na rynek warszawski i sa tansze i lepsze od
                                          naszych z Podhala.
                                          • rajchman Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 17.06.04, 15:21
                                            Za to, ze bedac przeciwwaga w obozie komunistycznym dla ZSRR nie dopusili do
                                            inwazji ZSRR na Polske w roku 1956 i w roku 1980...
                                            • maksimum Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 17.06.04, 17:13
                                              hydy napisał:

                                              > maksimum napisał:
                                              >
                                              > >Bardzo niewesole wnioski,bo chcialoby sie na kogos ponarzekac a moze nawet
                                              > izaplakac nad kims,a niestety trzeba na siebie ponarzekac i zaplakac nad soba.
                                              >
                                              > gdzie Ty tam wyczytałeś narzekanie?
                                              > płakać to się chce, jak się śledzi Twoje "uzasadnianie" autorytaryzmu.
                                              >
                                              > polecam ci lekturę czegoś, co poszerzy Twoje spojrzenie na zagadnienia
                                              > ustrojowoprawne - bo choć to dla Ciebie jak Ty to okreslasz "horseshit", to
                                              > jednak btrakuje Ci elementarnych wiadomości nt. podstawowych mechanizmów
                                              > funkcjonowania państwa - jakiegokolwiek.

                                              A ty swoje elementarne wiadomosci ,probujesz narzucic innym.
                                              Gniewasz sie bardzo,ze Chinczycy twoje elementarne wiadomosci maja gleboko w
                                              d.... i rozwijaja sie umyslowo i gospodarczo szybciej niz Polska,na podstawie
                                              swoich wiadomosci i praktyki,ktorych taki smieszny robaczek bez podstawowych
                                              wiadomosci jak ty stara sie ich pozbawic.
                                              Tylko nie przyznawaj sie w nastepnym poscie,ze z mamusia mieszkasz i to ona
                                              wlasnie najlepsze sniadania ci robi.


                                              > www.poczytaj.pl/?sesja=515562672&akcja=czytaj_wiecej&ksiazka=3261
                                              > jak juz przeczytasz to daj znać co o tym myslisz.
                                              • Gość: GoscNieprzypadkowy CHINY Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM IP: *.acn.pl 17.06.04, 23:33
                                                Szkoda czasu na nich, maksimum = wpadnij na nasze forum:)
                                                polska-chiny.prv.pl/
                                                • maksimum CHINY Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 18.06.04, 00:13
                                                  Gość portalu: GoscNieprzypadkowy napisał(a):

                                                  > Szkoda czasu na nich, maksimum = wpadnij na nasze forum:)
                                                  > polska-chiny.prv.pl/

                                                  Widze,ze tu czas z nimi trace,bo jest tu kupa emocjonalnego oszolomstwa.
                                                  • Gość: GoscNieprzypadkowy CHINY Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM IP: *.acn.pl 18.06.04, 00:37
                                                    Wiesz, argumenty rzadko do nich docieraja - belkot rzadzi sie swoimi prawami. Gdyby zechcieli na chlodno przyjrzec sie faktom nie byloby w Polsce tylu "pzytecznych idiotow" ;)

                                                    www.polska-chiny.prv.pl
                                                  • maksimum CHINY Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 18.06.04, 01:07
                                                    Gość portalu: GoscNieprzypadkowy napisał(a):

                                                    > Wiesz, argumenty rzadko do nich docieraja - belkot rzadzi sie swoimi prawami.

                                                    PROBLEM W TYM,ZE POSLUGIWANIE SIE ARGUMENTAMI WYMAGA MYSLENIA-a to forum jest
                                                    ogolnie zwane "aferowym".

                                                    > Gdyby zechcieli na chlodno przyjrzec sie faktom nie byloby w Polsce
                                                    >tylu "pzytecznych idiotow" ;)

                                                    Pchaja sie drzwiami i oknami do Sejmu i rzadu,a wyborcy z forum kraj ich
                                                    popieraja.

                                                    polska-chiny.prv.pl/
                                                  • lupus.lupus CHINY Re: CZAS PODZIEKOWAC CHINCZYKOM 18.06.04, 10:37
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Widze,ze tu czas z nimi trace,bo jest tu kupa emocjonalnego oszolomstwa.


                                                    Kogo nazywasz oszołomem? Zresztą możesz mnie nazywać jak tylko chcesz:
                                                    oszołomem, sinofobem, „przedrozbiorym” itp. Nie wstydzę się tych określeń.
                                                    Technokratyczne dyktatury opierające się na państwowym aparacie przemocy budzą
                                                    lęk. Mam pełne prawo do stosowania oporu wobec zjawisk, które dostrzegam we
                                                    współczesnych Chinach. Oporu tak skromnego jak choćby bojkot chińskich towarów,
                                                    który staram się konsekwentnie przestrzegać. Jak już pisałem, nie podzielam
                                                    zachwytów nad chińską gospodarką. Uważam, ze oprócz statystyk, wskaźników liczy
                                                    się jeszcze coś więcej. Coś, co podsumowując to co zostało już przytoczone w
                                                    dyskusji pozwala nazwać komunistyczne Chiny państwem BARBARZYŃSKIM.
                                                    Cywilizacja Zachodu ( mogę już tylko palić znicze na jej grobie) w przeszłości
                                                    wielokrotnie stawała przed wyzwaniem stawienia czoła państwom i cywilizacjom,
                                                    które podobnie jak Chiny były potęgami gospodarczymi jednak w swojej istocie
                                                    pozostawały barbarzyńskimi. Tak było z Rzymianami, którzy podjęli walkę na
                                                    śmierć i życie z potężną gospodarczo Karataginą, opierającą swoją pozycję na
                                                    wierze w Molocha, któremu składano w krwawej ofierze pierworodne dzieci
                                                    Karatagińczyków. Moloch, który pożera własne dzieci. Czy skojarzenie z
                                                    aborcyjnym koszmarem Chin nie nasuwa się same?
                                                    Nie zmartwiłbym się gdyby Chiny spotkał los Kartaginy. Taki los powinien
                                                    spotkać wszystkie państwa opierające się na przemocy i przelewaniu krwi
                                                    własnych dzieci.
                                                  • Gość: GoscNieprzypadkowy BOJKOT CHINSKICH TOWAROW TO ABBERACJA UMYSLOWA! IP: *.acn.pl 18.06.04, 10:55
                                                    Zapewniam Cie ze nie masz najmniejszych szans uniknac chinskich towarow. Wiekszosc tajwanskich firm elektronicznych produkuje swoje wyroby w Chinach z nalepka ze to z Taiwanu. W Polsce chinskie towary juz dawno wyparly towary konkurencyjne. Od doniczek, komorek i innych drobiazgow po czesci do tuningowania drogich aut. Czy wiesz, ze osnówki do kiełbas są w Polsce sprowadzane z Chin(delikatniejsze)? Czy wiesz, ze polski miód to w istotnej czesci miod z Chin? Nie wiesz tego a glosisz takie absurdalne hasla. Od prawdy nie da sie uciec
                                                    pzdr

                                                    polska-chiny.prv.pl/
                                                  • Gość: marynat Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest OK? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 14:35
                                                    Lupus, ty wredny komuchu, skorumpowany złodzieju, najpierw ruski, a potem
                                                    amerykański kolaborancie - militarysto, okupujacy Irak i torturujący więźniów!
                                                    No i jak? Miło Ci? Czy raczej czujesz się bez sensu zwyzywany epitetami
                                                    należnymi władzy, której nie tylko osobiście nie znosisz, ale też czujesz się
                                                    ofiarą?
                                                    To czemu o Chinach i Chińczykach wypowiadasz się z subtelnoscią celowniczego z
                                                    bombowca, zwalniajacego ładunek nad miastem - bez zastanawiania się czy trafisz
                                                    w przedstawicieli reżymu, czy w zgnębionych opozycjonistów, czy w zwykłych
                                                    ludzi, którym zamierzasz pomóc?
                                                    Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD, dobra
                                                    Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie licząc
                                                    złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii politycznych i
                                                    ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin red line",
                                                    oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".
                                                    I teraz mas kłopot. Hongkong pod zarządem brytyjskim był "w porząsiu" i nijak
                                                    nie odpowiadał za los Tybetańczyków, podobnie Makao. Ale, skoro został
                                                    wchłoniety przez Chiny kontynentalne, to już go trzeba bojkotować. A wschodnie
                                                    Niemcy po zjednoczeniu? Stały się w ciagu sekundy OK? Co z Wietnamem i
                                                    Wietnamczykami?
                                                    Lupus. Piszesz z intelektualnym wdziękiem troglodyty:
                                                    > Nie zmartwiłbym się gdyby Chiny spotkał los Kartaginy.
                                                    To znaczy dokładnie - gdyby wymordowano 1,3 miliarda ludzi, ich domostwa
                                                    zrównano z ziemią, teren zaorano i posypano solą, tak - żeby nawet trawa nie
                                                    rosła.
                                                    Za co? Za to, że maja za sobą historię, której nie akceptujesz? Że są wychowani
                                                    w kulturze, której nie rozumiesz? Że w ciagu 6 tysięcy lat nigdy nie było tam
                                                    demokracji opartej na wzorach greckich i rzymskich? Że przeżyli koszmar
                                                    maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi wydobywania się
                                                    z upodlenia? Co im masz za złe? Że pracują po 16 godzin na dobę? Że im kiepsko
                                                    płacą? Że chińskie dzieci się pilnie uczą? Że maja nadzieję lepszego życia -
                                                    jeśli nie w tym, to w następnym pokoleniu?
                                                    Piszesz z przekąsem o ichniej "technokratycznej dyktaturze". OK. Od 60 lat
                                                    rzadzą nimi komunisci. A przedtem Japończycy. A jeszcze przedtem kolonialiści z
                                                    zachodniej Europy. A nami - imperialiści, faszyści i komuniści z Europy
                                                    centralnej i wschodniej. I my mamy "demokrację". I też komuchów u władzy. Tylko
                                                    ta różnica, ze CHIŃCZYCY W ODRÓŻNIENIU OD POLAKÓW sobie swoich komuchów nie
                                                    wybrali w wolnych wyborach. Ale też - ich komuchy, w odróznieniu od naszych
                                                    prosowieckich ciemniaków, są wyedukowane, reformatorskie i patriotyczne (nawet
                                                    nacjonalistyczne). I potrafią zapewnić krajowi rozwój.
                                                    Przy okazji - sprawdź w rocznikach statystycznych, ale, wedle
                                                    www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/pl.html
                                                    z tą regulacją urodzin chyba nie jest tam aż tak dramatycznie, a w każdym
                                                    razie mniej dramatycznie niż w Polsce:
                                                    China 12.98 births/1,000 population (2004 est.)
                                                    Poland 10.64 births/1,000 population (2004 est.)
                                                    skoro dzieci rodzi sie tam więcej niz w Polsce, oświata nie przeżywa niżu, a
                                                    przyrost naturalny (China - 0,57 %) mają niemal 30 razy wiekszy od naszego
                                                    (Poland - 0,02 %)
                                                    Jako ciekawostke dodam, ze bezrobocie w Chinach jest poniżej 10 %.

                                                    Szczerze mówiąc, bardziej bym Cię Lupusie rozumiał, gdybyś był Chińczykiem i
                                                    nawoływał do bojkotowania Polski.
                                                  • maksimum Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 18.06.04, 16:07
                                                    Gość portalu: marynat napisał(a):

                                                    > Lupus, ty wredny komuchu, skorumpowany złodzieju, najpierw ruski, a potem
                                                    > amerykański kolaborancie - militarysto, okupujacy Irak i torturujący więźniów!
                                                    > No i jak? Miło Ci? Czy raczej czujesz się bez sensu zwyzywany epitetami
                                                    > należnymi władzy, której nie tylko osobiście nie znosisz, ale też czujesz się
                                                    > ofiarą?
                                                    > To czemu o Chinach i Chińczykach wypowiadasz się z subtelnoscią celowniczego
                                                    z
                                                    > bombowca, zwalniajacego ładunek nad miastem - bez zastanawiania się czy
                                                    trafisz
                                                    >
                                                    > w przedstawicieli reżymu, czy w zgnębionych opozycjonistów, czy w zwykłych
                                                    > ludzi, którym zamierzasz pomóc?
                                                    > Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    > podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD, dobra
                                                    > Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie licząc
                                                    > złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii politycznych
                                                    i
                                                    >
                                                    > ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin red
                                                    line",
                                                    > oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".
                                                    > I teraz mas kłopot. Hongkong pod zarządem brytyjskim był "w porząsiu" i nijak
                                                    > nie odpowiadał za los Tybetańczyków, podobnie Makao. Ale, skoro został
                                                    > wchłoniety przez Chiny kontynentalne, to już go trzeba bojkotować. A
                                                    wschodnie
                                                    > Niemcy po zjednoczeniu? Stały się w ciagu sekundy OK? Co z Wietnamem i
                                                    > Wietnamczykami?
                                                    > Lupus. Piszesz z intelektualnym wdziękiem troglodyty:
                                                    > > Nie zmartwiłbym się gdyby Chiny spotkał los Kartaginy.
                                                    > To znaczy dokładnie - gdyby wymordowano 1,3 miliarda ludzi, ich domostwa
                                                    > zrównano z ziemią, teren zaorano i posypano solą, tak - żeby nawet trawa nie
                                                    > rosła.
                                                    > Za co? Za to, że maja za sobą historię, której nie akceptujesz? Że są
                                                    wychowani
                                                    >
                                                    > w kulturze, której nie rozumiesz? Że w ciagu 6 tysięcy lat nigdy nie było
                                                    tam
                                                    > demokracji opartej na wzorach greckich i rzymskich? Że przeżyli koszmar
                                                    > maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    > eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi wydobywania
                                                    się
                                                    >
                                                    > z upodlenia? Co im masz za złe? Że pracują po 16 godzin na dobę? Że im
                                                    kiepsko
                                                    > płacą? Że chińskie dzieci się pilnie uczą? Że maja nadzieję lepszego życia -
                                                    > jeśli nie w tym, to w następnym pokoleniu?
                                                    > Piszesz z przekąsem o ichniej "technokratycznej dyktaturze". OK. Od 60 lat
                                                    > rzadzą nimi komunisci. A przedtem Japończycy. A jeszcze przedtem kolonialiści
                                                    z
                                                    >
                                                    > zachodniej Europy. A nami - imperialiści, faszyści i komuniści z Europy
                                                    > centralnej i wschodniej. I my mamy "demokrację". I też komuchów u władzy.
                                                    Tylko
                                                    >
                                                    > ta różnica, ze CHIŃCZYCY W ODRÓŻNIENIU OD POLAKÓW sobie swoich komuchów nie
                                                    > wybrali w wolnych wyborach. Ale też - ich komuchy, w odróznieniu od naszych
                                                    > prosowieckich ciemniaków, są wyedukowane, reformatorskie i patriotyczne
                                                    (nawet
                                                    > nacjonalistyczne). I potrafią zapewnić krajowi rozwój.
                                                    > Przy okazji - sprawdź w rocznikach statystycznych, ale, wedle
                                                    > www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/pl.html
                                                    > z tą regulacją urodzin chyba nie jest tam aż tak dramatycznie, a w każdym
                                                    > razie mniej dramatycznie niż w Polsce:
                                                    > China 12.98 births/1,000 population (2004 est.)
                                                    > Poland 10.64 births/1,000 population (2004 est.)
                                                    > skoro dzieci rodzi sie tam więcej niz w Polsce, oświata nie przeżywa niżu, a
                                                    > przyrost naturalny (China - 0,57 %) mają niemal 30 razy wiekszy od naszego
                                                    > (Poland - 0,02 %)
                                                    > Jako ciekawostke dodam, ze bezrobocie w Chinach jest poniżej 10 %.
                                                    >
                                                    > Szczerze mówiąc, bardziej bym Cię Lupusie rozumiał, gdybyś był Chińczykiem i
                                                    > nawoływał do bojkotowania Polski.

                                                    Tak wlasnie juz napisalem,ze Polacy w porownaniu z Chinczykami,to rozwydrzona
                                                    dzicz.
                                                  • kataryna.kataryna Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 18.06.04, 16:20
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Tak wlasnie juz napisalem,ze Polacy w porownaniu z Chinczykami,to rozwydrzona
                                                    > dzicz.



                                                    I ciekawe jak się czujesz jako rozwydrzony dziki Polak z taką autodiagnozą :)
                                                  • maksimum Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 18.06.04, 16:26
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Tak wlasnie juz napisalem,ze Polacy w porownaniu z Chinczykami,to rozwydrz
                                                    > ona dzicz.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > I ciekawe jak się czujesz jako rozwydrzony dziki Polak z taką autodiagnozą :)

                                                    Calkiem dobrze,po 20 letniej "terapii" w Stanach.

                                                  • kataryna.kataryna Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 18.06.04, 16:30
                                                    maksimum napisał:

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > maksimum napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Tak wlasnie juz napisalem,ze Polacy w porownaniu z Chinczykami,to roz
                                                    > wydrz
                                                    > > ona dzicz.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > I ciekawe jak się czujesz jako rozwydrzony dziki Polak z taką autodiagnozą
                                                    > :)
                                                    >
                                                    > Calkiem dobrze,po 20 letniej "terapii" w Stanach.



                                                    Sądząc po Twoich nieustannych atakach na wszystko co polskie, masz na punkcie
                                                    polskości jakiś kompleks. Bardzo Ci tego współczuję, szczerze, bo świadomość
                                                    przynależności do narodu o którym się ma jak najgorszą opinię musi być
                                                    frustrująca.
                                                  • maksimum Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 18.06.04, 16:42
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > kataryna.kataryna napisała:
                                                    > >
                                                    > > > maksimum napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Tak wlasnie juz napisalem,ze Polacy w porownaniu z Chinczykami,t
                                                    > o rozwydrzona dzicz.
                                                    > > >
                                                    > > > I ciekawe jak się czujesz jako rozwydrzony dziki Polak z taką autodia
                                                    > gnozą :)
                                                    > >
                                                    > > Calkiem dobrze,po 20 letniej "terapii" w Stanach.
                                                    >
                                                    > Sądząc po Twoich nieustannych atakach na wszystko co polskie, masz na punkcie
                                                    > polskości jakiś kompleks.

                                                    Absolutnie nie mam kompleksu.
                                                    Uwazam,ze Polacy duzo wyzej stoja kulturowo od Rosjan czy Ukraincow,ze o
                                                    Serbach nie wspomne.
                                                    Niestety brak nam do Czechow czy Amerykanow.

                                                    > Bardzo Ci tego współczuję, szczerze, bo świadomość
                                                    > przynależności do narodu o którym się ma jak najgorszą opinię musi być
                                                    > frustrująca.

                                                    Nie musiz mnie niczego wspolczyc,chyba ze wprowadza Cie tow dobre samopoczucie
                                                    (You know what I mean:dasz zebrakowi zlotowke i lepiej sie poczujesz,mimo ze on
                                                    ja wyda na alkohol,czym pogorszy swoj stan),bo ja znam miejsce Polakow w
                                                    swiecie i ta ocena jest sprawiedliwa.
                                                  • kataryna.kataryna Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 18.06.04, 16:48
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Absolutnie nie mam kompleksu.
                                                    > Uwazam,ze Polacy duzo wyzej stoja kulturowo od Rosjan czy Ukraincow,ze o
                                                    > Serbach nie wspomne.
                                                    > Niestety brak nam do Czechow czy Amerykanow.



                                                    Ciekawe na czym polega nasza wyższość nad Ukraińcami i wyższość Amerykanów nad
                                                    nami. Oczywiście nie mówię tu o ilości samochodów na gospodarstwo domowe czy
                                                    PKB. Zresztą to i tak bez znaczenia, o człowieku świadczy tylko jego własne
                                                    życie a nie jakaś statystyczna średnia kraju, którego ma się paszport.


                                                    > > Bardzo Ci tego współczuję, szczerze, bo świadomość
                                                    > > przynależności do narodu o którym się ma jak najgorszą opinię musi być
                                                    > > frustrująca.
                                                    >
                                                    > Nie musiz mnie niczego wspolczyc,chyba ze wprowadza Cie tow dobre samopoczucie
                                                    > (You know what I mean:dasz zebrakowi zlotowke i lepiej sie poczujesz,mimo ze
                                                    on
                                                    >
                                                    > ja wyda na alkohol,czym pogorszy swoj stan),



                                                    Nie czuję się lepiej, czuję się gorzej, czytanie jak wyżywasz się na kolejnych
                                                    zwłokach wcale przyjemne nie jest.


                                                    bo ja znam miejsce Polakow w
                                                    > swiecie i ta ocena jest sprawiedliwa.




                                                    Jak każda Twoja ocena.
                                                  • bush_w_wodzie ten czlowiek jest gleboko nieszczesliwy 18.06.04, 16:59
                                                    zaprzedal dusze mamonie albo ojciec nim gardzil. najpewniej jedno i drugie. nie
                                                    pisze z intencja dowalenia ale raczej zrozumienia. przyznam ze malo rzeczy mnie
                                                    tak wstrzasnelo jak ostatnia seria maksimum. to co on pisze postrzegam jak zimny
                                                    dotyk pustki
                                                  • kataryna.kataryna Re: ten czlowiek jest gleboko nieszczesliwy 18.06.04, 17:09
                                                    bush_w_wodzie napisał:

                                                    > zaprzedal dusze mamonie albo ojciec nim gardzil. najpewniej jedno i drugie.
                                                    nie
                                                    > pisze z intencja dowalenia ale raczej zrozumienia. przyznam ze malo rzeczy
                                                    mnie
                                                    > tak wstrzasnelo jak ostatnia seria maksimum. to co on pisze postrzegam jak
                                                    zimn
                                                    > y
                                                    > dotyk pustki



                                                    Dla mnie to też jest wstrząsające, może byłoby mniej gdyby to pisał jakiś
                                                    gówniarz, który prawdziwego życia nie dotknął i szuka go tam gdzie go nie
                                                    znajdzie, ale dojrzały człowiek i takie wybory?
                                                  • bush_w_wodzie nieszczescie 18.06.04, 17:16
                                                    gdybym szukal ilustracji tego ze czysty materializm i egoizm unieszczesliwiaja
                                                    czlowieka to maksimum bylby chyba najlepszym przykladem. mysle ze jego wybory
                                                    doprowadzily go do miejsca w ktorym jest. a nie jest to miejsce przyjemne. a
                                                    najgorsza jest ta samotnosc

                                                  • maksimum Re: ten czlowiek jest gleboko nieszczesliwy 18.06.04, 21:21
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > bush_w_wodzie napisał:
                                                    >
                                                    > > zaprzedal dusze mamonie albo ojciec nim gardzil. najpewniej jedno i drugie
                                                    > nie pisze z intencja dowalenia ale raczej zrozumienia. przyznam ze malo rzeczy
                                                    >
                                                    > mnie tak wstrzasnelo jak ostatnia seria maksimum. to co on pisze postrzegam
                                                    jak zimny dotyk pustki
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dla mnie to też jest wstrząsające, może byłoby mniej gdyby to pisał jakiś
                                                    > gówniarz, który prawdziwego życia nie dotknął i szuka go tam gdzie go nie
                                                    > znajdzie, ale dojrzały człowiek i takie wybory?

                                                    Cieplo,cieplo.
                                                    Dojrzaly czlowiek,ktory wyrosl z Polski i dobrze zyje w Ameryce ma inne wybory
                                                    niz przecietny Polak.
                                                  • maksimum Re: ten czlowiek jest gleboko nieszczesliwy 18.06.04, 21:18
                                                    bush_w_wodzie napisał:

                                                    > zaprzedal dusze mamonie albo ojciec nim gardzil. najpewniej jedno i drugie.
                                                    nie pisze z intencja dowalenia ale raczej zrozumienia. przyznam ze malo rzeczy
                                                    mnie tak wstrzasnelo jak ostatnia seria maksimum. to co on pisze postrzegam jak
                                                    >zimny dotyk pustki

                                                    Pustka,to u ciebie byla,jast i bedzie w glowie,bo nie czaisz tego co pisze.
                                                  • maksimum Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 18.06.04, 21:16
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Absolutnie nie mam kompleksu.
                                                    > > Uwazam,ze Polacy duzo wyzej stoja kulturowo od Rosjan czy Ukraincow,ze o
                                                    > > Serbach nie wspomne.
                                                    > > Niestety brak nam do Czechow czy Amerykanow.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ciekawe na czym polega nasza wyższość nad Ukraińcami i wyższość Amerykanów
                                                    >nad nami.

                                                    Powtorze jeszcze raz,ci lepsi sa:
                                                    1-Madrzejsi
                                                    2-Pracowitsi

                                                    Ten kraj sie lepiej rozwija,ktory ma;
                                                    1-Madrzejszych rzadzacych
                                                    2-Pracowitych i zdyscyplinowanych ludzi.

                                                    > Oczywiście nie mówię tu o ilości samochodów na gospodarstwo domowe czy
                                                    > PKB. Zresztą to i tak bez znaczenia, o człowieku świadczy tylko jego własne
                                                    > życie a nie jakaś statystyczna średnia kraju, którego ma się paszport.

                                                    Ja rozumiem,ze Ty chcialabys decydowac o tym na co ludzie maja pieniadze
                                                    wydawac.
                                                    1-Jak wydadza na tomik poezji Barbary Sadowskiej-to dobrze
                                                    2-Jak beda ciulac na nowy samochod-to zle.

                                                    > > > Bardzo Ci tego współczuję, szczerze, bo świadomość
                                                    > > > przynależności do narodu o którym się ma jak najgorszą opinię musi być
                                                    > > > frustrująca.
                                                    > >
                                                    > > Nie musiz mnie niczego wspolczyc,chyba ze wprowadza Cie tow dobre samopocz
                                                    > ucie(You know what I mean:dasz zebrakowi zlotowke i lepiej sie poczujesz,mimo
                                                    > ze on ja wyda na alkohol,czym pogorszy swoj stan),
                                                    >
                                                    > Nie czuję się lepiej, czuję się gorzej, czytanie jak wyżywasz się na
                                                    >kolejnych zwłokach wcale przyjemne nie jest.

                                                    Ja go identycznie ocenialem za zycia jak i po smierci.
                                                    Gdybym byl bajerantem,to bym go zle ocenial za zycia a dobrze po smierci,ale to
                                                    by byla obluda.

                                                    > bo ja znam miejsce Polakow w swiecie i ta ocena jest sprawiedliwa.
                                                    >
                                                    > Jak każda Twoja ocena.

                                                    Dziekuje Kasiu.
                                                  • Gość: wartburg Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest IP: 83.242.61.* 18.06.04, 19:37
                                                    Gość portalu: marynat napisał(a):

                                                    > Lupus, ty wredny komuchu, skorumpowany złodzieju, najpierw ruski, a potem
                                                    > amerykański kolaborancie - militarysto, okupujacy Irak i torturujący więźniów!
                                                    > No i jak? Miło Ci? Czy raczej czujesz się bez sensu zwyzywany epitetami
                                                    > należnymi władzy, której nie tylko osobiście nie znosisz, ale też czujesz się
                                                    > ofiarą?
                                                    > To czemu o Chinach i Chińczykach wypowiadasz się z subtelnoscią celowniczego
                                                    z
                                                    > bombowca, zwalniajacego ładunek nad miastem - bez zastanawiania się czy
                                                    trafisz
                                                    >
                                                    > w przedstawicieli reżymu, czy w zgnębionych opozycjonistów, czy w zwykłych
                                                    > ludzi, którym zamierzasz pomóc?
                                                    > Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    > podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD, dobra
                                                    > Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie licząc
                                                    > złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii politycznych
                                                    i
                                                    >
                                                    > ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin red
                                                    line",
                                                    > oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".
                                                    > I teraz mas kłopot. Hongkong pod zarządem brytyjskim był "w porząsiu" i nijak
                                                    > nie odpowiadał za los Tybetańczyków, podobnie Makao. Ale, skoro został
                                                    > wchłoniety przez Chiny kontynentalne, to już go trzeba bojkotować. A
                                                    wschodnie
                                                    > Niemcy po zjednoczeniu? Stały się w ciagu sekundy OK? Co z Wietnamem i
                                                    > Wietnamczykami?
                                                    > Lupus. Piszesz z intelektualnym wdziękiem troglodyty:
                                                    > > Nie zmartwiłbym się gdyby Chiny spotkał los Kartaginy.
                                                    > To znaczy dokładnie - gdyby wymordowano 1,3 miliarda ludzi, ich domostwa
                                                    > zrównano z ziemią, teren zaorano i posypano solą, tak - żeby nawet trawa nie
                                                    > rosła.
                                                    > Za co? Za to, że maja za sobą historię, której nie akceptujesz? Że są
                                                    wychowani
                                                    >
                                                    > w kulturze, której nie rozumiesz? Że w ciagu 6 tysięcy lat nigdy nie było tam
                                                    > demokracji opartej na wzorach greckich i rzymskich? Że przeżyli koszmar
                                                    > maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    > eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi wydobywania
                                                    się
                                                    >
                                                    > z upodlenia? Co im masz za złe? Że pracują po 16 godzin na dobę? Że im
                                                    kiepsko
                                                    > płacą? Że chińskie dzieci się pilnie uczą? Że maja nadzieję lepszego życia -
                                                    > jeśli nie w tym, to w następnym pokoleniu?
                                                    > Piszesz z przekąsem o ichniej "technokratycznej dyktaturze". OK. Od 60 lat
                                                    > rzadzą nimi komunisci. A przedtem Japończycy. A jeszcze przedtem kolonialiści
                                                    z
                                                    >
                                                    > zachodniej Europy. A nami - imperialiści, faszyści i komuniści z Europy
                                                    > centralnej i wschodniej. I my mamy "demokrację". I też komuchów u władzy.
                                                    Tylko
                                                    >
                                                    > ta różnica, ze CHIŃCZYCY W ODRÓŻNIENIU OD POLAKÓW sobie swoich komuchów nie
                                                    > wybrali w wolnych wyborach. Ale też - ich komuchy, w odróznieniu od naszych
                                                    > prosowieckich ciemniaków, są wyedukowane, reformatorskie i patriotyczne
                                                    (nawet
                                                    > nacjonalistyczne). I potrafią zapewnić krajowi rozwój.
                                                    > Przy okazji - sprawdź w rocznikach statystycznych, ale, wedle
                                                    > www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/pl.html
                                                    > z tą regulacją urodzin chyba nie jest tam aż tak dramatycznie, a w każdym
                                                    > razie mniej dramatycznie niż w Polsce:
                                                    > China 12.98 births/1,000 population (2004 est.)
                                                    > Poland 10.64 births/1,000 population (2004 est.)
                                                    > skoro dzieci rodzi sie tam więcej niz w Polsce, oświata nie przeżywa niżu, a
                                                    > przyrost naturalny (China - 0,57 %) mają niemal 30 razy wiekszy od naszego
                                                    > (Poland - 0,02 %)
                                                    > Jako ciekawostke dodam, ze bezrobocie w Chinach jest poniżej 10 %.
                                                    >
                                                    > Szczerze mówiąc, bardziej bym Cię Lupusie rozumiał, gdybyś był Chińczykiem i
                                                    > nawoływał do bojkotowania Polski.

                                                    Nic dodać, nic ująć.

                                                    To co napisał Lupus, opierało się na utrwalonych kliszach światopoglądowych,
                                                    które jak mniemam, są dla niego out off question.

                                                    Tak więc na Twoim miejscu nie triumfowałbym przedwcześnie, ani nie oczekiwał,
                                                    że uda Ci się go przekonać. Musiałby okazać się zdolny do uznania punktów
                                                    widzenia odmiennych od jego własnego, a to zdaje się - o ile go znam -
                                                    przekracza jego możliwości. Na każdy z Twoich argumentów znajdzie dziesięć
                                                    innych. Na pewno bardzo moralnych, wzniosłych i unicestwiających, ale jak
                                                    przypuszczam - dośc odległych od meritum sprawy, które dla niego akurat okaże
                                                    się najmniej ważne.

                                                    W każdym razie gratuluję udanej polemiki :)
                                                  • hydy Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 20.06.04, 11:16
                                                    Gość portalu: marynat napisał(a):
                                                    >Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    >podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD, dobra
                                                    >Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie licząc
                                                    >złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii politycznych i
                                                    >ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin red line",
                                                    >oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".
                                                    >I teraz mas kłopot. Hongkong pod zarządem brytyjskim był "w porząsiu" i nijak
                                                    >nie odpowiadał za los Tybetańczyków, podobnie Makao. Ale, skoro został
                                                    >wchłoniety przez Chiny kontynentalne, to już go trzeba bojkotować. A wschodnie
                                                    >Niemcy po zjednoczeniu? Stały się w ciagu sekundy OK? Co z Wietnamem i
                                                    >Wietnamczykami?

                                                    masz sporo racji - ale czy nie popełniasz tego samego błędu, który Cię drażni u
                                                    innych: czy Twoje oceny również nie są uproszczone?
                                                  • Gość: wartburg uproszczenia IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.06.04, 15:49
                                                    hydy napisał:

                                                    > masz sporo racji - ale czy nie popełniasz tego samego błędu, który Cię drażni
                                                    u
                                                    > innych: czy Twoje oceny również nie są uproszczone?

                                                    A czy to aby Twoje krytyczne uwagi nie są zbyt ogólnikowe, żeby nie powiedzieć -
                                                    uproszczone? Może zadałbyś sobie nieco trudu i wskazał te punkty, w kórych
                                                    Marynat Twoim zdaniem dopuszcza się grzechu łatwizny i uproszczenia?

                                                    Jeśli o mnie chodzi, to miałbym z tym problemy. Akurat o poglądach Marynata
                                                    można dużo powiedzieć, tylko nie to, że są uproszczone.
                                                  • hydy przykłady 20.06.04, 21:45
                                                    mam skopiować jego post? proszę bardzo - napisał do lupusa:

                                                    >Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    >podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD, dobra
                                                    >Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie licząc
                                                    >złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii politycznych i
                                                    >ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin red line",
                                                    >oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".
                                                    >I teraz mas kłopot. Hongkong pod zarządem brytyjskim był "w porząsiu" i nijak
                                                    >nie odpowiadał za los Tybetańczyków, podobnie Makao. Ale, skoro został
                                                    >wchłoniety przez Chiny kontynentalne, to już go trzeba bojkotować. A wschodnie
                                                    >Niemcy po zjednoczeniu? Stały się w ciagu sekundy OK? Co z Wietnamem i
                                                    >Wietnamczykami?

                                                    i dalej:

                                                    >Za co? Za to, że maja za sobą historię, której nie akceptujesz? Że są wychowani
                                                    >w kulturze, której nie rozumiesz? Że w ciagu 6 tysięcy lat nigdy nie było tam
                                                    >demokracji opartej na wzorach greckich i rzymskich? Że przeżyli koszmar
                                                    >maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    >eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi wydobywania się
                                                    >z upodlenia? Co im masz za złe? Że pracują po 16 godzin na dobę? Że im kiepsko
                                                    >płacą? Że chińskie dzieci się pilnie uczą? Że maja nadzieję lepszego życia -
                                                    >jeśli nie w tym, to w następnym pokoleniu?

                                                    to jest wg mnie duże uproszczenie i swoiste "nadużycie" w argumentacji - i nie
                                                    wierzę, że nie rozumiesz o co mi chodzi.
                                                  • Gość: wartburg Re: przykłady IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.06.04, 22:27
                                                    hydy napisał:

                                                    > mam skopiować jego post? proszę bardzo - napisał do lupusa:
                                                    >
                                                    > >Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    > >podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD, dob
                                                    > ra
                                                    > >Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie licząc
                                                    > >złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii polityczny
                                                    > ch i
                                                    > >ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin red lin
                                                    > e",
                                                    > >oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".
                                                    > >I teraz mas kłopot. Hongkong pod zarządem brytyjskim był "w porząsiu" i nij
                                                    > ak
                                                    > >nie odpowiadał za los Tybetańczyków, podobnie Makao. Ale, skoro został
                                                    > >wchłoniety przez Chiny kontynentalne, to już go trzeba bojkotować. A wschod
                                                    > nie
                                                    > >Niemcy po zjednoczeniu? Stały się w ciagu sekundy OK? Co z Wietnamem i
                                                    > >Wietnamczykami?
                                                    >
                                                    > i dalej:
                                                    >
                                                    > >Za co? Za to, że maja za sobą historię, której nie akceptujesz? Że są wycho
                                                    > wani
                                                    > >w kulturze, której nie rozumiesz? Że w ciagu 6 tysięcy lat nigdy nie było t
                                                    > am
                                                    > >demokracji opartej na wzorach greckich i rzymskich? Że przeżyli koszmar
                                                    > >maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    > >eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi wydobywania
                                                    > się
                                                    > >z upodlenia? Co im masz za złe? Że pracują po 16 godzin na dobę? Że im kiep
                                                    > sko
                                                    > >płacą? Że chińskie dzieci się pilnie uczą? Że maja nadzieję lepszego życia
                                                    > -
                                                    > >jeśli nie w tym, to w następnym pokoleniu?
                                                    >
                                                    > to jest wg mnie duże uproszczenie i swoiste "nadużycie" w argumentacji - i nie
                                                    > wierzę, że nie rozumiesz o co mi chodzi.

                                                    Przykro mi, ale w cytowanym przez Ciebie fragmencie nie mogę dopatrzyć się
                                                    żadnego nadużycia. Wręcz przeciwnie, moim zdaniem jest to wyjątkowo klarowny
                                                    wywód godny dobrego eseju. Jeśli odbierasz to inaczej, to wytłumacz dlaczego.

                                                    A może Ty tego wywodu po prostu nie zrozumiałeś?
                                                  • hydy Re: przykłady 21.06.04, 06:05
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > Przykro mi, ale w cytowanym przez Ciebie fragmencie nie mogę dopatrzyć się
                                                    > żadnego nadużycia. Wręcz przeciwnie, moim zdaniem jest to wyjątkowo klarowny
                                                    > wywód godny dobrego eseju. Jeśli odbierasz to inaczej, to wytłumacz dlaczego.
                                                    >
                                                    >
                                                    > A może Ty tego wywodu po prostu nie zrozumiałeś?

                                                    a może Ty nie zrozumiałeś mnie?

                                                    czy każdy kto krytykuje chińskie porządki jest osobą o ograniczonej zdolności
                                                    percepcji i jak napisał marynat:

                                                    > > >Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    > > >podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD
                                                    > , dob
                                                    > > ra
                                                    > > >Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie li
                                                    > cząc
                                                    > > >złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii polit
                                                    > yczny
                                                    > > ch i
                                                    > > >ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin re
                                                    > d lin
                                                    > > e",
                                                    > > >oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".

                                                    doprawdy?

                                                    a czy nie można być zwolennikiem budowania autostrad i jednocześnie
                                                    przeciwnikiem trzymania ludzi w więzieniach po kilka-kilkanaście lat bez
                                                    procesu? zwolennikiem powszechnej edukacji i jednocześnie przeciwnikiem zakazu
                                                    swodoby wypowiedzi? itd, itd.?

                                                    maryant upraszcza kiedy pisze:

                                                    >Że przeżyli koszma
                                                    > r
                                                    > > >maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    > > >eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi wydoby
                                                    > wania
                                                    > > się
                                                    > > >z upodlenia?

                                                    a któż im ten koszmar zgotował? albo kto dokonał wyboru takiej a nie innej
                                                    drogi "wydobywania się z upodlenia"? chiński naród?????

                                                    dalej nie widzisz żadnych uproszczeń i nadużyć?

                                                    więc ci napisze krótko:
                                                    spór który toczy się w tym wątku dotyczy nie CELÓW (rowój państwa i narodu)
                                                    lecz METOD (niedemokratycznych) - cele tak zdefiniowane zawsze były i będą
                                                    słuszne (nawet ZSRR dokonał za Stalina cywilizacyjnego skoku);

                                                    marynat dokonał starej erystycznej "sztuczki" i po prostu odwrócił tor dyskusji
                                                    stawiając cele na pierszym miejscu w dyskusji i marginalizując metody.

                                                  • Gość: wartburg nie można osiągnąć dobrych celów złymi metodami IP: *.b.dial.de.ignite.net 21.06.04, 14:31
                                                    hydy napisał:

                                                    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Przykro mi, ale w cytowanym przez Ciebie fragmencie nie mogę dopatrzyć się
                                                    >
                                                    > > żadnego nadużycia. Wręcz przeciwnie, moim zdaniem jest to wyjątkowo klarow
                                                    > ny
                                                    > > wywód godny dobrego eseju. Jeśli odbierasz to inaczej, to wytłumacz dlacze
                                                    > go.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > A może Ty tego wywodu po prostu nie zrozumiałeś?
                                                    >
                                                    > a może Ty nie zrozumiałeś mnie?
                                                    >
                                                    > czy każdy kto krytykuje chińskie porządki jest osobą o ograniczonej zdolności
                                                    > percepcji i jak napisał marynat:


                                                    Wkładasz Marynatwi w usta rzeczy, których nie powiedział. A to już jest
                                                    nanipulacja. Nigdzie nie napisał, "że każdy kto krytykuje chińskie porządki
                                                    jest osobą o ograniczonej zdolności percepcji". Owszem, bardzo złośliwie
                                                    wykpił ludzi ustawiających sobie w sposób zanadto łatwy i - co za tym idzie -
                                                    uproszczony światopogląd, ale nigdzie nawet nie napomknął, że odnosi się to do
                                                    wszystkich krytyków tego, co się obecnie dzieje w Chinach. Tego tam nie ma.
                                                    >
                                                    > > > >Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują ś
                                                    > wiata
                                                    > > > >podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - zł
                                                    > e NRD
                                                    > > , dob
                                                    > > > ra
                                                    > > > >Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (n
                                                    > ie li
                                                    > > cząc
                                                    > > > >złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii
                                                    > polit
                                                    > > yczny
                                                    > > > ch i
                                                    > > > >ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "th
                                                    > in re
                                                    > > d lin
                                                    > > > e",
                                                    > > > >oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong
                                                    > ".
                                                    >
                                                    > doprawdy?


                                                    >
                                                    > a czy nie można być zwolennikiem budowania autostrad i jednocześnie
                                                    > przeciwnikiem trzymania ludzi w więzieniach po kilka-kilkanaście lat bez
                                                    > procesu? zwolennikiem powszechnej edukacji i jednocześnie przeciwnikiem
                                                    zakazu
                                                    > swodoby wypowiedzi? itd, itd.?

                                                    A gdzie, w którym miejscu takie twierdzenie u Marynata w ogóle się pojawiło?
                                                    Owszem w jego postach znalazło się parę zasłuzonych przytyków i wycieczek pod
                                                    adresem naszej kulawej demokracji, z którą jak chyba wszyscy widzimy, coś jest
                                                    nie w porządku. Wyciąganie z tego wniosku, że jest on zwolennikiem obozów
                                                    koncentracyjnych i wprowadzenia zakazu swobody wypowiedzi jest nadużyciem. Na
                                                    pewno nie o takie recepty mu chodzi. Ja jego posty odebrałem jako prowokację
                                                    mającą zmusić nas do zastanowienia się nad tym, co się dzieje w Polsce. I
                                                    dlatego - mimo moich własnych oporów i uprzedzeń wobec państw w rodzaju ChRL -
                                                    popieram jego prawo do takiej prowokacji.

                                                    Nawiasem mówiąc Chiny zdaje się już od dawna nie są dyktaturą. Właśnie reformy,
                                                    które tam przeprowadzono, przyczyniły się do jej naturalnej erozji i ten proces
                                                    się pogłębia, takie przynajmniej odnoszę wrażenie oglądając filmy stamtąd. W
                                                    historii realnego socjalizmu w PRL i krajach ościennych, jak np. CSRS, poprawa
                                                    jakości filmów była zawsze sejsmografem, który sygnalizował "odkręcanie śruby",
                                                    czyli zwiększanie marginesu wolności, bądź też jego zmniejszanie w skali całego
                                                    społeczeńtwa. Oczywiście życzyłbym sobie, żeby chińscy twórcy mieli tę wolność
                                                    zagwarantowaną w jakiejś konstytucji, ale jak praktyka wykazuje, właśnie
                                                    uruchomienie procesu reform jest jej najpewniejszą gwarancją.
                                                    >
                                                    > maryant upraszcza kiedy pisze:
                                                    >
                                                    > >Że przeżyli koszma
                                                    > > r
                                                    > > > >maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    > > > >eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi w
                                                    > ydoby
                                                    > > wania
                                                    > > > się
                                                    > > > >z upodlenia?
                                                    >
                                                    > a któż im ten koszmar zgotował? albo kto dokonał wyboru takiej a nie innej
                                                    > drogi "wydobywania się z upodlenia"? chiński naród?????

                                                    Znowu źle odczytałeś Marynata. Ja tu widzę aprobatę tego, że Chińczycy byli w
                                                    stanie dokonać zwrotu o 180 stopni, a nie apoteozę barbarzyńskich rządów Mao
                                                    Tse Tunga. Ciągle wkladasz mu w usta coś, czego nie powiedział. Takie
                                                    polemiki do niczego nie prowadzą.
                                                    >
                                                    > dalej nie widzisz żadnych uproszczeń i nadużyć?
                                                    >
                                                    > więc ci napisze krótko:
                                                    > spór który toczy się w tym wątku dotyczy nie CELÓW (rowój państwa i narodu)
                                                    > lecz METOD (niedemokratycznych) - cele tak zdefiniowane zawsze były i będą
                                                    > słuszne (nawet ZSRR dokonał za Stalina cywilizacyjnego skoku);
                                                    >
                                                    > marynat dokonał starej erystycznej "sztuczki" i po prostu odwrócił tor
                                                    dyskusji
                                                    >
                                                    > stawiając cele na pierszym miejscu w dyskusji i marginalizując metody.

                                                    Zgodzisz sie chyba, że nie można osiągnąć dobrych celów niedobrymi metodami.
                                                    Powiedzeniem "cel uświęca środki" wsławiła się inkwizycja i Stalin, jeden z
                                                    najordynarniejszych kłamców w dziejach ludzkości. Ty także wpadłeś w sidła
                                                    jego retoryki uznając, że dokonał, "skoku cywilizacyjnego w ZSRS". Tak się
                                                    składa, że byłem niedawno na Ukrainie i miałem okazję zastanowić się nad
                                                    tym "skokiem". Do dzisiaj na wsi co poniektórzy żyją tam jak za cara Mikołaja,
                                                    jeżdzą furmankami, niewszędzie jest prąd i bieżąca woda. Widziałem też teraz,
                                                    w maju 2004 roku pod Łuckiem, coś czego nie było pewnie i sto lat temu i co z
                                                    pewnością można wytłumaczyć jedynie spuścizną po "skoku cywilizacyjnym" Josifa
                                                    Wissarionowicza Stalina. Widziałem, jak chłopi sami zaprzęgali się do pługa,
                                                    żeby zaorać kawałek pola.

                                                    Jeśli zaś chodzi o Chiny, to gołym okiem widać, że oni swoje cywilizacyjne cele
                                                    osiągają. Może choćby dlatego warto by było zasanowić się, dlaczego im to się
                                                    udaje?
                                                    >
                                                    >
                                                  • hydy Re: nie można osiągnąć dobrych celów złymi meto 21.06.04, 15:47
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    ) hydy napisał:
                                                    )
                                                    ) ) Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                                    ) )
                                                    ) ) ) Przykro mi, ale w cytowanym przez Ciebie fragmencie nie mogę dopatrzy
                                                    ) ć się
                                                    ) )
                                                    ) ) ) żadnego nadużycia. Wręcz przeciwnie, moim zdaniem jest to wyjątkowo k
                                                    ) larow
                                                    ) ) ny
                                                    ) ) ) wywód godny dobrego eseju. Jeśli odbierasz to inaczej, to wytłumacz d
                                                    ) lacze
                                                    ) ) go.
                                                    ) ) )
                                                    ) ) )
                                                    ) ) ) A może Ty tego wywodu po prostu nie zrozumiałeś?
                                                    ) )
                                                    ) ) a może Ty nie zrozumiałeś mnie?
                                                    ) )
                                                    ) ) czy każdy kto krytykuje chińskie porządki jest osobą o ograniczonej zdolno
                                                    ) ści
                                                    ) ) percepcji i jak napisał marynat:
                                                    )
                                                    )
                                                    ) Wkładasz Marynatwi w usta rzeczy, których nie powiedział. A to już jest
                                                    ) nanipulacja. Nigdzie nie napisał, "że każdy kto krytykuje chińskie porządki
                                                    ) jest osobą o ograniczonej zdolności percepcji". Owszem, bardzo złośliwie
                                                    ) wykpił ludzi ustawiających sobie w sposób zanadto łatwy i - co za tym idzie -
                                                    ) uproszczony światopogląd, ale nigdzie nawet nie napomknął, że odnosi się to do
                                                    ) wszystkich krytyków tego, co się obecnie dzieje w Chinach. Tego tam nie ma.

                                                    oczywiście że nie ma - ale ja przecież zapytałem: "czy każdy.." - por. powyżej,
                                                    zanim zaczniesz mi tak gorliwie tłumaczyć co on napisał, a co nie.

                                                    ) ) ) ) )Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzeb
                                                    ) ują ś
                                                    ) ) wiata
                                                    ) ) ) ) )podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN
                                                    ) - zł
                                                    ) ) e NRD
                                                    ) ) ) , dob
                                                    ) ) ) ) ra
                                                    ) ) ) ) )Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południo
                                                    ) wy (n
                                                    ) ) ie li
                                                    ) ) ) cząc
                                                    ) ) ) ) )złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle symp
                                                    ) atii
                                                    ) ) polit
                                                    ) ) ) yczny
                                                    ) ) ) ) ch i
                                                    ) ) ) ) )ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczn
                                                    ) ą "th
                                                    ) ) in re
                                                    ) ) ) d lin
                                                    ) ) ) ) e",
                                                    ) ) ) ) )oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "
                                                    ) wrong
                                                    ) ) ".
                                                    ) )
                                                    ) ) doprawdy?
                                                    )
                                                    )
                                                    ) )
                                                    ) ) a czy nie można być zwolennikiem budowania autostrad i jednocześnie
                                                    ) ) przeciwnikiem trzymania ludzi w więzieniach po kilka-kilkanaście lat bez
                                                    ) ) procesu? zwolennikiem powszechnej edukacji i jednocześnie przeciwnikiem
                                                    ) zakazu
                                                    ) ) swodoby wypowiedzi? itd, itd.?
                                                    )
                                                    ) A gdzie, w którym miejscu takie twierdzenie u Marynata w ogóle się pojawiło?
                                                    ) Owszem w jego postach znalazło się parę zasłuzonych przytyków i wycieczek pod
                                                    ) adresem naszej kulawej demokracji, z którą jak chyba wszyscy widzimy, coś jest
                                                    ) nie w porządku. Wyciąganie z tego wniosku, że jest on zwolennikiem obozów
                                                    ) koncentracyjnych i wprowadzenia zakazu swobody wypowiedzi jest nadużyciem. Na
                                                    ) pewno nie o takie recepty mu chodzi. Ja jego posty odebrałem jako prowokację
                                                    ) mającą zmusić nas do zastanowienia się nad tym, co się dzieje w Polsce. I
                                                    ) dlatego - mimo moich własnych oporów i uprzedzeń wobec państw w rodzaju ChRL -
                                                    ) popieram jego prawo do takiej prowokacji.
                                                    )
                                                    ) Nawiasem mówiąc Chiny zdaje się już od dawna nie są dyktaturą. Właśnie reformy,
                                                    )
                                                    ) które tam przeprowadzono, przyczyniły się do jej naturalnej erozji i ten proces
                                                    )
                                                    ) się pogłębia, takie przynajmniej odnoszę wrażenie oglądając filmy stamtąd. W
                                                    ) historii realnego socjalizmu w PRL i krajach ościennych, jak np. CSRS, poprawa
                                                    ) jakości filmów była zawsze sejsmografem, który sygnalizował "odkręcanie śruby",
                                                    )
                                                    ) czyli zwiększanie marginesu wolności, bądź też jego zmniejszanie w skali całego
                                                    )
                                                    ) społeczeńtwa. Oczywiście życzyłbym sobie, żeby chińscy twórcy mieli tę wolność
                                                    )
                                                    ) zagwarantowaną w jakiejś konstytucji, ale jak praktyka wykazuje, właśnie
                                                    ) uruchomienie procesu reform jest jej najpewniejszą gwarancją.

                                                    jaką gwarancją? czego? a skąd wiesz jaki będzie dalszy kierunek zmian? to
                                                    wszystko co sobie tutaj żywnie wypisujemy, to jedynie nasze spekulacje - chyba
                                                    że niedawno byłeś w Chinach (albo marynat); wtedy chętnie posłucham jak tam jest
                                                    i jaki przewidujesz dalszy rozwój wydarzeń.

                                                    ) ) maryant upraszcza kiedy pisze:
                                                    ) )
                                                    ) ) )Że przeżyli koszma
                                                    ) ) ) r
                                                    ) ) ) ) )maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    ) ) ) ) )eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej dr
                                                    ) ogi w
                                                    ) ) ydoby
                                                    ) ) ) wania
                                                    ) ) ) ) się
                                                    ) ) ) ) )z upodlenia?
                                                    ) )
                                                    ) ) a któż im ten koszmar zgotował? albo kto dokonał wyboru takiej a nie innej
                                                    )
                                                    ) ) drogi "wydobywania się z upodlenia"? chiński naród?????
                                                    )
                                                    ) Znowu źle odczytałeś Marynata. Ja tu widzę aprobatę tego, że Chińczycy byli w
                                                    ) stanie dokonać zwrotu o 180 stopni, a nie apoteozę barbarzyńskich rządów Mao
                                                    ) Tse Tunga. Ciągle wkladasz mu w usta coś, czego nie powiedział. Takie
                                                    ) polemiki do niczego nie prowadzą.

                                                    a co to znaczy "Chińczycy byli w stanie dokonać zwrotu" (to już cytat z Ciebie)?
                                                    czy to taki eufemizm, który znaczy że KC myśli inaczej niż kilka-kilkanaście lat
                                                    temu? bo jeśli chodzi o Chińczyków jako naród, to niestety nie możesz
                                                    powiedzieć, że obywatel jest tam traktowany jako podmiot prawa - a tym samym ma
                                                    ograniczony wpływ na własny los.

                                                    ) )
                                                    ) ) dalej nie widzisz żadnych uproszczeń i nadużyć?
                                                    ) )
                                                    ) ) więc ci napisze krótko:
                                                    ) ) spór który toczy się w tym wątku dotyczy nie CELÓW (rowój państwa i narodu
                                                    ) )
                                                    ) ) lecz METOD (niedemokratycznych) - cele tak zdefiniowane zawsze były i będą
                                                    )
                                                    ) ) słuszne (nawet ZSRR dokonał za Stalina cywilizacyjnego skoku);
                                                    ) )
                                                    ) ) marynat dokonał starej erystycznej "sztuczki" i po prostu odwrócił tor
                                                    ) dyskusji
                                                    ) )
                                                    ) ) stawiając cele na pierszym miejscu w dyskusji i marginalizując metody.
                                                    )
                                                    ) Zgodzisz sie chyba, że nie można osiągnąć dobrych celów niedobrymi metodami.
                                                    ) Powiedzeniem "cel uświęca środki" wsławiła się inkwizycja i Stalin, jeden z
                                                    ) najordynarniejszych kłamców w dziejach ludzkości. Ty także wpadłeś w sidła
                                                    ) jego retoryki uznając, że dokonał, "skoku cywilizacyjnego w ZSRS". Tak się
                                                    ) składa, że byłem niedawno na Ukrainie i miałem okazję zastanowić się nad
                                                    ) tym "skokiem". Do dzisiaj na wsi co poniektórzy żyją tam jak za cara Mikołaja,
                                                    )
                                                    ) jeżdzą furmankami, niewszędzie jest prąd i bieżąca woda. Widziałem też teraz,
                                                    ) w maju 2004 roku pod Łuckiem, coś czego nie było pewnie i sto lat temu i co z
                                                    ) pewnością można wytłumaczyć jedynie spuścizną po "skoku cywilizacyjnym" Josifa
                                                    ) Wissarionowicza Stalina. Widziałem, jak chłopi sami zaprzęgali się do pługa,
                                                    ) żeby zaorać kawałek pola.
                                                    )
                                                    ) Jeśli zaś chodzi o Chiny, to gołym okiem widać, że oni swoje cywilizacyjne cele
                                                    )
                                                    ) osiągają. Może choćby dlatego warto by było zasanowić się, dlaczego im to się
                                                    ) udaje?

                                                    po pierwsze porównaj np. uzbrojenie armii radzieckiej z 1934r. i z 1954 r., albo
                                                    stopień industrializacji i technologii przemysłowej w tych latach i powiedz sam
                                                    jak to nazwać; po drugie poczytaj jakie zachwyty wśród wielu intelektualistów
                                                    wywoływało wówczas państwo radzieckie i jak tłumaczono jego "osiągnięcia" i
                                                    "sprawiedliwość społeczną"; po trzecie nie wiem, czy chińska prowincja nie
                                                    wygląda dzisiaj tak jak prowincja postradziecka - bo Moskwa jest równie
                                                    urzekająca, co europejskie metropolie.

                                                    oczywiście ZSRR a.d. 1933 czy 1955 to nie to samo co ChRL a.d. 1989 lub 2004,
                                                    ale przyznasz, że w istocie nie mamy wielkiego pojęcia co do zakresu swobód
                                                    obywatelskich przeciętnego Chińczyka - pomimo świadomości że zaszły zmiany,
                                                    czemu nie bede przeczył.
                                                  • hydy jeszcze jedno 21.06.04, 20:36
                                                    powyżej napisałeś:

                                                    "Zgodzisz sie chyba, że nie można osiągnąć dobrych celów niedobrymi metodami"

                                                    przede wszystkim ja pisałem iż cele DEFINIOWANE były ZAWSZE jako dobre, słuszne,
                                                    itd. - obojętnie jak krwawa i despotyczna nie byłaby władza, a w rzeczywistości
                                                    jej główne działania ukierunkowane były na sprawowanie i zachowanie władzy i
                                                    kontroli nad społeczeństwem (uniformizacja życia społecznego)

                                                    i jeszcze:
                                                    "Chiny zdaje się już od dawna nie są dyktaturą."

                                                    to zależy od definicji, którą się posługujesz: co rozumiesz przez dyktaturę? a
                                                    jeśli Chiny nie są (klasyczną) dyktaturą to czym są?

                                                    jakie elementy dla Ciebie muszą wystąpić, abyś stwierdził że ten czy inny kraj
                                                    już nie jest dyktaturą?
                                                  • Gość: wartburg Re: jeszcze jedno IP: *.b.dial.de.ignite.net 21.06.04, 22:02
                                                    hydy napisał:

                                                    > powyżej napisałeś:
                                                    >
                                                    > "Zgodzisz sie chyba, że nie można osiągnąć dobrych celów niedobrymi metodami"
                                                    >
                                                    > przede wszystkim ja pisałem iż cele DEFINIOWANE były ZAWSZE jako dobre,
                                                    słuszne
                                                    > ,
                                                    > itd. - obojętnie jak krwawa i despotyczna nie byłaby władza, a w
                                                    rzeczywistości
                                                    > jej główne działania ukierunkowane były na sprawowanie i zachowanie władzy i
                                                    > kontroli nad społeczeństwem (uniformizacja życia społecznego)

                                                    Widzisz, z Chinami to rzecz sprowadza się do tego, że oni nie tyle obiecują
                                                    sobie osiągnięcie chwalebnych celów, tylko de facto je osiągają. Czy to
                                                    jeszcze do Ciebie nie dotarło?
                                                    >
                                                    > i jeszcze:
                                                    > "Chiny zdaje się już od dawna nie są dyktaturą."
                                                    >
                                                    > to zależy od definicji, którą się posługujesz: co rozumiesz przez dyktaturę? a
                                                    > jeśli Chiny nie są (klasyczną) dyktaturą to czym są?
                                                    >
                                                    > jakie elementy dla Ciebie muszą wystąpić, abyś stwierdził że ten czy inny kraj
                                                    > już nie jest dyktaturą?

                                                    Dyktatura zawsze przejawia się w represjach, których ofiarą padają ludzie
                                                    mający odmienne zdanie od aparatu władzy. Im gorsza dyktatura, tym bardziej
                                                    groteskowe poczucie zagrożenia wśród rządzących i tym większe uczulenie na
                                                    każdą formę odmienności. Takich represji w Chinach, tak jak je postrzegam od
                                                    pewnego czasu, prawie już nie ma. Przyjrzyj się filmom, jakie tam teraz
                                                    powstają albo przeczytaj link, który podał w tym wątku Marynat. Chodzi o
                                                    relację pary polskich turystów, która przebyła ileś tam tysięcy kilometrów, po
                                                    części autostopem, z Pekinu do Tybetu. Pomijając juz fakt, że ani w ZSRS, ani
                                                    w komunistycznych Chinach (te obecne komunistyczne są już chyba tylko z
                                                    nazwy) takie nienadzorowane podróże cudzoziemców byłyby nie do pomyślenia,
                                                    bardzo szybko się przekonasz, że ten kraj z dyktaturą ma coraz mniej
                                                    wspólnego. Wyrażam się dość ostrożnie, bo tak między nami uważam, że dyktatury
                                                    dawno już tam nie ma.
                                                    >
                                                  • hydy Re: jeszcze jedno 21.06.04, 22:16
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > Widzisz, z Chinami to rzecz sprowadza się do tego, że oni nie tyle obiecują
                                                    > sobie osiągnięcie chwalebnych celów, tylko de facto je osiągają. Czy to
                                                    > jeszcze do Ciebie nie dotarło?

                                                    a co z Chińską prowincją? myślisz, że ona tak bardzo różni sie od tej
                                                    postradzieckiej?

                                                    > Dyktatura zawsze przejawia się w represjach, których ofiarą padają ludzie
                                                    > mający odmienne zdanie od aparatu władzy. Im gorsza dyktatura, tym bardziej
                                                    > groteskowe poczucie zagrożenia wśród rządzących i tym większe uczulenie na
                                                    > każdą formę odmienności. Takich represji w Chinach, tak jak je postrzegam od
                                                    > pewnego czasu, prawie już nie ma. Przyjrzyj się filmom, jakie tam teraz
                                                    > powstają albo przeczytaj link, który podał w tym wątku Marynat. Chodzi o
                                                    > relację pary polskich turystów, która przebyła ileś tam tysięcy kilometrów, po
                                                    > części autostopem, z Pekinu do Tybetu. Pomijając juz fakt, że ani w ZSRS, ani
                                                    > w komunistycznych Chinach (te obecne komunistyczne są już chyba tylko z
                                                    > nazwy) takie nienadzorowane podróże cudzoziemców byłyby nie do pomyślenia,
                                                    > bardzo szybko się przekonasz, że ten kraj z dyktaturą ma coraz mniej
                                                    > wspólnego. Wyrażam się dość ostrożnie, bo tak między nami uważam, że dyktatury
                                                    > dawno już tam nie ma.

                                                    nie czytałem tej relacji, ale z tego co śledziłem nt. Falung Gong, to nie wiem,
                                                    czy nie mijasz się z prawdą w kontekście tych represji (przecież to nie byo tak
                                                    dawno temu); w Chinach nadal jest monopol światopoglądowy władzy i jakakolwiek
                                                    działalność publiczna wyłamująca się ze schematu nie ma racji bytu - i to też
                                                    jest przejaw dykatury; a jeśli ktoś nie ma zamiaru nawet słowem czy gestem
                                                    wyrażać dezaprobaty - to oczywiście nic złego go nie może spotkać.

                                                    rzecz jasna nigdy w życiu nie byłem w Chinach i nie będę ukrywał, że znam
                                                    tamtejsze akytualne realia b. słabo.

                                                    ale skoro Ty uważasz, że w Chinach już nie ma dyktatury, to ciekawy jestem co
                                                    Twoim zdaniem tam teraz jest? "trzecia droga"?
                                                  • Gość: wartburg zliberalizowana dyktatura IP: *.b.dial.de.ignite.net 21.06.04, 22:44
                                                    hydy napisał:

                                                    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Widzisz, z Chinami to rzecz sprowadza się do tego, że oni nie tyle obiecuj
                                                    > ą
                                                    > > sobie osiągnięcie chwalebnych celów, tylko de facto je osiągają. Czy to
                                                    > > jeszcze do Ciebie nie dotarło?
                                                    >
                                                    > a co z Chińską prowincją? myślisz, że ona tak bardzo różni sie od tej
                                                    > postradzieckiej?

                                                    Myślę, że tak. Widziałem ostatnio parę reportaży z Chin. To jest różnica.
                                                    >
                                                    > > Dyktatura zawsze przejawia się w represjach, których ofiarą padają ludzie
                                                    > > mający odmienne zdanie od aparatu władzy. Im gorsza dyktatura, tym bardzie
                                                    > j
                                                    > > groteskowe poczucie zagrożenia wśród rządzących i tym większe uczulenie na
                                                    > > każdą formę odmienności. Takich represji w Chinach, tak jak je postrzegam
                                                    > od
                                                    > > pewnego czasu, prawie już nie ma. Przyjrzyj się filmom, jakie tam teraz
                                                    > > powstają albo przeczytaj link, który podał w tym wątku Marynat. Chodzi o
                                                    > > relację pary polskich turystów, która przebyła ileś tam tysięcy kilometrów
                                                    > , po
                                                    > > części autostopem, z Pekinu do Tybetu. Pomijając juz fakt, że ani w ZSRS,
                                                    > ani
                                                    > > w komunistycznych Chinach (te obecne komunistyczne są już chyba tylko z
                                                    > > nazwy) takie nienadzorowane podróże cudzoziemców byłyby nie do pomyślenia,
                                                    > > bardzo szybko się przekonasz, że ten kraj z dyktaturą ma coraz mniej
                                                    > > wspólnego. Wyrażam się dość ostrożnie, bo tak między nami uważam, że dykta
                                                    > tury
                                                    > > dawno już tam nie ma.
                                                    >
                                                    > nie czytałem tej relacji, ale z tego co śledziłem nt. Falung Gong, to nie
                                                    wiem,
                                                    > czy nie mijasz się z prawdą w kontekście tych represji (przecież to nie byo
                                                    tak
                                                    > dawno temu);
                                                    Oczywiście, że mogę rozmijać się z prawdą. Nikt nie ma monopolu na nią, ale z
                                                    tego, co zdołałem zaobserwować, tam się b. dużo zmieniło na lepsze. Uważam, że
                                                    zwyczajna uczciwość nakazuje dostrzeżenie tego. Wbrew uprzedzeniom - także
                                                    moim - bo ja też się przyzwyczaiłem do nich i b. długo były dla mnie czymś w
                                                    rodzaju busoli.

                                                    Jeśli zaś chodzi o link Marynata, to nie rozumiem, dlaczego go po prostu nie
                                                    przeczytasz. Jest b. długi, ale za to bardzo dobrze napisany. Ja przeczytałem
                                                    go z dużym zainteresowaniem. Z wypiekami na twarzy, jak to się mówi. Polecam.

                                                    w Chinach nadal jest monopol światopoglądowy władzy i jakakolwiek
                                                    > działalność publiczna wyłamująca się ze schematu nie ma racji bytu - i to też
                                                    > jest przejaw dykatury; a jeśli ktoś nie ma zamiaru nawet słowem czy gestem
                                                    > wyrażać dezaprobaty - to oczywiście nic złego go nie może spotkać.

                                                    Z tego, co wiem, tak już nie jest. Nie myl Chin z KRLD.
                                                    >
                                                    > rzecz jasna nigdy w życiu nie byłem w Chinach i nie będę ukrywał, że znam
                                                    > tamtejsze akytualne realia b. słabo.
                                                    >
                                                    > ale skoro Ty uważasz, że w Chinach już nie ma dyktatury, to ciekawy jestem co
                                                    > Twoim zdaniem tam teraz jest? "trzecia droga"?

                                                    Możesz to nazwać, jak Ci się podoba. Ja bym to określił mianem konstruktywnej
                                                    erozji dyktatury, czy też zliberalizowanej dyktatury. Marynat użył
                                                    sformułowania - oświecona dyktatura, które też uważam za b. trafne. Właśnie
                                                    dlatego, że jest oksymoronem. I jeszcze taka uwaga na koniec. W warunkach
                                                    dyktatury, jak ją sobie tutaj definiujemy, ten chiński cud gospodarczy nie
                                                    byłby możliwy. Oni musieli się zliberalizować, żeby osiągnąć obecny pułap
                                                    rozwoju. Mam nadzieję, że ten proces nie zatrzyma się w miejscu.
                                                  • hydy Re: zliberalizowana dyktatura 22.06.04, 07:12
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > hydy napisał:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Widzisz, z Chinami to rzecz sprowadza się do tego, że oni nie tyle ob
                                                    > iecuj
                                                    > > ą
                                                    > > > sobie osiągnięcie chwalebnych celów, tylko de facto je osiągają. Czy
                                                    > to
                                                    > > > jeszcze do Ciebie nie dotarło?
                                                    > >
                                                    > > a co z Chińską prowincją? myślisz, że ona tak bardzo różni sie od tej
                                                    > > postradzieckiej?
                                                    >
                                                    > Myślę, że tak. Widziałem ostatnio parę reportaży z Chin. To jest różnica.

                                                    ok - nie będę się spierał, ale z pewnością nie wygląda to zbyt dobrze i ludnośc
                                                    na chińskiej prowincji nie jest zbyt bogata (słyszałeś o zamieszkach rok-dwa
                                                    lata temu?)

                                                    > > > Dyktatura zawsze przejawia się w represjach, których ofiarą padają lu
                                                    > dzie
                                                    > > > mający odmienne zdanie od aparatu władzy. Im gorsza dyktatura, tym ba
                                                    > rdzie
                                                    > > j
                                                    > > > groteskowe poczucie zagrożenia wśród rządzących i tym większe uczulen
                                                    > ie na
                                                    > > > każdą formę odmienności. Takich represji w Chinach, tak jak je postrz
                                                    > egam
                                                    > > od
                                                    > > > pewnego czasu, prawie już nie ma. Przyjrzyj się filmom, jakie tam ter
                                                    > az
                                                    > > > powstają albo przeczytaj link, który podał w tym wątku Marynat. Chodz
                                                    > i o
                                                    > > > relację pary polskich turystów, która przebyła ileś tam tysięcy kilom
                                                    > etrów
                                                    > > , po
                                                    > > > części autostopem, z Pekinu do Tybetu. Pomijając juz fakt, że ani w Z
                                                    > SRS,
                                                    > > ani
                                                    > > > w komunistycznych Chinach (te obecne komunistyczne są już chyba tylko
                                                    > z
                                                    > > > nazwy) takie nienadzorowane podróże cudzoziemców byłyby nie do pomyśl
                                                    > enia,
                                                    > > > bardzo szybko się przekonasz, że ten kraj z dyktaturą ma coraz mniej
                                                    > > > wspólnego. Wyrażam się dość ostrożnie, bo tak między nami uważam, że
                                                    > dykta
                                                    > > tury
                                                    > > > dawno już tam nie ma.
                                                    > >
                                                    > > nie czytałem tej relacji, ale z tego co śledziłem nt. Falung Gong, to nie
                                                    > wiem,
                                                    > > czy nie mijasz się z prawdą w kontekście tych represji (przecież to nie by
                                                    > o
                                                    > tak
                                                    > > dawno temu);
                                                    > Oczywiście, że mogę rozmijać się z prawdą. Nikt nie ma monopolu na nią, ale
                                                    z
                                                    > tego, co zdołałem zaobserwować, tam się b. dużo zmieniło na lepsze. Uważam,
                                                    że
                                                    >
                                                    > zwyczajna uczciwość nakazuje dostrzeżenie tego. Wbrew uprzedzeniom - także
                                                    > moim - bo ja też się przyzwyczaiłem do nich i b. długo były dla mnie czymś w
                                                    > rodzaju busoli.
                                                    >
                                                    > Jeśli zaś chodzi o link Marynata, to nie rozumiem, dlaczego go po prostu nie
                                                    > przeczytasz. Jest b. długi, ale za to bardzo dobrze napisany. Ja
                                                    przeczytałem
                                                    >
                                                    > go z dużym zainteresowaniem. Z wypiekami na twarzy, jak to się mówi. Polecam.

                                                    możesz podesłać mi ten link? (nie mogę go znaleźć) chętnie przeczytam i się
                                                    wypowiem.

                                                    > w Chinach nadal jest monopol światopoglądowy władzy i jakakolwiek
                                                    > > działalność publiczna wyłamująca się ze schematu nie ma racji bytu - i to
                                                    > też
                                                    > > jest przejaw dykatury; a jeśli ktoś nie ma zamiaru nawet słowem czy gestem
                                                    > > wyrażać dezaprobaty - to oczywiście nic złego go nie może spotkać.
                                                    >
                                                    > Z tego, co wiem, tak już nie jest. Nie myl Chin z KRLD.

                                                    oczywiście Chiny to nie KRLD i jeśli można posługiwać się jakimiś prównaniami
                                                    to bliżej im do późnego PRL niż do KRLD czy Kuby, ale pisząc o działlności
                                                    publicznej miałem na myśli konkurencyjne do partyjnej organizacje - nawet
                                                    niekoniecznie zajmujące się działalnośćią stricte polityczną; chyba nie
                                                    zaprzeczysz, że to partia sprawuje niepodzielną kontrolę życia publicznego i to
                                                    ona określa margines swobody?

                                                    > > rzecz jasna nigdy w życiu nie byłem w Chinach i nie będę ukrywał, że znam
                                                    > > tamtejsze akytualne realia b. słabo.
                                                    > >
                                                    > > ale skoro Ty uważasz, że w Chinach już nie ma dyktatury, to ciekawy jestem
                                                    > co
                                                    > > Twoim zdaniem tam teraz jest? "trzecia droga"?
                                                    >
                                                    > Możesz to nazwać, jak Ci się podoba. Ja bym to określił mianem
                                                    konstruktywnej
                                                    > erozji dyktatury, czy też zliberalizowanej dyktatury. Marynat użył
                                                    > sformułowania - oświecona dyktatura, które też uważam za b. trafne. Właśnie
                                                    > dlatego, że jest oksymoronem. I jeszcze taka uwaga na koniec. W warunkach
                                                    > dyktatury, jak ją sobie tutaj definiujemy, ten chiński cud gospodarczy nie
                                                    > byłby możliwy. Oni musieli się zliberalizować, żeby osiągnąć obecny pułap
                                                    > rozwoju. Mam nadzieję, że ten proces nie zatrzyma się w miejscu.

                                                    jeśli uznamy, że termin "oświecona dyktatura" jest jedynie figurą retoryczną,
                                                    to niech ci będzie :) ja patrzę na państwo chińskie przez pryzmat prawno-
                                                    instytucjonalny i nie wiem czy jest to państwo przyjazne przeciętnemu
                                                    obywatelowi

                                                    zważ, że sposób wyłaniania władzy jest tam analogiczny do tego co miało miejsce
                                                    w demoludach (zapewne śledziłeś relacje z ostatniego zjazdu KPCh), zaś aparat
                                                    przymusu jest traktowany instrumentalnie i przedmiotowo, podobnie jak
                                                    sądownictwo, czy prawo w ogóle (szczególną rolę odgrywa oczywiście prawo
                                                    karne) - pod tym względem nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy "klasyczną"
                                                    dyktaturą a ChRL: bo i gdzie ona się przejawia?

                                                    byc może jest to jednak bardziej czytelne i "uczciwsze" niż to co ma miejsce w
                                                    Rosji, gdzie za formalnymi zapisami konstytucji i całego ustawodawstwa kryje
                                                    się de facto państwo autorytarne z niewydolnymi strukturami administracji,
                                                    spojone jedynie osobą prezydenta - taki obraz, groteskowo zdeformowany praktyką
                                                    ustrojową robi na mnie znacznie gorsze wrażenie niż ChRL, gdzie przynajmniej
                                                    mówi się pewne rzeczy wprost.

                                                    w Chinach partia "trzyma ręke na pulsie" i jedna frakcyjna wolta może wiele
                                                    zmienić; zgadzam się z tymi komentatorami, którzy mówią, że to co najciekawsze
                                                    dopiero się wydarzy i że warto się przyglądać kierunkowi i szybkości zmian
                                                    jakie tam zachodzą;
                                                  • lupus.lupus Re: Chiny, Rosja, USA, UE - sa do dupy! Kto jest 25.06.04, 14:24
                                                    Gość portalu: marynat napisał(a):

                                                    > Lupus, ty wredny komuchu, skorumpowany złodzieju, najpierw ruski, a potem
                                                    > amerykański kolaborancie - militarysto, okupujacy Irak i torturujący więźniów!
                                                    > No i jak? Miło Ci? Czy raczej czujesz się bez sensu zwyzywany epitetami
                                                    > należnymi władzy, której nie tylko osobiście nie znosisz, ale też czujesz się
                                                    > ofiarą?

                                                    Zastanawiam się co poza chęcia dokopania chciałeś tym udowodnić?

                                                    > To czemu o Chinach i Chińczykach wypowiadasz się z subtelnoscią celowniczego
                                                    >z bombowca, zwalniajacego ładunek nad miastem - bez zastanawiania się czy
                                                    >trafisz w przedstawicieli reżymu, czy w zgnębionych opozycjonistów, czy w
                                                    >zwykłych ludzi, którym zamierzasz pomóc?

                                                    Nie zamierzam tłumaczyć się z tak postawionych zarzutów. Wielokrotnie używałem
                                                    w tym wątku zwrotu: "Chiny okupowane przez komunistów". Powinieneś wyczuć do
                                                    kogo skierowana jest moja niechęć.

                                                    > Ludzie o takiej skłonności do uproszczeń i uogólnień potrzebują świata
                                                    > podzielonego przez biurokratów na "dobry" i "zły". Dobry RFN - złe NRD, dobra
                                                    > Korea Południowa - zła północna KRLD, dobry Wietnam Południowy (nie licząc
                                                    > złego Vietcongu) - zły Północny. Albo odwrotnie - wedle sympatii politycznych
                                                    i ideologicznych. A głupieją, kiedy historia wymaże tę sztuczną "thin red
                                                    line", oddzielajacą politycznie poprawne "right" od niepoprawnego "wrong".
                                                    > I teraz mas kłopot.

                                                    To cudowne, że mam kolejnego psychoanalityka, który zna mnie lepiej niż ja sam.
                                                    Ostrzegam,ż ekonkurencja jest spora. Bratek i Wartburg to także wybitni
                                                    specjaliści.

                                                    > Lupus. Piszesz z intelektualnym wdziękiem troglodyty:

                                                    Czy to było konieczne? Przykre.

                                                    > > Nie zmartwiłbym się gdyby Chiny spotkał los Kartaginy.
                                                    > To znaczy dokładnie - gdyby wymordowano 1,3 miliarda ludzi, ich domostwa
                                                    > zrównano z ziemią, teren zaorano i posypano solą, tak - żeby nawet trawa nie
                                                    > rosła.

                                                    eee. wymordować tylko mężczyzn. Kobiety i dzieci sprzedać w niewolę...
                                                    Puknij się w czoło Marynacie! Chyba sam masz w sobie coś z troglodyty skoro
                                                    zabiegi retoryczne odbierasz w tak dosłowny sposób. Pewnie liczysz, że Rokita
                                                    popełni spektakularne samobójstwo na mównicy sejmowej po przyjęciu projektu
                                                    Konstytucji UE.

                                                    > Za co? Za to, że maja za sobą historię, której nie akceptujesz? Że są
                                                    >wychowani w kulturze, której nie rozumiesz? Że w ciagu 6 tysięcy lat nigdy nie
                                                    >było tam demokracji opartej na wzorach greckich i rzymskich? Że przeżyli
                                                    >koszmar maoistowskiego komunizmu i związanych z nim niehumanitarnych
                                                    > eksperymentów "inżynierii społecznej"? Że szukają własnej drogi wydobywania
                                                    >się z upodlenia? Co im masz za złe? Że pracują po 16 godzin na dobę? Że im
                                                    >kiepsko płacą? Że chińskie dzieci się pilnie uczą? Że maja nadzieję lepszego
                                                    >życia - eśli nie w tym, to w następnym pokoleniu?

                                                    To temat na dłuższą rozowę, do której odeszłą mi ochota po tym "troglodycie".
                                                    Najprościej ustawić kogoś w roli ignoranta, któremu obce są historia i
                                                    zagadnienia ustrojowe Chin. Po chwili znowu nakładasz mi maskę sinożercy.
                                                    Wytłumacz tą "własną drogę wydobywania się z upodlenia" rodzinom zamordowanych
                                                    na Placu, więzionym za przekonania, matkom, na których oczach zabija się ich
                                                    dzieci.
                                                    Zupełnie nie rozumiem Marynacie, skad ten agresywny ton. Moje pokolenie ma
                                                    prawo do szczegolnej pamięci pomordowanych na Placu.Byłem wtedy w tym samym
                                                    wieku i mimo tysięcy kilometrów nas dzielących podobnie jak oni wierzyłem ,że
                                                    wspólnie można coś zmienić. My za nasze marzenia płaciliśmy tylko mokrymi od
                                                    armatek wodnych ubraniami, oni rozjechaniem przez czołgi.
                                                  • maksimum SPROBUJ ZYC DLA SIEBIE DLA ODMIANY 18.06.04, 16:03
                                                    lupus.lupus napisał:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Widze,ze tu czas z nimi trace,bo jest tu kupa emocjonalnego oszolomstwa.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Kogo nazywasz oszołomem? Zresztą możesz mnie nazywać jak tylko chcesz:
                                                    > oszołomem, sinofobem, „przedrozbiorym” itp. Nie wstydzę się tych ok
                                                    > reśleń.
                                                    > Technokratyczne dyktatury opierające się na państwowym aparacie przemocy
                                                    budzą
                                                    > lęk. Mam pełne prawo do stosowania oporu wobec zjawisk, które dostrzegam we
                                                    > współczesnych Chinach. Oporu tak skromnego jak choćby bojkot chińskich
                                                    towarów,
                                                    > który staram się konsekwentnie przestrzegać. Jak już pisałem, nie podzielam
                                                    > zachwytów nad chińską gospodarką. Uważam, ze oprócz statystyk, wskaźników
                                                    liczy się jeszcze coś więcej. Coś, co podsumowując to co zostało już
                                                    przytoczone w dyskusji pozwala nazwać komunistyczne Chiny państwem
                                                    BARBARZYŃSKIM.
                                                    > Cywilizacja Zachodu ( mogę już tylko palić znicze na jej grobie) w
                                                    przeszłości
                                                    > wielokrotnie stawała przed wyzwaniem stawienia czoła państwom i cywilizacjom,
                                                    > które podobnie jak Chiny były potęgami gospodarczymi jednak w swojej
                                                    istocie
                                                    > pozostawały barbarzyńskimi. Tak było z Rzymianami, którzy podjęli walkę na
                                                    > śmierć i życie z potężną gospodarczo Karataginą, opierającą swoją pozycję na
                                                    > wierze w Molocha, któremu składano w krwawej ofierze pierworodne dzieci
                                                    > Karatagińczyków. Moloch, który pożera własne dzieci. Czy skojarzenie z
                                                    > aborcyjnym koszmarem Chin nie nasuwa się same?
                                                    > Nie zmartwiłbym się gdyby Chiny spotkał los Kartaginy. Taki los powinien
                                                    > spotkać wszystkie państwa opierające się na przemocy i przelewaniu krwi
                                                    > własnych dzieci.

                                                    Sprobuj zyc dla siebie dla odmiany.
                                                    Nie przeciwko komus,nie dla kogos,lecz dla siebie.
                                                    To jest najwyzsza forma zycia.
                        • Gość: t1s Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" IP: *.acn.waw.pl 17.06.04, 18:41
                          basia.basia napisała:

                          > Gość portalu: t1s napisał(a):
                          >
                          > > Dyktatury nieoświecone to te, które mają pola naftowe.
                          >
                          > Jak to?!
                          > Nie mogą sobie do lamp naftowych nalać?

                          :)

                          Nie mogą, bo je Junior obali. Dyktatury a nie lampki.
                          • basia.basia Re: "Marszałek wszystkich Chińczyków" 17.06.04, 20:11
                            Gość portalu: t1s napisał(a):

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            > > Gość portalu: t1s napisał(a):
                            > >
                            > > > Dyktatury nieoświecone to te, które mają pola naftowe.
                            > >
                            > > Jak to?!
                            > > Nie mogą sobie do lamp naftowych nalać?
                            >
                            > :)
                            >
                            > Nie mogą, bo je Junior obali. Dyktatury a nie lampki.

                            :)
                            Przedziwna sprawa z tym Maćkiem i jego fascynacją Chinami.
                            Czy on nie wie, że Ameryce nie podoba się chiński reżim
                            (który on nazywa oświeconą dyktaturą, choć jest pewna różnica
                            między systemem autorytarnym a dyktaturą - tak mi się wydaje).
                            Co więcej, USA nie zamierzają znieść embarga, bo się obawiają,
                            że się Chiny uzbroją po żeby i będą im zagrażać!
                            Czytam, że Chirac obiecał chińskiemu prezydentowi zniesienie
                            embarga a ja się boję, że ten nasz ... (nie chcę się wyrażać)
                            znowu wyskoczy przed szereg:(

                            No i cudownie jest jak Amerykanie krzewią demokrację w Iraku
                            (wiadomo jak) a Chinom demokracja niepotrzebna. Kto to zrozumie?
    • Gość: marynat Re: wewnętrzne sprawy Chin, a sprawa polska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 19:23
      Chiny mają swój sposób wydobywania się z komunizmu, Polska swój. My i oni
      zaczynaliśmy na poczatku lat 80-tych. My od strajków, oni od tworzenia milionów
      małych firm. Potem u nas władza, ze strachu przed własnym społeczeństwem
      (Jaruzelski twierdzi, że strachu przed Ruskimi) przyhamowała i wprowadziła stan
      wojenny. U nich - ponieważ ani chińska partia, ani chińska armia nie bały się
      Ruskich, ani "Solidarności" - więc reformy szły bez zahamowań, a wstrząsy
      nastepowały jedynie w obrebie układu partyjno-rzadowego, w ktorym odbywała
      się "zmiana warty". Racjonalizacja gospodarki i administracji publicznej
      zwiększyły zapotrzebowanie na wykształconą kadrę. Wzrosła liczba studentów i
      poziom fachowości urzędników. Napięcie między zwolennikami tradycyjnych metod
      komunistycznych, a "nowatorami" szybko z wewnątrzpartyjnego sporu
      ideologicznego przekształciły się, na krótko, w konfrontację polityczną, której
      najbardziej spektakularnym przejawem była masakra na centralnym placu Pekinu -
      Tienanmen w 1989 roku. Od tej pory chińskie władze wyraźnie unikają
      konfrontacji z prodemokratyczną inteligencją - modenizując styl działania oraz
      skutecznie ukierunkowując i organizując wysiłek społeczny na utrzymanie
      wysokiego tempa rozwoju gospodarczego kraju(na poziomie 8-10%). Inwestycje w
      infrastrukturę (energrtyka, koleje, drogi, budownictwo) oraz stały wzrost
      nakładów na oświatę i szkolnictwo wyższe - sprawiają, że nie tylko zmienia się
      poziom cywilizacyjny, ale i kulturowa jakość życia. W Chinach dominuje obecnie
      pokolenie doświadczające ogromnego awansu i znajdujące upust dla swej osobistej
      energii w szansach jakie stwarza ogromna dynamika kraju.
      auto.gazeta.pl/wysokieobroty/1,49503,2132005.html
      Ten wysiłek przynosi efekty nie tylko w zewnetrznych oznakach wzrostu stopy
      życiowej (samochody, wyposażenie mieszkań, rozwój sieci telefonicznej i
      internetowej), ale, krok po kroku (bo Chińczycy to stara cywilizacja i unikają
      działań pochopnych), znajduje swe odbicie w standardach stosunków
      miedzyludzkich i respektowaniu przez władze norm demokratycznych.
      I to jest kolejna różnica, między polską drogą wychodzenia z komunizmu, a
      chińską. W Chinach rządzi partia, która się nadal nazywa komunistyczna, ale
      buduje najdynamiczniejszy obecnie na świecie system wolnorynkowego kapitalizmu.
      Została nazwa, zmienił sie cel treść i metody działania. W Polsce rządzi (jeśli
      tu ktokolwiek rządzi?) koalicja partii postkomunistycznych, które już kilka
      razy zmieniały nazwę, ale czy zmieniły cele i treść działania? Rządzi źle i
      nieefektywnie. Nie potrafi nawet zaabsorbować unijnych środków na rozwój
      lokalnej drobnej i średniej przedsiębiorczości. Korupcja w Polsce i w Chinach
      (jeśli wierzyć raportom Banku Światowego) utrzymuje sie na zbliżonym poziomie.
      Tyle, że w Polsce rośnie, a w Chinach - maleje.
      Chińczycy - jeśli wierzyć sondażom, są nastawieni optymistycznie i wyrażają
      przekonanie, że "sytuacja w kraju zmierza ku lepszemu", gospodarka kwitnie, a
      ich perspektywy osobiste są pomyślne. W Polsce dominuje pesymizm, podsycany
      dodatkowo przez ugrupowania populistyczne. Europa za nami nie przepada, za
      Chińczykami - a i owszem.
      www.szc.pl/prasa/Tienanmen.html
      • basia.basia Re: wewnętrzne sprawy Chin, a sprawa polska 17.06.04, 20:03
        Gość portalu: marynat napisał(a):

        W Chinach dominuje obecnie
        > pokolenie doświadczające ogromnego awansu i znajdujące upust dla swej
        osobistej
        >
        > energii w szansach jakie stwarza ogromna dynamika kraju.

        No nie wiem jak się ma to co napisałeś do informacji z artykułów,
        które wkleiłeś. Np. to:

        "Samochody zaczynają wypierać rowery. Ich liczba w dużych miastach już zaczęła
        spadać. Władze Szanghaju zakazały pedałowania w centrum metropolii. Jednak nim
        większość obywateli przesiądzie się z dwóch na cztery kółka, minie wiele lat.
        Zaostrzają się różnice... klasowe. Nowobogaccy chętnie sięgają po lepsze marki,
        w 2003 roku kupiono aż 62 tys. wozów marki Audi. Ale obok limuzyn z
        przydymianymi szybami ciągle jeszcze można zobaczyć trójkołowe riksze wożące
        towar po mieście taniej od ciężarówek. W górzystym Chongqingu nadal pełno
        tragarzy z bambusowymi nosidłami."

        > W Chinach rządzi partia, która się nadal nazywa komunistyczna, ale
        > buduje najdynamiczniejszy obecnie na świecie system wolnorynkowego
        kapitalizmu.
        >
        > Została nazwa, zmienił sie cel treść i metody działania.

        Tak ale to ani demokracja, ani komunizm tyko reżim autokratyczny.
        Partia jest tam narzędziem utrzymania reżimu.


        > W Polsce rządzi (jeśli
        >
        > tu ktokolwiek rządzi?)

        System polski można już chyba nazwać mafijnym.

        > Chińczycy - jeśli wierzyć sondażom,

        A Ty wierzysz?

        są nastawieni optymistycznie i wyrażają
        > przekonanie, że "sytuacja w kraju zmierza ku lepszemu",

        Ciekawe czy Ci w górach noszący zbiory z pól na własnych plecach
        jak 100 i 1000 lat temu też uważają, że się im polepszyło?

        gospodarka kwitnie, a
        > ich perspektywy osobiste są pomyślne. W Polsce dominuje pesymizm, podsycany
        > dodatkowo przez ugrupowania populistyczne. Europa za nami nie przepada, za
        > Chińczykami - a i owszem.

        To prawda a dlaczego? Interesy!

        "Zadziwiająca łatwość, z jaką Jacques Chirac, prezydent państwa, z którego
        wywodzą się idee stanowiące fundament zachodniej koncepcji praw człowieka i
        obywatela, wsparł reżim, który z tych praw sobie drwi, ma co najmniej kilka
        przyczyn.
        Po pierwsze, wynika z prowadzonej z powodzeniem od co najmniej 10 lat chińskiej
        promocji własnego wizerunku w oczach Zachodu. Sprawia ona, że większość
        zachodnich polityków i biznesmenów może zapomnieć o ponurej politycznej i
        społecznej rzeczywistości kryjącej się pod kolorową i optymistyczną fasadą
        gospodarczą. Skłania to do stawiania znaku równości między wzrostem liczby
        wieżowców i restauracji KFC w Pekinie czy Szanghaju a rozwojem chińskiego
        społeczeństwa obywatelskiego."

        Ta chińska propaganda omamiła też Macieja, dla którego pieniądze
        są rzeczą najważniejszą na świecie. Co tam jakieś prawa człowieka,
        tysiące ludzi w więzieniach, system nic wspólnego nie mający z demkracją!


        • Gość: marynat Re: wewnętrzne sprawy Chin, a sprawa polska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 22:39
          Basiu, pamiętasz opowiadania odesskie Babla i przypowieść o Beni
          Krzyku, "królu" bandyckiego półświatka, którego tata, nie dość, że był w
          Odessie biednym furmanem, to jeszcze wśród odesskich furmanów miał opinię
          najgorszej łajzy i grubianina? Otóż, zdaniem Babla - każdy, wywodząc się od
          takiego przodka, ma pecha i pełne prawo do nieosiagnięcia w życiu niczego. Do
          bycia aż po grób nikim.
          Nowożytna historia nie rozpieszczała ani Chińczyków, ani Polaków. Zwłaszcza XIX
          i XX wiek. Moja zainteresowanie Państwem Środka bierze się po części z ogólnej
          fascynacji Orientem, a po częśći z takiego oto rozumowania: pomaoistowskie
          Chiny miały w 1980 roku, pod każdym niemal względem, gorszą pozycję startową do
          normalności niż pogierkowska Polska, a dziś radzą sobie lepiej. I coraz lepiej.
          Co wcale nie znaczy - że, z naszego punktu widzenia, już osiągają jednakowe
          sukcesy we wszystkich dziedzinach, równo we wszystkich rejonach i we wszystkich
          środowiskach tego społeczeństwa, 3 razy liczniejszego od całej ludnosci Unii
          Europejskiej. Ale uruchomili procesy społeczno-ekonomiczne, które stymulują
          zmiany cywilizacyjne w dobrym kierunku.
          Na przykład - w oświacie, która wcale nie przypomina maoistowskiej "pralni
          mózgów"
          www.csmonitor.com/2004/0120/p14s01-legn.html
          Otóż - jeśli dobrze rozumiem Macieja - to on uważa, ze najbardziej
          niehumanitarna i zniewalająca człowieka jest nędza. Że z niej lęgnie się
          większość patologii społecznych. W zwiazku z tym - sukcesy w podnoszeniu stopy
          życiowej sprzyjają poprawie social relations and human rights. Co więcej -
          zauważa Maciej, i ma rację - porównanie dróg Indii i Chin jest dowodem na to,
          że rozwój demokracji pluralistycznej (wbrew temu co jeszcze 50 lat temu
          wydawało się pewnikiem) wcale nie musi być jednoznacznie skorelowany pozytywnie
          ze stopą wzrostu gospodarczego. Studia porównawcze nad wielkimi organizacjami
          (państwa, korporacje itp) wskazują raczej na organiczność strukturalno-
          funkcjonalną jako żródło efektywności. Np. General Motors (która ma roczny
          obrót większy niż polski budżet) nie jest strukturą demokratyczną, lecz raczej
          technokratyczną, ale sprawnie zorganizowaną wedle reguł nie mniej racjonalnych
          i prospołecznych niż nasz kraj, taki jakim go widzimy dzisiaj. Stąd Maciej
          wyciąga wniosek - być może nadmiernie uogólniony - o wyższości dobrze
          zorganizowanych struktur autorytarnych, zbudowanych z kompetentnych kadr - nad
          demokratycznym bałaganem jaki potrafią wywołać wiecznie skłóceni, przeważnie
          niekompetentni politycy, piastujący swe funkcje z demokratycznego wyboru. I coś
          w tym jest.
          Czy np. dzisiaj, w warunkach takiego klinczu politycznego, w jakim znalazł się
          polski parlamentaryzm - rząd kontraktowy na rok, skompletowany "z publicznego
          konkursu" wedle kompetencji merytorycznych - nie byłby lepszy od tych ciągłych
          politycznych "parytetowych" przepychanek?
          • bush_w_wodzie chiny radza sobie lepiej od pl? 17.06.04, 22:59
            a pod jakim wzgledem jesli wolno spytac? na pewno nie standardu zycia
            przecietnego chinczyka

            uwazam ze ten nurt myslenia ktory kaze widziec panstwa jako korporacje wynika z
            zawezenia obrazu swiata ktore czesto dotyka ekonomistow z jednej strony a
            ciagotami do posiadania wiekszej wladzy nad bliznimi z drugiej.

            otoz panstwo ma realizowac znacznie szersze cele niz tylko wzrost konsumpcji.
            stwierdzenie chyba banalne dla wszystkich oprocz ekonomistow. koncern ma
            wylacznie robic pieniadze i z koncernu mozna sie wypisac. panstwo ma godzic
            rozne potrzeby i rozne punkty widzenia.

            technokracje zakladaja dominacje jednego sposobu patrzenia na swiat. zakladaja
            istnienie bezwzglednych praw ktore technokraci moga po prostu stosowac. jak to
            sie ma do rzadzenia panstwem i gospodarka? czy nie eksperymentowano juz z
            naukowymi prawami ekonomii historii i socjologii? z wiadomym skutkiem?

            bardzo tez jestem ciekaw tych studiow nad wydajnoscia w przypadku panstw.
            prosilbym o podanie nazw wszystkich dyktatur z pierwszej dwudziestki
            najbogatszych krajow swiata. dziekuje.
          • bush_w_wodzie bieda a patologia 17.06.04, 23:06
            utozsamienie biedy ze zlem a bogactwa z dobrem jest mozliwym wyborem
            aksjologicznym. not to my taste though.

            natomiast twierdzenie ze dobrobyt jest rownoznaczny z dobrymi obyczajami a
            ubostwo musi implikowac lamanie ludzkiej godnosci to jest juz wyrazny blad.
            uwazam ze strzalka biegnie w druga strone.

            powtarzam: fenomen chinskiego boomu to skutek luzowania a nie wzmacniania
            dyktatu
      • Gość: wartburg Re: wewnętrzne sprawy Chin, a sprawa polska IP: *.b.dial.de.ignite.net 17.06.04, 22:44
        Od tej pory chińskie władze wyraźnie unikają
        > konfrontacji z prodemokratyczną inteligencją - modenizując styl działania
        oraz
        > skutecznie ukierunkowując i organizując wysiłek społeczny na utrzymanie
        > wysokiego tempa rozwoju gospodarczego kraju(na poziomie 8-10%). Inwestycje w
        > infrastrukturę (energrtyka, koleje, drogi, budownictwo) oraz stały wzrost
        > nakładów na oświatę i szkolnictwo wyższe - sprawiają, że nie tylko zmienia
        się
        > poziom cywilizacyjny, ale i kulturowa jakość życia.

        Racja. Chińczycy dopracowali się znaczącej kinematografii. Mają dużo bardzo
        zdolnych filmowców. Po jakości filmów widać, że panuje tam b. sprzyjający
        klimat, co z kolei świadczy o dużej swobodzie twórczej. Poza tym nowe kino
        chińskie jest krytycznie nastawione do przedstawianej rzeczywistości, tak więc
        z tą dyktaturą to też chyba tak nie jest, jakby sie mogło wydawać...
        • hydy Re: wewnętrzne sprawy Chin, a sprawa polska 22.06.04, 12:05
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Od tej pory chińskie władze wyraźnie unikają
          > > konfrontacji z prodemokratyczną inteligencją - modenizując styl działania
          > oraz
          > > skutecznie ukierunkowując i organizując wysiłek społeczny na utrzymanie
          > > wysokiego tempa rozwoju gospodarczego kraju(na poziomie 8-10%). Inwestycje
          > w
          > > infrastrukturę (energrtyka, koleje, drogi, budownictwo) oraz stały wzrost
          > > nakładów na oświatę i szkolnictwo wyższe - sprawiają, że nie tylko zmienia
          >
          > się
          > > poziom cywilizacyjny, ale i kulturowa jakość życia.
          >
          > Racja. Chińczycy dopracowali się znaczącej kinematografii. Mają dużo bardzo
          > zdolnych filmowców. Po jakości filmów widać, że panuje tam b. sprzyjający
          > klimat, co z kolei świadczy o dużej swobodzie twórczej. Poza tym nowe kino
          > chińskie jest krytycznie nastawione do przedstawianej rzeczywistości, tak
          więc
          > z tą dyktaturą to też chyba tak nie jest, jakby sie mogło wydawać...

          a jak jest z prawami politycznymi? tworzeniem organizacji pozarządowych,
          związków zawodowych, swobodą wypowiedzi, niezależną prasą, cenzurą,
          dostępnością informajci z zewnątrz?

          skoro (jak piszesz) powstają takie filmy, to chyba w innych aspektach tez jest
          lepiej? czy nie - może pozostało po "staremu"; a może nawet te filmy musiały
          przejść przez "cenzurę"? może pewne tematy są jednak dla kinematografii
          zakazane? nie sądzę, że można tam nakręcić co dusza zapragnie - tak jak nie
          można założyć konkurencyjnej dla KPCh partii politycznej, albo wiecować w
          rocznicę pamiętnych wydarzeń na Placu Tianamen; orientujesz się?
    • bush_w_wodzie zagadka 17.06.04, 20:15
      www.chinadaily.com.cn/en/doc/2004-01/20/content_300524.htm
      China's gross domestic product (GDP) in 2003 hit 11.694 trillion
      yuan (US$1.414 trillion), up 9.1 per cent over the previous year,
      the National Bureau of Statistics said Tuesday.
      ...
      The per capita GDP reached a record US$1,090, suggesting that
      China's economic development has entered a new era, Li said.
      -----------------------

      1090US$ nominalnie na chinczyka maksiu. w tym hong-kong. demokratycznie
      zarzadzany do niedawna.

      w polsce jest pod 5 tysiakow

      a teraz porownajmy prezna chinska dyktature z oklapla japonska demokracja

      www.mac.doc.gov/japan/source/menu/economics/fact.htm
      Japan

      A. Population: 127.670 million (December 2003)

      [ponad 10 razy mniej niz ChRL (b_w_w)]


      B. GDP ($ billions, real) 4,719.51 (2003)

      GDP per Capita ($, nominal) $33,688
      ---------------

      30 razy wieksza wydajnosc niz w ChRL.

      no i zagadka dla maksia. ile lat wzrostu pkb na poziomie 9% rocznie potrzeba
      chinom na dogonienie japonii przy zalozeniu (falszywym) totalnej stagnacji w JP?

      trudniejsza zagadka: czy rezerwy proste z ktorych obecnie korzystaja chinczycy
      maja szanse byc jeszcze dostepne za 5-10 lat? czy strumien inwestycji bedzie w
      stanie dlugo podtrzymac ten rozwoj gospodarczy kapitalizmu
      urzedniczo-partyjnego?

      i to by bylo na tyle jak mawial profesor mniemanologii stosowanej

      a jakby nie bylo to mozesz sobie porownac gospodarcze osiagniercia taiwanu i
      chrl
      • basia.basia Re: zagadka 17.06.04, 20:27
        bush_w_wodzie napisał:

        > 1090US$ nominalnie na chinczyka maksiu. w tym hong-kong. demokratycznie
        > zarzadzany do niedawna.
        >
        > w polsce jest pod 5 tysiakow
        >
        > a teraz porownajmy prezna chinska dyktature z oklapla japonska demokracja
        >

        > B. GDP ($ billions, real) 4,719.51 (2003)
        >
        > GDP per Capita ($, nominal) $33,688
        > ---------------
        >
        > 30 razy wieksza wydajnosc niz w ChRL.
        >
        > no i zagadka dla maksia. ile lat wzrostu pkb na poziomie 9% rocznie potrzeba
        > chinom na dogonienie japonii przy zalozeniu (falszywym) totalnej stagnacji w
        JP
        > ?
        >
        > trudniejsza zagadka: czy rezerwy proste z ktorych obecnie korzystaja chinczycy
        > maja szanse byc jeszcze dostepne za 5-10 lat? czy strumien inwestycji bedzie w
        > stanie dlugo podtrzymac ten rozwoj gospodarczy kapitalizmu
        > urzedniczo-partyjnego?
        >
        > i to by bylo na tyle jak mawial profesor mniemanologii stosowanej
        >
        > a jakby nie bylo to mozesz sobie porownac gospodarcze osiagniercia taiwanu i
        > chrl

        :)))

        Dodam jeszcze tylko, że Chińczycy ostatnio zaczęli(!) się przesiadać
        z rowerów do samochodów, których jest statystycznie 13 razy mniej
        niż w Polsce:) Ciekawe kiedy osiągną nasz poziom:)
        • Gość: t1s Re: zagadka IP: *.acn.waw.pl 17.06.04, 20:52
          basia.basia napisała:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > > 1090US$ nominalnie na chinczyka maksiu. w tym hong-kong. demokratycznie
          > > zarzadzany do niedawna.
          > >
          > > w polsce jest pod 5 tysiakow
          > >
          > > a teraz porownajmy prezna chinska dyktature z oklapla japonska demokracja
          > >
          >
          > > B. GDP ($ billions, real) 4,719.51 (2003)
          > >
          > > GDP per Capita ($, nominal) $33,688
          > > ---------------
          > >
          > > 30 razy wieksza wydajnosc niz w ChRL.
          > >
          > > no i zagadka dla maksia. ile lat wzrostu pkb na poziomie 9% rocznie potrze
          > ba
          > > chinom na dogonienie japonii przy zalozeniu (falszywym) totalnej stagnacji
          > w
          > JP
          > > ?
          > >
          > > trudniejsza zagadka: czy rezerwy proste z ktorych obecnie korzystaja chinc
          > zycy
          > > maja szanse byc jeszcze dostepne za 5-10 lat? czy strumien inwestycji bedz
          > ie w
          > > stanie dlugo podtrzymac ten rozwoj gospodarczy kapitalizmu
          > > urzedniczo-partyjnego?
          > >
          > > i to by bylo na tyle jak mawial profesor mniemanologii stosowanej
          > >
          > > a jakby nie bylo to mozesz sobie porownac gospodarcze osiagniercia taiwanu
          > i
          > > chrl
          >
          > :)))
          >
          > Dodam jeszcze tylko, że Chińczycy ostatnio zaczęli(!) się przesiadać
          > z rowerów do samochodów, których jest statystycznie 13 razy mniej
          > niż w Polsce:) Ciekawe kiedy osiągną nasz poziom:)


          Najpierw muszą drogi wybudować. Może tow. Kwaśniewski jak Belkę do Iraku tak
          Pola do Chin pośle.
          • basia.basia Re: zagadka 17.06.04, 21:46
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > >
            > > Dodam jeszcze tylko, że Chińczycy ostatnio zaczęli(!) się przesiadać
            > > z rowerów do samochodów, których jest statystycznie 13 razy mniej
            > > niż w Polsce:) Ciekawe kiedy osiągną nasz poziom:)
            >
            >
            > Najpierw muszą drogi wybudować. Może tow. Kwaśniewski jak Belkę do Iraku tak
            > Pola do Chin pośle.

            Okazuje się, że trzeba odwagi, by budować drogi w Polsce!
            A Pol jej nie miał:( Nie wiem jak wobec tego poradziłby sobie
            w Chinach:)

            Wczoraj Belka w Krakowie poweidział"

            "Zaskakująco brzmiały też zapewnienia, iż pieniędzy na budowę autostrad w
            Polsce nie brakuje. Problem leży tylko w tym, iż minister infrastruktury, który
            się zdecyduje na takie inwestycje, wpada w kłopoty. - Najprościej wobec tego
            nic nie budować - oświadczył premier. Wyraził jednak nadzieję, iż obecny szef
            tego resortu, "którego kopie po kostkach", wykaże w tej dziedzinie odwagę."

      • Gość: t1s Re: zagadka IP: *.acn.waw.pl 17.06.04, 20:46
        Nietrudno jest zresztą osiągnąć duże tempo wzrostu jeśli zaczyna się od poziomu
        motyki. Na wyższym poziomie rozwoju nawet ta sama wielkość inwestycji będzie
        przynosić mniejsze efekty.
      • hydy była zagadka, a gdzie odpowiedź? 19.06.04, 09:31
        bush_w_wodzie napisał:

        > www.chinadaily.com.cn/en/doc/2004-01/20/content_300524.htm
        > China's gross domestic product (GDP) in 2003 hit 11.694 trillion
        > yuan (US$1.414 trillion), up 9.1 per cent over the previous year,
        > the National Bureau of Statistics said Tuesday.
        > ...
        > The per capita GDP reached a record US$1,090, suggesting that
        > China's economic development has entered a new era, Li said.
        > -----------------------
        >
        > 1090US$ nominalnie na chinczyka maksiu. w tym hong-kong. demokratycznie
        > zarzadzany do niedawna.
        >
        > w polsce jest pod 5 tysiakow
        >
        > a teraz porownajmy prezna chinska dyktature z oklapla japonska demokracja
        >
        > www.mac.doc.gov/japan/source/menu/economics/fact.htm
        > Japan
        >
        > A. Population: 127.670 million (December 2003)
        >
        > [ponad 10 razy mniej niz ChRL (b_w_w)]
        >
        >
        > B. GDP ($ billions, real) 4,719.51 (2003)
        >
        > GDP per Capita ($, nominal) $33,688
        > ---------------
        >
        > 30 razy wieksza wydajnosc niz w ChRL.
        >
        > no i zagadka dla maksia. ile lat wzrostu pkb na poziomie 9% rocznie potrzeba
        > chinom na dogonienie japonii przy zalozeniu (falszywym) totalnej stagnacji w JP
        > ?
        >
        > trudniejsza zagadka: czy rezerwy proste z ktorych obecnie korzystaja chinczycy
        > maja szanse byc jeszcze dostepne za 5-10 lat? czy strumien inwestycji bedzie w
        > stanie dlugo podtrzymac ten rozwoj gospodarczy kapitalizmu
        > urzedniczo-partyjnego?
        >
        > i to by bylo na tyle jak mawial profesor mniemanologii stosowanej
        >
        > a jakby nie bylo to mozesz sobie porownac gospodarcze osiagniercia taiwanu i
        > chrl

        gdzie odpowiedź forumowego "ekonomisty"?
    • bush_w_wodzie fascynacja modernizacja demokratyzacja 17.06.04, 20:41
      dyskusja jest super. chyle zwlaszcza czolo przed analizami marynata i
      absurdalnym humorem niektorych postow ktory rozsmiesza mnie na maksa.

      fascynacja chinami jest zrozumiala i ja podzielam. nie mam watpliwosci ze tak
      stara wielka i odizolowana od swiata kultura musi przedstawiac ogromne problemy
      w zrozumieniu jej realiow. tylko ze oprocz mody sa jeszcze nagie fakty.

      1) nominalne pkb chin na osobe to 1000 USD. bylby to wiec kraj i rynek niewart
      zachodu gdyby nie to ze zamieszkuje go circa 1.4 mld ludzi (nawet hu nie wie ilu
      bo nikt nad tym nie panuje)

      2) obecny boom gospodarczy rozpoczyna sie z wyjatkowo niskiego poziomu. przy tym
      do chin plynie wielki strumien zachodnich inwestycji - tania sila robocza -
      ktore napedzaja ten boom w czesci

      3) proces szybkiej migracji ludnosci ze wsi do miast ktory jest w czesci
      odpowiedzialny za wzrost gospodarczy przypomina xix wieczna europe i rosje
      stalina. tak wiec chrl jest pod tym wzgledem jakies 120 lat za europa i 80 za
      zsrr [by the way - w latach 30-tych az do 60-tych formulowano podobnie
      zafascynowane opinie o zsrr jak dzis macius o chrl. wskazniki oficjalne byly
      imponujace. rosly huty elektryfikowano kraj zdobywano kosmos. keynes prorokowal
      ze juz niedlugo zsrr przescignie usa. dzieki dyscyplinie i zbawczej roli
      dyktatury hi hi]

      4) trudno nie zauwazyc ze obecny postep gospodarczy jest efektem popuszczania
      sruby a nie dokrecania. a wiec obserwujemy zbawcze skutki demokratyzacji a nie
      cudowne skutki dyktatury sekretarzy pragmatykow

      5) marynat sie dziwi ze technologicznie chinczycy sa przed polakami. a ja sie
      dziwie co jego w tym dziwi. przeciez nietrudno jest byc technologicznie lepiej
      rozwinietym od polski.

      6) kilka wielkich miast - pekin szanghaj hong-kong z pewnoscia moze zadziwiac
      rozmachem (moskwa tez zadziwiala na swoj sposob) ale to jest klasyczny wyglad
      scentralizowanego imperium - bogata i imponujaca stolica oraz biedna i
      zaniedbana prowincja na ktorej panami zycia i smierci poddanych sa mali
      feudalkowie - lokalni partyjni kacykowie ktorzy staja sie zapewne tymi
      ukochanymi milionerami maksia i tymi madrymi reformatorami starego porzadku
      komunistycznego


      7) nie sposob nie zauwazyc napiec jakie z pewnoscia niesie takie rosnace
      rozwarstwienie selektywna modernizacja postepujaca urbanizacja i wielkie
      migracje. nie mam watpliwosci ze obecne stadium kapitalizmu partyjnego jest
      przejsciowe.
    • bush_w_wodzie jego swietolobitnosc 17.06.04, 21:06
      magister in spe hc ma niewatpliwie we krwi plaszczenie sie. jest przeciez
      skrajna naiwnoscia sadzic ze on "zalatwi" cos normalnym polskim przedsiebiorcom
      robiacym interesy w chinach. moze natomiast zalatwic cos przedsiebiorcom
      nalezacym do dworu

      chinom niewatpliwie zalezy na przyciaganiu inwestycji. mam podejrzenia ze ma to
      zasadnicze znaczenie dla stabilnosci rzadow i utrzymywaniu calego tego kotla w
      jednej calosci ze o prywatnych kontach nie wspomne. dlatego tez musza sie liczyc
      z opinia publiczna i dlatego tez kazde napomkniecie o lamaniu praw czlowieka w
      tybecie i gdzie indziej ma swoja wage

      w interesie calego swiata lezy to by chiny stajace sie waznym panstwem na arenie
      swiatowej potrafily sie rzadzic z poszanowaniem takich wartosci jak godnosc
      jednostki i szacunek dla prawa. w szczegolnosci to utrudni ewentualne
      militarystyczne zapedy tego wielkiego narodu (?). dlatego warto poddawac tych
      zmodernizowanych wg recepty kisielewskiego sekretarzy poddawac pewnej presji
      moralnej

      maksiu za pewnik przyjmuje ze chinczycy sa bardzo szczesliwi bo ich kraj rozwija
      sie w tempie 7-9% rocznie. tylko ze w chinach kazdy kto nie jest szczesliwy moze
      latwo znikna w nieznanych okolicznosciach. skadinand wiadomo ze owoce tego
      wzrostu dzielone sa niezbyt rowno i najpewniej przewazajaca wiekszosc chinczykow
      owocow tego wzrostu nie widzi. widza natomiast lokalnych satrapow partyjnych
      wspieranych przez lokalna bezpieke. my polacy jeszcze pamietamy jak to drzeiwej
      bywalo jak to miernoty robily kariery bo byly lojalne i nie mialy kregoslupa a
      ludzie ktorzy potrafili zobaczyc i nazwac patologie gnili w wiezieniah lub
      znikali bez wiesci. dlatego wlasnie te prawa czloweka w chinach nie sa dla nas
      pustym haslem tylko waznym i zywym elementem naszego doswiadczenia (moze maksia
      nie bo przy jego oportunizmie nic mu nie grozilo w prl). tak sie zastanawiam jak
      bysmy sie czuli gdyby reagan zaczal robic z jaruzelskim interesy i uznal ze te
      wasete jakajace sie robole i ekstremisty z solidarnosci moga sobie gnic w
      wiezieniu. czyli pokrotce.

      magister jak zwykle nuza sie w oportunizmie. zachod tak jak kiedys przyznawal
      stalinowi czlowieka roku (time 1943 chyba) tak teraz woli robic interesy z
      chinskimi sekretarzami niz zaprzatac sobie glowe jakimis wartosciami w rodzaju
      wolnosci godnosci czy praworzadnosci. pecunia non olet. moje osobiste zdanie
      jest takie ze lekcewazenie wartosci w polityce jest krotkowzroczne i czesto
      nieoplacalne
      • basia.basia Re: jego swietolobitnosc 17.06.04, 21:14
        bush_w_wodzie napisał:

        > ... moje osobiste zdanie
        > jest takie ze lekcewazenie wartosci w polityce jest krotkowzroczne i czesto
        > nieoplacalne

        Gołym okiem widać przecież, że to się nie opłaciło u nas!
        Przecież nie bez powodu PZPR=SdRP=SLD+SdPl schodzi w polityczny
        niebyt a propagator "szarej demokracji" obrywa (i to jak!)
        chociażby na tym forum.
        • bush_w_wodzie duzy skok 17.06.04, 21:21
          zgadzam sie choc obawiam sie ze obecna slabosc sld moze byc tymczasowa. jedna
          mysl marynata podobala mi sie szczegolnie. komunistyczna partia chin byla
          niezalezna a pzpr byla w gruncie rzeczy agentura zsrr. patrzac na to po ludzku
          kierownictwo pzpr to byli (i sa) po prostu zdrajcy
          • basia.basia Tym o Kuroniu i Kwaśniewskim 17.06.04, 22:02
            bush_w_wodzie napisał:

            > zgadzam sie choc obawiam sie ze obecna slabosc sld moze byc tymczasowa. jedna
            > mysl marynata podobala mi sie szczegolnie. komunistyczna partia chin byla
            > niezalezna a pzpr byla w gruncie rzeczy agentura zsrr. patrzac na to po ludzku
            > kierownictwo pzpr to byli (i sa) po prostu zdrajcy

            Też tak uważam. Utkwił mi w pamięci fragment felietonu Tyma we Wprost
            ("Zabawa u Józia") z 1995 roku, w którym napisał tak:

            "... Każdy kto nie bardzo wiedział, jakie kryteria obowiązują pod rządami PZPR,
            po grudniu 1970 r. i masakrze robotników wybrzeża przez PZPR musiał wiedzieć
            wszytko. Musiał wiedzieć, że komunizm ma woń trupią, że ma krew na łapach.
            Komunizm zabijał! Realnie zabijał żywych ludzi. W moim przekonaniu każdy, kto
            po grudniu 1970 r. wstąpił w szeregi PZPR ciągnie za sobą tę woń, a ręce musi
            powlekać bielidłem, bo będzie widać."

            A było to przed wyborami prezydenckimi i Tym się okropnie zeźlił jak przeczytał
            w GW "wyznanie" Drawicza, że "będzie głosował na Kwaśniewskiego, bo najbardziej
            mu przypomina Jacka Kuronia". Był bezwzględny i wyżył się i na Drawiczu, i na
            Kwachu. Zdaje się, że miał z tego powodu kłopoty i chyba była przerwa w pisaniu
            do Wprost a może nawet to był przedostatni felieton.
        • Gość: wartburg Re: jego swietolobitnosc IP: *.b.dial.de.ignite.net 17.06.04, 22:30
          basia.basia napisała:

          Gołym okiem widać przecież, że to się nie opłaciło u nas!
          > Przecież nie bez powodu PZPR=SdRP=SLD+SdPl schodzi w polityczny
          > niebyt a propagator "szarej demokracji" obrywa (i to jak!)
          > chociażby na tym forum.

          Naprawdę uważasz, że postkomuniści schodzą w polityczny niebyt, czy tylko
          żartujesz?

          A nawet jeśli odejdą, to tak jak Kwiatkowski z telewizji, którą teraz zdalnie
          steruje...
          • hydy Re: jego swietolobitnosc 23.06.04, 05:55
            podbijam - dla wartbutga; może dziś tutaj wpadnie, to pogadamy :)
    • Gość: GoscNieprzypadkowy CHINY - studium poglebione IP: *.acn.pl 17.06.04, 23:29
      Kazdego kto interesuje sie Chinami - ich kultura, gospodarka, polityka itp dluzej niz tylko od wizyty Hu Jintao zapraszam na forum o CHINACH:
      Leszek

      www.polska-chiny.prv.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka