wilk.podhalanski
14.05.12, 01:47
Droga Wodo, zawsze byłaś rzetelną osobą, więc proszę, bądź i teraz.
W swoim wątku pomieszczonym tutaj forum.gazeta.pl/forum/w,28,135823832,135823832,Niesiolowski_mial_racje.html
napisałaś, że "Niesiołowski miał rację mówiąc "won stąd" do reporterki, która nachalnie go prowokowała. Jeśli ktoś prowokuje, niech potem nie robi z siebie ofiary losu i udaje niewiniątka."
Sądzę, że powinnaś jeszcze raz obejrzeć filmik z tego zdarzenia - jest tu: www.youtube.com/watch?v=rxTVzzmo8tw . I myślę, że nie zarzucisz mi stronniczości. Pani Stankiewicz, która nie jest sierotką MArysią z mojej bajki, zachowywała się akurat całkiem kulturalnie, mówiła spokojnie i to raczej Niesiołowski ją prowokował. Był podrażniony od pierwszej chwili. Zrobiłem dla Ciebie transkrypcję i dialog zaczyna się tak:
Stankiewicz: "Panie pośle, przepraszam..."
Niesiołowski: "A skąd pani jest? Skąd pani jest?"
Stankiewicz "Ewa Stankiewicz.... Nie chcieli pana wypuścić z sejmu?"
Niesiołowski "Nie chcę z panią rozmawiać"
Stankiewicz: "Czemu?"
Niesiołowski: "Wie pani dlaczego."
Stankiewicz "Dlaczego? Właśnie nie wiem..."
Niesiołowski: "Niech pani idzie do Pospieszalskiego, niech pani idzie".
Stankiewicz: "Ale ja jestem Ewa Stankiewicz. Mam osobne nazwisko i osobne imię".
Niesiołowski: "To jest pani od tego filmu "Solidarni", tak? Od tego Pisowskiego paskudztwa?
Stankiewicz: "Nie Pisowskiego paskudztwa tylko dokumentu..."
Niesiołowski: "Nie chcę z panią rozmawiać, niech pani idzie do Pisu. Niech pani odwróci kamerę bo ją pani rozbiję".
Ton pani Stankiewicz jest spokojny, nie ma w nim agresji, choć zawsze jest możliwe, że robiła złowrogie miny - niestety, tego nie widzimy i jest to nic nie warte domniemanie. To co widzimy na ekranie, to niespokojnego byłego wicemarszałka sejmu i doświadczonego posła, który w sytuacji krytycznej (oblęzenie Sejmu przez związkowców) nie umie sobie z tym pradzić. Wdząc zbliżającą się do niego nieprzychylną mu dziennikarkę traktuje ją lekko z buta. I ta na tym korzysta, bo dostaje prezent.
Niesiołowski nie miał najmniejszego prawa tak się zachować, choć oczywiście w polskim parlamentaryzmie prawa honorowe już zanikły całkiem. Polityk w sytuacji politycznej, kiedy znajduje się gdzieś w związku z pełnieniem funkcji (nie był na obiedzie z żoną - był na terenie sejmu), musi się liczyć z tym, że jest obserwowany i powinien być do dyspozycji mediów. Gdyby do niego podeszła pani Pochanke, albo pani Torańska i do nich odezwałby się tak samo, uznalibyśmy go za chama równo. Nikt by go nie usprawiedliwiał. Ale to jest pani Stankiewicz, więc sorki, Niesioł mógł jej nawet z grzywki zapakować.
Twój wątek ujawnił tylko jedno: nie lubisz pani Stankiewicz tak bardzo, że aż nie szanujesz jej praw. Słabe. Podejrzewam jednak, że jest to jakaś pojedyncza emocjonalna wpadka, która Ci się przytrafiła - obejrzyj ten film jeszcze raz. Delikatnie sugeruję, byś przywróciła obiektywizm wobec tego zdarzenia . Stakiewicz jest nierzetelna w filmie "Solidarni" i to bardzo - podobnie jak nierzetelne są inne telewizje i dziennikarze, piszący w drugą mańkę przy setkach okazji. Ale jeśli ktoś zachowuje się po chamsku, bo ma chamowaty temperament, to nie usprawiedliwiaj go na siłę. Uratuj inne kobiety, które to za chwilę może spotkać. Uratuj choćby siebie samą, bo kto wie.
Z pozdrowieniami
Wilk