Dodaj do ulubionych

ACTA i walka z podróbkami

12.02.12, 18:28
Ciekawe, że ACTA nie wspomina o sytuacji, gdzie to właściciel znaku towarowego dopuszcza się oszustwa i pod własną marką sprzedaje zrobioną przez siebie podróbkę.

wyborcza.biz/biznes/1,100896,11124385,Czym_sie_roznia_polska_i_bulgarska_Coca_Cola__Gorsze.html

"W pieprzu kupionym w Niemczech jest mniej pokruszonych ziaren niż w tym pochodzącym z Bułgarii. W rumuńskiej Coca-Coli znajdziemy tańszy cukier niż w tej z Austrii. Słowackie Stowarzyszenie Konsumentów po raz kolejny zwraca uwagę na to, że produkty tej samej marki różnią się jakością i składem w różnych krajach, jednak jak dotąd nie zdołali skłonić producentów do zmian tej praktyki."
Obserwuj wątek
    • ayran Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 18:35
      Produkt pod daną marką, ale o innych parametrach (np. pogorszonych) wcale nie musi być podróbką. Wzorcowym przykładem jest chemia domowa niemieckich producentów - np. proszki do prania sprzedawane w Niemczech są bardziej skoncentrowane, ponieważ tamtejsi konsumenci ściślej przestrzegają zaleceń ilościowych z opakowań. Zastrzeżona patentem podstawowa formuła jest identyczna na obu rynkach.

      Tak samo wiadomo, że samochody japońskich marek wyprodukowane w Japonii są o wiele bardziej niezawodne niż te wyprodukowane w Wlk. Brytanii, Turcji czy na Słowacji. Ale nie da się powiedzieć, że Toyota z Żiliny to podróbka.
      • chateau Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 18:45
        Piszesz o dwóch różnych kwestiach.

        Sprawa jakości montażu dość skomplikowanych urządzeń jakim są samochody to jedno.
        Zaś sprawa składu produktu oferowanego pod jedną marką to drugie.

        O ile w pierwszym przypadku nie ma mowy o sprzeniewierzeniu się marce (w końcu "skład" te samochody mają identyczny), o tyle w drugim IMHO jak najbardziej. Kwestie przyzwyczajeń konsumentów (np. co do odmierzania proszku do prania) to ważna rzecz, ale nie wyobrażam sobie, aby zastępowanie sacharozy fruktozą (w Coca-Coli) tudzież większy procent pokruszonych ziaren pieprzu były spowodowane przyzwyczajeniami konsumentów na danym rynku. Jedynym powodem jest chciwość i brak mechanizmu niedopuszczającego do takich praktyk. Pokazuje też, że przynajmniej niektórzy właściciele marek grają po prostu nieuczciwie.
        • ayran Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 19:03
          chateau napisał:

          > nie wyobrażam sobie, aby zastępowanie sacharozy fruktozą (w Coca
          > -Coli)

          A - w tej sprawie to już musiałbyś się pofatygować do Urzędu Patentowego, by się dowiedzieć, co jest w zastrzeżonej recepturze. Być może formuła dopuszcza zarówno jeden, jak i drugi rodzaj cukru.
          Np. niektóre czeskie piwa w wersji na polski rynek, oprócz podstawowych składników (słód jęczmienny, chmiel, drożdże, woda) zawierają także cukier (np. laktozę). Można to odczytać na etykiecie. Te same marki piwa (Budweiser, Staropramen) w wersji eksportowane do Niemiec - cukru nie mają. Decydują względy rynkowe - w Polsce do prawie wszystkich gatunków piwa dodaje się taki bądź inny cukier, bo taki smak piwa bardziej odpowiada konsumentom; w Niemczech, gdzie do dziś świętością jest Reinheitsgebot z 1516 roku - jest to nie do pomyślenia.

          Z mojego punktu widzenia "polski" Staropramen to gorsza i tańsza wersja (cukier przyspiesza fermentację i obniża koszty produkcji), ale podróbka to nie jest. Ale rodakom właśnie ten wariant bardziej odpowiada. Być może tak samo jest z bardziej rozdrobnionym pieprzem w Bułgarii - chyba ze to rozdrobnienie jest niezgodne ze standardami, albo deklaracjami producenta. Ale nie sądzę.
          • chateau Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 19:08
            Receptura Coca-Coli jest tajna. Nie jest opatentowana.

            Mam świadomość, że marka produktu <> skład produktu. Ale tam, gdzie chodzi ewidentnie o koszty, a nie o preferencje sprawa byłaby przez danego producenta absolutnie nie do obronienia. Gdyby nie jeden szkopuł - konsumenci nie mają swojej ACTA. Jest asymetria i prędzej czy później to się koncernom odbije czkawką.
            • ayran Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 19:38
              chateau napisał:

              > Receptura Coca-Coli jest tajna. Nie jest opatentowana.

              Być może. O ile w sprawie piwa mam jaka taką orientację, o tyle na temat napojów typu coca-cola bądź pepsi moja wiedza jest bliska zeru - od czasów upadku PRL nie spróbowałem jednej czy drugiej więcej, niż ze dwa trzy razy. Trudno mi w związku z tym powiedzieć, jak duży wpływ na jakość smaku może mieć użycie takiego, bądź innego rodzaju cukru.
              • chateau Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 19:52
                Ależ ja się opieram na informacjach od osób trzecich, nie na własnych doświadczeniach organoleptycznych :-)

                Z cukrami chodzi z grubsza o to, że sacharoza jest dwucukrem i wymaga pewnego wydatku energetycznego ze strony organizmu, żeby go zechciał rozłożyć na glukozę i fruktozę.
                Nie wchodząc w szczegóły techniczne - organizm ludzki glukozę traktuje jako paliwo naturalne, zaś fruktozę obrabia znacznie gorzej. A właśnie fruktoza jest zwykle używana jako słodziwo w tanich produktach. W najtańszych to już tylko nieprzyswajalne wynalazki chemików z XX wieku.
                • hummer Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 19:57
                  chateau napisał:

                  > Nie wchodząc w szczegóły techniczne - organizm ludzki glukozę traktuje jako pal
                  > iwo naturalne, zaś fruktozę obrabia znacznie gorzej. A właśnie fruktoza jest zw
                  > ykle używana jako słodziwo w tanich produktach.


                  Na fruktozie to wszystkie plemniki jadą :)
                  Nie byłoby fruktozy, nie byłoby nas. Matka natura o tyle jest solidniejszym konstruktorem, iż jak coś raz wymyśli to staje się to uniwersalne.
                  • chateau Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 20:03
                    Ale człowiek nie jest plemnikiem (ani odwrotnie, choć niektórzy mają chyba inne zdanie) i nie powinien być karmiony fruktozą, bo natura sobie poradzi i weźmie ją z dowolnych wielocukrów.
                    A sztucznie podawana fruktoza jest po prostu szkodliwa.
                    • hummer Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 20:24
                      chateau napisał:

                      > Ale człowiek nie jest plemnikiem (ani odwrotnie, choć niektórzy mają chyba inne
                      > zdanie) i nie powinien być karmiony fruktozą, bo natura sobie poradzi i weźmie
                      > ją z dowolnych wielocukrów.
                      > A sztucznie podawana fruktoza jest po prostu szkodliwa.

                      Masz coś przeciw lodom? :)
                      • chateau Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 20:40
                        Zależy jakim.

                        Zresztą kwestia skali. Jak ktoś opycha 5 litrów dziennie to żeby nie wiem co w nich było - musi zaszkodzić. Dwie łyżki miodu na dzień mało komu zaszkodzą.
                    • swinka_morska_net Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 20:46
                      Myślę ,że to trudne zadanie dla firm, utrzymać swoją markę na niezmiennym poziomie jakościowym i trzymać koszty w ryzach. To rynek nieograniczonych podróbek, lekceważenie zastrzeżonych znaków towarowych, brak lojalności klientów może spowodować ,że firmy szukają sposobu na obniżenie kosztów, by sprostać cenowo sytuacji na rynku. Z drugiej strony na ogół wiedzą ,że tylko trzymanie jakości zapewni im pozycję na rynku ,więc zaczynają walkę z nieuczciwą konkurencją i lekceważeniem prawa ,stąd rozwiązania typu ACTA ( nie w tej formie oczywiście,to jest inny temat).Nie sądzę,że istnieje nierównowaga między producentami a klientami-ci mają od dawna swoje organizacje ,a ACTA jest najwyraźniej wyrazem tego ,że to producenci ,twórcy itp muszą zacząć się bronić .
                      • hummer ACTA wynika z praw XIX wieku 12.02.12, 20:52
                        Kto dziś sprzeda oryginalną colę na bazie kokainy? A taką sprzedawano jeszcze na początku XX wieku.
                        W interesach są dwa sposoby - mówię o legalnych sposobach.
                        1. Wypuścić nowy produkt i nie dbać o zastrzeżenia, podróbki zaczną się po jakimś czasie, kiedy jeśli produkt był dobry, to już się zwróci.
                        2. Chronić zastrzeżenia.
    • etta2 Re: ACTA i walka z podróbkami 12.02.12, 18:35
      Hehe, masz rację. Mogę np. potwierdzić na podstawie własnych doświadczeń, że proszek do prania "OMO" kupiony w Niemczech, to zupełnie inny proszek niż ten kupiony w Polsce. Sprawdzone "w praniu". Sytuacja faktycznie interesująca....
    • modrzewik3 cale produkowane przez kopromafie w Chinach 12.02.12, 18:49
      badziewie to podróbki. Pelny bojkot na nie.
    • qqazz Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 18:57
      1. To krok w kierunku budowania kolejnego globalego totalitaryzmu.
      2. O skubanie nas przez zagraniczne koncerny w majestacie prawa, i zmuszenie organów państwa do działania wedle ich upodobania.

      Tutaj zreszta macie opinie fachowca:
      robertgwiazdowski.nowyekran.pl/post/49373,acta
      W otoczeniu Tuska takich nie ma, albo sa ale celowo wciskaja nam kity na czyjes polecenie.


      pozdrawiam
      • chateau Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 19:04
        Ja o zupie, a ty o dupie. Chodzi o brak symetrii, o uprzywilejowanie jednej kasty kosztem pozostałych.

        PS. Gwiazdowski to festyniarz. Wali często takie kawałki, że czytać hadko.
        • qqazz Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 20:42
          To Ty piszesz o dupie czyli o problemach wyimaginowanych i urojonych, Ja zas próbuję ci przypomnieć że tutaj chodzi o coś zupełnie innego, zas p. Gwiazdowski to nie zaden festyniarz w stylu Tuska czy Kwacha tylko powazny fachowiec oraz doktor nauk prawnych i ekonomista wiec siłą rzeczy na takich umowach i ich praktycznym funkcjonowaniu w obiegu gospodarczym zna się na pewno lepiej niż Premier, Prezydent i wszyscy ministrowie razem wzieci.
          Pewnie przeszkadza ci to, że pisze jezykiem prostym i łatwym do zrozumienia używając argumentów a nie wymadrza się plotąc niestworzone dyrdymały których prawdziwosc ma wynikać z faktu ze sie je mówi.
          No i pisze o rzeczach realnych i namacalnych a nie o wyimaginowanych.

          A tak wracajac do twojego problemu to powiem ze nasze napoje znanych marek sa o niebo lepsze niz brytyjskie gdzie poza pysznym szkockim IRN BRU (taka landrynkowa oranzada) wszystko jest pozbawione cukru zawierajac jedynie słodziki, czyli standardy największej polskiej taniochy i tandety.
          • chateau Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 20:56
            Jaki dorobek ma ten poważny fachowiec? Realny, nie medialny.

            Problem nie jest wyimaginowany. Nie zaperzaj się, bo sam przyznajesz mi pośrednio rację. Dowcip polega na tym, że niektórzy, podkreślam - niektórzy, producenci (właściciele marek) uznają, że mają carte blanche jeśli chodzi o skład i jakość oferowanych produktów. To nie jest pan Pikuś, zwłaszcza kiedy ci sami producenci bronią swoich marek jak niepodległości.

            PS. Jestem pod wrażeniem twojej znajomości szkockich napojów, moja ogranicza się do tych o zawartości powyżej 35% alkoholu. Tyle, że to niewiele wnosi do tematu.
            • qqazz Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 21:04
              Alez nikt co nie kaze korzystać z ich wyrobów, problem pojawia się dopiero wtedy kiedy chodzi o monopoliste i ograniczenia rynku, np. uniemozliwiające czy utrudniajace zakup danego dobra za granicą celem jego sprowadzenia.


              pozdrawiam
              • chateau Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 21:09
                No właśnie!

                Przecież np. marka Kotanyi jest znana. Pieprz sprzedawany pod tą marką jest a priori (i jak się okazuje - bezpodstawnie) uznawany przez potencjalnych nabywców za lepszy, "bo od Kotanyi."
                Konkurent sprzedający pieprz pod inną marką ma na dzień dobry trudniej. I co się okazuje? Że Kotanyi ordynarnie ściemnia sprzedając pod własną marką gorszy produkt niż gdzie indziej.
                Jak to nazwiesz?
                • qqazz Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 21:20
                  Jakos mało mnie to obchodzi bo nie kupuje produktów tej marki, zreszta w ogóle produkt oceniam po jakości a nie po renomie marki.


                  pozdrawiam
                  • chateau Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 21:33
                    Znakomite. Pieprz kupujesz luzem w ziarenkach i badasz, czy aby nie zwietrzały.
                    OK, ciebie to nie dotyczy. Mogę wiedzieć po diabła produkujesz się w kwestii, która ci zwisa?
                    • qqazz Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 22:20
                      Nic nie badam, po prostu jak raz uznam ze jest niedobry to nie kupię więcej tego konkretnego produktu i gdzies mam to kto go reklamuje i jaka ponoć cieszy się renomą.

                      Mogę wiedzieć po diabła produkujesz się w kwestii, k
                      > tóra ci zwisa?

                      Nie bede się produkował bo i tak nie załapiesz.


                      pozdrawiam
                      • chateau Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 22:52
                        Jesteś taki wyjątkowy i zajebisty, że proszę siadać. Szkoda tylko, że zamiast odnieść się do tematu próbujesz się lansować.
                        Co i skąd ściągasz przeciętnego konsumenta w dowolnym kraju kompletnie nie interesuje. Jego interesuje to, że w jego kraju produkt Z marki X jest inny (gorszy.) I zastanawia się dlaczego nie ma sprawnego mechanizmu, który by takie oszustwo ukrócił.
                        A ty mu mówisz, żeby sobie ściągał z UK ciastka, skoro lokalny chleb jest do bani.
                        • qqazz Re: Tutaj chodzi o co innego 12.02.12, 23:35
                          Bo skoro produkt marki X mi nie odpowiada to nie będę go kupował tylko kupię sobie produkt marki Y który uznam za lepszy, a jak na rynku krajowym nie ma produktów o jakości która mi odpowiada to albo się musze dostosowac albo sobie sprowadzam produkt pozadanej jakości z zagranicy co w dzisiejszych czasach nie jest trudne, zwłaszcza jak się jeszcze ma kogos znajomego albo rodzine za granicą.
                          A jak się ma troche wolnego czasu to można sobie zrobić taki wypad na zakupy. Może nie wiesz ale tanie linie lotnicze robią wiele promocji w tym i takie w których bilet w obie strony dostajemy za opłaty lotniskowe + symboliczną złotówke czy funta, jak dodamy do tego cenę dodatkowego bagażu w drodze powrotnej to i tak podróz samolotem z Warszawy do Londynu, Glasgow czy Madrytu i z powrotem wyjdzie nas taniej niż z Warszawy do Gdańska pociagiem ekspresowym i mniej więcej tyle samo ile pośpiesznym. A jak jeszcze godziny lotów ładnie nam pasują (wylot z Warszawy rano, wylot z Londynu wieczorem) to mamy wycieczkę niczym z Misia z której możemy przywieźć jakieś 25-30 kilo zakupów.


                          pozdrawiam
    • hummer Chodzi o produkty dedykowane na dany rynek :) 12.02.12, 19:09
      Tak jak ze strefami DVD, samochodami, proszkami do prania. Wszystko zgonie z ACTA, bo to właściciel marki decyduje, co pod daną marką ma się znajdować w danym miejscu.

      Z ochroną praw konsumenta nie ma to nic do rzeczy.
      • chateau Re: Chodzi o produkty dedykowane na dany rynek :) 12.02.12, 19:13
        Wiem. Dlatego nie od rzeczy byłoby zobowiązać producenta, by fakt tej "dedykacji" zawarł w znaku towarowym. W przeciwnym razie jest to wprowadzanie konsumenta w błąd. Ergo produkt niededykowany byłby oznaczony na etykiecie "Coca-Cola", zaś dedykowany np. "Bułgarska Coca-Cola." Elementarna uczciwość :-)

        PS strefy DVD to inna bajka i prawie lamus.
        • hummer A co z Dieslem? 12.02.12, 19:22
          chateau napisał:

          > w błąd. Ergo produkt niededykowany byłby oznaczony na etykiecie "Coca-Cola", z
          > aś dedykowany np. "Bułgarska Coca-Cola." Elementarna uczciwość :-)
          >
          > PS strefy DVD to inna bajka i prawie lamus.

          Czy ON = Nafta = Diesel = Oil?
          • chateau Re: A co z Dieslem? 12.02.12, 19:31
            > Czy ON = Nafta = Diesel = Oil?
            i OO, bez parafiny, co bywa ważne w zimie.

            Abstrahując, że nafta nie ON.
            • hummer Re: A co z Dieslem? 12.02.12, 19:40
              chateau napisał:

              > > Czy ON = Nafta = Diesel = Oil?
              > i OO, bez parafiny, co bywa ważne w zimie.
              >
              > Abstrahując, że nafta nie ON.

              ON w Czechach nie zatankujesz. O Dieslu też możesz zapomnieć, jedyne co leją to naftę. :)

              • wkkr Jako w Czechach ON nie zatankuję? 12.02.12, 20:11
                Nasza nafta to coś zupełnie innego niż ON.
                Może ichnia nafta to nasz ON?
                • chateau Re: Jako w Czechach ON nie zatankuję? 12.02.12, 20:17
                  Hummer jak zwykle sobie żarty stroi.
                  Dokładnie, nasz ON to ichnia "nafta." I nie "szukaj" ON w Czechach, bo wezmą cię za ordynusa ;-)
      • wkkr Miałbyś rację gdyby 12.02.12, 20:09
        producent wyraźnie na opakowaniu określi na terenie których krajów dany egzemplarz produktu może być sprzedawany oraz na swoich stronach powinien ujawnić jakie różnice są pomiędzy produktami sprzedawanymi w rożnych krajach pod ta samą marką.
        Jeśli tego nie zrobił konsument ma prawo spodziewać się że pod daną marką w różnych krajach kupi produkt dokładnie tej samej jakości.
        W tej sytuacji możemy mówić o oszustwie.
        • chateau Re: Miałbyś rację gdyby 12.02.12, 20:15
          Ależ nie ma problemu. Wystarczy, żeby na butelce było napisane "Bułgarska Coca-Cola" albo "Kotanyi pieprz dla Polski."
          Że źle brzmi? Niech brzmi adekwatnie do zawartości.
    • hummer Poruszyłeś ważny problem 12.02.12, 20:33
      Mamy produkt x o składzie y w danym kraju. W innym kraju mamy produkt x o składzie p.
      Wszystko jest ok. Pojawia się wytwórca produktu q o składzie y bądź p i idzie do paki.

      Z jednej strony chroniona jest nazwa, z drugiej skład.
      • qqazz Re: Poruszyłeś ważny problem 12.02.12, 22:31
        Pitolicie i tyle, jak ktoś daje sie złapać na lep reklamy to jest zwyczajnie durny, normalny myslacy człowiek po prostu wybiera z tego co ma dostępne i albo sie dostosowuje albo wynajduje mozliwości sprowadzenia konkretnego dobra z rejonu gdzie jest ono jakosciowo lepsze (i często tańsze).
        Mozesz kupić nowy samochód w polskim salonie ryzykując ze kupujesz auto powypadkowe albo z ukrytymi wadami, bo to ze na gorszych podzespołach to oczywiste, a możesz sobie sprowadzić go z Niemiec czy to nowy, czy uzywany powiedzmy 2 letni czy roczny z komisu, twój wybór, wcale nie musisz kupowac towaru przeznaczonego na rynek polski.

        Przykładowo herbaty ekspresowe w polskich sklepach w porównaniu z brytyjskimi wyglądaja na takie które juz były parzone i suszone do ponownego parzenia, toteż od kilku lat nie kupuję herbaty w polskich sklepach tylko sprowadzam sobie z UK.


        pozdrawiam
        • hummer Re: Poruszyłeś ważny problem 12.02.12, 22:51
          qqazz napisał:

          > Przykładowo herbaty ekspresowe w polskich sklepach w porównaniu z brytyjskimi w
          > yglądaja na takie które juz były parzone i suszone do ponownego parzenia, toteż
          > od kilku lat nie kupuję herbaty w polskich sklepach tylko sprowadzam sobie z U

          O herbacie słyszałeś, bo Anglicy ją "ukradli" Chińczykom. Jakbyś chciał być oryginalny, to sprowadzał byś herbatę z Chin, a najoryginalniejszy byś był jakbyś jej nie pił. Podobnie jak żarówki typu Edisona. O tym jakie masz mieć oświetlenie w wychodku, nie zadecydował "rynek" tylko urzędnicy i lobby oświetleniowe.
          Nie zostawiono Ci wyboru, byś oświecał swą toaletę tym co uważasz za słuszne.
          • qqazz Re: Poruszyłeś ważny problem 12.02.12, 23:20
            Jak to nie?
            Jak bede chciał to sobie oświetlę wychodek, żarówką, jak nie bede chciał to świeczką albo lampą naftową, co do żarówek też mogę sobie wybrać albo tradycyjną o mocy do 100W (osobiscie preferuję 40 - 60 W) albo świetlówkę, której jednak w kiblu nie opłaca się montować, oczywiście świetlówki tez sobie sprowadziłem z UK nie byle jakie a markowe w cenie 6 sztuk za 1 funta czyli po około 80-85 groszy za sztukę czyli taniej niz najtańsze tradycyjne zarówki jakie mozna kupić w sklepie.
            Jak więc widzisz mam wybór i to spory.


            pozdrawiam
            • hummer Ale mi chodziło o działania legalne. 13.02.12, 08:24
              Żarówka zaś 100W jest nielegalną do celów oświetleniowych. Można jej zaś całkiem legalnie używać do grzania jaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka