Gość: Grom
IP: *.sepc.ws / 148.223.42.*
11.07.04, 12:19
Naprawdę chciałabym zrozumieć, o co właściwie chodzi. A że nie chodzi o
życie, tego jestem pewna. Paru zaciekłych jego "obrońców" walczy wbrew faktom
i logice, tym gorzej dla tych ostatnich - zakrzykną. Obrali sobie za oręż
kilka zasłyszanych z ambony słów i poszukują sposobów ich wykorzystania, ale
nie przyjdzie im do głowy żeby poświęcić trochę czasu na ich weryfikację.
Brakuje im też chyba odwagi, aby zdobyć się na refleksję, co dalej z tym
obronionym życiem. Życie poczęte ma wielką wartość, ale życie urodzone nie
jest już warte, na przykład wydatkowania środków z budżetu państwa na pomoc
dla samotnych rodziców, bo to patologia, a na wspieranie patologii w
katolickim państwie publicznych pieniędzy nie należy wydawać. Zaszłaś w
niechcianą ciążę, tatuś dziecka nie bierze odpowiedzialności? - musisz
urodzić, a jak już urodzisz, zasługujesz na pogardę - nie licz na
czyjąkolwiek pomoc, jesteś przecież wyrzutkiem społeczeństwa. To wcale nie
jest mit. Syn koleżanki kilka miesięcy temu przyniósł taką informację ze
szkoły. Dowiedział się, że jego (dwuosobowa) rodzina jest patologiczna. Jakie
to swojskie, prawda?
Politycy-bojownicy mają na horyzoncie inny cel, tym celem jest moim zdaniem
zajęcie kluczowych stanowisk w państwie. Udział w krucjacie antyaborcyjnej
jest dość wygodny, bo daje poparcie panów w sukienkach (trudnej do
zlekceważenia siły politycznej), których długość odrzuciły już kobiety, jako
całkowicie niewygodną na co dzień. Panowie w sukienkach znani są z tego, że
lubią dzieci płci obojga, bo nie mają odwagi "wystartować" do dorosłych
kobiet lub mężczyzn w zależności od orientacji. Im więcej niechcianych
dzieci, którymi rodzice się nie interesują, tym większe szanse na ukrycie
przypadków molestowania. Te niechciane dzieci same będą garnąć się do
duszpasterzy, bo tam mają obiecaną miłość czystą, miłość ojca, której nie
mają w domu i poczucie przynależności do jakieś wspólnoty. Potem można
zamknąć buzię tajemnicą spowiedzi.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,3143