damakier1
07.12.12, 12:10
Szczęka mi opadła gdy usłyszałam, jak premier Tusk, którego jako leminżyca kocham najwięcej, zapytany podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami o ubój rytualny odpowiedział, że sprawie musi się przyjrzeć dokładniej, bo to prawdopodobnie przynosi zyski rzędu 5. miliardów i daje tysiące miejsc pracy. No i musi się pan premier dowiedzieć, bo nie wie, czy te zwierzęta rytualnie zabijane naprawdę bardziej cierpią. No rzeczywiście! Bardzo duzo trzeba sie dowiadywać, by wyrobić sobie pogląd, czy rzeczywiście poderżnięcie gardła i długie powolne wykrwawianie się na smierć przysparza zwierzęciu cierpienia, czy może jest dla niego przyjemne.
Panie premierze, po pierwsze - nie da się jednocześnie dać pazernym rolnikom świeczki i obrońcom praw zwierząt ogarka. Po drugie - sprawa jest dostatecznie głośna od dłuższego czasu i nawet jeśli pan do tej pory nie wiedział, to miał pan dość czasu, by już wiedzieć.
A tak na marginesie - pomijając bezsensowne dręczenie zwierząt to jest jeszcze jeden argument na korzyść zaprzestania tego bestialskiego uboju. Gdy utracimy rynek muzułmański, nadwyżka wołowiny spowoduje spadek jej ceny . Wołowina stanie się wtedy powszechniej dostępna również dla nas. Moze w sumie to się nam opłaci?