Dodaj do ulubionych

Nicea a konkrety

21.06.04, 16:59
Jedni twierdzą że traktat konstytucyjny daje Polsce mniejsze mozliwości w
Radzie Europy niż Nicea. Inni - że większe. Ale obie strony mają w tym swoje
oczywiste polityczne interesy.
Czy ktoś mógłby spróbować DOWODU którejś z tych tez ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomasz To się dopiero okaże IP: *.ibch.poznan.pl 21.06.04, 17:14
      Prawdą jest jednak że gdyby reprezentujący pogląd "Nicea albo smierć" politycy dominowali w latach 50-tych,
      to Unia nigdy by nie powstała. Gdyby uzyskali przewagę obecnie to będzie oznaczać podział Europy na kraje,
      które optują za europejską federacją, oraz te którym to nie odpowiada (np. W. Brytanii).
      Dużo będzie zależeć kto zastąpi słabego Prodiego. Jeżeli drugi "Prodi", to Unia będzie zmierzać do poważnego
      kryzysu.
      • stefan4 W kwestii formalnej: to się NIE okaże 21.06.04, 17:36

        To, czy inny traktat dałby nam więcej do powiedzenia, może wynikać z rozważań
        teoretycznych, ale nie może wyniknąć z eksperymentu, nie może się więc
        ,,okazać''. Cokolwiek by się okazało, zwolennicy zawsze będą mówić, że pod
        starym traktatem okazałoBY się gorzej, a przeciwnicy, że pod starym traktatem
        okazałoBY się lepiej. Żeby się okazało, trzeba by mieć próbkę kontrolną: ze
        dwieście Europ, w połowie taki traktat a w drugiej połowie owaki...

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • indris NIE jest prawdą... 21.06.04, 17:43
        że gdyby reprezentujący pogląd "Nicea albo smierć" politycy dominowali w
        latach 50-tych, to Unia nigdy by nie powstała. NIGDY bowiem nie było w Unii
        takiej sytuacji, że traktat regulujący podstawowe reguły jej działania
        próbowano zmienić NATYCHMIAST po przyjęciu nowych członków i to na ich
        niekorzyść. Jestem sympatykiem UE, ale jestem przeciwnikiem politycznych
        oszustw, czyli "traktatów-przynęt". A europejskiej federacji na siłę ustanowić
        się po prostu nie da. W obecnej chwili jest na to co najmniej za wcześnie.
        • xxxx44 Re: Nicea albo Rokita 21.06.04, 18:33
          Ustalono przepisy i zasady prowadzenia głosowań. Przykładowo: aby przyjąć
          wniesioną propozycję MUSI ją przegłosować minimum 55% tj.15 spośród 25 państw UE
          reprezentujących, co najmniej 65% populacji, z zachowaniem kworum.

          Traktat liczy prawie 300 stron. Zdania o nim są o tyle różne, że na razie nie
          sposób dojść sedna: Czy Niemcy z Francją plus ich koalicja uzyskają wystarczają-
          cą przewagę nad nowoprzyjętymi państwami z Europy Centralnej i Wschodniej, w tym
          Polska.
          Prócz algebry, dodawania i odejmowania, liczą się wciąż rozmowy w kuluarach -kto
          z kim i przeciw komu.
        • Gość: Tomasz Zmiany, ale czego? IP: *.ibch.poznan.pl 21.06.04, 19:05
          Traktat w Nicei był wymuszony brakiem czasu, przy znaczących rozbieżnosciach pomiędzy "starymi"
          państwami. Był więc od samego początku prowizorką. Po Nicei rozwój wypadków, np. Irak pokazał
          "starym" członkom Unii że powiększona Unia nie będzie w istocie funkcjonowała jako spójna siła polityczna,
          wystarczy że jakis Rumsfeld użyje nowych satelitów Ameryki przeciwko "starym" krajom Unii.
          Uważam, że rozszerzenie zakończy się na Bułgarii i Rumunii, i zapewne Chorwacji i nie obejmie już Turcji
          i Ukrainy. Przyjęcie tych krajów do reszty naruszyłoby równowagę w Europie, która znowu by była
          pod amerykańską kuratelą, z pod której Europa chce się wyzwolić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka