l_zaraza_l
31.10.12, 09:52
O tym, że Kaczyński dąży do wojny z Rosją rozmawiamy nie od dzisiaj. Już wtedy, gdy wysłał brata do Gruzji z dostawą zabawek i z poleceniem, by dał się ostrzelać na "pograniczu w ogniu", wiadomo było, że coś jest na rzeczy.
Nie dalej jak wczoraj napisałam:
Nie wiem czy Kaczyński chce nas wmanewrować w wojnę z Rosją, czy to Rosja manewruje nami używając Kaczyńskiego i Macierewicza ale robi się nieprzyjemnie.
Dzisiaj czytamy:
Deputowany partii Putina "Jednej Rosji" oskarża polskie media i polityków o spekulacje w sprawie katastrofy w Smoleńsku.
Jak pisze dziennik "Izwiestia", deputowany żąda zdecydowanych działań od Komitetu Śledczego, Prokuratury Generalnej oraz rosyjskiej dyplomacji.
"Takich incydentów nie można przemilczać i należy reagować" - mówi "Izwiesti" Franc Klincewicz, wiceszef komisji obrony, oburzony "nową falą spekulacji dotyczących katastrofy".
Chce oficjalnych przeprosin i wysłania Polsce - przez MSZ - noty z żądaniem "wpłynięcia na pracowników, którzy rozpowszechniają taką kłamliwą informację". Deputowany już wysłał pisma do prokuratury i Komitetu Śledczego, żądając - jeżeli to konieczne - podjęcia prokuratorskich kroków.
Jego zdaniem takie "informacyjne wrzutki", mogą mieć na celu podważenie autorytetu Prokuratury Generalnej i rosyjskich struktur, co może negatywnie wpłynąć na rosyjsko-polskie stosunki.
fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/rosyjski-deputowany-oskarza-polskie-media,1858143